IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pokój Życzeń

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 18 ... 33, 34, 35, 36, 37  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 5162
  Liczba postów : 4457
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Pokój Życzeń   Pią Cze 11 2010, 18:28

First topic message reminder :


Pokój Życzeń

Chyba najfajniejsze pomieszczenie w całym Hogwarcie. Wystarczy coś sobie wymarzyć, a już to mamy. Niestety, nie można tam wyczarować jedzenia, ani picia, także jeśli chce się przygotować romantyczną kolację, posiłek trzeba przynieść samemu. Jedną z większych zalet jest, że gdy jesteś w środku osoba która nie wie czymś stał się dla ciebie ten pokój nie może dostać się do środka. Aby pojawiły się drzwi, przez które można wejść, należy przejść trzy razy wzdłuż ściany, myśląc o odpowiedniej rzeczy.

UWAGA: Aby wejść obowiązkowo należy rzucić kostką w pierwszym poście. Nieparzysta – udaje Ci się wejść, parzysta – niestety nie udaje Ci się wejść. Jeśli już raz odkryjesz lokację możesz odwiedzać ją bez ponownego rzucania kością. Zezwala się zdradzić lokalizację tematu dwóm osobom towarzyszącym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 27
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 419
  Liczba postów : 86
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8471-daeril-kedva
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8473-dae-ma-znajomosci-xd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8477-archimedes-daeril#240033
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8474-daeril-kedva




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Sro Cze 04 2014, 22:08

Daeril pomyślał, że to dziewczę zbyt bardzo unosi się pychą, ale to nie był minus. Najważniejsze zasady powinien wyjaśnić, po treningu. Katherine nie wiedziała, że za tajemniczymi drzwiami krył się mały pokój treningowy. Nie taki zwykły, bo wzbogacony o magiczne manekiny, które miotały bolesne zaklęcia. Dobre było to, że tylko jedna osoba znała teorię powstawania kompleksu, dlatego mogłaby tu wejść, jednak tej osoby nie było w Hogwarcie.
- moja droga, przejdźmy przez drzwi, byś mogła zrozumieć teorię magii w wykonaniu moim. - po czym wstał z fotela i skierował się w stronę przejścia. Otworzył wrota, by po drugiej stronie ukazała się sala, której lewa ściana była jednym wielkim lustrem, zaś prawa strona komnaty, była obstawiona wieloma manekinami i innymi potrzebnymi do ćwiczeń przyrządami. Naprzeciwko drzwi, zaś było widać kolejne drzwi. To co Daeril stworzył w swoim umyśle, było... Wielce skomplikowane.
- Jak widzisz, mamy tu salę ćwiczebną, która służyła mi za czasów nauki. Jednak to nie na tyk się mieliśmy skupiać.
Powiedz mi, czym według ciebie jest magia? Ale szczerze co sądzisz na jej temat, a nie co mówią książki.
- powiedział to, przechodząc do relacji nauczyciel-uczeń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1477
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1345
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7534-kat-russeau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7535-katherine-nadia-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Czw Cze 12 2014, 11:57

Przeszli do sali z wieloma manekinami. Sala wyglądała według Katherine cudownie, ona jednak bała się, że po tym całym treningu wyląduje jak zwykle w Skrzydle Szpitalnym. Wiedziała, że jak już profesor Kedva prowadzi trening to robi to dobrze, a nawet i bardzo dobrze. Już na pewno przygotuje ją do profektu i zahartuje tak, że będzie pamiętała o tym przez całe swoje życie, a przez następne kilka dni mięśnie będą jej o tym przypominały. To dlatego piła ostatnio tak dużo zielonej herbaty i trenowała. Codziennie rano biegała.
-Panie profesorze, a nie chciałby pan może brać udziału porannym dwukilometrowym bieganiu?- zapytała z nadzieją w głosie. Może nauczyciel uzna, że warto biegać z uczennicą o szóstej albo o piątek rano. Nie ważne czy padał deszcz, czy była wtedy piękna pogoda.
-Magia? Moim zdaniem magia jest w nas. Nie jest nienamacalna i nie jest to tylko głupi patyk, jakim jest różdżka i nie znaczy to też że można nią wymachiwać bez zastanowienia. Każdy z nas ma w sobie magię, charłak ma z nią problemy. Nie rozumiem tylko tego, dlaczego szlamy dostają magię. Totalny idiotyzm. Jesteśmy z czystokrwistego rodu czarodziejów. Mój ojciec też uważa, że to tak jak dać różdżkę zwykłemu mugolowi. Nie należy mu się ona, bo niby za co? Dlaczego? Takie jest moje zdanie. No i ogólnie magia otacza nas wokół profesorze- powiedziała może niezbyt składnie i trochę chaotycznie, ale miała nadzieję, że profesor zrozumie o co jej chodziło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 27
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 419
  Liczba postów : 86
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8471-daeril-kedva
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8473-dae-ma-znajomosci-xd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8477-archimedes-daeril#240033
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8474-daeril-kedva




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Pią Cze 20 2014, 08:13

Daeril zignorował pytanie Kattie. Słuchał uważnie i kiwał głową, przy każdej wypowiedzi. Miała ona wiele racji i nie były one zaprzeczeniem jego myśli, lecz wręcz przeciwnie. Mugole byli jak totalny szlam. Zatracali się w fizycznych walkach, jak te dzikus, które rozrywały siebie nawzajem.
- Masz w większości rację. Magia jest namacalna, choć mugol tego nie wyczuje. Magia jest darem, ale zarazem zwykłym użytkowym narzędziem, jak miecz, czy łopata, lecz z większą mocą. Magia. jest niezrozumiała, łamiąca zasady mugolskiej fizyki, potrafi obdarzyć każdego, lecz jej kroki są różne. Od przewidywalnych, po zupełnie chaotyczne. - Młodzieniec wpadł w trans, który nie chciał minąć, co było komiczne. Kontynuował swój wykład, by następnie urwać.
- Pora na zadanie... - przygotował kartkę, która leżała na półce i podał dziewczynie. Wyciągnął czarem krzesło i stolik, by następnie dać jej usiąść. - Powiem tyle... Twoim zadaniem jest napisanie szybkiego referatu, który będzie zawierał rozważania czemu mugole i szlamy istnieją, zaś po tym wychodzimy, bo późno się robi. Pouczę cię pojutrze. - po czym usiadł na kolejnym przyzwanym krześle.

Wytłumaczenie:
Owszem, musisz napisać wypracowanie, które może mieć nawet 3 strony. Twój wybór, czy napiszesz tyle, czy więcej. Powodzenia ^^
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Windsor, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2283
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1598
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9120-voice-follett-cheney-lloyd




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Nie Lis 02 2014, 17:41

[cd]
Niektórzy lubią czasami się uśmiechnąć. Niektórzy muszą to robić, tak po prostu, na przekór sobie. Nie każdy jest wyrywny do zdawania relacji ze swojego życia. Nie każdy pragnie współczucia i zapisania w kronikach świata na czele największych męczenników. Podobno najinteligentniejsi ludzie są najlepszymi i najbardziej wiarygodnymi aktorami, którym nie jest straszna skrajnie obojętna mina ani najbardziej wyrozumiałe spojrzenie. Żeby ukryć prawdę trzeba czasami nieźle się namęczyć, pookłamywać siebie samego i machnąć ręką na to, co wcale nie jest nam obojętne. Ale Voice była w stanie zrobić wszystko, żeby prawda o niej nie stała się sensacją... Ktoś mógł ją znać, owszem. Ale nie była to co druga osoba z ustawionych w szeregu uczniów i studentów.
Miała talent. Talent do mijania się z prawdą, zmieniania tematów i kreowania swojego wizerunku.
Uśmiechając się z zadowoleniem - wcale nie fałszywym, naprawdę - odwzajemniła pocałunek, sunąc dłonią po jego torsie.
- Widzisz, taki prefekt jak Ty wniósłby w końcu coś dobrego w gronie tych porządnisiów... Dobra pomoc, dobry seks... - zaczęła wyliczać, unosząc lekko prawą brew. - Cóż, myślę, że nawet Ty nie ulżyłbyś im w tym chorobliwym spierdoleniu i nieodpowiedzialności - dodała.
Chodziła razem z nim wzdłuż tego muru, starając się nie myśleć o żadnym konkretnym miejscu, zdając się na Caspra. W końcu ukazały się drzwi, za którymi znajdował się duży pokój z mnóstwem obitych pluszem mebli o kominkiem. Weszła pierwsza, przywitana rozkosznym ciepłem. Nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, że było jej zimno.
- Och, Casper, zero perwersji? Żadnej toalety? - zaśmiała się, wciągając go za nadgarstek do środka.

Bu, kochana, jedzenia i picia tu nie może być, także pominęłam.
I przepraszam za długość, ale zaraz mi rozsadzi głowę. c;
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Anglia, Cambridge
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1292
  Liczba postów : 1621
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5219-casper-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9145-nowy-poczatek-jest-koncem-czy-jeszcze-nie#256103
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9144-nowa-sowa#256102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7167-casper-villiers#204308




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Wto Lis 11 2014, 13:56

Wchodząc do niewielkiego pomieszczenia rozejrzał się wokół zanim zarejestrował kolejne jej słowa. Wszak przecież to było zawsze niesamowite uczucie gdy jedna z Twoich wizji się urzeczywistniała. Jakby grunt pod nogami nagle pojawiał się znikąd. To było dość przyjemne, jakby udawała Ci się jedna z tych rzeczy, które pragniesz. Uśmiechnął się do niej opadając na poduszki wygodnie. Przyglądał jej z dołu jeszcze zastanawiając się przez moment, gdzie podziewa się jej brat. Nie budząc jednak żadnych kłopotów, ani mało domyślnych rozmów wyciągnął rękę w jej kierunku.
- A co jeśli mam dziś dla Ciebie odrobinę ciekawszą perwersję niż ostatnio? - Spytał bardziej siebie niż jej. W kieszeni spodni ciążył mu przecież pewien eliksir, a może nie tylko on. Dwuznaczne spojrzenia wymieniane szybciej niż karty w grze karcianej wojnie tylko podsycały jego oryginalne pomysły na życie.
Rozejrzał się wokół zastanawiając się czy jest tu mu dostatecznie wygodnie, zaraz potem ciągnął porzucony temat. Wszak nie wypadało go zostawić rozciętego w pół słowa:
- Moja droga. Wydaje mi się, że nie ma co wprowadzać dobrego seksu w grono prefektów. Tylko na nich popatrzeć i można stwierdzić, że zagrożenie ich potomstwem byłoby dość okropnym doświadczeniem. I to nie tylko chodzi o wygląd zewnętrzny. Może więc darujmy sobie. Ale poczęstować ich w sumie można... Np. jakąś trucizną. Wkurwia mnie takie panoszenie się szczególnie wśród młodszych, jakby mieli do czynienia z frajerami. Błąd. Nigdy nie lekceważ przeciwnika. Ty chyba coś o tym wiesz Voice. - Mrugnął do blondwłosej dziewczyny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Windsor, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2283
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1598
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9120-voice-follett-cheney-lloyd




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Wto Lis 11 2014, 17:18

Przez chwilę patrzyła na niego z góry, jakby rejestrując każdy ze stu osiemdziesięciu ośmiu centymetrów jego ciała. Dzisiaj miała się w nim znowu zatracić. Przez chwilę widzieć tylko jego, czuć tylko jego i być tylko jego. I tym razem chciała, by to wszystko było jeszcze intensywniejsze. Widząc, jak wyciąga w jej stronę rękę, ułożyła się wygodnie obok niego, jedną ręką sunąc po jego torsie. Musnęła lekko ustami kącik jego warg, później po raz drugi. Chłonęła jego słowa, które wywołały zadowolony uśmiech na jej twarzy.
- Chętnie posłucham, co to takiego - odparła, nie ukrywając zaciekawienia. Perwersja w pokoju pełnym pluszu... Jeden z dowodów na to, że przy Casprze nie można się nudzić. Można za to nieźle się zapomnieć.
Było w nim coś wyjątkowego. Coś, przez co wydawał jej się... mądrzejszy, bardziej doświadczony? od reszty tego ślizgońskiego chłamu. Nie był pierdolnięty jak jej brat, który umiał pogodzić się tylko z własnymi myślami. I myślami tej rudej, która przez niego blokowała brzuchem korytarze. Miał uczucia, nie to co Greengrass, który... Och, nie, to nie pora na przemyślenia o tym dupku. Nie ruchał wszystkiego, co się rusza, jak Grey. Wydawał jej się... Och, kurwa. Wydawał jej się normalny. A przynajmniej normalniejszy od całej reszty osób, z którymi mogła spędzić swój czas.
- Może gdyby doświadczyli czegoś takiego jak dobry seks, w końcu wszystko w ich głowach znalazłoby swoje właściwe miejsce... Zagrożenie potomstwem? Błagam, może z bachorem na głowie zainteresowaliby się czymś przydatnym, antykoncepcją na przykład, a nie podawali jako hobby ganianie za mądrzejszymi do siebie osobami - skwitowała. - Chętnie zobaczyłabym jakiegoś prefekta z dzieckiem, które wygląda niemalże identycznie jak on, jest tylko trochę większe... Och, Casper, wiem dużo rzeczy, a zwłaszcza o lekceważeniu - odparła z nieco krzywym uśmiechem, by po chwili zgubić go, umieszczając na moment usta przy jego szczęce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Anglia, Cambridge
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1292
  Liczba postów : 1621
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5219-casper-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9145-nowy-poczatek-jest-koncem-czy-jeszcze-nie#256103
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9144-nowa-sowa#256102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7167-casper-villiers#204308




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Czw Lis 20 2014, 17:25

Objął ją ściślej uśmiechając się nieznacznie. Wszak bawiła go niewygoda tego świata. To że się starał, ale nic z tego nie wychodziło. Był tu po coś, i bynajmniej nie tylko po to, aby niszczyć. Przestał wierzyć w swoją destrukcyjną siłę, zamiast tego podjął próbą zauważanie, że nie ma w nim żadnej energii, która pomoże mu dalej funkcjonować. Dryfował od wschodu do zachodu, od poniedziałku do piątku. Jakikolwiek okres czasu byś nie wybrała... On tam będzie. Może nie jako ważna część systemu, ale jako przeszłość. Pieprzona przeszłość, która zostawiła swój ślad i nikt nie odważy się zapomnieć. Czy to dobre, czy to złe... Nigdy nie wolno posuwać się do wniosków, że ktoś jest normalny. To prawie jak akt oddania ostatecznego zaufania, który może zostać rozbity jak butelka z piwem... Rozpryśnie się nie tylko szkło, ale i nieprzyjemna woń. Zatem jak bardzo mu to by nie pochlebiało, czasem środki bezpieczeństwa trzeba zachować. A że blondynka wyzbyła się już granic, to tylko sprawiło, że ucałował ją leniwie w czoło. Nie spieszyło mu się do zdarcia z niej ubrań. Była śliczna nawet w nich, emanowało z niej coś więcej niż dobry seks, o którym teraz rozmawiali. Ta niezwykłość zmusiła go do tego, aby zaciągnąć się zapachem jej perfum, które wyjątkowo intensywnie przylegały do aksamitnej skóry szyi, po której teraz podróżował palcem wskazującym.
Przysunął się do niej posuwając się do ruchu, w którym zahaczył o fragment jej koszulki, odsłaniając część brzucha. Musnął ją tam dłonią, a potem znów na jego twarz wpełznął uśmieszek.
- To bardzo miłe, co o nich mówisz, ale dość już tych zaszczytów. Jeszcze serio pomyślą, że jestem zainteresowany taką fuchą, a tam każda dziewczyna wie tylko jak ssać. Nie żeby mnie to nie interesowało... Ale nawet Sharker... Dałaś się wydupczyć, i to dosłownie. - Mrugnąwszy do niej uznał temat za zakończony, a następnie wyciągnął z kieszeni skręta z peruwiańskiego zioła i odpalił go końcem różdżki podając Voice.
- Spróbuj, mówią że śmiech to tylko jeden z efektów. Chciałbym usłyszeć jak się śmiejesz. - Dodał pewniejszym tonem dodając jej otuchy faktem, że również zamierzał użyć tej substancji... Wszak czemu nie?
Można wszystko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Windsor, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2283
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1598
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9120-voice-follett-cheney-lloyd




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Pią Lis 21 2014, 21:19

Po co się starać, skoro nie wychodzi? Zapytaj Villiersa, może udało mu się w końcu znaleźć odpowiedź. Albo zapytaj Voice, może znajdzie w sobie siłę, żeby powiedzieć ci, że nic na ten temat nie wie. I może postara się właściwie tobą pokierować, chociaż pewnie zignorujesz jej słowa. W końcu prawdopodobnie znasz kłamczuchę-Voice, która udzieliła ci wielu fałszywych dobrych rad, a gdy już leżałeś sobie na podłodze podeszła do ciebie tylko po to, żeby nadepnąć ci na palec. Ale wiesz, ludzie są w stanie zrobić wiele za to, co im pomoże. Lloyd za dobrą motywację mogłaby dopuścić do steru tą swoją lepszą stronę. Bardziej wadliwą, bardziej zagubioną, ale o wiele bardziej promienną, może szczęśliwszą? Może nawet do tego steru dopuściłaby kogoś innego. Czasami ciężko jest kierować samym sobą. Gubimy się między naszymi wyobrażeniami o sobie i rzeczywistością. Przymykamy na wszystko oczy i przestajemy dostrzegać najważniejsze, choć drobne szczegóły. Czołgamy się do celu zamiast do niego biec... A co jest tym celem? Jaki cel może mieć osoba, która po prostu stara się przeżyć kolejne dni i przespać kilka godzin z kolejnej nocy?
Czasami zastanawiała się, jak to byłoby przeleżeć cały dzień w łóżku, w jednej pozycji, z zamkniętymi oczami. Nie pić, nie jeść, nie palić, nie odzywać się. Nie pozwolić sobie zasnąć, dopiero w nocy odpłynąć na trochę, nie śnić, nawet koszmarów. Drugi dzień spędzić tak samo, tylko ze szklanką wody koło łóżka. Trzeci tak samo jak drugi, z jednym petem i zapalniczką. Każdego ranka budzić się w pewnej pozycji i w niej pozostawać, choćby była cholernie niewygodna. Zastanawiała się, jak to byłoby czwartego dnia wstać i najzwyczajniej na świecie wypić kawę i umyć zęby, wypalić kilka fajek, obdarzyć kilku ludzi spojrzeniem. Czy byłoby tak samo? Czy przez te kilka dni nic by się w niej nie przestawiło? Czy wciąż patrzyłaby na wszystko i wszystkich tak obojętnie, czy może czułaby jakąś ciekawość, świeżość? Zrestartowałaby się...? Ale chyba nic nie da się zmienić tak szybko, może poza sukienką.
Ponownie nieco wygodniej się ułożyła, dając mu łatwiejszy dostęp do szyi i brzucha. Było jej dobrze, cholernie dobrze; nawet uśmiechała się lekko, zadowolona z tego spotkania. Nie ciągnęła tematu. Zaczynał ją powoli nudzić, a poza tym Casper i tak dał jej do zrozumienia, że to już koniec gadki o prefektach i ich ambitnych planach na życie. Spojrzała na skręta, by unieść lekko brwi. Oto i propozycja na ten wieczór.
- Sama chętnie bym tego posłuchała - odparła, wyjmując z jego dłoni fajkę i podpierając się na łokciu. Kiedy ostatnio się śmiała? Ile lat temu mogło do czegoś takiego dojść? Dwanaście? Zbyt dawno, by wspominać. Zaciągnęła się, uśmiechając się lekko. Lloyd, to chyba twoje drugie zetknięcie z narkotykami, co? Kto by pomyślał, że do kolejnego dojdzie na łóżku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Anglia, Cambridge
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1292
  Liczba postów : 1621
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5219-casper-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9145-nowy-poczatek-jest-koncem-czy-jeszcze-nie#256103
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9144-nowa-sowa#256102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7167-casper-villiers#204308




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Pią Lis 21 2014, 21:34

Jeśli patrząc na schemat tego burdelu emocji, z którym przyszło się zmierzyć co piątej/dziesiątej inteligentnej jednostce na tym świecie, należy wiedzieć jedno... Nie możesz się uwolnić. Nie należy jednak również wymagać tego, aby ktoś całe życie pozostawał w tej samej pozycji. Jest czas łez, żałoby, połykania gorzkiego smaku porażek, które zlały się w jedność i tworzą nasze życie. Nie możemy też pozostawać bierni ku temu, z jednego względu, nie dlatego że nie chcemy, ale dlatego że nie potrafimy. Świat nas zmienia. Nawet jeżeli uważamy już, że to szczyt dna, to ten oksymoron nijak nie oddaje tego co za chwilę się zdarzy. Zawalą się góry, mimo tego że wybuchł już wulkan. Upadłeś na kolana, bo nie masz siły iść? To doskonała okazja do amputacji nóg. Świat biegnie, mija czas, ucieka przez palce nie wykorzystany, a co gorsza przespany, gdzieś zignorowany pomiędzy kolejnymi wspomnieniami koszmarów z poprzednich nich. Chciałbyś komuś pomóc, albo podstawić nogę, ale to już za późno. Ten ktoś sam siebie atakuje samobójczymi ruchami... A potem? "Och, Boże, tylko tchórze boją się życia i popełniają samobójstwo". Nie zdziw się, jeśli za parę lat to właśnie autor tego hasła podetnie sobie żyły, skoczy w pustkę, albo emocjonalnie się wypali.
Musisz być Voice silna, najsilniejsza. Bez względu na to jak piękną maskę włożyłaś, jak bardzo Cię nie boli lub boli, musisz być silna. To jedyny sposób do tego by tu być. "Rośniemy w dół jak stalaktyty", nawet nie zdajemy sobie sprawy ile w tym prawdy. Zawsze towarzyszy nam marzenie o wolności, o lataniu, a tak naprawdę kolejne sytuacje doprowadzają nas do tego, że wbijamy się w dół. Nie mamy już siły iść... I właśnie dlatego musisz być silna Lloyd.
Przejąwszy od niej skręta zaciągnął się dwa razy krztusząc się raz, wciągając powietrze gwałtownie, a zaraz uśmiechając się cwaniacko i kręcąc głową. Był szczęśliwy? To była iluzja, ale podobno jako czarodziej... Zobowiązany był takimi operować. Sztuczki były uroczymi dodatkami tego świata, to prawie jakbyś jechał na kodach.
- Jak to leciało? Jeśli marzysz o tym, możesz to zrobić? - Oddał jej ich dzisiejszy dopalacz, a następnie zaczął żałować że nie ma tu okna. Chciałby zobaczyć jak teraz wygląda ten porąbany świat, w którym nie ma już nic dla niego wartościowego.
A może jednak jest?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Windsor, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2283
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1598
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9120-voice-follett-cheney-lloyd




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Sob Lis 22 2014, 18:54

Niektóre rzeczy są kurewsko niewygodne. Tłamszą, niszczą, są destrukcją samą w sobie. Podobno każdy z nas ma do niej skłonność. Skłonność do ranienia samego siebie, spychania na dno; podobno lubimy podsuwać sobie te najgorsze, najczarniejsze myśli. Podobno lubimy robić z siebie ofiary, przybijać się, nie pozwalać sobie na przywiązanie do kogoś, nie dopuszczać do siebie szczęścia. Podobno całe życie wielu ludzi specjalnie próbuje znienawidzić samych siebie... Dlaczego? Po co? Naprawdę sami sobie wszystko uprzykrzamy? To w ogóle jest możliwe? Brzmi jak dobry dowcip, ale gdyby głębiej się nad tym zastanowić... Może jest w tym trochę prawdy?
Szukamy. Tylko czego? Klina, szczęścia, a może czegoś zupełnie odwrotnego? Może jednak lepiej brzmi słowo błądzimy. Po kolana w bagnie brniemy sobie przez to wszystko i czasami znajdujemy nawet w sobie siłę, żeby uśmiechnąć się czy unieść brwi, powiedzieć parę słów więcej, odsunąć szklankę z whisky na bok. Tak proste czynności kosztują nas tak wiele wysiłku... Więc ile energii trzeba, żeby iść dalej? Nie poddać się? Zdecydowanie dużo. Wypijmy więc za silnych ludzi, niech dotrwają do końca.
Ponownie wyjęła z jego dłoni skręta, by zabrać łokieć i ponownie ułożyć się tuż przy nim i głęboko zaciągnąć, przymykając oczy. Wypuszczając z ust dym zaśmiała się krótko, może trochę smutno, zastanawiając się przez chwilę nad jego słowami. Podobno nie można marzyć o rzeczach niemożliwych... Ale wiesz co? To nieprawda. A szkoda.
- Nie wszystkie rzeczy, o których marzę, mogę zrobić - odparła, zaciągając się jeszcze raz. Przekazując mu skręta wtuliła na sekundę twarz w swoje ramię i kaszlnęła, a jej pierś szybko i mocno się uniosła, gdy nabierała powietrze. Już po chwili spokojnie przeczesywała palcami pasmo włosów, przyglądając się swoim szczupłym palcom i bliznom na dłoniach. Nie wszystkie rzeczy, o których marzę, mogę zrobić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Anglia, Cambridge
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1292
  Liczba postów : 1621
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5219-casper-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9145-nowy-poczatek-jest-koncem-czy-jeszcze-nie#256103
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9144-nowa-sowa#256102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7167-casper-villiers#204308




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Sro Lis 26 2014, 21:50

"Marzenie - myśleć o czymś przyjemnym, zwykle trudnym do zrealizowania, fantazjować; myśleć o zrealizowaniu swych pragnień;" Co Ty na to? Myśleć o czymś przyjemnym? Owszem. Czy ktoś kiedyś dryfował w swoich myślach ku czemuś, co mogłoby mu zadać ból? Jesteśmy tak zaprogramowani, że na złe reagujemy krzykiem, strachem, lękiem... Przy spotkaniu dobra stajemy się bezbronni, bardziej podatni na sugestie. Wierzysz w to? W to właściwie nie trzeba wierzyć, to po prostu prawda w najczystszej postaci. A co do myślenia o czymś zwykle trudnym do zrealizowania... Cóż, wiesz że to prawda. Nie każde marzenie jest proste, i wymaga dwóch galeonów by wymienić je na coś słodkiego czy coś, to tylko przyjemność. Marzenia są ambitniejsze, sięgają niemożliwego... Nagle chcesz być bliżej z pewną osobą, ale ona właśnie próbuje się ewakuować. Niestety, takie oddziaływania ujemne nie sprzyjają otrzymaniu właściwego produktu reakcji. Wymagane będą odpowiednie warunki. Może jakiś eliksir? Wiesz jednak, że sztuczne pozyskiwanie uczuć i instalowanie ich w czyimś układzie limbicznym z wykorzystaniem oddziaływania wymuszonego... Nijak ma się do tego, co chciałbyś otrzymać. Zatem cóż. Marzenia marzeniom, życie życiom, oczekiwania oczekiwaniom, nadzieje nadziejom... Jeśli można by to tak rozpisać schematem chemografu. A fantazjowanie? To właśnie to, układanie wizji z efektów, które mogłyby zostać wprowadzone w życie gdyby tylko to marzenie zechciało się spełnić, ale ono ma swoje kaprysy i zwykle jest na nie. Mowa też o realizacji pragnień... Tylko że się nie da, bez zniszczeń i bez wykorzystania często wszystkich sił, pokładów cierpliwości i jakiegoś optymizmu życiowego, jeśli jakiś masz.
Przygotował kolejnego skręta zaciągając się, i oddając go jej powoli czując przypływ dobrego humoru. Chwile ulotne właśnie odbierały mu życiowy trzeźwy umysł, który nie raz był złym doradcą, ale jakimś był. Teraz nie liczył się nic konkretnego, uśmiechał się do niej szerzej niż zwykle dostrzegając jakie zabawne tęczówki miała. Przynajmniej teraz wydawały mu się zabawne.
- Tru, ale wiesz... Życie podobno od tego jest, żeby ruchać. Nie przejmuj się, może chociaż jedno się spełni. - Rzucił jakże poetycko i podniośle... Wszak potrafił czasem rzec coś do ładu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Windsor, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2283
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1598
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9120-voice-follett-cheney-lloyd




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Sob Gru 06 2014, 21:24

Marzymy. I co z tego? Fantazjujemy. I co z tego? Pragniemy. I co z tego? Umieramy. I wiesz, co z tego? Bo ja nie wiem. Nie wiem ja i pewnie nikt nie wie. Każda odpowiedź rodzi pytanie, a gdy wyczerpują się już pomysły na nie, można w kółko powtarzać i co z tego? Te słowa są kurewsko uniwersalne. Używane regularnie burzą każdą ambicję i każde marzenie. Mogą rozpierdolić człowieka na kawałki. Zniszczyć go, przybić do podłogi. Czasami przestajemy fantazjować, bo nie widzimy celu. Ani żadnej drogi do niego. W ogóle widzimy tylko ciemność. Czujemy ten dziwny rodzaj bezsensu wymieszany z chęcią wstania i zaczęcia od nowa. I to jest jedyne nasze marzenie, którego i tak za nie nie uznajemy. Uznajemy to wszystko za zbyt skomplikowane... Chyba mamy rację. Może trzeba upaść, by dorosnąć?
A może się mylimy?
A czy powinno się nad tym zastanawiać?
Marzenia Lloyd wcale nie były trudne do zrealizowania. Chciała znaleźć ojca. Nawet choćby miał okazać się ostatnim dupkiem. Chciała wywieźć swoją chorą matkę gdzieś na Syberię, albo zafundować jej wycieczkę tamtejszą koleją. W jedną stronę, oczywiście. Chciała dogadać się z Madnessem. Chciała skończyć pieprzone osiemnaście lat, iść do pracy i sama zarabiać na fajki. I może mieć kogoś, kto znałby jej historię i umiał ją zrozumieć, chociaż bez zrozumienia też da się żyć. Nie potrzebowała złotych gór, pierścionka z diamentem (albo kilku, po jednym na każdy dzień tygodnia), dożywotniego zapasu Ognistej, posady Ministra Magii i willi w Australii. Nie należała do osób, które kiedykolwiek chociaż fantazjowały o czymś takim. Wystarczyłoby, żeby zrobiła krok, jeden cholerny krok do przodu, a na pewno spełniłaby chociaż jedno swoje marzenie. Dlaczego więc tego nie robiła?
Przejęła od niego nowego skręta, zaciągając się jeszcze głębiej, dopóki nie zakręciło jej się w głowie. Wszystko wydawało jej się takie... lekkie. Proste. Kompletnie inne. Uśmiechała się lekko, wydmuchując dym w powietrze, obserwując go, szukając w nim kształtów. Był podobny do węży, zwłaszcza wtedy, gdy zaczęła wypuszczać go węższą smużką. Węży, które miała na nadgarstkach. Podobno węże są niebezpieczne.
Cmoknęła lekko z niesmakiem, krzywiąc się odrobinę.
- Villiers, zaczynasz pierdolić. Życie rucha i to prawda. Ale nie tylko ono - odparła bez większego ładu, podając mu skręta.
Podobno węże są niebezpieczne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5653
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja, pałkarz, kapitan
  Liczba postów : 2597
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7093-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7094-rekinowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7096-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7190-rasheed-sharker




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Sro Lis 11 2015, 13:50

Byłam tutaj kiedyś przy okazji Złotego Sfinksa.

Nieustanna złość wydawała się być nieodłącznym elementem dociekania prawdy. Sharker nigdy by nie pomyślał, że nagle stanie się jej naczelnym orędownikiem i będzie dążył do niej za wszelką cenę, ale prawda była taka, że gdyby nie dostrzegał w niej własnych korzyści to najpewniej w ogóle nie zainteresowałby się tym pokracznym przedmiotem z Salem. Wieczne problemy ze wzrokiem wydawały się go po prostu męczyć. Nie było nic gorszego niż nagła utrata ostrości widzenia na treningu Quidditcha, dlatego uporczywie starał się odnaleźć jakąś metodę na pozbycie się tych niedogodności, a być może ponadto na odkrycie jaką tajemnicę skrywa monokl. Nie było tutaj nawet mowy o tajemniczych wybuchach mocy. Jego artefakt okazywał się być do bólu statecznym i dopiero kiedy przekroczył próg pokoju życzeń, Szwed zdecydował się na rozpracowanie jego działania. Przesiadywał godzinami na miękkiej pufie, starając się odzyskać ostrość widzenia i pozbyć się migreny. Przyglądał się tym wszystkim gratom rozłożonym wokół, a wygenerowanym przez ten pokój, a rosnąca frustracja zaczynała wytrącać mu z ręki wszystkie argumenty przemawiające za zatrzymaniem tego paskudztwa. Kilka razy zdawało mu się, że coś nagle się zmieniało. Nagły prześwit na posadzkę czy dostrzeżenie jak przez mgłę własnych kości i płynącej w żyłach krwi. Niestety wielkim zaskoczeniem było to, że jednak nie okazała się ona niebieska. Niemniej jednak to był pewien postęp. Postęp nieodłącznie wymieszany z zaskoczeniem i niepewnością. Postęp, którego skutkami było szaleńcze wirowanie pomieszczenia i eksplozje barw pod powiekami. Czuł się jak na wyjątkowo grubej fazie, a to wcale nie pomagało w poczynieniu postępów… chociaż chyba i tak postawił parę kroków naprzód. Migrena jakby trochę osłabła i teraz tylko trochę dudniło mu w głowie. Efekt trochę taki, jakby był w stanie usłyszeć bicie własnego serca, a chociaż odrobinę niepokojący to na pewno fascynujący. Nawet nie spostrzegł, kiedy zdążyło minąć kilka godzin. Czas przeleciał mu przez palce, ale był teraz bogatszy o niezbędną wiedzę. Kto wie co będzie dalej? Może bez wysiłku będzie mógł zaglądać Vicario pod spódnicę?

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Pon Mar 14 2016, 10:54

Dziewczyna weszła do Pokoju Życzeń ciesząc się, że po wielu próbach w końcu udało się jej go odnaleźć. Wiedziała, że tutaj nikt nie będzie im przeszkadzać, a na tym bardzo jej zależało. Chciała być z nim sama. Bez świadków, bez atmosfery z zewnątrz. Żeby mogli w spokoju porozmawiać. Chociaż tak na prawdę nie zależało jej na rozmowie.
Inaczej wyobrażała sobie wieczór, który to chciała im zorganizować w podzięce za kolację. Nim ją pocałował chciała kupić popcorn, chipsy i wynająć z nim pokój w mugolskim hotelu żeby obejrzeć sobie mniej lub bardziej interesujący film. Taka typowa domowa posiadówka, których niegdyś miała wiele gdy jeszcze mieszkała tylko z matką. Była wtedy malutka to też bardzo tęskniła do tych czasów i chciała się nimi podzielić z Edwardem.
Natomiast co się pojawiło w środku jeśli nie telewizor (który i tak by pewnie nie działał) i popcorn? To, czego w tym momencie akurat najbardziej chciała. Takie było jej życzenie. By pojawiła się tutaj przyjemna, romantyczna przestrzeń z wielką wanną. Wyglądało to mniej więcej tak. I nie bez powodu go tutaj zaprosiła.
Rozebrała się do stroju kąpielowego przysiadła na skraju wanny. Wsadziła do niej rękę. Idealnie, była bardzo ciepła. Przymknęła oczy marząc o tym, by znaleźć się za chwilę w tej cudownej wodzie. Westchnęła cicho pod nosem. Dlaczego w takich okolicznościach?

Kostka: 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Anglia, Cotgrave
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 308
  Liczba postów : 331
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12277-edward-harper#327635
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12284-ktos-chce-cos-od-harpii#327714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12283-kwiaty-tanatosa#327713
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12285-edward-harper#327718




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Pon Mar 14 2016, 11:13

Zawsze chciał się dostać do Pokoju Życzeń, ale nigdy nie było mu to dane. To było trudniejsze niż mogłoby się wydawać. Dlatego kiedy dostał sowę od panny Brockway bez żadnego ociągania się ruszył. Czyżby plan brata zadziałał? Nie… gdyby cokolwiek zrobił, już dawno byłby o tym poinformowany, a w tym wypadku widocznie nie podjął jeszcze żadnych kroków. Może chciała porozmawiać z nim o tym wieczorze przy świecach, gdzie strzeliła mu w twarz? Na samą myśl wykrzywił się niezadowolony. Zaczął wątpić w chęć spotkania się z dziewczyną. Miał przeczucie, że źle się to dla niego skończy. Albo go jeszcze bardziej wciągnie w swoją grę, albo…
Wziął głęboki wdech. Nie podobała mu się ta całą sytuacja. Nie panował nad swoimi myślami. Nie wiedział co się z nim dzieje. Czuł się zażenowany i wściekły z powodu swojego zachowania. Jak jakaś kobieta mogła go tak zmienić? Chyba będzie musiał zmienić taktykę, a co za tym idzie, zmienić sposób w jaki traktuje salemkę. Miał zamiar grać nie zainteresowanego faceta, która ma wszystko gdzieś, ale kiedy udało mu się dostać do pomieszczenia. Rozejrzał się uważnie i zaskoczony przyjrzał się dziewczynie. Aż dech mu zaparło.
Pamiętaj… – wymamrotał do siebie w myślach. Podszedł do niej przyglądając się uważnie. Trzeba przyznać, że w takich warunkach trudno mu się było skupić na swoim nowym planie.
- Co to za okazja? – zapytał widocznie nie wiedząc co się dzieje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Pon Mar 14 2016, 11:21

Nie musiała na niego długo czekać. I dobrze. Gdyby czas zaczął jej się ciągnąć może by zrezygnowała z tego pomysłu. Mimo iż nie była to spontaniczna myśl, to nie przemyślała też w pełni tego wszystkiego. Postanowiła, że kiedy tylko zobaczy go w drzwiach pójdzie na żywioł. I tak się właśnie stało, bo gdy tylko zobaczyła jak wchodzi a drzwi się za nim zamknęły odcinając wszystkim dostęp do jej prywatnego wyobrażenia uśmiechnęła się szeroko. Wstała i podeszła do chłopaka łapiąc go za rękę i ciągnąc bliżej wanny.
- Świętujemy to, że udało mi się wyrwać z łap kasztana – Zaśmiała się wskazując mu na biały stoliczek kawałek dalej na którym leżał związany nitką ich kasztan-porywacz. Wyszczerzyła się do chłopaka po czym w końcu spełniła swoje pragnienie – weszła do wanny napawając się ciepłem wody. Oczywiście wcześniej miał okazję zobaczyć jak strój prezentuję się z przodu, a gdy wchodziła to cóż... Z tyłu odkrywał jeszcze więcej.
- Poza tym dużo myślałam i chcę z tobą pogadać – Poinformowała go biorąc z brzegu wanny dwie szklaneczki i wlewając do nich ognistą whisky. Odwyk nie trwał długo. Bardzo szybko wróciła do picia, a stało się to na imprezie u Harperów. Teraz znów była na tym etapie, że mniej więcej co drugi dzień miała w łapie alkohol.
- Wiem, że nie masz stroju, ale myślę, że bokserki Ci wystarczą – Wzięła trochę wody na rękę i ochlapała gryfona zachęcając do tego, by do niej dołączył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Anglia, Cotgrave
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 308
  Liczba postów : 331
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12277-edward-harper#327635
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12284-ktos-chce-cos-od-harpii#327714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12283-kwiaty-tanatosa#327713
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12285-edward-harper#327718




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Pon Mar 14 2016, 11:47

Tak. Trzeba przyznać, że cały jego plan zmarł śmiercią tragiczną, w momencie, w którym zobaczył ją w tym stroju kąpielowym. Spojrzał na kasztana oprawcę i skomentował to z lekkim uśmiechem.
- Widzisz, ty go ratowałaś, a on co? Porwał Cię – zaśmiał się pod nosem i zbliżył się do wanny. Usiadł na jej brzegu i zamyślił się. Cóż on miał teraz uczynić? Tak po prostu wskoczyć do wanny z tą dziewczyną i zapomnieć o wszystkim co się stało. Nie miał ochoty rozmawiać, miał ochotę zapomnieć o wszystkim co było i co będzie i po prostu rozkoszować się tą chwilą. Ściągnął zatem koszulę ukazując dosyć dobrze zbudowany tors. Chłopak dbał o siebie i trzeba przyznać, że z takim ciałem naprawdę musiał nie mieć problemów z wyrywaniem kobiet. Chwilę później wskoczył z dziewczyną do wanny i przyjrzał się jej uważnie.
Co ty planujesz… – przeleciała mu ta myśl przez głowę i co nagle zrobił? Zanurzył się pod wodą… musiał ochłonąć. Przestać myśleć to najlepsza rzecz jaką mógł zrobić. Kiedy wyszedł zaczesał włosy do tyłu i… ojejcia wyglądał bosko.
- Okey jestem gotowy do rozmowy – powiedział wysyłając jej ten szarmancki uśmieszek. Rozluźnił się i był gotowy do jakichś głębszych przemyśleń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Pon Mar 14 2016, 12:02

- No widzisz jaki zdrajca? Kto by pomyślał, że pan kasztan jest zdecydowanie inny niż mi się wydawało – Wypowiedziała te słowa wpatrując się w niego usilnie. To prawie tak, jakby zaglądała mu do wnętrza duszy. Potem odwróciła się i weszła do wody. Widocznie coś chodziło jej po głowie, ale skoro Edward się nie kontaktował z bratem, to o niczym nie mógł mieć pojęcia. Szkoda, że Vittoria nie wiedziała jak to dokładnie było. Nie przychodziły by jej do głowy takie durne pomysły jak ten.
Widząc jak ten się rozbiera nie mogła oderwać wzroku. Przeklinała się w myślach za to. Od początku uważała, że był przystojny. Jednak będąc tylko w bokserkach i do tego mokry? Widać było, że Edward i Jay wiedzą jak zarywać dziewczyny. Cóż, na nią nie miał pomysłu i wysłał swojego pomagiera. Na tę myśl aż w niej kipiało, ale doskonale potrafią to ukryć pod płaszczem uśmiechu. Przynajmniej udało jej się wrócić na właściwy tor. No tak, rozmowa.
- Chciałam Cię przeprosić – To mówiąc przesunęła się tak, żeby siedzieć obok niego – Dopiero co niedawno zostawił mnie facet i wystraszyłam się tego wszystkiego – To mówiąc delikatnie złapała go za dłoń i przytuliła do niej policzek – Poza tym kiedy się spotkaliśmy ostatnio... Byłeś taki kochany. Tyle miłych słów mi powiedziałeś, a ja znowu uciekłam... - Badała grunt. Badała ile mu powiedział Jay. Jednak skoro przyszedł i zachowywał się naturalnie to była już w pełni przekonana, że jeszcze nie zdążyli pogadać. Mimo wszystko chciała być w 100% świadoma na co się porywa.
- Miała dużo czasu żeby to wszystko przemyśleć. I już się nie boję... - Ostatnie słowa były już tylko szeptem. Szeptem między wargami, bo podczas ostatniego zdania zmieniła pozycję tak, by po części siedzieć na kolanach i po prostu się do niego przysunęła. Nie wahała się ani chwili, nie dała mu też czasu na zawahanie. Pocałowała chłopaka opierając się na nim trochę bardziej. No popatrz Edward. Twój kochany braciszek działa cuda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Anglia, Cotgrave
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 308
  Liczba postów : 331
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12277-edward-harper#327635
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12284-ktos-chce-cos-od-harpii#327714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12283-kwiaty-tanatosa#327713
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12285-edward-harper#327718




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Pon Mar 14 2016, 12:37

Chłopak słuchał jej z uwagą i… coś mu nie pasowało! To nie mogło być takie proste! To nie mogło być takie… obserwował ją z wielką uwagą, a każde jej kolejne słowo sprawiało, że chłopak stawał się coraz bardziej podejrzliwy. Nie odrywając od niej spojrzenia wydukał pod nosem tylko kilka słów.
- Nie mam zamiaru Cię do niczego zmuszać… – nie chciał. Chciał ją odsunąć od siebie jak najdalej się dało, a ta nagle zaczęła się do niego kleić, być taka milutka… nie… czyli jednak Jay widział się z nią? Ale dlaczego go o niczym nie poinformował? A może to dziewczyna  po prostu przemyślała całą tą sytuację i jednak uznała, że jest on boski… NIE! To nie pasuje do Vittori, ona nie jest taka. Ona NIE MOŻE być taka… nie takie miał o niej wyobrażenie…
W tym momencie zrozumiał coś bardzo ważnego. Aż poczuł jak ten szok ściska mu żołądek. Nie słuchał co dziewczyna miała do powiedzenie, teraz walczył ze swoimi myślami. Jak to… nie może być taka? Dlaczego mu tak zależy? Poprzednia jej wersja była… bardzo zabawna, wymagająca, a to co teraz przedstawiała dziewczyna… Tak po prostu się do niego przykleiła i wpiła w niego swoje usta. W pierwszej chwili oddawał pocałunki z wielką namiętnością, ale stało się coś, czego dziewczyna mogła się nie spodziewać. Chłopak odsunął ją od siebie i przygwoździł na dole. Jej całe ciało, z wyjątkiem oczywiście twarzy znajdowało się pod wodą, a on wisiał nad nią i uparcie się w nią wpatrywał. W jego spojrzeniu było coś dziwnego.
- Powiedz mi proszę jedną rzecz – jego głos był władczy i stanowczy. Nie pozwalał sobie przerwać, nie pozwalał sobie w kaszę dmuchać – czy ty widziałaś się może z Jayem? – zadał to pytanie bez trudu. Nie wiedział co brat planował. Ale dzięki temu pytaniu potwierdził to tylko. Nie wiem co chłopak myślał zadając to pytanie… ale nie podobało mu się to zwycięstwo… to było przeraźliwie nużące.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Pon Mar 14 2016, 12:52

Jasne, że nie mogło. Przecież to była Vittoria. Całe życie unikała kontaktów między ludzkich więc wiadomo, że nie mogłaby tak nagle zmienić zdania szczególnie, że wtedy go odepchnęła tak gwałtownie. Jednak on nie wiedział tego o niej. Poznał ją dopiero w momencie, gdy udało jej się otworzyć na świat. Gdy była wesoła, zabawna, dokuczliwa. Zdobywała w mgnieniu oka znajomych wokół siebie, a jedynie nadal unikała wielkich tłumów. Dlatego była przekonana, że jej plan jak najbardziej wypali. Bo tak mało o niej jeszcze wiedział.
- Nie zmuszasz... - Wyszeptała jeszcze chwilę przed tym nim po prostu się do niego zbliżyła i pocałowała jego wargi. Chciała mu pokazać za wszelką cenę jak bardzo chłopak jest dla niej cudowny, wyjątkowy. Że obecnie wręcz marzy by być blisko niego choć wtedy bez mrugnięcia okiem go odrzuciła. Miał uwierzyć w całą tą grę, a aktorka była z niej świetna. Dlatego poczuła ogromną satysfakcję gdy odwzajemnił jej pocałunki, a jednocześnie uścisk żalu w żołądku. Dużym zaskoczeniem było, gdy tak po prostu się od niej odsunął. Czyżby zapomniała jak się całować? Raczej nie.
- No... Na waszej imprezie... I... I potem na lekcji - Wyszeptała najwyraźniej lekko wystraszona tą jego gwałtowną reakcją. I ten przestrach był szczery. Może to i dobrze. Obecny wyraz jej oczu nadał prawdziwości tego, co mówiła i całej reszcie gry – Coś jest nie tak? - Spytała zaniepokojona. Nie próbowała się podnieść. Po prostu się w niego wpatrywała. I mimo iż to wszystko było udawane, to schodząc spojrzeniem na jego usta nabrała szczerej ochoty by je znowu pocałować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Anglia, Cotgrave
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 308
  Liczba postów : 331
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12277-edward-harper#327635
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12284-ktos-chce-cos-od-harpii#327714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12283-kwiaty-tanatosa#327713
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12285-edward-harper#327718




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Pon Mar 14 2016, 13:02

Chłopak obserwował ją uważnie, każdy ruch na jej twarzy, każde spojrzenie. Szukał czegoś co by ją zdradziło, jednak nie było takiej rzeczy. Dlaczego ogarnął go taki żal? Nie chciał, żeby ta gra się kończyła, a jej koniec był coraz bliższy. Ten żal, to niezadowolenie, nigdy nie czuł takich uczuć. Chciał się z nią jeszcze pobawić, chciał, żeby ta gra trwała w nieskończoność. Vittoria była dla niego kimś wyjątkowym, mimo iż nie chciał tego przyznać i tak po prostu z dnia na dzień stała się kimś normalnym, kimś… innym. To nie była ona.
Edward wpatrywał się w nią w ciszy. Czyli, że brat nie miał z nią jeszcze żadnego kontaktu, więc co się stało. Może i chłopak nie znał jej z tej strony nietowarzyskiej i sceptycznej do ludzi, ale czuł, że to co teraz pokazuje… miał mętlik w głowie i nie wiedział co ma z tym zrobić.
Zaśmiał się pod nosem i spojrzał na nią… tym spojrzeniem. Tym, którym obdarzył ją w trakcie kolacji tylko raz. Tym wielkim, szczerym uczuciem. Jednak było w nim coś więcej, coś jeszcze. Można było dostrzec, że teraz ukrywa w nim jeszcze dziwnego rodzaju smutek. Chciał się od niej uwolnić, prawda? Chciał o niej zapomnieć, no nie? W takim razie powinien zakończyć to tu i teraz, nie ważne jak bardzo miałoby to go zniszczyć.
Nie odpowiedział na jej pytanie, po prostu pochylił się i wpił w jej usta starając się zapamiętać wszystko z dzisiejszego dnia. Każdy dotyk, każde muśnięcie jej ciała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Pon Mar 14 2016, 13:13

Przez kilka chwil była przekonana, że mimo jej usilnych starań wszystko się sypnie. Że jednak Jay z nim rozmawiał, a tym pytaniem tylko ją podpuszczał. Że jednak zauważył w niej tą skrzętnie ukrywaną sztuczność. Że jeszcze chwila i chłopak wyjdzie stąd bardzo wkurzony. Jednak nic takiego się nie stało. On po prostu patrzył w nią i patrzył. I dostrzegła ten wyraz twarzy z kolacji. To było to, co widziała tylko jeden, jedyny raz. I ani wtedy, ani teraz nie mogła opisać uczucia jakie w niej się rodziło gdy spoglądała w jego czułe oczy. Czyżby to był kolejny patent specjalny na kobiety? Teraz tak to właśnie widziała. Bo wszystkie pozytywnie emocje jakie w sobie miała przyćmiewała wściekłość. I fakt jak bardzo jest zawiedziona jego osobą. To sprawiało, że liczył się już tylko jej plan. Dlatego gdy znów ją pocałował bez wahania odwzajemniła ten gest.
Nie trwało długo nim zwykły pocałunek przerodził się z jej strony w coś bardziej pikantnego. Odsunęła się na chwilę i przygryzła lekko jego dolną wargę by już chwilę później ponownie się zbliżyć jednak tym razem towarzyszył temu wszystkiemu język, który rozpoczął w ich ustach francuski taniec. Musiała przyznać jedno – podniecała ją ta sytuacja. Mimo wszystko miała nad sobą prawie nagiego mężczyznę, woda przyjemnie muskała jej ciało a te pocałunki...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Anglia, Cotgrave
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 308
  Liczba postów : 331
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12277-edward-harper#327635
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12284-ktos-chce-cos-od-harpii#327714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12283-kwiaty-tanatosa#327713
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12285-edward-harper#327718




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Pon Mar 14 2016, 15:22

Zwracał uwagę na każdy gest, każde muśnięcie, każde zbliżenie. Chciał żeby to doznanie wyryło się w jego pamięci jako jedno z większych zwycięstw, jako jedno z najprzyjemniejszych chwil. Skoro ma o niej później zapomnieć, to niech chociaż to mu zostanie. Wahanie jakie rozgrywało się w jego głowie, czy duszy było straszne, rozrywało go na strzępy, ale nie zamierzał przestawać. To wszystko było jak walka o życie. Walka o żywot z samym diabłem. Poświęcając wszystko co się wcześniej w nim obudziło, te wszystkie uczucia, zostały oddane pod zastaw w głupim zakładzie. Chcesz być dawnym sobą, czy zmienić się dla tej kobiety? O to wszystko szło.
Oddawał każdy pocałunek z wielkim zaangażowaniem jakby od tego zależało wszystko. Jakby dla tej małej chwili miał poświęcić samego siebie. Jego dłonie przejechały po jej ciele, wydawała się być taka drobna, taka delikatna. Od ramion, przez talie, zatrzymując się na udach. Pogłębiając francuski taniec był gotowy na wszystko co ma nastąpić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Pon Mar 14 2016, 15:31

Miała jasno wytyczony cel. I to on sprawiał, że choć przechodziły ją prawdziwe dreszcze podniecenia to jednak psychicznie z tego wszystkiego nie miała żadnej przyjemności. Czuła się jakby spoglądała na to wszystko z pozycji 3 osoby. Wyparła z siebie wszystkie emocje by to działo się tak, jakby jej kompletnie nie dotyczyło. I w tym pierwszym odruchu kiedy jej ręka zeszła na jego krocze nie było już w tym wszystkim jej samej...

[W tym miejscu powinien się rozegrać pikantny i namiętny wątek +18, jednakże ponieważ Autorka Edwarda jest też Autorką Lilith, a Lilith jest niepełnoletnia to jest to nielegalne i dlatego przewijamy ów sytuację]

Dziewczyna odetchnęła głęboko odsuwając się od chłopaka i siadając obok. Jeszcze przez kilka chwil nie mogła złapać oddechu. Przeczesała palcami mokre włosy i odchyliła głowę do tyłu zamykając oczka. Było już po wszystkim. To nie był jej pierwszy raz. Pod względami czysto fizycznymi mogłaby go zaliczyć do jednego z najlepszych – Edward był świetnym kochankiem. Tylko, że... Tylko, że to był Edward. Nie pierwszy lepszy facet, którego poderwała pod wpływem alkoholu. Ah właśnie, alkohol. Sięgnęła po szklankę whisky, którą wcześniej przygotowała dla chłopaka, ale nie dała mu czasu na wypicie. Opróżniła ją za jednym zamachem i odwróciła się w stronę chłopaka.
- Już sobie przypomniałam... - Wyszeptała cicho przekrzywiając twarz lekko w bok i wpatrując się w jego oczy. Teraz już nic nie ukrywała. Przestała w momencie, kiedy oboje dotarli do finiszu i oderwali się od siebie. I błękit jej spojrzenia był jak zwykle piękny, jednak zimny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Anglia, Cotgrave
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 308
  Liczba postów : 331
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12277-edward-harper#327635
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12284-ktos-chce-cos-od-harpii#327714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12283-kwiaty-tanatosa#327713
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12285-edward-harper#327718




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Pon Mar 14 2016, 15:43

To było… niespotykane. Trzeba przyznać, że i chłopak czuł się niesamowicie spełniony po tym przedsięwzięciu. Próbował opanować oddech i kiedy wyczyściła szklankę Whisky do czysta spojrzał na nią zaciekawiony, a błysk w jego oku wciąż nie znikał.
- Przypomniałaś sobie? – zapytał, poczuł pewien ucisk w żołądku. Miał bardzo złe przeczucia co do tego co miało nastąpić. Wziął głęboki oddech i próbował ułożyć myśli w głowie. Czy udało mu się osiągnąć jego cel? Czy da radę zapomnieć o tej kobiecie? Tak jak o każdej innej? Wróci do tego poprzedniego życia, gdzie wyrywał wszystko co się rusza. Wręcz przeciwnie. Jego myśli były wypełnione salemką, widział przed oczami wszystkie jej ruchy. Każdy jej dotyk, wyraz twarzy. Wszystko zostało tak mocno uwiecznione w jego pamięci, że pragnął więcej i więcej. Przeklął się w myślach. Widocznie potrzebował odejść od niej i się z tym przespać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Pokój Życzeń

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 34 z 37Idź do strony : Previous  1 ... 18 ... 33, 34, 35, 36, 37  Next

 Similar topics

-
» Pokój Życzeń
» Pokój Życzeń
» Pokój Życzeń
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
siodme pietro
-