IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Klasa Wróżbiarstwa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 13 ... 22, 23, 24  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 5162
  Liczba postów : 4469
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Klasa Wróżbiarstwa   Pią Cze 11 2010, 18:27

First topic message reminder :


Klasa Wrozbiarstwa


 Do tej przytulnej klasy na szczycie wieży północnej, można jedynie wejść przez klapę w podłodze, do której prowadzi srebrna drabina będąca na siódmym piętrze. Wnętrze klasy wyglądem przypomina poddasze, bądź też herbaciarnię. Znajduje się tam około dwadzieścia stolików, a wokół nich małe pufy. Na co dzień okna są tu zasłonięte grubymi zasłonami, co sprawia, że pokój jest oświetlony jedynie dzięki wielu lamp w czerwonych kloszach. Na półkach w rogu pomieszczenia znajduje się natomiast wiele filiżanek i szklanych kul.

Opis zadań z OWuTeMów:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Norwegia/Dolina Godryka
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 394
Dodatkowo : animagia
  Liczba postów : 450
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13826-alice-manen-findabair
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13832-blekitny-plomien-eee-po-prostu-zapraszam#366382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13830-piru#366380
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13828-alice-manen-findabair#366376




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Wróżbiarstwa   Sob Kwi 15 2017, 11:02

No niestety, nie zdążyli za bardzo sobie porozmawiać, ale może jeszcze będzie okazja po zakończeniu zajęć, a może nawet w trakcie.
Puchonka obserwowała uważnie poczynania swojego partnera i analizowała jego zachowania. To było takie proste? A może tak trudne, że łatwe się wydawało? Trudno było powiedzieć. Zamrugała kilkakrotnie, kiedy świeca została zgaszona i przełknęła nerwowo ślinę.
Zapaliła świecę, która zapaliła się szybko, a jednak była spokojna, niezachwiana. Jak to u małej puchonki, zachwyciła się tym wyglądem. Płomienie były fascynujące, nawet takie małe, takie niepozorne. Nie słyszała szeptów płomienia, ale nie było to najważniejsze. Jakie było jej marzenie? I co zwiastuje ogień? Od wielu, wielu lat jej marzenie jest tylko jedno. Nie chciała niczego skomplikowanego, jej życie było pełne wrażeń. Od dzieciństwa nie miała zbyt normalnego życia. Widziała rzeczy straszne, przeżyła wymagające sytuacje i nauczyła się rzeczy, których nie powinna umieć. Wciąż stara się nauczyć żyć normalnie, jak inni ludzie. Wszystkim w kółko powtarza, że podoba jej się to nudne życie, które teraz prowadzi. Że właśnie tego pragnie, to jest jej cel, to jest jej marzenie. Być normalna, żyć normalnie, założyć rodzinę i poświęcić się jej całym sercem, ale… dlaczego właśnie teraz wpatrując się w płomień świecy w jej głowie pojawiło się inne pragnienie, które ukrywa głęboko w sobie.
Alice niepewnie uniosła dłoń i położyła przy klatce piersiowej, próbując wyczuć i wsłuchać się w bicie własnego serca. Uspokajało ją to, ale z każdą kolejną myślą ekscytacja rosła. Czego tak naprawdę pragnęła? Nie chciała żyć jak przeciętny czarodziej, jak przeciętny człowiek. Życie… przeszłość nauczyła jej tej ekscytacji, niecodzienności i różnorodnych wrażeń, właśnie tego chciała. Znów czuć się niepewnie każdego dnia i pochłaniać wszystko bez zastanowienia. Móc odnaleźć nieznane i doznać niespodziewanego. Chociaż nie chciała się do tego przyznać, to chciała mieć w życiu odrobinę niebezpieczeństwa.
Czas na interpretację. Tak bardzo skupiła się na swoich myślach, że zapomniała przyjrzeć się świecy.
- Wydaje mi się… znaczy się… no… – musiała wrócić do rzeczywistości, od której po raz kolejny uciekła. Skorzystała z pomocy Caluma i skorzystała z podręcznika. Przekartkowała książkę, by znaleźć opis odpowiadający jej świecy – to ten… odniosę sukces… chyba… tak myślę… – wydukała widocznie zakłopotana – ale nie będzie to łatwe… chyba – pomyślała na koniec – i… będę mieć wystarczająco dużo cierpliwości? Nie wiem… nie jestem pewna – coś pomieszała… ale nie ważne. Cieszmy się, że i tak większą część zinterpretowała dobrze!

Kostki: 4,3,2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 20
  Liczba postów : 116
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14383-nebraska-jones
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14388-nebbie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14398-nebbie#381340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14384-nebraska-jones#380779




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Wróżbiarstwa   Sob Kwi 15 2017, 15:15

Nebbie odwzajemniła uśmiech i uścisnęła dłoń chłopaka. Po cicho odetchnęła też z ulgą, że nie usłyszała żadnego komentarza związanego z jej mamą. Może chłopak nie był zainteresowany Quidditchem, może zwyczajnie nie wiedział o istnieniu takiej osoby, a jeśli wiedział, to na pewno nie postanowił jej tego obwieścić, za co też była wdzięczna. Nie umknęło mu jednak, że nie przedstawiła się swoim pełnym imieniem, co skwitowała kwaśnym uśmieszkiem. To nie tak, że nie lubiła swojego prawdziwego imienia, ale zazwyczaj gdy przedstawiała się nim, ludzie albo nie wierzyli, albo się śmiali, albo od razu pytali, skąd jest i dlaczego tak. Z drugiej strony Ezra również nie było bardzo popularnym imieniem, dlatego też miała dobre przeczucia - chłopak nie powinien jej wyśmiać.
- Masz rację, to skrót od Nebraska - powiedziała szeptem, żeby jej ktoś nie podsłuchał. Później wszyscy będą znali jej imię, a ona nie będzie znała nikogo. - Wiem, że jest mało spotykane, szczególnie w Europie, ale chyba nie jest też jakieś najgorsze. Dobrze, że da się je jakkolwiek zdrobnić - dodała jeszcze i wzruszyła ramionami. - Nie wolałeś siedzieć z jakimś swoim kolegą czy starszą koleżanką? Przyznam, że mnie zaskoczyłeś - rzekła jeszcze półgłosem, rozglądając się po sali. Widziała przynajmniej cztery inne osoby, z którymi chłopak na pewno się znał i z którymi mógł siedzieć, a tymczasem wybrał ją jako partnerkę do lekcji i towarzyszkę rozmów. Jednej dziewczynie chyba szczególnie przeszkadzał fakt, że siedzą razem, bo od dłuższego czasu gapiła się w ich stronę. Nebbie zmarszczyła brwi i posłała jej nieprzyjazne spojrzenie. - Wiesz, kim jest ta laska po lewej? Ciągle się na nas patrzy i nie wiem, w czym ma problem - powiedziała, mając na myśli oczywiście Bridget Hudson. Postanowiła jednak nie zwracać na nią uwagi, jeśli chciała, niech patrzy, Nebbie miała to już w dupie. Poza tym zaczęły się zajęcia i nie miała czasu na przejmowanie się krzywym spojrzeniem nieznajomej. Musiała się skupić na słowach nauczyciela, więc usiadła prosto i zwróciła całe ciało w jego kierunku. Mieli pracować z ogniem? W sumie fajnie. Nigdy jeszcze nie wróżyła z płomieni, ale była bardzo chętna do sprawdzenia swoich umiejętności.
Miała podręcznik na stoliku. Przed przyjazdem do Hogwartu rodzice sprawili jej wszystkie potrzebne książki, nawet jeśli nie zamierzała chodzić na jakiś przedmiot. Otworzyła książkę na odpowiedniej stronie, a potem wzięła do ręki paczkę zapałek. Starała się skupić na swoim celu, którym było rozpoczęcie kariery sportowej po szkole. Następnie odpaliła zapałkę, przyłożyła ją do knota świecy i obserwowała powstający na nim płomień. Był całkiem wysoki, drgał i trzaskał, ale Nebraska zdawała się bagatelizować nagłe przeskoki ognia i uznała, że płomień ten jest spokojny, nie tańczący. Może wynikało to z braku doświadczenia we wróżeniu z płomieni, a może po prostu patrzyła w złym momencie - tego nie wiemy. Nauczycielowi powiedziała, że jej droga do sukcesu będzie bardzo długa i kręta. Gdy odszedł, spojrzała na Ezrę pytającym wzrokiem.
- Myślisz, że dobrze to interpretuję? - miała pewne wątpliwości, więc może chłopak mógłby jej pomóc je rozwikłać.
A na koniec zdmuchnęła świecę, by Krukon spróbował swoich sił.


kostki: 4, 2, 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 685
  Liczba postów : 685
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Wróżbiarstwa   Nie Kwi 16 2017, 16:29

Cóż, jeśli Nebraska pochodziłaby z Nebraski, Ezra bardzo doceniłby poczucie humoru jej rodziców. A w innym wypadku doceniał po prostu pomysłowość. Jeśli dzieciaki mogły być Georgią czy Virginią, mogły nazywać się roślinami, zwierzętami i kolorami, to w czym ustępowała im Nebraska?
- Jest charakterystyczne i nie powinnaś się go wstydzić. Lepiej być jedyną Nebraską niż dwudziestą z kolei Emmą - wykazał jej swój punkt widzenia, również zniżając przy tym głos do szeptu, skoro dziewczyna wolała traktować swoje pełne imię jako sekret. - I okazuje się, że nie potrzeba jechać na koniec świata, żeby być w Nebrasce. - Żartobliwie szturchnął ją kolanem, mając nadzieję, że Gryfonka nie obrazi się za ten tekst. Ezrze zdarzało się zbyt szybko przekraczać granicę oddzielającą "nieznajomych" i "dobrych znajomych". On dawał ludziom taki kredyt zaufania, od samego początku będąc sobą i tego samego oczekując od innych. Ezra nie lubił rozczarowań, a tak właśnie mogły kończyć się znajomości, w których w pierwszych kontaktach mięto w ustach komentarze i zgrywano milszych niż było się w rzeczywistości.
- Nie, nie lubię zamykać się na nowych ludzi. Niektóre okazje nie trafiają się dwa razy. Poza tym, masz fajne włosy. Spodobały mi się twoje włosy i piegi i stwierdziłem, że chcę tu usiąść. Nie dobudowujmy tu wielkiej filozofii - zaśmiał się cicho, wzruszając ramionami. Jego system dobierania znajomych był naprawdę prosty i opierał się przede wszystkim na wizualnych walorach danych osób... I może dlatego wśród jego przyjaciół był jakiś deficyt chłopaków?
Podążył wzrokiem za Nebbie, ale przeczuwał, o kim mówi dziewczyna. Skoro on to zaważył to ona chyba ty bardziej. Dziewczyny były bardziej wyczulone na te wszystkie negatywne wibracje w stylu złych spojrzeń, fal zazdrości czy dokonywania na kimś mordu w myślach, prawda?
- Laska po lewej to moja była dziewczyna... - wyjaśnił krótko, tym samym dając Nebrasce sygnał, że tego tematu nie warto za bardzo drążyć. Tym bardziej, że bardziej zmartwił go jednak widok jakiejś takiej podminowanej Ruth. Teraz już nie miał czasu nawet dokładniej się jej przyjrzeć, bo nauczyciel uznał, że to dobra chwila na rozpoczęcie lekcji. - Właściwie sam jeszcze nie wiem, co aktualnie jest między mną a nią. Zabrzmi banalnie, ale to skomplikowane - dodał jeszcze, odnosząc się do tematu Bridget, zanim musiał całkowicie skupić się na profesorze.
Jak się okazało, żadne z nich nie trafiło w odpowiedni dział wróżbiarstwa. Ich zadaniem było zamienić się w małych piromanów - w końcu jak inaczej to nazwać, skoro mieli wsłuchiwać się w jakieś szepty płomieni? Podpalacze też utrzymywali, że ogień ich wzywał i do nich przemawiał.
Najwyraźniej jednak Nebrasce taka przyszłość nie groziła, bo nawet Ezra, który naprawdę, naprawdę na wróżbiarstwie się nie znał, miał wrażenie, że dziewczyna popełnia błąd w interpretacji. Zmarszczył brwi, słuchając jej wyjaśnienia i dopiero, kiedy zapytała go o zdanie, wskazał na płomienie.
- Cóż, jak dla mnie ten płomień jest tak spokojny jak sławetny temperament Gryfonów, ale nie chcę się mądrzyć.
Skoro pracowali razem to chciał, żeby i ona wypadła jak najlepiej. Nie wiedział, która z ich interpretacji była bliżej prawdy i nie miał zamiaru przekonywać Nebbie do niczego. Wyjął z pudełka jedną z zapałek i przez chwilę przekładał ją między palcami, zastanawiając się nad pytaniem.
Było dużo spraw, które ostatnio zaprzątały mu głowę. Choć bardzo chciał skupić się na ważnych sprawach, do jego głowy i tak nawracały myśli o Bridget, o Ruth. O Felicity. Zastanawiał się, czy w najbliższej przyszłości uda mu się naprostować związane z nimi sytuacje. Dosyć miał tych wszystkich emocji i niedopowiedzeń, które się namnożyły.
Zapalił świecę, która niemal natychmiast zapłonęła drgającym i tańczącym płomieniem, co według książki oznaczało czekające na niego niespodzianki. Szkoda, że płomień nie potrafił mu odpowiedzieć, czy pozytywne, czy negatywne.
- Wychodzi na to, że nudna przyszłość mnie nie czeka.  Ależ ze mnie szczęściarz - powiedział, mimo że nauczyciel wyraźnie zakazał im rozpoczynania pogaduszek. No przecież w zupełnej ciszy nie dało się siedzieć.

kostki 3,2,2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Wróżbiarstwa   Nie Kwi 16 2017, 20:16

Często mawia się, że kobiety to intrygantki, które w sposób niezwykle wyrafinowany mogą mieć ciebie i twoje problemy szczerze w poważaniu, a faceci są prostsi, mniej zagmatwani i w ogóle nic, tylko się z nimi przyjaźnić. Otóż pewien znany poeta spisał kiedyś na papier jedną z najbardziej oczywistych prawd, jakie rządzą światem:
"Pogięty, kręty i strzępiasty, jest każdy stwór w naturze, a prostą linią łączą gwiazdy głupcy i tchórze".
Tak podsumowałabym sytuację, w której znalazła się Ruth od momentu wejścia do sali. Chciało jej się wyjść z pomieszczenia przez najbliższe okno, Ezra uskuteczniał jakieś romanse (nie, żeby nie była do tego przyzwyczajona, ale ten jeden, jedyny raz mógłby być niezajęty flirtowaniem), a niemalże obca dziewczyna, ba, o ile Ruth dobrze kojarzyła chyba nawet siostra Bridget, z którą miała ostre spięcie, podarowała jej słowo i czekoladkę na pocieszenie. I kto mi teraz powie, że z kobietami zawsze jest pod górkę?
Wittenberg miała ochotę przytulić Lottę, naprawdę. Wzięła czekoladkę i zjadła ją niemal od razu, uśmiechając się zza zmęczonych oczu.
-Jeśli zamiast skrzydła szpitalnego będzie to najbliższy bar w Hogsmeade, możesz mnie zabrać już teraz. Czekoladka pyszna, dziękuję - potarła twarz dłonią i spojrzała na nauczyciela, który już zaczął swój wywód.
O mamo, ona kompletnie nie potrafiła wróżyć z ognia. I jeszcze sobie? W życiu.
Kiedy więc świeca na ich stole zapłonęła niespokojnym blaskiem, a Ruth zgarnęła sobie i dla Lotty po egzemplarzu podręcznika , spojrzała tylko na rozgrzany wosk marszcząc brwi, finalnie podnosząc je do góry w wyrazie niezrozumienia.
Dla niej ten płomień objawiał się wysokim, skaczącym słupem, ale nie trzaskał, więc pomyślała, że w odpowiedzi na jej pytanie, czeka ją rychły sukces.
Ciekawe, bo pomyślała o tym, czy w najbliższym czasie będzie mogła uskutecznić jakiś normalny związek, który nie będzie salwą nieporozumień i problemów (z jej strony, oczywiście), dlatego od razu zanegowała swoją interpretację, bo tak jednoznaczna odpowiedź twierdząca mogłaby się wydarzyć jedynie w wyobraźni dwunastolatki.
Płomień oczywiście nie wyrzucał iskier, ale trzaskał, co uświadomił jej dopiero nauczyciel, który podsunął poprawną interpretację o czekających ją niespodziankach.
Najpierw te drzwi, a teraz "przygotuj się na wszystko". Kto tam za nimi, do jasnej cholery stoi? Dyniowy Pasztecik Zagłady?  - zapytała w myślach samą siebie i zaśmiała pod nosem. Szeptu ognia również nie usłyszała, ale nie sądziła, że będzie jej dane porozmawiać z jednym z żywiołów, bo trochę obawiała się, że za takie praktyki może trafić do siebie do pracy nie jako pracownik, ale jako pacjent.
Zdmuchnęła swój płomień i przysunęła świecę bliżej Lotty. Może ona będzie miała więcej szczęścia...
kostki:4,2,5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 560
  Liczba postów : 787
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa Wróżbiarstwa   Pon Kwi 17 2017, 17:46

Bardzo cieszyłam się, że mimo wszystko udało mi się siedzieć samotnie. Na prawdę nie miałam dzisiaj ochoty na kontakt z kimś obcym, a większość ludzi znajdujących się w sali była mi obca, albo nie należała do grupy ludzi z którymi koniecznie chciałam przebywać.
Zgodnie z poleceniem nauczyciela najpierw skupiłam się na celu. W myślach zapytałam o to czy między mną, a Bennym dojdzie do czegoś więcej niż jedna randka. Po chwili zapaliłam świecę, ktora niemal od razu zapłonęła intensywnym, skaczącym płomieniem. Z pomocą podręcznika zinterpretował to jako " szybki rozwój sytuacji, prowadzący do sukcesu". Nauczyciel, który po chwili do mnie podszedł potwierdził moje przypuszczenia co do interpretacji. Bardzo się ucieszyłam - nie tylko dlatego, że udało mi się poprawnie wykonać zadanie, ale również dlatego, że ta odpowiedź bardzo mi odpowiadała. Na dodatek po długim wsłuchiwaniu się w płomień udało mi się wychwycić jego szept! Był wprawdzie dość niewyraźny i nie mogłam zrozumieć o co chodzi, ale i tak poszło mi całkiem nieźle!


Kostki:1,1,3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 825
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 834
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa Wróżbiarstwa   Sro Kwi 19 2017, 15:01

Nie miałam zamiaru przekładać na mój stosunek do Ruth jej spięć z moją siostrą, bo nie przywykłam traktować ludzi niemiło tylko dlatego, że moi przyjaciele ich nie lubili. Wyjątkiem od tej reguły był Ezra - w moim mniemaniu on skrzywdził Bri, dlatego byłam dla niego dość chłodna, a Ruth nie zawiniła niczym takim, pomijając fakt, że miałam dość powierzchowną wiedzę na temat jej konfliktu z Bridget.
Parsknęłam cichutkim śmiechem i niemalże bezgłośnie wyszeptałam:
- Biorąc pod uwagę, że przyszłam tu tylko za namową Caluma to sama chętnie bym się stąd ulotniła, a już w szczególności do baru.
Podziękowałam Krukonce za podręcznik i zaczęłam patrzyć na jej interpretację. Nie ukrywam, że trochę się ucieszyłam - w gruncie rzeczy dziewczynie nie szło za specjalnie, więc prezentowałyśmy w tej materii dość zbliżony poziom. Dziewczyna zakończyła swoją interpretację gasząc świecę i przysuwając ją w moją stronę.
Wzięłam świecę od Ruth i zastanowiłam się o co chciałabym zapytać. Nie ukrywam, że nieustannie miotały mną jakieś wątpliwości, a w mojej głowie bezustannie rodziły pytania, na które z wielką chęcią poznałabym odpowiedź, jednakże biorąc pod uwagę moją niechęć do wróżbiarstwa nie liczyłam raczej, że uzyskam odpowiedź. W końcu postanowiłam zapytać pierwszą rzecz, która przyszła mi do głowy: czy moje życie uczuciowe w najbliższym czasie się ustabilizuje? Pod okiem profesora Robertsona ponownie ją rozpaliłam świecę. Owszem - zapaliła się od razu, jednakże płomień zdawał się lekko stłumiony, tak jakby miał za chwilę zgasnąć. W porównaniu do płomienia Ruth mój był bardzo niski i słaby. Nie miałam niemalże żadnej wiedzy na temat wróżbiarstwa, gdyż ta dziedzina wydawała mi się bardzo absurdalna, jednakże z pomocą podręcznika udało mi dokonać interpretacji mojego płomienia. Tekst w książce wskazywał odpowiedź negatywną i mnóstwo przeszkód na mojej drodze. Nie przejęłam się tym za specjalnie, gdyż po pierwsze nie wierzyłam w te brednie, a po drugie wszystko co wywróżyłam ze świecy wiedziałam sama. Zgodnie z poleceniem nauczyciela zaczęłam nasłuchiwać szeptu świecy, jednakże nie usłyszałam totalnie nic, co w gruncie rzeczy nie było dla mnie specjalnie zaskakujące.

Kostki: 3,5,4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 41
  Liczba postów : 33
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14245-avrel-elvendork
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14250-mile-slowa-avrel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14248-avrelka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14247-avrel-elvendork




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Wróżbiarstwa   Sro Kwi 19 2017, 17:18

Avrel w zupełności nie przeszkadzała obecność młodzieńca, którego widziała chyba pierwszy raz. Będąc tak miłą i kochaną osobą, jaką jest Avrel, postanowiła przerwać rysowanie i spojrzeć na chłopaka.
- Hejo. - odpowiedziała z ciepłym uśmiechem. Wyglądał na młodszego od niej i zaczęła się zastanawiać dlaczego tutaj jest.
- A wiesz, postanowiłam zrobić coś produktywnego i... - urwała i zastanowiła się nad własnymi słowami. -... i dlatego wylądowałam na wróżbiarstwie... - dodała ironicznie, sama podłamana swoim zachowaniem. Od kiedy chodzenie na lekcje wróżbiarstwa można uznać za produktywne spędzenie czasu?
- A co u Ciebie? - spytała go, z grzeczności. Avrel nienawidziła, kiedy pytając kogoś jak się ma, co u niego, ta osoba potem nie zapyta jej o to samo. Według niej było to po prostu niegrzeczne.
Kiedy nauczyciel zaczął swój monolog, Avrel schowała szkicownik i ołówki, po czym wyjęła kawałek pergaminu, pióro i kałamarz, w razie konieczności pisania notatek. Jak na razie nie musiała nic pisać, więc po prostu odsunęła wszystko na bok. Chwilę później ku wszystkim stolikom zaczęły lewitować świece, w zestawie z zapałkami. Wstała jeszcze i podeszła do biurka, by wziąć podręcznik, bo swojego nie miała, a kiedy wróciła do biurka, zerknęła na chłopaka siedzącego z nią. Uznała, że jako dziewczyna, ona pierwsza wykona zadanie. Wysłuchała poleceń nauczyciela i skinęła głową, dając chyba samej sobie sygnał, że przyjęła wszystko do wiadomości i jest gotowa rozpocząć zadanie.
Pomyślała o tym, co naprawdę chciałaby wiedzieć. Na początku nic nie przychodziło jej do głowy, ale potem doznała oświecenia. W myślach zadała sobie pytanie ,,czy za 10 lat będę miała własny, obszerny zapas składników do eliksirów, nawet te trudno dostępne?, po czym odpaliła zapałkę i przyłożyła ją do knota świecy, który szybko się podpalił. Płomień był prosty, palił się spokojnie. Z podręcznika wynikało, że jej cel może zostać spełniony, ale droga będzie długa. Najważniejsze jest, żeby nie straciła cierpliwości, co może się stać według podręcznika. W to Avrel raczej wątpiła, bo eliksiry to jej pasja i miłość, więc będzie w tym trwała do końca życia i nie straci raczej cierpliwości do tego.
Av utkwiła swój wzrok w płomieniu i nasłuchiwała, czy coś jej wyszepcze. Po paru chwilach jedynie pojedynczego trzaskania, zrezygnowała. Olała to, krótko mówiąc. Nic nie usłyszała, więc zgasiła świecę i zerkając na młodzieńca z uśmiechem, przekazała mu świecę.

kostki: 3,3,2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 302
  Liczba postów : 139
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14191-isilia-smith
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14251-isilia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14253-isilia-smith#376344
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14205-isilia-smith




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Wróżbiarstwa   Czw Kwi 20 2017, 13:58

Przysiadła się do Bridget, ponieważ mieli pracować dzisiaj w parach, a one obie były same. Nauczyciel zaczął lekcje i wytłumaczył, czym będą zajmować się na zajęciach. Piromancja. Temat bardzo zaciekawił Gryfonkę, która uważnie słuchała poleceń nauczyciela, chąc dobrze wykonać zadanie. Bridget pierwsza wzięła do rąk pudełko z zapałkami. Dziewczyna przyglądała się jej z ciekawością wypisaną na twarzy, a kiedy Puchonka skończyła, wyciągnęła jedną zapałkę i zastanowiła się, na jakie pytanie najbardziej chciałaby znać odpowiedź. Nie musiała się długo namyślać, gdyż już po chwili wiedziała o co chce spytać. Czy kiedykolwiek spotkam się z Hailey? Pomimo, że od ich ostatniego spotkania już minęło sporo czasu miała nadzieję, że jeszcze kiedyś zobaczy się ze swoją przyjaciółką z dzieciństwa. Wzięła do ręki zapałkę i zapaliła świecę. Płomień się rozpalił, ale był niski i słaby. Is zajrzała do podręcznika, w którym odczytała, że to oznacza przeczącą odpowiedź. Momentalnie posmutniała. Chciała się jeszcze usłyszeć szept płomienia, ale jej się nie udało. Za bardzo przejęła się negatywną odpowiedzią na jej pytanie i jedyne, co dotarło do jej uszu to trzaski  płomienia świecy i szelest w klasie. Zgasiła świecę.

Kostki: 6 (interpretacja), 5 (płomień), 4 (szept)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1187
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1264
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Wróżbiarstwa   Pią Kwi 21 2017, 15:17

Wspominała już, że nie lubiła Roberstona? Był irytująco napuszonym dupkiem, jednym z tych wielce nieomylnych nauczycieli z którymi bez przerwy kłóciła się Fire. Tym razem odpuszczała sobie wplątywanie się w głębszą dyskusję. Chciała po prostu przeżyć tę lekcję w miarę spokojnie i wrócić do siebie, żeby pograć na skrzypcach. Oparła się znudzona o stolik, słuchając profesora, kiedy nagle dosłownie zaświeciły jej się oczka. Gryfonka nie spodziewała się, że rzeczywiście akurat piromancja będzie tematem przewodnim, tak tylko po cichu na to liczyła. Uwielbiała ten żywioł tak bardzo, że nawet nosiła jego imię. Sama była Ogniem. O wróżeniu z niego wiedziała, bo już wcześniej się tym interesowała głębiej. Teraz wydawało się to świetnym pomysłem.
Bo przecież miała wyjątkowe ważne zadanie. Na samą myśl o tym twarz Blaithin trochę się zachmurzyła. Wzięła świecę, czując śliskość wosku pod palcami i myśląc o tym, że najchętniej już by ją zapaliła. Wysłuchała instrukcji nauczycielka i wzięła zapałki. Starała się przypomnieć sobie, jak posługuje się tym mugolskim przedmiotem, ale to nie było takie trudne. Przy pierwszej Fire udało się nawet oparzyć jeden palec, ale syknęła tylko cicho. Drugą zapaliła długi knot świecy, nie odrywając od niego swoich błękitnych oczu, w których odbijały się płomienie.
Otoczyła świecę dłońmi, zbliżając do niej swoją twarz tak, żeby poczuć ciepło bijące od ognia. Zamknęła oczy, licząc powoli do dziesięciu, chociaż wydawało jej się, że trwało to niemalże kilka minut. Skupiła się na wyznaczonym sobie celu, wokół którego skupiała większość swoich myśli w czasie ostatnich tygodni... Powinna w końcu się za nie zabrać, ale wciąż dławił ją głęboko ukryty strach i niepewność. Odraczała to w czasie, wciąż nie potrafiąc zmierzyć się z własną słabością. Podświadomie czuła, że jest zbyt słaba, że jej się nie uda. Blaithin zacisnęła drobne, blade palce na świecy i uchyliła powieki. Płomień bił wyjątkowo wysoko, a na końcu rozwidlał się jak język smoka. Fire wiedziała już co to oznacza.
- Ktoś stanie mi na drodze. Będzie moją... przeszkodą. - powiedziała lakonicznie profesorowi, odsuwając się od zapalonej świecy. Nie wierzyła w przeznaczenie ani przewidywanie przyszłych wydarzeń, ale teraz zastanowiła się, do kogo mogłoby się to odnosić. Cóż, dla Szkotki było jasne, że chodzi o jej ojca. W końcu zawsze to o niego chodziło. Przesunęła dłonią nad płomieniem, dość powoli, ale nie na tyle, żeby się znowu oparzyć. Chciała posłuchać jego szeptu, bo wiedziała, że ogień jest czymś więcej niż tylko reakcją błyskawicznego utleniania. Ten jednak milczał, więc dmuchnięciem zgasiła go. Cienka smuga dymu pomknęła w górę, kiedy Blaithin pozwoliła Maddie na jej kolej.
Potarła podbite oko, pogrążając się w pochmurnych myślach na temat jej planu... morderstwa.

Interpretacja: 3
Płomień: 6
Szept: 4

______________________



There's a bad moon on a rising

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Newcastle, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1597
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1053
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12511-naeris-sourwolf#337284




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Wróżbiarstwa   Pią Kwi 21 2017, 17:14

Zdążyła się zamyślić i stracić na czujności, więc drgnęła mocno. Spojrzała zaskoczona na Rayenera, bo nie spodziewała się go tutaj akurat w tej chwili. Obserwowała jak bezpardonowo zabiera jej fasolki i przewróciła oczami. Ten to miał tupet.
- Najwyraźniej trafiłeś na cytrynową. - powiedziała, uśmiechając się, bo zrobił naprawdę zabawną minę. - Nie krzyw się tak, bo ci zostanie. - przesunęła odrobinę torbę, żeby mógł bez problemu zająć miejsce obok. Wysłuchała nauczyciela w skupieniu. Wróżenie z ognia wydawało się Naeris bardzo ciekawym pomysłem, ciekawszym nawet niż kule kryształowe. Obejrzała świecę, którą im przelewitował z bliska. Uwielbiała uczyć się czegoś nowego, więc do tego podchodziła bardzo optymistycznie. Postanowiła spróbować pierwsza i wyjęła zapałki. Chciała się dowiedzieć, czy kiedykolwiek zazna miłości... Po tylu latach nadal ją to gryzło, chociaż teraz już mniej. Chyba po prostu godziła się ze swoim losem skazanej na samotność. Naeris nie spodziewała się problemów na tak wczesnym etapie... Krzesała ogień, ale zanim przyłożyła go do knota już gasł.
- Poradzę sobie. - zapewniła głównie samą siebie, ale to nie pomogło. Świeca pozostawała niewzruszona, więc dziewczyna westchnęła. Wiedziała doskonale, co to oznacza bez sprawdzania w podręczniku. Teraz nie mogła uzyskać odpowiedzi, to był nieodpowiedni moment. Czy to znaczy, że jest jakaś nadzieja? Sourwolf ciężko było odgadywać, ale poprosiła Raya o kolejną próbę. Tym razem skupiła się na swojej wymarzonej pracy w rezerwacie ze smokami, którym mogłaby pomagać, może nawet wyobraziła sobie jak jednego ujeżdża... Zapaliła świecę i odczekała te sekundy, zerkając na Rayenera. Płomień drgał i zachowywał się bardzo niespokojnie, ale nie martwiła się na zapas. Po prostu chodziło o to, że czeka ją sporo niespodzianek. Niekoniecznie pozytywnych, ale też niekoniecznie negatywnych. Spróbowała usłyszeć coś więcej oprócz trzasków, ale nie umiała niczego wychwycić. Wytłumaczyła swoje spostrzeżenia nauczycielowi i oddała świecę chłopakowi.

Płomień: 4,2
Szept: 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 211
  Liczba postów : 129
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12813-rayener-arthas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12818-relacje-rayenera-wielkiego-wspanialego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14402-raju#381403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12817-rayener-arthas




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Wróżbiarstwa   Pią Kwi 21 2017, 19:27

Ślizgon był zaskoczony tym, że można wróżyć z ognia. Uważał to za głupie, w końcu to nieujarzmiony żywioł, żyjący własnym życiem. To tak, jakby wróżyć, patrząc się w wodę czy w ziemię. W dodatku ogień ma być naturalny? Bez dodatku magii? To niemożliwe, żeby dało się coś z niego wyczytać i Rayener nawet nie nastawiał się na to, że płomień coś mu powie. Po prostu obserwował, jak robi to Naeris. A może akurat ogień zachowa się nienaturalnie. Jej próby zapalenia świecy były całkiem zabawne, jakby ogień robił jej na złość. "Nie powiem ci, co cię czeka. Zostaw mnie, nie wywołuj mnie, nic ci nie powiem". Chłopak uśmiechał się na ten widok, ale nic nie mówił, przyglądał się tylko ciekawie, mając nadzieję, że coś się stanie. Gdy już się udało, dziewczyna poprosiła go o drugą próbę. Jemu samemu nie zależało zbyt mocno, żeby bawić się we wróżbiarstwo, dlatego nie wyrywał się, żeby zabrać jej świecę i zacząć wyczytywać przyszłość ze złotego ognia. Niby chciał się dowiedzieć czegoś o swoim życiu, ale nie bardzo ufał temu, co powie mu płomień. Gdy nadeszła jego kolej, wziął świecę w dłoń, pomyślał o tym, czy w jego życiu w najbliższym czasie stanie się coś niezwykłego i w przeciwieństwie do Naeris, udało mu się odpalić ją od razu.
Już chciał na nią spojrzeć z głupkowatym uśmiechem, ale ogień nagle trzasnął i zaczął bujać się jak na wietrze. Ogień nie był ani mały i przygasający, ani ogromny i nieokiełznany. Rayenerowi wydawało się, że jego płomień zachowywał się bardzo podobnie do płomienia Naeris podczas drugiej próby, jednak nawet nie chciał jej pytać, co to oznacza, chociaż sam nie miał pojęcia. Starał się to zinterpretować własnymi siłami. Może zachowanie ognia to radość? Przyszłość Rayenera będzie radosna? O mój... ale to jest głupie. Skup się do cholery jasnej, pomyślał, patrząc w płomień, który błyszczał w jego oczach.
To brzmi tak, jakby ślizgon miał jakieś omamy słuchowe, ale zdawało mu się, że słyszy szept dobiegający z tańczącego ognia. Nie rozumiał żadnego z tych szeptów, mimo tego, że nikt nie rozmawiał, a w klasie było dosyć cicho, dekoncentrował go każdy szmer, szuranie butami o podłogę, kroki nauczyciela. Po prostu dał sobie z tym spokój i zgasił płomień, zgniatając knot palcami.
-Koniec psot- szepnął odkładając świecę na stoliku, przy którym siedzieli. Obserwował nauczyciela, który zmierzał w ich stronę. -Chyba nie wiem, co oznaczało zachowanie tego ognia. Wydawało mi się, że zachowywał się tak samo, jak u Naeris. Szlał.

kostki: 4,2,6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 13
Skąd : Paryż, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 33
Dodatkowo : Pół-wil
  Liczba postów : 155
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14376-monte-noir
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14377-monte-noir




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Wróżbiarstwa   Pią Kwi 21 2017, 20:18

Uśmiechnął się delikatnie, gdy Gryfonka przerwała dla niego rysowanie i odwrócił się do niej. Oparł łokcie na stoliku i jakoś przypadkiem spojrzał głęboko w jej oczy. Śliczne i niebieskie. Nie zawstydzały młodzieńca, a wręcz przeciwnie, z jakiegoś powodu fascynowały go i przyciągały do siebie. Wyszczerzył do niej lekko swoje białe ząbki, a później uniósł jedną brew do góry? Nie przypominała mu ani trochę pasjonatki wróżbiarstwa, a nawet wręcz przeciwnie. Wyglądała na mało zafascynowaną tymi zajęciami. Jakby sama nie była pewna, dlaczego tutaj przyszła.
-Sam nie wiem. – westchnął cicho, bo nie wiedział jak powinien zagadać do czarnowłosej. W ogóle jej nie znał, wiec dziwnie by było, gdyby zaczął jej opowiadać nudne historie swoje życia. Pewnie nawet nie bardzo ją to interesowało.
-Je m'appelle Monte. Znaczy, jestem Monte. – mruknął, gdy postanowił się w końcu przedstawić, a jedną dłonią przeczesał włosy.
Jednym uchem wysłuchując instrukcji, nie do końca wszystko załapał chyba tak jak trzeba. Poczuł się nieco zakłopotany, gdy nie wiedział, co ma robić. Na szczęście nieco starsza koleżanka miała nieco więcej wiedzy o wróżbiarstwie od niego i gdy tylko wzięła podręcznik, od razu przeszła do zdania. Monte nachylił się nad stolikiem i przyglądał jak niebieskooka zapala świecę. Szczerze to chyba wolałby wróżyć coś drugiej osobie, niż samemu sobie.
Odebrał od dziewczyny świecę i pożyczył też książkę, nie mając swojej. Podobno pierwsze razy zawsze są najgorsze. Westchnął cicho i zapalił zapałkę, a w całej sali, rozbrzmiał cichy trzask jego zapałki. Powoli przyłożył ją do świecy, a ta zapalił się. Zacisnął ząbki na dolnej wardze, nie wiedząc o co zapytać. Przyglądał się jak niewielki ogień niespokojnie wywijał się na wszystkie strony. Chyba był tak samo zestresowany, jak trzynastoletni Ślizgon, przy swojej pierwszej próbie wywróżenia czegoś.
-Co spotka mnie niedługo? – wyszeptał cicho pod nosem, chyba nawet na tyle cicho, by siedząca tuż obok Avrel miała problemy ze zrozumieniem go. Przyjrzał się przez moment płomieniowi, a później zerknął do książki. To chyba dobra zabawa, nie? Zaczerwienił się delikatnie, nie wiedząc czy zrobił dobrze. Był wręcz przekonany, że coś zawalił. Nawet nie próbował wsłuchać się w ogień, tylko zdmuchnął ogień ze świecy i uśmiechnął się, jakby wszystko było okej.

Kostki: 4, 2, 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Skąd : USA
Galeony : 42
Dodatkowo : wężomowa
  Liczba postów : 88
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3264-nauczyciele-fabularni
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10963-poczta-griffina-robertsona




Specjalny






PisanieTemat: Re: Klasa Wróżbiarstwa   Sob Kwi 22 2017, 02:43

Profesor Robertson przechadzał się między stolikami, stąpając tak cicho, że niektórzy uczniowie prawdopodobnie podrywali się ze strachu, gdy nagle materializował się u ich boku. Zaczął od dziewczyny, która siedziała samotnie z brzegu (@Vivien O. I. Dear ) – podszedł i szeptem zapytał, jak jej idzie i co już zdążyła wyczytać z ognia. Obserwował jednocześnie jasny, skaczący płomień jej świecy, a słysząc poprawną interpretację, wyłącznie kiwnął głową w geście uznania i ruszył dalej do stolika, przy którym siedział dobrze mu znany i zawsze obecny na lekcjach @Calum O. L. Dear oraz @Alice Månen-Findabair. Poprawna odpowiedź chłopaka wcale go nie zdziwiła, ale dziewczyna za to nieco pokrętnie zrozumiała to, co zobaczyła, więc nauczyciel od razu pospieszył z pomocą:
- Proszę Pani, taki wygląd płomienia rzeczywiście oznacza sukces i pani interpretacja nie jest zbytnio wadliwa… Chociaż ja dodałbym do tego, że droga do sukcesu będzie długa, stąd wątpliwość w związku z cierpliwością. Ale dobra robota – pochwalił ją szybko, po czym odbił w bok do kolejnego stolika zajętego przez @Lotta Hudson oraz @Ruth Wittenberg. O ile panna Hudson poradziła sobie dobrze i poprawnie zinterpretowała płomień, panna Wittenberg napotkała pewne problemy.
- Nie mam pojęcia, gdzie widzi pani iskry, ale proszę się przysłuchać – ten ogień trzaska. Rozumiem, że może mieć pani problemy z usłyszeniem tego, bo ktoś postanowił zlekceważyć moje słowa i ucina sobie pogawędkę w najlepsze – powiedział, lekko podnosząc głos i rzucając przez ramię karcące spojrzenie w stronę @Ezra T. Clarke oraz @Nebraska Jones. – Następne upomnienie będzie skutkowało odjęciem punktów. A wracając do pani, panno Wittenberg, zachowanie płomienia wskazuje na wiele niespodzianek po drodze – dodał jeszcze, po czym ominął jeden stolik, by następnie stanąć przy uczniach, którzy wyjątkowo zakłócali spokój lekcji. Z uniesionymi brwiami słuchał interpretacji Krukona, jednak nie mógł się do niczego przyczepić, bowiem była ona poprawna. Natomiast dziewczyna nie poradziła sobie już tak dobrze i na twarzy Robertsona wykwitł lekko drwiący uśmieszek.
- Może gdyby nie rozmawiała pani tak głośno, dotarłyby do pani to, o czym mówiłem przed chwilą pannie Wittenberg. Takie zachowanie płomienia wskazuje na niespodzianki i nagłe zwroty akcji. Na przyszłość proszę umówić się na pogaduszki po lekcji – powiedział, nie mogąc powstrzymać się od kąśliwej uwagi na koniec. Naprawdę nie lubił niesubordynacji na swoich lekcjach, tym bardziej jeśli osoba niesubordynowana później nie potrafiła wykonać poprawnie zadania.
Wrócił do stolika @Bridget Hudson oraz @Isilia Smith, przy którym obie uczennice poradziły sobie znakomicie. Przy kolejnym stoliku jedna dziewczyna odmówiła współpracy, a druga wykonała zadanie poprawnie, więc tylko skinął głową i ruszył dalej. Interpretacja @Avrel Elvendork była prawidłowa, natomiast ów chłopiec, co do którego Griffin Roberston miał wątpliwości jeszcze zanim zaczęły się zajęcia, nie poradził sobie tak, jak chciałby profesor.
- Widzę, że interpretacja tego zachowania płomienia sprawia wam największą trudność – skomentował. – Pana nie obwiniam, raczej nie wie pan jeszcze zbyt wiele o wróżbiarstwie – dodał, spoglądając na niego pobłażliwie. Może spotkają się ponownie, gdy chłopiec wskoczy do trzeciej klasy. – Taka sama sytuacja jak w przypadku poprzednich dwóch panien – niespodzianki, proszę pana, niespodzianki i zwroty akcji – zakończył i minął chłopaka, by przejść do ostatniego już stolika, gdzie nieco się zawiódł, bowiem o ile Krukonka zdołała poprawnie odczytać zachowanie płomienia, Ślizgon niekoniecznie. Skrzywił się, słysząc jego pokrętną odpowiedź, po czym westchnął i zaczął poprawiać:
- Z tego co zdołałem zauważyć, owszem, jego zachowanie było bardzo podobne, tak samo jak znaczenie. Następnym razem radziłbym jednak poświęcić tej interpretacji odrobinę więcej czasu, zamiast tak szybko się poddawać – powiedział.
Rozejrzał się po sali, by zobaczyć, czy został jeszcze ktoś, do kogo nie podszedł, ale szybko zorientował się, że to koniec. Poszło całkiem szybko i sprawnie, toteż  profesor był całkiem zadowolony z przebiegu zajęć. Przeszedł na środek półokręgu stolików i powiódł wzrokiem po klasie, co jakiś czas zatrzymując się na którejś twarzy.
- Najczęściej pojawiającym się błędem w tym klasie była interpretacja tańczącego płomienia. Rozumiem, że może być to ciężkie, jak na pierwszy raz, ale zapamiętajcie sobie raz na zawsze, że jeśli wróżycie z ognia i ten ogień gwałtownie skacze i trzaska, oznacza to niespodzianki – powiedział chyba po raz piąty w ciągu ostatnich dwudziestu minut. – Muszę jednak przyznać, że dla mnie prawdziwą niespodzianką było to, jak dobrze poszło całej reszcie. Naprawdę nieźle jak na pierwszy raz – dodał i skłonił się lekko, by okazać swoim uczniom uznanie oraz pochwalić ich za dobre wykonanie pracy. – Jeśli w jakiś sposób podobała wam się ta lekcja, prosiłbym o taką informację i możliwe, że jak tylko pogoda zacznie się poprawiać i znajdziemy dogodny termin dla nas wszystkich, zrobimy podobną lekcję na powietrzu i z prawdziwym ogniskiem – zapowiedział jeszcze. Początkowo miał w planach przeprowadzić te zajęcia właśnie w ten sposób, ale uznał, że to zbyt wiele jak na pierwszy raz i uczniowie myśleliby raczej o przemycaniu kiełbasek na ognisko, niż o faktycznej interpretacji płomieni. – Jako że pierwsza część lekcji wymagała od was ciszy i skupienia, drugą część zrobimy już nieco luźniejszą. Jak wiecie, macie przed sobą świecę i zapałki, więc możemy to wykorzystać to do ceromancji – rzekł, po czym machnął różdżką. Drzwi szafki w rogu sali otworzyły się, a ze środka wyfrunęły tygle. Profesor Robertson kierował je w ten sposób, by jeden tygiel oraz cały sprzęt służący do jego umocowania służył jednej parze przy stoliku. Następnie machnął różdżką drugi raz i z innej szafki wyfrunęły zwykłe, plastikowe misy. – Wróżenie z wosku jest bardzo popularną metodą wróżbiarską i chyba jedną z najlepiej przyjętych wśród mugoli, którzy lejąc wosk przez ucho od klucza starają się przewidzieć sobie przyszłość. Niestety nie wiedzą pewnej bardzo ważnej rzeczy – bez zaklęć to nie działa – rozłożył ręce i wzruszył ramionami. – Wiecie, co należy robić z woskiem, bo takie zajęcia na pewno już się kiedyś odbywały. Tym razem pozwalam wam używać różdżek, by poszło nam szybciej z całym tym topieniem świecy. Możecie stopić całą. Następnie zlewacie wosk z tygla prosto do miski z wodą. Postarajcie się wydzielić sobie mniej więcej taką samą ilość wosku w parach – poinstruował ich. – Interpretacje różnych kształtów odnajdziecie w podręczniku, cały rozdział piąty jest poświęcony wróżeniu z wosku – dodał i już chciał wrócić do biurka, ale przypomniała mu się jeszcze jedna sprawa. – A, czy jest w sali ktoś, komu udało się usłyszeć szept ognia? – zapytał jeszcze. Dwie osoby podniosły ręce, o dziwo nie pan Dear, ale profesor Robertson i tak zareagował w entuzjastyczny dla siebie sposób. – W takim razie 10 punktów ląduje w Slytherinie. Dobra robota – oznajmił, po czym gestem pokazał im, że mogą zaczynać swoje drugie zadanie. Następnie zasiadł w swoim fotelu za biurkiem i przyglądał się ich pracy, trzymając na kolanach kryształową kulę. Tym razem wyłącznie trzymał na niej swoje dłonie i delektował się odczuwaniem idealnie okrągłych krzywizn grubego, gładkiego szkła.


Ostatni etap lekcji:
Losujecie jedną z literek. Niżej podałam symbole odpowiadające każdej z możliwych do wylosowania liter oraz interpretację danego symbolu. Nie musicie się już bardzo rozpisywać na ten temat, potraktujcie to jako tę luźniejszą część, gdzie wasza postać dobrze się bawi :)

Daję wam tydzień, tj. do 29.04 do północy. Później wstawię post podsumowujący i rozdam punkty.

symbole:
 

Wszelkie pytania kierujcie na pw Bridget lub Caluma.
Wielkie dzięki za udział w lekcji!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Szkocja, Peebles
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 510
  Liczba postów : 206
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14021-maddie-v-armstrong#370947
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14024-maddie-v-armstrong#370975
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14025-madd-armstrong#370977
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14023-maddie-v-armstrong#370973




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Wróżbiarstwa   Nie Kwi 23 2017, 00:05

Chyba jeszcze nie zdarzyło się, by Maddie była szczególnie zainteresowana Wróżbiarstwem. Tak jak zwykle olała psora, który z resztą nie przypadł uczniom do gustu. Znalezienie czarodzieja, który miałby z nim dobre kontakty graniczyło
z cudem, przez co nawet Armstrong nie była wyjątkiem. Usiadłszy na pufie nie musiała długo czekać na swoją partnerkę. Szkoda tylko, że nie była jasnowidzem - Od razu wiedziałaby jakie nieszczęście ją spotkało.
Tak, to ściągnięcie kaptura, poczochranie po głowie i ten ciepły głosik dał jej podpowiedź odnośnie towarzyszki. I choć, kochała ją nad życie, tym razem wolała jej unikać ze względu na to jak długo się nie odzywała, ba nawet jednego listu nie napisała! Co za tym szło? Szykowała się na jakieś porządne skarcenie, które... Nigdy nie nadeszło.
- Nie wymagaj ode mnie więcej, niż machnięcia różdżką Fire... - odpowiedziała znudzonym głosikiem z trudem się podnosząc z nad stolika. W następnej kolejności przygładziła szopę na głowie, by później z lekkim uśmiechem przytulić się do Rudowłosej.
- Och, nawet nie wiem jak to ubrać w jedno słowo, wiesz? Po prostu żenada? Czuję się, jakbym nie oddychała. Zwyczajnie wszystko mnie dobija, dlatego przyszłam tu. Nie ma lepszego sposobu, by rozluźnić skołowane nerwy... - umilkła na moment, by posłuchać co nauczyciel mówi. Po ,,interesującej" przemowie chciała wziąć się za wykonanie zadania, ale chyba ktoś ją uprzedził.. W tym wypadku poza westchnięciem, nie wykazała w żaden inny sposób, że istnieje. Cisza i spokój - jej nowe motto, sprawiło, iż przeniosła swoje myśli na ruchy Gryfonki, a później na sam płomień, który ją niemal wzywał do siebie. Delikatnie wystawiona ręka do przodu omal nie doprowadziła ją do poparzenia. Na szczęście... świeca została zgaszona, a byłoby po niej!
- Spójrzmy, czego chce ode mnie przyszłość, hihi - spróbowała się zaśmiać, choć wyszło jej to dość niezgrabnie. Zamiast melodyjnego dźwięku wydała z siebie pisk, przypominający te towarzyszące przy obdzieraniu ze skóry. Również, gdy chwyciła przedmiot zauważyła jak szczuplutkie palce powoli drżą. Co z nią było?
Wyostrzając wszystkie zmysły, spróbowała zapalić zapałkę. Jedną, drugą oraz trzecią. A myślach już pojawiło się pytanie!
- Myślałam, że Aidan serio spadnie z miotły... - udała rozżaloną, próbując zająć myśli zupełnie czymś innym.
W tym przypadku zamknęła oczy, wzięła głęboki wdech i zapaliła zapałkę. Ciepły żywioł polizał jej skórę, przez co omal nie wypuściła patyczka z ręki. Jednak, zagryzając wargę otworzyła jedno oko i ze zmarszczonym czołem przeniosła płomyk na knot świeczki. Lekko podłamana, wiedziała, iż te zajęcia nie skończą się niczym innym jak kolejną niefartowną wróżbą.
- Oho, znowu umrę... - przejechała ręką po włosach, po czym machając głową na boki, po prostu dmuchnęła - Z całych sił, jednym susem, by zakończyć passę nieszczęść.
Kolejne zadanie wydawało jej się jeszcze gorszym absurdem, bowiem nigdy nie wierzyła, że wosk potrafi zadecydować o ich przyszłości. Lekko zdegustowana pozwoliła przyjaciółce zacząć pierwszej, by później samemu skopiować jej ruchy. Stopiony wosk powoli wpadał do miski z wodą, by po chwili uformować się w kształt przypominający sowę. Otworzyła, więc podręcznik, poszukała rozdziału piątego i zaczęła wertować kartki w poszukiwaniu swojego symbolu. Gdy go znalazła, wzięła głębszy wdech, by następnie rzucić książką na podłogę. Zdecydowanie była nie w sosie, o czym świadczył jej grymas na buzi. Ale zaraz zaraz, przecież miała się dobrze bawić! Jak widać fala wspomnień, dotyku, głosów z zeszłych dni zlały się w całość, wywołując zawroty głowy.
Zaczęła gwałtownie mrugać, kładąc dłonie idealnie po obu stronach twarzy.
- Zaczyna się... - wymamrotała, nie wiedząc zbytnio, co ze sobą zrobić.
 
Kostki vel. 1 (pierwsze zadanie)
1-4-1
Przerzut (płomień):
5
Kostki vel. 2 (drugie zadanie)
G > Głupota
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 449
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 788
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13874-bridget-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13912-bridget#367825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13915-bridget-hudson#367829
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa Wróżbiarstwa   Nie Kwi 23 2017, 22:29

Bridget była zadowolona, że udało jej się dobrze wykonać zadanie na lekcji, jednak była bardzo zawiedziona wynikiem swoich wróżb. Miała napotkać na drodze przeszkody do swojego celu? A co jeśli ostatecznie w jej głowie zamiast celu uformowało się pytanie, czy uda jej się kiedykolwiek wrócić do Ezry i odpowiedź płomienia była przecząca? Trochę opuściła ją energia i nie wdawała się w żadne pogawędki z Isilią aż do momentu, w którym profesor skończył mówić o ich kolejnym zadaniu. Przestała opierać brodę na rękach, by zrobić miejsce na lecącego do ich stolika tygla i całego zestawu do jego podtrzymania. Położyła całą świecę w tyglu, a pod nim rozpaliły ogień za pomocą różdżki. W międzyczasie Bridget napełniła miskę wodą za pomocą zaklęcia Aquamenti, by miały do czego wlewać wosk.
- Mogę pierwsza? - zapytała, po czym lewitując tygiel w powietrzu, przechyliła go, by około połowa obecnego w środku roztopionego wosku wlała się do zimnej wody. Odstawiła tygiel na statyw, odczekała chwilę i wyciągnęła woskowy twór z wody, oglądając go dokładnie. Miał dość dziwny kształt, bardzo wydłużony i z obu stron zakończony pewnego rodzaju wybrzuszeniami. - Jak myślisz, co Ci to przypomina? - zapytała Isilię, szukając nieco pomocy, aż nagle olśniło ją, czym mógł być otrzymany kształt. - Klucz! To klucz, prawda? - Zaczęła szybko wertować książkę, by odczytać interpretację tego symbolu. Tajemnica? I to taka, która może jej się wydać szokująca? Poczuła dreszcz na plecach i już w tej chwili nie mogła powstrzymać rosnącej w niej ciekawości. Co to może być? Czego się dowie? Kiedy?

literka: D

______________________


   
   
I know I said that I was doing good and that I'm happy now
I should've known that when things are going good thats when I get knocked down

   

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 560
  Liczba postów : 787
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa Wróżbiarstwa   Pon Kwi 24 2017, 20:11

Cała świeczka dla mnie? Wyśmienicie! Błyskawicznie ją roztopiłam i zgodnie z poleceniami nauczyciela wykonałam wróżbę. Poszło mi bardzo sprawnie, aczkolwiek otrzymany przeze mnie kształt budził moje wątpliwości. Obracałam go chwilę w palcach, aż w końcu doszłam do wniosku, że najbardziej przypomina ptaka w locie. Przekartkowałam rozdział piąty, gdzie znalazłam odpowiednią interpretację kształtu.
Szeroko rozpięte skrzydła symbolizują wzbijanie się na wyżyny. Zwiastuje to sukces i powodzenie w życiu.
Brzmiało...hmm.. obiecująco? Miałam świadomość, że żaden klucz we wróżbiarstwie nie oddaje dobrze interpretacji danego symbolu, więc dobra wróżba nie była dla mnie szczególnie radosna - traktowałam to bardziej jako zabawę niż jako coś poważnego, chociaż wiedziałam, że w przypadku osób obdarzonych darem jasnowidzenia wróżenie było bardzo sensowne.

Litera: E – ptak w locie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 41
  Liczba postów : 33
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14245-avrel-elvendork
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14250-mile-slowa-avrel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14248-avrelka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14247-avrel-elvendork




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Wróżbiarstwa   Pon Kwi 24 2017, 21:43

Lekcja nie była tak przeraźliwie nudna, jak spodziewała się tego Avrel. Nie było żadnych wariactw w stylu ponuraków, no co najważniejsze, nie trzeba było tępo wpatrywać się w tę kulę. Po jakimś czasie wdychania tych oparów i patrzenia w kawał szkła, w którym nic się nie widzi, może otumanić i przyćmić zmysły, a tego Avrel nie chciała. Dlatego też pewnie nie piła alkoholu jak większość jej rówieśników na imprezach. Nie lubiła nie mieć pełnej kontroli nad swoim ciałem i myślami.
Zmarszczyła nieco brwi, kiedy chłopak powiedział, że sam nie wie co u niego. Av czasem zdarzało się tak mówić, kiedy czuła swoistą pustkę i nie była pewna, czy jest u niej wszystko w porządku czy nie. Za chwilę jednak otrząsnęła się z tego dobrze znanego jej uczucia uczucia, którym było najpewniej współczucie i chęć pomocy.
- Bardzo mi miło, Monte. - odparła półgłosem, by dźwięki jej strun głosowych nie rozniosły się po całej sali. - Avrel jestem. - powiedziała nieco nieskładnie i uśmiechnęła się ciepło, na chwilę nawiązując kontakt wzrokowy. Zawsze to robiła, gdyż uważała, że jest to ważny element sprawienia dobrego wrażenia.
Co jakiś czas zdarzało jej się uśmiechnąć półgębkiem, słysząc komentarze nauczyciela na rozmowy innych. Cieszyła się, że jak na pierwszy raz poszło jej nieźle, w końcu dobre oceny były dla niej jednym z priorytetów.
Po wysłuchaniu kolejnej wypowiedzi pana Robertsona, przeszła do drugiego zadania. Fakt, kiedyś słyszała coś od rodziców o wróżeniu z wosku, ale jako, że są mugolami, to nie uwzględnili w opowieści użycia żadnego zaklęcia. No bo, skąd, do cholerci, mieliby o tym wiedzieć?
Po wysłuchaniu poleceń profesora, zabrała się do pracy. Poczuła ukłucie zaciekawienia, co tym razem powiedzą jej te całe wróżby. Nie traktowała tego bardzo poważnie, aczkolwiek można było się całkiem przyjemnie przy tym bawić.
Z wosku wyszła jej literka M. Nie żadne kształty mioteł, jabłek... literka. Zerknęła do podręcznika i, nieco zażenowana, uniosła brwi. Po prostu literka... Chciałam zobaczyć jakiś wzorek i sobie go interpretować... I nawet nie wiem, kto mógłby na literkę M o mnie myśleć... - pomyślała nieco zawiedziona Av i westchnęła, podpierając głowę o dłoń. Ale, łącząc wszystko, nie nudziła się na tej lekcji, więc może nawet częściej zacznie bywać na wróżbiarstwie. Zapewne teraz, kiedy przypomni sobie jakieś osoby, których imię zaczyna się na M, zacznie intensywnie zastanawiać się, czy to możliwe, żeby ten ktoś o niej dużo myślał. Podsunęła tygiel Monte i uśmiechnęła się do niego, obserwując jego poczynania.

Literka: A
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Newcastle, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1597
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1053
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12511-naeris-sourwolf#337284




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Wróżbiarstwa   Wto Kwi 25 2017, 17:24

Nauczyciel upomniał trochę Rayenera, a samą Naeris pozostawił bez słowa. Krukonka zamyśliła się na chwilę, bo chociaż wcale nie wierzyła aż tak mocno w każdą przepowiednię i uważała, że czasami wszystkie te wróżenia są bardzo przesadzone, to jednak ciotka nauczyła ją, że nie są to zwykłe banialuki. Dlatego powinna zapamiętać wróżbę z ognia i być nastawioną na zarówno pozytywne jak i negatywne zwroty akcji w swoim życiu. To samo radziłaby Rayenerowi, bo najwyraźniej u niego także sporo się wydarzy. Dziwna myśl naszła Naeris, ale od razu wyrzuciła ją z głowy. Zbyt często się zamyślała. Wyjęła ukradkiem żelki i wybrała sobie ciemnoniebieskiego, a paczkę podała pod ławką chłopakowi, żeby się poczęstował. Przez dłuższą chwilę w sali słychać było jedynie głos Robertsona.
- O, lubię wróżenie z wosku. - powiedziała podekscytowana, łapiąc latający tygiel i zabierając się od razu za jego umocowanie na stoliku. - Co prawda, kiedyś podczas takiego wróżenia siostra chlapnęła mi takim gorącym woskiem w twarz. Dobrze, że nie przypominam teraz Dwie Twarze. - wymamrotała posyłając Rayenerowi trochę zakłopotane spojrzenie. Wątpiła, żeby wiedział o czym w ogóle mówi. Była to luźniejsza część lekcji, więc Sourwolf nie dbała o to, czy jest cicho czy nie. Tak czy siak cała sala gadała. Dziewczyna umiejscowiła grubą świecę w tyglu i podpaliła zapałkami, bo bez magii wydawało jej się to naturalniejsze. Pozostawało poczekać trochę, żeby cała się stopiła.
- Nie jesteś najlepszy z wróżbiarstwa, prawda? - spytała bez cienia złośliwości Ślizgona, bo zauważyła, że najpierw niezbyt podobał mu się nastrój klasy, a później wydawał się sceptycznie podchodzić do wróżenia z ognia. Kiedy wosk się stopił, Naeris ostrożnie wlała go do miski z wodą. Trochę za mało sobie wzięła, ale kształt i tak zdążył się utworzyć. Jakiś podłużny z rozlanym końcem... Przypominał trochę lampę, a może jakąś maczugę? Nie, to było coś innego.
- To chyba miotła. - stwierdziła Krukonka, bo zdążyła tyle przesiedzieć w sklepach miotlarskich, że rozpoznałaby chyba większość modeli. - Czyli polecę w jakąś podróż. Szkoda, że nie oznacza to wygranej z Hufflepuffem w następnym meczu. Proszę, trzymaj.

Literka: H - miotła
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 13
Skąd : Paryż, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 33
Dodatkowo : Pół-wil
  Liczba postów : 155
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14376-monte-noir
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14377-monte-noir




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Wróżbiarstwa   Wto Kwi 25 2017, 20:12

Porażka była nieco demotywująca, ale nie na tyle, by odwieść chłopaka na stałe od wróżbiarstwa. Nikt nie był geniuszem od urodzenia, niektórym po prostu łatwiej przychodziła nauka. Westchnął cichutko pod nosem i zerknął na nauczyciela, który nieco go pocieszył. Uśmiechnął się delikatnie i spojrzał na zgaszoną świecę tuż przed nim. Co jeśli za szybko się poddał? Może jak będzie sam, to spróbuje jeszcze raz i jakimś cudem się uda. Trudno teraz nie mógł już nic z tym zrobić.
-Tego też nigdy nie robiłem… - mruknął lekko zawstydzony, spoglądając na Avrel. Czarnowłosej wróżenie wyszło znacznie lepiej od młodzieńca ze Slytherinu, więc liczył na to, że tym razem nieco podpatrzy od niej co robić.
Uśmiechnął się delikatnie do dziewczyny, a później zerknął na to co jej wyszło. Wosk przybrał kształt literki, która co ciekawe, była tą samą od której zaczynało się imię chłopaka. Poczuł się dziwnie zakłopotany, chociaż wiedział, że nie chodziło o niego. Gryfonka była ładna i w ogóle, ale jedyne co ją łączyło z trzynastolatkiem to tych kilkadziesiąt wspólnych minut na wróżbiarstwie.
Zacisnął lekko kły na dolnej wardze. Czuł lekkie ukłucie, gdy zęby wbijały mu się w skórę. Tak łatwiej się skupiał. Wstał i ostrożnie stopił wosk do miski, który ewidentnie przybrał kształt jabłka. Sukces? Taką przynajmniej miał nadzieję, bo kształt był bardzo wyraźny. Przekartkował kilka stron podręcznika i przeczytał opis swojego obrazka. Westchnął cicho zrezygnowany i pokręcił głową na boki. Znowu coś zepsuł.
-Czy można zrobić to źle? – spytał, zerkając na nauczyciela. Jedną ręką złapał się za głowę i uśmiechnął delikatnie z uroczym zakłopotaniem na twarzy. Był wręcz przekonany, że popełnił jakiś błąd, bo nie zapowiadało się by prędko jakaś dziewczyna wpadła mu w oko. Nie ciągnęło go do rówieśniczek, ani rówieśników, a przynajmniej do nikogo specjalnie. Nie zależało mu by rzucać urok na przypadkowe osoby, by tylko przeżyć pierwszy pocałunek i inne wyjątkowe przygody.

Litera: J
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 302
  Liczba postów : 139
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14191-isilia-smith
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14251-isilia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14253-isilia-smith#376344
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14205-isilia-smith




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Wróżbiarstwa   Czw Kwi 27 2017, 19:34

Nie była w najlepszym humorze po wyniku poprzedniej wróżby, ale jakby nie było, zadanie wykonały z Bridget dobrze. To trochę poprawiło jej samopoczucie. Zaczęły przygotowywać rzeczy potrzebne do kolejnego zadania.
- Jasne - odpowiedziała na pytanie Puchonki i z ciekawością śledziła jej dalsze ruchy. Spojrzała na zastygły wosk. Nie przychodziło jej do głowy nic konkretnego, co mógł on przypominać. Nawet nie zdążyła się odezwać, kiedy Briget olśniło. Faktycznie, gdy Gryfonka teraz się przyjrzała, wosk przypominał kształtem klucz.
Nadeszła teraz pora, aby i ona wykonała zadanie. Przecież tym razem nie powinno być tak źle, prawda? Wylała resztę wosku z tygla do miski z wodą i odczekała chwilę, po czym wyjęła zastygnięty kształt. Przyglądała mu się chwilę zastanawiając się, co jej przypomina. Obróciła wosk w rękach i pacnęła się ręką w czoło. Przecież to było tak bardzo podobne do człowieka! Zajrzała do podręcznika i przeczytała co to oznacza.

Taka wróżba oznacza, że w niedalekiej przyszłości nawiążesz nową znajomość i się z tym kimś zaprzyjaźnisz.

Była bardzo zadowolona z wyniku tej wróżby. Wręcz zżerała ją ciekawość z kim się zaprzyjaźni i kiedy to będzie. W niedalekiej przyszłości... To może się stać już jutro, może nawet zaraz po zajęciach. Uradowana uśmiechnęła się szeroko.

Litera: C
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 825
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 834
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa Wróżbiarstwa   Czw Kwi 27 2017, 23:59

Złamałam świecę na pół, po czym podałam jedną połowę @Ruth Wittenberg. Swoją część roztopiłam w tyglu - nie szło mi to zbyt szybko, ale gdy spojrzałam na sąsiednie stoliki w gruncie rzeczy nie było tak źle. Roztopiony wosk przelałam z tygla do miski.
Uśmiechnęłam się do mojej sąsiadki pokrzepiająco czekając aż wosk zastygnie. Włożyłam dłoń do wody i wyciągnęłam kształt z wody. Obejrzałam go od kilku stron i nie za bardzo wiedziałam co to przypomina. Na upartego można byłoby to podciągnąć pod klucz.
- Myślisz, że to jest klucz? - zapytałam drugą Krukonkę.
Jej nieznaczne skinięcie głowy przekonało mnie do tej dość topornej interpretacji.
Przekartkowałam podręcznik w poszukiwaniu wyjaśnienia otrzymanego przeze mnie kształtu.
Po kilku minutach w końcu odnalazłam krótki opis.
"Klucz - niedługo możesz poznać czyjąś tajemnicę. Możliwe, że Cię ona zszokuje…"
Poczułam jak odpływa mi krew z twarzy. Nagle zbladłam - chociaż dotychczas nie wierzyłam w prawdziwość wróżb wykonywanych przez nas na lekcji, ta była... niepokojąca. Czy naprawdę miałam szansę dowiedzieć się jaka tajemnica kryje się za zachowaniem Williama? Spojrzałam na Ruth starając się ukryć mój niepokój. Po chwili spuściłam wzrok - nie mogłam okazać zdenerwowania.
Podałam dziewczynie tygiel do roztopienia świecy za wszelką cenę odpychając niepokojące mnie myśli.

D – klucz.

______________________







Lotta Hudson
What sort of creature must he be who merely liked Charlotte,
whose whole heart and senses were not entirely absorbed by her.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 20
  Liczba postów : 116
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14383-nebraska-jones
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14388-nebbie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14398-nebbie#381340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14384-nebraska-jones#380779




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Wróżbiarstwa   Sob Kwi 29 2017, 00:42

Nebbie również wychodziła z założenia, że posiadanie oryginalnego imienia było zdecydowanie lepsze, niż posiadanie tego z rodzaju pospolitych, typu wspomniana Emma. Nie zdążyła tego jednak skomentować, ponieważ następne słowa chłopaka wprawiły ją w takie osłupienie... Rzadko się zdarzało, by nowo poznany ktoś głośno rzucał żarciki o byciu w niej, toteż nie wiedziała kompletnie, jak zareagować. W zasadzie nawet się nie zastanowiła nad tym co robi, tylko strzeliła go mocno ręką w to kolano, którym ją szturchnął.
- Hej! - prawie krzyknęła - Bez takich mi tu! - To drugie powiedziała już śmiejąc się lekko, bo jakby nie było, żarcik był udany. Musiała przyznać Ezrze, że jeszcze nikt nie powiedział jej czegoś takiego. Może to prawda o niesamowitej błyskotliwości Krukonów? A uwag o jego byłej dziewczynie słuchała uważnie, a na końcu kącik jej ust uniósł się w nieco kpiarskim uśmieszku. - Nie dziwię się, że jest BYŁĄ dziewczyną, skoro masz takie teksty na podryw - rzuciła, ubawiona tą sytuacją. I w gwoli ścisłości, termin "teksty na podryw" również był żartobliwy z jej strony, ponieważ jak na razie nie poczuła się w żaden sposób poderwana przez Ezrę. Musiałby się bardziej wysilić. - No chyba że jest byłą, bo byłeś w jakiejś Nebrasce, zamiast w niej - dorzuciła niezbyt subtelnym żartem z podtekstem seksualnym, ale wprost nie mogła się powstrzymać.
Później przeszli do faktycznego zadania i okazało się, że Nebraska kompletnie z innej strony spojrzała na płomień świecy. Profesor trochę na nią naskoczył, że źle go zinterpretowała i na dodatek ośmieliła się urządzać sobie pogawędki z Ezrą. No cóż, to on ją zagadywał! Po odejściu nauczyciela, zrobiła jakąś głupią minę, która miała wyrażać jej zażenowanie tą sytuacją i postanowiła, że nie będzie się odzywała, póki nie podejdzie on do każdego i nie sprawdzi ich pracy. W tym czasie zdążyła przewertować podręcznik do wróżbiarstwa i obejrzeć swoje paznokcie. Czas jej się niesamowicie dłużył. W końcu przeszli do drugiej części lekcji i Nebbie od razu się rozchmurzyła. Rozpalili z Ezrą ogień pod tyglem i czekali, aż świeca się stopi.
- Ta cisza mnie zabijała. Nasz profesorek ma wyjątkowo irytujący głos i słuchanie tylko jego prawie wpędziło mnie w załamanie nerwowe - wyznała Ezrze, trochę wyolbrzymiając sprawę. Po prostu wciąż czuła się nieco pokrzywdzona tym publicznym zwróceniem uwagi, że powiedziała do kolegi kilka słów. - Ja pierwsza - powiedziała i lewitując tygiel, wlała do misy z wodą mniej więcej połowę wosku. Odczekała chwilę, po czym wyciągnęła woskową figurę. Obracała ją w palcach, marszcząc brwi. - Wiesz co... Przypomina mi to trochę sowę, co nie? Też tak sądzisz? Powiedz mi to zanim ten knypek będzie chciał nas skontrolować - dodała, ponieważ ostatnia pomocna uwaga spłynęła z ust chłopaka zdecydowanie zbyt późno. Sięgnęła po podręcznik i przekartkowała go do odpowiedniego rozdziału, próbując znaleźć znaczenie symbolu. Otworzyła szeroko oczy, gdy natrafiła na odpowiednią linijkę i spojrzała na Ezrę. - Merlinie, złe wieści lub śmierć. Myślisz, że ta twoja była będzie chciała mi poderżnąć gardło w nocy, bo ze mną rozmawiasz? Wygląda na jedną z tych szalonych lasek - powiedziała i parsknęła śmiechem. W sumie nie znała tej dziewczyny, ale coś w jej wcześniejszym wzroku nie pozwalało jej pozbyć się tego wrażenia, że Puchonka była zdolna do szalonych rzeczy.

litera: G -> sowa
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 20
  Liczba postów : 116
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14383-nebraska-jones
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14388-nebbie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14398-nebbie#381340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14384-nebraska-jones#380779




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Wróżbiarstwa   Sob Kwi 29 2017, 00:48

Zapomniałam wrzucić w poprzednim poście. Jutro o północy mija termin pisania na lekcji. Postów nie wstawili jeszcze: @Alice Månen-Findabair, @Ezra T. Clarke, @Ruth Wittenberg, @Rayener Arthas i Fire. Jeśli zabraknie waszych postów, dostaniecie tylko 1 punkt z wróżbiarstwa. :)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 303
  Liczba postów : 668
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa Wróżbiarstwa   Sob Kwi 29 2017, 02:01

Nie spodziewałem się żadnej słownej pochwały od Roberstona, ponieważ dobrze wiedziałem, że moja poprawna interpretacja płomienia nie była dla niego zaskoczeniem. Byłem chyba na każdej lekcji wróżbiarstwa od trzeciej klasy w Hogwarcie i posiadałem dosyć sporą wiedzę z tego zakresu, toteż mógł się tego spodziewać. Otrzymałbym komentarz pewnie dopiero wtedy, gdybym coś bardzo zawalił. Rozsiadłem się na swojej pufie tak wygodnie, jak tylko mogłem i obserwowałem poczynania innych. Nie wszystkim udało się popisać przed profesorem, ale znacznej większości poszło dobrze. O dziwo w tej większości nie znalazła się Wittenberg - zaskoczyło mnie to o tyle, o ile sądziłem, że ta dziewczyna jest dobra we wszystkim. Nie wiem, skąd wzięło się u mnie to przeświadczenie, ale nawet nie walczyłem z tego typu myślami.
Następna część zadania nie przysporzyła mi żadnych problemów. Wróżenie z wosku było chyba najprostsze ze wszystkich wróżbiarskich technik, a wyniki wróżenia dość jasne i trafne. Zająłem się montażem tygla i utrzymującego go aparatu, a potem zapaliłem różdżką ogień. Po wzroku Alice wywnioskowałem, że lepiej będzie, jeśli przejmę na siebie całą odpowiedzialność związaną z topieniem świecy. Jej natomiast poleciłem wyczarować wodę w misce, byśmy mieli do czego lać wosk. Kiedy świeca była płynnej konsystencji, przelałem jej część do wody i po chwili wyciągnąłem woskowy kształt. Był wydłużony i na końcu miał wyraźnie zaznaczony, kulisty wyrostek. Nie musiałem się długo przyglądać, by rozpoznać w tym kształcie człowieka. Również nie musiałem sięgać po podręcznik, by wiedzieć, cóż takiego oznacza ten symbol. Zastanawiałem się tylko, kogo będzie dotyczyła owa wywróżona przyjaźń?
I za Chiny ludowe nie miałem pojęcia, że będzie chodziło o Wittenberg, która siedziała kilka pufek dalej i od zawsze wydawała mi się osobą tak niedostępną, że aż niemożliwą do skolekcjonowania w przyjacielskim gronie.

litera: C -> człowiek
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 685
  Liczba postów : 685
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Wróżbiarstwa   Sob Kwi 29 2017, 18:20

Żart może nie był taki udany, jak mu się wydawało, skoro pierwszą reakcją dziewczyny, kiedy wyszła już z oniemienia, było trzepnięcie go w kolano, na które odpowiedział oburzonym "ej" i leciutkim uderzeniem w dłoń, jakby karcił małe dziecko. Z drugiej strony Nebraska zaraz zaczęła się śmiać, więc wcale aż tak bardzo jej tym nie obraził. Żarty z podtekstem seksualnym zawsze były dobre na przełamywanie pierwszych lodów.
- Jakoś musiałem ją wcześniej zdobyć, więc chyba nie są aż tak złe - zaśmiał się lekko. Wiedział, że Nebraska nie traktuje tego jak próby podrywu, więc nawet nie naprostowywał jej słów. Bo właściwie te prawdziwe teksty brzmiały podobnie - były taką mieszaniną kiczowatego humoru i robienia z siebie idioty przez Ezrę. Jasne, lubił mimochodem rzucać komplementami, ale jednocześnie chciał rozbawiać swoją dziewczynę. I jakoś Ezra jak na razie nie narzekał na małe zainteresowanie. - Nie, wbrew pierwszemu wrażeniu jakie na tobie zrobiłem, nie jestem typem wycieczkowicza. Podziwiam tylko z daleka. - Ezra może i był niestały w uczuciach, ale swojej dziewczyny nigdy by nie zdradził, nie bawiła go gra na dwa fronty. Ale... dlaczego w ogóle zagłębiali się w jego życie seksualne? Tak się dziewczyna oburzyła na niewinny żarcik, a teraz sama lepsza nie była.
Może trochę za dobrze rozmawiało mu się z Nebbie, bo profesor Robertson nie omieszkał się do nich przyczepić. A właściwie do jego partnerki, bo Ezra z zadaniem całkiem dobrze sobie poradził. Wiedział, że teraz będą pod większą obserwacją, więc bezgłośnie rzucił do Nebraski przeprosiny, bo w końcu to on ją zagadał. Postanowił być cicho, przynajmniej jeszcze jakiś czas. Lekcja nie mogła juz trwać bardzo długo. Trochę się wiercił, trochę zaglądał Nebrasce przez ramię do podręcznika, trochę wystukiwał palcami rytm na ławce - ale szybko się zreflektował, przypuszczając, że już raz zirytowany nauczyciel może to wziąć za dalsze przeszkadzanie w lekcji. Zaplótł więc ręce na klatce piersiowej i po prostu gapił się na zegar. Kiedy profesor zapytał o wrażenia odnośnie lekcji, Ezra natychmiast wystrzelił z ręką w górę. Po prostu musiał coś powiedzieć.
- Mimo że profesor zachowuje się jakby miał kij... - zatrzymał się na moment, nie chcąc odezwać się zbyt dosadnie. Szanował punkty, które zdobywali dla jego domu inni uczniowie, naprawdę. - zamiast kręgosłupa, to lekcja całkiem w porządku. Może profesor liczyć, że pojawię się na następnej.
Uśmiechnął się szeroko, dłużej już mu nie przerywając, bo przecież wciąż czekała ich druga część lekcji, czyli wróżby z wosku.
- Minęła jakaś wieczność albo jeszcze więcej - przytaknął Nebrasce z ulgą, kiedy wreszcie przeszli do luźniejszej części lekcji. Inni uczniowie również zaczęli rozmawiać, więc raczej nie było obawy, żeby profesor skupił się na słowach akurat ich dwójki. - Wyobrażasz sobie być w rodzinie kogoś takiego? Chyba do końca życia miałbym koszmary.
Pozwolił sobie wziąć w palce woskową figurę Nebraski i sam również się jej przyjrzał. Tym razem dziewczyna miała zupełną rację, więc pokiwał głową z aprobatą. Ale żeby robić mu wyrzuty za zbyt wolną podpowiedź? Co miał zrobić, kiedy Robertson stał zaraz nad nimi i wręcz spijał błędną interpretację dziewczyny, ciesząc się, że może kogoś podręczyć.
- Cóż, chciałbym zapewnić, że nie jest do tego zdolna i nie skrzywdziłaby nawet muszki... Ale na wszelki wypadek unikaj opuszczonych korytarzy, dobra? - zaśmiał się. Hudson mogła mieć ten przerażający wzrok, ale generalnie była dobrą osobą. Ale tak czy inaczej, wróżba Nebraski nie była zbyt wesoła, jeśli dziewczyna faktycznie przejmowała się tym, co mówił kawałek roztopionej świecy na wodzie. - Moja kolej.
Ezra sprawnie roztopił pozostawioną przez Gryfonkę część świecy i przelał wosk do misy. Uważnie obserwował jak na powierzchni wody tworzy się jakiś regularny kształt.
- Zabawne. Takiego ładnego koła to ja nawet narysować nie potrafię. - Przysunął do siebie podręcznik, żeby odczytać interpretację. - Ach. To chyba moneta. Czyli przeznaczenie jednak chce, żebym był bogaty.
Podejrzewał, że mogło to być związane ze zbliżającą się wypłatą - Ezra w końcu od niedawna pracował. Gdyby jednak los chciał go obdarzyć jakąś większą ilością galeonów, Krukon bez wątpienia nie zamierzał się obrażać.

litera: F – moneta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
 

Klasa Wróżbiarstwa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 23 z 24Idź do strony : Previous  1 ... 13 ... 22, 23, 24  Next

 Similar topics

-
» Klasa Wróżbiarstwa
» Klasa Wróżbiarstwa
» Klasa do Obrony Przed Czarną Magią
» Pusta Klasa
» Klasa Artystyczna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
siodme pietro
-