IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Zapomniana komnata

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Zapomniana komnata   Sob Cze 09 2012, 15:19

First topic message reminder :


Zapomniana komnata

To pomieszczenie jest jednym z najrzadziej odwiedzanych miejsc. Żeby się do niego dostać trzeba być niesamowitym farciarzem. Dlaczego? Ponieważ drzwi nie posiadają klamki od zewnątrz i wyglądają tak samo jak mur Hogwartu. Kiedy się o nie oprze łatwo się otwierają chyba, że ktoś zamknie je od środka.
Wnętrze nie jest bardzo przyjemne, ani przytulne mimo iż niewielkie. Znajduje się w środku kilka okien, ale wszystkie zabite są zakurzonymi deskami. Przydałoby się użyć tutaj zaklęcia czyszczącego. W jednym z katów pokoju leży ogromna skrzynia, w której znajdują się wszystkie niepotrzebne przedmioty, które nie pasowały do wystroju innych sal Hogwartu. Został potraktowany zaklęciem zmniejszająco zwiększającym, więc można tam wszystko schować. Na ziemi znajduje się brudny, zielony dywan - miękki w dotyku, na którym się przyjemnie leży oraz kilka poduszek. Te przedmioty nie były niegdyś częścią pokoju co oznacza, że ktoś jakiś czas temu przychodził tutaj. Ale nie było to niedawno, skoro ponownie pojawił się tutaj kurz. Jednak kluczowym punktem pomieszczenia jest stojący w kącie fortepian przykryty ogromną, połataną płachtą. Cały czarny nie licząc złotego napisu wyrytego na wierzchu, który głosi: Muzyka powinna zapalać płomień w sercu mężczyzny, i napełniać łzami oczy kobiety.

UWAGA: Aby wejść obowiązkowo należy rzucić kostką w pierwszym poście. Nieparzysta – udaje Ci się wejść, parzysta – niestety nie udaje Ci się wejść. Jeśli już raz odkryjesz lokację możesz odwiedzać ją bez ponownego rzucania kością. Zezwala się zdradzić lokalizację tematu dwóm osobom towarzyszącym.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Los Angeles
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 77
Dodatkowo : teleportacja, metamorfomagia
  Liczba postów : 87




Gracz






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Pon Kwi 08 2013, 19:59

Luke nie szukał długo miejsca, o którym przeczytał w starym podręczniku od OPCM. Zapomniana komnata, niby świetnie ukryta, lecz gdy ktoś wie, gdzie jej szukać, łatwo na nią trafi.
Brunet wszedł do pomieszczenia i ujrzał dwie niewiasty.
To moje szczęście zamienia się w przekleństwo- pomyślał, rozpoznając wśród nich Amy Henderson, która prawie dowiedziała się o jego metamorfomagii.
- Cześć. Jestem Luke.- rzucił, bardziej w kierunku nieznajomej, starszej od chłopaka dziewczyny.:- Co tu robisz, Amy?
Tak, może Williarda lekko zdenerwował fakt, iż rudowłosa znalazła się nawet tu, gdzie on sam miał poćwiczyć OPCM. Poza tym, cóż taka niewinna istotka mogła wiedzieć o Zapomnianej komnacie?...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Coconut Cove
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 467
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t536-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5044-ci-dobrzy-i-ci-zli-czyli-elenowe-powiazania-postaci?highlight=ci+dobrzy+i+ci+%C5%BAli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1070-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9392-elena-marion?highlight=Elena+Marion




Gracz






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Pon Kwi 08 2013, 20:11

Zignorowała pytmie Amy.
-Czego tu szkaz?- spytała tym samym spokojnym tonem i z tymi samymi oczami bez wyrazu.
W ogóle od jej postaci bił jakiś taki dziwny spokój. Z jednej strony kojący, ale z drógiej zbyt chłodny, by mógł mieć swoje źrudło w żywej istcie. Dlaczego tak jest? Może dlatego, że Elena ostatnio się zmieniła. Była spokojna i cicha, ni awanturowała się, po prostu robiła co do niej należy. Nawet nauczyciele się dziwią i dopytują, co też się z tą dziewczyną stało. Niektórzy stwierdzili, że widocznie zmądrzała i dorosła, inni natomiast, że już do reszty zdziwaczała. Lacz która wersja jest prawdziwa, to wie tylko ona sama.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : V
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 51
  Liczba postów : 70




Gracz






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Pon Kwi 08 2013, 20:12

- Luke?!- Upewniła się z przerażeniem w głosie.
To niemożliwe! Nie! Spotykam go na każdym kroku. To się robi przerażające.- Pomyśla.- I jak ja mam tu o nim zapomnieć?!
Dziewczyna miała mętlik w głowie. Nie miała zielonego pojęcia, co powiedzieć. No, bo co? Miała się wygadać, że cały czas myśli o chłopaku z którym właśnie zaczęła konwersację?
- J-ja... Może co powiedz co ty tu robisz?- Wydusiła z siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Los Angeles
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 77
Dodatkowo : teleportacja, metamorfomagia
  Liczba postów : 87




Gracz






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Pon Kwi 08 2013, 20:18

Luke przewrócił oczami. Nie zaskoczyło go zachowanie Amy. Jako szkolny flirciarz takie jąkanie się i przestrach u żeńskiej części uczniów były dla niego na porządku dziennym.
- Chciałem sobie poćwiczyć OPCM.- mruknął z niezadowoleniem. Akurat w tej chwili nie miał ochoty siedzieć z dwiema dziewczynami.
Take, what you can, never give it back. A ja jeszcze narzekam.- pomyślał z naganą.
- Teraz ty odpowiedz.- dodał w kierunku rudowłosej i zerknął na czarnowłosą niewiastę, wyraźnie wrogo nastawioną. Chyba była z Gryffindoru.:- A ty? Masz jakieś imię?
Nie, Luke nie należał do osób, które lubiły przesadną wrogość i oschłość. Był zbyt radosny i beztroski. Wolał mieć wrogów, niż cackać się z wyniosłymi osóbkami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Coconut Cove
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 467
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t536-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5044-ci-dobrzy-i-ci-zli-czyli-elenowe-powiazania-postaci?highlight=ci+dobrzy+i+ci+%C5%BAli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1070-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9392-elena-marion?highlight=Elena+Marion




Gracz






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Pon Kwi 08 2013, 20:28

Przez długą chwilę przyglądała się parze, która wyraźnie się znała. Gdy chłopak spytał ją o imie utkiła w nim swoje puste oczka.
-Elena.- powiedziała cicho i spokojnie, niemalże kojąco.
Tak wgl to w którym miejscy Elena była wrogo nastawiona? Ona była po prostu spokojna. Przecież nie warczała, nie krzyczała ani nawet nie była złośliwa. Po prostu spokojna.
-Obawiam się, że tutaj nie będziesz mógł poćwiczyć. Z tego co widzę nie jest ci na rękę nasze towarzystwo.- stwierdziła tym samym tnem co wcześniej, dalej przyglądając się Likowi bez żadnych emocji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Los Angeles
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 77
Dodatkowo : teleportacja, metamorfomagia
  Liczba postów : 87




Gracz






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Pon Kwi 08 2013, 20:33

Luke wzruszył ramionami.
- Cóż, nie spodziewałem się, że kogoś tu zastam. Więc nie, nie poćwiczę. Zostaje mi czytanie tu, nudzenie się gdzieś indziej, lub... sam nie wiem.
Chwilę milczał, a potem jego ręka powędrowała do kieszeni spodni, w której było lusterko. O tak, mógłby sobie poćwiczyć metamorfomagię. Ale to na pewno nie tutaj. Nie przy Elenie i Amy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : V
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 51
  Liczba postów : 70




Gracz






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Pon Kwi 08 2013, 20:38

- Ja przyszłam porozmyślać w spokoju. Ułożyć sobie wszystko po kolei. Wszędzie gdzieś się inni uczniowie szwendają.-Odpowiedziała na pytanie.
Dziewczyna miała nadzieję, że zrozumie Elenę i stąd pójdzie. Chciała wszystko przemyśleć w samotności. Rzeczywiście starsza od niej dziewczyna była w pomieszczeniu, ale nie odczuwała jej obecności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Coconut Cove
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 467
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t536-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5044-ci-dobrzy-i-ci-zli-czyli-elenowe-powiazania-postaci?highlight=ci+dobrzy+i+ci+%C5%BAli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1070-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9392-elena-marion?highlight=Elena+Marion




Gracz






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Pon Kwi 08 2013, 20:50

Gdy chłopak wyciągną lusterko Elenie przyszły na myśl tylko dwa słowa. "laluś" i "pedał". Nie ważne, że żadne nie było zgodne z prawdą, T było prostu pierwsze skojarzenie.
-A o ja tu robię to już nie wasza sprawa.- powiedziała ciocho znów zerkając również na dziewczynę, a nie tylko na Luka.
Ona również miała nadzieję, że chłopak zrozumie aluzję. A dziewczyna razem z nim. Potrzebowała ciszy. Ciszy i spokoju, żeby obmyślić jakiś plan. Wybrać pierwszą ofierę i obmyślić odpowiednią taktykę. Niestety w ich obecności nie mogła tego zrobić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Los Angeles
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 77
Dodatkowo : teleportacja, metamorfomagia
  Liczba postów : 87




Gracz






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Pon Kwi 08 2013, 20:56

Luke zacisnął zęby. Poczuł się, jakby ktoś kopnął go z całej siły w brzuch, a to nie należało do najprzyjemniejszych uczuć.
- Ah, rozumiem. Jestem wam tu tak potrzebny, że aż wcale. Fajnie wiedzieć.- rzucił ze złością, posyłając wypełnione furią spojrzenie wpierw w kierunku Amy, a następnie Eleny.
- Więc rozmyślajcie tu sobie w spokoju. Żegnam.
Trzaśnięciu ukrytych drzwi towarzyszyły myśli Williarda:
Myślą sobie niewiadomo co. Że niby nie mam prawu tam spędzać czasu? A niech siedzą sobie same! Oby te drzwi się zacięły i ich stamtąd nie wypuściły. Głupie dziewczyny. Mają problemy! I jeszcze te leciutkie uwagi, że jestem im niepotrzebny! Jeszcze będą czegoś chciały. Amy może zapomnieć o jakiejkolwiek pomocy w nauce
Z nieco zepsutym humorem, brunet skierował się jak najdalej od Zapomnianej komnaty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : V
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 51
  Liczba postów : 70




Gracz






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Pon Kwi 08 2013, 21:12

Amy z rozczarowaną miną usiadła na dywanie, głowę miała położoną na kolanach. Dziewczyna nic nie powiedziała, że go tu nie chce. Racja, myślała, ale nie powiedziała.
Nie ma argumentów, żeby mnie obwiniać. Przecież nie mogłam mu o wszystkim powiedzieć, a teraz to już z pewnością- myślała.- Czyli moje szanse przepadły. Kurczę! Czy ja zawsze muszę coś zwalić?! Pewnie niedługo i tak się dowie. Ale jakie to będzie miało już znaczenie?
Dziewczyna postanowiła wrócić do Dormitorium. Wstała, wyszła z komnaty i skierowała się do celu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Coconut Cove
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 467
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t536-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5044-ci-dobrzy-i-ci-zli-czyli-elenowe-powiazania-postaci?highlight=ci+dobrzy+i+ci+%C5%BAli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1070-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9392-elena-marion?highlight=Elena+Marion




Gracz






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Pon Kwi 08 2013, 21:28

Elena w końcu została sama. Miała gdzieś co myślą o niej Luke i Amy. Miała teraz większe zmartwienia. Westchnęła cięłko i spojrzała na świece. Powinny starczyć na kilka godzin. Na początek wystarczy.
Rozwinęła kartkę i znów przeczytała nazwiska. Kilka kojażyla. Po chwili zastanowienia wybrała pierwszą ofiarę. Twan Nguyen. Był jej obrońcą na sprawie karnej. Z tego co słyszała był w ni zapatrzony jak w obrazek. Warto by to wykożystać. Do tego fakt, że ostatnio zachowywała się jak zombie pozbawiona wszelkich emocji. I nikt nie wiedział co się za tym kryje, więc można trochę poudawać troskę. Tak... to powinno pomóc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Mexico City
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 284
  Liczba postów : 279
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6246-karin-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6247-kto-kochanek-a-kto-wrog
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6248-poczta-karin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13558-karin-cortez?highlight=Karin+Cortez




Gracz






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Wto Paź 15 2013, 18:59

Karin i Matt opuścili łzienkę i szybko przeszli dwa piętra wyżej, do zapomnianej komnaty. Trochę zajęło nim dziewczyna znalazła wejście, ale w końcu jej się udało. Machnięciem różdżki odkurzyła dwie stare poduchy na podłodze i rozsiadła sie na jednej z nich.
-No, a co, nie wiedziałeś, że nasz psorek jet homo?- spytała zdziwiona.- Ale wiesz, to tylko pogloska, nie jestem pewna, czy jest prawdziwa. Ostatnio mówiła o tym jakaś ślizgonka w lochach. Ja akurat siedziałam niedaleko i wszystko słyszałam.- powiedziałą od niechcenia. Zazwyczaj nie podsłuchiwała ludzi, ale po korytarzu w lochach echo się niesie, więc nie sposób czegoś nie usłyszeć.
-A co do maści, to przecież masz tutaj tylu speców od eliksirów. Na pewno ktoś zgodzi sie, żeby coś dla ciebie sporządzić. Albo chociaż jakieś zastępcze coś. Przecież żyjemy w świecie magii, tutaj skomplikowane słamanie leczy się w trzy sekuny!- powiedziała z żalem.
Oczywiście, że nie odpuści tej nogi! Karin potrzebuje biegania jak Matt swojego skalpela! Bez tego czuje się pusta i wybrakowana!
Spojrzała na niego smutnymi oczkami.
-Na prawdę nie da się nic zrobić?[/b]


Ostatnio zmieniony przez Karin Cortez dnia Nie Paź 20 2013, 17:28, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 32
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 53
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 65
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6776-matthew-avery#192661
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6779-relacje-pielegniarki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6780-sowa-pielegniarki-strzesz-sie#192690




Gracz






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Wto Paź 15 2013, 21:10

- Wiesz to jest skomplikowane... Nie każda maść czy eliksir może skrócić czas, a tym bardziej nie łatwo je nabyć ... - usiadł obok dziewczyny i rozglądnął się po pomieszczeniu. Pierwszy raz tu jest i woli sobie te miejsce zapamiętać. - Wiem jak to jest dla ciebie ważne, dlatego robie wszystko co moge. - próbował pocieszyć dziewczyne dalej bawiąc się skalpelem. Wiedział jak ona może się czuć, on by nie wytrzymał bez skalpela 5 minut. Skalpel można tak powiedzieć przytrzymywał go przy życiu. - Zastępczego nie ma to jedyne w swoim rodzaju, niestety... - spojrzał na nią i nie wytrzymał. Musiał coś zrobić te oczka zawsze wpływały na niego tak jakby chciała mu zabrać skalpel. Złapał się za głowe myśląc gorączkowo. - No może być też opcja, że jakiś nauczyciel eliksirów może to mieć, ale to jest mało prawdopodobne, nie za bardzo dużo ludzi interesuje medycyną, ale jest mała iskierka nadzieji - uśmiechnął się do dziewczyny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Mexico City
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 284
  Liczba postów : 279
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6246-karin-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6247-kto-kochanek-a-kto-wrog
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6248-poczta-karin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13558-karin-cortez?highlight=Karin+Cortez




Gracz






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Nie Paź 20 2013, 17:42

"Jakby chciała zabrać mu sklpel." Ciekawe porównanie. Co prawda Karin absolutnie nie miała tego na myśli, ale i tak odniosło pożądany skutek.
-A popytałbyś? W razie czegoś przecież możesz poprosić, żeby ci taką zrobili.- powiedziała odwzajemniając uśmiech.
-A dlaczgo tak nie lubisz tego frajera od ślizgonów?- spytała po chwili przerwy. W sumie tego jeszcze jej nie zdradził.
Karin znów zaczęła się bawić zamkiem błyskawicznym kurtki. Rozglądała się bez większego zainteresowania po pokoju przypominając sobie ostatnią wizytę tutaj. Oj się działo, nawet dużo. Już nawet nie pamiętała z jakiej okazji była tamta impreza, wiedziała tylko, że było duuuuużo alkoholu i nikt nawet nie zauważył, że tam jest. Przynajmniej nikt kto zna ja bliżej. A tamten chłopak... sam się napatoczył. No i tak jakoś od słowa do słowa wylądowali tutaj. Na dobrych kilka godzin. No, bądź co bądź, ale Karin zna się na rzeczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 32
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 53
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 65
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6776-matthew-avery#192661
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6779-relacje-pielegniarki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6780-sowa-pielegniarki-strzesz-sie#192690




Gracz






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Sro Paź 23 2013, 15:46

- Spróbuje zrobić wszystytko co w mojej mocy. A teraz niestety musi być tak jak jest. - uśmiechnął się do dziewczyny. Będzie musiał naprawde się postarać. Niby taka zwyczajna rzecz, a trudno dostać na nią lekarstwo. Lecz dla dobra Karin zrobi to. Po następnym pytaniu zamyślił się. Jak jej to powiedzieć? Powie to jak najprościej - Z powodu stosunku do mugoli. Tak się to wszystko zaczęło - powiedział i spojrzał na zegarek. Za dwadzieścia minut lekcje. - Jak coś to za dwadzieścia minut masz lekcje. Tak ci po prostu mówie - uśmiechnął się znów do dziewczyny i rozejrzał wokoło po raz kolejny. Ciekawe ile osób wie o tym miejscu i czy jest dozwolone. Uśmiechnął się w myślach. Bawił się ciągle skalpelem i zaczął się w to przypatrywać. Wiedział jak dziewczynie musi być ciężko, on sam nie wytrzymałby bez skalpela. Dla niego to jak awaryjny tlen, gdy mu "zabraknie" naturalnego. Wpatrzył się w skalpel tak, że zaczęlo mu się kręcić w głowie. Odrząsnął się i spojrzał na dziewczyne. - Kiedy odkryłaś to miejsce? Bo jak się coraz bardziej przyglądam stwierdzam, że jest ciekawe. -
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28747
  Liczba postów : 34245
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Pią Lis 15 2013, 23:53

Moi drodzy, to tak nie ładnie by uczennica sam na sam rozmawiała w tej szkole w miejscu, które nie jest większości znane. Jeszcze by można osądzić nauczyciela o dotykanie biednej dziewczynki po główce, rączkach czy nóżkach. W sumie to siedzie po główce, a ją gdzieś indziej, jak to bywało z większością uczennic z Gryffindoru ostatnio, ale to już inny szczegół. Na prawdę nie wnikam jak oni tam trafili, jak to się dzieje, że nauczycielowi nie przeszkadza dziewczynka z ADHD, która chodzi po całej sali, ale co gorsza nie przeszkadza mu to jak ta smarkula nazywa innego nauczyciela. Mimo całej swojej pogardy, którą może żywić do tego człowieka, nie powinien jej tego puszczać płazem. Jest pedagogiem, a jego głównym zadaniem w stosunku do uczniów jest wychowywanie, a nie głoszenie swoich opinii. Takowe może wygłaszać przy herbatce w pokoju nauczycielskim czy przy piwie kremowym w Dziurawym Kotle. Jedno jest pewne, no na pewno nie przy niej!
Carin z resztą też nie jest bez winy, w końcu kolejny raz nie potrafi się zachować. Jedne minusowe punkty nie nauczyły Cię szacunku do nauczycieli? To na prawdę smutne. Ta młodzież dzisiaj to taka rozwydrzona, zero szacunku do starszych czy do samego człowieka. Kiedyś to przynajmniej można było taką zakłóć w dyby, a teraz to nic. Panoszy się ta choroba na lewo i prawo, pije, nie potrafi usiedzieć na tyłku. Szuka przygód (na przykład z nauczycielem w zapomnianej komnacie) zamiast myśleć o swojej przyszłości. Nieładnie!
Jednak Was bardziej interesuje co się stało. Otóż okazuje się, że komnata nie jest aż tak bardzo zapomniana jakby na to nazwa wskazywała. Choć można podejrzewać, że po prostu byliście śledzeni, bo gdy rozmawialiście wbiegł do sali zapłakany chłopczyk ze ślizgonów. Nie dalibyście mu więcej niż 2 klasy. Zaczął krzyczeć, że uznawał George'a za kogoś innego, że mu ufał. Na Karin splunął, po czym w napływie emocji powiedział, że takie szlamy jak ona nie powinny mieć pozwolenia chodzenia do szkoły. Oczywiście w trakcie mówienia był tak roztrzęsiony, że połowa słów była nie zrozumiała, a połowa po prostu była zdaniami rozpoczętymi, ale nie skończonymi. Wypartymi przez inną myśl.
Zanim zdążyliście jakkolwiek zareagować chłopczyk wybiegł, wrzeszcząc, że powie o tym samemu dyrektorowi. Oczywiście znając dzieciaki dopowie jeszcze coś od siebie. Czy powinniście się bać? No jedno jest pewne, sprawa sama się nie rozwiąże.

z/t dla MG
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1742
  Liczba postów : 301
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9541-sweeney-h-henley#265770
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9544-shh#265820
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9543-lancelot-bardzo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9554-sweeney-h-henley#266391




Gracz






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Nie Wrz 21 2014, 01:36

Kiedy znalazł ustronny kącik? Cóż, ciężko stwierdzić. Powiedzieć umiał jedynie tyle, że trafił na niego zupełnym przypadkiem, gdy opierając się o ścianę z impetem wrąbał się w gardziel nieznanego wcześniej pomieszczenia i ugrzązł w trzewiach brudnego dywanu, wzniecając kurz na wysokość kilkunastu centymetrów. Obecności człowieka ewidentnie nie dało się tu wyczuć od dobrych kilkunastu, czy nawet kilkudziesięciu dni. Nie słyszał much obijających się o szyby, ani gryzoni skrobiących po kątach… Nic. Panowała tu głucha cisza, zupełnie jakby przeniósł się do innego świata, a odseparowane ciało straciło panowanie nad uszami. Och, z zewnątrz dochodziły dźwięki różnorakie, jednak zdawały się one tak odległe, jakby istniały w równoległej przestrzeni nałożonej na pokój w kilku tylko miejscach. Sweeney uniósł różdżkę i mrukliwym szeptem wzniecił światło na wysokości wzroku. U ścian zamigotały mu kandelabry zwieńczone ogarkami woskowych świec. Dla lepszego rozeznania w sytuacji machnął ponownie różdżką i wymamrotał proste zaklęcie, by po chwili przyjrzeć się cieniom roztańczonym na deskach u okien i starej, drewnianej skrzyni okutej w żelazny zamek. Gdzieś tam na końcu dojrzał i fortepian. Z ust wyrwało mu się jedynie „WOW”, zaś umysł zaczął pracować, by przypomnieć sobie, co to za sala może być i czemu nie ma jej na oficjalnych mapach szkoły… No cóż, były tu co prawda tajemne komnaty i sale, ale zawsze pełne były one albo niebezpieczeństw, albo magicznych tajemnic, a ta zdawała się jedynie… Pusta.
Och, zupełnie idealna do poważnych rozmów z poważnymi ludźmi.
Toteż Henley poczekał dni kilka, a pragnienie wygarnięcia pewnej damie kilku problemów, z którymi gryzł się od jakiegoś czasu ciążyło mu na wątrobie jak tłusty obiad. Nienawidził tego uczucia, nigdzie jednak nie mógł trafić na Eiv w odpowiednim momencie. Zawsze zajęta była albo Ślizgonem, albo jakąś arcyważną sprawą związaną z rzeszą innych ludzi, nie mógł więc podejść i zagadać, bowiem zignorowanie jego jęku było tak prawdopodobne, jak to, że śnieg stopnieje pod wpływem temperatury dodatniej. No i była zbyt daleko, by móc oddać się z nim dywagacjom na temat przeszłości, teraźniejszości i przyszłości… No, zazwyczaj.
Zdarzyło się raz tak, że przechodziła zupełnie niedaleko tajemniczej Sali w momencie, gdy i Sweeney tam był, a przed obojgiem nie jawiła się potrzeba zmierzania w jakieś konkretne miejsce. Zapewne miała do zrobienia swoje rzeczy, jednak Sweeney najzupełniej w świecie uznał, że nie leżą one w sferze jego zainteresowań, toteż podszedł do Eivi, nachylił się przed nią lekko i bezceremonialnie chwycił ją za uda i pośladki, by dźwignąć na ramieniu jak wór kartofli. Podsadził ją nieco, by kości biodrowe nie wbijały mu się w ramię i ruszył, ignorując zdziwione miny uczniów i studentów. Nie docierało do niego także nic, co w tej chwili mówiła, jednak pewien był, że nie wychodziło to poza ramy daremnego łajania go za coś, czego nie rozumiała. Gdy dotarł do Sali i pchnięciem ręki otworzył tajemnicze wrota z muru Eiv zdawała się ucichnąć, a całe otoczenie zamarło razem z nią. Ogarki paliły się jak co dzień, gdy sprawdzał, zaś miejsca, skąd oderwał kilka desek przepuszczały pojedyncze promienie słoneczne do środka. Nadal nie było tu czysto, ale miejsce wydawało się być zdecydowanie bardziej zamieszkałe niż gdy pierwszy raz się w nim znalazł.
Postawił Evelyn na środku pomieszczenia i odsunął się pod ścianę, by oprzeć się o chłód kamiennego pionu plecami i zjechać do siadu, cicho klepiąc spodniami o brudną podłogę. Pieprzyć plamy – i tak wyglądał lepiej niż Payne. Zerknął na jej drobną postać pośrodku kurzu i wydął wargi.
- Jak Cię ostatnio często złapać samą… Nie wierzę w to, że tak się uspołeczniłaś.
Zsunął brwi ku powiekom i przygryzł na chwilę wargę, skubiąc odstający z krawędzi dywanu farfocel. Za każdym pociągnięciem mikro drobinki kurzu wzniecały lawinę pyłu w promieniu dwóch-trzech centymetrów, Sweeney zaś jakby od niechcenia marszczył nos. Nie chorował na oddech, nie miał się czego obawiać.
- Musisz mi ogarnąć życie, bo się zgubiłem na ostatnim zakręcie. – Przerzucił spojrzenie na czarny fortepian. – Gemma… To na bank siostra? Czemu mieszkamy razem? Czemu powiedziałaś Noelowi, że masz inne nazwisko? Czemu wszystko się zaczęło jebać? Czemu się ode mnie odcięłaś i udawałaś, że mnie nie ma po ostatnim spotkaniu?
No a jak miał to interpretować? Najprostszą drogą… Eiv nie była obca. Jej problemy były zalążkiem jego kłopotów, zaś jego bóle powodowało w głównej mierze to, z czym i ona musiała się zmierzyć. Nawet, jeżeli nie miał prawa wiedzieć, pytanie nic nie kosztowało. No i… Nie trwoniliby czasu na nieme wpatrywanie się w siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Kiedyś - Kiszyniów, Mołdawia. Aktualnie - Hogsmeade, Wielka Brytania.
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 2238
  Liczba postów : 869
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9492-eiv-cara-henley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9496-jestemeiv#264107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9493-sowawow#264093
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9495-eiv-c-hanley#264105




Gracz






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Sro Wrz 24 2014, 00:10

Znała większość miejsc w Hogwarcie, zwłaszcza tych najlepiej ukrytych. Nikogo to nie zaskakuje, bo przecież była niczym osoba, która porusza się bezszelestnie, potrafi wejść wszędzie, a ostatecznie kończy w najmniej przewidywalnej miejscówce. Czy nie tak się chowała przed Sweeneyem albo Noelem, gdy mała ich dość, bo ją wkurwiali do potęgi nieskończonej? Z pewnością, ale nie tylko. Bywały też momenty, w których przecież nic jej nie wychodziło, a teraz działo się wszystko zbyt intensywnie. Zbyt szybko. Udawała, że ludzie sprawiają jej przyjemność. To pewnie jeden z powodów, dla których w tej chwili chciała po prostu pobyć wśród osób, których nie zna, bo tego nie potrzebuje. Tak dla zasady, by inni sądzili, że jest wszystko w porządku. Jak dobrze przecież wiemy, Eiv była mistrzynią kłamstwa i matactwa, zatem nie ma co się dziwić, że po raz kolejny potrafiła z taką łatwością owijać sobie ludzi wokół palca, by tańczyli jak ona im zagra. Kogo właściwie chciała tym razem oszukać? Prawdopodobnie samą siebie, bo przecież była jedną z najbardziej naiwnych osób jakie świat w ostatnim czasie, kurwa, widział.
Zapomniana komnata? Jedna z najbardziej ulubionych sal w Hogwarcie. Dawno nieodwiedzana, ignorowana przez wszystkich, no chyba, że ktoś bardzo pragnął udać się tutaj na małe bzykanko, ale tym razem Eiv takie plany musiała odepchnąć na bok. Nie mogła napisać do Noela, by zerżnął ją w przypadkowej klasie, ani tym bardziej komnacie. Jej błogosławiony brzuch jedyne czego się dopominał to kolejna dawka żarcia, a krocze? Zbyt często nakazywało udawać się do łazienki. Taka trochę abstrakcja od losu. No, ale najważniejsze jest to, że nie musiała korzystać z dziecięcych atrybutów, które zapewniały wygodę. Kurwa mać. Kolejny paradoks.
Nie wracała myślami do tego, co się wydarzyło wczoraj, a raczej przedwczoraj. Skrycie chowała w sobie największe tajemnice, by zaraz potem dać się uprowadzić talibowi, który potencjalnie okazał się jej bratem. Niemniej jednak nim zdążyła zareagować; Eiv i jej trzymiesięczny brzuszek już czuły ten cholerny ucisk, bo przecież robiła za worek - zamiast bachorów, to kartofli. No cóż, każdy preferuje co innego. Przez moment nawet chciała pojęczeć, odezwać się, a jedyne co z siebie wydała to niezadowolony pomruk. Dopiero gdy dotarli do tego jakże… Znaczącego dla młodej Henley miejsca, zrozumiała, że to coś więcej niż tylko braterska rozmowa. Gdy znalazła się na środku pomieszczenia uśmiechnęła się szerzej, bo przecież pamiętała jak jeszcze niedawno Noel przyciągnął ją tutaj niemal za włosy, a potem zerżnął przytrzymując pewnie przy ścianie, byle mu nie uciekła, a teraz? Była tutaj z bratem. Poobijana, ledwie przytomna i jeszcze wymagano od niej rozmowy, jakby ta miała komukolwiek dać ukojenie. Na pewno nie jej, bo przecież rzadkością jest coś takiego jak ciąża jebanych nastolatków, no ale w sumie żyjemy w dwudziestym pierwszym wieku. Teraz codziennością są ciąże trzynastolatek, a co za tym idzie; Eiv jest starą panną.
Słuchała wywodu Sweeneya, a w jej głowie układało się wiele odpowiedzi, tylko żadna nie była na tyle dobra, by móc z niej skorzystać. Serce waliło jak wściekłe i dopiero po chwili zbliżyła się na dwa kroki, by spojrzeć na niego z góry, z tą samą obojętnością w tęczówkach i wyniosłą miną, dzięki której stawała się panią świata i przede wszystkim… Rzeczywistości.
Mieszkamy razem, bo tak się potoczyły sprawy. Straciłam ją, gdy miałam dziewięć lat, a Twój ojciec mi rozjebał życie. Nie pamiętam dzieciństwa. Nie pamiętam pierwszego roku w Hogwarcie. Nie pamiętam seksu z Noelem, przez który zostałam zapłodniona. Nie pamiętam siebie. Nie pamiętam jej. Ty się zgubiłeś? To ja w takim razie oszalałam.
Z pewnością powiedziałaby to na głos, gdyby miała jebaną odwagę, ale przecież była tylko durną Eiv.
-Życie. – Ucięła krótko, a zaraz potem odwróciła się na pięcie. Nie mogła na niego patrzyć. Coraz bardziej rosło w niej poczucie winy. Coraz bardziej przeczuwała, że to wszystko skończy się źle. Musiała uciec i to właśnie teraz uświadomił jej Sweeney, tylko i wyłącznie dlatego, że odebrała jego pytania jako cichy wyrzut, którego nie jest w stanie rzucić na głos, a jednak… Jest w tym zawarte dużo więcej, niż moglibyśmy sobie wyobrazić.
Wszyscy powinniście przestać dla mnie istnieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1742
  Liczba postów : 301
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9541-sweeney-h-henley#265770
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9544-shh#265820
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9543-lancelot-bardzo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9554-sweeney-h-henley#266391




Gracz






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Czw Wrz 25 2014, 21:53

Pytań nie należało zaczynać od wyrzutów. Wiedzieli to oboje, ponieważ ciążyło pomiędzy nimi to, z czym nie potrafili poradzić sobie przez każdy dzień dzielenia wspólnego nazwiska. Ciągle mieli jakieś problemy i wiecznie udawali, że wszystko jest w porządku. Przywykli do tego i potrafili zjeść śniadanie bez rozpamiętywania, ciesząc się jedynie tym, co działo się w chwili obecnej i kilka sekund wprzód. To było na swój sposób piękne i Sweeney’owi odpowiadała taka wizja rodziny. Bez pytań, bez rozdrapywania ran, które się już zarosły. Nie radził sobie jednak z ranami, które pojawiły się niedawno, ponieważ wciąż rozjątrzone nie zarosły jeszcze strupem przedawnienia. Wszystko działo się tak szybko. Jeszcze niedawno byli szczęśliwi, Evelyn wróciła i mogli trwonić czas na to, co mogło zdawać się tak trywialne, że aż niewarte zachodu. Teraz zmagali się jakby z całą złośliwością losu, stając naprzeciw niego uzbrojeni jedynie we własną inteligencję i zdawali sobie sprawę, że to za mało… Że przegrają, a życie przejdzie po nich jak po ofiarnej ścieżce. Oręż pytań był tępy. Naostrzyć należało go odpowiedziami.
Z rozgoryczeniem obserwował, jak usilnie Eiv wpatruje się we wszystko, byle nie w niego. Nie był zły o sam fakt uciekania wzrokiem, a raczej o to, jak nachalnie wlepiała go w drzwi. Oczywiście… Mógł je zaryglować zaklęciem, mógł przygotować deski i je zabić. Mógł usadzić Eivi związaną i przemocą odebrać jej różdżkę. Mógł tak wiele rzeczy, jednak nie uciekł się do żadnej z nich pamiętając, że kiedyś rozmawiali o zaufaniu. W pewnym sensie.
- Możesz uciec, tak. Wiesz, gdzie są drzwi, ale za nimi nic nie znajdziesz.
Zawsze w rozmowach, które prowadzili między sobą to on mówił. Czytał z jej gestów i mimiki jak z otwartej książki, ponieważ mu na to pozwalała, rzadko jednak potrafiła bądź chciała ubierać to w słowa. Znacznie łatwiej jest być niekonkretnym i dawać szansę innej osobie interpretować własne intencje. Sweenowi dawało to podstawy do przeinaczania faktów na swoją korzyść i wpadania w niezamierzone sytuacje. Nigdy potem nie tłumaczył się siostrze – nie chciała tego. Pozwalała mu na pewien rodzaj wygody i sama się do niego stosunkowała. To się akurat nie musiało zmieniać, byleby dostał odpowiedzi, których w tej chwili oczekiwał.
- Jeżeli teraz za nimi znikniesz, wszystko się posypie. Wiesz o tym. Usiądź przy mnie, nie chcę Cię stracić dzisiaj.
Błogosławiona Magio!
Skupił się i odpowiednim ruchem nadgarstka strącił jeden z ogarków z kandelabru. Przelewitował go powoli i z uwagą, stawiając tuż przed sobą na dywanie i pozwalając złapać stabilność po zetknięciu się z miękkimi frędzlami. Nie było to skomplikowane. Ugnieciony materiał przyjął kawałek świeczki, jakby był stołem, poruszone cienie zaś zatańczyły na ścianach, przeciwstawiając się jasności kończącego się powoli dnia. Poklepał miejsce obok siebie, zaraz jednak pochylił się i poklepał też te naprzeciw. Dawał jej możliwość wyboru, chociaż mogła jej nie przyjąć. Wszystko zależy od Ciebie, panno Henley.
- Jak byłaś mała, strasznie nie lubiłaś, kiedy Olivia zaplatała Ci warkocze i czesała kucyki. Z zewnątrz wydawało się, że po prostu chcesz być samodzielna, ale chodziło Ci jedynie o to, by to nie były jej ręce. To tak, jak teraz. Nie uciekasz, bo się boisz. Robisz to, by znaleźć lepszy sposób na rozwiązanie tego, co się dzieje. Jeżeli myślisz, że z punktu dalszego obserwatora to zarysuje się inaczej, muszę Cię rozczarować. Nie chciałaś mówić mu o adopcji aż do teraz. Co się zmieniło, Księżniczko?
Nie patrzył na to, co i gdzie robiła. Pokazał jej, gdzie jest wyjście i jak z niego skorzystać. Pokazał jej też, że nie musi tego robić. Liczył, ze zauważy subtelne ostrzeżenie i nie spieprzy całej misternej nitki, jaką pletli przez ostatnie lata współżycia. Zostawił farfocel w spokoju i przesunął opuszkiem nieopodal niego, zgarniając nań warstwę zapomnienia, jakie spowijało komnatę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Kiedyś - Kiszyniów, Mołdawia. Aktualnie - Hogsmeade, Wielka Brytania.
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 2238
  Liczba postów : 869
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9492-eiv-cara-henley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9496-jestemeiv#264107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9493-sowawow#264093
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9495-eiv-c-hanley#264105




Gracz






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Czw Wrz 25 2014, 22:30

Nienawidzę każdej części, która zmusza mnie do powrotu w przeszłość.
Nienawidzę każdej części, która mówi mi o tym co się musi jeszcze wydarzyć.

Czas mijał, a dni, w których musieli się zatracić coraz bardziej poszerzały się na liście tych minionych, których nawet nie pamiętała. Próbowała grzebać we wspomnieniach, głębiej i głębiej, aż w końca mogłaby wyciągnąć odpowiednią ilość chwil, które sprawiły, że była szczęśliwa, ale te zakopane były na dnie. Może to przez to, z taką precyzją próbowała każdego dnia bawić się ulotnością chwili, by choć na moment uspokoić czas i rozkołatane serce. To jeden z powodów, dla których z taką łatwością brnęła w relację z bratem, który tak właściwie nie był jej bratem. Nie wymagał. Nie męczył. Czytał, ale nie rozważał, a jeśli to robił, to w zaciszy własnego pokoju, który czasami był przesiąknięty nieobliczalną pustką, w której można było usłyszeć niemy krzyk. Najgorsza próba wołania o pomoc, czyż nie?
Eiv uciekała. Brodziła w jeziorze… W morzu… W oceanie, jebanych, wspomnień, które widziała jedynie przez mgłę. Czuła jakby ją osaczały, a mimo to nie umiała ich określić jasno i precyzyjnie. Topiła się. Brakowało jej powietrza, a starszy Henley nawet nie miał pojęcia ile sekretów skrywało jej wątłe ciało, w którym rosło teraz nowe życie.
Założysz się? Przegrasz tę walkę ze mną, No… Sweeney. Wymierzasz we mnie tę samą broń, co Payne, ale… Nie uda Wam się. Nie złamiecie mnie. Jeśli będę chciała, to i tak… Zostanę przy Was.
Spojrzała na niego z pod lekko przymkniętych powiek. Fala słów, które ją zalały, sparaliżowały drobne ciało, w którym nie było potrzeby na nic więcej, oprócz kilku wskazówek, dzięki którym mogła teraz jeszcze w miarę stabilnie stać o własnych siłach. Zagryzła dolną wargę, sprawiając sobie tym samym ból, jakby to było najlepsze co mogło ją teraz spotkać. Nieco poranione usta dawały się we znaki, bo przeszywało ją coś więcej niż tylko to, niezastąpione poczucie powrotu do wczoraj. Przełknęła głośniej ślinę i na chwiejnych nogach wykonała kilka kroków w przód. Nie wiedziała, czy powinna, ale wszystko podpowiadało, że tak, że przecież to dobre. To jej obowiązek, przed którym nie mogła więcej uciekać. Z policzka przetarła jedną łzę, bo idiotyzm tej sytuacji nie polegał na wylewności krukona, a jedynie na tym, że to ona po raz kolejny zamknięta w sobie, nie umiała powiedzieć niczego o swoim życiu.
Ja się zmieniłam. Moje uczucia się zmieniły. To coś między mną, a nim się zmieniło. On musiał wiedzieć.
Z pewnością właśnie tych słów użyłaby w tym momencie, gdyby tylko potrafiła się odezwać. Gdy zrobił jej natomiast wystarczająco dużo miejsca, wzięła jeszcze dwa głębsze wdechy, by zaraz potem lekko opaść na tyłek i usiąść na wprost chłopaka po turecku. Nieprzerwanie wlepiała w niego, to zimne spojrzenie błękitnych tęczówek. Mógł ujrzeć jej posiniaczoną jeszcze nieco twarz, a gdyby przeniósł wzrok nieco niżej na ramię, bądź przegub jego oczom ukazałby się dość opłakany widok. Dłonie? Nadal posiadały kilka ran, które wskazywały na pocięcie, ale czy to miało teraz znaczenie? Żadne.
Dopiero po chwili chwyciła go za rękę, by umieścić ją na swoim brzuchu i nie odrywając od niego spojrzenia, tak bardzo próbowała przekazać mu, że przecież w tym momencie działo się coś złego. Coś, do czego on będzie musiał przywyknąć. Ona także. Małe dziecko. Małe coś, co się rozwija w niej, a ona nie jest w stanie zrezygnować z eliksirów, dzięki którym funkcjonuje. Zacisnęła mocniej smukłe palce na dłoni brata, by po chwili się odezwać, w sposób zaskakujący, pewnie nawet dla niego.
-Nie mogę więcej kłamać, Sween. Dobrze o tym wiesz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1742
  Liczba postów : 301
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9541-sweeney-h-henley#265770
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9544-shh#265820
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9543-lancelot-bardzo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9554-sweeney-h-henley#266391




Gracz






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Pią Wrz 26 2014, 01:20

Niezręczność napotkała ich chyba po raz pierwszy od dzieciństwa. Po tylu latach niczym stara przyjaciółka zasiadła między nimi i wypełniła pomieszczenie. Sween pchnięty przez Evelyn do myślenia zaprzestał artykułowania słów, które zaplecione w warkocze zdań utknęły mu w przełyku niczym twarda gula. Czy zrozumiał? Oczywiście. Dosadniejsze byłoby chyba postawienie przed nim maleńkich bucików wydzierganych z wełny i masowanie się po nabrzmiałym od obcej ingerencji brzuchu. Henley złapał powietrze w usta i zamarł, dając chwili interakcji trwać dłużej, niż powinna. Jak się z tym czuł? Nijak. To nie należało do niego, chociaż przez chwilę poczuł się oszukany przez życie. Teraz bowiem okazywało się, że zmieniło się wszystko, a zapalnikiem była właśnie urocza kruszynka tuż przed nim.
To było nagłe. Wpierw poczuł ruch powietrza, potem dotyk materiału i ciepło przebijające przez skórę. Zwęszył jej zapach, który od tak dawna nie zakłócał jego przestrzeni osobistej. Pochwycił ciężki wzrok niebieskich tęczówek i zaciętą minę. Była blada, chyba nawet bardziej niż zazwyczaj. Pomiędzy świadkami ostatnich zdarzeń kwitła delikatna skóra wyzbywająca się barwnika jak niepotrzebnej trucizny. Wyglądała na zmęczoną tym, co się dookoła dzieje. Zupełnie jak on. Śmieszne, że tyle ich łączyło chociaż żyli w zupełnie odmiennych światach. Zespolonych kilkoma elementami rzeczywistościach, pomiędzy którymi panoszyły się te same twarze i te same słowa. Różne sposobności.
- Powiedz, że żartujesz.
Wolną dłonią przetarł usta i brodę zupełnie jakby opluł się z wrażenia. Potarł knykciem o dolną wargę, następnie zagryzł ją na podobieństwo Eivi i maltretował przez dłuższą chwilę między niecierpliwie zaciskanymi zębami. Myślał. Zespajał fakty, kojarzył, łączył wątki. Payne skurwiel oszukał go ostatnio i to najprawdopodobniej nie był pierwszy raz. Musiał coś wiedzieć, skoro tak zręcznie się tego wypierał. Sweeney poczuł nieodpartą chęć przywitania się pięścią z jego nosem. Jak mógł zrobić to Eiv? Nawet, jeżeli kochali się wzajemnie, bądź odczyniali inne staromodne czary, nie byli ludźmi gotowymi na taką zabawkę. Nie chodziło już nawet o samego Sweena, przecież jego dotyczyło to w stopniu tak minimalnym, że prawie znikomym. Zmartwił się, bowiem cierpieć miała jego ukochana i jedyna siostra, a on nie widział sposobu na to, by temu zapobiec.
- Możesz robić wszystko, na co przyjdzie Ci ochota, Mała. Nie musisz więcej kłamać.
Nie odejmował ręki od jej brzucha. Nie chciał się oddalać w momencie, kiedy ta się otwierała. Odetchnął głęboko i zebrał myśli do kupy. Cóż, jeżeli to był powód jej nieszczęśliwej miny – rozumiał. Sprytnie zmieniła temat, zupełnie zapomniał, jak szczwana jest. Nie nalegał jednak dalej. Skoro już rozognił ranę, pozostało mu czekać, aż sama przyjdzie po plaster. Poza tym mieli na głowie nieco cięższy problem niż jej długi język rozpowiadający niepotrzebne szczegóły.
- Nie zostaniesz sama… Dopóki Ty tego nie zapragniesz.
Patrzył na światłocień jej twarzy pogłębiony przez niewielki płomyk. Związał wszystkie swoje wątpliwości w jeden supeł i oddalił wszelkie wyrzuty, które zamierzał jej snuć. Zbiła go z pantałyku, nie wiedział zatem co takiego uczynić i jak wyrazić to, co dzieje się w jego głowie. Zastanawiał się, które z nich bardziej się ostatnio pogubiło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Kiedyś - Kiszyniów, Mołdawia. Aktualnie - Hogsmeade, Wielka Brytania.
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 2238
  Liczba postów : 869
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9492-eiv-cara-henley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9496-jestemeiv#264107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9493-sowawow#264093
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9495-eiv-c-hanley#264105




Gracz






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Sob Wrz 27 2014, 20:26

Niezręczność. Cisza. To było to niewymowne „coś” czego tak kurewsko nie tolerowali. Rozpadali się. Spalali na popiół, by po czasie wrócić do naturalnych form, dzięki którym będą mogli dalej funkcjonować w tym jebanym gównie potocznie nazywanym życiem, jakie tworzyli ludzie. Eiv brnęła w utopijny świat marzeń, które w jej przypadku były dość nierealne, a Sween? Nadal ćpał te swoje eliksiry, a raczej wiedzę na ich temat. Henley jedynie sprawdzała ich jakość, a to już był spory krok do przodu. No względnie, bo przecież w każdej sytuacji, w jakiej znalazła się przez magiczne odurzacze – oddalała się od normalnego życia. Wchodziła na ten wyższy stan, który można było określić jako przyjemne otępienie duszy i umysłu. To było to, co sprawiało, że Eiv chciała jeszcze więcej – zwłaszcza jeśli chodziło o te nadzwyczajne eliksiry, dzięki którym mogła żyć jak normalny człowiek. Ewentualnie jak ktoś bez problemów, które napotykał niemal na każdym kroku; bądź przy każdym potknięciu – jak kto woli. Whatever.
Byli ze sobą blisko. Zbyt blisko. Ich ciała do siebie idealnie mogły pasować, a umysły tonąć nawzajem w breji cichych mruknięć i wyznań. Jednak nadal w tym wszystkim pozostawali parą osób, które tak naprawdę trzymają się ze sobą, obcują, żyją i potrafią „po prostu być”. W wielu snach Eiv pieprzyła się z krukonem, ale były to tylko sny, które nie miały prawa wejść na płaszczyznę rzeczywistością. Takowa dla nich nie istniała, a przynajmniej nie dla Henley. Zmarszczyła więc brwi, gdy dotknął jej ciała, by po chwili przejechać opuszkami palców po jego policzku, a wskazujący umieścić pod brodą Sweeney’a podnosząc ją lekko do góry.
Na jego prośbę pokręciła jedynie przecząco głową, bo choćby chciała żartować, to nie potrafiła. Nie z takiej sytuacji, która wydawała się w tym momencie absurdalna dla tej niezbyt dojrzałej dwójki. Tylko to nadal Eiv mogła zostać z „problemem” sama, a Sween mógł żyć jak mu się żywnie podoba. Co stało na przeszkodzie? Czyżby oddanie? Prawdopodobnie tak.
-Pamiętasz… Jak… Pytałeś o to? – Przygryzła dolną wargę, a po chwili wbiła w niego spojrzenie niebieskich tęczówek, które w tym momencie mogło paraliżować. Ona sama miała wrażenie jakby była przesiąknięta jakimś niewyobrażalnym zimnem, które sprawiło, że nie umiała oddychać. Zacisnęła mocniej dłoń na jego, a po chwili wbiła w skórę Sweeneya paznokcie, jakby chciała wyryć na nim ślad wiecznego oddania i poufałości. -To już było wtedy. Tuż przed moją ucieczką… To… się stało. – Nie mogła pogodzić się w żaden sposób z tym, że kiedy ona dość dobrze bawiła się na wyjeździe, w jej brzuszku rósł mały potworek, który niebawem ujrzy światło dzienne, a teraz? Trzeba było zwrócić uwagę na jedną podstawową rzecz. Kolejne kłamstwo. Niedomówienia i… Jebany nieodpowiedzialny seks, choć… Zajebiście przyjemny, ale to chyba wiadomo.
-Zaopiekuj się mną. – Wyszeptała jakby to było jedyne pragnienie, które posiadała w tym momencie. Jakby był jedynym człowiekiem, który mógł jej dać to, czego tak bardzo pragnęła. Czuła się źle, bo przecież tak samo ufała także Noelowi, ale teraz? Już nic nie miało większego znaczenia, a przynajmniej ona tak sądziła. Wiedziała, że musi powiedzieć o wszystkim ślizgonowi. Prędzej czy później dowie się nawet tego, kto ją tak skrzywdził, a finalnie dojdzie do sytuacji, której Eiv chciała uniknąć od samego początku. Warkocz zdarzeń, który przeplatał się przez kilka żywotów był coraz grubszy. Czy to nieco niezabawne? Teraz już nie mogła uciec.
Nie tym razem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1742
  Liczba postów : 301
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9541-sweeney-h-henley#265770
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9544-shh#265820
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9543-lancelot-bardzo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9554-sweeney-h-henley#266391




Gracz






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Wto Wrz 30 2014, 10:30

- Głupia, głupia gąsko…
Sweeney pokręcił głową nie dowierzając temu, czego się dowiedział. Nie żartowała. Potrafiła kłamać tak idealnie, że sama nieraz wierzyła w przeinaczoną prawdę, tym razem jednak pod woalką jej cielesności krył się jedynie strach. Jej postawa, jednocześnie smutna i błagalna, wpływała na empatię Henleya jak nic innego na świecie. Jej jedynej nie mógł odmówić w niczym i chociaż wyśmiewali się ze swoich problemów dość często, oboje wiedzieli że tak naprawdę mogą na siebie liczyć. Chyba nie lubili tego wykorzystywać.
Oddanie bowiem czasami boli. Kiedy zawierza się drugiej osobie to tak jakby dać jej klucz do klatki, w której się egzystuje. Ani on, ani ona nie czuli się komfortowo z myślą, że inny człowiek może dla nich tyle znaczyć, pomijając oczywiste, twarde relacje ze ślizgonem. Sweeney rozumiał, że Eivi musiała doświadczyć wielu nieszczęść, skoro zdecydowała się na taką otwartość. Wiedział i potrafił to docenić, dlatego w momencie, gdy pochwyciła jego dłoń mocniej, a paznokcie wryły mu się w skórę, nie odpuścił… Syknął, zaś jego twarzą targnął nagły brzydki grymas, jednak nie odjął dłoni od jej brzucha. Przylegała ona płasko, lekko dociskając się do materiału okrywającego ciało Evelyn i kurczowo podtrzymywała fizyczny kontakt. Gdzieś tam w trzewiach Henley poczuł, że gdyby się w tym momencie odsunął, Eiv zdolna by była do ucieczki, on zaś straciłby prawo do chociażby patrzenia w jej kierunku. Irracjonalny strach przed utratą najważniejszej osoby w jego życiu przytłoczył go tak bardzo, że wysoki próg jego odporności psychicznej spadł na łeb, na szyję i przetrącił sobie kark o rzeczywistość. Sween skrzywił się, gdy zalała go fala zimnego uczucia, od którego cierpła mu skóra na rękach.
Ach, więc instynkt go nie zawiódł. Coś tak czuł, pisząc listy z obojgiem, że święci się coś niefajnego. Stało się to tak dawno temu? Cholera, był bardziej nieuważny, niż mu się zdawało. Powinien wzmóc czujność, by następnym razem zareagować odpowiednio wcześniej.
- Oczywiście, że się Tobą zaopiekuję. Ciota Payne pewnie nie umiałby nawet pogłaskać Cię po głowie bez wkładania Ci łap pod bluzkę.
Rzucił słabym żartem, złapał Eiv za ramią i przyciągnął przemocą ku sobie. Objął jej szczupłe ciało ramionami i przycisnął do torsu, dając bardziej sobie, niż siostrze poczucie pewnej stabilnej przestrzeni. Odgarnięty na bok ogarek wywrócił się i zgasł, nie powodując dzikich pożarów, ani innych efektów specjalnych. Bądź co bądź był magiczny, jak reszta pieprzonych elementów zamku. Szkoda, że niemiła przyszłość nie mogła być tak łatwo zgaszona…
Trwali tak dobrych kilka chwil, dopóki Sween nie wymyślił jakiejś alternatywy dla spędzania czasu w starej, zapomnianej komnacie. W sumie miał trochę grosza przy dupie, także mógł pozwolić sobie na pewne szaleństwa, zaś kiedy tyczyły się one Eiv, kwestia pieniężna nie znaczyła dla niego nic. Wstał, pociągnął siostrę do góry, objął opiekuńczo ramieniem i wytargał na korytarz, by zabrać bezpieczną drogą gdzieś do Hogsmeade, czy Londynu. Nie wiedział, gdzie ostatecznie wylądują i co się jeszcze przydarzy, miał jednak ochotę zapełnić umysł Eiv czymś innym niż przykra świadomość wpadki. Wszak nie wyglądała na zbyt szczęśliwą, poza tym znał ją – ograniczenie, jakie w sobie nosiła paraliżowało jej „bycie”. Nie oswoiła się z tym na tyle, by się cieszyć i pewnie nie da rady przez kolejne długie tygodnie.
- Mała, zabieram Cię na lody, czy inne szalone przyjemności. Nie pożałujesz, ze masz takiego hojnego braciszka.
/zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 274
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 890
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Pią Wrz 09 2016, 11:00

Po użyciu zaklęcia czyszczącego ułożyła się wygodnie na jednej z poduszek. Żałowała, że w komnacie tej nie ma ich więcej, ale cóż... Dobre i to. Niby była dobra z transmutacji i mogła zamienić w nią wszystko, jednak zmęczenie wygrywało nad chęciami. Marzyła jedynie aby oddać się w objęcia morfeusza i choć przez chwilę pozostać w ty błogim stanie. Sięgnęła za siebie ziewając po książkę, którą zabrała z pokoju wspólnego krukonów. Podobno była bardzo ciekawa, a do tego nie posiadała w sobie ani odrobiny magii. Mugolska. Jednak jej to nie przeszkadzało. Uwielbiała zatracać się w słowie pisanym. Kochała przeżywać wraz z bohaterem jego niezwykłe przygody, aby po chwili rozpłakać się nad jego losem. Ostatnimi czasy często płakała choć nikomu się do tego nie przyznawała. Zwłaszcza Evanowi. Wiedziała doskonale jaka byłaby jego reakcja i nie chciała go martwić. W końcu szalejące hormony nie były jego winą. Czytając kolejne słowa coraz bardziej jej powieki robiły się ociężałe, aż w końcu książka z cichym łoskotem opadła na podłogę. Panna Clarissa Rowena Grigori zapadła w sen.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : VII
Skąd : Moskwa
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 90
  Liczba postów : 100




Gracz






PisanieTemat: Re: Zapomniana komnata   Pią Wrz 09 2016, 17:02

Co miał zrobić biedny Alex, gdy zobaczył TĄ krukonkę, wchodzącą w ścianę i nie zamykając jej za sobą? Po pierwsze pomyślał: "spaliłem za dużo. Czas to odstawić." No, ale przecież byli w szkole magii i czarodziejstwa, nie? Tu zawsze działo się coś dziwnego, więc musicie wybaczyć mu to, ale po chwili ruszył w za nią. Cicho, prawie, że skradając się na palcach, wszedł do pokoju, zamykając drzwi. Teraz byli sami. Do tego dziewczyna zdążyła zasnąć co Alex przyjął z wrednym uśmiechem. Mógł z nią zrobić co tylko chciał. Mógł spełnić swoje najbardziej dzikie fantazje. Więc nie czekając ani chwili dłużej, wyciągnął różdżkę, jeszcze raz upewniając się, że drzwi są dobrze zamknięte. Na wszelki wypadek zblokował je i ruszył do ataku z lubieżnym uśmiechem. W jednym momencie na twarzy dziewczyny pojawiły się domalowane wąsy i grube narysowane okulary, oraz jakieś sztuczne blizny i napis na czole: "Alexander mym panem."
Tak. Niezbyt dojrzałe, ale powiedzmy sobie wprost. Alexander nigdy nie miał okazji tego zrobić. Nie miał kolegów, przyjaciół, czy też zwyczajnych znajomych. A TA dziewczyna idealnie się nadawała na jego pierwszy i ostatni cel, więc po prostu skorzystał z okazji.
Położył się na dywanie obok niej, zabierając jej książkę i zaczynając ją czytać. Już spotkał się z kobietą, która czytała mugolskie książki. Była nazbyt groźna, aby... Zresztą nieważne. W każdym razie Alexander zaczął ją czytać i nie mógł przestać. Była nawet wciągająca, ale nie o to chyba w tym wszystkim chodziło. Alexander strasznie mało czytał mugolskich książek. Nie oglądał żadnych filmów. Nie miał styczności z niczym takim, mimo że jego... że Emily była mugolem. Można powiedzieć, że to co teraz robił, było hołdem w jej stronę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Zapomniana komnata

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

 Similar topics

-
» Zapomniana komnata
» Komnata Tajemnic
» Komnata Rozkosz (wieża)
» Zapomniana posiadłość
» Komnata Wspomnień

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
siodme pietro
-