IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Zachodni brzeg jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość




Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Delft, Holandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 30
  Liczba postów : 16




Gracz






PisanieTemat: Zachodni brzeg jeziora   Nie Wrz 23 2012, 15:48

First topic message reminder :


Zachodni brzeg jeziora


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 472
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 724
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear#362967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl#363014
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear#363019




Gracz






PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg jeziora   Nie Gru 25 2016, 23:36

Fire nie zamierzała niczego wyciągać z innych ludzi, chyba, że miała z tego jakieś korzyści. Cassie mógł kryć tajemnice, a Blaithin nie wnikała dopóty dopóki nie zainteresowałaby jej w większym stopniu. Natomiast ludzie otwarci tak, jak jakby wypili kilka fiolek veritaserum wręcz odpychali od siebie Gryfonkę. Nie chciała wiedzieć, co też dziwnego zrobiła czyjaś dziewczyna, jaki pech kogoś trafił danego dnia i dlaczego ktoś nienawidzi myszy. Oczywiście, istniały wyjątki, których słuchanie sprawiało Fire przyjemność.
- Nagle mówisz do mnie Fire, zdecyduj się. Poza tym to nie były tłumaczenia... - przerwała, nie zauważając, że kolejny raz mu zaprzecza. Może Tease słusznie coś zaobserwował. Tendencja do sprzeciwiania się i "nie" ulubionym słowem od zawsze trochę świadczyły o Fire.
Doceniła starania o Oasis i czasami w pewnym sensie je podziwiała. Sama nie miałaby aż tyle samozaparcia, żeby utrzymywać własny biznes. Chociaż kto wie? Eliksiry interesowały ją z roku na rok coraz bardziej, kiedy odkrywali nowe rzeczy z nimi związane. Zauważyła u siebie, że często przygotowuje też te dla chętnych osób, co nie pasowało do taktyki olewania wszystkiego związanego z nauką. Czyżby się zmieniała na bardziej opanowaną, rozsądną dziewczynę? Śmieszne. Dalej była niezrównoważona psychicznie, szalona i zamotana w plątaninie kłamstw. Delikatne stwierdzenie, że jest "buntownicza" bardzo schlebiło Gryfonce, choć w tym kontekście nie był to żaden komplement.
- Przesadzasz, jestem rozluźniona. - odarła, w innej formie oczywiście zaprzeczając. Wtedy właśnie musiała pokazać jaką kaleką życiową jest. Spotkanie z woda, nawet pod postacią lodu sprawiło, że poczuła gorącą adrenalinę w żyłach. Nie panowała nad swoimi odruchami, choć i tak dobrze, że przynajmniej nie krzyknęła. W tamtej chwili liczyło się tylko wydostanie na brzeg. Poczuła ucisk na swoim ramieniu i pierwszą myślą było ugodzenie różdżką w oko osobnika, który ją złapał. Strach przed jeziorem oddziaływał na Fire mocniej i złapała się dłoni Caspra jeszcze silniej. Tak, jakby stanowiła ostatnią deskę ratunku.
Okazało się jednak, że to nie koniec. Blaithin wręcz zabrakło tlenu w płucach, kiedy znalazła się tak blisko mężczyzny. Nie do końca mogła nazwać takie zbliżenie "przytuleniem", aczkolwiek musiała natychmiast się uwolnić. Świadomość, że dotykała jego dłoni, że ich oddechy niemal łączyły się w jeden, że oczy Caspra z tak małej odległości zdawały się jeszcze bardziej przeszywające wywołała u niej kolejną  falę paniki. Nie myśląc długo, odepchnęła Tease'a mocno. Patrzyła tylko na skutki swojego zachowania, mianowicie czy przez ten zaskoczony cios upadnie czy może utrzyma równowagę. Wtedy dotarło do niej, jak beznadziejnie idiotycznie się zachowuje i że wyszła prawdopodobnie na kompletną wariatkę. Zaczerpnęła w końcu oddech, czując zimne powietrze drażniące rozpalone wnętrze Fire.
Co robić, co robić? Tłumaczyć się? Nie. Sama przed sobą nie umiała tego jeszcze wytłumaczyć i była pewna, że Cassie nie zrozumie. Na powrót do normalnej rozmowy i spokojnego spacerku nawet nie liczyła. Cofnęła się szybko o kilka kroków, spoglądając niepewnie w stronę jeziora.
- Muszę iść. - wyrzuciła z siebie szybko i odwróciła, żeby jak najprędzej zniknąć na ścieżce prowadzącej do Hogwartu. Żadnego "przepraszam", żadnego "było miło". Nie zamierzała pozwalać na gonienie jej. Zresztą, Blaithin wątpiła, żeby Cassie tak zrobił. Zanim zdołała w pełni się uspokoić, wypaliła kolejne pięć papierosów.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Nottingham, Anglia
Galeony : 366
  Liczba postów : 334
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163




Gracz






PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg jeziora   Nie Gru 25 2016, 23:55

Casper wzruszył ramionami, gdy Fire zauważyła jego zmienność w nazywaniu jej. Po części zaakceptował to "imię" tylko dlatego, że skojarzyło mu się z piosenką (którą przecież nawet jej zaśpiewał...). W głębi dalej myślał o niej jednak jako o Blaithin.
- Znowu zaprzeczasz... - mruknął jedynie, nie wypowiadając się już w kwestii jej imion, zdrobnień czy czegokolwiek innego.
Podobnie zignorował to stwierdzenie dotyczące rozluźnienia - nawet nie musiał się zastanawiać, w końcu chwilę potem odrętwiała Gryfonka potrzebowała jego pomocy w wydostaniu się z zamarzniętego jeziora.
Trzymał ją tak przy sobie, oniemiały. Nie wiedział, czemu tak spanikowała... Fire zwykle nieźle ukrywała emocje, ale teraz przerażenie niemalże od niej biło. W dodatku jego bliskość jakby potęgowała to uczucie i na chwilę przed tym, jak go odepchnęła, on już się tego spodziewał.
Przesunął się na lodzie kawałek do tyłu, ale przynajmniej się nie wywalił. Nie odezwał się ani słowem, przyglądając się uważnie swojej towarzyszce. Znał to spojrzenie pełne strachu, dezorientacji i jakby krępacji. Widywał je u samego siebie, kiedy akurat zetknął się z jakąś swoją fobią.
- Do zobaczenia. - Pożegnał się kulturalnie, w żaden sposób nie naciskając na rudowłosą. Może i był drażliwy i dociekliwy... Ale nie, kiedy widział kogoś w takiej sytuacji. Blaithin nie wyglądała dobrze i wcale jej się nie dziwił, że chciała wrócić do siebie.
Odprowadził ją wzrokiem, aż zniknęła w ciemności na ścieżce do Hogwartu. Dopiero wtedy ruszył w drogę powrotną, pogłębiony w rozmyślaniach.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 123
Dodatkowo : Ćwierć wil
  Liczba postów : 314
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14409-lyskowe-relki#381609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14410-krysia#381611
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg jeziora   Czw Maj 18 2017, 12:31

Tego dnia umówiłem się z Ezrą i Leo na wspólne piwo po zajęciach - pogoda dopisała, poza tym już dawno nie miałem spotkania w tak typowo męskim towarzystwie. Nie spotykaliśmy się w konkretnym celu, jedynie po to, żeby sobie pogadać - trudno ukryć, że robiliśmy to zdecydowanie rzadziej niż nasze koleżanki.
Mimo, że okazało się, że Leonardowi coś wypadło, ja i Krukon postanowiliśmy nie odwoływać spotkania - w gruncie rzeczy cieszyłem, bo niemalże nigdy nie miewałem okazji, żeby pogadać z kumplem sam na sam. To była dość dobra okazja by wygadać mu się ze spraw, o których Leo już wiedział - trudno ukryć, że Meksykanin był bardzo na bieżąco z moim życiem już wtedy kiedy chodziliśmy do Tequali i korespondowaliśmy, a teraz, gdy obaj byliśmy w Hogwarcie to jeszcze się nasiliło.
Chociaż naprawdę lubiłem Krukona, nie miałem z nim takiej relacji jak z Vin-Eurico, był dla mnie raczej dobrym kumplem, a nie przyjacielem. Mimo to chciałem opowiedzieć Ezrze zarówno o mojej kłótni z Devi, jak i o niedawnej cudownej nocy spędzonej z pewną uroczą Puchonką - wiedziałem, że on miał niedawno trochę problemów przez swoją byłą dziewczynę, dlatego zamierzałem mu pokazać kilka plusów z życia wiecznego singla.
Wiedziałem, że Ezra nie pije alkoholu i chociaż nie miałem pojęcia dlaczego (tak jak już mówiłem - byliśmy dobrymi znajomymi, nie zwierzał mi się ze swojego życia zbyt szczegółowe) szanowałem to, dlatego oprócz kilku kremowych piw dla siebie wziąłem z kuchni również trochę soku dyniowego i jakichś słodyczy. Dotarłem na umówione miejsce ciutkę za wcześnie (co w moim wypadku raczej się nie zdarzało), więc postawiłem plecak z prowiantem na ziemi, a sam położyłem się na trawie czekając na Krukona. Miałem nadzieję, że nie spóźni się jakoś dramatycznie - trudno ukryć, że byłem wybitnie niecierpliwą osobą i chociaż sam wiecznie się spóźniałem to nienawidziłem gdy inni ludzie to robili.

@Ezra T. Clarke
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 272
  Liczba postów : 303
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg jeziora   Czw Maj 18 2017, 20:35

Koniec roku był trudnym czasem dla wszystkich uczniów - nieistotne czy chodziło o szkoły mugolskie czy magiczne - bo dopiero w tym momencie większości przypominało się, że chyba należałoby jednak zrobić coś w kierunku zdania klasy. Nawet Ezrze się to trochę udzielało. Dlatego jeszcze chętniej przystał na spotkanie ze swoimi Gryfońskimi kumplami po zajęciach. To była dobra okazja, żeby się od tego wszystkiego odizolować.
Ostatecznie jednak ich małe grono i tak zostało pomniejszone o jeszcze jedną osobę. Ezra z jednej strony żałował, że Leonardowi coś wypadło, jakby nie patrzeć to on był jego najlepszym kumplem. Z drugiej była to dobra okazja, by zacieśnić relację z Lysandrem. Ezra nie mógł powiedzieć, że z tym chłopakiem łączy go jakaś głęboka przyjaźń. Raczej obaj traktowali się wzajemnie dosyć luźno. Czasem wymieniali parę zdań, czasem spotykali się w większej grupie w poszukiwaniu rozrywki - generalnie Clarkowi odpowiadał jego sposób bycia i poczucie humoru. Ogólnie, ostatnio sam dostrzegał, że zaczął obracać się w towarzystwie wielu Gryfonów. Chyba mu się gust popsuł...
- Zakrzewski, cześć - Ezra uśmiechnął się szeroko, siadając przy chłopaku na ziemi. Zazwyczaj zwracał się do niego właśnie po nazwisku, ze względu na to śmieszne, szeleszczące brzmienie, które po prostu uwielbiał. Nawet jeśli czasem, kiedy się spieszył, wychodził mu jakiś dziwny zbitek dźwięków, który można było interpretować w dowolny sposób. Ezra często wykazywał się brakiem poszanowania dla własności osobistej, więc nie widział nic złego w tym, że niemal natychmiast zajrzał do plecaka Lysandra. - O, pomyślałeś o mojej abstynencji. Urocze. - mrugnął do niego i odłożył plecak, żeby rzucić się na plecy obok Gryfona. - Jak leci?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 123
Dodatkowo : Ćwierć wil
  Liczba postów : 314
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14409-lyskowe-relki#381609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14410-krysia#381611
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg jeziora   Pią Maj 19 2017, 14:43

Zawsze bawiło mnie gdy moi znajomi próbowali mówić do mnie po nazwisku - każdy dość szybko rezygnował i przechodził do formy innej. Ezra był w tej materii wyjątkiem i gdy nie śpieszył się jakoś strasznie to jego "Zakrzewski" brzmiało naprawdę przyzwoicie. Przez jakiś czas nawet nauczyciele starali się wypowiadać oba moje nazwiska (Szwedzkie i Polskie) z odpowiednim akcentem co brzmiało śmiesznie i momentami wychodziło mniej więcej jako "Skarszgoyrd Szakszeszki" albo co gorsza "Szkarszgorszakszeszki" co wywoływało we mnie salwy śmiechu. Obecnie większość z nich ograniczyła się do nazywania mnie jedynie tym drugim, a jeśli któryś zbierał się na odwagę by używać obu to zazwyczaj wypowiadał je z wymową angielską, która w tym wypadku nie do końca mi odpowiadała, ale była zdecydowanie lepsza niż te syki i kwiki, którymi wcześniej mnie nazywano.
Nie przeszkadzało mi, że Clarke zaczął grzebać mi w plecaku - wiedziałem, że to zachowanie w jego stylu i szczerze powiedziawszy niespecjalnie mnie to ruszało, i tak nie miałem nic do ukrycia. Gdy Ezra legł na ziemię chwyciłem po butelkę z piwem kremowym i otworzyłem je by pociągnąć łyka.
- Nie wiem od czego zacząć - parsknąłem śmiechem - Od czego mam zacząć? Wolisz najpierw posłuchać o tym, że prawdopodobnie wywalą mnie ze szkoły albo przynajmniej zawieszą czy jednak o tym, że Alfaiate się mnie pozbyła?
Mówiłem z ironią o dwóch przykrych rzeczach, które w gruncie rzeczy już mnie niezbyt ruszały. Sam nie wierzyłem, że wywalą mnie ze szkoły, mówiłem to z dość dużą ironią.
Jasne, to że Devi dała mi kosza trochę zabolało, było swoistym pstryczkiem w moje ego, jednakże już niemalże mi przeszło. Moje ostatnie podboje były na tyle ciekawe, że nie zamierzałem aż tak bardzo patrzeć w przeszłość, ale o tym zamierzałem opowiedzieć Ezrze później.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 272
  Liczba postów : 303
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg jeziora   Sob Maj 27 2017, 22:15

Pytanie "jak leci" zazwyczaj było czysto retoryczne i kończyło się zdawkową odpowiedzią. Najwyraźniej jednak  Lysander wyjątkowo pożytecznie spędzał swój wolny czas i nie miał problemu z tym, by od razu przejść do owych rewelacji. Uniósł brwi  Ezra wiedział, że chłopak był duszą towarzystwa i potrafił okręcać sobie ludzi wokół palca (ach, te domieszki wilowatości - nawet Ezra zauważał, że chłopak był urodziwy), a już szczególnie kobiety. Czyżby problemy z Alfaiate miały podłoże gdzieś w tym miejscu? A może to Gryfon okazał się dziewczynie nie dorastać do pięt? Tak czy inaczej, Clarke doceniał, że jego poważne życie miłosne powoli stawało się nudno przewidywalne.
- Wyrzucony? Co żeś nawywijał? - zaśmiał się, kręcąc głową. Może brzmiało to nieładnie, ale prawdopodobnie jeszcze nie jedna dziewczyna miała dać Lysandrowi kosza. Na pewno rzecz była przykra, mimo wszystko bardziej interesowała go kwestia niespełnionego zawieszenia. Nie wierzył, żeby faktycznie chłopaka miało to spotkać - zbyt lekceważąco o tym fakcie wspominał i po prostu, gdyby to było coś aż tak poważnego, już rozeszłoby się echem po Hogwarcie. To była szkoła pełna plotkarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 123
Dodatkowo : Ćwierć wil
  Liczba postów : 314
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14409-lyskowe-relki#381609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14410-krysia#381611
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg jeziora   Nie Maj 28 2017, 15:17

Nie lubiłem odpowiadać na to z pozoru retoryczne pytanie, jakimś głupim "Okej", szczególnie w sytuacji gdy miałem coś do opowiedzenia - w moim życiu działo się naprawdę sporo. Poza tym rzadko kiedy prowadziłem  bezsensowny small talk, zdecydowanie wolałem rozmawiać o czymś konkretnym niż wymieniać bezcelowe grzeczności.
Trudno ukryć, że raczej rzadko dostawałem kosza od dziewczyn, więc sprawa z Devi była dość wyjątkowa, jednakże tak jak się spodziewałem Ezrę bardziej interesowało moje rzekome zamierzenie - w gruncie rzeczy trudno mu się dziwić. Gdyby serio wywalili mnie ze szkoły historia z jakąś tam durną laską nie miałaby żadnego znaczenia.
- To dość długa historia, więc proponuję usiąść wygodnie, Clarke - powiedziałem ze śmiechem popijając piwo kremowe.
Wyciągnęłam z plecaka czekoladowe żaby i inne słodycze i poczęstowałem nimi chłopaka, po czym przeszedłem do rzeczy.
- Pamiętasz tamtą transmutację, na której czarowaliśmy kielichy i Craine zrobił taka rzeźnię? - spojrzałem na chłopaka wyczekująco, a gdy ten potaknął uśmiechnąłem się ciągnąć dalej - Kilka dni później w czasie obiadu poszedłem do gabinetu z Harriette i zrobiłem mu mały burdel w gabinecie.
Na samo wspomnienie "małego burdelu" wybuchnąłem gromkim śmiechem, a uspokojenie się zajęło mi dłuższy moment, przez co trzymałem Krukona przez chwilę w niepewności.
- No i wiesz, trochę nas poniosło. Miały być przylepce i łajnobomby, rozlanie atramentu i potłuczenie kilku rzeczy, a skończyło się na tym, że do tego wszystkiego dodaliśmy jeszcze korniczaka i wielkie graffiti o treści "chimeryczny impotent".
Popiłem trochę piwa, by dać chłopakowi chwilę na reakcję, po czym kontynuowałem.
- Najprawdopodobniej upiekłoby nam się, ale akurat przechodził tam Wasz prefekt, Walker - powiedziałem pogardliwie wkładając w te słowa całą nienawiść jaką czułem do tego śmiecia, by po chwili z sarkastycznym uśmieszkiem dorzucić - Powinienem chyba powiedzieć: Wanker. No ale chuj z tym Wankerem, najważniejsze jest to, że doniósł na nas do dyra, idziemy w tym tygodniu na pogadankę
Rozsiadłem się nonszalancko patrząc z uśmiechem na kolegę - wiedziałem, że kara za tego typu występek może być dość dotkliwa, jednakże nieszczególnie się tym przejmowałem. Warto było.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 272
  Liczba postów : 303
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg jeziora   Czw Cze 01 2017, 21:33

Profesor Craine robił dosłownie wszystko, by na zawsze pozostać w myślach i sercach swoich uczniów. Nie było czaru, który działałby tak potężnie, bo czym na przykład była domieszka krwi wili wobec jakichś sześciu litrów czystego, płynnego jadu, który napędzał nauczyciela? Patton Craine zajmował honorowe miejsce w myślach nastolatków za każdym razem, gdy na przykład ważyli jakieś szkodliwe eliksiry lub na magii leczniczej uczyli się o groźnych magicznych urazach...
- Wciąż kiedy widzę kielichy, nabieram ochoty na roztrzaskanie ich na tej jego siwiejące głowie, więc tak, pamiętam - zaśmiał się lekko, kiwając głową, żeby Lysander kontynuował, gdy on sam podgryzał słodycze, które przyniósł ze sobą chłopak. Nie minęło jednak dużo czasu, gdy Gryfon znowu przerwał, tym razem by wyrzucić z siebie olbrzymi napad śmiechu. Ezra utrzymał usta lekko wygięte, czując się jednak wciąż trochę niezręcznie z tym, że wciąż nie łapał ukrytego w tych słowach żartu, a Lys wciąż trzymał go w niepewności. Niecierpliwie przebierał palcami, chcąc wiedzieć, czym konkretniej był ten "mały burdel"... Który wcale nie okazał się być taki mały. Ezra przez chwilę patrzył na chłopaka kompletnie zszokowany.
- Żartujesz, prawda? - upewnił się, ale mina chłopaka mówiła kompletnie coś innego. Zakrył sobie usta ręką, nie mogąc powstrzymać ogromnego wybuchu śmiechu, którego nie mógł opanować przez następne trzy minuty. Wystarczyło, że sobie wyobraził tę powszechną dewastację, a potem jeszcze minę Craine'a, kiedy to wszystko zobaczył... Merlinie, Lysander i Harriette oficjalnie byli bohaterami w tym momencie. - O nie. Wy naprawdę to zrobiliście. To odwaga czy głupota? - Pokręcił głową, cały czas pod nosem się podśmiewując.
Ezra sam miał raczej neutralny stosunek do Walkera, co nie przeszkodziło mu w zawtórowaniu Zakrzewskiemu śmiechem. Z Williamem byli w tym samym domu, więc nawet tylko z tego jednego powodu, starał się go zbytnio nie oceniać. Tyle co o nim wiedział to to, że chłopak ostatnio kręcił się przy Lotce. Ważne było natomiast to, że William miał fatalną opinię wśród wielu uczniowskich środowisk, zatem coś zdecydowanie musiało być na rzeczy - właściwie słowa Lysandra nie były jedynym potwierdzającym to argumentem, wystarczyło sobie przypomnieć jego popisówkę na zeszłej transmutacji. Jak to się działo, że odznaki prefektów otrzymywali najczęściej ci, którzy niezbyt się do tego zadania nadawali?
- No ładnie, konfident w szeregach... - Ezra naprawdę by zrozumiał takie postępowanie, gdyby chodziło o profesora Ramireza, o profesor Pober... Ale Walker występował właściwie przeciwko tym, którzy zemścili się za lekcyjny terror i bynajmniej nie robił tego z sympatii do nauczyciela. - I co, szykujesz jakąś zemstę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 123
Dodatkowo : Ćwierć wil
  Liczba postów : 314
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14409-lyskowe-relki#381609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14410-krysia#381611
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg jeziora   Nie Cze 04 2017, 18:30

- Nie żartuję - uśmiechnąłem się łobuzersko, a po chwili obaj tarzaliśmy się ze śmiechu. Ezrę śmieszyło to zdecydowanie bardziej z racji tego, ze ta informacja była dla niego nowością, ale trudno ukryć, że samo wspomnienie tamtej przygody wywoływało podniesienie kącików moich ust.  Po uspokojeniu się Krukon zadał pytanie, które wpędziło mnie w jeszcze większą salwę śmiechu. Zdusiłem go jednak dość szybko i odpowiedziałem:
- Trzydzieści procent odwagi, siedemdziesiąt głupoty - powiedziałem szczerze, nie starając się za wszelką cenę udowodnić, że moje zachowanie było wynikiem męstwa, a po chwili sarkastycznie dodałem - Jestem tylko nieszczególnie inteligentnym i nieodpowiedzialnym Gryfonem, nie wymagaj ode mnie zbyt wiele, Clarke.
Nie uważałem się za szczególnie głupiego - wprawdzie nie osiągałem zbyt dobrych wyników w szkole, ale świetnie szły mi języki i zaklęcia. W kwestii inteligencji byłem przeciętniakiem i szczerze powiedziawszy nieszczególnie mi to przeszkadzało, jednakże gdy spędzałem czas ze znajomymi z Ravenclawu lubiłem żartować z ich rzekomej wybitnej inteligencji i zgrywać półgłówka. Ezra wiedział, że to żarty, jednakże nie każdy Krukon był tak błyskotliwy jak on i spora część z nich myślała, że naprawdę jestem kretynem. Nie zależało mi na ich opinii, uwielbiałem za to ich zaskoczone miny, gdy któregoś z nich zaginałem na runach albo zaklęciach.
Nie znosiłem Walkera - wcześniej był mi on dość obojętny, ale po aferze na transmutacji zacząłem darzyć go jawną niechęcią, która po akcji przy gabinecie przeszła w gorącą nienawiść. Nie mogłem zrozumieć, że ktoś kto tak oberwał od Craine'a jest w stanie jeszcze go bronić. Przyjaźniłem się z prefektami Gryffindoru, którzy byli piekielnie wyluzowani, dlatego postawa Williama tym bardziej mnie wkurzała - bycie prefektem nie musiało oznaczać bycia donosicielem.
- Mam kilka pomysłów na zemstę - rzuciłem ze znaczącym uśmiechem kończąc piwo kremowe - Niestety na razie muszę powstrzymać się z przemocą, pozostają mi tylko zagrywki na jego poziomie, więc najprawdopodobniej trochę się wstrzymam.
Nie chciałem za bardzo się nad tym rozpływać - w gruncie rzeczy temat Walkera nie był szczególnie ciekawy, a mieliśmy do omówienia jeszcze wiele innych rzeczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 272
  Liczba postów : 303
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg jeziora   Nie Cze 11 2017, 21:45

Zachowanie Lysandra tak naprawdę można byłoby nazwać szczeniackim. Trochę w myśl zasady "oko za oko" - skoro Craine psuje nam nerwy to my mamy pełne prawo zrobić to samo względem niego. Ezra wiedział, że to zła postawa. która nie mogła dać żadnej ze stron niczego poza napędzaną wzajemnie złością, ale... no nic nie mógł poradzić na to, że to po prostu było tak bardzo zabawne.
- I mamy definicję stuprocentowego Gryfona - odparł, śmiejąc się z tego stereotypowego wyobrażenia o tych w czerwonym. To, że ktoś trafiał do Gryffindoru nie znaczyło, że miał glony zamiast mózgu, to że komuś innemu przypadał Ravenclaw nie sprawiało, że był alfą i omegą w nauce (na przykład Ezra. Po prostu chyba nigdzie indziej nie pasował. Do Slytherinu zbyt brudna krew, do Hufflepuffu zbyt mało pracowity...) Nie mniej, lubił sobie żartować z tego złotego podziału.
- Tak to jest, kiedy do roboty biorą się narwani Gryfoni. Zero finezji, byle z hukiem i z efektem, co? - Westchnął, już trochę się uspokajając. Kiedy łamało się zasady, należało pamiętać o pewnej żelaznej zasadzie: nie dać się przyłapać. Wystarczyłoby zostawić z jedną osobę pilnującą wejścia... Może użyć jakiegoś zaklęcia? Generalnie w całym przedsięwzięciu zabrakło po prostu jego planu. No ale przynajmniej jedna dobra rzecz z tego wypłynęła - Lysander miał teraz prawdziwy powód, żeby zemścić się na Walkerze. A to warte było pewnego docenienia.
- No dobra, to powiedz mi jeszcze co zrobiłeś Alfaiate? Niechże się dowartościuję, że można robić jeszcze głupsze rzeczy w stosunku do dziewczyn, niż zrobiłem ja do mojej byłej.
Zaczął powoli popijać sok dyniowy, co być może było złym zagraniem. Przecież od przyszłych słów Lysandra zależało, czy Ezra zaraz nie zacznie nim pluć ze śmiechu lub zaskoczenia...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 123
Dodatkowo : Ćwierć wil
  Liczba postów : 314
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14409-lyskowe-relki#381609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14410-krysia#381611
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg jeziora   Czw Cze 15 2017, 16:47

To była troszkę racja - nie byłem wybitnym inteligentem, no wprawdzie nie nazwałbym siebie głupkiem, ale układałem sobie życie wobec innych zasad niż Ci intelektualiści z Ravenclawu. Nie przejmowałem się konsekwencjami pewnych zachowań, układałem sobie życie według bardzo prostych zasad - dążenie do sprawiedliwości i reguła "oko za oko" należały do najważniejszych z nich. Nie byłem skarżypytą, wolałem złośliwe przytyki i brutalne (ale bez przesady) ataki, ale zwyczajnie nie potrafiłem znieść ludzi, ktorym sprawiało satysfakcję krzywdzenie innych - do takiej grupy należał zarówno Craine, jak i Walker.
- A Ty co, Krukoniku? - zapytałem ironicznie - Z finezją? Za karę nie dałbyś mu ściągnąć na sprawdzianiku?
Parsknąłem śmiechem - to nie był osobisty przytyk, zwyczajnie nabijałem się z idiotycznych stereotypów.
Po chwili przeszliśmy do tematu Alfaiate. Cała szkoła wiedziała, że od kilku miesięcy uprawiam z dziewczyną bardzo korzystną znajomość na poziomie "przyjaciół z bonusem" - nieszczególnie się z tym kryliśmy. Nie musiałem tłumaczyć Ezrze kontekstu, bo chłopak doskonale wiedział, że sypiałem z Krukonką, dlatego mogłem od razu przejść do rzeczy.
- Nic jej nie zrobiłem. Powiedziała, że już mnie nie chce - powiedziałem beztrosko otwierając kolejną butelkę piwa - Twierdziła, że woli Caluma Deara.
Po chwili jednak ponownie parsknąłem śmiechem.
- Plotki głoszą, że bez wzajemności, ale nie wiem ile w tym prawdy. Nieważne - uśmiechnąłem się dwuznacznie - Tego kwiatu jest pół światu.
Wspomniałem w myślach pamiętny wieczór z pewną Puchonką i zrobiło mi się zdecydowanie cieplej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 272
  Liczba postów : 303
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg jeziora   Pon Cze 19 2017, 01:05

Nieistotne, czy przytyk miał być osobisty czy nie, Ezra i tak nie wziął go do siebie, choć z początku mógł sprawiać takie wrażenie. By pociągnąć żart,  bardzo sprawnie przeszedł z miny rozbawionej do poważnej, a nawet nieco urażonej.
- Nie no, Zakrzewski, mówimy o zemście, a nie o znęcaniu się, dobra? Nie chciałbym nigdy więcej słyszeć od ciebie o podobnych chorych pomysłach... - Potrząsnął głową z czystym oburzeniem i zdegustowaniem, jakby widział Gryfona pierwszy raz w życiu.
Jeśli chodziło o sprawę z Alfaiate to owszem, Ezrze obiło się co nieco o uszy (jak i całej szkole...), ale starał się w to za bardzo nie wnikać, bo jego samego ten typ znajomości trochę go odrzucał. Każdy jednak żył, jak miał ochotę i nie jemu było to oceniać lub, co gorsza, prawić jakieś morały. Wyciągnął z kieszeni paczkę papierosów Fatamorgana i zaproponował jednego Lysandrowi. Ostatnio palił rzadko, jakoś łatwiej było mu się przerzucić na lżejszy rodzaj fajek niż jego ulubione Merlinowe Strzały czy Hogsy, które ciężko było dostać.
- Calum to świetny gość, ale... nie powiem, żebym rozumiał jej wybór. - Zmierzył Gryfona oceniającym spojrzeniem, wypuszczając dymek z ust. Już samym wzrostem i postawą Lysander wygrywał z większością chłopaków. Dziewczyny z jakiegoś powodu strasznie leciały na wysokich... Całe szczęście, że Ezra miał niesamowitą osobowość, która to rekompensowała! - Wiesz co? Gdybym miał dziewczynę, nie pozwoliłbym jej przebywać samej w twoim towarzystwie. Bez urazy - parsknął cichym śmiechem. Ezra był okropnym zazdrośnikiem, więc nawet wiara w dobre intencje Gryfona by mu nie wystarczyła. Ludzie byli już tacy, że się zapominał i i poddawali chwilowym impulsom. Clarke mrugnął do towarzysza porozumiewawczo. - Ale założę się, że szybko znalazłeś pocieszenie po tej dziewczynie, hm?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 123
Dodatkowo : Ćwierć wil
  Liczba postów : 314
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14409-lyskowe-relki#381609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14410-krysia#381611
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Zachodni brzeg jeziora   Wto Cze 20 2017, 13:23

Nie skomentowałem słów Krukona, bo nie byłem w stanie - starałem się powstrzymywać śmiech by nie zakrztusić się piwem kremowym, które akurat miałem w ustach.
Z perspektywy czasu widziałem, ze rodzaj znajomości, który utrzymywałem z Devi nie był dobry, jednakże nie zamierzałem tego teraz roztrząsać. Pewnie, że chciałbym kiedyś stworzyć fajny i zdrowy związek, na razie jednak nie potrafiłem się zwyczajnie zakochać. Może było to związane z traumą sprzed lat kiedy jedyny raz w życiu naprawdę pokochałem kobietę i zawiodłem ją nadużywając mojej mocy. Cieszyłem się, że Ezra mnie nie ocenia - dobrze było mieć kumpli tego pokroju.
Podziękowałem Ezrze za papierosa - zdarzało mi się popalać, ale raczej nie nazwałbym siebie nałogowcem, tego typu sytuacje były sporadyczne, więc nie czułem potrzeby podkradanie koledze fajek.
Bardzo cicho się zaśmiałem gdy Ezra napomknął, że nie rozumie wyboru Devi - trudno było powiedzieć czy bardziej bawiła mnie ta uwaga czy jego oceniające spojrzenie.
- Wiesz, nie mnie to oceniać, nie znam gościa za dobrze - rzuciłem starając się nie pokazywać, że traktuje Caluma z lekką wyższością i wybrnąć z tej rozmowy jak najbardziej dyplomatycznie - Widocznie ma lepszy gust niż ja, skoro dał jej kosza.
Kolejna uwaga Ezry doprowadziła mnie do jeszcze większego rozbawienia, lecz niemalże od razu spoważniałem.
- Clarke - powiedziałem spokojnym, bardzo poważnym tonem - Czy ja Ci wyglądam na uwodziciela zajętych dziewczyn? Za takie coś powinien być Cruciatus w plecy.
Lubiłem interesujące (nie koniecznie piękne) kobiety bardziej niż cokolwiek innego, ale uważałem sypianie z zajętą dziewczyną (a tym bardziej z partnerką kumpla) za coś totalnie podłego, czego nie mógłbym się w życiu dopuścić. Może byłem lekko agresywnym babiarzem, ale miałem pewne zasady, których nie łamałem.
Gdy Ezra zapytał o pocieszenie na mojej twarzy zajaśniał uśmiech.
- Można tak powiedzieć, chociaż to nie jest koniecznie dobre określenie - rzuciłem popijając piwo z rozmarzeniem - Niedawno poznałem pewną uroczą Puchonkę. Niezwykle inteligentna i interesująca osoba, a na dodatek w tych sprawach też niczego jej nie brakuje. - westchnąłem cicho - Ale nie zamierzam się angażować w takie bagno jak z Alfaiate, wolałbym znajomość bez podtekstu, więc mam nadzieję, że nie przestanie się do mnie odzywać, bo jest cudowną osobą.
Trudno powiedzieć dlaczego tak wychwalałem Bri. Może dlatego, że dawno żadna dziewczyna nie zrobiła na mnie tak dobrego wrażenia - była ładna, interesująca, naturalna, a na dodatek noc z nią była tak dobra, że mój mały mózg nie znajdował odpowiednich słów by to opisać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Zachodni brzeg jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5

 Similar topics

-
» Zachodni brzeg jeziora
» Brzeg jeziora
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Prawy brzeg rzeki
» Jezioro

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
jezioro
-