IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Polana nad jeziorem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28824
  Liczba postów : 35619
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Polana nad jeziorem   16/3/2013, 01:14

First topic message reminder :


Polana nad jeziorem

Średniej wielkości polana z której bezpośrednio można dostać się do jeziora - w lecie może zastępować nawet swojego rodzaju plażę! Miłe miejsce pod lasem, w którym uczniowie lubią organizować pikniki, bądź po prostu przesiadywać w cieplejsze dni - nic zresztą dziwnego, miejsce nadaje się do tego idealnie, a widok rozciągającego się jeziora z pewnością sprawia, że chce się tutaj wrócić.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28824
  Liczba postów : 35619
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   2/10/2013, 16:34

Przeciwnik się nie pojawił. Automatycznie awansujesz do kolejnego etapu. Powodzenia.


~Mistrz Q
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Wiek : 37
Skąd : Edynburg, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1286
Dodatkowo : zaklęcia bezróżdżkowe
  Liczba postów : 216
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6209-paul-price#176049
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6219-pp#176148
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6218-growl-sowa-pp#176146
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7697-paul-price




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   7/10/2013, 20:49

Kolejne zajęcia przede mną i w dodatku pogoda taka że nie chciało się wychodzić z zamku. Burza, wiatr, od groma deszczu i innego dziadostwa lecącego z nieba. I chyba nie powinienem tak się wyrażać, zwłaszcza że dziś miałem zamiar wprowadzić na lekcji nowy żywioł, a tylko dwa zostały. Woda i powietrze zostały przerobione, te ostatnie nawet zostawiło ślad na mej ręce, rana goiła się jednak jakoś opornie, i nic nie dawały eliksiry i czary. Magia powietrza działała bezbłędnie. Zakląłem cicho idąc przez sieczący deszcz i ślizgając się po trawie aż w końcu wpadłem na polanę nad jeziorem. Wyciągnąłem różdżkę i jednym ruchem dłoni wycelowałem przed siebie i wyskandowałem zaklęcia.
- Merienda! Aexteriorem! Incendio!
W jednej chwili nad miejscem w którym się znajdował napompowała się powietrzna bariera po której woda deszczowa spływała, wiatr odbijał się tylko od bariery przez co w środku panowała niemal idealna pogoda. Do tego wszystkiego z ziemi wyłoniły się kamienne ławki, tradycyjnie już, ogrzewane wewnętrznym ciepłem które emanowało przez czerwone żyłki na skale. Ławki ustawione zostały w kręgu pośrodku którego zapłonęło ognisko, tradycyjnie już, palące się tylko z użyciem powietrza i ognia. Usiadłem na ławce susząc się o płomienie ogniska i czekając na pierwszych uczniów zmierzających w stronę placu dzisiejszej lekcji. Nie zdziwiło by mnie to jak by nikt nie przybył. Pogoda była niezbyt zachęcająca do biegania po błoniach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 493
Dodatkowo : wilkołactwo
  Liczba postów : 846
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2239-amelia-wotery?highlight=Amelia+Wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2243-amelia-wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5271-sowka-amelii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7243-amelia-wotery




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   13/10/2013, 11:25

Mimo wszystko Amelia zdecydowała się przybyć na lekcję. Częściowo po to, żeby udowodnić samej sobie, że może uczyć się Magii Żywiołów bez robienia innym jakiejkolwiek krzywdy, a częściowo po to, żeby pokazać profesorowi, że bardzo trudno ją do czegoś zniechęcić. Szła wolno w stronę zamku, pod osłoną, którą nauczyła się tworzyć na ostatnich zajęciach. Gdy szła sama, nie bała się jej używać, przecież nie mogła się zderzyć z żadną inną osłoną i zrobić komuś kuku. Doszła do miejsca, w którym zobaczyła profesora.
- Dzień dobry - mruknęła cicho, zdając sobie sprawę, że prawdopodobnie będzie jedyną osobą na dzisiejszych zajęciach i że prawdopodobnie będzie jej trudno przeczekać je gdzieś z boku, bez żadnego udzielania się w lekcji. A mogła zostać w zamku.
Usunęła swoją osłonę przed wiatrem i deszczem, i jednocześnie weszła pod barierę wyczarowaną przez profesora. Usiadła na jednej z ławek, dzisiaj chętnie korzystając z emanującego z niej ciepła oraz ogrzewając ręce nad ogniskiem. Czekała na pojawienie się innych uczniów. Miała nadzieję, że przyjdzie chociaż jedna osoba. Nie chciała siedzieć tutaj sam na sam z profesorem. Pomijając już fakt, że musiałaby być maksymalnie skupiona i odpowiadać na wszystkie pytania, jakie jej zada.. Uważała po prostu, że facet jest dziwny i należy trzymać się od niego jak najdalej, jeśli nie jest się zmuszonym do jego towarzystwa. Nie jest to z pewnością osoba, którą dziewczyna wybrałaby na swojego przyjaciela czy też nawet dobrego znajomego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Wiek : 23
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 50
Dodatkowo : teleportacja, wężoustość
  Liczba postów : 32
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6788-uther-morph
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6790-twoj-bol-to-moja-przyjemnosc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6791-poczta-uthera




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   14/10/2013, 00:45

Przeklęty deszcz, myślał z przekąsem, idąc ponurym, równym krokiem przez polanę. Wiatr dmuchał mu gniewnie w twarz rozwiewając włosy we wszystkie strony, czego doprawdy nie cierpiał. Pomimo płaszcza, szalika oraz rękawiczek, jak i pary ciepłych butów, ziąb przenikał go dogłębnie do samych kości. Był osobą, która po prostu nie znosi zimna. Znacznie bardziej wolałby smażyć się w upale, aniżeli doświadczać chociażby najmniejszego spadku temperatury. Zmarzluch. Oto kim był. Niemniej lubił taką pogodę. O ile obserwował ją zza okna w ciepłym pokoiku z rozpalonym kominkiem. Wówczas mógłby długimi minutami patrzeć jak krople deszczu uderzają głucho o szybę.
Idąc omal się nie poślizgnął. Wymamrotał nieme przekleństwo i prychnąwszy przyśpieszył. Dostrzegł profesora siedzącego tuż przy ognisku. Towarzyszyła mu jakaś uczennica. Tłoków nie było. I dobrze. Im mniej osób, tym lepiej. Zbliżając się widział dokładnie, jak w pewnym miejscu, naokoło profesora i kamiennych ław, krople deszczu spływają niby po niewidzialnej szybie, zaś wiatr bezskutecznie z gwizdem próbuje przeforsować magiczną przeszkodę. Bariera. Wszedł w nią, znajdując się jakby w zupełnie oderwanej części świata. Wyciętej z rzeczywistości.
Odetchnął, teatralnie przeczesując palcami wilgotne włosy.
- Dzień dobry, panie profesorze - zwrócił się do nauczyciela skinąwszy z szacunkiem głową. Wybrał wolną ławkę i usiadł na niej.  Na dziewczynę nawet nie spojrzał. Po prostu minął ją niczym cień. Zająwszy miejsce wyciągnął ręce w stronę ognia i skupił wzrok na tańczących płomieniach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Lille
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 312
Dodatkowo : legimilencja & oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 302
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6535-gabriel-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6536-show-off#183243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6537-moxie#183261




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   15/10/2013, 08:49

Oh tak, piękna pogoda czy mogło być wspanialej? Gabriel był w tak świetnym nastroju, że postanowił pójść na lekcję. No dobra od czasu przyłączenia się do drużyny pierścienia (hehe) chodził na zajęcia regularnie, ale tym razem szedł z większym entuzjazmem/. Nie tylko dzisiaj z samego rana zobaczył pewnego puchona na skraju załamania nerwowego co była przyczyną Gabriela o czym puchon nie miał pojęcia, lecz co ważniejszy była wspaniała pogoda! Deszcz, burza, to jest to, co on kochał co mógł podziwiać godzinami, dniami, latami.
Tak, więc Gabriel ubrał się stosownie, bo wszak szedł na lekcje nie na spacerek, zabrał ze sobą różdżkę i wyszedł z ciepłego zamku na burzową wichurę. On chyba jako jedyny w takiej pogodzie nie tylko wychodził z zamku na własne życzenie, lecz czynił to z uśmiechem na ustach.
Kiedy doszedł do miejsca, gdzie miała odbywać się lekcja z rozczarowaniem odkrył, iż nauczyciel stworzył magiczną barierę, która miała ich chronić przed pogodą. No cóż nie zawsze można mieć wszystko, a to wielka szkoda.
- Dobry. – Powiedział uśmiechając się i siadając obok Amelii. Z całą pewnością nie spodziewała się go ujrzeć na lekcji zresztą czy ktokolwiek się spodziewał? – Co to za nieciekawa mina? – Zapytał nawet nie starając się o szept wszak lekcja się jeszcze nie rozpoczęła prawda? A, gdy już się rozpocznie to będzie bardzo cicho obiecuję! Chociaż biorąc pod uwagę frekwencje ich dzisiejszej lekcji to profesor nie miał zbyt wielkiego wyboru, jeśli chodzi o wybór uczniów przepytania miejmy tylko nadzieje, że nie zdał jakieś pracy domowej, bo Gabriel bardzo sumiennie i odpowiedzialnie jej nie odrobił. Ups wpadka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 493
Dodatkowo : wilkołactwo
  Liczba postów : 846
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2239-amelia-wotery?highlight=Amelia+Wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2243-amelia-wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5271-sowka-amelii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7243-amelia-wotery




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   15/10/2013, 14:34

Niedługo po niej przyszedł jakiś Ślizgon, którego zignorowała, nie spoglądając nawet w jego stronę. Jednak gdy zajął miejsce, przyjrzała mu się uważniej. Wyglądał.. dość dobrze. Kolor włosów i ich długość idealnie pasowała do rysów jego twarzy.. ale zaraz, zaraz, czyżby miał jedno oko innego koloru i drugie innego? Nie dane było jej się dłużej nad tym zastanawiać, ponieważ nagle pojawił się.. nie kto inny jak Gabriel. Parsknęła cichym śmiechem, widząc chłopaka na jakichkolwiek zajęciach. Czy to jakieś święto, które przegapiła? Niemożliwe. Przecież on zwyczajnie nie chodzi na lekcje.. Zastanawiała się przez chwilę czy wie w ogóle, na jaką lekcje trafił, jednak po chwili zrezygnowała z dalszych rozmyślań.
- Cześć wesołku - rzuciła błyskotliwie, przesuwając się odrobinę by zrobić dla niego miejsce. No proszę, nie spodziewała się, że ktoś jeszcze dołączy do ich grona, a co dopiero, że będzie to Gabriel. Została więc uratowana przed pożarciem przez nauczyciela, który z pewnością nie zapomniał jej ostatniego "udanego" zaklęcia. Ciekawe czy zostały mu blizny? - Wyjaśnię Ci.. innym razem - miała nadzieję, że zrozumiał i że domyśli się, chociaż częściowo, o co chodzi dziewczynie. Skoro nie chce o tym mówić na lekcji, to chyba logiczne, że jest to związane właśnie z tym przedmiotem, prawda?
- Tak właściwie, jak to się stało, że trafiłeś na tą lekcje? - uniosła lekko brew, nie musząc udawać zaskoczenia. Naprawdę była szczerze zdziwiona pojawieniem się tutaj akurat tego Ślizgona. Kiedy ostatnio ze sobą rozmawiali, nie było nawet mowy o tym, żeby wybrał się na jakąkolwiek lekcje. - Chciałeś być moim wybawcom? - rzuciła jak najciszej w stronę Gabriela, coby ten drugi Ślizgon nie zrozumiał ani słowa. Profesorem nie przejmowała się kompletnie. Ten człowiek był dla niej jedną wielką zagadką. Przed każdą lekcją odcinał się od uczniów, zamykał w swoim świecie i był cały czas.. nieobecny? To chyba dobre słowo. Westchnęła ciężko, żałując, że siedzą tutaj, na tej lekcji, zamiast pójść na jakiś spacer. W strugach deszczu? Żaden problem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Wiek : 37
Skąd : Edynburg, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1286
Dodatkowo : zaklęcia bezróżdżkowe
  Liczba postów : 216
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6209-paul-price#176049
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6219-pp#176148
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6218-growl-sowa-pp#176146
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7697-paul-price




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   15/10/2013, 20:23

Trzy osoby... Westchnąłem tylko widząc jak się rozsiadają po czym sam usiałem dość swobodnie na ławce. Zlustrowałem ich wzrokiem. Taaak... Pannę Wotery znałem, można powiedzieć, dość dobrze. Frekwencja, dobre wyniki w pracy na lekcji. Do tego przygoda z ostatniej lekcji. Wiedziałem że jest przez to lekko zbita. Ale cóż, każdemu może się przydarzyć taka sprawa. Gabriela widziałem na swoich lekcjach dość mało, co nie znaczyło że chłopak nie jest ciekawy. Przyszedł dziś, co znaczyło że chciał przyjść a nie ktoś go zmusił. Bo pogoda na pewno nie zmuszała do przyjścia. No i trzecia persona. Osoba którą widziałem pierwszy raz na moich zajęciach a i na korytarzach chłopak zdawał się nie być rzucającą się w oczy osobą. Nabrałem w płuca powietrza i próbując zignorować szalejący wiatr i deszcz uśmiechnąłem się delikatnie.
- I tak nie spodziewałem się tłumów. Pogoda niezbyt zachęcająca do wychodzenia z łóżka, nie mówiąc już o opuszczaniu zamku. Ale skoro już jesteście, pomęczymy się trochę. A może i trochę bardziej.
Powiedziałem wstając na równe nogi i wpatrując się w każdego przez krótką chwilę.
- Ale zanim zaczniemy lekcję. Widzę osobę która jest tutaj pierwszy raz. Takim niepisanym prawem jest przedstawienie mi Twojej wiedzy na temat żywiołów oraz tego czego spodziewasz się tutaj nauczyć i tak dalej. Każdy to przeszedł.
Skończyłem mówić kierując swoje ostatnie słowa do siedzącego w pewnej odległości od pozostałej dwójki Pana Morpha. Jak zwykle ciekawiło mnie nastawienie tego gościa do lekcji. Dodatkowo chciałem dowiedzieć się czy jest tutaj przez przypadek czy może przyszedł bo sam chciał. Wiele pytań, mało odpowiedzi. A pogoda nadal nie rozpieszczała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Lille
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 312
Dodatkowo : legimilencja & oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 302
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6535-gabriel-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6536-show-off#183243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6537-moxie#183261




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   15/10/2013, 21:09

Gabriel siedział spokojnie powstrzymując u siebie wybuch śmiechu jaki powodowała u niego Amelia mimo wszystko pozostawał twardy.
- Jest tak piękna pogoda czemu mam nie być szczęśliwy? – Odpowiedział zgodnie z prawdą, bo to nie jego wina, że on uwielbiał takie pogody zwłaszcza jak jest burza a niebo robi się w, tedy naprawdę ciemne wręcz czarne. W, tedy naprawdę bywało pięknie! Chłopak nie skomentował jej zakłopotania, gdyż pośrednio domyślił się, o co chodzi, ale cóż nie każdy był jak on, bo on, by się czymś takim nie przejmował wszak są tutaj po, to by się uczyć, a nie każdy jest idealnym uczniem, który nie popełnia błędów prawda? Nawet, jeśli jest się Krukonem, którzy są uważani za tych idealnych we wszystkim.
- Zgubiłem się. – Powiedział żartobliwie co nie było prawdą. Przyszedł na lekcje całkowicie świadomy, bo miał spory materiał do nadrobienia i chciał go nadrobić zwłaszcza, jeśli chodzi o magię żywiołów, bo od czasu zdobycia pewnego miecza bardziej się zainteresował tą dziedziną magii. – Oczywiście, że tak, chociaż miałem nadzieje, że ten etap mamy już za sobą. – Stwierdził, gdy nagle profesor postanowił rozpocząć swoją lekcję. Naprawdę tylko trzy osoby? Z czego jedna to albo czysty przypadek albo świeży uczeń druga to Amelia a trzecia to Gabriel, który od niedawna zaczął pojawiać się regularnie na zajęciach. Jak widać profesor ma przed sobą ciężki kawałek chleba a pogoda faktycznie nie daje powodów do poprawienia nastroju.
W między czasie Gabriel zastanawiał się, czy też przez coś takiego przechodził, to znaczy te całe pytania i odpowiedzi oraz baczny wzrok profesora. Badający, czujny wręcz drapieżny niczym wzrok orła, który znalazł gdzieś na ziemi swą ofiarę swego węża, którego zaraz pożre… Ale ja mam dziś mroczne wizje. No nic to chyba przez tą pogodę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Wiek : 23
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 50
Dodatkowo : teleportacja, wężoustość
  Liczba postów : 32
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6788-uther-morph
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6790-twoj-bol-to-moja-przyjemnosc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6791-poczta-uthera




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   15/10/2013, 21:37

Przedstawić swoją wiedzę? Hmpf, może być, pomyślał wstając. Otrzepał jesionkę i poprawił ją to tu, to tam, gdzie nieco się pogniotła oraz wystrzępiła. Zdecydowanym ruchem wyprostował materiał, następnie upewniając się, że jego muszka nie jest przekrzywiona. Wszystko musiało być idealnie symetryczne. Każdy szczegół miał do odegrania swoją rolę.
- Uther Morph - przedstawił się zachowując pogodny wyraz na twarzy, skinąwszy głową pierw do profesora, a następnie do dwójki uczniów - Odpowiadając na pierwsze pytanie. Żywioły są elementami budującymi. To pojęcie z pogranicza filozofii, nauki oraz metafizyki, a także naturalnie magii. Nie istnieje jedna definicja żywiołu. W europejskim kręgu kulturowym, do którego wszyscy należymy, wyróżnia się cztery podstawowe: ogień, wodę, powietrze i ziemię, jednak w Azji wyróżnia się pięć żywiołów. Przez stulecia wiedza o nich była zgłębiana zarówno przez nas, czarodziei, jak i mugoli, choć ich poglądy na te sprawy są czysto naukowe. Swoją drogą, fascynujące, doprawdy.

Odchrząknął. Nieco odbiegł od tematu. Niestety tak to już jest, kiedy ma się dużo do powiedzenia, a niewiele jest wystarczająco błyskotliwych jednostek, by wysłuchały i zrozumiały.

- Żywioły stanowią symbole. Popularna teoria głosi jakoby odzwierciedlały one duszę i jej emocje. Tak więc: ogień to żywioł życia. Energii. Siły i potęgi. To pierwiastek zdobywcy. Króla. Słońca. Władzy. Boga. Jest trudny do kontrolowania. Wybuchowy. Posiada...ostry temperament, że się tak wyrażę - Pozwolił sobie na delikatny uśmiech i nieprzerwanie kontynuował - Woda to źródło życia. Podobnie jak i ogień, ale w tym przypadku żywioł ten jest opiekuńczy. Delikatny. Kojący. Ma on za zadanie chronić, leczyć i uzdrawiać. Także według pewnych poglądów woda to cykl reinkarnacji. Ciągłej przemiany. Życia po życiu. Nieskończoności. Powietrze zaś to sfera nadprzyrodzona. Powietrze to umysł, wyzwolenie z okowów przyziemnego życia. To coś nieosiągalnego. Ponad naszymi możliwościami. Powietrze to wolność, swoboda. Ziemia natomiast to trwałość, niezmienność, wytrzymałość. Zaklęcia bazujące na tym żywiole posiadają w większości defensywne zastosowania. Ziemia to też śmierć, bo w niej grzebiemy ciała.
Umilkł zastanawiając się czy odpowiedział satysfakcjonując. Pytanie profesora było bardzo ogólnikowe i niesprecyzowane. Może powiedzieć znacznie więcej na ten temat, jednak potrzebuje precyzyjnych pytań. Wiedza jako sama w sobie to pojęcie bez granic.
Przygryzł lekko dolną wargę.
- To chyba wszystko - rzekł nieco zmieszany - Oczywiście jeżeli nie zaspokoiłem pańskiej ciekawości, proszę spytać. Mogę powiedzieć znacznie więcej, ale potrzebuję konkretnych pytań. Z całym szacunkiem, ale to pytanie jest ogólnikowe. Nie w sposób przedstawić wiedzy o żywiołach bez precyzowania, ponieważ wiedza ta ma różne formy. Filozoficzną, magiczną, duchową, mistyczną i tak dalej, i tak dalej. Natomiast odnośnie pańskiego drugiego pytania, profesorze. Zamierzam nauczyć się na tych zajęciach kreować żywioły. Tak jak one tworzą świat, tak ja chce nimi kreować własny. Naginać je do swej woli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 493
Dodatkowo : wilkołactwo
  Liczba postów : 846
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2239-amelia-wotery?highlight=Amelia+Wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2243-amelia-wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5271-sowka-amelii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7243-amelia-wotery




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   16/10/2013, 14:32

Gdy profesor wreszcie przemówił, co było dla niej dość dziwne, zerknęła tylko na Gabriela, posyłając mu wesoły uśmiech. O ile prościej było siedzieć sobie z nim na lekcji! Oczywiście nie miała zamiaru mu tego powiedzieć, przecież nie będzie mówić, że cieszy się z jego obecności, to ckliwe i żałosne, prawda? Przeniosła wzrok z profesora na Ślizgona, zastanawiając się jakiej udzieli odpowiedzi.
- Ten etap będzie trwał cały czas, musisz się wykazać - szepnęła w stronę Gabriela, czekając na wypowiedź ich super nowego kolegi, który nie miał zamiaru odezwać się do nich słowem. Trudno, o jednego znajomego w życiu mniej, jej serce na tym nie ucierpi. Przekrzywiła głowę, czekając na jego odpowiedź. Jednocześnie położyła swoją rękę na kolanie Gabriela. Chyba może, skoro razem mieszkają, prawda? Nie spojrzała nawet na niego, dalej zastanawiając się, co wymyśli Ślizgon.
Gdy skończył swoją wypowiedź, Amelia otworzyła szeroko oczy. Dobry jest - przyznała w myślach, uśmiechając się lekko. Widać, że przyszedł tu po tą samą rzecz, co Amelia. Nie chciał tylko zaliczyć przedmiotu, a naprawdę nauczyć się kontrolować żywioły. Dziewczynie od zawsze się to podobało. Często gdy widziała kogoś, kto "bawił" się żywiołami, chciała nauczyć się tego co on. Jej ojciec bardzo dobrze władał wszystkimi czterema, co także spotęgowało jej chęć dorównania mu. Nie wiedziała, co odpowie mu teraz nauczyciel, z pewnością był tak samo zaskoczony jego wiedzą, co ona. To znaczy, żeby było jasne, dziewczyna nie uważała się za nie wiadomo jakiego orła z Magii Żywiołów, jednak jako takie pojęcie miała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Wiek : 37
Skąd : Edynburg, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1286
Dodatkowo : zaklęcia bezróżdżkowe
  Liczba postów : 216
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6209-paul-price#176049
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6219-pp#176148
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6218-growl-sowa-pp#176146
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7697-paul-price




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   16/10/2013, 21:09

W miarę jak ślizgon wypowiadał coraz więcej słów na mej twarzy pojawiał się dziwny uśmiech. Coś z pogranicza podziwu i zainteresowania zmieszanego z politowaniem. Gdy chłopak skończył mówić wypuściłem z ust powietrze i uśmiechnąłem się wpatrując się w jego sylwetkę.
- Ciekawe... Albo mamy tutaj kogoś kto wie o tym co mówi i przeczytał trochę o żywiołach, czyli mówiąc krótko, przygotował się do zajęć. Albo mamy tutaj człowieka który lubi popisywać się swoją wiedzą doprowadzając innych do pytań typu :"czy ja nie jestem idiotą?"
Powiedziałem wskazując ręką aby chłopak usiadł.
- Oczywiście Pana wypowiedz jak najbardziej mnie usatysfakcjonowała. Jednak na przyszłość. Nie lubię takiego naukowego tonu. Wolę rozmowę w której stosuje się mniej opisu, więcej konkretów. To tak na przyszłość. I jeszcze jedno pytanie. Klasa poznała kilka zaklęć, w sumie dwa. Jednak przychodziły one im z trudem. Czy Pan opanował może jakieś zaklęcia z kręgu magii żywiołów?
Zapytałem ciekawy czy i w tej kwestii chłopak okaże się "prymusem". Odpowiadał jak by trzymał w ręku jakąś encyklopedię albo inną księgę pełną mądrych formułek i ciekawych informacji. Szkoda że te zajęcia nie były teoretyczne. Za swoją wypowiedz mógł otrzymać kilka punktów, zresztą, i tak miał je otrzymać. Spojrzałem na pozostałą dwójkę uczniów dając im znać że zaraz zaczniemy lekcję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Wiek : 23
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 50
Dodatkowo : teleportacja, wężoustość
  Liczba postów : 32
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6788-uther-morph
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6790-twoj-bol-to-moja-przyjemnosc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6791-poczta-uthera




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   16/10/2013, 23:41

Spiął brwi wbijając uważne spojrzenie w twarz nauczyciela. Poruszył nerwowo palcami u lewej dłoni. Popisywać się? Pokazując swoją wiedzę znaczy popisywać się? Chyba w istocie większość profesorów uważała uczniów tej szkoły za matołów, którzy jedyne co robią to chleją wódę, ćpają, dupczą, a całą wiedzę jaką posiadają wynoszą z nudnych wykładów, prowadzonych często przez równie nudnych wykładowców. Pewnie duża część studentów nigdy w życiu nie kupiła żadnej książki dla zgłębiania jej w celu zdobycia wiedzy jako sukcesu i celu samej w sobie. Cóż, on nie zaliczał się do tej grupy.  Sposobem mowy, opanowaniem, wiedzą i zdolnościami przewyższał tę zgraję kretynów pod każdym względem. Był po prostu lepszy.

- Wiedzą się jedynie można dzielić, profesorze - odpowiedział spokojnym tonem. Chłodnym, pozbawionym jakichkolwiek emocji. Niczym maszyna. Wzrokiem obserwował uważnie twarz mężczyzny - Nie można się nią popisywać. Gdyby tak było, to zawód nauczyciela byłby jednym wielkim popisem. Wiedza trzymana tylko dla siebie traci na znaczeniu. Wiedzę należy rozprzestrzeniać

Uwagę odnośnie sposobu przedstawiania wiedzy puścił mimo uszu. Teroia to podstawa praktyki. Nie można czegoś zbudować nie wiedząć jak. Można tłuc młotkiem i parę godzin, a niczego się nie stworzy. Podobnie było z magią. Z pewnego punktu widzenia.

- Owszem, znam parę zaklęć, które operują żywiołami - wyjął płynnym ruchem różdżkę spod jesionki - Jednym z nich jest zaklęcie Firestorm tworzące pierścień ognia wokół czarującego. Ogień, żywioł. Czy mam zademonstrować?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Lille
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 312
Dodatkowo : legimilencja & oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 302
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6535-gabriel-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6536-show-off#183243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6537-moxie#183261




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   17/10/2013, 09:23

Gabriel wysłuchał „kolegę” z jednego domu w ciszy i spokoju, chociaż przynajmniej z dziesięć razy miał ochotę mu przerwać i nazwać go idiotą to mimo wszystko pozostał niewzruszony z lekkim, tajemniczym uśmiechem na ustach.
- Pytanie co ja będę z tego mieć? – Szepnął do jej ucha. Nie, żeby krytykował wypowiedź chłopaka, bo jasne, że wszystko można było interpretować na swój własny sposób a jego wypowiedź była logiczna, składna i ciekawa, bo przecież się nie nudził! Ale mimo wszystko tak bardzo odbiegająca od prawdy, że to niemalże bolało! No, bo sami popatrzcie na żywioły, które otaczają nasz świat i powiedzie mi ze któryś z nich jest bezpieczny tak jak to przedstawił chłopak. Woda i bezpieczeństwo? No jakoś Gabriel tego nie widział.
Chłopak spojrzał się sceptycznie na Amelie jednak nie odezwał się ani słowem teraz ani słowem też na to, że położyła swą dłoń na jego kolanie, chociaż najchętniej, to by ją przytulił i poszedł z nią na spacer, by kroplą deszczu namalować jej świat. No cóż poradzić ze przy niej budził się w, nim romantyk, przyjaciel i, kto wie, co jeszcze?
Nikt mu nie dorównuje i jest po prostu lepszy od innych? A powiadają, że to Gabriel jest egocentrykiem! Tak czy inaczej, to, jak wyzwanie a nikt, kto ma, chociaż trochę rozsądku nie chce rywalizować i mieć wroga w Gabrielu to się zawsze źle kończy taki jest łańcuch pokarmowy słabsi są pod silniejszymi a Gabriel jest na samym szczycie takie jest prawo natury i nie zmienisz tego. Jakoś nie zrobiło na, nim wrażenie wyuczenia się książki na pamięć i mówienie co popadnie nie rozumiejąc, chociaż połowy, ale w sumie chłopak nie miał prawa do narzekań wszak dzięki temu nauczyciel skupił swą uwagę na, nim a Gabriela i Amelia zostawił w spokoju, więc było w porządku. Chwila czy on rzucał otwarte wyzwanie profesorowi? Oj, to nie był dobry pomysł, bo co prawda Gabriel nie znał profesora zbyt dobrze tyle co z lekcji zebrań drużyny pierścienia i prywatnych lekcji tak przypuszczał, że profesor ma bardzo ostre kły, w których czai się śmiertelny jad. Ale może to tylko pozory?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 493
Dodatkowo : wilkołactwo
  Liczba postów : 846
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2239-amelia-wotery?highlight=Amelia+Wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2243-amelia-wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5271-sowka-amelii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7243-amelia-wotery




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   17/10/2013, 16:39

Bardzo dobrze, że Gabriel powstrzymał się przed jakimkolwiek komentarzem. Nie miała zamiaru później odwiedzać go w Skrzydle Szpitalnym albo tłumaczyć się za niego przed profesorem. Wydawało jej się, że Ślizgon, którego nie znała jest równie zadziorny i bezczelny jak Gabriel, ich potyczki mogłyby się źle skończyć. Westchnęła ciężko, zastanawiając się jak to by wyglądało, gdy z zamyślenia wyrwał ją głos profesora.
Wysłuchała z uwagą jego wypowiedzi, później grzecznie przeniosła wzrok na nowego "kolegę", udając zainteresowanie. Nie jej wina, że wiedziała to wszystko o czym powiedział chłopak. Zdziwiła się jednak, że Price jest do niego tak wrogo nastawiony. Przecież odpowiedział idealnie na jego pytanie, dysponował dużą wiedzą, o co więc chodziło? Może o fakt, że chłopak był niesamowicie arogancki? Trudno, nie jej sprawa. Zastanawiała się czy profesor pozwoli chłopakowi czarować. Jeśli tak i jeśli faktycznie opanował to zaklęcie, będzie pod ogromnym wrażeniem. Z zamyślenia wyrwał ją głos Gabriela. Czas wrócić na ziemię.
- Możemy się nad tym zastanowić po powrocie do domu - odszepnęła do niego, starając się zrobić to bardzo cicho i dyskretnie. Nie miała najmniejszego zamiaru przeszkadzać nauczycielowi w prowadzeniu lekcji. W końcu to nie jej wina, że Gabriel tak na nią działał, prawda? Nie mogła się mu oprzeć i bardzo chciałaby teraz znaleźć się w innym miejscu, bez Ślizgona i profesora, żeby mogli pobyć trochę sami. Zatopiła się w marzeniach, nie zwracając już kompletnie uwagi na rzeczywistość. Miała nadzieję, że jeśli profesor coś do niej powie, usłyszy i będzie w stanie odpowiedzieć na pytanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Wiek : 37
Skąd : Edynburg, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1286
Dodatkowo : zaklęcia bezróżdżkowe
  Liczba postów : 216
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6209-paul-price#176049
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6219-pp#176148
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6218-growl-sowa-pp#176146
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7697-paul-price




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   17/10/2013, 19:29

- Wiedza przysługuje każdemu. Mądrość przysługuje tym który na nią zasłużyli i do niej dojrzali.
Uciąłem by nie wdawać się w jakąś głupią sprzeczkę z uczniem. Fakt że podchodził do swoich słów niezwykle serio i bronił swojego działało tylko na jego korzyść. Można powiedzieć że ta mała prowokacja trochę dała Price'owi do myślenia, jeśli chodzi o nowego ucznia oczywiście. Z zamyślenia wyrwał go cichy szmer siedzących w "ciszy" uczniów. Spojrzałem tylko na nich kątem oka udając z uśmiechem że niczego nie dostrzegłem i nic nie usłyszałem. Koniec dziwnych tematów...
- Mamy dziś świetną pogodę. Proponuję więc zajęcia które mają na celu udoskonalenie wiadomości które już przyswoiliście. Mamy dziś wiatr. Mamy również wodę. I tylko panna Wotery potrafi zrobić z tymi żywiołami już coś konkretniejszego. Coś małego ale jednak coś z terenu jaki obejmuje Magia Żywiołów.
Spojrzałem z uśmiechem w stronę Amelii i patrząc na nią zapytałem.
- Czego do tej pory nauczyliśmy się o tych dwóch żywiołach. Proszę nie tylko zaklęcia ale też to o czym już dziś słyszeliśmy od naszego nowego towarzysza...
Skinąłem w stronę Uthera..
-...tylko tak jak było to mówione na zajęciach. Myślę że pan Lacroix również z chęcią tego posłucha.
Spojrzałem na uczniów po czym patrząc w ognień wysłuchałem słów uczennicy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 493
Dodatkowo : wilkołactwo
  Liczba postów : 846
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2239-amelia-wotery?highlight=Amelia+Wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2243-amelia-wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5271-sowka-amelii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7243-amelia-wotery




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   18/10/2013, 18:51

Pięknie ją wpakował. Aż nie chciało jej się wierzyć, że kazał jej powtórzyć to wszystko. Westchnęła ciężko, nie mając zamiaru podnosić się z miejsca. Usiadła tylko nieco bardziej wyprostowana, zabierając rękę z kolana Gabriela i zwracając się w większej części do profesora niż do któregokolwiek z jej towarzyscy lekcyjnych.
- Wszystko..? - wyjąkała, zerkając na niego ze zdziwieniem. Cóż, miała gdzieś tam w głowie słowa profesora, jednak nie miała pojęcia jak ma to wszystko powtórzyć. Było tego naprawdę sporo, a dziewczyny pamięci doskonałej niestety nie miała. Mimo wszystko jednak skupiła się z całych swoich sił na tym, co chciała powiedzieć i zaczęła, a słowa popłynęły z jej ust lekko i bez większego problemu.
- A więc powietrze. Najtrudniejszym i najbardziej destrukcyjny żywioł. Potrafi skruszyć góry, rozdzielić wody i manipulować ogniem. Powietrze, poddane odpowiedniej obróbce jest w stanie przeciąć nawet kamień. Zależności z innymi żywiołami: powietrze i ogień. Dwa żywioły które tworzą najbardziej destrukcyjną parę. Odpowiednia ilość powietrza z małego ogniska może stworzyć płomień, zdolny zniszczyć wszystko na swojej drodze. Ogień i powietrze daje nam żar, popiół i ogromną temperaturę. Za mało powietrza powoduje przygaśnięcie ognia i w dłuższym efekcie, jego zniknięcie. Powietrze i ziemia, oddziałują na siebie w sposób ciężki do określenia. Duża ilość ziemi, skał, potrafi oprzeć się żywiołowi powietrza, ale nie na długo. Skały smagane wiatrem w końcu zerodują i staną się kamykami i dalej, piaskiem. Piasek i powietrze daje nam zamieć piaskową albo ogromne burze pustynne. Zabójcze tak dla ludzi jak i dla roślin. Woda z powietrzem: powietrze potrafi przenosić ogromne ilości wody, w postaci deszczu, na duże odległości. Tak tworzą się cyklony, monsuny ale tez i zwykłe burze. Dodatkowo wiry wodne, to również połączenie wody z powietrzem - no, to by chyba było na tyle, ile udało jej się zapamiętać z wypowiedzi profesora. Nie zdawała sobie sprawy, że powtórzyła praktycznie słowo w słowo to, o czym on powiedział im na ostatnich zajęciach. Cóż, trudno - ostatnio uczyliśmy się zaklęcia Aexteriorem. Tworzy ono swojego rodzaju barierę między czarodziejem, a światem, oddzielając go od podmuchów wiatru i opadów deszczu - zakończyła z niewielkim uśmiechem na twarzy. Właściwie nie wiedziała, co mogłaby jeszcze dodać, to chyba było najistotniejsze. Wzruszyła tylko beznamiętnie ramionami i przeszła do dalszej części swojej wypowiedzi.
- Woda: żywioł niezwykle silny, ale też zdradliwy. W mgnieniu oka może on zniszczyć to co stoi mu na drodze, a opanowany da nam dużą przewagę nad przeciwnikiem, nawet takim, który stosuje żywioł ziemi i ognień. Aby go opanować trzeba wielu lat ćwiczeń. Zależności między wodą, a powietrzem.. można powiedzieć, że nie mają na siebie większego wpływu, jednak: powietrze może zostać pochłonięte przez wodę. Wtedy używają go wodne stworzenia do oddychania. Przerabialiśmy zaklęcie Aquamare, czyli przywoływanie wody z nieodległych zbiorników wodnych - o wodzie rozmawiali dość dawno temu, a więc to wszystko co mogła powiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Melbourne, Australia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 160
  Liczba postów : 265
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5493-riley-salinger#159681
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5497-ziomki-riley-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5498-rajlejowa-sowa#159715
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7192-riley-salinger#204396




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   30/3/2014, 21:10

Ostatnio nie działo się w życiu Rileya nic ciekawego, ale angielska rutyna podobała mu się o wiele bardziej, niż ta australijska. Przyszło mu podjąć decyzję - wraca do domu czy zostaje w Hogwarcie? Nie musiał długo się zastanawiać. Teraz tutaj jest jego dom, nie ma do czego wracać - do brata, który wywyższa się na każdym kroku? Kiedy przyjeżdżał na rozgrywki, myślał, że wracając będzie tym lepszym, bo w końcu Holden nie dostał się do drużyny. Jednak teraz nie zależało mu na tym, aby się odegrać, choć po części nie chciał również, aby ukochany braciszek wypominał mu porażkę. Nie tęsknił nawet za rodzicami, bo przecież zobaczy się z nimi w wakacje. Najważniejszych znajomych miał tutaj, a jedyne czego mu brakowało, to australijskie plaże, kangury i jego siostra. Choć nienawidził pogody w Anglii, to coś go tutaj zatrzymywało. Poza tym w każdym momencie może wysłać list do rodziców i z powrotem wrócić do Red Rock.
Tymczasem ubrał się w dresik, w którym bardzo zgrabnie wyglądał, bo w sumie to miał zajebistą sylwetkę, a takie sportowe ubranko tylko ją uwydatniało. Biegał wokół jeziora, chcąc zachować formę. Tak naprawdę prawdziwa przygoda z quiddichem dopiero się zaczyna. Kto wie, może kiedy skończy szkołę to wcale nie pójdzie na studia, a spróbuje dostać się do jakiejś słynnej drużyny? Tylko żeby nie powtarzać kolejny raz siódmej klasy, bo naprawdę ma już dość tych książek, zwłaszcza kiedy za oknem taka ładna pogoda... Idealna na treningi!
Salinger pogodził się już nawet z wygraną Kanady. Co prawda jeszcze wczoraj nie dało się z nim spokojnie porozmawiać, bo zionął ogniem i walił pięścią w stół, kiedy tylko ktoś się do niego odezwał. Reagował tak, odkąd tylko usłyszał o porażce Hogwartu. Nie był na meczu, bo jedną z wielu rzeczy których nienawidził, to być obserwatorem, a nie uczestnikiem. Ciągle nie mógł pojąć, jak ci barbarzyńcy mogli zwyciężyć? Nastrój poprawił mu dopiero list od Penelopy. Pamiętał ją, ciężko było zapomnieć tę dziewczynę nie tylko ze względu na wyjątkowo niski wzrost i narwany charakter, ale i nieprzeciętnej urody. Z wiadomości wynikało, że była jeszcze bardziej wściekła niż on, choć przecież powinna się cieszyć. W końcu halo, osiągnęła to, po co tutaj przyjechała! Tymczasem odsłoniła mu drugie dno finalnego meczu - znicza złapała ścigająca. Salinger nie słynął z bycia empatycznym, ale w kwestiach quiddicha doskonale rozumiał drugiego człowieka. Nie dziwił się, że dziewczyna się zdenerwowała, pewnie zareagowałby podobnie, gdyby ktoś inny wygryzł mu jego pozycję. Uśmiechnął się nawet gdy odpowiadał na list, bo przypomniał sobie, jak ostatnio się rzucała, choć przecież nie miała szczególnego powodu - teraz dopiero musiała być wściekła. Podczas ich ostatniego spotkania zauważył tylko, że gdy jest wściekła, to wygląda słodko i nie potrafił sobie zaprzeczyć. W każdym razie pomyślał sobie, że musi być jakaś niewyżyta. Jej pismo było takie rozlazłe, a gdzieniegdzie prawie przebiła piórem pergamin ze złości. Postanowił, że będzie dobrym chłopcem i spróbuje pomóc jej ochłonąć, zanim zrobi komuś coś złego, na przykład wbije mu widelec w brzuch albo co gorsza, znajdzie tą dziewczynę i udusi. A tak naprawdę był to pretekst do spotkania z nią. Przy okazji będą biegać, więc Gaskartch będzie tak zmęczona, że nie będzie miała sił, aby się denerwować. Genialny plan, nieprawdaż?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Ottawa, Kanada
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
  Liczba postów : 280
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6973-penelope-gaskartch
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6974-chodzcie-chodzcie-panowie-i-panie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7017-everything-i-want
http://www.redtube.com/




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   2/4/2014, 20:47

Penelopa miała kryzys. Wiecie jak to jest kiedy tracisz najbliższą sercu osobę, w przenośni i dosłownie, a zaraz potem nie dostajesz się na mecz, w którym miałeś zagrać. Dlaczego w sumie tak wyszło? Kwestia dziwnej taktyki kapitana, czy po prostu zostało to zorganizowane po złości wszystkim? Śmieszne. Przecież Cesaire też nie zagrał, a to wszystko pewnie przez to, że przeleciał laskę Percivala. No smuteczek. Jak suka nie da – to pies nie weźmie, nie?
W każdym razie musiała do kogoś napisać, i napisała do Rileya, ale przecież tego Australijczyka bardzo dobrze wspominała, podobnie jak Williamsa, szkoda jedynie, że po drugim słuch zaginał. A może wrócił do kraju kangurów? Nie ważne. Niebawem nawiedzi ten kraj także Penelopa, która naprawdę powoli wątpiła w cały wszechświat i czasoprzestrzeń, która jej nie sprzyjała. Wielki smutek, przecież to dziewczę było takie radosne, pogodne, szczęśliwe. Dlaczego nic jej nie wychodziło?
Mimo wszystko zebrała się jednak w sobie, dlatego też kiedy tylko Riley odpisał, postanowiła ubrać się w dresy, które na tyłku miały napisane „quidditch is my life” – tak bardzo ambitna, ale nadal cierpiąca po feralnym meczu. I koszulkę. Zwykłą. Jakoś mało znaczącą, wszak już było ciepło, ale uwaga… Swoje długie, śliczne odrosty skryła pod czapeczką, a’la skarpetka, która mówiła naprawdę sporo. Chociażby tyle, że jej włosy wołają o pomstę do nieba. Nie ważne. Pójdzie niebawem do mugolkiego fryzjera, albo zgłosi się do Mathilde Villadsen, która przykładowo ostatnim razem zafarbowała jej śliczne kłaki na różowo. Może teraz pierdolną niebieski?
W każdym razie dotarła do umówionego miejsca i po chwili wypatrywała Rileya, ale jak widać był tu dużo szybciej niż mogła się spodziewać i to ona spóźniła się jak zawsze. Biedna Pen, taka nierozgarnięta!
-No siema ziom! Dzięki, naprawdę! Śmieszne, że przeciwna drużyna mnie ogarnia, ale przynajmniej dostaję od Was więcej wsparcia niż od moich frajerów, potocznie nazywanych kiedyś przyjaciółmi! – Powiedziała z szerokim uśmiechem na wstępie, bo Gaskartch akurat słynęła z tego, że rzadko kiedy płakała, przejmowała się czy cokolwiek innego robiła, ale naprawdę – tym razem dała z siebie wszystko. Muszą pobiegać. Ona musi oczyścić umysł. Wszystko byleby nie myśleć o tych, którzy ją zawiedli. To takie codzienne, że aż bardzo, ale to bardzo smutne!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1486
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1356
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7534-kat-russeau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7535-katherine-nadia-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   22/4/2014, 19:03

Katherine była zła. Śledziła Ambroge od momentu gdy wyszedł z domu i spotkał się z osoba, która przywłaszczyła jej wisiorek. To ją wpieniło ale szybko opuściła tamto miejsce niezauważona by po prostu udać się nad jezioro. Całą drogę przebiegła dość szybkim truchtem, więc teraz zmęczona pochylała się przed siebie, rękoma trzymając się kolan. Głęboki wdech i wydech. Wdech i wydech. O to chodziło. Gdy już serce jej się lekko uspokoiło a oddech wrócił do normy to wróciła do myślenia o tym co widziała. Trochę ją to zabolało, ale musiała być twarda. Mina jej jednak nie potrafiła być uśmiechniętą tylko mówiła dwa słowa: zabiję cię! Wyciągnęła różdżkę i postanowiła troszkę się pobawić zanim chłopak zjawi się na umówionym tutaj miejscu. Tu miał jej dostarczyć wisiorek i koniec basta. Powiedziała, że chce go mieć w takim stanie w jakim był wcześniej.
-Draconifors- rzuciła w kierunku kilku kamyków leżących przy rosnącym tutaj drzewie, a te zamieniły się w małe czarne smoczki, które teraz latały przy niej i cieszyły jej oko. Ona zaś oparła się o pień drzewa i wypatrywała czy aby te łotry jedne się nie zbliżają. Miała dla nich przygotowaną bardzo ładną niespodziankę .
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Limerick, obecnie Londyn.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 224
  Liczba postów : 1379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   24/4/2014, 23:39

Na ile to był dobry pomysł, żeby tu przyjść z Aiko, nie do końca wiedział. No, ale miał nadzieję się przekonać i stwierdzić, że jednak nie miał racji – bardzo dobrze było ją tu zabrać. Oczywiście w razie ewentualnych problemów, jednego był pewien na 100%. Stanie po stronie Japonki, ale i Katte nie na wyrządzić krzywdy. No. Robiło się ciekawie. Piątek choć tego nie okazywał, trochę się denerwował. Z resztą, prosty fakt ot unaoczniający – im bliżej polanki tym wolniej szedł, no i tym słabszy był uścisk dłoni Japonki, tak, ze gdy w końcu stanęli przed dziewczyną, właściwie każde z nich szło osobno.
- Kattie. – powiedział pierwszy, postępując kilka kroków w stronę Ślizgonki. – oto twoja własność. Sprawca nieważny i nieistotny. A to moja przyjaciółka Aiko. – powiedział, przekazując jej wisiorek, a potem ruchem głowy wskazując na stojącą nieopodal Krukonkę. W głębi serca miał nadzieję, że nie będzie mu mieć za złe tego nazewnictwa. Choć w sumie.. To przecież nie byli ze sobą, prawda? Prawda. No więc o co chodzi? Mógł tak powiedzieć. No, ale to była kwestia do przedyskutowania na potem. Znaczne potem. Jak już wrócą bezpiecznie do domów. – Tak więc, skoro już wszystko jasne, pozwolisz, że będziemy lecieć. Wiesz, spieszymy się.. – rzucił, z przepraszającym uśmiechem. Uściskał dziewczynę na pożegnanie, po czym odwrócił się na pięcie z zamiarem opuszczenia terenu Hogwartu wraz z Aiko i udania się do Londynu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Tama-shi, Japonia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 386
  Liczba postów : 180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7839-aiko-odagiri
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7841-ikusia-i-jej-relacyjki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7843-namako#218426
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7842-aiko-odagiri




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   26/4/2014, 22:09

Umrę, cholera, umrę -ta jedna myśl krążyła mi cały czas po głowie, kiedy ze ściśniętym gardłem szłam za Ambrogem. Pewnie gdybym nie miała dość wyraźnie spaczonego wyobrażenia o Ślizgonach, nie bałabym się tak, chociaż wtedy nie potrafiłam przyznać się do tego strachu.- [/i]No ale zaraz, co może mi zrobić taka gówniara? Rzucić we mnie swoim pluszowym misiem?[/i] -pocieszałam się w duchu, starając się sprawiać wrażenie pewnej siebie. Zauważyłam, że Ambroge też zwolnił kroku, odsunął się trochę. Nie wróżyło to dobrze. A ja, chociaż miałam wielką ochotę wtulić się w niego i schować się przed tą całą sytuacją, poddałam się temu.
Czułam się, jakby ktoś mi wbił kołek w serce. Po dłuższej chwili zastanowienia, zidentyfikowałam to jako palące mnie od środka uczucie wstydu. Tak, to musiało być to. Że zachowałam się tak szczeniacko, dopuszczając się aż, bądź co bądź, kradzieży. Jak mogłam zrobić coś tak głupiego, w przypływie zazdrości?
Kiedy stanęliśmy przed Ślizgonką, obrzuciłam ją sceptycznym spojrzeniem, dumnie unosząc podbródek. Nie mogłam przecież dać się stłamsić, nawet jeśli to ona była w tej sytuacji ofiarą.
Kiedy Piątek nazwał mnie przyjaciółką, zabolało. Taki krótki, bolesny ucisk w sercu, chociaż doszczętnie głupi. Przecież nie byliśmy ze sobą, prawda? A jednak. Bolało.
- Przepraszam za to, jakoś głupio wyszło -mruknęłam, wzruszając ramionami, ale w moim spojrzeniu nie można było doszukać się przeprosin. Powinna była uważać, gdzie zostawia swoje rzeczy. A już na pewno powinna uważać, żeby nie zostawiać ich w mieszkaniu gościa na jedną noc.
Rzuciłam Friday'owi pytające spojrzenie, kiedy odwrócił się na pięcie. Śpieszyliśmy się? Cóż, pierwsze słyszałam, bo wiązało się to z tym, że mamy jakieś plany. Mieliśmy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1486
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1356
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7534-kat-russeau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7535-katherine-nadia-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   27/4/2014, 10:29

To wszystko było takie dla niej drażniące, że aż w środku się w niej gotowało. Szybko chwyciła naszyjnik do ręki, zaraz gdy tylko go dostała. Od razu przytuliła się mocno do chłopaka by za chwilę go puścić. Poprosiła by pomógł zapiąć jej wisiorek z powrotem na szyi.
-dziękuję, dobry z ciebie przyjaciel Ambroge. Wiedziałam, że mogę na tobie zawsze polegać. Mogłabym jeden ze szkiców zatrzymać dla siebie tak na pamiątkę? Mam takie puste ściany w dormitorium- powiedziała siląc się na wymuszony uśmiech. Spojrzała potem na dziewczynę.
-a więc to ty, Aiko lepkie ręce. Nie nauczono cię nie wynosić z domu gościa to co nie twoje? Mnie tak, ale dzięki ze nigdzie tego nie sprzedałaś, porozmawiam z Piątkiem i kupię ci podobny na urodziny- powiedziała znowu z tym samym uśmieszkiem na twarzy. Później jednak skupiła się już na chłopaku.
-Dostałam propozycję od jednego z nauczycieli i startuję w projekcie Złotego Sfinksa. Trzymaj za mnie kciuki, ojciec na pewno będzie dumny, ale jeśli jeszcze raz coś mi zginie, zgłoszę to mu i sprawa wyląduje w murach Wizengamotu- powiedziała serdecznym tonem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Limerick, obecnie Londyn.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 224
  Liczba postów : 1379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   29/4/2014, 00:30

No więc, przekazali jej to wszystko i w sumie, nie sądził, że Aiko się przyzna. W sensie, że powie Kattie, że to ona zabrała wisiorek. Szczerze mówiąc, nie spodziewał się takiej sytuacji, no ale jednego był pewien. Dobrze nie zrobiła. Wręcz przeciwnie. Bardzo, bardzo źle. Właśnie dlatego – Kattie oczywiście nie mogła sobie odpuścić jakieś zgryźliwej uwagi, a znając Ikę to i pewnie ona będzie chciała wtrącić swoje dwa grosze. Matko.. Za co? Za co, pytam się? – Kat. Wystarczy. – syknął cicho, słysząc uwagę na temat zabierania nie swoich rzeczy. Zasadniczo miała poniekąd racje, ale i on sam nie uwierzył, nie mógł uwierzyć w to, że go zapomniała. Czemu? Sam do końca nie wiedział. Może to dlatego, że właśnie chciała go uwieść, jakoś usidlić, zdobyć. Wypierał te myśli, odrzucał od siebie, niemniej ostatnio miał taki dość sceptyczny charakter. To pewnie dlatego. Na pewno dlatego. Inaczej nie sposób tego wyjaśnić. Ech.. i na co jego prośby, skoro ona znowu musiała coś dodać. – Powiedziałem wystarczy. I obiecuje, że nic więcej nie zginie. Przynajmniej nie z winy Aiko – tutaj popatrzył na nią, znacząco. Nie było sensu się kłócić. Ani z nią, ani z Odagiri, ani z nikim. Miał nadzieję, że mu się to uda. – Prawda? – rzucił w końcu, a ciągle kiwając głową w geście zrozumienia, jakby chciał w ten sposób pomóc jej, wskazać prawidłową odpowiedź. Wolał, żeby te słowa wybrzmiały. – I gratuluje udziału w Sfinksie. Życzę powodzenia. A szkice wyślę Ci pocztą. – powiedział spokojnie. Spokojnie, acz chłodno. Nie miał siły. Był zmęczony. Psychicznie i w ogóle. Stąd miał szczerą nadzieję, że już wszystko skończone i będzie mógł wrócić do domu w celu wyspania się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Tama-shi, Japonia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 386
  Liczba postów : 180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7839-aiko-odagiri
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7841-ikusia-i-jej-relacyjki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7843-namako#218426
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7842-aiko-odagiri




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   29/4/2014, 23:33

Obrzuciłam Ślizgonkę chłodnym spojrzeniem, unosząc przy tym lewą brew w ironicznym zdziwieniu. Oh, no, no. Najwyraźniej miała do Piątka inny stosunek, niż on do niej. Druga opcja była taka...
...że nie powiedział ci wszystkiego -zabrzmiał cichy głosik w mojej głowie, a ja aż skrzyżowałam ręce na piersi. Odwróciłam wzrok na jezioro, wpatrując się tępo w jego taflę. Wysłuchałam słów Kat, na co moje usta ułożyły się w nieznaczny grymas. Szkice... A jednak, szkice...
- Do niczego nie doszło!
- Już widzę tą twoją rozmowę z Piątkiem, aha. Ciebie jednak najwyraźniej nie nauczono, że nie wskakuje się facetom do łóżka jak byle dziwka.
Nie, wróć. Chwała Bogu, że tego nie powiedziałam, że jeszcze trzymałam nerwy na wodzy. Ale jeśli ta dziunia dalej miała zamiar tak pieprzyć, to się nie mogło dobrze skończyć.
Zamiast tego uśmiechnęłam się pusto, bez cienia wesołości.
- Skoro nie chcesz, żeby rzeczy ci ginęły, nie zostawiaj ich w mieszkaniach swoich facetów. Serio, to dość ważna sprawa, kiedy chcesz zachować swoją własność -powiedziałam z rozdrażnieniem, trochę ładniej ujmując słowa, które siedziały w mojej głowie. Na słowa Ambroge'a zacisnęłam tylko mocniej zęby i nie poruszyłam się nawet o milimetr. Miałam wielką ochotę zrobić coś tej lafiryndzie, naprawdę wielką. Ale zamiast tego tylko pozostawałam w bezruchu. Wiedziałam, że gdy chociaż kiwnę głową, wybuchnę.
Wbiłam znowu wzrok w taflę, modląc się, żebym mogła stąd odejść jak najszybciej.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1486
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1356
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7534-kat-russeau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7535-katherine-nadia-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   1/5/2014, 14:44

Katherine już miała tak po prostu odejść, darować sobie ze wszystkim. No bo przecież po co miała się dalej kłócić prawda? To było nieskuteczne w żaden sposób. Gdy Ambroge powiedział, że już nic wiecej nie zginie uśmiechnęła się tylko lekko, w miarę pogodnie przy tym.
-Dobrze, trzymam cię za słowo i będę czekała pocztę od ciebie. Jak dotrzesz do domu to też masz coś ode mnie. Niedawno wysłałam więc już powinno dotrzeć- wyjaśniła cicho. Jej głos był w tym momencie opanowany, a tą cała Japoneczkę miała w tym momencie totalnie głęboko gdzieś, równie dobrze mogło jej tutaj nie być. Potem spojrzała smutno na Piątka.
-Wybacz, ale przeholowała, muszę ją ukarać- powiedziała spokojnie do chłopaka po czym odwróciła się w jej kierunku.
-Kim ty do cholery jesteś, że masz czelność mówić mi jak mam rozmawiać ze swoim przyjacielem co?- rzuciła nagle ostro w kierunku dziewczyny, no bo przecież co ją to wszystko do licha obchodziło nie?
-Tak dosyć ważne jest też to, by jakieś lepkie ręce nie zgarniały tego co nie należą do nich, gdy znajduje się w mieszkaniu obcego faceta. Wtedy wszystko zostanie na swoim miejscu prawda? Jakieś to inteligentne- burknęła wściekle.
-No i po pierwsze, Piątek nie jest moim facetem, żaden człowiek nie należy do mnie, on też ma swoje życie więc nie jest mój, a po drugie ja nie wskakuję mu do łóżka. Po prostu się wycofaliśmy. Nie wyszło i nikt za to nikogo nie wini. Jak możesz nazywać mnie dziwką skoro nawet mnie nie znasz złodziejko?- warknęła, albo też raczej rzuciła ostro w jej kierunku.
-Immobilus- rzuciła w kierunku dziewczyny jednakże gdy to nie poskutkowało to spróbowała z czymś o wiele gorszym .
-Terra mora vantis- jej głos był donośny gdy wymawiała to zaklęcie w jej kierunku, potem jeszcze kierując różdżkę na Ambroge i ostrzegając go.
-Nie rób nic, musi mieć karę za kłamsta i oczernianie innych, ja starałam się być miła. Zabiorę ci różdżkę jeśli będzie trzeba, jestem do tego zdolna, ale nie chcę cię skrzywdzić- powiedziała do chłopaka w czasie gdy Aiko rozpadała się w umyśle w nicość przez czar jaki rzuciła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   

Powrót do góry Go down
 

Polana nad jeziorem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

 Similar topics

-
» Polana nad jeziorem
» Rozłożyste drzewo nad jeziorem
» Polana w środku lasu
» Chatka nad jeziorem
» Polana

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
jezioro
-