IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Herbaciarnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 20
Skąd : Holandia, Amsterdam
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 75
  Liczba postów : 146




Gracz






PisanieTemat: Herbaciarnia   Sob Wrz 22 2012, 19:29


Herbaciarnia
Niedaleko spokojnie sobie płynącej rzeczki, która przepływała przez Londyn można było zauważyć wiele rzeczy. Możesz zobaczyć statek przepełniający się turystami, którzy robili zdjęcia wszystkiemu co się ruszało, jednak mogłeś też zobaczyć tam niewinnie pływającą sobie kaczkę, która poszukiwała nerwowo pożywienia niedaleko brzegu. Wszystko to zależało od czasu, miejsca, a nawet i twojego humoru. Od godziny dziesiątej do siedemnastej mogłeś udać się do nie zatłoczonej i jakże uroczej herbaciarni tuż obok rzeki zwanej Tamizą. Tylko stali bywalcy o niej wiedzieli dlatego zazwyczaj nie panował tam ruch. Można było sobie wygodnie usiąść na jednym z foteli i sączyć gorącą herbatę przyglądając się spokojnie sobie płynącej rzeki.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Nie Mar 03 2013, 16:25

Tak po prawdzie, to niespecjalnie miał ochoty na jakieś wielkie wyjścia i Merlin raczy wiedzieć co jeszcze. Ale... przesiedział już tyle dni w swoim dormitorium, że to wszystko aż zaczęło go dusić. Nie mógł przecież się ciągle zadręczać sprawą Ellie. Próbował się pogodzić z tym, iż puchonka go najzwyczajniej w świecie nie chce. Chciała mieć najlepszego przyjaciela, ale ten się w niej zakochał, więc trzeba było uciekać. Logiczne i całkiem zrozumiałe. Tylko dlaczego było mu z tym tak cholernie źle? I dlaczego wciąż tęsknił? I myślał? I kombinował? Nie, to nie, Bennett. Powinieneś to przyswoić. I zacząć żyć swoim życiem. Które zdawało się nie mieć sensu.
Potrzebował kogoś. Było to trochę egoistyczne, ale naprawdę potrzebował wsparcia. Bracia byli trochę zajęci, poza tym jak to, jęczeć im nad głową jak jakaś baba? Druga kobieta mogłaby go tylko zrozumieć, więc... chciał się spotkać z Camille. Była rozsądna, na pewno potrafiłaby go pocieszyć, prawda? Szczególnie, że się przyjaźnili, a Drake ją bardzo cenił. Poza tym dawno się nie widzieli, mogliby nadrobić stracony czas. Przynajmniej odrobinę.
Nie wyglądał za dobrze, ale na pewno lepiej niż na ostatniej lekcji OPCM, na którą trafił przez przypadek w zasadzie. Był jedynie blady, włosy i ciuchy były w nieładzie, ale podkrążone oczy zniknęły, więc to jakiś sukces! No i zdecydowanie mniej się uśmiechał. Bo wciąż myślał, analizował, przetwarzał, rozważał różne scenariusze i... w końcu, jak dotarł za bramę Hogwartu, zrezygnował. Musiał się przecież teleportować i to najlepiej do odpowiedniego miejsca, a nie jakiegoś przypadkowego, dlatego musiał się skupić!
Na szczęście udało się, a Bennett mógł spokojnie przejść wzdłuż Tamizy, by dotrzeć do znanej wielu osobom herbaciarni. Już od progu uderzył go zapach herbaty, cynamonu i słodkości. Mimo to nie był w stanie wykrzesić z siebie wielkiego entuzjazmu. Zdołał jedynie zdjąć kurtkę, powiesić ją na wieszaku i skierować się do stolika. Poprosił o dwa menu. Kiedy się już zdecydował na coś, odłożył je na blat, by zacząć wpatrywać się w rzekę za oknem. Szkoda, że Ellie tego nie widziała wraz z nim, ech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 140
Dodatkowo : teleportacja, hipnoza
  Liczba postów : 86
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5156-camille-alice-anderson#150911
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5157-no-chodz-sie-wpisz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5158-noctum




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Nie Mar 03 2013, 16:49

Szybkim krokiem szła wzdłuż brzegu Tamizy. Spieszyła się, mimo że nie umówiła się na jakąś konkretną godzinę. Po prostu nie lubiła się spóźniać i zawsze wolała być na miejscu spotkania trochę wcześniej. Bardzo ucieszyła się z listu Drake'a. Stęskniła się za przyjacielem, a ostatnio była tak przygnieciona nauka, że prawie nie miała na nic czasu. Była ciekawa, czy chłopak chciał spotkać się z nią z jakiegoś konkretnego powodu, czy po prostu brakowało mu towarzystwa.
W końcu dotarła na wyznaczone miejsce. Otwierając drzwi lokalu od razu uderzył ją wspaniały zapach herbaty. Uśmiechnęła się mimowolnie. Rozejrzała się po pomieszczeniu, a jej wzrok zatrzymał się na Drake'u. Tym razem chyba jednak troszkę się spóźniła. Podeszła do stolika przy którym siedział Puchon.
- Cześć! - Przywitała się ściągając płaszcz i wieszając go na stojaku obok. Usiadła w fotelu i spojrzała na chłopaka uśmiechając się pogodnie.
- Co słychać? - Zapytała przechylając lekko głowę. Wydawało jej się, że Drake nie jest dzisiaj w dobrym humorze. Nie zapytała dlaczego, w końcu jeśli chłopak zechce to sam jej powie. Nigdy nie wtrącała się w nie swoje sprawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Nie Mar 03 2013, 17:11

Był tak pochłonięty myślami, że nie zauważył, kiedy Camille weszła do herbaciarni. Wtedy z pewnością pomógłby jej zdjąć płaszcz, odsunąć krzesło i takie tam! Ale pech chciał, że ocknął się dopiero w momencie, kiedy krukonka już siedziała sobie wygodnie w fotelu. To zaowocowało nieskoordynowanym ruchem ciała Bennetta, jakby chciał się poderwać, ale równocześnie do mózgu dotarła informacja, iż nie ma już po co siadać. Oprócz tego uśmiechnął się do niej ledwo zauważalnie, skubiąc w palcach okładkę od menu. Takie samo leżało teraz przed studentką.
- Cześć, miło cię widzieć - zaczął, nieco zachrypniętym głosem. - Wybierz, na co masz ochotę. Ja osobiście polecam ciastko kajmakowe - kontynuował, skinąwszy głową w stronę leżącej na blacie karcie. Splótł potem ze sobą palcę, opierając się łokciami na stoliku. Trochę mało eleganckie, ale Drake już taki dziwny był - część dobrych manier znał i stosował, a część totalnie olewał.
Na chwilę zapanowała cisza, dlatego mogła dolecieć do ich uszu cicha i spokojna mugolska muzyka. Puchon kojarzył skądś już ten kawałek i na chwilę zmarszczył brwi w zastanowieniu. Nie, za cholerę sobie teraz tego nie przypomni.
Zastanawiał się też, czy powiedzieć Camille prosto z mostu, o co mu chodziło, ale ostatecznie uznał, iż nie będzie jej tym bombardować tak od razu. Postanowił więc zacząć ze sztampowym, lekkim tematem.
- Co u ciebie słychać? Chyba nie jestem na bieżąco - spytał w końcu, wbijając wzrok w twarz krukonki i oczekując na odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 140
Dodatkowo : teleportacja, hipnoza
  Liczba postów : 86
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5156-camille-alice-anderson#150911
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5157-no-chodz-sie-wpisz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5158-noctum




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Nie Mar 03 2013, 17:50

Przeniosła wzrok z Bennetta na leżącą przed nią kartę. Wzięła ją do ręki i przejrzała pobieżnie. Nic konkretnego nie przyciągnęło jej uwagi, więc zaraz ją odłożyła decydując się na propozycję Drake'a. Pewnie był tutaj stałym bywalcem, więc zdała się na jego gust.
- Niech będzie ciastko kajmakowe. - Powiedziała odgarniając zasłaniające jej świat włosy na plecy.
Chłopak chyba był bardzo rozkojarzony, skoro nawet nie usłyszał jej pytania. Przemknęło jej przez myśl, że może świadomie je zignorował, nie chcąc mówić o sobie. Wydało jej się to trochę dziwne. Camille wiedziała, że może mu powiedzieć o wszystkim, ale na dobrą sprawę nie wiedziała, czy Drake myśli o niej w ten sam sposób.
- Co u mnie? A jakoś leci. Nie mam ostatnio prawie na nic czasu. Nauczyciele chyba się uwzięli na te wszystkie sprawdziany... W sumie ostatnio prawie cały czas siedzę w pokoju wspólnym. - Powiedziała patrząc na swoje dłonie położone na kolanach. Czuła się trochę nieswojo. Może to dlatego, że tyle czasu się nie widzieli? A może przez to wiszące w powietrzu napięcie? - W sumie chyba jednak jesteś na bieżąco, bo nic szczególnego w moim życiu Cię nie ominęło. - Spojrzała na niego w końcu, z cieniem uśmiechu na ustach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Nie Mar 03 2013, 18:27

Uśmiechnął się lekko na wzmiankę o ciastku kajmakowym. Ha, ma się siłę perswazji! A przynajmniej tak sobie przez chwilę pomyślał, jednak szybko odrzucił tę hipotezę. Zamiast tego wciągnął intensywnie powietrze do płuc, jakby chciał westchnąć, ale ostatecznie tego nie zrobił. Dalej skubał okładkę leżącego przed nim menu, na którą to spojrzał przez ułamek sekundy. Celowo nie odpowiedział na jej pytanie, chwilowo dając jej odpocząć od tego, co jego gnębi od dłuższego czasu. Poza tym, wolał posłuchać co u niej, oderwać się na chwilę od przyziemnych, codziennych spraw. Nawet, jeżeli Camille nie miała mu nic fascynującego do opowiedzenia, to choć przez chwilę był w czyimś życiu. Mniej męczącym. Nie wiedział jednak, że się zorientowała, ale po chwili się domyślił, bo wszak to bystra osóbka jest!
- Też się dużo ostatnio uczyłem - skomentował jej wypowiedź. Niestety nie tyczyło się to tylko książek, życie również dawało mu ostatnio trochę lekcji. - A co chcesz do picia? Herbatę, kawę, coś innego? - spytał nagle, zapominając jakby o wcześniejszym temacie. Cóż, nie ulega wątpliwościom, iż był również rozkojarzony i jego mózg nie działał tak sprawnie jak zazwyczaj. Przeciętnie był w stanie skupić się na paru rzeczach na raz, tym razem czuł się jednak nieporadnie jak dziecko uczące się chodzić. - Każdy twój dzień mnie ominął - odparł na jej ostatnie słowa, przenosząc wzrok na jej twarz i uśmiechając się lekko. Starał się, aby nie pomyślała o nim jak o jakimś gburze! Chociaż ciężko szło mu ukrywanie emocji. - Ej, słyszałaś coś ostatnio o jakiejś aferze walentynkowej? Podobno ponownie wdarł się wilkołak - zaczął zupełnie inny temat, trochę odwlekając w czasie swoje zwierzenia. A może nic jej nie będzie mówić? A może jednak lepiej powiedzieć? Wciąż się nie mógł zdecydować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 140
Dodatkowo : teleportacja, hipnoza
  Liczba postów : 86
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5156-camille-alice-anderson#150911
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5157-no-chodz-sie-wpisz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5158-noctum




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Nie Mar 03 2013, 20:26

Nie zdziwiła jej odpowiedź Drake'a. Oczywiście była pewna, że miał na myśli naukę typowo szkolną. Przecież zawsze chodził na wszystkie zajęcia. Myślała, że zależy mu na nauce, bo skąd Krukonka miała wiedzieć, że zjawiał się on na lekcjach tylko z powodu Ellie? Z jej perspektywy Bennett wydawał się pilnym uczniem. Oprzytomniała nieco słysząc pytanie o coś do picia. Na co też miała ochotę... Od progu urzekł ją zapach herbaty, więc zdecydowała się na ten właśnie napar. Tylko jaką? Przeglądając kartę zauważyła, że mają tu całkiem duży wybór.
- Herbatę zieloną. - Zdecydowała się po chwili. Oparła się wygodnie zapadając się w miękkich poduszkach i założyła nogę na nogę. W myślach zastanawiała się nad ponurym nastrojem wręcz emanującym od Drake'a. Nie szło mu w szkole? Pokłócił się z kimś? Może jakieś sprawy rodzinne? Oh, Cami. Co by to nie było, to nie twoja sprawa... Zajmij go po prostu czymś, niech nie myśli o tym cokolwiek by to nie było. Podpowiedział jej jakiś wewnętrzny głos. Postanowiła w miarę możliwości podnieść go trochę na duchu. Co z tego, że nie znała powodu tego dziwnego zachowania przyjaciela? Cami nie da rady? Spojrzała na niego uśmiechając się pogodnie.
- No tak... Ale nie masz czego żałować. Nie wplątałam się w żadną aferę, nie przysporzyłam sobie wrogów, ani nic w tym rodzaju. - Zaśmiała się krótko. Postanowiła nie pytać co ją ominęło w życiu Bennetta. Zainteresowała się zmianą tematu. Wilkołak? Oh, chyba faktycznie coś takiego ostatnio się działo. Tylko, że ona zawsze trzymała się z dala od wszelkich afer i nie była na bieżąco.
- Afera walentynkowa? Nie było mnie tam, więc nie znam szczegółów, ale coś mi się obiło o uszy. Poważna sprawa z tymi wilkołakami... Robi się niebezpiecznie. - Powiedziała marszcząc lekko czoło. Po raz kolejny była wdzięczna swojej naturze, że unika takich imprez. Nic dobrego nigdy z nich nie wychodzi... - A ty wiesz coś więcej? - Zapytała z zaciekawieniem. Wilkołak chyba zaatakował jakąś młodszą Krukonkę. Tego dnia było spore zamieszanie w pokoju wspólnym, ale Camille trzymała się raczej z daleka od centrum wydarzeń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Wto Mar 05 2013, 09:24

Tak, Ellie była jego głównym motorem do działań, głównym argumentem, aby zwlec się z łóżka rano i pójść na zajęcia. Bez niej nie miał tyle zapału do nauki, choć oczywiście uwielbiał zdobywać wiedzę i czytać książki. Po prostu... to było na drugim miejscu, puchonka zawsze niezmiennie stała na szczycie podium w hierarchii życiowej Bennetta. Jaka szkoda, że to wszystko się ostatecznie skończyło, a jego nie opuszczało przeświadczenie beznadziejności we wszystkich poczynaniach, o jakich choćby jedynie pomyślał. Pustka i marazm. A wcześniej nawet nie zdawał sobie z tego sprawy.
Uśmiechnął się lekko, po czym ostatecznie przyszła kelnerka, a Drake złożył zamówienie. Sam również sobie coś zamówił, choć szczerze mówiąc w ogóle ostatnio nie miał ochoty na jedzenie. A kiedy zobaczył, że mają tu czekoladowe muffiny to jakoś tak z automatu zrobiło mu się jeszcze gorzej na duchu, jednak skutecznie to maskował, siląc się nieustannie na pogodny wyraz twarzy. Nawet kąciki jego ust uniosły się wyżej, kiedy Camille się zaśmiała.
- No tak to rzeczywiście wieje nudą - zażartował. Ech, dla niego wszystko było ciekawe, a afery czy wrogowie to raczej nic, czym trzeba byłoby się chwalić. Jego zdaniem.
- Co do imprezy walentynkowej... nie wiem zbyt wiele, niestety. Wiem, że przyszedł wilkołak i zaatakował jedną krukonkę. Ale to nie był zwykły wilkołak. Wtedy nie było pełni przecież. Coś tu śmierdzi, Cami - powiedział, tym razem poważnie. Rozmyślał trochę nad tą sprawą jeszcze zanim wynikła taka a nie inna sytuacja z Ellie. I postanowił, że rozwiąże tę zagadkę. Potrzebował jednak tropów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 140
Dodatkowo : teleportacja, hipnoza
  Liczba postów : 86
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5156-camille-alice-anderson#150911
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5157-no-chodz-sie-wpisz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5158-noctum




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Sro Mar 06 2013, 18:39

Obserwowała przez chwilę przybyłą kelnerkę, ale zaraz przeniosła wzrok na przyjaciela. Zaczął się uśmiechać! Widocznie śmiech rzeczywiście jest zaraźliwy. Przynajmniej w jakimś niewielkim stopniu. Od razu chłopak wydał się jakoś bardziej pogodny. Albo osiągnęła pierwszy, malutki sukces w drodze do polepszenia mu humoru, albo Puchon był dobrym aktorem. Zdecydowanie wolała by była to ta pierwsza wersja, więc to ją uznała za słuszną.
Zamyśliła się na chwilę nad tym co powiedział Drake odnośnie afery walentynkowej. Naprawdę nie było tamtej nocy pełni? W sumie nawet nie zwróciła na to uwagi. Nie interesowała się zbytnio tematem ataków wilkołaków. Owszem martwiła się, że w szkole dzieje się coś niedobrego, ale trzymała się na uboczu, nie dążąc do sedna sprawy. Dopiero teraz Bannett ją tym naprawdę zaciekawił. Wyglądało to na grubszą sprawę. Zamyśliła się na chwilę tworząc w głowie różne scenariusze rodem w jej ulubionych książek. Jedyną przeszkodą w stworzeniu barwnej historii było to, że w żaden sposób nie potrafiła sobie wytłumaczyć jakim cudem wilkołak mógł się przemienić, kiedy nie było pełni! Przecież to przeczy wszystkim zasadom wpojonym jej na lekcjach!
- Rzeczywiście wygląda to nieciekawie... Na pewno nie było pełni? Przecież to niemożliwe, żeby się przemienił! - Powiedziała stukając nerwowo palcami o podłokietnik fotela. Już wiedziała, że jak tylko wróci do zamku zaraz uda się do biblioteki w poszukiwaniu informacji. Może o czymś zapomniała? Coś pominęła? Może coś ukrywają? Trzeba będzie znowu odwiedzić dział ksiąg zakazanych...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Sro Mar 06 2013, 20:39

Cóż, wielu rzeczy można mu odmówić, ale aktorem akurat właśnie był świetnym. Uwielbiał klaustrofobicznie zamykać swoje najgorsze uczucia, udając na zewnątrz, że wszystko jest w porządku. Może to było trochę masochistyczne? Jakoś tak miał już wbudowane, zakodowane, czy co tam jeszcze mógł mieć. Camille mogła o tym nie wiedzieć, zwierzał się przecież dosyć rzadko, a i tak niezbyt chętnie. Ciężar nosił na swoich barkach, nie chcąc przerzucać go na nikogo innego. Nigdy.
Kiedy tak jednak siedział tu sobie ze swoją przyjaciółką i rozmawiał o wilkołakach, to czuł, że to wszystko zaczyna przytłaczać go coraz bardziej i bardziej i... uśmiech. Krzywy, bo krzywy, ale jednak.
- Na pewno nie było pełni - odparł spokojnie. Sprawdzał chyba milion razy. - Ale... tak naprawdę to chciałem się spotkać z tobą w innej sprawie - zaczął, jakże enigmatycznie, po czym chwycił dłonie krukonki i spojrzał na nią z powagą. - Bo widzisz... martwię się pewną kwestią... martwię się, że między mną a moją przyjaciółką źle się dzieje. W sensie... czuję, jakbym ją stracił i... nie do końca sobie z tym radzę... chciałbym to wszystko naprawić, ale nie umiem - wydusił w końcu z siebie, porcjami, bo przecież nie było łatwo. Nie był mistrzem w precyzowaniu swoich uczuć. Ale chyba nie mógł dłużej tego trzymać w sobie i... o dziwo poczuł się odrobinę lepiej.
Mówił oczywiście o Ellie, ale... kto go tam wie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 140
Dodatkowo : teleportacja, hipnoza
  Liczba postów : 86
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5156-camille-alice-anderson#150911
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5157-no-chodz-sie-wpisz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5158-noctum




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Sro Mar 06 2013, 21:12

Chyba trochę za bardzo zagalopowała się w swoich rozmyślaniach na temat wilkołaków. Otrząsnęła się dopiero kiedy Drake powiedział, że ma do niej sprawę. Tak właśnie myślała, że sprowadził ją tu z jakiegoś konkretnego powodu. Przecież żeby porozmawiać o niebieskich migdałach mogli spotkać się chociażby na korytarzu w zamku, czy w jakiejś pustej klasie. Uczucie to potęgowało delikatnie odczuwalne zdenerwowanie chłopaka. Od kiedy usiadła przy stoliku czuła wiszące w powietrzu jakieś napięcie.
Otworzyła szerzej oczy zaskoczona tym, że złapał ją za dłonie i zaczął mówić. Źle się dzieje między nim a jego przyjaciółką? Ale przecież wszystko było w porządku! Przecież nic się nie działo! To prawda, dzisiaj jakoś rozmowa mało się kleiła, ale to dlatego, że coś wisiało w powietrzu. To nie znaczy, że Bannett zaraz kogoś straci! Nie wiedziała co powiedzieć. Poza tym, była w lekkim szoku, że chłopak w końcu wyrzucił z siebie to wszystko. Zazwyczaj był raczej zamknięty z sobie, jeśli chodzi o sprawy uczuciowe. Kiedy skończył uśmiechnęła się delikatnie, z niejaką ulga. Bała się, że stało się coś poważniejszego. A to...
Impuls. Zadziałała pod wpływem jakiegoś wewnętrznego impulsu. Sama nie wiedziała czemu to zrobiła. Uniosła się nieco w fotelu, pochyliła nad stołem i... Pocałowała go. Pocałowała go jakby chciała mu powiedzieć "Hej! O czym Ty mówisz? Przecież wszystko jest w porządku!" Dopiero po chwili jakiś głos w jej głowie krzyknął "Oh, Cami! Co ty robisz?!" Otworzyła szerzej oczy uświadamiając sobie co zrobiła, ale było już za późno. Odsunęła się gwałtownie oblewając się rumieńcami. Cholera! Co Cię napadło?! Dopiero teraz dotarło do niej, że... To wszystko co mówił, pewnie nie było o niej... Przecież, to w ogóle nie pasowało do ich sytuacji!
- Drake! Ja... Ja Cię strasznie przepraszam! N-nie mam pojęcia, czemu to zrobiłam! - Powiedziała plącząc słowa i patrząc na niego z przerażeniem w oczach. Co on teraz sobie o niej pomyśli?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 151
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 294
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4667-eileen-maggie-hemingway#136668
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4668-ziomki-ellci#136692
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4670-poczta-ellie#136733




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Sro Mar 06 2013, 21:58

Po szybkiej (naprawdę SZYBKIEJ) rozmowie z Elliottem, Ellie postanowiła nie czekać ani minuty dłużej i nawet nie zahaczając o dormitorium, aby wziąć stamtąd jakieś rozsądniejsze okrycie w stylu kurtki, puchonka wybiegła z zamku, żeby jak najszybciej teleportować się do Londynu. Była jeszcze nieco rozbita, podniecona i przede wszystkim zdenerwowana, więc idealne warunki do deportowania się, pozdrawiamy! Jednakże z Hemingway to zdolne dziecko było, udało się - a co więcej, przybyła na miejsce ze wszystkimi kończynami! Elliott nie potrafił jej powiedzieć, po co jego brat udał się właśnie do Londynu (to, że udał się tam z kimś, tej dwójce do głowy nie przyszło). Ellie która zwykle zachowywała trzeźwość i racjonalizm w ocenie sytuacji, teraz nie mogła odgonić się od okropnych scenariuszy, oczywiście z jej najlepszym przyjacielem w roli głównej. Nawet potrząsanie głową nie pomagało wyrzucić z głowy obrazu Drake'a skaczącego do Tamizy z kamieniem u nogi, czy w akcie desperacji wstępującego do jakiegoś londyńskiego fight clubu, skąd już żywy nie wróci.
I jeśli naprawdę coś mu się tutaj stanie, a Ellie tylko traciła czas na przeszukiwanie Hogwartu... ugh, głupia! Gdyby te okropne przeczucia (no cóż, Ellie wróżbitką nie zostanie, ale to już wiemy) naprawdę się sprawdziły, a puchonka przybyła do tego cholernego Londynu za późno i nie zdążyła powiedzieć Drake'owi, że kocha go całym swoim serduszkiem, pewnie poszłaby w jego ślady - nie tylko Bennett uświadomił sobie, że życie bez jego przyjaciółki traci barwy, bo i Hemingway zrozumiała, iż puchon był dla niej wszystkim. I w tym słowie nie ma przesady, bo kiedy wynikła ta ostatnia sytuacja i Drake'a przy niej zabrakło... czuła się jakby wszystko co robiła, trafiało w próżnie, nie miało sensu. I nawet z niejakim zdziwieniem dostrzegła w sobie te może i niewielkie pokłady egoizmu - ale nie mogła z tym walczyć. Nawet nie to, że nie miała siły, te wszystkie uczucia, które targały nią przez ostatnie kilka godzin były po prostu zbyt silne - to również z tego powodu Ellie przestała je wreszcie ignorować i dusić w sobie.
TAK SIĘ ZŁOŻYŁO, że przeczesując okolice Tamizy (już naprawdę nie wiedziała gdzie szukać, a Londyn był przecież taak niesamowicie ogromny, nie to co Bentham!) Ellie wpadła właśnie na tę kawiarnię - blisko centrum, a miała nadzieję, że Drake kręcił się właśnie niedaleko serca miasta. Chociaż... kto wie, może zechciał przyłączyć się do jakiegoś gangu? Hmhm, nie! Cokolwiek się nie działo, Ellie musiała wierzyć, że Drake będzie rozsądny - jak zawsze. Wracając! Dla kogoś, kto prawie kompletnie nie orientował się w topografii stolicy Anglii, wszystkie uliczki z początku wydawały się takie same - dlatego takie szukanie danej osoby jeszcze bardziej przypominało szukanie igły w stogu siana. JEDNAKŻE, Ellie to miała dzisiaj szczęście, najpierw Elliott, który jej powiedział, gdzie poleciał jego starszy brat, a teraz... nawet starszy brat, znaleziony w około 12 milionach innych ludzi przebywających w Londynie!
Z początku dziewczyna miała wątpliwości czy to faktycznie Drake siedzi za tą szybą, ale nie potrafiła powstrzymać tej bezbrzeżnej ulgi, która rozeszła się po jej ciele niczym gorąca herbata. Tylko... czy on siedział z kimś? O. Ellie od razu weszła, nawet nie odpowiedziawszy na "dzień dobry" jednej z kelnerek. Zaraz wszystko powie Drake'owi, że go na Merlina kocha do stopnia, którego sama nie może pojąć, że była głupia i... nagle przystanęła, bo przy stoliku, który dostrzegła od zewnątrz, siedział ktoś jeszcze, dziewczyna. Ładna dziewczyna. I to była jakaś znajoma twarz, która nagle nachyliła się i...
Camille. I. Drake. Się. Całują.
Ellie gwałtownie przystanęła, a wszystko inne co ją otaczało, nagle straciło ostrość. Widziała tylko tę małą krukoneczkę, która właśnie złożyła pocałunek na ustach Drake'a.
Z otępienia wyrwała ją gorąca łza, spływająca po policzku. Nawet jej nie obtarła, bo za chwilę spadła następna, a później jeszcze jedna, a już za moment musiała powstrzymywać się od szlochu. Jak to teraz będzie? Nie, nie, ona stąd zaraz wyjdzie i nie będzie im przeszkadzać. Już o niej nie usłyszą. A Drake zapomni. Już zapomniał.

przepraszam za takie wypracowanie :<
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Czw Mar 07 2013, 08:11

Nie był pewien, czy dobrze robi z tym całym zwierzaniem się, ale naprawdę poczuł się lepiej, że nie musi tego dźwigać sam. Cóż, w żadnym wypadku nie potrafił przewidzieć tego, co miało zaraz nastąpić, niczym lawina w górach. Raczej chciał się zagłębić w temat, żeby może dopracować ten ogólny zarys, jaki wydukał krukonce. Bo tak naprawdę uraczył ją raptem strzępkiem informacji, ale nie był w stanie wyrzucić z siebie więcej, póki co. To i tak sukces, że się w ogóle przełamał! I kiedy nawet miał docenić zalety tego heroicznego wysiłku, to... wszystko się zburzyło niczym domek z kart.
To wszystko działo się dla niego za szybko. Kiedy Camille go pocałowała, był tak niesamowicie zdziwiony, że nawet nie był w stanie jakoś rozsądnie zareagować. Naprawdę tego się totalnie nie spodziewał. Szczerze mówiąc, chyba bardziej skłonny byłby uwierzyć, że zaraz spadnie na nich meteoryt zabijając wszystkich w promieniu kilometra. Dopiero po dłuższej chwili był w stanie zebrać myśli. Przyciągnął swoje dłonie do siebie i już miał coś mówić, otworzył nawet usta, kiedy to Anderson zaczęła mówić, a ktoś wszedł do herbaciarni. Normalnie nie zwróciłby na to uwagi, ale był nieco spłoszony i skołowany, dlatego jakoś tak naturalnie przyszło mu odwrócenie głowy w tamtą stronę.
I to, co zobaczył wprawiło go w jeszcze większe zdumienie. Ellie? Tutaj? Skąd ona się tu wzięła? Zamrugał gwałtownie kilkukrotnie, nie ogarniając tego, co się dzieje. Może to umysł z niego zakpił? Nie, nie podejrzewałby się o to...
- Przepraszam - mruknął w stronę swojej towarzyszki, by wstać gwałtownie i podejść do puchonki. Dlaczego płakała? Zapewne widziała ten pocałunek. Ale z drugiej strony przecież nie chciała z nim być, prawda? Chyba, że... och.
Drake chwycił ją energicznie za rękę, starając się w myślach szybko analizować to, co miał jej powiedzieć. W zasadzie powinien się jakoś wytłumaczyć, ale przecież nie wiedział nawet, co się stało! Zarówno Camille nie miała pojęcia, czemu to zrobiła, jak i on nie rozumiał, czemu taka sytuacja zaistniała.
- Ellie... nie płacz - powiedział cicho, zmartwionym głosem. - To... to nie tak. Ja... ja chciałem tylko z nią porozmawiać, że tak strasznie brakuje mi ciebie i nie wiem co robić. Kocham cię, wiesz? - dokończył, naiwnie wierząc, że to wystarczy. Bo hej, serio, nie stało się nic złego! Przecież Cami nie chciała, on też nie chciał, tylko teraz puchonka powinna im uwierzyć... przecież jej nigdy nie okłamał!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 140
Dodatkowo : teleportacja, hipnoza
  Liczba postów : 86
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5156-camille-alice-anderson#150911
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5157-no-chodz-sie-wpisz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5158-noctum




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Czw Mar 07 2013, 21:00

Miała wrażenie jakby była gdzieś poza czasem. Świat wokół niej jakby zwolnił. Nie miała pojęcia jak się zachować, ani co powiedzieć. Nie mogła uwierzyć, że to zrobiła. Biła się sama ze sobą, nie mogąc nic zrozumieć z tego co zaszło. W tym chwilowym ataku wewnętrznej histerii nawet przemknęła jej przez myśl opcja hipnozy. Przecież mogła to wszystko wymazać z pamięci Drake'a. Wiedziała jednak, że skoro już to zrobiła, będzie musiała sama uporać się z konsekwencjami. Po kilku sekundach, które dla niej wydawały się trwać wieki zauważyła, że Bannett odchodzi. Nic dziwnego... Pewnie już nie będzie chciał nigdy więcej mieć z nią do czynienia. Odprowadziła go szklistym spojrzeniem i zobaczyła w drzwiach zapłakaną Puchonkę. Ellie, najlepsza przyjaciółka Drake'a! Znała ją z zajęć, były przecież na tym samym roku. Usłyszała słowa chłopaka i dopiero teraz wszystko do niej dotarło i nabrało sensu. Więc to o nią chodziło! Głupia! Czemu wcześniej się nie domyśliłaś?! Nie miała pojęcia co teraz zrobić. Podejść do niej i wszystko wytłumaczyć? Przecież sama nie sobie nie mogła tego wyjaśnić, a co dopiero biednej Ellie! Zdawała sobie sprawę z tego, jak mogło wyglądać z boku to co przed chwilą zrobiła. Jeśli przez nią coś między nimi się nie ułoży, to chyba sobie nigdy nie wybaczy! Odwróciła w końcu wzrok i schowała twarz w dłoniach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 151
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 294
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4667-eileen-maggie-hemingway#136668
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4668-ziomki-ellci#136692
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4670-poczta-ellie#136733




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Czw Mar 07 2013, 22:36

Nie tylko Drake i Camille mieli wrażenie, że ktoś z nich wyjątkowo złośliwie zadrwił, albo, że właśnie trafili do jakiejś równoległej rzeczywistości, w której wszystko jest na opak. W pewnym momencie kontury się jakby zamazały, a sama Ellie nie była pewna, czy osoba, która do niej podeszła to był Drake, czy może jakiś (przystojny, hehe) kelner. W ogólnym rozrachunku uznała jednak, że to musiał być jej przyjaciel (nie wiedziała, czy może go teraz tak w ogóle nazywać, ale przestać nazywać tak Bennetta, byłby dla Ellie tak naturalne jak przestać oddychać), ponieważ kelner raczej nie zacząłby namawiać jej na skosztowanie herbaty w ten sposób, no niestety!
Słowa Drake'a docierały do niej tylko w pewnej części, nie mogła rozgryźć ich dokładnego znaczenia. Kocha? Ale przed chwilą całował Camille. A warto zaznaczyć, że dla Hemingway pocałunek był, no cóż, wyrazem największych i najszczerszych uczuć. A przynajmniej powinien być, ale jak widać, nie wszyscy traktowali to w ten sposób - najpierw Jiro, który był pierwszym chłopcem, któremu Ellie w ten sposób zaufała i bardzo boleśnie się na tym przejechała, a teraz Drake, który mogło się zdawać, brał to wszystko na poważnie - i puchonka znów się zawiodła, utwierdzając się tym samym w przekonaniu, że ta cała skorupa ochornna, którą otaczała się przez tyle czasu, wcale nie była taka zła. Z dwojga złego wolała rutynę, a nie takie... coś. Było chujowo, ale stabilnie, jak to zgrabnie Drake kiedyś tam ujął. I nie dziwiła mu się - tyle zwlekała z całym ogarnianiem się, ze zmaganiem się z własnymi uczuciami i próbami zrozumienia samej siebie, że Drake dał sobie spokój i dlatego powinna mieć pretensję tylko i wyłącznie do siebie. Znów zjebała, co za smuteczek. Ale nie będzie się wtrącać między Bennetta, a Anderson, godności jeszcze jednak trochę miała. Tylko czemu Drake, mówił, że kocha ją, Ellie? Nie, to było za dużo, zdecydowanie nie na stan psychiczny Eileen.
Nie wiedząc dokładnie co robi, roztrzęsiona puchonka wyszarpnęła dłoń z uścisku Drake'a. Czy była w szoku? Tak, z pewnością.
- Drake, nie... nie. - energicznie pokręciła głową, próbując powiedzieć jeszcze coś innego, jednak słowa nie chciały wypływać. Znów czuła się jak w potrzasku, było jej niedobrze i chyba musiała stąd wyjść, jednakże... nie potrafiła zrobić kroku. Poczuła paraliżujący strach - jeżeli stąd wyjdzie, zostawiając to wszystko w takim stanie, już nigdy nic nie będzie przypominać dawnego stanu rzeczy, tego w typie chujowo, ale stabilnie. Tak bardzo chciała Drake'a, jej Drake'a! Stał obok, a jednak był tak bardzo daleko, że aż bolało fizycznie.
- Nie musisz się tłumaczyć. - wyszeptała, wciąż kręcąc głową. Może gryzły go wyrzuty sumienia? Ale no nie, jak to tak, całować się z kimś, a minutę później biec do kogoś innego i wyznawać miłość? Nie, coś tu było nie tak. Ale nie musiał się tłumaczyć, przecież Ellie i Drake... nie byli razem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Sob Mar 09 2013, 16:15

Robiło się coraz bardziej dramatycznie, a nieciekwa atmosfera zagęszczała się coraz bardziej. Obsługa herbaciarni i jej goście z zaciekawieniem gapili się na rozgrywającą się tutaj melodramatyczną scenę - jedni jednak mieli wyraźnie zniesmaczone miny, inni rozbawione, a jeszcze inni wyraźnie zafascynowane. Cóż to się stanie? Czy dojdzie do rękoczynów? Wydumanych wyznań miłosnych? Kłótni? Demolowania pomieszczenia? Zaiste zastanawiające, mhm.
Drake tymczasem stał przed Ellie i w napięciu oczekiwał jakiegokolwiek odezwu, reakcji czy czegokolwiek innego. Nie miał pojęcia, co teraz zrobić, przecież nic złego się nie stało. Czemu ona podchodzi do tego tak emocjonalnie? Nie potrafił tego rozgryźć, bo znów chciał to wszystko zrozumieć, zamiast poczuć. Zamiast postawić się w sytuacji Hemingway i poczuć to, co ona teraz. To rozwiązanie było zbyt proste, szukał jakiegoś logicznego wytłumaczenia, może nawet skomplikowanego równania? Oj, na chuj ci to, Drake.
Nie mógł też odczytać, cóż takiego chodzi puchonce po główce. Rany, ona nie miała racji w niemalże żadnym aspekcie! I weź wytłumacz coś, co nie zostało wypowiedziane... powodzenia.
- Muszę. Bo mi na tobie zależy. Nie chcę, żebyś myślała źle. Między mną a Camille nic nie ma, naprawdę. Proszę, uwierz mi. Znamy się już tyle lat... dobrze wiesz, że cię nigdy nie okłamałem. Chciałem jedynie... chciałem tylko, żeby mi ktoś poradził, bo nie wiem co robić, Ellie. Nie wiem jak mam żyć bez ciebie. Proszę, nie wysnuwaj pochopnych wniosków - zaczął się tłumaczyć, choć zabolało ho kiedy wyszarpnęła mu swoją rękę. Ale rozumiał, była w szoku, tak, oczywiście.
Cały czas patrzył jej w oczy, które były zalane łzami i nie wiedział, co zrobić. Przytuliłby ją najchętniej, ale z drugiej strony bał się odrzucenia.
Choć teraz to i tak nie ma już nic więcej do stracenia, right?
Dlatego objął ją mocno, jakby to miało w czymkolwiek pomóc. Taaa, jasne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 140
Dodatkowo : teleportacja, hipnoza
  Liczba postów : 86
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5156-camille-alice-anderson#150911
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5157-no-chodz-sie-wpisz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5158-noctum




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Pon Mar 11 2013, 21:16

Ona to ma zawsze takie szczęście... Niemal nigdy nic nie układa się po jej myśli. Westchnęła ciężko i odsłoniła twarz spoglądając na parę stojąca w drzwiach. Wiedziała, że musi podejść, powiedzieć coś, wytłumaczyć wszystko. Doskonale zdawała sobie sprawę, że to była w całości tylko i wyłącznie jej wina. Nawet nie tłumaczyła się sama przed sobą ostatnimi, nieprzespanymi nocami. Z drugiej strony bała się, że jeśli podejdzie to jeszcze bardziej wytrąci Ellie z równowagi i tylko pogorszy sprawę. No dalej... Weź się w garść! Przecież nie będziesz tu tak siedzieć i się nad sobą użalać... Zamknęła na chwilę oczy i wzięła głęboki wdech. Kiedy w końcu zebrała się w sobie powoli wstała i podeszła do Ellie i Drake'a. Przez chwilę stała milcząc, bo nie umiała dobrać odpowiednich słów. Żadne nie byłyby odpowiednie. Przecież nie mogła powiedzieć: "Przepraszam Ellie, tak naprawdę to nic do niego nie czuję. Po prostu nagle napadła mnie myśl, że powinnam go pocałować, a ja się nie zastanowiłam, tylko jej posłuchałam." Och... To brzmi jakby była taką typowa flirciarą polująca na kolejnych facetów... Przecież ona nie jest takim typem dziewczyny. Spuściła wzrok na swoje dłonie i wzięła kolejny, głęboki oddech, bo zorientowała się, że przez chwilę go wstrzymywała. Chyba nigdy w życiu nie czuła się tak skrępowana!
- Hej, Ellie. To nie tak... To nie Drake... To ja go pocałowałam wbrew woli. Nie złość się na niego, bo to nie jego wina. On... Ja... - Wydukała plącząc słowa. Nawet nie wiedziała co tak naprawdę łączy ta dwójkę, ale czuła, że to coś więcej niż do tej pory jej się wydawało. Czuła, że coś zepsuła. - To naprawdę nie jego wina... On nic do mnie nie czuje... A ja... Ja nie zdawałam sobie sprawy, że wy... Że Drake kogoś... - Mówiła podnosząc wzrok i przesuwając spojrzeniem od jednego do drugiego Puchona. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego jak to całe zdarzenie wyglądało z perspektywy Ellie.
Chyba powinna już wyjść... Już im nie przeszkadzać... Chciała gdzieś uciec i zapaść się pod ziemię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 151
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 294
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4667-eileen-maggie-hemingway#136668
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4668-ziomki-ellci#136692
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4670-poczta-ellie#136733




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Wto Mar 12 2013, 18:17

Szkoda, że wyszło jak wyszło, bo pod względem rzeczy, które nie szły po ich myśli, Ellie i Camille z pewnością mogłyby się dogadać! Cóż za ból, w życiu Eileen naprawdę bardzo mało rzeczy się układało. I kiedy już, już sądziła, że można się do takiego pecha przyzwyczaić, buch, taka tragedia, jejku no. I w tym momencie, taka Hemingway dochodzi do wniosku, że absolutnie nie należy się przyzwyczajać również do rzeczy dobrych, które notabene zdarzają się jej RZADKO, bo może się na tym boleśnie przejechać. Szkoda tylko, że takie przyzwyczajanie się przychodzi niemal automatycznie.
I naprawdę, Ellie już miała wybiec z herbaciarni, udowodnić samej sobie, że jest na tyle silna, żeby zakończyć to wszystko z godnością (albo jakąś jej częścią), ale nie potrafiła, cóż za niespodzianka! Tajemnicą nie było też to, że nigdy nie mogła się na nic zdecydować, nienawidziła też zmian - a to co miała w planach zrobić, miało w sobie aż dwa te składniki!
W efekcie, kiedy Drake ją przytulił, próbowała się wyszarpnąć, ale już po jakiejś sekundzie uznała, że nie ma siły, nie tylko tej fizycznej. Niby od tej całej sytuacji z Jiro była nie do życia, niby jakieś tam dramy, mniejsze lub większe przez to wszystko w sobie przeżywała, ale teraz, przy tych wszystkich ludziach, przy Camille rozszlochała się na dobre, wtulając się w Bennetta, tak jakby on potrafił zaradzić na całe zło tego świata. Bo potrafił, prawda? Zawsze w to święcie wierzyła i do teraz jej nie zawiódł! Bo... wyglądało na to, że i tym razem zrozumiała coś opacznie. Czyżby naprawdę ta sytuacja nie była taka na jaką z początku wyglądała? Może Drake i Camille wyglądali jak ekhm, przyłapani kochankowie, ale czy Drake ją kiedykolwiek okłamał? Nigdy. I miała do niego stu procentowe zaufanie. Kurcze, nie dało się tego wymazać, ot tak. Poza tym, gesty i słowa Camille również potwierdzały to, że Hemingway po prostu nic nie zrozumiała. Znowu, ugh, jaka ona była beznadziejna.
- Ja już nie mogę, naprawdę. - udało jej się wyszlochać, ale w sumie to nie wiadomo ile z tego bełkotu Drake mógł zrozumieć! Nie mogła dojsc do porozumienia ze samą sobą, Ellie nr 1 chciała wybiec stąd i po prostu... sama nie była do końca pewna (tak, tak, pozdrawiamy), przestać istnieć? Na pewno przestać czuć, odrzucić od siebie to wszystko. Natomiast Ellie nr 2 chciała się stąd (tzn. ramion Drake'a, bo wiadomo, miejsce mogło być jakieś inne, przykładowo gdzie byliby tylko we dwójkę) nie ruszać, najlepiej zostać na zawsze.
Kiedy po paru minutach udało jej się uspokoić, dalej nie odrywała się od przyjaciela. Czuła się naprawdę żałośnie, ech. Polecam się postawić na jej miejscu - wszczynasz panikę, tylko dlatego, że najlepszy przyjaciel (już chyba nie tylko) postanowił wybrać się na herbatę do Londynu, po czym widzisz go z drugą przyjaciółką, przeżywasz dramat życia, a później kończysz w jego ramionach jako rozgnieciony emocjonalnie papierek, oczywiście ku uciesze obecnych ludzi. No, także tego, pozdrawiam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Sob Mar 16 2013, 18:18

Drake tymczasem stał wciąż w miejscu, przyciskając Ellie mocno do siebie. Nie chciał, żeby mu nigdzie uciekała. Już raz to zrobiła, na lekcji tajników tarota i wtedy jej na to pozwolił. A teraz... teraz egoistycznie chciał ją mieć przy sobie, bo tak było mu lżej. Nie miał pojęcia, kiedy to się stało, że ta drobna blondynka tak nim zawładnęła. Że dla niej (albo dla siebie) chciał się przed kimś otworzyć i poprosić o pomoc. Czego nigdy, przenigdy nie robił. Ale tym razem zależało mu tak bardzo, że w końcu się przemógł, choć sprawił tym wszystkim wiele bólu. Nie tylko puchonce, ale również Camille. Wiedział, że jej źle, znał ją na tyle, aby wysnuć takie wnioski, choć teoretycznie jej przez ten cały czas nie widział.
Spokojnie słuchał tego, co mówiła krukonka i tylko bezwiednie kiwał głową, na znak, że to prawda. Bo to była prawda. On tego nie chciał, chciał Ellie przecież! Po co miałby ją całować na zajęciach, gdyby zaraz miał lecieć do innej? Przecież nie był typem flirciarza czy casanovy, do tej pory może był w dwóch związkach i to raczej jako gówniarz, kiedy Hemingway była dla niego po prostu najlepszą przyjaciółką z dzieciństwa. Ech, jeżeli więc miała myśleć o nim źle po tych wszystkich latach to... widocznie to nie było niczego warte, ta ich znajomość.
Było mu źle, kiedy puchonka zaczęła tak szlochać, ale nie przestawał jej obejmować, głaszcząc dodatkowo po plecach, tak na uspokojenie. I kiedy wreszcie chociaż trochę doszła do siebie, cmoknął ją w czubek głowy, by postanowić, że trzeba ją stąd zabrać. Znał ją już na tyle, żeby wiedzieć, że chce stąd wyjść. Skierował się zatem do wieszaka, nałożył na Ellie swoją kurtkę, a potem uśmiechnął się przepraszająco do Camille. Nie chciał nic mówić, żeby może nie wynikło z tego kolejne nieporozumienie, ale planował oczywiście odezwać się do przyjaciółki i wszystko wyjaśnić. Tymczasem jednak para studentów Helgi Hufflepuff wyszła z herbaciarni.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 140
Dodatkowo : teleportacja, hipnoza
  Liczba postów : 86
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5156-camille-alice-anderson#150911
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5157-no-chodz-sie-wpisz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5158-noctum




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Pią Mar 22 2013, 21:04

Camille czuła się w tym momencie jakby była największym złoczyńcą na świecie. Powtarzała sobie, że już nigdy więcej pierwsza nikogo nie pocałuje. Głupia! A czy dotychczas nie było jej mottem "Najpierw myśl, potem rób"? W sumie to rzeczywiście najpierw pomyślała, ale głębsza analiza pomysłu gdzieś się zawieruszyła... Patrzyła bezradnie na Ellie i Drake'a. Nie wiedziała co więcej mogłaby powiedzieć. Nie potrafiła wydobyć z siebie więcej słów. Czyżby właśnie straciła jednego z przyjaciół? Czy wybaczy jej coś takiego? Spuściła wzrok na ziemię, bo nie miała odwagi patrzeć im w oczy. Może był to "tylko" pocałunek, ale doprowadziła tym Ellie do płaczu! Nie cierpiała patrzeć na ludzki ból, czy smutek, a właśnie kogoś do tego sama doprowadziła... Może trochę za bardzo to przeżywała, ale była na to zbyt wrażliwą osobą. Zamiast powtarzać sobie, że wszystko się wyjaśni, przewidywała same czarne scenariusze.
Kiedy para zniknęła, ona jeszcze długo stała w miejscu ze spuszczoną głową. Nawet nie widziała tego przepraszające uśmiechu Drake'a. Poczuła jak jej oczy robią się wilgotne. Złapała swoją kurtkę i wyszła z herbaciarni w momencie kiedy zdezorientowana kelnerka przyniosła zamówienie do pustego stolika.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 243
  Liczba postów : 384




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Wto Lip 16 2013, 11:49

Raj na Ziemi dla Wave`a.
Herbaciarnia.
Sam nie posiadał wielkiego zbioru herbaty, ale jako rodowity Anglik miał do niej słabość.
Trafił tutaj kiedyś przez przypadek w jakieś wyjątkowo ponure wakacje. Przyjechał z mamą na zakupy na Pokątną i zostali na jeden dzień, przed powrotem do rodzinnego Manchesteru.
Krukon wybrał się wtedy na wycieczkę sam, jako że nie wyobrażał sobie spędzenia czasu z młodszą siostrą. Nawet nie wierzył, że jeszcze kiedyś będą się zachowywać jak normalne rodzeństwo. Ale mniejsza z tym.
W każdym razie Waverley wybrał się na przechadzkę wzdłuż rzeki i złapał go deszcz. Parasola przy sobie nie miał, a ponieważ siedemnastu lat też nie skończył, więc teleportować się do domu nie mógł. Pozostało mu tylko gdzieś się schronić. Szukając na ślepo w zasadzie, dotarł do herbaciarni.
Wchodząc tu teraz, przypomniała mu się pewna komnata w zamku, gdzie były wszystkie możliwe herbaty. Takie coś chciałby mieć w domu.
Zamówił filiżankę herbaty i usadowił się przy oknie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Hong Kong
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 37
  Liczba postów : 50
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5976-megan-lee
http://looklora@gmail.com




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Czw Lip 18 2013, 20:58

Megan przechadzała się i nagle zauważyła tę małą herbaciarnię. O tak, zdecydowanie tego jej trzeba było, herbaty i chwili spokoju. Dziewczyna zawsze lubiła herbatę, można by rzec, że była od niej wręcz uzależniona. Może i nie pochodziła z Londynu, ale jeśli chodzi o herbatę to czuła się prawdziwą Brytyjką, czyli po prostu nie mogła bez niej żyć. Dlatego właśnie, kiedy zobaczyła tę kawiarnię od razu poczuła, że musi do niej wejść. Wydawało jej się nawet, ze kiedyś jedna z koleżanek jej mamy opowiadała o tej właśnie herbaciarni. Meg wygładziła fałdy na swojej białej sukience na ramiączkach, którą dzisiaj nosiła, poprawiła bransoletkę, tak żeby zawieszka z małym serduszkiem znajdywała się na środku dłoni, przeczesała palcami włosy, które dzisiaj swobodnie spływały jej na ramiona i lekko postukując obcasami beżowych sandałków. Podeszła do lady, zamówiła zielona herbatę i rozejrzała się po sali. Westchnęła cicho, kiedy zobaczyła, że jej ulubione miejsce koło okna jest już zajęte przez jakiegoś chłopaka, a może by tak... Ledwo zdążyła to pomyśleć i już stałą przy jego stoliku.
- Przepraszam, czy mogę się dosiąść? - Powiedziała z uroczym uśmiechem, ale po chwili uświadomiła sobie jak dziwnie musiało to zabrzmieć. - To znaczy... Bo... Tu jest taki ładny widok - wypaliła w końcu, rumieniąc się lekko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 243
  Liczba postów : 384




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Czw Lip 18 2013, 23:05

Dla Waverley`ego pewną tradycją stało się picie herbaty w samotności. Pozwalało mu to na delektowanie się smakiem napoju bez konieczności przerywania na rozmowę.
Przez jakiś czas siedział przy oknie kontemplując widok za oknem i licząc chmury. Dziwny sposób na spędzanie czasu, ale Wave bywał dość dziwny.
Chłopak na ogół wolał samotność, jednakże całkowita izolacja nie była wskazana. Najbardziej lubił czas, który spędzał z Adi. Przyjaciółka potrafiła sprawić, że mógłby się śmiać bez końca.
Ale tutaj jej nie było i Wave spędzał czas sam ze sobą.
W pewnej chwili rozległo się zapytanie o dosiadkę.
Krukon nie był w nastroju do rozmowy, ale nie okaże się ostatnim chamem i nie powie, że nie. Mama i babcia za dobrze go wychowały.
- Zapraszam - powiedział podnosząc wzrok na dziewczynę.
A nuż okaże się ciekawym rozmówcą?
Wszak bardzo mało ludzi zna to miejsce, więc ten kto tu zagląda musi być miłośnikiem herbaty. Może nie takim jak Wave, ale zawsze jakimś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Hong Kong
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 37
  Liczba postów : 50
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5976-megan-lee
http://looklora@gmail.com




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Czw Lip 18 2013, 23:34

Dziewczyna uśmiechnęła się szeroko i usiadła.
- Dziękuję - powiedziała. - Jestem Megan.
Dziewczyna nie chciała się narzucać, mimo że miała straszną ochotę z kimś porozmawiać, więc tylko przyglądała się wspaniałym widokom przez okno i czekała na swoją herbatę. Po chwili zjawiła się kelnerka i postawiła przed nimi dwie parujące filiżanki z herbatą. Meg wybrała swoją i i podniosła ją do ust, ale nie napiła się tylko rozkoszowała się dotykiem ciepłej pary na wargach i zapachem jej ulubionej zielonej herbaty. Może to wydawało się dziwne, ale tak po prostu zawsze robiła, lubiła to. Kiedy już nacieszyła się zapachem herbaty zaczęła ja pić małymi łyczkami obserwując widoki i od czasu do czasu zerkając na chłopaka siedzącego obok niej, zastawiając się co musiał sobie o niej pomyśleć, kiedy tak niespodziewanie się do niego dosiadła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 243
  Liczba postów : 384




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Pią Lip 19 2013, 18:29

Wave nie należał do osób, które nawiązują jakąś relację czy rozmowę z każdą napotkaną personą. Istniało wiele ludzi, które chłopak znał z widoku, ale kompletnie nie pamiętał imienia. Nie kolekcjonował niczego, co uznał za zbędne.
Dla wielu jego życie było nudne, bowiem angażował się tylko w to, co sam uznał, że jest warte jego uwagi.
- Wave - odpowiedział, kiedy dziewczyna mu się przedstawiła.
Krukonowi nie uszło uwadze gatunek sączonej przez Megan herbaty - zielona.
Próbował, ale jakoś mu nie podeszła. Sama w sobie smakowała jakoś tak dziwnie. Z dodatkiem da się wypić. Nie mniej jednak on sam preferował mocną czarną herbatę. Nie przepadał za dolewaniem do herbaty mleka, nawet po mimo tego, że był rodowitym Anglikiem. Nie smakowała mu.
- Nie mogę się przekonać do zielonej herbaty - powiedział w końcu, kiedy siedzieli dość długo, a Megan się nie odezwała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   

Powrót do góry Go down
 

Herbaciarnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 5Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next

 Similar topics

-
» Herbaciarnia pani Puddifoot
» Księgarnia Esy i Floresy
» Herbaciarnia Rozmarzony Hipogryf
» V piętro - Sklep i Herbaciarnia
» Herbaciarnia "Zielony Smok"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
Mugolskie miejsca
 :: 
Tamiza
-