IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Drewniany stolik

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Drewniany stolik   Nie Wrz 16 2012, 20:18


Takie cacko stoi sobie na polanie. Oczywiście, trawa nie jest tak zielona jak na obrazku, a drewno idealnie czyste, stolik zdecydowanie ma już swoje lata. Ugina się nad nim konar drzewa, rzucając przyjemny w gorące dni cień, ale również stwarza ryzyko, że któregoś dnia zawali się na siedzącą pod nim osobę. Fajne miejsce do jedzenia/pisania/siedzenia/gadania, oddalone kawałek od miejsca na ognisko, ale kiedy pali się tam ogień, ciepło dociera i tu.

______________________


ocal swoje marzenia

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Re: Drewniany stolik   Nie Wrz 16 2012, 20:27

Czując się już w pełni studentką, Bell sporo czasu spędzała w Skrzydle Zachodni. To nic, że już od jakiegoś roku nie nazywało się Studenckim, w jej głowie utkwiła właśnie ta nazwa, a teraz, kiedy zaczęła studia w Hogwarcie, czuła się bardzo, hmmm... na miejscu, w tej właśnie części zamku. Dzisiaj nie zawędrowała daleko - zaledwie na pierwsze piętro, a potem na polanę. Wciąż nie było na dworze bardzo zimno, a więc postanowiła własnie tutaj, przy drewnianym stoliku usiąść i zabrać się za wypracowanie z Mugoloznastwa. Uznała, że może kiedyś trzeba je zrobić, bo naprawdę nie miała ochoty już na samym początku roku szkolnego dostawać Trolli. Wyjęła więc z torby mnóstwo pergaminów, kałamarz, pióro... Dooobra, teraz jeszcze tylko trzeba sobie przypomnieć jaki był temat pracy. Ewentualnie znaleźć miejsce, w którym zostało on zapisany. Hm, hm, hmmmm... Bell zaczęła wiec szukać czegokolwiek, co pomogłoby jej w dowiedzeniu się, co właściwie na to Mugoloznastwo było zadane.

______________________


ocal swoje marzenia

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31
  Liczba postów : 43




Gracz






PisanieTemat: Re: Drewniany stolik   Nie Wrz 16 2012, 20:35

Chłopak dostał się na leśną polane, nie zaglądał tu często z przyczyn sobie nieznanych. Po prostu nie odczuwał potrzeby przychodzenia w to odludne miejsce mimo, że sam uwielbiał samotność.
Rozejrzał się do okoła nie wiedząc czego właściwie szuka, nagle przy drewnianym stoliku dostrzegł znajomą sobie dziewczynę. Przez moment stał bez ruchu usiłując przypomnieć sobie jej imię...Be..Bella ! olśniło go i z dość wesołym uśmiechem ruszył w jej kierunku. Kiedy tak się do niej zbliżał za uwarzył, że coś pisze jak się domyślał była to praca domowa. W końcu znalazł się obok niej i dość pogodnym głosem zaczął:
- Cześć Bella co tam tak piszesz? - zapytał ciekawsko zaglądając jej przez ramię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Re: Drewniany stolik   Nie Wrz 16 2012, 21:13

Ach, ależ z niej była zorganizowana, wzorowa krukona! Bo zaraz się okazało, że pracę domową zapisała w swym niezawodnym kalendarzyku, a więc nie było opcji, żeby się zgubiła. Dlaczego Mugole nie mogą wiedzieć o naszym świecie przeczytała, od razu zastanawiając się co to może się znaleźć w pracy o takim temacie. Hm hmmhmhm. Nie poczuła, ani nie usłyszała czyjejś obecności, dopiero kiedy owy ktoś się do niej odezwał, podniosła głowę i dostrzegła znajomego gryfona.
- Siema, Poison! Tyle razy ci mówiła, nie Bella, tylko Bell... - powiedziała, nieco znudzonym głosem, jak zawsze kiedy musiała powtarzać te zdanie. Ech, a ostatnio zdarzało się to raczej rzadziej niż częściej! Zapisała temat w miarę równymi literkami na górze pergaminu, a potem znowu spojrzała na Poisona. - Mugoloznastwo... Dlaczego Mugole nie mogą wiedzieć o naszym świecie? - zapytała go, licząc, że może zaraz jej tu całe wypracowanie wyrecytuje. Byłoby wspaniale, serio.

______________________


ocal swoje marzenia

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31
  Liczba postów : 43




Gracz






PisanieTemat: Re: Drewniany stolik   Nie Wrz 16 2012, 21:28

Był strasznie ciekawy co ją tak zajmowała, a kiedy usłyszał jej słowa zmieszał się nieco.
- Przepraszam. - zaśmiał się wesoło - Jakoś nie mogę zapamiętać twojego imienia, Bell - udał czysty smutek, ale chyba nie za bardzo mu wyszło, cóż mógł przecież spróbować.
- O Mugoloznastwo!. -mrukną w końcu co jak co, ale nie lubił tego przedmiotu i nawet gdyby chciał jej jakoś pomóc nie był by po prostu w stanie tego dokonać.
- Dlaczego? - mrukną kiedy przeczytała mu temat swojej pracy domowej - Wybacz, ale tego odemnie się nie dowiesz. Mogę usiąść? - zapytał nie chciał jej przeszkadzać jeżeli tego nie chciała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Re: Drewniany stolik   Nie Wrz 16 2012, 23:38

Uśmiechnęła się pod nosem. No pewnie, nie wątpiła, że Z PEWNOŚCIĄ, będzie pamiętał jej poprawnie imię. Tak... zbyt długo miała styczność z ludźmi, by wierzyć w takie obiecanki. Ale nic nie powiedziała, nic a nic, bo przecież żadnego sensu to nie miało.
- Co Mugoloznastwo? - uniosła brwi i spojrzała na niego dłużej, słysząc jego wcale nie taki entuzjastyczny ton. Słychać było, że nie przepadał za tym przedmiotem, natomiast za mugolami... tego właśnie zamierzała się dowiedzieć. - Masz coś do nich, do mugoli? - zapytała więc, wcale nie kryjąc się ze swoim zamiarem. Myślała właśnie o tym, ze oto, całkiem możliwe, ma przed sobą gryfona o poglądach iście ślizgońskich. - Ale Poison, nie wygłupiaj się, że nie masz zdania na ten temat. Każdy czarodziej musi mieć. Powiedz na początek, uważasz, że w ogóle powinni wiedzieć o naszym świecie, czy nie? Pewnie siadaj. - Ostatnie dwa słowa dodała nieco roztargnionym głosem, no bo przecież! to nie był temat niezwykle poważnej dyskusji, którą tu właśnie starała się rozpocząć.

______________________


ocal swoje marzenia

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31
  Liczba postów : 43




Gracz






PisanieTemat: Re: Drewniany stolik   Pon Wrz 17 2012, 09:06

Przyglądał się dziewczynie w zamyśleniu. Cóż dostrzegł w jej głosie i wyrazie twarzy zdziwienie. Dopiero po chwili dotarł do niego sens jego własnych słów i pytanie dziewczyny, które trochę go oszołomiło.
- Nic do nich nie mam. - odparł bez zastanowienia - Uważam, że są...tacy jak my tylko...nie posiadają umiejętności magicznych. - brał głębokie wdechy i uważnie dobierał słowa aby nie wyjść na gryfona z ślizgońskimi poglądami bo tego by chyba nie wytrzymał psychicznie. - Wiem, że powinienem jednakże są oni dla mnie obojętni. - zamyślił się na moment, po chwili usiadł obok niej i słuchał jej uważnie.
- Moim zdaniem nie powinni wiedzieć o nas, ponieważ mają te swoje nowoczesne technologi i możliwe że zaczęli by nas badać i robić temu podobne rzeczy, a po za tym gdyśmy powiedzieli im o swoich zdolnościach moglibyśmy zachwiać naturalną równowagę świata. - jego słowa wydawały mu się głupie jednakże do ich sensu nie miał wątpliwości.
- A co ty o tym sądzisz? - był ciekawy jej zdania na ten temat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Re: Drewniany stolik   Pon Wrz 17 2012, 15:43

Pokiwała głową w zamyśleniu. Przez chwilę miała wrażenie, że powie "są tacy jak my, tylko inni". Tak, to by miało wiele sensu.
- Mądre słowa, bardzo mądre - wyszczerzyła ząbki, zerkając na Poisona, ale zaraz potem biorą piór wygodniej do ręki i znowu zawieszając je kilka milimetrów nad pergaminem.
- Króliki doświadczalne. Niby byśmy byli. Ale czy te czasy nie minęły już dawno, dawno temu, od kiedy mugole przestali wierzyć w magie, a co za tym idzie, zaniechali również palenia na stosie ludzi, podejrzanych o magiczne zdolności? Więc... ee... Mugole nie powinni wiedzieć o świecie czarodziei, gdyż...
Chciała pisać. Ba, nawet zaczęła, ale chyba nic z tego nie wyjdzie. Biblioteka, albo pokój wspólny były lepszymi miejscami do wymyślania wypracowań.
- Myślę, że są ciekawym obiektem badań! Czyli dokładnie to samo, co powiedziałeś, tylko na odwrót - uśmiechnęła się szeroko. - Ale powiedz lepiej, co u ciebie Poison. Temat mugoli nie wydaje się zbyt interesujący dla ciebie, hm? Dziwię się tobie... uwielbiam ich... - powiedziała to z taką miną, że równie dobrze jej słowa można by interesować w sposób "mugole, to bardzo ładne i kolorowe papugi".

______________________


ocal swoje marzenia

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31
  Liczba postów : 43




Gracz






PisanieTemat: Re: Drewniany stolik   Pon Wrz 17 2012, 16:45

Uśmiechną się kiedy pochwaliła go. To było naprawdę miłe biorąc pod uwagę fakt, że nie znosił tematu związanych z mugolami. To było dziwne, ale oni go niczym nie fascynowali no może oprócz dawniejszych czasów kiedy jeszcze wierzyli, w czarownice, wilkołaki, wampiry. Tak to było ciekawe, to i tylko to.
- Może i masz rację. - kiwną głową zastanawiając się nad jej przypuszczeniami, no ale z drugiej strony kto wie czy oni tam jeszcze tego nie praktykują. Jednak jedno wiedział na pewno ten temat zaczynał go już nudzić.
Odetchną z ulgą kiedy zmieniła temat i teraz pytała o niego.
- Cóż... - podparł głowę dłonią - Nic specjalnego no chyba że liczy się błąkanie po szkole i jedna taka dziewczyna, która miała w planach całowanie się ze mną na trybunach. - roześmiał się kiedy o tym myślał. W obecnej chwili wydawało mu się to nawet dziwnie zabawne.
- A u ciebie? - spytał kiedy w końcu udało mu się opanować nagły napadł rechotu.
Przeczesał dłonią włosy i spojrzał na swoją towarzyszkę ciekawy jej odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Re: Drewniany stolik   Sro Wrz 19 2012, 20:41

Nooo, Historia Magii była mega ciekawa. Gdyby Bell nie została w przyszłości nauczycielką Starożytnych Run, to był mogła uczyć własnie historii. Już kiedy wyobrażała sobie, jakby miały wyglądać takie super ciekawe lekcje.
- Ech! Nici teraz z tej pracy domowej, nie mogę się skupić - westchnęła i byle jak zwinęła pergamin, a do tego rulonika włożyła pióro i tak wszystko wrzuciła do torby. Może nawet wcale nie będzie mogła się skupić... kto to tam wie. Przecież wypracowanie może napisać się samo, albo ewentualnie przez nią, ale piętnaście minut przed lekcją.
- Cooo, jaka dziewczyna?! Opowiadaj! - Bell oczywiście wielce zainteresowała się tematem pocałunku. No, jakżeby inaczej. Ploteczki, ploteczki... Przybrała wyprostowaną pozycję i czekała na relację Poisona. - U mnie takich ciekawych rzeczy nie było. Że co, tak po prostu chciała cię pocałować, znasz ją w ogóle?
Pomyślała, że koniecznie musi ją poznać. Może to ktoś na miarę Elenki...?
- Od wakacji jakoś same nudy - wzruszyła ramionami. - Wręcz żałuję, że się skończyły...

______________________


ocal swoje marzenia

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28822
  Liczba postów : 35573
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Drewniany stolik   Pon Wrz 02 2013, 18:01

Nauczyciele to ostatnio byli jacyś zbizkowani. Tylko ciągle: "posprzątajcie po sobie! Odłóżcie to na miejsce! Nie zapomnijcie napisać do rodziców!". Tak jakby co najmniej, któregoś ucznia obchodziło ich zdanie. Przecież wszyscy byli tacy przeciwko, tacy zbuntowani. Tacy fajni i niefajni, aż nie wiadomo o co im chodziło. I jak tu można było pracować z młodzieżą skoro woleli tak sobie skakać i hasać, a nie chcieli pracować? Woźny westchnął zgarniając pierwsze żółte liście, które już spadły z drzew. Nadchodziła jesień, a właściwie już czuć ją było wszędzie. Deszcz padał i padał, na nic nie było litości. Czyżby psikus?Jednak czasem trzeba wykorzystać ostatnie promyki słońca. Chociażby dlatego, że nauka nie zaczęła się jeszcze na dobre, a może i spotkasz kogoś ciekawego? Dlatego nie ma co się dziwić Holly M. Wade, że przyszła tutaj taszcząc za sobą szkolną torbę. W końcu to było jedno z niewielu miejsc, których nie zasiedliły zakochane pary czy ktoś tam jeszcze.
Ale żeby nie było dziewczynie samotnie, to trzeba powiedzieć, że przypadki chodzą po ludziach i oto pojawił się tu również Philippe Lorrain, który chyba właśnie wyszedł z jakiegoś tam pomieszczenia po kłótni z siostrą, bo mina jego była nie tęga.
Strzeż się Holly, bo Cię jeszcze zje i staniesz się kolacją, albo przystawką... Do czegoś innego.

Zaczyna Phill!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Galihan, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 695
  Liczba postów : 952
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6249-philippe-dominique-lorrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6250-filipowy-natlok-ludzi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6251-zrobie-sobie-poczte-stac-mnie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7181-philippe-dominique-lorrain#204379




Gracz






PisanieTemat: Re: Drewniany stolik   Pon Wrz 02 2013, 18:55

Niewątpliwie dzień nie należał do najfajniejszych w jego życiu. Poranek jak zawsze nudny, przytłoczony ogromem książek, tuszu i pergaminów. Obiad jak to w Hogwarcie wybitny, choć czasem mogliby zmienić jadłospis. Byleby nie na wegetariański, bo Lorrain by chyba umarł z głodu. Popołudnie... Chyba jedno z cięższych. Niecodziennie w końcu tłumaczy się młodszej siostrze, że nagie zdjęcia nie powinny się znaleźć w jego rękach ani w czyichkolwiek innych. Adrienne potrafi przebić w niektórych aspektach nawet kochaną matkę Phila... Ale nie wywlekam tu dalej całej historii rodzinnej, bo wiadomo nie każdy ma ochotę słyszeć czyjąś historie życia.
W końcu nadszedł wieczór, czas na odpoczynek, zadumę, swego rodzaju nostalgię w świetle zachodzącego słońca. Jak znaleźć odpowiednie miejsce na spędzanie takich chwil? To bardzo proste! Idziesz ciągle przed siebie, uważają by nie wpaść na jakąś ścianę czy nie poślizgnąć się na schodach, po czym gdy widzisz przed sobą zieleń z zegarkiem w ręku idziesz jeszcze tyle parokroków ile masz lat i gotowe. Oczywiście, czasem kończy się to w zakazanym lesie czy na środku jeziora, jednak każdy system ma jakieś błędy. Nie ma rzeczy idealnych, tak samo jak przypadków, ufo, boga czy jednorożców wesoło hasających po tęczy (przykro mi, jeśli właśnie niszczę twoje dzieciństwo).
W każdym bądź razie po takim szukaniu drogi znalazł się właśnie tu, w tym aż nazbyt zwyczajnym miejscu, którego nie oblazła jeszcze tona pierwszaków czy zakochanych par. W sumie Phil nie dał rady na tę myśl powstrzymać uśmiechu, w końcu to takie piękne. Te nowe urwisy to jakaś przesada, nic tylko wszystkie wykastrować po kolei. Chyba, ze już nie ma co, smuteczek. No w każdym razie palma im odbija, że aż huczy. Jeszcze tylko parę lat i skończy tę przeklętą szkołę, a wtedy leżing, plażing, smażing od samego rana i zero hałasu...
Teraz jednak nie zamierzał sobie odmówić tej przyjemności położenia się na ziemi i odpoczywania z książką na twarzy (jak gdyby to miało sprawić, że będzie mądrzejszy, heheszki). Oczywiście, taka kłoda na ziemi nie wróży nic dobrego, ktoś mógłby się potknąć czy coś. Mniemy jednak nadzieje, że nie jest aż taki malutki, by go nie zauważyć... Bo po upalnej Grecji nie ma ochoty na większą ilość siniaków. Najchętniej to by polatał na miotle, ale w szkole taka trochę lipa, zwłaszcza, że teraz grają te sieroty z innych szkół... Eh, skąd coś takiego się bierze? No nic, nie będę już marudzić, pozdrawiam przyjezdnych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Liverpool
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 104
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 246
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5549-holly-marilyn-wade
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5557-little-miss-lover
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5559-erni




Gracz






PisanieTemat: Re: Drewniany stolik   Sro Wrz 04 2013, 18:41

Czy po wakacjach człowiek nie powinien być przypadkiem pełen sił i energii na nowy rok szkolny? Nie powinien czasem z ochotą brać się do wszelkich zajęć, być zrelaksowanym? Kolejny absurd życia codziennego. Czytaj: po wakacjach ludzie są jeszcze bardziej leniwi i bezużyteczni, niż przed wypoczynkiem. Holly była żywym przykładem tej farsy. Snuła się bez celu po całym zamku, zaliczając lekcje bo tak trzeba i odrabiając powoli mnożące się zadania domowe. I.. i to by było na tyle. Żadnego zapału, zajęć specjalnych. Jedna, wielka, tłusta nuda. Pragnąć urozmaicić sobie z lekka ten ciężki, studencki żywot i wygrzebać się z emocjonalnego dołka, Wade przyszła na polanę. Pogoda zupełnie nie dopisywała takim wyprawom, ale cóż to. W końcu, jak już ustaliliśmy, Gryfonka zupełnie normalna nie była. Zachód słońca wciąż leczył, nawet w tak zachmurzone wieczory, jak dzisiejszy.
Trafiła na miejsce i niemal od razu zrzuciła z siebie torbę szkolną, która upadła ciężko na drewniany stolik. Przez chwilę brunetka wystraszyła się nawet, że mebel przewali się od impetu, z którym cisnęła ów przedmiot, jednakże nic się nie wydarzyło. Co za ulga, dzisiaj kompletnie nie miała ochoty na bycie ściganą przez woźnego, czy kogoś tam z pracowników Hogwartu. Rozejrzała się z miną niewiniątka po okolicy na wysokości jej oczu, po czym z zadowoleniem stwierdziła, że nikt nie widział jej zamachu na życie biednego stolika. Gdzieś zza chmur przebijała już pomarańczowo-różowa poświata i przez chwilę Holly pomyślała, że całkiem tu ładnie. Przynajmniej spokój był i nie musiała oglądać tych rozkochanych w sobie na zabój nastolatków, obściskujących się praktycznie na każdym metrze kwadratowym terenu szkoły. Jeej, to była zaraza, no naprawdę. Gdzie nie spojrzysz tam nowy romans, związek i inne tego typu akcje, A Holly Forever-Alone Wade nie miała ochoty tego obserwować.
- Relaks. – zaproponowała samej sobie i z chwilą, gdy miała się położyć, zauważyła wielkie cielsko jakiegoś stwora z książką na twarzy. Wrzasnęła, najwyraźniej budząc nieznane stworzenie, a zanim rozpoznała w nim człowieka, zdążyła wyciągnąć różdżkę, jakimś cudem ją upuścić (dosłownie wypadła jej z ręki i poleciała tuż pod nogi chłopaka), przerazić się i zamilknąć. Zrozumiała swój błąd, a wtedy nastąpiło krępujące milczenie.
- Eeeee – na tyle się zdobyła. Wygadana dziołcha, nie ma co! Słowa postanowiła zastąpić uśmiechem numer 5, dość nieśmiałym jak na nią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Galihan, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 695
  Liczba postów : 952
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6249-philippe-dominique-lorrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6250-filipowy-natlok-ludzi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6251-zrobie-sobie-poczte-stac-mnie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7181-philippe-dominique-lorrain#204379




Gracz






PisanieTemat: Re: Drewniany stolik   Czw Wrz 12 2013, 14:50

No tak, tak... Człowiek sobie kulturalnie leży, odpoczywa, a tu jakaś ślicznotka (bo w końcu całe czaro to modelki) wpada na niego, upuszcza różdżkę, a całą scenę kończy wymownym "Eeeee". No nie ma co! Z tego ja widzę znajomość życia, po prostu true story i te sprawy! Oczywiście pomijając fakt, że ostatnio dość dużo osób poznaje leżąc gdzieś sobie. Normalnie... Sposób na popularność. Jakby się położył na środku wielkiej sali to już każda jego! Że też o tym wcześniej nie pomyślał. Mógłby teraz chodzić z miliardem dupeczek, a tak to tylko książka chce z nim leżeć, hehs. A może po prostu jest zbyt zamknięty w sobie, by móc mówić o popularności i miliardzie romansów?... Ostatnio coraz dziwniej jego życie wygląda. Jossie jest jego najbliższą znajomą, ostatnio zabrałby ją nawet na koniec świata. Mijka za to, z którą miał nadzieje odświeżyć znajomość, gdzieś uciekła. Siostry nie widział od swojego wyjazdu do Grecji. Chaire, której Mijka toksycznie nie znosi zaprosił na specjalne spotkanie. Oczywiście ona jeszcze nie wie po co. Jest dobrej myśli, więc może wyjść gorzej niż zaplanował. Eh... Całe życie pomiędzy palcami, nic tylko przeczytać jeszcze miliar pięćsetną książkę i pójść spać.
Spojrzał na tego złoczyńce, który ośmielił się go obudzić. Pewnie by ją rozpoznał gdyby nie to, że on byłby w stanie pomylić swoją siostre z matką, nauczyciela z ojcem, siebie z jakimś Azjatą... No każdego z każdym. Tej dziewczyny na szczęście lub nieszczęście nie kojarzył. Przypadek? Nie sądzę...
- Śliczna nie stój nade mną z tą swoją uroczą minką, jeszcze różdżkę zgubisz i co wtedy? - Powiedział, podnosząc książkę z twarzy, po czy kierując wzrok w kierunku różdżki. Nawet na niedługo podniósł głowę, bo but mu zasłonił różdżkę. W tym wszystkim jednak dalej jest za bardzo leniwy by wstać i przedstawić się jak człowiek.
- Spokojnie, nie musisz się mnie bać. Przeważnie nie gryzę - Zastanawiał się czemu ona jest taka przerażona. W końcu widok blondyna na ziemi nie jest niczym szokującym. A może ktoś ją goni, albo ktoś jej grozi. W tej szkole ostatnio jest wszystko prawdopodobne. Jakieś morderstwa, jacyś aurorzy, coś tam z wilkołakami było... No cuda na kiju, no a dokładnie na miotle, w końcu jeszcze trwa turniej w Quidditha. Ciekawe, czemu tamtych jeszcze nie wywieźli do ich szkół, skoro tu taki zamęt? Chyba tego się nigdy nie dowiemy, Gareth już taki tajemniczy typek jest, ale i tak go wszyscy kochają.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28822
  Liczba postów : 35573
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Drewniany stolik   Sro Paź 11 2017, 19:09

THERIA

Po mniejszych lub większych zmaganiach udało Ci się pokonać przeciwnika i dostać szansę wzięcia udziału w drugim etapie. Theria nie pozostanie ani trochę bardziej łaskawa, ale możesz liczyć na całkiem ciekawe nagrody, jeśli tylko wyjdziesz z tego żywy... Panuje zasada kto pierwszy ten lepszy, dlatego którekolwiek z was może napisać post jako pierwsze. Najważniejsze informacje są tutaj  a zasady tu.
Proszę o wklejanie pod postem kodu:

Kod:
<zg>Kostka</zg>: [url=LINK DO LOSOWANIA]LICZBA OCZEK[/url]
<zg>Pole</zg>: NUMER POLA
<zg>Efekt</zg>: EFEKT POLA
Powodzenia!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Filadelfia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1599
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1594
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11001-daisy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11218-stokrotka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11249-listy-do-daisy#303189
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11219-daisy-manese




Administrator






PisanieTemat: Re: Drewniany stolik   Czw Paź 12 2017, 14:45

Theria chyba musiała mnie jakoś odurzyć, bo nawet nie pamiętam jak skończyła się tamta rozgrywka. Niewątpliwie szło mi cały czas świetnie, więc musiałam wygrać, ale brakuje mi wspomnienia dotarcia do mety czy jakiejś okropnej klęski Luthien. Na nowe miejsce rozgrywki przychodzę z przeświadczeniem, że Theria to mięczak i nie jest w stanie mnie pokonać. Zadania przed którymi mnie stawiała wydawały się może nie bardzo łatwe, ale nigdy nie na tyle niezwykłe i ciężkie, żeby być nie do pokonania.
Po otrzymaniu listu mocno błądzę po Hogwarcie, bo kto by pomyślał, że na leśną polanę dostaje się z pierwszego piętra, a nie jakoś normalnie, z błoni. Miejsce jest jednak całkiem urokliwie, a przede wszystkim dobrze ukryte. Wydaje się, jakby tylko osoby o nim wiedzące mogły tutaj się dostać.
Siadam na ławce i opieram łokcie na drewnianym stoliku. Przyglądam się planszy i czekam na mojego współgracza, nie wiem jeszcze, że jest nim @Aleksander Cortez. Wiatr mocno szarpie drzewo, liście spadają na Therię, ubarwiając ją ładnie, na żółto i czerwono. Cieszę się, że ubrałam się jakoś rozsądnie, a nie w samą szatę. W zasadzie, to nawet nie mam na sobie mundurka, jestem w końcu zbuntowaną Amerykanką, chodzę więc w granatowych dżinsach i czarnej, skórzanej kurtce. O mugolskiej modzie wiadomo mi na pewno więcej niż Brytyjczykom, poza tym nie obchodzi mnie, jeśli zaczną wyzywać mnie od szlam.


rzuciłam już, ale może jednak w tym poście przyszłam a dopiero potem rzucę,
jak chcesz to zaczynaj, a ja potem użyję tego tutaj:
 

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wielka Brytania, Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 533
  Liczba postów : 407
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13688-aleksander-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13705-anty-temat-z-relacjami
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13741-cortez-aleksander-korespondencja
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13704-aleksander-cortez




Gracz






PisanieTemat: Re: Drewniany stolik   Pon Paź 16 2017, 13:54

Po ostatnim meczu mogłem się spokojnie zaliczyć do tych szczęśliwców, którzy to wyszli z rozgrywki w Therie bez większego szwanku. Raz jedynie oberwałem, przez co na głowie nadal miałem niewielkiego guza, ale oprócz tego to nie mogłem narzekać, że zostałem poturbowany przez grę. A przynajmniej nie tak jak moja przeciwniczka.
Poznałem już jednak jej zasady i sposób w jaki się pokonuje przeszkody przez grę tworzone. Dlatego też ubrałem się dzisiaj w strój sportowy, znacznie lżejszą wersję stroju sportowego do Quidditcha. Znów przyszło mi grać na otwartym terenie. To nawet i lepiej, wolałem mieć przestrzeń podczas tej gry niż cisnąć się w jakimś kantorku na miotły. O tym miejscu zdążyłem już praktycznie zapomnieć, zbyt rzadko tutaj przychodziłem, ale wiedziałem gdzie jest i jak się tam dostać. W końcu byłem tutaj od pierwszej klasy, no i przecież moim hobby było odszukiwanie tajnych lokalizacji w tym zamku, więc nic dziwnego, że kiedyś znalazłem przejście do tego miejsca.
Na miejscu zauważyłem wijące się w każdą stronę loczki, od razu rozpoznałem ich właścicielkę przez co na moment się uśmiechnąłem. Szybko jednak ten uśmiech zniknął z mojej twarzy, zbyt długo z nią nie rozmawiałem, a nasze ostatnie spotkanie raczej do tych przyjemnych nie mogło się zaliczyć.
Ruszyłem jednak do przodu bez większego zastanowienia się, a już tym bardziej zawahania. Nie była już przecież prefektem, więc tamto spotkanie przestało mnie już martwić.
- Cześć, Daisy - rzuciłem w jej stronę i podchodząc do stolika oparłem się o niego, siadając na nim poniekąd na samej krawędzi.
- Ustalamy jakieś zasady na początku, czy gramy od razu? - zapytałem się spoglądając na leżące opakowanie z grą.
- Mam na myśli przechodzenie przez kłopoty wspólnie razem, czy może jednak ostrzejsza wersja gry, niech każdy radzi sobie sam, byleby dotrzeć na metę i wygrać? - dodałem spoglądając dopiero teraz na twarz koleżanki. Sam nie byłem pewny dlaczego traktuję dziewczynę tak chłodno, wydawało mi się jednak, że nasze relacje się popsuły i tak jak w poprzedniej grze miałem okazję do zbudowania nowej relacji z dziewczyną z swojego domu, tak teraz będzie chodziło wyłącznie o odbudowanie naszej znajomości.
Poczekałem na odpowiedź Ślizgonki i wziąłem pudełko, otworzyłem je wybierając przy okazji tego samego pionka co miałem wcześniej. Może znów przyniesie mi on szczęście?
- Zaczynam - powiedziałem i zajmując miejsce po drugiej stronie stoliczka wyjąłem już swoją różdżkę i poturlałem dwoma kostkami rzucając je na drewniany stolik.

Kostka: 5 i 4, 2
Pole: 9
Efekt: „PRZEDE WSZYSTKIM NIE MIAŁEŚ POŻYWIENIA, A BYŁEŚ ZA SŁABY, ŻEBY UDAĆ SIĘ NA POLOWANIE, CHYBA ŻE W CHARAKTERZE OFIARY.”

Przeczytałem wiadomość która pojawiła się na środku planszy i wtedy usłyszałem świst przy uchu. Gwałtownie odwróciłem głowę i dostrzegłem strzałę, która wbiła się w ziemię. Wtedy wyskoczył centaur i wymierzył w moją stronę. Uskoczyłem zaledwie w bok by w miejscu gdzie stałem znów sterczała wbita w ziemię strzała. Rzuciłem się do ucieczki nie chcąc pozostawać w miejscu gdzie była też dziewczyna. W końcu to mnie ścigał, a nie chciałem by pozostawała na linii strzału centaura.
Kolejne strzały świstały mi nad głową, obok niej. Po tej która przeleciała tuż przed moim udem odwróciłem się i wypowiedziałem w stronę centaura celując w niego różdżką:
- Terra Mora Vantis - wypowiedziałem klątwę, przechodząc z defensywy w ofensywę podczas odskoku w bok, by zmienić trajektorie swojego biegu, a tym samym możliwe lecące w tym kierunku strzały.
Zaklęcie dosięgnęło centaura i ten całkowicie rozsypał się w proch. Przez chwilę zastanawiałem się, czy coś nie tak było z tym zaklęciem, no ale przypomniało mi się, że poprzednie twory gry też nie należały do zbyt wytrzymałych. A wszystko zdawało się być silną iluzją która potrafiła też oddziaływać na ciało i ranić je w sposób fizyczny.
Po wszystkim wróciłem lekko zdyszany do dziewczyny i zająłem swoje poprzednie miejsce. Czekając na to co ona wylosuje.

Zaklęcie:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28822
  Liczba postów : 35573
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Drewniany stolik   Nie Paź 22 2017, 20:24

WYGRANA WALOKOVEREM
Jako, że Daisy nie odpisała, walkę wygrywa @Aleksander Cortez
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Filadelfia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1599
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1594
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11001-daisy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11218-stokrotka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11249-listy-do-daisy#303189
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11219-daisy-manese




Administrator






PisanieTemat: Re: Drewniany stolik   Sob Lis 04 2017, 17:29

Nie muszę długo czekać, aż mój towarzysz się pojawi. Rozpoznaję jego głos jeszcze nim widzę, że przyszedł i zupełnie nie wiem czy się cieszyć, czy może wręcz przeciwnie. Moje uczucia są bardzo mieszane, ale wykrzywiam usta w uśmiechu, tylko odrobinę złośliwym. Powiększa się on tylko, kiedy słyszę pytanie Aleksandra. Nawet nie muszę myśleć nad odpowiedzią.
- Oczywiście, że każdy radzi sobie sam - mówię od razu. Po zastanowieniu może stwierdziłabym, że współpraca to wcale nie taki zły pomysł, chociaż wciąż nie wiedziałabym czy jestem w stanie na zaufać Cortezowi, żeby mu wierzyć, że mi pomoże, kiedy Theria zechce wyrządzić mi krzywdę. Wolę polegać tylko na sobie. Obserwuję go uważnie, kiedy otwiera grę, nic nie mówię, tylko sięgam po swój pionek. Mam trochę lekceważące podejście do rozgrywki, bo poprzednim razem było wyjątkowo łatwo, ale też wyciągam różdżkę, kiedy ślizgon już rzuca kostką.
Wiem co oznacza ten cytat, bo widziałam go już poprzednim razem. Siedzę sobie przy stoliku spokojnie, tylko trochę się odchylam, kiedy strzały zaczynają świstać. Nie dziwi mnie, że Aleks używa czarnomagicznego zaklęcia, a przynajmniej nie tak bardzo jak w przypadku Luthien. Już wiem co potrafi i on chyba wie, że ja wiem. Tak samo, że nie doniosę na niego, a nawet że teraz już nie mogę złośliwie odjąć mu punktów. Jaka szkoda!
- Całkiem nieźle - mówię cicho do ślizgona i się uśmiecham, a potem wykonuję swój ruch. Pionek zatrzymuje się kilka pól przed jego i nagle nadlatują trzminorki. Próbuję wyczarować dookoła siebie tarczę czy jakiegoś innego rodzaju zasłonę z latającego z zawrotną prędkością piasku czy coś, ale niespecjalnie mi to wychodzi. Wreszcie owady mnie kąsają i to nawet nie jest to takie straszne, gorzej że robi mi się przeraźliwie smutno i nic nie mogę na to poradzić. Czuję, że chce mi się płakać, aż oczy zachodzą łzami, ale próbuję to powstrzymać.

KOSTKA: 6, nieparzysta
POLE: 6
EFEKT: trzminorki mnie żądlą i jestem smutna :c

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wielka Brytania, Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 533
  Liczba postów : 407
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13688-aleksander-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13705-anty-temat-z-relacjami
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13741-cortez-aleksander-korespondencja
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13704-aleksander-cortez




Gracz






PisanieTemat: Re: Drewniany stolik   Pon Lis 06 2017, 15:13

Uśmiechnąłem się kiedy dotarła do mnie odpowiedź dziewczyny. Tak nagła i bez chwili zastanowienia. Nie zaskoczyło mnie to, już dawno zdążyłem poznać jej charakter. I wiedziałem, że uwielbia ryzyko i jak największą rywalizację. Za każdym razem jak się widzieliśmy to walczyliśmy ze sobą w jakiejś rozgrywce. Zawsze przeciwko sobie, nigdy wspólnie. W pewien sposób może to i zbliżyło nas do siebie. Odwieczny "wróg", przeciwnik. Ale mam wrażenie, że właśnie to spowodowało, że tak naprawdę jest mi obca, spotkanie z nią nie będzie niczym innym jak kolejnym głupim powodem do rywalizacji, zresztą czy któreś z nich liczyło kto wygrywa? Kto ma więcej uzbieranych punktów, widełek na swoim wyimaginowanym liczniku tuż nad głową. Ja z pewnością nie, ale Daisy? Niemalże byłem pewny, że tak, bo ilekroć się widzimy to właśnie to jest rzeczą, która napędza tę dziewczynę.
Wzruszyłem więc ramionami uznając, że temat jest zamknięty. I przeszedłem do rozgrywki. Po wszystkim Ślizgonka nie wyglądała na zaskoczoną widokiem centaura, więc mogłem śmiało uznać, że już wcześniej miała do czynienia z podobnym widokiem. Naszedł mnie pomysł by rzucić jakiś głupi komentarz o tym, że mogła mnie ostrzec o centaurze ludojadzie. Jednak zasady naszej gry zostały jasno przedstawione. Więc nie miałem o co się przyczepić.
Wyłapałem jedynie jej uśmiech, z skąpymi gratulacjami odnośnie pokonania przeciwnika. Skinąłem więc na to głową w ramach podziękowania, ale wcale nie czułem się zadowolony z tego powodu.
- Ależ moja droga, na gratulacje jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie. - Powiedziałem spokojnie spoglądając na pole na którym stał mój pionek. Przed nami była jeszcze długa droga.
Kiedy przyszła pora na jej ruch siedziałem równie spokojnie co ona wcześniej. Pole na którym zatrzymał się jej pionek tym razem znów było mi znane. I nawet na parę sekund poczułem gorzką satysfakcję z tego powodu. To nie tak, że życzyłem źle koleżance. Byłem raczej świadomy tego, że może przez moment, przez sekundę będzie żałowała swojego wyboru przez który teraz musiała się odpędzać od robactwa sama. Użądlił ją i wiedziałem co to oznacza. A to powodowało, że wcale nie będę przez to bardziej szczęśliwy tylko znów zdołowany grając z rozpaczającą nad swoim losem dziewczyną.
- Psia krew! Spieprzać ode mnie! - Wyrzuciłem z siebie kiedy chmara nadleciała. Na szczęście machanie rękoma wystarczyło by je odgonić.
Po wszystkim spojrzałem się uważnie na Daisy, marszcząc czoło i potrząsając głową z dezaprobatą.
- No już daj spokój Daisy, to nie pora by teraz siedzieć i beczeć z byle powodu - powiedziałem do Ślizgonki i chwyciłem kostki. Rzuciłem i patrzyłem jak się zatrzymują ukazując wynik.
No... Wcale nie było tak źle. Przeczytałem tekst i coś huknęło za plecami. Pomimo tego, że z tekstu domyśliłem się, że porządnie rąbnie. To i tak podskoczyłem przerażony, a serce waliło jak oszalałe. Nie wspominając już o tym, że w uszach piszczało mi przez chwilę, a noga strasznie bolała. Zasłaniając uszy spojrzałem w dół z nadal wirującym mi światem przed oczami. Ale nawet to nie było w stanie spowodować bym nie dostrzegł tkwiącym w moim udzie kawałku badyla.
- Co jest... - Zdołałem jedynie powiedzieć po czym świat znów zawirował po kolejnej fali bólu jaki teraz do mózgu napłynął. Nie ustałem, opadłem na ławkę i drżącymi rękoma chwyciłem za kawałek drewna. Najmniejsze poruszenie go sprawiło kolejny ból, ale po szybkim oszacowaniu wiedziałem, że nie wbił się głęboko i nawet, chyba nie doszedł do kości. Ponownie więc chwyciłem go oburącz i pociągnąłem szybko do góry. Krew prysnęła wraz z tym ruchem, wgryzłem się w materiał rękawa nie chcąc wydać z siebie żałosnego jęknięcia. Zaciskałem go przez chwilę starając się skupić na zaklęciu, a nie na kolejnych ilościach wiadomości jakie przesyłały nerwy do mojego mózgu.
No bo przecież wiem, że kurwa boli... Wiem gdzie, wiem z jakiego powodu, więc na hipogrywa chuć po co dłużej się tym zajmować swoje myśli? Zamiast to bardziej potrzebowałem zaklęcia. Rzuciłem kilka zaklęć by wpierw zatamować krwawienie, zamknąć ranę i na samym końcu opatrzyć ją w jakieś piękne bandaże.
- To już drugi mój ruch i drugi raz kiedy ta gra chce pozbawić mnie nogi. Aż boję się co będzie później, na samym końcu tej gry. - Powiedziałem obserwując drzewo w które uderzył piorun i stało niedaleko za mną. Spojrzałem po gałęziach i znalazłem ułamaną część tuż nad moją głową. No i zagadka się rozwiązała skąd ten kawałek w ogóle w mojej nodze. Więc w zasadzie to nie mogę narzekać, bo mogłem oberwać o wiele, wiele mocniej.


Kostka: 5 i 3, nieparzysta
Pole: 17
Efekt: CHCIAŁBYM JAK PIORUN , UDERZYĆ I ZGINĄĆ, ALE O GWIAZDY ZACZEPIĆ W LOCIE.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Filadelfia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1599
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1594
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11001-daisy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11218-stokrotka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11249-listy-do-daisy#303189
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11219-daisy-manese




Administrator






PisanieTemat: Re: Drewniany stolik   Wto Lis 07 2017, 00:34

Aleks nie potrafi przyjąć, że mówię mu coś miłego, ale nie przejmuję się tym i czekam co dla mnie przyniesie Theria. Ugryzienie przez trzminorki jest bardzo zaskakujące, a tym bardziej moje niedziałające czary. Może za mało się staram, bo okazuje się, że gra jednak potrafi zrobić krzywdę - nawet jeśli na razie jest to jedynie drobna złośliwość... Bardzo nie na rękę jest mi bycie smutną. To ostatnie uczucie, które mogłoby mi towarzyszyć w obecności Corteza. Smutek jest zbyt osobisty - pozwalam sobie na niego tylko w zaciszu dormitorium, kiedy jestem pewna, że nikt mnie nie widzi. Kiedy indziej jestem wyjątkowo wesoła, złośliwa, albo ewentualnie obojętna, kiedy akurat nie mam siły na nic więcej.
Patrzę ze smutkiem jak Aleksander odgania się od resztki natrętnych owadów, normalnie pewnie rzuciłabym coś złośliwego, ale teraz zupełnie nie mam na to ochoty. Jeśli wcześniej nie mówiłam specjalnie dużo, to teraz w ogóle milczę przez większość czasu. Niech ta gra się już skończy, chlip. Ocieram łzę z kącika oka, akurat kiedy Cortez zaczyna się ze mnie nabijać. Nie płacz nie płacz nie płacz, powtarzam sobie i nawet działa. Bycie smutną nie musi zaraz oznaczać wylewania łez.
Drgam na to nagle łubudu pioruna, ale całe szczęście nic się nie dzieje. Dopóki Corteza nie dostaje gałęzią w nogę, która ją... przebija? O Merlinie, jakie to okropne. Aż zaczynam płakać na ten widok, chociaż normalnie podobne makabryczności nawet by mnie nie ruszały.
- Ale z ciebie głupek - mówię smutno, normalnie pewnie by było złośliwie, ale teraz tego wcale nie słychać. - Wyjęcie tej gałęzi było niemądre, teraz dostaniesz krwotoku. To działa jak korek w kłębolocie. Odetkasz i nie przestanie lecieć - mówię obeznana w temacie (cztery punkty z uzdrawiania pozdrawiają). Smarkam nos w białą chusteczkę haftowaną w herby Salem i ocieram oczy, których makijaż trochę się rozmazał, ale nie jest tragicznie. Ot, nieco fantazyjne smokey eye. - Bardzo zabawne - komentuję jeszcze, pociągając nosem.
Bardzo nie chcę swojej kolejki, no ale rzucam kostką. Pionek goni tego Aleksa i cytat który się pojawia sprawia, że się wzdrygam. Jeszcze czego - gryzienie kości. Czyżby moich? Szczuroszczety pojawiają się jakby znikąd, wskakuję na ławkę na której przed chwilą siedziałam i strzelam w nie przypadkowymi zaklęciami, które przychodzą mi do głowy. Część pada bez ruchu, inne zaczynają się palić i uciekają, ale to nie wystarcza, żeby całkiem się ich pozbyć. W końcu dopadają mnie, gryzą okropnie kostki, że aż zaczynają krwawić. Nie mam siły wymyślać zaklęć leczących, a zwierzątka znikają, kiedy tylko udaje im się mnie pogryźć. Siadam na ławce, kostki bolą mnie okropnie, więc znowu sobie płaczę. Bezsensu ta gra, gdzie moja dobra passa?

KOSTKA: 9, nieparzysta
POLE: 6+9=15
EFEKT: „TA KOŚĆ PRZYPADŁA CI W UDZIALE, GRYŹ JĄ, CZY ZŁA, CZY DOBRA.”; gryzo mnie szczuroszczety w kostki

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wielka Brytania, Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 533
  Liczba postów : 407
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13688-aleksander-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13705-anty-temat-z-relacjami
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13741-cortez-aleksander-korespondencja
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13704-aleksander-cortez




Gracz






PisanieTemat: Re: Drewniany stolik   Sro Lis 08 2017, 18:21

Nie przywykłem do widoku smutnej Daisy, dlatego to działało demotywująco na całą rozgrywkę.
- Że też wymyślili takie zadanie w tej zabawie. - Powiedziałem spoglądając na smutną twarz koleżanki, która wyglądała jakby miała się rozkleić na całego i rozpłakać. Jego uwagę zwróciła chustka którą użyła. Dostrzegł logo Salem, naszedł go pomysł by zapytać, ale zdecydowanie w nie obecnym stanie dziewczyny. To były pewnie bolesne wspomnienia i nawet bez pogryzienia mógłby doprowadzić dziewczynę do smutku.
Po tym jak zaczęła płakać z powodu mojej nogi nie mogłem się powstrzymać od złośliwego uśmiechu. Z pewnością to później wykorzystam, ale to jak dziewczynie przejdzie.
- Było by głupotą jeśli bym tak to zostawił, a ja opatrzyłem nogę. - Skontrowałem jej słowa odnośnie rany. Nie byłem przecież głupi i wiedziałem, że po wyciągnięciu krew zacznie lecieć znacznie mocniej. Jednak musiałem pozbyć się ciała obcego z nogi by to zaleczyć prostymi zaklęciami.
Przyszłą pora na ruch Ślizgonki na co podniosłem się już z ławki. Niby przygotowany na ewentualną reakcję, odskoczenie, ale tak naprawdę to nieprzygotowany na nic. Bo czy można się przygotować na każde zdarzenia, w jednej chwili?
Pojawiły się kolejne stworzenia, tym razem cała chmara rzuciła się w stronę dziewczyny z zamiarem pogryzienia jej. Kilka z nich odesłałem do tamtego świata poprzez parę mocnych kopniaków. Tyle starczyło, nie były przecież zainteresowane moimi nogami, a mojej koleżanki. Obok trzaskały zaklęcia i po paru sekundach było już po wszystkim. Dziewczyna miała pocięte nogawki przez zębiska szczuroszczetów i pewnie poranione kostki. Dopiero teraz zrozumiałem o co tak naprawdę chodziło w tej zagadce i o jakich kościach była mowa. Najbardziej zaskakuje mnie jednak reakcja Daisy, która to usiadła na ławce i po prostu zaczęła płakać.
Podszedłem więc bez chwili zastanowienia i przykucnąłem przed nią. Podnosząc rękę położyłem ją na jej mokrym policzku o otarłem łzy.
- No już, już... Zaraz się temu przyjrzę. Z pewnością nie będzie tak źle. - wyszeptałem w jej stronę i delikatnymi ruchami podniosłem postrzępioną nogawkę rolując ją w górę.
Rany nie były głębokie, a pogryzienia mogły być o wiele bardziej ciężkie.
- Weeeeetam... Widziałem gorsze rany. Nawet choćby ta sprzed chwili, moja. Ta to nic - powiedziałem i już zabrałem się za opatrywanie jej kostek. Kończąc na założeniu bandaży które zawiązałem na kokardkę.
Wypuściłem z świstem powietrze przez usta i wyprostowałem się przecierając teatralnie ręką czoło z potu, które pojawiło się przez ciężką włożoną w to moją pracę.
- Musisz mi wybaczyć, ale tym razem będziesz musiała przeżyć bez ucałowania zranionego miejsca. Nie będę cię przecież całować po stopach - Powiedziałem niby to poważnym tonem, uznając, że byłaby to przesada jak i trochę upokarzające. Na końcu jednak się uśmiechnąłem i zająłem swoje miejsce.
Z ciężkim westchnieniem podniosłem kostki i poturlałem nimi. Wynik nie był jakoś zadowalający. Zwłaszcza, że Daisy była tuż tuż za mną na planszy.
Wykrzywiłem usta w niezadowoleniu gdy przeczytałem tekst. Wstrząsy wystąpiły tuż po tym. Znów to samo - Pomyślałem jedynie i poczułem jak ziemia osuwa mi się spod ławki i zjeżdżając z niej poleciałem w dół. Staczałem się, koziołkowałem i toczyłem beczki, sam nie wiem ile razy. Albo tylko mi się wydawało, że trwało to tak długo. Świat wirował, a tył głowy mnie bolał. Głowa pulsowała bólem w tamtym miejscu. Podniosłem się podciągając się chyba o jakiś wystające korzenie drzew, które sięgały aż do ławki. Z początku miałem problem z orientacją, nie wiedziałem gdzie jest góra, gdzie dół, gdzie prawa i lewa strona. Podążyłem więc za docierającymi promieniami światła które dawał księżyc. Było słabe, ale wystarczające by się zorientować gdzie jest wyjście. Dół był może i niezbyt głęboki, ale i tak zrobiło to na mnie ogromne wrażenie, jak gra w przeciągu paru sekund potrafiła coś takiego stworzyć. Musiałem się śpieszyć, nie chciałem by przecież gra mnie tam zamknęła i uwięziła pod piachem. Przecież wszystko co tworzyła było stworzone tak nagle, ale i znikało równie szybko.
Wyczołgałem się na powierzchnię i jak tylko stanąłem na nogach to dziura sama się zasypała i ławka znów stanęła prosto. Podniosłem planszę i postawiłem pionki na swoje pola. Otrzepałem ubrania z brudu i usiadłem na ławce.
Rozłożyłem ręce z bezradności i uśmiechnąłem się do Daisy, chcąc pokazać, że jestem cały i możemy kontynuować grę.


KOSTKA: 6 i 2, nieparzysta
POLE: 25
EFEKT: Trzęsienie ziemi powoduje, że wpadam do dziury.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Filadelfia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1599
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1594
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11001-daisy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11218-stokrotka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11249-listy-do-daisy#303189
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11219-daisy-manese




Administrator






PisanieTemat: Re: Drewniany stolik   Pią Lis 10 2017, 01:11

Nie odzywam się więcej no bo po co. Chwilę później, kiedy Aleks dotyka mojego policzka jestem tak zszokowana, że aż nic nie mówię, tylko się na niego patrzę, ale rzeczywiście przestaję płakać. To silniejsze ode mnie i w obecnym stanie nawet nie wstydzę się tego co robię. Normalnie nigdy nie pozwoliłabym, żeby Cortez widział moje łzy. Zaskakuje mnie, że jest taki miły i zupełnie nie rozumiem dlaczego. Czy to mój płacz tak na niego działa? Podobno niektórzy faceci reagują dziwnie, wręcz się boją, kiedy w oczach kobiety pojawiają się łzy, ale on wcale nie wygląda na przestraszonego. Wręcz przeciwnie, jest jakby... czuły? Marszczę lekko brwi, bo nie rozumiem. Może to dlatego, że od momentu w którym się poznaliśmy byłam dla niego wredna i oczekiwałam, że w zamian będzie taki sam.
Ze spokojem patrzę jak opatruje moje kostki - to miłe. Mimo wciąż ogarniającego mnie smutku, nawet jestem w stanie lekko się uśmiechnąć widząc kokardki.
- Jakoś się obejdę - odpowiadam, patrząc na swoje zabandażowane nogi. Nie jestem pewna czy to co mówi ma być śmieszne czy mi dopiec. W dłoni trzymam wymiętoszoną chusteczkę, ale mam nadzieję, że już nie będzie mi potrzebna. Ciężko powiedzieć, bo smutek wcale nie przechodzi. Przyglądam się jak kostki toczą się po raz kolejny, a potem aż (cicho) krzyczę z przerażenia, kiedy cała ziemia się porusza. Czy to już koniec, czy Theria postanowiła nas zabić? Ale jakimś cudem tylko Aleksander znika w dziurze, ja nadal jestem na powierzchni i (prawie) spokojnie siedzę przy ławce. Nasłuchuję. Z dołu odchodzą nieokreślone dźwięki, jakby turlającego się ciała. Z jakiegoś powodu się przejmuję i opierając się na dłoniach zaglądam do dziury. Wygląda na to, że Aleksowi nic nie jest, rusza się i w ogóle okazuje oznaki życia. Uf. Kto by mnie opatrywał w przeciwnym razie? W końcu się stamtąd wydostaje, a ja patrzę na niego badawczo, kiedy biorę kostki do ręki. Mój pionek ląduje dokładnie na tym samym polu na którym jego stał przed chwilą, więc wiem dokładnie czego mogę się spodziewać. Niebo przeszywa piorun, który trafia idealnie w drzewo z którego wcześniej spadła feralna gałąź. Nie wiem co robić, uciekać? Pień z trzaskiem rozpada się na pół i zaczyna przewracać. Dalej nie wiem co zrobić. To chyba jakaś łaskawość ze strony gry, bo całe to ciężkie drewno nie ląduje na mnie, a tylko odłamki z impetem uderzają w różne części ciała. Kulę się, ale udaje mi się nie wybuchnąć płaczem. Patrzę na planszę i stwierdzam, że w następnym ruchu Aleks już na pewno wygra - mi jeszcze do tego daleko. Z namysłem sięgam po maleńką fiolkę eliksiru leczniczego, który stoi tuż obok pudełka i jakimś cudem jeszcze się nie potłukł. Wypijam go w kilku łykach i wszystko wraca do normy, poza moim nastrojem. Dalej jestem smutną Daisy.
-  Kończ to w końcu. - Podaję Aleksowi, a w zasadzie rzucam nimi w niego, kostki. Musiałby mieć teraz wyjątkowo dużo pecha, żeby nie dotrzeć do mety.

KOSTKA: 2, nieparzysta
POLE: 17
EFEKT: piorun

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wielka Brytania, Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 533
  Liczba postów : 407
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13688-aleksander-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13705-anty-temat-z-relacjami
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13741-cortez-aleksander-korespondencja
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13704-aleksander-cortez




Gracz






PisanieTemat: Re: Drewniany stolik   Nie Lis 12 2017, 23:43

Uśmiechnąłem się delikatnie na moment spoglądając w jej oczy w których malowało się ogromne zaskoczenie przez ten miły gest. Najważniejsze, że w końcu przestała płakać. To tylko psuło całą przyjemność z gry, choć oczywistym było, że nie robiłem tylko z tego powodu. Faktycznie nie lubiłem jak jakaś dziewczyna płakała w moim towarzystwie, a już szczególnie Ślizgonka. Wszyscy wiedzieli, że moje nastawienie było zupełnie inne zależnie od domu. Chociaż tak naprawdę to istniały tylko dwa domy Slytherin i pozostałe. I tak w tym przypadku charakter zmienił mi się niemal o sto osiemdziesiąt stopni i byłem w stanie okazywać emocje których nie powstydziłby się nawet Puchon.
Rozbawiło mnie to jak Daisy znów przygląda mi się uważnie szukając jakiś zranień po zniknięciu pod ziemią. Nie spodziewałem się po niej aż takiej troski o moje życie. A może to tylko z powodu okazania wdzięczności za pomoc jaką ja jej okazałem? Nie byłem tego pewny, ale teraz i tak się nie dowiem jaka była prawda, jeśli dziewczyna była pod wpływem uroku.
Teraz dziewczyna wylosowała uderzenie pioruna. Mimowolnie i tak odsunąłem się od tamtego drzewa. Chociaż wiedziałem, że to nie ja miałem pozostać ofiarą. To i tak wspomnienie zmusiło mnie do dmuchania na zimne i czynności zapobiegawczych.
Znów rąbnęło porządnie, ale tym razem wszyscy byli cali.
- Zostało kilka pól więc mam nadzieję, że się uda- Odpowiedziałem koleżance i wziąłem kostki. Rzuciłem i aż się uśmiechnąłem widząc wynik. Pięć i sześć.
- No jakby tak było od samego początku... - dodałem z lekkim westchnieniem patrząc jak pionek przesuwa się po polu i dociera na metę.
Nie cieszyłem się jednak za bardzo, w pierwszej kolejności spojrzałem się na Daisy.
- Minęło? - rzuciłem jedynie, ponieważ wydawało mi się oczywiste o co się pytam.

Kostki: 5 i 6
Pole: 30
Efekt: Meta
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Filadelfia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1599
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1594
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11001-daisy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11218-stokrotka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11249-listy-do-daisy#303189
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11219-daisy-manese




Administrator






PisanieTemat: Re: Drewniany stolik   Pon Lis 13 2017, 00:23

Widzę jakie wypadają kostki, ale i tak śledzę uważnie trasę pionka, żeby upewnić się, że na pewno ma zamiar dotrzeć do mety. Rzeczywiście tak się dzieje i w tym samym momencie smutek znika, zamiast tego pojawia się wcześniejsze rozdrażnienie... i jakoś tak wcale nie czuję ulgi. Chociaż doskonale wiem jak działają różne magiczne substancje, bo żyję na tym świecie nie pierwszy dzień, to i tak nie mieści mi się w głowie, że przez jedno ugryzienie owada mogłam przez chwilą ryczeć jak jakaś puchonka. Choroby, ból - ok, ale to?
Patrzę na Aleksa niechętnie, milczę przez chwilę po zadanym pytaniu. Ma zamiar ze mnie się śmiać? Wygląda jednak na razie na to, że (przynajmniej chwilowo) jego intencje wcale nie są złe. Może nawet mogę w to uwierzyć, zważywszy jak się niedawno zachowywał.
- Przeszło - odpowiadam krótko. Łzy dawno już wyschły, a salemową chusteczkę, którą wciąż mam w ręku, wciskam do kieszeni. - To zostanie między nami, jasne? Spróbuj tylko słowo pisnąć. - Jeszcze tylko brakowałoby, żebym mierzyła w niego różdżką. Mocno przesadzam z tą całą szopką, ale muszę odreagować sobie cały ten smutek nad którym nie mogłam zapanować, a Cortez jest ku temu odpowiednią osobą. Siedzę sztywno na ławce, nic już mi nie jest, nic nie boli, bo przed chwilą wypiłam leczniczy eliksir. Ciężko to samo powiedzieć o Aleksie, jednak nawet o tym nie myślę. Księżyc nad naszymi głowami świeci mocno, przez co polana oblewana jest tajemniczym światłem i całkiem nieźle wszystko widać.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Drewniany stolik   

Powrót do góry Go down
 

Drewniany stolik

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Drewniany stolik
» Narożny stolik
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Opuszczony domek na drzewie
» Stolik przy oknie

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Skrzydlo zachodnie
 :: 
pierwsze piętro
 :: 
Leśna Polana
-