IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Korytarz na VI piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 11, 12, 13
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4484
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Korytarz na VI piętrze   Pią Cze 11 2010, 18:23

First topic message reminder :

Jest to zwykle najrzadziej odwiedzany korytarz, raczej dość trudno wpaść tu na tłumy osób. Być może właśnie dlatego, że na tym poziomie zamku, wykładane są przedmioty nie cieszące się wielką popularnością. Liczne witraże w oknach nie przepuszczają wiele światła. Atmosfera jest tu więc dość tajemnicza i spokojna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 27
  Liczba postów : 379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12605-edmund-cormac#340723
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12609-relacje-edka#340738
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12608-azmond
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12610-edmund-cormac#340742




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VI piętrze   Wto Sty 10 2017, 20:04

Oczywiście panna go nie posłuchała, zrobiła tylko jakieś głupią minę i zażyła lekarstwo. Cormac pokręcił głową nie mogąc pojąć jak można sobie taką krzywdę robić. Nie wierzył, że lekarz przez dwa lata zapisywał tak silną chemię. Powstawało pytanie czy ból faktycznie dalej występuje czy jest wynikiem uszkodzonego ośrodka bólu albo powikłaniem po lekach. Chłopak podrapał się po głowie i nie zauważył kiedy Percy wylazł z kieszeni, podleciał na ramię Flory i zaczął ją obwąchiwać. Normalnie Edmund złapałby smoka by nie chodził po obcych ale tym razem nie zareagował.
-Skoro Ci zabronił to dlaczego dalej to robisz? Mówisz, że nie jesteś samobójcą a właśnie się tak zachowujesz. Nie wyzdrowiejesz jak będziesz je zażywać, otrujesz się albo bardziej sobie zaszkodzisz. Dla mnie chwila spokoju nie byłaby tego warta ale co ja tam wiem.
Nie miał ochoty wykładać kazania bo ani nie miał do tego uprawnień ani nic by nie pomogły. Jak widać panna świadomie sobie szkodziła i tego nie zamierza zmienić. Zasmucony jej losem i przypominając sobie swój niedawny wypadek wstał i zaczął iść w kierunku wyjścia z korytarza. Zapomniał zabrać Percy'ego któremu taki rozwój wydarzeń zbytnio się nie spodobał bo zaczął warczeć i wydawać dziwne dźwięki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Zakynthos, Grecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 84
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 97
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13909-flora-melete-louzar
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13913-bogini-kwiatow-i-zametu#367826
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13914-ligia#367828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13911-flora-melete-louzar#367823




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VI piętrze   Sro Sty 11 2017, 21:10

Spojrzała zdziwiona na Gryfona uznając, że chyba przejął się bardziej tymi lekami niż ona. CO mogła poradzić na wybór i głupotę swojego lekarza prowadzącego? Zaczęła nawet się zastanawiać jak bardzo jej nowy magopsychiatra okrzyczał pozostały personel, gdy zobaczył jej kart z przebiegiem leczenia... chłopak wstał i zaczął kierować się w stronę wyjścia z korytarza a ona nie miała zamiaru go powstrzymywać. Nie znali się, zresztą nie miała na to ani ochoty ani humoru.
Jednak Percy wydający z siebie dziwne dźwięki nie robił tego wcale bezpodstawnie.
Flora w pewnym momencie zemdlała, osuwając się na ziemię. Najwidoczniej po dwóch latach jej organizm zbuntował się i teraz dał wyraźnie o tym znać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 27
  Liczba postów : 379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12605-edmund-cormac#340723
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12609-relacje-edka#340738
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12608-azmond
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12610-edmund-cormac#340742




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VI piętrze   Pią Sty 20 2017, 16:13

Dotarł już prawie do drzwi kiedy zaczął docierać do niego warkot Percy'ego. Zdziwiony poklepał się po kieszeni w koszuli, spojrzał w dół i uderzył dłonią w czoło. No tak, zostawił go z tą masochistką. Przeklinając pod nosem zawrócił i skierował się w kierunku źródła dźwięku. Zdziwił się, że Flora nie próbowała uciszyć smoka, zrzucić go z siebie albo najnormalniej w świecie zawołać za Edmundem. Przyszedł mu do głowy scenariusz w którym dziewczyna próbuje zabrać albo skrzywdzić smoka więc wyciągnął różdżkę i szedł przygotowany do walki. Kiedy był blisko i oprócz pojękiwań Percy'ego nic się więcej nie działa zdecydował nieco oświecić okolicę. Nie spodziewał się tego co zobaczył.
-E, śliczna, obudź się, halo. Putain, jednak muszę się zabawić w bohatera.
Rzekł to niemal rozczarowanym głosem co nie było podobno do Cormaca. Od czasu wypadku miał często dziwne wahania nastroju, będzie musiał się skontaktować z lekarzem. Na chwilę obecną trzeba zanieść Florę do Skrzydła, jej organizm najwidoczniej nie wytrzymał i wreszcie się otruła. Włożył różdżkę i smoka do kieszeni, wziął dziewczynę na ręce, przytulił do siebie by nieco lepiej rozłożyć ciężar i najszybciej jak mógł poszedł do Skrzydła Szpitalnego.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Aberdeen, Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 390
  Liczba postów : 253
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14784-alice-wildfire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14796-alice-i-nieprzyjaciele
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14797-alice#394118
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14795-alice-wildfire




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VI piętrze   Sob Wrz 30 2017, 13:33

Alice potrzebowała chwili odpoczynku. I to od wszystkiego, od ludzi, od nauki, od ostatnio ciągle dopadających ją niepokojących przygód, nawet od własnych myśli. Była tym wszystkim naprawdę zmęczona, a zapowiadało się, że to nie koniec, a ten rok szkolny może dać jej w kość. Jeszce nie skończył się wrzesień, a ona już miała na swoim kącie próbę samobójczą spowodowaną Therią. Po prostu pięknie. Naprawdę musiała wszystko sobie uporządkować, przemyśleć a najlepiej o tym zapomnieć. Tylko, że to nie było takie proste.
Wędrował więc po Hogwarcie, szukając jakiegokolwiek, spokojnego miejsca, w którym w końcu będzie mogła zająć się tym, co sprawiało jej przyjemność. Właśnie w ten sposób zawędrowała na szóste piętro.
Na jej szczęście na korytarzu nie było ani żywej (martwej zresztą też, bo z duchami też nie miała się ochoty dziś użerać) duszy. Popołudniowe słonce delikatnie prześwitywało przez witraże, powodując pojawienie się na ścianach i podłodze kolorowych plam, tworzących swoiste obrazy ze światła. Uśmiechnęła się na ten widok i już wiedział, że pomimo słabego oświetlenia, było to idealne miejsce na spędzenie czasu.
Ściągnęła z siebie szatę i położyła na lekko zakurzonej podłodze. Trudno i tak w końcu trzeba było ją kiedyś wyprać. Usiadła na niej, opierając się o ścianę. Żałowała, że nie przyniosła z kuchni sobie gorącej czekolady. Wtedy byłoby dosłownie idealnie. Poprawiła swój biały sweterek, który zarzuciła na granatową koszulę. Nie było zbyt ciepło, ale jakoś dało się wytrzymać.
Z torby, którą chwilę temu zdjęła z ramienia, wyciągnęła swój zeszyt. Zwykły, mogolski, formatu A5, z mnóstwem kartek. Spojrzała czule na lekko już wytartą niebieską okładkę w czarne kropki. To był już który zeszyt? Dziewiąty? Chyba tak.
Otworzyła go mniej więcej w połowie, gdzie powinny zaczynać się jeszcze niezapisane strony. Wyciągnęła pióro i kałamarz.
Uwielbiała pisać, dawało jej to możliwość wyżycia na czymś swojej wyobraźni, oraz możliwość przerzucenia swoich uczuć na papier. Zamoczyła pióro w atramencie i z uśmiechem na ustach oraz skupioną miną, zaczęła kreślić pierwsze słowa, mające stworzyć nową historię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 225
  Liczba postów : 153
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14615-warren-samuel-wilson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14616-spis-kamratow-i-nie-kamratow-sammy-ego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14618-poczta-sama
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14617-kuferek-sammy-ego




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VI piętrze   Sob Wrz 30 2017, 20:04

Ostatnio tak jakoś pusto było w hogwarcie, albo to ja akurat na nikogo nie wpadłem? W każdym razie odkąd dostałem list od ojca poczułem się jakby samotny. Gdzie jest ten stary Sammy? Nie wiem, ale brakowało mi trochę robienia ciągłych psikusów. Z Haroldem na ramieniu przemieżałem korytarz, nagle jednak różowy hrabia ze mnie zaskoczył i wpadł na jakąś dziewczynę, w której rozpoznałem Alice. Trzeba wam wiedzieć, że mój puszysty przyjaciel niezwykle lubi podgryzać mugolski papier. Gdy odwróciłem głowę, było już zapuźno, w zeszycie pojawiły się już małe dziurki po pazurkach.
-siemasz Alice!- powiedziałem wesoło, odrywając Harolda od pokiereszowanego zeszytu. - Strasznie cię przepraszam, chyba bardzo polubił twoją twórczość - zażartowałem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Aberdeen, Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 390
  Liczba postów : 253
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14784-alice-wildfire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14796-alice-i-nieprzyjaciele
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14797-alice#394118
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14795-alice-wildfire




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VI piętrze   Nie Paź 01 2017, 16:57

Pisanie szło jej naprawdę dobrze, z resztą na tyle, że po chwili zapomniała o całym otaczającym ją świecie, i pogrążyła się w świecie swojej wyobraźni. Nie zwróciła więc uwagi na to, że na korytarzu przestała być już sama. Nie słyszała kroków, które powoli się do niej zbliżały, a nawet jeśli to nie zwracała na nie uwagi. O obecności kogokolwiek dowiedział się dopiero w momencie, gdy coś różowego rzuciło się na jej zeszyt, wbijając w niego swoje pazurki i naruszając dopiero co zapisane kartki, pozostawiając po sobie małe nacięcia. Niemal natychmiast sięgnęła po różdżkę, chcąc posłać zwierzaka w cholerę.
Jej zeszyt, jej tyle ciężkiej pracy i tyle godzin poświęconych na zapisanie obrazów z jej głowy. A teraz wszystko ledwo dało się rozczytać. Nie, żeby nie lubiła zwierzą, ba nawet je podziwiała. Mimo to aktualnie chciała ukatrupić tego puszka, a to, że jedynie chciała rzucić w niego drętwotą, zawdzięczał jej dość sporemu samoopanowaniu.
Co jak co, ale jej zeszyt to była świętość nad świętościami, a jeśli spotkałaby właściciela tego zwierzątka, to dogłębnie miała zamiar wytłumaczyć mu, by pilnował swojego pupilka, bo inni mogliby już nie być tak łagodni, jeśli doszłoby do zniszczenia ich rzeczy.
Nie musiała jednak tego robić, bo nagle czyjeś ręce zabrały puszka, odrywając go od kartek zeszytu, jednocześnie jeszcze bardziej niszcząc strony.
Spojrzała w górę i natychmiast zacisnęła mocnej palce na różdżce. Warren. Tak, akurat jego twarz chciała dziś ujrzeć, w ten wspaniały dzień, kiedy chciała być sama.
Los jednak nie był tak dobry i przysłał jej jedną z niewielu osób, których ona naprawdę nie trawiła. Przynajmniej od momentu usłyszenia od niego paru naprawdę nieprzyjemnych, nieprawdziwych słów.
- Witaj Warren. Zabierz stąd swojego zwierzaka, zanim stanie mu się krzywda - stwierdziła bezuczuciowo. W jej głosie słychać było tylko nieprzyjemną pustkę, zaprawioną odrobiną gniewu. Spojrzała na nędzny stan swojego zeszytu i zmarszczyła brwi. - A teraz z łaski swojej zniknij mi z oczu - napomknęła, starając się wymyślić, jak naprawić szkody wyrządzone przez puszka. Naprawdę, wspaniale. Gdzieś w głębi duszy miała ochotę wrzeszczeć na Puchona, ale trzymała to w sobie, twardo utrzymując chłodny wyraz twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 225
  Liczba postów : 153
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14615-warren-samuel-wilson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14616-spis-kamratow-i-nie-kamratow-sammy-ego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14618-poczta-sama
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14617-kuferek-sammy-ego




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VI piętrze   Czw Paź 05 2017, 18:54

Nie wiem dlaczego, ale z tonu wypowiedzi dziewczyny, wywnioskowałem, że chyba nie jest zbytnio szczęśliwa, że mnie widzi. W sumie to Harold właśnie zniszczył jej zeszyt i doszczętnie pokiereszował jej zapiski. Ale żeby tak grozić bezbronnemu zwierzaczkowi. To na pewno tylko taki żart, nie wiedziałem, że z Alice taka fanka sarkazmu. Jednym ruchem ręki połorzyłem mojego przyjaciela na ramieniu.
-Naprawdę strasznie cię przepraszam- powiedziałem wesoło, jak tylko mogąc wyrażając skruchę. - Harold, nie wolno niszczyć zeszytów, to grozi zagładą bezdusznych ślizgonek - zarzartowałem aby rozluźnić atmosferę. Jednak chyba to nie pomogło, zupełnie nie zrozumiałem dlaczego mam zejść z oczu Alice, przecież tak miło nam się rozmawiało.
-Oj no nie bądź już taka sztywna- uśmiechnąłem się od ucha do ucha, podając zwierzakowi małe kawałeczki krakersów, które otrzymałem w kieszeni.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Aberdeen, Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 390
  Liczba postów : 253
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14784-alice-wildfire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14796-alice-i-nieprzyjaciele
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14797-alice#394118
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14795-alice-wildfire




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VI piętrze   Pon Paź 09 2017, 16:43

Zastanawiała się, gdzie się podział instynkt samozachowawczy Warrena, skoro nadal stał nad nią, radośnie próbując wdać się w pogawędkę. Naprawdę, czy on w ogóle pamięta, że kiedyś udało mu się dogłębnie zranić jej uczucia, przez co tak jakby nie za bardzo się lubią? Bo jak na razie zachowywał się, jakby byli dobrymi znajomkami, pijącymi co tydzień herbatkę w zaciszu kuchni. Przynajmniej wykrzesał z siebie tyle kultury osobistej, by ją przeprosić.
-Zeszytu to mi nie naprawi, ale powiedzmy, że przyjmuję przeprosiny, za nieupilnowanie zwierzaka - nadal mówiła chłodnym tonem, a jej mina nie wyrażała żadnych emocji. Wolała to, niż ukazać jak bardzo jest wściekła.
Oczywiście Warren nie mógł po prostu się zamknąć i sobie pójść. Nie. Musiał jeszcze pogorszyć swoją aktualną sytuację i wypowiedzieć się na temat jej bezduszności. Alice zmarszczyła brwi.
- Wiesz co Wilson - stwierdziła po chwili, w której musiała przypomnieć sobie nazwisko Puchona - ty to naprawdę wiesz co komu powiedzieć.
Uśmiechnęła się, jednak łatwo można było wyczuć, że to nie był radosny uśmiech, a raczej ten ociekający sarkazmem.
Warren po raz kolejny uderzał w tę samą strunę, kiedy to właśnie zaczęła go mocno nie trawić. Że niby jest bez serca, nie ma uczuć, nie umie współczuć. Tak, naprawdę, zawsze chciała to usłyszeć.
Och, znów. Teraz jest jeszcze do twego sztywna. Wspaniale.
- Możesz na chwilę przestać mówić i zastanowić się nad treścią słów, które opuszczają twe usta? - zapytała, chowając podniszczony zeszyt do torby i podnosząc się z miejsca. - Ciekawe, jaka mam być, gdy właśnie zwierzak osoby, której nie lubię - zaakcentowała to słowo, dając do zrozumienia, że Puchon nie jest przez nią mile widziany - zniszczył dla mnie cenną rzecz, a teraz ta osoba jeszcze do tego wszystkiego próbuje mnie chyba obrazić - zakończyła zdanie niemal warknięciem. Naprawdę, nie była ostatnio w humorze. A teraz jeszcze ktoś próbowała ją dodatkowo wkurzyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 225
  Liczba postów : 153
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14615-warren-samuel-wilson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14616-spis-kamratow-i-nie-kamratow-sammy-ego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14618-poczta-sama
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14617-kuferek-sammy-ego




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VI piętrze   Nie Lis 19 2017, 16:04

Możesz na chwilę przestać mówić? Dźwięk tych słów rozbrzmiewał w moich uszach niczym echo. Czy naprawdę byłem na tyle głupi i pośród wielu moich rozkmin życiowych, nie zauważyłem, że za dużo mówię? Dopiero teraz dałem sobie sprawę, że właśnie stoję przed Alice Wildfire, przed ślizgonką, która naprawdę nie lubi mojej osoby i cały czas jeszcze bardziej pogorszam swoją sytuację w jej oczach. Sammy, co ty zaś robisz ze swoim życiem? Już było tak dobrze, nie zapominałeś podręczników, zawsze zakładałeś skarpetki do pary, a nawet przestałeś przypadkowo uderzać się w duży palec u nogi. Wszystko przepaszczone przez jedną małą wymazaną z pamięci sprawę. Schowałem Harolda do torby i robiąc najbardziej skruszoną minę, jaką potrafię zrobić powiedziałem.
- Strasznie cię przepraszam, nie chciałem cię obrazić, po prostu...- ten momęt, w którym poczułeś, że wszystkie dochczasowo wymyślone wymówki nie zadziałają- tak wyszło - Pierwsza zasada przeżycia w trudnych sytuacjach z dziewczyną, wycofają się zanim będzie za późno- pomyślałem i wydukałem jeszcze szybkie- Cześć- po czym najpierw szybkim krokiem, potem biegiem podążyłem w przeciwną stronę korytarzach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Korytarz na VI piętrze   

Powrót do góry Go down
 

Korytarz na VI piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 13 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 11, 12, 13

 Similar topics

-
» Korytarz na II piętrze
» Korytarz na VII piętrze
» Korytarz na IV piętrze
» Korytarz na IV piętrze
» Tajemniczy korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
szóste pietro
-