IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pub "U nieudacznika"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 29
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 22
Dodatkowo : wilkołak, teleportacja
  Liczba postów : 386




Gracz






PisanieTemat: Pub "U nieudacznika"   Czw Cze 28 2012, 21:20

First topic message reminder :


Pub "U nieudacznika"

Mimo względnie niepozornej nazwy (ale za to jakże adekwatnej!) wnętrze jest naprawdę wypasione, tak samo zresztą jak menu. Tanie alkohole, pyszne przekąski, dobra muzyka i miła, profesjonalna obsługa, która w dodatku rzadko pyta o dowód przy sprzedaży napojów wyskokowych - czego chcieć więcej? Pub mieści się przy ulicy głównej Hogsemade i robi naprawdę dużą konkurencję Trzem Miotłom. Zapraszamy!

Piwo kremowe
Ajerkoniak
Kłębolot
Jagodowy jabol
Miętowy Memortek
Smocza Krew  
Dymiące Piwo Simisona
Absynt
Bass
Boddingtons Pub Ale
Jagodowy jabol
Różowy Druzgotek
Stokrotkowy Haust
Sok Dyniowy
Rum porzeczkowy
Malinowy Znikacz
Ognista Whisky
Wino skrzatów
Wino z czarnego bzu
Sherry
Rdestowy Miód
Łzy Morgany le Fay
Papa Vodka
Tuică
Uścisk Merlina
Wino pokrzywowe
Zezowaty Iwan

Boginy
Błękitne Gryfy
Hogsy
Morgana Le Fay
Wizz-Wizz

Dyniowe paszteciki
Zapiekane paluszki
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 22
Skąd : Cannes, Francja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 170
  Liczba postów : 97
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14565-mabel-lorraine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14635-swita-mabel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14634-chouette
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14633-mabel-alexandra-lorraine




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub "U nieudacznika"   Sro Cze 21 2017, 21:53

Mabel całkowicie oddała się swoim myśląc. Obserwowała okolicę, zaciągając się co rusz. Lubiła obserwować ludzi. Czerpała z tego jakąś satysfakcję, kiedy odgadywała ich następny ruch. Niby ludzi po wyglądzie oceniać się nie powinno, ale ona uważała, że wręcz należy. To, w jaki sposób się ktoś nosi, jaką ma mimikę twarzy, jak chodzi, to wszystko ma ogromne znaczenie i jest ściśle związane z ludzkim charakterem. Dlatego lubiła rozwiązywać zagadki, którymi byli przechodnie. Była w tym także zaskakująco dobra. Popalając swojego Pufka zauważyła zbliżającego się w jej kierunku mężczyznę. Wyglądał bardzo młodo, mógł być niewiele starszy od niej. A co jeśli jest wręcz młodszy?, przeszło jej przez myśl. Ale nie miało to dla niej znaczenia, póki nie wchodziła z nim w głębsze relacje. A jednak mężczyzna z Lordkiem w ustach przystanął zaraz obok niej i to jeszcze się do niej odezwał.
- A palenie w towarzystwie to już niezdrowe nie jest? - zapytała zadziornie, ale także pokazując pewny dystans, którym obdarzała wszystkich ludzi. Nawet tych najbliższych. Dlatego nie powinno się tym przejmować. Mabel z natury jest po prostu chłodna.
- Oczywiście, jak ma to ocalić moje zdrowie to zapraszam - odpowiedziała na jego pytanie, tym razem uśmiechając się delikatnie, co na jej twarzy zawsze objawiało się bardzo szerokim uśmiechem. Nie potrafiła się uśmiechać lekko. Jak już unosiła kącik ust, jej twarz cała promieniała. Stąd ludzie patrząc na nią, mogą mylnie powiedzieć, że jest osobą bardzo przyjazną, ufną i otwartą. Pozory jednak mylą, o czym każdy, przebywający w jej towarzystwie, w swoim czasie się przekonuje.

______________________

Mabel Alexandra Lorraine

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 24
Skąd : Amsterdam, Holandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 266
  Liczba postów : 215
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14596-thc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14770-listy-do-thc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14608-thc




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub "U nieudacznika"   Sro Cze 21 2017, 23:12

-Nie, ale wtedy ma to większy sens. – odparł z delikatnym uśmiechem na twarzy. Niestety palenie od zawsze było i chyba zawsze będzie szkodliwe, ale czy to takie złe? Za przyjemności trzeba płacić i liczyć się z ich kosztami. Holender nie potrafił wyobrazić sobie porannej kawy bez papierosa. Dym w płucach towarzyszył mu na każdym kroku. Bez niego czuł się, jakby był po prostu martwy, wiec po co w takim wypadku przejmować się zdrowiem. Nie można mieć wszystkiego.
-Chyba i tak bym to zrobił. – mruknął, zaciągając się przy tym odrobinę. Nie chciał być zbyt nachalny, chociaż dokładnie tak brzmiał. Nie miał tutaj na myśli, że będzie stał przy niej i męczył ją swoim towarzystwem, tylko że zostanie dopóki sam nie spali. Nie trwałoby to zbyt długo, bo Lordek w jego dłoni powoli dopalał się do końca. Szkoda, bo lubił stać pod wieczornym niebem. Zdecydowanie lepiej czuł się na zewnątrz, niż w pomieszczeniach. W zbyt zatłoczonych miejscach zaczynał się dusić – dosłownie.
-A co powiesz jeszcze na wspólnego drinka? – albo zwykły soczek. Był otwarty na różne wersje. Skoro i tak miał spędzić wieczór z jakąś przypadkowo spotkaną osobą, to dlaczego nie miałaby być to ta dziewczyna.
Właśnie, ta dziewczyna. Wszystko fajnie, ale nie wiedział jeszcze jak się nazywa. Mało tego sam jakoś nie specjalnie śpieszył się by się przedstawić. Chociaż czy to takie dziwne? Raczej nikt nie zaczyna znajomości od: „Cześć, jestem…”. To takie dziwne, bo w sumie kogo obchodzi imię przypadkowej osoby. Lekko tlącego się peta wyrzucił do popielniczki przy koszu i spojrzał na dziewczynę.
-Jestem Thijs, wejdziemy? – spytał uśmiechając się nieco szerzej i poprawiając lekko włosy przed wejściem. Chociaż był piątek wieczór, to liczył, że nie będzie tutaj zbyt dużo osób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 22
Skąd : Cannes, Francja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 170
  Liczba postów : 97
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14565-mabel-lorraine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14635-swita-mabel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14634-chouette
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14633-mabel-alexandra-lorraine




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub "U nieudacznika"   Czw Cze 22 2017, 11:38

Podobała jej się jego pewność siebie. Lubiła, kiedy ludzie wiedzieli, ile są warci i na ile mogą sobie pozwolić. Było w tym coś czarującego. Jednak w życiu nauczyła się też, żeby za bardzo nie ufać pozorom. Przejechała się na tym już niejednokrotnie.
- Racja - przyznała, odwzajemniając jego uśmiech. Szkoda, że palenie jest szkodliwe. Ale może właśnie to czyni palenie takim ekscytującym. Ciągła igraszka z własnym zdrowiem. Powolne zabijanie się. Bezbolesne. Na razie.
- Fajnie z Twojej strony - nie uważała jego słów za nachalne. Wręcz przeciwnie. To był całkiem dobry ruch. Jej papieros też już się kończył, a nigdy nie pozwalała sobie na palenie dwóch naraz. Propozycja drinka była kusząca, mimo że wypiła już dwa, a jej głowa wcale nie była mocna. Wręcz przeciwnie, po dwóch drinkach już czuła alkohol uderzający jej do głowy. Trzeci to może nie był genialny pomysł, ale właściwie nie miała nic do stracenia, więc kiwnęła głową, przystając na propozycję nowo poznanego mężczyzny.
- Miło mi Cię poznać - powiedziała wchodząc do lokalu - Ach, jestem Mabel - powiedziała, odwracając się do niego przez ramię, przypominając sobie, że właściwie nie przedstawiła się Thijsowi. Nie wiedziała, skąd u niej taki przypływ odwagi i ufności. Znowu to samo. Znowu da się nabrać pierwszej osobie, która była dla niej miła. Ufała, że Thijs okaże się być normalną osobą. Podeszli do lady i Mabel zaczęła czytać menu, które i tak znała na pamięć, ale dla zachowania pozorów bardzo długo zastanawiała się nad wyborem.
- Dla mnie Miętowy Memortek - zwróciła się do znanego jej barmana i spojrzała na Thijsa - A dla Ciebie? - spytała, podsuwając mu kartkę z menu.

______________________

Mabel Alexandra Lorraine

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 24
Skąd : Amsterdam, Holandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 266
  Liczba postów : 215
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14596-thc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14770-listy-do-thc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14608-thc




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub "U nieudacznika"   Czw Cze 22 2017, 15:31

Pewność siebie, to jedna z nielicznych rzeczy jakimi mógł się pochwalić dwudziesto cztero letni nauczyciel. Nigdy jakoś do niej nie przywiązywał zbyt wielkiej wagi, ale cieszył się, że mimo wszystko ją posiadał. Dużo łatwiej było być otwartym człowiekiem, niż zamkniętą w sobie, nieśmiałą osóbką. Nie raz się o tym przekonał, poznając takich ludzi. Często towarzyszyły im liczne kompleksy i smutek. Nie potrafiłby tak wytrzymać.
-Spoko. Cieszę się, że w tej kwestii się dogadaliśmy. – mruknął z delikatnym uśmiechem na twarzy. Było mu całkiem miło, że dziewczyna zgodziła się zaprosić na drinka. Przynajmniej wchodząc do baru, już wiedział, że nie będzie musiał zaprzątać sobie głowy w poszukiwaniu towarzystwa na wieczór.
-Mabel? Skąd takie imię? – spytał nieco zaciekawiony. Niezbyt często miał okazję słyszeć takie imię. Chyba był to nawet jego pierwszy raz, więc mężczyznę zaciekawiła jego geneza. Może to trochę niemiłe i nie potrafił o to spytać – też miał jakieś granice – ale ciekawiło go jak jej rodzice na nie wpadli. Ciekawe jak bardzo by się zbłaźnił, gdyby okazało się, że w jej stronach jest ono bardzo popularne. Oczywiście, żeby nie było, brzmiało bardzo ładnie.
-To samo poproszę. – nie musiał się zbyt długo zastanawiać. Jak to dobrze, że w wielu barach nazwy drinków i ich skład są takie same. Nie miał ochoty na nic przesadnie mocnego. Chciał spędzić wieczór w miłym towarzystwie, a nie doprowadzać się do karygodnego stanu. Przynajmniej taki miał plan, ale los czasem lubi płatać figle. Orzeźwiający miętowy smak idealnie nadawał się do luźniej rozmowy.
-Co tutaj robisz sama, w piątkowy wieczór? – oczywiście poza tym, że rozkoszowała się smakiem alkoholu i dymem papierosów. Zazwyczaj, większość ludzi, którą znał wychodziła w mniejszych lub większych grupkach. Chyba czuli się tak raźniej i mało kto wyłamywał się, by wyskoczyć gdzieś samemu. Przechylił głowę delikatnie na bok i przyjrzał się nieco dziewczynie. Niemiłe zachowanie z jego strony? Bez przesady, nie wodził oczyma po całym jej ciele, tylko skupił się nieco bardziej na jej twarzy. Dyskretnie zerknął w jej oczka. Nie wyglądała, jakby miała jakieś problemy, więc pewnie sprowadzał ich tutaj ten sam cel – odrobina dobrej zabawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 22
Skąd : Cannes, Francja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 170
  Liczba postów : 97
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14565-mabel-lorraine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14635-swita-mabel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14634-chouette
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14633-mabel-alexandra-lorraine




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub "U nieudacznika"   Czw Cze 22 2017, 16:42

Mabel tylko pozornie była osobą otwartą i pewną siebie. To rzeczywiście były cechy, które ułatwiały kontakty z nowymi ludźmi. Dlatego zawsze próbowała się wydawać taką osobą, mimo że naprawdę taka nie była. A może to właśnie czyniło ją taką osobą? Z jednej strony udawała, ale skoro potrafiła tak udawać, to chyba jakaś jej część rzeczywiście była tak otwarta i pewna siebie. Wszystkie myśli biegały jej po głowie, mimo że nie miały zbytniego sensu.
- Moja mama bardzo chciała, żeby moje imię było mało spotykane. Chyba jej się udało, nie znam nikogo o takim imieniu - zamyśliła się na chwilę, jakby szukając w pamięci, czy rzeczywiście nie spotkała w swoim życiu drugiej Mabel. I rzeczywiście tak było.
- Swoją drogą Thijs to niespecjalnie angielskie imię, chyba nie jesteś stąd, co? - spytała, kiedy barman podał im ich miętowe drinki. Nigdy nie podnosiła szklanki, kiedy piła drinka, tylko nachylała się nad stołem i brała w usta słomkę. Kiedy spytał, co tu robiła sama, nie wiedziała do końca, co ma odpowiedzieć. Nie ufała mu na tyle, żeby tłumaczyć, że ma większe problemy, więc wybrała najbezpieczniejszą odpowiedź.
- Mieszkam w Anglii od niedawna i nie mam za bardzo kumpli do drinków, więc przychodzę tu od czasu do czasu, licząc że spotkam kogoś ciekawego - uśmiechnęła się, dając mu do zrozumienia, że uważa go za właśnie interesującą osobę, która wnosi coś do tego nudnego dnia. Swoją drogą przez ten cały czas, kiedy tu przychodziła nie poznała nikogo szczególnego. No, oprócz wspomnianego już wielokrotnie barmana - A Ty właściwie co tu robisz sam? Czyżbyś miał taki sam powód? - spytała, zakładając, że sam także nie jest Anglikiem i skądś musiał się tu wziąć.

______________________

Mabel Alexandra Lorraine

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 24
Skąd : Amsterdam, Holandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 266
  Liczba postów : 215
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14596-thc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14770-listy-do-thc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14608-thc




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub "U nieudacznika"   Czw Cze 22 2017, 17:19

-Faktycznie udało jej się. – zaśmiał się cicho. Z początku chciał powiedzieć – ja też – ale szybko uświadomił sobie, że byłby to kłamstwem. W końcu jedną już chyba poznał. Co prawda nie była to jakaś niesamowita znajomość. Bądź co bądź znali się dopiero od kilku minut i praktycznie nic o sobie nie widzieli, ale przy następnym spotkaniu, śmiało mógł powiedzieć dziewczynie – cześć.
Z delikatnym uśmiechem na twarzy złapał się za kark. No tak, nie trudno się domyśleć, że młody nauczyciel jest obcokrajowcem. Trochę szkoda, bo przez to wszystko było dla niego nowe. Szkoła chociaż wydawała się jak każda inna, to ma swój niesamowity urok, dzięki któremu przyciąga do siebie fanów z całego świata. No i uczniowie. Nie miał jeszcze okazji poznać żadnego z nich, przez co nieco się stresował. Ciekawiło go jakie mają podejście do zielarstwa i czy uda się mu zyskać ich sympatię.
-No tak. Przyjechałem tutaj niedawno i od następnego roku mam zacząć pracę w szkole. – mruknął unosząc jedną brew do góry. –Nie jesteś uczennicą, prawda? – spytał nieco rozbawionym głosem. Nawet jeśli, to czy było w tym coś złego? Regulamin niby tego zabraniał, ale z drugiej strony Thijs wciąż był młody i nie był jeszcze oficjalnie pracownikiem Hogwartu.
Chciał już pytać dziewczyny jak jej się to udaje, ale jej uroczy uśmiech uprzedził go i tylko odpowiedział tym samym. Miło było znaleźć się w centrum czyjejś uwagi. Uniósł powoli kieliszek do góry i skinął delikatnie głową.
-To Twoje zdrowie. – mruknął upijając nieco drinka. Tak jak nie wolno palić samemu, tak nie można też pić bez powodu. To niezdrowe i niektórzy mówią na to alkoholizm. Ehh, dlaczego wszystkie przyjemne rzeczy są tak złe. Westchnął cicho pod nosem i upił jeszcze odrobinę trunku ze szkła. Orzeźwiający smak mięty był niesamowity.
-Tak wyszło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 22
Skąd : Cannes, Francja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 170
  Liczba postów : 97
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14565-mabel-lorraine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14635-swita-mabel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14634-chouette
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14633-mabel-alexandra-lorraine




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub "U nieudacznika"   Pią Cze 23 2017, 15:01

Mabel miała nadzieję, że ich znajomość nie skończy się na jednym spotkaniu przy drinku. Liczyła, że może już nie będzie musiała samotnie przychodzić do baru w piątki. Czyżby właśnie zyskała kompana do picia?
- O, w Hogwarcie, jak rozumiem? - wolała się upewnić Mabel. Praca nauczyciela nie była dla niej, ale po pierwszym wrażeniu, jakim zrobił na niej Thijs, była w stanie wyobrazić sobie go w tej roli. Ta jego pewność siebie teraz nabrała sensu. Dobry nauczyciel powinien być pewny siebie, bo inaczej uczniowie weszliby mu na głowę - Nie, nie jestem - zaśmiała się, nie czuła się w żaden sposób urażona jego pytaniem. Wręcz traktowała to jako komplement - Rok temu skończyłam studia - dookreśliła, żeby był pewny, że nie musi się obawiać także o spotkanie jej w gronie studentów.
- Jakiego przedmiotu będziesz nauczał? - spytała. Sama w szkole bardzo lubiła uzdrawianie, a poza tym była całkiem niezła z zielarstwa. Thijs wyglądał jej na nauczyciela zaklęć, ale to tylko takie zwykłe zgadywanie w ciemno. Nie miała za wiele przesłanek, żeby bawić się w głębsze zgadywanie.
Skinęła głową w jego stronę również upijając swojego drinka. Chyba powinna nieco przystopować z tym piciem, bo już z jej kieliszka ubyło pół napoju. Jak tak dalej będzie, to zaraz skończy nieźle pijana, a nie chciała zapewniać Thijsowi takich atrakcji podczas ich pierwszego spotkania. Jednak wraz ze spożytym alkoholem przybywało jej tej odwagi, którą Thijs miał naturalnie. Domyśliła się, że nie miał zamiaru opowiadać historii swojego przybycia do Anglii. Wystarczało jej zupełnie, że znała cel tej emigracji. Z drugiej strony lubiła też ludzi z ciekawą historią do opowiedzenia. Miała to szczęście, że w jej rodzinie było niemało takich interesujących opowieści, którymi często błyszczała na spotkaniach towarzyskich.

______________________

Mabel Alexandra Lorraine

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 24
Skąd : Amsterdam, Holandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 266
  Liczba postów : 215
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14596-thc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14770-listy-do-thc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14608-thc




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub "U nieudacznika"   Pią Cze 23 2017, 18:12

Thijs zawsze był otwarty na miłe wieczory w przyjemnym towarzystwie. Chyba nie potrafiłby wytrzymać bez piątku spędzonego w Hogsmeade. Chociaż mury zamku miały swój urok to panowała tam zbyt sztywna atmosfera. Wiele osób przestrzegało regulaminu jako największą świętość, a chyba nie o to w tym wszystkim chodziło. Dla Holendra był to bardziej wyznacznik dobrego, moralnego zachowania. Czasem nie można było się obejść, bez złamania kilku zakazów.
-Tak, dokładnie tam. Też w to jeszcze nie wierzę. – zaśmiał się cicho pod nosem. Wciąż się zastanawiał, dlaczego postanowił obrać taka drogę kariery, ale były to wątpliwości wynikające z braku doświadczenia. W głębi duszy czuł jakiś cichy głos szepczący mu do ucha, że takie właśnie jest jego powołanie. Miał nadzieję, że podoła temu zadaniu, a uczniowie go pokochają. Miał sporo ambicji. Nie chciał być zwykłym, szarym nauczycielem. Skrycie wierzył, że stanie się człowiekiem, do którego uczniowie będą mogli przyjść ze swoimi problemami, a autorytet pozwoli mu stanąć w ich obronie przed „strasznymi” wykładowcami.
-Uff… Głupio by było, gdyby się okazało, że piję drinki z uczennicą. – mruknął półżartem, bo wiedział, że gdyby się to okazało prawdą to mógłbym mieć problemy, jeszcze zanim zdarzył zacząć prace. „Nauczyciel, który upił uczennice!” – brzmi jak nagłówek na pierwszą stronę gazety.
-Zielarstwa. – odparł lakonicznie i uśmiechnął się delikatnie obserwując reakcję dziewczyny. Kompletnie nie wyglądał na osobę zajmującą się kwiatami. Większość osób, gdy słyszała słowo – ogrodnik – wyobrażała sobie mężczyznę w starej flanelowej koszuli, spodniach na szelkach i rękawicach po łokcie. To ostatnie zdarzało mu się często zakładać, ale poza pracą starał się dbać o siebie. Chociaż nie był jakimś opętanym zielarzem, który poza doniczką, odrobiną ziemi i małą roślinką nie widział świata, to kochał swoją robotę. Lubił patrzeć jak jego kwiaty rosną i kwitną w małych doniczkach. Czuł odrobinę ekscytacji na samą myśl, że będzie miał dostęp do wielkich szklarni Hogwartu przepełnionych rzadkimi gatunkami roślin.
-A Ty, czym się zajmujesz? – spytał chcąc się dowiedzieć nieco więcej o dziewczynie i upijając odrobinę swojego drinka, przy okazji zerkając na szklankę dziewczyny, z której zawartość znikała znacznie szybciej niż z jego. Od jakiegoś czasu wolał rozkoszować się smakiem alkoholu niż pić go na wyścigi. Nauczony doświadczeniami z przeszłości, nie chciał wracać do tych złych czasów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 22
Skąd : Cannes, Francja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 170
  Liczba postów : 97
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14565-mabel-lorraine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14635-swita-mabel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14634-chouette
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14633-mabel-alexandra-lorraine




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub "U nieudacznika"   Sob Cze 24 2017, 12:10

Mabel nigdy nie była w Hogwarcie, więc zamek znała tylko z opowieści ludzi. Beauxbatons znacznie różniło się od angielskiej szkoły magii. Była zdecydowanie bardziej w jej stylu. Sama nie wiedziała, jak wytrzymałaby z tymi podziałami na domy i ciągłej rywalizacji. W Beauxbatons wszyscy byli równi. Styl budynku także się różnił. Jej szkoła z zewnątrz wyglądała dostojnie, elegancko, ale też ciepło. Hogwart wyglądał bardziej surowo, jego wieże przypominały jej Azkaban. To chyba nie tworzyło najlepszej atmosfery. Beauxbatons zakorzeniło w niej ogromne zamiłowanie do wszystkiego, co piękne lub po prostu intrygujące. Sztuka jest tam niezmiernie doceniania, jak chyba nigdzie indziej na świecie. I to było czymś cudownym. Mabel zawsze to doceniała. Maniery, etykieta, do której nigdy nie trzeba było nikogo zmuszać.
- Na pewno będziesz świetny - powiedziała całkiem szczerze, dodając mu otuchy. Widziała, że stresował się swoją przyszłą pracą, ale teraz miał jeszcze całe dwa miesiące na odpoczynek i oswojenie się z myślą, że będzie nauczał - Naprawdę? - spytała, nie kryjąc zdziwienia - Nie wyglądasz na... - urwała w trakcie - Przepraszam, nie zwykłam oceniać ludzi po wyglądzie - skłamała - ale nie wydajesz się być pasjonatem zielarstwa - dokończyła swoją wypowiedź - Nie zrozum mnie źle, zielarstwo zawsze było moim drugim ulubionym przedmiotem, zaraz po uzdrawianiu - wyjaśniła. Starała się pokazać, że nie miała na myśli wyśmiewać jego domeny, tylko naprawdę nie wyglądał na typowego zielarza. Postanowiła się już po prostu zamknąć. Po tych trzech drinkach zaczęła już trochę paplać bez sensu. Nie planowała robić z siebie już większej idiotki.
- Obecnie niczym - odpowiedziała na pytanie Thijsa - Cały czas zbieram się, żeby zatrudnić się w Mungu. Mam już odpowiednie wykształcenie, żeby zostać pomocnikiem uzdrowiciela, ale po kursie postanowiłam się jeszcze trochę douczyć. Nie byłam gotowa na pracę, a teraz to już zwykłe lenistwo - przyznała - Muszę się w końcu ogarnąć - powiedziała, dopijając do końca swojego drinka. Z jej szklanki ubyło już wszystko, a drink Thijsa był może dopity do połowy. Trochę się zakłopotała. Nie chciała, żeby pomyślał o niej, że ma problemy z alkoholem. Więc to był ostatni drink dzisiejszej nocy. Przynajmniej tak sobie postanowiła, ale nie miała pewności, czy rzeczywiście tak będzie.

______________________

Mabel Alexandra Lorraine

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 24
Skąd : Amsterdam, Holandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 266
  Liczba postów : 215
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14596-thc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14770-listy-do-thc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14608-thc




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub "U nieudacznika"   Pon Cze 26 2017, 17:39

Miło było usłyszeć dobre słowa od Mabel. Można powiedzieć, że w pewnym sensie wierzyła w niego, a to zawsze dodawało nieco otuchy. Co z tego, że nie miała do tego żadnej pewności. Równie dobrze, mogło się okazać zupełnie odwrotnie. Thijs mógł zostać najbardziej znienawidzonym nauczycielem w szkole. Mało prawdopodobne ale zawsze możliwe. Mimo wszystko te wszystkie myśli nie przeszkadzały mu. Z delikatnym uśmiechem na twarzy, przyjął komplement, a skinieniem głowy podziękował uprzejmie.
-Pozytywne podejście, to podstawa. – odparł z delikatnym uśmiechem na twarzy i jakoś odruchowo dokończył swojego orzeźwiającego drinka. Puste szkło odstawił na blat i przez moment zastanawiał się nad zamówieniem kolejnego. Najpierw chyba wolał zapalić i miał cichą nadzieję, że nowa koleżanka doszła do podobnych wniosków.
Zaśmiał się bardzo rozbawiony widząc zdziwienie na twarzy dziewczyny. Fakt, nie wyglądał, ale nie spodziewał się też takiego zaskoczenie z jej strony. Z szerokim uśmiechem na twarzy, przeczesał lekko swoje włosy i powoli doszedł do siebie.
-W takim razie, na kogo wyglądam? – spytał wciąż nieco rozbawionym tonem. W sumie, to ciekawiło go kogo w nim widziała dziewczyna i za kogo go wzięła na początku. Sam chyba nigdy się na tym nie zastanawiał. Nigdy nie stawał przed lustrem i nie zadawał sobie pytania – za kogo uważają mnie ludzie? Nawet jeśli to odpowiedź zawsze była prosta. Nie widział się jako ktoś inny niż nauczyciel zielarstwa.
-Mamy chyba sporo wspólnego. – mruknął, chociaż z jakiegoś powodu postanowił zataić fakt, że przyszłości chciałby uczyć jeszcze magii leczenia. Chyba nieco bał się, że mógłby to być zbyt wielki szok dla dziewczyny jak na pierwszy raz. –Skąd takie zamiłowania do zielarstwa? – spytał z delikatnym uśmiechem. Miał małą nadzieję, że ich pasja może mieć wspólne korzenie. Fajnie by było znaleźć kogoś o bardzo podobnych poglądach.
-Ambitny plan, ale jego realizacja trochę kiepska. Nie ociągaj się z tym zbyt długo, bo skończysz na lodzie. Poza tym im dłużej zwlekasz, tym bardziej Ci się nie chce. Tak przynajmniej mówią te całe podręczniki od pedagogiki, które zachęcają do motywowania uczniów. – mimo wszystko średnio wierzył w to ich całe przesłanie. Wolał bardziej dosłowne słowa jak po prostu – rusz dupę i zrób to. Tak został nauczycielem, skończył studia i trafił do Anglii. Tym razem jednak o to nie chodziło, więc ostatecznie zachował je dla siebie.
-Podążaj za marzeniami, walcz o swoje, nie poddawaj się... Ble ble ble... Są nieco lepsze sposoby by pomóc uczniom realizować ich pasje. Co ty na to, byśmy wyszli zapalić? - wyszedł z propozycją ostatecznie nie związaną z tematem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 22
Skąd : Cannes, Francja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 170
  Liczba postów : 97
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14565-mabel-lorraine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14635-swita-mabel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14634-chouette
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14633-mabel-alexandra-lorraine




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub "U nieudacznika"   Pon Cze 26 2017, 22:02

- To prawda - przyznała rację swojemu rozmówcy. Także wierzyła, że pozytywne myślenie to już połowa sukcesu. Najważniejsze było, żeby wierzyć we własne możliwości i bronić swoich racji, nawet jeśli wcale nie jest się ich takim pewnym. Wzbudzanie poczucia w ludziach, że jest się pewnym swojego zdania, zwiększało szanse na przekonanie ich do niego.
- Ciężko powiedzieć, szczerze mówiąc - zaczęła swój elaborat, bo uwielbiała odpowiadać na takie pytania. Lubiła mówić ludziom, na jakich wyglądają. Sama lubiła słuchać tego, na jaką ona wygląda. Bardzo dbała o to, jaką pokazywała się ludziom, dlatego zależało jej na wiedzy, czy robi to skutecznie - Gdybym nie wiedziała, że jesteś nauczycielem, powiedziałabym, że wyglądasz na jakiegoś artystę. Muzyka - powiedziała, przyglądając się mu od stóp do głów - Ta Twoja pewność siebie jest wręcz sceniczna. Ale skoro dowiedziałam się, że nauczasz to zagadka była prawie rozwiązana. Pewność siebie może być także cechą nauczyciela. Ale niekoniecznie zielarstwa. Ta dziedzina kojarzy mi się z kimś wycofanym, niekoniecznie ekstrawertykiem. A Ty na takiego wyglądasz. Dlatego bardziej pasowałoby mi jakieś OPCM, w końcu wymaga interakcji z ludźmi. A to z kolei mi do Ciebie pasuje - zakończyła. Miała nadzieję, że Thijs nie pomyśli sobie, że jest jakaś świrnięta, że prowadzi tak dogłębną analizę swojego rozmówcy. Rzeczywiście mieli sporo wspólnego. Nie chciałaby go teraz zniechęcić, skoro znalazła sobie tak bliskiego człowieka.
- Z chęci przetrwania - enigmatycznie odpowiedziała. Drink zdecydowanie uderzył jej już do głowy, bo zaczęła mówić jak przejęta, choć nigdy specjalnie nie wyrywa się do mówienia - Nie lubię polegać tylko na różdżce. Bo w końcu czasem zawodzi. Dobrze wiedzieć, do czego rośliny mogą nam się przydać, oprócz dostarczania nam jakże cennego tlenu - wyjaśniła krótko swoją poprzednią odpowiedź, mając nadzieję, że nie zagmatwała tego jeszcze bardziej.
Rada Thijsa była całkiem pomocna. Chyba potrzebowała tego, żeby ktoś inny powiedział jej, że już czas ruszyć dupę i wziąć się w garść, a nie obijać po kątach.
- Cały czas to sobie powtarzam - powiedziała trochę ze zrezygnowaniem - I chyba masz rację. I ja też mam rację. Bo myślę tak samo, tylko kurczę strasznie ciężko się zabrać do realizacji - zaśmiała się pod nosem, bo właśnie tego jej brakowało. Jakiejś siły, która by ją magicznie pchnęła do działania. Może właśnie tą siłą był Thijs...
- Zwykle nie palę więcej niż jednego papierosa dziennie - przyznała, odpowiadając na jego pytanie - Nie jestem nałogową palaczką, tylko lubię czasem zapalić. Bez urazy, oczywiście. Chętnie Ci jednak potowarzyszę. Bierne palenie wcale nie jest dużo lepsze, ale niespecjalnie się tym przejmuje. W każdym razie nie planuję na razie zmienić swojego limitu - znów miała nadzieję, że Thijs nie weźmie tego do siebie. Nie chciałaby już na pierwszym spotkaniu go w jakiś sposób urazić.

______________________

Mabel Alexandra Lorraine

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 24
Skąd : Amsterdam, Holandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 266
  Liczba postów : 215
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14596-thc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14770-listy-do-thc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14608-thc




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub "U nieudacznika"   Pon Cze 26 2017, 23:40

Muzyka? Na twarzy Thijsa malowało się delikatne ale i zabawne zdziwienie. Nie trudno było się domyśleć, że się tego nie spodziewał. Szczerze mówiąc był to jeden z ostatnich zawodów, na które mógł wpaść, próbując je dopasować do siebie. Artysta był z niego beznadziejny. Nie śpiewał, nie malował, potrafił tańczyć, a jego robótki ręczne ograniczały się do rzeczy, o których nie warto mówić nauczycielowi. W końcu dziwnie by było, gdyby chwalił się, że potrafi skręcić jointa. Z drugiej strony, przecież zajmował się ziołami i kochał je wszystkie równie mocno. Poza tym czego można było się spodziewać po nałogowym palaczy z Holandii. W rodzinnych stronach chłopaka, chyba każdy potrafił to zrobić.
-Pewnie zmyliło Cię to, że nauczyciele zielarstwa to dziwaki w dresach w kropki. – oczywiście żartował sobie i szczerze mówią to nie wierzył, że coś takiego mogło przyjść do głowy dziewczyny. Sam już nie pamiętał, gdzie i kiedy usłyszał coś takiego, ale jakby miał zgadywać, to pewnie na studiach. –Kwestia ziółek i tego ile się ich nawdychasz. – zaśmiał się, kończąc swój głupawy i niespecjalnie zabawny żart. Mimo wszystko, było w tym nieco prawdy. Nieznajomość roślin czasem mogła skończyć się nawet śmiercią. Bywały bardzo niebezpieczne, z czego jak nikt zdawał sobie doskonale sprawę. Chyba właśnie dlatego zdecydował uczyć się tego przedmiotu. Chciał ostrzec nieświadomych małolatów przed niebezpieczeństwami jakie mogły się kryć pod złym wykorzystaniem kilku pozornie głupich listków.
-Kiepski byłby ze mnie nauczyciel OPCM. Głównie dlatego, że jestem w tym beznadziejny. Czułbym się głupio po przypadkowej porażce z uczniem. – odparł bawiąc się kieliszkiem po drinku. Brzmiało to dosyć nieprawdopodobnie, ale pewnie większość uczniów znała się na tym lepiej od niego.  
-To one produkują tlen? Rośliny mają tyle niesamowitych zastosowań, że czasem zapominam o tym najprostszym. – mruknął z delikatnym rozbawieniem na twarzy. No, może nie do końca zapominał, co często skupiał się na ich innych cechach. Może na takiego nie wyglądał, ale kochał wszystkie swoje krzaczki i bardzo o nie dbał. Nie mógł sobie pozwolić, by czegoś o nich zapomnieć.
-Myślę, że dużo łatwiej przejechać się na ludziach, niż na różdżce, ale jest w tym nieco racji. Nic nie jest doskonałe, prawda? – palce zacisnął nieco mocniej na szkle. Dawni przyjaciele nie byli jego ulubionym tematem do rozmów i nie wywoływał w chłopaku najlepszych emocji. Poza złością nie było w nich nic więcej. Trudno w to uwierzyć, ale czasem nawet ona jest dobra. Napędza do działania.
-Więc dlaczego jeszcze tutaj siedzimy? Dziś już tego nie zrobisz, a jutro przyjdzie kac albo coś gorszego i znowu odłożysz to na inny raz. – powiedział dużo bardziej energicznym głosem, jakby miał nieco wyrzutów wobec Mabel. Nie było w tym żadnych zły intencji, tylko kolejne żarty mające zachęcić ją do działania. -Tutaj powinienem powiedzieć coś motywującego, ale olałem te bzdury, więc sama musisz sobie coś dopowiedzieć! – dodał podobnym tonem, tylko z każdym słowem nieco bardziej rozbawionym.
-Mądrze, popieram. – odparł z większym spokojem, ale dalej delikatnym uśmiechem na twarzy. Tylko on był na tyle uzależniony, że godzina na zegarze przypomniała mu o papierosie. Dobrze, że nie budził się jeszcze w nocy, by tylko zaspokoić organizm. -Chociaż to chyba dużo bardziej niezdrowe, niż regularne palenie. - mruknął, wstając z miejsca i kierując się do wyjścia z lokalu. Jak już miał zapalić, to wolał to zrobić przed drzwiami, gdzie nikomu nie będzie to przeszkadzać.
-Z grzeczności zaproponowałbym Lordka, ale chyba nie ma w tym sensu. – nie chciał namawiać Mabel do dalszego palenia. Wręcz przeciwnie, podziwiał jej podejście. –Nie myślałaś jednak, by rzucić to całkiem? – spytał z papierosem w ustach przy zapalaniu i biorąc pierwszy głęboki wdech, tego intensywnego i przyjemnego smaku jagód.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 22
Skąd : Cannes, Francja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 170
  Liczba postów : 97
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14565-mabel-lorraine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14635-swita-mabel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14634-chouette
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14633-mabel-alexandra-lorraine




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub "U nieudacznika"   Sro Cze 28 2017, 23:37

Mabel zawsze fascynowało, że ludzie zupełnie nie zdawali sobie sprawy z tego, jakie pierwsze wrażenie mogą robić na podstawie swojego wyglądu i zachowania. Właściwie to chyba bardziej zmyliło ją to, że do tej pory niewielu spotkała mężczyzn, którzy byli nauczycielami zielarstwa. W Beauxbatons zawsze uczyły ją tego przedmiotu kobiety. Może po prostu tak trafiła. W każdym razie zielarstwo brzmiało jako bardziej kobiecy zawód. Nie zamierzała tego jednak mówić, gdyż sama też nie lubiła, kiedy segregowano zawody na męskie i żeńskie, jakby to było w ogóle konieczne. Fakt faktem jednak, że mężczyznom zwykle brakowało wrażliwości, żeby przejmować się takimi niszowymi rzeczami jak rośliny.
- Tak, to musiało być to - podchwyciła żart Thijsa i także zaśmiała się pod nosem - Ze mną na pewno byś nie przegrał - przyznała, bo sama nie była najlepsza z OPCM. Rzeczywiście dobrze było wiedzieć, że oprócz życiodajnego tlenu rośliny potrafią być bardzo niebezpieczne i Mabel nigdy nie umniejszała ich działaniu. Jednak w powszechnej opinii niewiele osób przejmuje się tym w takim stopniu. Pamiętała, że na jej roku wiele osób uważało zielarstwo za zupełnie zbędną i nudną dziedzinę. Niestety, bo tak jak nie znajomość prawa, tak nieznajomość działania roślin, szkodzi. Niejedna osoba już tego doświadczyła na własnej skórze.
- Moja pani profesor rozpoczynała każdą lekcję zielarstwa od słów: "A teraz głęboki wdech i wydech, korzystając z darów cudownych roślin, które nas otaczają" - pani profesor była dość interesującą czarownicą i nic dziwnego, że wielu mówiło, że ma nie po kolei w głowie. Miała swój własny świat. Mabel spojrzała przed siebie, jakby przypominając sobie te czasy ze szkolnych lat. Odetchnęła, czując lekką nostalgię. Przypomniała sobie, jakie to wszystko było łatwiejsze wtedy.
- Rzeczywiście, masz rację - przyznała Thijsowi, powtarzając w duchu to zdanie, które zrobiło na niej niesamowite wrażenie. Nigdy nie myślała o tym w ten sposób, ale przekonała się przecież na własnej skórze, że często ludzie stanowili najgorszą broń dla samych siebie. To wszystko była chyba wina uczuć i emocji. I głupoty. A czasem też i inteligencji. Ludzie, w przeciwieństwie do roślin, to tak wadliwe stworzenia.
- Wiesz co? W takim razie pójdę do Munga już w poniedziałek. I aplikuję na stanowisko pomocnika. I wyślę Ci sowę, jak tylko to zrobię. A jak jednak tej sowy nie otrzymasz, to musisz mnie tam zaciągnąć siłą, bo to będzie znaczyło, że znowu się poddałam - powiedziała i wiedziała, że to już słowa ostateczne i nie mogła się wycofać ze swojej obietnicy. Może w końcu obiecanie tego komuś innemu niż tylko sobie skutecznie zmusi ją do działania. Wyszli z lokalu, zostając przy tej optymistycznej wizji aplikowania Mabel do pracy.
- Jeden papieros wyrządza w organizmie bardzo wysokie szkody, a każdy następny wcale nie zwiększa tego tak drastycznie. Można by powiedzieć, że nie ma zbyt dużej różnicy w zdrowotnych konsekwencjach u osoby, która pali jednego papierosa dziennie a u tej palącej siedem dziennie - powiedziała, potwierdzając słowa Thijsa rzeczywistymi informacjami, nad którymi badania prowadziły już liczne zespoły uzdrowicieli - Mimo wszystko, nie zamierzam na razie rzucać palenia. To nie tak, że bym nie mogła, chociaż pewnie każdy nałogowy palacz tak powie, tylko po prostu lubię palić. Tak jak picie kawy. Właściwie używki wszelkiego rodzaju. Może to tylko placebo, ale czuję, że zmniejsza to stres - wyjaśniła, jak najumiejętniej umiała. Zresztą Thijs, jako palacz, sam powinien rozumieć, czym dla człowieka jest palenie. W dużej mierze jest to przyjemność. Zupełnie zwyczajnie.

______________________

Mabel Alexandra Lorraine

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 24
Skąd : Amsterdam, Holandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 266
  Liczba postów : 215
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14596-thc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14770-listy-do-thc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14608-thc




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub "U nieudacznika"   Sob Lip 01 2017, 16:22

Wzruszył delikatnie ramionami. Przegrał czy nie, nie było to teraz ważne. Właściwie było to kompletnie nieistotny fakt, który chyba nikogo nie obchodził. Nie miał zamiaru się sprzeczać o to, kto jest bardziej fatalny. Nie o to w tym wszystkim chodziło. Mimo wszystko uśmiechnął się nico rozbawiony. Miło było znaleźć kolejną można powiedzieć wspólną cechę z Mabel. Przynajmniej nie musiał się martwić, że dziewczyna walnie go jakimś przypadkowym zaklęciem w porywie złości. Chociaż nie sprawiała wrażenia jakoś bardzo wybuchowej. Wręcz przeciwnie, była sympatyczną, spokojną dziewczyną. W końcu też znała się na ziołach i innych lekarstwach. Raczej wiedziała, jak przyrządzić uspokajającą herbatkę. Holender cieszył się, że miał okazję ją poznać.
-Mówiłem! Kwestia tego ile się ich nawdychasz! Nie chodziła przypadkiem w jakimś dresiku, albo wielkim kapeluszu? – odparł śmiejąc się cicho. Nie miał zamiaru urazić ani Lorraine ani jej profesorki, ale nie potrafił się powstrzymać od żartu o dziwnych zielarzach. Było mu chyba nieco głupio, że pozwalał sobie na takie stwierdzenia o ludziach z branży. Co jeśli sam tak kiedyś skończy? To by było chyba nieco straszne. Na samą myśl miał ciarki na skórze.  
-Staram się, by tak było. – mruknął cicho wzdychając pod nosem. Szkoda, że nie zawsze mu się udawało, a nawet gdy ją miał to nie zawsze z niej korzystał. Po prostu czekał, aż ludzie utwierdzeni w błędzie w końcu sami się nim zgodzą. Nauka na własnych błędach była dobra, ale czasem jeden błąd potrafił być bardzo kosztowny. Zbyt kosztowny. Pomimo dobrych intencji nie potrafi przekonać innych do swojej racji. Może jako nauczyciel powinien być bardziej stanowczy. Nie, to chyba niemożliwe.
Otworzył nieco szerzej oczy. Nie spodziewał się, że będzie w stanie przekonać dziewczynę do działania. Uśmiechnął się szeroko czując jak duma go wypełnia. Niby mały sukces, ale zawsze jakiś. Złapał się jedną dłonią za kark i chyba poczuł się nieco zakłopotany. Szybko spadłą na niego kolejna odpowiedzialność. No trudno…
-Jesteś pewna, że chcesz bym Cię męczył? – spytał, chociaż było mu chyba wszystko jedno. Spoko, mógł. Właściwie to nawet nie miał powodu, by próbować się z tego wymigać. Z delikatnym uśmiechem na twarzy, spojrzał na dziewczynę. –Tylko, żebyś później tego nie żałowała. – dodał wzruszając ramionami już nieco bardziej rozbawiony. Zaciągnął się papierosem, a później wypuścił powietrze zerkając na nocne niebo. –Mam nadzieję, że Twoja sowa jest punktualna. Spóźnienie uznam jako porażkę. – mruknął wkładając dłoń do kieszeni. Zerknął za siebie, by z szyldu nad pubem odczytać jego nazwę. „U nieudacznika” – kto na to wpadł? Holender westchnął cicho pod nosem.
-Jak się uda, to widzimy się w tym samym miejscu? – ciężko było stwierdzić czy Thijs oznajmiał czy jednak pytał. Ze spokojem w głosie i spojrzeniem wbitym w Mabel sprawiał wrażenie jakby to po prostu oznajmił, ale akcent na ostatnie słowa był nieco bardziej pytający…
-Serio? – mruknął nieco zaskoczony. Nie spodziewał się, że jego słowa mówią prawdę. Po prostu wnioskował to z własnych doświadczeń.
-Nie wątpię. Nie czujesz takiego głodu nikotynowego, żebyś nie mogła nie zapalić. Nałogowiec czy nie, wszystko można rzucić. Kwestia tego czy się chce. Alkohol jest znacznie gorszy. – odparł, chyba mimo wszystko zadowolony z silnej woli dziewczyny. Dobrze, że nie czuła potrzeby spalenia większej ilości papierosów dziennie. Dzięki temu, nie powinna mieć problemów z odstawieniem fajek, gdy tylko przyjdzie jej taka ochota.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 22
Skąd : Cannes, Francja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 170
  Liczba postów : 97
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14565-mabel-lorraine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14635-swita-mabel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14634-chouette
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14633-mabel-alexandra-lorraine




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub "U nieudacznika"   Pią Lip 07 2017, 20:37

Mabel nie miała zamiaru się czuć urażona z żartów o jej nauczycielce zielarstwa. Była bardzo ciepłą osobą, ale całą swoją edukację sama śmiała się z jej usposobienia. Jak wszyscy w Beauxbatons. Dlatego zaśmiała się na komentarz Thijsa. Szczególnie rozbawiło ją to, że rzeczywiście profesorka nosiła wielki kapelusz, na którym czasem zasiadał jeden z jej kotów. Ten zupełnie czarny. Jak smoła.
- Skąd wiedziałeś? - roześmiana zadała Thijsowi pytanie retoryczne. Bo przecież wiedziała, że to miał być żart. I zupełnie przypadkiem okazał się być prawdziwy. Jej rozmówca nie wyglądał na takiego, którego czekał los mieszkania w szklarni. Dlatego nie obawiała się, że skończy jak typowy zielarz. Chyba że przerzuciłby się z papierosów na inne skręty. Mabel sama także starała się mieć rację. Jednak jej znacznie ciężej przychodziło uczyć się na własnych błędach. Co rusz popełniała te same. I tak w kółko. Błędne koło.
- Oj, bardziej niż pewna - powiedziała. Nie miała nikogo, kto by ją kopnął w dupę, a więc Thijs spadł jej z nieba. Z jego nauczycielską stanowczością był idealną osobą - Lepiej żałować, że się coś zrobiło niż w ogóle nie spróbować - powiedziała, śmiejąc się sama z siebie, że używa takich tanich powiedzeń. Chyba to działanie Miętowego Memortka - Merlinie, co ja gadam w ogóle. Nie słuchaj mnie - zaśmiała się, odwracając spojrzenie od Thijsa. Sama miała nadzieję, że jej sowa jest punktualna. Wydawało jej się, że tak. Nigdy nie miała z nią większych problemów. Wyciągnęła z kieszeni paczkę balonówek Drooblego i wyciągnęła jedną w kierunku Thijsa.
- Chcesz się poczęstować? - spytała. Sama wzięła jeden listek do ust. To kolejne z jej uzależnień. Zawsze miała przy sobie przynajmniej jedną paczkę tych gum do żucia - Nie bój się. Chouette jeszcze nigdy mnie nie zawiodła - powiedziała, przeżuwając gumę - Jak się uda, to zapraszam do mnie. Postaram się zorganizować imprezę. Tylko z gośćmi może być trudniej. Nie znam tu jeszcze tylu ludzi - przyznała. Lubiła jednak wyprawiać imprezy, więc nie mogła się doczekać, żeby znaleźć dobrą do niej okazję. Dostanie pracy chyba była jedną z tych okazji.
- Słowo uzdrowiciela - zapewniła go - Dokładnie tak - przyznała, ciesząc się, że Thijs rozumiał jej podejście do palenia - Niestety do alkoholu też mam niemałą słabość - zaśmiała się. Ponoć właśnie ludzie inteligentni mają większe skłonności do wpadania w nałogi i niestety musiała przyznać, że to było prawdziwym stwierdzeniem. Wniosek - łatwiej w życiu być osobą głupią. Ma się na pewno mniej zmartwień, a przynajmniej mniej istotnych.

______________________

Mabel Alexandra Lorraine

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 24
Skąd : Amsterdam, Holandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 266
  Liczba postów : 215
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14596-thc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14770-listy-do-thc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14608-thc




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub "U nieudacznika"   Pią Lip 07 2017, 22:05

-Kwestia doświadczenia. Każdy takie dostaje, gdy idzie do tej roboty. Niestety swoje zostawiłem w domu. – szkoda, bo dziś nie będzie szczęśliwym dniem Mabel. Nie będzie miała okazji zobaczyć Thijsa w ciemnym dresie w wielkie, fioletowe kropki. Nie no, dobra już bez przesady. Nic takiego nie dostał, chociaż chciałby. Pewnie nie ubierałby go zbyt często, ale z chęcią pośmiałby się nieco z uczniami. Bądź co bądź lekcje zielarstwa były jednymi z tych luźniejszych w Hogwarcie i Holender nie miał zamiaru tego zmieniać. Nie chciał też robić z siebie jakiegoś błazna. Bez przesady, po prostu zależało mu, by w przyjemny sposób przekazywać wiedzę podopiecznym. To czy uda mu się przy tym zyskać ich sympatię, pozostawało zagadką, która nie specjalnie miał już zamiar się przejmować.
-Co? Dlaczego nie? – spytał lekko zakłopotany. Nie rozumiał za bardzo o co chodziło dziewczynie i dlaczego miałby jej nie słuchać. Zabawne, podobno faceci nigdy nie słuchają. Z lekkim zakłopotaniem spojrzał na dziewczynę. Przecież nie powiedziała nic dziwnego, a przynajmniej nic co by nie miało sensu.
-Dzięki. - uśmiechnął się delikatnie i poczęstował gumą od Mabel. Nie był ich jakimś wielkim fanem ale lubił mieć czymś zajęte usta. Podobnie miał z dłońmi. Potrafił chwile wytrzymać, ale po jakimś czasie zaczynał strzelać palcami i stukać o co tylko się da. Chyba dlatego tak często palił. Papierosem zajmował dłonie na kilka minut i miał spokój na kilka kolejnych.
-Ja się nie boję, to raczej Ty powinnaś. – zaśmiał się cicho i uśmiechnął nieco szerzej. Domówka? Nie potrafił odmówić. To niezbyt odpowiedzialne podejście dla nauczyciela, ale uwielbiał zamknięte imprezy, na których często działy się cuda. Chociaż często z nieznajomymi to miła atmosfera wynagradzała wszystko.
-Chętnie. Wierzę, że dasz sobie radę. – mruknął unosząc lekko brwi do góry. Słowo uzdrowiciela? Chyba nie spotkał się jeszcze z takim, ale ufał dziewczynie.
-Nie Ty jedna… - odparł delikatnie się krzywiąc. Chociaż teraz i tak już było dużo lepiej. Poznał umiar. Zbyt mocno oddał się młodości i zarówno z nim, jak i kilkoma cięższymi używkami miał lekki problem, ale pomoc kilku osób wystarczyła by Holender się opamiętał. Teraz mógł mieć tylko nadzieję, że już tak bardzo się nie stoczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 22
Skąd : Cannes, Francja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 170
  Liczba postów : 97
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14565-mabel-lorraine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14635-swita-mabel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14634-chouette
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14633-mabel-alexandra-lorraine




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub "U nieudacznika"   Sob Lip 08 2017, 17:02

- My dostajemy jedynie białe, nudne fartuszki - zaśmiała się Mabel. Thijs na pewno wyglądałby przekomicznie w kolorowych dresach i wielkim, tęczowym kapeluszu. Sztuką nauczycielską zdecydowanie można nazwać umiejętność prowadzenia lekcji w luźny sposób, ale wciąż wzbudzać szacunek i chęć nauki w uczniach. Jemu na pewno nie będzie to sprawiało problemu.
- Dlatego, że nie myślę, co mówię i zaraz zacznę mówić jakieś głupoty - sama się zakłopotała. Jako osoba bardzo ambitna nie lubiła się posługiwać tanimi sentencjami i raczej wybierała mądrzejsze powiedzenia, a nie te wypisywane na t-shirtach dla nastolatków.
Mabel też lubiła mieć czymś zajęte ręce, ale oduczyła się pstrykania kośćmi i stukania o stół, dlatego że jej znajomych strasznie to irytowało i wiecznie zwracali jej uwagę, żeby przestawała. Zresztą ojciec zawsze upominał ją, że to nieeleganckie, a gracja i savoir vivre były dla niego niezmiernie ważne.
- Powinnam? Potrafisz być aż tak stanowczy? - spytała, trochę flirciarskim tonem. Nie wiedziała, czy to wyczuł. Nie lubiła się wychylać i zaczynać podrywać mężczyzn jako pierwsza. Dlatego trochę czuła się niepewnie w tej roli. Nie była przyzwyczajona. Zresztą niesamowicie bała się odrzucenia.
- Muszę zacząć zbierać znajomych. Jakbyś miał jakichś w zanadrzu to weź ich ze sobą. Nie obiecuję jednak, że nie znajdziesz tam swoich studentów. Nie wiem, czy Ci to przeszkadza - zaśmiała się trochę. Niby relacje nauczycieli ze studentami w Hogwarcie były całkiem luźne, ale nie była pewna czy aż na tyle. Co prawda nie znała jeszcze zbyt wielu studentów Hogwartu, ale na pewno starając się znaleźć sobie znajomych wpadłaby na paru.
Rzeczywiście nie jedyna miała słabość do alkoholu. Zresztą pewnie nie miała aż takiego z nim problemu jak niektórzy. Także poznała już kres swoich możliwości i to niejednokrotnie. Niestety był on tak niski, że wciąż zdarzało jej się go przekroczyć.
- Robi się już późno - zwróciła uwagę Mabel. Nie miała ochoty kończyć spotkania z Thijsem, ale skoro obrała sobie za punkt honoru zaliczyć kurs na uzdrowiciela w przyszłym tygodniu to chyba powinna być w stanie przez weekend przyuczyć się trochę - Czeka mnie jeszcze podróż do domu, a tak znowu blisko to nie jest - zauważyła.

______________________

Mabel Alexandra Lorraine

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 24
Skąd : Amsterdam, Holandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 266
  Liczba postów : 215
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14596-thc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14770-listy-do-thc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14608-thc




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub "U nieudacznika"   Nie Lip 09 2017, 00:08

-Fakt, nuda. – zaśmiał się zerkając na dziewczynę. Zdecydowanie kolorowe dresiki obłąkanych zielarzy były dużo zabawniejsze. Nie było w tym nic dziwnego. Kto chciałby chodzić do lekarza w wielkim kolorowym kapeluszu. Jak komuś takiemu zaufać. Pierwsze wrażenie czasem było bardzo ważne. Nikt nie chciałby chyba próbować swoich zmagań z lekarzem, który niekoniecznie leczył. Biały fartuch miał dodać nieco powagi ratującym życie medykom i sprawdzał się w tej roli znakomicie. Czasem chyba zbyt dobrze. W sytuacji gdy człowiek słyszy – został panu miesiąc życia – chciałby by okazał się to żart.
-Hah, dlaczego? – spytał nieco rozbawiony. Francuska nie wyglądała na zakłopotaną, ani nie sprawiała wrażenia, jakby brakowało jej słów. Wręcz przeciwnie radziła sobie świetnie w ich głupawych żartach. Bał się, że to on mógł nieco przymulać, chociaż miał nadzieję, że dziewczynie rozmawiało się równie dobrze jak jemu. Miło było poznać kogoś o bardzo podobnych zainteresowaniach. –Czasem miło pogadać nawet o głupotach… - dodał z nieco większym spokojem i powagą w glosie. Thijs był wyjątkowo otwarty na różne tematy rozmów. O ile w szkole musiał się nieco hamować, to prywatnie był bardzo spokojnym człowiekiem, z którym można było dosłownie porozmawiać o wszystkim.
-Kiedy trzeba, to umiem być bardzo przekonujący. – nieco przeciągnął słowo bardzo, które nie zabrzmiało tak dobrze, jak na początku mu się wydawało. Cicho zachichotał, by szybko rozluźnić nieco atmosferę i odciągnąć uwagę Mabel od tego co właśnie powiedział.
-Dzięki za zaproszenie. Pewnie coś się znajdzie, ale wolę nie ściągać zbyt wielu osób. – nie chciał, by wyniknął przez to jakiś konflikt. Znajomi Holendra mogli nie przypaść do gustu dziewczyny czy pokłócić z jej przyjaciółmi. Nic dobrego. Miał jednak nadzieję, że i w tej kwestii się dogadają i znajdą kilku wspólnych znajomych.
-Nie no spoko. Chyba też należą mi się jakieś prywatne przyjemności? – przerwał na moment, by zaśmiać się cicho. –Znając życie, to jednak uczniowie zwykle są w większym szoku. – dodał z lekkim uśmiechem na twarzy. Niestety taka była smutna nauczycielska rzeczywistość. Bo jak ten człowiek może mieć własne życie. Przecież powinien świecić przykładem przed uczniami, a najlepiej to w ogóle nie wychodzić z książek, tylko przygotowywać się do zajęć na cały rok. Nawet w trakcie wakacji!
-Niestety. – mruknął dosyć cicho. Niestety bo tym samym ich miły wieczór powoli dobiegał do końca. Odruchowo spojrzał na nadgarstek, jakby chciał zerknąć na zegarek. Szkoda, że poza kilkoma czarnymi opaskami, nic więcej tam nie było. Zegarek zakładał głównie do szkoły, a przynajmniej robił tak, gdy przygotowywał się do pracy w zawodzie. Lubił wiedzieć ile zostało mu do końca lekcji, tak samo jak lubił mieć coś na ręce. Kolejny niezbyt ekscytujący nawyk nauczyciela zielarstwa.
-Odprowadzić Cię? – spytał, bo i tak nie planował już wracać do baru. Wypił drinka, poznał nową, interesującą osobę i zapalił kilka papierosów. Czego chcieć więcej? Czuł się spełniony dzisiejszego wieczoru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 22
Skąd : Cannes, Francja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 170
  Liczba postów : 97
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14565-mabel-lorraine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14635-swita-mabel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14634-chouette
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14633-mabel-alexandra-lorraine




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub "U nieudacznika"   Sro Lip 12 2017, 20:34

- Tak już po prostu mam po trzech drinkach - zaśmiała się. Może rzeczywiście tylko jej się wydawało, że plotła głupoty. Na wszystko miała teraz nałożony filtr tzw. alkoholowy i rzeczy wyglądały na zupełnie inne niż są w rzeczywistości. Dobrze było posiadać umiejętność odróżnienia tych dobrze-innych od źle-innych. Nawet głupie rozmówki były istotnie bardzo ważne na co dzień. W końcu człowiek zwariowałby, jeśli nie miałby z kim porozmawiać o tym, jak beznadziejna jest pogoda lub jak to ostatnio pomylił zaklęcia i zamiast podgrzać zupy zamroził ją w twardą skorupę. Mabel puściła komentarz Thijsa mimo uszu, słysząc jego śmiech, którym maskował swoje słowa. Niepotrzebnie jednak, bo ona nie wyczuwała w tym nic złego.
- Jak mi się nie uda to będziesz musiał ściągnąć wszystkich, bo co to za impreza w dwie osoby - nie żeby miała coś przeciwko mniejszym imprezom. Po prostu na swój "społeczny debiut" chciała przygotować coś dużo większego - Rzeczywiście - zaśmiała się krótko. To chyba uczniom w takiej sytuacji bardziej zależy na utrzymaniu się w dobrym stanie. Chociaż sytuacja jest na pewno krępująca z obu perspektyw.
- Do Doliny Godryka chyba musielibyśmy przejść cały kraj - zaśmiała się - Chyba jednak zdecyduję się na teleportację - uśmiechnęła się do swojego towarzysza - Ale dziękuję. Ogólnie dziękuję za mile spędzony wieczór. Do zobaczenia - odpowiedziała - Oczekuj mojej sowy! - rzuciła jeszcze i odeszła od Thijsa. Zaraz za rogiem teleportowała się i znalazła się pod drzwiami do swojego domu.

z/t

______________________

Mabel Alexandra Lorraine

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1322
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11413-oriane-l-carstairs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11416-shadow#306304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub "U nieudacznika"   Pon Wrz 11 2017, 15:31

Jednak to nie jej dane było wyjść za mąż pierwszej, a Maxowi. I nie za mąż, a po prostu się żenił. I to nie byle z kim. Beatrice Dear. Kto by pomyślał, że po nieświadomym zapoznaniu tej dwójki kiedyś dojdzie do takiej sytuacji. Z pewnością nie Ria. Sama dziewczyna bardzo się cieszyła z zaistniałej sytuacji. Max mógł być szczęśliwy dzięki jej przyjaciółce. Może wreszcie będzie to ktoś, kto naprawdę da mu szczęście. Próbował wiele razy ale jak do tej pory bezskutecznie. Nawet Destiny nie potrafiła mu tego dać. Trochę smutne. I patrząc na jego porażki w miłości widziała siebie. Zbyt bardzo byli podobni.
Weszła do pubu ściągając swoją szatę. Kurtki nigdzie nie mogła znaleźć, a było zbyt zimno na wyprawy bez wierzchniego okrycia. Zajęła jeden ze stolików znajdujący się bardziej w cieniu gdzie jedynie światło świec dawało jakąś możliwość dostrzeżenia czegoś. I gdy tylko podeszła do niej kelnerka od razu zamówiła kłębolota. Ostatnimi czasy tylko to piła i nie sądziła aby miało się to zmienić. A przynajmniej na razie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Londyn, magiczna ulica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 575
  Liczba postów : 719
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5147-maximilian-lamberd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5148p15-serducha-maxa#256539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9166-sowa-maxa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9158-maximilian-lamberd#256541




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub "U nieudacznika"   Sro Wrz 13 2017, 00:10

Oj tak jeżeli chodzi o ich rozterki miłosne to byli bardzo do siebie w tej kwestii podobni, wręcz identyczni. Nie wychodziło im w związkach i przecież nic nie jest powiedziane, że z Beatrice mu wyjdzie tak jakby tego chciał. Nie chciał wracać do tego co było. Rozmowa z Viv uświadomiła mu, że musi walczyć o swoją ukochaną. Oczywiście zdawał sobie sprawę z tego, że ta walka może być przegrana, ale cóż mógł zrobić? Przecież Beatrice dobrze wie czego chce i jeżeli ma kogokolwiek słuchać to chyba jest tutaj coś nie tak. Nie lubił takich sytuacji, zawsze starał się mieć wszystko wyjaśnione. Jednakże tutaj kompletnie nie wiedział jak ma się za to zabrać. Nawet nie wiedział jak ma wszystko tłumaczyć pannie Dear jeżeli zajdzie taka potrzeba, bo ta na pewno nie przekreśli go tak od razu, a będzie chciała z nim przeprowadzić poważną rozmowę. Miał jednak nadzieję, że jej młodsza siostra da sobie święty spokój. Również stawiał, że to Ria powinna pierwsza wyjść za mąż, a nie on żenić się. To stało się tak szybko, ale niczego nie żałuje. Oriane pewnie doskonale pamięta te czasy kiedy był z Beti i jak to wszystko wyglądało.
Dostał list od siostry dlatego od razu ruszył w danym kierunku. W Hogsmeade mieli się spotkać. Cieszył się z tego, że Oriane dostała się do szkoły i może jej się tak poszczęścić, że niebawem będzie sama nauczała danego przedmiotu. Oczywiście trzymał za nią z całych sił kciuki, choć doskonale zdawał sobie sprawę, że to nie będzie takie łatwe. Ale najbardziej cieszył się z tego, że będą jednak koło siebie. Zawsze obawiał się tego momentu gdy oby dwoje skończą studia i ich drogi się rozejdą. Los jednak im tego zaoszczędził, bo Max naprawdę by miał ogromny problem pogodzić się ze stratą siostry. Zbyt bardzo była dla niego ważna. Rozejrzał się po pubie i od razu zasiadł na przeciwko dzieczyny. Uśmiechnął się do niej jednak tak bardziej ponuro. Doskonale go znała i pewnie od razu wiedziała, że coś jest z nim nie tak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1322
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11413-oriane-l-carstairs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11416-shadow#306304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub "U nieudacznika"   Sro Wrz 13 2017, 14:04

Wypiła już trzeci jagodowy jabol, gdy dotarło do niej wreszcie, że wszystko pamięta. No może nie tak dokładnie i wyraźnie ale pamięta. Wcześniej w to nie wierzyła chodź obrazy pojawiały się w jej głowie. Szczególnie przed snem bądź w trakcie niego. Zdążyła oswoić się z myślą iż to sny jednak każdy jakby się nie pojawił przedstawiał Lucasa. Bal przebierany. Pomimo iż wyglądał inaczej ona doskonale wiedziała, że to on. Oświadczyny i jej wyznanie co do Jaya. To wspomnienie przywiodło wraz z sobą wiele emocji których nie potrafiła opanować i jedynie eliksir który miała w dolnej szafce na sen jej pomógł. Do tej pory nie mogła uwierzyć jak mogła mu to zrobić.
A teraz? Teraz czuła pustkę jakiej nigdy wcześniej nie czuła. Nawet wtedy gdy rzekomo spotykał się z Katherine. Brakowało jej go. A w momencie gdy się nie pojawił na umówionym spotkaniu zrozumiała, że on już nie chce mieć z nią nic wspólnego. To bolało, i to bardzo ale starała się pogodzić z tą myślą. Teraz najważniejsza była dla niej praca i przyszły ślub Maxa. A skoro o nim mowa...
Chłopak właśnie wszedł do Pubu i po krótkich oględzinach usiadł naprzeciwko dziewczyny. Oriane z początku uśmichała się zadowolona, że wreszcie mogą się spotkać, jednak jego mina nie była za szczęśliwa. Dziewczyna przechyliła głowę i zmrużyła oczy. Coś było tutaj nie tak .
- Dobra. - kiwnęła ręką na kelnera który akurat koło niej przechodził i szepnęła mu coś na ucho. Ten od razu się oddalił i po kilku minutach wrócił niosąc butelkę zezowatego iwana i dwa kieliszki. Gdy tylko postawił to na stoliku dziewczyna zabrała sie za rozlewanie podając jeden kieliszek bratu. Poczekała aż ten opróżni swój kieliszek po czym sama pozbyła sie zawartości swojego. Był to mocny alkohol który nie każdemu wchodził. A przynajmniej tym bardziej delikatnym. - A teraz powiedz mi co się stało. Bo nie sądzę aby twoja mina ukazywała szczęście. - położyła kieliszek na stole. Chciała zaczarować butelkę aby ta napełniała je sama gdy tylko będą puste, jednak przypomniała sobie o magicznych problemach i zrezygnowała z tego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Londyn, magiczna ulica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 575
  Liczba postów : 719
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5147-maximilian-lamberd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5148p15-serducha-maxa#256539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9166-sowa-maxa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9158-maximilian-lamberd#256541




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub "U nieudacznika"   Sro Wrz 13 2017, 22:54

Oriana była dla niego jedną z najważniejszych osób w jego życiu. Doskonale się dogadywali i można powiedzieć, że mówili sobie dosłownie o wszystkim. Nawet o tym, że Max miał dziewczynę, że się z kimś pocałował, czy kogoś obmacywał. Co prawda byli dorosłymi ludźmi, ale jednak nawet takie błahostki sobie opowiadali. No cóż, ich relacja była naprawdę bardzo zażyła z czego oczywiście bardzo się cieszył, bo Ori była dla niego ważną osobą i nie chciał z nią stracić tak dobrego kontaktu.
Jeżeli chodzi o nią samą. Przykro mu było, że z Lucasem jej się nie udało. Ok. Nie lubił go, ale przecież on nie będzie z nim spał, tak? To była tylko i wyłącznie decyzja siostry, a Max mógł jej jedynie coś doradzić, ale na pewno niczego zabronić.
Z inną osobą na pewno by się nie spotkał, ale Ori nie mógł odmówić, a może ona wpadnie na jakiś pomysł? Przecież chyba go jakoś wspomoże jak się o wszystkim dowie i będzie mogła mu jakoś pomóc. Co prawda nie liczył na żadną pomoc fizyczną, a jedynie psychiczną. Tylko ona tak naprawdę potrafiła go pocieszyć.
Spojrzał na ruchy siostry i uśmiechnął się lekko.
Oj tak to mu na pewno dobrze zrobi. Wziął kieliszek do dłoni i spojrzał na siostrę podnosząc w geście toastu, jednakże nic się nie odezwał co znaczyło, że piją za ich zdrowie, bo to jednak najważniejsze. - Ori ja już nie potrafię z tymi Dearami wytrzymać. Gdzie się nie obejrzę dupa z tyłu... - mruknął do niej i pociągnął nosem w geście szlochania. Naprawdę zależało mu na Beti, ale jak mu to wszystko tolerować? Ori przecież doskonale wiedziała o jego romansie z młodszą Dear i pewnie doskonale też zna jej charakter, bo kto by jej nie znał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Pub "U nieudacznika"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10

 Similar topics

-
» Pub "U nieudacznika"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
-