IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Klasa Wróżbiarstwa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 13 ... 22, 23, 24
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 5162
  Liczba postów : 4469
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Klasa Wróżbiarstwa   Pią Cze 11 2010, 18:27

First topic message reminder :


Klasa Wrozbiarstwa


 Do tej przytulnej klasy na szczycie wieży północnej, można jedynie wejść przez klapę w podłodze, do której prowadzi srebrna drabina będąca na siódmym piętrze. Wnętrze klasy wyglądem przypomina poddasze, bądź też herbaciarnię. Znajduje się tam około dwadzieścia stolików, a wokół nich małe pufy. Na co dzień okna są tu zasłonięte grubymi zasłonami, co sprawia, że pokój jest oświetlony jedynie dzięki wielu lamp w czerwonych kloszach. Na półkach w rogu pomieszczenia znajduje się natomiast wiele filiżanek i szklanych kul.

Opis zadań z OWuTeMów:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Wróżbiarstwa   Sob Kwi 29 2017, 19:31

Im dłużej studiowała, tym częściej Ruth odnosiła wrażenie, że coraz bardziej uodparnia się na wszystkie dziwy, jakich doświadcza w Hogwarcie. Już jakiś czas temu przestała przejmować się błahostkami, ale była jedna rzecz, która irytowała ją w dość znaczącym stopniu, a było to z całą nieprzyjemnością zwracanie na nią uwagi. Na zajęciach, na które biła się w piersi ale nie miała czasu się przygotować, szło jej raz lepiej, raz gorzej, jednak wydawało jej się także, że wpasowuje się zazwyczaj w średnią grupy, toteż nikt nie powinien zawracać nią sobie głowy. Robertson wylał z siebie morze słów, komentując wszystko, co spotkał na swojej drodze, ale tylko jedno nazwisko padło w jego całej wypowiedzi i to dwukrotnie. Jej nazwisko. To samo było ostatnio na runach i to samo było jakiś czas temu na transmutacji z Craine’m, choć tam faktycznie wybiła szybę i miał prawo na nią nafurczeć. Zamknęła tylko oczy na chwilę, po raz enty słysząc angielską wersję „Wittenberg”, która nijak się miała do prawdziwego wydźwięku tej nazwy, jednak siedząc w Londynie dziesięć lat zdążyła się już do niej przyzwyczaić i kiedy po kilku sekundach irytacja jej przeszła zabrała się za kolejne zadanie.
-Definitywnie to klucz – uśmiechnęła się do dziewczyny, pozostawiając na razie bez komentarza jej wtrącenie o Calumie. Nie była pewna, czy powinna mówić, że właściwie to nie tak dawno temu uratował ją od uduszenia w oparach płonącego kociołka.
Wzięła też od drugiej krukonki swój kawałek świecy i choć doskonale wiedziała, jak to się może skończyć, przystąpiła do kolejnej części.
Nie ma co się sprzeczać, poziom jej umiejętności z wróżbiarstwa nie był wybitny, ale chyba skoro mugole potrafią wypatrzeć kształty w utwardzonym wosku to ona raczej też da sobie radę… Miała trochę ułatwione zadanie, bo jej woskowy placek wyglądał ewidentnie jak pierniczkowy ludek, tylko nie z piernika a ze świecy i prawdopodobnie nie był nawet w połowie tak smaczny. Nie zamierzała go jednak jeść, tylko sprawdzając pospiesznie interpretację zawiesiła wzrok na swoim wytworze.
-Dobrze wiedzieć, że Calum nie jest dobry tylko z robienia herbaty – zaśmiała się pod nosem, odpowiadając w końcu Lotcie na poprzednie zdanie, choć bardziej brzmiało to jak wtrącenie, niż jak faktyczne rozpoczęcie dialogu.
Dość istotne było jednak to, że wróżba Ruth przyszła akurat w takim momencie jej życia, w którym najbardziej miała żal do Ezry, a Panda gdzieś wybyła, toteż na dobrą sprawę kobieta trochę się przeraziła obrotem spraw myśląc, że ta „nowa” przyjaźń mogłaby zaszkodzić jej starym. Choć biorąc pod uwagę to, jakim przywiązaniem Szwedka darzyła swoich bliskich żadne z nich nie musiało się bać o swoją pozycję na podium najważniejszych ludzi w życiu Wittenberg.

C- człowiek (zmiana – to samo, co Calum)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1187
Dodatkowo : prefekt fabularny, naj hoes w hogu
  Liczba postów : 1263
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Wróżbiarstwa   Sob Kwi 29 2017, 21:15

Nie miała pojęcia co się działo z Maddie podczas jej nieobecności i w sumie była niemalże pewna, że Ślizgonka wpadła w jakieś paskudne kłopoty. Czułaby się lepiej, gdyby mogła pomóc - rozkwasić komuś nos albo wlać eliksiru rozpaczy do czyjegoś kubka. O wiele lepsze dla Blaithin wydawało się takie aktywne działanie niż pocieszanie słowami. Widziała po swojej przyjaciółce, że nie czuła się najlepiej. A to już w ogóle powinno zaniepokoić Gryfonkę, bo zazwyczaj to ciemnowłosa była tą weselszą z ich dwójki.
- Nie... - zdążyła zaprotestować, kiedy Maddie już otwierała ramiona i zamykała ją w uścisku. Spięła się, jakby ktoś ją obrzucił pająkami. - przytulaj. - dokończyła zrezygnowana, zaciskając wargi. Nie zamierzała odpychać dziewczyny, chociaż wszelki dotyk sprawiał, że od razu jeżyła się jak rozdrażniona kotka.
- Ale czemu? - zmarszczyła brwi, usiłując zrozumieć powód, dla którego wszystko jest takie do bani. Co prawda, bardzo szybko mogła ich znaleźć tysiące. - Ja rozumiem, że życie ssie i najlepiej skoczyć z wieży astronomicznej, ale co tym razem? Chcę wiedzieć, komu mam spuścić wpierdol.
Wymusiła uśmiech, chociaż teraz najchętniej zabrałaby ją stąd i skierowała się do najbliższego pubu w Hogsmeade, żeby mogły spokojnie porozmawiać. Ale zostały na lekcji i wykonywały po kolei zadania, chociaż Fire nie mogła przestać myśleć o tym, co gryzie Maddie. Śmiała się dziwnie, a palce trzęsły jej się tak, jakby wypiła parę eliksirów rozpraszających. Tak bardzo widać było, że z czymś sobie nie radzi. Blaithin nigdy nie pozwoliłaby sobie na tak jawne okazywanie, że coś jest nie w porządku - swoją drogą, nigdy nie było w porządku - więc też nie do końca rozumiała, jak powinna się zachować.
- Księżniczko, jeśli to twój głupi brat coś zrobił, przysięgam, że wezmę tę miotłę i wsadzę mu ją w tyłek tak głęboko, że będzie wył głośniej niż mandragora. - warknęła, rozzłoszczona wizją Aidana, który mógłby w jakiś sposób skrzywdzić Maddie. - W porządku? - dodała, przekrzywiając głowę i patrząc w skupieniu na bladziutką skórę Ślizgonki, żeby dostrzec jakikolwiek ślad poparzenia.
- Znowu? - irytowała się tym, że w ogóle nie rozumiała tej sytuacji. Sama zajęła się tym wylewaniem wosku i bez chociażby ułamka zainteresowania zerknęła na to, co się uformowało. - To chyba I. - mruknęła, odczytując w książce znaczenie. - Jakaś choroba. Super. Idziemy po zajęciach do Trzech Mioteł czy Świńskiego Łba? - spytała szybko, ale przyciszonym głosem Maddie. - Masz mi wszystko opowiedzieć i najlepiej przy jakimś dobrym alkoholu. Ech, zostawić cię na trochę samej i potem wracasz w takim stanie. - pokręciła głową, chociaż zła była też trochę na siebie. W końcu była tak beznadziejną przyjaciółką.
Schyliła się, żeby podnieść książkę, którą rzuciła. Kiedy się wyprostowała zauważyła, że chyba jest gorzej.
- Kurwa, Maddie. - szepnęła, trochę zdezorientowana. Ślizgonka miała zamiar zemdleć czy co? W przypływie opiekuńczości podtrzymała ją, ignorując nieprzyjemny dotyk. - Profesorze, zabieram ją do pielęgniarki. - zakomunikowała, nie pytając o zdanie. Zadania przecież wykonały.
Pomogła Maddie wyjść, jeśli nadal źle się czuła, chociaż wcale nie zamierzała skierować swoich kroków do skrzydła szpitalnego. Potrzebowały rozmowy.

Litera I - kapelusz
zt x2

______________________



There's a bad moon on a rising

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 209
  Liczba postów : 125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12813-rayener-arthas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12818-relacje-rayenera-wielkiego-wspanialego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14402-raju#381403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12817-rayener-arthas




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Wróżbiarstwa   Sob Kwi 29 2017, 22:35

Po słowach profesora Rayener poczuł się trochę głupio. Uświadomił sobie, że mimo iż nie lubi wróżbiarstwa, powinien się do niego trochę przyłożyć i pokazać się z jak najlepszej strony. Niezbyt lubił być krytykowanym- to zupełnie naturalne. Przejął się nią i zaczął myśleć o tym, co mógłby zrobić, żeby wypaść jakoś lepiej. Zamyślił się za bardzo, a z transu wyrwało go szturchnięcie Naeris. Krukonka podała mu pod stołem fasolkę, a ten szybko i potajemnie wybrał sobie jedną i wziął do buzi.  Po chwili zaczął kaszleć, zrobił się cały czerwony i poczuł, jak pali go w gardle. Dziś nie miał szczęścia do fasolek.
Nauczyciel wyjaśnił na czym polega kolejne zadanie, a Rayener, widząc entuzjazm i zapał Naeris, zabrał się do pracy. Najwidoczniej baardzo jej się to podobało.
-Bardzo dobrze, że nie wyglądasz jak Dwie Twarze.- zaśmiał się na jej słowa. Nie zniósłbym tego.
Ślizgon obserwował, jak dziewczyna roztapia świecę. Ogień odbijał się od jej oczu, gdy na niego spoglądała co jakiś czas. Magnetyzujące spojrzenie.
Gdy Ray mieszkał u dziadka, często wróżyli z wosku. Był wtedy zbyt młody, by pamiętać jakąkolwiek z tych wróżb, ale pamiętał, jak dziadek przelewał wosk przez dziurkę od klucza. Roztopiona świeczka przybierała różne kształty. Mniej, lub bardziej do czegoś podobne. Rayener nigdy nie lubił dotykać tego wosku, był dziwny w dotyku, kruchy, śliski, trochę go obrzydzał.
-Wolę się skupiać na czymś, co mi się przyda w życiu.- odpowiedział na pytanie Naeris. Pomyślał, że chciała mu tylko dogryźć, mimo jej łagodnego tonu, ale się nie dawał. -Na tobie. -Zaśmiał się i puścił jej oczko.
Gdy Naeris skończyła sobie wróżyć, Rayener wziął wosk, który został, roztopił go i wlał do miski. Ku jego zdziwieniu wosk nie utworzył żadnego niezwykłego kształtu. Był okrągły. Gdy chłopak wziął go do ręki, okazało się również, że jest dosyć płaski.
-To musi być moneta -stwierdził od razu. -I teraz to wszystko ma sens, będę bogaty i zabiorę cię w podróż, och, jakie to logiczne. Jesteś na mnie skazana, nie jest mi przykro. -uśmiechnął się do niej, ale dziwnie zawstydzony szybko odwrócił wzrok.

Literka F
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Skąd : USA
Galeony : 42
Dodatkowo : wężomowa
  Liczba postów : 88
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3264-nauczyciele-fabularni
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10963-poczta-griffina-robertsona




Specjalny






PisanieTemat: Re: Klasa Wróżbiarstwa   Nie Kwi 30 2017, 00:24

Lekcja trwała w najlepsze, a profesor Robertson nie zwracał uwagi na poczynania swoich uczniów. Uznał, że wróżenie z wosku było na tyle banalne, że nie potrzebowali ani konsultacji, ani prowadzenia za rączkę przez cały proceder, toteż zajął się rozmyślaniem o różnych rzeczach, które ostatnio zaprzątały mu głowę. Mało brakowało, a zamyśliłby się tak bardzo, że przetrzymałby wszystkich w sali. Zerwał się ze swojego fotela, odstawił kulę na biurko, po czym klasnął w dłonie.
- Dobra, zbierajcie się już, to koniec tych zajęć. Możecie ze sobą wziąć swoje woskowe figurki na pamiątkę. Pozbądźcie się jeszcze wody z misek i jesteście wolni – powiedział, a przy akompaniamencie „chłoszczyść” dodał jeszcze – Panie Clarke, ze względu na ten kij zamiast kręgosłupa traci pan 5 punktów.
Kiedy wszyscy się wynieśli, nauczyciel kilkoma machnięciami różdżki oczyścił stanowiska, pochował w szafkach misy i tygle, a później zaciągnął zasłony i sam wyszedł z sali.

//wszyscy zt
Jeszcze raz dzięki za udział w lekcji :) Mam nadzieję, że wszystkim się podobało i że chociaż odrobinę wprowadzicie wróżby w życie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Skąd : USA
Galeony : 42
Dodatkowo : wężomowa
  Liczba postów : 88
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3264-nauczyciele-fabularni
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10963-poczta-griffina-robertsona




Specjalny






PisanieTemat: Re: Klasa Wróżbiarstwa   Wto Maj 09 2017, 14:39

Po ostatniej lekcji wróżbiarstwa profesor Robertson zupełnie zapomniał, by powiedzieć, czym będą zajmowali się na następnych zajęciach, a także kompletnie wyleciało mu z głowy, by poinstruować ich, w jaki sposób mają się na nie przygotować. W związku z dziurawą pamięcią, był zmuszony poprosić skrzaty domowe, by czym prędzej rozwiesiły informacje o zadaniu domowym z wróżbiarstwa na tablicach ogłoszeń w pokojach wspólnych każdego z domów. Notka głosiła:





Wszyscy uczniowie zainteresowani uczestnictwem w kolejnych zajęciach wróżbiarstwa zobowiązani są przynieść na następną lekcję DZIENNIK SNÓW, jako że będziemy bazować na nim w  dalszych tygodniach.  
G. Robertson


Zasady:
 

Czas do niedzieli 14.05 do godziny 22:00.  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Klasa Wróżbiarstwa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 24 z 24Idź do strony : Previous  1 ... 13 ... 22, 23, 24

 Similar topics

-
» Klasa Wróżbiarstwa
» Klasa Wróżbiarstwa
» Klasa do Obrony Przed Czarną Magią
» Pusta Klasa
» Klasa Artystyczna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
siodme pietro
-