IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Zapomniana komnata

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Zapomniana komnata   Sob Cze 09 2012, 15:19

First topic message reminder :


Zapomniana komnata

To pomieszczenie jest jednym z najrzadziej odwiedzanych miejsc. Żeby się do niego dostać trzeba być niesamowitym farciarzem. Dlaczego? Ponieważ drzwi nie posiadają klamki od zewnątrz i wyglądają tak samo jak mur Hogwartu. Kiedy się o nie oprze łatwo się otwierają chyba, że ktoś zamknie je od środka.
Wnętrze nie jest bardzo przyjemne, ani przytulne mimo iż niewielkie. Znajduje się w środku kilka okien, ale wszystkie zabite są zakurzonymi deskami. Przydałoby się użyć tutaj zaklęcia czyszczącego. W jednym z katów pokoju leży ogromna skrzynia, w której znajdują się wszystkie niepotrzebne przedmioty, które nie pasowały do wystroju innych sal Hogwartu. Został potraktowany zaklęciem zmniejszająco zwiększającym, więc można tam wszystko schować. Na ziemi znajduje się brudny, zielony dywan - miękki w dotyku, na którym się przyjemnie leży oraz kilka poduszek. Te przedmioty nie były niegdyś częścią pokoju co oznacza, że ktoś jakiś czas temu przychodził tutaj. Ale nie było to niedawno, skoro ponownie pojawił się tutaj kurz. Jednak kluczowym punktem pomieszczenia jest stojący w kącie fortepian przykryty ogromną, połataną płachtą. Cały czarny nie licząc złotego napisu wyrytego na wierzchu, który głosi: Muzyka powinna zapalać płomień w sercu mężczyzny, i napełniać łzami oczy kobiety.

UWAGA: Aby wejść obowiązkowo należy rzucić kostką w pierwszym poście. Nieparzysta – udaje Ci się wejść, parzysta – niestety nie udaje Ci się wejść. Jeśli już raz odkryjesz lokację możesz odwiedzać ją bez ponownego rzucania kością. Zezwala się zdradzić lokalizację tematu dwóm osobom towarzyszącym.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 275
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 892
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Sob Wrz 10 2016, 01:31

Clarissa rozejrzała się w około. Jedyne co widziała to ściany z kamienia i kraty zamiast drzwi. Złe przeczucie zaczęło kiełkować w jej umyśle. Miejsce wydawało się obce, a zarazem znajome. Dźwięk kapiącej wody z jednego z kamieni przypominał tykanie zegara. 1..., 2..., 3..., 4..., Tik tak, tik tak. Jej rozbiegany wzrok skakał z miejsca na miejsce. Nie potrafiła się skupić na jednym punkcie. Z mocno bijącym sercem podeszła do pierwszej z ... cel ?, gdyż to właśnie przypominały jej pomieszczenia. Ciemność panująca w środku uniemożliwiła jej jednak zobaczenie czegokolwiek. Drżącą dłonią wyciągnęła z bocznej kieszeni swojej szaty różdżkę. Jej głos odbił się echem od ścian, gdy wypowiedziała cicho Lumos. Ze strachem zajrzała do środka raz jeszcze. W pomieszczeniu nie było nikogo nie licząc starego koca i paru kartek rozrzuconych na podłodze. Oddech ulgi wyrwał się z jej klatki piersiowej. Jednak nie towarzyszył on jej długo. Cichy szmer kroków dał zielone światło na przyspieszenie pulsu. Natychmiast zgasiła różdżkę. Już chciała się chować, gdy mały głosik w jej głowie zakpił z niej: I ty jesteś córką rodu Grigorich? Nie nadajesz się do niczego.
Nieznajomy przybliżał się z każdą sekundą, a ona nie wiedziała co ma robić. Przyznać rację głosowi w jej głowie i ukryć się, czy stanąć gotową do ataku i czekać na nieznajomego osobnika? Odpowiedź była prosta - miała zamiar poczekać. Przecież Clari nie była tchórzem. Adrenalina w jej żyłach przyśpieszyła bieg.
Gdzieś na dnie jej świadomości słyszała cichy głos. Nie był on nie przyjemny, a wręcz znajomy. A może tylko się jej wydawało...
I gdy już miała otworzyć oczy pojawiła się przed nią postać odziana w czarną pelerynę z kapturem. Z początku nie wiedziała z kim ma do czynienia, jednak już po chwili zdała sobie sprawę iż mogła uciec póki miała jeszcze czas. Postać odrzuciła kaptur ukazując swoją twarz. Stał przed nią nie kto inny jak Gilles. Strach ogarnął całe jej ciało, a ręka która jeszcze chwilę temu pewnie trzymała różdżkę zaczęła drżeć. Szyderczy uśmiech pojawił się na ustach mężczyzny. Nawet nie zdążyła zareagować, gdy ten znalazł się tuż koło niej sprawnym ruchem wyrywając jej jedyne źródło obrony, różdżkę.

- Nie, zostaw mnie. - nie zdając sobie nawet sprawy iż był to jedynie sen zaczęła szamotać się na poduszce. W pewnym momencie jej dłonie zacisnęły się na ramieniu Sashy. - Nie. - szamotanina nie ustawała nawet na chwilę. Czyżby był to koszmar?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : VII
Skąd : Moskwa
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 90
  Liczba postów : 100




Gracz






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Nie Wrz 11 2016, 19:38

Alexander leżał sobie i czytał w spokoju. Nikt go nie oceniał, nikt mu nie mówił co ma robić, więc on po prostu oddawał się normalnym przyjemnościom. Obok niego spała śliczna dziewczyna, więc cieszył się z miłego towarzystwa, którego było raczej cicho, nie licząc pomruków od czasu do czasu. Alex spoglądał też na jej twarz i starał się nie wybuchnąć śmiechem. Wyglądała komicznie.
Niestety to nie miało potrwać długo, bo dziewczyna nagle wczepiła się w jego ramię i nie chciała się puścić, co Alexandra bardzo zdenerwowało, gdyż nie lubił czyjegoś dotyku. Próbował się więc odsunąć, niestety to nie działało. Miała mocny uścisk. Nie zostało mu zatem nic innego jak spróbował ją obudzić. Wyciągnął różdżkę i jednym machnięciem oblał twarz dziewczyny zimną wodą.
-Clar... Już dobrze! Hej! Słyszysz!? To tylko sen!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 275
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 892
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Nie Wrz 11 2016, 22:48

Głos chłopaka dochodził do niej jakby z pod wody. Słyszała go, lecz nie na tyle aby zrozumie z niego jakiekolwiek słowo.
Bez różdżki była bezbronna, czuła to. I mimo strachu nie chciała aby poczuł, że góruje nad nią całkowicie. Choć pewnie już to się stało. Stanęła pewniej unosząc do góry głowę. Z całą złością jaką tylko nosiła w sobie spojrzała w jego zimne oczy. Uniosła rękę do...
Nabierając wielki haust powietrza otworzyła oczy. Zimna woda w dalszym ciągu skapywała z jej włosów tworząc kałużę na parkiecie jak i mocząc jej ubranie. Rozbieganym wzrokiem rozglądała się dookoła chcąc znaleźć źródło tego czynu. Nawet nie zorientowała się, że nadal trzyma chłopaka za ramię. Dopiero, gdy jej wzrok skierował się w jego stronę otworzyła szerzej oczy ze zdziwienia. Musiała to wyglądać poniekąd bardzo komicznie, zważywszy, że w dalszym ciągu miała wymalowaną twarz.
- Sasha...? - choć już dawno straciła prawo do używania tego zdrobnienia nie mogła się powstrzymać. Była to naturalna reakcja na widok Alexandra. Inna była by zbyt nienaturalna. - Co ty... Jak, tutaj... Skąd...? - dopiero teraz zauważyła, że cały czas go trzymała. Wystraszona puściła jego rękę odsuwając się trochę w bok. Bała się jego reakcji na ten czyn. - Przepraszam. - jedynie tyle była w stanie wydukać nim wstała i skierowała się w stronę jednego z zabitych okien. Choć deski uniemożliwiały objęcie wzrokiem całej okolicy, to mimo to, nadal można było wiele dostrzec. A tym bardziej ciepłe promienie słońce, które znajdowały drogę do wnętrza komnaty przyjemnie grzały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : VII
Skąd : Moskwa
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 90
  Liczba postów : 100




Gracz






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Pon Wrz 12 2016, 20:46

Alexander westchnął głęboko. Oblewając dziewczynę, oblał się też sam. Miał mokre całe ubranie, oprócz bielizny. Wstał więc i zaczął zdejmować górę swoich ubrań, pokazując przy tym dziewczynie swoje lizny. Zresztą ona i tak o tym wiedziała. Znała całą prawdę, bez wyciągania jej z Alexa. W końcu znali się od dziecka, prawda? No może z małymi przerwami...
Chłopak przełknął ślinę i znowu machnął różdżką, aby pozbyć się wody z podłogi i miękkiego dywanu. Machnął też nią w stronę dziewczyny, która za chwilę stała już sucha. Szczerze to nawet się przestraszył, gdy zaczęła się tak wiercić i się go uczepiła.
Mimo wszystko podarował jej tym razem nazwanie go Sashą. Miał większy problem na głowie.
-Co Ci się śniło? Jak mam Ci...
Już chciał powiedzieć "pomóc", ale to słowo nie chciało przejść mu przez gardło. Czy ktokolwiek pomógł mu, gdy tego potrzebował? Czy znalazł się ktoś, kto zwalczył u niego lęk? Nie. Chłopak odwrócił się plecami do dziewczyny, wciąż milcząc. Nie wiedział co ma jej powiedzieć. Chciał jej jakoś dodać otuchy, ale nie mógł. Nie potrafił. Nie miał w tym doświadczenia.
Zignorował resztę jej pytań. Nie były w tej chwili istotne. W sumie to cale nie były istotne. Raczej miały wyrazić zdziwienie dziewczyny co do pobytu Alexa w tym pomieszczeniu. Chłopak był ciekawy, czy dziewczyna często ma takie koszmary.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 275
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 892
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Wto Wrz 13 2016, 15:17

Uśmiechnęła się do chłopaka wdzięczna za osuszenie jej. Nie chciała zachorować, szczególnie teraz, gdy nie tylko dbała o swoje życie. Dziecko które nosiła pod serem było narażone o wiele bardziej na przeziębienie. Odruchowa objęła już sporych rozmiarów brzuszek. Szósty miesiąc to już nie przelewki. Jeszcze trzy i będzie mogła tulić w swoich ramionach ósmy cud świata.
Czy była gotowa powiedzieć mu o swoich koszmarach? Nie. Nawet Evan nie wiedział o nich. Zawsze starała się je zamaskować jakimś żartem. Jednak Alexander wiedział o niej wszystko. A z pewnością do pewnego momentu.
- Jak masz mi co? - spojrzała w jego stronę unosząc wyżej brwi. Domyślała się o chłopak chciał powiedzieć i dlaczego przerwał. A przynajmniej domyślała się, choć jej domysły odbiegały od tego co tak naprawdę kierowało chłopakiem. Nie czekała jednak na jego odpowiedź. Wiedziała, że jej nie dostanie. - Rodzinny dwór mi się śnił. Pewien znienawidzony ślizgon. I kary... - nabrała więcej powietrza w płuca. Słowa nie chciały przejść jej przez gardło. Bo niby jak przyznać się do bycia bitą i torturowaną przez własną rodziną? Niby chłopak wiedział o tym, jednak za każdym razem przychodziło jej to ciężko. Zjechała po kamiennej ścianie na posadzkę. Siadając po turecku założyła ręce na piersi. - Chto ty zdes' delayesh'? - (1)nawet nie spostrzegła się kiedy przeszła na swój rodowity język.

(1) Co ty robisz tutaj?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : VII
Skąd : Moskwa
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 90
  Liczba postów : 100




Gracz






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Sro Wrz 14 2016, 17:11

Alexander nie widział jak ma się teraz do niej zwrócić. Sam nie wiedział jak ma się zachowywać względem ciężarnej. No bo spójrzcie na tą relację. Z jednej strony jest Alexander, bity i poniżany w dzieciństwie, którego spotkało wiele zła, a z drugiej jest Clari, która też nie miała lepiej, a jednak zaprzyjaźniła się z nim w dzieciństwie. Niestety po śmierci Emily, Sasha odepchnął dziewczynę, nie chcąc cierpieć z powodu kolejnej straty. Niestety nie mógł tego zrobić tak nagle, z dnia na dzień. Krukonka chyba przez to nie chciała już go znać, ale prawda była taka, że Alexander nie mógł o niej od tak zapomnieć, zwłaszcza, gdy widywał się z nią na co dzień w zamku. Gdzieś w głębi nadal kochał Clar, jak siostrę oczywiście, ale nie potrafił tego przyznać. Przed nikim.
-Nie nic. Chciałem Ci tylko uprzykrzyć życie.
Gdy Alexander jednak spojrzał na nią i usłyszał swój własny język rodzimy, to wyglądał jak ktoś mu przyłożył kijem bejsbolowym w głowę. Lekko zachwiał się i uśmiechnął do niej lekko. Tak jak wtedy, gdy byli mali. Jakby nie istniało nic, oprócz ich wspólnej zabawy.
-Chciałem Ci jakoś pomóc... Wyglądasz jakbyś zobaczyła ducha. Poza tym widziałem jak tu wchodzić, więc wszedłem za Tobą... - wszystko powiedział bardzo szybko, oczywiście po rosyjsku. Ta chwila słabości jednak trwała krótko. Odchrząknął, a z jego twarzy zniknął uśmiech... No może nie do końca, bo patrzenie na jej twarz, było wciąż zabawne.
-Masz coś... em... na twarzy...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 275
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 892
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Sro Wrz 14 2016, 21:15

Zaśmiała się słysząc jego odpowiedź. Uprzykrzyć jej życie... Ciekawe. Była to ostatnia osoba wraz z Evan, która potrafiłaby uprzykrzyć jej życie. Na pierwszym miejscu stali jej dziadkowie na równi z Gilles'em. Alexowi daleko do nich było. Choć doceniała jego chęci w pewien sposób. Ciekawa była czy któregoś dnia mu się uda. Pewnie nie. Prędzej się pogodzą i ich znajomość wróci na prawidłowe tory. Ona tak łatwo nie odpuszczało. Zależało jej na nim. I to bardzo. Choć był młodszy od czarownicy.
- W takim razie będę Ci kibicowała. - puściła mu oczko wracając po chwili do swojego spokojnego oblicza. Nadal jej serce waliło ze strachu. Tego nie mogła się pozbyć choć starała się mimo wszystko zamaskować. Miała nadzieję, że jej się to udaje i chłopak niczego się nie domyśli.
Musiała mocno się skupić aby zrozumieć jego słowa. Gdy się jej to udało na jej twarzy pojawił się uśmiech. Taki, jaki miała zarezerwowany tylko dla niego.
- Tam ya uvidel prizrak. (1) - westchnęła kręcąc głową. W końcu żyli w Hogwarcie. Tutaj na każdym kroku były duchy. Niby jak mogła się ich bać? Co innego pewien ślizgon. Jednak nie widziała go od wycieczki do Kolumbii. Nawet na lekcje nie przychodził. Tak samo jak Tori. Czyżby zrezygnowali ze szkoły? Nadzieja uspokoiła jej skołatane serce. - I ochen' khorosho vy sdelali(2). Vashe mneniye menya uspokaivayet.(3) - delikatne rumieńce ozdobiły jej policzki. Brakowało jej rozmów z nim. Nikt nie wiedział o niej tyle co ten ślizgon. Kiedyś, gdyby ktoś ją zapytał gdzie trafi Alexander bez namysłu odpowiedziałaby Griffindor bądź Ravenclaw. Był zbyt pogodny na ślizgonów. A jednak, to tam trafił co było dla niej sporym szokiem. Z biegiem lat się przyzwyczaiła.
- Niestety nie ma tutaj lustra w który to mogłabym się przejrzeć więc mógłbyś sie tego... emm... w jakiś sposób pozbyć? - zasugerowała mając nadzieję, że to zrobi. Sama nie miała pomysłu co też może na niej być. Odruchowo nawet przejechała dłońmi po niej, jednak nic nie wyczuła. Czyżby była brudna?

(1) Nie zobaczyłam ducha
(2) I bardzo dobrze zrobiłeś.
(3) Twój widok mnie uspokaja.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : VII
Skąd : Moskwa
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 90
  Liczba postów : 100




Gracz






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Czw Wrz 15 2016, 17:08

Alexander zmieszał się trochę przez to co powiedział i podszedł bliżej kobiety, wciąż nie ubierając koszulki. Patrzył na nią przez chwilę jakby się zastanawiał kim jest i co ona tu robi. Jednak po chwili coś zaskoczył i lekko wyciągnął do dziewczyny rękę i przechylił głowę. Delikatnie dotknął opuszkami palców skóry na jej policzku i lekko po nim przejechał.
-Oboje jesteśmy nienormalnym szajbusami.
Mruknął cicho. Głos miał smutny, lekko ocierający się o rozpacz, ale jednocześnie była w nim nutka wesołości. Może cieszył się, że jest ich tylko dwoje? Tak samo nienormalnych i walniętych?
Westchnął cicho i opuścił rękę, jakby dając jej znać, że chwila czułości już minęła, ale jeśli ona chce coś zrobić to proszę bardzo. On jest otwarty... prawie. Nie obiecuję, że się nie cofnie.
(1)-No ya boleye bezumnym - mruknął cicho, lekko się do niej uśmiechając.
Jednak kolejne słowa kobiety lekko nim wstrząsnęły. On? Uspokaja? Chyba kogoś z nim pomyliła. Zrobił mały krok do przodu i zarumienił się, co nie zdarza się często. Choć drugi raz już w tym tygodniu. No cóż... trzeba z tym żyć, prawda?
Chłopak machnął różdżką i malunki z jej twarzy zniknęły. Kiwnął głową, dając jej znać, że gotowe.

(1) No ja jestem bardziej nienormalny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 275
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 892
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Pią Wrz 16 2016, 21:55

Gest który wykonał chłopak zaskoczył ją. Zawsze unikał kontaktu fizycznego i tylko gdy dziewczyna go inicjowała ten uciekał jak oparzony. Wiedziała czemu tak reaguje, a mimo to próbowała. Do pewnego momentu. Dziś jednak, w tej właśnie chwili, to on zaskoczył ją. Nie miała zamiaru uciekać. Chciała aby ta chwila trwała długo. Kto wie kiedy trafi się kolejna. Taka jak za dawnych czasów. Słysząc jego słowa spojrzała w jego ozy szukając... Sama nie wiedziała czego. Chyba jedynie chciała się upewnić, że nie jest to sen, z którego mogłaby w każdej chwili się obudzi. Jego niebieskie oczy wciągały ją w swoje sidła niczym otchłań zimnej wody. Nie potrafiła wypłynąć na powierzchnię. I pewnie gdyby chłopak nie przerwał tego kontaktu ona już dawno by utonęła w nich. Wyrwana z transu zamrugała kilka razy. Miał całkowitą rację. Byli nienormalni. Dlatego tak dobrze się dogadywali kiedyś. Może teraz też uda im się do tego wrócić...
- Jesteśmy. I raczej nigdy nie przestaniemy nimi być. - zaśmiała się cicho. Gdy tylko zabrał swoją rękę poczuła pustkę. Wiedziała, że kiedyś się to skończy, jednak nie chciała aby tak szybko. Z chęcią zatrzymałaby czas. Jednak nie było to możliwe. A przynajmniej nie znała na to sposobów. Widząc jego rumieńce od razu na jej ustach wyszedł czuły uśmiech. Tak bardzo jej tego brakowało. I zaraz po tym jak usunął coś z jej twarzy nie zważając na jego przyszłe protesty czy też odrzucenie jakiego mogła doświadczyć z jego strony przytuliła się do niego. Wtuliła w jego tors i nie zamierzając puszcza wdychała jego zapach.
- Tak bardzo mi tego brakowało. - wyszeptała w jego tors. Całkowicie zapomniała, że chłopak pozbył się koszulki. - Straciłam wszystkich i nie chcę stracić jeszcze bardziej Ciebie. - mówiła z całkowitą szczerością. Nie potrafiła kłamać. Jedynie bała się, że zaraz to minie i chłopak ucieknie z komnaty jak oparzony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : VII
Skąd : Moskwa
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 90
  Liczba postów : 100




Gracz






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Pon Wrz 19 2016, 13:36

Alexander na początku trochę się przestraszył tego co zrobiła dziewczyna. W końcu po chwili, gdy się od niej odsunął, ona się na niego rzuciła. Z jego niechęcią do dotyku nie było w tym nic dziwnego, że tak nagle się przestraszył. Choć w gruncie rzeczy, to nawet mu się to podobało. Zawsze lubił jej dotyk, nawet teraz. Objął ją więc delikatnie i zaczął głaskać kojąco po głowie, lekko kołysząc się na boki i nucąc jakąś rosyjską kołysankę, zapamiętaną z dzieciństwa. Uśmiechał się przy tym delikatnie. W końcu pogłaskał ją po policzku, kończąc nucenie.
-Pytanie, czy CHCEMY przestać nimi być... Bo mnie tam podoba się wyróżnianie z tłumu.
Zaśmiał się cicho, wciągając głęboko do płuc jej słodki zapach i napawając się nim przez chwilę. Pogłaskał ją jeszcze raz po policzku i przyjrzał się jej.
-Wiesz, że nigdy nie byłaś sama. Masz przyjaciół i znajomych. Nie tylko ja tu jestem. Natomiast ja mam tylko ciebie.
Oparł brodę o czubek jej głowy i westchnął smutno, układając usta w podkówkę. Poczuł dziwną chandrę. Chwycił delikatnie jej dłoń i przyłożył ją do swojego policzka. Zadrżał co prawda, ale nie odjął jej od swojej twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 275
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 892
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Pon Wrz 19 2016, 20:09

Rosyjska kołysanka. W jego ustach była jak ukojenie, bezpieczna przystań do której wraca się podczas sztormu. Sama również dołączyła do niego śpiewając jej ulubioną kołysankę.
Clarissa nie potrzebowała jeszcze bardziej się wyróżniać. Wszyscy w Hogwarcie wiedzieli, a nawet już widzieli, że jest w ciąży. Co poniektórzy znali więcej szczegółów, jednak nigdy nie odważyli się wypowiedzieć ich w jej towarzystwie. A przynajmniej osoby które ją ceniły i lubiły. Inni nie byli tak taktowni i za każdym razem przypominali jej o porzuceniu przez narzeczonego.
- Ja już jestem wystarczająco wyróżniającą się osobą z tłumu. Większa dawka mogłaby być śmiertelna. - zażartowała śmiejąc się cicho. Evan pewnie już nigdy nie wypuściłby jej z ich mieszkania trzymając ją dodatkowo pod kluczem. Wszystko oczywiście dla jej dobra i bezpieczeństwa maleństwa. W momencie, gdy jego ciepła doń znów znalazła miejsce na jej policzku spojrzała w jego oczy wciągając powietrze. Chciała zapamiętać tą chwilę, gdyż nie wiedziała kiedy kolejny raz będzie miała okazję do takiej bliskości z tym chłopakiem. Oczywiście nie robiła nic złego. Pewnie z boku mogło wyglądać to na czułości pod kątem romantycznym, jednak dalekie było to od prawdy. Wiedziała również, że i chłopak nie odbiera tego w ten sposób.
- Ostatnimi czasy naprawdę myślałam, że zostałam sama. Sytuacja między nami nie była najlepsza. Nawet nie wiem czy teraz coś się zmieni. - spojrzała na niego smutno zabierając dłoń z jego policzka. - Jestem skołowana. Może za godzinę, minutę czy dzień znów przestaniesz mnie zauważać i traktować z dystansem. - łza spłynęła po jej policzku, ginąc w jej płomiennych włosach. Nie chciała aby widział jak płacze dlatego odwróciła się do niego tyłem podchodząc do fortepianu. Muzyka powinna zapalać płomień w sercu mężczyzny, i napełniać łzami oczy kobiety. Cytat był dość trafny. - Skoro masz tylko mnie... - słowa zastygły w jej gardle. Nie potrafiła nic wykrztusić choć bardzo się starała. Dopiero po paru uspokajających wdechach mogła wydobyć go z siebie - To nie zostawiaj już mnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : VII
Skąd : Moskwa
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 90
  Liczba postów : 100




Gracz






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Sro Wrz 21 2016, 17:10

Alexander trochę się zmartwił słysząc jej słowa. Prawdę mówiąc to poczuł się jakby otworzył dla niej drzwi do swojego serca, a potem szybko je zaryglował, aby nikt mu jej nie zabrał i nie mógł się tam wkraść. Ubrał ją w zbroję i postawił, przy bramie do swojej duszy, aby pilnowała przejścia. Była teraz jego radarem. Jego oczami. Jego przyjaciółką. Znowu. Poczuł ulgę. Tak wielką ulgę, że miał ochotę... Po prostu popłakał się. Miał kogoś. Jednak nie był sam. Była osoba, która go kochała i którą kochał chłopak. Nikt inny jednak nie zdołałby się dostać do środka. Jeszcze nie teraz. Poza tym Alexander zmienił się tylko dla niej. Nie dla innych. Wciąż był chłodny i obcy.
-Kocham Cię. - szepnął do niej cicho, jakby bał się, w ściany mogą mieć uszy. Że ktoś może ich podsłuchiwać.
Poza tym, to co powiedział nie było zdaniem, które wypowiadają zakochani, a raczej brat do siostry. To ciepłe uczucie, którym ją darzył, silna chęć bronienia jej przed najmniejszym skaleczeniem, po prostu dała tu o sobie znać.
Wytarł łzę z policzka i nachylił się, aby pocałować dziewczynę w czoło. Przejechał dłonią po jej policzku, a potem po jej brzuszku. Chciał jej tym pokazać, że nie odczepi się tak łatwo.
-Już więcej nie zostawię. Obiecuję. Słowo Rosjanina.
Zaśmiał się cicho i powoli odsunął się od niej, aby móc na nią spokojnie spojrzeć. Może i widywał ją co dzień, ale tak samo mógł patrzeć przez okno. Widywał ją, ale jednocześnie jej nie widział.
-Już nigdy nie będziesz sama.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 275
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 892
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Pią Wrz 23 2016, 17:14

Cicha muzyka wypełniła pomieszczenie swoją delikatną muzyką. Fortepian zaczął grać sam z siebie to zdziwiło Clarissę. Nie wiedziała, że był on zaczarowany. Może nawet to i lepiej. Nie siedzieli w całkowitej ciszy, a słowa które właśnie wypowiedział chłopak idealnie wpasowały się w dźwięki melodii. Przytuliła go mocniej stając na palcach. Zawsze ta różnica w ich wzroście przyprawiała ją o lekkie dreszcze. Uwielbiała to. Zapomniane uczucia wracały do niej ze zdwojoną mocą. Było to dość gwałtowne uczucie, które z lekka ją przerażało.
- Też Cię kocham. Jesteś moim bratem. - ucałowała go w policzek odsuwając się na kilka centymetrów od niego i uśmiechając promiennie nadal stojąc na palcach. Po chwili jednak zorientowała się, że buja się w tył i przód. Kręcąc rozbawiona głową zaprzestała działania.
Oczywiście, że to co właśnie powiedzieli względem siebie nie miała podłoża romantycznego. Była to braterska miłość o której doskonale zdawali sobie sprawę. Nie wyobrażała sobie aby miało być to coś innego. Było to wręcz nierealne. No bo jak.. Z bratem? Nie! Wręcz znajdowała się ta myśl na dnie jej świadomości.
- Jeśli nie dotrzymasz słowa, nie ręczę za siebie. Słowo Rosjanki jak i przyszłej matki. - wyszczerzyła się w szczerym uśmiechu mają nadzieję, że choć trochę go to rozbawi. Nie chciała aby w jakikolwiek sposób poczuł się zagrożony z jej strony. - Powiedz mi lepiej co robiłeś przez ten czas ? Nie rozmawialiśmy przez tak długi czas, że pewnie sporo mamy do nadrobienia. - jej spojrzenie mówiło jedno "masz mi tutaj zaraz wszystko powiedzieć, w przeciwnym razie pożałujesz."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : VII
Skąd : Moskwa
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 90
  Liczba postów : 100




Gracz






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Wto Wrz 27 2016, 15:32

Alexander miał ochotę wybuchnąć śmiechem. Gdy dziewczyna bujała się na stopach, wyglądała strasznie słodko. Jak mała dziewczynka, która czeka na swojego brata, który odprowadzi ją do domu. Tak właśnie poczuł się przez chwilę ślizgon. Szybko jednak odepchnął od siebie to uczucie, bo to było za wiele. Nie chciał robić tak wielkich kroków tak szybko. Musiał się do niej przyzwyczajać powoli. Bardzo powoli, więc to co powiedział też nie było zbytnio na miejscu. Zrobił mały krok w tył.
-Wybacz, że trochę mnie poniosło. Nie powinienem mówić Ci takich rzeczy. Jeszcze nie teraz.
Powiedział cicho i pogłaskał ją po głowie, a potem po policzku.
Spojrzał na fortepian i sam szybko usiadł na stołku, aby zacząć grać. Coś tam w końcu umiał, prawda? Nie był aż tak skrzywdzony, aby nie podjąć nauki samotnie i grać sobie dla siebie. Nic dziwnego, że był trochę zestresowany. To był jego pierwszy koncert przed publicznością. A więc, gdy tylko zasiadł, przy instrumencie, magia przestała działać i fortepian zamilkł, czekając na ruchy Alexa. A Alex zamknął oczy i zaczął grać najbardziej znaną melodię jaką znał świat. Nie pochodziła ona z jego rodzinnych stron, ale nawet tam ją znali. Chłopak zamknął oczy, wczuwając się melodię jakby byli jednym. Możliwe, że to była ucieaczka od jej pytania, a może wlewał w grę swoje emocje, przez dziewczyna nie musiała nawet z nim rozmawiać. Mogła to po prostu poczuć. Ten smutek spowodowany rozmowę z Ruth i tą sytuacją z Andreą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 275
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 892
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Sro Wrz 28 2016, 23:47

Mimo słów które wypowiedział i tak była bardzo szczęśliwa. Pokręciła głową na znak, że rozumie. Uśmiech nie schodził z jej roześmianej twarzy, a oczy nie przestawały błyszczeć. Był to cudowny moment. Odzyskała najlepszego przyjaciela. Wróć. Odzyskiwała i była na dobrej drodze aby wszystko się ułożyło. Kiedyś usłyszała od kogoś, że nie powinno się dawać drugiej szansy osobie która nadużyła naszego zaufania. Jednak ten kto to powiedział musiał być naprawdę nieszczęśliwym człowiekiem. Alexandrowi mogłaby dać nawet milion takich szans. Był wyjątkiem od reguły. to nie podlegało dyskusji.
Widząc jak siada do fortepianu błogi uśmiech zagościł na jej ustach. Nie czekając ani chwili dłużej podążyła za nim opierając się o instrument. Wiedziała, że Alex potrafi grać. Nie raz stawała pod oknem jego posiadłości słuchając jego gry. Chłopak oczywiście nie miał o niczym pojęcia. Nigdy nie powiedziała mu o tym. Robiła to nawet wtedy, gdy nie odzywali się do siebie. Było to silniejsze od niej. Teraz jednak mogła stać przy nim i widzieć każdą, nawet najmniejszą, emocję na jego twarzy wywołaną grą. Chciała ten obraz wyryć w swojej świadomości aby móc za każdym razem wrócić do niego. Pierwsze nuty rozbrzmiewające z pod palców chłopaka wywołały lekki szok u niej. Oczywiście, że znała tą melodię. Kto jej nie znał? Wielokrotnie słyszała jak grał ją w swoim rodzinnym domu. Wspomnienia wróciły falą do dziewczyny. Z ich nadmiaru po jej policzku spłynęła łza. Szybko otarła ją aby chłopak niczego nie zauważył. Gdy tylko wybrzmiały ostatnie nuty melodii dziewczyna stała jak zahipnotyzowana. Nie wiedziała co ma powiedzieć. Z jednej strony chciała go przytulić. Objąć ramionami i wtulić się w jego szyję zapominając o wszystkim. Z drugiej jednak, wiedziała, że byłoby to dla niego krępujące. Nie chciała odbierać mu przestrzeni jak i komfortu który czuł. Dlatego wypowiedziała słowa, które pierwsze przyszły jej do głowy.
- Zgodziłbyś się abym Cię namalowała? - jej wielkie zielone oczy wyrażały niemą prośbę, na którą miała nadzieję chłopak ulegnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1444
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1483
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Nie Kwi 23 2017, 14:36

Fire zdawała sobie sprawę z tego, jak wiele tajemnic skrywa Hogwart. Chyba nawet więcej niż Durmstrang, który zdążyła przez cztery lata dobrze poznać. Teraz eksploracja ciemnych korytarzy i zakazanych miejsc stała się czymś w rodzaju hobby Gryfonki, która ze względu na odznakę na piersi miała trochę większą możliwość pałętania się po zamku. To dlatego odkryła Zapomnianą Komnatę i dokładnie zapamiętała miejsce w murze, żeby mogła do niej wrócić. Kojarzyła się Szkotce ze spokojnym, cichym pokojem, w którym mogła pobyć przez chwilę sam na sam ze swoimi myślami.
Myślami, które ostatnio nie dawały Blaithin ani chwili wytchnienia. Miała wyjechać do domu już wkrótce, a to była jej idealna okazja do działania. Prawdopodobnie następna nadarzy się dopiero na wakacje, nie powinna aż tyle zwlekać. W dłoniach obracała fiolkę z krwistoczerwoną trucizną, czując jak gładkie i zimne jest szkło. Powinna pomyśleć o konsekwencjach, o tym co zrobi, jeśli trafi do Azkabanu. Schowała fiolkę do kieszeni bluzy, bo nie chciała już na nią patrzeć.
Podniosła się z pozycji leżącej na kanapie do siadu. Fire czuła potrzebę zapomnienia o tym wszystkim, najchętniej wyjechałaby w cholerę daleko stąd, może do Francji... Sięgnęła do torby, żeby wyjąć puszkę mugolskiego piwa. Leo jej ostatnio dał parę takich, więc pomyślała, że samotne picie w takiej chwili nie będzie kiepskim pomysłem. Ale denerwowała ją ciemność panująca w pomieszczeniu. Czuła rosnącą złość na siebie samą za to, że jest tak słaba i nie potrafi zdobyć się na jedno proste odebranie życia człowiekowi, który zniszczył jej własne. Podeszła do zabitego deskami okna i chwyciła za jedną z nich, żeby po prostu się wyżyć i ją wyłamać, ale była zbyt słaba. Wyciągnęła więc różdżkę i krótkim, ostrym zaklęciem oderwała deskę. Drewno uderzyło w fortepian sprawiając, że wydusił z siebie kilka głośnych akordów. W pokoju i tak nie było wcale jaśniej. Smok Avada siedzący spokojnie na oparciu fotela wydał z siebie zdenerwowany skrzek, ale Fire nie zwróciła na to uwagi. Nie wiedziała nawet po co go ze sobą zabrała.
Gryfonka z westchnieniem schowała różdżkę i znów opadła na kanapę, rozkładając się na jej prawie całej długości. Mogła sobie odpuścić bicie się z myślami i napić parę łyków piwa.

Kostka: 5

______________________



Dear Santa,
All I want for Christmas is a list of all your bad boys...
with their numbers.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wielka Brytania, Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 534
  Liczba postów : 408
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13688-aleksander-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13705-anty-temat-z-relacjami
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13741-cortez-aleksander-korespondencja
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13704-aleksander-cortez




Gracz






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Nie Kwi 23 2017, 18:15

Powiedzieć, że Cortez był wstawiony, to byłaby lekka kpina. On był pijany, no ale co dziwnego jak wczoraj pił z Dymitrem? Tak, wczoraj... Do dzisiaj nawet nie wytrzeźwiał i cały czas trzymało go upojenie alkoholowe.
Szedł na balkon wieży astronomicznej by to zaczerpnąć świeżego powietrza, bo w dormitorium tak bardzo śmierdziało wódą, jakby przez tydzień siedzieli tam panowie sprzed monopolowego z Hogs. I nawet zimna kąpiel i świeże, czyste ubrania nie pomogły pozbyć się całkowicie tego zapachu.
Nic więc dziwnego, że dalej czuć było bardzo mocno Ivanem... Na szczęście ci bardziej wtajemniczeni zrozumieją o co biega, a dla tych mniej wtajemniczonych...
Chodzi o wódkę! Którą wymyślił jakiś tam Ivan. Mniejsza o to...
Wyszedł więc z dormitorium, pokoju wspólnego, lochów, ominął wejście na podwórze i pokierował się w stronę wieży.
Wiecie jak to jest, jak pijany już sobie obierze jakiś cel, to ciężko go od tego odwieść. Nie ważne, czy to ma jakikolwiek sens, czy też nie. Ale tak samo jak to bywa w tym stanie z obranej trasy bardzo łatwo jest zboczyć. I nawet najmniejsza drobnostka potrafi być wystarczająco ciekawa by odwrócić naszą uwagę. Taka też była muzyka... No dobra za dużo powiedziane. Zlepek randomowo uderzanych klawiszy fortepianu.
Ciekawość Corteza dobiła chyba poziomu maksymalnego i chociażby się miał właśnie dusić oparami alkoholu to i tak prędzej pomknąłby do tajemnego przejścia by zobaczyć co to niż pognał do okna by się od nich uwolnić.
Takoż też pognał do ściany i macając ją przez trochę otworzył je. Jego rozklekotany celownik jak oszalały próbował namierzyć instrument, który przed chwilą grał i po namierzeniu go wykrzyczał przerażony.
- Na mordę Merlina!! Smok gra na fortepianie! Aleee zajebiście! - po czym wszedł do środka i podchodząc do instrumentu, a później Avady zaczął go dźgać palcem, w ogóle nie przejmując się tym, że pewnie wystraszony smok będzie chciał mu odgryźć kawałek palca.
Odwagi dodawała mu świadomość, że w razie czego nie był tutaj sam!
Przybył w końcu z obstawą, w postaci wcześniej wymienionego Ivana... Więc w razie nieszczęścia będzie miał, kto odkazić jakąś ranę.
Rudej dziewczyny oczywiście nie zauważył.

Kostka: 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1444
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1483
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Nie Kwi 23 2017, 19:45

Smak piwa zdawał się gorzki, ale może to po prostu kiepski humor dziewczyny nie pozwalał jej odczuwać go inaczej. Patrzyła tępo w sufit, starając się nie myśleć o swojej bezsensownej egzystencji. Nie spodziewała się, że ktoś przerwie tę niezmąconą niemalże niczym ciszę. I to w tak brutalny sposób, że aż podskoczyła. Skąd ktoś w ogóle wiedział o tym miejscu...? Była pewna, że każdy zapomniał o tej komnacie i nikt więcej się tu nie zjawi.
- Cortez! - rozpoznała go szybko, ale dopiero po chwili się odezwała, nie wiedząc co w ogóle w takiej sytuacji powinna powiedzieć albo zrobić. I dlaczego to akurat on musiał się tu zjawić. Zdecydowanie budził w Fire negatywne emocje, a już na pewno po paru lekcjach, które razem spędzili. - Zostaw Avadę. - podniosła się, odstawiając niedopite piwo na stolik. Wzięła spanikowanego smoka, który już zamierzał odgryźć Cortezowi nie tylko palce, ale i przy okazji całą twarz porządnie osmalić. W ramionach Blaithin trochę się uspokoił, chociaż nadal syczał.
Gryfonka popatrzyła na Ślizgona z niesmakiem, czując i widząc jak mocno się upił. Na wszelki wypadek jedną rękę włożyła do kieszeni, żeby móc szybko sięgnąć po różdżkę. Kto wie, co chłopakowi może przyjść na myśl? Już i tak Blaithin miała obsesję na punkcie ludzi, którzy mogli stanowić jakieś zagrożenie.
- Nie mam ochoty na towarzystwo, a już zwłaszcza twoje, wyjdź. - powiedziała chłodnym tonem, licząc na to, że nie będzie musiała dłużej go znosić. W końcu Szkotce wydawało się, że Aleks także darzy ją podobnymi uczuciami. Wróciła do kanapy, gdzie odstawiła smoka na poduszkę. Avada rzuciła jeszcze jedno wściekłe spojrzenie pijanemu Ślizgonowi i czmychnęła na szafę. Blaithin zerknęła na deskę, którą oderwała od okna. Czy naprawdę tak bardzo targały nią już emocje? Wzięła potężny haust piwa, żeby szybciej poczuć to kręcenie w głowie.

______________________



Dear Santa,
All I want for Christmas is a list of all your bad boys...
with their numbers.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wielka Brytania, Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 534
  Liczba postów : 408
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13688-aleksander-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13705-anty-temat-z-relacjami
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13741-cortez-aleksander-korespondencja
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13704-aleksander-cortez




Gracz






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Pon Kwi 24 2017, 13:43

- Eeee uważaj sobie mały bo skończysz jako karma dla Tutanchamona - powiedział grożąc mu dalej tym samym palcem. I wtedy usłyszał jak ktoś go woła. Spojrzał się w bok i dostrzegł Fire. Ona cały czas tutaj była?
- To twój? Fajny - powiedział kiedy go zabierała, stał tak chwilę i się na nią jedynie patrzył, czyżby płakała? Wielka, silna dziewczynka się rozpłakała? Co to musiałby być za dupek by spowodować by Ona się rozpłakała.
- To trochę śmieszne, że lubisz latające zwierzęta - rzucił nie do końca się kontrolując, pewną wiedzę musiał przecież ukrywać, ale w takim stanie było to ciężkie.
Usiadł na krzesełku, które jeszcze nie tak dawno zajmowała zabawka i zaczął lekko uderzać w klawisze fortepianu.
Bardzo dawno próbował się uczyć gry. Kiedy to był załamany po utracie swojego zwierzęcego przyjaciela i w zasadzie nie wychodził z domu.  Nauka nie trwała jednak za długo, ale nadal potrafił zagrać jedną melodię, którą co jakiś czas odgrywał jak natrafił na ten instrument.
Po pomieszczeniu poniosła się w końcu melodia, a Cortez bujając się na boki przy każdym naciśniętym klawiszu w końcu zamknął oczy i zaczął grać z pamięci. Grał to już chyba po raz milionowy, więc palce w zasadzie same śmigały po instrumencie.
Całkowicie zapominając gdzie szedł, z kim właśnie rozmawiał, że w ogóle ktokolwiek tutaj jest. Był tylko fortepian i zmącona cisza przez kolejny dźwięk.
Grał długo, bo i utwór jest długi, choć nieco monotonny. Nie przeszkadzało mu to jednak i dopiero kiedy skończył grać odetchnął ciężko i głośno. Jakby przez cały czas grał na bezdechu, jakby tak bardzo się wczuwając zapomniał, że trzeba w ogóle oddychać. Po tym oparł łokcie na udach i zwiesił głowę na rękach patrząc się tęsknym wzrokiem w instrument.
Jednocześnie uwielbiał ten utwór, kochał go grać, a z drugiej strony nienawidził z całego serca przez to co na samym końcu mu się przypominało.
Nagle wstał przewracając taboret i przeszedł się szybkim krokiem na środek sali i spoglądając na sufit zmierzwił swoje i tak rozwalone i ledwo co związane włosy obiema rękoma.
- Czystokrwiści mają przejebane życie co nie? - rzucił nagle do dziewczyny i dało się wyczuć, że przez tą melodię i jakieś silne emocje nieco oprzytomniał i wytrzeźwiał.
Odwrócił się w jej stronę i spokojnie ruszył w jej kierunku. Pewnie się zjeżyła, zwłaszcza kiedy to od tak zajął miejsce obok niej. Wręcz trochę bezczelnie patrząc na ich relacje.
- Zamierzasz się upić tym jednym piwem? - Spojrzał się trochę kpiąco na mugolskie piwo i roześmiał krótko.
Przypomniało mu się coś nagle przez co wyciągając z wewnętrznej kieszeni marynarki jakieś podłużne zawiniątko rozpakował je. Wyglądało to jak jakaś zabawkowa buteleczka, prędzej dostosowana rozmiarem do lalek, niż dorosłego mężczyzny. Jednak jej zawartość była prawdziwa i pewnie jakby to teraz wypił na jeden raz. To tak samo szybko by teraz padł nieprzytomny.
Wyciągnął więc różdżkę (swoją) i rzucił na nią zaklęcie. Ta urosła mu w ręce przez co trzymał normalną litrową butelkę, której etykietka od razu zdradzała co to za trunek.
Schował różdżkę od razu do kieszeni i odkręcając nakrętkę upił małego łyczka.
- Jak chcesz się upić to raczej poleciłbym to, a nie to piwo - powiedział i wyciągnął w jej stronę butelkę. - Tylko ostrzegam, mocno kopie i przełknąć ciężko - dodał uśmiechając się wyzywająco. A jego spojrzenie aż za bardzo pytało się, czy się odważy to wypić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1444
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1483
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Sro Maj 10 2017, 00:27

"Groźbami" Corteza się nie przejmowała. Widząc, że znajduje się w takim stanie, zdawała sobie sprawę, że rzucanie zaklęć też będzie mieć utrudnione. Zresztą wcale nie wyglądał, jakby przyszedł tutaj w jakimś konkretnym celu. Fire strzelała, że pogubił się w korytarzach i po prostu przypadkowo trafił do tej komnaty. Jako odpowiedzialny prefekt powinna go chyba zrugać, odjąć punkty i wysłać do któregoś z nauczycieli.
- Niby dlaczego śmieszne? - spytała szybko, obserwując ruchy chłopaka. Szkotka zawsze uważała, że to ptaki powinny być kojarzone głównie z wolnością, do której odzyskania tak uparcie dążyła. Zazdrościła kuzynowi, że potrafi zmienić się w nietoperza, ale z drugiej strony... Przez lęk wysokości nigdy nie potrafiła nawet utrzymać się na miotle wyżej niż parę metrów nad ziemią. A co dopiero mówić o prawdziwym locie.
Nie przerywała mu, kiedy grał. Słuchała tylko, zastanawiając się czemu czuje się, jakby nie powinno jej być w tamtej chwili razem z Cortezem. Zresztą, w ogóle nie umiała sobie wyobrazić ich podczas normalnej rozmowy. Chociaż teraz Blaithin i tak to zobojętniało. Widziała, jak czarnowłosy bardzo wczuwa się w grę i rozumiała to doskonale. Dokładnie w taki sam stan wpadała, grając na skrzypcach. Można to było wręcz nazwać transem. Patrzenie na twarz Ślizgona, kiedy odpływał w sferę uczuć i swoich własnych myśli, było na swój sposób ciekawe. Oparła się o ramię kanapy, słuchając dość smutnej melodii. Zawsze coś opowiadały i kryły w sobie drugie dno, ale nie znała Corteza, więc mogła tylko dopasowywać wymyślone historie do muzyki. Ona w grze zawsze szukała sposobu na wyrażenie swojego gniewu i nienawiści. Wyrzucała z siebie wszystko naraz, chociaż niewiele to pomagało.
W ogóle nie posłuchał Fire, ale ta nie miała ochoty na walkę z ubzdryngolonym chłopakiem. Bawiła się tylko puszką piwa, patrząc w nią bez jakiegoś szczególnego wyrazu twarzy. W pewnej chwili nabrała ochoty, żeby cisnąć ją prosto w ten głupi łeb Ślizgona. Nie potrzebowała kolejnych rozmyślań na temat tego, jakie życie jest chujowe. Może Cortez miał jakiś problem, może coś go gryzło, ale Fire zdecydowanie nie zamierzała mu w żaden sposób ułatwiać radzenia sobie z podłą rzeczywistością. I tak uważała swoje towarzystwo za jedną z najgorszych opcji, jeśli chodzi o picie.
- Przejebane czy nie, nie zamierzam się nad nim roztkliwiać. - stwierdziła dziewczyna, dopijając swoje piwo i zgniatając butem puszkę. Miała wrażenie, że nuty, które wydobył z fortepianu Cortez nadal rozbrzmiewają w pomieszczeniu.
- Nie wiem, czy chcę się doprowadzić aż do twojego stanu. - zmrużyła oczy, starając się nie okazać, że nawet zwykłe siedzenie tak blisko Ślizgona, sprawia, że czuje się niezręcznie. - Ty w ogóle paradowałeś tak po korytarzu? Gratuluję bystrości, Cortez. Może i do tej pory udawało ci się unikać wszystkich szlabanów, ale w końcu się doczekasz.
Blaithin denerwowało to, że zawsze wychodził cało z opresji. Pamiętała przecież lekcję mugoloznawstwa, gdzie wybuchło zamieszanie, po którym spodziewała się masowych zawieszeń w prawach ucznia. Nie miała pojęcia, czy to przez wpływy matki, czy po prostu chłopak miał takie szczęście. W każdym razie nie mogła się doczekać, aż w końcu je wyczerpie.
Na początku pomyślała, że nie powinna absolutnie niczego brać od tego człowieka. To było tak nierozsądne i głupie... Chyba tylko typowy przedstawiciel domu Godryka podjąłby się wyzwania.
- Zezowaty Iwan. - przeczytała etykietkę, unosząc wysoko jedną brew. Znała doskonale głośną sławę tego mocnego alkoholu. Dziwiła się nieco, że Cortez tak po prostu sobie z nim paradował po Hogwarcie. - Upić, a paść trupem to jednak jest jeszcze jakaś różnica.
Westchnęła, decydując się na jeden, niewielki łyk. Musiała odkaszlnąć kilka razy, bo pieczenie, jakie poczuła w przełyku mogła porównać do połknięcia rozżarzonego węgla. Fire udało się jednak nie zakrztusić zbyt mocno i nawet wymusić uśmiech, chociaż czuła, że musi wyglądać śmiesznie, bo powstrzymywała się od porządnego kaszlu.
- To, żeby było fair - okazało się, że mówienie też jest ciężkie. Pokonała chrypkę i dokończyła - ja też ostrzegam, że jak jestem pijana, jestem jakoś tak trzy razy bardziej wkurwiająca. Ostatni dzwonek, żeby spokojnie wyjść.

______________________



Dear Santa,
All I want for Christmas is a list of all your bad boys...
with their numbers.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 105
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 120
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15237-ursula-tiverton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15261-ulla#407520
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15260-listy-z-nieba#407436
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15240-ursula-tiverton#407015




Gracz






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Pon Paź 09 2017, 21:06

kostka: trójka

Tak właściwie wciąż uważałam, że to, co robię, nie ma najmniejszego sensu, bo przy moich predyspozycjach do transmutacyjnych czarów mogłam co najwyżej liczyć na to, że uda mi się poskromić te najłatwiejsze zaklęcia, niemniej jednak było mi to potrzebne - choć sama jeszcze nie przyznawałam się do tego nawet przed sobą, moje plany na przyszłość zaczynały się zarysowywać w coraz intensywniejszych barwach - a Transmutacja okazała się złem koniecznym.
- ...znalazłam to pomieszczenie przez zupełny przypadek - kontynuowałam, chcąc zaproponować mojemu nowemu guru komnatę schowaną przed oczami świata i wypełnioną mnogością przedmiotów różnych gabarytów, które idealnie nadawały się do ćwiczenia zaklęć z dziedziny, którą się zajmiemy. - Mam nadzieję, że to mi się po prostu nie przyśniło - w lunatycznym szale wszystko było możliwe, ale przecież obudziłam się z opuszkami palców upstrzonymi drobinkami naznaczonego zatęchłą wonią kurzu - w środku jest wystarczająco dużo miejsca - samo pomieszczenie trudno nazwać dużym - żeby ćwiczyć zaklęcia, no i jeszcze... leży tam skrzynia skarbów - dodałam, nie rozwijając tematu. Musiał to zobaczyć sam.
Podeszłam niepewnie do ściany, muskając dłonią zimną fakturę - i oparłam się o nią ramieniem, próbując odnaleźć wejście - ani drgnęła. Dopiero za trzecim podejściem, jakieś sześć kroków dalej, coś się poruszyło, a potem... w ścianie pojawiła się szczelina, wystarczyło już tylko popchnąć zamaskowane drzwi, by móc znaleźć się w środku. Obróciłam się przez ramię, posyłając mu wątły, enigmatyczny uśmiech - właśnie zdradziłam Krukonowi jedną ze skrzętnie skrywanych tajemnic zamku, w której posiadaniu sama znalazłam się przez zupełny przypadek.
- Co powiesz na to, żebyśmy spotykali się tutaj? - zapytałam już po przekroczeniu progu, dając mu chwilę, by się rozejrzał. Wszystko przykrywała warstwa brudu, ale bez wątpienia zaletą pozostawało to, że nikomu nie przyszłoby nawet do głowy, żeby nas tutaj szukać.
Skierowałam kroki w stronę ciężkiej skrzyni, pochylając się, by podnieść jej wieko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 328
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15093-riley-t-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15104-poczuj-smoczy-plomien
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15161-maverick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15098-riley-fairwyn




Gracz






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Sro Paź 11 2017, 19:26

Nie wiem czy w Hogwarcie znalazłby się drugi taki jak ja, który przyjąłby pod swoje skrzydła kompletnie zacofaną transmutacyjnie uczennicę i zapragnął „wychować” ją, aby wyszła w tej dziedzinie na ludzi. Kompletnie bezinteresownie, zupełnie bez jakichkolwiek głębszych pobudek… no może poza jedną, malutką. Ulla mnie intrygowała. Od naszego spotkania w pokoju wspólnym nie upłynęło wiele czasu, więc wciąż to zdarzenie było świeże w mojej pamięci. Osobliwe i dające namacalny dowód temu, że los zsyła na naszą drogę utalentowanych ludzi nie tylko po to, aby wzbogacali naszą codzienność, ale i wystawiali nas na próby. Wizja, której byłem świadkiem nieco zatrzęsła wówczas moim światem. Sprawiła, że począłem znów martwić się o swoje sekrety, chociaż tak naprawdę Tiverton nie dostrzegła w swoich majakach niczego konkretnego. Jednak nie mogłem uwierzyć w to, że moja osoba mogła mieć na kogoś tak wielki wpływ. Wyzwoliłem iskrę, dając jej coś, nad czym mogła dalej pracować, o ile tylko była w stanie. Nie wiedziałem zbyt wiele o darze jasnowidzenia, ale bez wahania określiłem tak tę dziewczynę. Powinienem natychmiast nadrobić swoje braki i ponownie dać sobie zaginąć w obszernej bibliotece Hogwartu, podreperować swoją ignorancję, ale jednak nie teraz. Za bardzo na rękę były mi teraz jej prośby o pomoc w zrozumieniu transmutacji, abym mógł je zignorować, wykpiwając się potrzebą wykonania badań naukowych nad naturą jej daru. Przez moment nawet nie wierzyłem jej w te szalone opowieści. Idealne miejsce do ćwiczeń, gdzie nikt nie mógłby nam przeszkodzić? Dobre sobie! W Hogwarcie zawsze coś się działo i nawet dziesiątki tajnych przejść przed wieloma uczniami nie miały już sekretów. Nie wyobrażałem sobie więc sytuacji, w której moglibyśmy zaszyć się gdzieś bez słowa i utonąć w ciszy oraz skupieniu, a jednak. Słuchałem jej słów, nie przerywając nawet pojedynczym potwierdzeniem, że słucham. Wiedziała to skoro kontynuowała i dopiero wówczas, gdy przy trzeciej próbie wtopione w ścianę wejście zareagowało, z moim warg wydobyło się coś na kształt pomruku zaintrygowania. Poszedłem za nią w ciemno, z trudem hamując błysk ekscytacji wykwitający mi na twarzy i znaleźliśmy się w zakurzonej oazie spokoju. Nie odpowiedziałem jej od razu. Najpierw postawiłem kilka kroków, chcąc wszystko zbadać samodzielnie. Moje stopy nie przywołały żadnego hałasu, wygłuszone przez grubą warstwę kurzu, a palce zebrały jego soczyste kłęby, gdy przesunąłem nimi po kilku centymetrach tajemniczej skrzyni, jaka natychmiast przykuła moją uwagę. Nie uchylałem jednak jej wieka, wpatrując się teraz w osobliwy fortepian. Odcyfrowując napis, strzepnąłem z palców brud.
- Idealnie… - podsumowałem wreszcie, a chociaż głos miałem pozbawiony większych emocji, uśmiechałem się lekko z zadowoleniem. Nawet nieco zazdrościłem teraz Ulli, ze poznała to sekretne miejsce przede mną, chociaż przecież nie było aż tak nadzwyczajne. Uwielbiałem proces poznawczy, jakikolwiek by nie był i jakich efektów by z sobą nie przynosił. Odwróciłem się przodem do dziewczyny, zachęcając ją nienachalnym gestem by podeszła bliżej. Chciałem zajrzeć z nią do kufra. - Skoro już mamy idealne miejsce do nauki to co chciałabyś dzisiaj przećwiczyć? - Zapytałem, ciekaw co dzisiaj nas czeka. Sam nie byłem idealnym nauczycielem, więc pewnie równie mocno ekscytowalibyśmy się na te zajęcia, gdyby Ulla tak naprawdę czerpała z nich jakąkolwiek przyjemność. Wiedziałem, że dla niej to jedynie suchy obowiązek, a dla mnie pewne wyzwanie. Moja różdżka ostatnimi czasy niezwykle grymasiła. Czy i tym razem postanowi mnie zawieść?

______________________


It takes a lot to give, to ask for help, to be yourself, to know and love  what you live with.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 105
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 120
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15237-ursula-tiverton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15261-ulla#407520
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15260-listy-z-nieba#407436
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15240-ursula-tiverton#407015




Gracz






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Czw Paź 12 2017, 20:01

Nie byłam pewna, na jakich zasadach ma to funkcjonować - bez wątpienia nie zamierzam przystać na bezinteresowną ofertę pomocy, bo czułabym się niezręcznie, wykorzystując w taki sposób osobę, z którą do tej pory miałam styczność w bezbarwnie neutralnych sytuacjach oscylujących najczęściej wokół tematyki okołoszkolnej i przynależności do wiadomego domu. Z pewnością jakoś się zrewanżuję - na razie zagłuszam wyrzuty sumienia postanowieniem, że zrobię wszystko, żeby przynajmniej zmarnować jak najmniej jego czasu.
- Grywasz? - wyrwało mi się, gdy zauważyłam, że najprawdopodobniej pierwszą rzeczą, która przyciągnęła jego uwagę, był właśnie zarysowujący się pod dziurawą, zakurzoną płachtą kontur fortepianu. - Beethoven - dodałam, kiedy powtórzył mój gest sprzed kilkunastu dni i również sięgnął w stronę pobłyskującego przybrudzonym złotem napisu, najwidoczniej trudna do poskromienia chęć poznania naprawdę była spoiwem łączącym charaktery większości wychowanków Roweny. Definicja muzyki dźwięczała mi w myślach tak długo, aż nie sprawdziłam, kto powiedział te słowa. Nie jestem jednak pewna, czy nazwisko mugolskiego wirtuoza pianina z czymkolwiek mu się kojarzy.
- Coś z podstaw - przyznałam z niechęcią, uciekając nieco wzrokiem przed jego spojrzeniem; przyznawanie się do słabości nie było czymś, co przychodziło mi z łatwością - i choć wiedział już, że Transmutacja to moja pięta achillesowa, wciąż było mi po prostu głupio, że choć jestem na siódmym roku, będziemy musieli się wracać do rzeczy, które powinnam opanować znacznie wcześniej - aczkolwiek nie jest aż tak beznadziejnie, żebyśmy musieli zaczynać od poziomu Engorgio, Switcha - za pisanie tak nudnych podręczników powinni go skazać na dożywocie w Azkabanie - mam opanowanego - dodałam szybko, żeby się tak całkiem nie załamał. Wprowadzenie do transmutacji dla początkujących przerobiłam dość porządnie, gorzej było z Natychmiastową transmutacją - i to na niej powinniśmy się skupić. Ruszałam w jego stronę, jednocześnie sięgając po podręcznik, który znajdował się w torbie - położyłam noszącą znamiona użytkowania przez wiele pokoleń knigę na dywanie, tuż obok skrzyni, po czym sama usiadłam po turecku i zaczęłam przekartkowywać książkę, żeby znaleźć stronę, na której widniało interesujące mnie zaklęcie. - Miscere Vires? - wydaje się całkiem przydatne - a przynajmniej w porównaniu z czarem zmieniającym włosy w kwiaty.
Jeśli tylko na to przystanie, pozostanie nam wybrać jakieś drobiazgi z kufra. - Ostatnim razem nie natrafiłam tam na nic o zabójczych zapędach, obyło się też bez przedmiotów chcących mi odgryźć rękę - nie wiem, czy powiedziałam to, żeby uspokoić jego, czy może samą siebie; najpewniej to drugie, bo Riley niekoniecznie wyglądał, jakby obawiał się niespodzianki od losu, skrytej pod drewnianym wiekiem. Niemniej jednak zdrowy rozsądek podpowiadał mi, by zaglądając do środka dzierżyć w dłoni różdżkę - tak na wszelki wypadek. Różne dziwy zalęgały się w tym zamku. - Pozwolisz? - gdyby jednak znajdowało się tam coś niepokojącego, wolałam, żeby w pierwszej kolejności rzuciło się na mnie. W końcu to ja go tutaj ściągnęłam. Nie dałam mu szansy na zaprotestowanie, czyniąc swą powinność - po krótkiej chwili, którą spędziłam na siłowaniu się z piekielnie ciężkim wiekiem, otworzyłam skrzynię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 328
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15093-riley-t-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15104-poczuj-smoczy-plomien
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15161-maverick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15098-riley-fairwyn




Gracz






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Nie Paź 15 2017, 22:02

Nie wiedząc czemu, roześmiałem się cicho w reakcji na jej pytanie.
- Oj nie - zaprzeczyłem, dopiero teraz widząc jak łatwo było opatrznie zrozumieć moje zainteresowanie. - Po prostu zawsze interesuje mnie to na czym jeszcze się nie znam. - Odparłem lekko, łagodnie sobie podkpiwając z tej manii poznawczej, jakiej sam nie zdołałem uniknąć przed zasileniem gromady uczniów Ravenclawu, a jaka pogłębiła się u mnie wraz z przekroczeniem po raz pierwszy pokoju wspólnego Krukonów. Dobrze, że od razu nie wsunąłem dłoni pod osłonę na klawisze, aby sprawdzić czy fortepian jest w ogóle sprawny. Spojrzałem w stronę Ulli, trawiąc przez chwilę w myślach obco brzmiące nazwisko Beethovena. - To jakiś kompozytor? - spytałem, gdyż w głowie miałem kompletną pustkę. Mimo, że moja rodzina miała w sobie pewną domieszkę mugolskiej krwi, ja wychowywałem się w Dolinie Godryka. Brak kontaktu z niemagicznymi już niejeden raz utrudnił mi komunikację z tą częścią uczniów szkoły, którzy o świecie czarodziejów zaczęli dowiadywać się dopiero znalazłszy się w murach zamku. W związku z powyższym, nietrudno było się dziwić, że byłem stałym bywalcem wszelkich zajęć z mugoloznawstawa, ale musiałem przyznać się bez bicia, iż nie wszystko pojmowałem tam z taką łatwością, jak chociażby na zajęciach z transmutacji. W każdym razie, mugolskich muzyków zdecydowanie jeszcze nie opanowałem. Słuchałem jej wyjaśnień względem poziomu, od którego powinniśmy rozpocząć naukę z niewzruszonym wyrazem twarzy. Doskonale zdawałem sobie sprawę z tego, że nie każdy musiał przepadać za moim ulubionym przedmiotem szkolnym i akceptowałem wszelkie niedociągnięcia Tiverton. W końcu to dzięki nim mogliśmy wspólnie spędzić dzisiaj czas. Pozwoliłem jej na swobodne zapoznanie się z księgą, jaką przyniosła ze sobą, chociaż nie mogłem powstrzymać się, aby nie przykucnąć przy siedzącej Ulli i nie spoglądać na względem mnie odwrócony do góry nogami podręcznik. - Będzie w porządku - zgodziłem się bez wahania na zaproponowany przez nią czar, jednocześnie przetrząsając umysł w poszukiwaniu najlepszego przedmiotu do ćwiczeń. Co byłoby łatwo dostępne w tej komnacie, a ukazałoby doskonale działanie tego zaklęcia? - Zaczekaj - musnąłem palcami dłoń dziewczyny, chcąc powstrzymać ją od wykonania tego ruchu. W normalnych warunkach unikałbym kontaktu cielesnego za wszelką cenę, ale Ulla tak rwała się do zajrzenia do kufra, że obawiałem się, iż nie zdążę jej powstrzymać samym słowem. Szybko cofnąłem palce. - Mam przy sobie trochę pergaminu, możemy zacząć od niego. Jeżeli zaklęcie Ci się powiedzie, nie rozerwiemy go byle pociągnięciem za róg. - Chyba odrobinę poruszyły mnie jej słowa o czymś, co mogłoby nam odgryźć palce, ale Tiverton już mnie nie słuchała. Otworzyła skrzynię, a ja zamarłem tuż przy niej. Wyciągnąłem szyję, chcąc zajrzeć do środka. - I co? - Zapytałem, przerywając milczenie. Powietrze wręcz nabrzmiało oczekiwaniem, a ja sam nie zauważyłem nawet, że wstrzymałem oddech dopóki wreszcie nie wypuściłem go spomiędzy warg. - Ulla?

______________________


It takes a lot to give, to ask for help, to be yourself, to know and love  what you live with.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 105
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 120
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15237-ursula-tiverton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15261-ulla#407520
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15260-listy-z-nieba#407436
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15240-ursula-tiverton#407015




Gracz






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Wto Paź 17 2017, 21:46

Ambicja i dążenie do samodoskonalenia to przykład synergii może niekoniecznie idealnej, często frustrującej, lecz bez wątpienia popychającej do poszerzania własnych horyzontów - Riley wyglądał mi na osobę, która ucieleśnia te dwie cechy; kogoś, kto pozostaje ciekawy świata po dziecięcemu - pragnąc zgłębić wszystkie jego tajemnice i rozwiązać łamigłówki podsuwane przez los. Przez chwilę jedynie obserwowałam zmarszczoną linię brwi chłopaka, gdy próbował skojarzyć wypowiedziane przeze mnie nazwisko i dopasować go w myślach do odpowiedniej osoby. - Tak, niemiecki kompozytor… mugol - co było oczywiste, jednak powiedziałam to dlatego, że zaczęło mnie zastanawiać, dlaczego na magicznym - bo chyba był magiczny? - fortepianie pojawił się cytat mugolskiego artysty - jeden z najwybitniejszych twórców, o ironio, pod koniec życia zupełnie ogłuchnął, co wcale nie przeszkodziło mu w komponowaniu - mój przewodnik po arkanach mugolskiej kultury byłby pewnie dumny, słysząc mnie w tym momencie. - Wiesz, jedną z jego sonat słyszałam odtwarzaną na wystawie w Londynie na pianinie, które grało samo, zupełnie, jakby mugole jakoś dali radę je zaczarować - jestem pełna podziwu, czasem wydaje mi się, że magia sprawia, iż idziemy przez życie na skróty - oni bez użycia czarów tworzą przedmioty, które nawet w magicznym świecie wzbudziłyby sensację. Co prawda nie pamiętałam już, że nazywali to pianolą, lecz wciąż miałam przed oczami niesamowity obraz - wyglądało to tak, jakby instrument ożył.
Pod wpływem jego dotyku zaprzestałam wertowania książki, aczkolwiek niekoniecznie miałam ochotę zaczekać - mnie też intryguje nieznane - a skrzynia skarbów była czymś, koło czego nie mogłabym przejść obojętnie. Nie powstrzymał mnie przed jej otworzeniem - oby nie okazało się, że to puszka Pandory.
- Nic nadzwyczajnego, niekończący się stos dziwacznych przedmiotów, których nie potrafię nazwać, i zaledwie jeden trup - odpowiedziałam dopiero po chwili, nie mogąc się powstrzymać przed zrobieniem pauzy przed odpowiedzeniem na jego pytanie - żeby podbudować napięcie; kiepski żart miał na celu rozluźnić atmosferę.
Roześmiałam się cicho (po własnym dowcipie, marność nad marnościami), popychając wieko do końca - teraz i Fairwyn mógł przekonać się, że na (nie)szczęście zawartość skrzyni była co prawda dość osobliwa, ale niekoniecznie niebezpieczna - a przynajmniej na pierwszy rzut oka. Sięgnęłam po pierwszy przedmiot, który przykuł moją uwagę i podniosłam go tak, byśmy mogli go dokładnie obejrzeć. - Wiesz, co to jest? - wyglądało trochę jak zabawka, bączek, aczkolwiek było całe ze szkła, które w jednym miejscu się nadkruszyło i popękało. Być może, gdyby przedmiot działał i zaczął się sam kręcić, przypomniałabym sobie, że ktoś kiedyś wynalazł fałszoskop, ale trzymamy przeze mnie wynalazek wyglądał naprawdę niepozornie.
Znalazłam też drugi egzemplarz o znacznie większych gabarytach i wyłowiłam go z drewnianego więzienia, dopiero teraz dostrzegając, że ktoś (?) pozbawił ten przedmiot spiczastego końca. - Może faktycznie zacznę od kartek papieru - to chyba powinno być najlepsze na początek; odłożyłam tajemnicze coś na podłogę, tuż obok księgi. Potem zajmę się przedmiotami o nieco bardziej skomplikowanej budowie - teraz skierowałam koniec różdżki w stronę kartek i starając się brzmieć pewnie, wypowiedziałam inkantację zaklęcia. Uśmiechnęłam się z niedowierzaniem, kiedy strona znajdująca się na tej większej, pożółkłej, została przez nią wchłonięta - tylko przez chwilę, potem kartka sama z siebie rozdarła się na strzępki, które wzbiły się w powietrze, obsypując Rileya i mnie makulaturowym śniegiem.

Kostka: szósteczka
Punkty w kuferku:
• z transmutacji - 0 B)
Liczba możliwych przerzutów w wątku:
• wg statystyki z transmutacji - 0
Wykorzystane przerzuty:
• wg statystyki z transmutacji - 0
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   

Powrót do góry Go down
 

Zapomniana komnata

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

 Similar topics

-
» Zapomniana komnata
» Komnata Tajemnic
» Komnata Rozkosz (wieża)
» Zapomniana posiadłość
» Komnata Wspomnień

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
siodme pietro
-