IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Łazienka Prefektów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 7 ... 10, 11, 12, 13, 14  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4962
  Liczba postów : 4428
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Łazienka Prefektów   Pią Cze 11 2010, 18:06

First topic message reminder :


Lazienka prefektów


Duża łazienka, przeznaczona specjalnie dla perfektów. W końcu oprócz pilnowania wściekłych bachorów muszą mieć też jakieś przywileje. W samym centrum znajduje się spory, dość głęboki basen, a naokoło krany z ilością płynów do kąpieli, o tak szerokim wyborze kolorów i zapachów, że trudno sobie wyobrazić. Uczniowie często ryzykują dostanie szlabanu i przychodzą tu, by popluskać się w ciepłej wodzie choć przez chwilę.

Jeśli nie jesteś nauczycielem, prefektem, kapitanem drużyny, bądź takowy Ci nie towarzyszy, obowiązkowo powinieneś rzucić kością w pierwszym poście w tym temaci:

1-2 - udaje Ci się uniknąć szlabanu
3-6 - niestety, zostałeś przyłapany (zgłoś szlaban na PW dowolnemu prefektowi)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Mexico City
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 276
  Liczba postów : 269
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6246-karin-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6247-kto-kochanek-a-kto-wrog
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6248-poczta-karin




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Pon Paź 14 2013, 12:03

Karin była wdzięczna Mattowi, że tak gorliwie jej bronił. Sama pewnie zaraz zaczęłaby się wykłucać z nauczycielem i obrażać, a tak wszystko szło spokojnie. Przynajmniej jak na razie. Miała tylko nadzieję, że Matt nie zwróci jej uwagi na to, że znow nie je. Kilka dni temu dostała od niego ochrzan, bo przez cały dzień nie zaglądała do Wielkiej Sali ani do kuchni. No ale przecież nie będzie w siebie wmuszać jedzenia!
-Swoją drogą, zastanawiający jest fakt, iż wszedł Pan tutaj nie wiedząc kto jest w środku. A co gdyby którać z dziewczyn-prefektów akurat stała tutaj w samej bieliźnie? Wypadałoby chociaż zapukać, nim pan wejdzie.- powiedziała niewinnym głosem, za to ze zjadliwym uśmieszkiem.
Powtórzyła sobie w yślach jeszcze komentarz na temat jej "skpego stroju".
-A mój ubiór wcale nie jest taki skąpy. Mam na sobie kurtkę, którą zasze mogę zapiąć, a spódniczka sięga połowy ud, więc mam odsłoniętą tylko ich dolną połowę i kolana.- dodała demonstrując zamek błyskawiczny kurtki i wskazując odsłoniętą część nóg.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 30
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 150
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 165
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5325-charlie-brown
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5331-relacje-czarliego-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5326-charlie-brown




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Pon Paź 14 2013, 12:18

Charlie westchnął. Wyciągnął różdżkę, machnął nią, w myślach przywołując z gabinetu regulamin szkoły i odczekał chwilę. Zagwizdał przeciągle, oczekując na pergamin, by po kilku sekundach schwytać go w obie ręce. Rozwinął go, znalazł odpowiedni punkt i odchrząknął, rzucając obojgu złośliwe spojrzenie.
- Punkt 3. Uczeń ma obowiązek dbania o swój wygląd zewnętrzny, na lekcje i posiłki ubierać szkolny mundurek, a na szkolne uroczystości szatę wyjściową... o ile się nie mylę, mamy porę posiłku, prawda? -zapytał jadowitym tonem. Zaśmiał się w duchu zauważając, że dziewczyna nie chce odpowiedź skąd ma hasło do łazienki prefektów. Na to pytanie odpowiedział natomiast Avery, a Brown uśmiechnął się tryumfalnie.
-Cóż, Avery, mam nadzieję, że rozwiałem wątpliwości, co do tego kiedy uczeń ma nosić mundurek szkolny. Radzę dokładnie przestudiować regulamin... chyba masz jakieś kopie w bibliotece, co? -Umilkł na moment, dając sobie krótki moment na kilka przemyśleń.
-Możesz być pewna, Cortez, że opiekun Gryfonów dowie się, że szmuglowałaś w tej łazience. CO do Ciebie, Avery - zwrócił się do mężczyzny, śmiejąc mu się prosto w twarz - to będzie taki mini haczyk na Ciebie. Chyba nie chcesz się narażać dyrektorowi, podając hasła uczniom? Kto wie jakie jeszcze tajemnice im wyjawiasz? - dodał słodkim tonem, nie kryjąc rozbawienia. -Na przyszłość, nie radzę wchodzić mi w drogę... wiesz, kilka takich haczyków i będę w stanie złowić grubą rybę, nieprawdaż? - ponownie umilkł, bawiąc się różdżką. Stwierdził, że czas już iść, toteż odwrócił się na pięcie, chcąc wyjść bez pożegnania, ale rzucił jeszcze krótką uwagę przez ramię.-Cortez, jeżeli jeszcze raz Cię tu spotkam, osobiście zaprowadzę Cię do Hampsona. Życzę miłego dnia.
[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 32
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 53
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 65
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6776-matthew-avery#192661
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6779-relacje-pielegniarki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6780-sowa-pielegniarki-strzesz-sie#192690




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Pon Paź 14 2013, 12:29

- mamy porę posiłku, ale Karin na niego nie poszła, a w regulaminie nie ma, że w czasie posiłków tylko na posiłkach - powiedział szybko coraz bardziej wyprowadzając się z równowagi - żegnam pana przedyskutuje to jeszcze z nauczycielem lecz nie teraz. I to, żaden haczyk według mnie gdyż prędzej czy później powiem to dyrektorowi, miałem zamiar ostatnio lecz go jakoś nie spotkałem rozlane eliksiry zagrodziły mi drogę - odprowadził jadowitym wzrokiem nauczyciela i, gdy drzwi zamknęły się wpatrzył się w Karin i przytulił jak ojciec córkę. Czasami miał takie momenty, że uważał się za jej ojca i to była jego jedna z wielu wad. - Ładnie się ubrałaś - uśmiechnął się do dziewczyny i puścił ją i usiadł na podłodze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Mexico City
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 276
  Liczba postów : 269
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6246-karin-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6247-kto-kochanek-a-kto-wrog
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6248-poczta-karin




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Pon Paź 14 2013, 12:42

Właśnie miała powiedzieć, że na posiłku jej nie ma, ale wyręczył ją w tym Matt. A później Psorek sobie poszedł zostawiając ich razem.
-Ale nadenty bufon.- powiedziała gdy tylko za Brownem zamknęły się drzwi.- odwzajemniła uścisk Matta i usiadła obok niego na podłodze, trzymając chorą nogę wyprostowaną. Tak, żeby wiedział, ze stosuje się do jego zaleceń.
-Dzięki- odpowiedziała na komplement.- Dzięki, że się za mną wstawiłeś. Gdyby nie ty, to pewnie już dawno siedziałabym w gabinecie dyrektora.- powiedziała bawiąc się zamkiem kurtki.
Spojrzała na niego ukratkiem i uśmiechneła się.
Matt był przystojny, nawet bardzo. I młody. Ale zawsze miala wrażenie, ze tratuje ją jak młodszą siostrę, albo córkę. Kiedyś ją to irytowało, ale zdążyła się już przyzwyczaić. Miło mieć kogoś takiego, kto dba o nasze bezpieczeństwo i nie oczekuje niczego w zamian, albo nie londuje się z nim zaraz w łóżku. Chyba właśnie tego najbardziej jej brakuje w Meksyku.
-Swoją drogą co robiłeś w tej części zamku? Chyba nie często wchodzisz wyżej niż na pierwsze piętro.- powiedziała dalej mu się przzglądając.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 32
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 53
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 65
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6776-matthew-avery#192661
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6779-relacje-pielegniarki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6780-sowa-pielegniarki-strzesz-sie#192690




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Pon Paź 14 2013, 13:00

- Nie ma za co. - uśmiechnął się do dziewczyny - szukałem ogółem i ciebie i dyrektora. Ciebie bo musiałem jeszcze popatrzyć ostatni raz na twoją nogę, a z dyrem powiedzieć mu o rozlanych eliksirach na drugim piętrze. To jest twój pierwsza sprzeczka z Charlie'm? Ciota jakich mało ... oh dobrze pamiętam moją pierwszą sprzeczkę - uśmiechnął się i przypomniał sobie w myślach, kiedy kłócił się z Charlie'm o mugolach. - to było dwa miesiące temu. Było to na błoniach. - zmarszczył czoło - powiem szczerze, lecz nikomu nie wygaduj bo to źle wyjdzie o mnie i będę mieć kłopoty, żer jestem zdumiony jak on, miłośnik mugoli może być opiekunem slytherinu. Gryfindoru, hufflepuff'u rozumiem, ale, że do slytherinu to ja nie ogarniam. A dlaczego nie ma cię znów w wielkiej sali na drugim śniadaniu? Może jak jadłaś pierwsze to rozumiem, nie wiem nie było mnie tam - uśmiechnął się i popatrzył na dziewczynę.- poczekaj tu - wyszedł chwilowo z łazienki i wracając kilka minut później z dwoma pucharami z sokiem dyniowym i talerzami z śniadaniem - jedz, dobrze wpłynie na ciebie, tym bardziej, że dużo ćwiczysz- podsunął jeden talerz do dziewczyny, sam zaczynając od pucharu.



Ostatnio zmieniony przez Matthew Avery dnia Pon Paź 14 2013, 14:14, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Mexico City
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 276
  Liczba postów : 269
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6246-karin-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6247-kto-kochanek-a-kto-wrog
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6248-poczta-karin




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Pon Paź 14 2013, 13:16

-Ojej. Aż mi się miło robi jak się tak o mnie troszczysz. A co sie stało z tymi eliksirami?- spytała zaciekawiona. Nie miała zielonego pojęcia co się dzieje w szkole. Przez ostatnich kilka tygodni była jakby wyłączona z życia Hogwartu. Dopiero wczoraj wieczorem wróciła do życia, gdy dostała list od Patrica, że on, Cattleya i jej mama są bezpieczni. Sprawiło jej to taką ulgę, że mimo później pory poszła pobiegać. To wtedy, po ciemku zerwała sobie ścięgno. Na szczęście udało jej się uprosić Matta, żeby pozwolił jej spać w swoim łóżku w dormitorium. Oczywiście nie powiedziała mu dlaczego wyszła tak późno na błonia. Chciała uniknąć zbędnych pytań, powiedziała tylko, że po prostu tego potrzebowała.
-Charliego znam z lekcji OPCM, no i przez pewien czas był opiekunem Gryffindoru. Ale faktycznie, zastanawiajacy jest fakt, że tak nagle zmienił dom.- powiedziaął troszkę zamyślona. Nigdy nie powiedziała Mattowi, że jest szlamowatej krwi. Zawsze na to pytanie odpowiadała, że przecież nie ma to żadnego znaczenia.
Mężczyzna wyczarował trochę jedzenia i podetknął jej tależ pod nos.
-Zjadłam syte śniadanie, ale w sumie mogę coś jeszcze zjeść.- powiedziała i dziabnęła trochę jajecznicy.- Noga już nie boli, zastanawiałam się, czy nie pójść dzisiaj popływać w jeziorze. Po poludniu ma być burza, więc woda będzie ciepła.- powiedziała popijając jajecznicę sokiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 32
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 53
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 65
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6776-matthew-avery#192661
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6779-relacje-pielegniarki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6780-sowa-pielegniarki-strzesz-sie#192690




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Pon Paź 14 2013, 13:31

- Na drugim piętrze jakaś gryfonka rozlała po całym korytarzu kolorowe eliksiry, które po dotknięciu jakiegoś obiektu zmieniają kolor tej rzeczy na kolor eliksiru. Gdybyś zobaczyła Gabriela w tych eliksirach... - uśmiechnął się szeroko i zmarszczył czoło - pokaż tą nogę to ja ocenie czy dziś jeszcze będziesz mogła popływać. - Złapał ją lekko za nogę przyglądając się miejscu gdzie jest ścięgno - No dziś już będziesz mogła popływać, ale wolno i biegać nie będziesz mogła przez następne dwa tygodnie. I oszczędzaj się, a tak samo najlepiej ignoruj Charlie'go, chyba, że będzie cię pytać na lekcjach. I jak będzie się nad tobą znęcać z tego powodu powiedz mi ja to zgłoszę i problem z głowy - upił kolejnego łyka soku i wyciągnął skalpel z tylnej kieszeni - albo też mam inną opcję - uśmiechnął się szeroko. - Idziemy stąd? Mam dziwne przeczucie, że zaras Charlie przyjdzie tu z dyrem, albo jeszcze gorzej z opiekunem gryfu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Mexico City
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 276
  Liczba postów : 269
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6246-karin-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6247-kto-kochanek-a-kto-wrog
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6248-poczta-karin




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Pon Paź 14 2013, 16:36

-To pewnie któraś z tych smarkatych z pierwszego albo drugiego roku. Biedny Pan Woźny...- powiedziała ze smuteczkiem. Lubiła woźnych, zawsze miała u nich jakieś fory.
Ściagnęła buta i dała Mattowi swoją nogę do kontroli. A ten orzekł werdykt. Dwa tygodnie bez biegania. Zaraz, zaraz... Dwa TYGODNIE?! Nie, nie, nie... tak to być nie może! Karin musi biegć, musi być w ruchu! Inaczej zwariuje!
-Nie da sie tego jakoś przeyspieszyć? nie wiem... Nie ma jakiejś maści, czy cos w tym stylu?- spytała błagalnym tonem. Ona nie może być unieruchomiona na tak długo. Nie, jeśli ktoś chce, żeby została przy zdrowych zmysłach.
Pielęgniarz przestrzegł ją przez Brownem.
-Tego profesorka znam z lekcji OPCM, ale już na nie nie chodzę. Jakoś mnie nie interesowały. No i kiedyś był opiekunem Gryffindoru. Swoją drogą to ciekawe, ze tak nagle zmienił dom. I to o stro osiemdziesiat stopni.- powiedziała lekko zamyślona. Oczywiście nigdy nie powiedziała Mattowi, że sama jest szlamowatej krwi. Zawsze jakoś udało jej się wykręcić od odpowiadzi.
Gdy mężczyzna zaproponował zmianę lokum. Karin włożyła buta, dopiła sok i wstała.
-To gdzie idziemy?- spytała otrzepując sobie siedzenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 32
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 53
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 65
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6776-matthew-avery#192661
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6779-relacje-pielegniarki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6780-sowa-pielegniarki-strzesz-sie#192690




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Pon Paź 14 2013, 16:53

- Jest maść, ale skończyły mi się jej zapasy będę musiał się po nie wybrać. A na razie nie mogę nigdzie znaleźć tej maści - zamyślił się nad miejscem - gdzieś gdzie będzie całkiem spokojnie... jedyne miejsce, które ja znam jeśli chodzi o spokój to jest ta łazienka, ale teraz pewnie Charlie będzie tu siedział i pilnował... znam jeszcze jedno miejsce, lecz nie... nie mogę złamałabyś regulamin tak samo jak ja. - zamyślił się. Miał na myśli oczywiście zakazany las, lecz nie mogą. - To jest właśnie dziwne... z jakiego powodu zmienił? To jest troszke podejrzane. Ciekawe czy ślizgoni lubią Charlie'go? Tym bardziej, że on wielbi mugoli... to jest niepojęte moim zdaniem - obracał skalpel w ręku z taką zwinnością, że sam czasami się zastanawia jak on to robi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Mexico City
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 276
  Liczba postów : 269
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6246-karin-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6247-kto-kochanek-a-kto-wrog
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6248-poczta-karin




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Pon Paź 14 2013, 17:22

Karin również się zastanowiła. Gdzieś gdzie jest spokojnie...
-A co powiesz na zapomnianą komnatę na siódmym piętrze?- spytała po dłuższej chwili.
Była w tej konacie tylko raz w zeszłym roku, gdy szukała jakiegoś ustronnego miajsca na małe "sam na sam" z jakimś krukonem z trzeciego roku studiów. No cóż... impreza była niezła. Teraz oczywiście do niczego nie dojdzie, po prostu usiądą na starych poduchach i pogadają. Karin ma jeszcze godzinę wolną, więc mieli czas.
-Wiesz, ze ślizgonami ostatnio nie dogaduję się najlepiej, więc nic ci nie powiem w tym temacie. Ale słyszałam, że Brown jest gejem... Może spodobał mu się któryś z uczniow? Trzeba przyznać, że Ślizgoni maja całkiem niezłych chłopaków.- powiedziała z uśmiechem znawczyni.
Nie miała zielonego pojęcia, czy Matt słyszał plotki jakie o niej chodzą, ale szczerze mówiąc wisiało jej to.
-To co, idziemy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 32
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 53
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 65
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6776-matthew-avery#192661
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6779-relacje-pielegniarki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6780-sowa-pielegniarki-strzesz-sie#192690




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Pon Paź 14 2013, 17:42

- No już poczekaj... on jest gejem? Trzeba to wykorzystać, każdy teraz będzie o tym wiedział - rozmarzył się wciąż obracając skalpelem w ręce i dzięki tej radości jeszcze szybciej go obracał w palcach. Przy Karin czuł się swobodnie, nie mal jak przy córce. W wszystkim się zgadzali, razem się śmiali. Zjadł jeszcze jednego tosta, gdyż talerz ciągle się uzupełniał i wstał powoli podnosząc Karin mieli już wyjść, ale jeszcze Matt spojrzał na basen i wszystkie krany. Lubiał na nie patrzeć, a jeszcze bardziej gdy lały się z nich rozmaite płyny. Westchnął i poszli razem w strone wyjścia z łazienki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Luksmeburg
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2343
  Liczba postów : 1899
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2680-dexter-vanberg#91111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2696-laboratorium-dextera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2721-dexterkowe-lisciki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7160-dexter-vanberg#204285




Administrator






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Czw Maj 29 2014, 17:57

ten, chyba +18

Pierwszymi drzwiami, na jakie miał natrafić, były te prowadzące do pobliskiej łazienki prefektów. Irracjonalnie, chociaż przysługiwała mu taka możliwość, rzadko korzystał z tego pokoju, nie mogąc zapamiętać w jakiej części zamku się znajduje. Miejsce to jednak teraz idealnie pasowało dla nich chociażby względem swej nazwy. Może nie było tu ogromnego łóżka, no ale na boga, nie oczekujmy cudów, w końcu spotkali się na patrolu, a nie u jednego z nich w mieszkaniu. Niewielkie koszty spontanicznych wyborów. Jemu i tak wszystko było jedno.
Jej złość przelewana w pocałunkach jeszcze bardziej go nakręcała. Uwielbiał czuć, widzieć w kimś prawdziwe emocje, kochał moment, w którym ludzie się zapominali. Gdzie znikały pewne bariery i przybrane pozy, gdy na wierzch wychodziły uczucia, chociażby miała być to tylko złość. Widok Isolde prawdziwej, zawsze bardzo mu się podobał. I wcale nie chciałby, aby bez żadnej walki opadła mu na zawołanie w ramiona z rozanieleniem wypisanym na twarzy. Czasem, nie, nie zawsze, lubił, gdy nie było prosto i łatwo. Odmiana zawsze się przydaje.
Kiedy zatrzasnęły się za nimi drzwi, momentalnie przeszedł do zdejmowania górnej części odzienia z Isolde, jakby tylko czekał, aż znajdą się w pustym pomieszczeniu, by do tego przejść. A nawet, nie jakby, bowiem w istocie tak było. Jej bluzka wraz z biustonoszem bardzo prędko znalazły idealne miejsce na chłodnej posadzce, zaś Vanbergowe dłonie na kształtnym biuście dziewczyny. Znów oparli się o ścianę, gdy muzyk oderwał się od jej ust, by pocałunkami ruszyć na wędrówkę wzdłuż jej smukłej szyi. Przerwał na moment, by pozbyć się własnej marynarki jak i koszulki, w czym być może i blondwłosa mu pomogła. Nie na długo trwało jednak to oderwanie, bowiem zaraz ustami błądził po jej dekolcie, docierając do piersi, przy których to na pewien czas pozostał, jednocześnie dłońmi dobierając się do dolnej części jej garderoby, tak by i tą zacząć rozpinać. Szybko, zachłannie, z pewnymi ruchami, bo czuł, jakby wystarczająco długo docierali do tego punktu w ich znajomości, a jakby oszaleć wprost miał przeciągając to jeszcze kolejne minuty dłużej. Nieznośnie niecierpliwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Kornwalia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4015
  Liczba postów : 1809
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739




Moderator






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Czw Maj 29 2014, 22:12

+ 18

Nie zwracała uwagi na otoczenie, nie zwracała uwagi na nic, zatracając się w tych namiętnych pieszczotach, pozwalając mu się prowadzić, błądząc dłońmi po jego ciele, całując go zachłannie i drażniąc jego skórę paznokciami. Zbyt długo tłumione namiętności narastają do chwili, gdy znajdą pretekst, by wydostać się na zewnątrz, a wtedy... wtedy jest już za późno. Przynajmniej tak było w przypadku Isolde, która czuła, że nie ma siły ani chęci, by się zatrzymać, choć doskonale wiedziała, że nie powinna tego robić.
Jej też się to podobało. Podobał się jej fakt, że pozwoliła sobie na ten wybuch emocji, podobała się jej ta pełna pasji walka, która toczyła się między nimi, ich zachłanne dłonie, języki, usta i zęby, podobało się to, że żadne nie chciało się poddać, że spierali się o dominację, podkreślając na każdym kroku fakt, że oboje dyktują warunki tej gry. To było niesamowicie ekscytujące i sprawiało, że Isolde zatracała się w tej chwili, w tych doznaniach i pragnęła więcej. Czuła się cudownie wyzwolona, pozwalając innej stronie swojej natury przejąć kontrolę, dając się poznać od innej strony, pokazać całą namiętność, która dotąd była jakby nieobecna, mimo że cały czas czaiła się gdzieś na dnie, czekając tylko na moment, kiedy wola i rozsądek Isolde osłabną na tyle, by mogła dojść do głosu.
Czując dłonie Dextera na swoich piersiach, nie mogła powstrzymać przeciągłego jęku. Odchyliła głowę do tyłu, pozwalając jego ustom pieścić delikatną skórę, a sama zaczęła wodzić dłońmi po jego torsie, potem brzuchu, dochodząc do granicy spodni, drażniąc paznokciami jego podbrzusze i mając wrażenie, że nie wytrzyma tego cudownego napięcia. Pomogła mu ściągnąć koszulkę, po czym zagryzła wargi, wydając z siebie cichy pomruk rozkoszy i przyciskając głowę Vanberga do swoich piersi. Oddychała coraz szybciej, coraz bardziej nerwowo. Tak, ich gra wstępna trwała od kilku miesięcy i chyba oboje znajdowali się na granicy zmysłów.
Stała przed nim naga, nie zastanawiając się nad niczym, nie analizując niczego, nie tocząc żadnej innej walki, oprócz tej, jaką toczyły ich ciała, i znacząc jego szyję i barki zachłannymi pocałunkami lub ugryzieniami, podczas gdy jej dłonie manipulowały przy jego spodniach, które tylko przeszkadzały w spełnieniu tego, co po prostu musiało się stać.

______________________

But I still haven't found what I'm looking for...

I have climbed highest mountain,
I have run through the fields only to be with you.
I have run, I have crawled, I have scaled these city walls,
these city walls only to be with you.
But I still haven't found what I'm looking for.
But I still haven't found what I'm looking for
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Luksmeburg
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2343
  Liczba postów : 1899
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2680-dexter-vanberg#91111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2696-laboratorium-dextera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2721-dexterkowe-lisciki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7160-dexter-vanberg#204285




Administrator






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Pon Cze 02 2014, 14:02

+18

Jeśli przez ostatni okres znajomości z Isolde wykazywał się chociaż minimalną cierpliwością (a jak wiadomo i z tym bywało czasem krucho), tak teraz wydawać by się mogło, iż próbuje nadrobić stracony czas. Totalnie zatracając się w tej chwili, swą uwagę poświęcał wyłącznie blondynce oraz cudownym uczuciom, jakie towarzyszyły mu w tej chwili. Prowadzony pożądaniem, prędko pozbył dziewczynę odzienia, moment później zrzucając z siebie, to co zbędne.
Kto pomyślałby, że gdy spotkali się rok temu w Japonii, tak skończą? Dziewczyna nie przyjęła jego towarzystwa wówczas zbyt radośnie, ani nie szczędziła sobie średnio przychylnych komentarzy. Na szczęście Vanberg totalnie jej niechęcią się nie przejął, a co więcej, odkrył frajdę we wchodzeniu jej w drogę. Różnymi zbiegami okoliczności, za każdym razem, gdy już później na nią wpadał, robił to w dość gwałtownym stylu, powodując dookoła drobny huragan. Chyba całkiem nieźle się sprawdzał w wywracaniu wszystkiego do góry nogami. Nie, żeby obrał taki cel... samo jakoś tak wychodziło.
Przerwał wszelakie pocałunki, jakimi ją obdarowywał, by posłać szybkie spojrzenie na jej zgrabną, kobiecą sylwetkę, a zaraz po tym, lekko pociągnął ją za rękę, by ruszyła za nim. Byli w łazience, wypadało skorzystać z tych okoliczności. Woda w wielkiej wannie szybko się napełniła, gdy znajdowali się w niej, ponownie namiętnie całując i prowadząc tą małą grę o dominację. Jakby tym zbliżeniem siłowali się, kto bardziej tu zawinił, kto na kogo ma większe prawo być złym. W końcu niecierpliwie objął i uniósł dziewczynę tak, by oplotła go w pasie nogami, w wodzie ta kombinacja była znacznie wygodniejsza. Przyparł do niej, sprawiając, by w miarę wygodnie oparła się o brzeg głębokiej wanny, aby więcej nie zwlekając móc przejść do punktu najbardziej oczekiwanego. Serce biło mu jak oszalałe, gdy mocno zacisnął dłoń na jej pośladku, kiedy jednocześnie z głośnym westchnieniem wreszcie znalazł się w pannie Bloodworth.
Ta chwila, niby tak absurdalna w przypadku tej niedopasowanej dwójki, jednocześnie wydawała się być idealnym punktem w ich znajomości, punktem, do którego od dawna już zmierzali. Można by rzec, to musiało się tak skończyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Kornwalia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4015
  Liczba postów : 1809
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739




Moderator






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Pon Cze 02 2014, 21:10

+ 18

To było dziwne, ale Isolde nie poczuła żadnego zażenowania, gdy Vanberg otaksował spojrzeniem jej nagość, choć przecież z natury była dość wstydliwa. Jego wzrok rozpalił ją jeszcze bardziej, czuła się jak najbardziej godna pożądania kobieta na świecie i to wrażenie uskrzydlało ją, sprawiało, że była gotowa zupełnie się zatracić. Wodziła palcami po jego nagim ciele, dotykając linii tatuaży, mając wrażenie, że jej opuszki drażnią drobne płomyczki, że wypełniają jej żyły.
Tak, wanna była dobrym wyborem. Isolde z rozkoszą zanurzała się w wodzie, jednocześnie kontynuując namiętną grę zmysłów, próbując udowodnić Dexterowi, że nie podda się bez walki, nie ulegnie mu ot tak, bezwolna i słaba. Była między nimi jakaś dziwna równowaga, która wydawała się absurdem, bo przecież nie potrafili znaleźć tego złotego środka w swoich zwykłych relacjach, jednak w tej chwili wydawali się idealnie dopasowani - tak samo namiętni, tak samo spragnieni, tak samo niechętni, by oddać tej drugiej osobie kontrolę nad tym, co właśnie się działo. Isolde przekuła całą swoją złość, zbierającą się w niej od miesięcy, w pasję, która odebrała jej klarowność myślenia. Pozwoliła mu się objąć i unieść, oplotła jego biodra nogami, mając cudowne wrażenie, że zaraz przekroczą tę magiczną granicę, za którą po prostu musieli się znaleźć, bo to było im pisane. Oparła się o brzeg wanny, patrząc Dexterowi w oczy ze zmysłowym uśmiechem, po czym jęknęła głośno, gdy nareszcie połączyli się w namiętnym splocie. Napawała się wyrazem jego twarzy, napawała się rozkoszą, którą jej dawał, napawała się poczuciem, że nareszcie doszło do tego, czego oboje pragnęli. Przesunęła paznokciem kciuka wzdłuż jego kręgosłupa, po czym zaczęła chciwie całować jego szyję i barki, zostawiając na nich ciemne ślady malinek. Ich ciała poruszały się w zgodnym rytmie, który odbierał Isolde oddech i wyrywał z ust ciche jęki rozkoszy. Miała wrażenie, że unosi się ponad własną świadomość, każdy ruch bioder Dextera wprawiał ją w stan euforii, zacierał granice rzeczywistości, sprawiając, że mogła tylko odczuwać, odbierać kolejne bodźce i błądzić dłońmi po ciele Vanberga. W świetle dnia wydawali się najbardziej niedopasowanym duetem pod słońcem. Ale teraz była noc, a oni lepiej rozumieli język swoich ciał niż słowa, za którymi skrywało się zbyt wiele ukrytych pragnień.

______________________

But I still haven't found what I'm looking for...

I have climbed highest mountain,
I have run through the fields only to be with you.
I have run, I have crawled, I have scaled these city walls,
these city walls only to be with you.
But I still haven't found what I'm looking for.
But I still haven't found what I'm looking for
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Luksmeburg
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2343
  Liczba postów : 1899
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2680-dexter-vanberg#91111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2696-laboratorium-dextera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2721-dexterkowe-lisciki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7160-dexter-vanberg#204285




Administrator






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Wto Cze 10 2014, 17:01

+18

Nie potrafili odnaleźć równowagi na wielu płaszczyznach. Nie dogadywali się muzycznie, życiowo, inaczej podchodzili do miliona spraw. I zdawać by się mogło, że nie znajdą żadnej drogi, na której będą zgrani. Jednakże, całe to poczucie niezrozumienia jednym ruchem zostało strącone, gdy zaczęli zrzucać z siebie ubrania, zatracając się w tym namiętnym szaleństwie. Kto pomyślałby, że to w seksie się najlepiej zrozumieją? Cóż, powinni byli się na tym skupić wcześniej, uniknęliby wielu niepotrzebnych kłótni!
Nawet nie tyle, co przekazywał w swych pocałunkach frustrację spowodowaną wcześniejszymi odmowami ze strony Is, a po prostu zniecierpliwienie i satysfakcję z tego, że wreszcie może swobodnie sięgnąć po to co chce. No, swobodnie o tyle o ile, bo Is tu wcale aż tak bierna nie była. Trudno stwierdzić, czy było im to pisane, ale nie można zaprzeczyć, że podświadomie zmierzali do tej chwili.
Zatracił się w chwili, wyrzucając z myśli wszystko ponadto, co rozgrywało się między nimi w tym momencie. Liczyło się tylko ciało Is, dostarczające tylu przyjemności. Niedługą chwilę później, przyśpieszył swe ruchy biodrami, dając mocniejszy upust kierującego nim uczucia pożądania. Nie był poetą, nie umiałby później tego co działo się w łazience, opisać jako pełnego wzruszających uniesień, ale bardziej wprost mógł powiedzieć, iż był to po prostu bardzo dobry seks. Pełen silnego napięcia między nimi i zupełnego zatracenia. Zniecierpliwienie, konflikt charakterów był jak doskonała przyprawa, dodająca temu wszystkiemu odpowiedniego smaczku.
W blasku nocy, odkrywając, że pasują do siebie znacznie lepiej, niż im się wydawało, z głośnym biciem serca, szumem wody i głośnymi westchnieniami, dotarli na szczyt rozkoszy, której ponoć wspólnie mieli nie kosztować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Kornwalia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4015
  Liczba postów : 1809
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739




Moderator






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Wto Cze 10 2014, 21:30

+ 18

To było dziwne, bo przecież mogli i lubili ze sobą rozmawiać, dopóki nie próbowali się zacząć wzajemnie przekonywać, że ich sposób na życie jest lepszy. Samo wykładanie swoich przekonań było w porządku - kłopoty zaczynały się, kiedy ta druga strona, próbowała je oceniać, dewaluować. A różnic było zbyt wiele, by nie potykać się o nie co chwilę, żeby nie odkrywać, że znów się w jakiejś kwestii nie zgadzają, że ich opinie są tak rozbieżne, że nie mogą wykonać nawet jednego gestu, by nie spotkać się z krytyką z drugiej strony. Więc może po prostu powinni przestać oceniać, a po prostu akceptować się wzajemnie takimi, jakimi byli, z całym arsenałem swoich wad, różnic i przeciwieństw.
Więc teraz, kiedy po prostu działali, kiedy nie było między nimi słów, które wszystko psuły, rozumieli się doskonale, odnaleźli wspólny rytm, który prowadził ich do spełnienia. Byli dwoma ładunkami namiętności - dodatnim i ujemnym - które przyciągały się wzajemnie właśnie ze względu na tę różnicę. Nie, tu nie było miejsca na wzruszenia, na słodkie słówka ani przeciągające się niewinne pieszczoty. Było za to miejsce na namiętność, pasję i rozkosz, której fala zalała ich niemal w tej samej chwili. Isolde krzyknęła, po czym zacisnęła zęby i wbiła paznokcie w plecy Vanberga, zostawiając na jego skórze czerwone linie, z których jedna wezbrała krwią. Pocałowała go namiętnie w usta, przesuwając dłonie na jego kark, głaszcząc go tym razem delikatnie. Westchnęła cicho, po czym zaczęła obsypywać leniwymi pocałunkami jego ramiona i szyję, jakby chciała go przeprosić za te czerwone pręgi na jego plecach, za pogryzione wargi i wszystko inne.
Miała mętlik w głowie, nie mogła się skupić na żadnej myśli, chciała coś powiedzieć, ale nie była pewna, czy to, co między nimi zaszło, będzie jej największym wyrzutem sumienia, czy może wręcz przeciwnie, najlepszym wspomnieniem.
- Dopiąłeś swego... masz... swoją noc... poślubną... - wyszeptała ochryple, nie mogąc uspokoić oddechu ani zapanować nad uśmiechem, cisnącym się jej na usta. Tam w kuchni, bawili się tą myślą, Dexter zrobił jej obrączkę z gałązki od winogrona... Wtedy myśl, że mogłoby między nimi dojść do czegoś więcej, była absurdalna. Ale teraz stała się faktem. A Isolde ku własnemu zdumieniu nie potrafiła tego żałować.

______________________

But I still haven't found what I'm looking for...

I have climbed highest mountain,
I have run through the fields only to be with you.
I have run, I have crawled, I have scaled these city walls,
these city walls only to be with you.
But I still haven't found what I'm looking for.
But I still haven't found what I'm looking for
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Doughsbury, Massachusetts, USA
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 311
Dodatkowo : prefekt
  Liczba postów : 297
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10984-katya-kolosova#299068
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10985-krolowa-kwiatow#299074
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10986-kwiecisty-szambelan#299082
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10987-katya-kolosova#299085




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Czw Paź 01 2015, 11:00

Gdyby rozdawano nagrody wszechświata w dziedzinie niestałości pojmowanej na dowolne sposoby, gatunek ludzki zgarniałby je za każdym razem. Katya nie mogła zrozumieć, dlaczego z tylu milionów wspaniałych planów ostatecznie nic nie wychodziło, ciągle zrzucając winę za to na przeróżne - zwykle zupełnie ze sprawą niezwiązane - aspekty życia i umysłu, ostatecznie nie odnajdując nawet chwili psychicznego ukojenia. Teraz, gdy dyrekcja Hogwartu poczyniła odpowiednie rozeznanie w kadrze uczniowskiej, którą niedawno do siebie ściągnęła i spośród dziesiątek posiadających nienaganne, szkolne kartoteki czarodziejów na salemskiego prefekta wybrała akurat Kolosową, dziewczyna nabrała pewnej nikłej nadziei na zaśmianie się przeciwnościom losu w ich okrutne, ohydne twarze. Zaistniała wyraźna szansa na naprawienie popadających w ruiny ambicji, zamiarów oraz znajomości. Podupadające Wands & Skulls mogło znów stanąć na nogach, mimo że znaczna jego część spłonęła razem z Salem, a kilka innych zaginęło w akcji, albo wyjeżdżając do innych szkół, albo zaprzestawszy aktywnych działań w stowarzyszeniu.
Tę noc miała już wedle planu wypełnioną różnorakimi rodzajami dreszczyku emocji, umawiając się z Ceres na zwiedzanie łazienki prefektów. Choć ona sama miała pełne prawo tam przebywać, to jej przyjaciółka niekoniecznie - zresztą, błąkanie się po ciemnych korytarzach Hogwartu samo z siebie służyło za wystarczające ryzyko, skoro byle który nauczyciel mógłby je wtedy przyłapać. Co prawda wystarczy kilka sprytnie dobranych słów, chwila dobrej gry aktorskiej i powinno obejść się bez kłopotów, a jednak coś ciągle męczyło młodą pół-Rosjankę, subtelnie podpowiadając jej, iż źle się to wszystko skończy. Kto wie, może właśnie tego było trzeba? Złego końca, ażeby przerośnięta ambicja zerwała dziwaczne kajdany i wstała na nowo, oślepiając swym blaskiem wszystko, co ograniczało królową kwiatów? Westchnęła ciężko, podnosząc się na łóżku do siadu. Reszta dziewczyn ani myślała wybudzać się z głębokich snów przez tak delikatne szelesty. Spojrzała na pobliskie biurko, gdzie złożyła trochę wcześniej wielokolorową, kwiecistą mieszankę. Corona Floridis, wyszeptała, ujmując wcześniej różdżkę w drobną dłoń i wykonując stosowny ruch, chwilę później zakładając nowo powstały wieniec na głowę. Większość nocy przeleżała pod kołdrą już stosownie do nocnego wypadu ubrana, co raz rzucając zaklęcie chłodzące, żeby przypadkiem nie zagrzać się w ten sposób na śmierć. Wreszcie wstała, wkładając jeszcze szybko buty i wymykając się bezszelestnie z dormitorium, aby popędzić na ustalone z O'Shea miejsce. Oczywiście zastała ją od dłuższej chwili czekającą, ale zdolną wszelkie spóźnienie wybaczyć, skoro nadchodziła okazja na penetrację miejsc, w których znaleźć się nie powinna.
Do celu dotarły po stosunkowo długim marszu, bowiem zgubiły się dobre cztery razy, zanim odnalazły właściwą drogę. Taką karę otrzymała srebrzystowłosa za pozwolenie na prowadzenie się przez Kasię, nadal niewystarczająco rozeznaną z terenami, których miała od tego dnia pilnować. Brązowowłosa zgadywała, że jej niby-siostra gotowa jest zapłacić podobną cenę za wypowiedzenie najcenniejszego tej nocy związku frazeologicznego, stanowiącego hasło do ich własnej Komnaty Tajemnic. Delikatny głos rozbrzmiał w przerażających, ogromnych korytarzach zamku, otwierając jedne z najbardziej wyjątkowych drzwi w całej okolicy. Dwie ciekawskie istotki wparowały bezzwłocznie do środka, uśmiechając się do siebie nawzajem.
- Dali im tu cały basen... - mruknęła głucho Kolosova, siadając na jednym z marmurowych stopni nieopodal rzeczonego basenu, oczyma wodząc po oknach tak długo, aż natrafiła na żywy witraż przedstawiający syrenę, teraz obserwujący uważnie dwójkę przybyłych gości. Osiemnastolatka zapatrzyła się na dłużej w magiczną postać, jak gdyby zapominając na śmierć o tym, że nie przyszła tu wcale sama.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Kalifornia, USA
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 426
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 446
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11002-ceres-o-shea
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11012-ultradelirium#299429
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11011-nie-mam-sowy#299428
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11010-ceres-o-shea#299427




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Czw Paź 08 2015, 11:46

Nie wypadało ci odmówić zaproszenia, prawda? Twoja ciekawość nie znała żadnych granic, poza tym nie miałaś w zwyczaju mówienia nie, zwłaszcza, że Kolosova zapewniła cię o tym, że w razie problemów odegracie przedstawienie, które rzekomo miało uchronić cię przed konsekwencjami. Skoro zapewniła ciebie (a przy okazji połowę Salemczyków) o swojej pomocy, wręcz podejrzanym byłoby zgłosić sprzeciw – jeszcze Katya pomyślałaby, że nie masz do niej zaufania.
Przyznaj jednak, że jak nikt potrzebowałaś takiego nocnego spaceru. Choć absolutnie nie kręciło cię samo łamanie zasad, bo okres buntowniczy już dawno miałaś za sobą, tak towarzyszące mu przyspieszone tętno nadawało tempo twojemu życiu. W nieznanych ci nadal murach Hogwartu czułaś się jak w zimnym, kamiennym labiryncie, i choć nie było to Salem, ani tym bardziej Zakazany Las, noc lubiła skrywać pod swoim płaszczem osobliwe tajemnice. Dotarcie do łazienki okazało się udaną nagrodą za błądzenie po szkolnych korytarzach. W przeciwieństwie do niektórych Salemczyków tobie było wszystko jedno i nie rozumiałaś tego, dlaczego oddano wam całe skrzydło i zapewniono wszelkie udogodnienia. Nie miałaś powodu, by z tej racji traktować Hogwartczyków jako gorszych, choć może właśnie powinnaś – w końcu to ty pochodziłaś z niebotycznie majętnej rodziny, to ty byłaś od zarania przyuczona do luksusów, choć w gruncie rzeczy w ogóle o to nie dbałaś. A jednak przekraczając próg łazienki byłaś absolutnie pewna, że żadna z tych w Salem nie mogła się z nią równać.
Zwłaszcza teraz, kiedy skrywały je grube warstwy popiołu.
- Wygląda na to, że jednak nie jesteśmy traktowani jako szczególnie ważni goście – dodałaś cicho, bo miałaś wrażenie, że w tym ogromnym pomieszczeniu najmniejszy szept odbija się echem po wysokich ścianach.
Twoją uwagę przykuły złote kurki, których ilość była trudna do ocenienia na pierwszy rzut oka – dopiero po chwili zdałaś sobie sprawę, że każdy z nich odpowiada za inny zapach. Wszystko wskazywało na to, że nie wyjdziecie stąd za szybko. Odkręciłaś jeden z nich opatrzony deskrypcją w postaci wygrawerowanej tabliczki z hasłem morska piana, już po kilku sekundach czując charakterystyczną dla wybrzeży Kalifornii bryzę. Brakowało jedynie szorstkiego piasku pod twoimi stopami, bo głuchy szum lejącej się wody rekompensował brak huczenia fal. Większość pewnie wybierała słodkie, owocowe zapachy, ty jednak byłaś prawdziwą koneserką i proste rzeczy cię nie satysfakcjonowały. Posłałaś przelotne spojrzenie Katyi, mając nadzieję, że nie sprzeciwi się twojemu wyborowi.
- Jak ci idzie z twoim wiankiem? – zapytałaś, zauważając kwiecistą koronę wplecioną we włosy Kolosovej, powoli schodząc coraz niżej, aż w końcu owinięta w szlafrok stałaś po kostki w wodzie, która zaskakująco szybko wypełniała basen.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Doughsbury, Massachusetts, USA
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 311
Dodatkowo : prefekt
  Liczba postów : 297
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10984-katya-kolosova#299068
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10985-krolowa-kwiatow#299074
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10986-kwiecisty-szambelan#299082
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10987-katya-kolosova#299085




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Sro Paź 14 2015, 17:16

Roześmiała się cicho, ogarnięta nastrojem łazienki i bezlitośnie zeń wyrwana za pomocą narzekań swej towarzyszki. Właściwie mogłaby skomentować jej słowa, usiłując trochę wybronić dyrekcję Hogwartu za pomocą wspaniałych łóżek, znajomych motywów kolorystycznych, czy też właśnie faktu oddania Salemczykom niemal całego skrzydła zamkowego. Jednakże przy Ceres nie potrzebowała się nadzwyczajnie wysilać - dlatego zrezygnowała z ciągnięcia poruszonego tematu. Cieszyła się przy tym, że miały wreszcie okazję pobyć trochę sam na sam. Na co dzień ciągle ktoś przeszkadzał w dyskretnych rozmowach, czy to Jules, czy to Alena, czy jeszcze kilkudziesięciu innych rówieśników, którymi obie się otaczały. A przecież to ze sobą tkwiły w relacji niemal siostrzanej, wyjawiając sobie nawzajem znakomitą większość swoich tajemnic, choć w przypadku tej starszej z dziewcząt, wyżej w hierarchii stał jej prawdziwy brat. Nic to dziwnego, a jednak trochę zasmucało Kasię, która instynktownie dążyła do uzyskania swoistej "wyłączności na Ceśkę", kierowana absolutnie niekontrolowanym, instynktownym wzorem zachowań. Tak więc, raz jeszcze: cieszyła się, że miały parę chwil tylko dla siebie, bowiem istniała jedna, a może nawet dwie rzeczy potrzebujące zrzucenia z serca, a niemożliwe do wyjawienia nawet Sokolovej - mimo że uzyskała ona zaszczytne miano najlepszej przyjaciółki Kolosovej.
Siedząc w niemal całkowitym bezruchu, a znudziwszy się gapieniem ciągle na zaczarowany witraż, przeniosła spojrzenie szafirowych tęczówek na srebrzystowłosą. Mimo całej swojej kochliwości, a wraz z tym wynikającego z niej podziwu dla ładnych ludzi, nie znajdowała w sobie tego obezwładniającego zachwytu nad Luną, zwykle zmuszającego do wpuszczania na twarz czysto obciachowego rumieńca i tracenia nad całą sobą kontroli. Nie była w stanie zrozumieć czynników determinujących jej okresowe tracenie dla kogokolwiek głowy, ale ten konkretny przypadek wyjaśniała sobie siostrzaną relacją, jaką między sobą wykształciły. To musiało być bardzo naturalne - w końcu gdzie normalnemu człowiekowi do kazirodztwa? Poza tym, może to jakiś dziwaczne przeczucie mówiące kochliwemu chochlikowi, że O'Shea nigdy nie odwzajemni jej uczuć? Przecież to właśnie stanowiło jej cechę charakterystyczną. Nie przywiązywała się właściwie do nikogo. Nawet sama Kasia nie mogła być pewna, czy ich przyjaźń jest tak obustronna, jak się wydawało. A jednak pewna Krukonka zdołała zaburzyć naturalną równowagę w psychice Kalifornijki, z tym że sama zainteresowana starała się tego wcale nie pokazywać - a może to Katyi po prostu się zdawało?
- Och... - wydukała nadzwyczaj elokwentnie, wybita z zamiaru zapytania o tęczowogłową (nie żeby miała odpuścić na dobre) - Dosyć sprawnie, już dawno przejrzałam go na wylot - dodała jeszcze, wyjmując z kieszeni mundurka Plecionkę Kukume i zakładając ją na nadgarstek. Kilka chwil minęło zanim twarz Kolosovej przybrała zdecydowanie starsze rysy, w mgnieniu oka zmieniając się w lico godne trzydziestoletniej kobiety. Dziewczę uśmiechnęło się szeroko, wystawiło na moment język do przyjaciółki i ściągnęło czym prędzej artefakt, chowając go na powrót do bezpiecznej kieszonki. Powrót do normalnego stanu nie zajął zbyt długo, a cena za pokazówkę została równie szybko zapłacona. Nieznośna migrena od razu przeszła do ataku.
- Zgaduję... że ty ze swoim radzisz sobie tak samo? - zapytała, odwlekając na później kwestię tajemniczej dziewczyny, o której chciała się dowiedzieć znacznie więcej, niż póki co pozwalano. Przesiadła się jeszcze bliżej samego basenu, aby zanurzyć w ciepłej wodzie dłoń. Zawsze to jakieś uspokojenie rozwrzeszczanych myśli, bezwzględnie pobudzonych przez plecionkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Kalifornia, USA
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 426
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 446
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11002-ceres-o-shea
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11012-ultradelirium#299429
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11011-nie-mam-sowy#299428
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11010-ceres-o-shea#299427




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Nie Paź 18 2015, 10:21

Ostrożnie dobierałaś przyjaciół. Ktoś mógłby pomyśleć, że wszyscy jesteście tak blisko – ty, Cyrus, Winnie, Zoell i cała reszta, z którą nieustępliwie przemierzałaś korytarze Hogwartu, czy którzy tworzyli wokół ciebie krąg podczas niemal każdych zajęć. I choć świetnie się bawiłaś w ich towarzystwie, żadnej z  wymienionych osób nie darzyłaś zaufaniem – no, może poza Hensley. Jej osoba stanowiła absolutny fenomen, może przez bezpośredniość, jaką emanowała? Na swój sposób kochałaś ją swoim zimnym, niewzruszonym serduszkiem. Wins nie była jednak typem osoby, którą pociągało zapuszczanie się w opuszczone krypy czy wertowanie pradawnych pism, w których tak namiętnie się zaczytywałaś. Oczywistym było, iż nie mogłaś powiedzieć jej o pewnych sprawach. Nie musiałaś – i miałaś nieodparte wrażenie, że Hensley o pewnych rzeczach wolałaby po prostu nie wiedzieć.
Gdzie pośród tego wszystkiego znajdowała się Katya? Nie byłaś do końca pewna. Coś nie pozwalało ci obdarzyć jej zaufaniem, choć było tu zupełnie instynktowne i naturalne dla ciebie. Nie oznaczało to jednak, iż trzymałaś ją na dystans. Wręcz przeciwnie, pozwalałaś podejść jej tak blisko, jak tylko miała ochotę, wymieniając z nią mniej lub bardziej istotne informacje – choć musiałaś przyznać, że za każdym razem były one porządnie wyselekcjonowane. Potrzebowałaś więcej czasu. Może dlatego, że w pewnym sensie Kolosova była podobna do ciebie? Doskonale wiedziałaś, jak bardzo ostrożnie należało się obchodzić z osobami tego rodzaju.
Pozwalałaś jej być dla siebie niczym starsza siostra, bo jednak pewnych wspomnień nie dało się wymazać. W dzieciństwie to zawsze ty przodowałaś w zabawach, to twoje szalone pomysły były urzeczywistniane. Szkoła was oddaliła, choć nie rozdzieliła. Jeśli jednak Katya aspirowała do tego, by zdobyć twoje zaufanie równie mocno, jak do bycia najbardziej oddaną członkinią stowarzyszenia, będzie musiała jeszcze sporo na to zapracować. I o ile z plecionką mogła uporać się szybko, tak ty potrafiłaś być bardziej skomplikowana i kapryśna niż niejeden z zagubionych przedmiotów. O tobie jednak nikt nie wspominał w książkach, nikt nie badał twoich wybuchów, nikt nie znał przekazów słownych.
Zanurzyłaś się powoli w basenie, choć usiadłaś na jednym ze schodków – tak, że ponad powierzchnią wody było widać cię tylko od nosa wzwyż, a twoje włosy stworzyły na powierzchni tafli srebrzysty płaszcz. Obserwowałaś, jak powoli się starzeje, i choć byłaś wdzięczna, że rozpracowała swoją plecionkę – zapewne jako jedyna z całego bractwa – poczułaś ukłucie zazdrości, że to nie ty okazałaś się najbardziej biegła w odkrywaniu mocy swojego przedmiotu. Posiadałaś nieznośną manię do bycia we wszystkim pierwszą. To cię kiedyś zgubi, jednak myśl ta – zamiast cię paraliżować – popychała do dalszego działania.
- I jak to jest, być kimś starszym? Czy przedmiot jakoś na ciebie wpływa? – zapytałaś, wynurzając się do wysokości ramion. Musiałaś wiedzieć. Wszystko. Skoro jeszcze nie panowałaś do końca nad swoim parasolem, każda informacja mogła być pomocna. – Nie tak, jakbym chciała. Czasami się mnie słucha, a czasami zupełnie wariuje, a wtedy mogę zapomnieć o kontrolowaniu jego mocy – ale o tym Katya dopiero miała się przekonać na nadchodzącym balu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Doughsbury, Massachusetts, USA
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 311
Dodatkowo : prefekt
  Liczba postów : 297
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10984-katya-kolosova#299068
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10985-krolowa-kwiatow#299074
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10986-kwiecisty-szambelan#299082
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10987-katya-kolosova#299085




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Sob Paź 24 2015, 12:35

Jedno było w kwestii Katyi absolutnie pewne - nikt nie cierpiał na taki kompleks wyższości, jak ona. Fakt faktem, akurat ów kompleks jawił się jako niesamowicie wyjątkowy, bowiem nikt z podobną przypadłością rozwiniętą choćby w ułamku tak mocno jak u Kolosovej nie miałby najmniejszej możliwości tak dobrze odgrywać Dobrego Duszka z Salem. Nawet ona sama miewała wątpliwości co do tego, jakim cudem jest w stanie siedzieć cicho, a nawet z rzadka przytaknąć, gdy ktoś okazywał swój wychodzący poza miarę idiotyzm. Z tego względu miewała wątpliwości co do swego charakteru. Jaką w końcu była osobą? Tą, którą pokazywała wokoło na co dzień, czy tą, którą na co dzień skrzętnie skrywała? Nie chciała przyjąć do wiadomości ewentualności fuzji tych dwóch alternatyw, ale siłą rzeczy byłoby to chyba najlogiczniejsze ze wszystkich rozwiązań. W każdym razie, jak Kasia mogła oczekiwać, że ktokolwiek jej zaufa, skoro ona sama nie była w stanie zorientować się w swojej tożsamości? Zwłaszcza teraz, z Plecionką Kukume w kieszeni, pozwalającą jej jeszcze mocniej mieszać? Skoro tak ciężko zorientować się w tym, jak to być sobą, to jeszcze ciężej w tym, jak to jest być kimś starszym.
- Nie wiem - mruknęła leniwie - Tak na dobrą sprawę nie czuję większej zmiany, oprócz tego że skóra mi się tak... no. W sumie zależy, jak daleko chcę polecieć. Zmarszczki potrafią być straszne. No i po wszystkim czuję, jak gdyby głowa miała mi wybuchnąć. Ale to mała cena za to, do czego potrafię ludzi przekonywać. Mogłabym kazać ci się utopić, a ty z uśmiechem na twarzy byś to zrobiła. Właściwie... - urwała na chwilę, wiosłując dłonią w wodzie - Właściwie to boję się, jeśli posprzedajemy te artefakty. Wiesz o co mi chodzi? - uniosła spojrzenie, ale nie oczekiwała żadnej odpowiedzi - My chcemy sobie tylko wyłożyć życia pozbawionymi kolców różami, albo dowiedzieć się czegoś ciekawego. A czego mogą chcieć jacyś czarnoksiężnicy? Niepokoję się, Ceres. Stowarzyszenie zrobiło się od rozłamu pełne idiotów. Kiedyś ich odsetek był znośny, ale teraz... - westchnęła ciężko. Tak na dobrą sprawę nikomu poza O'Shea nie zdradzała swoich obaw, wątpliwości czy szeroko pojętych opinii. Nie była też specjalnie przekonana dlaczego akurat ją wybrała na powierniczkę własnych tajemnic, ale przecież siostrzana relacja do czegoś zobowiązywała, a obustronna wymiana przynosiła pewne zyski. Z zazdrością spoglądała na swobodnie korzystającą z uroków wody dziewczynę, samą siebie ograniczając czystym lenistwem i brakiem chęci do zrzucania z siebie ubrań. Możliwe też, że swój drobny udział miał wstyd przed paradowaniem w samej bieliźnie na oczach Ceres.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Czw Sty 14 2016, 11:30

Już nic się nie odezwała o tych Nietoperkach, skoro Enzo wyraźnie udowodnił jej większą wiedzę na ten temat. Wierzyła mu, bo i brzmiał wiarygodnie. Część z rzeczy, o których jej powiedział z resztą była dla niej niejasna. Tkanka tłuszczowa, odkładanie pokarmu, próbowała sobie to jakoś wyobrazić, ale jej umysł działał na wyraźnie czarodziejskich obrotach. Mało co wiedziała o biologii. Nawet w podstawie. Nią zwykle i anatomią, czy zajmowali się prawdziwi pasjonaci. Shenae do nich nie należała, zwierzęta jej nie lubiły. Często zresztą ze wzajemnością. Idąc tak przed Enzo, wzięła za pewnik, że jej śnieżny mur powstrzyma chłopaka przed wyprzedzaniem jej, ale mocno się przeliczyła. Straciła gardę, zastanawiając się, czy było tak jak mówił. Nietoperki były już obudzone, kiedy tu przyszli, a kiedy ona przyszła? Czy aby na pewno?
I to był jej błąd.
— Hej! — ostrzegła go, kiedy ją wyminął, przyśpieszając kroku, żeby go chociaż dogonić, ale ugrzęzła w śniegu i nawet wyrąbała się gdzieś już pod samym zamkiem, czego szczęśliwie Halvorsen nie mógł widzieć, jako, ze zdobył nad nią aż taką przewagę. Dogoniła go dopiero w środku i to pewnie też tylko dlatego, że nie był pewien gdzie iść. Zresztą nie była pewna, czy nie umawiali się właśnie na dotarcie do ciepłego budynku.
— Łazienka prefektów i kapitanów drużyn — wyjaśniła, otrzepując się ze śniegu, bardziej zaaferowana tym, niż wypowiedzią, uznając, że lepiej pogodzić się ze swoją przegraną już teraz, kiedy miała jeszcze na to czas, niż w łazience, gdzie jeszcze gotowa byłaby się o to na siebie wściekać, gdyby musiała to tak szybko przyswoić — ale w gruncie rzeczy wszystkich. Znajomy poda hasło znajomemu i w efekcie cały Hogwart z niej korzysta. Prócz młodych. Młodzi nie mają tego przywileju. Nie mają znajomości — otrzepanie się ze śniegu wcale nie pomogło jej zwalczyć chłodu na skórze, dlatego wspomogła się różdżką, wypowiadając proste zaklęcie ogrzewające na siebie i w całej swojej łaskawości też na Enzo.
Wchodząc już do łazienki prefektów, godziła się posępnie ze swoją porażką.
— Ok. jestem druga, ale technicznie…. — podeszła do niewielkiego okienka w rogu łazienki, wspinając się na jakieś kurki i wajchy, żeby wpuścić do środka kruka, stukającego dziobem w szybę — Dante jest ostatni — wyjaśniła, zeskakując z powrotem na ziemię, czując jak srogi ból rozlewa jej się po skostniałych stopach od tego nieumyślnego ruchu — zajmij się wodą, co? — spojrzała na chłopaka z pewnej odległości, nie oponując przed masażem pleców. To te setki zaworów, przełączników i kranów sprawiały, że odbierało jej to całą przyjemność z ewentualnej kąpieli. A chociaż nie powiedziała: „proszę”, wzrok miała taki trochę mniej chłodny, jakby właśnie ten komunikat chciała nim przekazać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Lima, Peru
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 3052
  Liczba postów : 1065
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10538-enzo-corrado-halvorsen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10540-klusownik-prosto-z-peru
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10539-peruwianska-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10541-enzo-halvorsen




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Pią Sty 15 2016, 01:59

Roześmiał się, gdy za nim zawołała, a ten dźwięk był tak wspaniale pozbawiony goryczy czy sarkazmu, że aż do Enzo niepodobny, a jednak tak szczery. Wyprzedził ją i samo to dało mu ogrom radości, zupełnie tak jakby cofnął się w czasie do chwil, w których śmiech był dla niego tak naturalną rzeczą jak oddychanie. Nie tylko czerpał szczęście, ale również starał się obdarowywać nim innych, a już zwłaszcza Emelinę. Może to tłumaczyło te śmieszne wahanie się starej czapki ponad rok temu, gdy przychodziło mu brać udział w projekcie. A nuż miał w sobie trochę pokładów dobra, które ten łach wtedy dostrzegł, gdzieś na dnie jego serca, ale czy było ich dostatecznie dużo, aby w istocie rozważać Hufflepuff? Wtedy nawet nie wiedział o co chodzi z tymi całymi podziałami, a teraz nie wyobrażał sobie sytuacji, w której mógłby znaleźć się w innym domu. Wtedy Shenae nigdy nie zawracałaby mu głowy żadnymi „głupimi” treningami, a gdyby tego nie robiła… no cóż, wtedy najpewniej dalej byłby samotnym, zgorzkniałym palantem. Nie zastanawiał się nad tym, a przynajmniej nie w tej chwili. Może właśnie siliłby się na triumfujący uśmiech, gdyby nie niewiedza, która, w istocie, utrudniała mu spijanie słodyczy z wygranej rywalizacji. Tak właściwie to on po prostu zastygł w bezruchu przy schodach, taksując je spojrzeniem pękającym w szwach od irytacji. Czemu w tej szkole nie było jakichś… drogowskazów, albo map. Skąd, on biedny, miał wiedzieć, gdzie szukać łazienki prefektów? Tym lepiej, że dziewczyna nie darowała sobie wyjaśnień. Patrzył na nią wtedy, gdy otrzepywała się ze śniegu, samemu majstrując coś przy prostej plecionce okalającej jego nadgarstek, raczej w wyniku nerwowego tiku, aniżeli w jakimś konkretnym celu.
- Dlaczego ja dowiedziałem się o jej istnieniu dopiero teraz? - zapytał, preparując oburzony ton głosu, czego efekt zupełnie psuł gałgański uśmiech, który przewinął się przez jego twarz. - Przecież mam znajomości.
Pewnie w tym momencie podziękował jej za zaklęcie rozgrzewające, porzucając męczenie plecionki i podążył za nią posłusznie. Kiedy przekroczyli próg łazienki, Enzo wciągnął nieznacznie powietrze, aby cicho zagwizdać.
- Nie dziwie się, że kwitnie handel hasłami. - stwierdził na głos, wpatrując się przez dłuższą chwilę w portret śpiącej syreny, nim wpatrzył się w Shenae, wyczyniającą jakieś dziwne, w jego mniemaniu, akrobacje. Dopiero po chwili zrozumiał, uśmiechając się na widok wlatującego do łazienki kruka.
- Mądre ptaszysko. - skwitował pod nosem, zadowolony z siebie i kiwnął krótko głową w ramach odpowiedzi na jej prawie - prośbę. Zresztą, nie mógłby sobie odpuścić przyjemności, jaką niechybnie dawała zabawa tymi wszystkimi kurkami. Wybierał na chybił trafił kolejne z nich, sprawdzając co wleją do baseniku, ignorując kolejne różane zapachy, aż wreszcie natrafił na coś znajomego.
Lawenda.
Zmrużył lekko oczy, wciągając w nozdrza zapach wody, przechodzącej już aromatem olejku i odkręcił ostatni kurek, który zagwarantował im wspaniale gęstą, różowawą pianę unoszącą się na powierzchni. Dopiero potem zainteresował się zrzuceniem ciuchów, nie bardzo orientując się czy Shenae już się rozebrała. Technicznie też nie wiedział jak to rozwiązać. Nie był specjalnie przekonany do całkowitego rozebrania się tuż przy niej, więc skierował się twarzą w stronę syreny, jakby w naturalnym ruchu, zwyczajnie nie mogąc ustać w miejscu i w ten sposób pozbył się kolejno koszulki, a następnie reszty garderoby, otaczając się w pasie białym, puchowym ręcznikiem. Rzucił ciuchy na podłogę, ale zawahał się jeszcze zanim zrobił to samo z różdżką.
- Colloportus - mruknął, celując w drzwi wejściowe, a potem dorzucił jeszcze muffliato, raczej profilaktycznie niż w ramach realnej potrzeby. Następnie podszedł do basenu, siadając na jego krawędzi i zdążył dwa razy obrócić w palcach wisiorek z zawieszoną na jego końcu kotwicą, nim odgarnął ruchem ręki ręcznik i wskoczył do gorącej wody. Wyrwało mu się nawet ciche westchnienie. Po chwilach spędzonych na chłodzie, taka wycieczka do krainy relaksu była mu bardzo potrzebna. Odszukał wzrokiem Shenae, najpewniej ciekaw czy masaż dalej jest aktualny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Sob Sty 16 2016, 03:21

Bo nie starasz się zasługiwać na takie informacje — stwierdziła wprost, podążając spojrzeniem za wlatującym do pomieszczenia krukiem. Uśmiechnęła się pod nosem. To stworzenie było tak bystre, zgodnie zresztą ze słusznym spostrzeżeniem Halvorsena, że ciężko było tego kruka nie polubić. Skupiła się na nim w tym stopniu, że dopiero po pewnym czasie zwróciła twarz w kierunku krukona, mając okazję obserwować jak odwrócony do niej prawie tyłem chłopak zrzuca z siebie kolejne części garderoby. Nie zdawała sobie sprawy, że zawiesiła się w tych swoich obserwacjach na dłuższy moment odnotowując dokładnie każdy ruch chłopaka, odkąd zrzucił pierwszą koszulkę, aż do owinięcia się ręcznikiem, dopóki Enzo nie posłał jej swojego własnego spojrzenia. Odetchnęła, odrywając od niego wzrok, zdając sobie sprawę, że dawno już sama powinna zdążyć się już przygotować do kąpieli. Zamiast tego stała zupełnie bezzasadnie jeszcze w pełnej okrasie, maltretując swojego chłopaka wzrokiem. W końcu sama sięgnęła po puchaty ręcznik i różdżkę, używając jej w celu uwieszenia obszernej płachty materiału w powietrzu prostym w kontroli zaklęciem: Wingardium Leviosa. Ręcznik unosił się w powietrzu idealnie zakrywając strategiczne miejsca jej ciała, kiedy rozbierała się ze zbędnych warstw ubrań. Pozwoliła mu opaść na ziemię dopiero w momencie, w którym zanurzyła się w ciepłej wodzie, odkładając różdżkę na krawędź basenu. Dopiero wtedy podpłynęła do Enzo. Ze też była za dumna, żeby nie dotrzymać słowa o obiecanym masażu dla wygranego.
Mogę? — chwyciła go za ramiona dość sugestywnie, przeciągając po nich dłońmi, czekając aż chłopak ulokuje się w dogodniejszej pozycji do rozpoczęcia tej skomplikowanej czynności masażu. Był on w jej wykonaniu dość techniczny, jako, że przyzwyczajona była do takowego, który miał bardziej rozluźnić spięte mięśnie po treningu, albo zregenerować je.
Naprawdę byłbyś bardzo dobrym pałkarzem, Enzo — stwierdziła, a jej dłoń sama zboczyła z łopatek na jego barki, a następnie ramiona. Nie mówiła tego po to żeby go znów przekonywać do Quidditcha, zdążyła się pogodzić z tym, że wyraźnie nie chciał przynależeć do drużyny. Musnęła wargami tylko jego kark, w nagrodzie pocieszenia za ten przykry fakt.
Nie pamiętam, żebyś mi kiedyś opowiadał o swoich poprzednich związkach — w ten bardzo nienachlany sposób spróbowała naprowadzić rozmowę na jego temat, bo sam z siebie niewiele jej o sobie mówił — Ile już zaliczyłeś podstępem takich masaży, Enzo?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Łazienka Prefektów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 11 z 14Idź do strony : Previous  1 ... 7 ... 10, 11, 12, 13, 14  Next

 Similar topics

-
» Łazienka Prefektów
» Łazienka prefektów
» Łazienka Prefektów
» Łazienka Prefektów
» Łazienka Chłopców

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
piate pietro
-