IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Korytarz na V piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Korytarz na V piętrze   Pią Cze 11 2010, 18:20

First topic message reminder :

Wspaniale sklepienie łukowo żebrowe wyróżnia korytarz na piątym pietrze. Ściany, tak samo ja podłoga zrobione są z jasnoszarej cegły. Z wysokich okien, które od podłogi sięgają niemal ku samemu sufitowi, rozciąga się piękny widok na błonia i odległy Zakazany Las.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 302
  Liczba postów : 225
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12768-evan-randle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12854-moj-maly-zakatek-spokoju
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12855-poczta-z-opoznieniem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12856-moje-wlasnosci-i-talenta




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Czw Cze 09 2016, 21:33

Staranowana dziewczyna przeprasza faceta? Ten świat upadł chyba na głowę. Kto to widział żeby kobieta przepraszała faceta? W tym momencie książka już całkowicie zeszła na drugi plan. Może coś poważnego stało się tej dziewczynie ? Widać było gołym okiem że była wstrząśnięta. Evan mimo iż nie zauważył łez kobiety potrafił stwierdzić że była czymś wstrząśnięta. Jej zachowanie, czerwone oczy i specyficzny ton głosu wskazywały na to że przed chwilą mogło ją spotkać coś przykrego. Chłopak mylnie zinterpretował że to wszytko jego wina. W duchu obwiniał się za spowodowanie uszczerbku na zdrowiu tej dziewczyny, Co za facet z niego byłby gdyby nie spróbował chociaż zaoferować pomocy ? Jak spojrzał by potem ojcu w oczy, gdy w takiej sytuacji sprzeniewierzyłby się jego naukom ? Zawsze trzeba pomagać innym. Evan podał dłoń kobiecie żeby pomóc jej wstać.
-Jesteś stuprocentowo pewna że nic ci nie jest ?- Zadał pytanie. Naprawdę przejmował się że mógł jej coś zrobić. Będzie miał nauczkę żeby nie biegać na przyszłość po korytarzach. Przecież tyle razy był już za to upominany! Głupi Evan! Musiał komuś wyrządzić krzywdę żeby to zrozumieć
-Przepraszam. Nie chciałem Ci zrobić krzywdy. Mogę ci jakoś wynagrodzić tą krzywdę ?- Spytał świdrując swoimi oczami kobietę .
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : USA, Phoenix
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 45
  Liczba postów : 52
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12851-alexandra-holder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12852-relacje-alex
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12853-listy-do-alex
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12862-kuferek-alex




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Czw Cze 09 2016, 22:36

Nie zauważył. Odetchnęła z ulgą. Dzięki wielkie wieczorny mroku.
-Naprawdę, nic mi nie jest. To i tak moja wina-powiedziała uśmiechając się do chłopaka. Nie był to wymuszony uśmiech. Nie był też krzywy czy smutny. Był szczery. Co zdziwiło Alex. Słodkie było to jak bardzo wypytywał się czy nic jej nie jest. Może gdyby był dzień ta sytuacja wyglądałaby inaczej. Zapewne nawrzeszczałaby na Evana. Ale teraz jest noc. Alex jest inną osobą. Stojąc już na nogach poprawiła sukienkę i posłała chłopakowi bezbarwne spojrzenie.
-Spokojnie...-mruknęła. Nagle w Alexandre uderzyła lawina wspomnień. Samatha była taka sama. Nie raz pokłóciły się. Cóż, posiadanie rodzeństwa ma swoje wady, ale i zalety. Zawsze po kłótni Sam zadawała Alex miliony pytań. Czy wszystko okej? Jak może jej to wynagrodzić? Czy jest na nią zła?. Poczuła, że do jej oczu znów napływają łzy. Nie rozumiała czemu ten chłopak wzbudził w niej jakiekolwiek uczucia.Nie pozwoli by Evan zobaczył jak rozkleja się tuż przed nim. O nie. Przytuliła go. I dopiero teraz zaczęła płakać, wtulona w jego ramię. Tylko dlatego to zrobiła. By nie widział jak płacze. Pewnie pomyśli o niej jak o wariatce. Trudno. Zamknęła oczy i czekała na jego reakcję. Spodziewała się odepchnięcia. Na pewno tak zrobi, była tego pewna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 302
  Liczba postów : 225
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12768-evan-randle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12854-moj-maly-zakatek-spokoju
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12855-poczta-z-opoznieniem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12856-moje-wlasnosci-i-talenta




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Czw Cze 09 2016, 23:01

Bardzo martwił się stanem kobiety. Evan wiedział że takie zderzenia bywają bardzo niebezpieczne dla zdrowia człowieka. Obskoczył kobietę ze wszystkich stron, skrupulatnie sprawdzając czy nie zostawił chociażby najmniejszego siniaczka na jej skórze. Chłopak nie darowałby sobie skrzywdzenia kobiety. Za nic w życiu nie podniósłby dłoni na kobietę. Nie odepchnąłby jej, nie szarpał i tak dalej. Ciało kobiety jest święte i cholernym męskim obowiązkiem jest dbanie o nie.
-Przestań tak mówić, to ja cię staranowałem- Co prawda to prawda, wpadł w nią jak taran. Już miał zaproponować odprowadzenie kobiety pod jej dom aby upewnić się czy aby na pewno nie zrobił jej czegoś złego, gdy kobieta się do niego przytuliła. Co? Przytuliła? Naprawdę to zachowanie zaskoczyło chłopaka. Z początku czyn kobiety naprawdę go sparaliżował. Nie wiedział co ma zrobić? Przecież zrozumiałby gdyby się na niego wściekła, wbiegł w nią niczym pociąg. A ona się przytula? Po chwili poczuł jak jego ramię zaczyna się robić coraz bardziej wilgotne. Momentalnie zrozumiał co się dzieje
-Gdzie Cię boli? -Spytał delikatnie, powoli oplatając kobietę rękami. Jeśli po czymś takim potrzebuje przytulenia to Evan zrobi wszystko żeby ją pocieszyć i ulżyć w bólu. W swoim uścisku starał się być jak najdelikatniejszy. Nie chciał przecież żeby kobieta pomyślała że chce wykorzystać tą sytuacje !
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : USA, Phoenix
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 45
  Liczba postów : 52
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12851-alexandra-holder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12852-relacje-alex
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12853-listy-do-alex
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12862-kuferek-alex




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Czw Cze 09 2016, 23:28

Co ona wyprawia. Przytuliła go. Tak dawno nikogo nie przytulała. Podobało jej się ciepło jego uścisku. Zdała sobie sprawę, że jej łzy zmoczyły rękac koszuli chłopaka. Ale wtopa. Jednak nie oderwała się od niego. Nadal była wtulona w Evana ramię. Objęła go kładąc swoje ręce na jego plecach. Była przerażona dlaczego jest w niej tyle śmiałości wobec niego. Przytulała chłopaka, którego nie zna. Nie zna go, ale...Nie chciała go puszczać. Łzy przestały cieknąc z jej oczu. Tak jakby ją uspokajał. To naprawdę dziwne. Osoba, której nie znasz jest w stanie cię uspokoić. Jej oddech zaczął przyspieszać. Czemu jej nie odpepchnął? Czemu...? Poczuła jak ją obejmuje. Nie protestowała. Czuła jak wraca do normy. Uspokoił ją.
-Nic mnie już nie boli-wyszeptała. Odsunęła się od niego i spuściła głowę w dół. Nie chciała mu patrzeć w oczy. Nie umiała. Wyobraziła sobie jego wzrok. Westchnęła. Jednak po chwilii podnisoła głowę i spojrzała na Evana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 302
  Liczba postów : 225
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12768-evan-randle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12854-moj-maly-zakatek-spokoju
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12855-poczta-z-opoznieniem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12856-moje-wlasnosci-i-talenta




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Czw Cze 09 2016, 23:41

-To cud chyba że nie zrobiłem Ci większej krzywdy- Dopiero teraz zauważył jak mocno musiała płakać. Serce mu się zaczęło krajać na ten widok. Prawdopodobnie przez kilka najbliższych dni będzie czuł potężnego kaca moralnego przez zaistniałą sytuacje. Nie chciał żeby płakała. Zanim zdążył przemyśleć swoje działania zareagował instynktownie. Użył swojego rękawu aby otrzeć ostatnie łzy spływające po twarzy kobiety. W głębi ducha bał się reakcji na tak śmiały ruch, jednak w życiu nie ma czasu na coś takiego. Jeśli uważasz ze możesz żałować że czegoś nie zrobiłeś to zrób to i tyle. Zero niepotrzebnego zastanawiania się. Trzeba chwytać chwilę na nie kisić się ciągle w żalach nad zmarnowanymi okazjami
-Gdzie cię bolało? Jeśli uderzyłaś mocno głową to takich spraw nie można lekceważyć- Wiedział co mówi, w końcu stracił już kilka lat przez problemy neurologiczne. Bał się o nia, tak szczerze. W jego uczuciach nie było krzty nie szczerości i pragnął pokazać kobiecie że nie zostawi jej samej dopóki nie upewni się raz na zawsze że nic jej nie jest
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : USA, Phoenix
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 45
  Liczba postów : 52
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12851-alexandra-holder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12852-relacje-alex
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12853-listy-do-alex
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12862-kuferek-alex




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Pią Cze 10 2016, 00:00

Ogarnęła ją wściekłość. Była zła. Na siebie. Właśnie przytulała obcego chłopaka na korytarzu w środku nocy. W dodatku rozpłakała mu się na ramieniu. Czemu tak ją traktował? Jakby była dzieckiem. Głupim dzieckiem. Zacisnęła pięść i uderzyła chłopaka w klatkę piersiową. Nie było to mocne uderzenie.
-Zrozum, nic mi się nie stało. Nie udawaj, że się martwisz-palnęła przeszywając go wzrokiem. Taka nagła zmiana. On naprawdę myślał, że płacze przez jakiegoś siniaczka? Parchnęła. Dobra, w jego objęciach czuła się bezpiecznie. Uspokoił ją. Nie wiedziała jak to zrobił. Jak tak łatwo udało mu się to osiągnąć? Wystarczył jeden uścisk a łzy znikały. Pojawiał się nawet uśmiech. Szczery, nieśmiały uśmiech. Ale teraz patrzała na niego lekko poirytowana.
-Chcesz wiedzieć czemu płaczę? Zobacz-nastawiła mu przed twarzą nadgarstek. Blada blizna. Po jej próbie samobójczej, wtedy gdy Sam umarła. Alex straciła połowę siebie. No, ale niestety Alexandra żyje. Nie chciała od niego żadnego współczucia. Chciała by zobaczył prawdziwy powód jej rozpaczy. Siniaki miała gdzieś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 302
  Liczba postów : 225
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12768-evan-randle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12854-moj-maly-zakatek-spokoju
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12855-poczta-z-opoznieniem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12856-moje-wlasnosci-i-talenta




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Pią Cze 10 2016, 09:43

Stał przed nią całkowicie skołowany. Przecież jego uczucia były prawdziwe ! Bał się o jej zdrowie, tak po prostu, bez lekceważenia ani krzty sarkazmu. Czysta, niczym nie skrępowana troska o jej zdrowie. Nie uważał że zasługiwał na takie traktowanie z jej strony. Każda sekunda po tej zmianie coraz bardziej rozdzierała go od środka. Gdzie się podziała ta delikatna kobieta która jeszcze przed chwilą przytulała się do niego ? Może faktycznie nie płakała przez to zderzenie ? Gdy Evan miał zadać pytanie, Alexandra wyciągnęła swą dłoń pełną małych bladych nacięć. W jednej chwili zrozumiał dlaczego tak zmieniła swoje zachowanie. Evanie, jesteś taki nie domyślny. Ta kobieta ma depresje ! Prawdopodobnie straciła kogoś w ostatnim czasie. To nie dobrze! Trzeba działać !
-To nigdy nie jest wyjście- Wydukał, zasłaniając rany swoimi dłońmi. Miał nadzieje że mimo swojej irytacji Alex nie odepchnie go. On chciał tylko jej pomóc. Chciał ją przytulić, chciał dać jej umęczonej psychice dać odpocząć. Tylko na tym zależało mu w tym momencie. Jednak obawa przed reakcją wściekłej kobiety powstrzymały go od jakiegokolwiek działania. Nie pytał dlaczego tak naznaczyła swe ręce. To nie był czas i miejsce na taką rozmowę. Jeśli ich relacja dotrze do punktu zaufania to sama mu opowie o tym co wydarzyło się w jej życiu. Nic na siłę, krok po kroku
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : USA, Phoenix
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 45
  Liczba postów : 52
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12851-alexandra-holder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12852-relacje-alex
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12853-listy-do-alex
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12862-kuferek-alex




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Pią Cze 10 2016, 15:23

Dobra, może nie powinna go uderzyć. W końcu Evan chciał tylko jej pomóc. Ale już to zrobiła. Czemu nadal tu stał? Powinien rzucić jakimś chamskim tekstem i oddalić się od Alex. Tak przynajmniej zakładała, że będzie to wyglądać. A Evan został. Czemu. Potraktowała go tak źle. Chłopak nie dość, że pomógł jej wstać to jeszcze zadał kilkanaście pytań w stylu czy nic jej się nie stało. Stała naprzeciwko jego z wyciągniętym przed twarzą nadgarstkiem.  Gdy dotknął jej dłoni Alex lekko zadrżała. Spojrzała na niego. Czuła wewnętrzną potrzebę objęcia go raz jeszcze.
-Tak, tak. Jak widać żyję, jest super i w ogóle-powiedziała wpatrzona w jego oczy. Było ciemno, ale i tak widziała w nich troskę. Czyli naprawdę się martwił. Chociaż Alex tak go potraktowała on nie odpuścił. Zacisnęła swoją dłon na jego patrząc bacznie nie chłopaka. Potrzebowała ciepła.
-Przepraszam, że cię walnęłam, ja...-wymamrotała spuszczając głowę. Może krzywdy mu nie zrobiła, ale było jej głupio.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 302
  Liczba postów : 225
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12768-evan-randle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12854-moj-maly-zakatek-spokoju
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12855-poczta-z-opoznieniem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12856-moje-wlasnosci-i-talenta




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Pią Cze 10 2016, 15:45

-Nie no, przecież nic mi się nie stało. Miałaś do tego pełne prawo- Wymamrotał zakłopotany. Kolejny raz nie miał pojęcia co zrobić. Przygotowywał się na to że Alexandra będzie starała się wyswobodzić swą dłoń a ta wbrew oczekiwaniom nie chciała go puścić. Ta kobieta jest pełna sprzeczności. Raz jest wojownicza i agresywna, a raz jej zachowanie przywodzi na myśl najdelikatniejszy kwiat. Może w tym powiedzeniu że kobiety zmienne są jest więcej niż tylko ziarnko prawdy ? Evan rozumiał ze w jej życiu musiała wydarzyć się jakaś ogromna tragedia. Nikt bez powodu nie robi sobie krzywdy. Chłopak czytał że takie zachowanie tzn. autoagresja, powodowane jest przez skrajne stany psychiczne dlatego rozumiał że najlepiej będzie gdy jak najszybciej zmieni temat. Co by tu zrobić ? Nie wiele myśląc chłopak przysunął się do niej i delikatnie zaczął gładzić jej włosy, tak żeby nie zniszczyć jej fryzury. Zdawał sobie sprawę z tego że większość kobiet tego nie cierpi. Ale Evan wytrzyma każdy wybuch gniewu kobiety, tak długo jak przestanie się smucić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : USA, Phoenix
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 45
  Liczba postów : 52
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12851-alexandra-holder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12852-relacje-alex
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12853-listy-do-alex
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12862-kuferek-alex




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Pią Cze 10 2016, 16:14

-Nie powinnam. W końcu jesteś dla mnie taki mił....-ugryzła się w język. Gdzie podziała się Alex bez uczuć? Alex, która nie umiała radzić sobie z uczuciami? Jakim cudem? Puściła jego rękę. Byłoby to dziwne gdyby cały czas go trzymała.
-Em...Po prostu robię coś zanim pomyślę-powiedziała spoglądając na niego. Gdy Evan zaczął gładzić ją po głowie, Alex znieruchomiała. Jej umysł podpowiadał by strzepnęła rękę chłopaka. Ciało jednak nie reagowało. Obserwowała każdy ruch Evana. Podobało jej się to.
-...Zanim w Ciebie wpadłam...Spacerowałeś?-zapytała lekko przechylając głowę. Myślała, że tylko ona wybiera się na wycieczki po Hogwarcie o tak późnej godzinie. Najwidoczniej nie. Chociaż nigdy go nie wiedziała podczas wieczornych spacerów. Jest naprawdę późno, co mógłby robić o tej porze? Kto o tej godzinie w ogóle jeszcze nie spał? Alex. I ten tajemniczy chłopak. Poczuła senność. Chyba straciła poczucie czasu, wszystko działo się tak szybko. Ziewnęła. Nie miała ochoty kończyć rozmowy z Evanem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 302
  Liczba postów : 225
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12768-evan-randle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12854-moj-maly-zakatek-spokoju
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12855-poczta-z-opoznieniem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12856-moje-wlasnosci-i-talenta




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Pią Cze 10 2016, 16:30

-Bardziej biegłem na złamanie karku- Rzucił uśmiechając się łagodnie do dziewczyny. Starał się zachować spokój, ale w głębi ducha cieszył się jak małe dziecko. Udało mu się zmienić temat! Może nie jest to jakiś specjalny sukces, mimo to on odbierał to jak swoje największe zwycięstwo dotychczas. Wszystko jest lepsze od pozwolenia kobiecie płakać. Trochę go to rozczarowało że kobieta puściła jego rękę. Bardzo przyjemnym było to uczucie.
- Prawda jest taka że lubię się uczyć w specyficznych miejscach- Kontynuował swój wywód ciągle głaszcząc dziewczynę. Bał się że gdy przestanie powrócą jej te złe myśli. Nie po to tak się starał żeby zepsuć wszystko w pół drogi!
-Niestety tym razem chyba trochę przesadziłem, mój podręcznik do eliksirów wylądował na dziedzińcu- Dodał po czym mimowolnie przestał głaskać Alexandre, było mu głupio przez to że wypuścił tomisko z rąk .
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : USA, Phoenix
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 45
  Liczba postów : 52
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12851-alexandra-holder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12852-relacje-alex
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12853-listy-do-alex
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12862-kuferek-alex




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Pią Cze 10 2016, 17:06

-W sumie to ja też-powiedziała a na jej twarzy pojawił się promienny uśmiech. Postanowił sobie pobiegać w środku nocy? Zapowiada się ciekawie. Czyli nie tylko Alex organizuje sobie nocne biegi po Hogwarcie.
-Uczysz się w nocy?...W dodatku jest już dość późno-Zawsze miała nadzieję, że wszyscy już śpią i nikt już nie spaceruje. Dopiero wtedy wychodziła ze swojego pokoju. Sporadycznie w ogóle wychodziła w nocy, ale zdarzały się takie momenty, że wolała się przejść zanim uśnie. Odeszła od chłopaka i podeszła do okna, westchnęła głośno. Noc tak ślicznie wyglądała. Powietrze było takie orzeźwiające. Zapomniała o towarzystwie Evana. Całkowicie pochłonął ją widok ciemności z okna. Ocknęła się, odwróciła i spojrzała na chłopaka.
-Wypadła Ci przez okno?...-próbowała ukryć fakt, że zaraz wybuchnie śmiechem. Jej wzrok utkwił w oknie. Zaśmiała sie cicho. Zapomniała o smutku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 302
  Liczba postów : 225
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12768-evan-randle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12854-moj-maly-zakatek-spokoju
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12855-poczta-z-opoznieniem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12856-moje-wlasnosci-i-talenta




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Pią Cze 10 2016, 19:44

-Nie sypiam, tak więc muszę umieć zagospodarować sobie czas- Odpowiedział patrząc za okno. Starał się nie dać po sobie poznać że tym razem rozmowa uderza w jego czułe punkty. Bezsenność, na którą cierpiał, była jego przekleństwem. Sam chciałby tak naprawdę zdrzemnąć się bez strachu że straci kolejnych kilka lat. Uwielbiał noce takie jak te. Umiarkowana temperatura sprzyjała nauce, a cisza panująca na korytarzach była naprawdę przyjemna. Wiedział że przebywanie w takich miejscach w nocy to igranie z nauczycielami. W końcu był nadal uczniem. Mimo to gdyby nie jego specyficzne nawyki pewnie nie spotkałby tej damy
- Spadła mi gdzieś tam- Wskazał na losowe krzaki, mając nadzieje że kobieta nie zauważy jego wyraźnie posmutniałej miny. On miał odwrócić jej uwagę od tego wszystkiego a nie zawracać jej głowę własnymi problemami.
-Widoki nocą są tutaj Piękne- Westchnął
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : USA, Phoenix
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 45
  Liczba postów : 52
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12851-alexandra-holder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12852-relacje-alex
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12853-listy-do-alex
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12862-kuferek-alex




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Pią Cze 10 2016, 20:24

-Nie sypiasz?-zapytała ze zdziwoną miną. Znała to dobrze. Chociaż na bezsenność nie chorowała, to zdarzały się bezsenne noce. Zazwyczaj wyła wtedy w poduszkę a potem padała ze zmęczenia. W sumie to nawet nie zalicza się raczej do bezsenności, ale dobra. Podeszła do niego.
-Widać to w Twoich oczach. Są zmęczone-powiedziała wpatrując się w oczy Evana. Stała bardzo blisko niego.
-Pomóc ci w poszukiwaniach?-w sumie to wolała zostać tu. Zrobiło się zimno. Myśl o wyjściu na zewnątrz w środku nocy i szukaniu jakiejś książki nie za bardzo jej się podobała. Ale cóż. Wbiła wzrok ponownie w widok za okna.
-Mhm...Szczególnie zachody słońca...-
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 302
  Liczba postów : 225
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12768-evan-randle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12854-moj-maly-zakatek-spokoju
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12855-poczta-z-opoznieniem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12856-moje-wlasnosci-i-talenta




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Sob Cze 11 2016, 09:21

-Taki już mój mały nawyk- Przecież nie mógł powiedzieć jej że nie miał dobrego, spokojnego i długiego snu od wielu lat. To już całkowicie zrobiło by z chłopaka dziwaka. A tego na pewno nie chciał. Ucieszył się gdy Alexandra zaproponowała mu pomoc w poszukiwaniach. Książka była dla niego naprawdę ważna, zresztą jak każda rzecz należąca do niego. Evan nawet nie dopuszczał do siebie myśli o zgubieniu czegokolwiek!
-Dzięki za propozycje, ale nie skorzystam- Głupio mu było odmówić. Wiedział że czeka go ogromna ilość pracy przy szukaniu ale nie miał serca aby wyciągać kobietę na taki chłód. To nie było w jego stylu, jeszcze by się pochorowała. A wtedy to już chyba nie odstąpił by jej na krok poza jej domem. Znienawidziła by go za to. Więc, samotne poszukiwania są najlepszym wyjściem z sytuacji. Gdy kobieta wspomniała o zachodach słońca chłopak tylko westchnął
-Osobiście, zaraz po obserwowaniu nocy, preferuje wschody słońca. Ale ilu ludzi tyle opinii- Powiedział podświadomie, delikatnie przysuwając się do dziewczyny. Może szukał jakiegoś kontaktu z nią ? Sam tego tak naprawdę nie zauważał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : USA, Phoenix
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 45
  Liczba postów : 52
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12851-alexandra-holder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12852-relacje-alex
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12853-listy-do-alex
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12862-kuferek-alex




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Sob Cze 11 2016, 22:28

-Twoim nawykiem jest bezsenność?-zapytała lekko zdziwona. Na jej twarzy pojawił się smutny uśmiech. Odwróciła głowę od Evana. Spojrzała przez okno. Może wyjście w środku nocy nie jest złym pomysłem. Byłby przy tym niezły ubaw. Szukać po krzakach w nocy jakiejś książki. Brzmiało to zabawnie.
-To sama pójdę jej szukać-palnęła z szyderczym uśmiechem. Przecież nie rozchoruje się od jednego wyjścia na wieczorne powietrze. Nie przesadzajmy.
-Ja tam jestem wielbicielką zachodów-wymamrotała. Tyle razy je widziała. One właśnie kończą dzień i rozpoczynają noc. A wschody początkują kolejny okropny dzień. Przybilżyła się do niego i znów go przytuliła. Tak po prostu.


Krótko, bo tak ;-;
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 302
  Liczba postów : 225
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12768-evan-randle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12854-moj-maly-zakatek-spokoju
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12855-poczta-z-opoznieniem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12856-moje-wlasnosci-i-talenta




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Nie Cze 12 2016, 17:04

-Jedni obgryzają paznokcie, a jedni nie śpią. Tak to już czasem jest- Westchnął chłopak. Mimo że w jego objęciach znajdowała się właśnie piękna dama Evan jakoś nie potrafił się tym cieszyć. Może to przez noc ?  Lub stratę książki? Sam Evan tego nie potrafił określić. Wiedział jednak że dotyk tej damy wywoływał w nim jakąś nieznaną dotychczas reakcje.
-Proszę, jest zimno. Jak się pochorujesz to naprawdę sobie tego nie daruje- Spojrzał na nią poważnie. Nie żartował w tej kwestii. Już wystarczająco dużo bólu wyświadczył dziś Alexandrze. Nie trzeba dodawać do tego przeziębienia lub innego choróbska. Evan to bardzo opiekuńczy chłopak więc prawdopodobnie nie odstąpił by jej na krok gdyby pochorowała się przez niego.
-Tak jak mówiłem, ilu ludzi tyle opinii. Ja wole wschody słońca. Sygnalizuje że przeżyłem kolejną noc i wszystko budzi się do życia- Powiedział głęboko patrząc jej w oczy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : USA, Phoenix
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 45
  Liczba postów : 52
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12851-alexandra-holder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12852-relacje-alex
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12853-listy-do-alex
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12862-kuferek-alex




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Nie Cze 12 2016, 23:17

-To nie będzie twoja wina. Będzie ona moja. Może zachoruję może nie. Wisi mi to-odsunęła się gwałtownie od chłopaka. Zaczynała dostrzegać, że chyba ma dość jej towarzystwa. W końcu zaczęła go przytulać jakby znali się od lat. Nie podobało się to również jej. Mimo, iż z natury nie lepiła się do pierwszej lepszej osoby, to od niego czuła przyjemnie ciepło, które tak bardzo jej się podobało. Uspokajało ją. Spojrzała na Evana. Zdecydowanie miał jej dość. Okej, i tak już nie zaśnie. Może iść poszukać tej książki, czemu nie.
-Wiesz, że jestem bardzo upartą osobą więc i tak pójdę jej szukać?-uśmiechnęła się smutno. Gdzieś tam, bardzo, bardzo głęboko, Alex poczuła lekki smutek. Chciała być jak najdłużej w jego towarzystwie. Czuła potrzebę wygadania mu się ze wszystkich spraw. Ale dlaczego, skoro go nie znała? Dlaczego wywoływał u niej jakiekolwiek emocje? U tak zimnej osoby. Zrobiła krok w tył i się przewaliła. Brawo Alex, brawo. To już drugi raz tej nocy!
-Kuźwa...-wymamrotała podnosząc się i opierając o ścianę. Czemu jest tak fajtłapowatą osobą. Spuściła głowę by nie patrzeć na Evana. Ale wstyd.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 302
  Liczba postów : 225
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12768-evan-randle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12854-moj-maly-zakatek-spokoju
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12855-poczta-z-opoznieniem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12856-moje-wlasnosci-i-talenta




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Nie Cze 12 2016, 23:39

Gdy Alex się potknęła o mało nie parsknął śmiechem. Mimo że przed chwilą kobieta go tak zimno odtrąciła to nie gniewał się na nią. Nie chciała się przytulać to nie będzie jej zmuszał. Bardzo miło mu było i nie chciał jej puszczać ale jej decyzji nie zmieni. To nie tak że nie chciał z nią szukać tej książki. On po prostu nie cierpiał gdy ktoś odczuwał dyskomfort psychiczny czy też fizyczny z jego powodu. Tak po ludzku, było mu przykro. Nigdy nie chciał być powodem czyjegoś nieszczęścia. Taka już jego natura. Powoli zbliżył się do Alex i wyciągnął do niej dłoń. Liczył że z niej skorzysta, nie chciał żeby siedziała na tej zimnej posadzce.
-Choć, wstawaj moja nocna towarzyszko- Uśmiechnął się do niej delikatnie, czekając na to aż chwyci jego dłoń. Wiedział że nie powstrzyma ją przed wyjściem na dwór w ten chłodny wieczór. Postanowił więc zwrócić się do niej z prośbą. Widział jak zwiewnie tak dziewczyna jest ubrana, a to nie gwarantowało odpowiedniej ochrony przed chłodem.
-Okej, pójdziemy na poszukiwania. Ale najpierw proszę, przebierz się. Będzie Ci zimno- Powiedział nadal czekając aż Alex chwyci jego dłoń. Kultura kulturą, ale zdrowie na pierwszym miejscu musi być!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : USA, Phoenix
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 45
  Liczba postów : 52
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12851-alexandra-holder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12852-relacje-alex
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12853-listy-do-alex
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12862-kuferek-alex




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Pon Cze 13 2016, 01:33

-Dobra, uznajmy, że tego nie było-wymamrotała kryjąc swoje rozbawienie. Chwyciła za rękę Evana i podniosła się do góry.
-Nie ma takiej potrzeby. Naprawdę-spojrzała na niego z uśmiechem. Chyba zaczyna go lubić. Spodziewała się raczej walki o to by nie szła, ale widać, chłopak chyba zrozumiał jak bardzo jest uparta. Poprawiła swoją sukienkę. Dziwne to, że paraduje w takiej sukience w środku nocy, ale tak się ubierała. No cóż. Może faktycznie powinna pójść ją zmienić? Sięgała trochę za uda. Ubrała się tak, bo nie sądziła, że kogoś w ogóle spotka podczas wieczornego spaceru. A chłód lubiła. No, ale teraz inna sprawa, robiło się naprawdę zimno. Odwróciła głowę i spojrzała na korytarz pogrążony w ciemności. Wyglądało to naprawdę strasznie. Tak jakby coś tam się czaiło i tylko czekało aby Alex weszła w tajemniczą ciemność. Nie ma mowy, że tamtędy pójdzie. Zachowywała się jak dziecko, tak, 19 letnia Alexandra boi się ciemności. Przechadzać się po korytarzach oświetlonych światłem księżyca, nie ma problemu. Ale tu się kończy pewnien limit. Poprosić Evana by z nią poszedł też głupio. Postanowiła udawać, iż wszystko jest okej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 302
  Liczba postów : 225
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12768-evan-randle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12854-moj-maly-zakatek-spokoju
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12855-poczta-z-opoznieniem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12856-moje-wlasnosci-i-talenta




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Wto Cze 14 2016, 17:33

-Oj uwierz mi, jest taka potrzeba- Powiedział spogladając na jej sukienkę. Jeśli w ciągu dnia było około 18 stopni to ile teraz mogło być ? Prawdopodobnie około 7-8, To na pewno nie była temperatura odpowiednia do paradowania w tak zwiewnej sukience po polu. Jeszcze po korytarzu to było zrozumiałe. Przecież Hogwart jest ogrzewany. Książka mogła zaczekać, zdrowie nigdy. Trzeba je szanować, bo raz stracone nie powróci. Dziwił się czasem jak wiele osób w Hogwarcie przywiązuje tak nie wielką wagę do zdrowia. Przecież magia nie jest wszechpotężna! Nie można ciągle na niej polegać. Ona, tak samo jak wszystko bywa zawodna !
-Tak właściwie to w którym domu sypiasz?- Spytał spokojnie. Widział że kobieta się czegoś boi, ale nie potrafił określić czego. Może miała jakieś problemy ze współlokatorami? Evan chciał jej pomóc bo to z natury był dobry chłopak. Tylko do tego była potrzebna wiedza, a tej raczej nie posiadał. Tak więc postanowił obrać sobie za cel zdobycie jej
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1032
Dodatkowo : prefekt fabularny, animag (grizzly)
  Liczba postów : 1185
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Pon Paź 16 2017, 17:04

Pogoda niby nie była najgorsza, ale i tak przyjemniej było spędzać czas w zamku, niż poza nim. Wiatr potrafił zerwać się nawet w najbardziej niespodziewanym momencie, a wlatujące do oczu liście z piaskiem nie były zbyt zachęcające. A to wszystko oczywiście wtedy, kiedy akurat Brytyjczyków nie męczył deszcz! Leo nie lubił narzekać, ale łatwo było zauważyć, że przykłada większą wagę do tego gdzie coś robi. Dodatkowo z szalejącą magią rzucanie zaklęć ocieplających nie było takie proste. Gryfonowi pozostało zainwestowanie w grubsze ubrania, liczenie na pomoc Ezry, albo ryzykowanie. Koniec końców można było go spotkać nawet w jesiennych swetrach - jeden miał właśnie na sobie, gdy przemierzał korytarz Hogwartu. Nie planował iść na wróżbiarstwo, za to dowiedział się, że profesor @Daniel Bergmann miał teraz zajęcia z młodszymi klasami. Leo przystanął sobie niedaleko sali transmutacyjnej, przebierając nogami ze zniecierpliwieniem. Chętnie by usiadł, plecy trochę go pobolewały po pamiętnym wypadku na festiwalu. W szczególności drażniło go rozcięcie na łopatce - Vin-Eurico nie widział sensu w łażeniu do Skrzydła Szpitalnego po zaklęcie uśmierzające ból. Cierpiał sobie dyskretnie, w milczeniu.
Aż podskoczył, kiedy uczniaki wysypały się z klasy. Leo uśmiechnął się sympatycznie do paru znajomych Gryfonów, czekając aż sam nauczyciel będzie wolny. Sam nie zorientował się, kiedy zaczął z odrobiną poddenerwowania skubać brzeg książki od transmutacji, którą miał studiować w ramach zabicia czasu.
- Profesorze! - Zawołał, wymijając grupkę plotkujących Puchonek, które na jego widok zaczęły podejrzanie chichotać. Leo pozwolił sobie na wesołe mrugnięcie do nich, zanim dopadł do Bergmanna. W tej jednej chwili zupełnie zapomniał, co chciał mu w ogóle powiedzieć. - Eee. Mam sprawę i jeśli profesor miałby chwilę... Ogólnie chodzi o transmutację, znaczy w sumie to trochę bardziej o animagię. - Odchrząknął z odrobiną zażenowania. Sam w siebie nie wierzył i ciężko mu było oczekiwać od kogokolwiek, że to zrobi. Teraz dodatkowo się martwił, bo w zeszłym roku nie popisał się z żadnego przedmiotu, w tym również z transmutacji...

______________________

But if you really hold me tight,


All the way home I'll be warm!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 409
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 498
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Sro Paź 18 2017, 20:02

Skończenie zajęć przyjął niejako z ulgą.
Nie - konkretnie z powodu nieprzepadania za nauczaniem (nigdy nie odkrył w sobie wzniosłego powołania w przypadku wlewania wiedzy - oraz umiejętności - do czaszek kształtujących się czarodziejów), niemniej chcąc nie chcąc - transmutacja w wydaniu klas młodszych nie pociągała go zbytnio, a zwłaszcza nieułatwiana przez zakłócenia magii. Fakt przejęcia sporej ilości zajęć ze studentami na koszt zajmującego się wykładami Craine’a, przyjął z niepodważalnym zadowoleniem; miał dzięki temu sposobność prezentowania formuł trudniejszych, bardziej skomplikowanych, pokazujących dziedzinę niekiedy w odmiennym świetle - oddalonym od zacienionych, zszarzałych stereotypów. Nie uważał, że transmutacja była każdemu potrzebna (chociaż piętnował osoby usiłujące negować jej użyteczność), aczkolwiek w jego własnym przypadku była życiową pasją, wraz z pochłonięciem szeroko pojętą sztuką.
Wstał (nareszcie) od biurka, porządkując pergaminy na blacie w jedną, dość cienką całość - jaką miał właśnie ze sobą zabrać. Mając w zamiarze oddalić się w swoją stronę, odruchowo przeszukiwał wnętrze kieszeni w poszukiwaniu paczki papierosów - czy aby znajdują się na właściwym miejscu, czy aby zostały zabrane w celu kontynuacji nałogu - do diabła, tylko ten wiatr na zewnątrz, wyjący niekiedy w wieczornej otoczce mroku, nie wydawał się specjalnie zachęcać ani ułatwiać zadania.
Wtem wyrwał go znajomy tembr głosu. Spojrzenie wyostrzyło się wreszcie, wyłapując znajomego studenta - miał dobrą pamięć do twarzy, zwłaszcza wobec uczęszczających na jego lekcje; co więcej, charakterystyczna postura wydawała się niemożliwa do pominięcia.
- Mam czas - skinął głową, niewerbalnie potwierdzając w ten sposób swe oznajmienie. Dało się zauważyć drobną zmianę w jego powierzchowności, kiedy padło słowo animagia - zbłąkany refleks pojawiający się na jasnych tęczówkach, mógł świadczyć tylko o jednym - Bergmann się zaciekawił.
- …jak więc wygląda ta sprawa? - zachęcił pośrednio do rozwinięcia. Wolał nie dorabiać sam scenariuszy, prawdopodobnych powodów bądź pytań.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1032
Dodatkowo : prefekt fabularny, animag (grizzly)
  Liczba postów : 1185
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Sro Paź 18 2017, 20:30

Nie chciał jakoś się profesorowi narzucać, a dopadł go trochę tak w biegu - w końcu ledwo opuścił salę i mógł być zmęczony po prowadzeniu zajęć. Leo należał do osób całkiem wyrozumiałych i starał się zawsze zrozumieć drugą osobę. Jak wiadomo, nauczyciel to dla ucznia prawie kosmita. Gryfona niesamowicie cieszyła możliwość porozmawiania z Bergmannem, biorąc pod uwagę to, że przecież innym nauczycielem transmutacji był Patton Craine. Do tego chyba nikt nie poszedłby poszukując rady czy pomocy... Rzecz w tym, że Vin-Eurico nie tylko potrzebował kogoś znającego się na transmutacji, ale również na samej dziedzinie animagii. Nie miał zbyt wielu informacji co do nauczyciela, ale wiedział jedno. Jego nazwisko znajdowało się na liście zarejestrowanych animagów.
Problem w tym, że Leo nigdy nie był najlepszy w prowadzeniu poważniejszych konwersacji, a teraz mimo wszystko stał przed profesorem. Kombinował wytrwale jak wyjaśnić o co mu chodzi i trochę odetchnął z ulgą, bo wydawało mu się, że Bergmann przejawił odrobinkę zainteresowania. O to chodziło, nie? Żeby się nie męczyć, tylko trochę popracować razem. Wychowankowie Gryffindora raczej należeli do wytrwałych, a Leo podtrzymywał tę zależność. Jeśli już się uparł, to raczej zdania nie zmieniał.
- To właściwie dość... No, proste. Znaczy nie, ale no. - Uśmiechnął się przepraszająco, doskonale wiedząc, że brzmi wyjątkowo kiepsko. Dlaczego wokół tego typu umiejętności pojawiła się taka otoczka tajemnicy? Animagia należała do sztuk aż tak niespotykanych? Vin-Eurico wolał nie powtarzać sobie już więcej, że "i tak nie da sobie rady". Wolał próbować, nie przejmując się tym, że najprawdopodobniej wszystko pójdzie tak, jak zawsze.
To jest, beznadziejnie.
- Zainteresowałem się animagią już jakiś czas temu iii trochę studiowałem ten temat, moja ciotka jest animagiem i... Nieistotne, rzecz w tym, że w zeszłym roku sobie zupełnie odpuściłem wszystko, jeśli chodzi o naukę. To chyba trochę bardziej marzenie, ale sobie pomyślałem, że może gdybym się zabrał za to w końcu bardziej na poważnie... Znaczy, już zacząłem, serio. - Wraz z mówieniem szło mu coraz lepiej, ale Leo zawsze odnajdywał spokój w tego typu sytuacjach. Lubił mówić, odprężał się podczas wylewania z siebie wszystkich myśli. Co z tego, że brzmiał trochę chaotycznie? Naprawdę liczył na odrobinę wsparcia ze strony nauczyciela - przy okazji miał nadzieję, że Bergmann zauważył zmianę w zachowaniu i nastawieniu Gryfona. Trzeba przyznać, że przez wakacje i początek roku nieźle nadgonił materiał i teraz z transmutacji był... No chyba nawet ośmieliłby nazwać się dobrym, jeśli nawet nie bardzo dobrym. - Chodzi po prostu o to, że wiem, że profesor jest animagiem i chciałem spytać, czy byłaby szansa zorganizowania jakiejś nauki, sam nie wiem. Bardzo mi zależy i gdyby tylko był profesor w stanie znaleźć kiedyś jakąś chwilę, to byłbym wdzięczny za każdego rodzaju pomoc.

______________________

But if you really hold me tight,


All the way home I'll be warm!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 409
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 498
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   Czw Paź 19 2017, 20:59

Nie miał w zwyczaju dokładać starań w tworzeniu wyolbrzymionej wyrwy dystansu, w płaszczyźnie relacji nauczyciela z uczniem; choć, nie należy zaprzeczyć - nie uważał, aby zniesienie całkowicie granicy niosło ze sobą jakiekolwiek korzyści, wręcz przeciwnie - zaburzało tę równowagę, ład szkoły, szacunek wobec prowadzącego. Wysłuchiwał studenta bez żadnych aberracji w mimice, przez jakie prześwitywać by mogło zniecierpliwienie lub irytacja, znużenie albo prześmiewczość wobec stawiania wysokiej w tym przypadku poprzeczki. Przedzierał się przez gąszcz słów i wyłapywał całokształt sensu, przez komplikacje - być może niektórych - niezawierających meritum - niemniej na swój sposób rozumiał Gryfona; pamiętał, kiedy sam zwracał się z identyczną prośbą, z intensywniej bijącym pod kolebkami swych żeber sercem, którego echo nieustających skurczów równie bębniło w uszach. Prędzej czy później mogą nawiązać lepsze porozumienie - bądź niekoniecznie, lecz nie wybiegał do tego stopnia w przyszłość, skupiając się na obecnym stanie rzeczy. Nie wiedział, co z tego wyniknie, nie miał pojęcia, czy będzie zdolne wyniknąć cokolwiek, chociaż jakby nie patrzeć - cenił sobie ludzi ambitnych. Ambicje, stawiane cele nadawały w jego mniemaniu sens życiu - bez nich człowiek był jakby pustym naczyniem, odrażającą skorupą cudem pełniącą funkcje zaliczające do definicji życia (lub raczej - wegetowania). Ambicja była pierwszym z potrzebnych kroków, drugim zaś była wytrwałość; z umiejętności zdążył wyłapać ostatnie dobre, odnoszone w tej dziedzinie wyniki.
- Mogę tobie pomóc - zgodził się - albo raczej - wskazywać. Animagia jest pracą głównie we własnym zakresie - dorzucił - chociaż to oczywiste. - Dlatego była owiana tyloma opowieściami, niczym niemalże legenda; a animagia w jego mniemaniu stanowiła zaledwie początek prawdziwego zagłębiania się w transmutację. Prawda pozostawała jedna - mimo braku typowego zamiłowania wobec kariery nauczyciela, Bergmann nie został nim bez powodu; zanurzenie się, nawet na nowo, w sprawach dotyczących przedmiotu, udzielanie konsultacji poza programem było czymś, w czym czuł się niczym w swoim żywiole.
- Masz może jakieś pytania na sam początek? - zwrócił się do Gryfona, na moment odrywając wzrok od jego postaci ku bliżej nieokreślonym punkcie - w zastanowieniu. - Wypadałoby też pomyśleć nad organizacją. - Wertował w myślach karty własnego planu, aby wynaleźć możliwie najlepszą porę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Korytarz na V piętrze   

Powrót do góry Go down
 

Korytarz na V piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 9, 10, 11  Next

 Similar topics

-
» Korytarz na II piętrze
» Korytarz na VII piętrze
» Korytarz na IV piętrze
» Korytarz na IV piętrze
» Tajemniczy korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
piate pietro
-