IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Korytarz na V piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 5162
  Liczba postów : 4469
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Korytarz na V piętrze   Pią Cze 11 2010, 18:20

First topic message reminder :

Wspaniale sklepienie łukowo żebrowe wyróżnia korytarz na piątym pietrze. Ściany, tak samo ja podłoga zrobione są z jasnoszarej cegły. Z wysokich okien, które od podłogi sięgają niemal ku samemu sufitowi, rozciąga się piękny widok na błonia i odległy Zakazany Las.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Tokio
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 121
  Liczba postów : 161




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Pią Maj 18 2012, 18:27

- No dobra An, czas się chyba zbierać... Znowu mówisz sama do siebie baka – Szepnęła kiedy napatrzyła się już na ów parkę... Nie, po prostu ta dwójka zaczęła się zbierać do zamku. A Zakazany Las, Jezioro i Błonia nie były już takie interesujące. Owszem, to naprawdę piękne krajobrazy, ale ileż można się patrzeć w to samo? Zachwycona była pierwszego dnia, kiedy trafiła do szkoły jakiś rok temu. Wtedy nie miała nic innego do roboty jak tylko siedzieć samotnie i patrzeć, czasem śpiewać. I nie ma się co dziwić. Dziecko, które przez całe życie prawie nie jest wypuszczane z domu nie było w stanie zbyt szybko załapać kontaktu ze społecznością szkolną. Owszem, w jej dawnej szkole również było dużo uczniów, ale nadopiekuńcza mama kontrolowała każdą jej znajomość automatycznie odstraszając wszystkich, którzy chcieli się do niej zbliżyć – szczególnie chłopaków. Teraz była wolna. Właściwie to kolejnym powodem, dla którego tak trudno było się jej przyzwyczaić był fakt, że przyjechała tutaj... Nie umiejąc angielskiego. Owszem, potrafiła wydukać parę słów, ale nie była w stanie porozumieć się komunikatywnie. Gdyby nie to, że Ikuto umiał perfekcyjnie oba te języki, to do dzisiaj nie rozmawiałaby z nikim, kto nie pochodzi z krajów azjatyckich. Mniejsza jednak o ten fakt.
Powoli miała zamiar się zbierać. Zerknęła na torbę i miała zamiar ją wziąć, po czym ruszyć dalej, kiedy nagle poczuła, że ktoś za nią stoi. Miała zamiar najzwyczajniej w świeci przywalić tej osobie z łokcia w brzuch – zazwyczaj tak robiła, kiedy ktoś ją zaskakiwał. Po prostu nie ufała ludziom i jej przyjaciele to wiedzieli. Dlatego nigdy nie próbowali jej straszyć. A inni kończyli z co najmniej siniakiem. No, jak wspomniałam drgnęła z zamiarem obrony, ale w tym samym momencie poczuła, że ten ktoś obejmuje ją w pasie i ciągnie do siebie. Z jej ust wyrwało się charakterystyczne „Kyaaa”, które dodatkowo mogło potwierdzić zdanie Finna jakoby Van miała być kimś całkiem innym.
Jej oczy delikatnie zadrżały. Czy on naprawdę mówił do niej? Nie. No coś ty An. Pomylił cię z kimś i trzeba go wyprowadzić jak najszybciej z błędu. Właściwie jak można pomylić z kimś innym swoją dziewczynę? Chociaż chłopak wydawał się być... Taki smutny. Jakby brakowało mu czegoś ważnego. „Pozwolę ci uciec”. Najwyraźniej ten ktoś, kogo chłopak tak pożądał pozostawił go samego. I pewnie ma zamglone oczy, może zapuchnięte od braku snu czy płaczu i dlatego się pomylił. Słodkie. Biedak... Jak ta dziewczyna mogła go aż tak skrzywdzić?
- Um... - Zaczęła unosząc delikatnie dłoń i kładąc ją na policzku chłopaka. Zagryzła dolną wargę. I co ona ma teraz powiedzieć? Nic więcej nie potrafiła. No po prostu nic nie przechodziło jej między gardłem a wielką gulą, jaka się w nim utworzyła. Przełknęła głośno ślinę. Pozostawiła cisze. Z... Zaraz się pewnie zorientuje. Nie ma sensu nic mówić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Amstedam
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 382




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Pią Maj 18 2012, 18:49

To prawda. Ten ktoś potraktował go strasznie. Ta dziewczyna... po prostu go rzuciła. A planowali wspólną przyszłość! Mieli nawet dziecko! On był gotów zaraz się jej oświadczyć, a po szkole wziąć ślub. Mieli mieć szczeniaka, małego mopsa o imieniu Mops i dwójkę dzieci- chłopczyka i dziewczynkę. Mieli być szczęśliwi, mieli się kłócić o to, kto pójdzie na zakupy i godzić się wieczorem, na kanapie przy kominku, oglądając głupie mugolskie komedie. Mieli całe życie przed sobą. Życie, które mieli spędzić z sobą, w miłości i spokoju.
Finn chciał bronić ją przed całym złem tego świata, chciał jej nieba przychylić i nie potrzebował nikogo i niczego innego do szczęścia, gdy tylko miał ją w zasięgu ramion. To oczywiste, że tak łatwo o niej nie zapomni. Nawet nie chciał zapominać. Mógł jej wybaczyć wszystko; to że go opuściła, że być może ma innego... Ale nigdy jej nie zapomni. Może nawet te uczucia wygasną, z dnia na dzień w końcu coraz mniej płacze? A może po prostu to łzy mu się kończą? Nie wali tak mocno w ścianę. Siły go opuszczają? Podjada żelki, ale zaspokaja tylko niezbędne minimum.
-Corin...- szepnął, a czując jej dłoń na policzku... Nie zadrżał. Coś tu jest nie tak. Zawsze, gdy tylko była obok jego serce podrywało się do galopu, a ciało drżało z podniecenia. -Tęskniłem za tobą. Czemu się nie odzywałaś?
W końcu chwycił dziewczynę delikatnie za ramiona, obracając w swoją stronę i... zamarł. To nie była ona! Wprawdzie była do niej niesamowicie podobna- te same oczy, usta, ten sam kształt uroczej buzi i nawet styl ubierania się. Ale, na miłość boską, poznałby chyba swoją ukochaną, prawda? To się po prostu czuje. A on nie czuł nic.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Tokio
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 121
  Liczba postów : 161




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Pią Maj 18 2012, 18:59

An nawet, jeśli nie zna Corin to niewiele się od niej różni. To aż zaskakujące, że żyjąc całkiem osobno zdaje się wręcz, że z charakteru są prawie swoimi klonami. Chciała mieć mopsa tylko, że imieniem książę Karmelek. I trójkę dzieci – Amelia, Nikodem i Anastazja. Chciała kłócić się z chłopakiem o to, kto zgasi światło i zawsze przegrywać wracając uderzając boleśnie w brzeg łóżka i będąc gilgotaną do śmierci. Rzucać miśkami w ukochanego kiedy się kłócą, a potem zbierać je, żeby czasem nie pomyślały, że Van ich nie kocha. I do tego jeszcze wieczorny seans głupich, mogolskich bajek. Corin w gruncie rzeczy była podobna z niewielkimi różnicami. No, ale była między nimi jedna, ogromna cecha, którą posiadała jedna a druga nie. Av nigdy w życiu się nie puszczała i nie miała najmniejszego zamiaru tego robić.
Corin... Więc tak musi mieć na imię ta dziewczyna, która zrobiła mu taką krzywdę. Corin... Chyba widziała czasem tą dziewczynę na korytarzach, ale nigdy w życiu nie rozmawiały. Nie było jakoś okazji. A może to ktoś całkiem inny? Mniejsza o to. Kiedy znów do niej mówił miała ochotę przerwać mu. Oczy jej delikatnie zadrżały słysząc jego ton. Jak on musiał strasznie kochać tą kobietę. To wręcz nieludzkie...
Pozwoliła się odwrócić i spojrzała z dołu na mężczyznę. Był nawet całkiem przystojny. Nie, to złe słowo. Był szalenie przystojny. Nawet z workami pod oczami i bez uśmiechu na twarzy. Przekrzywiła lekko twarz w bok po czym odwróciła wzrok. Uchyliła usta, by zaraz potem je zamknąć. Dopiero po chwili rzuciła jakże niezwykle mądrą i światłą wypowiedź.
- Um... Przepraszam... - Właściwie nie miała pojęcia za co go przeprasza. Za to, że nie jest jego dziewczyną? Za to, że przez chwilę pewnie wróciły do niego bolesne chwile i teraz pewnie będzie bardzo smutny? Tak, jakby ta Corin odeszła przez nią. I choć właściwie w gruncie rzeczy nie musiała tego mówić, to jednak miała wrażenie, że musi. Uniosła delikatnie kącik ust.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Amstedam
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 382




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Pią Maj 18 2012, 19:07

To co teraz poczuł było nie do opisania. Podobnie jak podczas spotkać z Corin, ale te uczucia były... negatywne. Tak, to odpowiednie słowo. Czuł ucisk w żołądku, a w gardle wielką gulę. Dłonie mu się trzęsły, a serce biło jak szalone, ale z zupełnie innych powodów niż dotychczas. Był zrozpaczony. W jednej chwili jego świat się zawalił- po raz drugi. W jednej chwili stracił nadzieję, że może coś jeszcze da się naprawić. Bo to nie była ta Gryfonka, którą kochał. Nie była jego dziewczyną, nie była jego panią... I choć z wyglądu była do niej podobna, to Finn był pewny, że w niczym nie może się z nią równać! Była jedynie jakąś marną kopią, a on miał ochotę trzasnąć nią o ścianę- nie, Corin, nie w taki sposób jak myślisz.
Chciał ją zabić, a to go przerażało, paraliżowało. Ale... ona dała mu nadzieję! A teraz to wszystko prysnęło. Wiedział, że ta dziewczyna nie była niczemu winna, bo skąd miała wiedzieć o nim, o Corneli? No właśnie, znikąd. Ale to wziąć bolało i nic nie mógł na to poradzić. Był tak strasznie zły... Na siebie, na Corin i wreszcie na tą biedną dziewczynę, która stała tu przed nim, najwyraźniej nie mając pojęcia o co mu chodzi. Świrus, skąd on się urwał?
-Przepraszam, ale... Jestem jakiś rozkojarzony, nie spałem i to pewnie dlatego- zaśmiał się sztucznie. -Raz jeszcze, przepraszam. Pewnie masz mnie za dziwaka, co? Ale spokojnie! W tej szkole jest takich pełno- posłał jej słaby uśmiech, znów nakładając czapeczkę na głowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Tokio
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 121
  Liczba postów : 161




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Pią Maj 18 2012, 19:25

Oglądała go w ciszy. Był zły. Tego nie da się tak łatwo ukryć. A ona ma odrobinę talentu do czytania w ludziach jak w otwartej książce. Choć nie mam pojęcia gdzie się tego nauczyła, skoro przez tyle lat siedziała prawie jak pod szklaną kopułą. Oglądała dokładnie zmianę na jego twarzy. Teraz ten ból w oczach. Aż sama przestała się uśmiechać, co się naprawdę bardzo rzadko zdarza. Zrobiła kroczek do tyłu lekko skłaniając przed nim głowę. To kolejny znak jakby na przeprosiny. No i w jej rodzinnym mieście to oznacza szacunek, jakim darzy się drugą osobą. Oczywiście, że nie miała go za świrusa. Chociaż pewnie lekkim był, skoro zakochał się w takim stopniu. Dla niej to było niemożliwe wręcz... Może dlatego, że jeszcze nigdy nie przeżyła czegoś takiego.
Uniosła spojrzenie i usiadła na brzegu dość długiego parapetu klepiąc miejsce obok siebie i jednoznacznie każąc mu usiąść. Chyba jest jej to winien, prawda? W końcu przed chwilą się do niej przytulał, a mogła tego nie chcieć, więc niech nawet nie próbuje uciekać. An i tak by go złapała i zmusiła na siłę do... No właśnie, do czego. Do siedzenia i milczenia? Bo jak na razie nie miała dobrego planu ponieważ jej myśli zostały zapełnione przez „Ciepły, miły, przystojny” i inne przymioty jakimi starała się opisać tego chłopaka i zaszufladkować do odpowiedniego miejsca. No dobrze, starczy tego dobrego. Przybrała dość poważną minę jak na nią, ale nadal łagodną.
- Mów – Skwitowała wszystko jednym słowem o tonie nie znoszącym sprzeciwu. Tak właściwie, to Van nie jest marną kopią Corin. To Corn jest marną kopią An. Dlaczego? Ponieważ ta Gryffonka jest starsza o parę minut. Ale lepiej nie mówić o czymś, o czym ani jedna z nich nie ma najmniejszego pojęcia. Jednak co fakt, to fakt. Podobieństwo szczególnie charakterów jest rażące.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Amstedam
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 382




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Pią Maj 18 2012, 19:37

Ciepły, miły, przystojny? On nie był w stanie zobaczyć u siebie żadnej z tych cech, przynajmniej teraz. Ale nie zawsze tak było- jeszcze nie tak dawno właśnie taki był. Teraz nie zostało prawie nic z dawnego Finna- był oziębły, nawet dla przyjaciół i zbywał wszystkich pod byle pretekstem. O Boże, oddałby wszystko by móc porozmawiać z Corin choć raz, jeden, jedyny raz! Chciał wyrzucić jej wszystko, nakrzyczeć, a potem przytulić mocno, każąc nie ruszać się nigdzie. I tak by jej na to nie pozwolił. Kobiety- on kiedyś przez nie oszaleje. Dlatego postanowił już nigdy się w żadnej nie zakochać. To przynosi tylko ból, cierpienie. I czarna rozpacz murowana. Deprecha też. Narzekał, że nic w jego życiu się nie dzieje? No to teraz już nie będzie marudził. Jego przyjaciel umarł, dziewczyna odeszła, wszyscy inni zaraz też się od niego odwrócą- ile można wytrzymać z takim ponurakiem, jakim się stał?
Spojrzał na dziewczynę wyraźnie zaskoczony i zrobił kilka kroczków w jej stronę. Tak bardzo przypominała mu Corin, ale nie mógł, nie chciał jej w niej zobaczyć. Nie zniósłby tego.
-To tylko głupia pomyłka- bąknął, jednak zajął miejsce obok niej. Spuścił głowę, naciągając daszek bardziej, by zasłonić twarz. Obrócił głowę w bok. Nie mógł na nią patrzeć, nie zmuszajcie go do tego, proszę.
-Była taka dziewczyna... moja- szepnął, trzymając skrawek daszka. Czuł, jakby dławił się każdym słowem, powietrzem. Nią. -Po prostu ode mnie odeszła. Nie chce mnie widzieć, ale ja ją kocham. Była największą dziwką w tej szkole, ale ja ją kocham. Puszczała się z każdym i zdradzała mnie, przynajmniej na początku. Robiłem dla niej wszystko, w końcu byliśmy przyjaciółmi. Zaszła w ciążę- wzruszył delikatnie ramionami, zakrywając twarz dłonią, by nie mogła dostrzec łez, które wzbierały mu pod powiekami. -Wiem, że nie czuła do mnie tego samego, ale usilnie starałem się to zmienić. Musiała być moja. Ja byłem dla niej najlepszy!- podniósł głos, po czym przeklął cicho. -Dla niej ryzykowałem tyle razy, poświęciłem wszystko co miałem, by mnie pokochała. Myślałem, że mi się udało. Byłem głupcem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Tokio
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 121
  Liczba postów : 161




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Pią Maj 18 2012, 19:56

Ciepły, to bardziej cecha organizmu. W momencie, kiedy do niej się przytulił czuła się tak, jak masełko rozpływające się na gorącej patelni. To była chwila, ale mimo wszystko. Może to był powód, dla którego po prostu się nie odsunęła od razu? Miły również był. Przecież mógł na nią nawrzeszczeć, że ona to nie ona. Pewnie An właśnie tak by zrobiła w jego sytuacji. A prawdziwie przystojny chłopak jest urokliwy nawet, jeśli nie spał od wielu dni i nie jadł. No, ale przecież nie będę go wychwalać. Nie taki cel.
Nie dziwię się, że ma uraz do siebie, do dziewczyny, do całego świata, że tak go rani. Ale przecież nie można tak się męczyć przez cały czas. W końcu na pewno mu przejdzie. W pewien sposób wciągnął w to Van. I myślała o tym jak może go pocieszyć. Jednakże dopóki nie pozna sytuacji nie będzie w stanie powiedzieć nic konkretnego, co mu pomoże. A przecież „wszystko będzie dobrze” nigdy nie jest idealnym wyjściem z sytuacji.
Wysłuchała go dokładnie. Sprawa naprawdę wyglądała bardzo, bardzo poważnie. Na miejscu tego chłopaka pewnie w życiu by się nie podniosła. Jako autorka wiem, że Cornelia też kochała Finna. Ale nie mogła z nim być. Po prostu chciała raz na zawsze zostać sama, zmienić otoczenie. Uciec od tego wszystkiego. I jestem pewna, że kiedyś wróci. Kiedy wszyscy o niej zapomną a i ona zdoła zapomnieć.
- Może miała powód? - Spytała Van cicho oglądając chłopaka. Nie zdziwiła się, że ten nie chce na nią patrzeć. I tak jak prosisz nie kazała mu tego robić, chociaż miała ochotę. W gruncie rzeczy źle to ujęła. Nie było wytłumaczenia dla takiego działania. Ta dziewczyna po prostu byłą podłą zdzirą.
- Obwiniasz się, że odeszła... Prawda? - Dodała jeszcze ponosząc nogi na parapet i przytulają się do nich. Oparła policzek o kolano nadal wgapiając się w niego uparcie, co mogło już powoli irytować. No, kolejna różnica z Corin. Tamta nigdy nie patrzy na nikogo. Van wręcz przeciwnie. Uwielbia świdrować ludzi spojrzeniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Amstedam
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 382




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Pią Maj 18 2012, 20:06

-Nawet nie wiem, czemu ci to wszystko mówię. Ostatnie tygodnie były koszmarne. Mój przyjaciel... on umarł na moich oczach. A ona była wtedy przy mnie, w jej ramionach czułem się troszkę lepiej. Przy niej wszystko było prostsze i nie musiałem się niczym martwić, bo mając ją czułem się panem świata. Wiesz... wzdychała do niej większość męskiej części Hogwartu, klepali mnie po plecach... zazdrościli mi. Oczywiście, że mi się to podobało- powiedział, pięścią pocierając oko. Za nic nie może się rozpłakać. Po prostu nie może. To tak jakby beczał przy Corin, to słabość, której nie chciał nikomu okazać. Męska duma, ach, drażliwy temat.
-Walczyłem o nią, dosłownie i w przenośni. Powiedz mi, czego mi brakuje?- spytał, choć oczywistym było, że to tylko pytanie retoryczne. Przecież nie znała go, nie mogła oceniać więc nie miał jej za złe, gdy milczała. Właściwie to nawet nie dał jej odpowiedzieć.
-Myślałem, że kocha mnie tak jak, ja ją. Straciliśmy dziecko, ale wciąż byliśmy razem, choć na początku mogło się wydawać, że jesteśmy ze sobą tylko ze względu na malucha. I tak było, ale... naprawdę się w niej zakochałem. Więc... jak mogę nie obwiniać się o jej zniknięcie?- spytał, ale tym razem przeniósł wzrok na dziewczynę. Chciał po prostu by ktoś zapewnił go, nawet jeśli byłoby to kłamstwo- że wszystko będzie w porządku. -A ty strasznie mi ją przypominasz. Pachniała, chodziła, ubierała się jak ty. Nawet ten wisiorek, który masz pod bluzą... Miała identyczny- powiedział i... nie zwrócił na to szczególnej uwagi. Taki ot, zwykły wisiorek, przynajmniej tak mu się wydawało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Tokio
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 121
  Liczba postów : 161




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Pią Maj 18 2012, 20:23

- Nie musisz mi tego mówić i tak nie zrozumiem – Powiedziała cicho uśmiechając się delikatnie. Dokładnie każde słowo jego wypowiedzi uderzało ją głęboko. A szczególnie ten moment, kiedy stwierdził jakoby Van miała być podobna do tej całej Corin. Czyż więc powinna być traktowana jak dziwka? Szczerze, to mało ją obchodził ten fakt dopóki nie doszło do naszyjnika. Wtedy uniosła dłoń i złapała delikatnie za srebro. Była naprawdę bardzo zaskoczona. Ten wisiorek zdawał jej się kluczem do przeszłości. Tej przeszłości, której tak naprawdę nigdy nie poznała i prawdopodobnie nigdy nie poszła. To symbol rodziców, którzy porzucili ją na dworcu... Przynajmniej tak jej wmawiano od zarania dziejów. Symbol biologicznej rodziny. Chyba. Ale skoro nie tylko ona ma ten wisior, to pewnie... Myliła się przez tyle lat. Może to tylko zwykły naszyjnik. Ale i tak go nie ściągnie, żeby nie wiem co!
- To naprawdę smutne... Te wszystkie zdarzenia w twoim życiu. Wiesz... Mogę ci powiedzieć coś bardzo naiwnego i dziecinnego? - Spytała i nie czekając na odpowiedź kontynuowała – Zazdroszczę ci. Tego, że możesz żyć. Może los nie jest dla ciebie zbyt przychylny, ale nie trzyma cię przez całe życie w jednym pokoju oddalonego od każdej istoty, która mogłaby ci zrobić krzywdę. Płacisz ogromną cenę za to, że innym razem możesz robić co chcesz i być po prostu szczęśliwy. Prawie każdy tak ma. Ja też chciałbym tam mieć. Chciałabym, żeby ktoś mnie zranił... Wtedy moje życie byłoby normalne. Otrzymując nieszczęśliwe zdarzenia mogłabym doświadczyć choć przez chwilę szczęścia, a nie uciążliwej pustki i obojętności pełnej pozorów – Skomentowała wystawiając dłoń w jego stronę i łapiąc go delikatnie za podbródek. Odwróciła jego twarz w swoją stronę patrząc mu prosto w oczy swoimi błękitnymi ślepiami.
- Po deszczu zawsze jest tęcza, wiesz? A nawet jeśli masz wrażenie, że twoja opowieść się skończyła przez stratę jednego bohatera, to nie znaczy, że nie możesz dopisać następnej, może nawet lepszej części. Przeszłość istnieje po to, żeby ją przeżyć i zapomnieć. Skup się na tym, co może się jeszcze zdarzyć jeśli w końcu się wyśpisz, zjesz wielką paczkę żelków i wypijesz miskę kakao – Odsunęła od niego dłoń i położyła na swoich już rozprostowanych kolanach. Oblizała dolną wargę się gając po torbę i szukając w niej czegoś. Po chwili wyjęła wafelka, którego otworzyła i przełamała na pół wystawiając w jego stronę jedną część. An rzadko działa bezinteresownie. Rzadko komukolwiek pomaga. Dlatego dziwię się, że tak zaangażowała się w pocieszanie tego chłopaka. W jakiś dziwny sposób był jej bliski.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Amstedam
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 382




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Pią Maj 18 2012, 20:35

-Co to za życie? Ja już umarłem- mruknął, spuszczając głowę niżej. Był tak cholernie ponury. Widząc się z boku zapewne dałby sobie niezłego kopa. To nie ten sam Finn, ktoś go podmienił! Oddać tego prawdziwego, głupi kosmici.
Corin nigdy nie wspominała mu o naszyjniku. Po prostu nigdy się z nim nie rozstawała, a on nigdy o niego nie pytał. Nawet tamtej nocy, gdy się kochali... Nie, nie może o tym myśleć! Zresztą- wtedy nie myślał. Był pijany, nic z tamtej nocy nie pamiętał, ale wiedział, że ona była. Wprawdzie nie wiedział jak do tego doszło, ale mówiła mu, że to było po imprezie, oboje byli upici, ona mniej, on bardziej. Do dziś nie miał pojęcia, że dziewczyna była trzeźwa. Jak tak teraz na to patrzę, to wydaje mi się, że w ich związku tak wiele rzeczy było niejasnych, tak wiele kwestii nieporuszonych... Ale Puchon uparcie twierdził, że wie o niej wszystko. W jakim był błędzie.
-Chętnie bym się z tobą zamienił- powiedział, delikatnie wyrywając się spod jej uścisku. Nie chciał być przez nią dotykany. Może to głupie, bzdurne, ale... ona za bardzo mu ją przypominała. Jednocześnie kochał ją i nienawidził. Tak, tak. Bo choć nie widział w niej Corin, to gdy tylko na nią patrzał przypominała mu się. A gdy słyszał jej głos- widział Gryfonkę, swoją ukochaną, która opowiada mu o spotkaniu z Lilly. Gdy dotykała go- przypominały mu się jej delikatne pocałunki.
Wziął od niej wafelek i powoli wsunął do ust. Dobrze było coś zjeść. On naprawdę od kilku dni żył o samych żelkach i wodzie. A musicie wiedzieć, że wody nie cierpiał. Lubił gazowane napoje, nawet sok dyniowy, ale zwykłej, bezsmakowej wody nie znosił. To dla niego wielkie poświęcenie!
-To aż niewiarygodne, jak jesteście podobne. Miała znamię na policzku, o tutaj- wskazał swój policzek i uśmiechnął się mimowolnie na to wspomnienie. -A nie tak dawno temu miała swój bal debiutantek. Była naprawdę cudowna- westchnął. Jak wiele było w jego słowach sprzeczności; przed chwilą wyzywał ją od dziwek, a teraz jest wspaniała. Ale to prawda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Tokio
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 121
  Liczba postów : 161




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Pią Maj 18 2012, 21:08

- Zawsze lepsze niż żadne. Zobacz chociażby to. Kiedy ty miałeś pięć lat pewnie biegałeś po dworze ze zdartymi kolanami i błotem na policzku, ne? Ja siedziałam sama w pokoju któryś dzień z kolei bawiąc się jedną i tą samą lalką o imieniu Carmen. Nadal się chcesz zamienić? – Wytknęła delikatnie język w jego stronę. Gdyby to było możliwe, to ona też byłaby chętna zamianie. Może nie chciałaby, by każde nieszczęście działo się w tym samym czasie, ale mimo wszystko miło byłoby zostać rzuconą przez chłopaka, z którym było się przez wiele lat. Właśnie dlatego, że ten jeden smutny moment poprzedzał by ogromny czas, kiedy wszystko było dobrze. Kiedy zawsze miałaby się do kogo przytulić i zamiast zimne oczy porcelanowej lalki patrzałyby na nią czułe, dwie źrenice należące do jakiegoś blondyna.
Kiedy się wyrwał grzecznie odsunęła rękę i chyba całą siebie też trochę przesunęła. No dobrze, małe kroczki. Wstała z parapetu i obejrzała dokładnie chłopaka od góry do dołu. Przecież wafelek to zdecydowanie za mało dla dorosłego faceta. Jeszcze jej tutaj lada chwila zemdleje. A przecież ta dziewczyna robi najpyszniejszą jajecznicę na świecie, więc nawet jeśli człowiek jest przybity życiem, to na pewno zaraz poprawi mu się humor! To naiwne prawda? Ale nie można odmówić zdaniu, że jest to również strasznie słodkie. Od kolejne dziecko, którym się trzeba wiecznie i bez przerwy opiekować, bo do tego właśnie jest przyzwyczajone.
- Choć mały, idziemy zanim będziesz wyglądał jak zombie. Wprawdzie lubię ów istotki, ale one unikają mnie. Nie wiem dlaczego. Może nie mam mózgu? W każdym razie idziemy napaść na kuchnie! Ty weźmiesz piłę mechaniczną, a ja wezmę kozę!... Właściwie jeszcze nie wiem po co, ale na pewno nam się przydadzą! - Uśmiechnęła się delikatnie chcąc koniecznie zmienić temat. Naprawdę był strasznie słodki, kiedy tak się męczył, ale zdecydowanie nie było to nic dobrego. Znamię na policzku? Ale fajnie tak właściwie! An nie ma na swoim ciele żadnej skazy. Zero blizn, zero pieprzyków. Ale co się dziwić, skoro była trzymana zawsze pod dachem, schowana przed światem. Całe szczęście, że rok w tej szkole wyrwał ją z zamknięcia się w sobie i nieśmiałości spowodowanym życiem z nadopiekuńczą matką. I jak widać w tej chwili ma niestwierdzone ADHD.

/Bożeee aż się rozczuliłam! Jak ja go strasznie kocham!/
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Amstedam
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 382




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Pią Maj 18 2012, 21:19

Naprawdę zastanawiam się dlaczego on to jej wszystko powiedział? Była zwykłą, nieznajomą dziewczyną, dla której pewnie stanowił kłopot, którego jak najszybciej trzeba się pozbyć. Nie miał jej tego za złe. Ale tak dobrze było znaleźć kogoś, kto chciał go wysłuchać, kogoś kto wtrącał się i chciał wiedzieć, co się dzieje. Na pewno Andrew by go wysłuchał, zrobiłaby to nawet Lilly, w końcu i ona była przyjaciółką Corin. Oni na pewno by go wysłuchali... gdyby tylko Finn chciał się im zwierzyć. Ale problem polegał na tym, że nie chciał. Był zbyt próżny, samolubny... chował wszystkie te emocje w sobie, wyładowując się jedynie na głupiej ścianie! Czy to nie kretyńskie? Otaczali go ludzie, którzy naprawdę go lubili, a nawet jeśli- zawsze mógł podejść do jakieś dziewczyny i po prostu się jej wypłakać. Założę się, że wiele chciałoby teraz być w roli jego pocieszycielki; biedny, mały, słodki Finn, taki przystojny, trzeba się nim zająć! A gdy tylko dojdzie do siebie wyznam mu miłość!
O nie, nie z nim takie numery. Nikomu nie da się tak do siebie zbliżyć, nigdy więcej takiej zawieszonej miłości... Tak przynajmniej mu się wydawało, bo mi- autorce- wydaje się, ze w jego życiu zaraz wydarzy się coś wielkiego, takie BUM! Ale on o tym jeszcze nie wie. I lepiej jeszcze go o tym nie informować.
-Mały?- spytał, unosząc do góry brew. Bo o ile nazywali go już słodkim, uroczym, Finnkiem i takie tam, to nikt go nigdy nie nazwał "małym". Ludzie, on ma prawie dwa metry wzrostu, do tego jest szczupły, co jeszcze bardziej to podkreśla. Dryblas i tyle.
Dał się jej prowadzić, nie protestując. Szedł jednak za nią, uśmiechając się dziwnie pod nosem. Tak, od tyłu zdecydowanie wyglądała jak Corin.

z/t x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Norwegia / Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 108
  Liczba postów : 253




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Wto Cze 12 2012, 20:40

Dominic wyszedł wściekły z Dormitorium. Był ubrany na czarno i właściwie sam nie wiedział , po co wyszedł. Gdzie, by nie był musiał się przedzierać przez ogromne kałuże. Że niby jak on miał to zrobić? On z laską przy nodze!?
Chłopak był wściekły od środka jednak od zewnątrz wyglądał jak, by go ta sytuacja wcale nie interesowała. Ba! Jak, by mu to było nawet na rękę!
Chyba naprawdę nadciąga koniec świata. Żeby w Hogwarcie działy się takie rzeczy to już był szczyt wszystkiego!
Dominic wściekły, jak już wcześniej wspominałem wędrował w wodzie po kolana. Już samo schodzenie po schodach było udręką, a nie wspominając, że teraz były one zalane wodą! I niby jak miał zdążyć na tę lekcję? Na piątym piętrze stało się nie uniknione i w końcu upadł boleśnie na swoje cztery litery. Wściekły odrzucił gdzieś w kąt swoją laskę i wyjął z kieszeni proszki przeciwbólowe. Oczywiście połknął jedną i siedział na schodach z miną. „Pierdole nigdzie nie idę” Miał gdzieś tą całą lekcję. Jak chcą, by uczniowie docierali na lekcje to niech zrobią coś z tą przeklętą wodą, bo tak się nie da żyć. I niby jak oni wszyscy mieli się uczyć? On nie potrzebował się uczyć, ale inni? Zresztą, co go interesują inni.
Chłopak odchylił do tyłu głowę i patrzył się na sufit. Miał gdzieś, że moknie i to, że siedzi w wodzie. Miął gdzieś, że nie dotrze na lekcje…, Ale, żeby nie było w tej szkolę windy? Toż to skandal!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Tiverton; hrabstwo Devon; Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 98
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 233
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3975-ariena-michelle-fealivrin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3977-afiliacje-panny-arieny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5012-skrytka-arjenki




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Wto Cze 12 2012, 22:05

Mokro, zimno, śmierdzi stęchlizną. Renomowana szkoła Magii i Czarodziejstwa? Hahaha. No nie ważne, nie będę się czepiać. Nie należę do takich osób. Cholera, rozgryźliście mnie jednak.. Tak, należę. No bo jak można w takich warunkach robić cokolwiek? Do cholery gdzie się podziewa magia w tak krytycznych sytuacjach? Ehe, to jakieś jaja. A Ty gdzie leziesz łamago? Do Ciebie mówię Aria! Ona jak zwykle ma w dupie, to co się dzieje dookoła i biegnie sobie na piąte piętro, aby pobrzdąkać na skrzypcach, czy tam na pianinie. Przeskakuje co drugi stopnień, trzymając w ręku futerał ze skrzypcami. Pewnie, gdyby na dworze świeciło słońce siedziałaby teraz na dachu, albo na łące przy błoniach i odprawiała swoje wirtuozje. Ale niestety, wszystko wyglądało nieco inaczej. Z zachmurzonego nieba lały się strumienie deszczu, które jakimś cudem nie zwracały w ogóle uwagi na Hogwardzki dach i lądowały w środku zamku. Czysta, istna parodia. Nie wspomnę już o błoniach i okolicach szkoły. Jedno wielkie jezioro. Ale już nie będę rozprawiała na ten temat, bo wpadnę w jeszcze większą złość niż do tej pory. A naprawdę jestem bardzo zła. No bo jak można zasłonić bramkarzowi piłkę? Aaa nie ważne. Wróćmy do fabuły.
Aria biegła po wilgotnych schodach, nucąc pod nosem jakąś melodię. Nie wiem co to było, nie znam się. Już prawie była na piątym piętrze, gdy pod nogami mignął jej jakiś patyk, więc przystanęła na moment. Co to było? Chyba jakaś laska. Znajoma laska? Tak jej się przez chwile wydawało, ale nie miała zamiaru dłużej się nad tym zastanawiać. Ruszyła dalej. Minęła dwa stopnie, gdy go zobaczyła.
- Cholera.. - mruknęła pod nosem, po czym niemalże bezszelestnie obróciła się na pięcie, by zaraz czmychnąć w dół po schodach. Kogo tak unikała? No tego cholernego Krukona, który ostatnio nawciskał jej jak tylko najlepiej potrafił. Zmieszał ją z błotem i takie tam. Nie miała zamiaru z nim zadzierać, nawet nie chciała go mijać, aby nie dać mu pretekstu do kolejnej zaczepki. Powoli, stopnień po stopniu schodziła na czwarte piętro, gdy to kopnęła laskę, którą wcześniej mijała. Ten cholerny patol spadł kilka schodów niżej, robiąc przy tym tyle hałasu, że głowa mała. Aria przystanęła wtedy i przymknęła oczy, tak jakby chciała stać się niewidzialna właśnie w tej chwili. Miała nadzieję, że on tego nie usłyszy i będzie mogła iść dalej. Zwariowała, czy jak? On może był idiotą, ale chyba nie był głuchy, nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Norwegia / Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 108
  Liczba postów : 253




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Sro Cze 13 2012, 12:37

Dominic siedział patrząc w sufit bez zainteresowania. Widział kątem oka mijających go uczniów i patrzących się na niego dziwnym pytającym wzrokiem. Dominic i tak już był przesiąknięty od wody, a także spóźniony na lekcje i naprawdę nie zamierzał nigdzie iść. Miał gdzieś, że dostanie szlaban czy co tam innego wymyślą.
Zainteresował się, dopiero , kiedy pojawiła się osoba, której akurat najmniej się spodziewał. Była to, mianowicie Puchonka nazwana przez niego stolarnią. Osoba, która nie cierpiała Dominica, za to on nie żywił do niej jakiś negatywnych uczuć. Przez jego głowę przeleciało ich ostatnie spotkanie. Może i faktycznie w, tedy za ostro ją potraktował i, chociaż mógłby się wytłumaczyć na dziesiątki różnych sposobów to i po co? Po pierwsze nie zamierzał przepraszać po drugie i tak go nie obchodziło czy dziewczyna poczuła się zraniona czy nie. No dobra może i go obchodziło, ale nigdy czegoś takiego nie ukazywał i teraz też nie zamierza. Prawdę mówiąc, zamierzał pozwolić jej odejść. Nawet, gdyby zdecydowała się przejść obok to nie zaszczyciłby jej ani jednym spojrzeniem. Teraz jednak, kiedy kopnęła jego laskę i zatrzymała się Dominic spojrzał na nią, a raczej na jej plecy z miną „I po jaką cholerę się zatrzymujesz idiotko?” Dobrze, że dziewczyna nie umie czytać w myślach… A może?
- Kopnięcie laski nie da tych samych fajnych uczuć, co kopnięcie kaleki. – Stwierdził wciąż na nią patrząc. Cały czas w dłoniach obracał pudełeczko po tabletkach. Czekał na jej reakcje i prawdę mówiąc był jej bardzo ciekawy. Czy znów podejmie z, nim dyskusję, czy podejdzie, uderzy go, po czym sobie pójdzie czy od razu sobie pójdzie? Istniała jeszcze czwarta możliwość, ale chyba nie warto o niej wspominać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Tiverton; hrabstwo Devon; Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 98
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 233
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3975-ariena-michelle-fealivrin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3977-afiliacje-panny-arieny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5012-skrytka-arjenki




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Sro Cze 13 2012, 17:32

Niefartem było to, że Aria nie należała do osób nadto zwinnych. Stąd to przypadkowe kopnięcie laski, która musiała polecieć dalej z takim łoskotem. Nie było to zamierzone, ani nic z tych rzeczy. W końcu chciała się bezszelestnie wycofać, aby Krukon nie zaczął znowu pleść do niej jakichś głupot, a potem ubliżać na wszystkie znane mu tylko sposoby. Nie potrzebne jej było to do niczego, w końcu nie należała do osób kłótliwych, no chyba, że zaszła taka potrzeba i nie miała innego wyjścia. Panna Fealivrin przystanęła dosłownie na kilka sekund, a gdy laska się zatrzymała, chciała niepostrzeżenie ruszyć dalej. No ale tak jak podejrzewałam, ten gościu znowu coś do niej zaczął paplać. Ależ byłam zdziwiona, gdy w zdaniu jakie wypadło z jego ust nie było słów typu: idiotka, kretynka, łamaga, debilka no i takie tam jeszcze jakie padły ostatnim razem. Nie będę wymieniać wszystkich, bo podejrzewam, że dzisiaj bym nie zdążyła tego zrobić.
- To nie było celowe.. I kogo tutaj nazywasz kaleką? - wykrztusiła w końcu, zaraz po tym jak przełknęła niewielką gulkę blokującą jej gardło. Wywróciła oczami, po czym zeszła kolejne dwa stopnie w dół i podniosła laskę, którą wcześniej kopnęła. Odwróciła się do chłopaka, jednak nie patrząc na niego. Przeskoczyła dwa stopnie, potem kolejne i położyła zgubę obok Krukona.
- Nie musisz dziękować.. - mruknęła ironicznie. Nie oczekiwała podziękowań. Ba! Wiedziała, że ich nie usłyszy. W końcu pamiętała jaką kulturą osobistą mógł się poszczycić ów chłopak. Wychodziło na to, że chyba.. Żadną?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Norwegia / Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 108
  Liczba postów : 253




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Sro Cze 13 2012, 18:58

Dominic patrzył się na dziewczynę i był przekonany, że posłucha jego jakże wspaniałej rady. Jednak dziewczyna postanowiła nie popełniać ostatniego błędu. Zresztą robienie jak wszyscy i unikanie go jak ognia jest chyba najlepsza rzeczą, jaką można zrobić w stosunku do niego.
- Na pewno nie.. – Dominic zamilkł w pół słowa. Chciał powiedzieć, że na pewno nie ją, ale kątem oka dostrzegł opartego o ścianę chłopaka. Rozpoznawał go był to Tristan Paladin i nic, by nie było w tym dziwnego, gdyby nie fakt, że chłopak nie żyje już chyba od miesiąca czy jakoś tak. Dominic przeniósł na niego spojrzenie, co było dosyć dziwne zważywszy, że tak naprawę nikogo tam nie ma a on z zaciekawieniem i dziwieniem patrzy się na ścianę.
Dlaczego… Dlaczego akurat zmarły chłopak mojej byłej? Czyżby to był omam? Nie. To coś innego. Czyżby to była… Moja podświadomość?
Burze myśli zakłóciła dziewczyna. Jej słowa nie dotarły do chłopaka i kompletnie nie wiedział, co powiedziała. Przypuszczał, że za pewno coś zgryźliwego i z ironią, a nawet obraźliwego i zmuszającego go do odpowiedzenia tym samym. I za pewne, by tak się stało, gdyby sens jej słów dotarł do chłopaka. Dopiero dźwięk odkładanej laski we wodzie wybudził go na tyle, by mniej więcej wiedział, co się dzieje.
- Dzięki… - Powiedział wolno nie odwracając swojego spojrzenie od pustej ściany. Wiedział, że dziewczyna nie widzie tego, co on, bo, inaczej zwróciłaby uwagę na jeszcze jedną osobę lub ducha. A może to ich zmowa, by do końca ze świrować Dominica? Było, by to możliwe, gdyby nie fakt, że Tristan nie miał brata bliźniaka.
Mój stan choroby aż tak drastycznie się pogarsza? Jeszcze godzinę temu było dobrze. Nie przesadziłem z tabletkami, a więc naćpany nie jestem. Nie mam gorączki..
Jego omam czy jak to nazwać wskazał na dziewczyna, która teraz musi być lekko zdezorientowana jego nagłym zainteresowaniem się ściany.
- Ostatnio stworzyłem nową melodię. – Powiedział wolno przenosząc na nią swoje spojrzenie. – Może dołączymy do niej twoje skrzypce i zobaczymy, co z tego wyjdzie? – Powiedział patrząc cały czas kątem oka na to coś, czego nie umiał nazwać. Nie był to omam ani wytwór wyobraźni. Nie miał też potwierdzenia, że to jego podświadomość. Co się z, nim dzieje?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Tiverton; hrabstwo Devon; Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 98
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 233
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3975-ariena-michelle-fealivrin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3977-afiliacje-panny-arieny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5012-skrytka-arjenki




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Czw Cze 14 2012, 23:36

Aria słuchała słów chłopaka. Niektóre wpół urwane zdania nie miały większego sensu. W ogóle nic w tym momencie nie miało sensu. Po pierwsze nie usłyszała od niego żadnego wyzwiska, złego słowa, ironicznej uwagi i ksywki stolarnia, którą wyryła niemalże w pamięci. No cholerka, nie spodobało jej się ono. Bądźmy poważni, a komu by się spodobało? No właśnie.. Po drugie chłopak podziękował. Tak, tak podziękował. Wiem, mnie też to zaskoczyło.
- Nie ma za co, cała przyjemność po mojej stronie.. - powiedziała Puchonka z przekąsem i niewielkim dystansem w głosie. Była zdziwiona spokojną i uprzejmą reakcją chłopaka. A może to jest ta przysłowiowa cisza przed burzą? Tego nie wiedziała, dlatego wolała zachować rezerwę, aby przyjąć na klatę jego atak, który może nadejść. Jednak nie nadchodził. W ogóle na co on się tak gapił? Aria zmarszczyła nieco brwi, wędrując wzrokiem za jego spojrzeniem. Jednak ujrzała tylko pustą ścianę. Dziwne..
- Ja? Dołączę do Ciebie? - powtórzyła jakby nieco sparaliżowana. Teraz to już w ogóle wybił ją z pantałyku. Nie wiedziała co ma odpowiedzieć. Czuła tu jakiś podstęp. Przecież ludzie nie zmieniają się ot tak. Pamięta, że dopiero co byli na dachu i ciskali w swoim kierunku obelgami. Właściwie to Aria starała się odeprzeć nieudolnie atak. Jako tako jej to wychodziło, ale szału nie ma, dupy nie urywa, staniki nie latają.
- Dobrze zrozumiałam, czy Ty chcesz stworzyć duet? - powieliła pytanie, jednak nieco zmienione. Wiem, mogło to brzmieć idiotycznie, ale no cóż poradzić? Chciała się upewnić, czy przypadkiem nie usłyszała zupełnie czego innego nić chłopak powiedział. Nie dziwota, nie?
- I w ogóle, na co się tak tam gapisz? - zapytała odruchowo nie czekając na odpowiedź chłopaka. Tak po prostu wypadły jej te słowa z ust, gdy zaczęło ją denerwować, że chłopak skupia uwagę na ścianie. Cóż, nie uzyskała jednak od niego odpowiedzi. Krukon dalej wpatrywał się w ścianę, nie mówiąc zupełnie nic. Jakby zapadł się w trans. No trudno, nie ma sensu tu dalej stać. Ariena zdezorientowana ruszyła tam, gdzie miała zamiar dotrzeć już od samego początku. Nie chciała przeszkadzać plastusiowi w jego kontemplacjach.


z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Altrincham
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 9
  Liczba postów : 526
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1499-angie-fly-anastazja-fruwajka?highlight=Angie+Fly
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1513-angie-takze-poszukuje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1502-angelina-angie-fly




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Pią Sie 24 2012, 23:04

Lato nie należało do najprzyjemniejszych. Ale co ja będę się nad tym rozwodzić. Po prostu było nudne, przewidywalne, jednakowoż idealne na powtórki.
Tak, Endżi Flaj, z zamiłowania kujonica ze strachu przed szóstym rokiem nauczania w Hogwarcie zawzięcie powtarzała formułki, jak i uczyła się tych bardziej zaawansowanych.
Z tak zlasowanym mózgiem wróciła do szkoły, gdzie wreszcie się trochę unormalniła, gdy zobaczyła, że poziom jej wiadomości jest wystarczający (aż za bardzo). Okazało się bowiem, że Endżi trochę przesadziła i profesor musiał ją wypraszać z sali, gdyż Puchonka swoimi celnymi uwagami przeszkadzała mu w lekcji.
Niemniej dumna z siebie Angie, tuż po wyjściu z sali pomyślała po raz setny dzisiejszego dnia o spotkaniu z Twanem. Rozglądała się w około uważnie, nie chcąc przegapić momentu, gdy wyjdzie z zza zakrętu uśmiechnięty jak zawsze.
Pośród tłumu blokującego korytarz, przecisnęła się do okna i wygodnie na tegoż parapecie usiadła, coby mieć lepszy widok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Seoul
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 237
Dodatkowo : wilkołak lunarny
  Liczba postów : 511
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1020-twan-nguyen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1029-relacje-tlana-n
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1021-twanowa-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Pią Sie 24 2012, 23:51

Wychylił głowę zza rogu i począł przepychać się przez tłum wypływających z sal uczniów. Było to wcale nie takie łatwe, przede wszystkim ze względu na fakt, iż podążał w zupełnie innym kierunku niż cała reszta! Podskoczył kilka razy, tak, żeby mógł nieco rozeznać się po okolicy i zobaczył Angie kawałek dalej, wyciągnął rękę i pomachał do niej, nie wiedział czy to zauważyła. Jeszcze tylko trochę czasu minęło i stanął tuż obok, przy parapecie, a że zrobiło się nieco luźniej, porwał dziewczynę na ręce, znaczy tak złapał w pasie i okręcił się kilka razy razem z nią, dookoła własnej osi. Uśmiechał się - tak jak zawsze, szczerze i szeroko. W końcu bez względu na to, jakich zmartwień by nie miał, naprawdę bardzo cieszył się, że widzi Angie.
- Mam cię! - wyszczerzył do niej ząbki. - Nie wypuszczę cię teraz, wiesz?
Postawił ją na ziemię, ale ciągle obejmował, blisko, bliziutko i patrzył w muszkowe oczka. Dobrze, że nie potrafiła czytać myśli, bo chyba trudno by Twanowi teraz było od niej wzrok oderwać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Altrincham
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 9
  Liczba postów : 526
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1499-angie-fly-anastazja-fruwajka?highlight=Angie+Fly
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1513-angie-takze-poszukuje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1502-angelina-angie-fly




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Sob Sie 25 2012, 00:02

Poczęła tak sobie z nudów majtać nóżkami wciąż gapiąc się w załom korytarza, z którego (miała nadzieję) wyskoczy Tłan.
Tylko pomyślała o tym szesnasty raz, ujrzała uroczą czuprynę wychylającą się zza rogu. Uśmiechnęła się szeroko i obserwowała żmudną wędrówkę Gryfona przez gęsty tłum. Gdy już się przy niej pojawił, chciała cośtam powiedzieć, lecz nie zdążyła, bo właśnie znajdowała się w jego objęciach i kręciła się z nim obijając się o przechodzących uczniów. Zaśmiała sie radośnie, a jej śmiech rozbrzmiał na korytarzu przebijając się przez wszechobecny gwar. Jest tu przy niej. Jej Twan. Huhuhu, cudownie!
- A ja mam ciebie, wiesz? - odpowiedziała ze śmiechem chyba niebardzo rozumiejąc intencję wypowiedzi chłopaka. a wzmiankę o niewypuszczaniu instynktownie wymruczała:
- Eliksiry. - Gdyż to była jej następna lekcja. Na szczęście powsiągnęła tą uciążliwą cechę charakteru. - I co ze mną zrobisz? - zapytała niby z przestrachem, jednocześnie trzepoczac rzęsami jak panienka w durnowatym serialu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Seoul
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 237
Dodatkowo : wilkołak lunarny
  Liczba postów : 511
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1020-twan-nguyen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1029-relacje-tlana-n
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1021-twanowa-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Sob Sie 25 2012, 00:17

Uśmiechnął się jeszcze szerzej. To, co mówiła było takie urocze! Ale przecież Twan sam nieraz nie zwracał uwagi na swoje słowa, gadał zupełnie od czapy, a mimo to udawało mu się przeżyć, a więc i puchonce nic nie groziło. Nie był mądralą, który uwielbia innym zwracać uwagę, szczególnie gdy tym kimś była Angie. Wolał się śmiać i udawać, że właśnie o to chodzi.
- Wiem. To bardzo dobrze, że mamy się nawzajem, oby częściej! Gdyby nie twój list to ja nie wiem co by było.. - urwał, bo właściwie nie wiedział jak miałby wytłumaczyć swoje własne milczenie. Przecież nigdy nie wymyślał wymówek typu "uczyłem się". To nie było do niego podobne. Twan się nie uczył, kolejne klasy zaliczał jako-tako i to mu wystarczało.
- Eliksiry? Po co ci jakieś eliksiry, głupie są. Zostawisz mnie dla nich? Ha, nawet gdybyś chciała to ci nie pozwolę. Widzisz, to był wielki błąd z twojej strony. Nie trzeba było pisać mi, bym przyszedł, kiedy masz tak mało czasu! - Przez chwilę pojawiło się w jego głowie, że może zrobiła to jak najbardziej umyślnie...
Pocałował - cmoknął, Angie w nos, bo tak-jakoś-wyszło, a potem złapał ją za rękę i zarządził, że w taką piękną pogodę, to nie ma innego wyjścia jak iść na błonia. Takie jezioro na przykład? Pomost może, o.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Coconut Cove
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 467
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t536-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5044-ci-dobrzy-i-ci-zli-czyli-elenowe-powiazania-postaci?highlight=ci+dobrzy+i+ci+%C5%BAli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1070-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9392-elena-marion?highlight=Elena+Marion




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Wto Gru 18 2012, 17:44

Szła powoli korytarzem pogrążona w swych mhrocznych myślach. Oj cóż się w tej pięknej główce za pomysły rodziły, to Boze uchowaj! Chcecie wiedzieć? Nie... nie powiem wam, bo się wystraszycie... Mozecie co najwyżej zgadywać.
Tak więc szła powoli pustym korytarze robiąc dźwięczne stuk-puk obcasami na marmurowej posadzce. Obrana jak zwykle w czerń z szmaragdowymi dodatkami nie zwracała uwago na to co się działo do okoła. Dobrze, ze korytarz był pusty, bo jej nastuj był niestabilny i moglaby się posturzyć sytuacja sprzed kilku dni, kiedy to nakrzyczała na Edwarda, bo nie był na tyle inteligentny, zeby zejść z jej drogi. No cóż... widac i tacy muszą chodzić po tym świecie.
Gdzieś obok przeszedł jakiś uczeń. Elena onstynktownie położyła rękę na różdżce... nawet w takiej zadumie nie traciła czujności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 620
Dodatkowo : metamorfomag
  Liczba postów : 1718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t171-cassandra-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6690-thanks-for-loving-me#189323
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4274-cass




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Wto Gru 18 2012, 17:59

Wyszła ze szpitala niezbyt zadowolona z życia. W końcu z czego miała się cieszyć do cholery? Czuła taką olbrzymią złość. W ręce trzymała plastikowe pudełko z lekarstwami na „uspokojenie” na „kiepskie dni” i ogólne „zło”. Wyrzuciła je bardzo posłusznie do muszli klozetowej i obficie spuściła wodę, trzy razy. Musiała być pewna, że nikt nie znajdzie etykietki z jej wymyślonym co prawda nazwiskiem, ale tak czy siak ktoś mógłby to powiązać z nią!
Z hukiem opuściła toaletę zastanawiając się, kto do cholery jest o tej porze na korytarzu zamiast na lekcjach i od razu poznała tę osobę po włosach. Tak zdecydowanie tylko Elena Marion może stać z różdżką przygotowana do boju. Co za wariatka, jakże Cassandra jej po prostu nie cierpiała. Powinny trzymać się razem, w końcu obydwie pochodziły z rodzin czarnomagicznych i mogłyby się naprawdę dogadać, tym czasem na oczach kuratorki Marion zabiła sarenkę. Nagle poczuła olbrzymią złość. Może nie powinna po prostu wyrzucać tych tabletek?
- Expelliarmus – krzyknęła, rozbrajając Elenkę i przykładając swoją różdżkę do gardła dziewczyny – Co tu robisz podła gnido?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 347
  Liczba postów : 456




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Wto Gru 18 2012, 18:52

Sebastian szedł sobie spokojnie w bliżej nie określonym kierunku. Miał nadzwyczaj dobry, a raczej lekki humor, gdzie wszystko mu było obojętne co właściwie było dosyć nie spotykane u niego. Nie zatrzymywał się nawet, gdy swym błękitnym spojrzeniem wychwycił jakąś piękność lub kogoś znajomego. Nie zależnie, czy to od spraw łóżkowych czy kieliszkowych po prostu sobie spacerował po zamku i wkurzał innych samym swym istnieniem. U jego boku dzielnie pełzł Magic, który od czasu do czasu syczał przestraszając tym samym jakiś pierwszoroczniaków. Podsumowując. Sebastian z wężem u boku, wcinając popcorn szedł sobie z tajemniczym uśmiechem mając wszystkich i wszystko gdzieś.
Gdy tak przechodził przez piąte piętro z daleka błysnęło zaklęcie. Właściwie nie powinno go to dziwić, ale i tak zainteresowany postanowił podejść bliżej. Z daleka spostrzegł znajomą puchonkę, której nie widział od dosyć dawna.
Sebastian stanął niedaleko i oparł się o ścianę przyglądając się całej tej na swój sposób komicznej sytuacji. Nie podejrzewał, by Cassandre o rzucanie zaklęciami na lewo i prawo, chociaż na pewno miała ona swoje powody. Mniej lub bardziej ważne to chyba w danym momencie pozostawało nieistotne. Nie zauważony jeszcze przez nikogo wcinał swój popcorn zastanawiając się w między czasie, o co tak naprawdę poszło między dziewczynami. Czyż nie lepiej, by było dać, im trochę błota i urządzić zapasy? Albo kiślu! No cóż chyb a się rozmarzyłem..
Swoją drogą, każdy normalny uczeń starałby się ich rozdzielić prawda? No cóż może faktycznie Sebastian nie jest do końca normalny… ?
Chłopak dopiero po chwili dostrzegł czyjąś różdżkę pod swoimi stopami którą podniósł i nie zważając na nic jadł sobie dalej. Pozostawało przypuszczać do kogo należy ów różdżka a, skoro Cassandra swoją miała to odpowiedź zdawała się być jasna, bo przecież nikt sobie w Hogwarcie magicznych patyków od tak nie gubi prawda? Sytuacja naprawdę zdawała się być ciekawa a Cassandra wyglądała teraz jak, gdyby nie żartowała… A może nie żartowała? Ciekawe jakim sprytnym ruchem wybroni się Elenka. Może zacznie gryźć różdżkę Cass?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Korytarz na V piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

 Similar topics

-
» Korytarz na II piętrze
» Korytarz na VII piętrze
» Korytarz na IV piętrze
» Korytarz na IV piętrze
» Tajemniczy korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
piate pietro
-