IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Klasa Transmutacji

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 20 ... 37, 38, 39  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4606
  Liczba postów : 4407
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Klasa Transmutacji   Pią Cze 11 2010, 18:07

First topic message reminder :


Klasa Transmutacji


 Klasa ta znajdująca się na piątym piętrze, jest jedną z największych w zamku. Przestronna i dobrze oświetlona zapewnia przyjemną atmosferę. W końcu sali znajdują się wysokie półki po brzegi zapełnione różnymi przedmiotami, które zapewne nieraz były transmutowane. Między nimi widnieją także najbardziej znane książki dotyczące tego przedmiotu.

Opis zadań z OWuTeMów:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Wenecja, Włochy
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 223
  Liczba postów : 80
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14437-tequila-izarra-margarita-evermore#382232
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14443-time-is-on-my-side
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14495-poczta-time
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14438-tequila-evermore




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Czw Maj 04 2017, 15:02

Połowa uczniów z tej klasy albo nie miała za grosz instynktu zachowawczego, albo Craine miał trochę racji traktując ich jak idiotów. Jasne, Tequila nie znosiła, kiedy ktoś jej rozkazywał i generalnie traktował jak nic nieznaczącego gumochłona, który przyczepił się do podeszwy, ale zachowanie tej Puchonki, @Gemma Twisleton? Dziewczyna myślała pewnie, że jest odważna. Że przeciwstawia się ogromnej tyranii, że wszyscy będą jej wdzięczni za punkty ujemne dla jej domu i dalsze rozwścieczanie profesora. Craine jasno dawał im do zrozumienia, że ma ich wszystkich za bezwartościowe niedojdy i tak naprawdę, dopóki Puchonka nie miała poparcia w nikim wyższym rangą, jej słowa nic nie mogły zmienić.
Nie lepszy był @William Walker - Tequila na prawdę nie miała pojęcia, dlaczego jej brat się z nim przyjaźni. Chłopak wprowadzał coś, czego Tea nie znosiła - chaos. A jaki był z tego powodu zadowolony! I jakkolwiek była przeciwna przemocy, przypadkiem słysząc komentarz @Lysander S. Zakrzewski nie mogła się już bardziej zgadzać.
Odetchnęła głęboko, chcąc jak najszybciej wykonać kolejne zadanie i uwolnić się od tych wszystkich negatywnych emocji, którym przesiąknięta była sala. Spojrzała na swoje kielichy, przyzywając w duchu każdą tajemną moc, która mogłaby jej w tym momencie pomóc.
- Redigere Dimidiam.
Podejrzewała, że wyczerpała swoje szczęście, bo choć kielichy się scaliły, wyglądały wyjątkowo brzydko. Podejrzewała, że tym razem nie uda jej się wyjść z tego zupełnie obronną ręką, ale zadanie przynajmniej było zdane, dzięki czemu Tea nie musiała oglądać twarzy tego okropnego profesora po godzinach obowiązkowych. Westchnęła, lekko uderzając czołem o blat ławki, zupełnie wyczerpana tą atmosferą. Chyba następnym razem dwa razy się zastanowi zanim pojawi się na transmutacji.

Kostki 4,3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 175
Dodatkowo : ćwierć wila
  Liczba postów : 126
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14411-bianca-zakrzewski?nid=3#381696
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14415-pianki-bianci#381731
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14416-bianca#381732
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14414-bianca-zakrzewski




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Czw Maj 04 2017, 15:05

Byłam wkurzona. Zaklęcie mi wyszło i to całkiem nieźle, a przez jakiś idiotów musiałam rzucać je jeszcze raz. Craine nie był moim ulubionym nauczycielem. Co więcej, naprawdę mnie przerażał. Dajmy spokój tylko idioci się mu narażają. Zaczęłam myśleć, że popełniłam błąd przychodząc na tę lekcję. Gdy Craine przystanął przy moim stanowisku czułam jak mrozi mi krew w żyłach. Musiałam się skupić. Wypowiedziałam inkantację zaklęcia i ku mojej uldze stało przede mną pięć kielichów. Zerknęłam na nauczyciela i odetchnęłam z ulgą. Widziałam jak wkurzony był Lysander, nie dziwiłam mu się, bo naprawdę mu zależało na tym przedmiocie. Ja sama i tak planowałam karierę artystyczną, więc wielkiej różnicy mi to nie robiło.
Skupiłam się na drugim zadaniu. Wypowiedziałam słowa zaklęcia, ale nic się nie wydarzyło. Cholera. Przerażona ponowiłam próbę, ale i ta była na nic. Niech to szlag, bałam się spojrzeć na nauczyciela.

Kielichy: 5 + 3
Dugie zadanie: 5 + 1 -> 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 272
  Liczba postów : 303
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Czw Maj 04 2017, 15:28

Ezra na lekcji transmutacji czuł się tak, jakby wygrał jakąś loterię. Jego kielichy były, łagodnie mówiąc, bardzo niskiej jakości. Każdy wiedział, że Craine nie zostawiał na uczniach nawet suchej nitki, tym większe było zdziwienie chłopaka, że nie otrzymał nawet jednego słowa. Najwidoczniej czasami opłacało się być przeciętnym - Ezra byłby naprawdę zły, gdyby bez niczyjej pomocy zapracował na powyżej oczekiwań, a jakiś dureń by to przekreślił. Zatem jego zadowalający był dla niego większą nagrodą niż wybitne z ONMS. Za to ze współczuciem przyglądał się, jak Nebraska zbiera swoje naczynia. Nie zrobił jednak żadnego ruchu, aby ją pocieszyć - zdążył polubić Gryfonkę, ale to nie był odpowiedni czas na wychylanie się. Transmutacja była najlepszą nauką przetrwania - dbaj przede wszystkim o siebie, a o innych, jeśli będziesz mieć pewność, że za to nie oberwiesz.
- Redigere Dimidiam - mruknął, a jego kielichy scaliły się w jedność. I teraz zamiast pięciu kolorowych naczyń miał jedno wielobarwne! Gdyby nie jego toporny kształt, Ezra uznałby, że jest względnie ładne. (a tu trzeba wziąć poprawkę na jego poczucie estetyki...) Jak za poprzednim razem, Ezra znalazł się na granicy zaliczenia, ale po tej satysfakcjonującej go stronie.

Kostki, drugie zadanie 5, 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 621
  Liczba postów : 620
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Czw Maj 04 2017, 15:30

Craine zwyzywał mnie tak, że z trudem powstrzymywałam wybuch płaczu - już wcześniej z trudem dawałam sobie z tym ze względu na Williama. Nie pocieszyła mnie nawet uwaga, że Pober i Ramirez chwalą moje wyczyny - w tym momencie miałam zupełnie co innego w głowie. Gdy tylko nauczyciel odszedł z moich oczu pociekły łzy. Każda kolejna chwila była coraz gorsza.
Najpierw zrobiła się awantura w okół Corteza i Willa przez którą wszyscy, którzy otrzymali dobre oceny musieli czarować jeszcze raz (byłam wdzięczna losowi, że spieprzyłam sprawę, bo mój stan był tak zły, że za drugą próbą najpewniej nie wyczarowałabym nic), potem Calum wyleciał z hukiem z sali wyzywając Walkera, za nim poleciała Ruth, następnie Gemma odwaliła totalną manianę i musiała uciekać przed gniewem Craine'a.
Zupełnie nie ogarniałam co się dzieje - jeszcze mocniej ścisnęłam dłoń @Naeris Sourwolf próbując stłumić łzy. Szło mi to opornie, wiedziałam jednak, że jeśli się nie opanuję to nauczyciel prędzej czy później zrobi mi wielką awanturę, więc w końcu (wciąż płacząc) puściłam dłoń mojej przyjaciółki i celując w moje okropne kielichy wyjąkałam:
- Redigere Dimidiam.
Jakimś cudem wszystkie pięć kielichów złączyło się w jedność. Nie było to doskonałe połączenie, ale w gruncie rzeczy był znośne, więc opuściłam głowę godząc się z myślą, że nauczyciel za moment ponownie zacznie się nade mną wytrząsać.

Kostki: 4,3

______________________


Lotta Hudson

What sort of creature must he be who merely liked Charlotte,
whose whole heart and senses were not entirely absorbed by her.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Brighton, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 134
  Liczba postów : 65
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14461-victor-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14462-kolejny-dear-do-kolekcji#383147
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14464-sowa-victora
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14465-victor-o-i-dear#383295




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Czw Maj 04 2017, 16:25

Victor patrzył na swoje dziwne kielichy, jak debil. Nigdy nie był dobry z transmutacji i pewnie dlatego nie powinien tu się pokazywać. Chociaż nie było tak z nim źle, jak z @William Walker, który najwidoczniej nie znał nawet zaklęcia, wypatrując jakiejś pomocnej duszyczki, okazującej się @Aleksander Cortez. Uśmiechnął się pod nosem do siebie, kiedy spostrzegł @Nebraska Jones tą rudowłosą piękność, której wcale nie szło lepiej niż Victorowi. Zerknął na @Bridget Hudson, zajęcia się jeszcze dobrze nie zaczęły, a ona już wychodziła. Wyglądała na roztrzęsioną. Co tu się dzieje? Istny zamknięty oddział specjalny świętej pamięci Munga! Jego kochana siostrzyczka również improwizowała!
Ludzie wręcz się gorączkowali, aby to nie oni zostali wyśmiani i zgnojeni przez profesora Craine'a, który i tak postanowił to zrobić. Czy Victor lubił transmutacje? Oczywiście, że nie. Nie przepadał i to zwłaszcza za podejściem jakie miał nauczyciel do uczniów. Patton był wrednym, szalonym staruszkiem. Dziwne, że jeszcze go nie wywalili z budy za takie podejście. To pewnie przez jego wybitne zdolności z transmutacji, albo znajomości. Chociaż jaki ten zgred miałby mieć znajomości?
Kiedy usłyszał, jak profesor wymawia jego nazwisko, aż się wzdrygnął, ale szybko się zorientował, że to nie o niego chodzi. Dzisiaj najwidoczniej mu się upiekło. Znaczy na razie. Odetchnął z ulgą, niemal się modląc, aby już wyjść z tych wykańczających psychicznie zajęć. Niestety jeszcze spektakl Craine'a nie dobiegł końca.Chłopak wkurzył się, jak okropnie profesor potraktował @Vivien O. I. Dear. Resztkami sił powstrzymywał się od powiedzenia czegokolwiek. Mogłoby to się skończyć źle nie tylko dla niego. Zresztą @Gemma Twisleton dała taki pokaz, że Victorowi zaimponowała. Ostro pogrywa. Dziwne, że należała do domu Helgi Hufflepuff. Gryffindor na pewno by się z nim zgodził, co do tego.
- Redigere Dimidiam. - Wypowiedział zaklęcie. Udało się. I to nawet bardzo dobrze.
A teraz już kończmy to szaleństwo!

Kostki (zadanie drugie): 5, 4 = 10
Kuferek: 0
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 220
  Liczba postów : 543
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12490-ettie#336602
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12491-poczta-ettie#336603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12492-harriette-wykeham#336605




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Czw Maj 04 2017, 17:39

Miała ochotę zapaść się pod ziemię, kiedy nauczyciel rozpoczął swoją tyradę, mimo że tym razem jej się upiekło. Czuła, ze po prostu miała szczęście i równie dobrze ona mogła teraz dostawać ochrzan. Bez względu na jej umiejętności przy Craine'ie to czy zaklęcie jej się udawało zależało od zupełnego przypadku.
Współczuła każdemu, nad kim pastwił się nauczyciel, ale jeszcze bardziej cieszyła się, że nie wrzeszczał na nią. Była wściekła za to jak zjechał Nebraskę i za to, że niemal doprowadził do łez jakąś Krukonkę (którą Ettie doskonale rozumiała), ale nie miała odwagi, żeby pisnąć chociaż słówko. Prawdopodobnie nikt w klasie nie bał się Craine'a bardziej niż ona. Krzyki i psychiczna gnębienie, które serwował im co lekcję, porażały ją zupełnie - byłby mniej straszny, gdyby naparzał ich po twarzy, albo rzucał Cruciatusy.
Ze spuszczoną głową słuchała jak nauczyciel zrównywał z błotem kolejnych uczniów. Aż w końcu komuś puściły nerwy. Ettie podniosła wzrok na krzyczącą dziewczynę, z zaskoczeniem stwierdzając, że była Puchonką. Wykeham zgadzała się z każdym jej słowem, ale nigdy w życiu nie powiedziałaby tego Craine'owi. To było samobójstwo. Co gorsza po tym wybuchu rudą kompletnie sparaliżowało. Ettie była niemniej przerażona, niż gdyby sama była na jej miejscu. Dziewczyno, co ty robisz? Uciekaj! Na sekundę złapały kontakt wzrokowy i Gryfonka skinęła w stronę drzwi. Twisleton w końcu załapała i tak jak stała, zwiła z klasy. Gdyby Ette była nią, w ogóle zmieniłaby szkoły.
Mimo że ruda opuściła klasę, Ettie była pewna, że rozjuszony przez nią Craine będzie się teraz wyżywał na reszcie. I pomyśleć, że cieszyła się ze swojego PO. Wolałaby Trolla, żeby tylko nie musieć powtarzać zaklęcia, kiedy na nią patrzył. Nie przejmował się w ogóle oceną, zależało jej tylko na tym, żeby pozostać niewidzialną dla pastwiącego się nad nimi tyrana.
- Pomnuro - wymamrotała, usiłując zapomnieć o nauczycielu, który przyglądał jej się przenikliwie. Kiedy przedmioty znów zmieniły się w puchary, poczuła jakby ktoś zdjął z niej ogromy ciężar. Odczekała aż Craine pójdzie męczyć inne osoby i przeszła do kolejnego zadania.
- Redigere Dimidiam - tym razem wypowiedziała to trochę pewniej i również tym razem wszystko się udało. Ettie odetchnęła z ulgą i skuliła się na krześle, modląc się, żeby tym razem nie kazał im nic powtarzać.

Kostki:
I zadanie: 7 pkt w kuferku
II zadanie: 5+5+2=12
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Wielka Brytania, Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 473
  Liczba postów : 304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13688-aleksander-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13705-anty-temat-z-relacjami
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13741-cortez-aleksander-korespondencja
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13704-aleksander-cortez




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Pią Maj 05 2017, 18:52

//Wybaczcie, że tak na szybko i nie o wszystkim ale czasu nie mam na nic dokładniejszego :<

Spodziewał się, że dostanie opieprz od nauczyciela, ale nie spodziewał się, że to osiągnie aż taką skalę wkurwienia profesorka. Zasłonił swoje usta rękoma by tylko jakieś dźwięki mu się nie wymsknęły z ust.
- Ja? Nie, nie. Ja pomogłem tylko raz tamtej dziewczynie i już żałuję tego czynu - odpowiedział na pytanie, czy to on wszystkim wyczarował te kielichy. Na co wpierw zareagował cichym parsknięciem, które to mimo wszystko wymsknęło się przez jego ręce. Po tym udał, że męczą jego sumienie te punkty które stracił jego dom, za ten wybryk. A później już tylko z niezwykłą satysfakcją patrzył co się wyprawiało w klasie. Patrzył i cieszył oczy jak pewien rudzielec dostaje. Później jedzie po nauczycielu, przez co wykonał młynka oczami.
- Już tak nie przesadzaj. Mnie tam ciekawi kiedy będą trudniejsze zadania. Bo przez takie beztalencia jak ty, to właśnie najwięcej tracą ci którzy coś tam jednak potrafią posługiwać się różdżką - rzucił i prychnął czując się urażony, że ten rudzielec bez duszy w ogóle się do niego porównuje.
Na liścik jakoś nawet szczególnie nie zareagował, karteczka rozpadła się na oczach jak tylko odczytał treść, a on opuścił różdżkę.
Kiedy dostał polecenie od nauczyciela wstał i rzucając zaklęcie przeniósł swoje kielichy na biurko profesora.
- Jak pan sobie życzy - powiedział jedynie, chociaż średnio widziało mu się prezentowanie tego zaklęcia przed całą klasą.
Spojrzał na tablicę opisującą jak wykonać taką transmutację. I po dwukrotnym przeczytaniu i przeanalizowaniu tego rzucił:
- Redigere Dimidiam. - Po tym zaklęciu kielichy zaczęły się łączyć w jeden taki sam kielich. W końcu były takie same, więc nie miały innych cech do przejęcia.
- Tadaa - mruknął prezentując swój kielich poprzez wyprostowane ręce stając wpierw po jego jednej stronie, a następnie po drugiej stronie biurka.

Drugi etap: link do kostek 5 i 4 +2 = 11 na teoretyczne 12 możliwych
Kuferek 10 czyli +2 do wyniku

______________________

Serce! Wszystko zaczyna się od serca które wierzy,
Przepowiednie, wiara, modlitwa… to wszystko formy magii.
Cuda przytrafiają się tylko tym, którzy wierzą. To prawda.


Wierz w istnienie magii,
wierz w swoją własną siłę…
Tylko ci, którzy wierzą w te dwie rzeczy. mogą używać magii.

Czarodziejska czcionka Aleksandra do listów: Parisienne

king  Władca Klonów  farao
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 126
  Liczba postów : 152
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14368-bocarter-hamilton?highlight=bocarter
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14425-bocarter-hamilton?highlight=bocarter
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14422-bocarter-hamilton#381876
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14420-bocarter-hamilton#381874




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Pią Maj 05 2017, 21:58

Bocarter był zdegustowany porywczym zachowaniem nauczyciela, który skrzyczał część uczniów, którym nie udało się uzyskać kielichów. Do tego jeszcze zaczął otwarcie wyszydzać ich umiejętności.  Westchnął, kiedy profesor przywrócił przetransmutowanym przezeń przedmiotom pierwotny kształt. Nie rozumiał dlaczego od nowa musiał zmienić je w kielichy i był tym faktem naprawdę rozzłoszczony, jednak zdusił złość w sobie, nie chcąc wejść w konflikt z bezwzględnym profesorem, który najprawdopodobniej wyrzuciłby go za drzwi i postawił uwagę, gdyby tylko spróbował wyrazić swój sprzeciw. Do tego jeszcze Craine stanął przy jego ławce i patrzył jak ponownie transmutuje przedmioty w kielichy, przez co o wiele trudniej było mu się skupić, gdyż czuł narastający stres.  Jednak nie zamierzał poddać się rezygnacji. Zamknąwszy oczy, ponownie skupił się na wyczarowaniu srebrnych kielichów, tworząc w wyobraźni ich obraz, po czym machnął różdżką i otworzył oczy. Na szczęście wybrane przezeń przedmioty ponownie zmieniły się w piękne, lśniące kielichy, toteż odetchnął z ulgą i spojrzał z zadowoleniem na profesora, który skinął z aprobatą głową, podchodząc do kolejnej ławki.  Panicz Hamilton mógł spokojnie zająć się drugim zadaniem, które polegało na połączeniu naczyń w jedno. Było ono znacznie trudniejsze, gdyż wymagało większej precyzji i umiejętności. Pierwsza próba złączenia kielichów nie powiodła mu się. Na szczęście Craine nie zdołał tego dostrzec, gdyż znajdował się na samym końcu sali, toteż postanowił wykorzystać okazję i spróbować ponownie. Za drugim razem, ku swojej radości, zdołał połączyć wszystkie kielichy w jeden, toteż mógł być z siebie naprawdę dumny. Z dumą rozejrzał się po klasie, po czym zatrzymał wyczekujący wzrok na profesorze.

PIERWSZE ZADANIE: 4, 6
DRUGIE ZADANIE: 1, 3
KOLEJNA PRÓBA:  6, 2
KUFEREK: 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 731
  Liczba postów : 171
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13697-dreama-vin-eurico
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13847-mialam-sen-piekny-sen-a-w-tym-snie-wszyscy-mieliscie-relacje-z-drama
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14451-dramatyczne-listy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13852-dreama-vin-eurico?highlight=dreama




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Sob Maj 06 2017, 01:06

Powszechnie wiadome było, że Crain do najprzyjemniejszych typów nie należał, ale Drama musiała przyznać, że nauczycielem był świetnym, przez co potrafiła wybaczyć mu wszystkie niedogodności czy szkale, którymi to wielokrotnie uradzał innych uczniów. Parę razy trafiło również na nią, jednak nie był on nigdy aż tak niemiły, jak dzisiaj. Po części rozumiała jego wściekłość, ale rozumiała też zachowanie innych uczniów, których to bardzo oburzyło jego postępowanie. Między innymi Gemmy, która to już dawno nie była tak wściekła, jak teraz. Vin-Eurico, słysząc każde słowo wypowiedziane przez rudowłosą, modliła się o to, by nauczyciel nie rzucił na nią klątwy albo – co gorsza – zawiesił w prawach uczniach. Dla Dramy ta druga sytuacja byłaby znacznie gorsza, przecież, to wszystko zostaje w naszych papierach do końca życia, a niby niewinna pyskówka, może zmienić wszystko.
Na szczęście albo nie szczęście puchonka szybko opuściła klasę. Gdyby mogła, to by wstała i za nią poszła, ale takie zachowanie w tej chwili było zbyt nierozsądne, a dziewczynie mogłoby się dostać może jeszcze bardziej niż Twisleton. Jedyne co jej pozostało to zacisnąć pięści, zamknąć usta i przystąpić do zadania. Na orzeźwienie zasadziła sobie jeszcze policzek, trzeba było się skupić, a nie myśleć o innych.
Nie trzeba było na nią długo czekać, za chwilę pewnym głosem wypowiedziała.
- Redigere Dimidiam - A puchary, które jeszcze wcześniej stały oddzielnie połączyły się w jeden. Zadowolona z siebie rozejrzała się po sali. Na jej ustach nie igrał już aż tak wesoły i pełen pogardy uśmieszek, jednak dalej była z siebie dumna. Przyznała nawet w duchu, że jeśli tak dalej pójdzie to podejdzie do OWTMów z transmutacji, bo w końcu co jej szkodzi.

kostka: 5 i 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 472
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 724
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear#362967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl#363014
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear#363019




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Sob Maj 06 2017, 17:10

Widziała, że wkurwia rudą Ślizgonkę i bardzo ją to satysfakcjonowało. Gdyby tylko udało się sprowokować ją na tyle, żeby otwarcie zaatakowała... Fire z chęcią zobaczyłaby, jak ta wywłoka opuszcza klasę, najlepiej prosto do gabinetu dyrektora. Nie wiedziała czemu, ale w tamtej chwili chciała tak bardzo dopiec Hemmer, że po prostu tylko kombinowała, jak zaklęciem zniknąć jej te beznadziejne kielichy, ale Craine miał oczy dookoła głowy, więc tylko uśmiechała się słodko.
- Jakbyś była trochę mniej wkurwiająca, mogłabym ci nawet dawać korki. Nie mówię nic o pieniądzach... Wiem, że takie wydatki to nie twoja liga. - wzruszyła ramionami i chciała dodać coś jeszcze, ale wtedy zgrzybiały dziad (czyt. profesor) postanowił skomentować Blaithin. Gryfonka poczuła drobne ukłucie złości, ale odwróciła się spokojnie do nauczyciela.
- Och, oczywiście, że mnie psor przepuści! Choćby za ładne oczy. - ty stary głupcu. Całe szczęście, że Craine nie był legilimentą, chociaż nie trzeba było nim chyba być, żeby widzieć, jak Szkotka nim gardzi (tak jakby wszystkimi nie gardziła...). Fire spodziewała się rzezi na tych zajęciach, ale nie byłaby sobą, gdyby darcie mordy tego starego truchła wywarło na niej jakiekolwiek wrażenie. Jeszcze trochę i zacznie się opluwać z tego oburzenia, ale chętnie podałaby mu śliniaczek. Merlinie, kiedy on w końcu odejdzie na emeryturę? Zmarszczyła brwi, bo rzężący, ostry głos starca drażnił jej uszy. Byleby Craine nie rzucał się za bardzo do niej samej, bo tego dnia ciężko było opanować nerwy Blaithin. Słuchała, jak wydziera się na Vivien i zaciskała palce mocniej na różdżce. Zagryzła dolną wargę niemalże do krwi, widząc, jak Craine traktuje Nebraskę. Chciała pomóc, nawet nie dlatego, że powinna, bo była prefektem Gryffindoru, ale po prostu tak nazywało jej zazwyczaj uśpione sumienie. Podała jeden kielich dziewczynie, starając się nie wydrzeć zaraz na profesora. Już te rude włosy jej aż tak nie obchodziły, ale obrażanie dobrych koleżanek Szkotki doprowadzały ją do białej gorączki. Ale zawsze była Hemmer, na niej też mogła się wyżyć.
- Coś cię chyba szczęście opuściło. - mruknęła zjadliwie w stronę Ślizgonki, widząc, że drugie zadanie kompletnie skopała. I bardzo dobrze, wspaniale wręcz. Nic tak nie cieszy, jak przegrana wroga. Byleby sama się teraz nie ośmieszyła. - Patrz, jak to się powinno robić.
Przesunęła palcami po swojej czarnej jak węgiel różdżce i rzuciła zaklęcie. Udało się prawdopodobnie tylko dlatego, że była przepełniona gniewem. Czarny bez o wiele lepiej słuchał Blaithin, kiedy się wściekała. Gemma w tym czasie zdążyła zrobić taką awanturę, że Gryfonka nie wiedziała, czy się nie przyłączyć i nie jebnąć tych kielichem w łeb Craine'a, a potem zwiać razem z Puchonką. Powstrzymała się od długiego gwizdnięcia, ogólnie powstrzymała się od czegokolwiek. Była chyba najbardziej zagrożoną z transmutacji osobą w tej klasie.
Ale uwielbiała Gemmę i była gotowa interweniować jako prefekt w jej obronie, gdyby zaszła taka potrzeba.
- Nie wytrzymam, jak komuś nie dam w mordę po tej lekcji. Chcesz się pojedynkować, Hemmer? - spytała cicho, tak żeby profesor nie usłyszał, prowokacyjnie uśmiechając się do Ślizgonki.


Kostki: 2 +5 = 7! tut
Kuferek: 4!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Newcastle, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1105
  Liczba postów : 974
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12511-naeris-sourwolf#337284




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Sob Maj 06 2017, 17:43

Naeris oczywiście przejmowała się stanem Lotty i chciała dla niej, jak najlepiej. W zielonych oczach Krukonki pojawił się niepokój, bo dostrzegła powstrzymywane łzy. Nie miała pojęcia o co chodzi, skoro nie o lekcję. Najwyraźniej zbyt dużo czasu spędzała w książkach i na nauce animagii, zamiast po prostu zadbać o przyjaciół. Westchnęła, chcąc przekazać Hudson jak najwięcej swojego ciepła, kiedy ścisnęła jej dłoń.
- Nie wymagaj ode mnie niemożliwego. - odparła, ale wtedy ostre słowa profesora wgniotły Naeris w siedzenie. Dawno nikt nie zjechał jej umiejętności tak bardzo. Zatęskniła nagle mocno za Liamem, który zawsze chętnie odpowiadał na jej pytania i zachęcał całą swoją osobą do nauki transmutacji. Zresztą, nie był świetny tylko jako nauczyciel... Znała go z tej bardziej prywatnej strony i bardzo lubiła. Natomiast Craine był potworem i gdyby nie to, że Sourwolf po prostu się przestraszyła, gdy zaczął krzyczeć i ciskać kielichami przez całą salę. Kto wie, do czego ten psychopata jest zdolny? Siedziała już cichutko jak mysz pod miotłą, ze smutkiem, ale i podziwem patrząc na Gemmę, która się postawiła.
Zerknęła na Lottę i zobaczyła łzy, więc bez słowa przytuliła Krukonkę mocno. Miała już w dupie, czy Craine zacznie to komentować. Odsunęła się nieco po chwili, wskazując na to, jak świetnie złączyła kielichy w całość. Uśmiechnęła się z trudem.
- Jak dla mnie świetnie sobie poradziłaś! Najważniejsze, że się starasz, Lotka, to że niektórych w ogóle to nie obchodzi nie znaczy, że powinnaś się przejmować. Poćwiczysz trochę albo poćwiczymy razem i będziemy mogły czarować z zamkniętymi oczami. Zobaczysz, że tak będzie.
Naeris starała się również samą siebie napełnić optymizmem. Rzuciła zaklęcie i udało się. Teraz jednak skupiła się na czujnym obserwowaniu nauczyciela. Nie zamierzała pozwolić, żeby znowu obrażał Lottę i przygotowywała się psychicznie na jakieś starcie, jeśli będzie musiała chronić przyjaciółki. Bo nikt nie miał prawa doprowadzać Hudson do łez.

Kostki: 2 + 3 = 5
Kuferek: 15, więc 2x7 więc + 4, czyli w sumie 9...? Nie wiem czy ja to dobrze ogarnęłam, bo paczyłam rzuty innych i się zgubiłam już :/ Ale tak czy inaczej zadanie dobrze wykonane
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Skąd : USA
Galeony : 99
Dodatkowo : zaklęcia bezróżdżkowe
  Liczba postów : 155
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3264-nauczyciele-fabularni
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10965-poczta-pattona-craine




Specjalny






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Sob Maj 06 2017, 20:00

No tak. To było zupełnie do przewidzenia, że luzując trochę lejce na tej lekcji, jakiś geniusz w końcu wpadnie na pomysł, żeby stać się bohaterem klasy i wyrzucić z siebie bezwartościowe obelgi w stronę nauczyciela. Craine nie rozumiał, co niektórzy mieli w głowie, ale zaczynał przypuszczać, że musiała być tam jakaś dziura, przez którą przelał się cały rozsądek tych młodych ludzi. To, co zrobiła Twisleton było nie tylko szczeniacko głupie, ale też nad wyraz nieodpowiedzialne. Nikt nie odleje jej za to pomnika i nikt nie będzie klaskał, bo co roztropniejsi mogli się domyśleć, że dziewczyna nie zrobiła nic więcej, ponad podpalenia lontu materiału wybuchowego, jakim był profesor i ucieczki. Czy to było bohaterstwo?
Patton dostał jej obelgami właściwie w plecy, bo kiedy smarkula wykrzykiwała swoje wydumki, ten już wracał do swojego biurka, toteż tylko @Aleksander Cortez mógł zobaczyć grymas ostatecznego rozdrażnienia profesora.
Nie odpowiedział jednak nic, pozwalając temu rudemu tchórzowi uciec i powoli zaczął przymierzać się do sprawdzania prac.
Krukona (@William Walker), który udawał cwańszego niż w rzeczywistości był, nauczyciel zignorował z całą świadomością, kręcąc tylko z niedowierzaniem głową na jego słowa. Ten smarkacz był prefektem? Czy ktoś uczył w ogóle tę nieopierzoną bandę szacunku? Kiedykolwiek?
Niemniej jednak nie wszyscy mieli dziś tak wielkie szczęście jak Walker, aczkolwiek on pewnie swoje dostanie od uczniów kiedy indziej.
-Zakrzewski, masz jakiś problem ze słuchem? - zapytał @Bianca Zakrzewski, patrząc wyczekująco na jej nieprzemienione kielichy. – Niezaliczone – rzucił w jej kierunku i odszedł, bo czuł, jak wprost gotuje się w nim, widząc jaki przekrój miernot przyszło mu uczyć. Chyba źle wybrał trasę, bo od razu po Gryfonce, zatrzymał się przy pracy @Ezra T. Clarke.
-Następny… Clarke, czasem mam wrażenie, że przyjąłeś sobie za punkt honoru bycie miernotą. Nic nie potrafisz zrobić porządnie, żonę też sobie znajdziesz na odwal? - zapytał ucznia, patrząc na jego kielich tak, jakby co najmniej miał za chwilę na niego zwymiotować.
Wzrok pogardy nie przestawał opuszczać Craine’a, który widząc, co wyprawia kilkanaście osób z prostym zaklęciem zaczynał modlić się chyba najbardziej z nich wszystkich o koniec tej lekcji.
Mieli napisane proste polecenie na tablicy, to nie była jakaś wielka filozofia zamienić pięć pucharów w jeden. Mało tego, posadził Corteza przed nimi, żeby pokazał poprawną inkantację. Na nic i to, większość i tak nie potrafiła wykonać dobrej transmutacji. Nie będzie przecież marnował każdej lekcji na pokazywanie im machania różdżką od nowa. Ile ci ludzie mieli lat? Jedenaście?
Przechodził między ławkami, sprawdzając prace bez słowa, kiedy to rzuciły mu się w oczy dwie papużki nierozłączki, które postanowiły zrobić z lekcji transmutacji gabinet psychiatryczny. @Naeris Sourwolf i ta beksa @Lotta Hudson. O ile ta pierwsza wykonała chociaż zadanie, mimo nie posłuchania polecenia dotyczącego absolutnej ciszy to ta druga nie dość, że zrobiła syf, a nie transmutację po raz kolejny, to jeszcze wyła jak bóbr. Na Merlina!
Tego było już za wiele dla starego profesora, którego wściekłość najwidoczniej właśnie wybuchła z lontu odpalonego przez Twisleton.
-Hudson, na każdej lekcji będziesz mi tak wyła? Ja rozumiem, że proste zaklęcie może przerastać twoje możliwości, ale jakbyś była łaskawa raz się nauczyć na zajęcia, to nikt z nas nie musiałby znosić twojego atencyjnego płaczu – powiedział dobitnie, sugerując jednoznacznie uczennicy, co o niej myśli.
Po sprawdzeniu prac odesłał Corteza do jego ławki i stanął przy swoim biurku.
-Domy tych, którzy wyszli przed sprawdzeniem ich pracy otrzymują po minus pięć punktów. Sourwolf, za niesłuchanie poleceń nauczyciela Ravenclaw dostaje kolejne minus pięć punktów. – potarł sobie czoło w wyrazie skrajnego wyczerpania tą koszmarną bandą. –Aha, Wykeham i Vin-Eurico, obie po pięć punktów dla domu za najlepsze prace. Wykeham, to była bezbłędna transmutacja – kiwnął z uznaniem głową i uznawszy lekcję za zakończoną pozwolił uczniom się rozejść.
Zignorował rudą Dear, wiedząc, że dalsza dyskusja z tą bezmyślną dziewuchą nie ma sensu, zanotował, żeby dać taryfę ulgową Lebiediew na zaliczeniu tego zadania w następnym terminie za rozbrajającą szczerość i poinformował, że wszyscy, którzy nie zaliczyli mają stawić się w jego gabinecie w konkretnym terminie na poprawkę.
Te lekcje to już nie na jego nerwy.
-I przekażcie Twisleton, że zgłaszam sprawę o jej zawieszenie w prawach ucznia do dyrektora – powiedział na odchodne wychodzącym, z jednej strony nie czując, że powinien ich o tym informować a z drugiej – czy aby Hufflepuff nie miał mieć niedługo meczu Quiddicha? Chyba przyda im się nowy kapitan.

Lekcję uważam za zakończoną.

Wszyscy, którzy mają niezaliczone drugie zadanie (przyznany tylko 1 punkt kuferkowy) powinni napisać post w gabinecie dot. poprawki.
@Gemma Twisleton – masz sprawę o zawieszenie no i ofc dla swojego dobra nie pojawiaj się na poprawce Ing face
@Bocarter Hamilton – w drugim rzucie miała być tylko jedna kostka, ale z racji tego, że u ciebie było to 6 oczek, zaliczam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1083
  Liczba postów : 702
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Nie Cze 11 2017, 13:53

Na ostatnich zajęciach z Craine'm Ruth była bliska płaczu, bo ten stary... człowiek wymyślił, że zamiast przystąpienia do zadania praktycznego z resztą uczniów powinna zacząć nie wiedzieć do końca czemu uprzątnąć błonia z kamiennych kolców. Mimo to pisała egzaminy z transmutacji i musiała na nią chodzić, jak wielkim draniem nie był by nauczyciel.
Nie wydawało jej się, żeby przyszła za wcześnie, ale pusta sala sprawiła, że dwa razy sprawdziła czy lekcja zaczyna się dokładnie o tej porze, co myślała. Nic nie budziło jej wątpliwości jeśli chodzi o termin, ale fakt, że wylądowała sama w sali trochę ją z początku zmartwił - jeśli nauczyciel wejdzie tu zaraz po niej to po pierwsze pewnie nie powstrzyma się od jakiegoś komentarza a po drugie ona nie będzie mogła robić nic, co zazwyczaj robiła, będąc w sali przed czasem z resztą uczniów. Kiedy było więcej ludzi w klasie, spokojnie wyciągała sobie książki i zagłębiała się w lekturze, teraz jakoś nie wyobrażała sobie, że bezczelnie wyciągnie jakieś pergaminy o magii bezróżdżkowej pod nosem Craine'a.
Na szczęście kawaler nie przyszedł, a i inni uczniowie nie spieszyli się z przybyciem przed czasem - czyżby zapomnieli, że podobno miała być kartkówka na wejście?
Ruth ostatecznie przestała o tym myśleć w ogóle i otworzyła sobie jakąś książkę, którą postanowiła skończyć do końca tygodnia (co było trochę łatwiejsze, bo ostatnio jej czas mijał w szpitalu na oddziale zatruć przykuta do łóżka), po czym zupełnie pochłonęły ją informacje, umieszczone na kartach księgi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 267
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 473
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13874-bridget-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13912-bridget#367825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13915-bridget-hudson#367829
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13904-bridget-hudson




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Nie Cze 11 2017, 21:50

Bridget pojawiła się na transmutacji bardzo zestresowana. Liczyła na szczęście, że tego dnia profesor Craine nie zaszczyci jej swoją uwagą i nie będzie się do niej w ogóle odzywał. Na ostatnich dwóch czy trzech lekcjach dawał im naprawdę popalić, a Bridget tylko obserwowała sytuację z boku, nie odzywając się i liczyła, że taki stan rzeczy się utrzyma. Ostatnio nawet Raynott odezwała się do niej w niezbyt przyjemny sposób i dziewczyna nie wiedziała, czy to przez zbliżające się przesilenie, czy o co im wszystkim chodziło?
Mniejsza o to, Bridget musiała się przygotowywać do egzaminów, które zbliżały się nieubłaganie. Zjawiła się w klasie, w której siedziała wyłącznie Ruth. Puchonka podeszła do niej i uśmiechnęła się, odsuwając krzesło obok.
- Cześć, można? - liczyła na twierdzącą odpowiedź, ale nie miałaby problemów, gdyby Ruth kazała jej znaleźć inną ławkę. Wiedziała, że dziewczyna ma masę innych znajomych i niekoniecznie chciałaby akurat z nią siedzieć na transmutacji.

______________________



   
   
I bet you start loving me soon as I start loving someone else
   Somebody better than you
   I bet you start needing me soon as you see me with someone else
   Somebody other than you
   

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 58
  Liczba postów : 53
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14580-lorraine-needles#388409
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14588-lorraine-needles#388537
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14587-lorraine-needles#388536




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Nie Cze 11 2017, 22:55

Bałam się nieco chodzić na transmutację ze względu na nauczyciela, bowiem profesor Craine przerażał mnie jak nikt inny w tej szkole. Lubił się wyżywać i ogólnie nie szczędził przykrych słów względem uczniów, szczególnie tych, którym nie szło zbyt dobrze, a niestety bardzo często zdarzało mi się znajdować w tym gronie, mimo naprawdę ogromnych starań. Dzisiejszego dnia postanowiłam naszprycować się eliksirem pamięci licząc, że pomoże mi on uniknąć niepowodzenia i ośmieszenia na oczach całej klasy.
Sprawdziłam godzinę i stwierdziłam, że mam jeszcze sporo czasu, więc do klasy zmierzałam powolnym, spacerowym krokiem, pogrążona w rozmyślaniach na temat ostatnich kilku dni, których wspomnienia wracały do mnie ze zdwojoną siłą (miłe uczucie). Przestąpiłam próg klasy i ze zdziwieniem stwierdziłam, że na miejscu są tylko dwie dziewczyny, w tym @Ruth Wittenberg. Uśmiechnęłam się do niej przyjaźnie, lecz usiadłam gdzieś z boku i zajęłam się polerowaniem różdżki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 168
  Liczba postów : 85
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14531-lucienne-pourbaix?nid=1#385953
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14533-lucienne-sowie-wiadomosci?highlight=lucienne+sowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14532-lucienne-pourbaix?highlight=lucienne+kuferek




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Pon Cze 12 2017, 13:07

Wciąż osłabiona działaniem choroby przywiezionej z Egiptu, weszłam do klasy. Zdawałam sobie sprawę, że to nie jest zbyt świetlany pomysł, przychodzić na tak wymagające zajęcia nie będac w pełni możliwości, ale bardzo mi na nich zależało, więc nieobecność nawet nie wchodziła w grę.
Zajęłam ławkę mniej więcej po środku. Za mną, na szczęście, nikogo nie było, więc ewentualne problemy, że ktoś czego nie widzi przez mojej włosy, miałam z głowy.
Pochyliwszy się do przodu, kryłam twarz w dłoniach, opatrych na ławce. Tak, zdecydowanie, brakowało mi jeszcze sporo do pełnej witalności, ale wedle słów pielęgniarek w szpitalu, mogę, a nawet powinnam chodzić na wszytskie lekcje, nawet te najbardziej wymagające. Helikopter w mojej głowie nie potwierdzał słuszności tych słów, ale jak już przyszłam, i siadłam, to zostanę.
Weschnąwszy nad swoim marnym losem, wyciągnełam Transformacje przez wieki, opasłe tomiszcze o ewolucji transmutacji. Doskonały sposób na zapomnienie o chorobie, bo transmutacja, jako dziedzina złożona i trudna, formowała się w bardzo ciekawych okolicznościach, a lepiej jest wiedzieć wiecej niż mniej, na takich lekcjach, jak ta.
Grzmotnęłam nią o ławkę i otowrzywszy na zakładce, zaczełam czytać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 126
  Liczba postów : 152
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14368-bocarter-hamilton?highlight=bocarter
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14425-bocarter-hamilton?highlight=bocarter
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14422-bocarter-hamilton#381876
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14420-bocarter-hamilton#381874




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Pon Cze 12 2017, 19:41

Wszedł do sali i zajął swe zwykłe miejsce w pierwszej ławce, przygotowując się do zajęć poprzez powtórzenie sobie ostatnio omawianych tematów, gdyż spodziewał się, że jak zawsze lekcja rozpocznie się kartkówką, a ostatnie wydarzenia nie przysporzyły mu uznania w oczach wymagającego profesora, toteż postanowił bardziej się przyłożyć, żeby powrócić do jego łask. Wiedział bowiem, że po ostatnich zajęciach, jakie odbyły się poza zamkiem, Craine będzie spoglądał nań krzywym okiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Skąd : USA
Galeony : 99
Dodatkowo : zaklęcia bezróżdżkowe
  Liczba postów : 155
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3264-nauczyciele-fabularni
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10965-poczta-pattona-craine




Specjalny






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Wto Cze 13 2017, 22:29

Kiedy wybiła dokładna godzina rozpoczęcia lekcji transmutacji, Patton swoim typowym, mocnym krokiem wszedł do klasy i rozłożył na nauczycielskim biurku notatki. Był łaskaw spojrzeć na uczniów dopiero po chwili, a zarejestrowawszy jedynie pięć osób mało nie opadł na ziemię. Ba! Wśród tych pięciu osób na jego lekcji były aż trzy puchonki. Miały zaparcie, trzeba było im przyznać, szczególnie ta @Bridget Hudson, która dostała od niego w cugi na poprzedniej transmutacji. Szczerze? Czuł, że studenci zamiast się uczyć zaczną omijać lekcje szerokim łukiem, głupio tłumacząc się strachem przed nauczycielem, czy innymi niestworzonymi argumentami, dlatego o ile frekwencja go nie zdziwiła, o tyle – co było doprawdy niespotykane – pokiwał z uznaniem głową, że to właśnie Hufflepuff okazał się najodważniejszym, najbardziej zaprawionym w boju domem. Bardzo ciekawe…
-Porażająca frekwencja. Mam nadzieję, że się nie udusimy z braku tlenu pod koniec lekcji – przyznał pogardliwie, patrząc na ten żeński wieniec z małym, zielonym kwiatuszkiem na środku – szanownym panem Hamiltonem.
-Jestem zaskoczony szczególnie wytrwałością uczennic Hufflepuff – tutaj omiótł zdegustowanym spojrzeniem Bridget, żeby po chwili znów wylewać z siebie słowa tym samym, zgniłym tonem. – Hufflepuff, piętnaście punktów za obecność. Wittenberg, Hamilton, niech wam będzie po dwa, żebyście zaraz nie polecieli do dyrektora na skargę, że się nad wami znęcam psychicznie.
I zakończywszy swój akt łaski wstał, poprawiając podstarzałą kamizelkę.
-Miała być kartkówka, ale skoro jest was powalająca ilość pięciu osób, wszyscy po kolei do odpowiedzi – niewzruszonym głosem potraktował piątkę wybrańców i podszedł do rzeczonej Hudson, żeby odpytać ją jako pierwszą.

Odpowiedź ustna

Rzucacie dwiema kostkami, pierwsza mówi o zaklęciu, które musicie opisać i zaprezentować jego działanie, druga o tym, jak wam poszło (a właściwie jaką dostaliście za to ocenę). Pamiętajcie, im większą uwagę nauczyciela skupicie na sobie, tym gorzej dla was w kolejnej części.
Kostki:
 


Uwagi:
 


Uwagi dla spóźnialskich:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 177
  Liczba postów : 422
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Wto Cze 13 2017, 23:45

Wpadłem na lekcję spóźniony i przez moment zastanawiałem się, czy na pewno dobrze trafiłem. Na miejscu był Craine, Wittenberg, Hamilton, Hudson i jeszcze jakieś dwie laski z Hufflepuffu. Co to za szopka? Pięć osób na transmutacji? Wszedłem w momencie, w którym profesor przydzielał 15 punktów Żółtym - czy dziś jest dzień na opak i ja o tym nie wiem?
- Przepraszam za spóźnienie - wymamrotałem do nauczyciela, nie mogąc pojąć całej tej sytuacji. Zdjąłem torbę przez głowę i odstawiłem ją na blat ostatniej ławki, po czym usiadłem i wysłuchałem tego, co mamy robić na zajęciach. Odpowiedź ustna? Spoko, w sumie lepsze to niż kartkówka. Zawsze można pozmyślać i pokręcić, nie to co na papierze,gdzie trzeba zapisać dokładnie każde słowo. Na szczęście nie wypadłem jako pierwszy, postanowił podejść do Hudson i ją przemaglować jako pierwszą. W drugiej kolejności już nie umknąłem jego uwadze. Miałem do opisania zaklęcie Scribblifors i trochę się przy nim zaciąłem.
- Jest to na pewno zaklęcie transmutujące - zacząłem, obserwując wędrówkę brwi profesora aż po samą linię włosów (a jako że miał już poważnie postępujące zakola, była to niesamowicie długa i pasjonująca podróż). - Coś tam z piórami - dodałem, starając się jako tako wyciągnąć wnioski po samej formule zaklęcia. Craine był chyba jednak zirytowany i polecił mi rzucenie tego zaklęcia na jakiś przedmiot, więc prędko machnąłem różdżką w kierunku mojego kałamarza. Samo zaklęcie wyszło mi idealnie, przede mną leżały teraz dwa pióra, a Craine chyba nie miał się już do czego przyczepić, więc przeszedł dalej, a ja odetchnąłem z ulgą.

zaklęcie: 3 (Scribblifors)
ocena: 4 -> 1- teoria, 3-praktyka
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 267
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 473
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13874-bridget-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13912-bridget#367825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13915-bridget-hudson#367829
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13904-bridget-hudson




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Sro Cze 14 2017, 00:03

Bridget szybko pożałowała swoich zuchwałych myśli, jakoby miała unikać gniewu Craine już zawsze. Z niecierpliwością czekała na nadejście kolejnych osób, do czego nie dochodziło i przez co dziewczyna coraz bardziej się stresowała. Szybko policzyła, ile uczniów zebrało się na lekcję... PIĘĆ? PIĘCIORO UCZNIÓW? No to nici z pozostania niezauważoną... Craine wkroczył do klasy i wyglądał, jakby miał dostać zawału ze względu na frekwencję, której nie omieszkał skomentować. Bridget ze strachem zorientowała się, że wzrok profesora wciąż powraca na jej twarz, co powodowało u niej natychmiastowy rumieniec i przyspieszony oddech. Jeszcze jak powiedział o odpowiedzi ustnej... Trzeba przyznać, że Puchonka bardzo gwałtownie reagowała na sytuacje stresowe, a w tej chwili poziom stresu u niej wzrósł do tak niebotycznego poziomu, że cudem siedziała na swoim miejscu. Czuła napięcie w każdym mięśniu swojego ciała i gdy jeszcze okazało się, że nauczyciel ją zamierzał przepytać jako pierwszą, w głowie miała pustkę, w uszach biały szum i mroczki przed oczami.
- Mutar... mutareiri - zaczęła trzęsącym się głosem, czując tak ogromną suchość w gardle, że jej język odmawiał współpracy. - Zaklęcie to... Zaklęcie... Ono zmienia... - Zamilkła na sekundę, próbując opanować drżenie i jakiś dziwny odruch jąkania. - Zmienia kolor, na ubraniu - wydukała w końcu, patrząc z dołu na profesora wielkimi oczami. Jeśli chodzi o praktykę, szkoda słów. Bridget w ogóle nie potrafiła się skoncentrować na zadaniu i zaklęcie kompletnie jej nie wyszło. Poczuła gorąco uderzające jej do głowy i musiała na chwilę zamknąć oczy, szykując się na potok obelg ze strony nauczyciela.
I na co jej to było?

zaklęcie: 4
ocena: 1 Sad

______________________



   
   
I bet you start loving me soon as I start loving someone else
   Somebody better than you
   I bet you start needing me soon as you see me with someone else
   Somebody other than you
   

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Ravenclaw
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1083
  Liczba postów : 702
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Sro Cze 14 2017, 00:18

To nie był najlepszy dzień Ruth. Zamknęła książkę jeszcze przed przyjściem nauczyciela, chowając ją głęboko do torby i z przerażeniem obserwując, jak pusta sala minuty przed rozpoczęciem lekcji... wciąż stoi niemal bez żywej duszy. Siedzieli tak w piątkę, kiedy ich ulubiony profesor wszedł i zaczął opowiadać jakieś głupoty, finalnie podsumowując Puszki piętnastoma punktami. Wtedy dopiero Ruth podniosła wzrok na Craine'a i wtedy odniósł się bezpośrednio do niej ( i do jakiegoś chłopaka obok), przyznając i im po dwa punkty. O, panie Pattonie, lepiej wcelować z punktacją dla krukonki pan nie mógł, bo właśnie tym oto małym gestem wyrównała swoją punktację, którą przynosiła domowi Roweny do zera.
I nawet była w miarę ucieszona faktem, że będą odpowiadać ustnie z zaklęć - w końcu była całkiem niezła z tej dziedziny. Co ciekawe, na pierwszy ogień poszedł spóźniony Calum, któremu poszło wręcz idealnie (bo ustalmy, teoria Ruth niewiele obchodziła w wypadku oceniania cudzych umiejętności magicznych), po czym biedna Bri kompletnie straciła to zadanie. Ten stary padalec jak zwykle musiał stać i zionąć siarką z ust nad uczniami podczas odpowiedzi - nic dziwnego, że wszyscy się stresowali.
Kiedy przyszła jej kolej mina jej trochę zrzedła, bo totalnie nie znała zaklęcia, które jej zadał. To znaczy, coś tam kiedyś słyszała, ale żeby od razu recytować pełną definicję?
-Yyy... - zaczęła wyjątkowo elokwentnie - Zamienia w zioła? - zapytała bardzo mądrze samego nauczyciela, robiąc przy tym pewnie całkiem głupawą minę. Naprawdę, nie wiedziała - W kwiaty?- dodała po chwili ton wyżej i modląc się w duchu, że nie umrze rzuciła w siebie zaklęcie, jednocześnie zamykając oczy.
Po ich otwarciu już wiedziała, co owe zaklęcie w kwiaty zamienia. W żółte kwiaty, gwoli ścisłości. Niepewnie obejrzała samą siebie i zauważyła, że końcówki jej włosów mają poprzyczepiane (choć wydawało jej się, że są po prostu wrośnięte) żółte, drobne kwiatki. Chyba nie o to chodziło... Rzuciła zaklęcie jeszcze raz, przy czym wiedząc już, co dokładnie powinno robić skończyła z burzą kwiatów we włosach, wyglądając jakby ktoś położył jej na głowie dziesięć wianków. Szybko się odczarowała i zaróżowiona usiadła z powrotem do ławki.
zaklęcie:5
ocena:N(1/2)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 126
  Liczba postów : 152
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14368-bocarter-hamilton?highlight=bocarter
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14425-bocarter-hamilton?highlight=bocarter
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14422-bocarter-hamilton#381876
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14420-bocarter-hamilton#381874




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Sro Cze 14 2017, 19:55

Zaklęcie, które miał opisać i zademonstrować okazało się bardzo proste, toteż bez trudu zaliczył zarówno teorię, jak i praktykę. Czas poświęcony na naukę nie poszedł na marne, toteż mógł być z siebie naprawdę zadowolony. Bez najmniejszego trudu udało mu się przemienić wieszak z powrotem w regał, a wcześniej bezbłędnie opisał słowami działanie zaklęcia, polegające na odkryciu przedmiotów przetransmutowanych w promieniu kilku metrów. Craine postawił mu najwyższą ocenę, toteż z dumą powrócił na swoje miejsce.

I KOSTKA: 5+1=6 (ponieważ osoba wyżej wyrzuciła 5 oczek)
II KOSTKA: 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Elstow, Bedfordshire
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 673
Dodatkowo : kapitan drużyny Huffu
  Liczba postów : 415
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13545-gemma-harper-twisleton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13551-gemm-dobry-c#360801
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13552-najbardziej-poturbowana-sowa-w-hogu#360803
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13553-gemma-harper-twisleton#360808




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Sro Cze 14 2017, 22:31

Chyba miała jakieś zapędy samobójcze, bo jak inaczej wyjaśnić to, że znów wybierała się na transmutację. Raczej wątpiła w to, że Craine'a uzna, że są kwita po tym jak solidnie uszkodził ja na poprzednich zajęciach i nie było tak, że się go nie bała. Przeciwnie - robiło jej się niedobrze na samą myśl o ponownym spotkaniu profesora. Ale na litość boską, nie mogła przecież zawalić owutemów z powodu tego ciecia! Lekcjom Craine'a bliżej było do mąk piekielnych niż do nauczania, coś tam jednak zawsze dało się z tego wyciągnąć.
Żaden zdrowo myślący człowiek, na jej miejscu nie przyszedłby na tę lekcję spóźniony i Gemma również tego nie planowała. Nie tak łatwo jednak dotrzeć gdzieś o czasie na nogach jak z waty i z wewnętrznym głosem krzyczącym, żeby zawracać. Chyba nawet troszeczkę liczyła na to, że nie zdąży. Niestety, kiedy został jej już do przemierzenia tylko korytarz, na jego drugim końcu pojawił się Craine. Skoro już ją zobaczył, musiała chyba iść. Przyśpieszyła i właściwe zetknęła się z profesorem w drzwiach.
- Dzień d... - urwała, bo końcówkę mówiłaby już tylko do drzwi, które zamknął jej przed nosem.
Chwilę stała, zastanawiając się co powinna zrobić. Czy ona właśnie wyleciała  z klasy, zanim do niej w ogóle weszła? A może Craine po prostu chciał być wredny? Martwiła się tym, że jeśli teraz wejdzie, dostanie ujemne punkty za "spóźnienie", z drugiej strony... biorąc pod uwagę, że była na czarnej liście Craine'a, prawdopodobnie za nie pojawienie się też by dostała, a skoro już zaszła tak daleko równie dobrze mogła pójść jeszcze ten krok dalej.
Zapukała i nie czekając na zaproszenie, weszła do klasy.
- Dzień dobry - spróbowała ponownie, tym razem z powodzeniem - Przepraszam za spóźnienie. Miałam ważne, niespodziewane spotkanie. Z drzwiami.
Nie mogła się powstrzymać, mimo swojego krytycznego położenia. Nic tak nie rozładowywało w niej napięcia jak sarkastyczne żarty.
Usiadła obok @Lorraine Needles, którą kojarzyła z pokoju wspólnego. Chciała wtopić się w tłum, problem był tylko taki, że nie było tłumu. Co gorsza, Craine wszystkich odpytywał. A jej się wydawało, że nie ma nic gorszego niż te jego kartkówki… W ogóle nie znała zaklęcia, które jej zadał. Trzeba było nie przychodzić.
- No to jest ten, taki, że… ono… eee… To ja może zaprezentuję!
Szczerze powiedziawszy nie liczyła na to, że pójdzie jej lepiej niż odpowiedź. Jak niby miała rzucić zaklęcie, znając tylko inkantację? Nie wiedziała nawet, na co powinna je rzucać. Zerknęła na sąsiadkę z ławki, błagając wzrokiem o jakąś pomoc i o dziwo ta nadeszła. Powiedzmy… Lorraine dyskretnie wskazała jej swoje włosy, a ponieważ Gemm zastanawiała się właśnie, co zaczarować, tak też zinterpretowała jej podpowiedź. Niepewnie wycelowała w nią różdżkę i wypowiedziała formułę, a z jej różdżki wystrzeliły iskry. Gemma szybko skierowała ją gdzie indziej. Noż w dupę, chyba nie o to chodziło. Chyba, że starsza Puchonka też była samobójcą.
- Sorki… - szepnęła do niej – Mogę jeszcze raz?
Przy kolejnym podejściu nie wydarzyło się nic, ale za trzecim razem włosy Lorri zmieniły się w kwiaty. Efekt był bardzo ładny, chociaż Gemma nadal nie wiedziała czy poprawny. Przeleciała spojrzeniem po klasie, a na koniec nieśmiało spojrzała na Craine’a.
- No – wydusiła z siebie – I tak właśnie działa zaklęcie Herbifors.



Kostka: 5,1
Ocena: troll (0 teoria, 1 praktyka)

______________________



PMS MONSTER ALERT! 25-30 każdego miesiąca!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 123
Dodatkowo : Ćwierć wil
  Liczba postów : 314
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14409-lyskowe-relki#381609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14410-krysia#381611
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Sro Cze 14 2017, 22:52

Trudno ukryć, że miałem skłonności do spóźniania się, ale zazwyczaj nie robiłem tego jakoś szczególnie celowo. Tym razem jednak specjalnie wyszedłem z dormitorium po rozpoczęciu zajęć i powoli przemierzałem korytarze by dotrzeć do klasy jak najpóźniej. Nie ukrywam, że bardzo zależało mi na tym by zirytować naszego kochanego Craine'a. Bardzo cieszyło mnie to, że w gruncie rzeczy mi się upiekło i oprócz kilku (no może kilkudziesięciu straconych punktów) i szlabanu nie zostaliśmy z Harriette jakoś szczególnie mocno ukarani. Plotki głosiły również, że do nauczyciela transmutacji nie dotarło kto zrujnował jego gabinet (Hampson jednak był równym ziomkiem!), więc mogłem czuć się niemalże zupełnie bezkarny.
- Dzień dobry - rzuciłem nonszalancko po wejściu do sali.
W klasie było bardzo niewiele osób - i trudno się dziwić, bo nauczyciel miał skłonności do zniechęcania całego świata. Craine zmierzył mnie jednym ze swoich okropnych spojrzeń, po czym wezwał mnie do odpowiedzi (widocznie zdążył już przepytać całą klasę). Uśmiechnąłem się beztrosko i wysłuchałem zadanego mi przez nauczyciela pytania. Mimo iż nie byłem mistrzem transmutacji to czułem się tak pewny siebie, że niemal bez problemu udzieliłem odpowiedzi na pytanie:
- Rzucenie zaklęcia Outcaver powoduje transmutacje dwóch różnych przedmiotów w inne przedmioty.
Jak się okazało taka odpowiedź nie zaspokajała tego chimerycznego impotenta. Przyczepił mi się tego, że nie zaznaczyłem iż na skutek transmutacji również powstają dwa przedmioty. W moim mniemaniu było to oczywiste, ale on oczywiście musiał się przyczepić.
Co do praktyki - poszła mi bez problemu. Bez problemu zamieniłem dwa pióra w dwie spinki do krawata, po czym z nonszalancją zająłem miejsce z tyłu klasy w międzyczasie posyłając uśmiech @Ruth Wittenberg i @Bridget Hudson.

Zaklęcie: 1 (Outcaver)
Kostka: 5 (2 na teorię, 3 na praktykę)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Leicester, Anglia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 36
  Liczba postów : 53
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14586-eric-henley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14594-prawie-irlandczyk-do-uslug
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14598-fiolek-sowka-erica
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14599-eric-henley




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Sro Cze 14 2017, 23:45

Z pasztecikiem w ustach Eric biegł przez korytarze Hogwartu. Zorientował się, że jest już spóźniony na lekcje transmutacji dopiero przed chwileczką, i to właściwie tylko dlatego, że unosząc nieśpiesznie w dłoni zachowany na później przysmak spojrzał mimochodem na zegarek, na co reakcją było wybałuszenie oczu w akcie ogromnego zdziwienia. Nie mógł zrozumieć jak to możliwie, że aż tyle czasu zajęło mu wchłanianie obiadu. Naprawdę się śpieszył. Śpieszył do takiego stopnia, że konsumował jego część już podczas marszu do klasy. Działo się tutaj coś bardzo dziwnego, ale Eric nie miał teraz czasu na zastanawianie się nad tym. Obecnie cały jego czas zajmowały próby nie udławienia się pasztecikiem, nie wpadnięcia na poruszających się w ślimaczym tempie innych - zwłaszcza tych młodszych - uczniów oraz wyobrażanie sobie ile punktów odejmie mu tym razem ten złośliwy staruch Craine, o ile oczywiście skończy się tylko na odjęciu punktów, a nie na jakimś szlabanie, zwłaszcza, że ostatnio też się spóźnił. Po jakichś dwóch minutach spritnu, Gryfon zatrzymał się gwałtownie przed drzwiami do klasy, przełknął wreszcie przekąskę i uspokajając oddech wkroczył do klasy przywołując na twarz najbardziej niewinną i pełną skruchy minę jaką był w stanie.
-Dzień dobry, panie psorze, bardzo przepraszam za spóźnienie - powiedział przełykając głośno ślinę i odsłuchawszy kazania nauczyciela udał się na miejsce będąc pewnym, że gorzej być już nie może. Okazało się jednak, że może, bowiem został zaciągnięty do odpowiedzi ustnej. Eric, delikatnie mówiąc, nie był urodzonym mówcą, a zaklęcie o które został zapytany było mu zupełnie obce.
Oczywiście nie miał zamiaru dawać za wygraną, dlatego wstał i spojrzał na profesora, próbując nie okazywać strachu.  
- Enutitatum...no tak..yyy...no...jest to zaklęcie transmutacyjne, taak - powiedział kiwając przy tym głową, jakby próbował wmówić sobie, że jego słowa traktują o czymś naprawdę ważnym i interesującym - Niestety nie pamiętam co robi, ale już kiedyś je rzucałem, chyba, to znaczy na pewno, pamiętam coś... - dodał niezbyt składnie w przypływie paniki, próbował improwizować, ale niespecjalnie mu to wychodziło, dlatego zamiast dalej się pogrążać po prostu uśmiechnął się głupio i wymówił zaklęcie. W oczekiwaniu na efekt aż podskoczył gdy wieszak z rogu sali zamienił się w regał.
-No tak, tak właśnie mi się wydawało od samego początku, tylko nie byłem pewien z tym regałem i wieszakiem, wie pan psor, pomyliło mi się z komodą, myślałem, że to zamienia wieszaki w komody, a nie w regały, no i tak jakoś...- oznajmił rozpromieniony Eric widząc jak sprawnie poszło mu rzucanie zaklęcia o którym nie miał zielonego pojęcia, zwłaszcza, że nawet nie celował we wieszak. "Dziwne" - pomyślał i podrapał się po głowie czekając na reakcję nauczyciela.

6 -Enutitatum
3- Teoria(0) i praktyka(3)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Klasa Transmutacji

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 38 z 39Idź do strony : Previous  1 ... 20 ... 37, 38, 39  Next

 Similar topics

-
» Klasa transmutacji
» Klasa do Obrony Przed Czarną Magią
» Pusta Klasa
» Klasa Artystyczna
» Klasa Historii Magii

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
piate pietro
-