IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Łazienka Prefektów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 10 ... 15  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Łazienka Prefektów   Pią Cze 11 2010, 18:06

First topic message reminder :


Lazienka prefektów


Duża łazienka, przeznaczona specjalnie dla perfektów. W końcu oprócz pilnowania wściekłych bachorów muszą mieć też jakieś przywileje. W samym centrum znajduje się spory, dość głęboki basen, a naokoło krany z ilością płynów do kąpieli, o tak szerokim wyborze kolorów i zapachów, że trudno sobie wyobrazić. Uczniowie często ryzykują dostanie szlabanu i przychodzą tu, by popluskać się w ciepłej wodzie choć przez chwilę.

Jeśli nie jesteś nauczycielem, prefektem, kapitanem drużyny, bądź takowy Ci nie towarzyszy, obowiązkowo powinieneś rzucić kością w pierwszym poście w tym temaci:

1-2 - udaje Ci się uniknąć szlabanu
3-6 - niestety, zostałeś przyłapany (zgłoś szlaban na PW dowolnemu prefektowi)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość




Student Hufflepuff
Wiek : 25
Skąd : Tampere, Finlandia
Galeony : -2
  Liczba postów : 141




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Nie Gru 19 2010, 15:16

Zaśmiała się, słysząc dźwięk, jaki wydał z siebie Dimitri. No tak, może ona wieszała się na wszystkich, ściskała i całowała w policzki na przywitanie, ale Korotya, Orlov, Markowa ani nikt z jej znajomych z Rosji nie byli aż tak wylewni, od czego zdążyła się już odzwyczaić przez ten ponad rok w towarzystwie wyjątkowo temperamentnych Meksykanów.
- To dobrze. - odpowiedziała, uznając jego krótki grymas za reakcję na ostre światło, które chwilę wcześniej zaświeciło przez okno prosto w jego oczy. - Powiedziałam "połowy Hogwartu", a na razie jeszcze się nie utożsamiam z tymi flegmatykami. - podkreśliła, ruszając znacząco brwiami, po czym ponownie się zaśmiała. - Może nie jestem tak całkowicie zepsuta, ale bardzo chętnie reflektuję na przypomnienie. - dodała, upijając łyka mocnego alkoholu i krzywiąc się minimalnie. Nie minie pięć minut, a już się przyzwyczai do wysokiej zawartości procentów w butelce.
- Jestem absolutnie za. Żal życia na idiotów. - pokiwała głową, ciągle się uśmiechając. Zabawne, ale gdyby dogadali się z Dimitrim odnośnie tego, kto tak bardzo ich denerwuje, Howard vel Kennedy nie miałby długiej egzystencji w Anglii. - A w Meksyku... W sumie nic ciekawego. Jak już wiesz, jest tak ciepło, że teraz zamarzam. Alkohol mają tak słaby, że na razie Rosyjska wódka wyżera mi gardło. Za to papierosy mają mocne. - zaczęła opowiadanie od "najważniejszych punktów". - Ale poznałam bardzo ciekawych ludzi. Jak zobaczysz gdzieś chłopaka z fryzura przypominającą afro, który prawie non stop chodzi ze skrętem w palcach albo kogoś, kto prawie wszystko niechcący psuje, to właśnie moi przyjaciele. Jeśli z kimś się dobrze bawić, to właśnie z nimi. - powiedziała, ciągnąc go w stronę basenu. - Zobacz, jaka ciepła woda! - zawołała ucieszona, mocząc stopę w wodzie i piszcząc z uciechy jak pięciolatka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Skąd : Petersburg
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 556
  Liczba postów : 908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1486-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1496p45-tamara-markowa#212459
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2938-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7613-tamara-markowa#212364




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Nie Gru 19 2010, 15:21

Tamara nie wiedziała jeszcze nic o tym liście, który dostał Dimitri, a który wysłał Steve, ujawniając to wszystko, co chciała ukryć. Dlatego też z dobrym humorem przygotowywała się do spotkania w tej Łazience Prefektów, o której, szczerze mówiąc, dziewczyna nie miała zielonego pojęcia. Nie mówiąc o tym, gdzie ona się znajduje, ale podejrzewała, że raczej w części dla uczniów, niż studentów. No ale, wyszła w końcu z sypialni, po czym zaczęła szukać tego pomieszczenia. Niezbyt jej się to udawało, dlatego też poprosiła o pomoc jednego z uczniów. Ten, niechętnie, pomógł jej w końcu dojsć do miejsca przeznaczenia. Na szczęście było drzwi były otwarte, więc nie miała problemu z wejściem do środka. Czuła już od progu ciepło i parę buchajacą z basenu. Kąpiel? Hm, zachęcające.
- Witaj, Lotto. Jakże miło cię widzieć - rzekła, z daleka widząc już charakterystyczną postać blondynki i podchodząc do Dimitria i Lotty. Tamara zauważyła, ze ten nie był w dobrym humorze.
- Hej, co jest? Coś się stało? - zapytała, widząc jego niezadowoloną minę. Pocałowała go w policzek na przywitanie, myśląc, że go to udobrucha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Wiek : 25
Galeony : 164
  Liczba postów : 182




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Nie Gru 19 2010, 15:41

Usiadł nad brzegiem basenu obracając w dłoni szyjkę alkoholu, który co jakiś przykładał do ust w celu upicia mniejszej lub większej ilości płynu.Zdążył jeszcze w międzyczasie zrzucić z ramion jaskrawą, turkusową bluzę, która jak już zdążył zauważyć, nadawała mu wygląd nastolatka wielbiącego odznaczać się w tłumie ludzi szarych.Łazienka była niczym sauna.Ciepło wydzielane przez gorącą wodę wypełniało pomieszczenie ciepłem, które tylko zachęcało do kąpieli.
Niezwykle odpowiadało mu, że nie czekali na resztę z opróżnianiem butelek wypełnionych napojami wysokoprocentowymi. Nie byłby zresztą w stanie rozmawiać z Tamarą, wcześniej nie wypijając choć kilku łyków alkoholu.
- Nowi przyjaciele odzwyczaili Cię od wielkich imprez ? - Uniósł brwi w górę nadal konsumując alkohol i zupełnie ignorując fakt, że powiedziała coś zupełnie innego. - Co nazywają u Was dobrą zabawą ? Tylko nie mów, że ganiacie się po korytarzach z kapeluszami na głowię i uznajecie to za niezłą frajdę.
Podążył za nią i zaśmiał się widząc jak entuzjastycznie reaguje na wodę.Schwycił ją za wiotkie ramiona i pchnął w stronę basenu.Miał zamiar wepchnąć ją wprost w niezmąconą toń przejrzystej wody jednak w ostatniej chwili zrezygnował i przyciągnął ją z powrotem do siebie mrucząc krótkie "bu".
Nie minęło kilka minut, a swoją obecnością zaszczyciła ich Tamara najwyraźniej nieświadoma źródła złości Dimitria. Oczywiście, skąd mogła by wiedzieć.
Odsunął się zaraz gdy poczuł jej wargi na swoim policzku.Zapewne ucieszyłby się jeszcze niedawno, że ich związek znów można wpisać na listę tych do odratowania.
- Nic. - Odparł siląc się na wiarygodną obojętność pod którą ukryć chciał złość jaka towarzyszyła mu gdy w jego myślach znów pojawił się obraz uroczego liściku od Amerykaniana. - Miałem okazję otrzymać krótki liścik od Steve, więc myślę, że musisz mi dużo wyjaśnić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 67
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 498




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Nie Gru 19 2010, 16:51

Zgodnie z zaproszeniem, Krukonka bezbłędnie odnalazła drogę prowadzącą do Łazienki Prefektów na piątym piętrze. Co prawda zawitała tam trochę spóźniona, ale przecież przemierzenie schodów, które momentami bywały wybitnie irytujące, także nie należało do najprostszych i najmilszych zadań. W końcu jednak otworzyła drzwi i wślizgnęła się do środka, ogarniając wzrokiem całe pomieszczenie. Wydawało się jej oczywiste, że jedyną znajomą osobą z zaproszonego grona będzie właśnie Dimitri, w którego stronę udała się niemal natychmiast. Rozmawiał z jakąś śliczną dziewczyną, którą chyba pierwszy raz widziała na oczy, a potem spojrzenie Tośki przeniosło się... Lotta! Jak ona dawno jej nie widziała. Właściwie nigdy nie były ze sobą w bliższych relacjach, ale zawsze miło jest spotkać kogoś znajomego, nawet w tak niespodziewanych okolicznościach. Ona także wyładniała, co akurat nie powinno dziwić Krukonki.
Blondynka posłała wszystkim obecnym wesoły uśmiech jako pierwszy gest powitania. Następnie, kiedy była już wystarczająco blisko, przystanęła w miejscu, opierając ręce na biodrach, a po chwili rzuciła jedynie krótkie "cześć". Po co bardziej rozwodzić się nad przywitaniem? Nigdy nie widziała w tym większego sensu. Postanowiła też nie przeszkadzać na razie Dimitriemu rozmawiającemu z nieznajomą jej studentką, więc od razu podeszła bliżej Lotty, patrząc na nią z nieukrywaną radością.
- Nie spodziewałam się, że też będziesz w Hogwarcie - odezwała się po krótkiej chwili, przenosząc spojrzenie na jedną butelkę Ognistej. Chociaż sama niezbyt przepadała za alkoholem, przynajmniej ostatnimi czasy z bardzo oczywistego powodu, nie widziała problemu w tym, żeby pili inni. W końcu zdąży jeszcze kiedyś nadrobić zaległości, mhm. Chyba że naprawdę wcieli się w rolę dobrej mamy, choć to akurat stawało pod coraz większym znakiem zapytania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Wiek : 25
Skąd : Tampere, Finlandia
Galeony : -2
  Liczba postów : 141




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Pon Gru 20 2010, 09:51

- Oj, kochany, rozumiem, że wszyscy za mną bardzo tęskniliście, ale to nie musi znaczyć, że w innym miejscu nie można się dobrze bawić! - pokręciła głową z dezaprobatą, chociaż jej wargi wciąż były rozciągnięte w szerokim uśmiechu. - Może nie są to tak wielkie imprezy jak w Durmstrangu, ale nic dziwnego, w końcu tylko Rosjanie mają tak wysoką przyswajalność alkoholu, czyż nie? W przeciwieństwie do tutejszych dzieciaków, nie uznajemy biegania po korytarzach za niezłą frajdę, ale osobiście często dostaję szlabany za dziwne akcje, które odwalamy z Gasparem i Manuelem... Wydaje mi się, że niedługo zrealizujemy nasz kolejny pomysł. - dodała, myślami wracając do planowania wielkich malowideł na ścianie tuż naprzeciwko wejścia. Była naprawdę ciekawa, jakie będą tego konsekwencje, ale jak zawsze postanowiła sprawdzić, jak daleko może się posunąć i gdzie jest granica.
Gdy Dimitri popchnął ją w stronę basenu, zaczęła piszczeć jeszcze głośniej i próbowała go złapać. Bynajmniej nie dlatego, żeby nie wpaść do środka, ale dlatego, żeby wciągnąć go ze sobą.
- Jesteś niedobry! - zawołała pseudo ganiącym głosem w przerwach pomiędzy nowymi atakami śmiechu, gdy chłopak jednak przyciągnął ją do siebie w ostatnim momencie. Chwilę później do Łazienki wkroczyła Tamara, którą to Ostberg także przywitała szerokim uśmiechem. Już miała zamiar powiedzieć coś więcej, ale Markowa zaczęła wymianę zdań z Korotyą, więc Lotta postanowiła się nie wcinać. Upiła kolejnego łyka alkoholu. Z rozmowy wyłapała jedno imię. Steve. Niedobrze. Jeśli dla Dimitriego był równie podły, jak dla niej, wolała nie myśleć, co mógł zrobić Amerykanin. Uznając, że ta dwójka ma sobie trochę do wyjaśnienia, podeszła bliżej basenu i upijając kilka kolejnych łyków, odkręciła kolejny korek, pozwalając tęczowym bąbelkom unosić się nad powierzchnią wody. Wtedy też po raz kolejny drzwi się otworzyły. Ostberg już miała zamiar się przedstawić, ale dziewczyna wydawała jej się znajoma. Po kilku sekundach rozpoznała w niej Antoinette, którą poznała we Francji. Teraz jednak dziewczyna wyglądała znacznie dojrzalej, zdecydowanie wydoroślała.
- Tosia! Już zapomniałam, że chodzisz do Hogwartu. Więc to Ty jesteś tą znajomą Dimitriego czy oczekujemy jeszcze kogoś? - zapytała, podchodząc bliżej dziewczyny. Już miała zamiar poczęstować ją alkoholem, kiedy rzuciły jej się zaokrąglone kształty panny Risse. - Gratujuję. - powiedziała trochę zdziwiona. Nie spodziewałaby się tego po Tosi, którą znała. - Mogę skoczyć po sok dyniowy, jeśli masz ochotę. - zaproponowała po chwili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Skąd : Petersburg
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 556
  Liczba postów : 908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1486-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1496p45-tamara-markowa#212459
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2938-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7613-tamara-markowa#212364




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Pon Gru 20 2010, 18:19

Dziewczynę zdziwiła tak chłodna reakcja na jej przybycie. Uśmiech, którego nie było na jej twarzy od tak dawna, znowu zniknął z jej twarzy, by nie pojawiać się znowu tak długo. A przecież Dimitri sam namawiał ją w liściku, żeby przyszła, więc powinien był się z tego cieszyć, wręcz powinien lgnąć do niej i bawić się z nią dobrze. A on się nie cieszył, ba, Tamara miała wrażenie, jakby nie chciał jej widzieć. Więc po co pisał, po co robił jej złudną nadzieję, dał coś, a potem zabrał?
Ach, Tamaro, role się odwróciły, nie widzisz tego? Teraz wiesz, jak on się czuł, gdy robiłaś mu to samo, teraz wiesz.
ŻE CO?! Dimitri dostał liścik od Steve'a? Powiedział mu wprost o wszystkim, czy zasugerował? Nie wiedziała. Wiedziała jednak, ze teraz musi przyjąć postawę "słodkiej idiotki" i udawać, że nie wie, o co może chodzić Howardowi. Pozornie słodka nieświadomość, tak, to było najlepsze.
- Ale mógłbyś powiedzieć, o co ci chodzi, bo nie rozumiem. Co masz na myśli przez słowa: musisz mi wiele wyjaśnić? - zapytała, nie kłąmiąc tak naprawdę do końca, bo przecież nie miala pojęcia, co tak naprawdę i w jakiej formie napisał Amerykanin. A nie będzie Tamara sobie grobu kopać, jeszcze nie.
Zauważyła, że do pomieszczenia weszła jeszcze jakaś dziewczyna, tak, Rosjanka widziała jej brzuch i domyślia się, że to ta, o której plotkuje cały Hogwart, hm.
I w głębi duszy dziękowała Lotcie, że ta nie wtrącała się w ich rozmowę. To mogłoby mieć złe skutki.
Nie tak wyobrażała sobie te spotkanie, nie tak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Wiek : 25
Galeony : 164
  Liczba postów : 182




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Pon Gru 20 2010, 19:24

Zauważył wchodzącą do łazienki Tosię, którą przywitał cierpkim grymasem, choć pierwotnie miał to być sympatyczny uśmiech.Nie był teraz w odpowiednim humorze by zmuszać się do przyjaznych gestów czy tym podobnych.Zapewne po serii jakże przemiłych pogawędek powitalnych nie wytrzymałby i przypadkiem poniesiony falą złości niepotrzebnie by coś zniszczył.Przelotnie jeszcze rzucił okiem na jej zaokrąglony brzuch, choć postanowił nie interesować się zbytnio czy jest w ciąży czy też zaprzestała stosować różnorakich diet.Postanowił zapamiętać tylko by w szale nie ciskać w nią przedmiotami, które mogłyby negatywnie wpłynąć na jej błogosławiony stan.
Miał ochotę się roześmiać, śmiać się na tyle głośno by usłyszał go los, który kpił i drwił z niego niemiłosiernie.Może najlepszą opcją byłoby przywyknięcie do zasady, że gdy wszystko układa się po Twojej myśli, nagle coś musi się zepsuć i runąć wraz z Twoim entuzjazmem i planami.Idiotyczna rzeczywistość, która sprowadza Cię do parteru za każdym razem gdy postanowisz unieść się choć odrobinę wyżej.Reakcja Tamary tylko powiększyła jego i tak niemały gniew.Postanowiła więc udawać, że nie ma pojęcia o czym on mówi ?
- Nie udawaj głupiej. - Warknął w jej stronę wkładając w swój ton tyle kąśliwego jadu ile mógł nie zaprzątając sobie głowy faktem by być cicho na tyle, aby nie dosłyszały go stojące obok dwie blondynki.Nie zaprzątał sobie głowy tym faktem skupiając się tylko i wyłącznie na złości, której głównym obiektem był Steve, a zaraz obok, choć w mniejszym stopniu, Tamara.- Powiedz mi jeszcze, że nie rozumiałaś, że pieprzenie się z Howardem jest złe.
W przypływie kolejnej fali złości jaką wywołało zdanie, które przed chwilą samo padało z jego ust miał ochotę cisnąć butelką alkoholu, którą trzymał w dłoni, jednak zamiast tego z hukiem postawił ją na pobliskim stoliku.Teraz gdy jego dłonie nie były zajęte niczym niebezpiecznym mógł rzucać oskarżycielskie spojrzenia w stronę brunetki bez obaw, że nie kontrolując własnych odruchów ciśnie w nią butelką bądź innym ściskanym przez niego narzędziem, które mogłoby stać się dowodem zbrodni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 67
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 498




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Pon Gru 20 2010, 19:25

Nie przysłuchiwała się prowadzonej przez Dimitriego i Tamarę rozmowie, zamiast tego skupiając całą uwagę na osobie Lotty. Całe szczęście, że panna Ostberg bezbłędnie ją rozpoznała, bo w innym wypadku musiałaby porządnie gimnastykować swoją pamięć, by przypomnieć sobie chwilę, w której się poznały, etc. Jakoś szkoda było jej tracić na to czasu.
- Tak, tak, to ja - odpowiedziała niemal od razu.
Spodziewała się, że jej brzuch prędzej czy później przykuje uwagę znajomej, ale poniekąd ulżyło jej, gdy doczekała się tylko takiej reakcji. W końcu dość już nasłuchała się tego, jaka to ona jest zła, nieodpowiedzialna i głupia, że ośmieliła się zajść w ciążę. Chociaż, z drugiej strony, nigdy nie była przesadnie blisko z Lottą, więc teoretycznie nie było powodu, dla którego miałaby ona udzielać jej jakiegokolwiek wykładu. Szczególnie, że jej samej sporo do aniołkowatości brakowało.
- Dzięki. - jej uśmiech nieco poszerzył się, a kiedy zaproponowała przyniesienie soku dyniowego, cóż, nie mogła powstrzymać się od zaśmiania. - Nie, nie trzeba, naprawdę. Chociaż przyznam, że trochę stęskniłam się za smakiem alkoholu... - wzruszyła delikatnie ramionami, przenosząc spojrzenie z butelek z powrotem na Ostberg. - Jeszcze trzy miesiące, jakoś wytrzymam.
A, przy okazji zaczęła się nad czymś zastanawiać. Wiedziała już, że w tej wymianie biorą udział uczniowie z różnych szkół, a biorąc pod uwagę częste przeprowadzki dziewczyny i zmiany, nazywając to ładne, placówek edukacji, to jej przynależność podczas trwania przedsięwzięcia była dla Tośki znakiem zapytania. Ale raczej nie było to sprawą utajnioną, więc można zapytać, nie?
- W której szkole teraz się uczysz? - Pomijając Hogwart, oczywiście, bo o studiach doskonale wiedziała. Była bardziej zainteresowana, czy wybrała Beauxbatons, Durmstrang, Tecuala czy Salem. W końcu sama w żadnej nie była, a przynajmniej dwóch nawet nie widziała na oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : St. Petersburg
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 46
  Liczba postów : 542
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4219-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4224-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4220-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7195-grigori-orlov




Moderator






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Pon Gru 20 2010, 20:37

Kiedy Grigori dostał tylko sowę leżał akurat na swoim łóżku, paląc papierosa i spisując zażarcie jakieś notatki. Prawdopodobnie krótkie opowiadania, które nie śmiałby nazwać wierszami i w przeciągu niedługiego czasu trafią do ognia. Jego nowy współlokator siedział obok na łóżku robiąc... coś... Grigori nie wiedział co, ale był wciąż zwarty i gotowy na wypadek jakby przewalało się łóżko, albo coś wybuchło, co przy Gasparze było na porządku dziennym. Wziął liścik, który okazał się być na świstkiem od jego przyjaciela, niedbale zapisana cyrylica, którą szybko Orlov zamienił w popiół. Wstał z łóżka i spojrzał na chudego chłopaka obok.
- Gaspar jest impreza w łazience prefektów, idziesz? - zapytał zerkając na Meksykanina, który wyczołgał się z łóżka, powiedział coś niewyraźnie i podreptał za Orlovem. Po drodze mijali posąg z centaurem, czy czymś tam, bo Grigori specjalnie się nie przyglądał. Zobaczył dużą paczkę z notką napisaną po rosyjsku. Nieposkromiona ciekawość kazała mu podejść i zobaczyć co tam jest. Ku swojemu zdziwieniu było to dla niego. Grigori rozejrzał się dookoła. Nikogo nie było, nikt nie czaił się z czajnikiem, żeby go obezwładnić, a jak coś do miał obok siebie Gaspara, który jest średnim pożytkiem, ale może sprawiać dobre wrażenie. W każdym razie, albo ktoś go bardzo lubi, albo chce zabić. Jeśli to drugie, to musiał przyznać, że trucizna w alkoholu to świetny plan, bo Orlov po prostu wziął pod pachę dość ciężką skrzynkę i zaczął iść do łazienki z ględzącym coś kolegą. Łazienka była otwarta więc zgrabnym kopnięciem uchylił bardziej drzwi i polecił Gasparowi je zamknąć. Już chciał powiedzieć coś na temat nieoczekiwanego prezentu kiedy zobaczył towarzystwo zebrane w jakże urokliwym miejscu, jakim była toaleta. Tylko uśmiechnął się przelotnie Lotty i spojrzał beznamiętnie na dziewczynę która jest gruba, w ciąży, bądź lubiła sobie wypychać brzuch poduszkami. Skupił się na Tamarze. Wyglądała niewinnie i słodko, aż musiał się napracować, żeby sięgnąć pamięcią do ostatniego widoku na wieży astronomicznej. Zdziwienie zastąpiła w końcu złość. Postawił agresywnie dwadzieścia butelek alkoholu na ziemi i spojrzał na przyjaciela.
- Co ona tu robi? - zapytał agresywnie w ojczystym języku, pokazując palcem na Markową, nie przejmując się, że dwie osoby nie rozumieją o co chodzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Wiek : 26
Skąd : Veracruz, Mexico
Galeony : 1
  Liczba postów : 114




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Pon Gru 20 2010, 21:07

Gdy jeszcze znajdowali się w pokoju wydziału Magii Astralnej, Gaspar był pochłonięty ćwiczeniem władzy nad żywiołem. Wszakże tego właśnie mieli się uczyć na owym wydziale. Tym samym Meksykanin siedział na łóżku ze szklanką wody usiłując w jakiś sposób sprawić, aby się ona poruszyła. Postawił ją na przeciw siebie i kierował myśli ku wodzie, jednakże żaden sztorm w kubku niestety, nie wybuchł. W zamian za to, pociągnął niechcący za kołdrę i woda zamiast ruszyć się wewnątrz szklanki, rozlała się po jego pościeli. Właśnie chciał poszukać różdżki i spróbować wysuszyć ją za pomocą zaklęcia, jednakże odezwał się Grigori, mówiąc coś o imprezie. Prawdę powiedziawszy dobrze się składało, bo szkody z użycia zaklęcia na kołdrze mogłyby się okazać zaskakująco wysokie! W zamian za to Vásquez zerwał się z łóżka na równe nogi i oświadczył, że chętnie pójdzie na imprezę. Nim wyszli z pokoju, Meksykanin odnalazł jeszcze różdżkę, po czym ruszyli korytarzami. Ku jego zdziwieniu, Rosjanin po drodze odebrał jakąś paczkę, co było dość zaskakujące. To spowodowało lawinę słów u Gaspara. Zaczął opowiadać o tajemniczych paczkach, które kiedyś dostawał jego starszy brat. Zdradził mu dokładnie przebieg i kolejność prezentów, jakie były w owych przesyłkach, a które przychodziły regularnie co dwa tygodnie przez trzy miesiące. Co prawda kolejność przychodzącej zawartości, mogła być obecnie przez niego pomieszana, ale to oczywiście nie miało znaczenia. Tak czy owak tą historię zakończył dopiero kiedy znaleźli się przed łazienką, dopowiadając, iż okazało się, że za wszystkim stał jakiś Meksykański chłopak, który chciał się umówić z jego bratem, a gdy ten się dowiedział od kogo to dostawał, wszystko postanowił spalić w wielkim ognisku. Mimo, iż początkowo owe podarunki mu się podobały! Już chciał zacząć opowiadać o tym jak to zwykle z Meksykanami bywa, ale nie zdążył, bo weszli do środka ŁAZIENKI. Ciekawe miejsce na imprezę! Gaspar rozejrzał się dookoła, stwierdzając, że swoją drogą, ładniutkie było to pomieszczenie. Grigori zaczął rozmawiać z jakimiś Rosjaninami, a oczy Meksykanina wypatrzyły oczywiście nie kogo innego, tylko Lotkę. Czy trzeba dodawać, iż uznał, że jak zwykle, albo nie, wygląda jeszcze lepiej niż zwykle? Nie, nie, to zupełnie zbędne. Zakradł się więc w jej kierunku i kiedy ta była pochłonięta rozmową z jakąś dziewczyną, przechodząc tuż obok niej, szepnął niespodziewanie "buu". Powiedział to cicho, aczkolwiek wówczas znajdował się tuż obok niej, za jej plecami. Z racji, iż dziewczyna z kimś rozmawiała, nie zatrzymał się przy niej, tylko uśmiechnął się wesoło i przeszedł dalej. Zatrzymał się dopiero parę kroków dalej, gdzie dostrzegł ten Angielski alkohol o którym słyszał ostatnio. Ognista Whisky powędrowała do jego rąk, a nim spróbował jej smaku, pooglądał sobie jej etykietę i co też na niej pisze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Wiek : 25
Skąd : Tampere, Finlandia
Galeony : -2
  Liczba postów : 141




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Wto Gru 21 2010, 16:03

Ostberg oczywiście zauważyła minę Dimitriego, jego krzywy uśmiech, jakim obdarzył Tosię i wściekłe spojrzenie, którym wpatrywał się w Tamarę. Nie chciała słyszeć ich rozmowy, chociażby dlatego, że była to ich prywatna sprawa, a ich dramat nie powinien mieć ani jednego widza. Nie powinien, ale miał, bo durny Howard nie mógł się powstrzymać z wywoływaniem afery chociażby dzień dłużej, a teraz już nieźle zdenerwowany Dimitri, w dodatku po znacznej ilości alkoholu, nie panował nad głośnością swoich wypowiedzi. Jakkolwiek rozumiała każde ich słowo, bo przecież znała biegle ich ojczysty język, byłaby w stanie wywnioskować, o co chodzi, tylko na podstawie reakcji chłopaka na Rosjankę i wcześniej usłyszanego imienia „Steve”.
W pewnym momencie miała ochotę wybuchnąć histerycznym śmiechem. Jej pierwsza impreza w gronie dawnych znajomych ma się skończyć kłótnią zwaśnionych kochanków? W życiu! Dokładnie w chwili, w której musiała mieć mocno nieciekawą minę, drzwi się otworzyły, a do środka wszedł Grigori, pewnie także zaproszony przez Dimitrija. Przywołała na twarz niedbały uśmiech, mając nadzieję, że nie zwrócił uwagi na jej przytępiony/zrozpaczony wyraz twarzy, ale ten najwyraźniej pragnął się dołączyć do przedstawienia. Jaka szkoda, że tylko ona z reszty obecnych rozumiała kwestie poszczególnych aktorów! Podskoczyła w miejscu, kiedy stojący za nią Gaspar zrobił „buu”, po czym roześmiała się cicho. Robił tak bardzo często, ale tym razem była na tyle rozkojarzona, że dała się przestraszyć. Jak dobrze, że i on przyszedł! Już miała ochotę podbiec do Koroty i obwieścić mu, że właśnie o tym wyjątkowym Meksykaninie mówiła, ale Rosjanin był zbyt wciągnięty, żeby cokolwiek zauważyć. Posłała jeszcze Dimitriemu błagalne spojrzenie.
- Jakbyś jednak zmieniła zdanie, to mów, chętnie Ci pomogę. – zwróciła się do Tosi, pobieżnie zerkając na jej brzuch. Jak by to było, gdyby sama była w ciąży? Była trochę starsza od dziewczyny, ale i tak nie wyobrażała sobie siebie samej w takim stanie. Zero imprez? Zero alkoholu? Zero papierosów? Zero zarwanych nocek? I – o zgrozo! – ustatkowanie i koniec wolności? – Naprawdę Cię podziwiam. – mruknęła z namysłem. – Ale za trzy miesiące zrobimy wielkie przyjęcie! W końcu każdy powód do świętowania jest dobrym powodem do świętowania, czyż nie? – zaśmiała się, po czym upiła trochę alkoholu.
- Teraz uczę się w Tequala, ale wcześniej uczyłam się także w Durmstrangu. Tam poznałam tamtą milusią trójeczkę. – powiedziała, wskazując palcem na wykłócających się Rosjan. – A ten uroczy osobnik – wskazała studiującego etykietki Ognistej Gaspara – to Gaspar Vásquez, mój przyjaciel z Meksyku. – dodała, po czym podskoczyła do Meksykanina i pociągnęła go do dziewczyny, marudząc „chooodź, musisz poznać Tosię!”, bo przecież nie było opcji, żeby tak stał sam z boku i się alienował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Skąd : Petersburg
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 556
  Liczba postów : 908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1486-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1496p45-tamara-markowa#212459
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2938-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7613-tamara-markowa#212364




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Wto Gru 21 2010, 18:36

Można to uznać za dziwne, można uznać Tamarę za wariatkę, ale słyszała w tym momencie w swojej głosie, który otwarcie, bez ogródek śmiał się tak głośno, jak tylko można. Śmiał się z niej, z jej poczynań, z jej głupoty. A gdy przestawał się śmiać, powtarzał ciagle: będziesz sama, zostaniesz sama, jak palec, nie będziesz miała nikogo.
Doigrałaś się, moja panno, doigrałaś się.
- Że co proszę? Sugerujesz mi, że ja spędziłam z nim noc? Tak ci napisał, tak? - zapytała ze słyszalną pretensją w głosie, choć trochę udawaną. Musiała udawać do końca, że ona nic nie, musiała go oszukiwać, to była jej ostatnia szansa. Bo przecież, w istocie Howard napisał prawdę, ale to wiedziała na sto procent tylko ona i Amerykanin. I nikt inny nie mógł się dowiedzieć.
- A ty nie pomyślałeś, że on może próbować nas ze sobą skłócić? - No i mu się to udało. - Że może chcieć się na tobie za coś zemścić? - No proszę, to także mu wyszło. - I myśli, że mnie będzie mógł zdobyć dzięki temu dla siebie? - No ale już miał cię. A czy będzie chciał mieć znowu? - Dlaczego mu wierzysz? - zapytała jeszcze ze złością, ale jednocześnie rozpaczliwie.
Winny się tłumaczy, winny.
A ty umożliwiłaś zemstę Howardowi, pięknie postąpiłaś Tamaro Aleksiejewna, twoi rodzice byliby z ciebie dumni, doprawdy. A mają cię za taki wzór cnót.
Dziewczyna po swoich słowach zrobiła krok w tył, odsuwając się od Dimitria, widząc, w jakim jest stanie. Wiedziała, że raczej nie tknąłby kobiety, ale mimo wszystko wolała w tym momencie nie ryzykować.
I jeszcze, jakby mało już było świadków i problemów, na domiar tego wszystkiego zjawił się w pomieszczeniu nie kto inny, jak Grigori. Pięknie, po prostu pięknie. Wszelkie wątpliwości ponownie wróciły. I znowu nie wiedziała, co czuje do obu Rosjan. Nie kochała żadnego? Kochała Grigoria, czy Dimitria? A może obu naraz? Skąd ona mogła to wiedzieć? Serce jej łomotało ze stresu, ze strachu o to, co sie stanie.
Słowa Grigoria zdenerwowały ją do reszty. Wezbrała w niej rzadko u niej spotykana złość, gniew, wręcz agresja. Przeniosła wzrok już z Korotyi i w tej chwili patrzyła tylko na Orlova. Widząc jego spojrzenie, zrozumiała w mig, że on wiedział. Wiedział, ba, nawet widział ją na własne oczy razem z Amerykaninem. No, to już po mnie. Ale Tamara się nie podda, o nie, będzie walczyć. Do samego końca. Choćby miała przegrać.
- Co ja tu robię? Co ja tu robię?! Co ty tu robisz?! Pytam się!- wykrzyknęła, podchodząc coraz bliżej Grigoria i w końcu stojąc prosto przed nim i patrząc mu w oczy. - A idź się pieprzyć z tą swoja tancereczką Colette, zamiast mącić ludziom w głowach! Nie dość ci wtrącania się w nie swoje sprawy?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Wiek : 26
Skąd : Veracruz, Mexico
Galeony : 1
  Liczba postów : 114




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Wto Gru 21 2010, 20:00

Pierw powąchał alkohol po czym z pewną dozą niepewności przechylił butelkę i spróbował nieco jej zawartości. Posmakował niczym największy koneser, stwierdzając, że "No tequila to to nie jest", tak czy owak nie było najgorzej i nim coś powiedział do siebie na głos, pociągnęła go za rękę Lotka. Co? Kogo miał poznać? Rozejrzał się nieprzytomnie po zebranych, po czym dostrzegł, że kierują się do jakiejś dziewczyny w ciąży. O jacie!
- Gaspar - przedstawił się wyciągając do niej rękę. Oczywiście zaraz musiał coś jeszcze dodać, bowiem słowa jak zwykle same pchały mu się na usta.
- Pamiętam, jak mój ojciec po serii imprez powiedział Emanuelli, to znaczy mojej młodszej o rok siostrze, że jak wróci do domu z brzuchem, to sobie będzie mogła ponownie wrócić tam, bo on jej do domu nie wpuści. To znaczy, on tak tylko żartował - machnął przy tym ręką, aby podkreślić, iż Carlos Vásquez zupełnie nie mówił tego wówczas poważnie. - Tak na prawdę, bardzo lubi dzieci i wcale by tak nie zrobił. Ale moja siostra chyba się wtedy i tak przestraszyła trochę.
Kiedy wyjaśnił, upił z butelki nieco alkoholu, po czym spojrzała na Lottę.
- Wiesz co, jednak ten angielski alkohol nie jest tak dobry jak nasz, to w ogóle jest o wiele słabsze niż tequila - uznał, ale mimo to pociągnął z butelki jeszcze jednego łyka. Zaraz zaczął zdrapywać etykietę z butelki, co prawda planował ją równo i ładnie zerwać, niestety nie do końca mu to wyszło. Kiedy w efekcie etykieta cała się potargała zmiął ją zastanawiając się gdzie to teraz wyrzucić. Rozglądając się tak i formując z papieru kulkę, dostrzegł, że kłótnia Rosjan zaczęła się rozkręcać. Co więcej, jedna z Rosjanek wykrzykiwała jakieś słowa do Grigoriego. Coś przeplotła o sypianiu z jakąś dziewczyną.
- Zazdrość jest złym doradcą - powiedział tak raczej do siebie. Cały czas przy tym spoglądając w stronę kłócących się osób. Nie słyszał poprzednich słów między sobą wymienianych, a zaledwie ostatnie zdanie ciemnowłosej. Zazdrość była dla Gaspara nieodmiennie jednym z najgorszych odczuć, pod wpływem, którego ludzie robili bardzo śmieszne rzeczy. Po słowach, które wypowiedziała brunetka nie mógł wyciągnąć innych wniosków. Choć oczywiście nie wiedział, czy jej zazdrość wiązała się z uczuciami, którymi być może darzyła Rosjanina, czy też z zwykłą kobiecą hierarchią w grupie i niechęcią do dopuszczania innych. W końcu obrócił się, aby znów spojrzeć na Lottę swymi sarnimi oczami.
- Coś bardzo poważnego się stało? - Zapytał ją zaraz. Niby właściwie to nie było jego sprawą, co działo się między tamtymi osobami, ale z racji, iż kłócili się parę kroków dalej, ciężko było zupełnie to ignorować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Wiek : 25
Galeony : 164
  Liczba postów : 182




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Wto Gru 21 2010, 20:55

Obecność przyjaciela, który nagle pojawił się obok niego była dla niego niemałym zaskoczeniem.Złość całkowicie wyprowadziła go z równowagi i pozwoliła zapomnieć o wcześniejszych wydarzeniach, również o chwili w której wysłał sowę by dostarczyła Grigoriemu list z wiadomością o imprezie.Kolejnym zaskoczeniem był dla niego sposób w jaki potraktował Tamarę, nie pytając nawet o powód ich sprzeczki.Czyżby tylko on był pozbawiony jakichkolwiek informacji o rzekomym romansie jego sympatii z wrogiem ? Jakże pocieszająca była świadomość, że nawet przyjaciel nie szepnie ci słówka o niewierności dziewczyny.Czynienie teraz wyrzutów Rosjaninowi byłoby niedorzeczne.Jego obecnym, głównym problemem była sama Tamara, która postanowiła przybrać postawę niewinnej i nieświadomej niczego kobiety, co rozwścieczyło go jeszcze bardziej.
- Tak, to mi napisał. - Przerwał, choć jego słowa nie było do końca prawdą.Właściwie Howard tylko dosadnie mu to zasugerował, lecz nie to było teraz najważniejsze.Mimo faktu, że Steve był dla niego skończonym dupkiem i w sytuacji normalnej nie uwierzyłby w jego słowa, w chwili obecnej zaczęły one nabierać sensu.Wszak ich ostatnia rozmowa uświadomiła mu coś, czego Tamara była świadoma już jakiś czas temu.Ich związek nie był już tak perfekcyjny jak kiedyś, a nawet zbliżał się ku końcowi, choć Dimitri zwinnie odrzucał od siebie tą możliwość.I nawet teraz gdy wszystko wydawało się być już w porządku, nie zapominał, że nigdy nie miał okazji poznawać planów brunetki na dnie spędzone w Hogwarcie.Nie zdziwiłby się gdyby drogi Howarda i Markowej spotkałby się, co Amerykanin sprytnie by wykorzystał.
- A dlaczego miałbym mu nie wierzyć ?! - Wykrzyknął poirytowany jej tłumaczeniami.Nie zwracał już nawet uwagi na resztę towarzystwa, które nieco się powiększyło.Miejsce na kłótnie było wręcz fatalne, jak i widownia była zbędna, jednak nie mógł teraz nic na to poradzić.Nie miał nawet głowy do przenoszenia ich kłótni w miejsce gdzie nie będą nikomu przeszkadzać.- Znam go i znam Ciebie.Nie wiem nawet dlaczego się temu dziwię.
Zachowanie Howarda nie było już nawet zaskakujące, Dimitri zdziwiłby się nawet gdyby nie próbował mścić się w przeróżne sposoby.Nawet uwodzenie cudzej dziewczyny mieściło się w jego normach.Jednakże fakt, że Tamara przystała na to z ochotą był dla niego niemałym ciosem.Nawet po tak długim okresie ich znajomości nie powiedziałby, że byłaby zdolna do takich czynów.Jego opinia o jej niewinności została zszargana w kilka sekund od początku tej konwersacji.
Nawet nie zdążył się zorientować gdy Tamara podbiegła do Orlova by wygarnąć mu wszystkie zarzuty (niesłuszne zresztą) wobec niego.Idealnie.Niech sobie go ignorują i się kłócą ! Jeśli kobieta w ciąży miała takie wahania nastrojów jak on w tym momencie to współczuł Tosi kolejnych kilku miesięcy.
- Wiecie co ? Róbcie sobie co chcecie.Mam to w dupie. - Stwierdził na tyle głośno by to dosłyszeli i obrócił się od tej dwójki by z zaciśniętymi pięściami ruszyć ku butelce postawionej na stole, chwycić ją i począć opróżniać jej zawartość by zlikwidować złość i rozżalenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : St. Petersburg
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 46
  Liczba postów : 542
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4219-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4224-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4220-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7195-grigori-orlov




Moderator






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Wto Gru 21 2010, 21:23

Grigori aż zatęsknił za poprzednią trasą z wygadanym Meksykaninem i stwierdził, że wolałby jeszcze dziesięć razy usłyszeć tę historię, niż teraz urządzać dalej przedstawienie. Cudownie, po prostu idealny moment. Zauważył spojrzenie Dimitrija i od razu uprzytomnił sobie, że nawet nie wspomniał mu o sytuacji na wieży. Był przekonany, że po prostu zerwali, nie wiedział dlaczego to uformowało się w jego głowie, ale nie przypuszczałby, że Tamara ciągnęłaby dalej związek po tak perfidnej zdradzie. W zasadzie dopiero teraz uprzytomnił sobie jak wyidealizowany obraz dziewczyny miał przed sobą. Jego przyjaciel był straszliwie rozzłoszczony. Rzadko kiedy można było spotkać go w takim stanie. No dobrze, może wcale nie rzadko, bo w końcu czasem pijąc zdarzyły mu się dni w których pijany stawał się agresywny. Ale z tego co widział Orlov, w tej chwili nie szumiały mu w głowie procenty.
Tamara mimo wszystko nie była głupia. Z tego co zauważył Grigori chciała na początku udawać niewinną dziewczynę, ale słysząc słowa Orlova od razu zorientowała się, że jest na straconej pozycji. Dlatego teraz to ona zaatakowała. I to na dodatek nie swojego chłopaka, tylko jego, biednego Grigorija, za wypowiedzenie paru słów! I na dodatek nie do końca rozumiał jej oskarżeń, które były nie tylko bezsensowne, ale i nie pasowały mu do całej sytuacji.
- Zostałem zaproszony na cudowną imprezę - oznajmił wciąż spokojnym tonem, którym mógłby zirytować nawet najdelikatniejszą osobę na świecie, a co dopiero rozwścieczoną Tamarę. Jednak następne słowa nie przyjął już wcale tak olewczo.
A idź się pieprzyć z tą swoja tancereczką Colette, zamiast mącić ludziom w głowach!Bardzo pogardliwie wyraziła się o Francuzce, Grigori w sumie nie miałby nic przeciwko temu co mu zaproponowała Tamś względem Colette, ale nie zrozumiał o co jej chodzi. Dlaczego wspomniała teraz dziewczynę? Na dodatek próbował, naprawdę próbował nie zerknąć na Lottę, kiedy wykrzyczała imię dziewczyny, ale musiał szybko zerknąć na Skandynawkę, sprawdzając chociaż jej reakcję. Był zły na Markową, że teraz o tym wspomniała, mimo wszystko nie podobało mu się to, chociaż sam nie był pewny dlaczego i wiedział, że nie powinien. Przecież Orlov nie mącił nikomu w głowach! Usłyszał słowa Gaspara na temat zazdrości. No, ale to w końcu niemożliwe, bo Tamara z całą pewnością nie kochała Grigorija!
- Jak to nie moje sprawy! Dimitri to mój przyjaciel! Ja mogę się pieprzyć z kim chcę i kiedy chcę, a ty o ile się nie mylę, kiedy dymałaś się z Stevem na wieży astronomicznej, byłaś w związku z Korotyą, który został pobity przez, o ironio, twojego kochanka! - Już niestety wcale nie był spokojny. Krzyczał oczywiście, z każdym słowem coraz głośniej. Bądź co bądź wyglądał teraz dość groźnie. Dimtiri oczywiście odszedł zatapiać problem w butelce wódki, ale Grigori chciał to doprowadzić do końca. Nawet kosztem tego, że dziewczyna z brzuchem sobie pójdzie. Lotta zapewne i tak by została, nie jedną kłótnię w wykonaniu Rosjan słyszała, a jak i ona to ten jej Gaspar.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Skąd : Petersburg
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 556
  Liczba postów : 908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1486-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1496p45-tamara-markowa#212459
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2938-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7613-tamara-markowa#212364




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Sro Gru 22 2010, 21:00

Każde kolejne słowo pokazywało tak naprawdę, jak bezsilna była dziewczyna. Pokazywało, jak bezradna była w tej sytuacji, sytuacji bez wyjścia. Bo tak naprawdę nie było dobrego rozwiązania, co by nie zrobiła i tak wiedziała już, że nie ma szans, by wygrać tę walkę. Że zostanie poniżona, jej opinia zszargana i nie pozostanie jej nic innego jak tylko poddać się i przyznać rację. I że zostanie nadane jej miano jędzy, zdziry i wywłoki. Carpe diem, k***a mać, do tego doprowadziło ją właśnie te carpe diem. Zaprowadziło ją to prosto nad dno. Z którego bedzie musiała się odbić sama, bez niczyjej pomocy, bo, choćby o nią prosiła, to jej nie otrzyma. A nie będzie prosić, jej duma na to nie pozwalała. Że jeszcze ostała się u niej w ogóle duma.
Dlaczego miałby mu nie wierzyć? Co to za pytanie? Bo Howard był nikim innym, jak dupkiem, niewartym niczyjej uwagi? Ale dlaczego miał wierzyć jej, podczas gdy przez tyle czasu Tamara go okłamywała? Utrzymywała, że wszystko jest w porządku, choć nie było? Dziewczyna nawet nie kłopotała się nad odpowiedziami na pytania Dimitria, bo, szczerze mówiąc, nie miała kompletnego pojęcia, co mu odpowiedzieć. Jednak, gdy usłyszała, jak rzuca z pretensja: Mam to w dupie, coś w niej drgnęło. Poczuła, że nie może czekać, że to może być ostatnia szansa na to, aby powiedzieć, czego nie znosi w jego zachowaniu.
- Wiesz co?! - krzyknęła, odwracając się jeszcze na moment w stronę Korotyi i patrząc mu buńczucznie prosto w oczy. - Tak, rób tak dalej, poddawaj się, gdy tylko napotkasz jakieś przeciwności, tak! Upijaj się, proszę bardzo, zamiast walczyć do końca o to, na czym ci zależy, tak! Rób tak dalej, a zostaniesz z niczym!
Patrzyła tak na niego jeszcze przez chwilę po skończeniu swych żalów i nagle zaczęły ją piec oczy. Coś w niej rwało się, by podbiec do Dimitria i zacząć go przepraszać za wszystkie krzywdy, które mu wyrządziła, jednak Tamara próbowała zdusić to w sobie, bo wiedziała, że to i tak nie da, a tylko sie poniży przed wszystkimi obecnymi tutaj. Bo przecież Rosjanin jej tego nie wybaczy, nie dziś. A może nigdy.
- Cudowną imprezę, doprawdy, jak widać, wprowadzono cię w błąd! - odparła na jakże spokojnym tonem wypowiedziane przez Grigoriego słowa, momentalnie odwracając ku niemu wzrok. Zamierzał ją jeszcze bardziej zdenerwować? No to mu się udało.
Słowa nieznajomego o zazdrości utkwiły jej w pamięci. Bo czy po części tak nie było? Bo czy nie była zazdrosna i przez tę zazdrość nie robiła głupich rzeczy? I nie, nie mącił Orlov nikomu w głowach. Tylko jej. Ale co tam, że doprowadzał każdym zwróceniem na nią uwagi, każdym gestem wykonanym w jej stronę do goorączki, co tam, że rozpalał ją do czerwoności, co tam! Umiała to ukryć, więc o tym nie wiedział, nawet nie spodziewał się tego w ogóle. Wnerwiało ją to, że nikt nie widział tego, choć momentami było to tak oczywiste.
- Właśnie dlatego, że to twój przyjaciel! Powinieneś zostawić to nam samym, a nie jeszcze dolewać oliwy do ognia! - Nie, ona nie była spokojna, była wskurzona do granic możliwości. Wiedziała, ze po słówach Grigorija i tak już nie ma nic do stracenia, bo zdążyła już wszystko stracić, dlatego mogła już powiedzieć wszystko. Nie przejmując się tym, że ma widownię.
- Nie, nie mylisz się, do cholery jasnej! I oczywiście, wy faceci, możecie oszukiwać, zwodzić i pieprzyć, kogo tylko chcecie! I nic wam na tym nie ubywa! A gdy tylko kobieta to zrobi, to jest od razu wielka afera! Ale jeśli myślisz, że nie żałuję tego, co zrobiłam, to się grubo mylisz! Gdybym tylko mogła cofnąć... czas... - urwała w pół zdania. Z nerwów zrobiło jej się gorąco, a i w pomieszczeniu panowała wysoka temperatura. Poczuła, jak robi jej się niesamowicie duszno, nagle zbrakło jej powietrza i po prostu zemdlała, osuwając się przy tym na podłogę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Wiek : 25
Galeony : 164
  Liczba postów : 182




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Czw Gru 23 2010, 00:44

Zanim dosłyszał kolejne słowa Tamary skierowane do niego zdążył ją przełknąć kilka sporych łyków substancji o wysokiej zawartości alkoholu. Mógłby nawet rzecz, że dzięki napojowi, jakim była wódka, opanował już całkowicie emocje jakie nim kierowały. Tak mu się przynajmniej wydawało. Właściwie był pewien, choć te kilka zdań brunetki znów zburzyły jego równowagę jaką udało mu się uzyskać błyskawicznie po odejściu od dwójki Rosjan. Idealnie. Jego pozorny spokój przełamany został przez kolejną falę emocji negatywnych, typu złość czy rozżalenie, które ostatnio towarzyszyło mu zdecydowanie zbyt często. A już wszystko układało się tak dobrze. Mogła przecież całkowicie oddać się kłótni z Orlovem i zignorować jego odejście. Mógłby wtedy pozostać przy tym niezbyt dużym stoliku i w obecności drewnianego krzesła na którym siedział dzielić swoje smutki z wódką lub później z Grigorim, jeśli po zakończeniu kłótni z Tamarą miałby na to ochotę. Potem dowlókłby swoje ciało do sypialni i zapomniał o całym incydencie choć na ten wieczór i przypomniał sobie dopiero porankiem, który zmusiłby go do pielęgnowania własnej, skacowanej głowy, co pomogłoby mu nie myśleć o Markowej. Musiała się jednak odezwać, psując Dimitremu całą idealną wizje zapominania o niej na swój własny, pokręcony sposób.
Początkowo dał o sobie znać w ten sposób co uprzednio, mało delikatnie stawiając szklanką butelkę na stole. Poderwał się z miejsca i szybko znów stanął obok dwójki sprzeczających się osób.
- A o co miałbym walczyć ? - Zapytał poirytowany rzucając w nią spojeniami, które gdyby wydawały wyroki, zapewne bez żadnych oporów wybrałyby karę śmierci, przynajmniej na tą chwilę, gdy jego złość była ogromna, dodatkowo podsycana alkoholem krążącym w jego żyłach. - O Ciebie ? Nie warto.
Aż sam dziwił się sobie, że udało mu się włożyć, aż tyle jadu w tą niedługą wypowiedź. Przekonany był kiedyś, że nie potrafiłby gniewać się na Tamarę dłużej niż kilka sekund, jednak na chwilę obecną złość przysłaniała mu wszystkie uczucia jakie żywił wobec jej osoby, choć nadal pewien był, że gdyby opadła, miłość do niej wciąż by pozostała, choć nie mógł zrozumieć dlaczego. Byłoby o wiele łatwiej gdyby mógł tak po prostu wyrzec się tego i gdyby tylko nadeszła ku temu okazja z pewnością by się nie zawahał. Nieodwzajemniona miłość rzeczywiście była tą najgorszą, jednak wolałaby by Tamara zakończyła związek przed rozpoczęciem osobistych romansów. O wiele łatwiej byłoby żyć ze świadomością, że dziewczyna zerwała z nim by być z kimś innym niż głowić się dlaczego nie zakończyła związku i postanowiła tonąć w swoich kłamstwach i zdradzie.
Nie skomentował jej słów dotyczących tej 'cudownej' imprezy, choć miał wielką ochotę dodać, że byłaby wspaniała gdyby nie jej obecność tu. Przecież sam ją zaprosił. Nie był jednak winien zbiegowi okoliczności, który sprawił, że list od Amerykanina pojawił się w jego dłoniach zaraz gdy Dimitri wysłał zaproszenie do dziewczyny. Był tak tym wszystkim poirytowany, że nie zawiadomił jej nawet, że nie jest mile widziana, a poważną rozmowę (innymi słowy kłótnie) przełożą na inny termin, gdyż nie ma zamiaru psuć sobie imprezy na której miał miło wspominać sobie z Lottą okres szkolny przy jak największej ilości alkoholu. Dopiero teraz zorientował się, że psuli zabawę nie tylko sobie, ale też innym. Nieważne. Jeśli chcą niech się wynoszą, on obecnie musi poukładać sobie ten wielki bajzel jaki musi nazywać życiem. Podobno rutyna zabija, ale ile on by dał by zawitała w jego życiu i uniemożliwiła pojawienie się przykrym niespodzianką.
Wrzaski Tamary na przyjaciela także puściłby mimo uszu, choć ostatnie zdanie było dla niego tylko potwierdzeniem tego czemu starała się zaprzeczyć. Cudownie, noc z Howardem jednak miała miejsce. Już miał w zanadrzu całą wiązankę przekleństw, które odpowiednio określiłby dziewczynę, jednak ona miała zupełnie inne plany. Nagle bezwładnie osunęła się na podłogę, a Dimitri nachylając się po nią zachwiał się niebezpiecznie pod wpływem alkoholu. Udało mu się jednak doprowadzić ją do pionu i cisnąć jej ciałem w stronę przyjaciela, by ten trzymał ją, bo znajdował się w o wiele lepszym stanie niż Korotya, który mógłby ją przypadkiem znów upuścić na podłogę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : St. Petersburg
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 46
  Liczba postów : 542
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4219-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4224-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4220-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7195-grigori-orlov




Moderator






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Czw Gru 23 2010, 17:44

Mimo wszystko z Griogrija uciekał powoli gniew. Wiedział, że Dimitri będzie dość długo przeżywał zdradę i utratę dziewczyny, którą kochał tak długo. Ale on również miał świadomość tego, że Tamara nie wybroni już się z tego co zrobiła. Jak widać jej powiedzenie nie wyszło na dobre. W zasadzie gdyby Orlov nie widział na własne oczy połączonych ust Rosjanki i Amerykanina możliwe, że nie uwierzyłby w to. Poparłby Markową, twierdząc, że to tylko głupie kłamstwo Steve'a. Tamara przez głupotę, przez to, że wybrała nieodpowiedni okres na zdradę straciła nawet chłopaka, który mógł być jej poplecznikiem w tej kwestii. Ale na szczęście widział, ich związek się zakańczał i krzyki nie mogły już tu nic pomóc, tylko jeszcze pogorszyć sytuację, albo pozwalał Tamarze wyrzucić z siebie ostatnie pretensje do Dimitrija.
Teraz przystąpiła do ataku na Korotyę. Co prawda zgadzał się z tym co robiła, nie popierał jego zastępowanie problemów alkoholem. Ale w tej chwili nie myślał jej poprzeć w tej kwestii, w milczeniu przyglądał się jak krzyczy na jego przyjaciela. Zaś jego słowa domyślił się, że potrafią mocno zaboleć, aż sam się na to skrzywił, chociaż w duchu gratulował przyjacielowi tak mocnego stwierdzenia. To prawda, nie było o co walczyć, skoro Tamara zrobiła tak paskudną rzecz.
Też nie skomentował słów o cudownej imprezie. Nie spodziewał się, po prostu nie miał pojęcia, że może przerodzić się w coś takiego.
Nie widział jeszcze Markowej w takim stanie. Zazwyczaj była oazą spokoju, pokazującą wszystkim tylko uroczy uśmiech i nie przejmującą się niczym. Zastanowił się czy ta wymiana faktycznie była dobrym pomysłem. Czy naprawdę to robił? Dolewał oliwę do ognia? Nie, on pilnował spraw. W końcu Korotya był w stanie nawet wybaczyć dziewczynie, nie wierzyć Steve'owi co byłoby całkiem na miejscu. A Grigori był naocznym świadkiem. Poza tym jego przyjaciel nigdy nie był sam, zwłaszcza w takich chwilach, nie mógł go zostawić na pastwę mamiącej wszystkich Tamary.
Kolejny wybuch i kolejne pretensje. Co prawda Orlov już nie był zbyt wzburzony, ale nie potrafił odpowiedzieć spokojem na te oskarżenia zaczął krzyczeć w momencie kiedy ona jeszcze nie skończyła.
- Dobrze wiesz, że gdyby Dimitri cię zdradził to byłaby afera i wasz koniec. Wiesz, że sam nie ma prawa sypiać z którą chce i tego nie robi. Twoje zarzuty są bezpodstawne i głupie. A fakt, że podobało ci się to co zrobiłaś, wcale nie jest czymś czym powinnaś się chwalić - krzyczeli sobie jednocześnie w łazience prefektów, zupełnie niepotrzebnie próbując udowodnić które z nich ma rację. Kiedy Tamara zaczęła się osuwać wszystko nagle ucichło, Grigori był zbyt zszokowany, by ją złapać, zaś Korotya zbyt pijany, żeby ją utrzymać. Zupełnie bezwładna Rosjanka znalazła się w ramionach Orlova. Oczywiście powinien rozsądnie wyczarować nosze i zanieść ją do pielęgniarki. Ale nie miał na to głowy. Zrozumiał, że mimo wszystko, gdyby coś jej się stało, bardzo by to przeżywał. Nawet teraz martwił się o dziewczynę, z którą w końcu spędził tyle miłych chwil przez te lata.
- Tamara - mruczał pod nosem trzęsąc nią delikatnie i próbując rozbudzić. Sam usiadł na chłodnej posadzce, kładąc sobie dziewczynę na kolanach i szukając w niej oznak życia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Skąd : Petersburg
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 556
  Liczba postów : 908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1486-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1496p45-tamara-markowa#212459
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2938-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7613-tamara-markowa#212364




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Czw Gru 23 2010, 20:52

Tamara, zanim jeszcze zdążyła zemdleć, w czasie, gdy jeszcze kłociła się jako żywo to z Korotyą, to z Orlovem, na przemian, usłyszała słowa Dimitria, których jad wpił się w jej umysł, który zatruł jej serce doszczętnie tak, że nie zostało nic z niego, jak tylko matrwa (w przenośni) tkanka. A o co miałbym walczyć? O ciebie? Nie warto. Tak, doskonale wiedziałą, że nie było warto o nią walczyć, jednak mimo wszystko, nie wiedząc czemu, łudziła się, że jest jeszcze dla niej jakaś nadzieja, której to w rzeczywistości nie było. I to właśnie dlatego, że sama do tego doprowadziła, sama się tej nadziei i szansy pozbawiła, właśnie przez swoje bezsensowne czyny. I na co jej było to wszystko? Zniszczyła tylko wszystko, co do tej pory miała.
Teraz tylko jeszcze walczyła ostatkiem sił jak głupia, by uratować jeszcze cokolwiek, co się da, choć tak naprawdę nie miało zostać dla niej nic. Wszystko miało runać, jak domek z kart. Czym rzeczywiście było. Bo jej relacje, kiedyś tak pewne, ostatnimi czasy były tak niestabilne, że miały prawo zawalić się, jak dom bez solidnych fundamentów. I nie słyszała ostatnich słów Orlova, nie dopuszczałą ich do siebie, próbując go przekrzyczeć. I nagle "urwał jej się film". Ni stąd, ni zowąd upadła na podłogę, uderzając głową o posadzkę (dosyć mocno) i tracąc przytomność. Nie czuła nic, nie czuła, jak Dimitri brał ją niepewnie w swe ręce, będąc pijanym i ledwo trzymając się na nogach. Nie czuła wcale, jak znalazła się w ramionach Grigoria (czego od dłuższego czasu pragnęła, choć nie w takich okolicznościach), jak ten próbował ją ocucić, początkowo niezbyt skutecznie.
Zapadła w nicość.
Jednak, po jakichś kiilku lub kilkunastu minutach od straty przytomności coś ją wyrwało ponownie do życia i ocknęła się, nie wiedząc, co się właściwie z nią dzieje i mając wrażenie, jakby o czymś zapomniała, jednak nie wiedząc, o czym. Jej ockniecie się odbywało się dosyć powoli, po prostu coraz wyraźniej słyszała, jak ktoś woła ją po imieniu, niespokojnym tonem. I czuła, jak ktoś trzęsie nią. Otworzyła w końcu oczy, a jej spojrzenie spotkało się ze wzrokiem Orlova.
- Grigori? - zapytała cicho, zdziwiona faktem, że znajdowała się na jego kolanach (!), w takiej pozycji, jakby była nieprzytomna. A przecież tylko bawiła się i... "urwał jej się film". Tak, zdecydowanie za dużo wypiła poprzedniego wieczoru.
- Co się dzieje? - zapytała znowu, próbując podnieść się, jednak nie mogąc, z powodu odczuwania ogólnego zmęczenia, a także narastającego bólu głowy. Jednak zdołała rozejrzeć się co nieco po pomieszczeniu. - Dlaczego Dimtri jest taki zły? Coś zrobiłam wczoraj nie tak na imprezie? Owszem, wypiłam za dużo i nie pamiętam zbytnio, co sie zdarzyło, no ale to były moje urodziny, więc trzeba było je oblać, nie? - dodała beztrosko, nie orientując się w ogóle, że od jej urodzin minęło już sporo czasu. - Lotta? Co ty tu robisz? Przecież ty wyjechałaś - zdziwiła się także, widząc blondynkę. - I co robią ci ludzie - wskazywała na Antoinette i Gaspara. - Gdzie ja jestem? - rzekła w końcu, czując niemały mętlik w głowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Wiek : 25
Galeony : 164
  Liczba postów : 182




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Czw Gru 23 2010, 21:35

Obserwował jak przyjaciel trzyma bezwładne ciało dziewczyny. Mimo całego rozżalenia i urazy jakie do niej żywił nadal ją kochał i nie potrafił do cholery się o nią nie martwić, choć przeklinał za to każdą komórkę swojego ciała. Powinien po prostu sobie pójść jak na złość ignorując Tamarę, której porcelanowe powieki nie myślały nawet by znów unieść się w górę. Czemu zwyczajnie nie potrafił robić czegoś wbrew sobie ? Zamiast opuścić zatłoczoną łazienkę upadł na twardą posadzkę zaraz obok Orlova i dłonią począł szturchać jej przedramię, choć nie miało to żadnego sensu. Jej twarz nadal pozbawiona emocji nie dawała żadnych oznak życia. Nawet coraz mocniejsze ciosy wycelowane w jej rękę nie przynosiły widocznych skutków. Nie był w stanie zarejestrować jej upadku tak dokładnie jakby chciał, więc pojęcia nie miał czym ugodziła w twardą posadzkę w momencie gdy się z nią zderzyła. Idiotyczna bezczynność. Nie miał nawet pojęcia gdzie tu jest jakaś pielęgniarka czy coś co pomogłoby dziewczynie. Mogła się przecież poważnie zranić. Wszelakie wiadomości z mugolskiej telewizji poczęły przewijać się przez jego głowę. Ile razy słyszał o różnych wlewach, zalewach czy innych idiotyzmach w mózgu. Nie wiedział co oznaczają, ale na pewno nie brzmiało przyjemnie.
Delikatna barwa głosu brunetki wdarła się w jego myśli, niszcząc wszelakie przypuszczenia co do jej stanu jakie narodziły się w jego głowie. Bardzo dobrze ! Myśl, że przez upadek mogłoby się coś jej stać wykańczałaby go psychicznie. Wszak to przez ich kłótnie jej omdlenie w ogóle miało miejsce.
Odetchnął z ulgą przez krótką chwilę mierząc jej postać spojrzeniem. Nic jej nie było. Podniósł się z kolan rozglądając się po zebranych w łazience. Świetne mają przedstawienie, nie ma co ! Z pewnością nie tak imprezy oczekiwali, a on oczywiście podzielał ich zdanie. Zupełnie wyleciało mu z głowy, że jej głównym celem miało być ciekawe spotkanie z Lottą. Zastanawiał się dlaczego jego głowę nawiedził jakże genialny pomysł zwołania na ich wspólny wypad aż tylu osobników, a wśród nich Tamarę.
Na kolejne słowa dziewczyny miał ochotę parsknąć śmiechem. Oszalała ? Czy ona naprawdę myślała, że z całej tej sytuacji wybroni się kiepskim żartem ? Omdlenie także było częścią spektaklu ? Doprawdy Tamaro, należą Ci się gorące oklaski za talent aktorski.
- Żartujesz ? - Ścisnął usta w prostą linijkę kiwając głową i ledwo powstrzymując się przez wtórowaniem jej oklaskami. Pojęcie tego wszystkiego zajęło mu dobrych kilka minut. Przecież nawet Rosjanka nie była aż tak dobrą aktorką by przekonać go do fałszywego omdlenia, a następnie udawanej amnezji. I czy ona wspomniała o urodzinach ? Na Merlina, odbyły się przecież już dziewięć miesięcy temu. - Ty żartujesz, prawda ?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Wiek : 25
Skąd : Tampere, Finlandia
Galeony : -2
  Liczba postów : 141




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Czw Gru 23 2010, 21:59

Patrząc na Gaspara próbującego angielskiego alkoholu z nieznanym jej kunsztem, uśmiechnęła się krótko. Czy był świadomy tego, jak śmieszne miny robi, szczególnie gdy opowiada jakieś anegdotki i historie? Już chciała skomentować jego stwierdzenie odnośnie Ognistej, kiedy kłótnia jej przyjaciół zaczęła się coraz bardziej rozkręcać.
- Istotnie. - potwierdziła jego krótkie stwierdzenie odnośnie zazdrości.
Wbrew pozorom, rozumiała Tamarę. Przynajmniej opierając się na tym, co wiedziała o całej zaistniałej sytuacji. Ostberg, jako "kobieta wyzwolona", przecież doskonale pojmowała problem "wy faceci, możecie oszukiwać, zwodzić i pieprzyć, kogo tylko chcecie i nic wam na tym nie ubywa, a gdy tylko kobieta to zrobi, to jest od razu wielka afera" i nawet byłaby gotowa stanąć w obronie Markowej, gdyby nie... Właśnie, zawsze jest jakieś "gdyby". W tym wypadku bardzo zabolało ją jedno słowo. Imię. Colette. Znała. Nie lubiła. Więc co do cholery Colette miała do Grigorija?! Na szczęście Lotta w ostatnim momencie powstrzymała się od zadania pytania, uświadamiając sobie, że nie ma już żadnych praw, by wnikać w życie towarzyskie Orlova. Straciła je, wyjeżdżając. Kolejny powód, żeby wypić.
- Niestety, ale wychodzi na to, że tak. - odpowiedziała Gasparowi, po czym otworzyła ponownie usta, by wyjaśnić pokrótce co i jak, ale wyrwało się z nich tylko zduszone "Jezu Chryste, Święty Mikołaju i Hare Kriszna!", bo właśnie w tym momencie Tamara runęła w dół, a Dimitri odrzucił ją, jak pusty worek po ziemniakach. Szczęście, że Grigori ją złapał. Szczęście? Czyżby? Więc dlaczego czuła się tak okropnie widząc, jak dziewczyna leży w jego ramionach? Ostberg bąknęła krótkie "przepraszam" i ruszyła w stronę Rosjan, żeby ocucić Tamarę. Już prawie chlupnęła na nią zimną wodą z pobliskiej umywalki, kiedy dziewczyna się ocknęła. Chyba wszyscy zebrani odetchnęli z ulgą, a wtedy padł następny cios. Czy Markowa faktycznie nic nie pamiętała?
- Dimitri, to chyba nie są żarty... - szepnęła przerażona do chłopaka.
Lotta wytrzeszczyła oczy, słysząc pytanie, po czym uklękła obok Grigoriego, położyła drobne dłonie na ramionach Tamary i spojrzała jej w oczy, jakby szukając w nich choć śladu zrozumienia obecnej sytuacji.
- Tamaro... Tamaro, jesteśmy w Hogwarcie, w Anglii, na wymianie. - zaczęła ostrożnie, mając nadzieję, że to przywróci jej pamięć. - Ja też tu przyjechałam. I zrobiliśmy imprezę. A to jest Tosia i Gaspar. I... Twoje urodziny były dawno temu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : St. Petersburg
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 46
  Liczba postów : 542
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4219-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4224-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4220-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7195-grigori-orlov




Moderator






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Czw Gru 23 2010, 23:29

Grigori miał wrażenie, że każda sekunda stawała się kolejną godziną. Tamara leżała w jego ramionach, nieprzytomna, a on nie miał pojęcia co może zrobić. Nie myślał w tej chwili o niczym, jak w transie powtarzał imię dziewczyny, oczekując na odzew z jej strony. Obok niego pojawił się Dimitri i Lotta. Dopiero teraz Orlov zobaczył jak bardzo Korotya wciąż kocha Tamarę, choćby się tego wypierał całe dnie. Nie przypuszczał też, że czuł ulgę, wiedząc, że obok niego siedzi Ostberg. Co jak co, ale w takich sytuacjach był przekonany, że będzie mógł liczyć na jej rozsądek.
Również zapomniał o tym, że miała być impreza, a wyszedł z tego cyrk, w którym on odgrywał jedną z czołowych ról. O nie, w tej chwili jego myśli daleko odbiegały od takich przyziemnych spraw. Nie pamiętał, że obok stoi Gaspra, albo dziewczyna w ciąży, nie wiedział jak teraz mógł ktokolwiek o nich myśleć, nie teraz. Chociaż faktycznie nie wiedział dlaczego po takim liście od Steve'a Dimitri wręcz niedorzecznie zaprosił Tamarę na takie "przyjęcie", by zrobić jej scenę i wyrzuty.
Aż w końcu Tamara zaczęła się poruszać, a jej powieki uniosły się do góry. Westchnął z ulgą widząc, że dziewczyna żyje. Na dodatek powiedziała jego imię, chociaż ogólnie mogła być trochę zszokowana tym, że leży na ziemi nie spodziewał się aż takiego zdumienia w chwili wypowiedzenia "Grigori". Kolejne jej pytanie też można było uznać za normalne tuż po omdleniu. Orlov nawet próbował pomóc jej wstać, ale w pozycji siedzącej niespecjalnie mu się to udało.
Po jej kolejnym pytaniu miał wrażenie, że zaraz sam zemdleje. Z otwartą buzią słuchał wypowiedzi Tamary, mamrotanie Dimitrija oraz tłumaczenia Lotty. Nie to nie mogło być prawdą, ona na pewno chce udaje, że nic nie pamięta, żeby wszystko było jak dawniej. Na pewno... Ale wiedział, że tak nie jest. Pomimo tego z jakiej strony ostatnio się im pokazała, nie skłamałaby w takiej kwestii. Nie potrafiłaby tak dobrze grać. Musiała faktycznie stracić pamięć.
- Nic nie pamiętasz? - zapytał Markową dość cicho, automatycznie delikatnie przyciskając ją do siebie, nie mogąc uwierzyć w to co słyszy, nie chcąc przyjąć tego do wiadomości. Pomimo niewygodnej pozy, znużony i zmartwiony oparł głowę o ramię kucającej obok panny Ostberg. Miał wrażenie, że wyrzuty sumienia odbierają mu siły. W końcu to on na nią krzyczał, to przez niego zasłabła i straciła pamięć. To on i nikt inny był temu winny. Grigori jęknął cicho i przymknął oczy, mimo wszystko utrzymując na swoich kolanach Tamś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Skąd : Petersburg
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 556
  Liczba postów : 908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1486-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1496p45-tamara-markowa#212459
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2938-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7613-tamara-markowa#212364




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Pią Gru 24 2010, 10:06

A Tamara nie pamiętała nic. Nic od jej urodzin. O ironio, jaka znacząca data.
Umysł dziewczyny jakby cofnął się do tamtego dnia, chcąc wypchnąć wszystko to, co zdarzyło się po tamtej dacie. I te wspomnienia, które były dobre, ale przede wszystkim te nieprzyjemne, które miały niewątpliwie wpływ na to, że zemdlała. I dlatego właśnie ona nawet nie czuła żadnej pustki w głowie, myśląc, że nic się nie stało, że nadal jest marzec, a nie już grudzień. Po prostu tak jakby te dziewięć miesięcy w ogóle jeszcze nie minęło. Jednak jej podświadomość mówiła jej, że coś jest nie tak, że jakby coś zgubiła, choć nie wiedziała w ogóle, co.
Zastanawiała się, dlaczego Dimitri patrzył na nią z taką pogardą? Dlaczego odsunął się od niej, gdy tylko zaczęła mówić? Dlaczego patrzył na nią, jakby miał ochotę ją zabić? Przecież kochał ją, a ona jego, tak? I on nie powinien był się tak zachowywać. W tej chwili jednak dziewczyna doszła po prostu do wniosku, że to po części wina alkoholu, który wyczuła, ale mimo wszystko to nie dawało jej pełnej odpowiedzi na nurtujące ją pytania dotyczące zachowania Rosjanina.
- Ale z czego miałabym żartować? - odrzekła cicho, na bezsensowne według niej pytanie Korotyi. Jednak on znał sens swego pytania, a ona, nieświadoma wydarzeń ostatnich dni, nie.
Zdziwiła się jeszcze bardziej, gdy Lotta zaczęła mówić jej coś o jakiejś wymianie w Anglii. Tamara zdołała wydusić z siebie tylko coś w stylu: naprawdę? nie wierzę, niemożliwe. Bo w istocie nie wierzyła w to, co mówiła panna Ostberg, Rosjanka wciąż myślała, że jest w Rosji.
Spojrzała jeszcze na Orlova, który wyglądał, jakby ona tym, co mówiła, czymś ich zmartwiła, a przede wszystkim zaszokowała. Zrobiła coś nie tak?
- Ale co mam pamiętać? - zapytała jeszcze niepewnie, po czym nagle znalazła się znowu w ramionach Grigorija, czemu nie miała siły zaprotestować. Dziwiło ją tylko, że to nie Dimitri ją trzymał. Ale w sumie może nie chciał jej narazić na szwank, zważając na to, że był pod wpływem alkoholu. Ale właściwie dlaczego tylko on był, a reszta nie, jesli była impreza, tak jak mówiła Lotta?
Miała nieodparte wrażenie, jakby wszyscy wiedzieli o czymś ważnym, czymś niej dotyczącym, o czym ona sama w tej chwili nie wiedziała.
Czuła się w tej sytuacji coraz bardziej zagubiona i nie wiedziała nawet, kogo pytać o jakiekolwiek wyjaśnienia. Czuła tylko, że musiało się wydarzyć coś strasznego i że to ona to zrobiła.
I choć usilnie próbowała jakoś wyjaśnić sobie tę całą sytuację, która zaistniała, żadna pasująca odpowiedź nie przychodziła jej do głowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Wiek : 25
Galeony : 164
  Liczba postów : 182




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Pią Gru 24 2010, 13:05

Chłopak obserwował jak Tamara rozsyła zdezorientowane spojrzenia po zebranych w łazience i próbuje się doszukać odpowiedzi. Ominięcie myślami dziewięciu miesięcy było dla niego opcją nieprawdopodobną. Sam Dimitri ledwo mógł sięgnąć do tego wydarzenia myślami, a gdy już mu się udało obrazy z tamtego dnia były zamazane, pojawiały się luki, choć zapewne była to zasługa alkoholu. Były to przecież jej osiemnaste urodziny, trzeba było je odpowiednio uczcić. Pamiętał również, że tego dnia i Tamara wypiła za dużo. Nie byłoby więc nic dziwnego w jej pytaniach, ale tylko wtedy gdyby miały miejsce następnego dnia, a nie dziewięć miesięcy później. Z jednej strony znów była tą samą niewinną dziewczyną, co kiedyś, a z drugiej nadal kobietą, która go zraniła i to w okropny sposób. Miał nadzieję, że sobie przypomni wszystkie wydarzenia ostatnich miesięcy. Tak się zdarzało prawda ? W wyniku szoku pewne wydarzenia umykały, ale wracały. I jej pamięć miała wrócić. Nie miał ochoty opowiadać jej wszystkiego. Szczególnie ostatnie wydarzenia sprawiłby mu wiele kłopotów, przechodzenie przez to jeszcze raz byłoby zbyt bolesne. Pewnie dlatego zwaliłby to wszystko na przyjaciela. Wiedział o wszystkim i zapewne jemu przyjdzie to łatwiej niż Dimitriemu.
- Ona nic nie pamięta. - Powiedział zachrypniętym głosem, spoglądając w stronę Grigoriego. Tak, bardzo inteligentnie powtórzył to o czym wiedzieli wszyscy tu zebrani. Nie tak trudno było się domyślić, skoro sama Tamara co chwila dopytywała się o co chodzi, czy gdzie są.
- Nic..nic cię nie boli ? - Zapytał spoglądając na nią dokładnie czy czasem nie ucierpiała jakoś w czasie wypadku. Nie dopatrzył się żadnej lepkiej substancji w kolorze purpury, jednak gdyby była obolała warto byłoby zanieść ją do skrzydła szpitalnego, wcześniej jednak pytają się Tosi o trasę jaka do niego prowadzi. Może nawet zgodziłaby się pójść z nimi ? Tu było tyle pięter, korytarzy zapewne zgubiliby się po drodze. Może nawet pielęgniarka miałaby jakieś krople, eliksiry czy zaklęcia, które przywróciłby dziewczynie pamięć. Są przecież czarodziejami, a z tym muszą się wiązać jakieś przywileje magiczne. Potrafią przecież pamięć całkowicie wyczyścić, więc niedorzeczne byłoby gdyby nie można jej było przywrócić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Wiek : 25
Skąd : Tampere, Finlandia
Galeony : -2
  Liczba postów : 141




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Sob Gru 25 2010, 20:43

Cały czas patrzyła na Grigorija, trzymającego Tamarę i wręcz nie mogła się nadziwić, jak nagle opuściła go ta cała złość, ustępując miejsca trosce i zdenerwowaniu. Tak samo jak w przypadku Dimitriego, który pomimo wszystkich tekstów w stylu "mam to gdzieś", wciąż się przejmował losem Markowej.
Orlov liczył na jej rozsądek? Owszem, może miała wcześniej styczność z różnymi sytuacjami, ale teraz czuła się kompletnie bezsilna. Co mogła zrobić?
Zagryzła nerwowo dolną wargę, intensywnie próbowała coś wydedukować, w między czasie raz po raz popijając rosyjskiej wódki. W takim tempie faktycznie miała szansę opróżnić znaczną część zapasów. "Nic nie pamiętasz?" tylko to pytanie krążyło jej po głowie. Patrząc na Tamarę, nie miała wątpliwości, że nie udaje amnezji. To się działo naprawdę. Koszmar. Momentalnie cała jej nieudana impreza, tak samo jak biedny Gaspar i Tosia, poszli w zapomnienie. Ostberg już sama nie wiedziała, czy siedzieć cicho, czy uświadamiać dziewczynę, jednak postanowiła milczeć, nie chcąc wywoływać szoku i Bóg jeden wie czego jeszcze.
- Tamaro, błagam Cię... - szepnęła ledwie słyszalnie, przelotnie przykłądając dłoń do czoła Markowej, sprawdzając nie wiadomo co. Ręce Lotty, pomimo całej tej ilości alkoholu i pary unoszącej się znad basenu wypełnionego gorącą wodą, zrobiły się ponownie wyjątkowo zimne. Następnie spojrzała na Orlova, który opierał się o jej ramię, mając nadzieję, że w jakiś sposób ją to natchnie. Chłopak nie wyglądał dobrze. Szczerze powiedziawszy, wyglądał gorzej od Tamary.
- Grigori... - zaczęła, nie mając pojęcia, co powiedzieć. Nie było słów, które mogłyby wyrazić mętlik w jej głowie. - Spokojnie. Będzie dobrze. Musi być. - zakończyła pokracznie, topiąc resztę swojej wypowiedzi w alkoholu, który następnie podsunęła w stronę Rosjanina, jakby go zachęcając do wypicia, choć nawet nie była pewna, czy to zauważył.
- Trzeba... Trzeba pobudzić jej pamięć. - stwierdziła nagle, zerkając to na Dimitriego, to na Grigorija. - Musimy przemyśleć dokładnie, co może jej pomóc. Jakieś zdjęcie? Piosenka? Podobno najlepiej działają rzeczy oddziałujące na zmysły, więc może jakiś zapach, który skojarzyłby jej się na przykłąd z wyjazdem z Rosji? - rzucała kolejne pomysły, przy okazji uświadamiając sobie, jak niedorzeczne są. Że niby co, miałaby jej podstawić pod nos teg okropnego Howarda, żeby sobie przypomniała spędzoną z nim upojną noc? Absurd.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   

Powrót do góry Go down
 

Łazienka Prefektów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 15Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 10 ... 15  Next

 Similar topics

-
» Łazienka Prefektów
» Łazienka prefektów
» Łazienka Prefektów
» Łazienka Prefektów
» Łazienka Chłopców

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
piate pietro
-