IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Polana nad jeziorem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28822
  Liczba postów : 35561
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Polana nad jeziorem   Sob Mar 16 2013, 01:14

First topic message reminder :


Polana nad jeziorem

Średniej wielkości polana z której bezpośrednio można dostać się do jeziora - w lecie może zastępować nawet swojego rodzaju plażę! Miłe miejsce pod lasem, w którym uczniowie lubią organizować pikniki, bądź po prostu przesiadywać w cieplejsze dni - nic zresztą dziwnego, miejsce nadaje się do tego idealnie, a widok rozciągającego się jeziora z pewnością sprawia, że chce się tutaj wrócić.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Limerick, obecnie Londyn.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 224
  Liczba postów : 1379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Czw Maj 01 2014, 15:57

Początkowo serio sądził, że wszystko pójdzie dobrze. Serio, rozejdą się w spokoju, wyciągnie Aiko na jakiś obiad, albo kawę lub coś innego, ale nie. Matko.. Dziewczyny. Czy one zawsze muszą się kłócić? No, dobra w sumie.. faceci też tak mieli. I jakby tak na to spojrzeć, można było wyciągnąć wniosek, że pod tym względem obie płcie były siebie warte, no ale nieważne.
- Obie się uspokójcie! – wrzasnął, kiedy Aiko warknęła na Katherine. Nie chciał, żeby szły ze sobą na noże, ale to chyba było nieuniknione, prawda? W końcu różnica charakterów, powodowała zbyt dużą niezgodność. A poza tym.. ta sprawa z naszyjnikiem. No i do tego wszystkiego jeszcze fakt, że pewnie obie chciałyby z nim jakoś kontakt utrzymać. Swoją drogą to ciekawe, czy gdyby poznały się w jakiś innych warunkach, to czy by się polubiły? Czemu miał wrażenie, że nie? Całej tej wymiany zdań słuchał jeszcze bardziej się przy tym denerwując. Serio, no. Ludzie. Po co, po co? – Czy możecie się uspokoić?! – dodał znowu, denerwując się coraz bardziej. Najgorsze, że to wszystko nie szło w dobrą stronę. Cała ta wymiana zdań.. szła w bardzo, bardzo niebezpiecznym kierunku. Poczuł, że to musi to jakoś załagodzić. Akurat nadarzyła się ku temu okazja. – To prawda. Do niczego miedzy nami nie doszło. – zwrócił się do Aiko, obejmując ją lekko ramieniem, by się uspokoiła, ale także żeby wzmocnić przekaz w stronę Kattie – A i Aiko nie jest mi obca. Wręcz przeciwnie.  I na pewno nie jest złodziejką. – dodał nieco mocniej, samemu występując krok w stronę Kat. Nie będą się tu obie kłócić i wyzywać od najgorszych. Ani w jego obecności, ani w ogóle. A kiedy ślizgonka sięgnęła po różdżkę, Piątek odruchowo zrobił to samo ze swoją. Szczęśliwie pierwsze zaklęcie rzucone przez Russeau poleciało w zupełnie innym kierunku. Chłopak pewniej stanął na nogach, kiedy rzuciła ponownie zaklęcie. No nie. Tego było za dużo. Z resztą. Nie pozwolił i nie pozwoli nikomu rzucać zaklęć. Nie w stronę osób mu bliskich. – Protego! – krzyknął, wymachując różdżką w określony sposób, tak że stworzył w ten sposób idealną zasłonę przed tamtym zaklęciem.
- OBIE DO KURWY NĘDZY SIĘ USPOKÓJCIE! CHYBA NIKT NIE CHCE PROBLEMÓW, PRAWDA?! – już nie miał siły do nich rozmawiać. Nie, nie. To nie ten czas. Nie te emocje. – I NIE ODSUNĘ SIĘ KURWA. ROZUMIESZ?! TOBIE TEŻ NIE POZWOLĘ JEJ DOTKNĄĆ – rzucił w stronę Aiko, powoli opuszczając różdżkę. Ścisnął  ją mocniej, gdy Kattie powiedziała, że może to zrobić. Zabrać mu różdżkę, pewnie nawet zniszczyć. O tak, była do tego zdolna.. Tyle akurat wiedział. Znakomicie opanowała hipnozę. Ale.. To nie był początek roku. A ona nie była żadnym Lunarnym psem, żeby sobie z nią nie poradził. Inna sprawa, trochę trenował od tamtego czasu. Jego zaklęcia, choć nadal nie najwyższym, były na zupełnie innym poziomie. O niebo lepszym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Tama-shi, Japonia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 386
  Liczba postów : 180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7839-aiko-odagiri
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7841-ikusia-i-jej-relacyjki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7843-namako#218426
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7842-aiko-odagiri




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Czw Maj 01 2014, 16:21

Oh, ta cholerna smarkula pozwalała sobie stanowczo na zbyt wiele. Już miałam chwycić za różdżkę, kiedy uświadomiłam sobie... Że jej nie mam. Klęłam na siebie w myślach, obrzucając Ślizgonkę spojrzeniem pełnym nienawiści. Oh, chyba się nie polubimy.
- Ukarać mnie? -Parsknęłam ironicznym śmiechem, krzyżując ręce na piersi. Już miałam wygłosić jej dość długą wiązankę o tym, co o niej myślę, kiedy Piątek mi przerwał. Spojrzałam na niego morderczym wzrokiem. Z jednej strony miałam ochotę go zabić, a z drugiej pocałować, za jego słowa. Czemu on się w to wtrącał? Mogłam sobie sama poradzić, naprawdę. Gdybym tylko miała przy sobie różdżkę, już dawno byłoby po tej piździe.
Wyrwałam się od razu z objęcia Piątka, a potem już gładko poszło. Zaklęcie Kat, jej dalsza gadka, a potem wybuch Ambroge'a. Spojrzałam na chłopaka z pewnym zaskoczeniem, jednak trwało ono tylko sekundę. Chwilę później na mojej twarzy pojawił się raczej ponury wyraz. Chwyciłam go za rękę i pociągnęłam w stronę przeciwną do Kat, mając zamiar odejść.
- Daj spokój, nie warto -powiedziałam, ciągnąc go za sobą już kilka kroków.
Zanim ktokolwiek zdążył zareagować, obróciłam się szybko, twarzą ponownie zwracając się do Ślizgonki i z całej siły uderzyłam ją pięścią w twarz. Nie celowałam nigdzie konkretnie, ale trafiło akurat na jej nos. W moich oczach pojawiła się chora satysfakcja, chociaż uświadomiłam sobie, że to nie było dobre posunięcie. Oh, nie, teraz nawet Piątek nie da rady jej powstrzymać.
Znowu odwróciłam się na pięcie, chwyciłam chłopaka za rękaw i zaczęłam biec. To było skrajnie szczeniackie zachowanie, ale za to... Cóż, za to dające tyle radości!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Limerick, obecnie Londyn.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 224
  Liczba postów : 1379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Czw Maj 01 2014, 23:48

Och? A więc nie miała różdżki? Zatem, dzięki niebiosom ze on tu był. Inaczej pewnie byłoby dość kiepsko z Aiko. I to nie tylko tutaj, teraz, ale w ogóle. Z jej psychiką. Tak, na przyszłość. A to nie byłoby zbyt pożądane. W sensie, kolejne spustoszenia w jej mózgu. Piątek miał dziwne wrażenie, że z nimi już by sobie nie poradził. Chociaż.. tu się rodzi pytanie, czy on by sobie z tymi które już teraz wyrządził jej były facet, potrafił dać radę? Wierzył, że tak, ale to temat na inną rozmowę.
Chłopak za to, co mogę powiedzieć otwarcie, szczerze się ucieszył, kiedy Aiko powiedziała, żeby sobie poszli i w ogóle. Serio, naprawdę wierzył, że to się tak skończy i więcej nie będą się oglądać, dla świętego spokoju. Los, a raczej panna Odagiri, chciała inaczej i kiedy tylko przeszli parę kroków, odwróciła się by uderzyć dziewczynę. Na nic się zdały próby zatrzymania jej. Była zbyt szybka, albo element zaskoczenia zbyt duży i mocny. Nie wiedział dokładnie, ale wyszło, jak wyszło. Coś mu podpowiadało, że będą z tego jeszcze kłopoty. Teraz jednak zajęty był biegnięciem za Japonką. Wcześniej tylko rzucił zaklęcie uśmierzające w stronę Kat, zanim w ogóle ruszyli w ten szalony bieg przed siebie. Byle jak najdalej od niej. Trzeba przyznać, że choć nie popierał tego zachowania, w gruncie rzeczy cieszył się, że choć na chwilę mogli teraz zapomnieć o tamtej sytuacji. – Aiko! – zawołał tylko, nadal biegnąc – Jesteś idiotką, wiesz? – rzucił z uśmiechem, wyprzedzając ją. Ale i tak Cię kocham.. Przeszło mu przez myśl. Niestety, bał się wypowiedzieć te słowa. Dobrze, niedobrze? Nieistotne. Przyjdzie jeszcze czas, miał nadzieję, kiedy będzie mógł spokojnie jej o tym powiedzieć..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1486
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1356
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7534-kat-russeau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7535-katherine-nadia-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Pią Maj 02 2014, 19:10

-Właśnie,nie warto brudzić sobie rąk taką wiedźmą jak ty- powiedziała uśmiechając się do niej ironicznie.
-Dziecko dorośnij kiedyś bo zachowujesz się jak trzynastolatka. Oddałaś wisiorek kleptomanko, więc mogłaś stąd spadać. Nikt nie prosił cię o twoje trzy grosze. Miałam się spotkać z Piątkiem nie z tobą- syknęła niezadowolona. Patrzyła się na dziewczynę jak na jakiegoś pająka albo tłustego robaka, którego trzeba rozgnieść i zmieść z powierzchni ziemi.
-Oczywiście, na co komu problemy, zabierz ją stąd Piątek, zanim zmienię zdanie i zrobię jej krzywdę gołymi rękoma- powiedziała spokojnie, siląc się nawet na delikatny śmiech.
Nagle poczuła pięść Aiko na swojej twarzy i smak krwi w ustach. Teraz to dziewczyna już przegięła, dawno nikt nie sprawił, że leciała jej krew z nosa, albo z innej części ciała. Och jaką miała ochotę teraz ją po prostu pociąć nożem i patrzeć jak tamta krwawi? Była psychiczna? Może trochę, bynajmniej nie trzeba było budzić groźnego smoka.
-Przeholowałaś teraz suko- wrzasnęła, była jednak wdzięczna że Ambroge szybko uśmierzył jej ból za pomocą prostego zaklęcia, ona jednak była wdzięczna tylko niemu, nie tej dziewczynie. Dziewczyna zaczęła uciekać.
-Ty tchórzu, tylko tchórz daje w twarz i spiernicza, INCANCEROUS!- rzuciła w kierunku uciekającej dziewczyny, chcąc po prostu spętać ją linami i tym samym sprawić by wywaliła się i może sobie coś złamała. Nie obchodziło jej to nic. Może w końcu zrozumie w to z kim zadarła. Musiała tu być nowa w szkole a w dodatku głupia by zadzierać z panienką Russeau, wielu wiedziało że z nią się nie zadziera bo potem są już tylko same problemy. Już samo patrzenie Katherine na japońską buźkę sprawiała, że ta miała ochotę rzygnąć jej prosto w twarz, bo dostawała mdłości. Ni to ładne, kościste, chude niczym szkapa. Miała ją gdzieś i nie cierpiała tej istoty. Zakodowała jej się w główce tylko jedna informacja: ZNISZCZYĆ INTRUZA, ZNISZCZYĆ INTRUZA. Odbiła się nogami od podłoża i ruszyła biegiem za nimi. Dobra była w te klocki, musiała dużo biegać i trenować. Miała silne zarówno nogi, jak i ręce bo przecież machała pałką. Już wyobrażała sobie jak pałka odbija się o głowę Aiko. Och jak słodko.
-DEVINETTE- rzuciła jeszcze raz zaklęcie gdy biegnąć była już bliżej nich. Ona była przodem więc miała przewagę. Tatuaż pojawił się na czole dziewczyny, no i oczywiście nie miał zamiaru zniknąć dopóki dziewczyna nie rozwiąże zagadki jak się go pozbyć. Oczywiście wystarczyło poznać intencje Ślizgonki by wiedzieć czego oczekuje od plugawej Krukonki.
Rzuciła jeszcze zaklęcie przywołujące na swoją miotłę po czym po prostu ruszyła biegiem w zupełnie innym kierunku niż ta dwójka. Wskoczyła na miotłę gdy ta się pojawiła. Nie trwało to długo, nie byli daleko od zamku, a miotła też nie spoczywała nie wiadomo gdzie. Oni już mogli się stąd wynosić. Ona wskoczyła na miotłę i odleciała na niej przed siebie. Musiała odreagować i spotkać się z Julką.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Nowy Jork
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 82
  Liczba postów : 87
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8114-jackie-olympia-braxton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8129-good-job#225991
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8130-napisz-mi-cos
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8131-jackie-olympia-braxton#225993




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Pią Maj 09 2014, 20:17

Pierwszego dnia drugiego zadania Jackie była bardzo zmotywowana, chociaż miała już kompletnie dosyć astrologii. Marzyła o swojej pracowni w Nowym Jorku, tym uroczym rozgardiaszu na biurku, zapachu jednego z ulubionych eliksirów i tego przyjemnego uczucia, kiedy włosy delikatnie falowały pod wpływem niespiesznie unoszącej się znad kociołka pary. Chciała bardzo zająć się czymkolwiek innym, byle nie tą mapą nieba, którą miała przed nosem. Cóż, nikt nie mówił, że będzie łatwo, aczkolwiek jak na razie Złoty Sfinks przynosił jej jedynie same rozczarowania. Własną osobą, co gorsza. Może to nieskromne, ale naprawdę sądziła, że o wiele lepiej poradzi sobie z przedmiotami, których na razie dotyczyły zadania. W końcu była studentką Salem, miała przeróżne predyspozycje i umiejętności. Zwykle potrafiła dostrzegać więcej niż przeciętny człowiek, bo choć nie posiadała daru jasnowidzenia lub czegoś w tym rodzaju, natura obdarzyła ją wyjątkowo silną i mocno rozwiniętą intuicją. To dzięki szalonemu instynktowi nauczyła się tak wiele w kwestii eliksirów. W przypływach frustracji pomieszanej z ciekawością i małą nutką buntu potrafiła zrobić coś nieoczekiwanego, zadziałać ryzykownie z pełną świadomością, że gra o wszystko bądź nic. I zazwyczaj wtedy jej eksperymenty udawały się, przynosząc zaskakujące wnioski i metody na przyszłość. W astrologii nie było już tak łatwo, tutaj musiała zdać się na wiedzę o niebie i ciałach na nim zawieszonych, a tej niestety z lekka jej brakowało. Studiowała nieszczęsny arkusz z mapą nieba, którą wykonała podczas pierwszego zadania, próbując odnaleźć właściwy gwiazdozbiór. Po kolei „przymierzała” różne znaki zodiaku bliskich z rodziny, by wkrótce stwierdzić, że strasznie zabazgrała całą mapę. Nie nadawała się już zupełnie do niczego, więc potrzebna jej była nowa. Jej aspiracje poleciały na łeb, na szyję.
Następny dzień, nowa dawka energii i determinacji, nowiusieńka, czysta mapa nieba oraz przeświadczenie, że coś jest nie tak. Najwyraźniej niedokładnie skopiowała tamten rysunek i teraz kompletnie nic się nie zgadzało. Odnalazła jednak pomyłkę i skorygowała błąd. Z każdą chwilą rozgoryczenie Jackie rosło. Mocno przyczyniało się do tego obce otoczenie. I nie, naprawdę, to nie tak, że Hogwart był kompletnie beznadziejny, straszny i w ogóle ble. Ona po prostu nie umiała się jeszcze tutaj dobrze odnaleźć. Nie chodzi już o rozkład zamku, w którym na szczęście zdążyła się zorientować i nie błądziła jak ślepiec po pustyni. Chodziło o samą atmosferę szkoły, ludzi. Wprawdzie Hogwartczycy byli całkiem okej, jednakże wciąż brakowało jej towarzystwa, które powiedziałoby „ej, Braxton! Odłóż te książki, idziemy pić”. Brakowało także mistycznej mgły otaczającej teren Salem, pomrukiwania kotów, delikatnych ciarek, gdy spacerowała po tamtejszym cmentarzu, co wyjątkowo upiornie brzmi, kiedy to czytam. Cóż, nic nie poradzę, że Braxton zwyczajnie lubiła takie mroczne klimaty.
Trzeciego dnia próby postanowiła udać się do jakiegoś miłego miejsca, które pomoże jej jednocześnie skupić się i zrelaksować. Miała przeczucie, że dzisiaj wszystko się uda i pożegna ostatecznie znienawidzoną mapę. Ale biorąc pod uwagę jej ostatnie osiągnięcia, pewnie wszystko spełźnie na tłustym, obrzydliwym niczym. No, tak czy siak, Jackie nie była typem osoby, która poddaje się i pogrąża we własnych cieniach, tak więc zebrała się z dormitorium Gryfonów prosto na polanę nad jeziorem, która wydała jej się idealna do tego typu sytuacji. Oddalona, cicha, spokojna. Usiadła na suchej trawie, kładąc obok siebie torbę ze wszelkimi pomocami i ciepłą bluzą na wieczór. Tymczasem niespiesznie dobyła papierosa, odpalając i delektując się jego smakiem. Momentalnie poczuła ukojenie nerwów, aż przymknęła swoje oczy, kryjąc pod zasłoną długich rzęs i zaczęła nucić jakąś błogą melodię, wyniesioną z rodzinnego domu,
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Boston, USA
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 146
  Liczba postów : 158
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8102-toby-achilles-brett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8109-zle-towarzystwo#225620
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8112-pisz-do-mnie#225664
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8111-toby-achilles-brett#225625




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Czw Maj 15 2014, 23:11

Pierwszy dzień i Toby'emu przyniósł same rozczarowania. Był pewny, że z zadaniem poradzi sobie w mig, dla niego nie było nic prostszego. W niebo mógł wpatrywać się godzinami, to naprawdę go uspokajało. Tylko gwiazdy wydawały mu się wieczne. Nieważne, jak patetycznie to brzmi. Chciał w to wierzyć, WIERZYŁ W TO. Choć wiedział przecież, że to nieprawda, że zachodzą tam jakieś mikro ultra skomplikowane procesy i gwiazdy w ciągu milionów lat w końcu też rozpadają się na kawałki. Ja nie wiem, jak to jest, więc nie będę bawić się w fizyka ani nic w tym stylu. Dla Achillesa jednak nie było nic trwalszego ponad to, co widział, gdy patrzył w niebo. Tysiące gwiazd nad głową, cały wszechświat. Czasami wydawało mu się, że tylko on potrafi patrzeć na to w ten sposób- zwłaszcza, gdy widział miny kolegów ślęczących nad mapami nieba. Mu sprawiało to niewyobrażalną frajdę. Wiedział, że to właśnie chce robić już do końca życia.
Tutaj jednak nawet niebo wydawało się inne. Toby wciąż nie potrafił odnaleźć się w zamku. Nie potrafił też rozmawiać z ludźmi ze swojego dormitorium. Trzymał się jedynie znajomych, których poznał jeszcze w czasie tego całego obozu przygotowującego. Tak poznał Leosia i kilku innych chłopaków, a także dziewczyn, bo jakże mogło być inaczej, to Toby, heloł. Zupełnie niespodziewanie też wypatrzył w tłumie kilka znajomych twarzy- Wojtek, Jaśmina, Nix, Sheilla... Ich twarze uderzyły w niego gradem wspomnień, co nie było zbyt fajne. Wojtek i jego siostra przypominali mu beztroskie czasy dzieciństwa, śmiech ojca i jego dowcipy. Sheilla za to przypominała, jak wspaniale było kogoś kochać. W tak inny sposób, jak dotychczas. Pokazała mu, jak to jest zaufać komuś obcemu. A Nix... Nix kojarzyła się z alkoholem, ze smutnym uśmiechem Sheilli, gdy zobaczyła ich razem. Reszta historii była do przewidzenia- stoczył się i tyle. Na samo dno, tak że niżej już nie można i w ogóle.
Drugi dzień był o wiele fajniejszy. Udało mu się rozwiązać zadanko i supcio, bo w końcu mógł dać na luz. Już się stresował, że będzie jedyny, który nie wykona zadania. Dlatego następnego dnia wieczorem ubrał się cieplutko i pomaszerował na dwór, na taki mały spacer, bo to zdrowo. No i gwiazdy! Nie muszę chyba mówić nic więcej.
Szedł tak i szedł, wpatrzony w niebo, z rękami w kieszeniach, gdy o mały włos nie wyrżnął się o jakiś korzeń. A nie, sorry, to nie korzeń, to tylko JOB. Tylko JOB, idź dalej.
-Ja pierdole. Uważaj, gdzie siadasz- burknął, jak to miał w zwyczaju. Bo to przecież nie jego wina, że nie patrzył pod nogi! -O, Jackie. Wciąż męczysz się z zadankiem?- zagaił po chwili, już całkiem milutko, jakby tego przed chwilą nie było. Jackie nie kojarzyła mu się z niczym. Była po prostu przyjaciółką Sheilli, która go chyba zbytnio nie lubiła. A on nawet nie próbował tego zmienić, no bo co on będzie się starał? Zresztą, uważał, że tak jest w porządku. Mówili sobie "cześć" i czasami Sheilla wspominała o JOB na randce, chciała ją wyswatać z jego kumplem, ale to było tylko takie gadanie.
-Ej, nie myślisz, że na wieży byłoby łatwiej? Wiesz, bo stamtąd lepiej widać. No, pokaż tą mapę- bez ceregieli usiadł sobie koło niej i pociągnął za skrawek mapy, tak by znajdywała się pośrodku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Nowy Jork
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 82
  Liczba postów : 87
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8114-jackie-olympia-braxton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8129-good-job#225991
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8130-napisz-mi-cos
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8131-jackie-olympia-braxton#225993




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Sob Maj 17 2014, 21:07

Niespodziewanie stała się przeszkodą na czyjejś drodze. Mruknęła pod nosem jakieś niezbyt przyjemne przekleństwo i uniosła głowę, by zobaczyć, kto jest taki ślepy i nie widzi człowieka siedzącego sobie grzecznie na trawie. No jasne..
- Brett.
Odłożyła swoje dotychczasowe zajęcie, łaskawie obdarzając człowieka spojrzeniem dużych oczu. Mógł śmiało potraktować to jako przywitanie. Niezbyt miłe i uprzejme, ale Jackie nie przepadała za Tobym na tyle, by podarować mu inne. Po prostu uważała go za tego złamasa, który skrzywdził Sheillę. Pewnie było to dość niesprawiedliwe z jej strony, biorąc pod uwagę, że tak naprawdę nie bardzo go znała. Nie miała z nim nigdy za wiele do czynienia, sporadycznie spędzała z nim jakieś ochłapy czasu na lekcjach eliksirów bądź na korytarzach w Salem, gdy rozmawiała z Sheillą, a on jako jej chłopak stał po prostu obok. Aczkolwiek Jackie wobec przyjaciół była niezwykle lojalna. Kochała ich całym sercem, przeżywała razem z nimi wzloty i upadki, radości i smutki, więc gdy S wypłakiwała oczy przez Bretta, Braxton z miejsca nabrała do niego negatywnych przekonań i wrażeń.
- Nie męczę. – odpowiedziała spokojnie, przenosząc spojrzenie na mapę. Była zbyt ambitna, by przyznać, że miała jakikolwiek problem z tym zadaniem, a tym bardziej prosić o pomoc. W związku z tym zirytowała się, gdy Toby postanowił umilić jej czas swoim towarzystwem, a co więcej poudzielać kilku rad. Co on w sobie takiego miał, że potrafił wytrącić ją z równowagi? Nie wiedziała.
- Nie, rozwiązanie mam tuż przed nosem i jestem w stanie to sama ogarnąć. Mógłbyś..? – i przeciągnęła arkusz ponownie na swoją stronę, posyłając chłopakowi spojrzenie z ukosa. Wyglądał jakoś inaczej, choć nie bardzo umiała stwierdzić, dlaczego. Przekręciła głowę, co by mu się baczniej przyjrzeć i chciała rzucić mu jakąś kąśliwą uwagę, ale zapomniała, na chwilę tonąc w jego niebieskich oczach. Coś ją nagle olśniło i..
- Och, no przecież.
W jej dużych oczach błysnęło coś tajemniczego, a za chwilę nakreśliła na mapie rozwiązanie swojego zadania. Chodziło o znak zodiaku SVV. Jak mogła wcześniej na to nie wpaść? Szczęśliwa z zakończenia zmagań, spojrzała na towarzysza z uśmiechem.
- A nie mówiłam? - uniosła brew, by po chwili przechylić głowę. - Właściwie, co tu robisz?


3; 5, 1 i 3 hihi
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Boston, USA
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 146
  Liczba postów : 158
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8102-toby-achilles-brett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8109-zle-towarzystwo#225620
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8112-pisz-do-mnie#225664
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8111-toby-achilles-brett#225625




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Nie Maj 18 2014, 12:45

Oho, znała go! A przynajmniej jego nazwisko, którego- swoją drogą- nie znosił. Uważał je za niesamowicie pospolite i zupełnie niepasujące do jego jakże barwnej zajebistości. W ogóle do niego nie pasowało, pff.
On za to za nim nie mógł przypomnieć sobie jej nazwiska. I tak nie mam pojęcia, jak poradził sobie z jej imieniem, no ale dobra. Jak widać nie była mu AŻ TAK obojętna. Bo oto w głowie Toby'ego zaczął rodzić się kolejny niecny plan zbliżenia do Sheilli. Gdy tylko dowiedział się, że i ona przebywa w Hogwarcie zaczął zbliżać się do ludzi, którym chociażby mówiła "cześć" na korytarzu. To była jakaś paranoja, ale jego i dobrze mu z tym było. A JOB, o ile dobrze pamiętał, była bardzo blisko z jego ukochaną. I, miał nadzieję, wciąż jest. A więc musi wkupić się w łaski Jackie! Plan idealny!
-No tak. W końcu każdy lubi przesiadywać na dworze w taką pizgawicę o północy- znów błysnął ząbkami, nic sobie nie robiąc z jej protestów i z faktu, że najwidoczniej nie życzy sobie tutaj jego towarzystwa. Ani tutaj, ani nigdzie indziej. Sorry, JOB, ale jeszcze trochę się z nim pomęczysz.
Nic już nie powiedział, chyba rozumiejąc, że jest blisko rozwiązania i dopiero, gdy na niego spojrzała z tym śmiesznym błyskiem w oku, który chyba zwiastował dumę (co nie?) sam uśmiechnął się do niej szeroko. Patrzcie, tak się starał!
-Łał, jestem z ciebie dumny- rzucił i o dziwo, wcale nie kłamał. To super, że pozostali członkowie Noctis z taką łatwością rozwiązywali zadania. W końcu przyjechali tu wygrać, prawda? -Zwiedzam błonia. I przy okazji wpadam na piękne niewiasty- nie, to wcale nie był kiepski podryw!
-W ogóle, to wielki ten Hogwart, nie? Spodziewałem się czegoś trochę... mniejszego- podciągnął kolana pod siebie i objął je ramionami, opierając na nich brodę. -I jakoś tak dziwnie jest. Sam nie wiem. Nie potrafię się tu odnaleźć. Tu jest zupełnie inaczej niż w Salem. Nie?- spojrzał na nią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 74
  Liczba postów : 74
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8516-chantel-dwight
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8517-powiazania-chantel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8519-sowka-cassie#241037
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8518-chantel-dwight




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Nie Cze 08 2014, 21:46

Chantel postanowiła przestać dusić się w ciasnych klasach i wyjść wreszcie na zewnątrz. Dziewczyna potrzebowała kontaktu z naturą, jak powietrza. Lubiła tą ciszę, spokój. Chyba najlepszym miejscem w tym momencie była właśnie polana nad jeziorem. Krukonka wzięła więc książkę o białej magii, którą ostatnio zaczęła czytać i ruszyła na błonia. Po drodze rozmyślała, jak zwykle. Oczywiście dostrzegła też mikroskopijną wręcz plamkę, która została na jej szacie, po starciu z Sarą. A konkretnie z upadającą Sarą i rozlewającą się kawą. Chantel uśmiechnęła się na tą myśl. Bądź, co bądź, dobrze wspominała ten dzień. Nawet jeśli była cała brudna.
Kiedy panna Dwight dotarła na miejsce, wręcz rzuciła się na trawę. Leżała i spoglądała w chmury przez parę minut. Patrzyła, jak płyną. O, ta ma kształt baranka... Dziewczyna lubiła je obserwować. Dostrzegała różne kształty - podobnie, jak w przypadku gwiazd. Tylko, że zamiast gwiazdozbiorów były różnego rodzaju zwierzątka, ludzie, wyspy - wszystko, w czego kształt mogła ułożyć się chmura. Chantel leżała tak przez parę minut, po czym sięgnęła do torby i wyjęła książkę. Już po chwili zanurzyła się w fascynującej lekturze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 55
  Liczba postów : 61
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8537-charlie-nucleare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8539-nucleare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8538-sowa-charliego#241527
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8540-nucleare#241530




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Nie Cze 08 2014, 22:18

Merlinie, po co żeś zsyłał na tę wyspę takie upały?
Czyś nie łaskaw stoczyć ze swych niebios odrobiny chłodu?


Modląc się o deszcz, który i tak padał ostatnio bardzo często, Nucleare przemierzał szkolne błonia sadzając na trawie długie, równe kroki. W ręce trzymał nie co innego jak jedną ze swoich książek o eliksirach różnej maści. Dziś miał ją przy sobie cały dzień, przekładając ją tylko z ręki do ręki i nawet otwierając parę razy w momentach, w których nie miał nic do roboty. Jednak przez tętniący dziś wyjątkowo życiem Hogwart, nie potrafił skupić się na ani jednym słowie. Zresztą chyba nie miał tego dnia nastroju do wkuwania. Przymrużył mocno oczy, gdy tylko ujrzał światło dnia. W zamku jednak było trochę ciemniej, a różnica była widocznie odczuwalna.
W końcu dotarł na polanę przy jeziorze, która była stanowczo jednym z najlepszych miejsc do spokojnej nauki. O tej porze mógł się tu wyciszyć, nie martwiąc się o hałasujące dzieciaki, biegające wokół. Idealne miejsce. Może tym razem uda mu się trochę skupić.
Wyłożył się ładnie na trawie, otworzył książkę na odpowiedniej stronie i przejechał wzrokiem po linijkach. Dopiero p paru minutach zorientował się, że czyta cały czas to samo zdanie, z którego i tak nie mógł nic zapamiętać. Westchnął z lekkim poirytowaniem. To na nic, dziś mózg stanowczo odmówił mu posłuszeństwa. Ale z jakiej, przepraszam, racji zrobił sobie taki nagły urlop? Fakt, ostatnio Charlie nieco za dużo go męczył, wklepując na pamięć różne tandetne formułki z książek, ale żeby tak odejść bez zapowiedzi? To Ci dopiero zdrajca jeden.
Chłopak zatrzasnął książkę z hukiem i rozejrzał się w roztrzepaniu po okolicy. Jego wzrok napotkał przypadkowo jakąś dziewczynę leżącą na trawie i zagłębioną w lekturze, nauce czy czymkolwiek. Krukonka, kojarzył ją z pokoju wspólnego. Prócz niej nie zauważył innego śladu życia. Chwilę zastanawiał się, nim w końcu podjął decyzję i podniósł się leniwie z trawy. Jeżeli on nie może się spokojnie pouczyć to niby dlaczego inni mieliby to bezkarnie robić?
Podczłapał powoli do dziewczyny, tak cicho, że musiałaby mieć naprawdę dobry słuch, by go usłyszeć. Stanął jej za głową i pochylił się nieco do przodu, zaglądając z zaciekawieniem w książkę którą czytała. Przymrużył oczy jeszcze bardziej, starając się przeczytać cokolwiek z książki, ale z jego wzrokiem było to równie prawdopodobne co zostać królem Anglii.
- Co czytasz? – spytał tak nagle, jak nagle samotny gołąb przelatuje człowiekowi nad głową.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 74
  Liczba postów : 74
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8516-chantel-dwight
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8517-powiazania-chantel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8519-sowka-cassie#241037
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8518-chantel-dwight




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Nie Cze 08 2014, 23:01

Chantel leżała spokojnie na trawie, czytając książkę. Biała magia, świetna sprawa. Naprawdę pouczająca książka. Dziewczyna przenosiła wzrok z linijki na linijkę. Strona po stronie coraz bardziej wciągała się w tajniki magii. Pewnie leżałaby tak do wieczora, albo nawet do następnego dnia, gdyby nie to, że w pewnym momencie poczuła czyjś oddech nad jej uchem, a po chwili głos. Krukonka do najodważniejszych nie należy, więc pisnęła i niemalże podskoczyła. Jeszcze chwila i zapewne zeszłaby na jakiś zawał serca, czy coś w tym rodzaju. Dobrze, że nadal żyła. Chantel usiadła i spojrzała na chłopaka.
- Jak Ty mnie wystraszyłeś. - Roześmiała się po chwili, odkładając książkę gdzieś na bok, na trawę. - O co pytałeś? Przepraszam, ale skupiłam się na swoim pisku. - zażartowała. W zasadzie, rzeczywiście tak było.
Zerknęła jeszcze raz na nieznajomego i stwierdziła, że ma całkiem przyjemną twarz. No i fajną fryzurę. Lubiła taki artystyczny nieład na głowie, bo często świadczył o kreatywności. A Krukonka uwielbiała nietuzinkowych ludzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 55
  Liczba postów : 61
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8537-charlie-nucleare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8539-nucleare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8538-sowa-charliego#241527
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8540-nucleare#241530




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Pon Cze 09 2014, 00:01

W tej chwili nie tylko dziewczyna mogła tu zejść na zawał. Charlie nie zdawał sobie nawet sprawy z tego, że nieznajoma nie wyczuła wcześniej jego obecności i że zareaguje tak nagle. Gdy tak nagle podskoczyła piszcząc, jakby ją ktoś ze skóry obrywał, chłopakiem też wstrząsnął dreszcz zaskoczenia. Po chwili jednak, wyprostował się lekko, czując, że to już nie te lata i brak większego wysiłku fizycznego na codzień odbija się nieźle na jego plecach. Złapał się za nie jak jakiś chropowaty starzec, starając się utrzymać równowagę. Wtedy dopiero spojrzał uważnie na (chyba młodszą) krukonkę i z poważnym, pełnym dezaprobaty, wyrazem twarzy, pokręcił wolno głową.
- Gorzej niż opony na ostrym hamulcu - skomentował jej pisk, krzywiąc się lekko.
Przyjrzał się dokładnie jej twarzy, oczom, rysom. Nie była brzydka. Taka chuderlawa blondyneczka, mogąca uchodzić nawet za atrakcyjną. Tak czy inaczej, w tej chwili była ofiarą jego ogólnej nudy i klęski życiowej, którą była niejaka zdrada przez własny, rodzony mózg. I w dodatku, dziewczyna wcale nie wyglądała na obrażoną, albo rozzłoszczoną tym jego nagłym aktem desperacji, który w efekcie ją przestraszył. Brwi chłopaka powędrowały lekko ku górze.
- Pytałem co czytasz - powtórzył tym samym, niskim, zwyczajnym tonem. Tym razem jednak na jego twarzy można było dostrzec błąkający się gdzieniegdzie, rozbawiony uśmiech. - Ale gdybyś dorzuciła jeszcze w pakiecie swoje imię, nie obraziłbym się.
Nie pytając o zgodę (widocznie uznał to za w ogóle nie warte zachodu), spoczął na trawie obok zupełnie nieznajomej dziewczyny, wywalając nogi przed siebie ma trawie. Złapał za skrawek swojej koszulki i pomachał nim lekko, starając się ochłodzić swój brzuch. Podniósł wzrok na niebo, znowu mrużąc oczy.
- Nie bawię się w taką pogodę. Niebo chyba chce nas wszystkich ugotować na kolację. - mruknął i dopiero po chwili, zorientowawszy się, jak przereklamowane było rozmawianie z nieznajomą na taki temat jak pogoda, roześmiał się lekko. Wszak dla niego dzisiejsza pogoda była prawdziwym utrapieniem, więc ten temat sam mu się nasunął, z zupełnie naturalnych powodów.
Zerknął na krukonkę z odrobinę ironicznym uśmiechem, doszukując się w wyrazie jej twarzy jakichkolwiek emocji świadczących o tym, że mogła pomyśleć to samo co on. W trakcie położył jeszcze książkę z eliksirami obok siebie, pozwalając ciemnej okładce nagrzać się od słońca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 74
  Liczba postów : 74
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8516-chantel-dwight
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8517-powiazania-chantel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8519-sowka-cassie#241037
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8518-chantel-dwight




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Pon Cze 09 2014, 19:58

Chantel, kiedy usłyszała porównanie swojego głosu do pisku opon hamującego samochodu, roześmiała się. Rzeczywiście, jej głos osiągał w pewnych momentach osiągał tak wysokie tony, że sama była zdziwiona. W zasadzie - nie lubiła go. Wolałaby zmienić jego barwę. Chciałaby umieć ładnie śpiewać, a tu klops. Słoń nadepnął jej na ucho. No bywa, trzeba się z tym pogodzić.
- Przepraszam. - Uśmiechnęła się lekko zażenowana. - A czytam książkę o białej magii. Trochę historii, trochę zaklęć. Ogólnie jeden wielki miszmasz. Bardzo fajna, pouczająca. - Dziewczyna zerknęła jeszcze raz na książkę i podała ją nieznajomemu. Ot tak, żeby sobie przejrzał. Jak chce.
- Jestem Chantel. - Powiedziała, podając mu dłoń i licząc na to, że też się przedstawi.
Krukonce również było gorąco. Okropnie gorąco, a ona nie znosiła upałów. Dla niej takie temperatury były wręcz śmiertelne. No, może przesadza, ale zdecydowanie wolała lekki chłodek, niż żar lecący z nieba. Nie bardzo potrafiła zrozumieć ludzi, którzy tak kochali temperatury bliskie trzydziestu stopniom. Przecież wtedy nie da się myśleć.
- O, wreszcie ktoś podziela moją niechęć do upałów. - Dziewczyna również się roześmiała. - Nie znoszę takiej temperatury.
Jakkolwiek przereklamowane były rozmowy o pogodzie, tym razem zdecydowanie można było na nią ponarzekać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 55
  Liczba postów : 61
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8537-charlie-nucleare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8539-nucleare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8538-sowa-charliego#241527
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8540-nucleare#241530




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Pon Cze 09 2014, 20:58

Krukon nie potrzebował dużo czasu, żeby móc stwierdzić, że ma do czynienia z miłą dziewczyną. Nie z jedną z tych dumnych dziewcząt, które obrażają się o byle co i są wieczne niezadowolone z życia. Chociaż właściwie był lekko zaskoczony pozytywnym nastawieniem dziewczyny, do kogoś takiego jak on sam. Nucleare zawsze wiedział, że gdyby był swoim klonem i miał do czynienia ze sobą samym, na pewno by siebie nie polubił. A nieznajoma w dodatku przeprosiła go, mimo że to on miał większe powody, by ją przepraszać.
- Biała magia... - powtórzył cicho, sięgając po książkę, którą podawała mu krukonka.
Spojrzał na okładkę z tyłu książki i przeczytał zamieszczony opis. Pokiwał głową z podziwem. Mógł dodać kolejną rzecz do swoich faktów o nieznajomej: lubi książki. Albo udaje. W końcu powiedziała, że jest fajna i pouczająca, a nie nudna i niepotrzebna. No tak, w końcu krukonka. Ale czasem dom niezupełnie zgrywa się z charakterem. Oddał książkę dziewczynie.
Gdy mu się przedstawiła, chwycił jej dłoń w lekkim uścisku.
- Charlie - przedstawił się i przekrzywił lekko głowę, cofając rękę - Chantel, jak "chant". Śpiew, z francuskiego. Mogę tak do Ciebie mówić? - uniósł lekko brwi - pewnie ładnie śpiewasz.
Sam nie zdawał sobie sprawy z tego co palnął. Ale nie miał pojęcia o braku talentu wokalnego dziewczyny. W końcu po jednym, krótkim pisku nie można było tego stwierdzić.
Kiedy Chant wyraziła swoja opinię na temat temperatury, Charlie pokiwał energicznie głową z aprobatą. Nie było jeszcze aż tak upalnie, ale no come on, przecież to była Wielka Brytania, a nie jakaś słoneczna Hiszpania! Tutaj ludzie niekoniecznie są przyzwyczajeni do takiej pogody. Zresztą Krukonka też nie mówiła wcale z akcentem jak z jednego z tych ciepłych krajów.
- Wiesz, właściwie w takim upale nic nie stoi na przeszkodzie zrzuceniu z siebie trochę ubrań - powiedział zupełnie zwyczajnym tonem, patrząc już w innym kierunku.
Podparł się na łokciach i wbił nieco tęskny wzrok w taflę wody, tak niedaleko stąd. Od samego patrzenia na jezioro wcale nie zrobi Ci się chłodniej, idioto, pomyślał z goryczą. Przydałby się jakiś zimny prysznic i kawa mrożona. Idealne połączenie w taki dzień jak ten.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 74
  Liczba postów : 74
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8516-chantel-dwight
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8517-powiazania-chantel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8519-sowka-cassie#241037
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8518-chantel-dwight




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Pon Cze 09 2014, 21:26

Chantel obserwowała chłopaka, przeglądającego książkę, uśmiechając się przy tym. Uwielbia ludzi, którzy czytają. To dowodzi ich inteligencji, a być może nawet kreatywności. Jedną i drugą cechę bardzo sobie ceniła, więc od razu polubiła tego chłopaka. No, może to zbyt dużo powiedziane, ale na pewno miał u niej ogromnego plusa.
Słysząc jego słowa ,, pewnie ładnie śpiewasz '', dziewczyna poczerwieniała. Nie lubiła, jak coś jej nie wychodziło, a tym bardziej, jak ludzie o tym wiedzieli. Zastanawiała się więc, czy powinna przemilczeć ten komentarz, czy raczej uświadomić chłopakowi, że tak naprawdę, to zupełnie nie ma talentu muzycznego. Wybrała to drugie.
- Miło mi. - Chantel uśmiechnęła się, wzięła głęboki oddech i stwierdziła z goryczą. - Ale zupełnie nie umiem śpiewać. Hmm... Znasz francuski? - Dziewczyna zmieniła temat. Nie chciała tak na wstępie wymieniać swoich kompleksów. Krukonka na słowa chłopaka o zrzucaniu ubrań, kiwnęła głowa. Rzeczywiście, chętnie posiedziałaby tu w stroju kąpielowym na przykład. Mogłaby wskoczyć do wody i orzeźwić się. Jednakże na chwilę obecną miała na sobie sukienkę, której niestety zdjąć nie mogła. W prawdzie jej ubranie było przewiewne, ale nie dawało jej odpowiedniej temperatury. Dlaczego ja o tym nie pomyślałam w tak upalny dzień? Dziewczyna wywróciła oczami na tą myśl.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 55
  Liczba postów : 61
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8537-charlie-nucleare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8539-nucleare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8538-sowa-charliego#241527
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8540-nucleare#241530




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Pon Cze 09 2014, 22:28

On też musiał przyznać, że dziewczyna z książką już od progu znajomości dostawała od niego dużego plusa. Może brzmi to trochę kujonowato, ale nie, nie chodzi o nic z tych rzeczy. Po prostu dobrze jest jak Twój rozmówca jednak ma coś w głowie. Nawet jeśli jest on ładną blondynką, która na pierwszy rzut oka wygląda tylko i wyłącznie na ładną blondynkę. Ale Nucleare nie był z tych co oceniają ludzi pochopnie. Wysuwanie wniosków, owszem. Ale to tylko niepotwierdzone podejrzenia i on bardzo dobrze zdawał sobie z tego sprawę. Zerknął na blondynkę i uśmiechnął się lekko pod nosem. Czyli nie trafił z tym śpiewaniem. Może to był pewnego rodzaju oksymoron. Nieśpiewająca Chant. Śpiew, który nie umie śpiewać. Ale to poetycko brzmi... nie, jednak nie.
- Znam parę słów - wzruszył ramionami.
Tak naprawdę jego "parę" miało wielką skalę. Ale kto Irlandczykowi zabroni? Jak się zna jeden z najpopularniejszych języków świata od dziecka, to można sięgnąć szerzej, do innych krajów, po inną mowę.
Jeśli chodziło o wodę, on sam nie miałby nic przeciwko pływaniu choćby w ubraniu. W końcu nie raz już dopadała go nagła ulewa, a on z chęcią się jej oddawał, stając u jej stóp i przemakając do suchej nitki. Gorzej było z chorowitością, która w jego przypadku była jak jego drugie "ja". Albo jak nachalny gość, który bez zaproszenia wbija Ci na chatę i wyjada jedzenie z lodówki, korzystając z prysznica, łóżka, a najlepiej z całego życia. Tak samo choroba bezczelnie przekraczała próg jego organizmu, osiedlając się wygodnie na kanapie jego wnętrzności, zamiatając zdrowie pod dywan.
Krukon przyjrzał się jeszcze raz krukonce. Tym razem nawet jego wargi zadrgały w uśmiechu. Ale w takim jego zdradzieckim uśmiechu, który nie wróżył nic dobrego.
- Poczekaj chwilę. Pójdę zobaczyć, czy woda jest ciepła.
Podniósł się z trawy i sięgnął do swojej torby, wyjmując stamtąd butelkę z resztką wody na dnie. Odkręcił i napił się, ruszając w stronę jeziora.
Nie było go dłuższą chwilę. Wracając, trzymał w dłoni pełną już butelkę wody. Oczywiście z jeziora. Butelka była zamknięta, ale po środku butelki była nie tak łatwo widoczna dziurka.
- Chyba wiem co może Cię ochłodzić - wyszczerzył zęby w uśmiechu.
Nie czekając, aż Chant domyśli się jego czarnych zamiarów, wycelował butelkę w jej stronę i zdusił ją, tak, że w stronę Krukonki poleciał długi strumień wody.
Spóźniony Śmigus Dyngus, proszę państwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 74
  Liczba postów : 74
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8516-chantel-dwight
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8517-powiazania-chantel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8519-sowka-cassie#241037
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8518-chantel-dwight




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Wto Cze 10 2014, 00:00

Zawsze chciała umieć mówić po francusku. Parę słów się nauczyła, ale to nadal nie satysfakcjonowało Krukonki. Ona chciała nauczyć się tak wielu rzeczy, że chyba nie starczyłoby jej życia na to wszystko. Zaczynając od języka francuskiego, poprzez gotowanie, grę na gitarze ( dobre sobie, przecież nie ma słuchu muzycznego ), aż po wyższą matematykę. Niech to szlag. Czemu dzień ma tylko dwadzieścia cztery godziny, a człowiek dożywa koło siedemdziesięciu lat? Najwyżej panna Dwight przesiedzi całe życie nad książkami.
- A powiedz coś po francusku. - Dziewczyna uśmiechnęła się.
Po chwili Krukon zniknął. Poszedł sprawdzić, czy woda jest ciepła. Pewnie tak. W końcu od dobrych paru dni mamy upały, więc na pewno ma odpowiednią temperaturę. No, przynajmniej powinna mieć. Chantel chętnie by się wykąpała...
Charles wrócił. Z czymś w ręku. Z butelką wody w ręku i słowami ,, Chyba wiem, co może cię ochłodzić.'' Łączymy fakty, łączymy...
Panna Dwight nie zdążyła nawet się cofnąć, bo już była cała oblana wodą. Na początku wytrzeszczyła oczy, chwilę później zmarszczyła brwi, a parę sekund po tym Krukon był już cały mokry. Gdyż dziewczyna podbiegła do niego, szybkim ruchem wyrwała butelkę z dłoni i oblała chłopaka wodą, śmiejąc się przy tym głośno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 55
  Liczba postów : 61
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8537-charlie-nucleare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8539-nucleare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8538-sowa-charliego#241527
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8540-nucleare#241530




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Wto Cze 10 2014, 07:46

Nie mógł się powstrzymać. Roześmiał się głośno, gdy tylko Krukonka została przez niego potraktowana wodą. Pytanie dlaczego w ogóle szedł po wodę w butelce zamiast użyć prostego zaklęcia? A właśnie! Bo tak było ciekawiej. Gdyby sięgnął od razu po różdżkę, Chant mogłaby szybciej zorientować o co chodzi i Charlie nie byłby tak ubawiony, oblewając ją. A to nie mała uciecha, widzieć takie na zaskoczenie na twarzy dziewczyny.
Ale wtedy wszystko się odwróciło, poczuł jak traci swoją wodną broń. Nawet nie zdążył zareagować, a już, chwilę potem, w jego stronę prysnął strumień wody. Usłyszał śmiech Krukonki i od razu zmrużył oczy, przybierając bojowy wyraz.
- Tu ris de moi? Donc, tu vas mourir!
Po tych słowach znowu się roześmiał, wręcz z triumfem. Chant chciała usłyszeć coś po francusku, to ma. Szkoda tylko, że nie dowie się znaczenia tych słów przed swoją zapowiedzianą śmiercią. Chyba, że wie co to znaczy, albo w jakiś sposób się domyśliła.
Rękoma próbował się osłonić i nawet na początku chciał jej zabrać tę butelkę, ale zauważył, że kończy się woda. Więc mała zmiana planu. Szybkim ruchem sięgnął za siebie, przywołując na twarz cwaniacki uśmiech. Wyciągnął zza paska swoją różdżkę, wycelował nią w blondynkę i powiedział ciche aquamenti . Od razu polał się nowy strumień wody, który pomknął w stromę dziewczyny. Tymczasem Nucleare próbował zbliżyć się do Chant, żeby misja pod tytułem "woda", przyniosła większe efekty. Drugą zaś ręką, cały czas próbował się osłaniać, choć, jak wiadomo, wody nie dało się uniknąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 74
  Liczba postów : 74
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8516-chantel-dwight
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8517-powiazania-chantel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8519-sowka-cassie#241037
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8518-chantel-dwight




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Wto Cze 10 2014, 10:23

Chantel nic nie zrozumiała z tego, co powiedział Krukon. To znaczy, znała dwa słowa, które nie wyjaśniały nic. A szkoda, doprawdy szkoda, bo może, gdyby nauczyła się wcześniej francuskiego, nie byłaby cała mokra po raz kolejny. No, przynajmniej mogłaby się przygotować na kolejny atak i wyciągnąć swoją różdżkę. Skąd miała wiedzieć, że Charles jeszcze nie skończył?
- Nie mam pojęcia, co powiedziałeś, ale... - Cały czas leciały na nią kolejne strumienie wody. - Poddaje się, poddaję! - Krzyczała, machając rękami i śmiejąc się równocześnie. Dziewczyna zaczęła się cofać, ale nie przewidziała tego, że trawa będzie mokra. Rzeczywiście - trudne do przewidzenia. Brawo, Chantel - logicznie myślisz. Nie minęło parę sekund, a Krukonka leżała na ziemi. Lądowanie miała miękkie, więc nadal zwijała się ze śmiechu. Teraz już miała ubaw także z siebie samej i swojej niezdarności. No i już nie było jej aż tak gorąco. W zasadzie - czuła się całkiem dobrze. Woda spływająca po jej ciele sprawiała, że było dużo chłodniej. Chantel uśmiechnęła się przyjaźnie do chłopaka, po czym spojrzała w niebo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 55
  Liczba postów : 61
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8537-charlie-nucleare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8539-nucleare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8538-sowa-charliego#241527
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8540-nucleare#241530




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Wto Cze 10 2014, 11:09

Chłopak zauważył, że Chant była już wystarczająco mokra, żeby dać sobie spokój. No tak, Charlie, Ameryki to Ty nie odkryłeś, trudno było tego nie zauważyć, nawet z Twoim wzrokiem.
I wtedy też właśnie dziewczyna się poddała, Krukon chciał wspaniałomyślnie zakończyć zaklęcie, kiedy tamta upadła do tyłu na mokrą trawę. No i masz, trawa dokończyła dzieła. Z różdżki chłopaka przestała sączyć się woda i schował ją z powrotem na jej miejsce. Przydałoby się drobne osuszenie, ale po co, skoro jest tak ciepło? Uśmiechnął się z triumfem, podchodząc do dziewczyny, tak, żeby nie zapaść się jednak w mokrej trawie. Jego stare trampki i tak już za dużo w swoim życiu wycierpiały przez wodę.
- Szybko się poddajesz, Śpiewie. - pokazał jej język - Nawet nie zdążyłem się rozkręcić.
Otarł dłonią twarz z kropelek wody, w końcu on też, póki co, do najsuchszych nie należał. Nachylił się, zabierając pustą już butelkę po wodzie. Schował ją z powrotem do torby, nie zważając na to, że była mokra. Jeszcze kiedyś na pewno się przyda, jak tylko uda mu się ją oczyścić z wody z jeziora. Potem przeniósł wzrok na dopiero poznaną krukonkę i zmierzył ją przenikliwym wzrokiem.
- Przynajmniej zafundowałem Ci darmowy prysznic w ten ciepły dzień - powiedział, obracając całą sytuację na swoją korzyść i posyłając dziewczynie łobuzerski uśmiech - I przyniosłem Ci jezioro w butelce, a to już coś! Nie musiałaś nawet do niego wchodzić. - przekrzywił lekko głowę, marszcząc przy tym czoło - Ale w błocie nie radziłbym leżeć, bo Ci zacznie zaraz sukienka prześwitywać i zleci się masa napalonych fanów, z którymi nie chciałbym mieć do czynienia.
Rozejrzał się po trawie, sprawdzając czy nie ma jeszcze innych ofiar potopu. Zauważył leżącą na trawie książkę o eliksirach... mokrą. Wziął ją szybko w ręke i delikatnie otrzepał z wody. Na szczęście ucierpiała tylko okładka. Miał nadzieję, że biblioteka się nie obrazi za to drobne uszkodzenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 74
  Liczba postów : 74
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8516-chantel-dwight
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8517-powiazania-chantel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8519-sowka-cassie#241037
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8518-chantel-dwight




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Wto Cze 10 2014, 11:32

- Zobaczysz, że jeszcze kiedyś Ty się pierwszy poddasz! - Chantel leżąc na trawie również pokazała chłopakowi język. A co, nie będzie dłużna! - To było z zaskoczenia i nie miałam większych szans na obronę. - Roześmiała się. ,, Śpiewie ''? No to zyskała kolejną ksywkę. W sumie była całkiem fajna. Brzmiała tak, jakby panna Dwight miała piękny, śpiewny głos. To się ludzie zdziwią.
- To fakt. - Dziewczyna uśmiechnęła się. Rzeczywiście taki prysznic był dziś potrzebny. Do tego było całkiem zabawnie, więc tym bardziej. Chantel na słowa Krukona o napalonych facetach skrzywiła się i usiadła. Rzeczywiście, nie potrzebowała takich atrakcji. Nie była typem dziewczyny, która nosiła sukienkę latem tylko po to, by faceci mogli gapić się w jej dekolt.
- No tak, lepiej tego uniknąć. - Wywróciła oczami. A tak dobrze jej się leżało. Nawet na tym błocie. Chwila, na błocie?! Otóż to. Jej sukienka była już cała brudna. Pedantyzm panny Dwight dał o sobie znać. No nie, jak ja to dopiorę? Westchnęła ciężko. Dziś naprawdę nie myślała. Mózg jej chyba parował od tego upału. Taki bunt szarych komórek, coś w tym stylu. To się rzadko zdarzało, ale jednak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 55
  Liczba postów : 61
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8537-charlie-nucleare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8539-nucleare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8538-sowa-charliego#241527
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8540-nucleare#241530




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Czw Cze 12 2014, 00:57

Po pierwszych słowach dziewczyny, chłopak spojrzał ma nią wzrokiem typu "seriously?", jakby to co mówiła było równie nieprawdopodobne co nagłe przybycie kosmitów do Hogwartu. Tak, według niego równie dobrze mogłaby opowiadać o napadnięciu mrówek na zamek, co właściwie nie miało większego sensu. W ogóle go nie miało. A co do ksywek, no to wiadomo. Charlie wymyślał najlepsze. Mógłby nawet otworzyć sklepik z wielkim napisem "Sprzedaję ksywki" i handlować nimi na okrągło jak niezłym towarem.
- Tak, tak, wmawiaj sobie - pokiwał głową z politowaniem, jakby mówił do dziecka.
Włożył książkę od Eliksirów do torby, którą chwilę potem zawiesił sobie na ramię. Jego wzrok znowu powędrował ku znajomej nieznajomej i uniósł wysoko brwi, kiedy zauważył jej zdziwienie. Wykrył powód nieszczęścia. Błotna inwazja. Automatycznie zachciało mu się śmiać. Podniósł dłoń, dyskretnie zasłaniając nią usta i odwrócił lekko głowę. Zakaszlał, starając się stłumić śmiech. Kiedy udało mu się jakoś opanować, wyciągnął rękę do dziewczyny, pomagając jej wstać z mokrej trawy. Zmierzył ją przenikliwym spojrzeniem.
- No ten... nie jest jeszcze tak źle - powiedział, nie opanowując jednak rozbawionego uśmiechu, który cisnął mu się na usta - Wypierze się. - dodał z przekonaniem.
Jakby przekonywał też samego siebie. W końcu nie znał się za bardzo na takich rzeczach. Ale w końcu trzeba być dobrej myśli, nie?
- W każdym razie, ja będę spadał, Nieznajoma. Za długo się zasiedziałem, a obowiązki się same nie zrobią.
Tak, to mogło wyglądać jak ucieczka. W końcu to przez niego Chant się tak z lekka uwaliła. Ale co on, Ślizgon, że miałby tak tchórzliwie uciekać gdzie pieprz rośnie przy każdej takiej wpadce? Nie, raczej naprawdę musiał się zbierać, a że akurat w takim momencie to... czysty przypadek.
Uśmiechnął się przepraszająco do Krukonki i zasalutował.
- I nie ma za co.
Odwrócił się i ruszył w stronę zamku.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Galeony : 214
  Liczba postów : 183
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8692-avis-dakers#245357
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8694-zatanczymy#245388
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8693-visiowa-poczta#245386
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8695-avis-dakers#245391




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Pią Cze 20 2014, 19:53

Popołudnie tego dnia było wyjątkowo piękne. Ciepłe, ale nie upalne, z lekkim wietrzykiem i bez jednej chmurki na niebie. Komu by się chciało siedzieć w zamku? No na pewno nie Avis. W przytulnym dormitorium jeszcze zdąży dzisiaj posiedzieć, a na razie trzeba korzystać z tego, co jest.
Szatę, w której z jakiegoś powodu wciąż siedziała, odwiesiła do szafy. Przed zamknięciem drzwi oczywiście wygładziła wszystkie fałdki, bo jakżeby inaczej. Wyciągnęła z szuflady czarne bojówki, ciemnofioletową koszulkę i sięgnęła po ramoneskę (w końcu kto wie, czy nie zrobi się chłodniej). Założyła to wszystko, spojrzała krytycznie w lustro i zmieniła skarpetki na czarne - przynajmniej nie zafarbują od glanów, co czasem im się zdarzało. Włosy upięła w wysoki kucyk, który z założenia miał być wygodny. Wzięła ostatnio czytaną książkę, różdżkę wsunęła do kieszeni i wyszła.
Na jej ulubionej polanie nikogo nie było. To dobrze, nie lubiła, kiedy plątali się tam jacyś obcy ludzie akurat wtedy, kiedy miała ochotę poczytać.
Położyła się na trawie i przymknęła oczy. Soczyście zielone źdźbła trawy łaskotały ją w kark, ale w żadnym razie jej to nie przeszkadzało - lubiła to. Tym bardziej, że zapach był nieziemski. Zapach trawy, rosnących gdzieniegdzie kwiatów i jeziora, którego powierzchnia w tej chwili ani drgnęła, bo wiatr całkowicie ustał.
Myślami całkiem odpłynęła. Przypominała sobie ostatni list od rodziców, w którym pisali jej, że chcą wybrać się w wakacje na drugą podróż poślubną. Ona miała wybór - mogła jechać z nimi albo zostać w domu. Jeszcze nie wiedziała, co wybierze. Cieszyła się, że im się tak dobrze układało, że wciąż tak się kochali. Chętnie by pojechała gdzieś zagranicę, ale z drugiej strony czy chciała im przeszkadzać? Raczej nie. Poza tym to miały być jej pierwsze wakacje, kiedy będzie mogła używać w domu magii, ba, teleportować się nawet! Trochę żałowała, że egzamin z teleportacji nie poszedł jej na tyle dobrze, żeby próbować łącznej, ale cóż. To trochę jej wina. Nawet bardzo. Ale i tak dobrze, że chociaż indywidualną zdała.
Grzejące słońce, upajające zapachy i spokojnie płynące myśli sprawiły, że zasnęła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Anglia, Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 405
Dodatkowo : ścigająca, kapitan
  Liczba postów : 235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8460-ivy-haden
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8482-przygarniesz-pufe#240070
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8480-ivy-haden-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8481-ivy-haden-kuferek#240059




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Pią Cze 20 2014, 20:36

Piękne zjawisko, które znała całkiem nieźle już od dłuższego czasu, wmaszerowało na rozświetloną słońcem polanę. Ivy widziała to dokładnie ze swojego miejsca na pobliskim drzewie. Wiedziała, gdzie się zaszyć, kiedy chciała na chwilę odpocząć od zajęć i ludzi. Gałąź była na tyle szeroka, że dawała dostatecznie stabilne podparcie. Haden opuściła nogi po obu stronach konaru, machając nimi od czasu do czasu. Wracając do Zjawiska  - rozłożyło się wygodnie na trawie, najwyraźniej też szukając odrobiny spokoju po całym, męczącym roku szkolnym. Ivy postanowiła go nie płoszyć, ani nie burzyć obrazka niepożądanymi w tej chwili słowami. Zamknęła oczy, wciągając w nozdrza świeże, letnie powietrze, zapowiadające nadejście wakacji. Cieszyła się, że będzie mogła wrócić na trochę do domu. Wiedziała jednak, że diabelnie będzie jej brakować zajęć. Głupie wymachiwanie różdżkami stało się w którymś momencie niezwykle ważnym elementem jej dni. Poza tym będzie jej też brakować Zjawiska, które zapewne pojedzie do jakiegoś odległego miejsca, które Ivy odwiedziła tylko palcem na mapie. Nie mówiąc już o wszystkich innych znajomych, których nie zobaczy aż do rozpoczęcia kolejnego roku. Im dłużej przebywała w Hogwarcie, tym trudniej było jej wracać do mugolskiego świata. Postanowiła jednak na razie o tym nie myśleć i delektować się faktem, że wciąż tu jest. Poza tym czekał ją jeszcze bal. Wprawdzie nie wiedziała jeszcze, z kim na niego pójdzie. Nie traciła jednak nadziei. Uśmiechnęła się do siebie; w najgorszym wypadku zawsze będzie mogła powtórzyć manewr sprzed prawie dziesięciu lat – zamknąć się w dormitorium i płakać. Zerknęła jeszcze raz w kierunku Zjawiska. Wyglądało, jakby zasnęło, choć z tej odległości trudno było stwierdzić to z pewnością. Ivy uśmiechnęła się raz jeszcze, przerzucając nogę ponad gałęzią i powoli schodząc po konarach w dół. Trawa szeleściła pod jej stopami, kiedy przemierzała polanę. Pochyliła się tuż nad Zjawiskiem, zarzucając włosy do tyłu.
- Kogo my tu mamy? – zapytała, wyszczerzając zęby w uśmiechu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Galeony : 214
  Liczba postów : 183
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8692-avis-dakers#245357
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8694-zatanczymy#245388
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8693-visiowa-poczta#245386
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8695-avis-dakers#245391




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Pią Cze 20 2014, 21:24

Też czasem myślała o balu. W końcu to już niedługo, a ona wciąż nie ma sukienki... A wymagania co do kiecek na bal zawsze miała wysokie: dopasowana góra, może nawet gorsetowa i szeroka spódnica, której będzie tak dużo i która będzie się malowniczo kręcić, kiedy ona będzie wykręcać piruety. Wbrew pozorom ciężko było taką znaleźć. Całe szczęście, że buty już miała - wśród jej kolekcji na pewno znajdzie odpowiednie, a jak nie, to napisze do rodziców, żeby przysłali jej jakieś z domu.
Ale strój strojem - najważniejsza była kwestia partnera! Tym razem to było losowe. Dopiero na balu dowie się, z kim spędzi ten wieczór, choć oczywiście to nie oznaczało, że nie będzie nękać też innych. Po cichu liczyła, że może wylosuje Ivy, ale Merlin wie. Znając swoje szczęście pewnie nie. A wtedy to już właściwie będzie jej obojętne, nawet facet może być. Byle tylko lubił tańczyć. Właściwie nigdy nie spytała Puchonki, czy ona lubi tańczyć... Bo jeśli tak, to przecież będzie można to wykorzystać. Mniej lub bardziej niecnie.
Obudziła się, słysząc szelest trawy. Miała lekki sen, przynajmniej wtedy, kiedy spała na błoniach. Postanowiła nie otwierać oczu. Może to jakiś randomowy uczeń, który zaraz pójdzie w cholerę, to po co przerywać sielankę dla kogoś takiego... Ale głos, który usłyszała, wykluczał przypadek. Uśmiechnęła się, wciąż trzymając oczy zamknięte.
- Jak to kogo? Postać z twoich koszmarów. Czy co tam najczęściej śnisz - wystawiła język.
Poklepała miejsce koło siebie - no co dziewczyna będzie nad nią wisieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   

Powrót do góry Go down
 

Polana nad jeziorem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

 Similar topics

-
» Polana nad jeziorem
» Rozłożyste drzewo nad jeziorem
» Polana w środku lasu
» Chatka nad jeziorem
» Polana

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
jezioro
-