IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Zachodni brzeg jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość




Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Delft, Holandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 30
  Liczba postów : 16




Gracz






PisanieTemat: Zachodni brzeg jeziora   Nie Wrz 23 2012, 15:48


Zachodni brzeg jeziora


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Devon
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 292
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 674
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1383-luke-gringott
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1418-luke-gringott
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1419-luke-gringott




Gracz






PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg jeziora   Nie Wrz 23 2012, 16:16

Malowane twarze prześlizgiwały się pod jego nieobecnymi tęczówkami, które tego dnia przybrały barwę wyjątkowo ciemnych chmur. Nie zachwycały już swoim srebrnym kolorem, a przerażały ciemnością. Szalała w nich burza i deszcz, który spływał po parapecie jasnych długich rzęs.
kssszzz..
Coś trzasnęło, a Luke niecierpliwie otworzył oczy i z ulgą stwierdził, że ma je suche i nadal o niespotykanym księżycowym zabarwieniu. Wstał z łóżka i nie minęła godzina, a już szedł wolnym krokiem po błoniach. Chciał, żeby chłód jego serca zmieszał się z tym, który panował na zewnątrz. Wiatr wyrywający korzenie jego sumienia porywał liście z ziemi na wysokość Gryfona i miotał nimi na wszystkie strony. Nie wiedział w którym momencie znalazł się nad jeziorem, które dziwnym trafem zawsze kojarzyło mu się z Lau. Zapomniał jak wyglądały jej piękne czarne oczy i długie hebanowe włosy, ale nadal pamiętał odcień zieleni w tych dziewczęcych tęczówkach. Ciepło rozlało się po jego ciele, a blady uśmiech zawitał na trzy sekundy na wąskich ustach. Ale po chwili już przestał czuć cokolwiek, bo nawiedziło go wspomnienie, którego z głowy wyrzucić nie umiał.

smutna jesień ozdobiona przez gałęzie w kolorze ciepłego brązu oraz rumiane policzki Pięknej, która szła u jego boku, a co cztery kroki charakterystycznie stukała obcasem o ścieżkę. aleje w durmstrangu o każdej porze roku były piękne, ale to jesienią wywoływały na parze największe wrażenie. dłoń w dłoni, spojrzenie w spojrzeniu, włosy we włosach, usta na ustach. i szczęścieszczęścieszczęście.

Teraz jedynie szok i niedowierzanie, a także spuszczony wzrok, bo nie wiedział czy chce słyszeć myśli TEJ osoby. Stał za nią niepewnie, bo tego spotkania nigdy nie umiał sobie wyobrazić, tak samo jak nie potrafił powiedzieć zwykłego 'cześć'.
ciii..
Podmuch wiatru przyniósł ze sobą zapach pomarańczy, a przez głowę Luke'a przewinęła się myśl, że zmieniła szampon, którym myła swoje piękne kosmyki.
- Zjaśniały ci włosy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Delft, Holandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 30
  Liczba postów : 16




Gracz






PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg jeziora   Pon Wrz 24 2012, 16:03

Jesienny wiatr zawirował wraz z pozłacanymi liśćmi wokół jej głowy, podrywając do góry jasne kosmyki. Cichym świstem szepnął do ucha, pomalował policzki różową farbką. Starał się utulić, uspokoić zamieć i chaos w głowie dziewczyny, śpiewając do snu jedną ze swych kołysanek. Na zewnątrz robiło się coraz chłodniej, a owy chłód stopniowo przenikał jej ciało, wędrując do samego serca. Lodowate dłonie, lodowate myśli, lodowate słowa. Nawet jezioro stało się jakoś mniej spokojne, mniej atrakcyjne w oczach Krukonki. Aura szarości przy ziemi i pod niebem, noce nieskończenie długie, przepełnione tęsknotą. Nie poddawała się jednak, starając odgonić aksamitne mgły, aby poczuć na twarzy ciepło i bliskość promieni.
zjaśniały ci włosy
Opatuliła chustą senność, do kieszeni schowała zmęczenie, melancholia wkradła się do jej dłoni. Ciało przebiegł prąd, przez chwilę czuła, jak paraliżuje jej umysł. Przed sobą widziała tylko pustkę, emanującą i powiększającą się z sekundy na sekundę, wciągającą ją do swojego wnętrza bez chwili wahania, bez szansy na zabranie ze sobą najpotrzebniejszych rzeczy do przetrwania w nicości. Jeden wielki chaos, z którego narodził się świat. Czyżby miał zakończyć się w ten sam sposób?
- Odnalazłam Słońce.
I to właśnie wtedy, kiedy nie było już Nas. Niestety, równie szybko złocista kula wypadła mi z rąk, zabierając ze sobą to, co mi najdroższe.
Kolejne dróg rozdroże znalazła na swej drodze, nie wiedząc, gdzie tym razem zajdzie, aczkolwiek pewna była jednego - że nogi zaprowadzą ją w niewiadome, choć chciałaby chociaż raz ruszyć za zapachem bursztynu morskiego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Devon
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 292
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 674
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1383-luke-gringott
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1418-luke-gringott
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1419-luke-gringott




Gracz






PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg jeziora   Wto Wrz 25 2012, 17:04

Jego serce rozpadło się na milion kawałeczków, gdy wypowiedziała najgorsze dwa słowa. Mieli Słońca szukać razem, żeby ciemność nigdy nie wkradła się między nich, ale było za późno, żeby nad tym myśleć, bo przecież ich już nie ma. Zacisnął dłonie w pięści, aż skostniałe z zimna palce mu zbielały; gwałtownie je rozprostował, a cichy trzask rozległ się po całych błoniach. Bolało fizycznie, ale dusza cierpiała bardziej, bo z każdym oddechem do jego wnętrza wlatywał jej zapach, który kusił, palił i korcił do rzeczy złychzłychzłych.
- To dobrze - bąknął pod nosem, nadal nie patrząc na jej sylwetkę. Czekał aż się obróci, bo wtedy mógłby ulec pokusie i spojrzeć w magiczne oczy i zrozumieć motyw jej podróży do tego miejsca. Nie powinnaś tu przyjeżdżać i burzyć wszystko, co wybudowałem. Znalazłaś Słońce, więc Twoje włosy żyją, ale ja odnalazłem Księżyc w swoich tęczówkach i dzięki temu widzę dalej niż wczoraj, ale bliżej niż jutro.
- To dobrze - powtórzył, po czym kopnął kamień, który odbił się od buta Krukonki. Dziewczyna obróciła się akurat, gdy jesień przyniosła ze sobą silny podmuch wiatru. Luke’owi wydawało się, że jest w jakiejś zagiętej rzeczywistości, bo jej włosy rozwiały się na wszystkie strony, co stworzyło niesamowity efekt. I jedyne, czego w tym momencie pragnął to wizyta chińskiej znachorki, która usunęłaby mu pamięć do dzisiejszego ranka; zakradłaby się, gdy miałby już ciężkie powieki i cichutko wymazałaby tożsamość, jaką znała tylko Anaid.
Ale znachorka nie nadchodziła, za to w kierunku jego zranionego serca mknęła fala, której powstrzymać już nie potrafił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Delft, Holandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 30
  Liczba postów : 16




Gracz






PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg jeziora   Nie Wrz 30 2012, 18:24

Kamyczek z zawrotną szybkością poszybował w jej stronę, naznaczając przy okazji drogę między nimi, krótką alejkę, która tak naprawdę była rozległym labiryntem, pełnym zakrętów i ślepych uliczek. Odwróciła się, nie potrafiąc dłużej poskromić rozpierającej jej ciekawości. Widywała go tylko i wyłącznie w swoich snach, zawsze z tym samym ułożeniem ust, z tym samym księżycowym spojrzeniem, w którym czaiła się pustka, wielka otchłań, dokładnie ta, którą widziała w jego oczach w trakcie pożegnania.
Zadrżała, czując na skraju świadomości muskającą ją obecność Luke'a. Ze zdumieniem stwierdziła, że choć czas, który spędzili osobno upłynął w zastraszającym tempie, to i tak umiejętność czytania z siebie nawzajem jak z otwartej księgi nie przepadła, co było dowodem na to, że nić, która ich połączyła, nie rozerwała się, a tylko naciągnęła i stała bardziej elastyczna, oddalając od siebie. Tak bardzo chciała zmniejszyć dystans między nimi, pogładzić go po bladym policzku. Udać się na jedną z magicznych wież, wtulić w jego klatkę piersiową i siedzieć pod wspólnym, ciepłym kocem, obserwując firmament niebieski, usiany milionami malutkich błyszczących punkcików, które mrugałyby do nich z góry, podpowiadając, którą drogę wybrać.
- Ale Słońce ma to do siebie, że zachodzi w najmniej spodziewanych momentach.
Dzieliło ich od siebie kilka(naście?) małych kroczków, które tak naprawdę były wielką przepaścią. Zamknięte na klucz drzwi z dziurką zatkaną plasteliną musiały mieć jakieś obejście. A może tak naprawdę stały w pustej przestrzeni i można było je po prostu wyminąć, aby znaleźć się na drugim brzegu? Czy potrafiliby przepłynąć jeziora, morza i oceany w jednej, małej łódeczce, siedząc tuż obok siebie? Czy wciąż sobie ufali?
Nie potrafiła odnaleźć odpowiedzi na powyższe pytania w księżycowych tęczówkach, które po raz kolejny zahipnotyzowały i obezwładniły ją swym czarem.



soraski za jakość, K. wiesz, że nie wyrabiam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Devon
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 292
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 674
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1383-luke-gringott
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1418-luke-gringott
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1419-luke-gringott




Gracz






PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg jeziora   Sro Paź 03 2012, 14:33

Nie wspominał pożegnania zbyt dobrze, bo wtedy czas, za pomocą którego określał stan wewnętrzny, rozpadł się na dwie części - zapomnieć i uczynić lepszą. Nie dbał o to, by pielęgnować jej obraz w swoim sercu, w którym panowała wieczna zima. Do czasu. Tak naprawdę teraz wszystko pękło, ziemia, jaka utrzymywała jego ciało, zaczęła się kruszyć. Maleńkie przedmioty w umeblowanym wnętrzu spadały w otchłań, a on zostawał sam w coraz bardziej pustym mieszkaniu. Martwy dom.
Spojrzał jej w oczy - twardo, wnikliwie, w myślach wypowiadając legilimens. Zalała go fala z oceanu Anaid, której nie potrafił za pierwszym razem unieść. Mrugnął, a po fali nie było śladu. Spróbował po raz drugi, jednak tym razem zrobił to delikatniej, ze szczyptą czułości i tęsknoty. Miał tylko cichą nadzieję, że ona tego nie zauważy, co było wątpliwe. Nadal wyczuwał zimnymi palcami klatkę, do której Złotowłosa miała klucz, tak jak i on miał klucz do niej.
Spuścił wzrok. Nie mógł uwierzyć w to, co widzi; jej emocje były niejasne i zakurzone, jakby dopiero co wyciągnęła ścierkę i zaczęła robić porządek.
- Nie udało nam się wyjść ze sztormu - oblepił swoją złość i żal mgłą, żeby dziewczyna nie mogła do końca zrozumieć. Ale jej zastygłe rysy twarzy zdradzały, że uparcie dąży do rozwiązania aluzji.

Z nostalgią w srebrnych tęczówkach spojrzał na jezioro, podchodząc krok bliżej do Krukonki. Minęło tyle czasu, a na przekór obietnicom, że już nigdynigdywięcej się nie spotkają, stoją naprzeciw siebie. Totalnie zagubieni, przeciążeni wspomnieniami i nowymi doświadczeniami, które zdobyli. Jesień tak naprawdę nie kolorowała liści na czerwono, pomarańczowo i żółto - wyniszczała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Delft, Holandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 30
  Liczba postów : 16




Gracz






PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg jeziora   Nie Paź 14 2012, 16:51

Od ich ostatniego wspólnego tańca minęło zbyt wiele czasu, a delikatne kołysanie się w rytm tylko im znanej melodii nie mogło od tak wszystkiego naprawić. Z jednej strony była zła, przepełniona goryczą i niemocą, bo nie raz czuła się przez niego jak ktoś, kto był tylko nędznym dodatkiem, dopełnieniem idealnego obrazu. Anaid zamknięta była w złotych ramach, otulona Słońcem i kwiatami, w przeciwieństwie do srebrnego obramowania, w którym panował Luke.
Zima i Lato.
Z drugiej strony... wciąż w swym posiadaniu miała mały, zakurzony kuferek zamknięty na kłódkę, w którym trzymała listy. Listy pisane jego dłonią, przepełnione jego słowami, myślami, wspomnieniami, planami. Przepełnione Nimi. Czyżby nadszedł czas na odkurzenie świadomości, zrobienie generalnych porządków, podjęcie decyzji, co należy zrobić ze starymi rzeczami? Czyżby miały się jednak jeszcze przydać, powrócić do łask? Czy warto było grzebać w zakamarkach umysłu, w celu odnalezieniu kluczyka, który otworzyłby stare, od dawna nieużywane drzwi? Bała się przez nie przejść, nie wiedząc, co się za nimi kryje. Bała się tego, że wystarczy jedne słowo, a zmięknie, cała złość, wszystkie postanowienia i decyzje odejdą na dalszy plan, a ona totalnie zgłupieje, niemal zapomni o wszystkim.
Niemal.
Bo te wszystkie emocje wciąż gdzieś tam były. Obiecała sobie, że pójdzie na odwyk, gdzie nauczą ją odporności na jego uroki, słowa, kłamstwa. Obiecała sobie, że zawalczy. O siebie.
- Co ty tutaj robisz, Luke?
Dystans między nimi stopniowo się zmniejszał, coraz wyraźniej słyszała jego oddech, bicie serca. Zastanawiała się, czy jej bije tak samo mocno i szybko, niczym mały koliber zamknięty w posrebrzanej klatce, do której kluczyk miał tylko On. Znowu spotkała go na swej drodze, nie zdając sobie sprawy z tego, że to przeznaczenie rządzi światem, układa odpowiednie scenariusze i przydziela role, które ona siłą rzeczy musi odegrać. Nie chciała posłać go do diabła, mimo że przez tak długi czas wydawało jej się, że wcale nie chce go widzieć. Najbardziej chciała, żeby został. To przyciąganie było silniejsze od wszystkich innych uczuć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Devon
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 292
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 674
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1383-luke-gringott
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1418-luke-gringott
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1419-luke-gringott




Gracz






PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg jeziora   Sro Paź 24 2012, 17:26

Wspólne tango na morzu zakończyło się już dawno, w chwili gdy po raz ostatni musnęła ciepłym palcem jego policzek, odwróciła się i odeszła. Wielokrotnie wspominał tamto zdarzenie, analizował, szukał swojej winy, ale tak naprawdę nie potrafił, bo wszystko co robił było złe. I chociaż o tym wiedział to nie chciał się otwarcie przyznać do zlodowaciałego serca, bo kto normalny tak robi? Jednak skoro stali już tak blisko, zaczęli powoli kołysać się w rytm muzyki to.. dlaczego by nie zacząć nowego tańca? Walc na jeziorze.
Potrząsnął delikatnie głową, żeby wyzbyć się tych myśli, przecież to i tak nigdy nie dojdzie do skutku. Nie mógł, a nawet i nie chciał znów z nią tańczyć, chociaż momentami serce podpowiadało zupełnie co innego. Ciążyło nad nimi mroczne fatum, które oplatało ciasno ich klatki piersiowe i nadgarstki. Mimo wszystko.. nie sposób zliczyć kilometry, jakie ich dzielą.
Oboje mieli o siebie zawalczyć, ale właściwie ta chwila wszystko utrudniła. Bo o wiele ciężej jest być na odwyku, podczas gdy pożądana rzecz jest na wyciągnięcie ręki. Przeniósł wzrok na nowy punkt, nie chciał widzieć ani jej ani wzburzonej wody jeziora. Najlepiej w ogóle byłoby pozbyć się tego zmysłu, patrzenie bolało tysiąc razy bardziej niż nieobecność Anaid przez ten długi rok. Czas ciągnął się jak nitka pajęczyny latem, ale teraz nie było mowy o słońcu. Wszystko przygotowywało się do snu zimowego i Luke nie był wyjątkiem. Oddzielił w umyśle rzeczy dozwolone od zakazanych, żeby nawet najgorszy wieczór nie umiał otworzyć puszki Pandory.
- Uczę się, od kilkunastu miesięcy próbuję odnaleźć się wśród nowych korytarzy i jak na razie całkiem dobrze mi idzie - odpowiedział, dając jej do zrozumienia, że świetnie sobie bez niej radzi, że daje radę, że jest fantastycznie.
- A ty?
A ty kim, kim dla mnie chcesz być? Wybierz sobie rolę, zagramy w nowym teatrze, na nowej scenie, może być lepiej. Ale już nie licz na bycie bohaterem głównym. Czeka cię wątek poboczny, ot, mały epizod.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Delft, Holandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 30
  Liczba postów : 16




Gracz






PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg jeziora   Czw Gru 27 2012, 20:15

A kiedyś byli przecież nierozłączni. Teraz stali naprzeciw siebie jak obcy ludzie, choć w głowie kołatało się miliony myśli i wspomnień.
czy wciąż jesteś taki, jakim cię pamiętam, luke?
Los rozłączył ich na pewien okres czasu, a podczas niego wiele się zmieniło. Nie wiedziała, czy te zmiany w jakikolwiek sposób wpłyną na ich wzajemną relację, nie wiedziała, czy kiedykolwiek będą w stanie spojrzeć na siebie w ten szczególny sposób. Nie chciała pamiętać, nie chciała o nim myśleć. Usilnie starała się wymazać go z pamięci, ale jego nazwisko było wpisane w księgi jej życia wiecznym piórem. Każde z nich wędrowało inną, własną ścieżką. Wspólna łąka, na której już dawno przekwitły złociste mlecze została zalana przez fale oceanu. Pozostał tylko szum traw i wiatru, który rozbrzmiewał dookoła, niczym dwa serca wybijające wspólny rytm.
- Chyba staram się odnaleźć właściwy szlak, którym mogłabym podążać. To tylko jeden z kolejnych kroków.
Chyba? Nie była pewna. Teraz nie wiedziała zupełnie nic. Może powinna zrezygnować, zanim zawróci na niewidocznej ścieżce utkanej ze wspomnień, aby móc po raz kolejny stąpać bosymi stopami po znanej, wydeptanej trawie. Może powinna była odejść, zanim pozwoliła sobie na powrót pamięcią do chwil jej drogich, ale i sprawiających ból. Bo czy naprawdę była wtedy szczęśliwa?
Była.
Do czasu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311




Gracz






PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg jeziora   Czw Mar 28 2013, 12:59

Czy nie miała tu być lekcja? Każda lekcja jest dobra, aby zapomnieć o problemach i na chwilę się odciąć od świata kretynów, idiotów i reszty plebsu. A więc to było głównym powodem, dla którego Laila kilkadziesiąt minut temu podniosła się z łóżka i wcisnęła się w mundurek, którego miała już serdecznie dosyć... Po prostu codziennie to samo... Beznadziejnie. Coraz więcej przyklejających się fałszywych przyjaciół i dziwnych istot pozaziemskich, które sugerowały, że spała z Sorley'em. Przecież to już były ich wymysły. A tego dziewczyna się bała najbardziej, że oni wymyślą coś takiego w co uwierzą tłumy. Ale najwidoczniej plotki były silnym źródłem radości dla byle jakich ludzi... No dobra. W związku z tym, że potrzebowała po prostu aprobaty od kogoś normalnego, to sięgnęła po torbę i szybkim krokiem wyszła z zamku... To nic, że było za wcześnie i ogólnie była sama samotna, bo wszyscy patrzyli na nią, jak na brudne dwa złote. Do tego Herka ją obciążyła dodatkowo jakimiś rewelacjami i to ją przerosło, a więc co teraz mogła zrobić? Uśmiechnąć się do losu.
Faktycznie zatrzymała się nad brzegiem jeziora i przejechała wzrokiem po pustce, która ją tu otaczała. Jeszcze siebie nie zaczęła nienawidzić, ale chyba była już blisko tego stanu, więc będzie można odstawić ją do psychiatryka. Mhm. Złożone zaklęcia dobra rzecz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 30
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 150
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 165
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5325-charlie-brown
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5331-relacje-czarliego-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5326-charlie-brown




Gracz






PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg jeziora   Czw Mar 28 2013, 19:51

Charlie założył na siebie kurtkę i szybkim krokiem opuścił gabinet. Miał zamiar być chwilę przed czasem, pasowałoby trochę ogarnąć tamto miejsce, w końcu pada deszcz. Przeszedł szybko przez salę wejściową, powodując echo jego ciężkich butów, założył kaptur na głowę i wyszedł z zamku. Skierował się w stronę brzegu jeziora, na którym miała odbyć się lekcja. Specjalnie wybrał to miejsce, miał zamiar lepiej poznać uczniów, no i zrobić swego rodzaju lekcję otwartą dla wszystkich, w końcu dobrze jest ogarnąć te wszystkie twarze. Po chwili dotarł nad brzeg jeziora. Tak, ciemno wszędzie, mokro wszędzie. No nic, jakoś to ogarnie. Wyciągnął różdżkę, zakreślił nią dość duży obszar i wymruczał kilkukrotnie zaklęcie. To osłoni ich od deszczu. Wycelował różdżkę i stworzył ognisko. No, to sprawi, że będą wiedzieć, gdzie mają iść. W blasku ognia zobaczył dziewczynę, siedzącą niedaleko. No tak, musiał ją przeoczyć. Podszedł bliżej i uśmiechnął się serdecznie.
-Hej. Przyszłaś na lekcję, tak? - zapytał i stanął obok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Cambridge
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 79
  Liczba postów : 97




Gracz






PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg jeziora   Czw Mar 28 2013, 20:16

Cornelia zjawiła się na zapowiedzianej lekcji przed czasem. Było to aż dziwne, bowiem nigdy nie należała do osób specjalnie punktualnych. Półroczna nieobecność w szkole zrobiła jednak swoje i aż emanowała z niej chęć wyjścia do ludzi. Spotka znajomych, porozmawia. Cudownie! Ubrana była w zwiewną, błękitną bluzkę i ciepły, beżowy kardigan. Do tego wszystkiego założyła ciemne rurki i buty na koturnach. Włosy dokładnie rozczesała i pozostawiła je samym sobie, aby swobodnie opadały na wątłe ramiona szesnastolatki. Paradoksalnie, mimo półrocznego pobytu w domu i pysznej kuchni matki, dużo schudła. Nie wiedziała kogo spotka jako pierwszego, ale widok Laili Howett bardzo ją ucieszył. Puchonka była dobrą koleżanką Cornelii, często znajdowały się na tej samej imprezie. Przyjaźń to za duże określenie dla ich relacji, ale znały się już długo i dobrze. Ślizgonka była wręcz pewna, że nie obędzie się bez pytań o to, gdzie podziewała się przez pół roku. No cóż. Ale na to była akurat przygotowana. Podeszła do panny Howett z szerokim uśmiechem na ustach.
- Cześć! Dawno się nie widziałyśmy, co u Ciebie? - powiedziała sympatycznym tonem. Trzeba znowu wbić się w życie towarzyskie, panno Villiers. Nie ma rady. - Jak tam życie w Hogwarcie? Mam nadzieję, że nie ominęły mnie jakieś dobre imprezy. W gruncie rzeczy, to można by było coś zorganizować! - odparła, śmiejąc się. Dopiero później zauważyła stojącego nieopodal profesora Browna. - Dzień dobry, panie Brown. - przywitała się i skinęła głową. Kurczę, trzeba będzie się zapisać na jakieś korepetycje, bo z materiałem na pewno na bieżąco nie była.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Sheffield/Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 193
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5149-jude-chelsea-jackson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5154-hey-jude?highlight=jude
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5159-platon?highlight=platon




Gracz






PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg jeziora   Czw Mar 28 2013, 20:20

Trzeba wykonywać obowiązki puchona, więc i Jude postanowiła przywlec się na lekcję. Spodziewała się, że wpadnie tam na Lailę, jakże mogło być inaczej? Przecież one zaliczały praktycznie wszystkie organizowane zajęcia. Pewnie liczyły po cichu na to, że jakimś cudem się czegoś nauczą. Biedne, niewinne, małe puchoniątka, takie ciamajdy w ubraniach.
Sporo problemów sprawiło Jude dotarcie na brzeg zachodni jeziora. Potrafiła dojść na wschodni, nawet na północny, ale zachodni był jedną, wielką zagadką, trudną do odgadnięcia i skomplikowaną. Nie miała do kogo się podczepić, nikt w środku nie wydawał się wychodzić. Małe, leniwe szuje. Zamiast jej pomóc i jednak zaliczyć kilka lekcji to nie, wiolą zostać i robić dzieci głupoty. W końcu udało się jej, ale bardzo możliwe, że we włosach miała liście. Z tego wszystkiego zapomniała sprawdzić. Pustka. Właśnie to zobaczyła. Jedna, wielka pustka, którą psuł nauczyciel i Laila. Źle, to bardzo źle. Ona chciała wtopić się w tłum innych uczniów, pozostać niezauważoną jednostką, która będzie mogła spokojnie walczyć z własnymi myślami, nie przejmując się natrętnym wzrokiem kogokolwiek. Westchnęła ciężko i podeszła trochę bliżej. Nawet fakt, że była mokra od deszczu jej nie przeszkadzał. Zaraz pewnie wyschnie, bo tu już nie padało. I to ją zastanowiło.
- Dzień dobry. - Przywitała się cicho, bo tak wypadało i posłała Howettównie mały i nieco smutny uśmieszek. Puchonka rozmawiała z jakąś dziewczyną, kogoś jej przypominającą, a jednak jakąś obcą, wiec Jude postanowiła im nie przeszkadzać. Stanęła spokojnie i zadarła głowę, przyglądając się niebu. Było ciemne. Ciemne i piękne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 30
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 150
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 165
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5325-charlie-brown
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5331-relacje-czarliego-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5326-charlie-brown




Gracz






PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg jeziora   Czw Mar 28 2013, 20:30

-Dzień dobry - odparł z uśmiechem na twarzy. Po chwili stanął koło ogniska i zwrócił się do zebranych osób. [/i ]Dobra, skoro jest już kilka osób, to chyba możemy zaczynać. - [i]Spojrzał na zebranych i uśmiechnął się. Dziwne było stać jako nauczyciel przed osobami, które były zaledwie kilka lat młodsze. No nic, chociaż będzie mógł wyczaić z kim się da imprezy ogarniać. Ja nazywam się Charlie Brown, właściwie to jest moja pierwsza lekcja, tak, wiem, dość nietypowo w środku semestru. Wydaje mi się, że będzie nam się w miarę fajnie pracować, postaram się robić raczej nacisk na praktykę, więc zbędnymi pracami domowymi Was nie zamęczę. Dzisiaj chciałbym zrobić w miarę luźną lekcję, tak na zapoznanie.
Uczniowie do klas VII włącznie... proszę Was, abyście zamrozili za pomocą zaklęcia Glacius zamrozili jak największy kawałek jeziora. Studentów natomiast proszę o ożywianie tych kukiełek - w tym momencie wysypał z worka mnóstwo kukiełek małych zwierząt - za pomocą zaklęcia Piertotum Locomotor. No, do roboty!

(Glacius - 1 rzut kostką
1 oczko - z różdżki wysypuje się snop iskier
2 i 3 oczka - powierzchnia wody bulgocze
4 oczka - woda zmienia się w masę galaretowatą
5 i 6 oczek - zaklęcie udane, woda zamarza

Piertotum Locomotor - 1 rzut kostką

1 oczko - nic się nie dzieje
2 i 3 oczka - kukiełka zapala się
4 oczka - kawałek kukiełki ożywia się
5 i 6 oczek - cała kukiełka staje się żywa)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Bristol
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 648
Dodatkowo : rezerwowa szukająca
  Liczba postów : 982
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3996-clara-hepburn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3997-moja-mala-blondyneczko#119583
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3998-listy-do-panny-hepburn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7180-clara-hepburn




Gracz






PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg jeziora   Czw Mar 28 2013, 21:12

Clara już wręcz od rana przysięgała sobie, że na tę lekcję się nie spóźni i na polanie będzie jeszcze przed nauczycielem (bez śmiechu proszę!). Naprawdę chciała przyjść na czas, ale kiedy już, już miała wychodzić z dormitorium, jej wzrok przyciągnęła niedbale rzucona na sofę książka. Ech, chętnie zdzieliłaby kogoś za takie traktowanie tego papierowego dobra w twardej oprawie, no jak Merlina kocham! Oczywiście Hepburn nie byłaby Hepburn, gdyby chociaż na chwilę nie przysiadła na oparciu kanapy, chcąc dowiedzieć się cóż to za książkę znalazła. I jak się można domyślić, już zapomniała, że przed momentem było jej tak śpieszno na lekcje!
Jednakże po niesamowicie długim czasie jakiś dwóch minut, książka wylądowała tam gdzie Clara ją znalazła, bowiem okazała się jakimś starym i chyba niezbyt aktualnym podręcznikiem do eliskirów, co za ból! I oczywiście teraz dziewczyna nie dziwiła się temu, kto tę starą, zapyziałą księgę tak potraktował!
Gryfonka ponownie zawiązała na szyi szalik w kolorach gryfolandi, znów zaczęła przymierzać się do wyjścia, ale w końcu ciekawość i wątpliwości, które zaczęły rodzić się w tej blond główce wygrały i dziewczyna znów klapnęła na oparcie kanapy - a bo Harry Potter to znalazł przecież dziennik Księcia Półkrwi, czy jak mu tam było, prawda? Może ten też ma w sobie jakąś tajemnicę?
Niestety chyba nic w sobie nie krył, albo po prostu to Clara nie mogła nic znaleźć, hm! W każdym razie nie zwlekając już więcej, nawet nie chcąc spojrzeć na zegarek stojący w dormitorium, w końcu wybiegła.
Droga na błonia i na brzeg jeziora również trochę jej zajęła, więc cóż, znów się spóźniła! Takie życie, przykład dawała w innych kwestiach, HEHE.
- Przepraszam za spóźnienie, coś mnie zatrzymało! - usprawiedliwiła się w ten wręcz cudowny sposób, ale żeby już nie przeciągać niepotrzebnie, wysłuchała instrukcji, wyciągnęła z kieszeni w środku szaty różdżkę (odetchnęła z ulgą, kiedy poczuła ją w dłoni, bo często zdarzało się tak, że przychodziła na lekcje bez różdżki, ups) i podeszła do samego brzegu jeziora.
- Glacius! - wypowiedziała pewnym siebie głosem, ale woda tylko zabulgotała, hell no!
- Ojaaaa no, jestem azaklęciowa, przykro mi. - westchnęła, a drobne ramionka opadły w geście zrezygnowania. Do niewątpliwie długiej (hehe) listy talentów Hepburn chyba nie można było dopisać talentu w rzucaniu zaklęć, ech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311




Gracz






PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg jeziora   Czw Mar 28 2013, 21:18

Piąteczka. Cool

Uśmiechnęła się lekko i nawet nie zauważyła, kiedy przybył profesor. Chyba zaczął szaleć, bo nagle przestało padać i ogólnie jakaś dobra faza, bo mówił do niej akurat wtedy, kiedy rozważała pójść się utopić. A co jej tam. Jak lubi tak ma. A tu teraz dialog trzeba prowadzić.
- Tak. Przyszłam na... - Ale nie zdążyła odpowiedzieć, bo na horyzoncie pojawiła się... Eee Villiers? Ale o co chodzi? Jak to? Ona myślała, że Cornelia już nie wróci i wylądowała w Beauxbatons. Co to wszystko miało znaczyć? Mimo to uśmiechnęła się lekko do koleżanki i spokojnie ją sobie obejrzała. Eee. No proszę... Nie wyglądała tak tragicznie i przyszła na lekcje, więc jak widać wszystko się dobrze układało.
- Cześć Corn. Kiedy wróciłaś? - Spytała, choć chyba wiedziała, że to musiało być wczoraj lub przedwczoraj skoro żadna z jej koleżanek o tym nie powiedziała w dormitorium. Rodzeństwo Villiers słynęło z tego, że każdy o nich wiedział i nietrudno było ich rozpoznać, do tego nigdy nie występowali razem. Zwykle oddzieleni i tacy no inni. Charakterystyczni.
- Co Cię tak długo trzymało na wakacjach? - Była ciekawa jakie kłamstwo jej sprzeda, a wręcz pragnęła usłyszeć jakąś bajkę. A potem? Potem przerwała swoje rozważania o Villiers'ównie bo musiała przenieść swój wzrok na Jude, która nawet się z nią nie przywitała. No dobrze. Najwidoczniej wszyscy byli ważni, ale nie Laila. Już kiedyś miała taką przyjaciółkę i wolała uniknąć po raz drugi takiej sytuacji, więc ominęła Dżud wzrokiem i z bólem serca zwróciła się do nauczyciela. W sumie nie był taki stary, może faktycznie będzie całkiem w porządku? Wiele by dała, aby nie był kretynem. Mhm.
Zaraz potem rzucił jakieś szalone zadanie, więc wyjęła różdżkę i z pełną złością obserwowała wszystko, co się ruszało. Może i była Puchonką, ale denerwował ją olewawczy stosunek do jej osoby, więc z przyjemnością wykonała zadanie od nauczyciela:
- Glacius! - Rzuciła z wyczuwalną furią, a woda natychmiast zamarzła, jakby prosiła się oto od dawna. No cóż. Laila musiała gdzieś się wyładować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 30
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 150
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 165
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5325-charlie-brown
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5331-relacje-czarliego-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5326-charlie-brown




Gracz






PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg jeziora   Czw Mar 28 2013, 21:23

Ujrzał dziewczynę, która nieco spóźniła się na lekcję. Nie miał jej tego za złe, przywitał ją z uśmiechem na ustach i obejrzał poczynania w rzucaniu czarów. Za pierwszym razem nikomu nie wychodzi, stwierdził i podszedł do dziewczyny.
-Trzymaj rękę pewniej, nie ruszaj nią. Wymów wyraźnie zaklęcie i lekko pchnij różdżkę w kierunku celu. Jestem pewien, że Ci się uda - doradził i przeczesał jej blond włosy. O, już ją polubi! Przeszedł się kilka razy, obserwując wyczyny innych i sam machnął różdżką w kierunku wody, pokazując jak właściwie użyć zaklęcia. Wydawało mu się, że dobrze zrobił, zaczynając od niezbyt skomplikowanego zaklęcia. O, tej dziewczynie się udało!
-Brawo! 10 punktów dla Puchonów, panno...? - zapytał dziewczyny, której się udało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Cambridge
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 79
  Liczba postów : 97




Gracz






PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg jeziora   Czw Mar 28 2013, 21:35

Bacznie przyglądnęła się nauczycieli. A więc był nowy. Sprawiał wrażenie dość sympatycznego, choć Cornelia należała do osób, które do belfrów podchodziły raczej z dystansem. Nie lubiła się z nimi szczególnie spoufalać, zawsze była raczej na dystans. Nigdy nie miała jakiś nadprzeciętnych relacji z profesorami, przynajmniej jak na razie.
- Przedwczoraj wieczorem. W sumie to nawet jeszcze nie zdążyłam opuścić dormitorium. To moje pierwsze wyjście do ludzi. - powiedziała z uśmiechem. Zauważyła, że na lekcje dotarły jeszcze dwie inne uczennice. Jude Jackson i Clara Hepburn. Nie znały się jakoś szczególnie dobrze, ale Ślizgonka należała do osób, które znają wszystkich z imienia i nazwiska. Skinęła głową najpierw do jednej, potem do drugiej. Trzeba się jakoś przywitać, prawda? Potem znowu obróciła się do Laili.
- Smocza ospa. Okropieństwo, uwierz mi. - odparła i wzdrygnęła się lekko, aby zaznaczyć niechęć do choroby. Była chyba dobrą aktorką, wiec wszystko raczej wyglądało naturalnie. Przynajmniej miała taką nadzieję. Kiedy usłyszała polecenie nauczyciela, wyciągnęła różdżkę i zaciskając wargi mocno skupiła się na zaklęciu. Nie była pewna, czy jej się uda. W gruncie rzeczy bardzo długo nie używała magii.
- Glacius. - rzekła, stuprocentowo myśląc o pożądanym efekcie! I bam, udało się! Woda zamarzła wręcz idealnie, co równocześnie ją zaskoczyło i ucieszyło. Może nie będzie tak źle z tymi zaległościami.
- Wiesz, Laila, musimy się kiedyś na spokojnie spotkać. Poopowiadasz mi o jakiś aferach, romansach i tym podobne. Jestem spragniona nowości! - zaśmiała się i odgarnęła blond kosmyki, które przez podmuch wiatru znalazły się na jej twarzy. Nie mogła doczekać się prawdziwej wiosny. Osobiście o wiele bardziej preferowała gorące lato, choć zdawała sobie sprawę, że na nie musi jeszcze trochę poczekać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 30
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 150
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 165
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5325-charlie-brown
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5331-relacje-czarliego-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5326-charlie-brown




Gracz






PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg jeziora   Pią Mar 29 2013, 11:24

Nie spodobało mu się spojrzenie, którym uraczyła go Ślizgonka. Nie pozostał jej jednak dłużny i rzucił jej krytyczne spojrzenie, dając do zrozumienia, że udane zaklęcie było raczej wynikiem szczęścia, niż umiejętności. Ach, niech żyją uprzedzenia. Dobra, oliwa sprawiedliwa, poza tym, Slytherin może.
-Dobrze, Villiers, 10 punktów dla Slytherinu. Skupcie się wszyscy, niech lód zamarznie!
Okej, gadka-szmatka ogarnięta, teraz znów popatrzy, jak oni rzucają zaklęcia i trochę się ponudzi. Spojrzał na leżące na ziemi kukiełki. Nie przyszedł żaden student, który mógłby je zaczarować, a obecni byli zbyt młodzi na opanowanie zaklęcia. No nic, trudno. Jakby od niechcenia machnął w kierunku kukły królika i szeptem powiedział: Piertotum Locomotor sprawiając, że zaczął skakać po trawie. Okej Brown, jak na pierwszą lekcję i tak źle nie jest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 235
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 320
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5127-alan-howett#150298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5128-krejzi#150348
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5130-alanik#150354




Gracz






PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg jeziora   Pią Mar 29 2013, 13:53

Widowiskowe spóźnienie czy zaskakująca punktualność? Dziś wygrało to pierwsze i to bynajmniej nie dlatego, żeby zwrócić na siebie uwagę, ale dlatego, że Alan ciągle myślał tylko o jednym: będę ojcem. Ta myśl kłębiła się w jego głowie bez przerwy i nieustannie domagała się jakiejś interwencji. Jednak on nie wiedział, jak interweniować. Sam fakt, że jego przyjaciółka zaszła z nim w ciążę, w dodatku po pijaku, była nie do przyjęcia. Dobra, może niekoniecznie o to chodzi, lecz o to, że miało nie być zobowiązań i niechcianych problemów. Nigdy. No, na jedno wychodzi. Jeszcze nawet nie ukończył studiów, poza tym co ma zrobić z Herką? O wiele pewniej by się czuł, gdyby to Jude była z nim w ciąży, ale na małe Analojudki musimy poczekać jeszcze kilka lat. Swoją drogą, miałyby naprawdę, jak to się mówi, zryte banie i to byłaby mieszanka wybuchowa!
Teraz zaś Howett dotarł na wyznaczone miejsce, gdzie odbywała się lekcja. Trwała już od kilkunastu minut, a może się kończyła? Ups. Wyplenił z głowy wszelkie wątpliwości i powrócił jego dawny humor.
- Witam wszystkich! - no, bo co byłoby, gdyby nikt nie zauważył jego jakże spektakularnego przyjścia? Okej, może nie było takie spektakularne jak zazwyczaj, ale można to wytłumaczyć ostatnimi wydarzeniami. - Może mi ktoś powiedzieć, co mamy zrobić? Jude?
To było zamierzone, podszedł do niej jak gdyby nigdy nic. Nie oszukujmy się, to nie pora na tego typu rozmowy. Nawet jego ziomalska koszulka (bo tylko takie nosił), była jakaś taka... wyblakła. Przynajmniej analowski uśmieszek numer 28, jest na swoim miejscu...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Sheffield/Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 193
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5149-jude-chelsea-jackson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5154-hey-jude?highlight=jude
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5159-platon?highlight=platon




Gracz






PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg jeziora   Pią Mar 29 2013, 14:17

W życiu by nie pomyślała, że Laila może to jej mało czułe powitanie jakoś źle odebrać. Więc nie myślała o tym. Nawet nie zauważyła obrażonej mordki Howett. Zajęła się sobą i głupim wywodem na temat ciemnego nieba, z którego powinien padać deszcz, a nie pada. Głupiutka. Nie zauważyła nawet, że wszyscy zajęli się zamrażaniem jeziora. Ona sama czuła się zamrożona w czasie i przestrzeni. Jedno pchnięcie, upadek na ziemię, a rozbiłaby się na miliardy kawałków. Dlaczego myślała o takich rzeczach publicznie? Musiałą doprowadzić się do porządku, zająć czymś innym. Spojrzała na Lailę, potem na jej koleżankę, potem na kilka innych twarzy. Słyszała wypowiadane przez nich zaklęcie, westchnęła więc ciężko i ustawiła się jakoś pokracznie. A co, jeśli znowu wybuchnie jej w twarz? Albo jeszcze gorzej, wysadzi kogoś w powietrze? Tamta lekcja była pewnie taką zapowiedzią wszystkich jej pechowych wypadków, aż dziwne, że wychodząc z zamku nie potknęła się na schodach i nie skręciła karku. Może zostałaby wtedy szkolną legendą? O tak, z pewnością!
- Glacius. - Powiedziała cicho. Pewnie za cicho. Zagłuszyło ja czyjeś radosne powitanie, przez które prawie upuściła różdżkę. Przygryzła policzek od wewnętrznej strony i spojrzała na wodę. Bulgowała. ONA PO PROSTU BULGOTAŁA. Ale nie była samotna, bo dziewczynie obok stało się to samo! Uśmiechnęła się do niej lekko i bezradnie. Jak dobrze! Po chwili jednak patrzyła na nią z jakąś taką dziwną miną, zastanawiając się, czy to już pora zwijać się z lekcji, czy może ma odpowiedzieć Analowi. To chyba było nieładnie. Tak się patrzeć na koleżankę, a jednocześnie być nieobecną. Westchnęła po raz kolejny i odwróciła się do chłopaka. - Coś pewnie...z tymi lalkami. - Które swoją drogą były przerażające!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311




Gracz






PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg jeziora   Pią Mar 29 2013, 14:29

Tak. Wszyscy bardzo się cieszą, że Laila jest na tyle urocza, że jej wyszło. Czy oby profesor nie zapytał jej o nazwisko? Mm... Chyba tak. Za chwilę odpowie coś Cornelce, ale na razie zajęła się przypatrywaniem innym...
- Eee, Howett panie profesorze. To moje nazwisko. - Cudownie. Ostatnio w ogóle się nie cieszyła, że takowe posiada, ale to nic. Na pewno się ułoży. Jeśli nie tu, to po drugiej stronie... To musiało zabrzmieć dramatycznie, ale najwidoczniej taka dzisiaj była... Dziesięć punktów dla Puchonów to spory prezent dla jej słodziasznych przyjaciół, którzy podkradali sobie nawzajem słodycze... Wielokrotnie wytykano Laikowej, że powinna być w Gryffindorze. Mało osób wiedziało, że odmówiła tiarze i po prostu poprosiła o Hufflepuff. Nie wiadomo czy to dlatego, że nie chciała być z bratem w domu, a może dlatego, że chciała czemuś w sobie zaprzeczyć. Mimo to udało się jej dopiąć swego i jakoś się udało. Teraz popatrzyła na Cornelię, która chyba prosiła ją o wyrecytowanie najnowszych ploteczek.
- Jasne Corni. Jeśli chcesz możemy iść gdzieś po lekcji. - Uśmiechnęła się lekko i zaraz potem zaczęła znów słuchać nauczyciela, ale jakby nadal komentowała wywód Villiers. Ospa? Serio? Może kiedyś w to uwierzy, ale na razie i tak nie miała zamiaru błagać oto... Może innym razem.
A zaraz potem pojawił się jej brat. Jakoś niespecjalnie się ucieszyła, ani nie podbiegła się przywitać. Przybrała ten dziwny wyraz twarzy i czekała na kolejne polecenie kochanego nauczyciela...
- A może Corni już sobie pójdziemy? - Zaproponowała, jakby zastanawiała się czy nie dojdzie do konfrontacji. Jeśli szybko nie znajdzie Hery to wpadną w spore kłopoty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 235
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 320
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5127-alan-howett#150298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5128-krejzi#150348
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5130-alanik#150354




Gracz






PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg jeziora   Pią Mar 29 2013, 17:19

Nadal nie wiedział, co zrobić z kukiełkami, bo odpowiedź Jude niewiele mu pomogła. Nerwowo rozejrzał się po zebranych, może ktoś inny już wykonał zadanie? Nie? A to pech. Zaczął zwyczajnie ciskać pierwszymi zaklęciami, które przyszły mu na myśl, któreś trafi, na pewno. Kukiełka podnosiła się i opadała, przeleciała nad głową jego siostry i okrążyła w powietrzu dookoła Jude, a na samym końcu jej kawałek ożył. Dokładniej zaczęła sama chodzić, niestety reszta jej ciała - tułowie, ręce i głowa - wciąż pozostawały w bezruchu. Chyba nie o to chodziło.
Cóż, zajęcie się lekcją wcale nie spowodowało, że uczucie niezręczności i obaw zniknęło. Nie, przecież Jude również nie jest z tym łatwo. To całe zamieszanie... Po co to wszystko? Jaki on momentami był głupi - akurat wtedy, kiedy zaczęło mu zależeć, pierwszy raz od kilku lat, akurat wtedy musiał coś spieprzyć. Są ludzie i są Anale.
- Hm, chyba mi nie wychodzi - próbował zagadać do Jude, co swoją drogą było dosyć dziwnym zjawiskiem. Rozmowa zawsze przychodziła mu z łatwością, a teraz? Teraz zachowuje się prawie jakby nie był sobą, tylko jakimś nędznym, cichym nieśmiałkiem, który ma trudności z kontaktowaniem się z otoczeniem, bo jest nienormalny. - Jude, co myślisz o tym wszystkim? Tylko szczerze. Pewnie jesteś na mnie wściekła.
Nono, nie będzie owijał w bawełnę. Gdyby sytuacja nie była tak krytyczna, wykrzyczałby teraz "będę ojcem" - przynajmniej ludzie mieliby o czym gadać, hehs - ale taki scenariusz przewidziany jest raczej na kilka lat później, kiedy będzie ojcem Analojudków, nie Analoherków. Byle odwrócić swoją i innych uwagę od tego tematu, próbując tym samym uczynić go nieco mniej poważnym, zwrócił się jeszcze do siostry:
- Ej, Laila! Co my mieliśmy z tymi kukłami zrobić? One są straszne.
"Prawie jak ty", dodałby jeszcze, ale jakoś nie był w nastroju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Cambridge
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 79
  Liczba postów : 97




Gracz






PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg jeziora   Pią Mar 29 2013, 18:12

Uwadze Cornelii nie uszło spojrzenie, jakim obrzucił ją nauczyciel. Oho, kolejny profesor zaliczany do listy tych, którzy działają jej na nerwy. Przyjrzała mu się dokładniej i już w głowie wyryła sobie opinię. Wymuskany, przesadnie dbający o siebie. Pedał. Przewróciła oczami, choć 10 punktów dla Slyhterinu ją uradowało. Im więcej, tym lepiej. Po raz drugi zwróciła się w stronę Laili.
- Nie sądzisz, że ten Brown jest jakiś dziwny? Już go nie lubię. - stwierdziła, ponownie posyłając nauczycielowi nieco oziębłe spojrzenie. Ha, jak będzie się jej nudzić, to porobi sobie z niego żarty. Na to zawsze miała czas. Na lekcję przybywało coraz więcej osób. Kojarzyła wszystkich, Alana szczególnie. Byli przyjaciółmi i umieli się naprawdę dobrze dogadać. Uśmiechnęła się szeroko w jego kierunku. On też pewnie zdziwił się, że pojawiła się w zamku.
- Nie wiem czy po lekcji, bo jeszcze nie jestem do końca rozpakowana, ale w najbliższym czasie na pewno. Pomyślimy. - odparła, zapinając na guziki swój kardigan. Trochę chłodno było. Ostatnie słowa Puchonki ją zainteresowały. Miały się zmywać? Coś się kroiło!
- Ej, ej! O co chodzi? Czuję się strasznie nie na miejscu, kiedy nie wiem o co chodzi. Chyba muszę poświęcić wieczór na przeczytanie Obserwatora, bo jeszcze się za to nie zabrałam. - rzekła nieco cichszym tonem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 30
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 150
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 165
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5325-charlie-brown
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5331-relacje-czarliego-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5326-charlie-brown




Gracz






PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg jeziora   Pią Mar 29 2013, 18:22

Puchonka podała mu swoje nazwisko, ale i tak go nie dosłyszał. Zapomniał o swojej wizycie w św. Mungu, mieli mu ogarnąć słuch. Taak, niech żyje odpowiedzialność!
Rozejrzał się i zobaczył bulgoczącą taflę jeziora.

-Panno Jackson, niech się pani skupi na zaklęciu, a nie na myślach o jedzeniu - powiedział z przekąsem, lekko się z nią drocząc. Posłał jej jednak szeroki wyszczerz, tak dla zachęty.
Do grupy dołączył Gryfon, na oko student. Brown z zaciekawieniem na twarzy zaczął obserwować wyczyny chłopaka, rzucającego na kukły dzikie zaklęcia. Mraau.

-Piertotum Locomotor - powiedział mu do ucha, stając za nim. Dziwne to mogło być, ale życie rucha. Niech się przyzwyczają.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg jeziora   

Powrót do góry Go down
 

Zachodni brzeg jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 5Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next

 Similar topics

-
» Zachodni brzeg jeziora
» Brzeg jeziora
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Prawy brzeg rzeki
» Jezioro

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
jezioro
-