IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Łazienka Prefektów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 7 ... 11, 12, 13, 14, 15  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 5162
  Liczba postów : 4469
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Łazienka Prefektów   Pią 11 Cze - 18:06

First topic message reminder :


Lazienka prefektów


Duża łazienka, przeznaczona specjalnie dla perfektów. W końcu oprócz pilnowania wściekłych bachorów muszą mieć też jakieś przywileje. W samym centrum znajduje się spory, dość głęboki basen, a naokoło krany z ilością płynów do kąpieli, o tak szerokim wyborze kolorów i zapachów, że trudno sobie wyobrazić. Uczniowie często ryzykują dostanie szlabanu i przychodzą tu, by popluskać się w ciepłej wodzie choć przez chwilę.

Jeśli nie jesteś nauczycielem, prefektem, kapitanem drużyny, bądź takowy Ci nie towarzyszy, obowiązkowo powinieneś rzucić kością w pierwszym poście w tym temaci:

1-2 - udaje Ci się uniknąć szlabanu
3-6 - niestety, zostałeś przyłapany (zgłoś szlaban na PW dowolnemu prefektowi)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Lima, Peru
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 3052
  Liczba postów : 1065
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10538-enzo-corrado-halvorsen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10540-klusownik-prosto-z-peru
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10539-peruwianska-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10541-enzo-halvorsen




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Nie 17 Sty - 14:24

Wywrócił oczyma, nawet nie starając się skomentować tego w żaden inny sposób, bo i nie miało to specjalnego sensu. Szczerze mówiąc, nawet gdyby Enzo dowiedział się o istnieniu tej łazienki wcześniej, to i tak nie chciałby się do niej wpraszać. Co to była za zabawa tak samemu się moczyć? Zazwyczaj nie korzystał z dobrodziejstw kąpieli, preferując szybkie prysznice, a już tym bardziej nie w towarzystwie. Także, jeśli Shenae nie robiła tego już kiedyś z kimś innym, mógł uznać to ich „pierwszy raz”.  Dobrze, że nie wiedział o Hargreavesie wszystkiego, a już zwłaszcza tego, że kiedyś też siedzieli razem w tym basenie.
Kiedy zawiesiła tak ręcznik w powietrzu, Enzo tylko cmoknął cicho, ale rozumiał jej potrzebę ukrycia nagości, także nawet długo się tym nie przejmował. Gorąca woda tak przyjemnie rozgrzewała po mrozie panującym na błoniach, że aż żal ściskał na myśl, że kiedyś będzie musiała ostygnąć, a oni opuszczą łazienkę prefektów. Przesunął dłonią wzdłuż twarzy, mocząc połowę i wdychając przy tym zapach lawendy. Mrużył oczy, aż do chwili, w której usłyszał plusk, a woda nieopodal wzburzyła się, gdy ogromna wanna przyjęła drugiego gościa. Dopiero wtedy całkiem otworzył oczy, czując na ramionach dotyk jej palców i poddał się im bez protestów. Nie kombinował. Zwyczajnie podparł się nogami o dno basenu, odwracając do niej plecami i zamarł, oczekując na ruch jej dłoni. Ten spłynął na jego mięśnie sprawnie i relaksująco, a sam zainteresowany nie spodziewając się takiej wprawy, aż zamruczał cicho.
- Chyba często to robisz. - stwierdził, jakże odkrywczo, a w zasadzie to było jedyne co powiedział, nim padła uwaga o pałkarzu. Mimowolnie lekko przesunął głowę, aby spojrzeć na nią jednym okiem, a jego zadziorne spojrzenie stało się nagle jakieś… dziwnie spokojne.
- Więc naucz mnie grać. - powiedział, ale w jego głosie nie można było wyczuć wyzwania, jakie zwykle rzucał Shenae takimi stwierdzeniami. Może to była wreszcie ta odpowiedź, jakiej oczekiwała na początku ich znajomości, gdy suszyła mu głowę, aby dołączył do drużyny? Ponownie spojrzał na krawędź basenu.
- Każdy facet wspinający się po drzewach się nadaje? - zapytał nienachalnie, przesuwając dłonią po tafli wody w jakimś niekontrolowanym ruchu, czując jak wzdłuż ramion przebiega mu niespodziewanie pojedynczy dreszcz wywołany muśnięciem ust. Zaraz potem odrobinę się spiął, co Shenae z całą pewnością poczuła pod palcami, ale nie była to chyba żadna nowość. Każde pytanie, które wkraczało na prywatną strefę było dla niego odrobinę stresujące, a już zwłaszcza takie o poprzednie związki. Westchnął, wiedząc, że nie wymiga się od odpowiedzi, ale i tak przez chwilę milczał, nim rozluźnił się na tyle, aby podzielić się tymi informacjami.
- Zwykle nie dziele się swoją przeszłością. - zauważył na początek, dalej maltretując wodę palcami. - Podstępem ani jednego. Prośbą może jeden lub dwa? Nie pamiętam.
Mówił szczerze, w istocie próbując wrócić pamięcią do chwil, w których mógł otrzymać od kogoś masaż.
- W czasach szkolnych nie byłem zbyt rozrywkowy. Z reguły nie spotykałem się z dziewczynami. - dodał też, czując, że nie mógł jej dać jaśniejszej odpowiedzi, a propos liczby związków, w które się kiedyś wikłał. Zresztą to, że jego doświadczenie nie powalało, zwykle było dość widoczne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Wto 19 Sty - 2:42

Przesuwała dłonie po jego plecach wprawnie, co w sumie było ciężkie, żeby jednocześnie pilnować i nie wyłonić się ponad taflę wody, za wysoko, jak na ogólnie przyjętą przyzwoitość. Chociaż już samo to, jak mógłby ich zastać nauczyciel nie należało chyba do pozycji, którą można by było wybronić. O dziwo, wyjątkowo się tym nie przejmowała. Skupiała się raczej na pozytywnych aspektach, ciepłej wodzie, ogrzewającej ciało, Enzo przed nią, który wyraźnie, dla złamania reguł, nie stronił przed jej dotykiem i wdychała też kojący zapach lawendy. Pochyliła się nawet nad jego ramieniem, na chwilę tylko sunąć dłonią po jego kręgosłupie, żeby spytać:
— Ładny zapach. Dlaczego lawenda? Z jakiejś konkretnej przyczyny? — uśmiechnęła się kącikowo, w sumie nie zakładając żadnej odpowiedzi, ale cieszyła się, że wybrał akurat ten olejek, który zawsze kojarzył jej się bardzo dobrze, sama nie wiedziała dlaczego. To wyjaśniało z jakiej przyczyny sama korzystała z takich perfum.
— Po treningach często mięśnie są spięte i bez rozciągnięcia i masażu nie obyłoby się bez zakwasów — wyjaśniła, cofając się, wzbijając wokół siebie wodę i tylko na chwilę zanurzyła się pod powierzchnią piany, przecierając dłonią oczy, żeby jej nie piekły. Spokojnie przesuwała dłonie po jego plecach, nagle łagodniejszymi ruchami. Zamyśliła się, robiąc to niemalże machinalnie. Obudziło ją dopiero stwierdzenie Halvorsena. Zawiesiła dłonie:
— Naprawdę? Pozwolisz mi siebie zabrać na trening? Przyznaj się, że po prostu liczysz na kolejny masaż — dorzuciła pół żartem, a w połowie podejrzliwie, zanim dodała — Nie wiem, nie znam w sumie innego faceta wspinającego się po drzewach, zwłaszcza ze zbędnym balastem na plecach.
Przypomniała sobie, kiedy wgramolił ją na samą górę drzewa w Hogsmeade i oddała się swojemu masażowi. Ręce cofnęła, czując spięcie jego ramion, uniosła je do góry w obronnym geście. Ten masaż miał go rozluźnić, a z jakiegoś powodu zadziałał zupełnie odwrotnie.
— Coś nie tak? — zwątpiła, czy nie naciągnęła mu przypadkiem jakiegoś mięśnia czy co i chwilę patrzyła na jego plecy, zanim podpłynęła bliżej, obejmując go za szyję, przylegając do jego ciała. Nie spodziewała się, że mogła coś zrobić źle, ale jeśli tak się zdarzyło to co złego to nie ona. Dlatego tak nagle się do niego przymiliła, żeby ewentualnie zadość uczynić swoim błędom, chociaż nie potrafiła sobie przypomnieć, czy w którymś momencie ręka faktycznie mogła jej się obsunąć.
— Więc spotykałeś się z facetami? — rzuciła w formie sarkastycznego żartu, od razu zapobiegawczo muskając go w policzek, zanim z powrotem oparła podbródek na jego barku.
— To wyjaśniałoby dlaczego nie lubisz, jak Cię dotykam — dodała do siebie, w gruncie rzeczy tak naprawdę nie znając przyczyny. Nie zakładała, że było to często powiązane ze słowami, które takim jej gestom towarzyszyły — Enzo… — mruknęła cichym szeptem, przejeżdżając dłonią po jego piersi i albo od początku nic nie chciała dodawać, albo się wycofała, bo pocałowała go w ramię i odpłynęła do tyłu, muskając go tylko opuszkami palców kiedy się od niego odpychała lekkim ruchem dłoni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Lima, Peru
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 3052
  Liczba postów : 1065
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10538-enzo-corrado-halvorsen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10540-klusownik-prosto-z-peru
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10539-peruwianska-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10541-enzo-halvorsen




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Pon 25 Sty - 1:10

Właściwie to szkoda, że Enzo nie posiadał myślodsiewni, albo chociaż nie potrafił w jakiś sposób zobrazować czy… zmaterializować własnych uczuć, jakie raz za razem przepływały przez, kolejno, mózg, a potem ciało, w tym serce. Szkoda, że nigdy nie docierały one do jego ust, a nawet gdy już to robiły, z reguły nie opuszczało ich nic więcej, aniżeli ich marna namiastka, pozostawiając po sobie albo niedosyt, albo niepewność czy takie wyznanie nie jest czasem kpiną czy prowokacją.
Takowe kpiny i prowokacje były naturalnym dodatkiem i niemalże stałym elementem ich codziennej egzystencji, o czym już niejednokrotnie przekonywali nie tylko siebie samych, ale także i siebie nawzajem i teraz, kiedy Krukon stał rozluźniony w ogromnej wannie wypełnionej gorącą wodą, sam nie potrafił odpowiedzieć sobie na zadanie w głębi serca pytanie.
Dlaczego tak musiało być?
Jak to się stało, że zamiast prostego wyznania uczuć, Enzo musiał gromadzić w sobie hektolitry samozaparcia, aby tylko nie wyrzucić z siebie krótkiego „zależy mi na tobie”? Był mężczyzną, takie coś teoretycznie można było mu wybaczyć, ale mimo wszystko ile razy można było gryźć się w język, jeśli chciało się coś podobnego usłyszeć, nawet jeśli odpowiedź mogłaby być rozczarowująca? Czy to był czas na wzięcie się w garść? Może wreszcie tak.
Chociaż…
- Ostatnio udało mi się go polubić. - odpowiedział, zgodnie z prawdą oraz własnym sumieniem, wybierając dość bezpieczną opcję. Nie zagłębianie się w szczegóły z reguły uważał za najlepszą (najłatwiejszą?) opcję dialogową i być może dlatego w trwaniu przy niej czuł się tak dobrze.
Nie odpowiedział. Sam leczył zakwasy zakwasami, nie przejmując się często konsekwencjami nadmiernego wysiłku. Kiedy bolało to czułeś, że żyłeś. Czego więcej trzeba było komuś, kto w wolnych chwilach wspina się po drzewach z „niewymiarowym plecakiem”? Mimo wszystko, taka odmiana była nad wyraz przyjemna i jak najbardziej spełniła swoją rolę, aż do pewnego momentu.
- Rozpracowałaś mnie. - przyznał, nie kryjąc lekkiego rozbawienia, a potem uśmiechnął się, kontynuując. - Miło jest być wyjątkiem.
Stwierdził, a potem się spiął. Zorientował się, że błędnie zinterpretowała reakcję jego ciała, ale chyba nawet nie zdążył poprawnie zareagować. Przylgnęła do niego, a on chciał ją objąć za szyję i przyciągnąć bliżej. Skraść jej parę pocałunków, a może i coś więcej, o czym teraz nawet by nie pomyślał? Był jednak na tyle sparaliżowany własną odruchową reakcją, że wkrótce jej skóra uniknęła tego kontaktu. Odepchnęła się od niego, a on zamarł, puszczając mimo nie tylko uszu zaczepkę, ale i komentarz, jaki w pierwszych sekundach ułożył się w ripostę. Nie miał ochoty na wojny, nawet jeśli miały być bezkrwawe.
- Czemu uważasz, że nie lubię Twojego dotyku? - zapytał wreszcie, kiedy odrzucił na bok drżenie, jakie wkradłoby się w jego głos, gdyby nie zapanował nad… tak, irytacją, niebezpiecznie wymieszaną ze zwyczajnym niedowierzaniem. - Mam Ci pokazać jak bardzo go lubię?
Nie obyło się bez zawadiackiego uśmiechu i nagłego porzucenia poprzedniej kwestii, a także i woda nagle przestała mieć większe znaczenie. Dopadł ją, chwytając za nadgarstek, aby ponownie przyciągnąć do siebie. Kradł krótkie muśnięcia warg, a przy tym wcale nie wyglądał na kogoś, kto nie lubi przy tym mruczeć z zadowolenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Wto 26 Sty - 0:38

Unosząc się na powierzchni, podciągnęła nogi do góry, żeby nie szurać czubkami stóp o dno basenu, więc teraz falowała razem ze wzburzoną wodą. Tym bardziej, że sama pobudziła niespokojną taflę do poruszenia. Obserwowała plecy Halvorsena, powoli odwracające się w jej stronę i wzruszyła ramionami, mocząc z gapiostwa podbródek i usta w wodzie i pianie, zanim znów wybiła się ku górze, łapiąc odpowiednią stabilną pozycję do pływania. Dopiero kiedy pozbyła się olejku i mydła z warg, przecierając je dłonią, mogła się odezwać.
— Bo straszliwie się spinasz, kiedy Cię dotykam — zdążyła rzucić zanim złapał ją dość gwałtownie za nadgarstek. Tak chwytał ją dawno temu, kiedy obiecał jej, że kiedyś jej ten nadgarstek zmiażdży, zaklęciem, swoją drogą. Teraz dopiero wiedziała, że były to groźby bez pokrycia. Aż tak dobry z zaklęć nie był i różdżkę zresztą teraz miał poza zasięgiem rąk, co mogłoby być niejakim problemem. Mimo tego instynktownie postawiła opór, czując chwilowy ból na przegubie, zanim się rozluźniła, odprężona miękkim pocałunkiem na wargach, a nawet całą ich serią. Drobnych, zdecydowanie zbyt krótkich muśnięć. Chwilę trwało, zanim odnalazła równowagę, chwytając się dłonią jego karku, pogłębiając jeden z drobniejszych pocałunków. Rytm serca nieznacznie jej przyśpieszył, kiedy oparła się mimowolnie swoim ciałem na jego torsie. Nie wyczuwała gorąca jeszcze parującej wody, a ciepło jego ciała, zaraz przy swojej skórze i tak samo rozczulający jego oddech i fakturę jego ust na swoich. Odsunęła się w ramach przyzwoitości na odległość odrywającą ich od siebie, patrząc mu w tęczówki oczu.
— To było nawet całkiem przekonywujące — przyznała — Tylko lubisz? Bo ja kocham… Cię.
Mimo krótkiej pauzy, brzmiała na całkiem przekonaną co do swoich słów. Jak zresztą zawsze, potrafiąc włożyć więcej zdecydowania w słowa, których nie zawsze była tak bardzo pewna. Teraz w wątpliwość poddawała nie samą treść wypowiedzi, co moment. Chociaż nie zauważył tego wcale, a Shenae zbierała się do tego od dłuższego czasu, uświadamiając sobie tą kwestie na długo przed tym, zanim postanowiła ją z siebie wyrzucić, dalej wydawało jej się to po prostu za szybko. Znali się ile? Dziesięć miesięcy? Chodzili ze sobą cztery, z czego przynajmniej połowę, jak nie więcej, go irytowała. Przede wszystkim nie podobało jej się, że w ten związek zaangażowała się szybciej i bardziej niż on, co czyniło ją całkowicie otwartą na zranienia. Tłumiła w sobie dwa słowa zbyt długo, tłamsząc w sobie z tego powodu złość i zirytowanie, jak i niecierpliwość i nadgorliwość, żeby od razu zauważyć łatwość z jaką wystawiła się na odrzucenie. Dopiero po wypowiedzianych słowach zdawała się zrozumieć, że trzeba było wkurzać się i spinać dłużej, żeby uniknąć niepewności, jaką czuła teraz, patrząc w jego tęczówki oczu, tylko chwilę szukając w nich niemej odpowiedzi. Wydawały jej się jeszcze bardziej nieprzeniknione i zagadkowe niż zwykle. Nie mówiły jej nic. A ta cisza, która mogła trwać zaledwie sekundę, jej niesamowicie mocno się przeciągnęła. Do tego stopnia, że odpłynęła do tyłu, uwalniając nadgarstek z jego uścisku.
— Woda się ostudziła — mruknęła, teraz czując spływające na nią emocje: obawy i zawahania przed jego odpowiedzą. W gruncie rzeczy, była pewna, że nie chce jej znać. Odrzucenie, nawet w najłagodniejszej formie zabolałoby – przerażająco – bardziej niż cisza. Na ciszę się godziła. Ciszę sama zainicjowała, nie dając mu nawet czasu na odpowiedź, bo już w moment później całkowicie rozproszyła jego uwagę od wypowiedzianych słów, zmianą tematem, rozburzeniem wody.
Nawet nagłe podciągniecie się na krawędzi basenu i wyjście z wody, miało tylko jeszcze bardziej rozbić koncentrację. A nie było lepszego rozpraszacza niż zgrabny łuk jej pleców i pośladków, czy dostrzegalny tylko przez czujne oko zarys jej skromnych, ale kształtnych piersi, odsłoniętych przy pochyleniu się do miękkiego ręcznika. Otuliła się nim, wyciskając włosy z wody zerknęła tylko w przelocie na Enzo, dodając:
— Wychodzisz? Mam się odwrócić? — sztuczna kurtuazja. Zrobiła to z ulgą, stając przodem do witrażu pięknej syreny. Odruchem włosy zaczesała wolną ręką do tyłu,  chociaż właśnie drugą wyciskała je z wody.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Lima, Peru
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 3052
  Liczba postów : 1065
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10538-enzo-corrado-halvorsen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10540-klusownik-prosto-z-peru
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10539-peruwianska-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10541-enzo-halvorsen




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Sro 27 Sty - 11:28

To nie było kłamstwo lecz prawda również nie. W życiu rzadko co, było czystą prawdą lub zwykłym kłamstwem, dzięki czemu stale towarzyszył nam zamęt bądź raczej niepewność. To, że Enzo był niepewny było niedopowiedzeniem, co zresztą często znajdowało odbicie na jego twarzy. Teraz jedynie się zmieszał, chwilowo nie wiedząc co ma na to odpowiedzieć. Milczał więc, trawiąc jej słowa, podczas gdy usta zajmował czymś innym, aż wreszcie wydusił z siebie coś, co nie do końca nadawało się na odpowiedź.
- To nie dlatego, że mnie dotykasz. - szepnął, czując, że zaczynają wkraczać na grunt pewien krępujących lub nie do końca właściwych odpowiedzi. Nie był pewien jak mógłby jej przekazać informacje o tym, co sprawiało, że kiedy tylko go dotknęła, on blokował się w jakiś sposób, ale na ten moment chyba postanowił porzucić tę kwestię. Nie ze względu na to, że ostatecznie nie znalazł rozwiązania, bądź nie chciał się nim podzielić. Powodem była bomba, którą rzuciła Shenae. Podniecenie, które siłą rzeczy opanowało go w pewnym stopniu, wcale go nie opuściło. Nie trzeba było być geniuszem, żeby je dostrzec, nie tylko na jego lekko zarumienionej twarzy, ale także w innym miejscu, dość wymownie o tym traktującym, zwłaszcza wtedy, gdy dziewczyna oparła się ciałem o jego tors. W jaki sposób mogłaby doprowadzać do tego, że nie lubiłby dotyku jej delikatnych warg na swoich ustach? Jak mogła myśleć, że nie pragnie jej obecności? Jej duszy i jej ciała. Pakietu pełnego wyrzeczeń i trudnych rozmów, a także szczupłej talii i kaskady czarnych jak pióra Dantego włosów. Ale teraz zupełnie zapomniał o tym, w jakiej znajdują się pozycji. Wytrąciła mu z ręki wszystko to, co ułożył sobie w myślach przed chwilą, aby zastąpić to przedziwną mieszanką uczuć. Radością, niepewnością, strachem i jakimś przedziwnym czymś, co splotło jego wnętrzności w ciasny supeł. Sekunda zawahania, którą jej dał okazała się bardzo zgubna. Zdążył tylko uchylić usta, zbierając się do odpowiedzenia, wciąż lekko zaróżowiony, a teraz może jeszcze bardziej, a ona już to zrobiła. Uniknęła dyskomfortu w taki sposób, w jaki robiła to zawsze, a Enzo stał tak tylko, sparaliżowany. Odeszła od niego, a on, skamieniały, wodził za nią wzrokiem, nie unikając nim strategicznych punktów, które odsłoniła, gdy opuściła basen. Nie odpowiedział jej na pytania, zwłaszcza, że sama sobie na nie odpowiedziała wykonując odpowiedni manewr, ale wreszcie zebrał się w sobie i ruszył do krawędzi basenu. Po drodze zmoczył włosy, czując, że gdy wyjdzie, przyda mu się coś, co będzie chłodzić go w głowę, a kiedy jego stopy musnęły już śliską krawędź basenu i wydostał się z wody, czuł się tak odsłonięty, jak jeszcze nigdy wcześniej. Nie ze względu na oczywistą nagość, którą się odznaczał, a raczej pod względem emocjonalnym. Czuł się jednocześnie pusty, jak i pełen emocji, a zachowanie Shenae tak mocno postawiło go pod ścianą, że aż sam nie wiedział co powinien zrobić, mimo, że jeszcze kilkanaście sekund temu miałby gotową odpowiedź. Mimo tego, nie wahał się. Przeszedł przez łazienkę, ale nie w stronę ręcznika. Bose stopy kłapały o wilgotną posadzkę, wręcz błagając, aby ich właściciel wywinął orła i złamał nogę, ale tak nie mogło się stać. Halvorsen szedł zbyt ostrożnie, bo i czuł się tak, jakby właśnie zamierzał oswajać dzikie zwierzę. Zatrzymał się za Shenae, wciąż w adamowym przyodziewku i objął ją w talii, opierając brodę na jej głowie. Przytulił ją nienachalnie, dając jej pole do wycofania się, gdy poczuje się znowu skrępowana jego zachowaniem, a mimo wszystko nie pozostawił jej wystarczająco dużo miejsca na zupełne zignorowanie czy odtrącenie. Pocałował ją w czubek głowy, tonąc nosem w wilgotnych, czarnych włosach, które tak uwielbiał, a z jego ust wydostały się wreszcie słowa, które miały wszystko albo zakończyć, albo przypieczętować.
- Moje serce należy do Ciebie już od dawna. - powiedział, unikając w ten sposób trudnego słowa „kocham”, co było bardzo typowe dla męskiego okazywania uczuć, a z drugiej strony w ten sposób doskonale przekazał to co chciał i powinien. Nawet mimo tego, że wolał gromadzić to w sobie, niż wyznawać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Sob 30 Sty - 3:21

To nie tak, że D’Angelo była zdecydowana wszystko Enzo utrudniać. Ona tylko wolała pozostawić sobie margines bezpieczeństwa, gdyby miało się okazać, że jego odpowiedź wcale jej się nie spodoba. Nie chciała się z nim kłócić, ani tym bardziej gniewać się na niego z powodów jej własnych zmagań z emocjami, jakie zwykle nie chwytały jej serca. Nie do końca też widziała, jak takie kwestie powinno się z mężczyzną rozwiązywać. W końcu nie zakochiwała się codziennie. Nie było to coś, czego można było się nauczyć z podręcznika, czy wypracować ciężkimi treningami. Stąpała teraz po bardzo nieznanym jej gruncie i widać było, że nie miała w nim najmniejszego wykwalifikowania. Jeśli tak właśnie technicznie można było podejść do miłości. Jedyne znane jej emocje to była złość, rozgoryczenie, zażenowanie. Ich z pewnością Halvorsen jej nie oszczędzał, ale w bardzo dziwny sposób równoważył jej te straty na duchu moralnym, nadszarpując jej cierpliwość, czymś, czego długi czas nie potrafiła zrozumieć, a z czym od pewnego czasu się oswajała i powoli godziła, a kiedy już dotarło do niej, czym owo „coś” było, nie potrafiła długo się powstrzymywać od wypowiedzenia tego głośno. „Kocham” zdawało się w niej długo narastać i byłaby wybuchła, gdyby go nie wyrzuciła, w jakimkolwiek kontekście. Nie definiowała tego w żaden sposób, bo też nie była pewna, jaką definicję mogłaby temu słowu przypisać, ale była prawie pewna, że jeśli miłość ma jakąś swoją formę i kształt, to jej twór kończył i zaczynał się na Halvorsenie. Rozpoczynając od całej tej drażliwej otoczki topornego, ciężko kapującego imbecyla wypuszczonego ze swojej puszczy, przechodząc przez obraz jego urokliwości i zniewalającej troski, na jego niekontrolowanych wybuchach rozdrażnienia i fochów kończąc. Cały był dla niej nie zrozumiały, ale jeszcze nad nikim jej myśli nie rozwodziły się tak długo, jak nad nim. Pamiętała dokładnie jak wyglądał, bo zasypiała zawsze przywołując sobie ten obraz. Czekoladowe, opadające czasami na czoło włosy, czasami nastroszone w nieładzie i targane mroźnym powietrzem, ciepłe, brązowe oczy, szerokie ramiona, trochę za małe ciuchy, opinające się na jego barkach. Pamiętała to wszystko. Była w tym również pewna, że chociaż od brata nie różniło Enzo wiele, drugi Halvorsen nie przypominał jej tego jej, własnego, wcale. Emanowali zupełnie inną energią – pomijając już fakt, że Enzo zwykle nie emanował nią wcale i uśmiechali się nawet inaczej, co Shenae zauważyła po tym, jak udało jej się kilka razy wprawić w rozbawienie swojego chłopaka (chociaż najczęściej nieumyślnie). Inaczej reagowali na dyskomfortowe sytuacje. Krukon zawsze przygryzał wtedy wargę. Nie musiała nawet na niego patrzeć, żeby wiedzieć, jak to wygląda. Wprawiała go w ten stan zaskakująco zbyt często. Obróciła się z ciekawości za ramię, czując jego dotyk w talii. Dłonie ułożyła na jego przedramionach, szukając właśnie tego gestu. Nie znalazła go wcale, o dziwo. I wbrew temu, że nie mógł udzielić jej chyba bardziej poprawnej odpowiedzi, nie mogła się powstrzymać, przed uszczypliwym komentarzem, świadoma, jak bardzo tego nie lubił:
— Co znaczy, że do mnie należy? Znaczy, mogę je chwycić i zrobić co mi się z nim podoba? Wyrwać Ci je z piersi i uznać za własne? — przymknęła powieki czując jego usta na czubku głowy i powoli odwróciła się w jego stronę, oplatając jego kark rękoma — To byłoby niewymierne w korzyściach — zbliżyła swoją twarz do jego, patrząc mu w oczy, rozchyliła wargi, zawieszając je tuż obok jego własnych, ale coś ją powstrzymało. Zawisła w tej pozycji, kilka milimetrów od jego warg, dodając:
— Jest jeszcze coś, co też należy już do mnie? — wydawała się pytać prawie niewinnie, ale jej dłoń zsunęła się z jego barku przez pierś w dół. Ulokowała ją na jego brzuchu, drażniąc jego skórę bardzo lekko płytką jednego paznokcia, rysując jednym palcem niewidzialne wzory po jednej stronie pępka. Wzrok starała się raczej trzymać wysoko, na jego twarzy. Świadomość, że stał przed nią całkiem nagi nie tyle ją krępowała i onieśmielała, co działała dziwnie pobudzająco na ciało i otumaniająco na zmysły, przez co ciężko było jej dalej prowadzić tą dyskusję, kiedy już zauważyła, że Enzo był przed nią całkiem odsłonięty. Może tylko negliżu duszy pilnując bardziej niż własnego ciała. Aż sama się dziwiła, że jako osoba dość oziębła i zdystansowaną w stosunku do kobiet, Halvorsen pozwolił sobie postawić się w takim położeniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Lima, Peru
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 3052
  Liczba postów : 1065
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10538-enzo-corrado-halvorsen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10540-klusownik-prosto-z-peru
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10539-peruwianska-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10541-enzo-halvorsen




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Pon 1 Lut - 0:49

Jego myśli nie potrafiły wybiegać w przyszłość i może dlatego, nigdy tak naprawdę, nie rozważał jakiegokolwiek zakochania. Kiedy ją poznał, była dla niego jedynie drażniącą koniecznością. Upartą i irytującą maniaczką Quidditcha, której należało się pozbyć. Ładnym „kleszczem”, którego wyjęcie powinno być równie szybkie jak pozbycie się innych ludzi, którzy w jakiś sposób odbierali mu swobodę czy odstręczali Enzo swoim zachowaniem. Tymczasem stali tutaj teraz oboje, ona półnaga, on całkiem rozebrany i patrzyli na siebie, odsłaniając przed sobą swoje emocje. Nie potrafił tego przewidzieć, tak samo jak tego, że w tym momencie mętlik w jego głowie zacznie osiągać poziom krytyczny. Z reguły nie nazywał emocji, a przynajmniej starał się tak działać. Po prostu tu były. Jego niepełne tłumaczenia i przedziwne zachowania układały się w opowieść o samotności i stracie, a to sprawiało, że nigdy nie podejrzewał się o możliwość aż takiego otwarcia się na ludzi. Chociaż nie powinien był na starcie tego wykluczać. Niegdyś był bardziej towarzyski, dlaczego więc nie potrafiłby znowu komuś zaufać? W końcu to nie rówieśnicy go zawiedli i zapędzili w ten róg, z którego teraz tak niepewnie wyglądał na świat. Tymczasem teraz się denerwował, nietrudno było zgadnąć. Marszczył lekko czoło, co oznaczało spore zatroskanie, ale chyba sam nie potrafił zdefiniować do której dokładnie części tego spotkania się ono odnosi. Jej komentarz, o dziwo, nie wywołał u niego irytacji. Przelotna cisza wypełniła powietrze wokół nich, zakłócana jedynie przez niegłośny odgłos wody znikającej w zamkowych rurach.
- A potem upiec nad ogniem? Nie wiedziałem, że gustujesz w dziczyźnie. - odpowiedział absurdalnie poważnym tonem, nie poruszając nawet jednym zbędnym mięśniem na twarzy. Oczy miał nieruchome, zastygłe w oczekiwaniu, a które rozbłysły na nowo blaskiem wtedy, gdy jej wargi znalazły się zdecydowanie wystarczająco blisko jego własnych. Na tyle, aby mogli je zaraz złączyć, pieczętując tym samym swoje deklaracje, ale czy właśnie tego chcieli? Ograniczeń? Jedno z nich być może wreszcie do nich dorosło, chociaż pół życia spędziło na tym, aby je wyeliminować.
- Nie wystarczy Ci serce? - odpowiedział, nie odpowiadając na to co powinien, a jego twarz straciła też trochę ze swojej stateczności. Pojawiło się na niej sztuczne oburzenie. - Jakże zachłannie.
Tuż po tych słowach rozmyło się bezpowrotnie. Bliskość jej ciała i oddech drażniący go w usta rozpraszały go na tyle, aby nie potrafił wystarczająco skupić się na grach słownych.
- Dobrze wiesz, że jestem Twój. Od stóp do głów. Możesz poćwiartować, jeśli wolisz wybrać konkretne… elementy. - urwał, wczuwając się w ruchy jej paznokcia, a samemu wreszcie dając spokój opanowaniu. Przesunął lewą dłoń wyżej, sunąc opuszkami palców po puchatym ręczniku, aż dotarł nimi do jego skraju. Wsunął pod niego kciuk, ale to by było na tyle. Ot, trzymał go, najwyraźniej to sobie rzucając wyzwanie w tym, aby tu i teraz go z niego nie ściągnąć, a potem, jakby dla zaprzeczenia tego co sam sobie pomyślał, jeszcze ułożył słowa w wypowiedź.
- Mam ochotę to z Ciebie zedrzeć tu i teraz, D’Angelo. - chyba nigdy jeszcze nie był tak bezpośredni w swoich uczuciach, ale też jeszcze nie znaleźli się w podobnej sytuacji. Nie byli niemalże nadzy i nie wytworzyło się między nimi takie napięcie, nie tylko emocjonalne, ale też bardziej seksualne niż wypadałoby to dwójce studentów w szkolnej łazience. O dziwo na jego twarzy nie jawiła się ani kpina czy inna emocja, jaką mógłby zamaskować swoje faktyczne rozedrganie, co chyba w całej rozciągłości dawało dowód temu jaki był teraz poważny i podatny na odrzucenie. Wreszcie lekko się pochylił i samo to już wystarczyło, aby złączył ich usta w pocałunku. Nie narzucał go, tak samo jak zbliżenia, jakie w gruncie rzeczy chciałby doprowadzić do skutku, a co do którego tak długo miał przedziwne wątpliwości, a mimo wszystko chciał zaczerpnąć z niego na tyle dużo, na ile się to dało w przypadku znieruchomiałych rąk, uniemożliwiających dodania doń dodatkowych doznań.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Pon 1 Lut - 1:36

Patrzyła w jego oczy, nie mogąc nie zauważyć, jak bardzo przerysowana była jego mimika. Dlatego sama też pozwoliła sobie na kontynuowanie tego teatrzyku, chociaż może brakowało jej w tym polotu, bo nie mogła udawać obojętnej, kiedy raz w życiu coś nie było jej wcale takie bez znaczenia. Jak ten młody chłopak przed nią, którego jakoś za prosto udało jej się przekonać do odpowiedzi na jej słowa, rzuconej przecież bardzo niespodziewanie, a mimo to, zdawało się, że Enzo odpowiedź na to miał niemalże przygotowaną i tylko czekała, aż D’Angelo podejmie inicjatywę. To brzmiało nawet podobnie do niego.
Nic nie poradzę, że w domu przyzwyczajono mnie do przesytu — wzruszyła bezradnie ramionami, mając jeszcze milion komentarzy do powiedzenia, ale zachowała je dla siebie. Autentycznie, przez chwilę, zamarła, w reakcji na jego słowa. Wiedziała, że Enzo jest młodym mężczyzną ze swoimi potrzebami, ale jak dotąd w ogóle nie przychodziło mu na myśl, żeby się o nie przypominać. Poczuła palące kłucie na styku jego kciuka z jej skórą, a zaraz potem dziwnego rodzaju ścisku w żołądku. Nie był to czas na udawanie skromnej w tym momencie. D’Angelo nie wstydziła się swojego ciała. Dla ironii, bo kobiety zwykle miały z tym problem, ona nie potrafiła odsłaniać duszy, ale ciało pozostawało dla niej zwykłą fizycznością. Zawsze tak było. Z jakiejś przyczyny nie teraz. Pierwszy raz jakiekolwiek zbliżenie wydało się naprawdę realne, a Shenae poczuła coś, czego nigdy wcześniej nie czuła w podobnych tej sytuacjach – stres. Ale i swojego rodzaju pragnienie rozładowania go, w oczywisty, znany im obu sposób. Zabrakło jej tylko słów, żeby ten problem wyrazić głośno.
I co z tym zrobisz? — spytała w końcu, pierwszy raz odpowiedzialność za jakieś zmiany zrzucając na niego. Zauważył, że zwykle to ona była inicjatorem podobnych sytuacji? Jeszcze nigdy nie miał lepszej sposobności tego zmienić niż teraz. Dopiero pocałunek rozniecił w niej jej chęci wyraźniej. Nie był on zachłanny, ani szczególnie namiętny, ale był angażujący i pełen mimo wszystko duszącego gorąca wzbierającego w piersi. — Bo mam ochotę Ci na to pozwolić — dodała, gdyby Halvorsen zechciał się jeszcze wycofać. Trzymając dłoń przy jego karku, cofnęła się krok, czekając na jego reakcję na jej słowa. Mogła oczywiście sama pozbawić się swojego jedynego elementu ubioru, ale istniał pewien semantyczny problem z chęciami. Nie równały się czynom.
Zadawała sobie pytanie: Tyko ochotę, czy determinację, żeby to zrobić, kochanie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Lima, Peru
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 3052
  Liczba postów : 1065
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10538-enzo-corrado-halvorsen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10540-klusownik-prosto-z-peru
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10539-peruwianska-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10541-enzo-halvorsen




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Pon 1 Lut - 11:35

Jasne wyrażenie prośby z reguły wyczerpywało jego zdolność do inicjowania czegokolwiek. Tak bardzo bał się odrzucenia, że w takich sytuacjach często tracił rezon i zaraz po tym, jak nastąpił przestój starał się ze wszystkiego wycofać. Najpewniej kpiną, bo tak było najprościej. Rzucenie czegoś w stylu „naprawdę sądziłaś, że chcę to zrobić?” czy czegoś równie idiotycznego nawet w tej chwili przebiegło mu przez myśl, ale pamiętał, że już raz tak zrobił. Dawno temu, na dachu, kiedy jeszcze nie wiedział czy to co zaczyna rodzić się między nimi nie jest tylko wytworem jego zwariowanej wyobraźni, a prezent, jaki jej wtedy wręczył najprościej opisać było jak zwykły, nieużywany grat, w żadnym stopniu nie wiążący. Teraz nie wiedział już czy potrafił by to powtórzyć, zwłaszcza po słowach które padły, a które przecież nie musiały być wiążące. Problem w tym, że dla niego były, nawet jeśli bardzo długo starał się sobie wmówić, że wcale nie będą, jeśli już się pojawią. Jednoczesna chęć bycia wolnym, jak i znalezienia ukojenia dla rozbitej w braku pewności duszy… to wszystko było męczące. Na tyle, że w tym momencie Halvorsen odrzucił od siebie podobne rozważania, pierwszy raz w jej obecności, kierując się tym, co chciał zrobić już od dawna. Chciał, ale się bał. Chciał, ale nie chciał. Chciał, ale nie robił i miliard innych bezsensownych powodów do odmawiania sobie przyjemności i radości z życia. Nikt go nigdy nie nauczył, że ryzyko czasami popłaca nie tylko w kontaktach ze zwierzętami, a teraz sam miał się przekonać czy rzeczywiście gra jest warta świeczki. Tylko jak, kiedy nie miał w tym żadnego doświadczenia? Potrafił oskórować wiewiórki czy chociażby zające. Garbowanie skór też nie stanowiło dla niego żadnej zagadki, tak samo jak samo upolowanie ofiary. Prawdopodobnie był unikatem na tle Hogwartu, a przynajmniej sam tak uważał, ale co z tego, skoro ni w ząb nie rozumiał kontaktów międzyludzkich, ani już tym bardziej tego przedziwnego pragnienia innego ciała, które z reguły odczuwał mocno sporadycznie. Jej odpowiedź trochę zbiła go z pantałyku. Zgodnie ze znanym już schematem przygryzł dolną wargę, skupiając spojrzenie gdzieś w okolicach jej obojczyków, nagle nie wiedząc czy znajdzie w sobie wystarczająco dużo odwagi. Nie był przecież Gryfonem jak jego brat i wcale nie musiał mieć tej wewnętrznej siły zapisanej w genach. Nie potrafił zrezygnować, chociaż sam nie wiedział dlaczego. W takich chwilach z reguły się wycofywał, ale dziś i tak był już chyba dzień robienia wyjątków, prawda? Dopiero jej kolejne słowa wystarczająco go ośmieliły, ale zdaje się, że wyłącznie dlatego, iż poszły w parze z pocałunkami. Shenae cofnęła się o krok, a Krukon chyba uznał to za jeszcze jedno, ostateczne zaproszenie do działania i wbrew swoim wszystkim „a co by było, gdyby tylko żartowała?” oraz wykrzyknikom rozsadzającym mu czaszkę, trąbiących o niebezpieczeństwie, przesunął palec i jednym swobodnym ruchem uwolnił dziewczynę od ręcznika. Teraz stali już naprzeciwko siebie goli tak, jak jeszcze nigdy wcześniej. Nagła trema osiadła gdzieś w okolicach jego gardła, a Enzo nagle nie wiedział co powiedzieć, onieśmielony krzywizną jej bioder czy kształtom układających się w piersi młodej kobiety, ale na szczęście zadziałał instynktownie, nie po raz pierwszy zresztą.
- Jesteś taka piękna. - wydusił z siebie, głosem tak absurdalnie pewnym, że można było mieć przypuszczenia, iż ani razu w to nie zwątpił, ale żeby nie było za słodko, musiał jeszcze coś dorzucić.  - Diabeł w owczej skórze.
Uśmiechnął się, nieco rozładowując w ten sposób swój stres i zupełnie zapominając o tym, że sam również był nagi i jak na dłoni było widać jego reakcję na obecną sytuację. Wyciągnął dłoń, wcale nie zamierzając się spieszyć i w pierwszym ruchu musnął policzek Shenae. Pogładził go kciukiem, samemu przechylając nieznacznie głowę na bok, a potem podążył palcem dalej do jej warg, które rozchylił, potem do brody, a następnie spełzł nim na jej obojczyki. Wzdłuż piersi na żebra, gdzie dołączyła już cała dłoń. Krótkie przesunięcie nią wzdłuż podbrzusza ostatecznie sprowadziło go znowu wyżej, gdzie zainteresował się najwyżej leżącymi dwoma punktami, jakich wcześniej nie mógł podziwiać w pełnej krasie. Napięcie wręcz się z niego wylewało, tworząc wokół nich nadmuchaną atmosferę oczekiwania, co chyba tylko zachęcało Enzo do posunięcia się o krok dalej. Dotarł do brodawki, muskając ją kilkoma delikatnymi ruchami, jakby dopiero uczył się ich reakcji na czyiś dotyk, a potem zrobił te pół kroku i pocałował ją, ale nie w wargi, a prosto w tę lewą pierś, aby następnie utworzyć szlak z odcisków ust na całym odcinku prowadzącym do jej szczęki. Dopiero wtedy ucałował kącik tak dobrze już sobie znanych warg, mniej więcej w tym czasie również przesuwając dłonią wzdłuż jej twarzy, aby skończyć na włosach, gładząc je. Obdarował ją pocałunkiem, który bez problemu można było wziąć za poważniejszą deklarację niż ta, która dopiero co padła w związku z wyrywaniem serca z piersi. Potem był kolejny, nieco mniej kontrolowany, a raczej pełen okrutnego głodu i namiętności, którego nie było w stanie złagodzić tak powierzchowne zbadanie jej ciała. Wyciągnął ręce, aby przygarnąć ją do siebie w celu zamknięcia w uścisku, a jeśli mu się to udało, najpewniej dalej łączył ich usta, spełzając przy tym dłońmi na jej pośladki, uprzednio kreśląc płytkie znaki paznokciami na jej plecach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Pon 1 Lut - 20:25

Patrzyła w jego tęczówki oczu nie z wyzwaniem, a czymś, co można było łatwo z nim pomylić. Mimo, że była to niemo rzucana mu zgoda, na to, nad czym teraz się tak długo zastanawiał. Nawet można powiedzieć jej niewypowiedziana prośba, żeby jednak nie trzymał jej dłużej w napięciu. Próbowała się rozluźnić, ale kiedy ręcznik opadł na ziemię wstrzymała powietrze. Jej ciało na chwilę znieruchomiało, bo do samego końca nie była pewna, czy Enzo odważy się na ten ruch. Dopiero w chwilę później, jej piersi znów zaczęły falować w rytm jej spokojnego oddechu. Przynajmniej starała się zachowywać spokój, ale serce tłukło się w piersi w taki sposób, ze nie była pewna, czy jej to rzeczywiście wychodzi.
To dlatego, że oboje mamy dobre światło — rzuciła cicho, obserwując jego dalsze poczynania. Dała mu pełna swobodę, to, w jakim stopniu chciał z niej skorzystać zależało od niego.  Jej twarz, jak zawsze, skłaniała się ku jego dłoni, kiedy dotknął jej policzka. Rozchylił jej wargi, ale wcale nie musiał, sama zaczęła oddychać głębiej przez usta, w trakcie, kiedy on przelotnie dotykając jej skóry badał jej odporność na jego dotyk. Gdziekolwiek, jakkolwiek lekko nie musnął jej ciała, pozostawiał za sobą gęsią skórkę, a na sam koniec lekkie drgnięcie jej ciała, kiedy w końcu palce dłoni spoczęły na stałym punkcie, chwilę go badając. Reagowała na tą czułość odpowiednio do sytuacji. Nawet gdyby nie chciała, ciało samo upominało się o więcej pieszczoty, kusząc niedoświadczonego krukona reakcjami na jego oględziny. Przymknęła oczy, pozwalając sobie bardziej wczuć się w obecną sytuację. Jej dłoń sama powędrowała do jego włosów, kiedy pochylił się nad jej piersią. Wplotła w jego kosmyki szczupłe palce, przekładając pasma jego włosów pomiędzy nimi. Odchylała szyję do tyłu, udostępniając mu ją bardzo łatwo, mrucząc w jego usta, bo nie była świadoma tego, w jakim napięciu oczekiwała aż w końcu te mięsiste wargi dotrą do jej własnych. Złączeni we wspólnym pocałunku chyba pierwszy raz oboje dokładnie wiedzieli, jak chcieli go odegrać, przez co zyskał na sile i efektywności. Oddanie i swojego rodzaju wyznanie, jakie sobie złożyli tym pocałunkiem uczyniło go idealnym przypieczętowaniem miotających nimi emocji. Chociaż to było bardzo wiele, a oboje bardzo starannie przywarli do swoich warg, dla niej pozostawało to za mało. Jakby wiedział dokładnie czego chciała, pogłębił pocałunek. Albo zupełnie przypadkiem po prostu ich pragnienia w tym momencie idealnie się zgrały. Nagle gwałtowniejszy pocałunek wyrwał z jej piersi westchnienie, bo właśnie takiej siły i takiej naglącej pasji i wyładowania długo tłumionych żądz potrzebowała. Nie miała nawet pojęcia, jak bardzo paląca była w niej ta potrzeba, dopóki nie podarował jej tego żarliwego pocałunku. A może właśnie ta potrzeba urosła w niej tak mocno w jednym momencie, co wydawało się niewyobrażalne, skoro czuła ją taką wściekłe wielką w jej piersi.
Nie chciała mu przerywać przyjemności, z jaką badał jej ciało, ale gdzieś z tyłu jej głowy przypomniała sobie, że stoją na samym środku monumentalnej łazienki, z jednej strony znajdując się niebezpiecznie blisko basenu, a z drugiej daleko od czegokolwiek, co miało im teraz ułatwić zaspokojenie ich pragnień. Wyciągnęła dłonie za swoje plecy, chwytając przedramiona opierające się po części na dolnej partii jej pleców, a po części na pośladkach. Zsunęła dłonie na przeguby jego rąk, a dopiero potem na palce, wplatając w nie swoje własne, tylko po to żeby pociągnąć go za sobą. Cofała się w kierunku ułożonych z jednej części pomieszczenia ręczników. Ignorowała plusk wody, trzepot skrzydeł Dantego – które to inteligentne ptaszysko chyba postanowiło dać im trochę intymności, ulatując przez otwarte okno w łazience. W tym czasie Shenae, źle wymierzając w ogóle przestrzeń, uderzyła plecami o kolumienkę i tam się już zatrzymała. Usta miała zbyt zajęte, żeby wspomagać się teraz słowami w jakiejkolwiek kwestii. Zignorowała temat puszczając jego dłonie wolno, teraz, skoro już i tak zapędziła się w kozi róg. Dłonie przeniosła na jego brzuch, precyzyjnie przeciągając opuszkami palców, a potem pełnymi dłońmi po jego żebrach. Tak długo już opierała się pokusie dokładnego przebadania jego torsu. Jedna dłoń, czując pod sobą ciepło jego ciała i łomot serca, zatrzymała się na piersi. Prędkość jego bicia gwałtownie podniosła jej napięcie. Jeszcze nigdy nie zdarzyło jej się zapomnieć o oddechu w pocałunku, ale dzisiaj był dla nich dzień pierwszych razy. Miała na to nadzieję.
Tu… i teraz? — sapnęła, łapiąc oddech, parafrazując jego wcześniejsze słowa, chcąc się upewnić, czy chcieli tego samego. Dowiedzieć się na jakim byli etapie. Zdawała sobie sprawę z tego, że być może Enzo w tej sferze seksualnej mógł mieć znikome doświadczenie, po tym ile razy jej to czasami próbował sugestią przekazać, w końcu zapamiętała. Chciała mieć pewność czy był gotowy to zmienić. I czy nie chciałby trochę zmienić tempa, bo w takim, mogło się to skończyć niebezpiecznie szybko, nie obrażając go, ale taka była męska fizjologia. Dlatego chwyciła jego twarz w dłoń, wpatrując się w jego tęczówki oczu uważnie oddychając ciężko na jego usta. Jej twarz i usta były już niemalże koloru burgundu, ale co się dziwić, jak miała wrażenie, że jej ciało płonie, na samą myśl o tym, w jakim kierunku rozwija się sytuacja. Wyobraźnia kobiety potrafi być dla niej bardziej zgubna niż faktyczne doświadczenia. A doświadczenia plus wyobraźnia... nikt nie mógł wiedzieć, jaki ogień płonął teraz w bezbronnym sercu D'Angelo, dodatkowo rozniecony dzisiejszymi emocjami, jakby tego wszystkiego było mało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Lima, Peru
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 3052
  Liczba postów : 1065
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10538-enzo-corrado-halvorsen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10540-klusownik-prosto-z-peru
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10539-peruwianska-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10541-enzo-halvorsen




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Pon 1 Lut - 22:22

Jak można aż tak bardzo stracić rozum? To chyba jedno z tych pytań bez odpowiedzi, których dłuższe rozpatrywanie przyprawiało jedynie o ból głowy. Bo jak znaleźć na nie rozwiązanie? To tak, jakby ktoś zastanawiał się jak to jest, gdy nagle odrosną Ci nogi, albo jak to jest latać. Teoretycznie można nad tym marszczyć czoło, ale czy jest w tym jakiś głębszy sens? Takowego na pewno nie było teraz w ich zachowaniu. Rozpaleni magią chwili chyba zapomnieli gdzie się znajdują. Szkolna łazienka i te sprawy… co prawda zamknięta i potraktowana zaklęciem uniemożliwiającym podsłuchanie, ale co z tego? Nie mieli nic, co mogłoby ich ustrzec od niechcianych konsekwencji. Mimo tego, że bardzo pragnął ją posiąść, Enzo nie był pewien czy chciałby w tym momencie mieć dzieci. Nie był dojrzały emocjonalnie nawet do niektórych decyzji związanych z wyborem zawodu, a co tutaj dopiero mówić o zakładaniu rodziny. Młodzi ludzie z reguły nie myślą o takich rzeczach podczas zbliżenia, ale chyba nietrudno zauważyć, że on i Shenae nie byli zbyt typowymi studentami. On albo nie myślał w sposób przyczynowo skutkowy, albo wręcz przeciwnie, miał tendencję do rozpatrywania zbyt wielu scenariuszy jednocześnie i chyba nietrudno było się domyśleć, że w tym momencie BARDZO nie chciał być rozsądnym. Pytanie D’Angelo trochę go ostudziło, tak samo jak to, że nagle znajdowali się już prawie na kolumnie. Wiedział, że to nie powinno tak wyglądać, zwłaszcza, że sam miał w tym tyle doświadczenia ile przeciętny trzynastolatek odkrywający świerszczyki. Piersi widział, o innych częściach anatomii się uczył, ale w zasadzie gdzie celować i co robić to tego już go nie nauczono. Zresztą, nie miał nikogo kto mógłby z nim rozmawiać nawet o zabezpieczaniu się przed niechcianą ciążą, nic już nie mówiąc o technicznych aspektach seksu. Był w tym wszystkim na tyle zielony, że nagle zimny dreszcz przebiegł mu po plecach. Bał się, że ją zawiedzie, zwłaszcza, że nie wiedział czy kiedyś nie miała już partnera. Mimo wszystko na razie się nie odsuwał, a wręcz jeszcze bardziej do niej przylgnął, napierając okrutnie gotową męskością na jej udo. Oczy miał przedziwnie ciemne, a przyspieszony oddech mógłby łaskotać ją w szyję, gdyby tylko dała mu przesunąć wargi o tych kilka centymetrów bliżej.
- Nie wiem czy chce, żebyś rzucała studia dla dziecka, ale jeszcze się zastanawiam. - odpowiedział na jej słowa, układając jedną dłoń na kolumnie, aby się podeprzeć, a drugą układając na jej biodrze. Przesunął po nim opuszkami palców, niemalże docierając w tym geście do jej miejsc intymnych.
- W zasadzie to bardzo chętnie, ale chyba jesteśmy nieprzygotowani. - stwierdził, a na jego twarzy pojawiło się coś dziwnego, co można było odczytać jako ogromny zawód. Może sam był poirytowany swoim rozsądkiem? To całkiem możliwe. Cofnął rękę z okolic jej bioder, aby chwycić nią dłoń, którą trzymała jego twarz. Ruchy w okolicach klatki piersiowej dodatkowo go dekoncentrowały, ale chyba było już za późno na bycie lekkomyślnym. Pocałował ją delikatnie i słodko, zupełnie inaczej niż przed chwilą, ale w tym wszystkim była też pewna obietnica. Potem powtórzył pocałunek raz jeszcze, aby ostatecznie jego wargi zatrzymały się na jej czole. Przez chwilę milczał, obejmując ją jedną ręką, czując jak stopniowo opada wokół nich napięcie.
- Chyba nie chciałabyś, żeby usunęli nas ze szkoły? W każdej chwili ktoś może tutaj wejść, a ja nie mam wprawy w błyskawicznym naciąganiu spodni. - dorzucił wreszcie, odsuwając się od Shenae na odległość kroku i obejmując jeszcze raz spojrzeniem jej ciało. - To nie kwestia światła.
Uśmiechnął się, poruszając przy tym nieznacznie brwiami, a potem wrócił do miejsca, w którym zostawił ubrania. Egzekucja jego umiejętności najwyraźniej została odroczona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Pon 1 Lut - 23:55

Słuchała jego wyjaśnień i byłaby głupia, gdyby nie przyznała mu racji. Straciła kontrolę, ale to nie znaczyło, że ktoś wydłubał jej różdżką mózg. Teraz, kiedy już oboje dali emocjom trochę opaść, zgadzała się z każdym jego słowem. Była o to na siebie zła i na niego, że nie przygotowali się do takiego zbliżenia w żaden sposób, ale w gruncie rzeczy, nie mogła powiedzieć, że odroczenie tego nie było dobrym wyjściem. Moment temu pewnie by się z tym nie zgodziła, ale kiedy tylko dała dojść rozsądkowi do głosu… no, wszystko wydawało się bardzo niewłaściwe. Oddychała ciężko, milcząc, patrząc na Halvorsena w skupieniu, nie analizując w żaden sposób słów, jakie do niej kierował. Może to i lepiej. Doszukałaby się w nich podtekstów, które jeszcze mogłyby się okazać dotkliwe. Na przykład, dlaczego zaznaczył, że w razie wpadki, ona rzuca studia? Albo czy Enzo Halvorsen, największy olewus w szkole, z czego nie raz jej się tłumaczył, liczył się z nią na tyle mało, że już bardziej obchodziło go to, czy wyrzucą go ze szkoły, niż ona. Czasami miała wrażenie, że sam chciał tą szkołę rzucić, wiec w sumie, jaki to był dla niego problem, gdyby go wyrzucili? Co innego ona… ale gdyby poddała jego słowa w rozmyślania, pewnie nie pomyślałaby, że mogła przemawiać w jego słowach odrobina troski o jej edukację, skoro wiedział, jak bardzo jej na niej zależało. Bo troszczył się o nią? Chociaż trochę?
Chrząknęła coś nie odzywając się wcale, bo nie wiedziała nawet co powiedzieć. Miała wrażenie, że każde słowo, które jej teraz przychodziło na myśl, miało wydźwięk dwuznaczny, a dwuznaczności roznieciłyby znów niekoniecznie mile widziany żar. Pozwoliła mu się pożegnać z jej ciałem, jedynie obejmując go ciaśniej, kiedy w końcu udało jej się opanować swoje napięcie. Teraz mogła bez podtekstów trwać w jego ramionach. Ale nie on. On odsunął się rzucając jakimś bezczelnym komentarzem. Próbowała chwycić go za dłoń, chciała go za nią złapać, poczuć jakąkolwiek jego bliskość, w zastępstwie za dogłębne zbliżenie, ale złapała tylko powietrze. Teraz była gotowa coś powiedzieć. Wcześniej czuła się jak idiotka, wiedząc, że ona, prefekt, ścigająca, pilna uczennica, nie powinna tak łatwo się poddawać emocjom. Dlatego milczała. Teraz była idiotką, bo za bardzo pozwoliła swoim emocjom przejąć nad nią kontrolę. Już nie chodziło o pożądanie. Ale o uczucie, ukłucie bólu, jakiego doznała, kiedy zostawił ją przy filarze. Nie doszło pomiędzy nimi do żadnego zbliżenia, a poczuła się, jak dziewczyna, która oddała swoje facetowi, a on z rana uciekł, zostawiając ją w zimnym łóżku. To śmieszne, bo nie należała do osób, którym zależało na Przytulankach po seksie czy temu bliskich ckliwości. Nie zależało kiedyś, bo teraz odprowadziła go zawiedzionym spojrzeniem, czując się co najmniej upodlona swoimi myślami, swoją słabością i potrzebą jego ciepła, żeby czuła się, bardziej… nie wiedziała jak właściwie, bo nigdy tego nie potrzebowała. Chciała po prostu bardziej… i w ogóle coś. Zamiast tyłu jego pleców i beznamiętnego zbierania ciuchów.
W końcu, otrzeźwiło ją mroźne powietrze, z którego gorąca para wody już dawno zdążyła opaść. Zamiast tego przeciąg z okna wstrząsnął jej rozgrzanym jeszcze ciałem. Tylko dlatego w końcu ruszyła się, zakładając ciuchy. Była dziwnie spokojna i milcząca. Nic się nie odzywała w drodze powrotnej do dormitorium. Nie reagowała na żadne jego gesty, jeśli w ogóle jakieś chciał jej okazać. Nie odsunęłaby się, gdyby chciał ją objąć w drodze powrotnej, czy pocałować na pożegnanie, ale sama nie zrobiła nic i nie powiedziała nic, przed tym, jak zniknęła na schodach do swojego dormitorium.
Niedopieszczona emocjonalnie i zła.

zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 592
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 822
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Sob 31 Gru - 14:33

Leonardo szybko znalazł Łazienkę Prefektów - był tutaj już kiedyś, chociaż wtedy było to łamanie szkolnych przepisów. Założył się z kimś (nawet nie pamiętał już z kim!) o to, któremu uda się w jak najkrótszym czasie odkręcić wszystkie kurki od kranów z płynami do kąpieli i innymi cudami. W każdym razie, Leo wygrał. Inna sprawa, że zaraz potem usłyszeli kroki i musieli uciekać...
Teraz jednak wszedł do pomieszczenia pewnym krokiem, z dumnie uniesioną głową i uśmieszkiem niedowierzania przyklejonym do ust. Było tu tak cicho i spokojnie, że aż poczuł się z tym źle. @Voice C. Cheney najwyraźniej jeszcze nie było...
Skoro zaproponowała łazienkę, to raczej nie chciała stać i się na niego gapić, ani nic z tych rzeczy. Specjalnie zabrał ze sobą kąpielówki, no bo... No bo tyle się gadało o tym gigantycznym basenie w łazience prefektów! Kto by się tu kąpał? Raczej chodziło o samą przyjemność z pluskania się, albo zabawy w pianie. A Gryfon czasem bywał bardzo dziecinny.
Powstrzymał się od wskakiwania do wody, ale usiadł na brzegu basenu i zanurzył stopy w wodzie. Była przyjemnie ciepła, idealna wręcz na taką pogodę. Podparł się ręką o jeden kran i delikatnie przekręcił kurek, a do wody spłynęło parę kropel płynu do kąpieli o cytrusowym zapachu.

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Windsor, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2545
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9120-voice-follett-cheney-lloyd




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Sob 31 Gru - 14:59

To nie był jej pierwszy raz.
W każdym sensie.
Oczywiście, że była tu już wcześniej. I uważała, że to naprawdę niezłe miejsce do rozmowy, bo można było się zrelaksować, a gdy pytania stawały się niewygodne - zanurkować i czekać, aż ta druga osoba się znudzi czekaniem na twoją śmierć. Do łazienki weszła bardzo cicho, niemal bezszelestnie, i od razu na palcach ruszyła w stronę Leonardo. Myślała, że zastanie go w ubraniach, że przynajmniej moment przywitania będzie zupełnie grzeczny i niewinny, ale skoro on już się rozebrał, to ona też gdzieś po drodze do basenu zrzuciła białą sukienkę w drobne, bladoniebieskie kwiatki, i została w samym czarnym bikini. Mogło być bardziej przyzwoite, ale niespecjalnie przemyślała ten wybór.
Czemu w ogóle się z nim spotkała? Bo jego nazwisko brzmiało lekko egzotycznie i nie mogła go skojarzyć z twarzą. A przystojnych facetów nadal lubiła, mimo że miała narzeczonego. Przecież była tylko słabą kobietą ze słabością do temperamentnych, gryfońskich chłopców... I musiała dzielnie spełniać swoje obowiązki prefekta naczelnego. Tłumaczenie wszystkiego, wprowadzanie w temat... A czy pokazywanie łazienki prefektów też nie było ważne?
- Masz strasznie długie nazwisko. Leonardo Ovidio Vin-Eurico. Ale podoba mi się. Kobietom w ogóle podobają się Hiszpanie... Ale ty jesteś z Meksyku, prawda? - zaczęła mówić już w odległości pół metra od niego, a zakończyła w chwili, gdy usiadła przy nim, ale jednak nie za blisko. Dobrze wyglądał. I był cudownie wysoki, co wyraźnie było widać nawet wtedy, gdy siedział... Czyli jednak za wysoki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 592
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 822
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Sob 31 Gru - 15:19

Zdążył zamknąć się w swoim pudełku nicości, gdy nagle ktoś zaczął gadać. Leo nie był osobą, która podskoczyłaby z przerażenia, albo drgnęła gwałtownie. Jemu po prostu na chwilę spięły się mięśnie, gdy przetwarzał odbierane informacje. Głos damski, ładny i raczej łagodny. Zaraz obok niego usiadła przepiękna blondynka, ubrana w kostium chyba wzięty prosto z jego snów.
- Och, to taka tradycja. Vin to nazwisko mojej matki, a Eurico ojca. I tak, jestem z Meksyku.- Wyjaśnił, bo faktycznie niewiele osób znało takie zwyczaje hiszpańskojęzycznych państw. Voice rozpoczęła rozmowę w zaskakująco sugestywny sposób i Leonardo przez chwilę aż zatkało.
- Cóż, możesz domyślić się, jak bardzo źle mi tutaj w zimę... - Skrzywił się lekko, a wzrok uciekł mu na chwilę do okna, za którym panowała mroźna biel. Miał trochę problemów z odwróceniem wzroku od Ślizgonki, ale w końcu nie chciał wyjść na jakiegoś chama, który tak się na nią gapi.
- No dobra. To oprócz bajeranckiej łazienki dostanę coś jeszcze z tym tytułem prefekta, czy to już wszystko? Bo jak na razie, to mi się bardzo podoba. - Uśmiechnął się promiennie do swojej towarzyszki. Wiedział, że zaraz spadnie na niego pewnie cała lista obowiązków... Ale jeśli miał również dostać choć odrobinę czasu tej piękności, to chyba gotów był się poświęcić.

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Windsor, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2545
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9120-voice-follett-cheney-lloyd




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Sob 31 Gru - 15:42

Słuchała go z uwagą, bo wiedziała, że to najprostszy sposób na zjednanie sobie ludzi. Znoszenie ich marudzeń, ich jęków, śmiechu i durnych wyjaśnień. A Leonardo faktycznie nie był głupi, więc słuchanie go sprawiało jej nawet pewną przyjemność. Próbowała go rozgryźć już po tych kilku słowach, ale szło jej dość opornie. Wysoki, dobrze zbudowany, seksowny (musiała to przyznać), blizna na udzie, inteligentny. I gapił się na nią. Ale Voice już w sumie się przyzwyczaiła, że faceci musieli się na nią pogapić choć przez chwilę.
- I wszyscy jesteście tacy wysocy? - spytała z nutką rozbawienia w głosie, mierząc go dokładnie roziskrzonym wzrokiem. Nie były to iskry pożądania, a raczej zainteresowania... Chociaż niewprawne oko mogło różne rzeczy dostrzec. Voice jednak przez cały czas była po prostu miła i nie miała zamiaru podrywać dopiero co poznanego kolegi... No, mogli odrobinkę poflirtować, ale tylko odrobinkę. W końcu w głowie miała tylko Percivala.
- Widzisz, ta łazienka do prawdziwe wybawienie od mrozów. A jak jeszcze jest tu trochę ludzi, otrzymujemy klimat wręcz tropikalny - nadal była rozbawiona, nawet gdy patrzyła na okno. Odchyliła się lekko do tyłu i oparła na dłoniach, nieświadomie nieco mocniej eksponując to, co i tak nie wymagało eksponowania, bo było wyraźnie zaznaczone.
- Hmm... No więc przede wszystkim musisz być grzeczny. Nie wiem, jak u ciebie wygląda ta kwestia - ja na przykład mam z tym elementem prefektury pewne problemy... No i możesz włóczyć się po nocach po korytarzach. I odejmować ludziom punkty, jak cię denerwują, o ile znajdziesz na to paragraf - odparła z uśmiechem, odgarniając włosy z ramion na kark. Lekko poruszała nogami w wodzie, do której najchętniej już by weszła, ale... Panowie przodem, czy coś w tym stylu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 592
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 822
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Sob 31 Gru - 16:00

Nie spodziewał się, że przebywanie w towarzystwie panny Cheney będzie aż takie trudne. Ślizgonka chyba zupełnie bezwiednie sprawiała, że jeszcze ciężej było mu się skoncentrować. Niezaprzeczalnie piękna, zgrabna i... i w skrócie, Leonardo już się zastanawiał, czy miałby w ogóle jakieś szanse. Ze swoją jakże naturalną skromnością szybko obliczył, że chyba warto spróbować. Najwyżej zdenerwuje Prefekt Naczelną i straci tytuł, o którym chyba nikt inny jeszcze nie wiedział. Jego reputacja w każdym razie raczej by nie ucierpiała.
- Bynajmniej, raczej jesteśmy dość niscy. - Przyznał, bo w sumie chciał pochwalić się swoją wyjątkowością. - Moja babka była olbrzymką - dodał, ciekaw reakcji Voice.
Słuchał jej tak, jak tylko mógł, ale blondynka wyginała się kusząco i skutecznie go rozpraszała. Raczej nie wychodził na inteligenta, gdy tak odpowiadał jej dopiero po chwili.
- Z tą grzecznością to będzie słabo... ale może znajdę dzięki temu motywację, żeby załatwiać niektóre sprawy dyskretniej. - Doskonale wiedział, że to w życiu się nie wydarzy, ale trochę mógł ponaciągać prawdę... czyż nie? - Cóż, skoro daje mi to dostęp do takich osobowości, to chyba warto. - Mrugnął szarmancko do swej towarzyszki, po czym zsunął się do wody i podał jej rękę.

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Windsor, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2545
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9120-voice-follett-cheney-lloyd




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Sob 31 Gru - 16:34

Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo! A zgadzając się na spotkanie z nieznajomą dziewczyną w łazience, Leonardo popełnił duży błąd. W końcu mógł trafić albo na okropnie nieatrakcyjną idiotkę, z którą nie chciałby przebywać, albo na wyjątkowo atrakcyjną, a w dodatku inteligentną kobietę, która skutecznie by go rozpraszała. Trafił na drugą opcję, ale ciężko powiedzieć, czy na lepszą. Z pewnością na przyjemniejszą dla oka, a najprawdopodobniej także dla ucha.
Gdy powiedział, że jego babka była olbrzymką, Voice słodko, perliście się zaśmiała, ale szybko zasłoniła usta dłonią, uświadamiając sobie, że to bardzo nieuprzejme.
- Przepraszam. Po prostu... Zawsze się zastanawiałam, jak człowiek może uprawiać seks z olbrzymem - wytłumaczyła, nadal szczerze rozbawiona. A słowo seks przeszło przez jej usta tak lekko, jakby wcale nie rozmawiała z obcym facetem. Wręcz przeciwnie - zabrzmiało tak, jakby właśnie to sobie wyobrażała, albo miała na to ochotę. Oczywiście Voice po prostu miała taki dość niski, przyjemny i lekko kokieteryjny głos, ale Leonardo wcale nie musiał o tym wiedzieć. W końcu tak było zabawniej.
- Dasz radę. A jak nie, to ja cię dodatkowo zmotywuję - mruknęła z uśmiechem. - Mi też miło cię poznać - odparła, wyraźnie coraz bardziej rozbawiona. Złapała go za rękę i wyjątkowo zgrabnie zsunęła się do wody. Zamruczała cicho, czując przyjemne ciepło, i nieświadomie oblizała wargi. Przecież była tylko słabą kobietą!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 592
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 822
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Sob 31 Gru - 16:44

Gdyby trafił na istotę nieatrakcyjną, to raczej nie pluskałby się z nią w wodzie. Zwyczajnie wysłuchałby tego, czego powinien, a potem zawinąłby się w łazienki i tyle. Voice jednak, chociaż niezwykle rozpraszająca, była osobą, z którą Leonardo bardzo chętnie spędziłby jeszcze więcej czasu.
Jej śmiech z kolei był tak urzekający, że nawet gdyby faktycznie się z niego naśmiewała, to mógłby się nie zdenerwować. W ogóle Ślizgonka miała w sobie coś takiego, że Leo czuł się inaczej - chyba jeszcze nie trafił na pannę, która wydawała się aż tak idealna. Przez chwilę nawet zaczął się zastanawiać, czy w żyłach Voice nie płynie krew wili, ale... Wydawała się ona tak naturalnie piękna i urocza, że nie był w stanie szukać żadnych teorii spiskowych. Wolał cieszyć się chwilą.
- Cóż, mogę ci ewentualnie zaprezentować jak to jest uprawiać seks z ćwierćolbrzymem... - Przyznał niby niewinnie, choć jego uśmiech i spojrzenie mogły temu nieco przeczyć. Nie był ani odrobinę skrępowany - Voice również nie zachowywała się, jakby coś jej przeszkadzało.
Jego uśmiech jeszcze bardziej się poszerzył, gdy blondynka zanurzyła się w wodzie wydając z siebie taki dźwięk, który ruszyłby chyba każdego mężczyznę. Leonardo pozwolił sobie nie puszczać jej dłoni, która jakoś tak całkiem ładnie pasowała do jego własnej.
- Wyczuwam owocną współpracę.

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Windsor, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2545
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9120-voice-follett-cheney-lloyd




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Sob 31 Gru - 17:07

Oczywiście, że była urzekająca. Ładna, zgrabna, słodka i bystra. Potrafiła uwieść faceta bez używania jakichkolwiek słów. I, co chyba najważniejsze - lubiła to robić. W końcu była tylko słabą kobietą - potrzebowała dowodów, że jest atrakcyjna i że podoba się wielu mężczyznom. Z pewnością nie była absolutnym ideałem, a na pewno nie w kwestii charakteru, ale biednemu, nieświadomemu Leonardo mogła wydawać się perfekcyjna. A taka sytuacja z pewnością była dla niej bardzo wygodna. Kilka razy słyszała naiwne pytania, czy może miała w sobie coś z wili - nie. To był tylko niewątpliwy urok dziewczyny, która sporo doświadczyła, a mimo to pozostała słodziutką blondyneczką. Słysząc jego odpowiedź, znów się roześmiała, tym razem bardziej swobodnie.
- Na obrazkach? Obrazek pierwszy: gra wstępna... - mruknęła z rozbawieniem, kręcąc z lekką dezaprobatą głową. Podobała jej się jego bezpośredniość. Była seksowna. Tak jak cały on. Zwłaszcza gdy się uśmiechał w ten sposób. Atmosfera była zdecydowanie zbyt gorąca, ale Voice wierzyła, że to nic nie zmienia.
Myślała, że puści jej dłoń, ale nie była też zdziwiona, gdy nadal ją trzymał. Ach, ci faceci... Prymitywne istoty. Zbliżyła się lekko do niego i uniosła głowę, by spojrzeć na niego z lekko łobuzerskim uśmiechem.
- Szósty zmysł, czy moje perfumy? - spytała, unosząc nieznacznie brwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 592
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 822
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Sob 31 Gru - 17:17

Wcale nie uważał, że Voice była słabą kobietą. Wręcz przeciwnie, wyglądała na taką, co właśnie zdobędzie czego będzie chciała i przy tym dobrze się pobawi. Leonardo bardzo często widział, że panienki sobie nim nieco pogrywają, nie był w końcu ślepy. Czasem nawet wolał to, niż żeby to on bajerował swoje towarzyszki i potem niszczył ich nikłe nadzieje. On po prostu dawał się oczarować wiedząc, że magia pryśnie dość szybko. Nie zakochiwał się, choć miewał swoje słabości - i już wiedział, że Ślizgonka będzie jedną z nich.
- Miałem raczej co innego na myśli. - Uwielbiał kobiety, które w ten sposób kręciły głową. Z dezaprobatą, ale ukrytym pod nią rozbawieniem. To było tylko jak zachęcenie go do działania.
- Szósty zmysł, tak mi się wydaje. - Gdy znajdowali się już tak blisko, w pewien sposób się rozluźnił i prowokacyjne chwilami zachowanie Voice go tak nie rozpraszało, jakby teraz już mógł sobie pozwolić na więcej. Patrzył na nią tak z góry zastanawiając się, jakim cudem udało mu się zostać prefektem Gryffindoru.
Wystarczy na niego popatrzeć i już się wiedziało, że to ostatnia osoba do objęcia takiego stanowiska.
Bezwiednie jeszcze bardziej się do niej przybliżył i sam nie wiedział kiedy objął ją delikatnie ręką w talii. Poprzestał jednak na tym, czekając na pozwolenie lub odmowę ze strony Ślizgonki. Inna sprawa, że bardzo liczył na to pierwsze.

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Windsor, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2545
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9120-voice-follett-cheney-lloyd




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Sob 31 Gru - 17:44

Prefekt naczelny musi być miły, kompetentny i służyć za przykład. Voice na przykład była przykładem dziewczyny, która potrzebowała męskiej uwagi. Szesnastolatkowie, dwudziestolatkowie, trzydziestolatkowie i czterdziestolatkowie - patrzcie! Oto blondynka, która wcale nie jest głupia, a w dodatku ma takie ciało, że wasze dziewczyny i żony wymiękają. I twarz też ma całkiem przyjemną, już nie tak dziewczęcą, ale jeszcze nie kobiecą. Słodką. Nie można zapomnieć o pełnych, miękkich ustach, które wyraźnie przywodzą na myśl nie tylko całowanie. Tak, to cała Voice; a jeśli ktoś szuka tajnego składnika, to raczej go nie znajdzie. Chyba że chodzi o tą wyjątkową kruchość i delikatność. To z pewnością też przyciąga silnych panów, którzy bardzo chcą się zaopiekować jakąś milutką, grzeczną pięknością. No, może troszkę pyskatą.
- A moja kobieca intuicja mówi, że ma pan rację... - odparła z lekkim rozbawieniem, jak zwykle w chwili zwiększonego napięcia seksualnego przechodząc na pan. Wcale nie uważała, że był ostatnią osobą nadającą się na prefekta. Wręcz przeciwnie - ich współpraca faktycznie mogła układać się nieźle. Patrzyła na niego z dołu uroczo roziskrzonymi oczami, a przez jej głowę przemknęła myśl, że podoba jej się to, jaki jest duży. Zaśmiała się cicho, ochryple pod nosem, gdy objął ją w talii, i przechyliła lekko głowę na bok, jakby chciała go sprowokować. Chociaż tak naprawdę chciała zapytać, dlaczego faceci tak szybko na nią lecą... Ale kto by się zastanawiał nad tym, co siedzi w głowie wyjątkowo kuszącej blondynki?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 592
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 822
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Nie 1 Sty - 16:27

Leonardo raczej służył przykładem osoby nieszczególnie miłej czy kompetentnej. Naukę miał, delikatnie mówiąc, w nosie. Dopóki zdawał, to wszystko było w porządku. Jego zachowanie również nie należało do odpowiedniego. Choć na pierwszy rzut oka był promyczkiem szczęścia, wiecznie optymistyczną górą radości i entuzjazmu, to w każdej chwili potrafił wybuchnąć niczym wulkan furii (i ciosów, bardzo trafnych ciosów). Kiedy już się to przytrafiało, to raczej nie zastanawiał się, co powinien zrobić dobry student, o prefekcie już nie wspominając. Leosiek zwyczajnie przechodził do wyjaśniania spraw w sposów agresywny i standardowy. Może i uczęszczał do magicznej szkoły, może i w kieszeni zawsze trzymał różdżkę, może i uczył się tych wszystkich zaklęć. To było jednak dla niego niepotrzebne kombinowanie i utrudnianie sprawy. Chyba trochę za bardzo zaczynał się już wyłamywać, zważywszy na to, jaki powiązania ze światem magicznym miała jego rodzina.
Wyjątkowo wygadany Gryfon teraz kompletnie nie miał ochoty rozmawiać. Skoncentrował się w pełni na delikatnej Voice, którą miał okazję obejmować i trzymać przy sobie niesamowicie blisko. Nie stawiała najmniejszego oporu i wydawało się, że ta sytuacja podoba jej się w podobnym stopniu, jak jemu.
Leonardo pochylił się nad Ślizgonką i musnął łagodnie jej wargi swoimi. Był wyjątkowo spokojny i powolny, jakby chciał odłożyć tę chwilę a następnie przeciągnąć ją tak długo, jak tylko mógł. Budował napięcie nie gorzej, niż wcześniej robiła to blondynka. Dopiero po chwili wzmocnił nieco uścisk na talii dziewczyny i jednocześnie przystąpił do głębszego pocałunku, bardziej namiętnego i oczywistego.
Bez wahania odpowiedziałby na pytanie krążące po głowie Voice. Była niezaprzeczalnie piękna i w swoim sposobie bycia kusząca, a do tego znajdowali się w wyjątkowo sprzyjającej sytuacji. Vin-Eurico zdziwiłby się, gdyby ktoś na nią nie leciał.

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Windsor, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2545
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9120-voice-follett-cheney-lloyd




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Nie 1 Sty - 16:58

Wcale nie była prosta. Składała się z wielu warstw, które tworzyły kontrasty i przez które nie dało się przebić. Tylko jedna osoba poradziła sobie z tym wyzwaniem i Voice kochała ją najbardziej na świecie. Swojego czułego, ciepłego Percivala, przy którym była w pełni spokojna i bezpieczna. A że nadal potrzebowała świadomości, że jest atrakcyjna nie tylko dla niego... Ta spragniona męskiej uwagi cząstka nadal często dochodziła do głosu. Jej życie względnie się układało, ale w rzeczywistości wciąż było pełne dziwnych dziur, których nic nie potrafiło wypełnić, mimo że próbowała od dawna.
W pewnym stopniu nadal naiwnie wierzyła w niewinność i dobro tego świata. W to, że ludzie mają dobre intencje, że nie chcą źle. Niemal każdego dnia ktoś boleśnie jej uświadamiał, że nie ma racji, że jest głupia, ale nie potrafiła inaczej. Miała w sobie wiele z małej, delikatnej dziewczynki, którą zachwycały motyle i zachody słońca.
Zdziwiła się, gdy musnął jej wargi, i na chwilę odebrało jej mowę. A gdy objął i pocałował ją mocniej, przez chwilę nie mogła niczego zrozumieć. Nie pozwoliła na to. Żadnym słowem ani gestem. I nie chciała tego, mimo że usta miał słodkie i zaskakująco miękkie. Nie przypominały ust Percivala, nie były jego ustami. Odepchnęła go, co zapewne przez wodę i jej niewielkie siły nie było specjalnie mocne, i ustąpiła krok do tyłu.
- Mam narzeczonego - oświadczyła, opierając dłonie na brzegu basenu i wynurzając się z wody. Uważała, że nie trzeba już dodawać niczego więcej. Miała zobowiązania, bardzo głęboko kogoś kochała i nie zamierzała niszczyć tego uczucia. A już na pewno nie z facetem, którego dopiero co poznała... Mimo że dobrze wyglądał, i był inteligentny i miły. Nie dorównywał Percivalowi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 592
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 822
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Łazienka Prefektów   Nie 1 Sty - 17:09

Nie spodziewał się tego.
Przez chwilę zastanawiał się, czy to możliwe, żeby aż tak źle odczytał sygnały. Raczej nie miał problemów ze zgadywaniem intencji innych ludzi. Voice zdawała mu się chętna do tego typu zabaw, jakie krążyły mu po głowie. Mimo to, gdy tylko go odepchnęła, błyskawicznie ją puścił i odsunął się, marszcząc brwi z zaskoczeniem.
Wyznanie Ślizgonki jeszcze mocniej zbiło go z tropu. Ma narzeczonego? To dlaczego dawała mu się tak zbliżyć, podpuszczała go i sama sprowokowała tego typu sytuację? No dobra, może nie postąpiła aż tak źle. Gdy teraz tak się nad tym zastanawiał, każdy krok postępował on, skuszony jej jestestwem. Mimo wszystko potrzebował chociaż odrobinę winy zrzucić na nią. On sam nie był szczególnie lojalny w związkach czy w ogóle stabilny w miłości, ale do zaręczyn jeszcze nigdy nie doszedł. Voice najwyraźniej jednak była z tych, co znalazła ukochanego i nie chciała sobie tego psuć - choć pokusy zapewne męczyły ją na każdym kroku.
- Rozumiem, przepraszam. - Nigdy nie doświadczył czegoś takiego, nie zamierzał jednak się wykłócać czy robić blondynce jakichkolwiek problemów. - Szczęściarz z niego - dodał jeszcze, uśmiechając się wesoło. To nie tak, że nagle stracił głowę dla Voice. Jasne, była super i tak dalej, ale... Ale Leonardo po prostu taki już był, że potrafiło mu wszystko błyskawicznie przejść. Dalej gdyby mógł, to przygarnąłby śliczną Ślizgonkę - ale skoro nie mógł?
Usiadł sobie na brzegu, obserwując swoją towarzyszkę.
- No, to chyba wszystko sobie wyjaśniliśmy? - Upewnił się jeszcze, jakby wracając do formalnej kwestii ich spotkania. Krępacja, która ogarnęła go w pierwszych sekundach dziwnego biegu wydarzeń już dawno minęła. Niestety, spotkanie prawdopodobnie również się już miało zakończyć.

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
 

Łazienka Prefektów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 12 z 15Idź do strony : Previous  1 ... 7 ... 11, 12, 13, 14, 15  Next

 Similar topics

-
» Łazienka Prefektów
» Łazienka prefektów
» Łazienka Prefektów
» Łazienka Prefektów
» Łazienka Chłopców

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
piate pietro
-