IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Cieplarnia numer dwa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 13, 14, 15
AutorWiadomość




Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Skąd : Petersburg
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 556
  Liczba postów : 908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1486-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1496p45-tamara-markowa#212459
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2938-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7613-tamara-markowa#212364




Gracz






PisanieTemat: Cieplarnia numer dwa   Sob Cze 02 2012, 14:05

First topic message reminder :


Cieplarnia numer dwa

Tutaj uczniowie i studenci zajmują się roślinami o średnim stopniu zagrożenia. Nie są one tak niebezpieczne, jak mandragory czy wnykopieńki, jednak również trzeba poświęcić im sporo uwagi.

Opis zadan z OWuTeMów:
 

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Elstow, Bedfordshire
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 406
Dodatkowo : kapitan drużyny Huffu
  Liczba postów : 636
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13545-gemma-harper-twisleton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13551-gemm-dobry-c#360801
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13552-najbardziej-poturbowana-sowa-w-hogu#360803
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13553-gemma-harper-twisleton#360808




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Czw Lis 02 2017, 22:13

Została z tyłu, gdy inni wchodzili do cieplarnie, zdesperowana by złapać choć jeden liść Odłożyła jednak łapanie szczęścia w czasie, kiedy ostatnia osoba znikła za drzwiami szklarni i pobiegła w tamtym kierunku. Większość zdążyła już usiąść, więc nie robiąc zamieszania ulokowała się samotnie przy jakimś pustym jeszcze stoliku.
Corbijn nie wspomniał nic o pracy domowej, więc pewnie wszyscy, łącznie z nią ją oddali, albo za bardzo się tym nie przejmował. Tak czy tak, nie zamierzała narzekać. Kartkówka za to była już mniej miłym aspektem tej lekcji. Gemma zaczęła od "Tojad to roślina..." i natrafiając dalej na pustkę, doszła do wniosku, że chyba jednak nie pisała tej pracy domowej. Po chwili zastanowienia dodała jeszcze "trująca", co wiedziała w sumie ze wstępu profesora, a nie własnej głowy, chociaż jak tak pomyśleć, to "tojad" faktycznie brzmiało trująco. Chciała napisać kategorię z poprzedniej lekcji, ale nazwy kategorii , które pamiętała wydawały jej się odnosić do magicznych stworzeń i doszła do wniosku, że coś jej się poplątało. "Groźne" jakoś nie pasowało do roślin. Widząc, że inni skrobią zawzięcie po swoich pergaminach dopisała jeszcze dwa krótkie zdania o eliksirze tojadowym i dorzuciła stwierdzenie, że jest też składnikiem "innych takich". Sama nie wiedziała co niby miała na myśli.
Kątem oka widziała prace innych, znacznie dłuższe niż jej własna. Trochę wstyd było się pod tym podpisywać własnym nazwiskiem. Kiedyś już zostanie ministrem magii i ktoś się do tego dokopie, wybuchłby skandal i takie tam. Argument ten wydał jej się wystarczająco racjonalny (mimo, że nie miała planów zajmować się polityką), więc ostatecznie oddała niepodpisaną pracę.

6-3(oddałam Fire)-1(brak pd)=2
Ocena: Okropny

______________________



THE NAME'S TWISLETON... GEMMA TWISLETON.


Dżemsior się jąka, więc ustalam sobie kostki na wypowiadanie zaklęć:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 74
  Liczba postów : 51
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15340-honey-ford
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15342-relacje-honey-ford
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15341-sowa-honey#411300
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15339-honey-ford




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Sob Lis 04 2017, 10:42

Kątem oka wychwyciła oszczędne przywitanie @Riley Fairwyn. Była spostrzegawcza, co nie zawsze wychodziło jej na dobre. Wiedziała, że to nie ona była obiektem zainteresowania Fairwyn'a, a Bridget, na której ewidentnie zatrzymał na dłużej wzrok. Obserwowała nowo przybyłych, ale tak, żeby nie zwracać ich zbytniej uwagi. Nie trzeba było być spostrzegawczym, żeby zobaczyć @Blaithin ''Fire'' A. Dear, która wyglądała jakby po przejściach z jakimś niebezpiecznym stworzeniem przynajmniej trzeciego stopnia. Najwidoczniej też postanowiła oddać zaległą prace bo skierowała się zaraz ku profesorowi. A już Honey myślała, że tylko ona jest taką sierotą i nie oddaję na czas prac domowych. Kamień z serca, co za ulga.
Najbardziej uwagę puchonki zwróciła dziewczyna, która łapała liście (@Gemma Twisleton) z tego co kojarzyła Ford też z domu Hufflepuffu. Pewnie musiała się z nią minąć kilka razy w dormitorium. HALF, aż uśmiechała się pod nosem, patrząc na Gemme.
W końcu weszli do cieplarni. Honey zajęła sobie takie miejsce by nie przeszkadzać nikomu. Na myśl o kartkówce pomyślała, że to nie będzie dla niej dobry dzień. Nie przepadała za zielarstwem głównie, dlatego, że nie należało do najbezpieczniejszych. Zwłaszcza słowa profesora upewniły ją w tym. Skończyła pisać kartkówkę. Może to nie będzie taki ciężki dzień?

Kostka 4 + 1 (zadanie)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 688
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 246
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15093-riley-t-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15104-poczuj-smoczy-plomien
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15161-maverick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15098-riley-fairwyn




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Sob Lis 04 2017, 11:44

No i jak to się stało, że oddałem pracę domową, a kompletnie nic z niej nie zapamiętałem? To była jakaś kompletna abstrakcja, zwłaszcza gdy chodziło o mnie. Co jak co, ale na każde zajęcia starałem się przychodzić przygotowany. Co mogłem jednak poradzić na to, że dzisiaj wyjątkowo zafascynowała mnie moja przyjaciółka. Wpadła na zielarstwo w ostatniej chwili, w dodatku w kiepskim nastroju. Musnąłem jej ramię palcami, aby tym niecodziennym dla siebie gestem dodać jej odrobinę otuchy.
- Dasz radę - szepnąłem, uśmiechając się do niej, aby nieco ją wesprzeć, a następnie sam zabrałem się za pisanie. Szło mi to dość opornie. Cała wiedza gdzieś uleciała i pewnie skończyłbym z trollem, gdybym tylko tak bardzo nie pilnował się, aby nie zagapiać się we włosy Kingstonówny. Dość szybko nie wiedziałem już o czym pisać, a więc poddałem się, oddając nauczycielowi swoją oszczędnie napisaną kartkówkę. Po ostatnim zamrażaniu wody, nie powinien oczekiwać po mnie zbyt wiele, prawda?

Nędzny

______________________


It takes a lot to give, to ask for help, to be yourself, to know and love  what you live with.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 714
  Liczba postów : 751
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Sob Lis 04 2017, 19:56

To był niebywale szczęśliwy zbieg okoliczności, że Ezra postanowił nabazgrać te kilka zdań pracy domowej - gdyby nie to zapewne skończyłby z pięknym trollem na koncie. Rozumiał, że profesor miał obowiązek sprawdzić ich wiedzę zanim dopuszczeni zostaną do pracy z tojadem. Szkoda tylko, że nazwał to "dwuminutówką" - Clarke zrobił sobie nadzieję, że będą to tylko najbardziej oczywiste pytania - po czym praca rozciągnęła się nawet na dziesięć minut. No, nie wszystkim. Ezra znał odpowiedzi na jakąś mizerną połowę, więc szybko się z pytaniami rozprawił.
Kiedy więc czekał na jakieś dalsze instrukcje, rozglądał się po twarzach innych uczniów. Trzeba było przyznać, że od początku jego wzrok ściągała pokiereszowana twarz Fire. Najwyraźniej dziewczyna zamiast tylko się wygrażać, w końcu faktycznie miała z kimś zatarg. A to już było na tyle interesujące, że Clarke potencjalnie mógłby wypatrywać na korytarzach drugiego elementu tej układanki. (Bo wierzył, że Leonardo nauczył Fire kilku przyzwoitych ciosów. Nawet jemu byłoby wstyd za Fire, gdyby druga strona wyszła bez żadnego szwanku!)

Nędzny (2+1)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 692
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 992
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Sob Lis 04 2017, 19:57

Wiedział, że dopytywanie @Blaithin ''Fire'' A. Dear o co chodzi nie ma sensu. Próbował już wyduszania z niej prawdy i zadziałało to tylko raz, na przeklętym moście, a nie skończyło się to wcale szczególnie wesoło. Leonardo odpuścił, nawet starając się za bardzo myślami nie odbiegać, żeby przypadkiem nie zacząć się o dziewczynę za bardzo martwić. Potrafiła o siebie zadbać, chętnie pokazywała to na każdym kroku. Raczej miała świadomość, że Gryfon zawsze przyjdzie jej z pomocą, więc w razie potrzeby... Wystarczył sygnał. Nie robił afery o byle bójkę, sam wielokrotnie pojawiał się na lekcjach w o wiele gorszym stanie. Fakt faktem, ostatnimi czasy całkiem się doprowadził do porządku!
Wszedł do cieplarni, odnajdując jakieś dogodne miejsce; po drodze uśmiechnął się ciepło do @Ezra T. Clarke, który chyba też niezbyt pamiętał o pracy domowej. Biedny profesor Corbijn - nowy i pełen zapału, a uczniowie już w październiku boleśnie informowali go, jak ciężko wyrobić z tyloma przedmiotami. Vin-Eurico zainteresował się odrobinkę tym co nauczyciel chce od jego przyjaciółki, domyślił się jednak, że chodzi o tę śliczną twarzyczkę. Zanim zdążył sobie coś zażartować w temacie tej troski, psorek zarządził kartkóweczkę i Gryfon po prostu westchnął. Kochał takie niespodzianki...
Tojad kojarzył mu się z wywarem tojadowym, a ten z wilkołakami - Leo zgrabnie odpłynął bardziej w stronę ONMS, nie mogąc skojarzyć innych informacji dotyczących tej roślinki. Szkoda, dopiero co bazgrał pracę domową... Gdyby tylko nie przepisywał w biegu bezmyślnie z podręcznika, pewnie utkwiłoby mu w głowie coś więcej. Oddał pergamin niezbyt zadowolony, ale przynajmniej napisał coś poza własnym imieniem i nazwiskiem.
- Tylko po to tu przyszłaś, co? Na zdrówko, Płomyku - uśmiechnął się słodko do rudowłosej, przeciągając leniwie na swoim krześle. W gruncie rzeczy sam był całkiem ciekawy czym zajmą się na tej lekcji...


Kostka: 2 :')
Ocena: Nędzny, bo mam +1 za pracę domową

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 71
  Liczba postów : 24
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15264-evangeline-violet-iris-lynn#407609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15266-don-t-you-wanna-be-evil-like-me#407614
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15265-evangeline-v-i-lynn#407607




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Sob Lis 04 2017, 23:56

Nie planowała pojawiać się na zielarstwie - po raz kolejny całkowicie zapomniała o pracy domowej, a nie chciała zawodzić młodego nauczyciela, ponadto będącego opiekunem jej domu. Ogólnie Hogwartczycy nie zgotowali się mu zbyt miłego powitania. Przychodzili nieprzygotowani - a frekwencja nie była powalająca - niszczyli roślinki i ranili siebie. I było jej z tego powodu trochę przykro, bo w sumie to nie była wina nauczyciela, że tak to wszystko wychodziło. I dlatego postanowiła na zajęciach się pojawić - sporo spóźniona, bez jakiejkolwiek wiedzy w głowie, siłując się z guzikiem, który krzywo zapięła, a on zahaczył o jakąś nitkę i nie chciał wrócić na swoje miejsce.
- Przepraszam za spóźnienie - wydyszała, wchodząc do cieplarni i stając gdzieś na uboczu. Pojawiła się akurat w momencie, kiedy nauczyciel zaczął wspominać o wejściówce - prawdopodobnie zbladła tak bardzo, że pozbawiła się miana mulatki. Lynn wyciągnęła przybory do pisania, patrząc na pojawiajace się pytania. Tego nie wiedziała, tego też nie, o, jaka niespodzianka, tego też nie! Wzięła do ręki pióro, zaczynając coś skrobać. W pewnym momencie pod koniec czasu, nabierając atramentu, zbyt gwałtownie się poruszyła, przewracając kałamarz prosto na swój pergamin, który w większej części przesiąknął substancją, zamazując odpowiedzi.
- Proszę nie, nie, nie - jęknęła ze zgrozą, chwytając kartkę i próbując strząsnąć z niej atrament - a to tylko pogorszyło sprawę. Nie miała jednak co zrobić i gdy nadszedł czas oddawania prac, po prostu musiała to przyjąć. Wzroku profesora uniknęła, pochłaniając się czyszczeniem wszystkich powierzchni z atramentu...

Niby okropny (3-1) ale może być troll Ing face
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 559
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 895
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13874-bridget-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13912-bridget#367825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13915-bridget-hudson#367829
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Nie Lis 05 2017, 00:13

Bridget pamiętała praktycznie każdego Puchona, chociażby ze względu na to, że posiadała od zeszłego roku odznakę prefekta i bardzo, ale to bardzo chciała uchodzić za taką, co wychodzi do ludzi i wyciąga do nich pomocną dłoń. @Honey A. L. Ford pamiętała nie tylko z lekcji starożytnych run, ale również z korytarza, pokoju wspólnego czy innych zajęć, na których zdarzało im się bywać razem. Obdarzyła ją ciepłym uśmiechem stając tuż obok. Wyczuła, że dziewczyna się stresuje. Nie rozumiała dlaczego, bo przecież nie była taka straszna, ale nie chciała jej bardziej peszyć.
Kartkówkę niestety zawaliła, bo co jak co, ale dokładniej przygotować się w temacie lekcji nie zdążyła. Nędzny nie był satysfakcjonującą oceną, ale czasu już nie cofnie.

kostka: 2 + 1(zadanie)
ocena: nędzny

Sorka, że tak krótko, ale nie mam czasu :( Honey, jakby były pary to możemy razem coś robić!

______________________


   
   
I know I said that I was doing good and that I'm happy now
I should've known when things are going good thats when I get knocked down

   

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Wyspa Jura, Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 96
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 241
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15139-kind#403356
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15134-mefistofeles-e-a-nox




Moderator






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Nie Lis 05 2017, 14:54

Mefistofeles zawsze lubił zielarstwo i starał się nie omijać tych zajęć - różnie mu to wychodziło ze względu na to, że bywał trochę zbyt leniwy w kwestii nauki. Nie spieszyło mu się, w szczególności kiedy spodziewał się jakiejś kartkówki... albo kiedy nie miał pracy domowej (czyli zazwyczaj). Mimo wszystko nie mógł po prostu być w Hogwarcie i nie chodzić na lekcje, poza tym dalej liczył na to, że z nowym profesorem nie będzie tak źle. Przywędrował do cieplarni spóźniony, nie kłopocząc się z przeprosinami i powitanie załatwiając jakimś niedbałym skinieniem głowy. Nie oddawał zaległej pracy domowej, nie miał jej, w ogóle nie planował jej robić - nie korciło go wcale pisanie o tojadzie. Wszedł idealnie w momencie, aby zająć się kartkóweczką... To by było na tyle ze względnie neutralnego podejścia do Corbijna. Chciało mu się czytać tyle identycznych tekstów?
Usiadł gdziekolwiek, patrząc już na pytania; nie zauważył zatem, że los znowu zepchnął go do @Gemma Twisleton. Zajął się pisaniem, nie chcąc oddać czystego pergaminu - nie poszło mu wcale tak źle, chociaż skoncentrował się na jedynej właściwości tojadu, o której pamiętał. Kiedy oddał, po prostu odchylił się na krześle i zlustrował znudzonym spojrzeniem cieplarnię, zatrzymując je na samej Puchonce, której (ponownie) towarzyszył. Uniósł lekko brew, wychwytując jej spojrzenie.
- O cholera. Na zielarstwie przynosisz takie samo szczęście co na transmutacji?

Kostka: 4
Ocena: Nędzny, bo -1 za brak zadania domowego

______________________


Mefisto Nox
Off the leash, out of the cage, an animal...

UWAGA!
BARDZO WAŻNE INFO:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 105
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 121
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15237-ursula-tiverton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15261-ulla#407520
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15260-listy-z-nieba#407436
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15240-ursula-tiverton#407015




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Nie Lis 05 2017, 21:18

tu będzie post

kostka - 2 +1 za zadanie domowe
ocena - Nędzny
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 24
Skąd : Amsterdam, Holandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 266
  Liczba postów : 215
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14596-thc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14770-listy-do-thc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14608-thc




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Nie Lis 05 2017, 21:33

Holender na swoją cześć lekcji nie miał zbyt wiele czasu, a kartkówka, którą zadał uczniom podbierała mu jeszcze kilka cennych minut. Może nie był to zbyt dobry pomysł, ale musiał jakoś sprawdzić wiedzę uczniów. Mógłby ich szybko odpytać, ale wyszłoby na to samo. W każdym razie nie chciał nikogo nieprzygotowanego do zajęć dopuścić do niebezpiecznych roślin. Ponad wszystko troszczył się o bezpieczeństwo swoich uczniów i gdyby coś im się stało, to nie wybaczyłby sobie. Nie pod jego opieką.
Szybko przeszedł do oceniania. Właściwie to już po pierwszej oddanej pracy, dał uczniom nieco więcej luzu, przez co mogli ściągać. Może trochę głupio, ale liczył na ich szczerość i że dla głupiej oceny nie będą oszukiwać. Sprawdzanie kartkówek szło Thijsowi bardzo sprawnie. Głównie dlatego, że oceniał prace bardzo pobłażliwie i wiedział co powinno znaleźć się na kawałku papieru, by otrzymać dobry wynik.
Z niewielkiej kupki, która utworzyła się na jego biurku, wziął pierwszą kartkę z góry.
-Widzę, że przygotowaliście się do zajęć co bardzo mnie cieszy. Właściwie to problem sprawiła mi tylko jedna praca, którą zostawiłem sobie na koniec…- spojrzał raz jeszcze na pierwszą z wejściówek i odczytał z niej ocenę –Melody, PO – wypatrzył spóźnioną dziewczynę w cieplarni i uśmiechnął się do niej. Jak widać zajęcia, które skutecznie odciągnęły ją od zielarstwa, teraz nie wpłynęły na jej ocenę.
Kartkę odłożył na drugą kupkę i zaczął czytać kolejne oceny.
-Bla… Fire. Ta ksywka to od włosów czy kryje się za nią coś więcej? PO – Na twarzy Holendra znowu pojawił się uśmiech. Tym razem po zobaczeniu naprawdę dobrej pracy. –Isilia, wybitny i dziesięć punktów dla Gryfindoru. Bardzo ładna praca – pochwalił dziewczynę. O ile na początku nie był przekonany do nagradzania i karania punktami, tak tym razem zrobił wyjątek. –Podobnie Vivien. Wybitny i dziesięć punktów dla Slytherinu – przez moment zrobiło mu się nawet bardzo miło. Holendra cieszyło podejście uczniów do zielarstwa, które ewidentnie nie było lekceważące. Nie traktowali zajęć jak babrania się z roślinkami, a wiedzę przydatną do zdobywania składników na eliksiry.
-I tutaj mamy problem – mruknął bardziej do siebie niż do klasy, ale mogli go doskonale usłyszeć. Podobnie jak mogli dostrzec grymas na twarzy nauczyciela. Skądś kojarzył to pismo, ale nie potrafił go dopasować do odpowiedniej osoby. –Gemma to Twoje? – spytał pokazując w stronę uczniów niepodpisaną i prawie pustą kartkę. –Okropny… - podsumował z cichym westchnięciem i by nie drążyć dalej tematu przeszedł dalej.
-Honey, po. D Riley, nędzny. Ezra, nędzny. Leonardo, nędzny. Bridget, nędzny. Ulla, nędzny Wy się tak dogadaliście czy coś? – spytał przeskakując wzrokiem po ostatniej piątce. Ich prace nieco różniły się od siebie, ale nie był w stanie dać im innych ocen niż marne N.
-Mefistofeles… też nędzny – przez moment miał nadzieję na lepszą ocenę przy pracy Ślizgona, a ostatecznie westchnął zrezygnowany dając mu to, co większości grupy.
-Evangeline – zaczął, odszukując Puchonkę wśród uczniów. Głową pokręcił delikatnie na boki i raz jeszcze spojrzał na jej niestety zniszczoną kartkę przez atrament. –To tak celowo czy przez przypadek? – niestety umknęła mu ta cała sytuacja, kiedy dziewczyna zalała kartkę, wiec wolał dopytać. W końcu różnie to bywa, a nie chciał jej ukarać za nieprzyjemny wypadek.
-Miałem nawet problem, by rozczytać imię, więc na razie troll – mruknął zawiedziony i chyba trochę posmutniały na twarzy. Dosłownie serce mu w tym momencie krwawiło. Nie chciał tego robić ale musiał. Jednak praca nauczyciela to trudna rzecz.
-Dobra ostatnia szansa. Jak odpowiesz to wstawię Ci okropny, jak nie to troll i niestety muszę Cię poprosić o opuszczenie cieplarni – nie był z tego powodu ani trochę zadowolony. Na zwykle uśmiechniętej twarzy nauczyciela, teraz było widać niewielki smutek.
Nie czekając długo zadał pytanie Puchonce.
-Nie mamy dzisiaj dużo czasu. A przynajmniej ja nie mam. Zaraz zajmiemy się Tojadem – spojrzał w tym momencie na zegarek. –Jakoś niedługo powinna przyjść profesorka Sanford i zrobić z wami drugą cześć lekcji. Na razie zajmiemy się przygotowaniem Tojadu do wykorzystania w eliksirach – tyle potrafił. Zrobić jakiś eliksir mogłoby być problemem dla Holendra, chociaż z jakimiś prostymi może i by podołał.
-Jak wiecie, Mordownik to roślina dzika i jej hodowla jest trudna. W tym roku nie znajdziemy go w szkolnych cieplarniach. Niestety opieka nad nimi jest bardzo wymagając. Ale mniejsza o teorię, przejdźmy do zadania – uczniom rozdał już zebrany, ale idealny na potrzebę lekcji Tojad. Akonit nie był niemożliwy do zdobycia i na prośbę Holendra, szkoła załatwiła nieco, by zapoznać uczniów z jego właściwościami.
-Zależy wam na kwiatach i korzeniu. Tylko ostrożnie, bo jest bardzo trujący. – ostania rada nauczyciela nie była zbyt pomocna, ale zaraz po tym podszedł do każdego z osobna i dokładnie wytłumaczył co i jak, odchodząc z pogodnym uśmiechem na twarzy.
Zatrzymał się na moment przy Gemmie.
-Nie oddałaś zadania i kartkówka nie poszła Ci za dobrze. Jeśli potrzebujesz jakieś pomocy z nauką, to śmiało możesz wpaść do mnie do gabinetu – chciał też zapytać jak sobie radzi z innymi przedmiotami, ale już sobie odpuścił i poszedł dalej.

Kostki i uwagi:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 559
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 895
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13874-bridget-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13912-bridget#367825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13915-bridget-hudson#367829
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Nie Lis 05 2017, 22:00

Bridget nie była zadowolona ze swojego popisu na kartkówce i gdy profesor powiedział na głos jej ocenę, nieco się skurczyła w sobie. Wstyd, wstyd okropny! Dziewczyna bardzo lubiła zielarstwo i zazwyczaj szło jej całkiem nieźle, ale od początku tego roku, a właściwie od owutemów czuła się, jakby ktoś jej poprzecinał szlaki w mózgu odpowiedzialne za kojarzenie zielarskich faktów. Same owutemy nie poszły jej tak najgorzej, w końcu zadowalający to pozytywna ocena, aczkolwiek liczyła na zdecydowanie wyższy wynik. A na ostatnich zajęciach prawie ucięła sobie palec. Jak miało być teraz?
Przeszli do rzeczy dość szybko i sprawnie. Bridget przed zabraniem się do pracy poprosiła nauczyciela, by powiedział jej dokładnie co i jak miała zrobić, by znów nie było nieporozumień w kwestii zadania do wykonania, po czym zabrała się do roboty. Ostatecznie wyszło bardzo dobrze i dziewczyna z pewnością odkupiła swoje potknięcie z poprzedniej lekcji oraz z tej nieszczęsnej kartkówki.

kostka: 5

______________________


   
   
I know I said that I was doing good and that I'm happy now
I should've known when things are going good thats when I get knocked down

   

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Elstow, Bedfordshire
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 406
Dodatkowo : kapitan drużyny Huffu
  Liczba postów : 636
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13545-gemma-harper-twisleton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13551-gemm-dobry-c#360801
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13552-najbardziej-poturbowana-sowa-w-hogu#360803
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13553-gemma-harper-twisleton#360808




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Nie Lis 05 2017, 22:39

Kątem oka zmierzyła @Mefistofeles E. A. Nox spojrzeniem. Czego on od niej chciał? Dlaczego się na nią uwziął? Po co znów z nią siadał, skoro tak nie lubił jej towarzystwa? Wątpiła by nagle miał zacząć być miły. Dopóki się jednak nie odzywał sama ignorowała jego obecność.
Nudząc się bruździła paznokciem w blacie stołu, kiedy Ślizgon się odezwał. Serio, o chuj mu chodziło? Otworzyła już usta, żeby odpowiedzieć, ale przerwał jej Corbijn, komentujący wejściówki. Zacisnęła tylko zęby i zaplatając ramiona na piersi, wcisnęła się głębiej w krzesło.
Skuliła się jeszcze bardziej, kiedy profesor machnął jej marną pracą przed oczami całej klasy. Po tej serii "bardzo ładnych prac", punktowanych na dziesięć i w ogóle, było to dość kompromitujące. Właśnie tego potrzebowała.
- Eeem... nie - mruknęła półgębkiem, tak, że tylko kilka osób siedzących najbliżej mogło ją usłyszeć. Zawsze coś, a przecież nie miała się co wypierać przed Corbijnem, skoro miał jej charakter pisma na innych pracach. Nie chciała się tylko chwalić tym przed całym światem.
Błądząc myślami gdzie indziej, słuchała jednym uchem krótkiego wstępu do zadania, resztki świadomości angażując w zastanawianie się, czy mordownik to to samo co tojad, czy nie zauważyła, kiedy zaczęli mówić o innej roślinie. Część teoretyczna nie była na szczęście długo i po chwili mogła zająć się prawdziwą rośliną (która okazała się być jednak tojadem).
- M-mówi-iłam panu, że s-sła-aby ze m-mnie m-mate-eriał n-na stu-studenta - wydusiła cicho nie patrząc, nie patrząc na @Thijs H. Corbijn, skupiona wzrokiem na roślinie przed nią - Dzie-e-ęki - dodała siląc się na beztroski ton i lekki uśmiech - Po-ora-adzę sobie.
Chciała powiedzieć mu więcej, chociażby przeprosić i wyjaśnić, że naprawdę totalnie zapomniała o pracy domowej, ale ostatnimi czasy, z wiadomych przyczyn, była oszczędniejsza w słowa. To przypomniało jej o siedzącym obok Noxie. Podniosła wzrok na chłopaka.
- Tak, n-n-nadal - wysyczała, łapiąc jego wzrok - Więc m-m-oże w-wypierdalaj póki wy-wytrzm-mujesz.
Wolała wyjaśnić tę sprawę, zanim on będzie miał okazję się odezwać. W tym czasie nadal majstrowała przy tojadzie, mimo, że nie patrzyła co robi. Kiedy skończyła mówić poczuła na ręku strużkę soku i zanim pomyślała, że wyciekł z trującej rośliny, odruchowo zlizała go z dłoni.
- Kurwa - jęknęła dość głośno, ale postanowiła nie robić z tego powodu zamieszania. Dużo przecież nie zlizała, a dopiero co stwierdziła, że sobie poradzi. Chciała wrócić do pracy nad rośliną, ale ręce jej drżały.
To placebo, pomyślała i próbowała się uspokoić. Na próżno jednak, ręce nadal jej się trzęsły, szumiało jej w uszach i było nie dobrze.
- Kurwa - powtórzyła, tym razem zupełnie głośno - Pro-o-ofesorze... - wstała z miejsca, ale przewróciła się na stolik. Kompletnie nie czuła stóp - Kurwa - wszystko szło nie tak.

Kostka: no 0, no Ing face

______________________



THE NAME'S TWISLETON... GEMMA TWISLETON.


Dżemsior się jąka, więc ustalam sobie kostki na wypowiadanie zaklęć:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Wyspa Jura, Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 96
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 241
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15139-kind#403356
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15134-mefistofeles-e-a-nox




Moderator






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Nie Lis 05 2017, 23:00

Zaczynał się zastanawiać, czy nie jest przypadkiem skazany na towarzystwo Gemmy. Fakt faktem sam się w to pakował i nieszczególnie walczył z tym okrutnym losem. Trochę głupio byłoby wstać i zmienić miejsce tylko dlatego, że doczłapał się do jej stolika, nie? Tak czy inaczej trochę go to wszystko bawiło. Nie zwrócił uwagi na to ukradkowe spojrzenie i nawet nie przejął się tym, że dziewczyna mu nie odpowiedziała. Bujał się nonszalancko na krześle udając, że słucha profesora, który sobie na szybko sprawdził ich kartkóweczki. Rozpromienił się bezczelnie na wieść o Nędznym, a jego uśmiech tylko się powiększył, bo to samo dostało sporo innych osób, z Gemma była nawet gorsza! Mefisto ze zniecierpliwieniem czekał, aż dostaną jakieś zadanie. Coś go ciągnęło do tojadu, w końcu co miesiąc pił obrzydliwy eliksir na jego bazie. Wypadałoby wiedzieć co w tej roślince jest zdatne do spożycia, a co nie... A i tak ledwo słuchał Corbijna. Zabrał się za robotę od razu, mimowolnie podsłuchując krótką wymianę zdań między nauczycielem a rudowłosą Puchonką. Zanim jakkolwiek to skomentował, dziewczyna już na niego naskoczyła.
- Ohoho, spokojnie. Skąd w tobie tyle nerwów, słońce? - Pokręcił lekko głową z niedowierzaniem. Udało mu się przygotować idealnie kwiat, ale dalej kompletnie nie szło i miał wrażenie, że zaraz wszystko zniszczy. Poza tym nawiązał kontakt z panną Twisleton! - Ja jestem po prostu pełen szoku, że... - Przerwał, spoglądając z powrotem na dziewczynę, która chyba coś zmajstrowała. - Co ty zrobiłaś? - Palnął bez zastanowienia. Zostawił swój tojad w spokoju, poprzestając na szczęśliwym kwiatku. W pierwszej chwili myślał, że się zgrywa, ale gdy wstała i tak nieelegancko poleciała na stolik, to miał już pewność, że coś się dzieje. Mefistofeles podniósł się szybko i doskoczył do Puchonki, obejmując ją lekko w talii i przytrzymując tak stabilnie, jak tylko mógł. Nic już nie mówił - w myślach westchnął z niedowierzaniem, bo coś mu się włączył dziwny tryb pomagania ludziom. Interwencja pielęgniarki była raczej niezbędna, ale Nox nie zamierzał tak porzucać biednej jąkającej się duszyczki, która nie mogła ustać na nogach.
I tak właśnie obrał sobie za cel dostarczenie Gemmy do Skrzydła Szpitalnego, zapewne pod czujnym nadzorem zaniepokojonego profesora.

/zt chyba? XD


Kostka: 4

______________________


Mefisto Nox
Off the leash, out of the cage, an animal...

UWAGA!
BARDZO WAŻNE INFO:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 117
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt fabularny
  Liczba postów : 357
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14801-melody-anna-kingston#394127
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14810-tanczcie-jak-wam-zagram
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14808-listy-do-m
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14809-melody-anna-kingston




Moderator






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Pon Lis 06 2017, 17:07

- Dzięki - obdarzyłam Rileya ciepłym uśmiechem, bo jego słowa otuchy rzeczywiście poprawiły mi nieco humor i pomyślałam, że może nie pójdzie mi tak źle. Nie wiem, czy to magia jego słów, ale poszło mi naprawdę nieźle - Powyżej Oczekiwań! Cieszyłam się, że zamiast mnie zganić za spóźnienie profesor docenił moją pracę, która musiała mi się udać cudem, bo z zielarstwa wcale nie byłam wybitna. Riley z kolei dostał Nędzny, z którego sama bym się ucieszyła, ale jego na pewno byłoby stać na więcej.
- Co ty taki rozkojarzony? - spytałam z lekkim niepokojem w głosie, bo może naprawdę miał jakiś problem. A jeśli tak, to bardzo chciałabym o tym wiedzieć. Nie słuchałam reszty wystawianych przed Corbijna ocen. Obudziłam się dopiero, kiedy zaczął tłumaczyć, co powinniśmy zrobić. Nie lubiłam się babrać w klejących substancjach, więc podeszłam do tego z trochę krzywą miną, trzymając roślinę jak najdalej od swojej twarzy. Chyba zadanie nie do końca mi się udało, bo profesor podbiegł do mnie, prawie wyrywając mi z rąk wyciśniętą wydzielinę. Jak się okazało, wytłoczyłam więcej trucizny niż przydatnego do eliksiru składnika, więc mój wywar nijak się nie nadawał. Westchnęłam głęboko i wzruszyłam ramionami. Wiedziałam, że nie byłam alfą i omegą z zielarstwa, więc nie przejęłam się tym za bardzo. Nagle usłyszałam wołanie Gemmy, która chyba zatruła się tojadem. Wyglądała przerażająco, ale zaraz doskoczył do niej ten Ślizgon z tatuażami no i sam profesor. Miałam nadzieję, że nic jej się poważniejszego nie stanie, chociaż sytuacja wyglądała groźnie. Potrzebowała jak najszybszej interwencji osób ze skrzydła. Lekcję pewnie mogliśmy traktować za skończoną, choć wciąż czekałam na polecenie Corbijna.
- Myślisz, że będzie z nią w porządku? - spytałam Rileya, patrząc z przerażeniem, jak prowadzą ją w kierunku szkoły.

kostka: 1

______________________



Melody Kingston
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 74
  Liczba postów : 51
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15340-honey-ford
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15342-relacje-honey-ford
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15341-sowa-honey#411300
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15339-honey-ford




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Pon Lis 06 2017, 18:47

Ford nawet cieszyła się z tej kartkówki. Lepsze to niż odpytywanie uczniów. Pewnie wtedy by się zestresowała i wyszłoby jej to beznadziejnie. Zresztą dobrze jej poszła ta kartkówka, więc była zadowolona. Jednak w pierwszej chwili spanikowała, kiedy usłyszała z ust profesora Mordownik. Co przecież był Tojad... Aaaa. W tej chwili to się cieszyła, że nie papla wszystkiego na głos i zazwyczaj bywa bardzo cicha. Wcześniej też ukradkiem zerknęła na @Evangeline V. I. Lynn. Współczuła puchonce. Najwidoczniej miała pecha. Atrament jest do dupy. Hogwart mógłby zainwestować w długopisy.
Corbijn podchodził do każdego z osobna i wszystko tłumaczył Nic dziwnego w końcu roślina była trująca. Niestety Honey może za bardzo przeżywała tą lekcja, ale ewidentnie jej nie wyszło. Chociaż się starała. Liczą się chęci, nie? Jej uwaga szybko przeniosła się na klnącą @Gemma Twisleton, która chyba coś zrobiła nie tak bo profesor zaraz to przerwał zajęcia. Co za ulga... Znaczy, nie! Gemmie współczuła bardzo Honuś. Po prostu Honuś czuła ulgę, że nie musi już babrać się z tą rośliną i nie skończy, jak Twisleton.

Kostka 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 342
  Liczba postów : 184
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14191-isilia-smith
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14251-isilia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14253-isilia-smith#376344
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14205-isilia-smith




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Wto Lis 07 2017, 18:52

Czekała cierpliwie, aż usłyszy swój wynik z kartkówki. Tak jak się spodziewała, napisała ją bardzo dobrze. Nawet jako jedna z dwóch osób dostała Wybitny! Była z siebie nad wyraz zadowolona, w końcu nie co dzień zdarza się dostać tak wysoką ocenę. Chciała w tym roku bardziej przyłożyć się do zielarstwa i jak na razie całkiem dobrze jej to szło. Oby tak dalej, myślała.
Teraz mogli przejść do przygotowania rośliny do wykorzystania w eliksirach. Potrzebowała drobnej pomocy profesora, ale poza tym poradziła sobie sama i efekt końcowy był bardzo dobry. Nagle do jej uszu dotarły niezbyt dyskretne przekleństwa. Is podniosła wzrok znad blatu ławki i skierowała go w stronę jednej z Puchonek, której wyraźnie nie wychodziło wykonanie zadania. Zakryła usta dłonią, gdy tamta wywaliła się na ławkę podczas próby wstania. Szybko znalazł się przy niej profesor i jakiś Ślizgon. Czy ta lekcja miała naprawdę zakończyć się tak okropnie? Smith miała nadzieję, że dziewczyna jakoś z tego wyjdzie i nic jej nie będzie.

Kostka: 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 490
  Liczba postów : 843
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Wto Lis 07 2017, 22:05

Po wysłuchaniu bardzo dokładnych instrukcji od nauczyciela zabrałam się do wytężonej pracy. Niestety praktyka nie szła mi tak sprawnie jak teoria, ale w gruncie rzeczy nie było aż tak źle. Wykonałam zadanie w całości, ale najwidoczniej trochę za szybko, bo wyszło mi tylko w połowie. Niemalże idealnie przygotowałam kwiat, niestety korzeń uległ doszczętnemu zniszczeniu. Byłam lekko zirytowana tym faktem, ale starałam się pocieszać myślą, że mimo wszystko kwiat był najbardziej użyteczną częścią tej rośliny i że zawsze mogło być gorzej. Wciąż jednak żałowałam, że tak nieudolnie potraktowałam tak rzadką i cenną roślinę.

Kostka: 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 688
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 246
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15093-riley-t-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15104-poczuj-smoczy-plomien
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15161-maverick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15098-riley-fairwyn




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Wto Lis 07 2017, 22:24

Jeden nędzny nie był przecież tragedią, więc dlaczego czułem się tak przedziwnie nieusatysfakcjonowany? Wieczne próby doścignięcia własnych ambicji były bardzo męczące, zwłaszcza wtedy, gdy dobrze zdawałem sobie sprawę z tego, jak niewielkie mam szanse na powodzenie. Jednak było w tym coś na tyle ekscytującego, że wciąż próbowałem i nie poddałem się nawet teraz, gdy Thijs po prostu opatrzył moje prawdziwie wymęczone wypociny małym, czarnym „N”. Zerknąłem na Melody, wsłuchując się w jej słowa.
- Chyba po prostu mi nie idzie. Na ostatnich zajęciach też się nie popisałem, a podobno zielarstwo to jedynie zabawa kwiatkami. - Odpowiedziałem, a chociaż byłem nieco niepewny, znalazłem w sobie wystarczająco dużo odwagi, aby posłać jej uśmiech. Niemniej jednak, kłamstwo było tylko połowiczne. Dobrze wiedziałem co mi „dolega”, a mimo wszystko postanowiłem zignorować okazję do opowiedzenia jej wszystkiego, znajdując dla siebie miliony wymówek. Porozmawiamy po lekcji, zarządziłem sobie, chociaż nie sądziłem, abym ostatecznie zdobył się na to, woląc unikać tego tematu jeszcze bardziej niż soku z mordownika. Swoją drogą, mój korzeń był przygotowany perfekcyjnie, chociaż sam nie byłem pewien jak to się stało. Kwiat doszczętnie zmasakrowałem swoimi niezdarnymi rękoma, ale tego akurat zdawałem się nie zauważać.
- I jak tam? - Podpytałem, ale chyba niepotrzebnie. Melody poszło lepiej, chociaż chyba zrobiła coś nie tak, skoro Corbijn, za dosłownie moment, niezwykle pospiesznie pozbawił ją soku. Nic już z tego nie rozumiałem. Pewnie zapytałbym nawet o coś jeszcze, gdyby w cieplarni nagle nie zawrzało. Czemu nie zaskoczyło mnie to, że sprawczynią zamieszania była Gemma? Ściągnąłem brwi, obserwując jak wyprowadzają z zajęć nie tylko nas, ale i Twisleton. Odprowadzałem ją wzrokiem przez kilka sekund, a potem zerknąłem na przyjaciółkę.
- Nie wiem, nie wyglądała dobrze. - Odpowiedziałem, postanawiając naprędce, że nie będę owijał w bawełnę. - Corbijn da nam znać jak wróci… bo wróci, prawda? - Nagle nie byłem tego już taki pewien. Może teraz i tak miała przejąć nas Sanford? - Co jej strzeliło do głowy? - Zastanowiłem się na głos, nie do końca świadom, że naprawdę się odezwałem. Na szczęście, usłyszeć mogła mnie tylko Kingston. Uniosłem wzrok, odnajdując jej twarz i uśmiechnąłem się niepewnie. - Będzie dobrze - zdecydowałem w końcu, odnajdując zaginione pokłady optymizmu.

5

______________________


It takes a lot to give, to ask for help, to be yourself, to know and love  what you live with.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 692
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 992
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Czw Lis 09 2017, 00:45

Leonardo zawsze był fanem praktyki i z ogromną ulgą odetchnął w momencie, w którym Corbijn przestał rozwodzić się nad teorią, porzucając ostatecznie temat kartkówek. Nędzny to normalnie ocena, która Gryfonowi jak najbardziej odpowiadała - taki wynik bez żadnej nauki? Teraz aż trochę pożałował, że nie czytał z podręcznika bardziej ze zrozumieniem, bo może poszłoby mu lepiej. Ostatecznie i tak był zadowolony, bo było stabilnie. Jak się okazało uczniowie faktycznie mieli dostać do rączek trochę tojadu! Vin-Eurico z zafascynowaniem pochylił się nad rośliną, której zwykle poświęcano mało czasu i uwagi. Miał już zabrać się do pracy, kiedy zauważył jak nauczyciel pokazuje coś innemu delikwentowi; dzięki Merlinowi, bo sam zabrałby się za wszystko nieodpowiednio. Corbijn i tak jeszcze dopowiedział swoje, dzięki czemu Leo przygotował tojad idealnie. Kończąc jeszcze postanowił sprawdzić jak radzi sobie jego przyjaciółka, ale w tej samej chwili w cieplarni pojawiło się tajemnicze zamieszanie. Spojrzał z zaniepokojeniem w stronę Gemmy, którą Nox szybko odeskortował. Sam Leo nie pchał się do tego małego komitetu, nie chcąc się wtrącać i przeszkadzać. Wyszedł grzecznie przed cieplarnię, tak jak kazał profesor. Potrząsnął głową z niedowierzaniem, odprowadzając wzrokiem biedną Puchonkę i jej ciekawą obstawę. Z tego co zrozumiał, mieli zaczekać na nauczycielkę eliksirów - swoją drogą jakoś nie zarejestrował wcześniej, że ta lekcja zostanie tak podzielona. Dobrze, że miał obok @Blaithin ''Fire'' A. Dear, którą śmiało można nazwać mistrzynią z tej dziedziny... Nie był tylko pewien, czy może liczyć na jej pomoc (pewnie zależało jej na dobrym wyniku i nie traciłaby czasu na ratowanie głupka, któremu było wszystko jedno jaki miał kociołek). Może lepiej było odnaleźć kogoś, kto tak samo jak Leo nie miał ręki do eliksirów. Idealnym przykładem było popisowe dzieło z zeszłego roku, autorstwa jego i @Ezra T. Clarke...


Kostka: 2, ale przerzucam na 5!

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 714
  Liczba postów : 751
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Czw Lis 09 2017, 07:32

I tak był zadowolony znam z nędznego, którym opisana była jego kartkówka, biorąc pod uwagę że jego wiedza znajdowała się na poziomie wyjątkowo niskim. Zresztą Ezra nieszczególnie przejmował się ocenami. Starał się nie zawalać ale przecież miał świadomość że nie ma co się spinać z powodu każdego słabszego wyniku.
Szczerze mówiąc, był trochę zdziwiony że profesor zdecydował się dać im do rąk tak trującą roślinę, pamiętając ich wyczyny z poprzedniej lekcji. Potrafili się pociąć przy zwykłym podcinaniu listków! Tak więc nie był jakoś potwornie zdumiony gdy jedna z dziewczyn zrobiła sobie krzywdę. Powiódł współczującym wzrokiem za Gemmą, której towarzyszył Nox. chłopak chyba miał jakieś parcie na zostanie docenionym skoro tak wyrywał się do pomocy. (Chociaż Ezra nie byłby zaskoczony gdyby wyszło że to właśnie Mefisto wepchnął Puchonkę na Tojad.) Ale nie można było być aż tak krytycznym. Ezra podejrzewał że radzą sobie równie dobrze, co pierwszoklasiści, którzy pierwszy raz styczność mieli z zielarstwem.
Pracujący swoją rośliną, starał się być uważny, by przypadkiem jej nie dotknąć, stąd też odrobinę mniejsze zaangażowanie w odpowiednie potraktowanie Mordownika. Koniec końców niektóre elementy i tak się nadawały i Clarke widział że profesor przymrużył na to oko. Mimo to pomyślał, że akurat praktyka mogłaby mu pójść lepiej niż owo stabilne "nędzny".

3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 71
  Liczba postów : 24
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15264-evangeline-violet-iris-lynn#407609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15266-don-t-you-wanna-be-evil-like-me#407614
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15265-evangeline-v-i-lynn#407607




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Czw Lis 09 2017, 07:34

Dawno nie skompromitowała się tak, jak na tych zajęciach - zresztą już drugi raz. Evangeline nie miała pojęcia co robi nie tak, że los aż tak ją kara. To miała być jakaś karma za brak pracy domowej? Nie wykonałaś polecenia, więc w zamian dostaniesz pstryczka w nos. A przecież nie chodziło wcale o brak wiedzy - to znaczy, on zapewne też, bo Lynn i tak nie znała odpowiedzi na większość pytań - ale zwykły przypadek i jej niezdarność zadecydowały o tej żenującej wpadce.
- Przez przypadek, oczywiście że przez przypadek - zapewniła profesora z pokornie wbitym w niego wzrokiem i policzkach tak czerwonych, jakby skradła z palety malarza farbkę i zalała nią sobie twarz. Jej głos lekko drżał, bo Evie bardzo przeżywała takie wpadki, szczególnie jeśli działy się na forum całej klasy. Bolało ją także to, że sam nauczyciel wyglądał na zawiedzionego.
Pokiwała głową na ultimatum postawione przez nauczyciela, który i tak niewyobrażalnie szedł jej na rękę. Wysłuchała pytania i od razu w jej głowie pojawiła się myśl, że nie odpowie. Że nie wie. Że zaraz będzie musiała wykonać pochód żenady i opuścić cieplarnię. Przez chwilę stała w milczeniu, ze zmarszczonymi brwiami w małej konsternacji, a potem niespodziewanie jej czoło się wygładziło a oczy błysnęły mieszaniną ulgi i radości, bo wiedziała.
To znaczyło, że mogła zostać na kolejne etapy lekcji! Pomidorowy kolor powoli schodził z jej policzków, podobnie jak schodziły z niej wszystkie nerwy. Evangeline bardzo przeżywała wszystkie emocje, całe szczęście, że choć intensywnie, to krótko.
Początkowo zupełnie nie miała pojęcia jak zabrać się za przygotowywanie tojadu. Zerkała jednym okiem na pozostałych uczniów, starając się naśladować ich ruchy. Jakoś tam jej szło, może Nie powalająco, ale przynajmniej nie zniszczyła doszczętnie rośliny co miało miejsce na poprzednich zajęciach. Była ostrożna także dlatego że wcześniej kątem oka zauważyła co przydarzyło się Gemmie. Zdecydowanie nie chciała podzielić jej losu.

Kostki: parzysta, 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1275
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1409
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Sob Lis 11 2017, 19:15

Przeczuwała, że ktoś może zacząć się martwić, ale planowała w krótkich słowach zapewnić najwyżej, że "to nic takiego", a wszelkie naciski zignorować. Nie do końca dało się stwierdzić z tym, że Fire umiała o siebie zadbać. Gdyby tak było nie chodziłaby teraz z tak pokiereszowaną twarzą, nie minęłaby się o włos ze śmiercią tak wiele razy, nie pozwoliłaby sobie ukraść różdżki, nie zostałaby przyłapana na Nokturnie, nie musiałaby uciekać z domu... W gruncie rzeczy potrafiła tylko jako tako radzić sobie z kłopotami, mimo że w większości przypadków i tak ktoś był obok. Wszystko jednak zostawiało po sobie ślady, głęboko tkwiące w psychice dziewczyny. I nawet jeśli z zewnątrz nie było tego widać, to tylko potwierdzało, że nauczyła się całkiem dobrze odgrywać narzucone przez samą siebie role.
Ale fakt faktem nikomu by o całym zajściu nie powiedziała. Ba, jakby się przypadkiem wydało, dalej trzymałaby się uparcie zdania, że to nie jest zajście godne uwagi. Tylko tego brakowało, żeby ktoś w sprawy Blaithin wpychał nosa i przypominał o tej druzgocącej porażce. Widok Reeda z drobną ranką na policzku na korytarzu wcale nie pocieszał. Tym bardziej dziewczyna nie zamierzała tłumaczyć się z czegokolwiek Corbijnowi...
- Oczywiście. - przytaknęła z cieniem rozbawienia. Doskonale wiedziała, jak tojad oddziałuje na organizm człowieka i nic w tym przyjemnego nie było. Samo obchodzenie się z tą rośliną w przygotowaniu eliksiru było niebezpieczne. Nic dziwnego, że wszystkie trucizny były aż tak kosztowne.
- Od włosów. - stwierdziła gładko w odpowiedzi na pytanie profesora, unosząc kącik ust. Ostatnio podciągnęła się z zielarstwa naprawdę mocno. Jeszcze rok temu PO były bardzo sporadycznym zjawiskiem, a teraz czasami wpadł i Wybitny. W Fire budziły się głęboko uśpione ambicje i to nie tylko dotyczące pracy nad roślinami. Skinęła głową, słuchając kolejnych wyników. Prawie współczuła Thijsowi tego, że praktycznie nikt nie miał zbyt wiele entuzjazmu do tego przedmiotu. Jak dla Fire zbierał coraz więcej plusów za to, że dość mocno łączył zielarstwo z eliksirami.
Zajęła się pracą nad tojadem. Starała się robić to ostrożnie, ale ostatecznie popełniła parę podstawowych błędów. Geniuszem przecież nie była... Przynajmniej kwiat całkiem ładnie przygotowała. Zauważyła zamieszanie, które przerwało lekcję. No kto był taki głupi?
- Ech, Twisleton...


Kostka: 4

______________________



What doesn’t kill me, makes me stronger

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 24
Skąd : Amsterdam, Holandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 266
  Liczba postów : 215
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14596-thc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14770-listy-do-thc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14608-thc




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Wto Lis 14 2017, 15:20

Od samego początku wszystko szło po myśli Holendra. Nie licząc kilku wpadek, nie zapowiadało się na żadna tragedię. Odetchnął z ulgą, kiedy Evengeline przyznała się do jej niewielkiej wpadki, ale na szczęście chociaż trochę przygotowana do zajęć, potrafiła odpowiedzieć na pytanie na ocenę okropną. Nie chciał wyrzucać Puchonki, więc bardzo ucieszył się, że do tego nie dojdzie.
Umiejętnościami z zielarstwa nikt za specjalnie się nie wyróżniał. Szkoda, bo skrycie liczył, że dziewczyny z rodu Dear popiszą się nieco bardziej. Zajmowały się przecież eliksirami, więc Tojad nie powinien być im obcy. Nieco się pomylił, ale jak na chyba pierwszy raz, poradziły sobie całkiem nieźle.
Z resztą grupy też nie było tak źle. Nie licząc Melody, można było przymknąć oko na ich drobne potknięcia. Tylko Puchonce udało się wydobyć tyle trucizny, że z łatwością powaliłaby nawet hipogryfa. Na całe szczęście, Thijs zdołał wypatrzeć wpadkę dziewczyny i zabrać jej dzieło, zanim cokolwiek z nim zrobiła. Z lekkim uśmiechem na twarzy, tylko pokręcił głowa, z nadzieją, że się domyśli co złego zrobiła.
No i Gemma. Zasłabnięcie rudowłosej tak mocno zmartwiło Holendra, że zignorował jej wulgarne słownictwo i od razu podbiegł do dziewczyny. Na szczęście, Ślizgon siedzący z nią zadeklarował się do pomocy, wiec zielarz od razu wysłał ich do skrzydła szpitalnego i wyprowadził resztę uczniów na zewnątrz. Nawet nie kazał im sprzątać, po prostu zamknął wszystko i pobiegł by sprawdzić co z jego podopieczną. Dogonił ich gdzieś w połowie drogi.
[z/t] – wszyscy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Cieplarnia numer dwa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 15 z 15Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 13, 14, 15

 Similar topics

-
» Cieplarnia numer jeden
» Cieplarnia numer trzy
» Cieplarnia numer dwa
» Pokój numer 145; Daiki Aomine
» Sypialnia numer 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
cieplarnie
-