IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Drewniany stolik

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Drewniany stolik   Nie Wrz 16 2012, 20:18

First topic message reminder :


Takie cacko stoi sobie na polanie. Oczywiście, trawa nie jest tak zielona jak na obrazku, a drewno idealnie czyste, stolik zdecydowanie ma już swoje lata. Ugina się nad nim konar drzewa, rzucając przyjemny w gorące dni cień, ale również stwarza ryzyko, że któregoś dnia zawali się na siedzącą pod nim osobę. Fajne miejsce do jedzenia/pisania/siedzenia/gadania, oddalone kawałek od miejsca na ognisko, ale kiedy pali się tam ogień, ciepło dociera i tu.

______________________


ocal swoje marzenia

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wielka Brytania, Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 533
  Liczba postów : 407
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13688-aleksander-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13705-anty-temat-z-relacjami
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13741-cortez-aleksander-korespondencja
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13704-aleksander-cortez




Gracz






PisanieTemat: Re: Drewniany stolik   Wto Lis 14 2017, 20:33

Dostrzeżenie zmiany jaka wystąpiła na jej twarzy nie sprawiła mi najmniejszego problemu. W zasadzie nie musiałaby nawet odpowiadać, chociaż drgania jakie występują teraz w jej głosie tylko potwierdzają moje przepuszczenia. Była rozdrażniona i zażenowana swoim wymuszonym przez grę zachowaniem. Nie dziwię się jej jednak. Sam doskonale pamiętam jak zareagowałem po potraktowaniu bardzo podobnym zaklęciem do tego. I jakie piekło później zgotowałem tamtej prefekt.
Pomimo to cały czas walczę z swoimi myślami, czy to wykorzystać, czy jednak już jej darować. Cały czas staram się utrzymać na wodzy swoją mimikę twarzy, by nie drgnęła nawet na chwilkę unosząc kąciki, w złośliwym uśmieszku, co tylko spowodowałoby kolejną dawkę chichotu.
- W końcu, bo nie wiedziałem za bardzo jak zareagować na to, że aż płaczesz na myśl o tym jak bardzo się zraniłem. Nie pamiętam już kiedy ktoś AŻ TAK się o mnie martwił - Nie potrafiłem... Musiałem, chociaż więcej nie miałem jej dogryzać. Uśmiechnąłem się przy tym szeroko, wyobrażając sobie już jak dostaję w ten uśmieszek z pięści.
Westchnąłem zginając ręce w łokciach ustawiając do góry, stroną dłoniową skierowane do dziewczyny i pomachałem nimi kilka razy na boki.
- Spokojnie, spokojnie. Inaczej bym nawet nie mógł. To co dzieje się tutaj między nami pozostanie tutaj. Możesz być spokojna, ja nie plotkuję. Zwłaszcza na temat uczestniczenia w nielegalnej zabawie - Powiedziałem uśmiechając się pokrzepiająco opuszczając ręce.
Spojrzałem się na planszę i zabrałem się za pakowanie gry, dopiero teraz przypominając sobie też o eliksirze. W poprzednich grach nawet go nie użyłem, nie musiałem. A teraz? Dziura w nodze, guz na głowie, obdrapania, pewnie jakieś siniaki. Ba! To było pewne, że jest ich bardzo dużo.
- Niezłe wciry dostaliśmy, ta rozgrywka to coś czego się spodziewałem na samym początku siadając przy niej pierwszy raz. Bo moje wcześniejsze... Tyle tam emocji było co przy grze w bierki, nie to co tutaj - Powiedziałem odkorkowując przy okazji buteleczkę z eliksirem i po tym wypiłem jej zawartość duszkiem. Nawet się nie skrzywiłem, była niedobra, to więcej niż pewne. Ale tyle się już ich opiłem w swoim życiu, że przywykłem do tego smaku. W końcu matka uczyła eliksirów, więc poiła mnie nimi prawie zawsze gdy odnosiłem jakieś rany. Dlatego moja skóra jest nieskazitelnie gładka, nie mam blizn, które posiadały by swoją historię. W zasadzie to nawet się cieszę, że to robiła. Bo bez nich wyglądałbym teraz jak surwiwalista który to przed chwilą stoczył pojedynek na pięści z syberyjskim niedźwiedziem.
Nigdy w treningach i szkoleniach mnie nie oszczędzali, ja sam się nie oszczędzałem. Rozwalona brew, kolano, niezliczona ilość przecięć, szram. A tak to oprócz kilu wytatuowanych run to nie mam niczego trwałego na ciele. Tym można łatwo odróżnić czystokrwistego od mieszanina. Ten pierwszy ma nieskazitelną skórę, przeważnie brak blizn, chyba że sam chciał je zostawić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Filadelfia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1599
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1594
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11001-daisy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11218-stokrotka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11249-listy-do-daisy#303189
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11219-daisy-manese




Administrator






PisanieTemat: Re: Drewniany stolik   Czw Gru 07 2017, 01:56

Uśmieszek Aleksa jest niezwykle denerwujący i ma rację - bardzo chcę, żeby zniknął, ale bez przesady z posługiwaniem się pięściami. Nie robię nawet nic, tylko go obserwuję. Unoszę lekko brwi - co on za głupoty plecie?
- Nie przejmowałam się aż tak - mówię z naciskiem. - Ale skoro dla ciebie okazywanie zwyczajnych, ludzkich uczuć jest przesadą, to... nie rozumiem. - Rezygnuję z powiedzenia czegoś bardziej uszczypliwego, bo nawet nic nie przychodzi mi do głowy. To co mówi, jest irytujące. Zaskakuje mnie jak zmienia się jego postawa, chociaż w przeciwieństwie do mnie nie ma ku temu żadnego wytłumaczenia. Ja nad sobą przed chwilą nie panowałam, nie byłam w stanie się nie smucić, chociaż może płacz to rzeczywiście była trochę za dużo. Co on ma na swoje usprawiedliwienie? - Ty za to... wydawałeś się niezwykle opiekuńczy. No wiesz, całowanie w bolące miejsce? - Prycham, ale raczej z rozbawieniem niż pogarda. Uśmiecham się nawet lekko kącikiem ust. Mogę mu jeszcze wypominać i wypominać, ale to jego wina, bo on zaczął.
Na jego szczęście stwierdza, że nikomu nic nie powie. Ja, w przeciwieństwie do niego, całkiem lubię plotkować, no i nie obiecałam, że utrzymam grę w tajemnicy. Nie wiem czy przypadkiem w zadach therii nie ma czegoś o niedzieleniu się wrażeniami z osobami, które nic nie wiedzą, muszę sprawdzić.
Nie wiem co to są te bierki, ale i tak się śmieję, bo brzmi zabawnie i banalnie. To na pewno nie były bierki.
- Całkiem nieźle. Poprzednim razem prawie nic nie musiałam robić, a radziłam sobie ze wszystkimi przeszkodami - przyznaję. W porównaniu do tego co działo się na pomoście, teraz było super trudno. Trochę nie wierzę, że się udało, pewnie gdyby theria miała więcej pól, poumieralibyśmy gdzieś po drodze. - To, co przechodzisz do następnego etapu? Gratulacje.
Siedzę na tej ławce i chociaż mogę już sobie iść, to jakoś nie wstaję. Nawet spać mi się nie chce.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wielka Brytania, Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 533
  Liczba postów : 407
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13688-aleksander-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13705-anty-temat-z-relacjami
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13741-cortez-aleksander-korespondencja
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13704-aleksander-cortez




Gracz






PisanieTemat: Re: Drewniany stolik   Sob Gru 09 2017, 12:14

Wzruszyłem ramionami i rozłożyłem ręce w geście bezradności.
- Możliwe, że to poniekąd moja wina. Nie dopuszczam do siebie ludzi, więc i takie zachowania są mi prawie że obce. Więc tak, ludzkie uczucia są dla mnie przesadą - odpowiedziałem analizując szybko całe swoje życie. Nauki jakie mi wpajano i moje własne normy według których żyłem i to one stały się tym naturalnym zachowaniem, wszystko inne było tak nienaturalne dla mnie.
Kiedy wypowiedziała kolejne zdanie nie byłem wstanie się powstrzymać od głupiego uśmieszku jednocześnie kiwając głową zaprzeczając temu co powiedziała.
- Oj nie, nie! Wcale tak nie powiedziałem, a tym bardziej tak zrobiłem. Mówiłem jedynie, że nie mam zamiaru tego robić by przestało boleć. To co innego. Zresztą wbrew temu co o mnie powiadają ja też mam jakieś tam uczucia. I nie lubię kiedy koleżanka przy mnie siedzi i beczy. A już tym bardziej mi to do ciebie nie pasowało. Więc starałem się cię jakoś uspokoić Daisy. Co nieskromnie powiem, że udało mi się osiągnąć - odpowiedziałem posyłając kolejny uśmieszek, tym razem jeden z tych - możesz zacząć mnie podziwiać i wielbić.
Zastanawiałem się co ona tam knuła, ponieważ niby się uspokoiła gdy jej powiedziałem, że nie mam zamiaru tego rozpowiadać, ale widać było po niej że o czymś myślała. A to nie wróżyło zazwyczaj nic dobrego.
- Miałem wcześniej tak samo. No ale tego można było się spodziewać po grze z tobą. Nikt się łatwo nie podda i gra będzie cięższa niż to zapewne jest warte - odparłem widząc, że wcale nie śpieszy jej się do zamku. Zająłem więc miejsce na ławce, które wcześniej podczas gry było moim miejscem i zgiąłem głowę do tyłu spoglądając do góry nogami na drzewo, które oberwało dwoma piorunami.
- Chociaż w porównaniu do niego to i tak mieliśmy szczęście. Oberwać dwa razy tym samym? To dopiero pech - rzuciłem bardziej w eter niż konkretnie do koleżanki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Drewniany stolik   

Powrót do góry Go down
 

Drewniany stolik

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Drewniany stolik
» Narożny stolik
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Opuszczony domek na drzewie
» Stolik przy oknie

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Skrzydlo zachodnie
 :: 
pierwsze piętro
 :: 
Leśna Polana
-