IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Cieplarnia numer dwa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 7 ... 11, 12, 13, 14, 15  Next
AutorWiadomość




Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Skąd : Petersburg
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 556
  Liczba postów : 908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1486-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1496p45-tamara-markowa#212459
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2938-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7613-tamara-markowa#212364




Gracz






PisanieTemat: Cieplarnia numer dwa   Sob Cze 02 2012, 14:05

First topic message reminder :


Cieplarnia numer dwa

Tutaj uczniowie i studenci zajmują się roślinami o średnim stopniu zagrożenia. Nie są one tak niebezpieczne, jak mandragory czy wnykopieńki, jednak również trzeba poświęcić im sporo uwagi.

Opis zadan z OWuTeMów:
 

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Pon Sty 02 2017, 21:38

Czy ona w ogóle chadzała na zielarstwo? Ruth zaczęła zaglądać w zakamarki swojej pamięci i jednocześnie modlić się w duchu, żeby tym razem nie dowalić popisu na miarę wybijania szyby na transmutacji u Craine. Niestety, jakkolwiek dobra by nie była z danej dziedziny, miała szczęście do pakowania się w kłopoty.
Kiedy została przydzielona do gorszej grupy olśniło ją. Nie zaszczyciła swoją obecnością cieplarni chyba od początku studiów i pojawiała się na lekcjach wyłącznie, gdy musiała. Na tej lekcji konieczne było niestety, aby przyszła, bo nie mogłaby uczestniczyć w eliksirach, a jedne już opuściła w tym semestrze. W taki oto sposób z pilnej uczennicy można przejść do desperacko ciułającej każdą minutę dnia, wiecznie spóźnionej krukonki.
Samosterowalne śliwki nie były zadaniem ani zbyt absorbującym, ani zbyt trudnym, dlatego z ulgą zabrała się do wyciskania soku. Poszło o dziwo nad wyraz poprawnie, wycisnęła całe dwie fiolki, dziękując w duchu za to, że jako krukon jednak nigdy nie pozwoliła sobie do końca na olewanie nauki i kojarzyła te magiczne rośliny z przeszłości, kiedy to jeszcze zaczytywała się dosłownie każdą książką - nawet tą od zielarstwa.
Zadowolona z sukcesu zbyt szybko podjęła decyzję o zakończeniu zadania. Tak naprawdę to miała ochotę już stamtąd uciec, w razie jakby nauczycielka wymyśliła im bardziej ambitne zadanie zmuszające go stacjonowania w tym uroczym miejscu kolejne kilka godzin i pospieszne składanie pobranego płynu obniżyło jej czujność praktycznie do zera. Ruth miała wrażenie, że nie minęła sekunda od czasu, kiedy straciła z oczu niesforną śliwkę, gdy po chwili na tle śnieżnobiałej scenerii mogła dostrzec tylko rozmazaną, ogromną plamę na ubraniu nauczycielki jej nie mniej zmieniony kolor twarzy - z niezadowolenia.
-Bardzo panią przepraszam, musiałam ją przeoczyć - otworzyła szeroko oczy ze zdumienia, poczynając myśleć w panice, co zrobić, żeby kobieta nie wystawiła jej za drzwi. Chyba nie było lekcji od początku semestru, na której Ruth czegoś by nie zmalowała...
-Jeśli mogę się jakoś zreflektować, to proszę mi pozwolić zabrać ten sweter do prania. Zaklęcie czyszczące może nie pomóc, ale o ile to nie jest peleryna niewidka, to może fluorosurfakanty dadzą radę... - jakkolwiek by nie zezłościła nauczycielki i jakiekolwiek konsekwencje by jej nie czekały zniszczyła właśnie obcej osobie ubranie - każdy powinien na jej miejscu zaproponować pomoc lub odkupienie swetra, to była najnormalniejsza według Ruth reakcja.

Kostki: 2 (eh, przepraszam)


Ostatnio zmieniony przez Ruth Wittenberg dnia Sob Sty 07 2017, 12:58, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 842
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1049
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Wto Sty 03 2017, 18:23

Leosiek wysłuchał nauczycielki i uznał, że może podoła temu zadaniu. Wycisnąć sok z jakiejś dziwacznej rośliny? Wolał to od tego śnieżnego czegoś tam. Nie dość, że zimno, to bardziej wymagająco. Chociaż Gryfon uwielbiał wszelkie niebezpieczeństwo, teraz chciał po prostu przetrwać lekcję i tyle. Już martwił się przed eliksirami, ale na szczęście wykonanie tego zadania pomogło mu odciągnąć myśli.
Nie zorientował się nawet, kiedy wypełnił cały flakon. Dał go nauczycielce i przy okazji jeszcze zachował trochę dla siebie! Nawet usłyszał przyjemny komentarz, że będzie mu łatwiej na następnych zajęciach. Cóż, przynajmniej tyle...
Rozejrzał się po cieplarni, bo uporał się ze swoim zadaniem na tyle szybko, że aż potrzebował jakiegoś nowego zajęcia. W oko wpadła mu @Ruth Wittenberg, która przypadkiem ubrudziła profesorce ubranie tym koszmarnym śliwkowym sokiem. Nie było to jakieś tragiczne przewinienie, ale Krukonka chyba się tym przejęła.
Kim byłby Leonardo, gdyby nie postanowił poprawić jej humoru?
- Hej, nie łam się. Chyba zgarnąłem dzisiaj całego farta... - wskazał na swoje dzieło, jakim była fiolka soku. - Normalnie nie jestem aż taki dobry. Ani w ogóle dobry. - Mrugnął do niej wesoło, bo dziewczyna i tak radziła sobie lepiej, niż on zazwyczaj. Dzisiaj najwyraźniej jakaś siła wyższa zadecydowała, że mu odpuści. - Zresztą, na eliksiry ci wystarczy!
Gryfoński promyczek szczęścia uśmiechnął się tak szeroko, jak tylko mógł. Po części z dumy, a po części dlatego, że chciał być dobrym kolegą dla takiej ślicznej Krukonki, jaką była Ruth.
Głównie chodziło o tą drugą część.

Kostka: 3! Mój mały nieuk zaszalał!

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1283
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Sro Sty 04 2017, 21:14

Skrzyżowała ramiona, zastanawiając się po co było to wszystko. Została tylko z nieprzyjemnym mrowieniem po uderzeniu w szczekę i nadal bolącym kolanem. Blaithin zignorowała to jednak, nie zamierzając bynajmniej prosić o jakąkolwiek pomoc. W końcu to nic takiego i na pytanie Leo, tylko skinęła głową. Spoglądała dość nieufnie na te latające wszędzie śnieżki, już i tak było jej zimno, nie potrzebowała więcej śniegu. Otuliła się bardziej cienkim płaszczem, żałując, że jednak w cieplarni nie jest ciepło pomimo nazwy.
- To nic takiego. - odparła, chociaż delikatny uśmiech wpłynął na usta Fire. Sprowokowała, ale i zakończyła tę bójkę. Teraz mogła skupić się na lekcji. Szybko okazało się, że trafi do grupy tych lepszych, co nie zdarzało się często. Liczyła na to, że poradzi sobie, chociaż za dużo doświadczenia w zielarstwie nie miała... Może chociaż nie straci palców. Usłyszała, że musi dobrze wykonać swoje zadanie, bo bez tego nie przejdzie do eliksirów. Na tym przedmiocie należało Fire najbardziej, więc zakasała rękawy. Pogładziła jeszcze ukradkiem swoją salamandrę schowaną na piersi. Stworzonko zdawało się odbierać ciepło serca Blaithin, żeby samemu przeżyć. Dziwne uczucie.
Specjalnie zajęła stanowisko jak najdalej od innych, bo nadal działały te idiotyczne perfumy z amortencją. Okazało się to kiepskim wyborem, bo ten okaz śnieżnej bawełny był wyjątkowo kłopotliwy. Fire nie zraniła sobie palców, ale nie zdobyła żadnego liścia. Przeklęła cicho pod nosem, po czym zerknęła na inne rośliny. Przeszła parę kroczków, żeby zająć się inną. Przy tej poszło już świetnie. Wszystko zrzuciła więc na bardzo trudny okaz, jaki jej się trafił. W międzyczasie jakaś dziewczyna tak się zraniła, że aż musiała opuścić zajęcia. Tym bardziej doceniała owoce swojej pracy. Powiodła wzrokiem po innych, ale nikt się jej nie przyglądał. Fire skorzystała z tego i wyjęła na chwilę z kieszonki Ignis. Uwielbiała, gdy przybierała ten kryształowo błękitny kolor chyba nawet bardziej niż ten szkarłatny. Uśmiechnęła się nieświadomie, otulając salamandrę dłońmi.

kostka 5

______________________



What doesn’t kill me, makes me stronger

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 267
  Liczba postów : 99
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13544-xavier-whitegod
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13546-xavier-whitegod
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13547-xavier-whitegod
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13548-xavier-whitegod




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Sro Sty 04 2017, 22:12

- Powiedzmy, Lucy z domu Roweny, że wierzę ci na słowo... na razie - powiedział i uśmiechnął się zaczepnie, jak to już miał w zwyczaju uśmiechać się właśnie do tej Krukonki.
Gdy powiedziała coś o babraniu się w łajnie, powiódł wzrokiem za spojrzeniem dziewczyny i zrobił minę przedstawiającą totalną zgrozę. Nie zdążył jednak w żaden sposób zażartować, gdyż panna Vicario właśnie rozpoczynała zajęcia.
Wysłuchał nauczycielki i kiedy podzieliła ich na grupy, podszedł do stanowiska, gdzie lewitowały samosterowalne śliwki. Cieszył się, że został przydzielony do tego zadania, gdyż nie był najlepszy z zielarstwa i znając jego szczęście (które objawiło się ostatnio na treningu Quidditcha), po zajęciach któraś z pielęgniarek musiałby przymocować mu z powrotem kilka palców. Kiedy sobie o tym pomyślał, małe pomarańczowe śliwki wydały mu się naprawdę przyjemne.
Powoli zabrał się do łapania owoców i wyciskania z nich soku. Może nie szło mu jakoś rewelacyjnie, lecz po pewnym czasie walki z magicznymi śliwkami uzyskał tyle miąższu, żeby wypełnić nimi dwa małe flakoniki. Nie było tego wiele, szczególnie w porównaniu do walki, jaką włożył w uzyskanie soku, lecz wystarczy na jakieś dwa eliksiry. Tak ucieszył się z tego małego zwycięstwa, że nie zauważył, jak jedna ze śliwek wymyka mu się ze stanowiska i szybuje prosto w profesor Vicario. Pomarańczowy owoc był tak szybki, że Xavier jedynie zdążył zaczerpnąć głośno powietrza i obserwować, jak śliwka ląduje na swetrze @Estella Vicario. Od razu podbiegł do nauczycielki, orientując się szybko, że nie był pierwszym, który zaatakował panią profesor. Ogarnęło go jeszcze większe przerażenie, lecz pokornie przystanął przy @Ruth Wittenberg.
- A ja... Ja z chęcią pomogę koleżance. Na pewno jakoś uda nam się pozbyć tych plam - powiedział, przestraszony i gotowy w każdej chwili wylecieć za drzwi. - Myślałem, że uporałem się z całością. Tymczasem musiałem przeoczyć jedną śliwkę. Przepraszam, panno Vicario.

Kostka: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 799
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 919
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6354-raphael-theodore-de-nevers#178291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6355-ekscentryk-i-marzyciel#178298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6356-ludzie-listy-pisza#178305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7207-raphael-theodore-de-nevers#204480




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Sro Sty 04 2017, 22:25

Raphael wziął się do sprawy poważnie. Nie miał ambicji pchania się do trudniejszego zadania - po prostu wiedział, że co jak co, ale zielarstwo nie jest jego mocną stroną. Dlatego ograniczył się do wyciskania soku ze samosterowalnych śliwek, które wisiały w powietrzu. Dłuższą chwilę kontemplował ten interesujący okaz flory, zastanawiając się, gdzie jest haczyk - nie licząc faktu, że mogły go po prostu wyminąć i odlecieć. Kiedy wziął się do roboty, szło mu to niezbyt sprawnie, ale stosunkowo skutecznie - do tego stopnia, że zebrał sok, z którego mógł uwarzyć dwa eliksiry. I wszystko byłoby dobrze, gdyby Raphael nie był Raphaelem i nie popsuł czegoś po drodze.
Jedna ze śliwek wybrała wolność (właściwie trudno się dziwić, nikt nie lubi być wyciskany) i pomknęła w stronę profesor Vicario. Zanim puchon zdążył zareagować, uderzyła w nauczycielkę z impetem, zostawiając na jej swetrze ogromną plamę. Zakłopotany de Nevers podszedł do kobiety, próbując się wytłumaczyć - jak zawsze, kiedy był zdenerwowany, jego akcent stawał się znacznie wyraźniejszy. Niestety, skończyło się odjęciem aż dziesięciu punktów Hufflepuffowi, co wprawiło Raphaela w fatalny nastrój, co przecież było niełatwe, jako że zwykle odznaczał się pogodą ducha i mało co było w stanie wytrącić go z równowagi.


Kostka: 2 wybrałam śliwki
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 304
  Liczba postów : 110
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13665-lucy-shercliffe#363353
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13676-lucy#363505
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13677-tornado#363506
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13675-lucy-shercliffe




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Sro Sty 04 2017, 22:45

- Na razie? - powtórzyła głosem pełnym oburzenia i odwzajemniła uśmiech Xaviera. Dłużej jednak nie udało im się pociągnąć tej konwersacji, bo w tym momencie zawołała ich nauczycielka przywołujący uczniów do siebie. Podeszła bliżej słuchając jak Vicario dzieli wszystkich zebranych na dwie grupy. Zgodnie z jej przewidywaniami trafiła do tej słabszej. Nie poczuła się jednak jakoś niedoceniona, bo doskonale znała swoje zielarskie umiejętności. Wręcz ucieszyła się z tego i  odetchnęła z ulgą, wiedząc że nie będzie musiała męczyć się z niczym niebezpiecznym i nic nie będzie próbowało zjeść jej palców. Dodatkowo jej zadanie odbywało się w tej milszej, nieośnieżonej części cieplarni. Skierowała się więc tam i stanęła przy jednym ze stanowisk. Miała wycisnąć sok z czterech śliwek. Chwyciła dwie pierwsze, po jednej na każdą dłoń i wycisnęła z niech tyle miąższu do flakonika ile się dało. Jednak gdy sięgała po kolejne dwie rośliny, obie niespodziewanie wzleciały, wyślizgnęły jej się i ruszyły przez salę. Lucy momentalnie rzuciła się za nimi w pogoń. Biegła rozpychając naokoło ludzi, skupiona na tym żeby pochwycić latające owoce. Czuła się trochę jak szukający na meczu, tylko że bez miotły. Śliwki na chwilę zawisły w powietrzy i Lucy myślała, że teraz uda jej się je pochwycić. Podskoczyła z wyciągniętą dłonią, lecz wredne owoce zawisły na takiej wysokości, że za nic nie mogła ich dosięgnąć. Przez chwilę podskakiwała bezskutecznie, z wyciągniętymi rękami. W ty momencie śliwkom znudziło się wiszenie w powietrzu i ruszyły w stronę nauczycielki. Lucy zamarła bojąc się, że trafią w profesorkę, lecz nagle na torze ich lotu, stanął @Raphael de Nevers. Śliwki z plaskiem rozciapały się na jego plecach tworząc wielką, fioletową plamę.
- Przepraszam – powiedziała zakłopotana, gdy do niego podeszła. - Może da się to jakoś zmyć? - wymruczała przyglądając się plamie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Okolice Londynu
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 196
  Liczba postów : 94
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13651-sydney-evangelina-torres
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13655-sydney-evangelina-torres
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13656-sydney-evangelina-torres#363223
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13654-sydney-evangelina-torres




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Czw Sty 05 2017, 12:49

Stwierdzenie, że Sydney szło fatalnie byłoby niedopowiedzeniem roku. Nigdy nie miała ręki do magicznych roślin a a tej lekcji wyjątkowo było to widać. Naprawdę musiała chyba upaść na głowę, skoro przywlokła si ę dzisiaj do Cieplarni.
Gdy po kolejnym podejściu jej wysiłki na niewiele się zdały, interweniowała nauczycielka, która niemalże siłą przegoniła ją od biednych, niewspółpracujących śliwek.
- Zabawne - mruknęła pod nosem Krukonka, słysząc następne polecenie profesorki. Pomóc komuś z lepszej grupy! To już z daleka zalatywało śmiertelną pomyłką. Torres i niebezpieczne rośliny nigdy nie powinny zawierać bliższej znajomości.
Stanęła pod ścianką i wyglądała wśród śniegu kogoś, komu przydałaby się pomoc, jednak nikogo takiego na pierwszy rzut oka nie widziała.

Kostki: 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1322
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11413-oriane-l-carstairs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11416-shadow#306304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Czw Sty 05 2017, 21:17

Z roztargnieniem przeczesała swoje włosy. Kilka z nich pozostało na jej palcach tworząc pajęczynkę. Przez chwilę spoglądała na nie badając ich kolor pod różnymi kątami promieni słonecznych. A w cieplarni nie było trudno o takowe, nawet w taką zimową porę. Wypuszczając powietrze z ust usunęła martwe włosy. Przecież nie będzie ich kolekcjonowała. Wystarczyło, że mogła je spotkać w każdym zakątku swojego domu.
Usiadła na ławce tuż pod szklanymi ścianami szklarni. Nic się nie działo tak więc mogła chwilę dać odpocząć swoim nogom. Zimna ściana skutecznie dawała ukojenie jej skołatanym myślom. Czy miała już listę gości? Oczywiście, że tak. Nie pełną, ale jednak. Na pierwszej pozycji znalazł się Max. Nie rodzice. Nie ukochany brat. A kuzyn. To on był jej jedyną rodziną jaka jej została. Z resztą straciła kontakt i nie miała zamiaru go odnawiać. Nie widziała takowej potrzeby. Nawet nauczyciel od astronomii się ulotnił. Cieszyło ją to jak i intrygowało. Co się z nim mogło stać... Przecież nie zostawiłby pracy którą kochał od tak. Coś na pewno było nie tak. Jednak nie chciała wnikać w to. Strawy Chrisa już dawno przestały ją interesować. Głos nauczycielki skutecznie wyrwał ją z zamyślenia. Ostrożnie wstała z ławki i wróciła do zajęć.
Czy aby na pewno dobrze usłyszała? Była w tej grupie co miała zajmować się groźną rośliną? Chyba jakiś żart. No trudno. Co będzie to będzie. Ostrożnie zabrała swoją bawełnę i spojrzała na nią. Mówiąc, że było piękna byłoby wielkim niedopowiedzeniem. Ta roślina ją zauroczyła. Z chęcią sama ustawiłaby taką u siebie w domu. Najlepiej w kuchni przy jednym z większych okien. Jednak opieka nad śnieżną bawełną zdecydowanie przerosła Rię. A może aż tak się zamyśliła, że nie widziała i nie zważała jakiejkolwiek uwagi na to co robiła. Bardziej zachwycała się jej wyglądem i fakturą łodygi niż przejmowała się kolcami. To był błąd, ogromny błąd. Łodygi posiadały kolce na które dziewczyna nie zwróciła żadnej uwagi. Zacięła się tak mocno, że roślina ze śnieżnobiałej stała się szkarłatna od krwi spływającej po jej palcach. Nie bolało to, jednak sam zapach, metaliczny zapach, przyprawiał o mdłości. Blada jak ściana podeszła do nauczycielki informując, że koniecznie musi udać się do pielęgniarki. Zezwoliła jej na to, jednak Ria nie usłyszała nawet tego. Jedyne na co zwracała uwagę i starała się za wszelką cenę nie dopuścić do spełnienia to omdlenie, które było blisko. Czuła jak głowa jej pulsuje, a nogi robią się coraz to lżejsze. Musiała natychmiast udać się do skrzydła szpitalnego, aby odkazić ranę w odpowiedni sposób i zatamować krwawienie. I aby nikt nie zauważył jak pada bezwładnie na podłoże. Zwykłe zaklęcia nie wystarczyły do tego. Zostawiając swój czerwony płaszcz wyszła ze szklarni kierując się prosto do zamku. Chłodne powietrze pomogło jej odrobinę. Może uda się jej dojść do skrzydła. Jeśli nie... No cóż, poleży sobie chwilę aż jej ktoś nie obudzi.

Bawełna: 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 276
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 452
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13421-andrea-jeunesse




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Pią Sty 06 2017, 16:13

Kiedy cały pierdolnik na lekcji się uspokoił a ona łaskawie podniosła się z ziemi, puszczając nogę Adorii, dla odmiany przykleiła się do Aleksandra.
- Co za wyczucie czasu - burknęła, owijając wokół niego swoje patyczkowate ręce. Gryfonka uciekła, co niespecjalnie ją zdziwiło - pewnie sama by uciekła słysząc tak dziwną rzecz od nieznajomej osoby. Nim zdążyła się odezwać, nauczycielka rozdzieliła ich na grupy. Zajęła jedno ze stanowisk wskazanych przez nią. Już przed lekcją przyglądała się roślinkom, którymi kobieta się zajmowała i gdyby nie to, że akurat nawiedziły ją kolejne wizje, to pewnie by się zainteresowała nią bardziej.
Tym razem jednak wysłuchała uważnie polecenia. Spodziewała się czegoś ambitniejszego, bo w jej odczuciu przecież rwanie roślinki nie było bardzo trudnym i wymagającym zadaniem. Jakże się pomyliła... skupiając się na bawełnie i obrywaniu kwiatków, co prawda nie zrobiła sobie krzywdy, ale za to kwiat wyglądał okropnie. Mogłaby przysiąc, że czuje na karku oddech Estelli, która bardzo szybko odprawiła ją od biednej rośliny do durnych śliwek.
- Dobra, dobra... - mrucząc pod nosem, machnęła ręką i rozejrzała się. Widok jednej z dwóch przeklętych siostrzyczek przy JEJ chłopaku spowodował, że zmarszczyła zirytowana czoło, czując dziwne ukłucie zazdrości, którego przeważnie nie doświadczała w życiu. I przez to też zapomniała, że miała komuś pomóc...

Bawełna: 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wielka Brytania, Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 532
  Liczba postów : 406
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13688-aleksander-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13705-anty-temat-z-relacjami
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13741-cortez-aleksander-korespondencja
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13704-aleksander-cortez




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Sob Sty 07 2017, 10:15

Przyciągnął Andreę na moment i przytulił, niestety zdążył wykonać tylko to ponieważ musieli już dołączyć do swoich grup.
Oczywiście domyślił się co mogło się przed chwilą wydarzyć. W końcu dziewczyna mu wyznała jakie zdolności posiada. Ale Cortez nadal nie był w to w pełni uwierzyć. A teraz, mając okazję do zobaczenia tego na własne oczy, a zobaczyłby na pewno, jeśli przyszedłby chwilę wcześniej. Tak ominęło go całe zamieszanie i pokaz możliwości jego dziewczyny. Chociaż słowa które powiedziała do Gryfonki mogły dotyczyć każdego. Tylko reakcja tamtej... Była największym dowodem na to, że Andrea nie paplała byle czego i byle komu.
- Do później - rzucił jeszcze jedynie do Ślizgonki i posłał delikatny uśmiech by się tym nie martwiła. W końcu nawet jeśli przed chwilą komuś przewidywała przyszłość to byli w Hogwarcie. Tutaj to powinno być normalne, ewentualnie do zrozumienia. O wiele gorzej jakby doszło do tego poza światem czarodziei.

Wyobrażaliście sobie kiedyś Corteza w fartuszku, wielkim słomianym kapeluszu, grubych rękawiczkach ze smoczej skóry i sadzącego kwiatki? I tak dzień w dzień? Bo ja nigdy. Zielarstwo omijał bardzo szerokim łukiem. I choć wiedział, że te mogą mu się przydać później w ważeniu eliksirów to po co miał matkę nauczycielkę prawda? Chodzący wolumin przepisów na mikstury i jak będzie chciał to mógł szybko załatwić jakiś składnik. Legalnie, bądź też mniej legalnie. Przez co i o wiele drożej.
Przyszło mu zajmować się śliwkami. I jak na całkowite beztalencie w tej dziedzinie udawało mu się łapać uciekające śliwki. By mieć mniej problemu zamykał je pod pustą doniczką odwróconą tak by tworzyła więzienie dla zwariowanych owoców.
Ten sposób okazał się być bardzo wydajny bowiem zaoszczędził dużo czasu i nie musiał biegać po cieplarni i łapać uciekinierów.
Uzbierał dwie fiolki soku na eliksiry i już włożył rękę po ostatnią z śliwek kiedy podeszła do niego jakaś dziewczyna. Spojrzał się na @Alice Månen-Findabair i ostatnia śliwka wyskoczyła mu spomiędzy palców. Rozpędziła się i uderzyła w panią profesor. Po raz kolejny. Nie wiedział co kobieta im uczyniła, ale te najwidoczniej nienawidziły ją najbardziej z tutaj obecnych.
- Przez ciebie zwiała mi śliwka, może przestałabyś mi przeszkadzać i mnie rozpraszać? - powiedział do Puchonki przez którą stracił kontrolę nad tym co działo się na jego stanowisku.
Złapał za fiolki z wyciśniętym sokiem i minął dziewczynę posyłając jej jedno z najokropniejszych i nienawistnych spojrzeń jakie tylko Cortez potrafił komuś posyłać. A miał przecież bardzo szeroką gamę takowych.
- Najmocniej Panią przepraszam, ale przez nią uciekła mi ostatnia śliwka. Proszę to udało mi się wycisnąć. Najmocniej przepraszam, że i ja zniszczyłem pani sweter. Ja także czułbym się zobowiązany do naprawy szkody - Powiedział do nauczycielki patrząc się wpierw w jej twarz kiedy do niej mówił, a później opuścił wzrok na czubki swoich butów.
Zresztą kto normalny ubiera swój ulubiony sweter na zajęcia takie jak te? Zwłaszcza, że wie o tym iż będą pracować ze wściekłymi, atakującymi śliwkami, których sok nie schodzi z tkanin.
Postanowił jednak milczeć i to zachować tylko dla siebie. Przynajmniej tym razem.

Kostka: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Norwegia/Dolina Godryka
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 394
Dodatkowo : animagia
  Liczba postów : 450
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13826-alice-manen-findabair
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13832-blekitny-plomien-eee-po-prostu-zapraszam#366382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13830-piru#366380
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13828-alice-manen-findabair#366376




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Sob Sty 07 2017, 10:44

Gdybyście widzieli reakcję małej Alice. Najpierw zamrugała zdezorientowana na @Aleksander Cortez i uchyliła usta, nie wiedząc co powiedzieć. Właśnie dlatego zamknęła je ponownie i odprowadziła go wzrokiem. Widząc, jak chłopak zwala na nią swoją niekompetencje zacisnęła dłonie w pięści i próbowała powstrzymać się od jakiegoś zgryźliwego komentarza, ale po prostu nie mogła. Wyciągnęła ręce w stronę jego pleców, gdy ten nie mógł jej widzieć i zrekonstruowała sobie scenę duszenia tego irracjonalnego dupka, po czym odetchnęła zmarnowana, że mordowanie na odległość chłopczyny jej nie wyszła. Musiała jakoś sobie poradzić słowami.
- Ślizgon, jak ślizgon, woli tłumaczyć swoją nieudolność kimś innym, żałosne – rzuciła niby to w powietrze z nadzieją, że osoba, której chciała POMÓC, usłyszy to bardzo wyraźnie. Odwróciła się na pięcie tak, by pokazać panu Cortezowi swoje znudzone plecy – myślałam, że chociaż są na tyle dumni, by ukazać swoje niepowodzenia, a tu proszę, dziewczynka się przestraszyła, że czegoś nie umie, ale mi przykro – dodała po chwili odwracając się do Aleksandra i posyłając mu złośliwy uśmiech. Nie będzie tłumaczył swoich niepowodzeń jej chęcią pomocy, bo to tak nie działa. Gdyby wiedział jak złapać śliwkę, to by mu nie uciekła, bez względu na to, czy podeszłaby do niego malutka puchonka, czy Godzilla.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Okolice Londynu
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 196
  Liczba postów : 94
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13651-sydney-evangelina-torres
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13655-sydney-evangelina-torres
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13656-sydney-evangelina-torres#363223
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13654-sydney-evangelina-torres




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Sob Sty 07 2017, 11:18

Sydney szukała kogoś, komu wedle polecenia nauczycielki mogłaby pomóc, ale raczej nikt tego nie potrzebował. Zamiast tego zaczęła chodzić po cieplarni i podziwiać różne roślinki. Większość z nich widziała po raz pierwszy na oczy. Zastanawiała się nad ich właściwościami halucynogennymi. Takie coś miało pewnie większego kopa niż jakaś zwykła pietruszka czy majeranek.
Gdy tak nad tym myślała, to jednak Zielarstwo nie było takie nudne. Gdyby jeszcze przy każdej roślinie była mała notka dotycząca takich właśnie właściwości...
Omijała z daleka wszelkie stanowiska ze śliwkami, które, znając jej szczęście, najprawdopodobniej powybijałyby jej zęby lub coś w ten deseń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Zakynthos, Grecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 84
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 97
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13909-flora-melete-louzar
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13913-bogini-kwiatow-i-zametu#367826
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13914-ligia#367828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13911-flora-melete-louzar#367823




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Sob Sty 07 2017, 11:23

Nie wiadomo jak bardzo by nie chciała się dzisiaj spóźnić, tak chyba cały świat cię przeciwko niej sprzysiągł. A wszystko zaczęło się od zwyczajnego zaspania...
Kiedy jednak dobiegła na lekcję zdążyła w momencie, w którym nauczycielka rozdzielała ich na grupy i tłumaczyła im co mają zrobić - chcąc nie chcąc zielarstwo nie było jej mocną stroną, więc podejrzewała, że i ze zwykłymi śliwkami będzie miała problem. Flora próbowała z całej siły uporać się z sokiem, ale każda jej próba kończyła się porażką. Na szczęście (a może nieszczęście?) nauczycielka zauważyła jej znęcanie się nad śliwkami w ostatniej chwili, odsyłając ją do kogoś bardziej zorientowanego w zielarstwie, niż ona sama. Tylko nie znała tutaj nikogo, co automatycznie zablokowało ją przed podejściem do kogokolwiek. Stojąc jak ostatnia sierotka między jednymi stanowiskami i drugimi, zerknęła błagalnym wzrokiem w stronę nauczycielki.

Zielarstwo: 0
Eliksiry: 5

Śliwki: 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Hiszpania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 733
  Liczba postów : 387
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13166-adoria-nymphia-amparo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13177-adoria-nymphia-amparo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13176-listy-do-any
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13175-adoria-n-amparo




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Sob Sty 07 2017, 11:56

Bardzo ucieszyła się na widok @Ruth Wittenberg. Miała wrażenie, że dawno jej nie widziała - ale ostatnio Dorka była jakaś spragniona towarzystwa i najchętniej z każdym by przesiadywała. Ciężko więc było stwierdzić, czy jej odczucie było prawdziwe czy też nie.
Przywitała się jednak jedynie uśmiechem, bo profersorka zaczęła wyjaśniać, czym się zajmą. Adoria miała tego farta, że dostała możliwość wybrania, czym się zajmie. Bez zastanowienia ruszyła do śliwek - jej ambicje nie były aż tak wysokie, żeby porywała się na jakieś niebezpieczne kwiaty z kolcami. Nie chciała tak szybko tracić palców...
Zajęła się wyciskaniem soku ze śliwek. Nie było to wcale takie trudne, chociaż raz czy dwa jeden owoc próbował jej się wyślizgnąć. Z dumą spojrzała na swoje dzieło, które z całą pewnością powinno wystarczyć na dwa eliksiry! Może i nie był to jakiś ogromny sukces, ale ona była usatysfakcjonowana.
Niestety ta radość sprawiła, że ostatnia śliwka uciekła jej spomiędzy palców i, niewiadomo czemu, poleciała prosto w stronę profesorki. Biedna @"Estella Viccario" chyba miała ogromnego pecha, bo jej piękny sweter cały pokryty był plamami.
- O Merlinie! Przepraszam! - Zawołała zszokowana, czując jak policzki płoną jej rumieńcem. Cóż, mogło być gorzej... Prawda?

Kostka: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 276
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 452
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13421-andrea-jeunesse




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Sob Sty 07 2017, 11:58

Andrea przyglądała się tej dwójce z lekką konsternacją. O ile przed chwilą czuła małe ukłucie zazdrości, tak teraz wyłapała, że Cortez właśnie kogoś podkurwił swoim charakterkiem. Współczuła również nauczycielce, która była ubabrana sokiem ze śliwek chyba w każdym możliwym miejscu, ale jednocześnie dziwiła się, że nie ubrała żadnego fartucha ochronnego... albo coś. No ale nie jej to oceniać. Kiedy próbowała przedrzeć się przez grupkę ludzi, przypadkowo potrąciła ramieniem @Flora M. Louzar, która najwidoczniej również nie wiedziała co ze sobą zrobić, bo stała na środku jak słup soli, ale ostatecznie Ślizgonka nie odezwała się, tylko podeszła do swojego durnego @Aleksander Cortez.
- Znowu byłeś niemiły? - zganiła go, gdy ten odsunął się od Estelli, Puchonkę ignorując. - Mam komuś pomóc ze śliwkami. A ty najwidoczniej tego nie ogarniasz - poklepała go po głowie, uśmiechając się złośliwie. Z drugiej strony mogliby tylko udawać, że coś robią, bo widząc zdolności chłopaka chyba nie chciała podzielić losu nauczycielki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 27
  Liczba postów : 379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12605-edmund-cormac#340723
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12609-relacje-edka#340738
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12608-azmond
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12610-edmund-cormac#340742




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Sob Sty 07 2017, 12:08

Ledwo co wrócił ze szpitala a już się musiał spóźnić na zajęcia. Typowy Edmund, zamiast przyjść nieco szybciej i poczekać na resztę to bawił się z Percym nie patrząc na zegarek. W taki oto sposób zaczął się pakować w chwili gdy lekcja powinna się rozpocząć. Zabrał ze sobą smoka, po tak długiej rozłące Percy nie odstępował swojego pana na krok, przy próbie wyciągnięcia go z kieszeni gryzł po palcach. Nie było to zbyt bolesne, mimo wszystko Edmund nie wyciągnął go i tym razem. Zaczął biec, raz przewrócił się na schodach co wywołało śmiech u stojącej obok zbroi. Klnąc pod nosem zatrzasnął skaczący hełm i pobiegł dalej. Szkoda, że nie był już prefektem i nie mógł odejmować punkt. Ciekawe tylko komu by odjęło punkty za zbroje...mniejsza, zielarstwo teraz ważniejsze!
Wpadł do cieplarni niczym burza. Widząc w jakie pobojowisko się zamieniła nie mógł się powstrzymać i się zaśmiał. Na szczęście opanował się szybko, przeprosił za spóźnienie i ruszył w kierunku śliwek. Po drodze nie mógł oczywiście ominąć @Adoria Nymphia Amparo i bez skrępowania obrócił ją do siebie i przytulił. Wybrudzą się sokiem ale nie było to teraz ważne, stęsknił się za Hogwartem i przyjaciółmi, a najbardziej za nią. Nawet Percy zamruczał na powitanie. Niestety nie było czasu na nic więcej, rzucił jeszcze krótkie cześć i podszedł do swojego stanowiska. Zaczął wyciskać owoce, szło mu bardzo dobrze co było bardzo pocieszające. Niestety pewność siebie go zgubiła i przy trzeciej śliwce zagapił się i wystrzelił ją w kierunku nauczycielki. Uśmiechnął się przepraszająco do @Estella Vicario licząc, że podaruje mu ten błąd po długim pobycie w szpitalu. Widząc jak Adoria popisuje się podobnymi zdolnościami parsknął śmiechem. Nie ma to jak pierwszy dzień w szkole!

Zielarstwo: 2
Eliksiry: 0

Śliwki: 2  :(
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Sob Sty 07 2017, 13:14

Ruth odznaczała się spokojem nawet na lekcjach, których wyjątkowo nie lubiła lub zwyczajnie nie była z nich dobra. Takim przedmiotem było zielarstwo właśnie, choć w przypadku jej wyniku zadania można było mówić bardziej o pechu, niż o nieprzygotowaniu. Ostatnimi czasy większość lekcji przebiegała z niecodziennymi perypetiami, stąd też właściwie Szwedka dziękowała w duchu, że się spóźniła przypuszczając, że przed lekcją mogły dziać się większe cuda, niż teraz.
Poplamiła nauczycielce sweter, przeprosiła i uznała, że sprawa jest zakończona. W przypływie nudy zaczęła dyskretnie rozglądać się po cieplarni, w nadziei, że dostrzeże jakąś interesującą roślinę, kiedy to do jej uszu dobiegły ciepłe słowa pocieszenia. Odwróciła się, żeby sprawdzić, skąd dochodzą i zobaczyła opalonego Gryfona, który bezinteresownie postanowił ją wesprzeć.
-Gratuluję sukcesu. I dziękuję za słowa wsparcia - powiedziała cicho, typowym dla siebie chłodnym zdaniem kończąc dyskusję. Nie była niemiła, ale też nie należała do osób, które każdej nowo poznanej osobie rzucają się na szyję i domyślnie robią z niej swojego towarzysza rozmów.
Sprawa z ubrudzeniem swetra może rozeszłaby się po kościach i może nawet udałoby się pozbyć plam, gdyby nie to, że nagle, jakby wściekłe śliwki uczniów zaczęły brudzić nauczycielkę swoim sokiem. Serio? Co one się tak uwzięły na tę biedną kobietę?
Ruth naliczyła około sześciu nieszczęśników, którzy wraz z nią dostaną ujemne punkty, choć jej uwagę przykuł czarnoskóry Puchon, którego skądś kojarzyła, tylko nie wiedziała skąd. I z typowym dla siebie taktem postanowiła o to zapytać.
-Znamy się? - nachyliła się w jego stronę i szeptem zadała pytanie @Xavier Whitegod. Ciekawe, może widziała go na jakiejś lekcji?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Barnard Castle
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 415
Dodatkowo : prefekt fabularny, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 342
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12628-james-waters
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12630-james-waters#341246
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12631-elmer#341248
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12629-james-waters#341244




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Nie Sty 08 2017, 10:39

- James. Po prostu James - odpowiedział @Tori Vietto trochę jakby od niechcenia.
Po całej zaistniałej sytuacji, James nie spodziewał się, że Tori zechce z nim pracować i szczerze mówiąc sądził, że ta pójdzie jakoś ogarnąć to smocze łajno, przy okazji dając mu trochę spokoju. W końcu przychodząc na lekcję miał w zamiarze się czegoś nauczyć, a nie sympatyzować z nowo poznanymi ludźmi. "Od razu zaliczy mi zajęcia" - po tych słowach Jem uznał, że dziewczyna chyba po prostu jest leniwa, bo skoro z takim podejściem przychodzi na zajęcia, nawet takie, które niekoniecznie lubi, to coś jest nie tak. Ten żart o perwersyjnych facetach też puścił koło uszu. Miał dziś naprawdę średni humor.
Zajęcia nareszcie się rozpoczęły. Trafił do tej "lepszej" grupy, która zajmowała się bawełną. Na ręce założył grube rękawice, po to, aby zabezpieczyć dłonie przed ostrymi kolcami rośliny. Zadaniem Jamesa było wydostanie nienaruszonego kwiatu spod tych kolców. O ile James dźgnął się w palce kilka razy, a pomimo tego jego ręce przetrwały, to zdobył jedynie dwa płatki kwiatu, i to jeszcze ma tyle uszkodzone i poszarpane, że nie nadawały się do niczego. Jednak Krukon, który zawsze stawiał sobie swoje cele wyżej niż zdołał się ich sięgnąć, ostatecznie się nie poddał i nie zakończył pierwszego zadania z tak marnym wynikiem. Szybko i niezauważanie zmienił swoje stanowisko. Tym razem, jak i poprzednim, ukuł się kilka razy, jednak kwiat, który zdobył był w świetnym stanie. Zadowolony z tego, jak dobrze mu poszło wraz z drugą próbą, zdjął rękawice i zaczął obserwować pracę innych uczniów.

bawełna 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : Hiszpania
Galeony : 152
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 154
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3548-estella-vicario#108434




Specjalny






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Nie Sty 08 2017, 18:36

Chyba przeceniła umiejętności swoich uczniów i mimo swojej cierpliwości i ogólnego podejścia do uczniów jak do przyjaciół, nie mogła zdzierżyć, kiedy się nie starali. Spora część uczniów po prostu nawaliła i kompletnie nie radziła sobie z roślinami, dlatego musiała połączyć ich w pary. Efekty również nie były najlepsze, ale przynajmniej nikomu nic się nie stało. Parę osób odesłała do prostszej roboty ze śliwkami (samodzielnie), jako że wciąż wierzyła w ich umiejętności. Mimo że starała się wszystkich upilnować, dwie dziewczyny skaleczyły się śnieżną bawełną i musiała je odesłać do pielęgniarki. Nie mogła zostawić pozostałych uczniów, dlatego miała nadzieję, że poszkodowane jakoś do Hogwartu dotrą. Odwróciła się tylko na chwilę, żeby je oddelegować, ale to wystarczyło, żeby śliwki zaczęły wymykać się spod kontroli niejednemu uczniowi! Dobrze wiedziała, że sok z nich nie jest możliwy do usunięcia, dlatego współczuła trafionym uczniom… do czasu. Śliwki, jak zaczarowane, zaczęły atakować profesor. Zapewne odgoniłaby je zaklęciem, gdyby nie to, że gdy zwracała uwagę jednemu uczniowi, śliwki drugiego w nią trafiały. Popsuło jej to humor na resztę zajęć.
Wittenberg, Cormac, Whitegod, de Neveres, Cortem, Amparo! Każdy otrzymuje minus dziesięć punktów dla domu! – warknęła. Nie chciała patrzeć na pobrudzony, ulubiony sweter. Potarła jedną z plam, ale dobrze wiedziała, że to nic nie da. Na szczęście sok nie barwił ciała.
Przeszła się po reszcie sali, aby ocenić, komu dobrze poszło. Kilka osób nie wywiązało się z zadania, więc im również odjęła po dziesięć punktów. Za to pochwaliła tych, którym wyszło:
Findabair, Carew, Wittenberg, Vin-Eurico, Dear, Whitegod, de Neveres, Shercliffe, Cortem, Amparo, Cormac, Waters – gratuluję wykonania zadania. Dziesięć punktów dla domu. Reszta musi tu wrócić o spróbować jeszcze raz, jeżeli chce wziąć udział w eliksirach.
Na koniec zobaczyła, że jedna z uczennic poprawnie wykonała zadanie i jeszcze pomogła drugiej osobie.
Panno Carew, dziesięć punktów dla Gryffindoru!
Teraz nadszedł czas na kolejne zadanie, żeby nie tylko uczniowie coś na zajęciach zyskali. Skoro już otrzymali szanse na otrzymacie składników, teraz mogli pobabrać się trochę w ziemi. Zdecydowała się podzielić pozostałych w zależności od tego, jak poszło im z pierwszym zadaniem.
Teraz proszę, żeby osoby, którym powiodło się pierwsze zadanie, zajęły się sadzeniem nasion śnieżnej bawełny. Spokojnie, nie będziecie musieli ponownie uważać na kolce, nasiona znajdziecie w słoiczkach obok pustych stanowisk w ośnieżonej części cieplarni. Ci, którym się nie powiodło, niech przejdą do drugiej części cieplarni. Tam, również w słoiczkach, znajdziecie nasiona śliwek. O doniczki i ziemię musicie zadbać sami.

KOSTKI DLA WSZYSTKICH:
 

Dodatkowe punkty dla domu zdobywają:
1. Eris Carew za pomoc innemu uczniowi.
2. Vittoria Findabair, Eris Carew, Ruth Wittenberg, Leonardo O. Vin-Eurico, Blaithin "Fire" A. Dear, Xavier Whitegod, Raphael de Nevers, Lucy Shercliffe (następnym razem podaj wylosowana kostkę), Aleksander Cortez, Adoria Nymphia Amparo, Edmund Cormac, James Waters za poprawnie wykonane zadanie.

Minusowe punty dla domu dostają:
1. Harriette Wykeham, Gemma Twisleton, Dreama Vin-Eurico za niewykonanie zadania. Débridé Findabair za brak drugiego rzutu.
2. Ruth Wittenberg, Edmund Cormac, Xavier Whitegod, Raphael de Nevers, Aleksander Cortez, Adoria Nymphia Amparo za pobrudzenie profesor swetra.

CZAS NA ODPIS MACIE DO CZWARTKU 12.01.


Ostatnio zmieniony przez Estella Vicario dnia Nie Sty 08 2017, 19:09, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Zakynthos, Grecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 84
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 97
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13909-flora-melete-louzar
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13913-bogini-kwiatow-i-zametu#367826
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13914-ligia#367828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13911-flora-melete-louzar#367823




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Nie Sty 08 2017, 18:58

Na szczęście (albo i nieszczęście) nauczycielka przerwała całą farsę kiedy tylko jej cudowny sweterek zamienił się w wielką, mokrą i fioletową szmatkę. Flora jej nawet współczuła i chciała zaoferować pomoc, jednak słysząc jej zirytowany głos wolała nawet się nie zbliżać.
Gdy uzyskali dalsze informacje i zostali odesłani do drugiej części cieplarni, dziewczyna dłuższą chwilę szukała ziemi, która albo wyparowała albo inni uczniowie postanowili wziąć jej sobie na zapas. Z doniczkami nie miała problemu, chociaż nie wiedziała jaki rozmiar wybrać - marna z niej była zielarka, a przynajmniej dzisiaj wszystko szło nie tak. Potem przystąpiła do sadzenia nasionek i kiedy skończyła, była niemal pewna, że może pokazać swoje dzieło Estelli.
Niestety, w tym samym czasie podczas chwilowej nieuwagi Puchonki ktoś postanowił się wyzłośliwić - w kilka sekund została pozbawiona dostępu do różdżki a co najgorsze: roślinka zaczęła wyrywać jej włosy, co było dość bolesne. Jęcząc z bólu, wzrokiem próbowała wyszukać kogokolwiek, kto jej pomoże. Nie była pewna, ale chyba przez to wszystko potrąciła stojące w pobliżu wiaderko, jednak nie to było teraz jej zmartwieniem.

Kostka: 6 i potrzebuję pomocy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Nie Sty 08 2017, 19:16

Oberwało jej się, to jasne, w końcu zniszczyła nauczycielce ubranie. Przestała już liczyć punkty, bo raz je za coś krukoni dostawali, raz im te punkty zabierano, więc jak to się mówi fortuna kołem się toczy i może nikt nie będzie robił awantury o te 10 punktów w tę czy w drugą stronę.
Drugie zadanie wydało jej się o niebo łatwiejsze, więc już z bardzo podobnym do siebie spokojem przystąpiła do wykonania. Dzielnie wybrała odpowiednią doniczkę, uważnie i tym razem bez zbędnego rozpraszania się zasadziła małe ziarenko i przygotowała kubeczek z wodą. Szło jej nad wyraz dobrze, jak na jej zapał do zielarstwa oczywiście i Ruth była z siebie całkiem zadowolona, bo w końcu udało jej się przejść przez zadanie bez żadnych dodatkowych przygód.
Tak się skupiła na poprawnym zasadzeniu bawełny, że zupełnie nie zauważyła, jak @Flora M. Louzar będąca ofiarą niezbyt wysublimowanego żartu siłująca się z pnączami popchnęła Szwedkę tak niefortunnie, że ta straciła równowagę i z impetem przywaliła głową w wiadro stojące obok.
Oczywiście, jak to z zezowatym szczęściem panny Wittenberg bywa cała woda z wiadra wylała się na nią,więc ostatecznie nie tylko bolała ją głowa, ale była też kompletnie przemoczona.
-Fan... - syknęła po szwedzku, rozcierając głowę.
Rzuciła zaklęcie w pnącze, które zabrało sprawczyni jej upadku różdżkę, przecinając je i finalnie powodując, że różdżka upadła na ziemię.
-Ja rozumiem, że włosy ważna rzecz, ale uważaj następnym razem, bo zaklęcia na swój skręcony kark już bym nie rzuciła - zwróciła się do Puchonki. Trudno, takie życie, czas wstać i podlać swoją bawełnę, skoro samą siebie już podlała.

Kostka: 3


Ostatnio zmieniony przez Ruth Wittenberg dnia Pią Lut 03 2017, 19:46, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 27
  Liczba postów : 379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12605-edmund-cormac#340723
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12609-relacje-edka#340738
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12608-azmond
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12610-edmund-cormac#340742




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Nie Sty 08 2017, 19:20

Niestety za jego wybryk gryfoni stracili punkty. Dobrze, że zadanie mu wyszło, wyrównał stratę i było wszystko dobrze. Druga część zadania nie wydawała się trudna, wystarczyło dobrać odpowiednią doniczkę, zasadzić nasionka i je podlać. Los chciał by dzień powrotu na zajęcia pamiętał do końca życia. Percy postanowił sobie wyjść, Cormac koniuszkami palców złapał nicponia i włożył do do kieszeni. Ta chwila nieuwagi wystarczyła by ktoś w niego wpadł. Stracił równowagę, poślizgnął się jeszcze na soku ze śliwek i runął jak długi na ziemię. Na dokładkę widział jak doniczka leci do góry i spada prosto na jego twarz. Bolało jak cholera, krew zaczęła mu lecieć ciurkiem z głowy mieszając się z wodą a łzy bólu zasłoniły mu widok. Jęcząc z bólu wyciągnął różdżkę i rzucił na siebie Episkey i Asinta mulaf. Będzie musiał odwiedzić pielęgniarkę mimo wszystko, na chwilę obecną musi to wystarczyć. Wstał i rozglądnął się szukając sprawcy karambolu. Miał już się zacząć wydzierać, że tylko co wrócił ze szpitala i znowu go tam posyłają ale zauważył nieciekawą sytuację @Flora M. Louzar. Miał już rzucić na nią Acuero ale został uprzedzony. Klnąc po francusku pod nosem podniósł doniczkę i ponowił ćwiczenie. Może tym razem nikt mu nie zrobi krzywdy...

Kostka: 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Barnard Castle
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 415
Dodatkowo : prefekt fabularny, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 342
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12628-james-waters
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12630-james-waters#341246
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12631-elmer#341248
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12629-james-waters#341244




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Nie Sty 08 2017, 19:49

Usłyszał gromadę nazwisk, które zarobiły sobie minusowe punkty dla domu, na szczęście Watersowi je przydzielono, nie odjęto.
Kolejnym zadaniem, które miał wykonać James, było sadzenie śnieżnej bawełny. Doniczki, ziemia i nasiona w osobnych słoikach znajdowały się w zaśnieżonej części cieplarni, co tylko powodowało, że James miał lepsze samopoczucie. Brzmiało to dość prosto, więc bez jakiegokolwiek stresu, Krukon zabrał się do pracy. Zadanie było o tyle proste, że na całe szczęście, nie trzeba było uważać na ostre kolce rośliny. Z teorii, wyglądało na to, że James zrobił wszystko, tak jak należy... Ale nikt nie powiedział, że będzie tak łatwo. Jak się później okazało, kilka nasion zastąpiła niegroźna dla ludzkiej skóry trucizna. Cholera jasna, pomyślał widząc dziurę w ziemi. Cała jego praca poszła na marne, połowa ziemi z donicy się wypaliła. Zadanie musiał zacząć właściwie od początku, więc zabrał się za nie ponownie. Miał nadzieję, że tym razem nie spotka go taka niespodzianka. Powstałą uprzednio dziurę zasypał po prostu ziemią, na to dał nasiona, a wszystko zakrył warstwą ziemi. Przez to, że musiał robić to dwa razy skończył jako jeden z ostatnich, mimo to, cieszył się, że udało mu się wykonać to zadanie.

sadzenie bawełny ponownie 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Okolice Londynu
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 196
  Liczba postów : 94
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13651-sydney-evangelina-torres
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13655-sydney-evangelina-torres
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13656-sydney-evangelina-torres#363223
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13654-sydney-evangelina-torres




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Nie Sty 08 2017, 19:57

Sydney żałowała, że w ogóle przywlokła tyłek na tą lekcję. Nie dość, że zielarstwo nigdy nie szło jej dobrze, to tego dnia wszystko było gorzej niż zwykle. Na dodatek nauczycielka wpadła w zły humor i atmosfera w cieplarni sflaczała jak przekłuty balon.
Nie chcąc narażać się na uwagę nauczycielki, Syd zabrała się za drugie zadanie. Przeszła za kilkoma osobami do drugiej części cieplarni, gdzie wzięła kilka nasiona tych nawiedzonych śliwek. Potem wzięła jedną z wolnych doniczek. Dosyć szybko zasadziła nasionka i przyklepała je ziemią.
Wiedziała jednak, że wszystko było zbyt piękne. Kilka sekund później ziemia w doniczce zaczęła podejrzanie się osuwać. Nim Krukonka zdążyła chociażby unieść trzymaną w dłoni łopatkę, w ziemi powstała wypalona dziura. Syd przełknęła okrzyk złości, który rósł jej w gardle i zagryzła wargę. Po chwili namysłu postanowiła wsypać do dziury kilka świeżych nasion i dodatkowo przysypać je świeżą ziemią. Jak postanowiła, tak zrobiła. Może nie poszło tak łatwo jak mogłoby się wydawać, ale przynajmniej wykonała zadanie.

kostka - 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Derbyshire
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 131
  Liczba postów : 49
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13771-eris-carew
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13772-kryptonim-c-e-r-b-e-r
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13774-cerberek#365372
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13773-eris-carew#365371




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Nie Sty 08 2017, 20:08

Zajęcia zapowiadały się dobrze, skoro udało jej się zdobyć punkty dla domu. Chciała skończyć jak najszybciej i wrócić do swoich zajęć. Po drodze do stanowiska, wzięła ziemię i odpowiednią doniczkę. Przygotowała wszystko i zabrała się do pracy.
Najwyraźniej ktoś wpadł na genialny pomysł, żeby rzucić zaklęcie na roślinę. A już liczyła, że to będzie koniec na dziś. Z doniczki wyrosły trzy pnącza. Dwa wplątały jej się we włosy, za to trzeci złapał różdżkę i zawisnął w powietrzu. Wprost cudownie.
No bardzo zabawne. - mruknęła pod nosem. - Przydałaby się pomoc. Ktoś? Coś?

Kostki: 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   

Powrót do góry Go down
 

Cieplarnia numer dwa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 12 z 15Idź do strony : Previous  1 ... 7 ... 11, 12, 13, 14, 15  Next

 Similar topics

-
» Cieplarnia numer jeden
» Cieplarnia numer trzy
» Cieplarnia numer dwa
» Pokój numer 145; Daiki Aomine
» Sypialnia numer 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
cieplarnie
-