IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Korytarz na V piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Korytarz na V piętrze   Pią Cze 11 2010, 18:20

First topic message reminder :

Wspaniale sklepienie łukowo żebrowe wyróżnia korytarz na piątym pietrze. Ściany, tak samo ja podłoga zrobione są z jasnoszarej cegły. Z wysokich okien, które od podłogi sięgają niemal ku samemu sufitowi, rozciąga się piękny widok na błonia i odległy Zakazany Las.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Coconut Cove
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 467
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t536-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5044-ci-dobrzy-i-ci-zli-czyli-elenowe-powiazania-postaci?highlight=ci+dobrzy+i+ci+%C5%BAli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1070-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9392-elena-marion?highlight=Elena+Marion




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Wto Gru 18 2012, 19:05

Szła sobie spokojnie korytarzem, a tu nagle ktoś ją rozbraja. Po chwili poczóła jak ktoś przystawia jej różdżke do gardziołka. Popatrzyła Cassandrze w oczy kompletnie wypranym z emocji wzrokiem. Zero złości, rozgoryczenia, czy irytacji. Czysty spokój, nawet jej serce biło wolno, może nawet troszeczke jakby zbyt spokojnie. Jakby od lat nie znznało adrenaliny. Dziewczyna po prostu nie przejmowała się tym, ze została pozbawiona swojej najlepszej broni, a kijek przeciwniczki spoczywał na jej tętnicy.
-Idę.- odpowiedziaął zgodnie z prawdą. A to, ze szła z ręką na różdżce wcale nie było takie dziwne, wiele osób tak robi...
Kątem oka zauważyła, z ktoś je obseruje. i ten ktoś miał jej różdżkę. Ale to też wiele ją nie obchodziło.
-A ty?- spytała nader spokojnie, dalej patrząc jej w oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 620
Dodatkowo : metamorfomag
  Liczba postów : 1718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t171-cassandra-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6690-thanks-for-loving-me#189323
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4274-cass




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Wto Gru 18 2012, 19:49

Boże, jakże ona jej nienawidziła. Jak można było być tak tępym, bezczelnym? Elena powinna dosłownie uciekać przed Cassandrą, aby ta nie doniosła na nią do Ministerstwa Magii. Zawsze była za tym, aby niepokorna miłośniczka krzywdzenia zwierząt bliżej poznała dementorów i tam została wychowana jak należy. Lancasterówna po prostu nie miała do niej siły, do tego stopnia, że nawet nie potrafiła z nią wytrzymać na jednej lekcji. Chciała urwać głowę Elence i powiesić na najwyższej wieży, zabraniając jej tym samym poszerzać swoje kręgi niczym Czarny Pan.
Nie wiedziała, że ktoś się jej przygląda. Po prostu mocniej naparła na dziewczynę i chociaż była chucherkiem, Elena mogła poczuć gniew Puchonki. Oddychała szybciej, próbując się opanować, ale po prostu nie potrafiła.
- Idziesz doprawdy. Czy Ty dziecko nie masz teraz zajęć? – warknęła. Dlaczego akurat Lancasterówna została jej kuratorem? Przecież totalnie się do tego nie nadawała, zwłaszcza jak była niestabilna psychicznie. Przycisnęła mocniej różdżkę do pulsującej tętnicy – Spieprzaj stąd na lekcje i nie chcę Cię tu więcej widzieć – dodała, odsuwając się od niej na chwilę.
Chciała zabrać jej różdżkę, ale gdy się odwróciła magiczny trzymał nie kto inny jak Sebastian. Jedyne co zdążyła zrobić to chrząknąć, wyciągnąć dłoń do niego i czekać aż zrozumie aluzje, że ma oddać przedmiot.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 347
  Liczba postów : 456




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Wto Gru 18 2012, 20:19

Sebastian przyglądał się temu wszystkiego z szczerym zainteresowaniem. Coś co potrafi przykuć jego uwagę musi być naprawdę na swój sposób niezwykłe zresztą ponoć wszystko na tym świecie jest niezwykłe. Jednak sytuacja, kiedy to Puchonka grozi komuś z Gryffindoru sama w sobie jest niezwykle interesująco. No dobra podział na domy czasami naprawdę był nie na miejscu a patrząc na niektórych uczniów można odnieść wrażenie, że tiara przydziału była mocno pijana, jednakże na tyle Sebastian znał Cassandre, by wiedzieć, że nie należy ona do osób, które biegają z różdżką i miotają zaklęciami na prawo i lewo. Chociaż może wcale jej nie znał tylko mu się zdawało?
Oczywiście jak każdy na jego miejscu zastanawiał się, o co między tą dwójką chodzi jednak postanowił na razie o to nie pytać. Jego ciekawość może zostać zaspokojona później oczywiście niezbyt późno, bo kompletnie o tym zapomni a przecież Sebastian ma bardzo dobrą pamięć! Tyle, że krótką..
Chłopak nieszczególnie był zadowolony z pomysłu oddawanie pannie Marion jej różki. Oczywiście nic nie miał do owej Gryffonki i co prawda nie był jakoś szczególnie mocno związany ze szkołą, by, chociaż przypuszczać co tu się dzieje, jednakże słyszał i widział to i tamto i wiedział na pewno, że Gryffonka, jeśli nadejdzie jej taki kaprys to rzuci zaklęciem w plecy swej.. Kuratorce. Być może nie teraz, bo możliwe, że ma świadomość tego, że Sebastian byłby zmuszony obronić Puchonkę a w, nim lepiej nie mieć wroga to jednak mogą się spotkać przypadkiem innym razem, gdy akurat jego nie będzie w pobliżu. Z drugiej strony patrząc na tą całą sytuację to Cassandra nie za bardzo ma się czego obawiać a Sebastian ma w tej kwestii mało do gadania. Jak widać nie wszyscy z domu żółtych potrzebują ratunku. Śmiechu warte! Sebastian w roli ostatniej deski ratunku. Litości…
Oddał różdżkę tak jak sobie tego życzyła Cassandra jednak nie pozwolił już sobie na takie lekceważenie całej sytuacji. Cass bądź co bądź była mu bliską osobą a on nie pozwala, by ktoś krzywdził jego bliskich.
- Popcornu? – Zaproponował z tym swoim lekkim uśmiechem patrząc po twarzach dziewczyn. Chyba ostatniej rzeczy jakiej chciały to Popcorn. Jednak nie zapytać nie wypada prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Coconut Cove
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 467
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t536-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5044-ci-dobrzy-i-ci-zli-czyli-elenowe-powiazania-postaci?highlight=ci+dobrzy+i+ci+%C5%BAli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1070-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9392-elena-marion?highlight=Elena+Marion




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Wto Gru 18 2012, 22:51

Fakt, cass była jej kuratorką, ale dwa lata temu. Już dawno przestała sprawować nad nią nadzur, więc ten argument jakoś mnie nie przekonuje, a co do sarny... elena nie zabiła jej na oczach cass tylko Bell jeśli dobrze pamietam. Ale mniejsza z tym.
Gdy Cassandra wspomniała o zajęciach i godzinie Elena spojrzała na szmaragdowy zekarek na lewyn nadgarstu.
-Z całym szacunkiem, ale jest już po szesnastej, zajęcia dawno się skonczyły.- powiedziałą tym samym spokojnym tonem.
Gdy Puchonka się odwrociła, gryfonka szybko oceniła sytuacje i ułożyła sobie w głowie całkiem sensowny plan... poczekała tylko aż Sebastian odda Pannie Lancaster jej magiczny kijek...
Elena chwyciła Cass prawą ręką, za jej prawe ramie, a lewą za wlosy i rzuciła o ściane rozbijając jej głowę. Szybko zabrała jej i swoją różkę i błyskawicznie odwróciła sie do Ślizgona rzucając "Expeliarmus". Mierząc w niego rzuciła na "kuratorkę" zaklecie " Formidul Somium" różdżką puchonki.
-Pisniesz słówko, a skończysz gorzej niż ona.- powiedziałą z delikatnym uśmiechem, a w jej oczach można było dostrzec ten sam błysk, co u małej dziewczynki widzącej ślicznego misia, albo u nastolatki widzącej zaje*istego chlopaka, który tez na nią patrzył...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 620
Dodatkowo : metamorfomag
  Liczba postów : 1718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t171-cassandra-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6690-thanks-for-loving-me#189323
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4274-cass




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Sro Gru 19 2012, 09:29

Zadość uczynienie społeczeństwu w ciągu dwóch lat? Dobre sobie! Cassandra nie miała pojęcia, skąd na jej ręku zauważyła Elenka zegarek, jednakże biedna miała już halucynację. Przecież wiadome było, że na nadgarstki Cass nie pasują żadne zegarki i nosi tylko bransoletki i zdecydowanie z nich nie może odczytać godziny.
- Nie wiem, gdzie widzisz szesnastą, ale trwa teraz lekcja, na którą chodzisz i chyba muszę poinformować, że pewna gryfonka pałęta się po szkole i biedna nie wie, co zrobić z różdżką! – właśnie wtedy odsunęła się od niej na kilka kroków. (rzuciłam kostką: 6) Elence owszem udało się odepchnąć Cass na ścianę, ale tylko tyle. Zdecydowanie powinna bardziej przyłożyć się do lekcji i wrócić na nie! Od Sebastiana z krótkim, ciepłym uśmiechem wzięła różdżkę, lecz upadła ona na podłogę, gdy Marion zachowała się jak wściekłe zwierzę. Cassandra liczyła, że Sebastian, jej drogi Sebastian, weźmie z podłogi magiczny patyk i za nic nie odda go Elence. Z racji tego, że musiała rzucić jakoś zaklęcie, zapewne odnalazła różdżkę swoją i nie trafiła w żadnego z nich. Cassandra wściekła do szpiku kości, a do tego obolała odsunęła się od ściany, czując, że potrzebuje masaży, bardzo potrzebuje kogoś kto zadba o jej kosteczki. Chwiejąc się lekko na nogach, podniosła swoją różdżkę z podłogi.
- Incarecerous! – rzuciła za karę Elence, ale nie wiem jaką mam kostkę, bo nie chcę mi się wczytać obrazek, więc Sebastianie drogi zerknij przy odpisie i napisz, czy trafiło ją czy nie, proszę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 347
  Liczba postów : 456




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Sro Gru 19 2012, 10:32

Rozwój wypadków był ciekawy, chociaż nader przewidywalny. Sebastian naprawdę nie zamierzał się w to wszystko mieszać zważywszy, że Cassandra radziła sobie naprawdę dobrze jednak najzwyczajniej w świecie nie miał wyboru z czego nie był zbytnio zadowolony. Wiedział, że oddawanie jej różdżki w tym momencie było błędem no, ale, skoro dziewczyna tak ładnie poprosiła to jakie miał wyjście? Tak czy inaczej, chłopak obserwował wszystkie te wydarzenia, by w końcu po raz drugi sięgnąć po broń Elenki tym razem jednak chowając różdżkę do kieszeni. Patrzył na zaklęcie dziewczyny, które chybiło Elene co wcale nie było dziwne zważywszy w jakim jest teraz stanie. Machnął lekceważąco ręką w kierunku dziewczyny dając „wolną rękę” swemu podopiecznemu, który chyba jedynie na to czekał. W mgnieniu oka rzucił się na Elenkę obezwładniając ją i oplatając jej ciało przynajmniej dwukrotnie. Warto tutaj wspomnieć, że Magic miał przewagę nad kruchą Gryffonką ponad sto kilo i dziewięć metrów, o ile nie lepiej. Jego pysk znalazł się tuż przy twarzy dziewczyny ukazując ostre a przede wszystkim jadowite kły czekające tylko na rozkaz Sebastiana, by je zatopić w szyji lub w inną partie jej ciała i wpuścić do jej krwioobiegu sporo ilość śmiercionośnej trucizny, chociaż znając Magic’a Sebastian mógł się założyć, że wolałby rozerwać swoją ofiarę.
- Rety, rety a zapowiadało się na kolejny nudny dzień. – Westchnął przyglądając się obezwładnionej Elence. Właściwie Sebastian byłby w dużym szoku, jeśli Elenka z tego wszystkiego wyjdzie bez szwanku, bo prawdę mówiąc, gdyby na Sebastiana tak gwałtownie spadło dwieście kilo żywej wagi, to by go chyba złamało w kilkunastu miejscach a bądź co bądź był bardziej masywny od dziewczyny. Jednak nie o tym teraz chłopak myślał. Myślał, bowiem o tym jak Elenka się marnuje. Już na pierwszy rzut oka można było dostrzec u niej talent i potencjał. Duży skrywany potencjał była jak nie oszlifowany diament za, którego nikt nie chce się wziąć. Szkoda, że przez swoją manię wyższości i udowadniania wszystkim dookoła, że jest lepsza się marnuję, gdyby nie to z całą pewnością o tej dziewczynie było, by głośno może nawet jej sława urosła, by do rozmiarów czarnego Pana lub nawet i jego przerosła! Zamiast tego Elenka wolała marnować swój talent na bezużyteczne pojedynki.
- Szkoda… - Mruknął Sebastian podchodząc do Cassandy, która go o wiele bardziej interesowała niż Elenka. – Nic ci nie jest? – Zapytał z troską przyglądając jej się badawczo. Bądź co bądź oberwała całkiem nieźle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 620
Dodatkowo : metamorfomag
  Liczba postów : 1718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t171-cassandra-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6690-thanks-for-loving-me#189323
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4274-cass




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Sob Gru 22 2012, 16:25

Nader ciekawe i wręcz przewidywalne było to, że Cassandra spudłowała. W końcu całe spotkanie z Elenką nie chciała zaczynać od wielkiej bójki. Po prostu spotykanie kogoś z kim miało się "wspólną przeszłość" jest na tyle bolesne, że nie chce absolutnie się tam wracać; co gorsza ludzie zamykają się w tych kartkach historii i wspominają. A wszystkie chwile, w których uczestniczyła Elenka, były kolejnym powodem do narzekania na temat życia. Cassandra po to wyszła ze szpitala, wciąż czując już wcale nie satysfakcjonujący ból nadgarstków, aby żyć pełnią życia, krzyknąć sama do lustra, że jest po pierwsze piękna, a po drugie, że musi zacząć wszystko od nowa. Polubić inne rzeczy, pokochać, być kochaną i przede wszystkim: zacząć jeść, aby nie wyglądać jak szkielet zwiedzający olbrzymie zamczysko.
Czy jeśli piękna blondynka będzie prosić go o coś ładnie to zrobi wszystko? To będzie ciekawie! Jeśli weźmiemy pod uwagę to, że nie możemy zrobić krzywdy Marion, to napiszmy, że oddaliła się prychając pod nosem swoje czarne myśli. Ważne było tylko to, iż Cassandra miała swoją różdżkę.
- Naprawdę, Zielony, uważasz, że żeby coś się działo to muszę wychodzić z tego cała poobijana? - spytała się dość żałośnie, czując, że na plecach będzie miała niesamowicie dużo siniaków i koniecznie powinna zrobić dla siebie maść leczniczą. I wypić trochę Ognistej Whisky znieczulająco, ale przecież musi omijać szerokim łukiem alkohol, przystojniaczków oraz przystojniaczków, którzy są ślizgonami. Z tą myślą popatrzyła na Sebastiana i już chciała mówić "heeej koooleś, zmieniam swoje życie więc spadam stąd", ale nie mogła, nie potrafiła tak po prostu odejść. Po pierwsze beznadziejnie ją wszystko bolało, a po drugie: jak mogłaby go olać?! Niestety Lancaster nigdzie nie widziała potęgi Eleny Marion, stąd po prostu westchnęła.
- Chociaż poczułam, że mam kości, które nie przyjaźnią się ze ścianą...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 347
  Liczba postów : 456




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Sob Gru 22 2012, 17:01

Och, olać Sebastiana zawsze można! Tylko czy się chce to zrobić? Czy naprawdę chciałaby mu powiedzieć ze to koniec i pójść sobie w drugą stronę? Jeśli tak to zawsze mogła to zrobić przecież nie trzymał ją przy sobie siła ani też nie był psychopatycznym wariatem, który później nęka swoje dawne sympatie.
Sebastian odwrócił się ku Gryffonce. No i cóż on miał z nią zrobić? Niestety, był zmuszony zrobić to, co nakazywał rozsądek, chociaż wahał się. Miał ochotę ją ukarać za całe to zamieszanie, ale niestety nie mógł. Wszystko co zrobi odbije się echem na Cass a tego sobie nie życzył. Z rezygnacją podszedł do Elenki i kucnął przy niej.
- Leż spokojnie Magic niedługo cię wypuści. Zostawisz Cassandre w spokoju i to nie jest prośba. Masz sobie potencjał i talent, który marnujesz widzę w tobie nie oszlifowany diament za, którego inni boją się zabrać być może kiedyś zrozumiesz. W, tedy przyjdź do mnie a pokaże ci, że nie warto trwonić swoją siłę na takie pojedynki jak teraz. Jednak, jeśli skrzywdzisz Cass lub kogoś, kto jest mi cenny to cię zniszczę. Pamiętaj o tym, zanim coś zrobisz. – Szepnął jej tak, by tylko ona mogła go usłyszeć, po czym położył różdżkę na ziemi na tyle daleko, by Magic mógł się oddalić na bezpieczną odległość, nim dziewczyna po nią sięgnie. Następnie spojrzał się na Cass i uśmiechnął się do niej.
- Nie, lecz teraz przynajmniej mi nie uciekniesz. – Powiedział z uśmiechem i czy tego chciała czy nie wziął ją na ręce i zaprowadził w bardziej miłe miejsce czy jak, kto woli „odpowiednie”
Magic jeszcze dłuższą chwilę trzymał Elenkę w bezruchu, dopóki pierwsi uczniowie nie zaczęli wychodzić z ostatnich zajęć. Dopiero w, tedy ją wypuścił znikając między stopami uczniów.

[z/t] x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Newcastle, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 36
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 70
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5457-audrey-wilkes#159279
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5460-wilkes#159285
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5459-amadeusz-ii#159284




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Sro Cze 12 2013, 20:43

Przebywała w Hogwarcie już parę dobrych tygodni, a nadal nie ogarniała tego zamku, ciągle się gubiła lub chodziła na zajęcia okrężnymi drogami, co skutkowało częstymi spóźnieniami. Parę razy udało jej się nawet nie zdążyć na posiłek, co automatycznie wprawiło ją w bardzo zły humor, strzelała błyskawicami z oczu, a nawet zdarzyło się tak, ze zepchnęła jakiegoś czwartoklasistę ze schodów. UPS.
Nic dziwnego, że znów pałętała się gdzieś po piątym piętrze, niby szukając klasy od transmutacji, ale tak naprawdę w ogóle nie spieszyło jej się na zajęcia. W sumie to gdyby przez przypadek nie dotarła na lekcje, to nie płakałaby z tego powodu. Nie miała najmniejszej ochoty na siedzenie w komnacie, skoro na zewnątrz była taka piękna pogoda! Co z tego, że siedziała w zamku, przez okna też można napawać się ciepłem i słońcem. No i przy okazji mogła sobie troszkę ponarzekać, że miała taką dużą szansę zostać kapitanem drużyny australijskiej, a wyszła z tego dupa. Czyli zresztą jak zwykle. Bo na dodatek to jej dawna przyjaciółka, a obecnie największy wróg, tak ją zrobiła w balona i sprzątnęła super fuchę sprzed nosa.
Lajf is brutal, a teraz ciesz się słońcem, Wilkes.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 34
  Liczba postów : 37




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Sro Cze 12 2013, 20:54

Raźnym krokiem szła korytarzem nucąc sobie pod nosem. Dawno nie miała takiego dobrego humoru. Jej kroki odbijały się echem. Miała ochotę na quidditcha. Niestety dzisiaj jakoś nie mogła znaleźć nikogo do wspólnej gry a wiadomo, że w pojedynkę się nie da. Na błoniach widziała pełno ludzi. Jedni z nich przechadzali się z przyjaciółmi, a inni witali niedawno przybyłych uczniów z innych szkół. Stella bardzo lubiła odwiedziny zagranicznych studentów. Mogła się wtedy dowiedzieć dużo o innych krajach i obcych kulturach. Często nawet pozostawała bardzo długo w kontakie z tymi uczniami. W zeszłym roku dostała nawet zaproszenie na wakacje do jednej studentki z Finlandii. 
Szła przed siebie rozmyślając o tym, jakich ludzi pozna tym razem. Nie za bardzo zwracała uwagę na to, co przed nią, co zaskutkowało tym, że wpadła na jakąś dziewczynę.
- Och, przepraszam. - Mruknęła. - Nie zauważyłam Cię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Kanada, Montreal
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 106
  Liczba postów : 278
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5481-teddra-manseley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5487-teddy-bears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5492-tedtedtedted#159646
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7194-teddra-manseley#204412




Moderator






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Sro Cze 12 2013, 21:18

Swoją drogą Ted z pewnością nie ogarniała Hogwartu. Na dodatek najczęściej bujała się ze swoim ziomkiem Riverem i kiedy zaczynali gadać to magicznie znajdowali się w najróżniejszych częściach zamku, zupełnie nie pamiętając skąd przyszli i jak tam mieli wrócić. Więc w sumie te ich wędrówki w ogóle nie wychodziły im na dobre, tylko jeszcze bardziej się gubili, nie zapamiętując nowych skrótów.
W każdym razie właśnie szła sobie raźnie korytarzem, bo była przekonana, że jakoś tędy dojdzie pod wieżę Gryfu, która była jej celem. Oczywiście pod nosem marudziła sobie, jak to możliwe, że ktoś posadził całą drużynę kanadyjską tak wysoko! Prostaki z Anglii, była naprawdę oburzona. Dla odmiany nie miała dziś na sobie dresiku (ohoho, święto), tylko krótkie czarne spodenki, do obcisłej ciemnej bluzeczki i kurtki stylizowanej na wojskową. Super, co? W każdym razie chciała zwyczajnie minąć dziewczyną z przeciwnej drużyny, udając, że jej nie widzi. Ale nie wyszło to jej najlepiej głównie dlatego, że na tamtą wpadła jakaś inna, która potrąciła mijającą ich Teddrę! Jak tak można! Ciemnoskóra zmierzyła groźnym spojrzeniem najpierw obcą dziewczynę, potem Australijkę.

- Znowu stajesz jak idiota przeszkadzając innym w chodzeniu – powiedziała uprzejmie do Audrey. Kiedy ostatnio Ted szła wskakiwać do wody, by się napierdalać, po drodze wrzuciła niechcący oczywiście całkowicie, hehe, blondynkę do basenu, za to że wcześniej to samo zrobił z nią River, logiczne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Newcastle, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 36
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 70
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5457-audrey-wilkes#159279
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5460-wilkes#159285
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5459-amadeusz-ii#159284




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Sro Cze 12 2013, 21:39

Nie lubiła wpadających na nią ludzi. Miała uraz po akcjach z Red Rock, przez jakiegoś idiotę skręciła nadgarstek (a sama złamała mu nos, przykro). Dlatego teraz najpierw fuknęła, a zaraz potem warknęła na dziewczynę, która ją potrąciła, jakaś Angielka pewnie, za grosz wychowania.
- Bo z pewnością jestem rozmiarów mrówki - wywróciła oczami, odsuwając się na bezpieczną odległość od nieznajomej. Chciała jeszcze jej coś powiedzieć, ale w tym momencie przypomniała o swoim istnieniu Kanadyjka. Pięknie, w taki sposób odkopać topór wojenny, Audrey jeszcze nie zapomniała jak cudownie urządziła ją na imprezie w łazience (to nadal jest dziwne, nie mają lepszych miejsc do imprezowania?).
- Po prostu miałam nadzieję, że będziesz przechodzić, dawno się nie widziałyśmy - odparła przesłodzonym głosikiem, uśmiechając się słodko. 
Żałowała, że nie ma z nią Rainera albo w ogóle najlepiej Charlie, razem rozpierdoliliby system. No ale musiała działać w pojedynkę, dobrze, że z Kanadyjką nie było jej indiańskiego chłoptasia. Szkoda tylko trochę tej dziewuszki z Hogwartu, będzie miała potem koszmary senne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 34
  Liczba postów : 37




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Sro Cze 12 2013, 21:51

Nie kojarzyła dziewczyny, na którą wpadła, więc zorientowała się, że pewnie jest jedną z uczniów z zagranicy. Nie przejęła się tym, jak jej odpowiedziała. Nie takich ludzi już spotkała w życiu. Bąknęła jeszcze jakieś przeprosiny i dalej ruszyła przed siebie. Pomyślała, że szkoda by było nie wykorzystać tak pięknego dnia. Skierowała się więc prosto na błonia. Po drodze przypomniałą sobie jeszcze o czekającym na nią zadaniu z numerologii ale uznała, że nie będzie marnować tego dnia siedząc nad pracą domową. Przyspieszyła nieco kroku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Kanada, Montreal
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 106
  Liczba postów : 278
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5481-teddra-manseley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5487-teddy-bears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5492-tedtedtedted#159646
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7194-teddra-manseley#204412




Moderator






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Sro Cze 12 2013, 22:00

No jasne, była nędzną mrówką w porównaniu do niesamowitego Teda, hehs. Zignorowała dziewczynę, która pewnie była z Hogwartu i zupełnie nie interesowała Manaseley. Kiedy zaś Audrey zaczęła coś mówić okropnie słodkim głosikiem, Teddy skrzywiła się aż lekko. Czuła się jakby ktoś kąpał ją w kisielku o smaku, którego nie lubi.
I faktycznie to wciąż dziwne, że ich pierwszą imprezę integracyjną zorganizowali w łazience. Nawet krąg kamieni, gdzie była impreza u Madison, nie mogła tego przebić. Chociaż to też było jakieś podejrzane miejsce na vixe.
- Na pewno z przyjemnością częściej bym cię zapraszała na herbatki, ale twój niesamowity, naturalny kolor włosów wypala mi oczy za każdym razem, kiedy cię widzę – powiedziała krzywiąc się w uśmiechu i jakoś tak automatycznie dotykając kieszeni w której trzymała różdżkę. To całkiem niesamowite, że nie rzuciła się wyrywać jej kłaków od razu, bo Teddra szybko wpadała w wojowniczy nastrój!

Szkoda, że nie było na przykład i Rainera i Rivera, znanego jako indiańskiego chłoptasia Teddry. Może wtedy zrobiliby razem burdę, na pewno chłopcy nie przepuściliby okazję, żeby się ponapierdalać, hehe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Newcastle, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 36
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 70
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5457-audrey-wilkes#159279
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5460-wilkes#159285
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5459-amadeusz-ii#159284




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Sro Cze 12 2013, 22:44

Jak zwykle zadufana w sobie, Kanadyjki naprawdę nie miały za grosz skromności, najlepsze, najpiękniejsze, najfajniejsze, w ogóle boginie narodu, padaj ludzie do stóp i wielb po wsze czasy. Phi, też mi coś. Chyba naprawdę potrzebne będzie ich masowe przesiedlenie, niech poznają prawdziwe bóstwo australijskich kobiet! (No i wreszcie by się dowiedziały, co to jest deska surfingowa, bo co niektóre to naprawdę, żal serce ściska.)
Byłby śmiesznie, Rainer kontra River, a obok Audrey kontra Teddra, fajt nad fajtami,śmiem przypuszczać, że Hogwart by długo to pamiętał. No ale smuteczek, były tylko dziewczyny. Chociaż i tak wyraźnie czuć było napięcie w powietrzu. Aud nawet nie zauważyła, kiedy odeszła dziewczyna z Hoga. Również nie zarejestrowała faktu, kiedy upewniała się, czy różdżka jest na swoim miejscu w kieszeni.
No i dobrze, że w sumie Audrey była całkiem tolerancyjna, chociaż i tak cisnęło jej się parę złośliwych komentarzy na usta, to je nigga! 
- Szkoda, że tylko wtedy, gdy mnie widzisz. Może byś przez przypadek spadła z wieży... Byłoby mi bardzo przykro. Naprawdę. Poszłabym na twój pogrzeb, miałabyś super imprezę. - Mina, która pojawiła się na mordzie Wilkes naprawdę wyrażała współczucie i troskę. Australijka umiała bawić się w aktorzenie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Kanada, Montreal
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 106
  Liczba postów : 278
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5481-teddra-manseley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5487-teddy-bears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5492-tedtedtedted#159646
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7194-teddra-manseley#204412




Moderator






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Sro Cze 12 2013, 23:01

A tam, nie można tak kojarzyć wszystkich Kanadyjek z Teddrą. W końcu zdarzały się też u nich wadliwe towary, jak jakaś Madison. A jest ona kiepska, właśnie dlatego, że odrobinę za bardzo przypomina te wszystkie niby szalone, ale tak naprawdę nieciekawe Australijki, których Teddra w ogóle nie rozróżnia i łączą jej się w jedną, rozchichotaną masę. I naprawdę, po cóż Tedowi jeszcze deska do szczęścia?
Ale spoko, może kiedyś ich przyjaciele natknął się na siebie w Hogwarcie i chociaż tak odrobią zaległości. Któryś w odwecie za swojego ziomka, czy coś w tym stylu, byłoby bardzo miło. I zdecydowanie widać było, że dziewczyny nie wezmą się zaraz pod rękę, by iść na babskie ploty. Ted kiedy ogarnęła, że jej różdżka na pewno grzecznie sobie czeka i w międzyczasie zdjęła z ręki gumkę do włosów, by szybko zrobić sobie wysokiego kucyka. No tak w sumie Audrey miałaby pod ręką mnóstwo rasistowskich żartów, którymi Teddra była już zmęczona, bo to był często główny punkt, jeśli się z kimś kłóciła.
- Nie sądzę, żeby stypa z tobą była super, z tego co pamiętam jesteś bardzo kiepską imprezowiczką. Muszę chyba uwzględnić w testamencie, że nie jesteś zaproszona. Chyba, że to będzie w łazience i ktoś będzie cię cały czas podtapiał – powiedziała obojętnym tonem zastanawiając się czy sobie nie pójść i nie olać dziewczyny. Ale tego nie zrobiła, bo przecież była fajterem i nie uciekała tak z miejsca akcji, hehs.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Newcastle, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 36
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 70
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5457-audrey-wilkes#159279
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5460-wilkes#159285
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5459-amadeusz-ii#159284




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Czw Cze 13 2013, 20:12

Cóż za zniewaga, Australijki były na serio fajne! Nikomu nie kazały sądzić, że są idealne (one po prostu takie były!), no ale przepraszam bardzo, imprezy akurat umiały organizować. Nigdy nie brakowało na nich dobrej muzyki i jeszcze lepszego alkoholu, to chyba najważniejsze?
Przeniosła ciężar na jedną nogę i oparła dłonie na biodrach, a lewą brew uniosła do góry. Tak Teddra czuła się fajna? Phi, to ci zniewaga. Ale skoro nie chciała Aud na swojej stypie, to nie, ale żeby potem nie jęczała, że była zła impreza.
- Odrzucasz moją pomoc...? Łamisz mi serce, Manseley! - złapała się teatralnie za pierś. W środku jednak cała wrzała i brakowało tylko dodać oliwy do ognia, by Aud wyciągnęła różdżkę. Na razie udawało jej się powstrzymać, no ale wiadomo, to była kwestia czasu, by niezrównoważona Wilkes pokazała swą prawdziwą naturę. Choroba psychiczna i te sprawy.
Bo przecież nie można w nieskończoność użerać się z bardzobardzo nielubianą osobą. Zresztą Teddra mogłaby już sobie pójść, to ona wlazła z buciorami w przestrzeń Wilkes. Taka sytuacja.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Kanada, Montreal
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 106
  Liczba postów : 278
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5481-teddra-manseley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5487-teddy-bears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5492-tedtedtedted#159646
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7194-teddra-manseley#204412




Moderator






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Czw Cze 13 2013, 20:59

Były takie same! Więc nawet jeśli fajne, to póki co Teddra nie dawała im raczej szans na pokazanie tego jakie super były. I chyba tylko jakieś lesbijskie party, bo przecież nie mają prawie chłopców w drużynie, a nawet jeśli mają, to ci wolą ciemnoskóre Kanadyjki, a nie je (pozdrowienia dla Lawka). Więc nie brakowało muzyki, alkoholu, ale chłopców chyba zawsze!
No ona jęczeć nie będzie, że zła impreza z trumny, więc spokoloko. Nie no Ted wiedziała, że nie jest ideałem, ona po prostu lubiła przypominać, że nikt nim nie jest innym ludziom, w niezbyt miły sposób czasem, życie.
- W zasadzie możesz wpaść po imprezie, żeby ktoś użył twoich włosów jako mopa, jak bardzo chcesz tam być– powiedziała, prychając nieuprzejmie i krzywiąc się tak, że pewnie wyglądała niesamowicie groźnie, jasne. Ted tym razem sugestywniej złapała wystającą z jej ubrania różdżkę. Głupia ona w sumie, lepiej jej szło zwykłe nawalanie się, a nie zaklęcia, ale co tam.

I też nie chciała tu stać i się z nią użerać! Po prostu nie mogła jej tu tak zostawić, bo jeszcze Wilkes pomyśli, że się poddała, czy coś i uciekła, logiczne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Newcastle, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 36
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 70
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5457-audrey-wilkes#159279
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5460-wilkes#159285
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5459-amadeusz-ii#159284




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Nie Cze 16 2013, 20:59

To, że w drużynie miały mało chłopców, wcale nie oznaczało, że i w szkole była ich tak znikoma liczba przecie! W Red Rock było znacznie więcej chłopców, niż dziewcząt, wśród Australijczyków jednak, niezależnie od tego, czy byli magiczni czy nie, najbardziej popularnym sportem był surfing. Nic więc dziwnego, że bardzo mało było chętnych do gry w Quidditcha (ale gdy już się brali za grę, to byli niemalże nie do pokonania, heheszki). A tak w ogóle, to Aud nie rozumiała, co Law może widzieć w Kanadyjce, sama skóra i kości, ale pewnie lubił czekoladę.
No tak, w przypominaniu o byciu nie-idealnym Teddra była akurat perfekcyjna, smuteczek. Audka musiała pogodzić sie z tym, że Manseley całkiem nieźle wychodziło sprowadzanie Wilkes na ziemię, ale spokoloko, jeszcze przyjdzie taki dzień, kiedy to Australijka będzie górą, eheheś.
- W takim razie chyba jednak podziękuję - również prychnęła. Do szmat będzie ją porównywać? Tego już Audrey nikomu nie wybaczy, nawet Charlie, ot co! Wyciągnęła z kieszeni różdżkę, przez chwilę przekładała ją z ręki do ręki, by w końcu pewniej uchwycić ją w prawą dłoń, przejechała palcami lewej po drewienku. Od niechcenia mruknęła Oppungo i obserwowała efekt swojego zaklęcia, uśmiechając w sposób odpowiedni osobie, o której mówi się, że jest chora psychicznie. Za Wilkes już zawsze będzie ciągnęła się opinia psychola, w takim razie mogła to teraz spokojnie wykorzystać. Wie pani, do kogo się nie podchodzi? Do bezdomnych i chorych psychicznie, heheszki.


nie wiem, czy jakie kostki są potrzebne, czy nie, więc jakby co to daj znać xd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Kanada, Montreal
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 106
  Liczba postów : 278
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5481-teddra-manseley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5487-teddy-bears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5492-tedtedtedted#159646
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7194-teddra-manseley#204412




Moderator






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Sro Cze 19 2013, 01:41


NO WIĘC TAK. No, powinnaś rzucić, ale to mógł być początek. Rzucamy dwoma kostkami (tak jak zobaczysz jak ja rzuciłam) jedno wybieramy zaklęcie, a druga kostka to kostka! I zrobimy tak jak przy mugolskich bójkach było jak je miałam, że parzyste – udaje nam się trafić w przeciwnika, a nieparzyste druga osoba się broni, unika czy coś tam. I gramy do trzech, oczywko chyba że wylosujemy sobie takie zaklęcie, że się zaczniemy rozkrwawiać, czy coś tam xdd.
W każdym razie ja mam Glacius Opis i 2, więc superboparzyście.


 
No jasne, ale to nie może być przypadek, że wszystkie kobiety, które tu przyjechały to rozchichotane dziewuszki, które kipią energią. Takie po prostu są zapewne wszystkie niesamowite magiczne surferki. Może właśnie przy takim natłoku nadpobudliwych, robiących wszystko, żeby być super seksi dupeczek, Law uznał, że woli Teda! I jaka skóra i kości, przecież cycki też są, hej no. I pewnie lubi czekoladę, to też mógł być powód.
No długo to trenowała, pół życia chodzi i smęci na innych, to aż głupio by trochę było, gdyby jej to nie szło. Każdy ma jakieś talenty, no nie?
Manseley uśmiechnęła się krzywo, trochę zadowolona z siebie, że rozdrażniła Audrey, ale po chwili przestała się uśmiechać, bo Australijka wyjęła różdżkę i najwyraźniej miała zamiar ją zaatakować. W pierwszym odruchu Ted nie zdążyła wyjąć różdżki, więc się pochyliła się spodziewając się jakiejś drętwoty, czy czegoś w tym stylu, ale ta wyczarowała atakujące ją ptaszki. Ted odgoniła pierwszego, po czym machnęła różdżką, mrucząc incendio, a atakujące zwierzątka zniknęły po chwili. Manseley odsunęła się szybko parę kroków i wyciągnęła przed siebie różdżkę.

- Glacius Opis – powiedziała głośno, a z jej różdżki również wyleciały ptaszki, więc trochę ściągnęła od Audrey, cóż życie, bo prostu to jej zapewne wpadło do głowy (trochę dziwne, że nie jakaś zwykła drętwota, czy coś, ale spoko, to bardzo wyrafinowana dziewczyna najwyraźniej). Więc małe dziwactwa zaczęły atakować Wilkes, mając za zadanie powodować zimne obrażania na ciele Australijki! WOJNAWOJNA.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Plymouth
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 3837
  Liczba postów : 585
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7742-seth-morpheus-lyons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7748-porzuccie-wszelka-nadzieje-wy-ktorzy-tu-wchodzicie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7749-latajaca-menda
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7750-seth-lyons




Moderator






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Nie Mar 09 2014, 14:53

Zabawne jak czas szybko mija kiedy się dobrze bawisz. Przecież dopiero co się zaczynały ferie, a już wszyscy zdążyli znowu zwalić się do tego ogromnego zamku i cała jego magiczna cisza zniknęła w setkach rozmów, wrzasków i przekleństw. Seth nie był zadowolony z takiego obrotu spraw, ale cóż poradzi na upływ czasu? Dobrze wiedział, że nic, dlatego starał się chwytać dzień, każdą najdrobniejszą chwilę. Nie pojechał do Kanady, nie odczuwał takiej potrzeby, nawet mimo tego, że Echo zdecydowała się pojechać i nie żałował tego czasu jaki spędził w swoim rodzinnym Plymouth. Miło było spotkać się ze starymi znajomymi i zebrać nową inspirację. Potrzebował tego, nawet bardzo, ale uświadomił sobie to dopiero, gdy wsiadał w pociąg powrotny do Hogwartu, zmęczony i wymięty prawie całkowitym brakiem snu. Całymi dniami potrafił siedzieć w znajomym salonie tatuażu i patrzeć. Obserwował ruchy tatuatora w taki sposób, jakby był on zapomnianym i powszechnie niedocenianym bogiem, który zstąpił na ziemię aby upiększać ludzką skórę. Trzymał wtedy przed sobą kartkę i dokładnie powtarzał wszystkie ruchy maszynki, rysując sobie kopię tatuażu. Niestety nie mógł tam ćwiczyć, nie chciał znowu robić koledze kłopotów, zwłaszcza po tym idiocie, który chciał aby tatuował go trzynastolatek. Co on wtedy potrafił? Mniej więcej tyle co nic, był jedynie zafascynowany, a od tamtej pory wolał nie próbować na ludziach jeśli nie był pewien tego, że podoła. Chyba jednym z pierwszych tatuaży, które wykonał już po wtajemniczeniu się trochę w tę sztukę był ten, który wykonał dla Mandy.  
Morfeusz szedł teraz po korytarzach zamku, zupełnie nieświadom tego że otrzymał od niej list. Jego sowa nie była natarczywa i znała go doskonale. Jeśli zbył ją machnięciem ręki to upuszczała kawałek pergaminu na jego łóżko i wylatywała posłusznie do sowiarni, no bo jak to? On ledwo otworzył oczy, a już miałby coś czytać? Niedoczekanie! Tak więc dreptał sobie radośnie, odziany w luźne jeansy, białą koszulę bez rękawków oraz czarną, zapiętą pod szyję bluzę, z wysoko postawionym kołnierzykiem i kapturem skrywającym głowę. Akurat teraz nie miał najmniejszej ochoty na to aby ktokolwiek go oglądał, a był na tyle charakterystyczną postacią, że jeśli całkowicie się nie zakrył to chcąc nie chcąc ściągał uwagę natychmiastowo. Chciał pobyć sam, tak jak lubił i miał w zwyczaju od czasu do czasu robić, więc kiedy już dotarł do jednego z wysokich okien, usiadł na podłodze skrzyżnie i wyciągnął paczkę szlugów. Myślenie o MMS zawsze sprawiało, że musiał zapalić i to nie dlatego, że się denerwował z jej powodu, o nie. Tutaj chodziło o zwykły pociąg fizyczny. Jej kruche ramiona, krągłe piersi, zgrabne pośladki wciąż go nachodziły w różnorakich fantazjach, dlatego teraz właśnie kopcił sobie przy uchylonym otworze okiennym, starając się skoncentrować na swoich planach, co nie było łatwe. Piękna blondyneczka wciąż wkradała się w jego myśli by perfidnie je mącić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 441
  Liczba postów : 710
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7706-mandy-maurine-saunders#213812
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7707-no-czesc-to-ja-twoj-setny-mms#213814
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7708-sowia-mmska#213816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7712-mandy-maurine-saunders#213857




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Nie Mar 09 2014, 17:38

A Mandy? Rozczesywała ze znudzeniem kolejne pasma swoich przeuroczych blond włosów, przy czym nie zapominała o tym, by podkreślić oczy. By znów sprawić wrażenie, ze może wszystko, że nigdy nie chciałaby się poddać i nie istnieje powód, dla którego powinieneś podważać to jaka jest i kim jest. Przecież nie jest Scarlett. Ludzie tracili w jej oczach gdy dokonywali tej błędnej oceny. Okłamywali ją, sadząc suche komplementy, ale nie mieli pojęcia jak przeprosić. Mandy im nie wierzyła. Płonęli dla niej, aczkolwiek to wszystko na nic. Jak dobrze, że miała zawsze przy sobie kubeł zimnej wody i potrafiła nim oblać każdego, kto wyrażał chęć zrobienia z nią czegoś, na co ona nie wyrażała zgody. Np. taki Seth. Gdy popełnił błąd, była zmuszona pokazać mu gdzie jego miejsce i wcale nie przy niej. Ich rozstanie obiło się o wszystkie mury zamku, które zadrżały rozsypując się powolnie, jednak powstrzymane przez innych zatrzymały ten proces, by nadal kształcić młodych, ale w żaden sposób nie unosić uczuć. Problem z Maurine był taki, że ona potrafiła kochać. Potrafiła stwierdzić, gdy ktoś wzbudzał jej zainteresowanie aż za mocno i bardzo potrzebowała wtedy odpłaty za to. Bo przecież jej zainteresowanie kosztowało, prawda? Nie ma nic za darmo. Mogłeś jej zapłacić wyłącznością. To wtedy taka wieczność dopóki ona nie stwierdzi, że to koniec, że się zużyłeś, że możesz odejść. A Seth? Seth ją zdradził, sam zrezygnował z wyłączności, rzucił ją. A ona musiała sprawić, aby wszyscy myśleli, że było odwrotnie, więc zrobiła to. Zorganizowała wojnę, która kosztowała ich oboje zdecydowanie więcej niż by się tego spodziewali. A potem zniknęła. Raz, dwa, trzy. Wracała znikała, wracała znikała. Proces się powtarzał, unikała momentów, kiedy myślała o nim. Nie rozpamiętywała jego tatuaży, aż do teraz. Aż do momentu, w którym wystosowała do niego kilka słów, a on najzwyczajniej w świecie ją zignorował. Nie potrzebowała więcej. To była dość logiczna odpowiedź. Zapomniał o niej. Zatem musiała zrobić wszystko, aby znów przypomniał sobie każdą cząstkę jej ciała i błagał oto by móc jej tknąć.
Wykąpana w tych myślach postawiła na to, aby czarne zakolanówki zdobiły jej nogi, a jej ciało obleczone było jeszcze w ciemną sukieneczkę, która sięgała zgrabnie za pośladki. Zadbała również oto, by na jej ramionach zagościła czarna ramoneska. Odrobinę drapieżności dzięki butom ala glany i mogła wyjść. Wszak świeciła już tym, co chciałbyś zobaczyć w sypialni...
Szła. Sama. Bezsensu. Bez celu. Nie szukała go. Acz w końcu znalazła. Nie zamarła w ruchach. Nie skradła się. Po prostu skierowała kroki w jego stronę. Założyła ręce na piersiach i wywróciła oczami.
- Tęskniłeś? - Rzuciła krótko, acz słowo to przesiąknięte było ironią i dystansem, który przebyć można było tylko łodzią odporną na ugryzienia aligatorów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Plymouth
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 3837
  Liczba postów : 585
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7742-seth-morpheus-lyons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7748-porzuccie-wszelka-nadzieje-wy-ktorzy-tu-wchodzicie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7749-latajaca-menda
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7750-seth-lyons




Moderator






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Nie Mar 09 2014, 18:26

Tonął we wspomnieniach. Jednak nie w tych przyziemnych, a tych, które sprawiały, że jego dusza ulatywała lekko w górę w taki sposób, jakby chciał zaraz odlecieć i pofrunąć daleko ze szczęścia. Było mu dobrze ze Scarlett, lecz gdy pojawiła się Mandy, z nią też było mu dobrze i to był ten problem. Bez problemu udało się jej go odbić, bo przecież kobieta nie ściana - da się przesunąć, a że Seth nigdy specjalnie się nie przywiązywał to zawsze jakieś skoki w bok mu się zdarzały. Tym razem było podobnie. Skuszony identyczną powłoką, ale odmienną mentalnością i tym cholernie seksownym akcentem dał się ugłaskać i stłamsić. Był z nią kawałek czasu. Zapewniał ją o tym że jest piękna, jedyna i niepowtarzalna i że nie chce jej stracić. Nawet jej tatuaż był zrobiony przez niego. Do tej pory pamiętał jak bardzo mu się ręce trzęsły. To był pierwszy raz kiedy próbował dziarać kogoś kogo znał i któremu z pewnością nie chciał zafundować jakiegoś koślawca. Był to prosty symbol, jednak i tak do tej pory pamiętał ten okropny supeł w żołądku jaki męczył go przez cały ten czas gdy majstrował za jej uchem… ale to było dawno temu. Było jak zwykle - myślał, że coś do niej czuje, jednak gdy tylko poczuł, że inna chętnie rozłożyłaby przed nim nogi to pobiegł do niej, zostawiając Francuzkę samą sobie. Zdradził ją i zranił, ale był na tyle nieczuły, że go to nie obchodziło, bo był przecież egoistą. To ona była jego, a nie on jej i te jej żałosne próby pokazania, że to ona go zostawiła. Nie podobało mu się to, zaoponował, ale równie szybko dał sobie spokój. To nie był jego problem, bo ona wiedziała jak było naprawdę i tylko to się liczyło, a Morfeusz przecież zawsze potrafił się przystosować. To było dla niego naturalne, że gdy jedno odchodziło to zaraz pojawiało się drugie, lepsze, lecz do tej pory nie mógł sobie odmówić myśli o tym, że mógł zostać z MMS albo SMS. Lubił obie, niedziwne skoro były identycznie seksowne, a przecież on był płytki. Nie potrzebna mu była stabilizacja skoro i tak mógł czerpać korzyści i przyjemność. Nie reagował kiedy znikała, mogła to przecież robić, nie należał już do jej świata, jednak za każdym razem gdy wracała miał ochotę do niej przyjść. Stać pod drzwiami dormitorium tak długo, aż wreszcie wyjdzie i będzie mógł przyprzeć ją do muru tak jak kiedyś. Teraz nie wiedział, że znowu jest w zamku, dlatego pogrążał się w swoim letargu zupełnie nieświadom tego, że kroki które słyszy nie należą do przypadkowego przechodnia. No i wtedy ją usłyszał. Ten akcent mógłby rozpoznać wszędzie, a gdyby był kotem pewnie zastrzygłby teraz ciekawsko uszami. Nie zrobił jednak nic poza tym, że zgasił papierosa na ścianie, wypuszczając obłok gryzącego dymu, gdy odwracał głowę w jej stronę. Zmierzył ją nieprzeniknionym spojrzeniem, by ponownie zerknąć w stronę okna i wyrzucić przez nie filtr, a potem dźwignąć się na nogi i ponownie na nią spojrzeć. Była tak piękna jak ją zapamiętał, ale w jego oczach bynajmniej nie było tęsknoty. Zajaśniał w nich głód.
- A jak sądzisz? - nie mógł się powstrzymać, aby nie odpowiedzieć jej pytaniem na pytanie. Jasne, że za nią tęsknił, ale przecież nie pokaże jej tego. To ona powinna błagać by do niej wrócił, a on musiał ją przyprzeć do muru. Zawsze tak robił i uwielbiał, gdy błagała by ją pieprzył. Zbliżył się o kilka długich kroków, a potem przesunął dłonią po jej policzku tak jak kiedyś, jakby nigdy się nie rozstawali.
- Pewnie mi nie odpowiesz jak zapytam gdzie znowu uciekłaś? - to było pytanie, ale wcale na nie nie brzmiało. Wplótł palce w jej włosy, odgarniając je za lewe ucho. Biedaczek, nie odbierał poprawnych sygnałów, które aż krzyczały - uwaga, wściekła mms!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 441
  Liczba postów : 710
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7706-mandy-maurine-saunders#213812
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7707-no-czesc-to-ja-twoj-setny-mms#213814
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7708-sowia-mmska#213816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7712-mandy-maurine-saunders#213857




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Nie Mar 09 2014, 21:28

Wszyscy żałowali gdy odchodziła. Prawidłowo. Mieli czego i kogo żałować. Była idealna. Piękna, nęcąca, zmysłowa... Zawsze potrafiła Cię nakarmić, nawet jeśli w jadłospisie były same kłamstwa. Ona zostawiała, ona brała, ona decydowała o początku i o końcu. Jeśli ktokolwiek miałby śmiałość powiedzieć, że jest inaczej, że ona nie powinna była w ogóle myśleć o sobie w ten sposób, to powinien spłonąć. W miarę szybko, by gorąc pożarła każdą komórkę twojego ciała, która rozpoczęła rzucanie tymi bluźnierstwami. Mandy doskonale pamiętała, gdy Seth czcił jej imię i dbał oto, by dobrze zabrzmiało w jego ustach, bo gdyby jednak coś poszło nie tak, to pewnie by go rozszarpała... A co było cenniejsze? Kłótnia czy tatuaże? Mogła go błagać, żeby ją pieprzył, mogło być odwrotnie. Wszak nie była grzeczną kokietką podatną na wszystkie znaki stawiane przez mężczyzn. Musiała raz na jakiś czas pokazać gdzie jest ich miejsce. Nie zamierzała nigdy się poddawać, ani grać uległeś. Pewnie dlatego bardzo jej zależało na zbudowaniu efektu, że to Seth został porzucony, zniszczony. Wielu uwierzyło. I to ją cieszyło. Ze świadomości go szybko wyparła, aczkolwiek... MMS się nie porzuca tak na zawsze, ona zawsze wraca. Nawet jeśli w najgorszych koszmarach. A czy to był jeden z nich? Wszystko zależy od tego jak Seth rozłoży karty. Lepiej, żeby się zastanowił w co dziś będą grać, bo jeden nierozważny ruch może zaowocować bankructwem.
Gdy tak stanęła przed nim w całej okazałości, a potem obserwowała gdy podnosi się energicznie, co by tylko znów przeważać nad nią wzrostem uśmiechnęła się pobłażliwie dając mu chwilę na odzyskanie równowagi. Była wyrozumiała. Ocena zaczynała się po dziesięciu sekundach od rozpoczęcia spotkania. A zatem to już? Już musiała wyrobić sobie o nim dzisiejszą opinię?
Błąd. Błąd za błędem. Zbytnie spoufalanie się grozi porażeniem prądem, albo śmiercią. Co wybierze Seth. Przyłożyła dłoń do jego klatki piersiowej, aby to niby go pomasować, ale zaraz odepchnęła go od siebie subtelnie, a zaraz potem najzwyczajniej w świecie wymierzyła mu siarczysty policzek, który chyba sprawił, że chłopak powinien złapać się za miejsce, w którym teraz pulsował ból.
- Rączki przy sobie. - Powiedziała jakże uroczo, głosem przesiąkniętym zwycięstwem. Przecież tak było, znów to wygrała. Czego chcieć więcej, nie?
- Tęskniłeś. To oczywiste. Wszyscy tęsknicie... Może gdybyś był odrobinę uważniejszy nie musiałbyś tęsknić. - Dodała niejasno, jednak nie traciła nic ze swojej agresywności nie przewidywalności. Zdecydowanie podobała się jej ta gra, którą niespodziewanie przyniósł jej los. Pięknie, naprawdę pięknie. Była z siebie bardzo dumna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Plymouth
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 3837
  Liczba postów : 585
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7742-seth-morpheus-lyons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7748-porzuccie-wszelka-nadzieje-wy-ktorzy-tu-wchodzicie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7749-latajaca-menda
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7750-seth-lyons




Moderator






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Nie Mar 09 2014, 22:35

Seth ją uwielbiał. Lubił jej temperament i to, że nie poddawała mu się łatwo, co tylko potęgowało fakt, że chciał wymusić na niej podporządkowanie się jego woli. Lubił ją dotykać i widzieć, że się jej to podoba, lubił się z nią kłócić, a potem godzić by znowu mogli spotkać się w swoich objęciach. Nigdy nie żałował tego, że zostawił dla niej Scarlett, tak jako jak nigdy nie żałował tego, iż później tak samo porzucił Mandy. Był dysfunkcyjny, dla niego to było normalne - tak odejść, gdy to było mu na rękę. Mógł jej mówić, że ją kocha i nigdy nie odejdzie, ale jego słowa nie były nic warte. Był chronicznym kłamcą i nawet nie zdawał sobie z tego sprawy, bo on nawet kłamstwo brał za prawdę. Nie potrafił rozdzielić realiów od fałszu, jaki podsuwał mu jego umysł. Naprawdę sądził, że jest tego warta by z nią zostać, aby mógł obsypywać ją kwiatami i być tylko dla niej, ale tak się sytuacja kształtowała, że zaraz prawda była już inna. Już nie była najważniejsza, nic już nie czuł poza znudzeniem i chciał się bawić dalej. Wszystko było dla niego proste, a już zwłaszcza to, że wcale nie wróciła dla niego. Brał to za pewnik, wszak to nie był pierwszy raz kiedy się tak spotykali, aczkolwiek wcześniej nie ośmielił się jej dotknąć. Być może był bardziej zafascynowany kimś innym? Może była piękniejsza? Może mądrzejsza? Może miała ciekawy talent? Może po prostu chciała się z nim przespać? Nie oponował nigdy, gdy ktoś chciał spędzać z nim czas na prostych czynnościach, wszak sam nie był skomplikowanym facetem. Był po prostu zagubiony we własnej chorobie, w swoim skrzywieniu, które kształtowało całe jego życie już od momentu zapłodnienia. To smutne, że czasem taka drobna rzecz może sprawić, że zostanie się socjopatą, a chociaż Seth nigdy nikogo nie zabił to tendencje do przemocy przejawiał. Kręciła go ona niesamowicie i na tym polu ukazywał dopiero swoje szaleństwo.
Nie odpowiedziała mu, spodziewał się tego, a w zamian uderzyła go w twarz. Głośny odgłos towarzyszący zetknięciu się dłoni z jego policzkiem rozbrzmiał w obecnej wokół ciszy jak wystrzał z armaty. Jeśli liczyła, że go zrani czy zdenerwuje, to chyba nigdy tak jak teraz się nie omyliła. Jego oczy pociemniały, przywodząc teraz na myśl wzburzony ocean, a usta wykrzywiły się w uśmiech. Tak pokręcony uśmiech, jaki mogli mieć tylko wariaci. Roześmiał się ochryple, zgodnie z jej przewidywaniami przykładając, pokrytą ciemnymi liniami tatuażu, dłoń do swojego policzka.
- Mandy - wypowiedział jej imię nieco ochrypłym głosem, a jego ręce niemalże natychmiast skierowały się ponownie ku niej. Nie miała jak mu uciec. Był od niej wyższy i silniejszy, więc gdy chwycił ją za ramiona i zaczął napierać, zapewne mogła tylko protestować, ale on… on nie zwracał na to uwagi. Był zbyt podniecony, ogarnięty chorą żądzą jaką czerpał z jej agresji. Przyparł ją do muru i niemalże natychmiast zbliżył się tak blisko, że ich ciała stykały się w więcej niż kilku miejscach. Powiódł dłońmi po jej rękach i talii, by zatrzymać je na biodrach, podczas gdy nos zatapiał w zagłębieniu jej szyi.
- Też tęskniłaś - ponownie wychrypiał, a mimo że to miało być pytanie to ostatecznie po prostu to stwierdził, biorąc to za pewnik. Znowu to dziwne zakrzywienie prawdy. Dzika satysfakcja jaka rozpalała jego zmysły nie pozwalała mu logicznie myśleć i być może właśnie dlatego całował ją teraz po szyi, nie pozwalając się jej odsunąć nawet na milimetr. Chciał ją mieć, posiąść tak jak dawniej, a teraz kiedy sprawiła mu przyjemność to nie mógł już sobie jej odpuścić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   

Powrót do góry Go down
 

Korytarz na V piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 9, 10, 11  Next

 Similar topics

-
» Korytarz na II piętrze
» Korytarz na VII piętrze
» Korytarz na IV piętrze
» Korytarz na IV piętrze
» Tajemniczy korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
piate pietro
-