IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Mała Przystań

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 34
  Liczba postów : 26




Gracz






PisanieTemat: Mała Przystań   Sro Paź 24 2012, 23:00

First topic message reminder :


Mała Przystan


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 627
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4686-masz-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała Przystań   Sro Kwi 09 2014, 13:57

Cóż, widocznie nie tylko Oliver się zmienił. Choć u Scarlett nie było to jakieś znaczące, ale z pewnością trochę dojrzała. Co prawda wciąż pakowała się w seks bez zobowiązań, ale ogółem czuła powoli, jak gdyby to w ogóle nie było jej potrzebne do szczęścia. Może na nowo zakochiwała się w tym gryfonie? A może tak naprawdę nigdy nie przestała go kochać? Nie miała pojęcia. To nie było teraz istotne. Żadna przeszłość czy to, co na nich przez nią wpłynęło. Chciała cieszyć się tym, co ma teraz, choć za chwilę mogła tego już nie mieć. W końcu z tego składa się życie. Z miliona szans, po które sięgniemy bądź nie. I nie interesowało ją to, jaki stosunek ma do tego wszystkiego Watson, czy tak naprawdę nie chciałby po prostu jej wykorzystać, lecząc swe złamane serduszko po Kavanaugh. W tej chwili wszystko było bez znaczenia, bo chciała coraz więcej wspaniałych momentów wpuszczać do swej egzystencji. Aby była po prostu lepsza. Aby pamiętała także te miłe chwile, które przecież przeżyła, a których było tak niewiele. I nic poza tym się nie liczyło, kompletnie nic.
Więc tak sobie spędzali razem czas, przekomarzając się, aż ostatecznie SMS odebrała oliverkowego puffka, no bo przecież NA PEWNO NIE MA KOMU GO ODDAĆ i na pewno chciał go oddać jej, za jakiegoś buziaka czy coś! Więc go nim uraczyła, w ramach podziękowań, taka dobra była. Zaś zupełnie zabłądziła w tym ich świecie, bowiem dopiero po chwili zorientowała się, że podchodzi do niej Hampson i czegoś tam od niej chce. Hej, to, że jest prefektem, nie znaczy, że nie może się rozluźnić od czasu do czasu! Miała wolne! A ten zabrał jakiegoś chłopaczka, a raczej kazał mu iść do opiekuna gryfonów, więc to pewnie jakiś znajomek Watsona. No cóż, pomachała mu w swej dobroci, a zaraz potem dała się zaciągnąć studentowi nad przystań.
- A ile korzyści - zakrzyknęła, odpierając jego argument odnośnie problemów związanych z odznaką. Chyba za bardzo była w swoim żywiole, aby z tego rezygnować. Wiecie, władza... władza jest pociągająca. Nie pociągała go?! Niemożliwe!
W końcu dotarli na brzeg, a kiedy gryfon zaproponował, aby popływali łódką, spojrzała na to dosyć sceptycznie. Na pewno coś pójdzie nie tak i się utopią, bo nie będzie miał ich kto wyratować. Albo porwie ich kałamarnica. Albo tryton. Albo coś gorszego. Aż poczuła nieprzyjemne ciarki na plecach, bo w końcu była okropnym tchórzem.
- NO DOBRA - zagrzmiała ostatecznie i skorzystała z oliverkowego, chudego ramienia, co by się na nim podeprzeć i władować się na to dryfujące-drewniane-coś, co wywoływało w niej lekkie zdenerwowanie, bo nie wzbudzało jej zaufania. Na pewno zrobi się dziura, nabiorą wody i zginą. Ach, te katastroficzne wizje!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Verwood, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 511
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 676
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8491-felicie-ula-joyner#240158
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8567-fujka-zaprasza#242119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8494-centrum-dowodzenia-fuj#240163
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8493-felicie-ula-joyner#240162




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała Przystań   Sob Cze 14 2014, 23:22

Dzień jak co dzień. Dzień dniem kolejnym pogania... A Felicie? Nudziła się. Nie rozumiała tej pogoni za milionem romansów, kłótni i sprzeczek, które doprowadziłyby jej miękkie serce do białej gorączki. Pewnie dlatego już dawno nie rozmawiała z koleżankami tym szczerym tonem skorym do zwierzeń i udawała, że musi przygotowywać się do tegorocznych egzaminów. Tak też więc faktycznie jej łóżko obłożone było książkami z tym, że nie do nauki. Ostatnio stała się wielką fanką lektur, które opowiadały rozmaite historie o smokach na przykład. Fascynowały ją te zwierzęta i rzeczywiście chciałaby chyba kiedyś wybrać się do rezerwatu, choć wiedziała, że gdyby ojciec wiedział o jej planach, to pewnie powstrzymałby ją wszystkimi możliwymi i nieznanymi ludzkości sposobami. Ale czy Felicie kiedykolwiek słuchała go tak dokładnie, by stosować się do wszystkich przykazów? Odpowiedź brzmi nie. Jednak zbyt długo nie mogła siedzieć ukryta pomiędzy książkami, więc wybrała opcję, iż napisze list do Willis'a. Co prawda cały wcześniejszy poranek rzeczywiście spędziła na szukaniu Gryffona, ale nigdzie nie widać było jego, ani jego kopii Quillan'a. Trochę ją to zasmuciło, bo liczyła chociażby na kilka minut rozmowy, w której chłopak zobowiązałby się do zabrania jej na jakieś słodycze do Hogsmeade czy coś. A tu nic. Dobrze, że chociaż na list odpisał i umówili się na te łódki, choć nieco przerażała ją perspektywa wiosłowania za nich oboje. Nie była jednak tchórzliwa i nie zamierzała tutaj jęczeć jak najmniej sprawna istotka i obiecała sobie, że się nie podda choćby nie wiem co. I tak oto stała tutaj z zakasanymi rękami czerwonej koszuli w kratę i z burzą rozpuszczonych blond włosów, co raz to podrygując w rytm plusku wody. W końcu podeszła bliżej łódek starając się zastanowić, która byłaby najwygodniejsza i sprawiałaby najmniej problemów podczas wiosłowania. W każdym razie poprawiła torbę spoczywającą na ramieniu mając nadzieję, że Willis nie domyśli się, że go nie posłuchała i wzięła jednak różdżkę. Bo przecież to jednak zamierzała sobie jakoś poradzić w kryzysowej sytuacji bez krzyczenia "mamo, pomocy". Choć w sumie... Może wtedy jej mama wróciłaby do niej choć na chwilę? Odrzuciła od siebie szybko tę myśl tonąc w uczuciu wszechmocnej irytacji związanej ze spóźnieniem przyjaciela.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Yarmouth/Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 122
Dodatkowo : ścigający
  Liczba postów : 134
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8560-willis-lowell#241988
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8561-willisowe#242008
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8563-chodz-pomarudzisz#242056
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8562-willis-lowell#242053




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała Przystań   Nie Cze 15 2014, 13:06

Wstawał codziennie z łóżka. Na zajęciach jakiś się pojawiał. Nie wszystkich, bo później bolała go głowa. Mógł liczyć na to, że Quill pójdzie, a profesorowie się pomylą i pomyślą, że Willis przyszedł. Niby taki przykładny z niego uczeń będzie. Jednak tak szczerze to podejrzewał, że i brat jego na zajęciach to rzadko bywał. Tak samo jak i sam Willis. Ciekawsze rzeczy do zrobienia były niż siedzenie i słuchanie mądrych wywodów nauczycieli. Nigdy nie pojmie jak to, że zapamięta kiedy gobliny ze sobą walczyły ułatwi mu życie. Albo inne równie ciekawe rzeczy. Tak samo z wróżbiarstwem albo masz dar, albo nie. Nie możesz nauczyć się przewidywać przyszłości. Czytanie z fusów było porażką. Z jednej filiżanki każda osoba mogła co innego wywróżyć. Udawanie, że w szklanej kuli się widzi kształty też przerabiał. I tak mógł Willis w kółko. Całą drogę nad jezioro myślał o wróżbiarstwie. O snach proroczych i reszcie z nim związanych.
Na łódkach to bardzo dawno był ostatni raz. Możliwe, że ktoś z takiej wypadł. Przypadkiem oczywiście albo może i została jedna na środku jeziora. Dziwne wypadki chodziły po ludziach. I łódkach, więc przygotowanym na wszystko trzeba było być. Różdżkę swoją Willis też zabrał, ale odruchowo zupełnie. Nie oznaczało to, że w ogóle zamierzał z niej korzystać. Możliwe nawet, że już o niej zapomniał albo myślał cały czas, że w dormitorium leży.
- Co już kombinujesz? W jebanej szklanej kuli zobaczyłaś, którą łódkę mas wybrać? To i tak Ci nie pomoże - nie patrzył na zegarek i nie wiedział czy spóźnił się bardzo, mało, przed czasem był albo punktualnie. To ostatnie nie wychodziło mu najlepiej i stawiał na opcję drugą, bo dnia spotkania nie pomylił, więc było dobrze. Nie mogło mu w ręki papierosa zabraknąć. Drugiego odkąd z zamku wyszedł i zmierzał nad przystań. Najnieszczęśliwszym człowiekiem na ziemie byłby Willis, gdyby okazało się, że jednej nocy wszystkie papierosy na świecie zniknęły. Nie umiałby się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Jak tylko za pierwszym razem spróbował, wiedział, że szybko nie skończy. Za bardzo mu się to podobały, aby przestać.
- Nawet nie zjadłem ciastka jak wychodziłem z dormitorium. Taki za mnie zajebisty kumpel. Zawsze to będę kurwa odrobinę lżejszy - pochwalił się Willis jakie to dobre serducho dziś ma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Verwood, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 511
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 676
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8491-felicie-ula-joyner#240158
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8567-fujka-zaprasza#242119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8494-centrum-dowodzenia-fuj#240163
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8493-felicie-ula-joyner#240162




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała Przystań   Pon Cze 16 2014, 23:24

Felicie stała tu podrygując nogą zakutą w glany. Przecież nie przyszło jej do głowy założyć lżejszego obuwia. Czuła się bezpiecznie, szczególnie w momencie gdy słyszała mnóstwo opowieści o jakiś wężach i stworach, które gryzły i kąsały, więc glany wydawały się być odpowiednią częścią garderoby na takie wyjścia. Gdy już tak bardzo się nudziła, to próbowała podsumować ostatni tydzień. Minął on jej zapewne tak ciekawie jak dla Willis'a. W sumie to nawet przestała już w tym momencie pamiętać, kiedy to zaczęła się przyjaźnić z Gryffonem. Ominęły ją na szczęście szczenięce uczucia próbujące ulokować uczucia w Lowells'ie, więc może to stąd ta nić zaufania, która się pomiędzy nimi zrodziła? Nie żeby chłopakowi coś brakowało, wręcz przeciwnie... Ale Felicie tak dobrze czuła się w jego towarzystwie, że nigdy nie miała odwagi ingerować w to w ten sztuczny sposób, którzy niektórzy pieszczotliwie nazywali miłością. Fel wierzyła tylko w jedno uczucie i była to przyjaźń. To właśnie to dawało jej poczucie stabilizacji, chęci do współpracy i odnajdywania się w tej trudnej plątaninie świata po śmierci matki. Jak dobrze zatem było po tej tragedii bez żadnych oporów odnaleźć Willis'a by przytulić się do niego bez słowa, a później zaproponować jakąś ekstra grę typu wyścigi na miotłach, choć w ówczesnym czasie nie potrafiła wcale zbyt dobrze latać. Gryffon zgodził się od razu, jakby wiedział, że ona tego potrzebuje. I czy przez to nie stał się kimś, kogo rzeczywiście ceniła bardziej niż powinna? Bardziej niż przyjaciela, bo może tak jak i brata, którego los jej pożałował. Była wyjątkowa, tak jej mówiono. Była wyjątkowa, bo była metamorfomagiem, miała najdłuższe blond włosy w całym Hufflepuff'ie i gdy się śmiała to przeganiała wszystkie złe duchy i mary senne na drugi koniec zamku. I była dobra, i miała dobre serce i może dlatego przyciągała ku sobie takich ludzi jak Willis, którzy klęli bez końca, ale gdy tylko ich potrzebowałeś to potrafili być. Nie tak jak Ci, którzy dotykają Cię jak seryjni gwałciciele, by zniknąć mówiąc, że się odkochali. To zapewne determinowało sposób podejścia Fujki, co do facetów. Byli kumplami, przyjaciółmi, bardzo rzadko kandydatami na coś więcej. Bo i sama Fujka nie czuła się być kimś, kogo ktoś potrzebowałby w ten bliski dziewczęcy i czuły sposób. Jakby była zepsuta. A przecież była Puchonką, czy symfonia miłości nie powinna stanowić jej planu dnia?
Gdy tylko usłyszała jego głos odwróciła się energicznie i uśmiechnęła się szeroko machając mu dłonią, choć zaraz zaniechała tego manewru i poprawiła pasek torby na ramieniu.
- Cześć Łili. Niestety w "jebanej, szklanej kuli" niczego takiego nie zobaczyłam, ale ta niebieska ma śliczny odcień. Widzisz? - Celowo przeklęła i zaakcentowała oba słowa wyciągając do niego rękę, by pociągnąć go do przodu i wskazać mu opisaną wcześniej łódkę, by rzeczywiście potrafił dostrzec walory kolorystyczne maleństwa. W każdym razie Fel nie zakończyła na tym swojej wypowiedzi.
- Mam pączka jak coś, ale to niestety musiałbyś jednak pomóc z wiosłowaniem, żeby na niego zasłużyć. - Wygięła usta w podkówkę zastanawiając się czy już mogliby wsiąść na niewielki pokład, czy jednak Łili ma inną wizję ich "jachtu".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Yarmouth/Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 122
Dodatkowo : ścigający
  Liczba postów : 134
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8560-willis-lowell#241988
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8561-willisowe#242008
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8563-chodz-pomarudzisz#242056
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8562-willis-lowell#242053




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała Przystań   Wto Cze 17 2014, 19:06

Zatrzymał się Willis przy brzegu, aby łódką się przyjrzeć uważniej. Wiedział jak Felka wygląda, więc z początku podziwiał czym dzisiaj będą pływać. Pomysł z łódkami przypadł mu do gustu, bo zawsze coś innego niż to co miał na co dzień. Dawno nie pływał i chyba dobrze mu zrobi relaks nad wodą, kiedy to ona będzie wiosłować. W planach miał Willis wystawić do słońca swoją twarz paskudną i nie kiwnąć palcem. Mógłby oczy zamknąć, aby odpoczynek był pewniejszy, ale coś podejrzewał, że Fujka to mogła sobie troszkę oszukać i zaklęciem pomóc. Co prawda napisał, aby różdżki nie brała.
- Zjebany, ale niech Ci będzie. Zresztą nie pamiętasz, że dla mnie są dwa kolory. Ładny i nieładny? - przeniósł wzrok z łódek na Felkę i w dwóch krokach znalazł się przy niej, aby już przez ramię ją przerzucać i nieść do łódki. Co do kolorów się chyba nie dogadali, bo nie wylądowali w niebieskiej tylko podejrzewam, że zielonej. Ale Willis i tak będzie się upierał, że jest niebieska. Przez promienie słońca, które się odbijały od wody to wszystkie dla niego miały ten sam kolor. Dla niego to i tak bez większej różnicy - Nie wyrywaj się tylko, bo zaraz jebniesz do wody - ostrzegł tak po przyjacielsku, kiedy już prawie przy łódce był. Udał też, że niby przypadkiem mu się z rąk zaczęła wyślizgiwać, ale nic strasznego się nie stało i już po chwili oboje w łódce siedzieli. Wiosła to w jej kierunku od razu przesunął jak prawdziwy dżentelmen jakiś.
- Popatrz na mnie. Samym kurwa wyglądem zasłużyłem na pączka - z przekonaniem Willis powiedział i zaraz się do Felki uśmiechnął odpowiednio, aby wiedziała, że sobie teraz nie żartuje - Dookoła jeziora płyniemy czy może na sam środek? Nie ważne. Zaskocz mnie.
Wygodne sobie miejsce próbował znaleźć, przez co łódka na boki zaczęła się chybotać, jednak póki co oboje w niej pozostali. Nie miał w planach wiosłowania, na razie. Bo później może się nad Fujką zlituje i jej pomoże, chociaż nie wykluczał i takiej możliwości, że zostanie zaskoczony i sobie sama świetnie poradzi.
- To ja sobie teraz będę błogo odpoczywał. A skoro jesteś kapitanem to musisz o pasażerów zadbać. Masz coś oprócz pączka?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Verwood, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 511
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 676
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8491-felicie-ula-joyner#240158
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8567-fujka-zaprasza#242119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8494-centrum-dowodzenia-fuj#240163
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8493-felicie-ula-joyner#240162




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała Przystań   Sro Cze 18 2014, 21:26

Felicie nie była słaba. Nie poddawała się temu, że ktoś coś powiedział, a ktoś coś podrzucił jej jak niechcianego szczeniaka. Potrafiła walczyć. Ludziom dawała przecież tylko jedną szansę, bo nie znosiła rozczarowań. Nie wiedział tylko dlaczego z taką łatwością odsuwa wszelkie negatywne myśli o Willis'ie. Przecież już tyle razy sobie nagrabił, że powinna go zrzucić ze schodów. Ale nie zrobiła tego. Puchońskie serce czy naiwność kobiety? W każdym razie gdy tylko usadowił ją w łódce na co ona krzyknęła przebijając się przez łaskotki to spróbowała złapać równowagę, gdy on urządzał sobie wycieczki do znalezienia super wygodnego miejsca.
- Siadaj do jasnej anielki! - Wrzasnęła na niego, bo za wszelką cenę powstrzymywała się przed przeklinaniem w jego towarzystwie. On klął za nich oboje, a ona próbowała się wsadzić tego sobie w krew przez częste wycieczki w jego towarzystwie. W każdym razie wreszcie usadowiła się na jednej z ławeczek na przeciwko niego i z żalem zaobserwowała, że siedzą w innej łódce niż zamierzała. Czy to przypadkiem nie zabije dobrych wrażeń przy pływaniu? Byłoby jej wtedy bardzo smutno i ciekawe co zrobiłby sam Lowell, kiedy ta zaczęłaby mu popłakiwać. Na całe szczęście do tego nie dojdzie, bo ani z niego matka pocieszycielka, ani z niej płaczka na klaskanie. W każdym razie uniosła w górę brwi, gdy tylko przesunął wiosła w jej stronę i odrzuciła burzę blond włosów do tyłu, które na jego oczach przyjęły ogniste końcówki, by zaraz przerodzić się w intensywny róż i zatrzymać się na słodkim turkusie. Uśmiechnęła się zatem przebiegle i zakasała rękawy koszuli, po czym westchnęła teatralnie ujmując oba. I nie zamierzała się poddać. Już prawie zaczynała grzebać nogą w torbie, co by wydobyć różdżkę jakoś niepostrzeżenie i rzucić jakieś super genialne zaklęcie, aczkolwiek na razie spróbowała jednym wiosłem odbić ich łódkę od mostu, co po trzech próbach udało się jej zrobić. W końcu powróciła na swoje miejsce głaszcząc po drodze włosy, co by się uspokoiły.
- Nie dam Ci pączka, bo i tak jesteś gruby i nie możemy przez ciebie ruszyć. Poza tym masa pączka szybko zamieniłaby się w tłuszcz i wyglądałbyś jak Tom z szóstej klasy z Ravenclawu. Chcesz wyglądać jak Tom? - spojrzała na niego oczami bazyliszka i właśnie teraz zaczynała żałować, że jej "talent" nie przewiduje zmiany oczu. Szkoda, może gdyby go posiekała spojrzeniem to byłby użyteczniejszy.
- Tak, mam. Anielską cierpliwość, za którą wisisz mi milion galeonów! - Rzuciła wywracając oczami i wracając do wiosłowania, gdzie udało się jej wykonać jeden z dwóch ruchów. Gratulujemy Joyner!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Yarmouth/Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 122
Dodatkowo : ścigający
  Liczba postów : 134
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8560-willis-lowell#241988
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8561-willisowe#242008
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8563-chodz-pomarudzisz#242056
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8562-willis-lowell#242053




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała Przystań   Czw Cze 19 2014, 18:58

Udało mu się donieść Fujkę w jednym kawałku do łódki. A to już był wyczyn, bo prawie mu się z rąk wyślizgnęła, ale refleks Willis to miał naprawdę dobry i nie pozwolił, aby przyjaciółka do wody wpadła. Na razie. Na jej nawoływanie, aby usiadł tylko machnął lekceważąco ręką. Musiał mieć chwilę, aby się ułożyć odpowiednio i to jeszcze w taki sposób, aby widzieć czy nie będzie oszukiwała.
Początkowo nie mógł przywyknąć do tego co robiła ze swoimi włosami. Tego jak się zmieniały, ani w ogóle do tego, że jest metamorfomagiem. Teraz już było to dla niego tak naturalne, że z czasem przestał zwracać na to uwagę. Mogła zacząć paradować przed nim z zielonymi włosami i tak Willis dopiero jakby ktoś mu o tym powiedział to zwróciłby na to uwagę. No niestety. Kiedyś większą wagę do tego przykładał, a teraz to już opatrzył tego wszystkiego za dużo.
- I nie krzycz, bo aż mi uszy usychają. Kurwa, jeszcze ogłuchnę i co wtedy? Kto w ogóle wpadł na taki zajebisty pomysł żebyś śpiewała na koniec roku. Tak sobie myślę, że ja to nie pamięta kiedy byłem ostatnio na takiej uroczystości - jakoś zawsze unikał tego i dobrze mu to wychodziło. Zawsze to lepiej wakacje zacząć chwilę wcześniej niż wysłuchiwać przemówienia dyrektora i tych innych smutnych rzeczy, które działy się na zakończeniu roku.
Nie znał Willis Toma z Ravenclawu. Podejrzewał, że za nim nie chce wyglądać jak on i zgadywał, że jeszcze mu dużo do niego. Tylko tak Fujka gadała, żeby mieć więcej pączków dla siebie. Niech lepiej uważa, bo za niedługo sama będzie jak Tom wyglądać. A wtedy to już jej Willis tak sobie przez ramię nie przerzuci i więcej nie będzie jej na rękach nosił. Nawet jak będzie pół dnia za nim chodziła i mówiła jaki to wspaniały nie jest. Przekupstwo może i było w cenie, ale za same słowa to Willis niechętnie się na coś zgadzał. Coś więcej musiał mieć niż kilka komplementów.
- Tom, kurwa, jaki Tom? Nie znam Toma, ale jak sama zjesz pączki to zaczniesz go przypominać i może sobie przypomnę o kogo chodzi. Będziesz tak kurewsko szeroka, że więcej łódką nie popływamy, więc lepiej się podziel z przyjacielem - powiedział nadal szukając idealnej dla siebie pozycji na łódce. Trochę takiej półleżącej. Szkoda, że nie zabrał ze sobą poduszki, żeby pod plecy sobie podłożyć. Różdżkę miał i mógłby transmutować coś w jedną, mięciutką poduszeczkę, ale nie pomyślał o tym. Zamiast tego znalazł inną pozycję i przestał się już wiercić. Trochę brakowało, a w między czasie wywaliłby ich łódkę, ale jeszcze za blisko brzegu byli, aby takie rzeczy robił. Może jak na środku jeziora się znajdą.
- Cierpliwość? Z czym to się kurwa je? Zresztą widziałem jak darłaś mordę na korytarzu ostatnio. Więc mi nie wmówisz, że taka spokojna jesteś - z daleka tylko widział całe zajście, ale poprawiła mu wtedy Felka humor ma resztę dnia. Zawsze to robiła kiedy wypełniania obowiązki prefekta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Verwood, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 511
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 676
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8491-felicie-ula-joyner#240158
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8567-fujka-zaprasza#242119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8494-centrum-dowodzenia-fuj#240163
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8493-felicie-ula-joyner#240162




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała Przystań   Czw Cze 19 2014, 20:51

O dziwo Felicie była jedną z tych dziewczyn, które nigdy przesadnie nie dbały o figurę, a nawet unikały wszelkich diet, których rozpiski przypinane były do ścian nad łóżkami w dormitorium. Fela znała do tego stopnia jadłospisy niektórych dziewczyn, że nawet im współczuła wyciągając przy tym coś słodkiego na poprawę humoru szczególnie po długich godzinach nauki. Nigdy specjalnie nie wyróżniała się z tłumu by zostać prefektem czy coś. Nawet przykro jej było, gdy Mathilde przekazywała jej odznakę, bo Fela naprawdę uważała, że dawna prefekt była najlepsza i przy niej faktycznie można było liczyć na pomoc. Panienka Joyner natomiast... Bała się, że nie podoła. Że nie będzie umiała krzyczeć na tych wszystkich mało zorganizowanych Puchonów, a reszta... Po prostu gdzieś tam upadnie i tyle z tego zostanie. W każdym razie przyjęła na siebie nowe obowiązki wiedząc, że ojciec się ucieszy. Rzeczywiście tak było. Duma go rozpierała, że jego jedyna latorośl coś osiąga. To musiało być budujące uczucie jednak Felicie nie wchodziła w to zbyt głęboko jakby bojąc się, że znów zrobi coś niewłaściwego. W każdym razie teraz uśmiechała się do Willis'a najładniej jak umiała, choć czuła że każda kolejna chwila spędzona na tej łódce doprowadza ją do białej gorączki i to nieco ją dołowało. Swoją drogą nigdy nie próbowała mu niczym zaimponować. Ani zmianą wyglądu, ani super sylwetką, bo po prostu nie pojmowała go jako chłopaka. Miała go za kolegę, a to przecież kategoria podobna do dziewczyn... Czyli w odpowiednim momencie zawsze można zwinąć nitkę znajomości kłócąc się o byle co. W każdym razie podczas próby wiosłowania z trudem przesuwała te kawały drewna do przodu, bo napór wody był bardzo silny.
- Nie wiem, chyba Howard Forester z Gają Glaber. Mam śpiewać z Dexterem Vanbergiem, chyba nie jest specjalnie z tego faktu zadowolony. W sumie nieważne. Najwyżej wszyscy ogłuchną. - Uśmiechnęła się zakłopotana, bo właściwie nie miała pojęcia co powinna sądzić o swoim głosie i unikała jakichkolwiek chwil, gdy zmuszona była do samooceny. Po prostu wolała zostawić to innym. Bała się jednak najbardziej chyba tego, że wszyscy ją wyśmieją, a przy takim kimś jak Dexter wypadnie bardzo blado. Dlatego w tym momencie postanowiła, że gdy tylko wrócą z Willis'em z łódek to napisze do Gryffona list, co by powiedział jej może coś niecoś o dodatkowych próbach.
- Tom jest okrąglutki. To taka wielka kuleczka. Prawie jak kafel w Quidditchu, ale w o wiele większej skali. Będziesz jak Tom zobaczysz. Będziemy Cię przekulkowywać z klasy do klasy i grać tobą w kręgle. - Zachichotała, a uwagę o tym, ze ona taka będzie jeśli nie podzieli się jedzeniem, całkowicie zignorowała.
- Wcale nie krzyczałam! Po prostu ten dzieciak mnie zdenerwował. Zwróciłam mu uwagę. Nie rozróżniasz tego? Jak możesz, przecież to wszystko jest takie oczywiste! Swoją drogą też powinieneś wystąpić na koniec roku, mógłbyś zagrać wszystkim na nerwach. Występ byłby na pewno udany. - Rzuciła zgryźliwie przystępując do kolejnej próby pchnięcia wioseł do przodu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Yarmouth/Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 122
Dodatkowo : ścigający
  Liczba postów : 134
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8560-willis-lowell#241988
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8561-willisowe#242008
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8563-chodz-pomarudzisz#242056
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8562-willis-lowell#242053




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała Przystań   Pią Cze 20 2014, 14:35

Odpalił już kolejnego papierosa Willis i patrzył jak Fujka wiosłuje. Opornie coś jej to szło, za bardzo nawet jak na jego oko. Może naprawdę nie było to taką prostą sprawą jak mu się wydawało na pierwszy rzut oka. Nie podnosił się jeszcze, bo uznał, że jeszcze chwilę może się pomęczyć. Żałował, że nie wziął ze sobą czegoś do jedzenia i jednak ciastko zostało w dormitorium.
- To dokąd płyniemy? Dobra usiądź sobie wygodnie - wyciągnął ręce po wiosła, aby ją zmienić. Na chwilę, bo przecież nie będzie tak płynął całej drogi. Chociaż wiedział już, że zaraz to różdżką sobie pomoże i tak się skończy ich wspólne wiosłowanie. Czasami lubił się zmęczyć. Zachowywać się jak mugol, ale długo nie wytrzymywał. Mimo różnych prób sprawdzenia jak radzą sobie oni bez magii to Willis ostatecznie wymiękał. Bardziej chodziło o jego znudzenie się daną czynnością i myśleniem, że jednak przecież można tego nie robić i w tym czasie zająć się czymś pożyteczniejszym. Jak leżenie i nic nie robienie. Ze zmęczeniem by sobie poradził i innymi niedogodnościami również, ale ze znudzeniem to niekoniecznie. Dlatego i teraz cieszył się, że jednak wziął ze sobą różdżkę. Nie wydobył jej jeszcze żeby czarować zacząć. Sam najpierw powiosłuje chwilę. Zobaczy czy to na pewno takie trudne i nudne. Bo jak się okaże to fajną zabawą to może i na środek jeziora ich zabierze.
- To oni się tym zajmują? Kurwa, myślałem, że Glaber to tylko z fusów wróży albo w swoje kule kryształowe zagląda. Jakoś nie wygląda na taką co ogarnia cokolwiek co się dzieje wokół. Co do Forestera to ma już chyba ponad sektę i nie słyszy zbyt wiele - podsumował wszystko Willis w kilku słowach. Nie miał na celu powiedzenia czegoś po czym Felka będzie mogła się na niego obrazić albo smutna będzie. Zresztą i tak wiedział, że Fujka sobie świetnie poradzi i wypadnie lepiej niż Vanberg. Nie chciał jej stresować dodatkowo, więc nic już na temat występu nie powiedział.
Niewygodnie się wiosłowało i paliło jednocześnie, ale zaraz wsadził sobie papierosa między zęby, żeby ręce mogły się tylko wiosłami zajmować. Najszybciej to teraz nie płynęli, ale i tak tempo większe było niż na początku.
- Zajebiście, aż chce się Toma poznać. Jak się kurwa można do takiego stanu doprowadzić? - aż się Willis wzdrygnął jak pomyślał sobie o takim Tomie co to zajmował połowę korytarza i ledwo na swoich krótkich nóżkach chodził. Sam lubił sobie podjeść, ale nigdy nie chodziło o to, żeby zjeść wszystko i jeszcze więcej. Nie grodziło mu na szczęście to o czym Fela mówiła. Dalej niż daleko było mu do takiego Toma i dobrze. Zawsze miał dobrą przemianę materii i nie musiał się o nic martwić. Ćwiczyć lubił, ale to robił dla siebie. Żeby mieć więcej siły, a nie dlatego żeby lepiej wyglądać. Bo tym to akurat się nie przejmował. Nic, a nic.
- Krzyczałaś i to tak kurewsko głośno. Zjebany humor wtedy miałem, ale na szczęście mi go poprawiłaś. I widocznie sobie zasłużył, bo inaczej to być bez powodu głosu nie podnosiła - zatrzymał wzrok na niej na dłużej kiedy wspomniała o jego ewentualnym wystąpieniu na koniec roku. Jakoś nie śpieszyło mu się do tego, poza tym Fela to marną rolę mu wybrała. Puścił wiosła i mocno złapał się krawędzi łódki, aby teraz zacząć nią na boki kołysać. Początkowo lekko, ale z każdą chwilą coraz mocniej. - Coś mówiłaś o moim występie? - spytał nie przestając się bujać. Nie miał w planach wywrócenia łódki, ale różnie to mogło się skończyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Verwood, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 511
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 676
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8491-felicie-ula-joyner#240158
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8567-fujka-zaprasza#242119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8494-centrum-dowodzenia-fuj#240163
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8493-felicie-ula-joyner#240162




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała Przystań   Pią Cze 20 2014, 17:45

Felicie sama była zaskoczona propozycją występu na koniec roku i bardzo się bała, że sobie nie poradzi. Przecież gdyby żyła jej mama, to wszystko byłoby inne. Ćwiczyłaby z nią i doradziła. Co jeśli Fel podczas występu włosy zaczną się zmieniać jak wtedy gdy miała pięć lat? Czy inni wezmą to za oznakę stresu, z której będą kpić? Z trudem przełykała ślinę każdego poranka zerkając zakochanymi oczyma na białą sukienkę, którą przygotowała sobie na tę okazję. Oczywiście później przecież wynikło, że ma towarzyszyć Vanberg'owi w duecie, co wydało się jej jeszcze bardziej przerażającą wizją, bo jak sprawdziła na wizbook'u miała do czynienia z gwiazdą. On śpiewał, miał za sobą nagranie płyty. I co z tego, że już od dawna nic z tym nie robił? Na pewno w ogóle nie przejmował się zbliżającym występem z jakąś małolatą, która nie była nawet pewna tego jak się ubrać. Co jeśli będzie wyglądała tuż obok niego jak sierotka z lokami, które zakryją jej twarz ognistymi pląsami? Co wtedy miałaby zrobić? W czyich ramionach się schować? Z trudem pewnie przyjdzie jej znalezienie opiekunki domu, przyjaznej twarzy czy samego Willisa. A jeśli jeszcze dozna ataku paniki i zacznie płakać? Odrzuciła te wszystkie czarne scenariusze energicznie popychając wiosła do przodu nawet kilka razy (!) w wyniku czego znaleźli się już odrobinę dalej od mostu, na którym wsiadali.
- Och profesor Glaber jest naprawdę kochana. Przekonała mnie, że ten prefekt to nic złego i nic mi się nie stanie. A byłam bardzo przeciwna. Poza tym opiekuje się całym zamkiem i mam wrażenie, że wszystkim naprawdę pomaga. Cieszę się, że jest opiekunem Puchonów. Jest jakoś... Cieplej. - Zakończyła z marzycielskim uśmieszkiem. Np. Ślizgonom współczuła profesor Silvarovej, która wydawała się jej być nadzwyczaj straszna. Krukonki i profesor Brendan budzili w niej chęć do opuszczenia zamku... Zawsze wydawali się być oschli. A Gryffoni i profesor Blythe? W porządku, ten wydawał się być całkiem sympatyczny i pomagał przy organizacji końca roku szkolnego. Rzeczywiście wydawał się być pomocny i życzliwy.
- Och proszę Cię. Każdy ma jakieś słabostki, nie bądź Willis hipokrytą. Ty np. jesteś uzależniony od przeklinania, on od słodkości, a ktoś inny od latania, papierosów czy alkoholu. - Wzdrygnęła się na samą myśl o wszystkich zapitych twarzach znajomych, których wcześniej lubiła. Nienawidziła patrzeć jak ktoś traci grunt pod nogami i upada co raz niżej przez to, że nie potrafi się zebrać w całość.
- To czemu do mnie nie przyszedłeś? Poszlibyśmy na dach czy coś. Przecież to nie byłby problem! - Dodała oskarżycielskim głosem, bo przecież rzeczywiście była jego przyjaciółką i on mógł na nią liczyć. Zatem w czym problem? Nie rozumiała tego kompletnie. Teraz szczególnie, więc gdy tylko odebrał od niej wiosła otworzyła torbę, by wyciągnąć słodkości... Aczkolwiek gdy zaczął bujać łódką również złapała się mocno jej krawędzi!
- Czyś Ty zwariowałaś? Willis. Zaraz Cię kopnę! Jesteś wariatem! - Zaczęła oczywiście histeryzować, bo nawet przez myśl jej nie przeszłoby, że zdenerwowała go taką propozycją występu na koniec roku. Czyżby nie wiedział jaki jest?! Szczerość ze sobą to podstawa!
- Dobrze, przepraszam. Jesteś najcudowniejszym śpiewakiem, tancerzem i wszystkim! Przestań! - Rzuciła w powietrze czując, że za chwilę znajdą się w wodzie.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Yarmouth/Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 122
Dodatkowo : ścigający
  Liczba postów : 134
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8560-willis-lowell#241988
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8561-willisowe#242008
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8563-chodz-pomarudzisz#242056
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8562-willis-lowell#242053




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała Przystań   Pią Cze 20 2014, 19:34

Nie rozumiał Willis jak inni mogli się dawać wplątywać w takie rzeczy. Jeszcze jakby z tego coś mieli. Jakoś wątpił, aby za taki występ Fujka to miała obiecane coś fajnego. Na pewno w jego mniemaniu to takie nie było. No ale jak się było prefektem to później się dawało w takie rzeczy wplątywać. Dobrze, że sam takich problemów nie miał. Jego co najwyżej mogliby przekupić fajkami. Dużą ilością! Bo za paczkę to się nie opłacało nic robić. Zupełnie. Kiedy tak słuchał o profesor Glaber to nie był pewien czy o tej samej osobie myślą. W jego oczach zupełnie inaczej ona wyglądała. Zawsze jak był na jej lekcjach to nie pojmował jak to się stało, że została ona nauczycielką. Tak po prawdzie to pasowała mu do wróżbiarstwa jak do niczego innego. Taka nieobecna i kochająca wszystkich uczniów. Jakby jeszcze było kogo.
- Kochana do wyrzygania - tylko z tym mu się kojarzyło to wszystko. Nigdy nie miał dobrego zdania o żadnym z nauczycieli. Nie ważne czego uczył i czy był opiekunem któregoś z domów. Może zmieni zdanie za kilka lat, kiedy będzie pluł sobie w brodę, że jednak nie przykładał się do nauki jak należy. Miał Willis inne plany na przyszłość. Po ojcu warsztat dostanie i będzie w nim pracował. Tak miało być, ale jak to się wszystko ułoży to czas pokaże. Dlatego w ogóle na studia się zdecydował, żeby w razie czego mieć plan awaryjny. Tak to sobie sprytnie wymyślił. Powiedzmy, bo kierował się oczywiście też innymi rzeczami, kiedy decydował się na kontynuację nauki.
- Słabostki? No Fela, weź przestań. Skoro jest taki jak mówisz to musi wpierdalać na okrągło. Poza tym nie klnę dużo! Prawie tyle co nic. No kurwa - mogła mówić co chciała, ale Willis swoje zdanie miał na ten temat. Zmienić go nie zmieni. I jakoś nie zapowiadało się, że dostanie solidne argumenty, aby tak się stało.
- Quilliana szukałem, a uwierz mi, że znaleźć jego to jest więcej niż trudno. I pomyśleć, że jesteśmy z jednego domu. Się kurwa zapada pod ziemię i go nie ma. Rozumiesz. Bo ja już tego kurwa nie ogarniam - jeszcze by Willis zrozumiał jakby mieszkali w różnych domach, dormitoriach albo jakby sobie wynajął mieszkanie w Londynie na przykład. Tak jednak nie było, a spotkanie z nim mógł spokojnie w tygodniu liczyć na palcach jednej ręki. I oczywiście kiedy najbardziej był mu potrzebny to go znaleźć nie mógł. Niby powinien się do tego przyzwyczaić, ale to wcale nie było takie proste.
Kiedy tak łódkę rozkołysał to nie chodziło o to co powiedziała o jego ewentualnym występie, który i tak by do skutku nie doszedł. Tak po prostu miał na to ochotę i kiedy tylko zobaczył, że tak zareagowała to zaraz tego zaczął żałować. Jednak wbrew temu co myślał zaczął się śmiać kiedy mu grozić zaczęła kopnięciem.
- Wtedy na pewno wylądujemy w wodzie. No weź nie krzycz, jeszcze pomyślą, że cię kurwa tutaj morduje. No wiem, że najwspanialszy jestem. Możesz m tak mówić do końca świata - przestał kołysać łódką, bo sam nie chciał wylądować w wodzie. To ostatnim dziś było co chciał zrobić. Daleko od brzegu nie byli, więc powrót na niego zajął dużo czasu. Kiedy tylko do pomostu dopłynęli pomógł jej wysiąść z łódki. Tak po dżentelmeńsku. A później powiedział, ze zaprowadzi w jedno fajne miejsce. I nie było wyjścia w stronę zamku razem ruszyli.


/ztx2
To zacznij Cool 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 19
  Liczba postów : 14
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11566-shaid-rivens
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11579-to-co-dzisiaj-robimy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11580-nie-pisac-nie-wyraznego-powodu
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11578-shaid-rivens




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała Przystań   Pią Wrz 25 2015, 16:11

Cóż to za "wspaniały dzień"...Zimno! Ciemno! W dodatku wygląda to to że zacznie padać. Ranek zdecydowanie nie był ulubioną porą dnia Shaid'a, powinien spędzić kolejny nudny dzień, na lekcjach. W zasadzie mógł to zrobić jak zwykle, czyli śpiąc w ławce. Pierwsze lekcje też nie były zbyt zachęcające. W zasadzie jedynie ONMS, Zielarstwo i Transmutacja, tylko te przedmioty jakoś jeszcze mógł znieść bez narzekania. Ale jak już nie śpi, to się przejdzie na spacer.
Udał się na przystań, mógł wreszcie spokojnie odpocząć, odprężyć się. Zabrał ze sobą nieco kartek i jakieś przybory by móc rysować. Lubił to, choć ogólnie nie chwalił się tym. Zasadniczo to nie wiele osób wiedziało że to potrafi. Doskonale można wykorzystać do obrazka kawałek scenerii. Usiadł na jednej z ławek obok, powoli robiąc zarys psa. Zwierzęcia którego mimo że się bał, to lubił je rysować. Niektóre rasy wyglądały przepięknie. To jest jeden z momentów, kiedy czasami tracił czujność, oddając się całkowicie swoim wyobrażeniom, jeden z niewielu kiedy zamykał się w sobie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Delhi, Indie
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 93
  Liczba postów : 231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7127-sasha-rita-lahiri
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7128-osrodek-karma-kagyu#203429
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7129-wyczuwam-dobra-karme-napisz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7221-sasha-lahiri




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała Przystań   Pią Wrz 25 2015, 16:39

Deszcz jest prawie jak łzy. Oczyszcza. Ta chwila mroku w czasie której już niewielkie błyski pokazują moc tego żywiołu. Jego zbawienną siłę, której Sashka mogłaby się oddawać w nieskończoność. Wiedziała, ze w końcu po tym szumie nastanie przepiękna pogoda z ogromną tęczą w tle i jakoś ta myśl rozjaśniała jej mroki deszczu. Mroku jaki się za nim krył. To wszystko było dla niej jeszcze skomplikowane. Zrozumienie natury towarzyszyło jej od zawsze, a przez to co jakiś czas dochodziła do punktu, w którym uznawała, że najzwyczajniej nic nie wie. Znać mogła tylko od podszewki samą siebie, tak więc spędzała czas na medytowaniu. Tak jak teraz. Wystawiała na próbę swoje skupienie, które ostatniego czasu diametralnie zmalało, a przecież musiała znaleźć w sobie siłę. Ostatni rok studiów. To nie przelewki, choć... Już wiedziała, że kierunki które kiedyś obrała teraz są tylko dodatkiem do jej życia.
Usłyszała kroki chłopaka, gdy trawa szeleściła ocierając się łagodnie o jego buty. Nie zamierzała go zignorować, bo w końcu czym byłaby chwila gdyby wszystkiemu pozwolić przeminąć? - Cześć! - Powiedziała w jego stronę zadowolona, że ktoś również uwielbia naturę mimo jej wad. Tak jak dziś.- Co tutaj porabiasz? Chyba nie jesteś tak szalony by pływać w tę pogodę, co? - Zbierające się chmury zapowiadały dobrą pogodę co najwyżej dla wędkarzy, a to wcale nie napawało radością serca dziewczyny. Zabijanie biednych rybek było tym samym w jej oczach co jawne ludobójstwo. W obu ciałach drzemała silna dusza i puchonka nie rozumiała czemu ludzie tego nie widzą. Eh... Na to chyba tez przyjdzie czas.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 19
  Liczba postów : 14
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11566-shaid-rivens
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11579-to-co-dzisiaj-robimy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11580-nie-pisac-nie-wyraznego-powodu
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11578-shaid-rivens




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała Przystań   Pią Wrz 25 2015, 17:01

Czyżby ktoś go śledził? Najwyraźniej tak było. Kurde! Ani chwili spokoju. Zauważył dziewczynę, chyba starszą od niego. Jej rysy, nie wyglądała na rodowitą Brytyjkę, czyli ktoś inny. Nie był co prawda uprzedzony do ludzi przyjeżdżających z innych krajów. W ostatnich latach Hogwart gościł bardzo wiele emigrantów, po tej tragedii z Salem.Odruchowo zasłonił kartki ze szkicami, raczej nie pokazywał ich nikomu od tak, a nawet uważał nie facet nie powinien chwalić się rysowaniem, przecież to dla kobiet...
-O co chodzi? - Mruknął do dziewczyny. Po za tym ludzie potrafią być czasem nieco wścibscy. -Pływać? Jak ktoś chce w taką pogodę to powodzenia życzę. Ale ja nie zamierzam. - Na jego twarzy zawitał nieco przekorny uśmieszek. W zasadzie lubił naturę...zwierzęta, rośliny, były całkiem fascynujące. Zwłaszcza te magiczne. -Masz jakieś imię? - Zapytał, kojarzył ją może gdzieś z korytarzy. Na pewno była z Hogwartu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Delhi, Indie
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 93
  Liczba postów : 231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7127-sasha-rita-lahiri
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7128-osrodek-karma-kagyu#203429
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7129-wyczuwam-dobra-karme-napisz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7221-sasha-lahiri




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała Przystań   Sob Wrz 26 2015, 16:57

Gdyby nie to, ze Sashka nie wyglądała na typową uczennice z Salem pewnie za taka byłaby postrzegana przez młodszych uczniów -wiem. Dwa lata było i nic się nie zmieniło, ludzie w szkole dalej byli tak samo zamknięci w swoich kręgach znajomych jak wcześniej. Oczywiście Saszka, która chciała z każdym żyć w zgodzie i harmonii w jakimś tam stopniu się do tego przyczyniała, jednak teraz gdy wróciła mogła na to spojrzeć świeżym spojrzeniem. Zobaczyć, ze wszystko co to kocha to tylko ustawiona grupka ludzi do której wpasowała się przy okazji przyjazdu do szkoły. Miała wybór - udawać ślepą lub coś z tym zrobić. Dlatego też nie zauważała różnicy wieku między nimi. Przecież od prawie każdego w tej szkole jest starsza, za to widzenie to jako wady to kwestia karmy - ta negatywna własnie to sprawia.
-Jasne! Sasha, miło mi. - Wyciągnęła w stronę chłopaka rękę, całkowicie pomijając fakt, ze zamiast się z nią przywitać to tak po prostu to zbagatelizował. Może go wystraszyła czy coś? No wolała nie wnikać, każdy czasem popełnia błędy. Na pewno w środku jest miłym człowiekiem, trzeba tylko spróbować to z niego wydobyć, nie? - W sumie nigdy nie interesowało Cię jakby się czuł żeglarz na morzu w taką pogodę? To musi być coś niesamowitego! - Stwierdziła zadowolona, a jej dziecięca strona charakteru wzięła górę nad zdrowym rozsądkiem. Gdyby tylko znała się na pływaniu pewnie już wskakiwałaby do łódki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 19
  Liczba postów : 14
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11566-shaid-rivens
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11579-to-co-dzisiaj-robimy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11580-nie-pisac-nie-wyraznego-powodu
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11578-shaid-rivens




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała Przystań   Sob Wrz 26 2015, 21:13

To raczej normalne że ludzie zamknięcie są w swoich kręgach przyjaciół i znajomych - przynajmniej dla Shaid'a. Sam ograniczał się do grupki kilku przyjaciół której ufał. Po za tymi osobami, można powiedzieć że był to typ niedostępny dla innych. Lubił towarzystwo, jednak mało kto widział w nim kogoś więcej niż buntownika, łobuza, szpanera czy imprezowicza. Ludzie często oceniają to co zobaczą przy pierwszym spotkaniu. Fakt, faktem że Shaid sam się izolował, był świadomy że są osoby które chciałyby go wykorzystać. Kilku nawet prawie się udało.
-Shaid Rivens! Gryffon, piąty rok... - Przedstawił się krótko. Podniósł na nią wzrok. Po czym uścisnął dłoń. Okej, w końcu dziewczyna i wydaje się miła. Zastanawiał się kim jest. Często imigranci z Salem nie są do końca przekonani do ojczystych Brytyjczyków. Ale przecież to my jesteśmy u siebie, wy jesteście gośćmi.
Żegluga, statki, morze. Nie! Jakoś to nie w jego stylu - Raczej się nad tym nie zastanawiałem, średnio mnie to interesuje. Po za tym mam chorobę morką. - Stwierdził krótko. Właściwie nawet sam nie wiedział jak w rzeczywistości jego żołądek reagował by na falach morza. Jednak chciał jasno dać do zrozumienia że nie interesuje go ten temat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Delhi, Indie
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 93
  Liczba postów : 231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7127-sasha-rita-lahiri
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7128-osrodek-karma-kagyu#203429
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7129-wyczuwam-dobra-karme-napisz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7221-sasha-lahiri




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała Przystań   Sob Paź 03 2015, 13:35

Normalne nie znaczy dobre. Bo czym jest normalność? Czy nie zbiorem nawyków, które dostajemy od innych? Przystosowujemy się do tego, idziemy ślepo przed siebie z jakimiś tam wartościami, bo teoretycznie tak jest lepiej. Za to małe dziecko dostanie cukierka, bo zachowało się tak jak norma nakazuje To jednak coś w nim zabija. Tę indywidualność, którą jesteśmy obdarzeni od urodzenia. Tak jest wszędzie, nawet w Hogwarcie. Małe dzieci potrafią pytać o to co piękne, a szkoła przez swoje normy potem to w człowieku zabija. Tę ciekawość świata. Nikt potem nie pyta czemu eliksir ta czy inaczej działa skoro to tylko zbiór paru łąkowych listków, czy czemu w takim razie łąki nie mają takich właściwości. Albo ziemia w której wszystkie soki roślinne w jakiś sposób się łączą. Tylko w jaki? Znasz odpowiedzi na te pytania? Sashka wie, że właśnie tak jest, że wszystko ma swoją magie wychodzącą z dobrej karmy. Wierzyła w coś odgórnego, ważniejszego niż szkoła, niż każdy przedmiot. Nie pytała, bo nie musiała. To jednak nie zabiło w niej ciekawości, ciągle pytała. Szukałą tych emocji, tej zapomnianej, a może pominiętej niechlujnie codziennej wiedzy. Za to ty wolisz mieć chorobę morską. To niezwykłe jak w Shaidzie już zabito tę dziecięcą, najpiękniejszą ciekawość. - Podobno na chorobę są jakieś ziółka. - pomyślała, ale nie mogła sobie przypomnieć, jej umysł był zajęty myśleniem o tym otaczającym ich pięknie. Podświadomie malował to gdzieś na niewidzialnym płótnie niewidzialnymi farbami. Całe życie takie jest - to piękno, które dla większości jest niewidzialne. - Z resztą to może być jeszcze bardziej niesamowite z perspektywy ryby! - Och gdyby jej wcześniejsze wcielenie było świadkiem podwodnej burzy pewnie teraz byłaby innym człowiekiem. Choć może tak było, a jej niepamięć sprawiła, że teraz tylko marzy o przeżyciu tego znowu. Kto wie kim była gdy jej tu nie było? - Znasz zaklęcie bąblogłowy? Na pewno znasz! Choć, zobaczymy w tafli wody jak to wygląda z drugiej strony. - Zachęciła go, sama udając się bliżej jeziora. to prawda, ze magia czasem pomagała jej zgłębiać piękno tego co gołym okiem niewidoczne. Właśnie w takich momentach dziękowała, że przyszło jej trafić do Hogwartu. Była naprawdę wdzięczna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 40
  Liczba postów : 45
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12525-james-levine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12554-popiszmy-sobie-wiersze
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12555-poczta-jamesa-levine-a




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała Przystań   Sro Maj 25 2016, 00:28

Podążał za nią. Całą drogę myślał. Co ma o niej sądzić, nie znał jej prawie a czuł jakąś dziwną więź między nimi. Starał się przeganiać te myśli. Co miałoby go łaczyć z tą dziewczyną? Nic. Nic go z nią nie łączyło, i chciał by tak zostało. Gdy w końcu byli na miejscu James był pozytywnie zaskoczony. Nigdy wcześniej tu nie był. Było tak ładnie. Woda ślicznie błyszczała, wszystko dawało taki...romantyczny nastrój. Chwila. Romantyczny? Spojrzał na nią, patrząc jej głęboko w oczy. Jej śliczne oczy.
-Więc...czemu chciałaś się wybrać na spacer?-zapytał. Pytanie głupie, ale na nic lepszego nie było go stać. Jego mózg był teraz skupiony na Sofie. Teraz zauważył, że jest nawet ładna. Dobra, jest bardzo ładna. Odwrócił wzrok. Zaczął nerwowo ściskać tomik, który nadal trzymał w dłoni. Czemu tak się zaczął zachowywać? Nie mógł tego pojąć. Usiadł na trawie, przypatrując się dziewczynie.


Też nie mam weny, wybacz Soff x'd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Wexford, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 307
  Liczba postów : 157
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11295-sofia-sofie-carneiro
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11309-sofcia-ma-jednak-jakies-relacje?highlight=Sofcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11423-olimpic-przybywa-aby-dostarczyc-list?highlight=Olimpic+przybywa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11364-sofia-carneiro




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała Przystań   Czw Maj 26 2016, 22:13

Chłonęła widok całą sobą. Promienie słońca odbijały się w tafli jeziora, tworząc jedyne w swoim rodzaju błyski. Chmury leniwie płynęły po turkusowym niebie. Ciepły wiatr wytrącił z jej misternego kłosa parę kosmyków, zwiewając je na twarz. Przeszła parę kroków po drewnianym mostku, patrząc z zachwytem na to wszystko. Odwróciła się do Jamesa, uśmiechając się delikatnie, pozwalając by słońce grzało ją w plecy. Stała tak przez chwilkę, nie wiedząc co ma ze sobą zrobić. Fakt, James był przystojny, nawet bardzo, tylko... Co on sobie pomyślał? Sofia była dość bezpośrednia. Przecież to nie jej wina... Zrzuciła obcasy i siadła na stopach, opierając się o mostek.
- Ja po prostu... Nie umiem usiedzieć w jednym miejscu. I w ruchu lepiej myślę. - Wzruszyła ramionami, jak to miała w zwyczaju. Nagle wybuchła śmiechem. Czyżby kolejny, sławny napad głupawki? Nieee, po prostu... Nagle poczuła się wolna. Tak, to miejsce działało na nią leczniczo.
- A właśnie, przeczytałam tą książkę. Nawet ciekawa. A tak w sumie to... Dlaczego ze mną poszedłeś? Nie musiałeś, ale to zrobiłeś. Fascynujące...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 40
  Liczba postów : 45
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12525-james-levine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12554-popiszmy-sobie-wiersze
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12555-poczta-jamesa-levine-a




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała Przystań   Czw Maj 26 2016, 22:48

Było tak ślicznie. Woda tak przepięknie błyszczała. James poczuł wewnętrzną potrzebę wskoczenia do wody. Nawet gdyby była zimna. Wyglądałoby to naprawdę zabawnie, no i przy okazji ochlapałby Sofie. Uśmiechnął się pod nosem wyobrażając sobie to. Szybko powrócił jednak do rzeczywistości. Obserwował każdy ruch dziewczyny. O czym ma z nią rozmawiać? Westchnął.
-W sumie, ja też-powiedział chichocząc, dosiadł się do niej. Trochę dalej niż ona, było widać odstęp między nimi. No cóż, gdyby usiadł tuż obok niej...Co by pomyślała?  Wokół było romantycznie. Śliczny krajobraz, lekko szumiąca woda i oni. Scena jak z jakiegoś romansidła.
-Em...Chciałem się tylko trochę przejść-odparł przeczesując włosy dłonią, zawsze tak robił gdy się denerwował. Denerwował? Jej towarzystwem? Niee. Spojrzał na Sofie lekko zagubionym wzrokiem. Nie przyzna jej tego, że chciał się przejść by spędzić z nią trochę czasu. O nie, nie ma takiej opcji.
-Ładnie tu, często przychodzisz do tego miejsca?-wykrztusił starając nie patrzeć na dziewczynę
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Wexford, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 307
  Liczba postów : 157
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11295-sofia-sofie-carneiro
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11309-sofcia-ma-jednak-jakies-relacje?highlight=Sofcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11423-olimpic-przybywa-aby-dostarczyc-list?highlight=Olimpic+przybywa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11364-sofia-carneiro




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała Przystań   Czw Maj 26 2016, 23:51

Spojrzała na Jamesa, który przysiadł niedaleko niej. Czyżby się jej bał? Albo wstydził? Przecież ona była kumpelą dla wszystkich. Nawet tych, co jej nienawidzili. Wzniosła oczy ku niebu, kręcąc głową. Przecież nie była przerażająca. Fakt, zdarzało jej się być dość namolną, wystarczyło jednak dać jej subtelny znak, a ona się odsuwała. Posłała mu delikatną sójkę. Nie chciała go wystraszyć. Ani zawstydzić. Po prostu zachowywała się jak... Typowa Sofia. A podobno jej imię oznaczało "mądrość". Rodzicom chyba coś nie pykło. Na wpół Irlandka i w połowie Portugalka przeciągnęła się rozkosznie. Gdy usłyszała pytanie chłopaka, odpowiedź musiała przemyśleć dwa razy. Zaraz po ławeczce, było to jej ulubionym miejscem. Leżące trochę na odludziu, było idealne, aby odpocząć i zrelaksować się po ciężkim dniu. Przychodziła tutaj, gdy czuła zbliżający się atak głupawki. Tak, niewątpliwie lubiła to miejsce. Tylko czy... Często tu przychodzi?
- Różnie. Tutaj mogę się wyciszyć, jednak zazwyczaj jestem tak zmęczona, że nie mam siły przychodzić. A ty... Piszesz poezję,prawda? - Przysunęła się bliżej, serwując mu jeden ze swoich uroczych uśmiechów.


Ostatnio zmieniony przez Sofia Carneiro dnia Pią Maj 27 2016, 01:37, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 40
  Liczba postów : 45
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12525-james-levine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12554-popiszmy-sobie-wiersze
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12555-poczta-jamesa-levine-a




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała Przystań   Pią Maj 27 2016, 01:25

Siedział i wpatrywał się w wodę. Zastanawiał się co to za uczucie. Serce waliło jak oszalałe, nie mógł się na niczym skupić i w dodatku ten przyspieszony oddech. To wszystko przez nią. Nie umiał się uspokoić, może na zewnątrz wyglądał normalnie, żadnych uczuć, które mogłyby odzwierciedlić to co dzieje się właśnie w środku. To przez nią. Zacisnął pięść. To przecież nie mogła być prawda. Nie mógł do niej nic czuć. Nic o niej nie wiedział. Nie znał jej. A w miłość od pierwszego wejrzenia nie wierzył. Głupota. W sumie to nigdy się tak nie czuł. Nigdy w towarzystwie jakiejś osoby. Czy ona naprawdę tak pomieszało mu w głowie. Wystarczyło tylko jedno jej spojrzenie a tracił zmysły. Jeden jej ruch sprawiał, że nie mógł oderwać od niej wzroku. Chciał stąd iść, ale jego ciało mu na to nie pozwoliło. Oddalić się jak najdalej od tej dziewczyny. Westchnął po raz drugi po czym opadł na ziemię. Leżał wpatrując się w niebo, zupełnie nie przejmując się towarzystwem dziewczyny. Takie chociaż chciał sprawić wrażenie. Słysząc to co powiedziała uśmiechnął się.
-Tak, piszę poezję-odpowiedział z lekkim uśmieszkiem nadal widocznym na jego twarzy. Podniósł się i wpatrywał w Sofie.
-Lubisz poezję?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Wexford, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 307
  Liczba postów : 157
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11295-sofia-sofie-carneiro
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11309-sofcia-ma-jednak-jakies-relacje?highlight=Sofcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11423-olimpic-przybywa-aby-dostarczyc-list?highlight=Olimpic+przybywa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11364-sofia-carneiro




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała Przystań   Pią Maj 27 2016, 23:10

Lubiła czy nie? Temat rzeka. Ojciec zazwyczaj do snu, zamiast bajek i baśni, czytał jej portugalską lirykę w oryginale. Matka podchodziła do tych lekcji dosyć sceptycznie. Wciąż pamiętała ciepły i barwny gos taty, starającego się wprowadzić maleńką Sofię w świat wierszy. Westchnęła, spoglądając na niego. Nawet nie zdawał sobie sprawy, ile kosztuje zachowywanie się normalnie w jego towarzystwie. Tak naprawdę serce dudniło w jej piersi, oddech był urywany. Szare oczy skrzyły się z emocji. Nie raz, nie dwa była zakochana, facetów zmieniała jak rękawiczki, tyle że... Przy innych nie czuła tego, co przy Jamesie. Miała nadzieję, że nie zauważył tej ogromnej burzy w jej duszy. Śledząc uważnie każdy jego ruch, spojrzała za nim w lazurowe niebo.
- To nie tak, że nie lubię. Po prostu... Czasem jej nie rozumiem. Widziałam cię wiele razy w Pokoju Wspólnym, gdy pisałeś. Stworzyłbyś coś teraz? - Popatrzyła na niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 40
  Liczba postów : 45
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12525-james-levine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12554-popiszmy-sobie-wiersze
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12555-poczta-jamesa-levine-a




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała Przystań   Pią Maj 27 2016, 23:33

Nie umiał tworzyć wierszy ot tak. Potrzebował się zastanowić, pomyśleć. Lecz teraz, mając ją przy sobie i patrząc w niebo, zamknął oczy myśląc nad czymś co mógłby w tej chwili złożyć w wiersz. Wyobraził sobie oczy Sofie, w które przed chwilą się wpatrywał. Słowa powoli układały się w całość. Przepełniała go radość.  Chciała by coś dla niej ułożył, jak na razie szło mu naprawdę dobrze. Zwykle gdy ktoś go o to prosił James zacinał się i potrafił wiedzieć nawet z godzinę wymyślając tylko jedno zdanie. Teraz słowa same się układały, czy ona tak na niego działała?
-Kiedy kąci­ki ust z lek­kością się unoszą uka­zując w oczach is­kier­ki ra­dości to i ser­ce zaczy­na swój ­bezwarunkowy,promienny taniec-powiedział podnosząc się i spoglądając na dziewczynę. Wierszyk krótki, ale odzwierciedlał to co dzieje się w środku Jamesa. Nie wiedział czy to się jej spodoba. Opuścił wzrok. Może bał się reakcji Sofie? Jeśli odebrała to jako tandetny podryw, no to cóż.

Krótko, wiem :')
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Wexford, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 307
  Liczba postów : 157
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11295-sofia-sofie-carneiro
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11309-sofcia-ma-jednak-jakies-relacje?highlight=Sofcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11423-olimpic-przybywa-aby-dostarczyc-list?highlight=Olimpic+przybywa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11364-sofia-carneiro




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała Przystań   Nie Maj 29 2016, 01:29

Uśmiechnęła się, słysząc te słowa. Czy on był jasnowidzem ? Przecież dokładnie opisał to, co ona odczuwała. Poczuła rozkoszny dreszczyk, kiedy na nią spojrzał. A potem... Odwrócił wzrok. Cały czas utwierdzał ją w przekonaniu, że jest jakiś... Straszna? Może obleśna? Wygładziła sukienkę i przerzuciła kłos na plecy. Tak naprawdę nie potrafiła rozpoznać, kiedy ktoś ją podrywa, a tylko prawi komplementy. Wszystko przyjmowała z typowym dla siebie dystansem do wszystkiego. Wybuchła śmiechem, patrząc na chłopaka. W popołudniowym świetle był jeszcze bardziej przystojny, Sofia coraz mocniej powstrzymywała się, aby go nie pocałować. Ten wierszyk był najsłodszy ze wszystkich, jakie do tej pory usłyszała.
- Och, nie, nie śmieję się z ciebie! Po prostu to był jeden z najbardziej uroczych poematów, jakie kiedykolwiek słyszałam . - Przysunęła się jeszcze trochę bliżej. Była tylko na wyciągnięcie ręki. Gdyby tylko James jeszcze odwzajemnia to uczucie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Mała Przystań

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

 Similar topics

-
» Nabrzeże/przystań/keja.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
jezioro
-