IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Klasa Numerologii

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4484
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Klasa Numerologii   Pią Cze 11 2010, 18:22

First topic message reminder :


Klasa Numerologii


Na szóstym piętrze znajduje się niewielka klasa przeznaczona do zajęć z numerologii. Wewnątrz, na jej ścianach, wiszą różne tablice pełne cyfr i systemów liczenia. Na półkach natomiast, widnieje kilka grubych tomów dotyczących znaczenia liczb.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 445
  Liczba postów : 1004
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa Numerologii   Czw Lut 15 2018, 11:58

1.01.1999 -> 1 + 1 + 1 + 9 + 9 + 9 = 30 -> 3 + 0 = 3

Ostatnio moje zainteresowanie wróżbiarstwem, które niedawno całkiem lubiłam, zeszło na bardzo daleki plan, jednakże lekcji numerologii, które odbywały się piekielnie rzadko nie mogłam odpuścić - nawet w przypadku mojego zapracowania i faktu, że nieszczególnie miałam ochotę na miłosne ceregiele. W klasie pojawiłam się tuż przed rozpoczęciem zajęć. Dostrzegłam @Mallory Colquhoun, niestety ktoś już obok niej usiadł, więc tylko jej pomachałam i podążyłam dalej zajmując miejsce z tyłu i ukradkiem spoglądając na @Mefistofeles E. A. Nox, który po raz kolejny sprawiał wrażenie dziwnie magnetyzującego.
Zasiadłam do stolika i wzięłam podany przez jednego z chłopaków podręcznik, po czym zrobiłam wszystkie konieczne obliczenia i wyszukałam moją liczbę. Trudno ukryć, że opis trójki bardzo mocno do mnie pasował - trochę wprawdzie w ostatnim czasie się zmieniłam, ale ten opis bardzo pasował do dotychczasowej mnie, więc zapisałam na kartce dla profesor Fran tylko krótkie: Zgadza się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Londyn, Grantham
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 15
  Liczba postów : 12
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15744-peter-brown
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15774-peter-brown
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15743-peter-brown




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Numerologii   Czw Lut 15 2018, 12:44

Hogwart był naprawdę dziwnym miejsce. Jednego dnia uważasz, że jest to szkoła magiczna, piękna i pełna ciekawych ludzi. Drugiego zaś musisz siedzieć na lekcji numerologii z panią Fran i nagle wszystko traci swój urok. Każda sekunda jest taka "normalna" i przy tym nużąca do bólu.
"Po tej lekcji czeka mnie jeszcze zadanie domowe z historii magii. Błagam Boże, jeśli istniejesz spraw, żeby ta praca czekała już na mnie w dormitorium."
Peter poczekał chwilę na odzew bogów w sprawie jego pracy domowej, jednak ostatecznie uznał, że chyba nie usłyszeli jego prośby. Położył się ponownie na ławce, rozmyślając przy tym, jakie osoby powinien wybrać do swojej pracy.
"Może powinienem opisać jakiegoś aurora. Tylko problem jest taki, że żadnego nie znam, więc będę musiał szukać po książkach. Jeśli szybko jakiegoś nie znajdę, najwyżej opisze kogoś sławnego jak Merlin."
W momencie, w którym krukon bezskutecznie starał się przypomnieć chociaż jednego innego czarodzieja oprócz Merlina, do jego uszu dotarły słowa.
- Klapnę sobie.
Peter na początku zdziwiony uznał, że to na pewno nie było do niego. Ktoś z sąsiedniej ławki musiał rozmawiać. Z błędu wyprowadziło go uczucie, że ktoś usiadł obok niego. Chłopak podniósł głowę i ujrzał rudowłosą dziewczynę ubraną w mundurek Hufflepuffu. Zanim zdążył coś powiedzieć, odezwała się ponownie.
- Gemm jestem.
Peter nie był osobą, która by ot tak, podeszła do obcego człowieka i się z nim przywitała. Może właśnie przez to, zachowanie puchonki było dla niego tak szokujące. Oczywiście nie był również tak zdziwiony, żeby siedzieć cicho, więc po chwili dziewczyna usłyszała odpowiedź.
- Peter. Miło poznać.
Po tym krótkim przywitaniu rozpoczęła się lekcja. Krukon razem ze swoją ławkową towarzyszką zabrał się do pracy. Kiedy oboje skończyli, Gemma odezwała się z pytaniem o wynik testu.
- No mi wyszła szóstka - powiedział, po czym spojrzał na opis cyfry - Tak po przeczytaniu opisu myślę, że to na pewno nie ja. No może coś tam się zgadza. Szczególnie zdanie, że nie lubię być traktowany "tylko jako obiekt seksualny" - zacytował z uśmiechem na ustach - Chociaż kto wie...
Po tych słowach Peter spojrzał na Gemme, która komentowała swój numer.
"Jak się tak przyjrzeć to jest całkiem urocza" - pomyślał Peter, po czym zauważył, że dziewczyna zrobiła na swojej notatce całkiem sporego kleksa, po czym potrąciła kałamarz tak, by cały atrament wylał się na jej pracę. Dla Petera cała sytuacja wyglądała tak, jakby zrobiła to specjalnie. Kolejne słowa puchonki rozwiały jego wątpliwości. Bez namysłu dołączył do farsy, którą rozpoczęła dziewczyna.
- O nie, jak mogłaś? - powiedział, zabierając swoją jednozdaniową analizę daleko od plamy - wiesz, ile czasu zajęło mi zrobienie tej pracy? Jeszcze mi ją pobrudzisz - dodał z udawanym wyrzutem.
Po tych słowach odłożył swoją kartkę i spojrzał na @Gemma Twisleton z uśmiechem.
- Teraz będzie trzeba to posprzątać. Znasz jakieś zaklęcie czyszczące ławki z atramentu ?


Ostatnio zmieniony przez Peter Brown dnia Czw Lut 15 2018, 14:06, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 668
Dodatkowo : ćwierć wila
  Liczba postów : 411
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14411-bianca-zakrzewski?nid=3#381696
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14415-pianki-bianci#381731
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14416-bianca#381732
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14414-bianca-zakrzewski




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Numerologii   Czw Lut 15 2018, 13:28

Bianca właściwie nie miała zdania o numerologii. Nie żeby jej nie lubiła, ale jeśli miałaby być zupełnie szczera to nie było co ukrywać, że jej umysł średnio radził sobie ze ścisłymi rzeczami, ale nie poddawała się. Lekcje z profesor Fran zawsze wspominała miło, dlatego tez bez większego zastanawiania się i roztrząsania pod każdym katem czy iść na tę lekcję po prostu poszła. Weszła do klasy niemalże spóżniona i skierowała się na miejsce obok @Miglė Hitchcock. Wprawdzie nie bardzo ja znała, ale orientowała się na tyle żeby wiedzieć, że dziewczyna jest z Revanclawu, co zresztą mogła też wywnioskować po mundurku. Idąc na miejsce dostrzegła @Mefistofeles E. A. Nox i zawiesiła na nim wzrok. Nie wiedziała dlaczego, ale wydał jej się dużo atrakcyjniejszy niż ostatnim razem. W ogóle miała wrażenie, że z każdym ich spotkaniem był dużo bardziej atrakcyjny. To znaczy, kiedy ostatnio się widzieli była pełnia, a on był po przemianie, a ona zabłądziła z Fire w lesie. Tak, teraz zdecydowanie wyglądał lepiej, bez tej kapiącej krwi z pyska. Uśmiechnęła się do niego i przeszła dalej, by w końcu usiąść.
- Cześć, jestem Bianca. - przedstawiła się krukonce.
Wysłuchała co profesor Fran miała im do powiedzenie i zabrała się do pracy, mając nadzieję, że nie zostanie pokonana przez tak prostą matematykę.
01.09.1998 -> 1+9+1+9+9+8=37 -> 3+7=10 -> 1+0=1
Wyszło jej, że była jedynką. Nachyliła się nad podręcznikiem, chcąc zobaczyć co to w ogóle oznaczało. Przebiła się przez ten tekst, który jej nie dotyczył i odczytała adnotację do jedynki. Nie są nieśmiałe i są w stanie zrobić wiele by podbić serce obiektu swoich uczuć. Bianca nie mogła się z tym nie zgodzić. Nie była nieśmiała, w ogóle, przez lata nauczyła się być bardzo otwartą na ludzi i też z jakiegoś względu przecież wylądowała w Gryffindorze. Ich upór bywa czasami męczący dla otoczenia, ale to przecież dzieci Słońca, domagają się więc należnej im uwagi i szacunku. Ostatniego zdania Bianca nie zrozumiała. Zapisała na pergaminie, że z większością się zgadza, ale nie potrafiła zinterpretować ostatnich słów. Niewiele myśląc podniosła rękę do góry i zanim uzyskała pozwolenie, by się odezwać już mówiła.
- Pani profesor. Co znaczy "dzieci Słońca"? Jak to interpretować? - zapytała, mając nadzieję, że dostanie satysfakcjonującą odpowiedź.

______________________

 
Bianca Zakrzewski

Maluje się tylko po to, aby oszukać oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Manchester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 291
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja, prefekt fabularny
  Liczba postów : 459
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14149-william-walker?nid=12#373965
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14408-william-walker#381575
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14185-william-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14184-william-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Numerologii   Czw Lut 15 2018, 20:07

Will i numerologia to jak dwa różne bieguny. Prawdę mówiąc Will lubował się tylko w opcm i zaklęciach, a resztę miał raczej w nosie. W każdym razie stwierdził, że czemu by sobie nie przypomnieć czegokolwiek o liczbach. Był w końcu krukonem, więc te cechy pięknego umysłu, który należy pielęgnować gdzieś w nim tkwiły. Wszedł wolnym krokiem do klasy i skinął głową nauczycielce. Will może nie zawsze pokazywał szacunek innym, ale miał swoją klasę i nie zamierzał sprawiać kłopotów spokojnej staruszce, która wyglądała jakby w każdej chwili miała wyzionąć ducha. Z lekkim uśmiechem rozejrzał się po klasie i dostrzegł @Lotta Hudson, a której widok od razu się rozpromienił. Bez chwili zastanowienia do niej dołączył.
- Cześć słońce. - powiedział i zajął obok niej miejsce.
Wysłuchał co nauczycielka miała im do powiedzenia i szybko wykonał zadanie.
14.02.1998 -> 1+4+2+1+9+9+8=34 -> 3+4=7
Odszukał w podręczniku siódemki i przeczytał co miała oznaczać. Zmarszczył brwi praktycznie nie dowierzając. Czy to możliwe żeby zgadzało się... wszystko? Może obrona przed flirciarzami nie pasowała, ale przecież nie należało traktować tego aż tak dosłownie.
Trącił Lottę lekko ramieniem i pokazał fragment: Są bardzo wrażliwe, a więc trudno znoszą wszelkie rozstania lub porażki uczuciowe. Odwrócił się w jej stronę z uśmiechem. No, może aż taki wrażliwy to nie był.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Winchester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 43
  Liczba postów : 53
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15457-anseis-karsinis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15458-relki-hansa#415181
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15468-skrzynka-karsinisa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15456-anseis-karsinis




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Numerologii   Czw Lut 15 2018, 21:08

Matematyka w wersji czarodziejów zawsze bawiła Ansa i pomimo, że do niczego nie była mu potrzebna to chętnie uczęszczał na lekcje. W większości wypadków wychodziły chore rzeczy z których nabijał się tygodniami. Niektóre wyniki oprawił w ramkę i zachował dla potomnych. Z podobnymi nadziejami zjawił się dzisiaj, parę minut przed startem lekcji. Uniósł brew widząc zatrzęsienie ludzi co należało do rzadkości i uśmiechnął się pod nosem. Czyżby o czymś nie wiedział i ta miła staruszka zaczęła rozdawać cukierki za udział w lekcji? Usiadł na końcu sali nie chcąc się przepychać na swoje miejsce i po rozpoczęciu lekcji wysłuchał co pani Fran miała do powiedzenia. Zatarł ręce słysząc co mają dzisiaj robić. Był bardzo ciekaw jakie głupoty wyjdą o jego osobowości. Podliczył swoją datę urodzenia tak jak głosiła instrukcja i zaczął czytać opis trójek. Mniej więcej w połowie zaczął kaszleć by powstrzymać wybuch śmiechu. Nie można oszczędzać im pochwał i komplementów - taaak, zdecydowanie Ans to uwielbiał. Kiedy nie usłyszał od ładnej panny czegoś miłego to stawał przed lustrem i gadał sam do siebie. Noż nie da się bez tego żyć! Napisał krótką notkę, że zgadza się z pierwszą połową a z drugą nie i oddał kartkę nauczycielce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 800
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1098
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13874-bridget-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13912-bridget#367825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13915-bridget-hudson#367829
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa Numerologii   Czw Lut 15 2018, 21:12

Bridget zjawiała się na zajęciach numerologii, jakby to ująć, dosyć sporadycznie. Liczby nie były rzeczą, która szczególnie ją interesowała, a w swojej przygodzie z tym przedmiotem kilka razy spotkała się z niespecjalnie zgadzającymi się informacjami, no i jakoś tak się zniechęciła nieco. Nigdy nie miała zbyt wiele oczekiwań względem tej dziedziny, a na lekcje przychodziła głównie dla zabawy, może odrobinę z ciekawości. Profesor Fran była niezwykle słodką staruszką i już z tego faktu Bridget miała więcej chęci do zjawienia się na zajęciach.
Przyszła na czas, przywitała się grzecznie i usiadła (gdzieś, nie wiem kto z kim siedzi) na miejscu. Odebrała podręcznik od kolegi, po czym wysłuchała słów nauczycielki i jakoś tak od razu się ożywiła. A może to jednak nie będzie strata czasu? Może dowie się dzisiaj czegoś ciekawego na swój temat i odkryje, dlaczego do tej pory miała tyle niepowodzeń w relacjach damsko-męskich? Szybko podliczyła cyfry w swojej dacie urodzenia i gdy tylko odkryła, że jest [u]dziewiątką[/url], wyszukała w podręczniku opis. Czy się z nim zgadzała? W pewnym stopniu tak, ponieważ znaczna większość tego, co znajdowało się na kartce w podręczniku było adekwatne do tego, jak czuła się w związku. Zawsze chciała wiele dawać i może czasami dawała aż za dużo? No i to fakt, intrygowali ją tajemniczy chłopcy, lubiła, gdy byli nieco bardziej mroczni, skryci itd. Nie zgodziła się natomiast z kwestią, że do zdobycia faceta używa wszystkich możliwych środków i lubi wyzwania - akurat jeśli chłopak okazuje się być trudny do poderwania lub Bridget musi się mocno gimnastykować, szybko rezygnuje, ze strachu przed jeszcze większą porażką. Zanotowała to na boku, po czym zaczęła czytać inne opisy. Ciekawe, jaką liczbą był Ezra Clarke? Bridget zaczęła liczyć i zagłębiła się w opisie trójki...

______________________


   
   
I know I said that I was doing good and that I'm happy now
I should've known when things are going good that's when I get knocked down

   

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Galeony : 4
  Liczba postów : 4
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3264-nauczyciele-fabularni
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15198-poczta-profesor-fran#405512




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Numerologii   Czw Lut 15 2018, 21:41

Aż się ciepło na sercu robiło, kiedy patrzyło się na te wszystkie młodziutkie twarze, które zdecydowały się poświęcić swój czas, by pojawić się na numerologii. Uśmiech rozciągający się na ustach starszej kobiety był tak szczery, że twarz profesor Fran wzbogaciła się o nowe zmarszczki.
- Dziękuję ci, skarbie. Dziesięć punktów dla Slytherinu za życzliwość - zdecydowała, nie żałując @Maximilian Blackburn gratyfikacji.  Uważała, że należy takie gesty jak najbardziej pochwalać. Nie była również osobą, która wyrzucała z zajęć za spóźnienia, u niej każdy mógł znaleźć sobie kącik. Uśmiechnęła się zatem do @Zoltan Blackwood, który wyrzucił z siebie pełen przejęcia potok słów. Tylko dla zasady pogroziła mu palcem (miły wyraz twarzy sprawiał jednak, że nikt nie mógł wziąć tego na poważnie). Nie zwróciła nawet uwagi @Gemma Twisleton - poprosiła jedynie, aby posprzątała atrament, nie zamierzając gonić dziewczyny do powtórzenia na pewno szczegółowych i skrupulatnych wyliczeń!
Po pewnym czasie- a trzeba zaznaczyć, że dała im go więcej niż potrzeba było na tak proste obliczenia - poprosiła, aby pergaminy powędrowały do jej biurka, by mogła je szybko (w kategoriach wielowiekowej staruszki) przejrzeć.  
- @Peter Brown, mój drogi, zrobiłeś błąd w obliczeniach. Z twoich obliczeń wynika, że urodziłeś się w 19999 roku. W rzeczywistości twój wynik to 33. Jesteś więc liczbą mistrzowską, to jest o szczególnie wysokiej wibracji. Ludzie urodzeni pod takimi liczbami mogą mieć większy potencjał, ale oczywiście 33 może realizować się na poziomie wibracji 6, jest to kwestia jej osobistego wyboru. Zajrzyj jeszcze raz do podręcznika. - Uśmiechnęła się lekko, wracając do sprawdzania obliczeń. - @Ben Rogers, to samo. A ty, @Finnegan Gilliams źle policzyłaś. Jesteś ósemeczką, ale nie przejmuj się, każdy może się pomylić. - Reszta prac nie budziła żadnych zastrzeżeń, więc Fran postanowiła wszystkich uczniów, którzy poradzili sobie z obliczeniami obdarować dodatkowymi 5 punktami.
- @Bianca Zakrzewski, to dosyć pojemne określenie. Jak że jedynka to liczba liderów, w tym kontekście oznacza osobę, która ma w sobie pewną siłę lub, jeśli można tak powiedzieć, światło, które przyciąga do nich ludzi, dokądkolwiek się udają. To także osoby, którym wszystko wychodzi najlepiej lub przynajmniej tak i się wydaje - odparła, mając nadzieję, że chociaż trochę rozwiała wątpliwości Gryfonki.   - W porządku, kochani. Skoro znacie liczby waszej Drogi Życiowej, następnym krokiem będzie obliczenie waszej liczby zgodności. Po prostu sumujecie wasze wyniki. Nie musicie już tego nigdzie zapisywać, to informacja wyłącznie dla was. - Podzieliła siedzących samotnie uczniów w pary, aby każdy miał z kim pracować. Dobrze, że było ich parzyście, bo jeszcze ktoś musiałby sprawdzać swoją godność z profesor Fran.

@Ben Rogers, @Peter Brown - waszą liczbą będzie 33. Dopiero w nstępnym zadaniu zsumujecie do 6. I strasznie przepraszam, mój błąd, sama dopiero zaczynam to rozumieć. Tu macie coś dla was:
33:
 

Pary:
 

opisy:
 

WCIĄŻ MOŻNA WPADAĆ, ALE TYLKO PARAMI
Termin: 23.02, ale możecie dać zt kiedy chcecie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 212
  Liczba postów : 265
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13026-destiny-rogers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13037-destiny#349765
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13038-destiny#349767
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13039-destiny-rogers#349775




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Numerologii   Czw Lut 15 2018, 22:54

Uśmiechnęła się nieco za bardzo kiedy jakiś chłopak do niej się przysiadł. Nie znała go jakoś bardzo dobrze, ale wiedziała, że są z tego samego domu. Czasem go widywała w dormitorium, czasami w zamku lub też na innych zajęciach. Nie miała okazji go poznać mimo, że lubiła się otaczać wciąż to nowymi ludźmi, których kochała poznawać. Ale to wcale nie znaczyło, że jest na to za późno!
widząc jak idzie mu toporne liczenie miała ochotę mu zabrać kartkę i policzyć za niego. Szkoda jej było chłopaka! A chciała bardzo pomóc. Odetchnęła z ulgą kiedy skończył obliczanie. A więc nie tylko u niej nie wszystko grało. co za ulga! Zerknęła na jego kartkę cale nie dyskretnie i spojrzała na opis.
- Myślisz, że jeśli ktoś napisałby, że to kompletna bzdura i się z tym nie zgadza to dostałaby zawału?- rzuciła w jego stronę. Oczywiście, że nie planowała morderstwa Profesor Fran. Wiedziała, że prędzej czy później się wykończy na oczach swoich uczniów. Być może kiedy ktoś ją zdenerwuje albo kiedy sobie zda sprawę, że to czego ona uczy każdy uważa za bzdurę. miała nadzieję, że chłopak postąpi rozważnie i skłamie. Nie chciała by to si stało właśnie dzisiaj.
Zerknęła na gryfona, który podszedł do profesor ją przepraszając. Uśmiechnęła się bardziej do siebie niż do niego. Przecież nie musiał! Nie zauważyłaby. Czy chciał po prostu zwrócić uwagę wszystkich uczniów? Ciężko stwierdzić. Był młody, jeszcze młodszy od niej. Trudno było nie zauważyć jego spojrzenia. Czuła się lustrowana, obserwowana. Lubiła być obserwowana więc nic z tego sobie nie zrobiła. ale jeśli chodziło naprawdę o zadanie to było szepnąć, zapytać czy cokolwiek. Wyjaśniłaby mu. Fran by na pewno nie miała nic przeciwko temu, że uczeń dowiaduje się co trzeba zrobić. Ale lepiej wszystko robić inaczej. To było zaskakujące. Nawet nie ukrywała zbytnio tego co napisała. Nie było czego się wstydzić. Wkrótce i tak jej kartka wylądowała na biurku profesor, a na nich czekało kolejne zadanie. Wiedziała, że coś jest nie tak! Tak po prostu nie zadaje się takich rzeczy i nie kontynuuje. Ucieszyła się, że jest z chłopakiem który przysiadł się. Spojrzała na kolejne cyfry, które prawdopodobnie będą bzdurą. Pamiętała jego numer, to oczywiste.
Kiedy przeczytała pierwsze zdanie nie mogła powstrzymać się od niekontrolowanego śmiechu. zakryła usta dłonią zerkając przepraszająco na gryfona i zaczęła dalej czytać. Po prostu tego się nie spodziewała. Przeklęta piątka.
- Przepraszam.- zakpiła cicho w jego stronę. - to pewnie przez moją jedynkę. Jestem zapatrzona w siebie. jestem okrętem, żeglarzem i sterem. Jestem dominująca. Czego się spodziewać? Do przeze mnie- zamrugała oczami cały czas żartując sobie. Miała nadzieję, że chłopak chociaż zrozumie jej poczucie humoru. A może faktycznie tak było? Przez nią większość związków jej nie wychodziło? A ni relacji z innymi!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 60
  Liczba postów : 114
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8785-lilian-emerald
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8787-lilka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8788-sophie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8789-lilian-emerald




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Numerologii   Pią Lut 16 2018, 01:11

Ostatnimi czasy życie Lilian mocno się skomplikowało. Nie chodziło o żadną osobistą tragedię, cokolwiek, czego można było jej oficjalnie współczuć i z czego mogła swobodnie wygadać się przypadkowo napotkanej osobie. Był to temat raczej drażliwy, wywołujący pewne skrępowanie także w chwilach, gdy roztrząsała go we własnym towarzystwie jedynie w myślach. Sprawczynią całego zamieszania była, rzecz jasna, jej współlokatorka, z którą w dalszym ciągu tkwiła w relacji pełnej obustronnego napięcia, zaś sprecyzowanie, co tak dokładnie je łączyło, było podświadomie odkładane przez każdą z nich. Odrobinę męczący stan rzeczy pomagał jednak Puchonce dojść samodzielnie do wniosku, z którego wynikało, iż ciemnoskóra przyjaciółka nie była dla niej kimś równie obojętnym w zakresie poważniejszych uczuć, jak poprzednio sądziła.
Od dręczących ją rozmyślań uciekała w każdy możliwy sposób – jakakolwiek czynność, nieważne, jak nieprzydatna w prawdopodobnej przyszłości, była natychmiast podejmowana i Lilian niejednokrotnie zaskakiwała samą siebie entuzjazmem, z jakim podchodziła do kompletnie obojętnych dziedzin nauki. Weźmy taką, dajmy na to, numerologię: nic szczególnie interesującego, typowo matematyczny przedmiot dla umysłów ścisłych, podczas gdy Lilka specjalizowała się w zawodowym wkuwaniu ścian tekstu. Zwolenniczka opisowych nauk zaplanowała jednak pojawienie się w klasie pani Fran, niezależnie od tego, jak bardzo jej zajęcia odbiegały od puchońskiego gustu. Jak się nie ma, co się lubi i tak dalej, jak to głosiły słynne, mugolskie powiedzenia. Przyodziawszy z dumą swoją czarno-żółtą szatę, Emerald popędziła na szóste piętro i rozpoczęła poszukiwania właściwego pomieszczenia. Zabawne, ale pomimo czasu spędzonego w Hogwarcie, wciąż zdawało jej się zapominać, gdzie znajdowały się odpowiednie klasy. Gdyby nie umieszczone na drewnianych powierzchniach tabliczki informacyjne, zapewne miałaby problem z dotarciem na którekolwiek z zajęć na czas. Nauka latania była pod tym względem wyjątkowo ułatwiona, bo na błonia trafiała z łatwością, lecz jednocześnie był to jedyny przedmiot, z którym miała pewien kłopot. A może to miotły miały problem z nią, polując na ciągłość jej tkanki kostnej? Cóż, istniały pewnie różne teorie, ale nie warto chyba się nad tym rozwodzić. W połowie korytarza nieomal wpadła na wyższą od siebie dziewczynę, w której rozpoznała znajomą Erikę. Na jej widok zarumieniła się nieco, zakłopotana, mimowolnie powracając wspomnieniami do ich pierwszego spotkania. Miało ono miejsce stosunkowo niedawno, dokładnie wtedy, kiedy słomiany zapał Lilian dobrnął do etapu zainteresowania jej kiepską kondycją. Postanowiła wówczas rozpocząć sesje delikatnego joggingu na błoniach, późnym wieczorem, by przypadkowi spacerowicze nie zostali narażeni na stan przedzawałowy przez jej głośne sapanie. W rzeczywistości nie tylko dyszała jak wyjątkowo hałaśliwa, stara lokomotywa, co nie pomyślała o tym, jak wszechobecna ciemność wpłynie na jakość pierwszego treningu. Zaraz po rozpatrzeniu tej kwestii, padła jak długa na świeżo skoszoną trawę i zapewne leżałaby tak jeszcze chwilę, tonąc we własnym upokorzeniu, gdyby nie czyjaś pomocna dłoń. Na widok Eriki dziewczyna poczuła się pewnie jeszcze gorzej, niż się wtedy prezentowała (czytaj: nie do końca korzystnie), lecz momentalnie zapragnęła poznać piękną Ślizgonkę lepiej. Równie urodziwe osoby o wyjątkowo intrygującym obliczu od zawsze ją fascynowały, ale często zniechęcała je do siebie nadmiernym entuzjazmem. Tym razem nie było tak źle – nie została uznana za wariatkę, a w dodatku Erika oszczędziła jej dalszego rozpamiętywania własnej niezdarności. Stąd szeroki uśmiech, jaki pojawił się na twarzy Lilian, kiedy spojrzenie dziewczyny wreszcie skrzyżowało się z tym należącym do niej.
- Numerologia, hm? – Upewniwszy się, iż zmierzały w tym samym kierunku, ruszyła obok wyższej Ślizgonki do drzwi, na szczęście, tych właściwych. W klasie znalazły się na tyle wcześnie, by poznać nie aż tak wymagające zadanie i chwilę później Lilian grzebała w torbie w poszukiwaniu pióra. Miała niebywałe szczęście, że trafiła na Erikę, bo sparowanie z nieznajomym uczniem zapewne nadmiernie by ją zestresowało, a przez to uniemożliwiło pracę.
2+5+9+1+9+9+7=42 -> 4+2=6
Otrzymawszy wreszcie wynik, Lilian w skupieniu przygryzła dolną wargę i zaczęła szukać opisu wybranej cyfry w podręczniku. Dosłownie znieruchomiała, kiedy przeczytała fragment tekstu, a jej myśli po raz kolejny powędrowały do Tonii, która została dziś w mieszkaniu.
- Nie widziałaś przypadkiem po drodze mojego grona wielbicieli? – Mruknęła ironicznie do Eriki, rozbawiona otrzymanym wynikiem, po czym westchnęła ciężko i podsunęła współdzielony podręcznik w jej kierunku. – Jak tam, trafił ci się jakiś logiczny przykład, czy tylko ja mam to szczęście i dostaję brednie o życiu uczuciowym? Jakby nie było ważniejszych rzeczy na świecie… - Irytacja była nieco bezpodstawna, lecz Lilian nie potrafiła rozpatrywać tego jako przypadek, kiedy zmagała się z rozszyfrowywaniem swoich uczuć względem Tonii. Zerknęła na podręcznik kątem oka, zupełnie tak, jakby wyrządził jej wielką krzywdę i zmarszczyła lekko brwi. Ani krzty spokoju, kiedy człowiek naprawdę tego potrzebuje…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Londyn.
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 104
  Liczba postów : 59
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15707-liam-a-rivai#423856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15777-liam#425298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15717-liam#423907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15708-liam-a-rivai#423857




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Numerologii   Pią Lut 16 2018, 02:01

Tytuł pioniera romantycznych podwalin mefistofelesowej osobowości wydał się Liamowi w tamtej chwili całkiem zabawny. Zamroczenie broszką jeszcze nie pozwalało mu strzelić tak pięknego buraka, jak miał to zrobić za kilka chwil, a jednak współpraca z wilkołakiem, polegająca na zręcznym oddalaniu się od tematu śmierci rodziny, była w odczuciu szatyna jak najbardziej w porządku torem do dalszych dyskusji.
- Myślisz, że wpiszą mnie do księgi znanych osobistości magicznych? „Liam Rivai. Pierwszy czarodziej, któremu Mefistofeles Nox sprezentował kwiaty i nie puścił przy tym pawia na tak oklepany motyw, do którego ów pierwszy go zmusił”... – przybrał dość pompatyczny ton, kreując swoją wypowiedź, jakby faktycznie czytał wyniosły opis persony z zadatkami, by znaleźć się w starych, przeżartych przez mole księgach. Co prawda kontrast pomiędzy wymodulowanym głosem, a samą treścią wydał mu się zbyt zabawny, by zaraz jak zwykle nie zniszczyć „majestatycznej” atmosfery własnym śmiechem. - … powiedzmy, że w pewien sposób tego osiągnięcia nikt mi już nie odmówi. – zaraz dodał z lekkim wzruszeniem ramion, nie mogąc przestać się uśmiechać. Może niekoniecznie o takie kwiaty mu wówczas chodziło, ale musiał przyznać, że były nawet lepsze od badyli, które uschłyby po najwyżej tygodniu; a śmiać się z tego żartu mógł przez wieczność!
A później dobry humor został zepchnięty na drugi plan, przez wyłaniające się skołowanie. Było to widać bardzo wyraźnie… jakby wybudzał się ze snu lub odzyskiwał zdolność świadomej oceny własnego zachowania. Niemniej Mefistofeles dość sprytnie oswajał go z nowym stanem rzeczy, nie płosząc dalszymi aluzyjnymi żartami, które w tym momencie mocno skrępowałyby siódmoklasistę, a skupił jego uwagę na nieco bardziej neutralnych tematach. Rysowanie okazało się dobrym wyborem.
Liam wciąż zdawał się odrobinę zamroczony i onieśmielony, ale nie potrafił na jeden moment przysłonić się najzwyklejszym dla niego zachwytem, poplątanym ze swego rodzaju zdziwieniem.
- Wszystkie rysunki, które masz na ciele, to twoje autorskie projekty? – zapytał, aż nieco przybliżając do niego łeb, by przyjrzeć się wystającym spod hogwartowej szaty tatuażom. – Hej, naprawdę czuję się beztalenciem… – troszeczkę nim jesteś, Liam. - … mam wrażenie, że gdyby ktoś wytatuował sobie coś z mojego szkicownika, najprawdopodobniej jeszcze tego lata popełniłby samobójstwo lub uznał, że woli sobie to miejsce na skórze przepalić Incendio. – zaśmiał się sam z siebie, robiąc przy tym dość żałosną minę. Niemniej jego postawa świadczyła, że przeważało zaintrygowanie umiejętnościami rozmówcy w dziecinie sztuki, aniżeli użalanie się nad sobą, które zresztą zbył kolejnym (cichym, ostrożnym) chichotem. Nawet jeśli nie rysował tak pięknie jak Mefistofeles, przecież nie będzie z tego powodu płakać, a co najwyżej zacznie ćwiczyć więcej.
„Wszystko w porządku, młody?”
Było widać, że się peszył? Jak w reakcji obronnej przybrał na twarz kolejny uśmiech, otwierając usta, żeby coś skomentować… jednak Mefistofeles nie pozwolił mu udzielić odpowiedzi na pytanie. Może lepiej? Poniekąd wcale tak do końca „w porządku” się nie czuł.
- Och. - zmrużył nieznacznie oczy na tę propozycję. Nie, absolutnie nie brzmiała jak randka, co w tym wypadku było niemożliwie wielkim plusem, ponieważ mimo zawieszenia systemu, które wplatało mu na buzię zagubione zaskoczenie, Liam mógł z powodzeniem przyznać, że prośba o pomoc spotkała się u niego z dość dobrym odbiorem. Co prawda coś mu w głowie świtało, że lepiej byłoby zostawić tę znajomość w spokoju, ale przecież rozmawiali od jakiegoś czasu zupełnie normalnie, a Rivai dobrze się przy tym bawił. Ślizgon się nawet nie narzucał. Miałby mu odmówić pomocy? Jeszcze po obserwowaniu jak bardzo Nox cieszył się na to mieszkanie parę chwil temu? Puchon miał za miękkie serce…
- W sumie czemu nie? – uśmiechnął się delikatnie, wzruszając nieznacznie ramionami. – Adres już znam, więc mogę ci pomóc, jeśli pytasz poważnie. Może szybciej zrobi się przytulniej, hm? – zagadnął, powoli, bo powoli, ale wracając na swoje zwyczajowe tory bycia rozgadanym kłębkiem szczęścia. – Przyjdę po zajęciach i postaram się nie spalić ci mieszkania. – wyszczerzył się odrobinę i chciał powiedzieć coś więcej, ale zamilkł niemal natychmiastowo, gdy usłyszał głos profesor.
Wysłuchał uważnie instrukcji, bez ociągania biorąc się do dalszych wyliczeń.
- Dobra… siedem i jeden, a więc jesteśmy ósemką. – przysunął do siebie podręcznik i wczytawszy się w treść… w zasadzie od razu parsknął śmiechem, choć trudno było mu powiedzieć czy tekst szczerze go rozbawił czy znowu próbował ukryć jakąś niezręczność, co do swojego wcześniejszego zachowania. Musiał jednak przyznać, że trudno było topić się w zakłopotaniu, gdy sam Mefistofeles wydawał się zachowywać absolutnie naturalnie; jak gdyby wcale robili z siebie dosłownych ósemek parę chwil temu przed dość szeroką publiką. Liamowi bardzo to pomagało.
- Jestem mądrzejszy i piękniejszy. – zaczął ze śmiechem, próbując sprowokować typową dla ósemek „kłótnię”, choć ciężko było mu wypaść wiarygodnie, gdy po prostu tak się weselił, uznając tekst za okropną głupotę. Inna sprawa, że po tym wszystkim wciąż trochę niezręcznie było mu uderzać w takie tematy… niemniej powolutku nabierał nieco na swobodzie, po prostu zamykając się w żartach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Wyspa Jura, Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 31
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 472
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15139-kind#403356
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15134-mefistofeles-e-a-nox




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa Numerologii   Pią Lut 16 2018, 02:37

Ciche prychnięcie wyrwało się Mefistofelesowi; było jednak tak nienaturalnie prawdziwe, że sam zdziwił się na ten dźwięk. Brak szyderczego, pełnego niedowierzania podszycia, nieco wytrącił go z równowagi. Nie, to przypominało zalążek śmiechu - najzwyklejszego, wesołego i beztroskiego. Oczywiście zaraz pozbył się tego jakże upokarzającego objawu człowieczeństwa, pochylając się nieco bardziej nad stołem i zwieszając głowę.
- Nie wiem czy o mnie masz takie wygórowane mniemanie, czy o sobie - obawiam się jednak, że takie wyróżnienie może nas ominąć. - Nie przeczył jednak co do tego, ile prawdy znajdowało się w słowach Puchona. Bądź co bądź faktycznie już zdążył zdobyć się na gest, który zapewne wiele osób by zaskoczył. Nox nie był nieczuły i nie był aż takim samotnikiem; ponad wszystkimi jego nieznośnymi i odpychającymi cechami, górowała nieprzewidywalność. Mógł zatem nagle zaciągnąć kogoś do knajpy, spławić go, palnąć coś głupiego, a jego reputacja i tak pozostawała nietknięta. Mefisto wcale nie był gburowatym wilkołakiem... był szalonym wilkołakiem.
- No, nie. Znaczy tak, ale na początku i tak chodziłem do profesjonalistów, którzy moje bohomazy potrafili zmienić w coś niesamowitego. Z tym, że faktycznie to tatuaże pchnęły mnie do rysowania; mam o wiele większą satysfakcję, kiedy sam coś zaprojektuję, niż kiedy tylko podzielę się pomysłem i zaczekam na efekt końcowy. - Skrzywił się leciutko na wzmiankę o Incendio, aczkolwiek niezbyt potrafił uwierzyć w taki brak talentu u tego entuzjastycznego dzieciaka. Był prawie pewien, że jego zapał nadrabiał za wszystko. - Mhm, zobaczymy. Musisz mi coś kiedyś pokazać. - To było zdanie dalekie od prośby, przepełnione pewnością siebie. Był starszy i miał taką motywację, że swoje dzieła chciał uwieczniać na własnym ciele; doskonale pamiętał, kiedy jeszcze bazgrał byle co i efekty dostawał tragiczne.
Miał szczerą nadzieję, że nie wychodzi na desperata, a przy tym rzeczywiście się siódmoklasiście nie narzuca. Liczył w duchu na to, że broszka wyjątkowo spisała się idealnie, łagodząc relacje między nimi; Mefisto nie był pewien, czy to w ogóle była prośba o drugą szansę, czy coś zupełnie innego i bardziej niezobowiązującego. Skoncentrował się tylko na tym, że dobrze mu się z Liamem rozmawiało i w jego obecności potrafił się odprężyć, zapomnieć o frapujących w wolnych chwilach problemach. Chyba musiał nauczyć się żyć z myślą, że Rivai nie patrzy na niego już tak przychylnie, jak sprzed tragicznej kolacji. Może jeszcze nie było wszystko stracone? Zgodził się.
- Jak już ustaliliśmy, raczej nie jestem typem chodzącym na urocze randki, więc poważnie nie mam lepszych planów niż malowanie ścian. - Oczywiście, nie miał z tym nic do rzeczy brak odpowiedniej osoby do zaproszenia na wspomniane wyjście. Ślizgon wmawiał sobie, że kogoś by znalazł, a jedynym problemem była jego wybredna natura. - W takim razie jesteśmy umówieni... - I cieszył się, cholera, bo przynajmniej jedną rzecz, potrzebną do ogarnięcia mieszkania, miał mieć z głowy. To jest, sama obecność Puchona też wydawała się przyjemna. Na tę chwilę i tak obaj musieli skończyć swoje pogawędki i wysłuchać profesor Fran - Nox już zastanawiał się, czy staruszka nie zasnęła za biurkiem, tak wiele czasu pozwoliła im przeznaczyć na proste zadanie. Liam zagarnął do siebie podręcznik, toteż Mefisto musiał przysunąć się nieco i łypnąć mu ponad ramieniem na tekst dotyczący numerologicznych ósemek.
- Ehe, wmawiaj to sobie. Na szczęście ja, skarbie, jestem lepszy w łóżku - uśmiechnął się szelmowsko, oczywiście ciągnąc żartobliwie rozpoczętą rozmowę. Zerknął raz jeszcze na opis, uważnie go analizując. Profesor Fran nie potrzebowała już żadnych spisanych na pergaminie refleksji, byli zatem zupełnie wolni; lekcja dobiegała końca. Mefistofelesowi oczywiście cudownie siedziało się w tej ławce, ale nie mógł zapomnieć o swojej nadchodzącej zmianie w menażerii. Zebrał się całkiem szybko, dźwigając na nogi i chwytając torbę. - To co, dalszy ciąg pracy nad naszym "niestandardowym związkiem" jutro, hm? - Mrugnął do siedemnastolatka i szturchnął go jeszcze zaczepnie w ramię, zanim wymknął się z sali jako jeden z pierwszych.

/zt

______________________


I'm at war with the world,
'Cause I ain't never gonna sell my soul.

WAŻNE!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Bibury, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 114
  Liczba postów : 365
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15046-maximilian-blackburn#400967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15048-max#401002
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15050-max#401008
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15049-maximilian-blackburn#401005




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Numerologii   Pią Lut 16 2018, 09:08

Maximilian odszukał wzrokiem swojej pary - @Vivien O. I. Dear, bo choć nie znali się za dobrze, to będąc od lat w tym samym domu - nie mogli się nie kojarzyć. Uśmiechnął się uprzejmie do pani Fran gdy przyznała mu punty - w czasach chamstwa i egoizmu mało kto doceniał drobne gesty i choć Max wcale nie oczekiwał wdzięczności - było mu miło. Nieczęsto też zdobywał punkty dla domu.
Blackburn wstał z ławki, pewien że bynajmniej nie dziewczyna powinna się przesiadać. Skierował się w jej stronę i zajął miejsce obok - Hej, Max - przywitał się krótko, bo choć imiona nie były im obce, to jeśli dobrze kojarzył nigdy się sobie nie przestawiali. Wysłuchawszy poleceń nauczycielki Ślizgon położył swoją kartkę obok tej należącego do koleżanki.
- Moja liczba to 8, Ty 3, więc razem będziemy dwójką - spojrzał pobieżnie na swoje obliczenia i na obliczenia koleżanki. Rzucił okiem na opis dwójki pewien, że i wzrok Vivien skierowany jest w tamtym kierunku. Uśmiechnął się, zawsze lekko bawiło go wróżbiarstwo i takie doszukiwanie się w liczbach nadmiernej symboliki, ale zajęcia z profesor Fran lubił ze względu na ich swobodną formułę i miłą atmosferę.
- Może jakiś wspólny interes? - rzucił z uśmiechem, spoglądając na starszą koleżankę. Nauczycielka oznajmiła, że to koniec ich zadań na dziś i pojedyncze osoby zaczęły opuszczać salę.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 163
Dodatkowo : Ćwierć wil, Kapitan Drużyny Gryfonów
  Liczba postów : 957
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14409-lyskowe-relki#381609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14410-krysia#381611
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa Numerologii   Pią Lut 16 2018, 20:11

- Pewnie nie - powiedziałem do Destiny z trudem tłumiąc śmiech - Ale na pewno byłoby jej strasznie przykro, a smutna staruszka to okropny widok.
Fakt, że uważałem przedmiot za bzdurny nie zmieniał tego, że starałem się szanować starych ludzi (no chyba, że nazywali się Patton Craine, wtedy nie), więc nie zamierzałem sprawiać staruszce przykrości - skoro ona wierzyła w te bzdety byłem gotów udawać, że również w to wierzę.
Dobranie mnie do pary z koleżanką z ławki było naprawdę okej - nauczycielka oszczędziła mi jakiegoś przypału typu siedzenie z tym kmiotem Walkerem, czy coś w ten deseń. Już po chwili wczytywaliśmy się w nasze rozwiązanie z trudem powstrzymując śmiech (a przynajmniej tak było w moim wypadku).
- No przeze mnie na pewno nie, przecież jestem uczciwy, niezawodny. Zrobiłbym wszystko, żeby stworzyć z Tobą stabilne życie rodzinne, a Ty mnie tak traktujesz!- powiedziałem do drugiej gryfonki zmuszając się do poważnego, wręcz gniewnego tonu, ale gdy tylko skończyłem schowałem twarz w dłoniach, żeby nie popłakać się ze śmiechu. Gdy tylko się uspokoiłem po raz kolejny zmusiłem się do poważnego tonu:
- Mów, mów, muszę się nauczyć ciebie słuchać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Londyn.
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 104
  Liczba postów : 59
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15707-liam-a-rivai#423856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15777-liam#425298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15717-liam#423907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15708-liam-a-rivai#423857




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Numerologii   Sob Lut 17 2018, 02:04

Co za artystyczna dusza z tego wielkiego, groźnego faceta, który przy pierwszym spotkaniu prawie nie porysował go zębami czy innymi pazurami. Liam słuchał go z zainteresowaniem, nie potrafiąc ukryć zachwytu. Zastanawiał się czy sam kiedykolwiek stworzy coś, co zechce uwiecznić na własnej skórze… choć szybko odegnał od siebie podobny pomysł, w tym wypadku nawet nie ze względu na skojarzenie z nieprzyjemnymi igłami. Jego prace były krzywe i nijak miały się do dzieł stworzonych przez Mefistofelesa. Nawet jeśli Rivai nieco by się podszkolił, jego rysunki raczej odgrywały rolę humorystyczną lub satyryczną; bazgrał zabawne scenki, karykaturalnie przedstawiał kolegów… jeżeli ktoś nie chciałby stać się chodzącym komiksem, powinien zrezygnować z podobnego stylu na własnym ciele.
- Pokażę. – pokiwał z entuzjazmem głową, nim ponownie nie zanurzył się w wykonywaniu poleceń Profesor Fran.
Zmrużył oczy w rozbawieniu na uwagę Mefistofelesa, może trochę krzywiąc się w żartach na to „na szczęście”, ale nie wysilił się na kontratak do tego przytyku. Cóż… w zasadzie może być tym mądrym i ładnym. Hipotetycznie brzmiało to jak mniej wymagająca robota, niż przydział prac Noxa.
- Jasne. Na pewno się sobą nie zmęczymy. – pociągnął dalej, by następnie odprowadzić mężczyznę wzrokiem do drzwi, samemu wciąż pozostając na miejscu przez jeszcze dobre kilka, kilkanaście minut, nim nie doczytał na spokojnie wszystkiego z poruszanych dzisiaj tematów, bez ciągłego dekoncentrowania się z uwagi na broszkę Ślizgona.
Zaspokoiwszy głód wiedzy, wyszedł z pomieszczenie, kulturalnie pożegnawszy się z nauczycielką. Wciąż czuł się odrobinę nieswojo, jednak zawstydzenie i uraza do Mefisto zdecydowanie zostały zagłuszone przez naturalne rozbawienie. Nie zapomniał o negatywach, ale zwracał na nie mniejszą uwagę.

{ z.t }
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Palanga, Litwa
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 33
  Liczba postów : 40
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14743-migle-vaidilute-hitchcock
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14758-migle-vaidilute-hitchcock
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14757-migle-vaidilute-hitchcock
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14753-migle-vaidilute-hitchcock




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Numerologii   Sob Lut 17 2018, 17:58

Dziewczyna siedziała zamyślona, gdy usłyszała szuranie krzesłem tuż obok niej. Zerknęła na Gryfonkę, którą kojarzyła gdzieś z korytarza, ale nie na tyle dobrze, żeby znać jej imię. Jednak studentka sama się przedstawiła.
- Miglė jestem - odparła Krukonka.
Gdy profesor Fran upewniła się, że wszyscy uczniowie już skończyli i rozumieją temat, podała im następne zagadnienie. Tym razem mieli policzyć swoją cyfrę zgodności. Na twarz Miglė wypłynął rumieniec, gdy zrozumiała, że będzie musiała określić, czy pasuje do dziewczyny, którą ledwie znała. Odetchnęła z ulgą, gdy okazało się, że nie trzeba nikomu tego czytać. Jeszcze raz napisała swoją poprzednią cyfrę na oddzielnym kawałku pergaminu i położyła go mniej więcej na środku ławki. Znowu zaczęła obracać pióro w dłoniach.
- Jaką cyfrą jesteś? - Wprawdzie Krukonka mogła sama odczytać to z obliczeń dziewczyny, ale nie chciała być wścibska czy coś. O ile sama cyfra niewiele by jej powiedziała, ale opis już owszem. A Miglė bardzo przejmowała się zdaniem innych, więc wolała nie zrazić do siebie tej dziewczyny.
Lekcja powoli zmierzała do końca, pojedyncze osoby już zasuwały krzesła i wychodziły z sali. Krukonka uważała, że to niezbyt kulturalne, by wyjść tak przed innymi. Jednak wielokrotnie spotkała się z tym, że jej opinia na dany temat, nie dość, że jedyna, to jeszcze była przestarzała. Uznała, że zapewne w tamtym momencie tak było.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Edynburg
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 50
  Liczba postów : 84
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15751-nicholas-finley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15756-nicholas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15759-poczta-nicholasa#424886
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15753-nicholas-finley




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Numerologii   Nie Lut 18 2018, 10:32

Nicholas nie przejął się niezbyt żywiołową reakcją koleżanki. Kto się czubi ten się lubi, prawda? On już sam dobrze wiedział, @Mallory Colquhoun na pewno się kryguje, udaje niedostępną. Może kiedyś uda mu się z nią poradzić, a jeśli nie - jej strata. Ot, zwykłe, egoistyczne myślenie młodzieńca.
Przecież nie planował jej podrywać, skądże znowu. Posłał jej tylko uśmiech, który spotkał się z pełną pogardy miną dziewczyny. Bez słowa sięgnął po jej kartkę i przejrzawszy opis ilustrujący jej podejście ponownie uniósł kąciki - Ciekawe jaka z nas para - pomyślał na głos i szybko zsumował wyniki by uzyskać odpowiedź.

9+4=13 ---> 1+3=4

- Myślę, że nasza relacje ma trochę za mało ciepła, nie pasujemy do opisu - rzekł z udawanym smutkiem - Ale chyba czujesz tę energię? - dodał skończywszy czytać opis, oj tak, od nienawiści do miłości cienka granica, czyż nie?
Chwilę podroczył się jeszcze z partnerką, ale sala powoli pustoszała i Ślizgonka ewidentnie również miała ochotę ją opuścić. Finely nie dał jej satysfakcji ucieczki, bowiem wstał pierwszy - Liczę na ocieplenie relacji i nowe wrażenie - szepnął nachylając się do jej ucha i puścił dziewczynie oko na odchodnym.

/zt

//sorki, ale za dużo wątków i gubię się w odpisach ;<
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 212
  Liczba postów : 265
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13026-destiny-rogers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13037-destiny#349765
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13038-destiny#349767
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13039-destiny-rogers#349775




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Numerologii   Nie Lut 18 2018, 12:52

Czyż to nie było cudowne doświadczenie, że bez względu na to kto z jakiego domu pochodził to każdemu było szkoda nauczycielki? Chyba wszyscy uważali ją za cudowną nauczycielkę, która była oddana swojej pracy bez względu czy zgadzali się z tym czego uczyła czy też nie.
Ucieszyła się kiedy stwierdziła, że chłopak załapał. Dziwnie by się czuła gdyby tylko uniósł brew pytająco i nic nie powiedział. Czyż to nie byłoby koszmarne? Nie wiedziałaby co zrobić i jak się zachować, ale na szczęście nie było takiego problemu, bo też zaczął żartować. Co za ulga!
- Przepraszam! Fakt, dziewczyna, która dominuje w łóżku i w życiu to prawdziwy koszmar. nie wytrzymałbyś- wywróciła oczami śmiejąc się na całą klasę teraz nawet nie starając się tego hamować. Więc wychodziło na to, że ona była tą gorszą. Jak zawsze. coś w tym było. Nie zasługiwała na to wszystko.
- no to słuchaj mnie! w końcu to ja bym dominowała w tej naszej relacji! A ty byś siedział jak mysz pod miotłą- zażartowała chociaż wiedziała już teraz na pewno, że tak by nie było. Przecież nie była taka! Miała nadzieję, że chłopak zdaje sobie sprawę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn/Hogsmeade/Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 530
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 983
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa Numerologii   Yesterday at 00:15

Przywitałam się z @William Walker i zasiedliśmy do zadań. Mimo że wróżba Willa była dość pasująca do rzeczywistości, to u mnie naczytałam się samych bzdet, więc oczywiście skwitowałam do odpowiednim komentarzem. Następnie mieliśmy obliczyć liczbę, która odnosiła się do naszej relacji - w przypadku innych par na lekcji wyglądało to inaczej, bo to była tylko zabawa - nie mieli oni relacji romantycznych, zaś my byliśmy prawdziwą parą, która ze względu na wspólne mieszkanie i małego potworka uparcie rozciągającego mi brzuch, była bardziej na poziomie małżeństwa, niż dwójki zakochanych w sobie dwudziestolatków.
Obliczyłam naszą wspólną liczbę, która okazała się ósemką, po czym zajrzałam do książki. Przeczytanie tekstu wywołało u mnie parsknięcie śmiechem, a gdy już zatrzymałam chichot, skomentowałam:
- Coś się zgadza, ale większość jest śmieszna. - przerwałam na moment, by po chwili dodać pół żartem, pół serio - No i nie musisz być o mnie zazdrosny, jestem wielkim, nieatrakcyjnym balonem, nikt nie ukradnie Ci laski z bachorem.

______________________

What sort of creature must he be who merely liked Charlotte,
whose whole heart and senses were not entirely absorbed by her.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Elstow, Bedfordshire
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 432
Dodatkowo : kapitan drużyny Huffu
  Liczba postów : 692
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13545-gemma-harper-twisleton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13551-gemm-dobry-c#360801
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13552-najbardziej-poturbowana-sowa-w-hogu#360803
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13553-gemma-harper-twisleton#360808




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Numerologii   Yesterday at 03:14

Jego rozterki o byciu postrzeganym wyłącznie jako obiekt seksualny były odrobinę bezwstydne, ale Gemm dopiero co mówiła o rozkładaniu nóg, więc oczywiście nie zwróciły.
- Mmmm… może tak, może nie… - nachyliła się bliżej chłopaka i spojrzała na chłopaka spod rzęs – Brzmi to… odrobinę mistycznie – oderwała od siebie kolana, z udawanym szokiem na twarzy, ale szybko je złączyła i śmiejąc się cicho usiadła normalnie. Czy to już był flirt? Na to pytanie Gemma nie umiałaby odpowiedzieć. Nigdy w życiu nie flirtowała, nie świadomie przynajmniej i w tym momencie po prostu kręciła bekę. Kiedy lądowała przed nią choćby najmniejsza dwuznaczność, musiała to skomentować. Była prostą babą ze wsi – prymitywne, perwersyjne żarciki byłby tym, co ten tygrysek lubił najbardziej. Może to kwestia wychowywania się z dwójką starszych braci, ale nie widziała nic zdrożnego w rzucaniu zboczonymi do w cipami.
Tak jak podejrzewała profesor odpuściła jej zadanie, więc Gemm sięgnęła tyko do torby, nawilżane chusteczki, które szczęśliwie się tam znajdowały.
- Znam takie robią jeszcze większy pierdolnik – odpowiedziała Peterowi, odnosząc się do zakłóceń. Była jedną z tych osób, która wolała przejść na manualny niż ryzykować z rzucaniem zaklęciami. Wytarła blat i wrzuciła brudne chusteczki do torby, podczas gdy Fran komentowała prace innych. Gemm gwizdnęła cichutko, kiedy profesor znalazła błąd w pracy jej towarzysza.
- Czy ludzkość zasiedliła już inne planety, przybyszu z przyszłości? – reszta komentarza profesor Fran była jednak dużo lepsza. Gemma zaśmiała się głupkowato, zakrywając ręką usta i chwileczkę walczyła ze sobą, ale to aż się cisnęło na usta, więc w końcu nie wytrzymała – Podzielisz się swoją wysoką wibracją? – spojrzała na niego zaczepnie – Przyda się na samotne wieczory.
I jak można było nie lubić lekcji z profesor Fran? W porządku, może i nie nauczyła absolutnie niczego z numerologii, ale ile było przy tym zabawy. Z run przecież też nic nie wynosiła, a tu można było przynajmniej posiedzieć swobodnie. Zresztą Gemm zawsze była oporna na wiedzę, więc była pewna, że wina nie leżała po stronie staruszki – była pewna, że gdyby komuś zależało, to czegoś by się nauczył. Jedynym czym trzeba było się przejmować na numerolo było to, czy nauczycielka dożyje końca, ale póki się za bardzo nie ruszała, nie sprawiała takiego dramatycznego wrażenia.
- Czyli 33… - zabrała się za kolejną część zadania – Ugh, Merlinie… trudna matematyka – wspomagając się palcami w końcu doliczyła się wyniku. Poszłoby jej może szybciej, gdyby nie robiła tego w głowie, ale nie dość, że wylała cały atrament, to jeszcze na jedyny kawałek pergaminu, który miała przy sobie. Może jednak nie był to taki genialny pomysł.
- Sześć – przewertowała podręcznik w poszukiwaniu odpowiedniej strony – Naaah… - mruknęła – Myślałam, że będzie coś lepszego - opis co prawda był bardzo pozytywny, niestety zupełnie niezabawny – Myślisz, że serio jest ktoś, kto dobiera sobie partnerów pod numerologiczną zgodność? – zagadnęła, czytając pozostałe opisy – Wyobrażasz sobie, że ktoś z tobą zrywa, bo mu się marzy czwórkowa duchowa biskość, a ty się, śmieciu, urodziłeś dzień za późno. Auć… Nie ufaj laskom, które pytają o datę urodzenia.
Chciała wyliczyć sobie jej zgodność z Yngve, nawet jeżeli nie było po co. Tak tylko dla własnej informacji – co by było gdyby… Dotarło do niej jednak, że nawet nie wiedziała, kiedy miał urodziny, co jeszcze bardziej jej przypomniało, jak żałosne było to wszystko. Na poprawę humoru policzyła swoich rodziców, z zadowoleniem stwierdzając, że wychodziła im dziewiątka i trzeba przyznać, że pasowało to do nich doskonale. Na pewno ucieszą się, kiedy im powie, że znajdą się też w przyszłych wcieleniach.

______________________



THE NAME'S TWISLETON. GEMMA TWISLETON.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 476
  Liczba postów : 1000
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Numerologii   Yesterday at 09:33

Nie miał pojęcia, w którym momencie konkretnie Leonardo zaczął przywdziewać okulary na nos podczas lekcji; dobrze pamiętał niechęć, jaką chłopak żywił do tych dwóch szkiełek i to wcale nie tak dawno. Ba, marudził o noszenie ich przy samym Ezrze, choć Krukon niejednokrotnie przekonywał go, że okulary niczego mu one nie odbierają, a raczej dodają. Inteligencji w szczególności. Tym Gryfon nie mógł tak sobie po prostu pogardzać! Uśmiechnął się zatem leciutko, mierząc go spojrzeniem, zanim przeszedł do swojej pracy.
- Jestem szczery, wybitnie szczery. Ty jeszcze nie wiesz, co oznacza przesadna dbałość w moim wykonaniu. - I Ezra chyba nie chciał, żeby Leo wiedział; nie wygrzebałby się potem z żartów na ten temat. Przewrócił więc oczami i wydął lekko wargi, jakby oburzony tym sceptycyzmem, ale posłusznie skreślił ostatnie zdanie. Zerknął na opis liczby Leonardo, a ten na pół rozbawiony, na pół scenicznie niezadowolony wyraz został zatarty przez zwykłą wesołość. Rzeczywiście przy chłopaku można było się poczuć, jakby się było bohaterem powieści przygodowej. Zanim zdążył to inteligentnie skomentować, do klasy wparował Mefisto, wokół którego koncentrowała się dziwna i rozpraszająca aura. Jego usta otworzyły się trochę szerzej, jakby na końcu języka miał cięte powitanie, ale ono nie chciało się wydostać - był w stanie jedynie podążyć za Ślizgonem wzrokiem. Był zbyt wolny nawet, aby odtrącić bezczelny gest wilkołaka. Jego ręka na moment zawisła w powietrzu, a uczucie niezadowolenia wypełniło jego pierś, kiedy Mefisto nie zwrócił na niego więcej uwagi, a zamiast tego usiadł z jakimś dzieciakiem o zbyt miłej twarzy. Mógłby przysiąc, że wcześniej już poznał to uczucie, dopóki jednak jego uwaga nie została sprowadzona na Leo, nie potrafił go skojarzyć.
- Hm? A tak - Przebiegł wzrokiem po tekście i dopiero za drugim razem zdał sobie sprawę, że nie wie, o czym czyta. Jego mózg pracował w trybie całkowitego zaćmienia. - Nic dodać, nic ująć, kochanie. Chociaż kompleksy bym ujął. Stąd. - Wskazał na głowę Leo, a jego uśmiech przekształcił się w jeszcze czulszy.
Kiedy czekali, aż Fran posprawdza wszystkie zapiski, rozejrzał się z umiarkowanym zainteresowaniem po sali. Wtedy też zauważył @Bridget Hudson w jednej z ławek. To była zwykła, ludzka ciekawość i znudzenie, że zsumował w głowie datę urodzenia Puchonki.
- Bridget jest dziewiątką - rzucił w stronę Leo, zanim zorientował się, że chyba nie powinien wspominać byłej dziewczyny na walentynkowej lekcji. Nie zerknął zatem nawet na podręcznik - absolutnie go to nie obchodziło, racja? Nie kusiło go, aby dokładniej przeczytać o "kochaniu wszystkiego, co tajemnicze i nieodgadnione", co i tak rzuciło mu się w oczy całkowitym przypadkiem... - A Lila jest szóstką - poinformował go, widząc, że dziewczyna akurat spóźniona weszła do sali w towarzystwie jakiejś Ślizgonki.
Kolejne zadanie było już łatwiejsze, bo zsumowanie trójki z piątką nie dawało wielkiego pola do pomyłki. Niewątpliwie z Leo byli ósemką...
- Ha, jesteśmy niestandardowym związkiem. Jakbym nie wiedział... Ale nie zgadzam się, żebyśmy najwięcej czasu spędzali, kopiąc się po kostkach - pomijając, że chwilę temu Ezra zrobił to w dosłownym znaczeniu... - albo udowadniając coś sobie. Obaj wiemy, że rację mam zawsze ja...
Może zatem z założenia nie byli najbardziej zgodnymi i miłymi partnerami, ale powinni przynajmniej podziękować wibracji Ósemki za patronat nad łóżkowym aspektem ich związku. Temu nie można było nic zarzucić!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Klasa Numerologii   

Powrót do góry Go down
 

Klasa Numerologii

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 11 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11

 Similar topics

-
» Klasa Numerologii
» Klasa Numerologii
» Klasa do Obrony Przed Czarną Magią
» Pusta Klasa
» Klasa Artystyczna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
szóste pietro
-