IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Klasa Transmutacji

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 20 ... 36, 37, 38, 39  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4606
  Liczba postów : 4407
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Klasa Transmutacji   Pią Cze 11 2010, 18:07

First topic message reminder :


Klasa Transmutacji


 Klasa ta znajdująca się na piątym piętrze, jest jedną z największych w zamku. Przestronna i dobrze oświetlona zapewnia przyjemną atmosferę. W końcu sali znajdują się wysokie półki po brzegi zapełnione różnymi przedmiotami, które zapewne nieraz były transmutowane. Między nimi widnieją także najbardziej znane książki dotyczące tego przedmiotu.

Opis zadań z OWuTeMów:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 731
  Liczba postów : 171
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13697-dreama-vin-eurico
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13847-mialam-sen-piekny-sen-a-w-tym-snie-wszyscy-mieliscie-relacje-z-drama
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14451-dramatyczne-listy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13852-dreama-vin-eurico?highlight=dreama




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Sob Kwi 29 2017, 23:08

Zachęcona ostatnią lekcją transmutacji, która to poszła jej wybitnie dobrze, postanowiła więc pojawić się na niej i tego dnia. Wcześniej transmutacja nie była dla niej ważną dziedziną magii, była za bardzo zajarana zwierzętami na to, żeby marnować czas na jakieś machanie różdżką i przemienianie poduszek w cegły czy inne takie. No, ale przecież tylko krowa nie zmienia swoich przekonań, czy inny byk to przyszła.
Sala nie przywitała jej niczym szczególnym. Wszyscy siedzieli na swoich miejscach. Nie zauważyła w sali nikogo znajomego, więc siadła gdzieś, nie zwracając nawet uwagi na to z kim. Znając życie i tak zostaną wymieszani, a ona będzie musiała siedzieć z kimś innym. Miała nadzieje, że nie będzie to nikt męczący i dręczący, kto będzie się nad sobą użalał. Czasem lubiła posłuchać płaczu, jednak dzisiaj miała wyśmienity humor, doskonały na uprzykrzenie komuś życia i bała się, że jeśli zagada do niej ktoś z problemem, to ona go zje, przeżuje i wypluje.
Szybko więc zabrała się do pracy. Na początku nie wiedziała, o jakie zaklęcie chodzi, dzięki Merlinowi, ludzie siedzący obok niej niezbyt chowali się z wypowiadaniem formułki, toteż ona słysząc ich słowa, zdecydowała się rzucić to samo zaklęcie.
- Pomnuro - wypowiedziała zdecydowanie ciszej od reszty, mocno myśląc o tym, w co pragnie zamienić przedmioty, które znajdowały się przed nią. Ku jej uciesze i wielkiemu zdziwieniu, które miała nadzieje, że udało jej się dobrze zamaskować, zaklęcie wyszło idealnie. Z uśmiechem podziwiała lepszych z transmutacji, których puchary były włochate albo obrośnięte w pióra. W tej jednej chwili ego dziewczyny rozrosło się znacząco, a nadmienić muszę, że do małych ono nie należy. Sprawnie rzuciła zaklęcie na resztę przedmiotów. Wszystkie wyglądały idealnie. Zapowiadało się, że dostanie co najmniej Powyżej Oczekiwań albo i Wybitny. Jej uśmiech stał się paskudnie pyszny, a ona rozsiadła się na swoim krześle, założyła ręce za głową i rozglądała się po sali, co chwilę śmiejąc się pod nosem z ludzi, którym nie wychodziło. Nie miała zamiaru komukolwiek pomagać, cieszyła się swoim sukcesem albo raczej szczęściem i nie chciała się nim dzielić z kimkolwiek. No może z jakimś ślizgonem, ale tego też nie była pewna.

kostka: 6, 6
kuferek: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 267
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 473
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13874-bridget-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13912-bridget#367825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13915-bridget-hudson#367829
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13904-bridget-hudson




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Nie Kwi 30 2017, 01:48

Bridget była stuprocentowo pewna, że jej minuty w klasie transmutacji zostały już dokładnie policzone, a zegar tykał, nieubłaganie zwiastując moment, w którym dziewczyna wyleci z zajęć, prawdopodobnie płacząc. Naprawdę zaczynała się zbierać i powoli chowała swoje rzeczy do torby, gdy nagle na jej ławce pojawiło się pięć kielichów. Bridget patrzyła na nie osłupiała, a potem na leżącą na stoliku różdżkę - prawdopodobnie dlatego nauczyciel zorientował się, że coś jest grane, bo dziewczyna nie zdążyła nawet wziąć różdżki do ręki, zanim Craine spojrzał na nią ponownie. Już postawił jej trolla, odjął punkty i najprawdopodobniej poużywał sobie na niej w niezbyt wybredny sposób, a nagle zastawał na jej ławce cały zestaw do dalszej części zadania? Jego gniew spadł raczej na chłopaka, który siedział na tyłach. Bridget podążyła za wzrokiem nauczyciela i dostrzegła, że jej wybawicielem okazał się być... Aleksander Cortez? Puchonka nie miała z nim wiele do czynienia, w praktyce nie znała go, ale cokolwiek miałaby do niego czuć, zostało to wyparte przez ogromną wdzięczność. Aż jej się ciepło na serduszku zrobiło, jak pomyślała sobie, że ocalił ją przed wyleceniem z sali! Oczywiście nie zdawała sobie sprawy, że chłopak zrobił to tylko po to, aby wkurzyć profesora, ale nie grało to istotnej roli - Bridget posłała mu szeroki, piękny uśmiech i szybko wyciągnęła z torby kawałek pergaminu, na którym napisała krótkie "Dziękuję!", po czym posłała go zaklęciem na ławkę Corteza.

I love you

______________________



   
   
I bet you start loving me soon as I start loving someone else
   Somebody better than you
   I bet you start needing me soon as you see me with someone else
   Somebody other than you
   

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 177
  Liczba postów : 422
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Nie Kwi 30 2017, 02:14

Moje zadanie z transmutacji otrzymało całkiem wysoką ocenę jak na system Craine'a, więc nie byłem aż tak przepełniony obawami jak niektórzy, gdy zjawiłem się na lekcji profesora. Bardzo szybko zorientowałem się, że staruszek ma dzisiaj gorszy dzień - może odezwały się hemoroidy? Zapomniał zażyć eliksir na wrzody? Cokolwiek się stało, był wyjątkowo kąśliwy i rozsiał wokół aurę paniki. Nawet ja sam się odrobinę zestresowałem, ale postanowiłem nie tracić zimnej krwi. Powoli wyciągnąłem różdżkę z kieszeni szaty, następnie skierowałem ją na byle jaki przedmiot, który położyłem na ławce przed sobą (chyba było to pióro, ale nie byłem pewny, bo tyle się ich walało dookoła, że nie mogłem stwierdzić, czy jednego mi brakuje). Wypowiedziałem zaklęcie Pomnuro i bardzo szybko miałem przed sobą ustawione kielichy. Były mniej więcej takie same, przynajmniej ja nie mogłem dopatrzeć się jakichś znacznych różnic między nimi. Craine podszedł, spojrzał, nie skomentował, ale powinienem dostać jakiś wysoki stopień. Na pewno radziłem sobie lepiej niż Walker, który do tej pory miał przed sobą wyłącznie szkolne przybory, a nie kielichy. Pokręciłem głową z zażenowaniem i swoją uwagę skierowałem na chodzącego po klasie profesora. Prawdopodobnie na twarz wychodził mi nieznaczny uśmieszek, bo w mojej głowie wciąż miałem żywy obraz załamanej Wittenberg i jej głośnych rozkmin, którego z chodzących fallusów udałoby się jej pozbyć prościej. Cudem powstrzymywałem się od parsknięcia śmiechem, udawało mi się to chyba tylko ze względu na resztki instynktu samozachowawczego.

kostka: 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 272
  Liczba postów : 303
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Pon Maj 01 2017, 18:49

To nie tak, że Ezra nie lubił transmutacji. Skąd. To był bardzo przydatny przedmiot - na przykład jeśli kogoś się nie lubiło, można było go przemienić w taką żabkę i po sprawie. Albo kiedy było się samotnym, można było ożywić rzeźbę i udawać, że jednak kogoś się miało... Jak mówił, przedmiot przydatny. Problem był w tym, że Ezra nie lubił profesora Craine'a. O każdym nauczycielu wśród uczniów krążyły plotki. Każdy miał przypiętą jakąś etykietkę "ta tajemnicza", "ten surowy", ale w gruncie rzeczy trzeba było ich poznać i samemu zadecydować czy to słusznie przyznana opinia. Z profesorem Crainem było tak, że im gorsze opowieści się słyszało, tym większe prawdopodobieństwo, że były one autentyczne. Ten człowiek był zdolny do wszystkiego, więc transmutacja była jedną z nielicznych lekcji, na których Ezra faktycznie zachowywał się jak każdy porządny Krukon, nie chcąc narazić się nauczycielowi.
Który tego dnia raczej nie był w humorze. Cóż, niespodzianka godna Orderu Merlina...
Ezra wyciągnął z kieszeni pomiętą paczkę fasolek wszystkich smaków. Jakby coś nie wyszło to przynajmniej nie będzie bardzo rozpaczał po ich utracie.
Rzucił zaklęcie Pomnuro i chwilę później miał przed sobą pięć kielichów. Profesor mógł rzucać mu jakieś mordercze spojrzenia, ale fakty same się broniły. Miały być kielichy, więc były. Co z tego, że trochę bardziej kolorowe i słodko pachnące? Swoją drogą, ciekawe czy były też jadalne... Ezra wolał jednak tego nie sprawdzać, podejrzewając, że głupio by to wyglądało, gdyby nagle zaczął gryźć wyczarowane naczynie.

Kostka: 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 472
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 724
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear#362967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl#363014
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear#363019




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Pon Maj 01 2017, 20:50

Fire naprawdę nieźle sobie wyrabiała formę przez ciągłe bieganie, które miało naprawić kondycję dziewczyny. Ojciec często mówił o tym, że naprawdę silny czarodziej dba nie tylko o swoją formę jeśli chodzi o rzucanie zaklęć i doskonalenie mocy magicznej, ale także pracuje nad tężyzną fizyczną. Co prawda, drobna Gryfonka z lekkimi zaburzeniami odżywiania nie uznawała tego za dobry pomysł. Teraz zmieniała zdanie.
Ogólnie ostatnio miała jakiś wybitnie dobry humor. Nie przydarzyła jej się żadna przykra historia, więc może pech odpuszczał? Nawet na brak pieniędzy nie narzekała, bo rodzice nadal przysyłali kieszonkowe, a myślała już, że z tego zrezygnują po tym, jak zaczęła unikać przyjazdów do domu. Tymczasem było to miłe zaskoczenie, aczkolwiek i tak wzbudziło falę podejrzeń w Fire. Próbują nakłonić ją do przyjazdu? Wiedziała, że i tak niedługo będzie musiała stawić czoła ojcu.
Wracając do transmutacji, ostatnie oceny Fire były, krótko mówiąc, tragiczne i poniżej wszelkiego poziomu, za co kuzyn złoiłby jej głowę porządnie, gdyby nie ilość alkoholu jaką w niego wmusiła. Upiła profesora Hogwartu, hehe. Zresztą, nie powinna się tym wcale chełpić, skoro sama przeżyła niezwykłą przygodę w ostatnie Walentynki kiedy przesadziła z procentami. W każdym razie, musiała jakoś poprawić swoją sytuację, bo jak tak dalej pójdzie to w ogóle jej do owutemów nie dopuszczą. I wtedy rodzice zetną Fire głowę. Wybrała się więc w pośpiechu na lekcję, chowając do torby większość swoich fiolek z eliksirami, bo stwierdziła, że chociażby taki leczący rany mógł się bardzo przydać w najróżniejszej chwili. Oprócz tego samopiszące pióro, bo była zbyt leniwa na normalne pisanie. Chyba, że listów.
Weszła do sali dość hałaśliwie, bo zaczepiła swoją czarną szatą o klamkę. Nauczyciela i tak nie było, więc odetchnęła z ulgą. Przynajmniej przez chwilę nie będzie musiała oglądać tej jego nadętej, starej gęby. Pomachała szybko wszystkim swoim znajomym, siostrom Hudson, kuzynostwu, rodzeństwu Zakrzewskich i paru innym. W sumie jakby miała machać do każdego z osobna niewątpliwie Blaithin rozbolałaby dłoń, której nadgarstek i tak miała trochę spuchnięty. Jak zawsze coś sobie musiała zrobić, chociaż tym razem nie była to śliwa pod okiem. Klapnęła bez pytania obok @Evie Hemmer, doskonale wiedząc, że ruda się tego nie spodziewa.
- Cześć. - przywitała się z diabelnie szerokim uśmiechem, który zwiastował tylko kłopoty. W końcu dziewczyny się teoretycznie nie znosiły, a ich rozmowy przepełnione były docinkami. Fire rozłożyła się na swoim siedzeniu wygodnie, ale niestety zaraz zjawił się Craine, więc zmarszczyła brwi. Merlinie, jak ona go nie znosiła. Z wzajemnością.
- Się robi, psorze! - zasalutowała w ten specyficzny, niepowtarzalny sposób, jaki tylko umiała Dear. W ogóle czego on od nich wymagał? Jak niby miała wyczarować znikąd kielichy? Przez chwilę zbaraniała, ale na szczęście pomysł zajęcia miejsca obok Ślizgonki okazał się genialny. Bo mogła po prostu zrobić to samo co ona.
- Pomnuro! - zawołała, naśladując głos Hemmer. Tylko, że coś nie pykło. Przed Ślizgonką stało pięć kielichów, a u Fire... kompletnie nic. Drobiazgi w postaci pióra, ołówka, gumki do włosów i paru innych rzeczy pozostały nietknięte. Podrapała się po nosie, myśląc co zrobiła źle. Craine uraczył ją wyjątkowo wściekłym spojrzeniem, więc odpowiedziała równie jadowitym, jakby chciała mu nim wwiercić dziurę w brzuchu. No kurwa. Troll?! Przecież ona nie zda. - Pomnuro! - rzuciła ostrzej, zmuszając różdżkę do pełnego posłuszeństwa. Tak, nadal niekiedy zdarzały się problemy z tym magicznym patykiem. Tym razem uśmiechnęła się drwiąco, bo rzeczywiście przed nią pojawiły się srebrne kielichy z zielonymi zdobieniami. Mniejsza o to, że przywodziły na myśl Slytherin.
- No i jak, Hemmer? Pod wrażeniem? - parsknęła, przyglądając się swojemu odbiciu w naczyniu. W błękitnych oczach miała tak drapieżny błysk, że można się było przestraszyć.


Kostka: 1 na 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Newcastle, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1105
  Liczba postów : 974
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12511-naeris-sourwolf#337284




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Wto Maj 02 2017, 00:11

Naeris ostatnio coraz więcej czasu poświęcała nauce transmutacji. Nie żeby wcześniej nie była zafascynowana tym przedmiotem. Teraz jeszcze się to nasiliło, bo myśli o zostaniu animagiem nadal bardzo kusiły Krukonkę. Co prawda, nie chciała popełniać błędów z przeszłości, więc skupiała się głównie na teorii. Musiała przyznać, że czytała na temat coraz więcej i więcej, zagłębiając się w kolejne tajniki transmutacji. Na lekcję przyszła na czas, dobrze przygotowana. Miała nadzieję, że niczego nie zepsuje. Szkoda, że lekcji nie prowadził Liam. Zdążyła bardzo polubić jego styl nauczania, a Craine był po prostu nieprzyjemnym typem. Naeris wolała nie wchodzić z nim w żadne dyskusje, a żałowała, bo zawsze miała ochotę zadawać dodatkowe pytania i dowiadywać się więcej. Na korepetycje też się z nim nie umówi, bo pewnie nawet by się nie zgodził. Pozostawało pilne uważanie na jego lekcjach.
Weszła do środka nieśmiało i skinęła głową do swoich znajomych. Na wkręcanie się w rozmowy nie miała za bardzo ochoty. Wolała uważać na lekcji, bo najwidoczniej Craine znowu był nie w humorze. Brakowało tylko, że zaczął na nich wrzeszczeć. Krukonka zajęła miejsce obok @Lotta Hudson, pytając wzrokiem czy jest wolne. Dawno nie przebywały w swoim towarzystwie, więc chciała to odrobinkę jej wynagrodzić! Dlatego na ławce przed nią położyła paczkę kanarkowych kremówek.
- Cześć. - uśmiechnęła się i puściła oczko przyjaciółce. - Na osłodę życia. - pochyliła się nieco bliżej do dziewczyny, żeby nie wzbudzić zainteresowania profesora. - Po tej lekcji pewnie się przyda.
Nie żeby coś, ale chyba przeczuwała, że pójdzie beznadziejnie. Może po prostu dawno nie ćwiczyła, a może nie miała nastroju? Nie wiedziała, grunt, że spaprała i po rzuceniu Pomnuro na ławce Naeris nadal leżały te same przedmioty. Trochę się przestraszyła, kiedy Craine tak na nią naskoczył. W końcu to był drobny błąd... Wielu uczniów sobie nie radziło!
- W porządku? - zerknęła na Lottę, która także miała problem. Co prawda, Naeris nie przeżywała tego aż tak bardzo, ale na pewno nie chciała wylecieć z sali. Spróbowała więc jeszcze parę razy aż w końcu się udało. Kielichom daleko było do ideałów, jeden rzeczywiście obrósł w piórka, inny pachniał jakoś dziwnie, ogólnie widać było, że zostały na nie przeniesione niektóre cechy przedmiotów. Niepełna transmutacja, ale zawsze jakaś. Naeris odetchnęła z ulgą.

1 + 1 z kuferka na 5
Kuferek: 15
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 220
  Liczba postów : 543
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12490-ettie#336602
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12491-poczta-ettie#336603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12492-harriette-wykeham#336605




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Wto Maj 02 2017, 01:55

Nienawidziła transmutacji, tak jak prawie każdy hogwartczyk. Powodem był oczywiście Craine. Ettie była pewna, że gdyby nie stres jaki przez profesora przeżywała przed i na każdej lekcji, byłaby z tego przedmiotu wybitna. Świetnie szło jej na zaklęciach, świetnie szło jej na obronie przed czarną magią, świetnie szło jej wszędzie tam, gdzie trzeba było machać różdżką. Oprócz transmutacji. Przypadek? Nie sądzę.
Weszła do klasy i po cichu usiadła gdzieś w kącie. Sama, żeby przypadkiem nie przyszło jej do głowy, żeby zacząć z kimś rozmawiać i nie prowokować Craine'a.
Kiedy lekcja się rozpoczęła, Ettie bez ociągania wzięła się za wytwarzanie pucharów. Perfekcyjnie przemieniła kałamarz, pióro, podręcznik z transmutacji i z historii magii oraz jakiś walający się w torbie zmięty pergamin. Mimo tego sukcesu, nadal odczuwała niepokój, kiedy podszedł do niej nauczyciel. Z nim nigdy nie było wiadomo. Ostatecznie dostała powyżej oczekiwań i w pewnym sensie to się zgadzało - oczekiwała czegoś gorszego.

Kostka: 6 i 3
Kuferek: 7
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Elstow, Bedfordshire
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 673
Dodatkowo : kapitan drużyny Huffu
  Liczba postów : 415
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13545-gemma-harper-twisleton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13551-gemm-dobry-c#360801
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13552-najbardziej-poturbowana-sowa-w-hogu#360803
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13553-gemma-harper-twisleton#360808




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Wto Maj 02 2017, 17:44

Craine był psychopatą - o tym wiedział każdy. Na domiar złego transmutacja była obowiązkowa. Gemmie bardzo odpowiadała wcześniejsza forma zajęć, niewymagająca bezpośredniego kontaktu z nauczycielem. Niestety Craine'owi coś się odwidziało.
W normalnych warunkach, Gemma nie przyszłaby na tę lekcji z nadzieją, że była ona organizowana wyjątkowo, a potem powrócą do pisania prac domowych. Dziś jednak zupełnie nie miała ochoty na interakcje z innymi ludźmi, a nic tak nie wykluczało rozmów jak lekcja transmutacji. Nawet w swoje najgorsze dni dziewczyna nie była tak drażliwa jak Craine, o czym wiedzieli praktycznie wszyscy i praktycznie wszyscy siedzieli jak na szpilkach, żeby mu się nie narazić nierównym oddechem czy głupim wyrazem twarzy. Takiej atmosfery Gemmie było trzeba.
Usiadła jak najdalej od pozostałych uczniów i położyła się na ławce, próbując odgrodzić się od całego świata. Niedane było jej rozkoszować się tym stanem rzeczy, bo zaraz po niej do klasy wszedł Craine i kazał im wyczarować pięć pucharów. Szkoda, że nie powiedział jak... Gemm to zaklęcie nigdy nie wydawało się specjalnie ważne - jak jej brakowało pucharów czy szklanek, to się nie cackała i piła z gwinta - toteż nie pamiętała formuły. Wiedziała, że brzmiała podobnie do "ponuro" tylko z jakąś literką w środku. Próbowała po kolei: "pobnuro", "pocnuro", "podnuro"... kiedy była przy "l" podszedł do niej Craine i potępił jej wyczyny. Stary skurwiel.
Gemma ignorując go brnęła dalej swoją metodą.
- Pomnuro - dotarła w końcu do właściwe litery i leżące przed nią pióro zamieniło się w puchaty puchar. Pić, to by z tego nie piła, ale teoretycznie zadanie było wykonane. Spojrzała na profesora impertynencko. No i co, kurwa? I się udało.
Przetransmutowała jeszcze książkę, kałamarz, kanapkę i zegarek. Jeden puchar wyglądał gorzej od drugiego, ale miała to w dupie. Opadła na krzesło, złożyła ręce na piersi i łypała spode łba na resztę klasy.

Kostki: 1 -> 4
Kuferek: 2
Dlaczego Gemm ma PMS zawsze na lekcjach u tych najgorszych skurwieli ;_;

______________________



PMS MONSTER ALERT! 25-30 każdego miesiąca!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 621
  Liczba postów : 620
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Wto Maj 02 2017, 19:11

Gdy Naeris się dosiadła wymusiłam na moment uśmiech, ale potem moje usta ponownie opadły w smutną podkówkę. Nie rozweseliła mnie nawet paczka kremówek, które przecież tak uwielbiałam. Mimo to grzecznie podziękowałam @Naeris Sourwolf starając się ponownie zmusić do uśmiechu - wiedziałam, że przyjaciółka chciała dobrze, jednakże ja czułam się w tym momencie zbyt podle by należycie to docenić. Wzięłam pudełeczko i wepchnęłam je do torby nie chcąc podpaść nauczycielowi.
- Przepraszam - westchnęłam - Nie chodzi o lekcję.
Dyskretnie otarłam łzy. W gruncie rzeczy nie obchodziło mnie jak mi idzie dzisiaj na transmutacji - miałam zbyt wiele na głowie by przejmować się taką błahostką. Dyskretnie ścisnęłam dłoń Naeris pod stołem. Poczułam się minimalnie lepiej, więc delikatnie uniosłam wzrok mówiąc:
- Nie przejmuj się mną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Skąd : USA
Galeony : 99
Dodatkowo : zaklęcia bezróżdżkowe
  Liczba postów : 155
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3264-nauczyciele-fabularni
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10965-poczta-pattona-craine




Specjalny






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Wto Maj 02 2017, 20:00

Równo po dziesięciu minutach Craine podniósł się z krzesła przy swoim biurku i zaczął oceniać uczniów. W trakcie ich marnych zmagań z jednym z prostszych według niego zaklęć dotyczących transmutacji nawet kilka razy skinął głową, co mogło wyglądać jak uznanie dla pracy co lepszych jednostek. Może i coś z nich jednak będzie?
Jak bardzo się pomylił co do swojej opinii, przekonał się już po chwili, kiedy wśród pusto patrzących przed siebie oczu wypatrzył Ślizgona (@Aleksander Cortez), który wykonał zadanie za jakąś niemrawą dziewuchę z Hufflepuffu, która wyglądała, jakby za chwilę miała się rozpłakać. On też by na jej miejscu płakał, jeśli po tylu latach nie potrafiłby przemienić KOMPLETNIE NICZEGO w kilka kielichów.
-Slytherin, minus pięć punktów. Cortez, zrobisz to jeszcze raz i kończysz z trollem. Za drzwiami – powiedział sucho, od tej pory uważnie obserwując tę dwójkę. Może właśnie dlatego inni pomagający nie wpadli w pole jego widzenia, bo przez kilka długich chwil Craine uważnie lustrował @Bridget Hudson, która nie dość, że nie potrafiła sama nic wyczarować, to jeszcze teraz skrobała jakąś karteczkę z wiadomością dla Corteza. Co za smarkula. Nie zareagował jednak na ten wybryk, bo już po chwili musiał naprawdę zacząć wstawiać oceny za ten mało śmieszny żart, jakim było pierwsze zlecone przez niego zadanie. I się zaczęło.
-Dear, robić to ty możesz z siebie co najwyżej pośmiewisko, jak zresztą widać. Okropny. Jak tak dalej pójdzie, to cię nie przepuszczę do następnej klasy – rzucił w stronę rudej Gryfonki (Blaithin „Fire” A. Dear), która swoją ekstrawertyczną naturą jako pierwsza przykuła jego uwagę. Do tego stopnia, że nie zauważył od razu jak bezczelną postawę przyjął krukoński prefekt, @William Walker. Ciekawe, że miał przed sobą wszystkie kielichy i to zaskakująco dobrze się prezentujące. Craine miał tyle lat, że uczniowskie sztuczki przerobił kilkaset razy w ciągu swojej kariery, ale nie miał dowodu, że ktoś wyczarował kielichy za Walkera. Co do kilku innych osób też miał podejrzenia, więc postanowił załatwić tę sprawę w nieco inny sposób. Czy ci gówniarze naprawdę myśleli, że zdołają go przechytrzyć?
Usiłując się powstrzymywać od komentarzy wstawiał kolejno oceny, lecz mimo wszystko niektórzy chyba pomylili zajęcia i cierpliwość Pattona kończyła się w niebezpiecznym tempie.
-Wittenberg, Hudson – zwrócił się do dwóch krukonek, patrząc na ich wątpliwe dzieła – Myślałem, że nie możecie mnie już bardziej rozczarować. A jednak. To co zrobiłyście to jest żart, a nie transmutacja. Tak się wami zachwycają Pober, Ramirez… Spójrzcie na swoje kielichy i same odpowiedzcie sobie na pytanie, ile warte są wasze umiejętności. Sourwolf to samo. Kompletne dno– chciał skończyć, wstawiając wszystkim wymienionym uczennicom okropny, ale zawiesił się jeszcze na pokrytych wzorkami kielichach @Vivien O. I. Dear.
-Następna Dearówna. Tak twoim zdaniem wygląda kielich?! – zapytał, chwytając gwałtownie jedno z wyczarowanych przez dziewczynę naczyń i podstawiając jej ażurowy rant prawie pod nos. –Widzisz, co zrobiła Evermore? To było moje polecenie. Wyczarowanie kielichów, a nie kubków na jad Kirlija z bazaru – warknął w stronę Ślizgonki, czując, że jeśli tak dalej pójdzie będą tu rzucać zaklęcia z pierwszej klasy, a nie skomplikowane czary dla studentów.  
Z brzdękiem odstawił pomoc naukową panny Dear i machnąwszy ręką na kolejne „cuda”, wystawił resztę ocen, gryząc się w język za każdym razem, kiedy widział jakiś mankament. Jeśli miałby oceniać ich tak, jak to powinno wyglądać wszyscy dostaliby jednego wielkiego trolla. No, niektórzy może nędzny, ale przecież musiał trzymać się standardów, poza tym kilka jednostek miało trochę oleju w głowie, jak chociażby panna Wykeham czy Vin-Eurico i posłusznie wykonały to, o co prosił.
Terror przechodzenia między ławkami dobiegał końca, kiedy na nieszczęście dwójki uczniów, którzy wyczarowali swoje kielichy nie z jednego, a z kilku przedmiotów Craine zauważył rażące niedociągnięcia ich prac. Zapalnikiem były niestety twory @Nebraska Jones i to do niej zawrócił się nauczyciel już spod swojego biurka, przez co @Victor O. I. Dear mógł na szczęście odetchnąć z ulgą.
-Czy ty Jones nie rozumiesz po angielsku?! Jakie było zadanie?! Miałaś wyczarować pięć identycznych kielichów, to jest takie trudne do pojęcia?! – zaczął się wydzierać na oczach klasy na biedną Gryfonkę, podchodząc jednocześnie do jej ławki. Nie rozumiał kompletnie, jak bardzo trzeba być ograniczonym, żeby nie potrafić wyczarować kilku naczyń. Na ciężkiego groma, uczył klasę idiotów.
-Zacznijcie się lepiej uczyć – ryknął w stronę klasy, przy czym jego cierpliwość właśnie się skończyła, bo w przypływie złości wywołanej pracami Nebraski i Victora zrzucił rzeczonej Gryfonce z ławki wszystkie kielichy, które teraz z nieprzyjemnym brzdękiem poturlały się po podłodze.
Wrócił do swojego biurka i postanowił raz na zawsze podczas tej lekcji zakończyć sprawę cwaniaczka Walkera.
- Walker, może ci jeszcze przynieść drinka, co? Myślisz, że nie widzę, że siedzisz i nic nie robisz, aż tu nagle pojawiają się przed tobą przetransmutowane przedmioty? Kto ci to zaczarował? Też Cortez? A może Cortez zrobił to zadanie za wszystkich? – rozejrzał się po klasie z tak mrożącym wzrokiem, że jeszcze chwila, a zacząłby zamieniać w kamień – Przekonajmy się – powiedział i spojrzał na listę nazwisk z ocenami „powyżej oczekiwań” za to zadanie, po czym wziął swoją różdżkę i zamienił kielichy wszystkich tych osób z powrotem w przedmioty, z których były tworzone. Po kilkunastu sekundach osoby z najwyższymi wynikami (PO) za pierwsze zadanie zostały bez przedmiotów na dalszą część.
-Wszyscy, którym cofnąłem zaklęcie mają teraz przetransmutować coś z powrotem w kielichy. Po kolei, na moich oczach. Reszta ćwiczy  Redigere Dimidiam. Zaklęcie scala nagromadzone przedmioty w jeden, przy czym całkiem łatwo je cofnąć. Przydatne dla tych, którzy potrafią go używać, czyli jak mniemam dla nikogo w tej klasie. No, może z wyjątkiem Wykeham, Zakrzewskich i paru innych, choć za chwilę się okaże, czy wy też nie skorzystaliście ze „spell-service” Corteza.
Na tablicy pojawiła się formuła zaklęcia z krótkim opisem inkantacji. Craine postanowił jednak nie siadać przy biurku po zakończeniu sprawdzania każdego cwanego ucznia z PO, który musiał teraz nie dość, że zrobić to samo co przed chwilą, to jeszcze z jednoosobową widownią w postaci naprawdę tracącego cierpliwość Craine’a. I biorąc pod uwagę obecny stan nauczyciela aż strach pomyśleć, co zrobi podczas następnego obchodu ze sprawdzaniem prac uczniów…
-A Cortez ze swoimi kielichami do mojego biurka. Bądź łaskaw pokazać klasie, jak odbywa się poprawna transmutacja – wycedził sarkastycznie przez zęby, odsyłając Ślizgona do stolika stojącego naprzeciwko wszystkich uczniowskich blatów.
Jednak zanim jeszcze zaczął strofować biednych studentów, którym odczarował puchary, przypomniała mu się jeszcze jedna ruda głowa, której niby wstawił Trolla poprawiając sobie tym samym humor, ale jakoś zapomniał sprawdzić, czy w końcu poradziła sobie z zadaniem. Wielce szanowna panna @Gemma Twisleton.
Craine odwrócił się gwałtownie w stronę puchonki i zmierzył uważnym spojrzeniem jej marną próbę stworzenia pięciu kielichów. Podły smark, jeszcze będzie robiła krzywe miny?
-Byłbym zapomniał o naszej gwieździe Twisleton – zaczął ze sztucznym uśmieszkiem, na jaki może zdobyć się stary, pomarszczony mężczyzna – Na ciebie zawsze można liczyć. Kiedy bym nie prowadził zajęć, na których raczysz się pojawić, twoje prace wypadają tak samo fatalnie. Możesz mi wyjaśnić, czy to jest jakaś zależność, o której nie wiem? Jak widzę na sali rudą głowę, to od razu powinienem założyć, że zaraz zrobi z siebie skończoną niedojdę? – zapytał uczennicę, patrząc z obrzydzeniem na jej dzieło. Czuł, że jeśli tak dalej pójdzie, to wyjdzie sam z siebie, więc postanowił zostawić już ten temat w spokoju, podchodząc do pierwszej osoby, która musiała wykonać początkowe zadanie ponownie.

Uwagi na początek:
 

Lista ocen końcowych za pierwsze zadanie:
 

Let’s get ready to rumble!

Zasady i kostki dla osób, które straciły kielichy::
 

Drugie zadanie:
 

Bardzo proszę pisać wynik losowania wszystkich kostek oraz punkty kuferkowe w dopisku do posta. Dziękuję!

Drugi etap trwa do 06.05 do 20:00. Powodzenia!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Trondheim, Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 38
  Liczba postów : 71
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12781-eryk-godefroy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12789-relacje-smierci#344941
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12788-malthael#344940
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12790-eryk-godefroy#344942




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Wto Maj 02 2017, 21:02

Uratowano mu dupę ale jak widać nie na długo. Craine zczaił się, że coś jest nie tak i większości osób odczarował kielichy. Mieli transmutować tuż przed nim co nie było co nie zapowiadało się dobrze. O dziwo jednak tym razem się udało i na ustach Eryka pojawił się lekki uśmiech. Zabrał swoje kielichy i wrócił na swoje stanowisko by wykonać kolejne zadanie. Miał scalić wszystkie w jeden duży, myśląc optymistycznie rzucił Redigere Dimidiam i...nic. Godefroy podrapał się po głowie i spojrzał na profesora. Ten był dalej zajęty uczniami więc raczej nie była to jego sprawka a jakiegoś błędy ślizgona. Westchnął i spróbował oczyścić umysł. Zamknął na chwilę oczy, odetchnął trzy razy i ponownie rzucił zaklęcie. Tym razem się udało, nie było to może mistrzostwo świata, ale zadanie wykonał. No, to teraz pozostało czekać na koniec lekcji i mieć nadzieję, że @Aleksander Cortez za swoją dobroć nie wpadnie w łapska Craine'a.

1 zadanie: 10 pkt w kuferku czyli zaliczone bez rzutów
2 zadanie: 4+2=6, dorzut 6, zaliczone
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 177
  Liczba postów : 422
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Wto Maj 02 2017, 21:25

Nie ukrywam, że czułem się całkiem pewnie na tej lekcji transmutacji. Ogólnie sposób bycia Craine wzbudzał we mnie mieszane uczucia, bo momentami odczuwałem przed nim strach, ale chwilami podśmiechiwałem się z jego komentarzy wobec uczniów. Nie miał problemów z tym, by zmieszać z błotem każdą chodzącą po ziemi istotę, czasami naprawdę zasłużenie. Oberwało się już kilkorgu z obecnych, co obserwowałem bez żadnej konkretnej emocji - norma na transmutacji. Jednak kiedy Craine doszedł do Walkera, który dzisiejszego dnia (w sumie jak każdego innego) postanowił zachowywać się niczym napuszony paw z charakterystyczną sobie bezczelnością wypisaną na ryju, profesor wybuchł. Sekundę potem na mojej ławce leżało pióro, nie moje perfekcyjnie zaczarowane kielichy.
...
CO, KURWA?
Nie mam pojęcia, co we mnie wstąpiło, ale obudziła się we mnie tak sfrustrowana bestia, że automatycznie zacisnąłem ręce w pięści i zacisnąłem mocno usta w gniewie. Moja tolerancja wobec tego pojeba praktycznie skończyła się bezpowrotnie. Po tych wszystkich razach, kiedy jedynym moim pragnieniem było zbić mu mordę, dodatkowo po tym, co zrobił Lotcie i naprawdę po masie innych rzeczy, jeszcze będzie mi rujnował lekcje? Nosz ja pierdolę. Cały się trząsłem i walczyłem, by "przypadkiem" nie cisnąć w jego stronę jakiejś poważnej klątwy, kiedy podszedł do mnie Craine i wyczekująco popatrzył na pióro przede mną, oczekując, że przemienię je w kielichy. Niestety nie udało się i fakt porażki dotknął mnie jeszcze bardziej. Prychnąłem z irytacji, mamrocząc pod nosem:
- Wszystko przez tego zjebanego Walkera, jak mnie knypek wkurwia... - I chyba Craine podzielał moje zdanie, bo bez słowa odszedł, zostawiając na mojej ławce zaczarowane kielichy. Było to całkiem pocieszające, że mimo wszystko nie wywalił mnie z zajęć, jednak nie przeszkodziło mi to w zawaleniu całego drugiego zadania. Nie mogłem się kompletnie skupić na tym, co miałem zrobić, bo moje myśli wciąż wędrowały w innych kierunkach. W pewnej chwili poczułem, że aż boli mnie czoło od nieustannego marszczenia brwi.
Wszystko to dupy.
Jako że zupełnie zjebałem, postanowiłem nie ośmieszać się jeszcze bardziej i chyba w połowie trwania całego zadania, spakowałem swoje rzeczy i wyszedłem z sali szybkim krokiem.

Uwaga, dokumentacja moich niesamowitych umiejętności losowania kostek oraz świadectwo tego, jakim "szczęściarzem" jestem:
ponowne wyczarowanie kielichów: 4, 1 - nope
co na to Craine: 6, 3 - nie wylatuję, mam kielichy od Craine
drugie zadanie: 4, 1 - podwójne nope
kolejna próba: 2 - czyli jak zupełnie przegrać życie.
a kuferek - 6 :')

//zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 267
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 473
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13874-bridget-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13912-bridget#367825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13915-bridget-hudson#367829
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13904-bridget-hudson




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Wto Maj 02 2017, 22:13

Bridget na początku myślała, że dzięki Aleksowi upiekło jej się, ale niestety Craine zauważył wszystko, więc momentalnie poczuła się zagrożona. Na szczęście przeszedł męczyć innych uczniów, przez co odetchnęła z ulgą. Problemem stał się brak przemienionych kielichów i fakt, że teraz Bridget musiała ponownie rzucić zaklęcie, samodzielnie i pod kontrolą profesora. Gula rosła jej w gardle z każdą sekundą, która przybliżała ją do konfrontacji z nauczycielem. W oczach ponownie wezbrały jej łzy, ale postanowiła chociaż to jedno zrobić dobrze - udowodnić mu, że potrafiłaby to zrobić zupełnie sama, bez pomocy (za którą wciąż była wdzięczna, mimo że wpędziła ich w tarapaty). Przełknęła z trudem ślinę i z pełnym skupieniem powiedziała lekko drżącym głosem:
- Pomnuro
Ku jej uciesze na ławce pojawiło się pięć jednakowych kielichów. Nauczyciel zostawił ją bez słowa przy jej zaczarowanych naczyniach, a Bridget przez dobrych kilka minut nie zrobiła zupełnie nic w kierunku wykonania następnego zadania. Musiała trochę uspokoić emocje, które buzowały w jej środku, wywołując kłujący ból brzucha. Starała się skupić na zaklęciu, którego celem było scalenie pięciu kielichów w jeden, jednak z całego tego stresu nie mogła zrobić tego dobrze. Po kilku nieudanych próbach, których profesor nie widział, wykonała kolejną, również bezskuteczną, po której jej przygoda na tych zajęciach się skończyła. Pociągając nosem, spakowała swoje rzeczy i wyszła z sali.


odczarowanie kielichów: 2, 5 - udane
drugie zadanie: 4, 1 - nope
kolejna próba: 2 - nope nope nope

______________________



   
   
I bet you start loving me soon as I start loving someone else
   Somebody better than you
   I bet you start needing me soon as you see me with someone else
   Somebody other than you
   

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
  Liczba postów : 119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14383-nebraska-jones
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14388-nebbie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14398-nebbie#381340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14384-nebraska-jones#380779




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Wto Maj 02 2017, 23:32

Nebraska była wkurzona, wręcz podkurwiona, gdy Craine przy całej klasie wyjechał do niej z tekstem, czy rozumie po angielsku. Zrobiło jej się strasznie głupio, gdy odwróciły się do niej praktycznie wszystkie głowy będące w sali, ale na dobrą sprawę nie rozumiała, o co jest takie wielkie halo. Owszem, miała problemy z wyczarowaniem tych zasranych kielichów, ale przecież to zrobiła, prawda? Nie były idealne i, jak słusznie zauważyły to bystre oczy profesora, nie były też identyczne, ale na brodę Merlina, BYŁY. Zupełnie nie wiedziała, dlaczego potraktował ją w ten sposób, ośmieszając ją przed wszystkimi i dosłownie ciskając jej kielichami po całej sali. Na twarz Nebbie spłynął szkarłatny rumieniec, nie do końca wiadomo, czy ze wstydu, czy ze złości, a jej dolna warga zatrzęsła się lekko.
- Przynajmniej nie potrzebowałam pomocy, jak niektórzy tutaj - mruknęła, rzucając pełne złości spojrzenie na fajtłapowatą Puchonkę, którą to przyłapano na korzystaniu z dobrodziejstw bardziej utalentowanego chłopaka ze Slytherinu. Ta laska nigdy nie zrobiła na niej dobrego wrażenia, ani na lekcjach, ani na boisku podczas ostatniego treningu, toteż gdy ogarnęła, że dostała mniejszy opierdziel za nieswoją pracę, niż Nebbie za własne starania, zagotowało się w niej. Bez rzucania kolejnych komentarzy wstała i zaczęła chodzić po klasie, ze złością zbierając swoje naczynia. - Sorry - mruknęła, bezceremonialnie przesuwając ławkę @Ruth Wittenberg, by ułatwić sobie dostęp do leżącego pod nią kielicha, potem zebrała jeden spod nóg @Ezra T. Clarke, następny z samego rogu sali, czwarty i piąty został jej podany przez jakąś dobrą duszyczkę, ale nie wiedziała, kim była ta osoba i nie skupiła się ani przez sekundę na jej twarzy. Praktycznie nie słyszała kolejnych słów nauczyciela ze względu na szum w uszach wywołany silnymi emocjami. Opadła na swoje krzesło z założonymi rękami i z naburmuszoną miną skupiła się na swoim następnym zadaniu. Aha, Redigere Dimidiam, łatwizna. Nebraska chyba kiedyś już ćwiczyła to zaklęcie i była prawie pewna, że tym razem też się jej uda. Spróbowała najpierw doprowadzić swoje kielichy do porządku, by wyglądały tak jak powinny (czyli w miarę identycznie), a potem wycelowała w nie różdżką i powiedziała:
- Redigere Dimidiam.
Zaklęcie wypowiedziała na tyle głośno, by słyszało ją dosłownie pół klasy, w tym upierdliwy profesor, co by nie zarzucił jej oszustwa czy też zasięgania pomocy od innych uczniów czy studentów. Skutek był niemal natychmiastowy i zamiast pięciu kielichów, stał przed nią jeden scalony. Pokiwała głową z uznaniem, zadowolona, że zrobiła to prawidłowo, ale na jej twarzy nie pojawił się jakikolwiek znak wewnętrznego tryumfu. Craine zepsuł jej humor na resztę dnia. Będzie chyba musiała obejść całe błonia w kółko, by wyzbyć się rosnącej w niej złości i pokładów agresji.
A najchętniej to cisnęłaby w niego tym kielichem.


kostki na drugie zadanie: 4, 6


Ostatnio zmieniony przez Nebraska Jones dnia Sro Maj 03 2017, 13:30, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1083
  Liczba postów : 702
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Sro Maj 03 2017, 00:06

To, że w klasie zaczęło się piekło nie było dla Ruth jakąś porażającą nowością. Wprawdzie może nie każda transmutacja mijała im na rzucaniu przedmiotami przez nauczyciela, ale w większości przypadków było tak, że część uczniów dowiadywała się, jak beznadziejnymi są czarodziejami. Standard. Wittenberg nie była potrzebna aprobata nauczyciela, żeby wiedzieć, czy coś robi dobrze czy źle, co już wcześniej jednemu usiłowała powiedzieć (dość bezskutecznie, jak się potem okazało), ale Craine tym razem przesadził, bo wycelował swoim komentarzem o byciu bezwartościową bułką nie tylko w nią, ale w dwie inne krukonki, w tym Lotkę, która i bez tego starego szaleńca miała chyba koszmarny humor. Zawsze to samo. Za każdym jednym razem. Jak głodny drapieżnik wybierał sobie najsłabsze ofiary i się nad nimi znęcał, choć dziś zaskoczył i Ruth, która była ze wszystkich zebranych chyba najstarsza i najlepiej znała jego wyskoki. Między innymi dlatego też powiedziała kiedyś Adorii, że Liama Deara powinni wszyscy nosić na rękach za zatrudnienie się jako drugi nauczyciel transmutacji. Nie przypuszczała, że Craine wywinie taki numer ludziom, którzy się postarali i wykonali pierwsze zadanie poprawnie, a już w szczególności szkoda zrobiło jej się rudej Gryfonki, której kielichy porozrzucał po całej sali. Stary dziad.
Bez słowa zabrała się za kolejne zadanie, ale nim jeszcze podniosła różdżkę, żeby scalić swoje – już na szczęście – mosiężne kielichy poczuła, jak ktoś bezceremonialnie odsuwa jej ławkę. Tak po prostu, z mruknięciem „Sorry” od niechcenia i schylając się po kielich, który jak się okazało doturlał się aż pod nogi Ruth. Dziewczyna podniosła jedną brew, z nieukrywanym zdziwieniem przyglądając się poczynaniom Nebraski, której złość przyćmiła chyba zdolność logicznego myślenia i ostentacyjnie zaczęła zbierać swoje zguby tak, jakby co najmniej ktoś miał jej za to dać nagrodę.
-A takie zaklęcie jak accio to znasz? – zapytała Nebraskę, ponownie przysuwając swój stolik na miejsce, w którym stał na początku. Kątem oka zauważyła, że @Calum O. L. Dear nie dość, że nie dał rady przetransmutować swojego pióra z powrotem w kielichy to jeszcze burknął w stronę nauczyciela jakiś niewybredny komentarz o prefekcie. Mało tego, najwidoczniej i jemu nerwy puściły już kompletnie, bo pięć wyczarowanych przez nauczyciela pucharów do drugiego zadania jak stało, tak wciąż przed nim stały. Ruth zmarszczyła brwi.
Machnęła różdżką na swoje kielichy, scalając je błyskawicznie i najgrzeczniej, najspokojniej jak umiała poprosiła nauczyciela o ocenę zadania, po czym widząc, że zdenerwowany Calum wychodzi z klasy wstała i skierowała się do wyjścia, łapiąc krukona za rękę w drzwiach.
-Calum… - powiedziała prawie szeptem, jedną ręką zamykając za sobą drzwi a drugą w tym samym czasie przenosząc z jego nadgarstka na kark i przyciągając do siebie. Była fatalna, jeśli chodzi o pocieszanie a jeszcze gorsza, jeśli chodzi o jakieś przytulanki, ale pamiętała, że chłopak jest z tych bardziej „otwartych” i towarzyskich osób, więc rezolutnie wydedukowała, że może przyjacielski uścisk po tym piekle, jakie zgotował im przed chwilą Craine jakkolwiek poprawi mu humor. I tak nic innego nie potrafiła w tej sytuacji wymyśleć.
Kostki drugie zadanie: 3,6 (+2 za 11 punktów w kuferku) = 11 i opuszczam ten lokal, zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Skąd : King's Lynn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 67
  Liczba postów : 41
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14455-gabriel-m-sheridan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14467-przybleda-do-przygarniecia#383314
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14468-gabriel-sheridan#383317
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14466-gabriel-m-sheridan#383303




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Sro Maj 03 2017, 01:31

Podobne przedstawienia były najlepszą częścią, chodzenia na zajęcia "tych najgorszych" profesorów. Nawet jeśli i jemu się przy nich obrywało; uśmiechał się w duchu, modląc, by ów przejaw zadowolenia i świetnej zabawy nie wymknął się na usta, albo nie odbił przypadkiem w oczach. Obserwował teraz spokojnie ze swojego miejsca cały ten pogrom, rozgrywający się przed jego oczami; właściwie nie mogąc mieć pewności, czy Craine doczepi się w którymś aspekcie do jego skromnej osoby, czy może jednak nie. Nie tym razem? Bezpieczny jak na razie? Nie możliwe, dzień nie zostałby zaliczony, gdyby chociaż jedna mała rzecz nie runęła na łeb na szyję.. Świat nigdy nie był sprawiedliwy, a z doświadczenia Gabriela wynikało, że znacznie lepiej żyje się w nim chłodnym racjonalistom i ludziom, którzy generalnie nie popadali w żadną skrajność; w konkretnym przypadku zajęć Transmutacji, Sheridan stawiał na pesymizm. Jeśli wszystko szło po jego myśli, mógł być pewny, że prowadzący wymyśli coś zupełnie abstrakcyjnego i nie do pojęcia w zadanym, idiotycznie krótkim czasie, albo.. Albo odbierze dopiero co postawioną ocenę, stwierdzając, że wszyscy to oszuści? Wydał z siebie jedynie krótkie acz ciężkie westchnienie, nie mając zamiaru polemizować; oszukiwać, nie oszukiwał, więc nie widział większego problemu w samym transmutowaniu przedmiotu w kielichy.. Bolało go tylko to, że tracił czas, który mógłby poświęcić na kolejną część zadania. Albo na spanie, jak już stąd wyjdzie i dostanie się do dormitorium w jednym kawałku.
Nie było co odwlekać, skoro miał się wygłupiać przed profesorem; pozostawało mieć nadzieję, że to jednak nie był łut szczęścia, a fakt, że przed wyjściem zerknął w te głupie notatki..? -Pomnuro.- a jednak nie szczęście. Albo Los postanowił się dzisiaj wyjątkowo uśmiechnąć. Z ulgą przyjął milczenie Craine'a, a kiedy już miał spokój, przetarł twarz dłońmi i złapał głębszy oddech, zanim zabrał się za cokolwiek. A jednak trochę się zestresował? Ogólną atmosferą panującą w klasie, czy może faktem tego małego przedstawienia, które musiał przed chwilą zaliczyć? -Skup się, do ciężkiej cholery..!- skarcił się w myślach, bez zastanowienia i, właśnie, skupienia, na odwal, wykonał swoją pierwszą próbę. Jak się miało udać? Sam nawet nie wiedział, czy wypowiedział chociażby te same głupie litery, a gdyby ktoś wykonał podobny ruch ręką, Gabriel zacząłby się zastanawiać, czy nie wzywać jakiegokolwiek medyka do pomocy. Padaczka czy inny wylew. Patton chyba nie zauważył? Przynajmniej Sheridan nie usłyszał lecącej w swoją stronę żadnej elokwentnej obelgi, więc.. Dlaczego by nie spróbować jeszcze raz? Pochylił się mocniej do swoich kielichów (przy okazji mając nadzieję, że będzie zwracał na siebie mniej uwagi), zmarszczył brwi w skupieniu. -Redigere Dimidiam.- wypowiadając inkantacje szeptem, jakoś tak łatwiej się było skupić.. I nawet jeżeli było to placebo, to ważne, że działało. Pięć kielichów zamieniło się w jeden, a szatyn odetchnął, tym razem bezgłośnie i z ulgą, opierając się plecami o oparcie krzesła.
Przeżył! I nawet mu się udało.
Pysznie.

Zadanie pierwsze 2+6 = 8
Zadanie drugie 1+1 = 2
Próba druga: 5+4 = 9
Kufer: 0
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Edinburgh
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 122
  Liczba postów : 96
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14431-peter-pierre-borthwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14446-zwiedzanie-hogwartu-z-pierrem#382296
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14445-poczta-pierra#382295
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14444-peter-pierre-borthwick#382294




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Sro Maj 03 2017, 11:56

Chaos, naturalne środowisko w jakim działał Peter. Wybuch nauczyciela pozwolił mu wejść na wyższe obroty. Nie dość że stary cap, nie połapał się w sztuce jaka zaszła z jego kielichami, to jeszcze postawił mu PO. Cóż szczęście sprzyja lepszym. A może w tym wypadku większym? Może i jest młodym czarodziejem, ale potężna budowa ciała budzi mimowolny respekt. Spojrzał na swój odczarowany pergamin, uspokoił myśli i ruszył w stronę nauczyciela. Położył go przed nim, uniósł różdżkę i tym razem znając błąd jaki popełnił, uniknął jego powtórzenia.

- Pomnuro! - głęboki baryton Petera rozbrzmiał po sali. Ruch różdżką i stało się. Pergamin na powrót stał się tym w co przemienił go pomagając chłopakowi Lysander S. Zakrzewski. Młody Borthwick uśmiechnął się w duchu, ocena obroniona. Craine podchodzi do kolejnej ofiary, a Peter bierze się za drugie zadanie.

Ustawia kielichy w jednej linii przed sobą i zaczyna swoje "przedstawienie". Zamyka oczy, wypuszcza powietrze. Reszta sali przestaje dla niego istnieć jest tylko on i magia. Palcami gładzi różdżkę, po chwili czuje że jest gotowy:

- Redigere Dimidiam! - W sali znów rozbrzmiewa baryton, a kielichy w jednej chwili się scalają. Niesamowite uczucie ulgi, którego doświadcza Peter trudne jest do opisania. Znów jest moc, uważnie rozgląda się po sali obserwując zmagania swoich kolegów. Ciekawe komu teraz powinie się noga?

kuferek: 7pkt więc ponowna przemiana z automatu
kostki: 4+5+2pk za kuferek=11 zaklęcie udane.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Edynburg, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 116
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14454-evie-hemmer
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14491-evie#383786
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14494-poczta-evie#383789
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14493-evie-hemmer#383788




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Sro Maj 03 2017, 13:07

Nie ma, co ukrywać. To, że gryfona usiadła obok niej było zaskoczeniem. Od razu na myśl jej przyszło, że czegoś chciała. No, bo dlaczego miałaby z nią siadać jakby były prawdziwymi przyjaciółkami? Wiedziała, co jest grane. Nienawidziła jej i chciała jej uprzykrzyć życie. Wiedziała, że coś knuje. Ona miałaby tak po prostu się przysiąść? W życiu. Nie ufała jej.
Przywitała się z nią z nieco sztucznym uśmiechem. Nie zamierzała się nawet z kryć z tym. Dlaczego niby miałaby być skoro tak jej nie lubiła. Po wykonaniu zadania miała ochotę skierować w nią różdżkę i trzasnąć w nią jakimś zaklęciem, chociażby małym. Ręce aż ją świerzbiły, ale kiedy zobaczyła spojrzenie profesora dała sobie spokój. Nie zamierzała być ukarana przez kogoś takiego jak Dear. Dearowie zwiastują tylko kłopoty, mogła się do tego przyzwyczaić przez te wszystkie lata nauki. Kiedy zobaczyła wyczyn koleżanki nie mogła się powstrzymać od uśmiechu. Bardzo utalentowana z niej była dziewczyna. Tylko gratulować.
- Zawsze to nie nie troll, prawda? Moje gratulacje, skarbie- powiedziała kiedy zobaczyła oceny. Powinna się bardzo cieszyć z tej oceny. Ona nawet tego by jej nie postawiła. Farciara z niej była.
O ile pierwsze zadanie było łatwiutkie to drugie jej już nie szło tak dobrze. Może to wina rudzielca, który siedział obok niej. Czuła na sobie jej wzrok i to strasznie ją rozpraszało. Nie lubiła jak ktoś patrzy się jej na ręce. Nic dziwnego, że za pierwszym razem jej się nie udało. Spojrzała na nauczyciela. Zdawał się tego nie zauważyć. Spróbowała jeszcze raz i dalej kompletnie nie. Przygryzła wargę patrząc na nauczyciela. Miała nadzieję, że nie cofnie jej tego wybitnego. Przecież normalnie by dała radę!
Postanowiła, że zaliczy mu to w innym terminie. Da radę, wierzyła w siebie. Trochę potrenuje i będzie okej. Zerknęła na różdżkę koleżanki i uniosła brew.
- No pokaż, na co cie stać!

Kostki: 2+1=3
Druga próba: 1
Kuferek: 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Elstow, Bedfordshire
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 673
Dodatkowo : kapitan drużyny Huffu
  Liczba postów : 415
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13545-gemma-harper-twisleton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13551-gemm-dobry-c#360801
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13552-najbardziej-poturbowana-sowa-w-hogu#360803
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13553-gemma-harper-twisleton#360808




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Sro Maj 03 2017, 17:59

W Gemmie aż się gotowało, kiedy nauczyciel cisnął po uczniach. Czy naprawdę nikt z góry nie wiedział jak wyglądały te lekcje, czy może po prostu mieli to w dupie. Wierzyć się nie chciało, że pozwolono temu psychopacie pracować z młodzieżą.
Zacisnęła dłoń na swoim „pucharze”, kiedy Craine zaczął piłować ryja na Nebraskę. Ostatkiem zdrowego rozsądku powstrzymała się przed ciśnięciem nim w skurwiela. Ciekawe czy wleciałaby za to ze szkoły? Pewnie tak. Ograniczyła się więc tylko do pokazania środkowego palca jego plecom.
Miała już wymęczyć kolejne zadanie, kiedy profesor zwrócił się bezpośrednio do niej.  Nie była pewna czym sobie na jego zainteresowanie, bo wszyscy wokół byli mniej lub bardziej skrzywieni, w każdym razie bardzo jej to schlebiało. Zazwyczaj panicznie się go bała, ale teraz, na myśl o konfrontacji z nim czuła tylko irytację, która koniecznie chciała z niej wyjść.
Odwzajemniła sarkastyczny uśmieszek. Jego słowa spływały po niej jak po kaczce, kiedy jednak wspomniał o kolorze włosów, pękła. Zerwała się z miejsca patrząc mu wściekle w oczy. Nawet za bardzo nie myślała o sobie, bardzo lubiła swoją czuprynę i miała w głębokim poważaniu, co o niej mówią inni. Sęk w tym, że oprócz niej facet obraził Nebraskę (ponownie), a także Fire, tamtą Ślizgonkę, której nie znała, ogólnie wszystkich rudych tego świata.
- Wie pan co jest jeszcze ciekawszą zależnością – wycedziła, zagłuszając wewnętrzny głosik, który błagał ją żeby odpuściła – Nie ważne jak utalentowanym czarodziejem by ktoś nie był, na pańskich lekcjach nikomu nic nie wychodzi. Przyszło panu do głowy, że to może pan jest jakiś niedorobiony?
Sama nie do końca wierzyła, że to powiedziała. Słowa wyleciały z niej zanim w ogóle zdążyła się nad nimi zastanowić. A z drugiej strony, co jej szkodziło – Hufflepuff i tak nie miał szans na dogonienie pozostałych domów w klasyfikacji, a o nic innego nie dbała.

@Ruth Wittenberg czy ja teraz mam w ogóle po co próbować z tym zaklęciem? xD

______________________



PMS MONSTER ALERT! 25-30 każdego miesiąca!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Nauczyciel
Skąd : USA
Galeony : 99
Dodatkowo : zaklęcia bezróżdżkowe
  Liczba postów : 155
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3264-nauczyciele-fabularni
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10965-poczta-pattona-craine




Specjalny






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Sro Maj 03 2017, 18:25

Tak właśnie kończyło się nieprzemyślane rozdawanie kredytu zaufania uczniakom. Czego by nie zrobił, jak bardzo by się nie starał, ci roszczeniowi smarkacze i tak albo robili z jego lekcji teatr życiowych przegranych, albo po prostu udawali, że są sprytniejsi niż w rzeczywistości byli. Patton pozwolił im na wiele podczas tej lekcji, aż sam się sobie dziwił, na jak wiele, a mimo to ta żądna krwi banda zjadała mu rękę do łokcia, kiedy ofiarował im swój palec cierpliwości.
Miarka przebrała się, kiedy to puchońskie nasienie Twisleton miała czelność wstać i skomentować jego słowa. Czyżby zapomniała, że była tylko głupiutkim puszkiem w konfrontacji z nauczycielem pracującym w Hogwarcie od lat? Nie planował dyskutować ze smarkiem, który nie dość, że nie potrafi przeprowadzić najprostszego zaklęcia to jeszcze zaczyna głupio się wykłócać.
-Rozumiem, że panna Hemmer, Vin-Eurico, Lebiediew i Evermore to nikt? Hufflepuff minus piętnaście punktów. A ty, Twisleton, za drzwi – pokazał Gemmie wyjście, odchodząc od jej ławki z najbardziej znudzonym wyrazem twarzy.
Chwilę potem odbyło się kolejne przedstawienie w którym główną rolę zagrał szanowny pan Calum Dear, któremu Craine z dobroci serca przemienił kielichy z powrotem. Najwidoczniej był to zabieg zupełnie niepotrzebny, bo niedouczony student nie potrafił kompletnie wykonać drugiego zadania i wyszedł z sali obrażony na cały świat. Cóż, ktoś powinien zacząć uczyć tych prawie już dorosłych ludzi, że za swoje porażki odpowiadają wyłącznie oni sami...
-Nie pierwszy i nie ostatni raz transmutacja wychodzi Wittenberg wyłącznie wtedy, gdy chce się popisać przed chłopakiem… - mruknął do siebie, oglądając przemieniony puchar Krukonki z drugiego zadania i podniósł wzrok na salę, zakończywszy swój krótki komentarz co do sytuacji teatralnego wyjścia Caluma Deara z pomieszczenia. – Jeśli ktoś jeszcze niepotrzebnie się odezwie może się od razu pakować – rzucił chłodno licząc na to, że może w końcu ta nieokrzesana ferajna zacznie się jakkolwiek zachowywać, bo na chwilę obecną powinien w ogóle zakończyć tę lekcję.
Może system prac domowych wcale nie był wcale takim najgorszym pomysłem?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Elstow, Bedfordshire
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 673
Dodatkowo : kapitan drużyny Huffu
  Liczba postów : 415
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13545-gemma-harper-twisleton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13551-gemm-dobry-c#360801
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13552-najbardziej-poturbowana-sowa-w-hogu#360803
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13553-gemma-harper-twisleton#360808




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Sro Maj 03 2017, 19:13

Spodziewała się jakichś gorszych reperkusji za swój wybuch. Nawet go w sumienie żałowała. Powiedziała to, o czym myśleli wszyscy i w pewnym sensie czuła się bohaterem. Nie miała nic przeciwko wyjściu z sali. Chociaż nigdy nie postawiła się nauczycielowi w Hogwarcie, w podstawówce był to dla niej chleb poprzedni. Wcale nie była ze swojej przeszłości dumna, ale tym razem wcale nie czuła do siebie żalu. Pierwszy raz w życiu, pyskując nauczycielowi, czuła poparcie kolegów. Świadomość, że robiła to dla nich, dodawała jej odwagi.
- Hemmer, Vin-Eurico, Lebiediew i Evermore są od nas lepsi, ale nie w transmutacji, a w niedaniu zastraszyć się niedorżniętemu tetrykowi! - krzyknęła za nim.
Teraz się zagalopowała. O Merlinie, teraz miała przejebane. Rozum nakazywał ulotnić się z klasy w trybie natychmiastowym, choćby i oknem, ale nogi jakimś cudem straciły połączenie z mózgiem. Rumieńce wściekłości, które przed chwilą rozlały jej się na policzkach, równie szybko z nich zniknęły zabierając ze sobą resztki koloru. Jeszcze zanim do niego krzyknęła wyobrażała sobie, że wyjdzie zaraz potem wyjdzie stąd z uniesioną głową, kłaniając się reszcie uczniów po zakończonym przedstawieniu, żeby dodać im otuchy. Gdzieś w tych planach, zagubił jej się fakt, że nigdy nie była tak odważna. Teraz to ona potrzebowała pokrzepienia. Chciała poszukać go wśród pozostałych, ale jej wzrok padł tylko na wystraszoną twarz jakiejś Gryfonki. Trwało to może sekundę, ale dla niej ciągnęło się to w nieskończoność . W końcu ta sama Gryfonka lekkim skinieniem głowy pokazała jej drzwi. To samo robiło jeszcze kilka osób. Gemmie w końcu wróciło czucie w nogach, więc odwróciła się na pięcie i zapominając nawet o swojej torbie, szaleńczym biegiem wyleciała z klasy.

//zt

______________________



PMS MONSTER ALERT! 25-30 każdego miesiąca!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 354
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja, prefekt fabularny
  Liczba postów : 293
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14149-william-walker?nid=12#373965
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14408-william-walker#381575
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14185-william-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14184-william-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Sro Maj 03 2017, 20:29

Jeśli Craine myślał, że w jakikolwiek sposób wywrze na mnie presję albo cokolwiek innego, to grubo się mylił. Moja postawa nie uległa zmianie i raczej to w najbliższej przyszłości nie nastąpi.
Nie dziękuję, nie trzeba. – powiedziałem i posłałem w jego stronę chamski uśmiech. – Ale jakby był pan łaskawy i tak nie krzyczał, bo za chwilę wszystkich głowa rozboli od pana nieprzyjemnego głosu.
Zerknąłem na Corteza, nie wiedziałem kto mi pomógł, średnio mnie to właściwie obchodziło. Wiedziałem, że za chwilę będzie jeszcze gorzej, ale świetnie się bawiłem. Gdy kielichy przede mną zniknęły, nawet nie drgnąłem. To chyba był moment wyciągnięcia różdżki. Powiedziałem słowa zaklęcia i w mgnieniu oka przede mną znów stał rząd srebrnych kielichów.
Ma pan jeszcze jakieś cenne uwagi? – rzuciłem w stronę tego nadętego typka. Naprawdę nie obchodziło mnie co powie, pomyśli, ani co zrobi. Starałem się jednak za bardzo go nie wkurzyć, w końcu byłem prefektem... Nie, ani trochę to nie robiło mi różnicy. Doskonale się bawiłem, a widok niezadowolenia Caluma tylko przysporzył mi większy ubaw. Po słowach pewnej Puchonki parsknąłem śmiechem. Dziewczyna dała popalić, pokiwałem głową z uznaniem w jej stronę. Doprowadzanie Craine’a do szewskiej pasji było świetnym zajęciem, a widzę, że nie tylko ja wziąłem sobie to za punkt honoru.
Nie miałem ochoty na to drugie zadanie. Mimo to mruknąłem inkantację zaklęcia, ale w trakcie tego dostrzegłem Lottę. Rozproszyłem się i zjebałem zaklęcie. Szybko jednak się ogarnąłem i poprawiłem czynność, która udała się perfekcyjnie. Ponownie przybrałem lekceważącą postawę i skrzyżowałem ręce na klatce piersiowej.

Kostki na kielichy: 3 + 6
Drugie zadanie: 1 + 4 -> 6
Kuferek: 2pkt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Rosja, Nowosybirsk
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 140
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 46
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14428-pandora-l-lebiediew
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14436-puszka-pandory
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14435-poczta-pandory#382200
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14434-pandora-l-lebiediew#382198




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Sro Maj 03 2017, 21:53

Profesor Craine był dość specyficznym człowiekiem. Może dlatego, że był nękany, jako uczeń? A teraz miał władzę i się mścił? Kto wie? Zresztą kto zrozumie te całe walnięte grono pedagogiczne. Pandora nic do nauczyciela nie miała, zwłaszcza że wykonała zadanie dobrze. Gorzej najwidoczniej mieli inni. Z chwilą, kiedy Patton przemówił rozpoczął się niesamowity spektakl, który to z nieskrywaną ciekawością oglądała Pandora L. Lebiediew.
Nasz kochany Cortezik zdobywał minusowe dla Slytherinu, dziewczyna spojrzała na @Aleksander Cortez i obdarzyła go uśmiechem. Nie żeby popierała taką stratę punktów dla domu, ale no cóż Aleks tylko chciał pomóc. Dobrze, że on chociaż miał serce między innymi dla @Bridget Hudson jej (Pandorze) się nie chciało nikomu pomagać. Siła wyższa. Jakimś Dear'om się oberwało. Zresztą tych tutaj było wielu. Ślizgonka czasami już nie miała pojęcia o kogo chodzi. Kielichy, albo raczej coś podobnego do kielichów turlało się po podłodze, a Craine wrzeszczał i wrzeszczał... Pandora, ani śmiała się zaśmiać. Chociaż ten cały pokaz ją bawił.
Kolejne zaklęcie. Lebiediew wiedziała, że musi się postarać bo tak to sama dostanie taki opieprz, a może jeszcze gorszy, jak pozostali. Boże mniej ich w swojej opiece. Zerknęła nieprzychylnie w stronę @Gemma Twisleton, która zaczęła się sprzeczać z profesorem. Jej Bóg najwidoczniej nie miał w swojej opiece i nie musi. Nie żeby była jakaś wierząca. Zresztą Puchonka najwidoczniej miała gorsze dni.
Pandora odetchnęła, machnęła różdżką i ładnie wyrecytowała formułkę.
- Redigere Dimidiam. - No i szlag. Nie wyszło kompletnie nic. Lebiediew szykuj się na opierdol. Ślizgona rozejrzała się czy przypadkiem Patton nie zauważył jej porażki. Może dało się jeszcze uratować dupe. - Redigere Dimidiam... Cholera.- Najwidoczniej, kiedy się starasz nie wychodzi.
- Profesorze Craine? - Zwróciła się do nauczyciela. Skoro i tak miała dostać ochrzan to niech będzie już po, nie ma co się zastanawiać. - Schrzaniłam. Wpadnę na poprawkę. - Spakowała swoje rzeczy i wyszła, jakby nigdy nic. Jakby nie uważała, że Craine jest psychopatą. Może nie był? Jedno wiedziała na pewno zgorzkniały starzec - te słowa najlepiej pasowały do Patton'a.

z/t
Kostki (zadanie drugie): 1, 2 = 3, 1 (niezaliczone)
Kuferek: 0
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 123
Dodatkowo : Ćwierć wil
  Liczba postów : 314
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14409-lyskowe-relki#381609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14410-krysia#381611
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Czw Maj 04 2017, 14:15

Kurwa mać. Nie miałem żadnych problemów z zaklęciem, ale musiałem czarować jeszcze raz w moim mniemaniu z winy @William Walker i osoby, która była tak głupia by zaczarować temu nierobowi kielich.
- Walker, skopię Ci ten głupi pysk, kretynie. - wycedziłem przez zęby w stronę Krukona, gdy nauczyciel był akurat zajęty wyzywaniem jakiejś Puchonki.
Gdy nauczyciel do mnie podszedł po raz kolejny rzuciłem zaklęcie - udało się od razu i na moim stoliku pojawiło się pięć całkiem niezłych kielichów. Craine skinął głową w moją stronę i odszedł do kolejnej osoby, więc przeszedłem do drugiego polecenia.
Wycelowałem różdżkę i wypowiedziałem inkantację zaklęcia:
- Redigere Dimidiam!
Kielichy scaliły się w jeden - nie był on wprawdzie idealny, ale zaklęcie się udało. Miałem nadzieję, że tym razem Craine da mi spokój i zaliczy mi pracę.

Kostki na puchar: 3, 6
Kostki na drugie zadanie: 4, 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 237
  Liczba postów : 423
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Czw Maj 04 2017, 14:50

Craine był totalnym, okropnym dupkiem, zabrakłoby mi jednak odwagi by sprzeciwić mu się w tak otwarty sposób jak Twisleton, więc jedynie zaczerwieniłam się lekko gdy skrytykował moje kielichy i opuściłam wzrok. Dlaczego się mnie uczepił? W końcu było kilka osób, którym poszło dużo gorzej niż mi, więc w moim mniemaniu nie powinien aż tak rozwodzić się nad moją mierną pracą.
Zupełnie zrezygnowana rzuciłam na moje naczynia zaklęcie.
- Redigere Dimidiam! - wyszeptałam od niechcenia.
Mimo braku starań jakimś cudem moje niezbyt udane naczynia scaliły się w jedno. Odetchnęłam z ulgą - mogło pójść mi lepiej, ale liczyłam, że przynajmniej tym razem Craine da mi spokój.

Kostki na drugie zadanie: 4, 4

______________________



Vivien Ophelie Íde Dear

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Klasa Transmutacji

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 37 z 39Idź do strony : Previous  1 ... 20 ... 36, 37, 38, 39  Next

 Similar topics

-
» Klasa transmutacji
» Klasa do Obrony Przed Czarną Magią
» Pusta Klasa
» Klasa Artystyczna
» Klasa Historii Magii

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
piate pietro
-