IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Mała Przystań

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 34
  Liczba postów : 26




Gracz






PisanieTemat: Mała Przystań   Sro Paź 24 2012, 23:00


Mała Przystan


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Olhão
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 67
Dodatkowo : gratisowa osobowość
  Liczba postów : 151




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała Przystań   Sro Paź 24 2012, 23:12

Szujka miała dziś w miarę przyzwoity humor, a właściwie miała go od pięciu minut, bo wtedy właśnie wyszła na dwór i zaczerpnęła świeżego, jesiennego powietrza. Dzisiejsze lekcje dobiegły już końca, zadania domowe zostawiła sobie na wieczór. Miała więc teraz trochę czasu, by połazić i poszeleścić liśćmi na błoniach. Szła sobie spokojnie, zgapiając się w niebo i wsłuchując w opowieści drzew, aż nagle runęła jak długa na ziemię. I co zrobiła? Zaczęła śmiać się jak opętana, wtulając się jednocześnie w liście. Po chwili jednak raptownie się uspokoiła i spojrzała na Ellie, o którą to się potknęła.
- Piękny dziś dzień na bitwę, prawda? – to powiedziawszy, rzuciła w jej kierunku garść mokrych trochę liści.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 34
  Liczba postów : 26




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała Przystań   Czw Paź 25 2012, 07:53

Coś ją zabolało. Ha! Tym razem nie ona, a Shuyler się potknęła. No dobra, to jednak nie jest wcale tak fajnie się nie wywracać. Teraz bolą ją plecy! Spojrzała na dziko śmiejącą się Ślizgonkę i w przypływie radości zaczęła robić to samo. Tylko, że bardzo głośne to samo.
-Każda pogoda jest dobra na bitwę! - odparła i sięgnęła po garść brązowych liści, na których siedziała.
- Haha! - krzyknęła, kiedy rzutem trafiła w głowę koleżanki. Zaczęła się gramolić, ale w końcu wstała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Olhão
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 67
Dodatkowo : gratisowa osobowość
  Liczba postów : 151




Gracz






PisanieTemat: Mała Przystań   Pią Paź 26 2012, 17:48

Szujka wyszczerzyła się do Ellie, mając wielką nadzieję, że ta nie będzie na nią zła za potknięcie się o nią. Ale na taką nie wyglądała, toteż Perreira odetchnęła z ulgą i powoli podniosła się do pozycji siedzącej. Popatrzyła na świat z tej perspektywy i stwierdziła bardzo inteligentnie, że właściwie mogłaby być żabą gigantem. Jej przemyślenia przerwał jej jednak deszcz liści, spojrzała na Puchonkę odrobinę zdziwiona, nie bardzo pamiętając, co tak właściwie tu robiły, ale po chwili już stała na nogach i obrzucała Ellie kolejną porcją zielska. A niech jej będzie kolorowo, nie żałujmy jej tego!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 24
Galeony : 56
  Liczba postów : 62
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5562-lawrencja-sowa-lawka#160970




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała Przystań   Nie Maj 19 2013, 22:31

Tak sobie siedział w tym przeklętym, puchońskim dormitorium i czekał, aż jakiś mały dzieciaczek zacznie kręcić sobie słomką w nosie. Miał nadzieję, że przebije się mu do mózgu i będzie jakaś interesująca akcja, wypłynie mu ten rozwodniony organ uchem. Nic takiego się nie stało! To już chyba można wyobrazić sobie jego poirytowanie. Spędził prawie dwie godziny na tym czymś, przypominającym krzesło. DWIE GODZINY! W duchu dopingował rudemu nieudacznikowi, a ten po prostu dopił ten swój dyniowy soczek i polazł gdzieś ze zgrają głupkowato uśmiechających się gówniarzy. No to nie miał już co robić! Złapał za pióro i pięknymi literkami, koślawymi troszeczkę, wyskorbał list, do swojej super koleżanki, która jeszcze bardziej super miała cycki. No fajna była, nic na to nie poradzi! Lubił ją tak super, że aż zapragnął wyruszyć z Teddrą na jakąś wycieczkę, na której staną się wandalami i zakłócą porządek. Mogą nawet uciekać przed mugloską policją, jeśli jakimś cudem wylądują w Londynie. Odpowiedź błyskawicznie nadeszła, no to poleciała jeszcze jedna i już Lawek miotłę ciągnie za sobą. Musiał uważać, żeby przypadkiem nikt go takiego nie zobaczył, ale nie pomyślał, wcale nie pomyślał, żeby zmniejszyć ją zaklęciem. O piłce jakoś nie myślał, w jego umyśle zrodził się plan taki, że będę po prostu latać, a potem z mioteł do wody skakać. Więc jak szalony przybiegł na przystań i wzbił się w powietrze. Jak ma działać nielegalnie, to już całkowicie będzie nielegalnie, bo sobie fajeczkę odpalił. Ja nie wiem, co on ma z pedalskim paleniem, ale tak bywa! Zdenerwowany ostatnio chodził, atakowały go niewiasty przy piecu, przecież mógł! Teraz nie wiadomo, gdzie się Violeta z patelnią czai, a Lawek nie chciał, żeby Ted oberwała patelnią! Jeszcze by Violecie oddała i weź tutaj ten konflikt interesów do pokojowej sytuacji doprowadź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Kanada, Montreal
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 106
  Liczba postów : 278
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5481-teddra-manseley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5487-teddy-bears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5492-tedtedtedted#159646
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7194-teddra-manseley#204412




Moderator






PisanieTemat: Re: Mała Przystań   Nie Maj 19 2013, 22:52

Ted za to bujała się po swoim gryfońskim dormie, w chwili gdy nadszedł list. Akurat wróciła tutaj właśnie, bo pewnie jadła te okropne angielskie jedzenie na które tak strasznie narzekała Riverowi all day all night. Kiedy poczuła, że już jej brzuch jest pełny i gruby, wróciła do swojej wysokiej wieży, niczym prawdziwa księżniczka, i przerażona uznała, że musi to jakoś spalić! Już zastanawiała się kogo by tu zawołać, na jakiś przyjemny spacer, kiedy dostała list od swojego super nowego ziomka z Australii, więc wracamy do punktu wyjścia. Teddra uśmiechnęła się pod nosem, kiedy czytała wiadomości napisane koślawo przez Lavoisiera. Cudownie, ona też z chęcią stałaby się na chwilę szalonym rebelem i zawojowała świat ze swoim super ziomkiem. Ted najpierw za radą chłopca przebrała się w jeden ze swoich wielu, seksownych, czarnych dresików. Miała też czerwoną bluzkę na ramiączka, nie tak ogromną jak zawsze, bo jak seksi, to seksi. Wzięła swoją ukochaną miotłę i ruszyła na błonia. Oczywiście po drodze zgubiła się pewnie jakieś milion razy, bo ona mieszkała daleko na wieży, a nie w jakiejś kuchni, więc znacznie większe prawdopodobieństwo, że nie ogarniała do końca wyjścia. W końcu jednak udało jej się wyjść i pognała na przystań, gdzie miał czekać na nią Lawrence. Zobaczyła już z daleka jak znajoma sylwetka nowego kolegi unosiła się nad wodą. Uśmiechnęła się do niego krzywo, jak to Ted.
- Siema, pedale – krzyknęła radośnie do znajomego, po czym szybko i zgrabnie wskoczyła na miotłę, by podlecieć do niego. Zatrzymała się obok i pocałowała go w policzek. Miejmy nadzieję, że w powietrzu będzie bezpieczna i nikt ją nie zaatakuje patelnią.
- Jak tam, zrobiłeś dziś cokolwiek oprócz wstania? I gdzie jest tłuczek, nieogarnięty mężczyzno?- powiedziała rozglądając się dookoła, jakby miał zaraz tu przylecieć. Szkoda, że nie było tak ciepło, że Lawek musiałby zdjąć koszulkę, bo z chęcią popatrzyłaby sobie na jego tatuaże, ech. Ale może jak będą się bardzo bić tłuczkiem, będzie miała jakąś ranę, a on zedrze swoją koszulkę, by zatamować krwawienie? Idealny plan.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 24
Galeony : 56
  Liczba postów : 62
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5562-lawrencja-sowa-lawka#160970




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała Przystań   Pon Maj 20 2013, 14:06

- Wstałem i wyobraź sobie, nawet się starać nie musiałem, od razu wyglądałem zajebiście. - Takie miał włosku super rozwiane, nie chciał, żeby mu się przypadkiem łóżkowa fryzurka zepsuła, więc zostawił! Teraz go można cudownie podziwiać, trochę szkoda, że w ubraniu, ale jakby wiedział Lavoisier, że Teddra woli bez ubrań, to by się szybko rozebrał. Szybciej pewnie, niż ona zdążyłaby zdanie dokończyć. I to tak dosłownie, nie musiałaby mówić niekończących się sentencji o sadzeniu kapusty. - W moich gaciach. - Tak oczywiście! Tak było! Mogła sama sprawdzić, chował tam całkiem spoko rzeczy. Nie jakiegoś gnoma, który dziewictwa pilnuje, tak jak ona! Trzeba było przecież o estetykę dbać, a jakieś krasnale ogrodowe i trawnik nie mieściły się w jego koncepcji piękna. A może ona chowała gdzieś kafla? Dobra, koniec tych majtkowych tematów, bo przecież miało być poważnie i romantycznie! Bardziej jednak poważnie, a i tak patos wyparował. Nie, to była tylko myśl o patosie. NIEWAŻNE, NIE WYSZŁO. Ja tu romantyczny spacer na miotle proponuję, a ty chcesz mnie napierdalać tłuczkiem? - Urażony spojrzał na koleżankę swą i żałował, że się już od niego odsunęła, bo jednak miał wtedy lepszy widok na jej cycki, które koszulka tak super opinała. Zboczuch jeden, ale musi mu Teddra wybaczyć! Był tylko szowinistyczną świnią, samcem z rozumem w dolnych partiach! - Ukradniemy? - To może był głupi pomysł, Lawrence innych nie miewał, ale chęci były? Były! Na boisku na pewno jakaś zapalona drużyna trenowała, zawsze znajdą się przecież tacy, co ambicje wygórowane mają i za wszelką cenę próbują się wybić. Pączków nie zjedzą, bo przecież to tuczące! Lepiej wpierdalać odżywki na mięśnie. Smutno się Lawkowi robiło, jak widział pakerów takich. Bo on to ogólnie... sportów raczej nie uprawiał, w szeregi rezerwowych wstąpił przez sentyment i mini nawrócenie. I odwrócił się w stronę lądu, gotowy popędzić z wiatrem, jak się Ted na takie emocje porwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Kanada, Montreal
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 106
  Liczba postów : 278
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5481-teddra-manseley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5487-teddy-bears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5492-tedtedtedted#159646
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7194-teddra-manseley#204412




Moderator






PisanieTemat: Re: Mała Przystań   Pon Maj 20 2013, 15:55

- To mamy coś wspólnego – powiedziała z uniesionymi brwiami gładząc swoje piękne czarne włoski. No dobra, może ona musiała przejechać po nich szczotką raz czy dwa, ale się nie malowała. Tylko ubrała swoje naturalne piękno w seksowny dres. No to faktycznie szkoda, że nie powiedziała mu po prostu jak przedstawia się sprawa, bo tak to mogłaby już teraz podziwiać jego wątłą klatę z czadowymi tatuażami. Wywróciła oczami, kiedy usłyszała odpowiedź Australijczyka. Nie będzie nic sprawdzać co ma w gaciach, ten zboczuch. A przynajmniej póki co, hehs. Ale to też średnio romantyczne, więc można pominąć takie zbereźne rozmkiny.

- Ja to widzę jako romantyczne napierdalanie tłuczkiem – powiedziała wzruszając ramionami. Biedna Ted nawet nie pomyślała, że Lawrence tu sobie lata i myśli o jej cyckach. Przecież ona już tam zapomniała, że bywa ładną dziewczyną czasem i w jej rozumowaniu nieustannie była Tedem w dresiku, który lubi się bić i takie tam. Dlatego z pewnością wybaczyłaby mu jego myśli i po prostu zdziwiłaby się bardzo!

- Może wyjmij różdżkę ze swoich gaci i przywołaj go, to nie będziemy musieli lecieć gdzieś pół dnia – zaproponowała, a sama wciągnęła różdżkę ze tyłu swojego dresu, jednak mimo to posłusznie poleciała za Lawkiem. Zatrzymała się jednak i mruknęła coś w stylu „Accio pałki”, jakkolwiek to brzmiało, po czym odczekała sobie chwilę. No cóż, najlepszą czarownicą na świecie nie była, ale umiała to zaklęcie dobrze, bo nie raz musiała przywoływać coś na boisku. W każdym razie pałki przyleciały, nie wiem skąd, nie wnikajmy, a Teddrze udało się złapać swoją bez zabicia się nią, czy wcześniejszym znokautowaniem. Sprytna dziewczyna.

SORRY ZA POJEBANIE WYGLADAJĄCY POST NIE OGARNIAM.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 24
Galeony : 56
  Liczba postów : 62
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5562-lawrencja-sowa-lawka#160970




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała Przystań   Pon Maj 20 2013, 17:03

Ależ ta Teddra była mądra i sprytna! Bo on już na stanowisko złodzieja się chciał wepchnąć, a ona mu całkiem legalne wyjście proponowała. I kto tu zboczuchem był?! Różdżkę mu kazała z gaci wyciągać, a jemu to się od razu skojarzyło! - Ale Teddra, tak na pierwszej randce? – Wyszczerzył do niej ząbki i firmowym uśmieszku i różdżkę faktycznie wyciągnął, taką drewnianą i zupełnie normalną. Pod nosem mruknął zaklęcie i tłuczka przywołał i już wiedział, że to wcale bezpieczne nie będzie! Narwany tłuczek stłukł go prawie, już na samym początku, a przecież nie kazał się mu jeszcze z pokebola ewakuować, aktywować, zapalnik podłączyć, cokolwiek! Dobrze, że taki silny był, niech Menseley podziwia, jak mu się klata napina! I tyle mieli ze sobą wspólnego, że przecież musieli kiedyś wyjść za mąż! Lawrence by się jej oświadczył, a ona by mu musiała gacie prać i obiadki dobre gotować. W niedziele by się mogli zamieniać i on by kuchareczką został, ale tylko w niedziele, żeby się koledzy z niego nie wyśmiewali, że został pantoflarzem jakimś! Zdęcie ślubne mieliby najlepsze na świecie, gdzieś przy wulkanie, w dresiku połowa, a druga pod krawatem. Wziął więc od dziewczyny pałkę jedną, a w zamian oddał jej tłuczka. Nie będzie jej pierwszy nim napierdalał! To dziewczyna przecież była i nieważne, że sama o tym zapomniała, bo ją dres tak przytłoczył. Później pójdzie mu łatwiej, bo niby będzie oddać jej musiał. Lawrence dżentelmen! - Ale nie bij za mocno, mała. – Pisnął jak pięcioletnia dziewczynka i nawet udał, że się jej boi! Taki był miły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Kanada, Montreal
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 106
  Liczba postów : 278
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5481-teddra-manseley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5487-teddy-bears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5492-tedtedtedted#159646
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7194-teddra-manseley#204412




Moderator






PisanieTemat: Re: Mała Przystań   Pon Maj 20 2013, 17:33

No jasne, że była, bardzo mądra i sprytna, dopiero teraz się zorientował? No na pewno nie ona była zboczuchem, bo nawet nie pomyślała o tym, że ten tekst może odrobinę nieodpowiednio zabrzmieć!
- Proste, nie ma co robić podchodów – powiedziała z uśmiechem, kiedy ogarnęła, że faktycznie zabrzmiało to jakoś dziwnie. Ale na szczęście on nie posłuchał jej tak dosłownie, bo wyjął jednak drewnianą różdżkę i niesamowicie sprytnie przywołał tłuczka. Ted odsunęła się od niego trochę i obserwowała jak tłuczek przyleciał dziko, a Lavoisier bardzo dzielnie walnął go. No cudowne miał te mięśnie, naprawdę. Szkoda coraz bardziej, że ma na sobie tą koszulkę. Faktycznie, tylko czekać aż Lawrence wyskoczy niedługo z jakimś pierścionkiem zaręczynowym. Ale chyba coś mu się pomerdało. To on będzie prać gacie i gotował, a w niedziele zamienią się rolami. W końcu Ted będzie znaną gwiazdą quidditcha, nie będzie miała czasu na takie głupoty! I miło, że myślisz już nad zdjęciem ślubnym, naprawdę. Mam nadzieję, że będzie cudowne! Warto też dodać, że dzieci o mieszanej rasie są zawsze najpiękniejsze na świecie.
- Postaram się, mały – powiedziała przytłoczona przez dres Teddra, uśmiechając się krzywo. Oddaliła się jeszcze bardziej i poczekała aż tłuczek będzie w jej okolicy, po czym zamachnęła się mocno w stronę swojego ziomka. Niesamowicie silny Ted wcelował prosto w prawą nogę Australijczyka. Manseley, powiedziała zwycięskie „ha”, słysząc dość nieprzyjemny odgłos kiedy tłuczek zetknął się z kościami Lavoisier. Cóż za cudowna pierwsza randka, mam nadzieję, że ich druga będzie jeszcze bardziej emocjonująca, chociaż nie wiem jak to można przebić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 24
Galeony : 56
  Liczba postów : 62
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5562-lawrencja-sowa-lawka#160970




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała Przystań   Pon Maj 20 2013, 19:12

Dzieci? Ale jakie dzieci?! Przecież z ich seksu dzieci nie będzie! Nie tylko dlatego, że Lawek beznadziejnym ojcem by był, ale też dlatego, że jeśli Teddra ma zamiar wszystkie randki tak odbywać, to mu niedługo sprzęt popsuje. I wtedy to będzie smutek życia, bo jak pomyśleć tak trochę bardziej przyszłościowo, to rozwrzeszczane klony Teda i Lawka mogłyby świat podbić! Sprytem, mądrością i pięknymi twarzami, po tatusiu oczywiście! Musiałby tylko Lavoisier przeżyć młodzieńcze lata tych potworów i pełno kasy wydawać na ich pieluchy, które i tak obsrane w śmieciach skończą. Cycki się Teddrze powiększą! Ale może stracić figurę super sportowca i w zaawansowanej ciąży to raczej wysoko nie poleci. By sobie coś jeszcze zrobiła, miotłę połamała i koniec zabawy.
I co to w ogóle za zabawa?! Oberwał! Mocno bardzo! Też słyszał, jak mu coś chrupnęło w kościach, ale w sumie... co się będzie tym teraz przejmował. Krzyczeć też nie zamierza, żeby przypadkiem na jakiegoś mięczaka nie wyjść. Wszystko jest jak najbardziej okej! Nic się nie dzieje! Nie ma hałasu. Kafla dogonił, chociaż spierdalał od niego w niemożliwe szybkim tempie. Śmiesznie musiał wyglądać, jak tak w kółko się uganiał za nadpobudliwym obiektem. Ale w końcu się mu udało i w końcu odbił piłkę bardzo mocno. Miał nadzieję, że przeleci gdzieś nad Teddry głową. Tak bardzo się mylił! Uderzenie nieuniknione było, więc mógł tylko prosić siły losu wrednego, żeby nie jebło jej w czaszkę. Wtedy miałby problem, musiałby jakoś ją zanieść do szpitala i męczyć się z amnezją! Bo na pewno by miała amnezję, a jemu by było tak strasznie smutno, że już nie ma swojego super ziomala z dzielni. A jakby kalafiorem się stała? Tego to by nie przeżył!
- Handlujesz z tym Menseley, czy potrzebujesz ratunku? - Przywracanie oddechu i takie tam. Martwił się przecież.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Kanada, Montreal
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 106
  Liczba postów : 278
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5481-teddra-manseley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5487-teddy-bears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5492-tedtedtedted#159646
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7194-teddra-manseley#204412




Moderator






PisanieTemat: Re: Mała Przystań   Pon Maj 20 2013, 19:33

No cóż, Ted też pewnie medalu matki roku by nie dostała. Ale wychodzi na to, że nie tyle nie będzie dzieci, co nawet seksu na randkach, przez to w jaki sposób sobie romansują. Na dodatek skoro Manseley jest taka agresywna na co dzień, lepiej nie myśleć co się dzieje, kiedy ląduje w łóżku, hehs. Może Lavoisier serio po paru spotkaniach z Tedem, będzie musiał zapomnieć o jakichkolwiek dzieciach. Miejmy nadzieję, że ich potwory raczej więcej miałyby z mamy niż z taty! No dobra oprócz niektórych cech charakteru, mogłyby być luzackie i miłe jak tatuś, ale wygląd zdecydowanie z mamusi, soraweczka. I już niech się nie martwi o figurę Teddry. Od razy po ciąży pewnie zaczęłaby intensywnie i dziko ćwiczyć, byle tylko wrócić do dawnej formy. Tym samym na niego zwaliłaby opiekę nad bachorem, idealnie. Chyba jednak powinni się magicznie zabezpieczać z tego wynika.
Świetna zabawa! Nawet nie powinien w myślach narzekać, tylko niech rozbudzają się w nim jakieś pierwotne, męski instynkty i zacznie walczyć, a nie przejmować się tym, że Ted jest dziewczyną! Serio, grała w to już wiele razy z chłopcami z drużyny. Przez chwilę uśmiechała się pod nosem, kiedy Lawek latał jak szalony za tłuczkiem. Tak bardzo się na tym skupiła, że za późno się poruszyła, by uciec przed szaloną piłką. Ta ją dogoniła i ze sporą siłą uderzyła w klatkę piersiową. Ted zrobiła rozzłoszczoną minę i złapała się za biust, który teraz ją bolał, robiąc szybko parę głębszych oddechów i rozglądając się za uciekającą piłką.
- Spadaj, frajerze – powiedziała przyjemnie, tak iście po tedowemu i widząc, że piłka jest niedaleko niej zamachnęła się z całej siły, również celując w okolice torsu swojego ziomka. Miło, że się martwił, bardzo miło, na szczęście póki co nie potrzebowała sztucznego oddychania i takich tam, może później. Albo może on będzie potrzebował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 24
Galeony : 56
  Liczba postów : 62
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5562-lawrencja-sowa-lawka#160970




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała Przystań   Wto Maj 21 2013, 20:13

Jakiś demon despota się pewnie w niej wyzwala i cała męskość partnera idzie w pizdu, bo babie się przecież nie postawisz, nie ma szans. Zwłaszcza takiej jak Teddra. Jeszcze życie mu było miłe, jeszcze samobójów nie chciał strzelać, jak go zacznie w kościach łamać samoistnie, to pewnie powiększy grono samotnych emo nastolatek, które zabiły się z miłości do swojego idola. Taki smutny Lawrence to w sumie całkiem uroczo by wyglądał. Może poderwałby jakąś fajną dupę, która przypadkowo utopiła się w brodziku, bo pijana była niesamowicie. A Teddra niech zdycha sama i powoli! Niech będzie babcią z balkonikiem, skoro się jej zachciało samcem alfa być i prawowitego samca alfa degradować w łóżku!
I wcale by się Lawrence tym bachorkiem nie zajmował. Podrzuciłby go Violecie, żeby jej było trochę weselej i żeby pamiętała o zabezpieczeniach, kiedy się z jego kumplami pierdoli po kątach. Boże... mieć siostrzeńca, który plemnikiem Villiersa jest... przecież on to by go wykastrował natychmiastowo, a potem na tym dziecku późną aborcje przeprowadził, nieważne, że Kacper to jego ziomek z lat dziecięcych. Są takie punkty kodeksu rycerskiego, które zabraniają dobierania się do siostrzanych majtasów! Teddra pewnie o tym wiedziała i super, że przestrzegała. Tak myślał przynajmniej! Może się więc ten gówniarz uczyć od starszej koleżanki.
Dobrze, że się mocno trzymał, bo po tym jej chujowym odbiciu, to by się z pewnością stoczył gdzieś do wody.
- Jak ty się odzywasz do starszych?! - No?! Zero szacunku! Dlatego karma ją dopadła! Przy kolejnym uderzeniu oberwała w swoje chude łapska. To kolejny znak, że powinna więcej jeść! Chuda była strasznie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Kanada, Montreal
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 106
  Liczba postów : 278
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5481-teddra-manseley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5487-teddy-bears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5492-tedtedtedted#159646
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7194-teddra-manseley#204412




Moderator






PisanieTemat: Re: Mała Przystań   Wto Maj 21 2013, 22:23

Jezu, bez przesady, i tak Lawrence najbardziej męskim chłopcem na świcie nie był, więc nie ma co się spinać. Do Teda trzeba miło i przyjemnie, wtedy może mogliby się podzielić jakoś tymi pracami w domu, a jak będzie się stawiał to po prostu nic nie wskóra! I bez przesady, chyba nie będzie chciał się zabijać, bo musiał parę garów zmyć po obiedzie, co nie? I wystarczyłoby, żeby trochę smutno chodził, a jej już by się go żal zrobiło i przytuliłaby go czy coś. I żadnego wyrywania dup w brodziku, proszę się tu nie rozbestwiać. Już wystarczającym przegięciem jest, że Lavoisier szuka sobie jakiejś PUCHONECZKI do miłości, a teraz już szuka pijanych dup po kątach. Ale okej, jak tam Lawrence chce, na pewno dużo traci.
Okej, ustalone, więc jak coś do Violety leci ich dziecko. Tylko musieliby się przeprowadzić gdzieś obok niego, bo z takimi genami, pewnie zostanie jakimś przywódcą wolnego świata, czy coś w tym stylu. Faktycznie, Ted też by podziękowała grzecznie, jakby miała się wiązać z rodziną, w której musiałaby chodzić na obiadki, gdzie siedziałby przy stole Vililers, wygłaszając jakieś niesamowite teorie. Jeszcze wziąłby swoją nową żonę Cassandrę Lancaster, już w ogóle Teddra by tam całkiem oszalała, co to to nie. Proste, ona na pewno nie będzie się dobierać do majtasów Violety, Lavoisier ma to jak w banku.
Chciała już coś odkrzyknąć na jego tekst, ale wtedy dostała w swoje chude łapsko. I nie, wcale nie musiała więcej jeść, miała tam jakieś mięśnie tak naprawdę, zdecydowanie. Skrzywiła się czując pulsujący ból w na szczęście lewej rączce, po czym zamachnęła się z całych sił, by tłuczek odbił się teraz od pleców jej koleżki. Spróbowała też rozmasować trochę swoją rączkę, wszak bolała ją odrobinę, krzywiąc się lekko i rzucając Lavoisierowi kątem oka czujne spojrzenia, co teraz robi. Zmęczyła się i wszystko ją bolało, ale i tak to była jedna z najfajniejszych randek jakie miała, hehs.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 24
Galeony : 56
  Liczba postów : 62
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5562-lawrencja-sowa-lawka#160970




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała Przystań   Czw Maj 23 2013, 19:58

No jak to nie był męski?! Przecież testosteron się z niego hektolitrami wylewał! Był super umięśniony i jeszcze bardziej owłosiony, bo przecież, jak facet owłosiony jest, to znaczy, że super ekstra męskim musi być ziomeczkiem. To taki powrót do naturalnych instynktów! Lawrence był prawdziwym samcem alfa i niech sobie Teddra uważa lepiej, bo ją jeszcze za włosy do jaskini pociągnie!
Okej! Na jakiś super sprawiedliwy grafik, to się może Lawrence zgodzić. On będzie dużo trawy kosił, przesadzał kwiatki i inne takie bardzo ciężkie prace wykonywał. Może się nawet poświęcić na tyle, żeby z odkurzaczem czasem powalczyć. Ale o czym oni w ogóle mówili?! Takie mieli super zajebiste moce, z różdżek im iskry latały, więc zaczarują sobie wszystkie sprzęty kuchenne, jak u tego rudzielca Rona i nikt już marudził nie będzie, że się paznokcie od płynu do mycia naczyń i twardej wody, niszczą. Violecie zrobią jakiś super pokoik pod schodami. Będzie tam sobie mogła ewentualnie gachów sprowadzać, ale wcześniej Lawek wszystkich zatwierdzić będzie musiał. Już miał taki specjalny teścik naszykowany, więc jak Teddra się czasem nudziła będzie, to razem pognębią absztyfikantów Violety!
Ona to jednak zła baba była. Na chwileczkę odwrócił się, coś pewnie chciał sprawdzić, a ona to tak zaskoczyła i od tyłu uderzała! Aż się przeraził w pewnym momencie, że to nie Teddra, a atak jakichś latających trolli. Odwinąć się musiał gwałtownie i pokazać, jak super manewrować potrafi. Już miał walnąć w kafla i znowu rękę biednej dziewczyny poturbować, ale wyłapał to spojrzenie, chociaż to jej masowanie było bardziej przemawiające i wybił piłkę hen w kosmos. Później się znajdzie, nieważne, przecież teraz trzeba było damę w opałach ratować! Podfrunął więc bliżej, jeszcze bliżej, bardzo bliziutko. - Skaczemy? - I tak skoczy. Jak nie będzie chciała, to ją wrzuci. Hehehe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Kanada, Montreal
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 106
  Liczba postów : 278
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5481-teddra-manseley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5487-teddy-bears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5492-tedtedtedted#159646
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7194-teddra-manseley#204412




Moderator






PisanieTemat: Re: Mała Przystań   Czw Maj 23 2013, 20:53

O nie. Jeśli jest owłosiony to niech bierze golare i do roboty. Bo Ted tutaj nie toleruje takich okropnych włochów. I nie pozwoli się nigdzie do jaskiń zaciągać, ej, tam jest wilgotno i zniszczyłaby sobie na pewno dres jakby siedziała tam za długo. Ale jak jest umięśniony to dobrze, może nawet mu wybaczy to ciąganie za włosy.
No to świetnie. Tylko, że chyba do tego wszystkiego też będzie potrzebny podział ról, nawet jeśli mają te szalone różdżki, iskry i inne bajery. W końcu chyba trzeba chodzić i nadzorować co te wszystkie narzędzia, kosiarki, noże robią, bo inaczej istna gehenna by była. A przecież muszą mieć piękny trawnik i sterylny domek. No dobra, jakby razem mieszkali to na pewno nie byłoby to najczystsze miejsca na świecie, nie oszukujmy się. I mogą jej zrobić jakiś pokoik pod schodami, tylko niech nie przeszkadza tam za bardzo i siedzi cicho i grzecznie. Bo Ted jej fochów tolerować nie będzie. No i niech najlepiej im gotuje, kiedy oni pójdą do pracy czy coś w tym stylu. I żeby nie harcowała za głośno ze swoimi chłopcami. Jeju, sporo tych wymagań wychodzi względem siostry Lawka. Ale cóż, życie.
Ted uśmiechnęła się zwycięsko, kiedy po raz kolejny trafiła chłopca. Jednak mina jej trochę zrzedła, kiedy piłka odleciała i skończyli grę, ale zanim zdążyła cokolwiek ponarzekać czy coś Lawrence podleciał do niej bliziutko i zaproponował coś co odwróciło jej uwagę od tłuczka, który tam gdzieś poleciał.
- Proste – powiedziała uśmiechając się szeroko. Wyciągnęła dłoń do Lawka, by złapać jego rękę i ścisnęła ją mocno. Spojrzała jeszcze w dół jak daleko mają do jeziora. Może jak będą mieli fart, znowu na jakąś szaloną kałamarnicę trafią, kto wie? Przełożyła zgrabnie nogę przez miotłę. Wbiła podekscytowane spojrzenie w Lavoisiera. Powiedziała też szybko trzycztery i wyjęła miotłę spod pupy, by wlecieć do jeziora, wciąż trzymając kurczowo dłoń chłopca. Śmiała się głośno w czasie tego, super fajnego lotu, dopóki nie zdarzyli się oczywiście z dość zimną taflą jeziora.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 24
Galeony : 56
  Liczba postów : 62
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5562-lawrencja-sowa-lawka#160970




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała Przystań   Pon Maj 27 2013, 20:11

trocheeeeeeeeee mnie zmuliło <3

Ale przecież ta wilgoć tam wcale nie przeszkadza. Lawrence niczym Prometeusz, wykradnie ogień innym plemionom i Teddrze ciepło będzie, dresik się nie zniszcz, będą mieli taką cudowną i szaloną drugą randkę!
Lukrecjowa siostra natomiast życie będzie miała przesrane, dlatego lepiej niech dzieci nie płodzą. Nigdy by mu nie wybaczyła, jakby sobie z niej pokojóweczkę i nianię w jednym zrobił, na dodatek mogłaby się mścić, a zemsty Wiolety wcale zabawne nie są! Teddra straciłaby wszystkie włosy, tak długotrwale i w ogóle wylądowałyby pewnie w jakimś błocie, a Lawrence, który wszędzie interes widzi, zbierałby zakłady, która wygra, której zęby polecą, a która zostanie z włosami przeciwniczki w dłoni. Takie trofeum to by było, on by to potem sprzedał! Ale coś chore te Lavoisierowe wizje się zrobiły, bo przecież on miał młodszą potomkinię rodu swojego, na wszelkie sposoby ochraniać, a nie wrzucać na głęboką wodę i hajs zbijać. Zatrudnią więc sierotę jakąś! Wyzysk z każdej strony, wstydzić się chuju powinieneś!
Dłużej już nie dane mu było myśleć o takich pierdołach, bo zderzył się z taflą przeraźliwie zimnej wody. W tym momencie, aż się krzyknąć zachciało, ale tu po raz kolejny odezwało się jego przekonanie, że niezwykle męski jest i krzyki, zmieszane ze zbulwersowanymi piskami, postanowił zostawić Teddrze. A ona niewdzięczna ich nie wykorzystała! Zmarnowała taką piękną szansę, na zdarcie strun głosowych, które później Lavoisier leczyłby wytrwale.
Dryfował na wodzie, szukając dookoła Menseley i smutno mu się zrobiło, że nie ubrała jednak jakiejś białej koszulki, tylko czarną, która i tak przylepi się potem do niej, niczym pijawka. To nie było to samo.
- No wyłaź Manseley! Będziemy się całować! - Tak ja kreatywnie chciał przywołać, żeby już nie udawała, że się topi w tych glonach.


Ostatnio zmieniony przez Lawrence Lavoisier dnia Pon Maj 27 2013, 22:42, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Kanada, Montreal
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 106
  Liczba postów : 278
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5481-teddra-manseley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5487-teddy-bears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5492-tedtedtedted#159646
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7194-teddra-manseley#204412




Moderator






PisanieTemat: Re: Mała Przystań   Pon Maj 27 2013, 21:00

Zauważyłam <3 sorki za pościwko kiepściutkie

A spoko, to brzmi całkiem dobrze. Faktycznie, będzie jeszcze bardziej szalona niż ta w tej jaskini, przy ognisku, mogą robić jakieś malunki naściennie czy coś w tym stylu.
No dobra, więc postanowione, że dzieci nie będzie. Nie będą dobrymi rodzicami, siostra nie pomoże, bez sensu. W zasadzie Ted nawet nie chce mieć żadnego bobasa, więc już w ogóle. Dlatego niech lepiej pilnie trenują zaklęcia antykoncepcyjne. I spokojnie, nie wiem jak możesz wątpić, że silna, wysportowana Teddra nie poradziłaby sobie z jaką Wioletą. W końcu niedawno się lała tam gdzieś w basenach łazienki prefektów i, bo boga, nawet jej przylała! To świetny początek znajomości miały, nie powiem, ich obiadki rodzinne byłby przeurocze. I jeśli Lawrence zamiast przerwać ich walkę, albo chociaż kibicować Tedowi sprzedawałby ich włosy, to Manseley odeszłaby od niego, ot co. Nie będzie na niej żerować przecież, orangutan jeden.
Ale spoko pisnęła nawet trochę, kiedy już wpadała do wody, bo przecież taka zimniutka była, a Ted taka cieplutka. Szok termiczny czy coś niemalże przeżyła. W jeziorze było bardzo fajnie i miło, więc zaczęła w nim pływać, by dłużej pod wodą posiedzieć. Była tak sprytna, że umiała otworzyć oczy, więc udało jej się wypatrzeć nóżki Lawrence, do których się przybliżyła. Akurat się wynurzała, kiedy ogarnęła, że on coś krzyczy do niej. Pojawiła się naprzeciwko chłopca i odgarnęła długie włosy z twarzy, przecierając oczka. I uroczo bardzo plując wodą, która dostała jej się do ust.
- Co będziemy? – zapytała w końcu, kiedy mogła już normalnie mówić, dryfując sobie razem z Lavoisierem. Patrzyła na niego pytająco, bo biedna nie usłyszała co on tam do niej krzyczał, przecież sobie siedziała pod wodą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 24
Galeony : 56
  Liczba postów : 62
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5562-lawrencja-sowa-lawka#160970




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała Przystań   Pon Maj 27 2013, 22:41

Będą dzieci! No muszą być przecież, ale za dwadzieścia lat jakoś, dziesięć co najmniej. Jego super genu muszą być gdzieś dalej przekazane, chciał mieć tego podręcznikowego, pierworodnego, drzewo, dom kiedyś też! Ale Lavoisier nigdy nie był dobry w planowaniu odległej przyszłości, więc chwilowo faktycznie obsesję na punkcie antykoncepcji miał.
No i jak to, Teddra i Violeta się pobiły? A Lawson nic nie wiedział o tym, bo mu się dupy ruszać do dziwnych stron plotkarskich nie chciało. Kilka lat go nie było, a Violeta się tak strasznie rozpuściła! Niech on się tylko dowie, że taka prędka do skakania jest, jeszcze on ją wychowa! Bo dzikie myśli to dzikimi myślami pozostawały, on handlu z włosów nie rozkręci, jeszcze ktoś by się zapędził za bardzo i jego czuprynę ukraść chciał, a wierzyć mi musicie na słowo, że Lawrence bez włosów wygląda jak pedał jakiś. Teddra nie chce mieć takiego kolegi! Przecież wiemy, że nie. Rozdzieliłby je! Oczywiście, ze tak. Bałby się jednak trochę ich reakcji. Zawsze mogły pakt przeciw niemu zawiązać, broń zawiesić i wszystkimi możliwymi siłami zbrojnymi, jego atakować. Z jedną babą było już wystarczająco ciężko, a co dopiero takie dwie? Tragedia, idź się chłopie utop i najlepiej tak, żeby nikt cię ratować już nie mógł. Lawrence zawsze chciał się przekonać, jak to jest w betonowych butach na drugą stronę przechodzić. Upozorowałby jakieś mafijne porachunki i wtedy Teddrze i Violecie musiałoby być smutno!
I kiedy tak nagle przed nim się dziewczyna pojawiła, to się trochę przestraszył. I nawet zignorował to, że opluła go! Bardziej by się chyba przejął, jakby mu zmoczyła taką zabawą włoski suche. NO CO ZA PEDAŁ.
- A POSZŁA WON TY NIMFO BAGIENNA!- Te włosy na twarzy jej jakoś dziwnie zwisały, trochę taka Samara, co przed chwilą ze studni uciekła, ale zamiast podtopić ją, albo chociaż uciec w popłochu, to on Teddrę w obroty wziął. Tak zamaszyście do siebie przysunął i nie ma, że boli! - Się całować będziemy. - Całkiem spokojnie odpowiedział i resztę zagubionych kosmyków odgarnął. Ostrzegał! I pocałował, a jak! Tak bardzo fajnie, nie jak neandertalczyk jakiś. - No mówiłem przecież. - Szeroko się uśmiechnął i Manseley z objęć wypuścił. Teraz sobie dalej będzie dryfował, poczeka, może jeszcze go zdzieli!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Kanada, Montreal
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 106
  Liczba postów : 278
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5481-teddra-manseley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5487-teddy-bears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5492-tedtedtedted#159646
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7194-teddra-manseley#204412




Moderator






PisanieTemat: Re: Mała Przystań   Pon Maj 27 2013, 23:19

Aha, no dobra, czyli po prostu cierpliwie czekamy aż i jedno i drugie będzie gotowe przekazywać swoje śliczne geny. I ambitnie, kto by się spodziewał, że z Lawka taki ojciec rodziny jest, że planuje drzewa, dom i to wszystko. Ale to dobrze, że póki co się pilnował chłopak. Szczególnie dla Teda dobrze, bo kto wie co jej tam po głowie już teraz chodzi.
No biły, zupełnie i mi to z głowy wypadło. Ale Teddra dzielnie zaatakowała siostrę Lavoisiera, po czym dostała po łbie od jakiejś innej ślizgonki. W każdym razie, Violeta będzie na pewno zadowolona jak zobaczy z kim buja się ostatnio jej braciszek. I zdecydowanie Teddra nie chciałaby mieć łysego kolegę. Szczególnie, że ten kolega ją całuje, fu, nie będzie się z takim łysolem całować. Ciekawe czy udałoby mu się je w ogóle powstrzymać, jakby tak była faktycznie dzika bitwa między tymi dziewojami. Znając życie, oberwałby i dziewczyny nie tylko zaczęłyby się ze sobą bić, ale też z nim. Ale spoko, może po prostu tylko na początku ich zapoznanie nie było idealne, a teraz się wyszumiały i już się nie będą lać. Przecież nikt nie chciałby, że Lawrence umierał, byłoby im strasznie smutno i Ted miałaby na pewno depresję.
W każdym razie obecnie wynurzyła się Teddra z wody, niczym Samara czy nimfa wodna, a ten zaczął na nią biedną krzyczeć!
- JAK SIĘ DO MNIE ODZYWASZ TY… - zaczęła również się drzeć Kanadyjka, ale kiedy szukała słowa do określenia go, ten nagle przyciągnął ją do siebie, a ręce zdziwionego Teda wylądowały na ramionkach chłopaka. Manseley patrzyła na niego ze zdziwioną mina i ściągnęła brwi na jego słowa, już chciała coś powiedzieć mądrego, w stylu, że jest głupi, czy coś, ale ten ją pocałował! Teddra była jeszcze bardziej zdumiona i przez chwilę nic nie robiła. Ale szybko zamknęła oczka i bardzo grzecznie odwzajemniła ten miły pocałunek. Uznała nawet, że szkoda kiedy się skończyło i odsunął się od niej. Wypuścił ją z ramion i gapił się na nią z szalonym uśmiechem, a Teddy gapiła się na niego nie wiedząc co ma teraz z tym fantem zrobić.
- No mówiłeś – powiedziała w końcu, uznając że to było miłe i fajne, więc nie w głowie było jej zdzielenie po łbie chłopca. Przez chwilę zastanawiała się co jeszcze może na ten temat powiedzieć, ale uznała, że nic. Zaczęła płynąć powoli w stronę pomostu, kiwając ręką na Lawka, żeby płynął za nią.
- Chodź ze mną na imprezę dla mojej koleżanki z drużyny. Co prawda będą głównie Kanadyjczycy, ale będziesz moją osobą towarzyszącą - oznajmiła mu, nie pytając czy coś, tylko postanawiając od razu za niego. Wgramoliła się jakoś na pomost i poczekała na niego, wykręcając swoje długie włosy, z który skapywała woda. Kiedy znalazł się obok niej wyciągnęła dłoń, by złapać jego łapę, tą całą w tatuażach.
- Są w kamiennym kręgu. Jak pójdziesz może będziemy się znowu całować – powiedziała i machnęła różdżką, która na szczęście nie zagubiła jej się przy pływaniu, czy coś, żeby miotły sobie gdzieś odleciały, tam gdzie powinny. Wcelowała teraz różdżką w swoje, a potem jego ubranka mrucząc Silverto, teraz przynajmniej dresów nie będzie miała całych mokrych. Kiedy zakończyła te skomplikowane akcje, pociągnęła za rączkę Lavoisiera tam gdzie miała być ta imprezka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 186
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 248
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5954-cortacesped-caraballo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5972-corta#169932
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5956-cortacesped#169648




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała Przystań   Nie Cze 30 2013, 13:10

-Możemy i tam. Spokojnie będziemy mogli kontynuować konwersację. – Uśmiechnęła się nieco szerzej i zręcznie ruszyła ku wyjściu z Pokoju Wspólnego, by potem już cały czas kierować się na błonia. Oczywiście nie była to krótka droga i chętnie teleportowałaby się na błonia, żeby zaoszczędzić czas, gdyż do teleportacji była przyzwyczajona, ale że w Hogwarcie było to uniemożliwione, szła gdzie miała dość szybko przebierając nogami. Po prostu tak miała, że gdy już gdzieś zmierzała, to jej krok był szybki. W międzyczasie tej podróży kontynuowała wątki, które urwali.
-Możliwe, że jakiegoś nauczyciela to ugodzi, trudno zaś mi stwierdzić którego, bo nie przywykłam do ich osób. No, ostatecznie poznam ich dopiero w przyszłym roku szkolnym. Skorzystam z Twojej rady i będę uważać, przyglądając się jak reagują i czy zwracają na to uwagę na swych lekcjach. No chyba, że zostanę przy mundurkach… Da się w nich chodzić, w sumie mają swój urok. Łatwo w nich rozróżnić kto jest z jakiego domu, to tak przy okazji. – Rozmyślała głośno i sama zdziwiła się, jak szybko zmieniała dzisiaj zdanie. Przymknęła na to oko i kontynuowała. – No, w sumie nie ma czego podziwiać, bo wydaje mi się to dość naturalne. A przy okazji samej mi czasami przytrafia się, że najpierw robię, a potem myślę, emocje momentami potrafią wziąć górę. W sumie gdy robimy coś w taki sposób, użyję tu ładnego słowa – „spontanicznie” – robimy coś co jest zgodne z nami w tym momencie. Oczywiście możemy tego żałować, na przykład że powiedzieliśmy coś niemiłego w napływie złości, ale ostatecznie gdy mówiliśmy to, byliśmy rzeczywiście źli i być może rzeczywiście myśleliśmy tak jak mówiliśmy. No, trzeba po prostu to zaakceptować, a nie przepraszać, że nie to mieliśmy na myśli… Błędy zawsze nam towarzyszą, trzeba je po prostu zupełnie eliminować, a w tym wypadku nie dawać się ogarnąć w zupełności gniewowi.
Dopiero wtedy zorientowała się, że są już zupełnie blisko jeziora.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Sycylia.
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 21
  Liczba postów : 25
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6944-olivier-angelo#197862
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6945-olivier-angelo#197866




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała Przystań   Nie Lis 24 2013, 12:09

Zbudził się jak zwykle o wczesnej godzinie. Przestał wstawać z przymusu, teraz to był jego rytuał. Szybki prysznic, coś ciepłego. Następnie szybkie narzucenie na siebie jakich dresów i wolny running dla rozgrzewki w miejsce gdzie umówił się z dziewczyna. Był przed czasem, ale to również było normalne. Termos z ciepłą czekolada ułożył koło pnia razem z bluzą.
Przystąpił do rozgrzewki, nie planował biegać tak długo jak zwykle, ze względu na Mad co nie zmienia faktu, że mięśnie muszą być rozgrzane.
W uszach leciała jakaś skoczna szybka muzyka do której robił przysiady, skłony i bieg w miejscu.
Ubrany był w szary dres, biały top. Więcej nie było trzeba, bo ogrzewał się magią co jakiś czas... a dokładnie do momentu gdy na jego skórze nie pojawiły się pierwsze krople potu.

/na szybkości
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 215
  Liczba postów : 264
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5316-madeleine-ford
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5361-kolorowe-karteczkii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5319-sowa-jarzebata-bestia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7200-madeleine-ford#204427




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała Przystań   Nie Lis 24 2013, 12:32

Madi szybko narzuciła na siebie jakieś dresy dziurawe i bluza w podskokach przyszła na przystań. Ubrana była w dres, kolorowy t-Shirt,oraz trampki.
Mimo, że pogoda nie zachęcała do spacerów, to dziewczyna  i tak uwielbiała to miejsce, że nie mogła się powstrzymać przed pojawieniem się tu.
Należy wykorzystać ostatnie dni. Później będą przymrozki i nie będzie się dało siedzieć na trawie lub czymś tam.
Gryfonka już z daleka widziała chłopaka,ćwiczącego coś tam, ale to absolutnie nie zniechęciło jej do przyjścia.
Przeciwnie, uwielbiała towarzystwo, chyba, że rzucało się na nią z różdżkami. Ale przecież Puchon jest w stanie wybaczyć wszystko.
- Cześć, piękny dzień prawda? - zapytała z szerokim, uśmiechem. Nie przewidziała nawet, że może pasować jemu obecność tu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Sycylia.
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 21
  Liczba postów : 25
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6944-olivier-angelo#197862
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6945-olivier-angelo#197866




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała Przystań   Nie Lis 24 2013, 12:44

Podniósł wzrok, wyciągając słuchawki z uszy. Uśmiechnął się szeroko rozkładając ręce. Gdy dziewczyna w jego zasięgu złapał ją za biodra i podniósł. Dawno się nie widzieli, a miło było znów zobaczyć Mad z uśmiechem na twarz.
-Cześć maleńka. - na jej słowa rozejrzał się dookoła. Tak, mgła dopiero unosiła się znad wody przy czym sprawiała wrażenie nieco upiornej. Gdzie niegadzie błyskały się w trawie kropelki rosy, a do tego wszystkiego ten przyjemny orzeźwiający chłód No i oczywiście wszędobylska cisza, którą przykro było przerywać.
-Tak. Tylko chyba może dziś padać... - i cóż poradzić, że bliżej im było do zimy niż do lata. Jednak i ta pora roku posiadała swój niepowtarzalny klimat, zwłaszcza że młody Sycylijczyk w swym rodzimym mieście nigdy nie widział śniegu... tak tutaj w Anglii gdy pogoda zaszczyci ich tym białym pierzem zawsze nie może się oprzeć od wyjścia z komnat.
-Wyspana ? Mam dla ciebie... - chwycił po termos i przerzucił go z reki do ręki -... Gooorąącą czeekoladę! Coś na osłodę i na pobudkę. Chętna?
Ne czekał na odpowiedź, odkręcił nalał i podał aromatyczny napój. Spojrzał na brunetkę z wesołym wyrazem twarzy, ale dla niego to była całkowita norma, o której zapewne Mad wiedziała. - Co u ciebie? Ja mogę ci się pochwalić, że nauczyłem się dwóch nowych piosenek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 215
  Liczba postów : 264
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5316-madeleine-ford
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5361-kolorowe-karteczkii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5319-sowa-jarzebata-bestia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7200-madeleine-ford#204427




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała Przystań   Nie Lis 24 2013, 14:55

Gryfonka była osobą miłą dla wszystkich, ale raczej nie zapadającą w pamięć.
Takie małe,coś które chciałoby zbawić świat i robić miłość a nie wojny i bitwy,chyba ze te śnieżne.
Madi odebrała jego spojrzenie wesołym uśmiechem,odgarnęła włosy do tyłu, które wiatr uparcie rozwiewał jej na wszystkie strony i wbiła migdałowo-orzechowe tęczówki w taflę wody, na chwilę odpływając myślami nieco dalej.
Nie pytając o pozwolenie, przysiadła się do Oliviera nadal patrząc na niego z zatroskaniem.
-Kiedyś ci pokaże śnieg nawet chyba znam takie miejsc gdzie jest-rzekła
O tak,Panienka Ford nienawidzi biernie przyglądać się komos ćwiczącemu a widzi chyba wszędzie.
Nawet jeśli tak naprawdę nie istnieje, to dziewczyna sobie dopowie.Bo przecież co ona by zrobiła, gdyby nie było na kogo rzucić się z pomocą?
-Dziękuje chwyciła i po chwili upiła mały łyk-spoglądając na ciemnego blondynka.
- Ja mogę ci też się pochwalić, że nauczyłam się jednej nowej piosenki i napisałam nawet słowa ale nie wiem czy są dość dobre chyba brakuje czegoś,myślałam o fortepianie,gitarze,flecie,
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Mała Przystań

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

 Similar topics

-
» Nabrzeże/przystań/keja.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
jezioro
-