IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Polana nad jeziorem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28649
  Liczba postów : 32374
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Polana nad jeziorem   Sob Mar 16 2013, 01:14


Polana nad jeziorem

Średniej wielkości polana z której bezpośrednio można dostać się do jeziora - w lecie może zastępować nawet swojego rodzaju plażę! Miłe miejsce pod lasem, w którym uczniowie lubią organizować pikniki, bądź po prostu przesiadywać w cieplejsze dni - nic zresztą dziwnego, miejsce nadaje się do tego idealnie, a widok rozciągającego się jeziora z pewnością sprawia, że chce się tutaj wrócić.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Thessaloniki, Grecja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 536
  Liczba postów : 528
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3237-ioannis-gavrilidis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3239-kalimera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3238-ioannisowa-poczta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7189-ioannis-gavrilidis




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Sob Mar 16 2013, 22:52

To nie do wiary, że to właśnie Gavrilidis miał być jednym z organizatorów dzisiejszej imprezy. To nie do wiary, że kazali mu być na dziesiątą NAD RANEM, aby przygotować jakąś głupią imprezę na równie głupie święto. Przywoływanie wiosny, co to ma do cholery być? Ale niestety bycie prefektem niekiedy niosło za sobą przykre konsekwencje. I to była jedna z nich. Szczególnie, iż jeszcze musiał oglądać mordeczkę Clary Hepburn, której szczerze nie znosił, choć od ostatniej lekcji to czuł się bardziej zażenowany niż rozzłoszczony. Jasne, że to on zaczął, ale to ona zadała mu nóż w plecy, ot co.
Naburmuszony, ubrał się porządnie, co by nie przemarznąć i z iście pochmurną miną przemknął przez zamek, by znaleźć się na błoniach. Oczywiście zabrał ze sobą wszelakie potrzebne rekwizyty, jednak zmniejszył je dostatecznie, co by się nie musiał jakoś szczególnie przemęczać.
Na Rowenę, nie dość, że wciąż przeżywał koszmar z Mią, że piszą o nim i Fabiano (kurwa, był aż tak pijany, że miział się ze swoim największym wrogiem?????????????????????????????), co było tak nieprawdopodobnie kosmiczne i w ogóle nie do ogarnięcia, to jeszcze każą mu organizować zabawę dla głupiej trzody z Hogwartu. Ktoś z niego wyraźnie zakpił. Chyba los. Który teraz śmieje się do rozpuku z Ioannisa.
Magia jest wśród nas i takie tam, czyli student wyciągnął różdżkę, budując tym samym miejsce na ognisko. Porozstawiał zmniejszone wcześniej stoliki wraz z ławkami, które teraz naturalnie powiększył. Gdzieniegdzie były też dosyć sporawe kamienie, no i mnóstwo trawy, dlatego hołota będzie miała gdzie siedzieć i żreć. A niech się udławią.
Na osobnym stoliku wyczarował również gramofon z mnóstwem różnorakich płyt. Jedzenie i picie (w tym alkohol) pozostawił w gestii gryfonki, choć podejrzewał, iż zadanie wykona beznadziejnie, bo przecież nikt się na niczym nie zna tak dobrze jak Gavrilidis.
No i nie zabrakło oczywiście marzanny! Specjalnie zrobił ją na podobieństwo Martello, aby móc go utopić. Nie mógł tego zrobić klasycznie, na prawdziwym osobniku, bo na to jest paragraf. Jaka szkoda. Dobrze, że może się chociaż wyżyć w ten sposób.
Nie no, to jest kurwa jakiś żart. To mówiła cała jego postawa, kiedy przyklapnął na jednym z kamieni i założył ręce na piersi, by psuć humor wszystkim przychodzącym swoją miną. Idealnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Bristol
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 648
Dodatkowo : rezerwowa szukająca
  Liczba postów : 982
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3996-clara-hepburn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3997-moja-mala-blondyneczko#119583
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3998-listy-do-panny-hepburn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7180-clara-hepburn




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Sob Mar 16 2013, 23:33

Reakcja Clary na wieść o tym, z którym prefektem przyjdzie jej zorganizować imprezę na przywołanie wiosny, wyglądała mniej więcej tak. Ugh, bycie prefektem miało jednak swoje minusy.
Niestety załamywanie rąk i przeklinanie w duchu (no dobra, może nie tylko w duchu) na Ioannisa nic nie dało i dokładnie za piętnaście dziesiąta (wtf, kto zaczyna imprezy taką nocą), Clara zwlokła swoje ciałko z łóżka, ubrała się i z miną nie lepszą niż ta jankowa, udała się na polanę. Wcześniej również zmniejszyła różne produkty i takie tam inne dobra (jak ognista na przykład, hihi), aby wszystko ładnie weszło jej do torby. Należy też nadmienić, że Clara przynosiła ten jakże drogocenny towar tylko dla innych, taka z niej złota prefektka była. Od pewnego incydentu w Egipcie, sama nie zbliżała się do alkoholu. No... prawie się nie zbliżała, ups.
Miała szczerą i głęboką nadzieję, że Ioannis jednak postanowi dać sobie spokój, oleje całą sprawę i po prostu się nie pojawi, zwłaszcza po tym ostatnim wpisie obserwatora - ciekawa w ogóle była o co chodziło z tym całym jego romansem z Fabiano... na Godryka, co to za patologia była. Biedna Mijka.
W końcu dotarła na polankę i w milczeniu ustawiła przyniesione przez siebie rzeczy. Po chwili westchnęła ciężko i lekko ściągając brwi, podeszła do siedzącego na jednym z tych dużych kamieni Janka. Cóż, wyglądał jeszcze gorzej niż na tej tragicznej w skutkach lekcji tarota, ale dziwnym trafem nie sprawiło to Clarze oczekiwanej satysfakcji. Smuteczek.
- Imprezowy nastrój, Gavrilidis - skomentowała, zakładając ręce na piersi. Ależ jaka ona milutka dla niego była, no patrzcie państwo! Postronny obserwator, który nie znał sytuacji, mógłby pomyśleć, że to dwójka najzwyklejszych znajomych! - I widzę, że przyniosłeś kogoś do wyżycia się, uhuh, może teraz dasz spokój innym. - wypowiedziawszy uwagę, która zabrzmiała już mniej miło niż poprzednia, wskazała ruchem głowy na marzannę. Te milutkie docinki to był chyba taki mechanizm obronny, który uruchamiał się przedwcześnie. Ostatnia ich kłótnia jakoś nie chciała przypominać tych poprzednich, które zwykle były niewinnym dogryzaniem sobie, dlatego teraz dziewczyna miała nieodparte wrażenie, że dzisiaj może być jeszcze gorzej. O ile się dało, oczywiście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Anglia, Cambridge
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1292
  Liczba postów : 1621
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5219-casper-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9145-nowy-poczatek-jest-koncem-czy-jeszcze-nie#256103
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9144-nowa-sowa#256102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7167-casper-villiers#204308




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Nie Mar 17 2013, 13:37

Ulala... Chyba był jedyną osobą, która nie dostała okresu po zobaczeniu wpisu Obserwatora... Ciekawe dlaczego! Ale zaraz wyjaśnimy! Cała szkoła wiedziała, że sypiał ze Scarlett i nie wstydził się tego. Była dobrą kochanką, więc nie zamierzał jej pozostawiać na pastwę niedoświadczonych bachorów... Poza tym Violet... Może i by z nią był, gdyby nie to, że nie mógł się zdecydować na jedną, jedyną, najjedyńszą dziewczynę, którą mógłby ukochać... Ulala... On przecież nie umiał kochać. Witamy w telenoweli Casperomania! No cóż. Chyba wszyscy przez niego cierpieli... Ale postanowił dać spokój Obserwatorowi, bo naniósł na niego światło, jak każde inne, ale za to inni... Inni upadli przed jego słowami jeszcze gorzej, jednocześnie potwierdzając, że to wszystko prawda... Np. taki prefekt...Jak mu? Ach... Gavrilidis... No o co chodzi? Chłopak miał dziewczynę, chciał robić ankietę z kim spała i do tego okazuje się geyem... No spoko... Casper nie spał z jego laską, to może mu twarzy nie obije... Ale pomimo wszystko, mógłby to wziąć na klatę i przestać się popisywać... Ech. Władza uderzała do głowy... W takim wesołym nastroju Casperek wyszedł na błonia, żeby znaleźć dzisiaj sobie nową partnerkę do zabaw... Po prostu czasem trzeba coś zmienić w swoim życiu i nie jego wina, że to była akurat dziewczyna na dzisiejszą noc... ooo. A może w ramach odwyku przez tydzień nie będzie spotykał się z żadną? Nie. Odpada. Zapłaczą się i tyle z tego będzie miał... Nie jego wina, że Casper był jedynym facetem w tej szkole... No cóż. Musiał utrzymywać te kobiety przy sobie, bo zaraz będzie jakiś dramat... Hmhm.
I zbliżył się do ustalonego miejsca i wybuchł śmiechem... Co? Dwóch prefektów? I to tyle wszystkiego? Japier... Słabo! Słabo! Słabo, bardzo słabo! Gdzie ludzie? Noja... Hepburn... Ona była akurat ładna... Na chłopców nie leciał, choć znał jeden, gorący męski towar, który chciał dogłębnie poznać... Huhu...
- Dzień dobry! Co za piękny dzień! - Kochał ironię i pojawianie się w miejscach, gdzie tamci zamierzali płakać... Nono.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Thessaloniki, Grecja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 169
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 286
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5224-aglaia-chara-gavrilidis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5226-aga
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5227-sowa-aglaii




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Nie Mar 17 2013, 14:28

Ognisko.
Aga lubiła ogniska, a jeszcze bardziej pieczone kiełbaski i ziemniaki, które zagrzebywało się w popiele. Co prawda nie wiedziała, czy coś takiego będzie. Nadzieję jednak mieć mogła i tego nikt jej nie zabroni.
Ubrawszy się ciepło, Aga opuściła wieże Gryfonów i prawie, że w pod skosach dotarła na polanę przy jeziorze. Na razie nie było tam tłumów, ale godziła była jeszcze młoda więc na pewno ludzie jeszcze się schodzą. Jak trochę poczeka może i jakąś znajomą postać wypatrzy. Tak samemu się bawić to nudno. A w grupie zawsze weselej.
Jako dziecko, Aga wierzyła, że topienie marzanny na prawdę sprawia, że zimna odchodzi w raz z nią. Dopiero potem uświadomiono dziewczynę, że to tylko symbol. A na słowo symbol, Adze oczy zaczynały się świeci.
Widząc, że przybyła jako jedna z pierwszych musiała zabić czas w oczekiwaniu, którego nie znosiła. Z drugiej strony, Aga nie potrzebowała dużo snu, więc sama zerwała się rano z łóżka. Bez pomocy budzika. Uważała, że pod względem spania ma fajnie. Wiele czasu na sen nie traciła i mogła potem cały dzień robić to, co chciała. Tak jak teraz.
Podeszła do brzegu i ukucnęła w poszukiwaniu płaskich kamieni. A co. Popuszcza sobie kaczki na wodzie. Lubiła patrzeć jak kręgi rozchodzą się po tafli wody.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Leicester
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 270
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 300
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3795-keith-everett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3796-grube-relacje-chudego-keitha#113770
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3797-keith-everett




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Nie Mar 17 2013, 16:05

Nie, Keith Everett nie wybierał się na imprezę. On nie chodził na takie idiotyczne wydarzenia dla bezmózgich uczniaków, którym w głowie tylko chlanie alkoholi. Nasz Krukon po prostu przechadzał się błoniami, co aktualnie było dla niego bardzo zrozumiałe. Wolny dzień, fajna pogoda, czyli idealne elementy, by pobiegać po okolicy, pospacerować i co najważniejsze, zrzucić zbędne kalorie. Coraz bardziej zbliżał się do wagi sprzed pobytu w szpitalu (45kg!). Prawdę powiedziawszy, dzielił go tylko kilogram! To zapewne w pewnym stopniu napawało go lepszym samopoczuciem, acz to idealnie równoważyło się z irytacją wywołana zmęczeniem organizmu i najzwyklejszym głodem. Czyli jego nastrój i tak pozostawał bez zmian. Ponad to, coraz gorzej szło mu w szkole. Głowa bolała go na tyle często, że wypracowania, które pisywał, były jeszcze gorsze, niż te które tworzył w drugiej klasie. A potem targał te kartki i złościł się piekielnie.
Przechodząc przez błonia usłyszał jakieś zamieszanie przy jednej z polan. Zaskoczony zbieraniną ludzi, postanowił tam podejść i zobaczyć o co właściwie chodzi. Pierw w jego oczy rzuciła się marzanna. Naprawdę nie miał pojęcia, że ktokolwiek obchodzi te obrzędy poza dzieciakami z mugolskich przedszkoli, a tu taka niespodzianka! Potem rozejrzał się po zebranych i wówczas zauważył, że był tam Gavrililids. Gwałtownie wciągnął do płuc powietrze. Jednocześnie poczuł zażenowanie (bo przecież pisali o nich w obserwatorze, damn!), jak i złość, bo Ioannis wciąż był totalnym kretynem, na którego nie miał ochoty ani patrzeć (jaaasne). Do tego dochodziło parę naprawdę bardzo upierdliwych czynników. Ostatnio mu się Krukon nawet śnił! To było po prostu skandaliczne. Więc on, Keith Everett mający legilimencje i oklumencje w małym palcu, potrafiący każdemu pogrzebać w głowie, jednocześnie z tej swojej własnej nie potrafił wyrzucić jednej, irytującej osoby? Zmrużył butnie oczy, skrzyżował ręce na wychudzonej piersi i stał, obserwując.
- Niebawem Krukonów będzie można nawet spotkać na wiejskich biesiadach, jeśli tylko będą dawać tam alkohol. Może w pewnym wieku ludzie powinni jeszcze raz przechodzić przydział do domów - burknął pod nosem, wcale nie kierując do nikogo konkretnego tych słów! I to był przypadek, że powiedział to na tyle głośno, iż pewien prefekt musiał to usłyszeć. Nie dość, że nie rozumiał jakim cudem Gavrilidis jest Krukonem (absolutnie nie ma tu znaczenia, że jeszcze rok temu potrafił z nim rozmawiać na każdy temat, nawet o mugolskiej fizyce!), ani na boga, kto go wybrał prefektem! W ogóle co to za ludzie się tu zbierali? Rzucił badawcze i dość krytyczne spojrzenie każdemu z zebranych. No, na całkiem wesołą gromadkę Ioannis zamienił jego towarzystwo!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Nie Mar 17 2013, 16:24

Czemu Laila miałaby nie przyjść? Czy coś stało na przeszkodzie? Czy miałaby się czuć źle, że poobserwuje głupotę innych ludzi? A zresztą... Oni wszyscy byli tacy dorośli i tak bardzo nie chciało się im tu przyjść... Brakowało jej tego zbiorowiska wszystkich, których mogła obgadywać do woli jedząc coś słodkiego... Hm. Ostatnio musiała je ograniczać, ale na pewno nie zamierzała rezygnować z orzeszków. Przecież orzeszki były takie dobre... No i o co chodzi? Pewnie oto, że ludzie nie ogarniali w ogóle takich sytuacji, że istnieje sobie taka Laila Howett i to kolejny powód, żeby przemknąć im dziś przed oczami. Niech cierpią... Będzie rzucała w nich orzeszkami... Howett tu, Howett tam, parampampam... Jeszcze w głowie widniała jej notka obserwatora ze zdaniem, że wiadomo, jakie jest rodzeństwo Howett... Czy mieli ją też na myśli? No cóż, ona i Alan stanowili Howett'ów, więc pewnie coś było na rzeczy, ale ona była taka niewinna! I znów jej minka wskazywała na skrzywdzone dzieciątko, więc cóż... Naciągnęła na siebie płaszczyk i nie pozostawało jej nic innego, jak po prostu wyjść... W torbie oczywiście upchnęła trochę orzechów i poszła. Może spotka Urszulka, albo kogokolwiek, kto opowie jej jak wygląda życie poza dormitorium Hufflepuffu, w którym ostatnio zapuściła już korzenie... Hm. Pokręciła głową zła na siebie... Nie było tam nikogo znajomego... No oprócz Clary, z którą pracowała na lekcji.. A zresztą. Czy to nie ten Villiers legenda Hogwartu? Zaśmiała się... Obserwator ich wszystkich załatwił. Pogratulować im tylko życia prywatnego. Ona sama pozostawała na razie czysta, jak łza, więc oparła się o pień drzewa i wyciągnęła jedną z paczek orzeszków, które zaczęła chrupać... Mniam, mniam... Przynajmniej tyle z tego dziwnego dnia. Jeśli pojawiłby się ktoś znajomy... Oh, jak cudownie by było!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 106
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 280




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Nie Mar 17 2013, 16:53

Prawdę powiedziawszy, Janett dość nietypowo zareagowała na wieść o imprezie z okazji powitania wiosny. Nie ucieszyła się, nie załamała jak co poniektórzy (pozdrawiamy Janka i Clarcię), ani nawet nie była obojętna. Mianowicie, gdy tylko dowiedziała się o ognisku, odetchnęła z ulgą. To była dla niej okazja do oderwania się od ostatnich wydarzeń i spędzenia czasu z ludźmi, którzy są normalni. Wreszcie! Nie to, żeby zadawała się ze samymi świrami, po prostu ostatnio przeszła przez niewielkie załamanie. Biedaczka, nie widziała jeszcze ostatniego wpisu Obserwatora, mimo to miała nadzieję, że nie wyda się jej malutkie przewinienie i szlaban, który przez to zarobiła. Postanowiła wrócić do trybu "grzeczna dziewczynka" i takie wyskoki to już rozdział zamknięty! Nie mogła sobie pozwolić na jeszcze jakieś wybryki, kiedy nawet nie zapomniała o ostatnim.
Prawie zapomniała o organizowanym ognisku, przypomniała sobie o tym w ostatniej chwili. Ubrawszy się zatem w pierwsze lepsze ciuchy (no dobra, trzeba jakoś wyglądać, więc nie były wcale takie pierwsze lepsze), założyła ciepły płaszcz, bo przecież nie może się rozchorować, po czym niemalże poleciała na błonia w obawie, że się spóźni. Zresztą, gdyby nawet tak się stało, to czy to byłoby takie straszne? W zasadzie nie, aczkolwiek postanowiła być przykładną dziewczynką, żeby móc wybaczyć sobie to, jak potraktowała swojego rudego wielbiciela ostatnimi czasy oraz to, w co się przez niego wpakowała.
Gdy dotarła na miejsce, podeszła od razu do Ioannisa i Clarci.
- Witajcie! Po waszych minach i zapale, jaki okazujecie dla przygotowania tej imprezy widzę, że jesteście bardzo zadowoleni? - ojej, mieli takie naburmuszone minki... A że Brooks się właśnie zregenerowała, to nie miała ochoty teraz przebywać wśród smutasów, nono. Będzie fajnie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Bibury, Anglia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 253
Dodatkowo : jasnowidztwo, obrońca
  Liczba postów : 358
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5046-ursula-litwin?highlight=Ursula+Ulyssa+Litwin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8981-majteczki-w-kropeczki-lohohoho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5052-ursula-litwin?highlight=Ursula+Ulyssa+Litwin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7214-ursula-ulyssa-litwin#204550




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Nie Mar 17 2013, 17:30

Na horyzoncie pokazała się mała istotka, której podarte trampki wesoło odbijały się od ziemi, a razem z nimi w tym samym rytmie skakały dwa, świeżo zaplecione warkoczyki. Zbliżające się stworzenie miało na sobie luźną, białą koszulę, wpuszczoną do spodni, która wydawała się o kilka numerów za duża (dłonie Puchonki mieściły się gdzieś w połowie rękawów), a w marszczeniach majaczył się czarny, subtelny nadruk – fuck off. Przez bluzkę przechodziły jasne, jeansowe szelki łączące się z szortami o postrzępionych końcówkach, za to resztę chudych nóg opinały czarne rajstopy, w których skakało się wręcz wyśmienicie. Oczywiście była w prze Ach! Od kilku dni za Ulką chodził cudowny, wiosenny nastrój, który popychał ją co rano w stronę okna, by doszukiwała się z zapałem pierwszych oznak wiosny. Jak można stracić uśmiech choć na chwilę, kiedy błękitne niebo przebija się przez chmury, rośliny ponownie odżywają a wszystkie śliczne, małe, kochane żyjątka budzą się do życia? Ciężko stwierdzić co musiałby się stać, by Ulka została powstrzymana przed pojawieniem się tutaj. Już od rana nadawała na najwyższych obrotach, podekscytowana tym wydarzeniem. Ledwo mignęła w wejściu do zamku i już z ożywieniem rozglądała się po polance. Kiedy napotkała wzrokiem Villiersa, od razu rozpromieniła się rozpoznając w nim jednego z bohaterów wpisu Obserwatora. Z powodu chwilowego, dołującego braku towarzystwa, postanowiła podejść do niego i pogratulować udanego łupu, ale zaraz mignęła jej gdzieś Laikowa i Litwinka natychmiast zapomniała o swoim ambitnym planie.
- Wyskakuj z orzeszków – rozkazała wyrastając nagle przed Lailą, kierując w nią pistoletem uformowanym z dłoni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Thessaloniki, Grecja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 536
  Liczba postów : 528
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3237-ioannis-gavrilidis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3239-kalimera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3238-ioannisowa-poczta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7189-ioannis-gavrilidis




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Nie Mar 17 2013, 18:46

Siedział sobie spokojnie, kiedy Clara w końcu przylazła. Nie zaszczycił jej specjalnym spojrzeniem. W zasadzie to rozważał opcję, aby samemu utopić tą cholerną marzannę i zmyć się stąd jak najprędzej. Może zrobiłoby mu się lżej, gdyby to na niej wyładował swoje frustracje? Nie, stwierdził ostatecznie, że cokolwiek by nie zrobił, nic nie poprawi jego humoru. Po prostu nic.
Rany, czy ona jeszcze do niego podeszła? I czy dobrze mu się zdawało, że rzucała mięsem na prawo i lewo? Nie widziała, że ma nastrój taki, że lepiej bez kija do niego nie podchodzić? Cóż, w zwyczajnych okolicznościach zapewne zacząłby jej wesoło dogryzać, ale... wiele rzeczy się zmieniło. Nie był już wesołym chłopcem na wiecznym wyjebaniu, jak to kiedyś Jude napisała. Był sfrustrowanym prefektem, który miał już wszystkiego dosyć.
- Spierdalaj Hepburn - odparł zatem, zupełnie nie w swoim stylu. Tak, bywał ironiczny, prześmiewczy, wredny, ale starał się zachowywać jako taki poziom. A teraz nic. Miał wrażenie, że już dawno stoczył się na dno i taka drobna zmiana jak ta już mu nie zaszkodzi. Że gorzej być nie może. Szczególnie, że kątem oka zobaczył, iż przyszła jego siostra, która się nawet z nim nie przywitała. Aż tak był beznadziejny, że wolała udawać, że go nie zna?
- Ludzi nie poznajesz, Gavrilidis? - warknął więc w jej kierunku. W ogóle o losie, ale dziwnie wypowiadało się jego nazwisko! Bo przecież nie gadał nigdy do siebie, bez przesady. AŻ TAK pomylony to on nie był.
I już, już miał to być koniec jego koszmaru, bo Clara zapewne zaraz zeszłaby mu z drogi, stwierdzając, że jest pojebany, siostra udawałaby, że go nie słyszy, a on mógłby rozpaczać wewnętrznie w samotności, ale oto...
NIE, TO SIĘ KURWA NIE DZIEJE NAPRAWDĘ. Tak, właśnie na polanę przybył nie kto inny jak Keith. Dziwnym trafem serce Ioannisa przyspieszyło dosyć znacznie, ale nie drgnął ani o cal. Co on tam pierdolił o tej tiarze? Ach tak, fantastycznie. Ktoś jeszcze chętny do kopania leżącego? Szybko, póki jeszcze tu zdycha!
- Everett, idź schudnij grubasie - rzucił chamsko do niego, doskonale wiedząc, co może go potencjalnie najbardziej zaboleć. Cóż, byli kiedyś najlepszymi przyjaciółmi, wiedział więc o nim całkiem sporo, choć oczywiście nie wszystko. Zresztą, trzeba byłoby być totalnym idiotą, aby nie widzieć tego, co młodszy krukon ze sobą robi. I tak jak zawsze to akceptował i nigdy go nie oceniał, tak teraz był już na skraju wytrzymałości i nie potrafił puścić jego krzywdzącej uwagi mimo uszu. Choć tak naprawdę to by do niego podszedł i przytulił i... na Rowenę, ogarnij się Gavrilidis.
Co to kurwa za bałagan, ja pierdolę. Chyba chciało mu się płakać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Leicester
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 270
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 300
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3795-keith-everett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3796-grube-relacje-chudego-keitha#113770
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3797-keith-everett




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Nie Mar 17 2013, 19:39

W ogóle o co chodziło z tym świętowaniem nadejścia wiosny? To był jakiś idiotyczny wymysł, żeby mieć usprawiedliwienie na kolejne pijaństwo. I naprawdę, naprawdę to dyrektor postanowił, że uczniowie mają to uczcić? Och, gdyby on był dyrektorem to na pewno by na coś takiego nie pozwolił, a był o wiele młodszy od Hampsona! Na Rovenę, co z tymi ludźmi się działo? Dlaczego nikt jeszcze nie napisał jakiegoś pisma do Ministerstwa z zażaleniami? Pewnie sam by to zrobił, ale właściwie był zbyt zajęty sobą. No cóż, bywa!
Igranie i prawdziwe kłócenie się z osobami, które dobrze Cię znały, zawsze było najtrudniejsze. Wiedzieli oni bowiem doskonale, co mają powiedzieć by zabolało. I bolało. Okropnie bolało. Zwłaszcza, gdy ktoś mu mówił, że jest gruby. Automatycznie spuścił ręce z piesi, by szary sweter luźno na nim zwisał, tym samym zakrywając te grube mankamenty. Oczywiście, że wiedział, że jest grubasem, ale nie chciał tego słuchać. I chociaż wywołało to w nim smutek, to i okropną złość. Bo jakim prawem on mu mówił, że ma schudnąć? Akurat on powinien był milczeć i nigdy, nigdy, nigdy się do niego nie odzywać. Nie trzeba było długo czekać na jego reakcję. Jak w amoku i zupełnie wiedziony wzburzonymi emocjami, wyciągnął różdżkę i wymierzył w Gavirilidisa.
- Nie twój pieprzony interes! Expulso - warknął ze złością, powodując tym samym, że Krukon odleciał parę metrów dalej. Jednak Everett najwyraźniej nie chciał na tym poprzestać, a jednocześnie tak bardzo nie wiedział, co robi! Pobiegł w kierunku byłego przyjaciela, uchwycił jego koszulę i nie, tym razem go nie pocałował, a użył legilimencji. Jednym prostym zaklęciem znalazł się w zakamarkach umysłu Gavrilidisa. Mógł przejrzeć myśli, które tak bardzo chciał znać, dowiedzieć się tego i owego. Pewnie piękniej byłoby, gdyby po prostu usłyszał o niektórych rzeczach, tak po prostu, z ust chłopaka, ale nic nie wskazywało na to, by ta dwójka miała kiedyś znów porozmawiać spokojnie. Więc, jedno porządniejsze sprowokowanie, prawdziwa złość i Everett brutalnie włamał się do Ioannisowego świata, nie zważając na to jaką mają w owym momencie publikę. Normalnie zapewne by tego nie uczynił, ale w tej chwili jego Krukoński rozsądek zszedł na dalszy plan. Na Rovenę, dlaczego przy Ioannisie tak bardzo zapominał o swojej najważniejszej zalecie - chłodnej logice? Dlaczego stawał się tak irracjonalnie bezmyślny? Nieważne, później będzie się wstydzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Thessaloniki
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 56
  Liczba postów : 149
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5195-petros-gavrilidis#152507
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5196-joujou#152512
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5934-czesc-jestem-wojtek-mam-12-lat#169276




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Nie Mar 17 2013, 19:51

Wiosna się zaczyna, hihi. Jak fajnie! W końcu będzie można zdjąć te obleśne, płaszcze, kurtki, czapki, szaliki i inne cuda zimowe. Od razu na Petrosowej twarzy ukazał się uśmiech, bo przecież dziś będzie topienie marzanny, jejciu jak fajnie! Zaraz nam się puchonek posika z podekscytowania, bo będzie mógł zamordować jakąś lalkę wypchaną sianem i ubraną w zeszłoroczne szmaty. On się ze wszystkie praktycznie cieszy. Z gotującej się wody, zdenerwowanego Janka, słońca na niebie, zdenerwowanego Janka, mokrej kołdry, ach no i oczywiście z zdenerwowanego Janka. Uwielbia na niego patrzeć jak ten piekli się, prawie, że wyrywa włosy ze swojej głupiutkiej głowy. Ale w gruncie rzeczy kocha swojego głupiego osiołka i z wielką chęcią oblałby go zimną wodą. Oczywiście na znak jego wielkiej braterskiej miłości.
Tak bardzo spodobał mu się pomysł z imprezą, że nie mógł jej ominąć. Ostatnio był trochę podziębiony, więc nie mógł na żadnej uczestniczyć, tylko kurować się w swoim cieplutkim łóżku w dormitorium. Odział się w jakieś poszarpane o trzy rozmiary większe spodnie, także za dużą koszulę w kratę oraz lekką kurtkę, coby chłopak się nie przeziębił. Oczywiście założył swoje nierozłączne trapery, które towarzyszą mu od dobrych dwóch lat! Całe to przygotowanie nie trwało jakoś długo. Szybko ogarnął włosy (czytaj: potargał je za pomocą własnych rąk) i wyszedł z dormitorium. Po jakimś tam czasie doszedł na miejsce, gdzie rozpoczęła się się impreza. Ogólnie to nic nie ogarniał, bo był Janek, a tam gdzie jest straszy brat to nie da się nic ogarnąć. Ogólnie jest dziwny, taki jakiś (no nie wiem co tu wpisać). Gdzieś tam kręciła się jeszcze siostrzyczka, więc posłał jej uśmiech (bo jej się należało, a nie temu burakowi!) no i oczywiście cudowną Clarę! Szybko do niej podszedł i na dzień dobry przytulił się do niej (oczywiście tak, żeby Janusz zauważył).
- Clarcia! Serio, dawno się nie widzieliśmy - dawno oznacza wczoraj przed kolacją.
Dobrze, już ogarniam. Fajnie sobie gawędziło mu się z Clarcią, NO ALE JEGO BRAT LATA SOBIE! Na Petrosowej twarzyczce widniało jedno wielkie 'łot de fak'. Nie wiedział co zrobić, więc tak wgapiał się jak jego braciszek lewituje nad ziemią, heheszi. Z Petrosa to bardzo dobry braciszek!


Ostatnio zmieniony przez Petros Gavrilidis dnia Nie Mar 17 2013, 20:06, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Nie Mar 17 2013, 19:58

Nic nie wskazywało na to, aby Laila straciła swój dobry humor... Szykowało się tu całkiem ciekawe przedstawienie... Powinna chyba zabrać popcorn, a nie orzeszki, ale to nic. Wszyscy zachowywali się, jakby mieli okres i potrzebowali pomocy psychiatry... Ulala... No cóż, no cóż. Nie pozostawało jej nic innego, jak śmiać się z danych spraw i podziwiać to, że to właśnie Krukoni robili z siebie teraz największe pośmiewisko... Dobrze, że nie było tu żadnego chłopaka/dziewczyny, która podbijałaby laikowe serce... Inaczej dołączyłaby do grona pomyleńców... Hm. Nagle pisnęła, jak oparzona i podskoczyła, kiedy zauważyła Urszulkę, która zabawiała się w gangstera i chciała najwidoczniej trochę ją przestraszyć! W tej sytuacji z torebki Laikowej posypały się orzeszki, ale spokojnie! W porę opanowała sprawę i jeszcze sporo zostało, więc spoko loko terrorita! Uśmiechnęła się lekko i rozpromieniła na widok przyjaciółki, z którą uwielbiała spędzać czas!
- No i patrz co narobiłaś! - Krzyknęła do niej, ale z takim entuzjazmem, że Urszulka w żaden sposób nie mogła tego odebrać, jako oskarżenie... Ojnienie... W żadnym wypadku. Przecież Laila w życiu by nie skrzywdziła tego małego Puchątka...
- W ogóle to bardzo fajnie, że się odzywasz! - Ooo, teraz padło oskarżenie, ale w nie w jakimś szczególnym tonie... Zaraz. Teraz nastąpiła chwila czułości, bo nawet przytuliła blondynkę i wtedy zobaczyła co się dzieje... Dzikusy - Krukoni... Teraz walili w siebie zaklęciami. Potem ten Krejzol pobiegł chyba czytać drugiemu w myślach.. Ta... Ciekawe... Przez to Laila przerwała uścisk i przyglądała się temu wszystkiemu z otwartymi ustami coraz szybciej jedząc orzeszki...
- Chcesz trochę? - Poczęstowała Urszulka jeszcze bardziej nakręcając się na prowadzenie obserwacji... Hmhmhm... Trololol.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Anglia, Cambridge
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1292
  Liczba postów : 1621
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5219-casper-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9145-nowy-poczatek-jest-koncem-czy-jeszcze-nie#256103
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9144-nowa-sowa#256102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7167-casper-villiers#204308




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Nie Mar 17 2013, 20:05

Oh Villiers jakiś Ty gładki, piękny i ponętny! - zdawały się mówić wszystkie dziewczyny, które tutaj się zbierały, tylko szkoda, że żadna do niego nie podeszła. Pewnie je onieśmielał swoją zajebistością. To zrozumiałe. Na ich miejscu też poczułby się zawstydzony czy coś... Przecież to logiczne. On - gwiazda Hogwartu, one - zdecydowanie nie gwiazdy! Oczywiście mógłby je wprowadzić na salony, ale najwidoczniej nie doceniały tego świata, do którego mogły się dostać... Albo jeszcze nie poznały jego możliwości... Właśnie o tym myślał obracając różdżkę w dłoniach. W sumie nudno tu... Może zaraz zwinie tyłek i pójdzie gdzieś... Puści list, do której z "koleżanek" i spędzi urocze popołudnie, w której z opuszczonych sal... Wszyscy tu wyglądają, jak zgniłe ziemniaki i do tego tarzają się w szicie, który sami stworzyli. Ojcowie beznadziei walczą... Powracają. Mhmhmhm. Wspaniały tytuł na mugolskie bilbordy, które reklamowałyby kolejny, chory serial czy tani film dla rozochoconych trzynastolatek. No cóż, nie pozostawało mu nic innego, jak dalej snuć swoje przypuszczenie i posyłać uśmiechy do ludzi, którzy po kolei tu się pojawiali... Kto wie. Może gdyby podszedł do siostry wnerwionego prefekcika to tamten zdjąłby swoje super lakierki i zacząłby się z nim bić? W sumie nie musiał długo czekać na prezentacje sił... Tylko szkoda, że nie był to zamieszany. Tym razem gwiazdeczkami byli Keith i wcześniej wspomniany prefekcik, który chyba myślał, że jak rzuci: "spierdalaj" to wszyscy się położą i będą modlili się, żeby przyszedł ktoś ich uratować. Mistrzem ciętej riposty to najwidoczniej on nie był. Wiadomka. Casper mógłby go wiele nauczyć, ale no cóż... Najwidoczniej nie był godzien. Ulalala. Gdyby Bóg go chronił od towarzystwa takich dzikusów. Rzucali się na siebie. Za grosz finezji w walce, którą posiadali wszyscy Ślizgoni... W sumie jakoś ostatnio rozbrykali się Ci Krukoni. Shiver i Bennet, teraz kolejna parka... Faktycznie zazdrościł teraz Howett orzeszków. Ta smarkula chyba zrobiła sobie kino z takiego strasznego zdarzenia! Nie no, wybuchł śmiechem... Nie mógł więcej wytrzymać. Zaraz pewnie siostrzyczka prefekta będzie ratować świat, a Hepburn? Jej reakcji nie potrafił przewidzieć... Ale dawaj, dawaj. Chętnie wszyscy popatrzą na co was jeszcze stać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 490
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 486
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5248-cedric-casper-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5249-nazwa-przykuwajaca-uwage
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5250-sowka-cedrika




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Nie Mar 17 2013, 20:26

Widocznie taki był już los Cedrica, musiał być albo uczestnikiem bójki, albo jej prowokatorem, albo chociaż próbować ją przerwać. Dzień bez dostania po mordzie, dniem straconym, wiadomka.
Taki był szalony, kiedy pomyślał, że dzisiaj może będzie spokojnie, że może ognisko minie gładko, zjedzą sobie kiełbaski, utopią marzannę Martello, a później wrócą sobie do zamku, gdzie dalej będzie mógł się cieszyć dniem wolnym, czytaj spać.
I pewnie nawet nie zdobyłby się na wystawienie jakiejkolwiek części ciała poza cieplutką kołderkę, ale ognisko organizował Ioannis, więc cóż, Ced musiał się poświęcić i udzielić przyjacielowi duchowego wsparcia, wszakże wiedział, że Gavrilidis wprost niesamowicie palił się do organizacji tego całego ogniska.
I co prawda nieco się spóźnił, ale mniejsza! Wszedł sobie raźno między ludzi, przez ułamek sekundy zastanawiając się co się im wszystkim stało. Czas się zatrzymał?
Zaraz jednak usłyszał jakąś rozmowę i odwrócił, przez chwilę nie wiedząc co ma zrobić. Ioannis i Keith, cooo? Chyba nikt inny nie miał w planach interwencji (ugh, jak zwykle, znieczulica ludzka wszędzie, no wszędzie) - a Bennett to taki był doświadczony w sprawach odciągania od siebie ludzi!
- No kurwa. - już prawie zrezygnowany, przedarł się do miejsca, w którym leżał Ioannis, odrzucony przez zaklęcie.
- Everett, co ty robisz? - wydarł się, żywo gestykulując. Zaraz wytargał Keitha, odciągając go od przyjaciela.
A miało być integracyjne pieczenie kiełbasek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Irlandia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 167
  Liczba postów : 237
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5050-laoise-mcgeady
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5054-laosie-mcgeady
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5061-poczta-laoise




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Nie Mar 17 2013, 20:38

W zamku zdecydowanie wiało nudą, dlatego zachęcona "piękną" pogoda Issie postanowiła iść i powitać wiosnę! Widząc, że śnieg już niemal całkowicie stopniał stwierdziła, że na dworze musi być istny upał! A nawet jeśli temperatura jest nieco niższa, to letnim strojem przywoła wiosnę i szybciej wszystko się zazieleni! Tak, tak! To genialny pomysł! Właśnie dlatego Gryfonka założyła swoje jeansowe, krótkie spodenki, czerwoną koszulkę z krótkim rękawem, a do reki tak na wszelki wypadek wzięła jedynie czarna bluzę na zamek. No przecież to wiosna! Będzie jej ciepło!
Ubrana jakby wybierała się na plażę, raźnym krokiem wkroczyła na polanę nad jeziorem. Patrząc na latającego prefekta stwierdziła z żalem, że chyba zaczęli zabawę bez niej. Cóż... Znowu się spóźniła... Rozejrzała się posyłając wesołe uśmiechy wszystkim znajomym twarzom. Nie mogła się zdecydować do kogo podejść, bo wszyscy stali jakoś tak osobno. Aga siedziała kawałek dalej nad jeziorem, Ulka pod lasem z inna Puchonką, Petros rozmawiał z Clarą, no to tymczasowo przystanęła sobie koło Villiersa.
- Hej, cześć! - Przywitała się wesoło, przestępując z nogi a nogę. No popatrz... Jednak nie było tak ciepło, jak wydawało się z dormitorium...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Bristol
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 648
Dodatkowo : rezerwowa szukająca
  Liczba postów : 982
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3996-clara-hepburn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3997-moja-mala-blondyneczko#119583
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3998-listy-do-panny-hepburn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7180-clara-hepburn




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Nie Mar 17 2013, 20:57

Clara już chwilę później pożałowała, że w ogóle odezwała się do Ioannisa. Z dwojga złego wolała te ich sprzeczki, nie takie całkowicie chamskie odzywki, z rodzaju tych, którą właśnie uraczył ją Ioannis. Co za burak, no dokładnie.
Pokręciła głową i wywróciła oczami, nawet nie chciało jej się komentować, chociaż jak to z Clarcią bywało, musiała się przyłożyć, żeby puścić taką uwagę mimo uszu. Jak pokazała ostatnia sytuacja, jej wyrozumiałość miała wyraźnie zaznaczone granice - jankowa sytuacja nie powinna go usprawiedliwiać, o, do takiego właśnie wniosku doszła. Niesmak pozostał, ale miała nadzieję, że krukon nie zniszczył do końca tych resztek dobrego humoru, które gdzieś się jeszcze w gryfonce tliły.
Miło uśmiechała się na widok nowych twarzy, tutaj odpowiedziała na kogoś "cześć", tutaj zmierzyła kogoś nieprzychylnym spojrzeniem (tak, tak chodzi o Kacperka).
Jak dobrze, że Ioannis miał słoneczną i pozytywną wersję siebie! Rany, on to by mógł czasem brać przykład z tego Petrosa, z którym Clarcia od razu na przywitanie się przytuliła.
- O, a wiesz, znalazłam wczoraj taką książkę (czyt. ukradłam z zakazanego działu, ups), myślę, że ci się spodoba, bo... - i tutaj miała zamiar pół godziny rozwodzić się nad niewątpliwymi zaletami owej lektury, ale miła pogawędka została brutalnie przerwana przez brata Petrosa i jego kolegę. Rewelacja, zaczęło się cudownie, skończy się jeszcze lepiej. Ugh, mogła jednak udać, że się ciężko rozchorowała i zrzucić obowiązek zorganizowania tej katastrofy na kogoś innego. Mądry czarodziej po szkodzie.
I w sumie to by się pewnie tylko przyglądała (co taki metr sześćdziesiąt Clari mógł poradzić?), ale doszła do wniosku, że nie, nie pozwoli, by przez Janka znów się coś zjebało. Ostatnio to w ogóle często dochodziła do tych wniosków...
Dlatego zostawiła na chwilę Petrosa i książkę, którą zamierzała mu polecić, po czym poleciała za tym krukonem rozdzielać Keitha i Ioannisa.
Kiedy super super bohater, którego nie znała, zajął się odciąganiem Keitha, Clara przyklęknęła przy Janku. Zaklęcie, którym dostał chyba wyglądało na mocne... hehe. Co prawda, obawiała się, że może dostać od wściekłego Gavrilidisa suwakiem od kurtki (WSZYSCY WIEMY, ŻE TO BOLI), ale zaryzykowała.
- Żyjesz, czy właśnie uczyniłeś moje życie bardziej znośnym? - zapytała z nadzieją, ale tak naprawdę widok powalonego na ziemię Janka gdzieś tam ją zakuł. Gdzieś głęboko, bardzo nawet, ale jednak!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Thessaloniki, Grecja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 536
  Liczba postów : 528
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3237-ioannis-gavrilidis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3239-kalimera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3238-ioannisowa-poczta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7189-ioannis-gavrilidis




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Nie Mar 17 2013, 21:21

Dobra, tego to się nie spodziewał, naprawdę. Spodziewał się raczej jakiejś ostrej kłótni, wyzwisk, bądź czegoś podobnego. Ale Keith zaskoczył go po raz kolejny w swoim życiu. Nie miał szans na reakcję, kiedy expulso pomknęło w jego kierunku. Nim się obejrzał, a runął na ziemię parę metrów dalej. Nie dość, że bolały go plecy włącznie z tyłkiem, to jeszcze czuł pulsującą głowę, którą na moment zamroczyło. Potrząsnął nią, by ją unieść i zorientować się, co się w zasadzie stało, ale wtedy już Everett był przy nim i patrzył się dziwnie w jego oczy. Co do...
Oczywistym było, iż nie mógł się przeciwstawić legilimencji. Nie posiadał takich zdolności, choć oczywiście próbował się bronić przed tym, co miało się wydarzyć. Jego umysł był tak naprawdę jak otwarta biblioteka pełna ksiąg zakazanych - wchodzisz i bierzesz co ci się żywnie podoba. A cóż takiego wziął młodszy krukon?
Zabrał mu wspomnienia o Mii, kiedy bawili się jako dzieci na plaży w Santorini. Kiedy spotkali się w Hogwarcie i ledwo o sobie pamiętali. Co jednak doprowadziło ich do przyjaźni, a potem do klasy, gdzie spędzili upojne chwile. Widział też ich w pokoju wspólnym po jednym z bali, kiedy postanowili, że będą razem. Widział ich wzloty, ich kłótnie o Martello, nieprzespane noce Ioannisa, próbującego się uczyć, ale któremu to nie wychodziło.
Ale nie tylko to widział. Dokopał się też do wspomnień na temat samego Keitha. Do początków ich przyjaźni, wspólnej nauki, wypadów do Hogsmeade. Zobaczył oczami Gavrilidisa, że ten po pewnym czasie inaczej na niego patrzył. Coraz więcej dwuznacznych, niby przypadkowych muśnięć ręki, rozmów. Obserwował jak się całują po pamiętnej bójce i że prefekt długo o tym potem rozmyślał. Widział quidditcha, gdzie chciał się do niego zbliżyć, ale nie potrafił, a w efekcie robił mu tylko na złość.
Aż w końcu zobaczył desperacką ucieczkę Greka na cztery miesiące, kiedy to opiekował się hipokampusami w Grecji, ale wciąż romyślał o dwójce młodszych krukonów, których mimo szczerych chęci nie potrafił zapomnieć. I że ostatecznie z tego powodu wrócił do Hogwartu.
Może gdyby trwało to dłużej, zobaczyłby więcej i dokładniej, ale nie mógł. Stracił kontakt wzrokowy z Ioannisem, ponieważ pojawił się Cedric, który bohatersko chwyciłgo za fraki. Leżący Gavrilidis jedynie zdołał go odepchnąć, tak, iż Keith leżał teraz przed nim na trawie. Patrzył się na niego niedowierzająco i z przestrachem: cóż takiego mógł widzieć w jego głowie?
- Niestety żyję - rzucił w kierunku Clary, o dziwo bardzo miło. Nie wiadomo, czy to była kwestia tego, iż był w ciężkim szoku, czy o to, że ujęło go to, iż Hepburn się zdawała o niego martwić, choć nigdy by się do tego nie przyznała. Jednak wciąż leżał na ziemi i nie potrafił się ruszyć.
Na Merlina, co oni narobili? Do czego się posunęli? Żeby grzebać sobie w umysłach? Student poczuł się teraz, jakby został ogołocony z wszelkich prywatnych tajemnic i sekretów. To było okropne uczucie. Chyba nigdy nie czuł się tak źle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Bibury, Anglia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 253
Dodatkowo : jasnowidztwo, obrońca
  Liczba postów : 358
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5046-ursula-litwin?highlight=Ursula+Ulyssa+Litwin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8981-majteczki-w-kropeczki-lohohoho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5052-ursula-litwin?highlight=Ursula+Ulyssa+Litwin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7214-ursula-ulyssa-litwin#204550




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Nie Mar 17 2013, 21:40

Spuściła pokojowo broń, widząc, że jej przyjaciółka potraktowała komendę bardzo dosłownie. Ojej...
- Przepraszam! – pisnęła, widząc jak orzeszki gruchnęły bezpowrotnie na ziemię. Co za różnica czy Laik faktycznie był na nią zły, czy nie, skoro orzeszki przepadły z Ulkowej winy? Dobrze, że Ulce zabrakło czasu, bo byłaby gotowa wymyślać przeróżne sposoby odpokutowania Laikowi tej druzgocącej straty. To w końcu tak samo okropne przewinienie, jak gdyby Laik wytrącił Uli z rąk... miód! Na szczęście zaraz Laik napadł na Ulyssę uściskiem, który ta odwzajemniła, żeby dać upust swoim niekończącym się przypływom uczuć. Oj, bo się zasłodzi.
Wtedy mądre Ulkowe oko spostrzegło, że Howett widzi coś, czego nie widzi ona, więc zaraz pognała za Laikowym spojrzeniem. Drgnęła ze zgrozą, widząc co się dzieje. Słodka Helgo, przecież przemoc to najgorsze rozwiązanie jakie można sobie wyobrazić i trzeba coś natychmiast coś zrobić, zanim ktokolwiek zacznie żałować! A nikt nie próbuje interweniować! Może i Puchonka nie wiedziała o co chodzi i widziała tylko dwóch chłopaków, którzy się biją/czytają sobie w myślach/wróżą z oczu/odprawiają tajemniczy rytuał... ale wyglądało to niebezpiecznie. Przynajmniej na tyle, że jej uwagi nie zdołały rozproszyć kuszące orzeszki!
- Laiku, trzeba ich rozdzielić! – oznajmiła walecznie, ale ledwo zdążyła machnąć warkoczami, w zgrabnym obrocie, kiedy ktoś już ją uprzedził. Przystanęła i cofnęła się do Puchonki, nieco uspokojona, wciąż obserwując sytuację. Nawet napełniła sobie rękę garstką Laikowych orzeszków.
- A o co właściwie chodziło? – spytała nachylając się do Howett, licząc, że ona jako ta dłużej obserwująca, zdołała zajarzyć coś więcej. A właściwie cokolwiek, bo Ulka raczej nic nie ogarniała.
- Jakaś grubsza afera?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Leicester
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 270
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 300
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3795-keith-everett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3796-grube-relacje-chudego-keitha#113770
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3797-keith-everett




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Nie Mar 17 2013, 22:03

Wszystko, co teraz robił, wykonywał z jakimś dziwnym zdecydowaniem. I chociaż ktoś tu wspomniał, że brak im było Ślizgońskiej finezji w biciu się, to Everett prędzej rzekłby, że Ślizgonśkiego prostactwa, bo Ci raczej przechodzili szybko do rękoczynów, a już na pewno nie odwoływali się do takich wyrafinowanych metod jak legilimencja! No ale wróćmy do akcji. Keith działał jakby od dawna planował, że własnie tak postąpi. Nawet przez chwilę nie zawahał się przed wejściem do Ioannisowej głowy. W jakiś sposób czuł, że może to jest potrzebne? Trudno powiedzieć, sam zapewne potrzebował czasu by zrozumieć co tu właściwie się wydarzyło. Tymczasem jednak wpadł do Gavrilidisowych myśli, lawirując między kolejnymi scenami. Pierwsza była Mia. Widział jak się poznali, jak później przebiegała ich znajomość, a co ważniejsze, mógł spojrzeć na to, co jest między nimi obecnie. Widział, że mu na niej zależy, że nie chce jej stracić, mimo tego, że mieli problemy (z tego też nie zdawał sobie sprawy, bo pewnie, po co interesować się jak właściwie żyją przyjaciele, przecież na pewno musieli być szczęśliwsi niż on sam i na pewno było im lepiej). Czuł to wszystko tak dokładnie spacerując między fragmentami wspomnień. Jednak to, co naprawdę najbardziej chciał ujrzeć dotyczyło jego samego (a skądże, wcale nie był egocentryczny). Przegrzebał jego wspomnienia, zmuszając, by na zewnątrz wypłynęły te dotyczące Everetta. Chciał zobaczyć czym to wszystko jest. I tak naprawdę było dokładnie tym samym, co czuł Everett. Wyrosła między nimi idiotyczna bariera, która dogłębnie psuła ich znajomość. Wszystko było nie tak jak być powinno. I widział, że Ioannis także chciał się zbliżyć, że wówczas też nie mógł zapomnieć o tych pocałunkach i, że też gryzło go jak wygląda obecnie ta relacja. Właściwie zobaczył wszystko, na czym mu zależało. Dlatego, gdy nagle ktoś go oderwał, wyciągając tym samym z umysłu Greka, nawet nie oponował. Bezwolnie wylądował na trawie po pchnięciu Ioannisa. Serce kołatało mu jak oszalałe. Nie czuł wyrzutów sumienia, że poszperał mu w głowie, że przerzucił go przez polanę, czuł tylko piekący wstyd, że jest tak głupi, iż pozwolił spieprzyć relacje ze swoim przyjacielem, że wciąż myślał tylko o sobie i że był tak beznadziejnie zazdrosny (chociaż okej, na towarzystwo Mii raczej jeszcze nie miał ochoty!). Podniósł powieki dopiero po chwili, by spojrzeć na Ioannisa tak pełnego niedowierzania.
- Przepraszam - głos mu się wręcz złamał, a proste to słowo ostatecznie wypowiedział praktycznie szeptem. W ogóle nie interesowali go ludzie znajdujący się dookoła. Ktoś coś do niego mówił, ale nie miał pojęcia o co chodzi. Nieprzytomnie skierował wzrok na Cedrica usiłując zrozumieć o co mu chodziło.
- Nic, nie nic - odparł jakoś chaotycznie i szybko zaczął się zbierać z ziemi. Roveno, co on w ogóle tu narobił? Grupa ludzi wpatrywała się w niego i Ioannisa, zapewne mając go za jakiegoś totalnego furiata, który nie potrafi nad sobą panować. Nie, przecież w gruncie rzeczy taki nie był, należał przecież do tych mądrych i bardzo rozsądnych. A jednak, bezsilność wygrała i sprowokowała go do jednego z najprawdopodobniej najżałośniejszych zachowań w swoim życiu. Czuł ogromną potrzebę ucieknięcia stąd, albo najlepiej zniknięcia z powierzchni ziemi. Zerwał się na równe nogi, cofając się, byle stąd jak najszybciej odjeść. Och Roveno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Anglia, Cambridge
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1292
  Liczba postów : 1621
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5219-casper-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9145-nowy-poczatek-jest-koncem-czy-jeszcze-nie#256103
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9144-nowa-sowa#256102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7167-casper-villiers#204308




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Pon Mar 18 2013, 00:00

Ostra akcja się tutaj działa... Na początku cieszył się, że jeszcze nikt nie rzucił się na pomoc i może sobie pooglądać te przedstawienie, ale jak widać długo sielanka nie mogła trwać, bo już ktoś pobiegł. Nawet ta mała Puchoneczka, jak jej tam? Litwin! O mało co nie wyrwała z miejsca i nie chciała tam biec! Ale ktoś ją ubiegł! W sumie taka drobna, to by jeszcze zanikła w gęstwinie ich ciał, kiedy zaczęliby toczyć pojedynek sumo, czy coś... Szkoda dziewczyny, mogła być całkiem ciekawym elementem jego kolekcji, może później się zapozna? Kto go tam wie, co na dziś miał w planach. Wszystko było do zrobienia i doskonale zdawał sobie z tego sprawę.
Dopiero potem doszedł do wniosku, że ktoś do niego mówi i jakoś tak po dziewczęcemu, więc obrócił twarz w kierunku owej istoty i zobaczył Laoise... Całkiem uroczo z jej strony, że postanowiła mu potowarzyszyć... Miał nadzieję, że nie kłócili się ostatnio, bo nie miał dziś ochoty na poważne rozmowy o życiu, które prowadziłyby do dzikich sytuacji, których skutków nawet najwięksi prorocy nie byliby w stanie przewidzieć.
- Cześć Lao. Jak tam? Chcesz utopić marzannę czy któregoś z "walecznych" Krukonów? - Uśmiechnął się do niej wpatrując się w rozwój akcji... Nieźle. Po raz pierwszy stanowił część gapiarnii, a nie był w sercu akcji. Może i by to zmienił wyzywając wszystkich od pedałów i padalców, ale jakby zaczął to niektórzy by zaczęli się otwierać i rzeczywiście by wyszło, że libacje lesbijskie i pedalskie to chleb powszedni dla nich... Cholera jasna... Koniec tej zabawy, gdzie są normalni ludzie? Boże, Boże, Bożenko!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Pon Mar 18 2013, 14:18

Uśmiechnęła się lekko do Urszulkowej, kiedy ta chciała się rzucać na pomoc dla tamtych. Z Laikowego doświadczenia wynikało, że chłopcom dobrze robiło pozbycie się negatywnych emocji właśnie w taki sposób! Dlatego nigdy im tego nie żałowała, a wkraczała do akcji dopiero po kilku minutach, o ile w ogóle. A Ci dopiero zaczęli, a Laila nie wierzyła, aby Hepburn pozwoliła na to, aby trwało to nie wiadomo ile... Chociażby dlatego, że była prefektem! Zresztą nie minęła chwila, a już w tę całą akcję wplątała się kolejna osoba. Hm, kto to? Cedrik? Jakże uroczo. Miło z jego strony, że chciał pomóc, ale znów mieszał się w akcje, która raczej nie zaprocentują dla niego niczym pozytywnym, już ostatnio Obserwator potraktował go w dość brutalny sposób. Może to wszystko dobrze smakuje z wisienką na wierzchołku góry lodowej? Powinna to przemyśleć zanim wymyśli kolejną, cudowną filozofię dla swojego życia. O tak.. Zdecydowanie to był genialny/boski/cudowny/przeboski pomysł. Widocznie tylko Howett była taka mądra, że zmieniała swoje nastawienie do życia co piętnaście minut. Urszulkowa najwidoczniej była przerażona, Laikowa jadła orzeszki i właściwie zastanawiała się, co ma jej powiedzieć. Wreszcie zaryzykowała:
- No to ten, tamten według Obserwatora to prefekt Krukonów... Ten, co tam leży. I podobno ma dziewczynę, ale ta dziewczyna go zdradza z jego największym wrogiem... Tylko, że ten prefekt całował się z tym kolesiem na walentynkach... A ten, co go zaatakował to Keith, ale za bardzo nie wiem o co im poszło... A Cedrik lał się ostatnio z Shiver i chyba znów zaczyna. - Wzruszyła ramionami zastanawiając się czy taki natłok informacji dla Uruszlkowej to nie za dużo. Może powinna jej to porcjować? Fakt faktem czasem wydawało się jej, że lepiej Litwin było oszczędzić rewelacji!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 53
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 80
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5244-coraline-leah-clearwater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5245-coralkowa-kraina
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5246-coralowa-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Pon Mar 18 2013, 19:03

Tam gdzie jest imprezka, tam i jest Coralek ! tak mniej więcej brzmiało jedno z jej motto życiowych. Uwielbiała wszystkiego rodzaju party, czy to czyjeś urodzinki, czy biba w Wielkiej Sali..czy nawet takie wiosenne przyjątko. Na każdym zawsze się pojawiała, przecież było tak wesoło, a ile nowych wspomnień i wrażeń można nabyć..huhu. Dlatego czym prędzej włożyła na siebie jedne ze swych kololowych rurek, luźną bluzkę z nadrukiem ciasteczkowego potwora ( uwielbiała go !) i oczywiście swoje ukochane, schodzone trampki. Na to wszystko nałożyła krótki granatowy płaszczyk, a włosy upięła w luźny kok. Tak o to wystrojona z wesołym uśmiechem na twarzy wybyła z zamku na błonia. Po kilku zmaganiach z mokrą jeszcze od śniegu trawą dotarła w końcu na polankę nad jeziorem..
Pierwszą sceną jaka jej się nasunęła na oczy był Loanniś popapraniś walający się po trawie z jakimś gościem. Tak, kiedyś wymyśliła to przezwisko, dla pana wiecznie niezadowolonego ze wszystkiego i z wiecznie spieprzonym życiem. Fuck, jak ona go nie lubiła. Jak można być ciągle takim, takim..ło, nawet nie mogła znaleźć na to słowa. No ale cóż, jak widać przeżywał właśnie swoje party hard, więc lepiej nie będzie mu w tym przeszkadzać. Uniosła lekko brwi, gdy przechodziła obok nich i ruszyła dalej. Pomachała wesoło do Clarci, która stała niedaleko, następnie przywitała się kolejno z Agą i Cedem, posyłając do nich jeden ze swoich promiennych uśmiechów. Kiedyś w końcu musi się z nimi spotkać..Coralek znajdzie jeszcze dla nich czas ! nie ma innej opcji. Parę metrów dalej ujrzała swoją ukochaną przyjaciółkę Lssie i..Villersa. Nie tym razem Coral, nie tym razem.. pomyślała. Oh, czyżby znowu polował na kolejną zdobycz ? Z resztą co za głupie pytanie..pewnie, że tak. Podeszła do nich nie co wolniej, nawet trochę ostrożnie. Przy nim to wszystko było możliwe..
- Cześć Lao ! - krzyknęła, po czym rzuciła się na nią i porządnie ją wyściskała. Tyle przecież się nie widziały ! Trzeba jak najszybciej to zmienić.
- Cześć Kacperku - powiedziała do chłopaka, a na jej usta wstąpił lekki uśmiech. Nie za bardzo wiedziała czego się po nim spodziewać..interesujący był z niego typ, ale tym razem chyba pozostanie u boku Lao, tak dla..pewności ? hmm, nigdy nic nie wiadomo..


Ostatnio zmieniony przez Coraline Leah Clearwater dnia Pon Mar 18 2013, 20:04, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Bibury, Anglia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 253
Dodatkowo : jasnowidztwo, obrońca
  Liczba postów : 358
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5046-ursula-litwin?highlight=Ursula+Ulyssa+Litwin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8981-majteczki-w-kropeczki-lohohoho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5052-ursula-litwin?highlight=Ursula+Ulyssa+Litwin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7214-ursula-ulyssa-litwin#204550




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Pon Mar 18 2013, 19:28

Obserwowała z kołaczącym serduszkiem dalszą scenę. No co? Zaangażowała się!
Skoro stała na tyle blisko, że widziała co się dzieje, nie zaryzykowała, a coś by się im stało, to nie myślałaby o tym jak duże miałaby szanse na rozwiązanie konfliktu dwóch starszych, większych wyrostków, czy o tym ile osób było w takiej sytuacjo co ona, tylko o tym, że to właśnie jej wina.
Gdy mniej więcej przyjęła do wiadomości, że rozdzieleni żyją, oddychają i nie trzeba jednak wrócić do planu ratowania ich wbrew woli kimkolwiek są, zwróciła się z powrotem w stronę Howett, czekając na wyjaśnienia. To w końcu też dość istotne...
Kiedy padło hasło „Obserwator” Ursula szybko przerzuciła w myślach wszystko co rano przeczytała i faktycznie... nazwisko leżącego na ziemi prefekta w rzeczy samej się tam zaplątało, ale skoro bił się z innym Krukonem, a nie z tym z którym podobno spała jego dziewczyna, ani ze swoją dziewczyną, Ulka nijak nie mogła tego wcześniej skojarzyć. Bo i jak? To wszystko jest takie skomplikowane! A ona jak zwykle była najmniej poinformowana, pyf!
- To o tym coś słyszałam – westchnęła biorąc w kolejny zapas orzeszków, które dziwnie szybko znikały w jej buzi. Mniam, te specjały były jedną z wielu korzyści przyjaźnienia się z Laikową. Skoro nie mogła się dowiedzieć więcej o zdarzeniu sprzed chwili, nie było sensu drążyć tematu. – Może to nic poważnego – mruknęła z troską. To, że w ten sposób ucięła temat może świadczyć, że rzeczywiście nie do końca ogarnęła to co jej Laik tłumaczył, wszak duży natłok informacji plus mała główka, ale to nie to! Po prostu uwaga uległa znudzeniu, w przeciwieństwie do innego, nurtującego ją od niedawna tematu.
- Lubisz pająki, Laiku? – wypaliła nagle, patrząc na Howett z zaciekawieniem – Akromantule? – uściśliła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Irlandia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 167
  Liczba postów : 237
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5050-laoise-mcgeady
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5054-laosie-mcgeady
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5061-poczta-laoise




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Pon Mar 18 2013, 19:49

Obserwowała uważnie zaistniałą scenę. O co też się tym dwóm panom rozchodziło? Kłócili się o dziewczynę? Pracę domową sobie ukradli? Ach! Rozpoznała w prefekcie bohatera ostatnich krążących na wizbooku plotek. Drugiego chłopaka w ogóle nie kojarzyła, więc i tak nie posunęła się do przodu w swoich rozmyślaniach nad powodem kłótni.
Zaśmiała się słysząc pytanie Caspera. Nie żeby była jakąś sadystką, czy coś, ale "topienie Krukona" brzmiało całkiem zabawnie. Ciekawe, czy takie obrzędy przywołałyby tak bardzo wyczekiwaną przez nią wiosnę...
- Hmm... Widowisko z Krukonami byłoby ciekawsze niż, przy topieniu marzanny, ale ja chyba nie będę nikogo dzisiaj topić. - Powiedziała tłumacząc sobie w myślach, że obcych ludzi nie należy tak niz z tąd ni zowąd topić. Co innego taka Ulka, czy Dahlia! Jak tylko zrobi się cieplej będzie musiała je zabrać nad wodę! Spojrzała na jezioro i pomyślała, że w sumie sama chętnie by dzisiaj w nim popływała. Mniejsza z tym, że całe jej ciało już pokrywała gęsia skórka. Było ledwo pięć stopni, a ona sterczała tutaj w krótkich spodenkach! Przywitanie wiosny? Ona czuła już lato!
Czy się ostatnio z Villiersem kłócili? Całkiem możliwe... Nawet jeśli tak, to już dawno to z jej blond główki uleciało. Kto by rozpamiętywał jakieś bezsensowne kłótnie. Lao najwyżej parę dni będzie chodzić naburmuszona i będzie się odgryzać kąśliwymi uwagami, ale zaraz jej wszystko mija.
Nagle coś ciężkiego na nią wpadło. Na Merlina! Wszyscy Puchoni muszą się dusić na powitanie?!
- No cześć Coralik! - Przywitała się i posłała jej wesoły uśmiech. No kto by się spodziewał takiej ilości osób na zwykłym witaniu wiosny!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Polana nad jeziorem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 10Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

 Similar topics

-
» Polana nad jeziorem
» Rozłożyste drzewo nad jeziorem
» Polana w środku lasu
» Chatka nad jeziorem
» Polana

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
jezioro
-