IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Cieplarnia numer dwa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 8 ... 14  Next
AutorWiadomość




Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Skąd : Petersburg
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 556
  Liczba postów : 908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1486-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1496p45-tamara-markowa#212459
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2938-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7613-tamara-markowa#212364




Gracz






PisanieTemat: Cieplarnia numer dwa   Sob Cze 02 2012, 12:05

First topic message reminder :


Cieplarnia numer dwa

Tutaj uczniowie i studenci zajmują się roślinami o średnim stopniu zagrożenia. Nie są one tak niebezpieczne, jak mandragory czy wnykopieńki, jednak również trzeba poświęcić im sporo uwagi.

Opis zadan z OWuTeMów:
 

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 493
Dodatkowo : wilkołactwo
  Liczba postów : 846
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2239-amelia-wotery?highlight=Amelia+Wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2243-amelia-wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5271-sowka-amelii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7243-amelia-wotery




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Pią Gru 27 2013, 11:40

Świąteczny poranek. Dziewczyna budzi się w łóżku, otwiera oczy, rozgląda po pokoju. W nogach zauważa maleńką paczuszkę, w której z pewnością jest jakiś prezent. Powoli, ociągając się, wstaje i otwiera opakowanie. Prezent - i to nie byle jaki! Syreni grzebień to rzadkość. Działa jak suszarka, jeśli ktoś ma mokre włosy, potrafi jednym przeciągnięciem sprawić, że są suche. Bardzo przydatne cacko. Amelia wstała więc i poszła zmoczyć głowę. Gdy wróciła, wzięła do ręki grzebień, przeciągnęła nim po włosach i podeszła do lusterka. Szok, jaki przeżyła, był ogromny. Jej włosy stały się fioletowe. Cholera, cholera, cholera, co ja teraz zrobię? - przez jej głowę przemknął głosik paniki, jednak starała się go uciszyć. Przypomniała sobie wszystkie zaklęcia jakie zna, przetrzepała wszystkie książki w poszukiwaniu ratunku dla jej kolorowych włosów.. i nic. Znalazła tylko małą wzmiankę jak to wyleczyć. Musiała udać się do cieplarni.

Więc panna Wotery pojawiła się tutaj, z kapturem na głowie, coby ukryć swoje piękne, wyglądające jak pofarbowane kudły. Nie wiedziała dokładnie jakiej rośliny szuka, toteż miała lekki kłopot. Chodziła jak zaczarowana, rozglądając się dookoła z dziwnym uśmiechem na twarzy. Po co chciała od razu wypróbować prezent? Ktoś sprawił jej niezłego psikusa. Z pewnością jakaś z tych głupich Krukonek, które z nią mieszkały. Niech ona tylko dorwie tego dowcipnisia. Zrobi mu z twarzy miazgę. Miała na dziś całkiem inne plany, które musiała odwołać. Właściwie, jeśli nie znajdzie lekarstwa na to dziwne coś na głowie, będzie musiała odwołać wszystkie swoje plany na najbliższe dwa tygodnie, bo z tego co się zorientowała, zaklęcie zostało rzucone czasowo. Przynajmniej tylko takie znała, o niczym innym nie słyszała. Żeby być na trzecim roku studiów i nie wiedzieć, jak poradzić sobie z jej fioletowymi włoskami? Trochę kiepsko. Jednak, jak kto przykłada się do nauki, takie później rezultaty odnosi. Amelia przyrzekła sobie w duchu, że od następnego roku nie będzie imprezować ani trochę, zamartwiać się jakimiś durnymi chłopakami czy dziewczynami, nie będzie przejmować się swoim wilkołactwem, tylko będzie się uczyć - cały czas. Takie jej małe, osobiste postanowienie noworoczne. Uśmiechnęła się krzywo do siebie i zaczęła przeszukiwać szklarnie, w poszukiwaniu lekarstwa. Nie zamknęła za sobą drzwi, wyleciało jej to z głowy i miała ogromną nadzieję, że nikt nie przyjdzie tu za nią w poszukiwaniu świątecznej rozrywki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Kanada, Hamilton
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 279
  Liczba postów : 420
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5479-river-quayle#159453
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5482-indianski-wigwam-riverka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5483-rzekowa-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7165-river-quayle#204302




Administrator






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Pią Gru 27 2013, 12:30

W swym królestwie roślin, na których, bez wątpienia, Quayle znał się ja mało kto, przebywał już dobre pół godziny. Siedząc po turecku schowany za jednym z krzaków, cicho zbierał liście, chowając je do małej sakiewki, jednocześnie uważając, by żaden z szalonych nauczycieli go tu nie przyłapał, tym samym odkrywając, kto regularnie okrada to miejsce. Później zebrana roślinność musiała tylko zostać wysuszona, a w następnych dniach mógł z niej zrobić cudowny krem z Lulka. Właśnie, kiedy był w połowie okradania jednej z gałęzi, usłyszał, że ktoś kręci się po cieplarni. Zamarł, szybko chowając sakiewkę do kieszeni wściekle zielonych spodni i nasłuchując, czy oby to czasem nie nauczyciel.
Odetchnął dopiero kilka minut później, gdy dostrzegł, że przemierzająca ów pomieszczenie osoba nie wygląda na nauczyciela. Dziewczyna miała naciągnięty na głowę kaptur i sama wyglądała jakby się ukrywała. Raczej jej nie kojarzył, nie była więc przyjezdną z Australii, bo te przecież miał wszystkie na oku! Dziewczyna niepewnie rozglądała się po krzaczkach, jakby nie wiedząc czego szuka. To też River, najpomocniejszy z Kanadyjczyków, wyłonił się, stając na równe nogi i nonszalancko opierając się o pobliską szafeczkę pełną małych bluszczy, które to zaraz zaczęły delikatnie oplatać jego ręce.
- Hej, hej ty! Wiesz, że nie wolno tu tak się kręcić i okradać tego miejsca z roślinek? Vicario nie spodoba się, że na moim patrolu ktoś tu grzebał. Czego tu właściwie szukasz? - Lepiej wymyślić, że tu sprawuje jakąś władzę i posądzić dziewczynę o to, że coś tu wykrada, niż skierować na siebie takie podejrzenia, prawda? Przyjrzał się jej uważnie, nawet nie wpadając na to, że chodzi o fioletowe włosy. Z tego co zauważył, było tu parę takich Angielek, co gardziło blondami, czy brązowymi odcieniami na rzecz, dajmy na to, jaskrawego różu. Wcale tego nie potępiał! Sam przecież uwielbiał szalone barwy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 493
Dodatkowo : wilkołactwo
  Liczba postów : 846
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2239-amelia-wotery?highlight=Amelia+Wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2243-amelia-wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5271-sowka-amelii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7243-amelia-wotery




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Pią Gru 27 2013, 13:12

Panna Wotery była tak zajęta sobą, że nie sprawdziła nawet czy nikogo nie ma w cieplarni. Gdy tylko do niej weszła, skierowała się w stronę pierwszej półki po prawej stronie i zaczęła przeglądać rośliny. Bardzo niedobrze, ponieważ nie wiedziała nawet czego szuka. Wszystkie rośliny wyglądały tak samo. Niektóre z nich rozpoznawała, ponieważ widziała je w książkach. Niektóre były tak okropne i wydzielały ohydny odór, że dziewczyna odchodziła od nich od razu. W duchu modliła się tylko, żeby właśnie taka roślinka nie miała ratować jej życia. Gdy usłyszała czyjś głos za swoimi plecami, podskoczyła z cichym piskiem. Nie spodziewała się tu nikogo.
- Cholera, musisz tak straszyć ludzi? - warknęła cicho do chłopaka, odwracając się w jego stronę z niezbyt przyjaznym uśmieszkiem na twarzy. Chciała walnąć go w twarz za to, że śmie sobie robić takie żarty z biednej, zdesperowanej dziewczyny, powstrzymała się jednak po jego słowach, że jest na jakimś patrolu. Przez chwilę zastanawiała się czy to prawdopodobne. - Nie chrzań - rzuciła cicho, zerkając na niego kątem oka. Nie miała zamiaru tracić czasu, kiedy faktycznie za jakiś czas może wpaść tu nauczyciel. - Mam lekki problem - rzuciła, ściągając kaptur z głowy. Zdawała sobie sprawę, że dla wielu osób jej kolor włosów może nie wydawać się przeszkodą, jednak dziewczyna i tak zwracała na siebie ostatnimi czasy zbyt wielką uwagę. Miała zamiar nie rzucać się w oczy, a w ogóle jej to nie wychodziło. - Osobiście wolę swój blond kolor, a pieprzony Mikołaj okazał się dowcipnisiem - miała nadzieję, że nie będzie musiała tłumaczyć jakim cudem prezent jaki dostała na gwiazdkę zafarbował jej włosy na fioletowo.
Amelia postanowiła ignorować chłopaka. Kontynuowała dalsze przeczesywanie roślin, dotykając ich, przesuwając, żeby zobaczyć te bardziej ukryte. Jedną z nich nawet powąchała - wydzielała bardzo dziwny zapach, pachniała trochę czekoladą, trochę alkoholem. Musiała wyglądać jak idiotka. W duchu przyrzekła sobie, że od nowego roku bardziej przyłoży się do zielarstwa. Nogą nie była, jednak jej umiejętności pozostawiały wiele do życzenia. Miała cichą nadzieję, że chłopak potrafi odrobinę więcej od niej i że zaproponuje jej swoją pomoc. Panna Wotery oczywiście sama o nią nie poprosi, co to, to nie. Jej duma była zbyt wielka. Wolała spędzić tu całą noc niż okazać słabość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Kanada, Hamilton
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 279
  Liczba postów : 420
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5479-river-quayle#159453
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5482-indianski-wigwam-riverka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5483-rzekowa-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7165-river-quayle#204302




Administrator






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Pią Gru 27 2013, 15:44

Wesoło uśmiechnął się pod nosem, widząc lekko przestraszoną reakcję dziewczyny na jego widok. Niewinnie wzruszył ramionami, gdy rzekła by nie wciskał jej kitu, jednocześnie zajmując się powolnym odplataniem roślinki ze swej dłoni. Podstępne zielsko wdrapało się już na jego nadgarstek.
- Nigdy nie wiadomo, jestem bardzo dobry z zielarstwa - stwierdził tylko, nie dając jej jednoznacznej odpowiedzi, na temat tego, co właściwie tu robił. Jednocześnie jednak zareklamował swoją wiedzę w tej dziedzinie, bo skoro niewiasta czegoś poszukiwała, Quayle w tym miejscu akurat prawdopodobnie potrafił jej pomóc. W tej chwili jednakże bardziej zajęty był odplataniem cieniutkiego bluszczu, aniżeli nawet dokładnemu przyjrzeniu się Krukonce. Wzrok uniósł dopiero, gdy skończył, a jak się okazało, mówiąc o problemie, nieznajoma miała na myśli swoje włosy. Aż musiał się głośniej zaśmiać słysząc, że to efekt złośliwości mikołaja.
- Skoro byłaś niegrzeczna, to chyba twoja kara, taka zabawniejsza forma rózgi - powiedział przesuwając nieco całą doniczkę z bluszczem i robiąc miejsce na stoliku, na którym zaraz sam usiadł. Luźno zaczął machać nogami, obserwując swoją nową koleżankę o wystrzałowej fryzurze. - Ej, ale ten fiolet jest bardzo nowoczesny. Ostatnio widziałem tu jakaś laskę z różowymi włosami. Jesteś pewna, że chcesz tracić niepowtarzalną szansę na olśnienie połowy Hogwartu? - Zapytał z lekko złośliwym uśmieszkiem. Nieopodal Rivera rósł niewielki krzaczek pełen słodkich, zaczarowanych porzeczek, takich samych, jakie miewał w swoim Kanadyjskim ogródku. Zerwał całą gałązkę i powoli zajął się jedzeniem każdego z czerwonych owoców. Wciąż jednak nie odrywał wzroku od Krukonki, która postanowiła zignorować Indianina, wracając do bardzo nieudolnych poszukiwań.
- Możemy zagrać w ciepło zimno, będę Ci mówić gdzie musisz iść. O, albo wiem, sam Ci dam tą roślinę, ale wiesz, jestem bardzo przedsiębiorczym chłopcem, a rodzice od małego uczyli mnie, że w życiu nie ma nic za darmo - rzekł do niej, gdy oddaliła się o jeszcze kilka kroków. Ostatecznie uznał, że chętnie jej pomoże, ale żeby było ciekawiej, przecież nie mógł zrobić tego ot tak w prost. Nienie, to byłoby stanowczo zbyt nudne. Poza tym, wcale nie był aż takim uczynnym Gryfonem!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 493
Dodatkowo : wilkołactwo
  Liczba postów : 846
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2239-amelia-wotery?highlight=Amelia+Wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2243-amelia-wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5271-sowka-amelii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7243-amelia-wotery




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Sob Gru 28 2013, 09:53

Dziewczyna przez momencik obserwowała jego zmagania z roślinką, którą próbował ściągnąć ze swej ręki, jednak stwierdziła, że ma ciekawsze zajęcie niż obserwowanie tego dziwnego Kanadyjczyka. Uśmiechnęła się jednak pod nosem, słysząc, że chłopak jest bardzo dobry z zielarstwa. Bingo, trafiła w dziesiątkę, wygrała los na loterii, nie będzie musiała sama szukać tej wrednej rośliny, która schowała się nie wiadomo gdzie.
- Jestem pewna, że nie chcę wyglądać jak.. właściwie nawet brak mi określenia. Dziewczyna z różowymi włosami z pewnością wygląda pięknie, ale po co mam robić jej konkurencje? Podziękuję - zażartowała, spoglądając na chłopaka i całkowicie rezygnując z samodzielnych poszukiwań. Podeszła do niego wolnym krokiem, uśmiechając się słodko. Super, że jej pomoże, mniej super, że nie za darmo. Ciekawe, co panna Wotery będzie musiała zrobić, żeby chłopak dał jej to, czego chce, a żeby za bardzo się nie napracować? Właściwie, zrobi chyba wszystko, czego sobie Gryfon zażyczy, bo przecież nie ma zamiaru paradować z takimi włosami przez całe, cholerne, bite dwa tygodnie. Poza tym, w tym okresie wypada chyba pełnia, ciekawiło ją w głębi duszy, jak wyglądałby taki fioletowy wilkołak, skoro jej włosy na głowie są fioletowe? Przez moment na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Żeby go zamaskować musiała powiedzieć coś mądrego i błyskotliwego, żeby nie wyszła na fioletowowłosą, śmiejącą się do siebie wariatkę. - Błagam, żadnego ciepło zimno. Jeśli dasz mi tą cholerną roślinę, którą będę mogła odczarować te ohydne włosy, chętnie porozmawiam o jakimś Twoim wynagrodzeniu - mruknęła do niego wesoło, nasłuchując przez chwilę. Wydawało jej się, że ktoś krąży dookoła szklarni, jednak to tylko fałszywy alarm.
Amelia dopiero teraz zdała sobie sprawę, że stało się dzisiaj coś dziwnego. Właściwie, było to normalne, jednak dla niej wystarczająco dziwne i zaskakujące. Po raz pierwszy zaśmiała się, nie histerycznie, a prawdziwie, z tego, że stała się wilkołakiem. Pierwszy raz, gdy o tym pomyślała, łzy nie napłynęły jej do oczu, a oddech nie przyspieszył. Zrobiła to. Przez sekundę, bo przez sekundę, jednak zdała sobie sprawę, że zaczyna powoli akceptować swoje położenie. Nie jest z niego do końca zadowolona, to na pewno, jednak jest teraz w fazie akceptacji, co oznacza, że jakimś cudem udało jej się przebrnąć przez fazę zaprzeczenia. Uśmiechnęła się po raz kolejny sama do siebie, jednak teraz nie próbowała szukać usprawiedliwienia. W jej duszy pojawił się płomyczek nadziei, którego nie chciała zgasić przez przypadkowe dmuchnięcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Kanada, Hamilton
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 279
  Liczba postów : 420
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5479-river-quayle#159453
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5482-indianski-wigwam-riverka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5483-rzekowa-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7165-river-quayle#204302




Administrator






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Sob Gru 28 2013, 12:40

Drobny, wesoły uśmieszek przebiegł przez jego buźkę, gdy Amelia oświadczyła, że nie chce różowłosej robić konkurencji. Jednocześnie w głowie już układał sobie, co takiego chciałby dostać w zamian od fioletowej. Zeskoczył ze stoliczka, na którym zajmował uprzednio miejsce, ruszając przed siebie. Idąc powoli przez szklarnię, acz nie odchodząc tak naprawdę daleko od dziewczyny zbierał kilka różnych roślinek, ostatecznie, gdy już do niej wrócił, miał ich w ręku pięć.
- Moje wynagrodzenie, w stosunku do tego, że beze mnie musiałabyś przeszukać pół biblioteki żeby znaleźć obrazek jak wygląda ta roślina... wliczając do tego prawdopodobieństwo pomyłki z krzewem armeńskim, a następnie powrót tutaj i odnalezienie tego... musi być wysokie - uznał wspaniałomyślnie stwierdzając, że po prostu, gdyby dziewczyna teraz nie spotkała tutaj Rivera to prawdopodobnie nic by bez niego nie zrobiła. Nawet się do niej słodko uśmiechnął, by tak się już nie martwiła. Przecież ostatecznie jej pomoże!
Stojąc znów na wprost niej, rozłożył dłonie, na których miał pięć rodzajów roślin. Oczywiście wizualnie wszystkie były do siebie podobne, różnica polegała na tak drobnych elementach, jak zapach, czy chociażby długość korzeni. Swój wzrok wbił w nową koleżankę, już wiedząc czego zażąda w zamian.
- Jedna z tych roślin to twój lek na fioletowe włosy, pozostałe cztery zafundują Ci różne przyjemności łącznie z tygodniowym pobytem w skrzydle szpitalnym. - Znów pogodnie się do niej uśmiechnął, żeby się wciąż niczym nie martwiła! - Droga, Fioletowa, podobno na szóstym piętrze macie gdzieś ukryty składzik z eliksirami. Jestem pasjonatem roślinek, tych suszonych też, więc parę by mi się z nich przydało. Pójdziesz tam ze mną i wkradniesz się do środka, bo na pewno są tam jakieś ekstra zabezpieczenia, a nie można mięć talentu we wszystkim, więc nie umiałbym tam wejść. - Tu poklepał ją po ramieniu nawet - wierzę jednak, że ty jesteś zdolną czarodziejką. A do tego pożyczysz mi to, co Ci zrobiło te fioletowe włosy. Parę moich znajomych też by takie chciało - wesolutko się do niej na końcu uśmiechnął, tak oto składając swoją propozycję, a zaraz po tych słowach wszystkie pięć roślinek, które moment temu je pokazywał, bezpiecznie schował do wewnętrznej kieszeni swej czerwonej, welurowo-aksamitnej marynarki.
- No idziemy? - rzekł wesoło, nawet nie przyjmując odmowy, już niecierpliwie przy tym przestępując z nogi na nogę. To przecież była wyśmienita wymiana, szkoda czasu do stracenia!
Właściwie, kto by pomyślał, że Ci Gryfoni tacy przebiegli potrafią być?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 493
Dodatkowo : wilkołactwo
  Liczba postów : 846
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2239-amelia-wotery?highlight=Amelia+Wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2243-amelia-wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5271-sowka-amelii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7243-amelia-wotery




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Nie Gru 29 2013, 21:12

Prychnęła cicho pod nosem, krzywiąc się, gdy chłopak przyniósł pięć roślinek. Wiedziała, że nie pójdzie tak łatwo, jak na początku sądziła. Chłopak był bardzo sprytny i nie ukrywał tego w żaden sposób. A Amelia? Też była bardzo sprytna, jednak potrzebowała w tym momencie jego pomocy bardziej, niż tego cholernego, syreniego grzebienia. Nie chciało jej się wysilać, więc zerknęła tylko z niechęcią na jego ręce, w których trzymał roślinki.
- Przecież one są takie same - wymruczała niezadowolona pod nosem, cały czas przyglądając się roślinom. Jak on je rozróżniał? Poza tym, tak właściwie, nie miała gwarancji, że da jej dobrą, tą, która wyleczy jej biedne włoski. - W porządku, zgadzam się na Twoje warunki. Weź sobie w cholerę ten syreni grzebień - rzuciła mu go bez słowa, bo akurat tak się składało, że miała go w swojej kieszeni. Spełniał swoją rolę doskonale, suszył włosy, szkoda tylko, że jednocześnie farbował je na wściekły fiolet. Może chłopak będzie miał z niego większy pożytek niż ona. - Jednak najpierw roślinka. Część nagrody już dostałeś, a ja zapewniam Cię, że nie wyjdę stąd z fioletowymi włosami, więc.. decyduj czy piszesz się na taki układ - stała tak przed nim, biedna, ze smutnymi oczkami i wyciągniętą ręką. Miała nadzieję, że nie jej nie odmówi i da to, czego tak bardzo potrzebuje. Nie żartowała ani trochę, że nie wyjdzie tu bez powrotu do swojego naturalnego koloru włosów. Mógł się na nią wypiąć, ale z tego co wiedziała, był to Gryfon, a oni, mimo swojego sprytu i przebiegłości mają także bardzo dobre serduszka. Liczyła, że nie trafił do tego domu przez przypadek, a faktycznie zgodnie z jego charakterem.
Pozostawał jednak jeszcze jeden problem, o jakim do cholery kantorku mówił ten chłopak? Z pewnością gdyby o nim wiedziała, sama korzystałaby z niego jak najczęściej. No i nie gwarantuje nikomu, że uda jej się tam wejść. Jeśli tak, dobrze dla niej, jeśli nie.. cóż, chłopak będzie musiał zadowolić się syrenim grzebieniem. Westchnęła ciężko, czekając na odpowiedź chłopaka, jednak nie ruszając się ani na krok. Kanadyjczyk z niecierpliwością przeskakiwał z nogi na nogę, jednak jakoś jej to nie ruszało. Bo niby czemu by miało?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Kanada, Hamilton
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 279
  Liczba postów : 420
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5479-river-quayle#159453
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5482-indianski-wigwam-riverka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5483-rzekowa-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7165-river-quayle#204302




Administrator






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Pon Gru 30 2013, 11:42

Zadowolony z siebie uśmiechnął się, gdy dziewczę przyznało, że wszystkie roślinki wyglądają jednakowo. Rzeczywiście wybrał je tak, by sama nie była w stanie stwierdzić, która to ta właściwa. Ponadto, pozostałe cztery mogły mu się przydać, więc też nie zrywał ich bezcelowo. Zwinnie, jak na zdolnego gracza Quidditcha przystało, złapał grzebień, który rzuciła. Dla sprawdzenia (w dzisiejszych czasach trzeba być przezornym!) przeczesał same końcówki w małym paśmie włosów, które zaraz pokryły się pięknym fioletem.
- Woo, świetne! - Powiedział oglądając swoje włosy, a po tym szybciutko chowając syreni grzebień do kieszeni, jakby w obawie, że dziewczyna zobaczy jak pięknie mu w tym fiolecie, stwierdzi, że jednak sama chce takie włosy na stałe i co gorsza odbierze mu grzebyk! A on już tu w myślach sobie układał komu pierwszemu zrobi prezent przeczesując włosy. Na pewno zacznie od Teddry. Taktak, koniecznie trzeba ją trochę ubarwić.
Nie podobało mu się rządnie dziewczyny. Jego uśmiech zmalał, gdy przyglądał się jej badawczo. Ach Ci mądrzy krukoni, widać i ona miała głowę na karku, chcąc by dał jej roślinę już teraz. Próby zmuszenia ją, by ruszyła z nim przez te korytarze wciąż o fioletowych włosach mogły spełznąć na niczym więc westchnął bardzo ciężko, jakby serce mu łamała i podał jej przedostatnią z roślin.
- Masz, żuj ją chwilę, to nie będzie śladu po fiolecie - rzekł trochę naburmuszony, bo jego genialny plan wypalił tylko połowicznie. Ponadto musiał mieć teraz blondynkę na oku. Ma go zaprowadzić do schowka i wykraść roślinki! Inaczej, inaczej... na pewno zrobi coś super przebiegłego, czego jeszcze nie wymyślił. Buntowniczo skrzyżował ręce na piersi, spoglądając na poczynania swojej nowej koleżanki.
- Jak jesteś taka mądra to na pewno bez problemu włamiesz się do tego schowka - rzekł, przypominając jej tym samym, że to nie koniec ich wymiany. Tyle uczniów w Hogwarcie, tyle zbłąkanych puchonek mogło dziewczynie bezinteresownie pomóc, tymczasem biedna trafiła na jednego z braci Quayle, który za darmo nigdy nic nie chciał robić. Pech!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 493
Dodatkowo : wilkołactwo
  Liczba postów : 846
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2239-amelia-wotery?highlight=Amelia+Wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2243-amelia-wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5271-sowka-amelii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7243-amelia-wotery




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Wto Gru 31 2013, 10:37

Pokręciła głową z politowaniem, obserwując wyczyny chłopaka. Jakie to straszne, że w tym zamku nie ma nikogo w jej wieku, kto zachowywałby się tak samo jak ona, a nie jak malutkie dziecko, potrzebujące zabawy. Westchnęła ciężko, przekrzywiając lekko głowę. Swoją drogą, ciekawe co to za czar, który sprawiał takiego psikusa osobie posiadającej grzebień? Musiała dowiedzieć się o tym czegoś więcej, nie zamierzała tak po prostu zostawić tego grzebienia jako bezużyteczny przedmiot do farbowania włosów. Jej blond czuprynka, chwilowo fioletowa, często mokła i syreni grzebień był idealnym rozwiązaniem.
- Nie przyzwyczajaj się tylko za bardzo, ten mały prezencik jest do zwrotu - uśmiechnęła się lekko, patrząc, jak końcówki włosów chłopaka stają się fioletowe. Musiał sprawdzić czy dziewczyna go nie oszukała, sprytne. Amelii jednak dzisiaj nie w głowie było okłamywanie znajomych czy też nieznajomych. Miała na głowie większe problemy, o których nie opłaca się nawet wspominać, ponieważ staje się to już nudne i męczące. Mimo wszystko, problemy nie znikają, nie zmniejszają się, nic się z nimi nie dzieje. Ewentualnie rosną, chociaż to też wątpliwa sprawa. - Dzięki - uśmiechnęła się szeroko, wyciągając rękę po roślinkę i wsadzając ją szybko do buzi. Zaczęła przez chwilę mielić ją zębami, zastanawiając się czy poczuje jakiś smak. No i nagle poczuła. Przypominało jej to jedną z magicznych fasolek, które jadła, o smaku wymiocin. Tak właśnie czuła się, żując tą małą, dziwną roślinkę. Skrzywiła się strasznie, jakby zaraz sama miała zwymiotować i podbiegła do kosza na śmieci, wypluwając tam roślinkę. Na jej szczęście żuła ją wystarczająco długo, jej fioletowe włosy stały się znów koloru blond, pięknego jak zawsze. Dziewczyna uśmiechnęła się szeroko, starając się za wszelką cenę nie myśleć o tym, jak okropny smak miało to dziwne ziółko.
- Mogłeś mnie ostrzec, mistrzu.. - skrzywiła się lekko, zamiast podziękować chłopakowi za pomoc. Cóż, nie jest typem osoby, która mówi proszę, dziękuję i przepraszam. Kanadyjczyk musiał się z tym pogodzić albo.. więcej nie pomagać pannie Wotery, gdy ta znajdzie się w potrzebie. - Skoro tak bardzo nalegasz. Jednak jeśli złapie nas jakiś nauczyciel, zgonię wszystko na Ciebie, obiecuję - wyszczerzyła zęby w bezczelnym uśmiechu, idąc wolno w stronę wyjścia z cieplarni i nie odwracając się nawet, coby spojrzeć na chłopaka czy podąża za nią. Nie obchodziło jej to zbytnio, jeśli w drodze zdecyduje się zostawić ją samą na pastwę losu, wcale się tym nie przejmie. Gorzej, że wtedy może już nigdy nie odzyskać grzebienia.

/zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Moravská Třebová, Czechy
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 449
  Liczba postów : 412
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8128-leos-vladyslav-priborsky
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8142-czeska-chalwa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8171-krecik#226694
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8169-leos-priborsky#226690




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Pon Kwi 28 2014, 20:10

Leoś był naprawdę zły. Kurde, przecież był dobry w opiekowaniu się zwierzętami. A ten gatunek, to już w ogóle, bułeczka z masełkiem normalnie. Ale nie! Musiało być to cholerne uzdrawianie. Chyba będzie musiał się z tego podszkolić. Chociaż uzdrawianie nie było jego najgorszą stroną. Najgorzej przy tym zadniu wyszło mu robienie jedzenia dla tego zwierza. Zabrakło mu jakiś składników, chyba za dużo dał go do leku. No nie ważne. Ważne jest to że spartolił. Ale nie zamierzał się poddać. Nad głową wisiał mu zakład, i ratowanie honoru. Dlatego napisał do Odetty. Może nie znali się za dobrze, ale łudził się że dziewczyna mu pomoże. Dlatego umówił się z nią w szklarni. Wiedział że we dwoje szybciej pójdzie im szukanie tych całych składników.
Tym razem przezornie ubrał się cieplej aby tak nie zmarznąć. Musiał być zdrowy aby nie zarazić zwierzątka. Zależało mu na tym aby pokonać Rosjankę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Bangladesz, Dhaka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4
  Liczba postów : 146
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8088-odetta-de-cardonnel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8090-piegowate-love
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8091-super-inteligentna-sowa-pani-uzdrowicielki#225182




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Pon Kwi 28 2014, 20:23

Oczywiście najjaśniejsze hogwarckie słoneczko, ciasteczko i wszystko w jednym było tak podjarane tym, że nieszczęsny topek, w końcu został ocalony, że postanowiła przejść się na jakiś bardzo spokojny spacer, wszak stworzonko musiało nieco odpocząć. I tak o to ochoczo doszła do cieplarni numer dwa, oczekiwała tam spokoju, ale jak widać - niestety nie było jej to dane, a dzień był bardzo męczący. I jeszcze to ugryzienie topka, ach! Doprawdy Odecki Cardonel nie miał ostatnio szczęścia, dobrze że chociaż randka się udała.
-Nieszczęsna duszo, co Cię trapi? - Powiedziała z szerokim uśmiechem, wszak z reguły tak rozmawiała z siostrą i doprawdy niczym się nie przejmowała, bo to nie miało po prostu sensu. Lepiej było wszystkim dookoła pomóc, niż stroić fochy jak księżniczka. No, Odettka nigdy na szczęście księżniczką by nie była!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : Eastleigh / Hereford / Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 5566
Dodatkowo : zaklęcia bezróżdżkowe, opiekun Gryffindoru
  Liczba postów : 1475
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5994-archibald-jeremiah-blythe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5997-archowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5998-archibaldowa-poczta#170933
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7372-archibald-blythe#207289




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Sob Cze 21 2014, 12:09

Owutemy - Zielarstwo



Wchodzisz do Pokoju Czterech Pór Roku, być może się denerwując, a być może nie. W każdym razie w tym momencie ważą się Twoje losy jeżeli chodzi o ten egzamin. Zielarstwo. Dobrze. Stajesz więc pośrodku Sali, gdzie panuje wiosna, a dookoła rosną przeróżne rośliny. Przed Tobą znajduje się stolik, przy którym siedzi znana Ci Megane D'Aoust oraz dwoje nauczycieli ze Szkoły Magii Uchawi. Jeżeli jesteś z tej szkoły i ucieszyłeś się, że będziesz mieć fory, to niestety, ale muszę Cię zawieść, bowiem oboje wyglądają na takich, których nie wzruszyła Twoja obecność. To Twoja komisja, która skrzętnie wszystko notuje za pomocą samopiszących piór, więc mają mnóstwo okazji do przypatrywania się Tobie i słuchania tego, o czym mówisz. Także dobrze się zastanów nad odpowiedziami i czynami! Nie zapomnij się także przedstawić na początku.
Na skraju stołu, przy którym wykonujesz egzamin, leży sporej długości kawałek pergaminu, na którym postać odznacza poprawne odpowiedzi. Pierwsze zadanie, to rozpoznanie jakie rośliny zostały posiane w poszczególnych donicach. Drugie zadanie to zapisanie reakcji odżywiania się różnych, wyjątkowych roślin, które wbrew pozorom nie biorą pożywienia z światła! Są to na przykład rośliny podwodne, do których nie dociera tyle promieni słonecznych, by zachowała fotosynteza, rosiczki i inne czarodziejskie cuda.

Zasady
Rzucasz dwiema kostkami w specjalnym temacie do rzutów na egzaminy zgodnie z zasadami owutemów oraz rzutów. W tym temacie powinien pojawić się post z przeżyciami oraz działaniami postaci oraz specjalny kod, podany na dole posta.

Kostki:
Zadanie 1
1 - Fatalnie ci poszło, bulwy w trzeciej doniczce przeszły twoje najśmielsze oczekiwania. Starasz się jednak zachować spokój, by komicja nie wyczuła wszechobecnego napięcia. Zaznaczasz losowo rośliny, mając nadzieje, że tak będzie dobrze.
2 - Pierwsze nasionka były wręcz zbyt banalne. W połowie drogi zaczęła się dopiero tragedia. Siadasz przed pergaminem, nie poddajesz się, wpisujesz najbardziej prawdopodobne według ciebie nazwy. Nie jest to spełnienie twoich marzeń, jednak lepsze to niż nic.
3 – Twoja wiedza w końcu na coś się zdała! Rośliny śmigają ci między przekleństwami w twojej głowie. Kojarzysz je, jednak czy wszystko dobrze napiszesz? Dożyjemy, zobaczymy, teraz jednak uzupełniasz pergamin swoimi propozycjami.
4 – Nie jest źle, tylko dwie roślinki sprawiają ci jakoś problem. Resztę wpisujesz z rozmachu, a czas, który ci pozostał wykorzystujesz na główkowanie na tymi dwoma „kwiatkami”. Będzie dobrze, musi być!
5 – Rozpoznajesz wszystkie rośliny, umieszczasz odpowiednie nazwy na pergaminie i z głowy. Mogli dać coś trudniejszego, masz wrażenie, że to dopiero przedsmak trudności tego egzaminu
6 – Nasiona? Od zawsze uwielbiasz je rozróżniać! Wpisujesz odpowiedzi z zapartym tchem, po czym z szybkością światła dopisujesz ciekawostki lub tworzysz rysunki rozwiniętych już roślin. Niech komisja wie, że rozumiesz temat nieprzeciętnie!

Zadanie 2
1 – Co masz zapisać? Nie orientujesz się całkowicie, fotosyntezę jeszcze dałby się znieść, ale to? Nie, zdecydowanie nie jest to twoją najmocniejszą stroną. Postanawiasz więc napisać tam cokolwiek i modlisz się, by komicja nie zauważyła podpuchy. Może będą mieć gorszy dzień i pominą to w twojej pracy?
2 – Znasz cały jeden schemat, brawo! Co tam, że pozostałe pięć jest dla ciebie czarną magią. Najważniejsze, że nie zawalasz całego zadania. Choć masz wyrzuty do siebie, że nie przeczytałeś do końca podręcznika, to jednak mogło być gorzej.
3 – Piszesz połowę schematów z miejsca, nawet nie zastanawiasz się, czy nie popełniasz właśnie największego błędu w swoim życiu. Nad resztą główkujesz, piszesz jakieś równania skrócone, jednak dochodzisz do wniosku, że to nie ma sensu. Skreślasz je, po czym trzymasz za siebie kciuki.
4 – Napisałeś wszystkie równania, jednak gdzieś w tyłu głowy świta ci, że popełniłeś parę błędów. Za późno już, gdyż zbyt szybko oddałeś prace. To zawsze lepiej, że napisałeś z błędem niż byś nie napisał.
5 – Piszesz równania bezbłędnie, choć zajmuje ci to sporo czasu. Są to jednak na pewno dobre odpowiedzi. Uśmiechnij się, można było trafić na rozmnażanie paprotników!
6 – Piszesz z szybkością błyskawicy dobre odpowiedzi, po czym dopisujesz środowiska, w jakich zachodzą te zjawiska. Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu, jednak w świecie czarodziei to drugie raczej ci nie grozi

Dodatkowe punkty
Możesz sobie dodać punkty:
+1 za każde 8 punktów w kuferku z zielarstwa

Oceny
Ocena z egzaminu to suma punktów za pierwsze i drugie zadanie (plus dodatkowe punkty) według następującej rozpiski:
2 - Troll
3 - Okropny
4-5 - Nędzny
6-7-8 - Zadowalający
9-10 - Powyżej Oczekiwań
11-12 - Wybitny

Na końcu posta dodajemy specjalny kod:
Kod:
<retroinfo>Kuferek - zielarstwo:</retroinfo> wpisz ilość punktów w kuferku z tej dziedziny
<retroinfo>Kostka - zad. 1:</retroinfo> wpisz kostkę
<retroinfo>Kostka - zad. 2:</retroinfo> wpisz kostkę
<retroinfo>Suma:</retroinfo> wpisz sumę kostek za zadania oraz ewentualnych punktów bonusowych za punkty z kuferka
<retroinfo>Ocena:</retroinfo> wpisz ocenę
<retroinfo>Strona - losowania:</retroinfo> Wpisz stronę z odpowiedniego tematu, na której były losowane kostki
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Verwood, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 511
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 676
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8491-felicie-ula-joyner#240158
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8567-fujka-zaprasza#242119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8494-centrum-dowodzenia-fuj#240163
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8493-felicie-ula-joyner#240162




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Nie Cze 22 2014, 09:21

Kolejny egzamin, który Felicie odważyła się zdawać. Miała zamiar pokazać światu, że pomimo tego, że przez całą edukację w Hogwarcie jej oceny z Zielarstwa to były głównie Zadowalające, to uda się jej to zdać jako przyzwoicie, a jej stopnie wcale nie popłyną w dół. Poza tym przecież poprzednie egzaminy poszły jej całkiem nieźle. Dlatego też nie wątpiąc w siebie zdecydowała, że pojawi się tutaj i spróbuje to przeskoczyć, co by później nie żałować. Tak też pojawiła się w cieplarni numer dwa i ukłoniwszy się komisji przystąpiła do wykonywania zadania pierwszego. Przystąpiwszy do rozróżniania nasion szło jej jakoś gładko i wydawało się jej, że ani razu się nie pomyliła. Właśnie za to zadanie otrzymała notę maksymalną, więc jak na skrzydłach przystąpiła do zadania drugiego... Reakcja odżywania roślin? Przełknęła z trudem ślinę teraz się nieco bardziej stresując, bo przecież w każdej chwili mogła popełnić błąd. I co wtedy? Pewnie dlatego pisała wszystko powoli zastanawiając się czy rzeczywiście dobrze jej to wychodzi. W końcu jednak pokonawszy to zadanie oddała je do oceny otrzymując pięć punktów. Niby bezbłędnie, ale zawsze coś. Prawda? Czekała zestresowana na ocenę, a otrzymawszy wybitny podziękowała skinieniem głowy i wyszła.

Kuferek - zielarstwo: 0
Kostka - zad. 1: 6
Kostka - zad. 2: 5
Suma: 11
Ocena: Wybitny
Strona - losowania: Tutaj, pozycja 5 (uznałam tylko dwie pierwsze kości, bo czterema rzuciłam z przyzwyczajenia)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Moskwa, Londyn
Galeony : 187
  Liczba postów : 257
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4823-nastasja-wodnicov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4824-nastka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4825-argus
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7928-nastasja-wodnicov




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Nie Cze 22 2014, 11:55

Oczywiście, że Nastasja się denerwowała. Jakże miało być inaczej! Przecież to były zadania robione z całą grupą, przed egzaminatorami. Na jej szczęście na zielarstwie rozpoznawało się nasiona. Nasiona! Których wykuła się normalnie na pamięć kilka dni temu. I to nie tylko nasion się nauczyła. Nauczyła się też wyglądu roślin, który skrupulatnie narysowała przy każdej nazwie a dodatkowo wypisała wszystkie ciekawostki, które tylko jej przyszły do głowy. Gdy już skończyła w końcu wypuściła powietrze z płuc.
Drugie zadanie nie poszło jej już tak szybko. Wzory reakcji do których usiadła dopiero wczoraj mieszały jej się w głowie. Wiedziała, że ma dobrze początek. Zawsze zapaiętywała szybko początek. Jednak reszta? Reszta była chyba kolejnym przypadkiem, nie mogła wyłapać żadnego błędu. Nic, zeru, null. Lekko Zrezygnowana oddała kartkę, mając nadzieję, że rozpoznanie nasion pozwoli jej na zaliczenie przedmiotu na inny stopień niż nędzny.


Kuferek - zielarstwo: 8[1]
Kostka - zad. 1: 6
Kostka - zad. 2: 3
Suma: 9
Ocena: Powyżej Oczekiwań
Strona - losowania: Wpisz stronę z odpowiedniego tematu, na której były losowane kostki
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Indie,Amritsar
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 848
  Liczba postów : 418
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5991-nadish-narayanan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6613-indyjskie-relacje-hindusa#186167
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6073-sowa-brandy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7183-nadish-narayanan#204383




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Nie Cze 22 2014, 13:06

Kolejny egzamin,Puchona dważył się go zdawać.
Chciał pokazać,że pomimo tego, że w Hogwarcie oceny z Zielarstwa to były głównie Zadowalający lub Wybitny uda się zdać chociaż raz przyzwoicie, a może stopnie wcale nie pójda w dół a w góre.Poprzednie egzaminy poszły całkiem nieźle.
Dlatego też pojawił się punktualnie w cieplarni numer dwa i spróbuje żeby potem nie żałować niczego.
Ukłoniwszy się komisji ,po czym przystąpił do wykonywania zadania pierwszego.
Pierwsze nasionka były wręcz zbyt banalne. Ale ale,zaraz ,zaraz w połowie drogi zaczęła się dopiero tragedia i schody tego się obawiał własnie ze polegnie.
Zasiadł przed pergaminem, o nie..niePuchon podda się wcale,wpisuje prawdopodobne według Nadisha nazwy. Wcale nie jest to spełnienie twoich marzeń, jednak lepsze to niż nic.Napisał wszystkie równania, jednak gdzieś w głowie jeszcze świta,że popełnił kilka błędów. No cóż teraz za późno już,kiedy Nadish oddał prace.
To zawsze lepiej, że napisał z błędem niz nic napisał,i dał do oceny otrzymując jakies z sześć punkty. Niby bezbłędnie,napiisał pierwsze zadanie
Poczekał na ocenę Zadowalający podziękował ukłoniwszy się głowy i wyszedł
Z/T
Kuferek - zielarstwo: 1
Kostka - zad. 1: 2
Kostka - zad. 2: 4
Suma:4+2=6
Ocena:Zadowalający
Strona - losowania: pierwsza
(wziąłem pierwszą i trzecią bo czterema rzuciłem z przyzwyczajenia )
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 128
Dodatkowo : ścigający
  Liczba postów : 155
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8507-matthew-temples
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8508-gryze-drapie-ryje-banie-ale-moze-ktos-sie-skusi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8528-sowka-matta#241270
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8526-matt#241268




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Nie Cze 22 2014, 22:58

No dobra, z Zielarstwa Matt nigdy nie świecił wiedzą więc sam nie wiedział jak duże zaćmienie umysłu przechodził kiedy to wybierał. No ale chyba nie może być tak tragicznie, prawda? W końcu i tak jakaś wiedza musiała zostać w jego głowie tym bardziej po ostatnim baaardzo intensywnym zakuwaniu po swoim powrocie. Już standardowo przywitał i przedstawił się na początku i wysłuchał wszystkich instrukcji. OK, pierwsze zadanie brzmiało całkiem łatwo. Pewności jak zwykle nie miał jednak nie było tak, że musiał się zastanawiać nad którąś doniczką bo każda mu się kojarzyła więc po prostu zaznaczył takie odpowiedzi jakie uważał za słuszne bez nie wiadomo jak długiego rozmyślania nad tym.
Drugie zadanie było już o wiele bardziej skomplikowane ale nie było innego wyjścia jak coś tam naskrobać. O dziwo coś tam pamiętał! Zapisał kilka równań chociaż miał dziwne przeczucie, że mógł coś namieszać. No ale nie wiadomo bo może się okazać, że wszystko ma dobrze. A nawet jeśli tylko jedno zapisał dobrze to zawsze coś i zawsze jakieś punkty za to wpadną, prawda? O dziwo był całkiem zadowolony z tego egzaminu zważając na jego poziom wiedzy o Zielarstwie. No a przynajmniej czysto teoretycznej wiedzy jeśli chodziło o jakieś równania bo to nie jego bajka.

Kuferek - zielarstwo: 1
Kostka - zad. 1: 3
Kostka - zad. 2: 4
Suma: 7
Ocena: Zadowalający
Strona - losowania: TUUU!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 215
  Liczba postów : 264
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5316-madeleine-ford
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5361-kolorowe-karteczkii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5319-sowa-jarzebata-bestia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7200-madeleine-ford#204427




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Wto Cze 24 2014, 07:28

Do Pokoju Czterech Pór Roku,weszła gryfonka ponowinie sie przedstawiła,usmiechneła sie do komisji.
Madeleine Ford Gryfonka-rzekła no dziś ostatni egzamin i koniec mruknęła cicho.
Podeszła na skraj stołu, i zaczęła pisac egzamin, odznaczając poprawne odpowiedzi.
A pierwsze zadanie,miała rozpoznać rośliny donicach.
O tak wiedza Grydonki w końcu na coś się przydała zwłaszcza te nocne siedzenie w dormitoriu nad jedną ksiązką.A rośliny jakoś szybko śmigają między przekleństwami w twojej głowie.
Tak coś gdzieś kojarzysz poszczególe,jednak czy wszystko dobrze napisała?Hmm..
Zobaczymy pożyjemy,teraz jednak postanowiła uzupełnić pergamin swoimi propozycjami.
A komisja,coś skrzętnie notowałana pewno mają dużo czasu do przypatrywania się Tobie i słuchania tego, o czym mówisz.
Kolejne zadanie to tylko wystarczy zapisać reakcje.
Zapisała prawie połowę schematów z miejsca, nawet nie zastanawiała się, czy nie zrobiła jakiegoś największego błędu w swoim życiu.
Nad pozostała resztą główkuje Panna Ford, pisząc równania skrócone, ale jednak Gryfonka doszła po chwili do wniosku, że to nie ma sensu. Skreśliła co trzeba, po czym trzymasz za siebie kciuk
Spojrzała na ocenę Zadowalający i odetchnęła z ulgą ze to juz ostatni egzamin i wyszła na błonia
Z/T
Kuferek - zielarstwo: 2
Kostka - zad. 1: 3
Kostka - zad. 2: 3
Suma: 6
Ocena:Zadowalający
Strona - losowania:
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8706p60-losowaAstronomiania-na-egzaminy-i-oceny#246369
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Sofia, Bułgaria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 765
Dodatkowo : szukający
  Liczba postów : 682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6588-tanner-chapman
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6591-tannerowe#185457
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6592-sowka-tannera#185458
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7242-tanner-chapman




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Wto Cze 24 2014, 13:13

Tanner wszedł do cieplarni numer dwa z mieszanymi uczuciami. Do zielarstwa nie przykładał się w tym roku w ogóle, na lekcjach szło mu raczej źle niż dobrze. Czasem miał jakieś zaskakujące przebłyski inteligencji, jednak nie zdarzało się to zbyt często. Liczył tylko na to, że może właśnie dzisiaj pojawi się jeden z tych jego przebłysków. Wywrócił lekko oczami, ponieważ miał już po dziurki w nosie OWUTemów. Był to jego trzeci egzamin, a miał wrażenie, że zdawał ich już tysiące.
- Dzień dobry, nazywam się Tanner Chapman - wszędzie ta sama głupia gadka, na szczęście z każdym egzaminem miał już o jeden mniej do końca. Zostały mu tylko eliksiry i transmutacja, cudownie. Uśmiechnął się chłodno do komisji, słuchając tego, co ma do zrobienia. Zrobił wielkie oczy, gdy zobaczył, jakie rośliny ma rozpoznać. Znał tak mało z nich. Usiadł jednak przy pergaminie i napisał najbardziej prawdopodobne, przynajmniej jego zdaniem, nazwy roślin. Drugie zadanie poszło mu odrobinę lepiej, połowę schematu napisał bez większego problemu, jakby wiedza spłynęła na niego z czarodziejskiej różdżki. Druga połowa była zdecydowanie trudniejsza, więc Chapman trochę pomazał, trochę poskreślał, wreszcie dochodząc do wniosku, że to nie ma najmniejszego sensu. Gdy usłyszał, że z kolejnego OWUTemu dostał zadowalający, wyskoczył z cieplarni z tak szerokim uśmiechem na twarzy, że sam był zdziwiony, że tak potrafi. Teraz kolej na jego ulubiony przedmiot - eliksiry!

Kuferek - zielarstwo: 8
Kostka - zad. 1: 2
Kostka - zad. 2: 3
Suma: 5 + 1 = 6
Ocena: zadowalający
Strona - losowania: Strona 7
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 134
  Liczba postów : 158
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8568-lindsey-e-windstow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8569-ponura-linds
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8570-lindsey-ma-sowe-wow#242139
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8571-lindsey-windstow#242145




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Wto Cze 24 2014, 14:47

Kolejny OWUTem, a Lindsey nie przestawała się denerwować. Póki co obraz jej ocen nie wyglądał zbyt dobrze, a tak liczyła, że uda jej się otrzymać Zadowalający z OPCM. W końcu nie było tak, że zupełnie nic z tego przedmiotu nie umiała - wygląda na to, że po prostu za mało powtarzała i ćwiczyła. Dalej myśląc o swoich poprzednich porażkach, podeszła do komisji i przedstawiła się. Tym razem nie było czar z zadaniami teoretycznymi i praktycznymi, co podniosło ją trochę na duchu - tym razem los będzie miał tu mniej do roboty. Gdy usłyszała, jakie jest pierwsze zadanie, o mało co się nie roześmiała. Znała ten temat wręcz doskonale, bo pomimo iż poznali go na lekcji wieki temu, dziewczyna nieustannie do tego wracała. Nie była pewna, czemu tak to lubi, ale po prostu uwielbiała bawić się w rozpoznawanie roślin. Wpisała odpowiedzi najszybciej jak mogła, po czym zajęła się dodawaniem rysunków i ciekawostek, bo znała temat na tyle dobrze, że same odpowiedzi to byłoby stanowczo za mało. Zadowolona z wyniku pierwszego zadania nawet się uśmiechnęła, ale owy uśmiech zamarł jej na ustach, gdy usłyszała, jakie jest drugie zadanie. Reakcje odżywiania się roślin? I do tego tych nietypowych? Fotosynteza to jedno, ale odżywianie się roślin, o których słyszy pierwszy raz w swoim życiu? Tego tematu kompletnie nie znała. Postanowiła, że napisze cokolwiek - może komisja zignoruje chociaż w jakiejś części jej błąd w drugim zadaniu, skoro tak dobrze poradziła sobie w pierwszym? Z niezadowoloną miną wyszła z cieplarni, mając nadzieję, że jednak poszło jej całkiem dobrze.

Kuferek - zielarstwo: 1
Kostka - zad. 1: 6
Kostka - zad. 2: 1
Suma: 6 + 1 = 7
Ocena: Zadowalający
Strona - losowania: tutaj (#4)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Rumunia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 309
  Liczba postów : 200
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8135-karta-postaci-panny-vraught#226114
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8174-chcesz-poznac-ta-dziewczyne-z-adhd#226790
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8176-lenka-vraught#226813
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8177-lena-vraught#226815




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Nie Cze 29 2014, 18:06

Kuferek - zielarstwo: 0
Kostka - zad. 1: 3
Kostka - zad. 2: 5
Suma: 8
Ocena: zadowalający
Strona - losowania: http://czarodzieje.my-rpg.com/t8706p285-losowania-na-egzaminy-i-oceny#248074

Czemu poszła na zielarstwo? Była słaba z niego. Nigdy jakoś dobrze nie poszło jej z zielarstwa. Gdy poszła do cieplarni, gdzie czekali egzaminatorzy myślała, że będzie po niej. Pierwsze zadanie poszło jej... Dobrze, zapisała dużo, dziwnie do jej głowy wpadały rośliny, choć prawie się ich nie uczyła... Cóż ma się z czego cieszyć. Drugie zadanie poszło jej jeszcze lepiej. Wszystko napisała bezbłędnie. Zajęło jej to trochę czasu, w sumie sporo, ale bardzo dobrze jej poszło. Dostała zadowalający z przedmiotu, którego nie umiała... Cud. Teraz mogła wrócić do dormitorium i czekać na wakacje!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Boston
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 202
  Liczba postów : 125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8210-shane-v-villadsen#227362
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8213-vicious
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8212-shane#227371
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8214-shane-v-villadsen




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Sob Sie 30 2014, 13:10

Po raz kolejny musiała porzucić swoje plany aby wykonać zadanie Sfinksa. W zasadzie przyjeżdżając tutaj w ramach tego projektu raczej nie mogła liczyć na to, że będzie miała nadmiar wolnego czasu. Tak więc zostało tylko przeczekać do końca zdań a wtedy będzie mogła w końcu zrealizować to nad czym ostatnio myślała. Tymczasem siedziała w swoim domu patrząc się na nieszczęsną roślinkę która będzie musiała z nią wytrzymać cały tydzień. Zielarstwo zdecydowanie nie było tym co lubiła najbardziej, tak samo jak opieka nad zwierzętami, jednak na jej nieszczęście w grupie Mane połączono uzdrawianie właśnie z tymi dziedzinami. Była już prawie pewna tego, że nie będzie miała okazji wykorzystać swoich umiejętności, chociaż kto wie może na koniec wymyślą coś co będzie choć troche bardziej jej odpowiadało. Czy naprawdę była taka kiepska jeśli chodziło o opiekę nad czymkolwiek? Zdecydowanie tak, chociażby ze względu na to że nie lubiła przesiadywać w domu, czasem lubiła znikać na dłużej a teraz no cóż...
Dni mijały a roślinka co dziwne miała się dobrze, od momentu kiedy ją otrzymała jej stan znaczenie się polepszył a jej liście zdążyły już trochę podrosnąć. Tak więc Shane postanowiła nieco je przyciąć. W pewnym momencie przydarzyło się coś co raczej było u niej normą, otóż zagapiła się przez co była bliska ucięcia sobie palca sekatorem. Na szczęście sytuacja została opanowana kilkoma zaklęciami po czym dała sobie z tym spokój i pozostawiła Tentakulę w spokoju. Ostatniego dnia po przyjrzeniu się roślinie uznała, ze poszło jej dość dobrze, chociaż ta miała kilka ledwo zauważalnych niedoskonałości. Zabrała ją w miejsce gdzie musiała ją pozostawić dla następnej osoby.

Kostki: 2,3
Bonus: Nie
Przekazanie rośliny: Slim Symes
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Nefyn, Walia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 343
Dodatkowo : szukający, kpt
  Liczba postów : 251
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8935-slim-symes
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8936-zaloz-sie-ze-mna#250325
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8937-przyjmuje-zaklady#250327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8938-slim-symes#250337




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Pon Wrz 01 2014, 22:14

Kolejny dzień zaczął się tym, że obudziła go sowa. Jakby ludzie nie mogli zacząć wysyłać listów o bardziej ludzkich porach? A może to on spał o innych porach niż inni i dlatego takie nieporozumienie było. Nieważne. Czekało na niego kolejne zadanie z projektu. No i osoba, która miała mu je przekazać. Zjawił się na miejscu w miarę szybko. Nawet z uśmiechem, mimo że został obudzony. W końcu kolejne wyzwanie z którym przyjdzie mu się zmierzyć. Miał nadzieję, że tym razem chodziło o zielarstwo, zresztą skoro miał się zjawić pod cieplarnią to o nic innego nie mogło chodzić. Tak to sobie tłumaczył idąc na miejsce. Zamienił jeszcze kilka słów z Villadsen, a później zniknął z roślinką.
Miał się nią zajmować tydzień i nie miał zamiaru narzekać z tego powodu. Zresztą od początku uważał, że Tentakula przeszła już przez wiele rąk i w końcu ktoś się nią porządnie zajmie. Oczywistym było, że tym kimś miał być on. W końcu miał okazję wiedzę teoretyczną wypróbować w praktyce. Już po dwóch dniach zauważył, że roślina odżyła i nabrała intensywniejszego koloru. Nie musiał się długo zastanawiać nad tym, aby ją przesadzić do większej doniczki. Szkoda, że ktoś przed nim tego nie zrobił, ale widać wszyscy mieli ważniejsze rzeczy na głowie. Coś znalazł w doniczce, ale początkowo sobie tym głowy nie zawracał robiąc wszystko, aby nie uszkodzić rośliny. Nie chciał jej połamać, bo przecież tak dobrze mu szło, że teraz zepsucie wszystkiego byłoby trochę smutne. Nawet nie trochę tylko bardzo, dlatego dopiero później przyjrzał się swojemu znalezisku. Które całe w ziemi było podobne do wszystkiego, a po obmyciu okazało się, że to Metamorfamulet. W sumie nie był mu do niczego potrzebny, ale i tak wrzucił go do szuflady i może za jakiś czas sobie o nim przypomni.
Zadanie okazało się o wiele prostsze niż myślał, że będzie. Początkowo myślał, że będzie musiał się z nim namęczyć, a tydzień będzie się ciągnął w nieskończoność, ale nic z tych rzeczy się nie stało. Było zupełnie odwrotnie. Zajmowanie się Tentakulą było przyjemnością. Przycinał liście, pielęgnował, podlewał i robił resztę rzeczy z tak niebywałą wprawą jakby miał z nią do czynienia na co dzień. Aż z tego wszystkiego zastanawiał się gdzie jest w tym wszystkim haczyk, ale nic takiego nie było. Nie miał komu przekazać rośliny, więc zgaduje, że musiał przekazać ją komuś z komisji czy jakoś tak.


Kostki: 4 i 4
Bonus: Tak
Przekazanie rośliny: to nikt, bo Gwen ma zdjętą rangę
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5653
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2601
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7093-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7094-rekinowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7096-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7190-rasheed-sharker




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Sob Mar 14 2015, 21:21

Lekcja zielarstwa z całą pewnością nie była czymś na co Sharker z tęsknotą czekał. Zdarzyło mu się już niejednokrotnie w jego marnym żywocie uczestniczyć na te, które prowadziła Estella Vicario i za każdym razem zakrawało to bardziej o porażkę życia aniżeli o coś konstruktywnego. Nie lubił tej kobiety i raczej nie przyszedłby na lekcje, gdyby okazało się, że to ona będzie ich dręczyć. Aż takim masochistą przecież nie był. Tymczasem miał okazję, aby dokształcać się już na eliksirach Revie. Co prawda popisu super umiejętności to tam nie dał, a z zielarstwa był raczej beznadziejny niż przeciętny, ale co mu szkodziło skorzystać z okazji do poprawienia swoich żałosnych wyników? Właściwie to warto było spróbować stać się mniej beznadziejnym, a sam Rasheed najwyraźniej starał się sam sobie to wmówić. Zmotywowanie się do ruszenia tyłka z domu jeszcze nigdy nie było takie trudne, ale ostatecznie przebranie się w szatę szkolną ostatecznie zmusiło go do wyjścia i dotarcia do cieplarni numer dwa. Nieobecność nauczyciela też jakoś go nie zachęciła do pozostania na miejscu, a raczej utwierdziła w przekonaniu, że powinien wiać czym prędzej. Może chociaż raz nie będzie aż tak źle? Marne szanse.

______________________

Sorrow   I love your beautiful anger
* YOU ARE MY LIGHT * EVERYTHING MY HEART DESIRES * SHOW ME YOUR BEAUTIFUL ANGER * SORROW, KEEPING ME SANE * YOU TURN MY NIGHTS INTO DAYS *


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Londyn, ulica Tojadowa
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 220
  Liczba postów : 229
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8429-brandon-russeau#238382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8453-brandzio
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8455-sowa-brandona#239495
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8456-brandon-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Sob Mar 14 2015, 23:25

Jakie natomiast zdolności zielarskie miał Brandon? Za pewnie nie większe niż kolega z domu. I jedyne czym się interesował to jakie rośliny dodać do swojej gorzały by były lepsze w smaku. Tutaj raczej kończyła się jego wiedza na ten temat. Podczas ferii odkrył, że jego jakże chłodne podejście do życia i trzymanie nerwów na wodzy pomaga w ogarnięciu chaosu spowodowanego wykolejeniem się pociągu, a także tak dużą masą rannych osób. Postanowił więc zagłębić nieco wiedzy medycznej, a zielarstwo z pewnością się do tego zalicza, zwłaszcza, że jeśli by się widział w tym zawodzie to zdecydowanie z dużą, pojemną torbą, wypchaną po brzegi przeróżnymi eliksirami leczniczymi niż z różdżką w ręce. A do tego niezbędne były właśnie składniki, które w tym przypadku głównie składały się właśnie z roślin.
Ubrany w szaty maszerował w stronę cieplarni gdzie mają odbyć się zajęcia. Będąc już niemal na miejscu dostrzegł, że nie przyszedł jako pierwszy, zobaczył kumpla, który trochę się zachowywał jakby chciał stąd uciec. Na usta ślizgona wkradł się więc drobny uśmiech, który powiększał się nieco wraz z każdymi pokonanymi trzema metrami.
- Jeszcze jest szansa na ucieczkę puki nie ma profesora - użył chłopak jako powitania i wyszczerzył lekko swoje ząbki, po czym zatrzymując się przy Rasheedzie wyciągnął w jego stronę dłoń na powitanie.
- No ale we dwójkę to już zawsze raźniej będzie - dodał szybko nie chcąc tutaj sam zostawać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 887
  Liczba postów : 695
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7043-laura-blaise#200970
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7046-laura#200988
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7047-laurowe-listy#200989
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7166-laura-blaise#204304




Administrator






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer dwa   Pon Mar 16 2015, 19:14

Już myślała, że zupełnie się spóźniła, toteż szła szybki krokiem (byle nie biec, bo to nie wypada, przecież nie powinna po sobie okazywać, że gdzieś się śpieszy), a że cieplarnia nie była tak znowu pod nosem, to trochę się zeszło. Jakież było jej zaskoczenie, kiedy okazało się, że w cieplarni jest dopiero dwójka znajomych ślizgonów... To co z ta lekcją? A może to lekcja specjalnie dla ślizgonów? Albo uzdolnionych. Właściwie, nie miałaby nic przeciwko byciu jedyną dziewczyną na zajęciach, bo to że prawie wszystkie dziewczyny wzdychały do przystojnego nauczyciela było trochę peszące, no i przez to nie mogła sama tego swobodnie robić. Niefajnie było robić to samo co wszyscy.
Uśmiechnęła się słodko do Rasheeda i Brandona i ładnie się z nimi przywitała.
- Robimy lekcję sami? - Przyglądała się roślinkom, wiedza o nich bardzo mogła się przydać w uzdrawianiu, a Laura wiedziała, że powinna wiedzieć o nich nieco więcej, dlatego przyszła na te zajęcia. - Co prawda nie mam jakiejś wybitnej wiedzy... ale możemy poeksperymentować! - Stwierdziła entuzjastycznie i wyjątkowo śmiało jak na siebie, tylko dlatego, że obydwu ślizgonów dobrze znała. Miała nadzieję, że kolejna osoba nie przyjdzie tak bardzo szybko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Cieplarnia numer dwa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 14Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 8 ... 14  Next

 Similar topics

-
» Cieplarnia numer jeden
» Cieplarnia numer trzy
» Cieplarnia numer dwa
» Pokój numer 145; Daiki Aomine
» Sypialnia numer 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
cieplarnie
-