IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Polana nad jeziorem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28620
  Liczba postów : 31696
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Polana nad jeziorem   Sob Mar 16 2013, 01:14

First topic message reminder :


Polana nad jeziorem

Średniej wielkości polana z której bezpośrednio można dostać się do jeziora - w lecie może zastępować nawet swojego rodzaju plażę! Miłe miejsce pod lasem, w którym uczniowie lubią organizować pikniki, bądź po prostu przesiadywać w cieplejsze dni - nic zresztą dziwnego, miejsce nadaje się do tego idealnie, a widok rozciągającego się jeziora z pewnością sprawia, że chce się tutaj wrócić.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Anglia, Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 405
Dodatkowo : ścigająca, kapitan
  Liczba postów : 235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8460-ivy-haden
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8482-przygarniesz-pufe#240070
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8480-ivy-haden-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8481-ivy-haden-kuferek#240059




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Pią Cze 20 2014, 22:08

Ivy usiadła z impetem w miejscu, w którym chwilę wcześniej znajdowała się dłoń Vi. Była wystarczająco subtelna, kiedy podkradała dziewczynie pietruszkę podczas ich pierwszego spotkania. Czas na subtelności minął. Teraz mogła być sobą.
- Koszmary? Żartujesz sobie? – zakpiła, wyciągając się pośród setek zielonych źdźbeł. – Chociaż po ostatnich zajęciach z Anjali faktycznie kilka miałam – zażartowała, przypominając sobie zajęcia z magicznego gotowania i nieudaną sałatkę, którą wtedy zrobiła. – Ale dla ciebie zarezerwowałam te bardziej pozytywne – wyznała.
Zamknęła oczy. Czuła się spokojna. Już dawno nie miała wolnego od zajęć, a jednocześnie tak dobrego dnia. Westchnęła, otworzyła oczy i przekręciła się na bok, patrząc na twarz towarzyszki.
- Idziesz na bal? – zapytała niezmiernie ciekawa odpowiedzi. – Cholernie się obawiam, kogo mi przydzielą.
Miałaby niezłego pecha, gdyby trafił jej się jakiś facet. Chociaż Aiden, z którym od czasu do czasu rozmawiała, nie byłby takim złym towarzystwem. Mogliby obgadać kreacje, które najlepiej podkreślają tyłki dziewczyn na balu. A co, gdyby trafiła jej się Anjali? Wzdrygnęła się mimowolnie.
Na lekcjach szło jej różnie. Miała jednak nadzieję, że w tej kwestii zdecydowanie dopisze jej szczęście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Galeony : 214
  Liczba postów : 183
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8692-avis-dakers#245357
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8694-zatanczymy#245388
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8693-visiowa-poczta#245386
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8695-avis-dakers#245391




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Sob Cze 21 2014, 07:39

Taa, subtelna przy pietruszce. No już. To była bezpardonowa kradzież! Chociaż miała w sobie pewien urok, trzeba było to przyznać. Swoją drogą to byłby niezły tytuł książki. "Subtelna przy pietruszce". Przy czym słowo "subtelna" mogłoby nie mieć swojego normalnego znaczenia, a być na przykład pokręconym imieniem głównej bohaterki. Albo kryptonimem jakiejś akcji, gdyby to był kryminał albo jakaś sensacja. Za to "pietruszka" to może, powiedzmy, jakaś broń. Piękne! Teraz nic, tylko to zapisać.
- To co to były za zajęcia? Historia magii, po której śniło ci się przez tydzień, że znów tam jesteś? Się nie śmiej, ja tak czasem mam - pokiwała energicznie głową na potwierdzenie swoich słów. Nie przepadała za tymi zajęciami. Znaczy lubiła się tego uczyć z książek, ale sam wykład był raczej nudny. - A, czekaj, Anjali. Kojarzę ją... I ten, no, się nie dziwię w takim razie. Też bym miała - wyszczerzyła się.
- Oczywiście, że idę na bal! No co ty, ja bym nie poszła? I w sumie trochę mi wszystko jedno, kogo mi przydzielą. Chyba że to będzie jakiś mruk totalny. Albo chodzące przerośnięte ślizgońskie ego - nic przyjemnego, chyba że masz czystą krew, no a ja nie mam, więc tylko byśmy się ze sobą męczyli.
Nie pomyślała o tym wcześniej. O tym, co będzie, jeśli trafi na kogoś, kto jej nie szanuje tylko dlatego, że ma dziadków mugoli. Starała się unikać takich osób, bo po co wchodzić w konflikty, ale na balu, jeśli dostanie kogoś takiego do pary, może być ciężko. Chyba że jeszcze ktoś będzie w podobnej sytuacji, to chrzanić wszystko i zamienią się partnerami. Proste.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Anglia, Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 405
Dodatkowo : ścigająca, kapitan
  Liczba postów : 235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8460-ivy-haden
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8482-przygarniesz-pufe#240070
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8480-ivy-haden-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8481-ivy-haden-kuferek#240059




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Sob Cze 21 2014, 19:05

Avis zdawała się nie mieć najlepszego zdania o historii magii. Ivy sama nieszczególnie lubiła ten przedmiot, ale w zasadzie nie był też taki najgorszy. Czasami oznaczał po prostu łatwe punkty dla Domu. Trzeba było przyznać, że Hufflepuff zdecydowanie ich potrzebował. Haden miała dość tego, że ciągle są na końcu. Lubiła wygrywać. Obecna sytuacja doprowadzała ją więc do szału.
- Przyszła na gotowanie – rzuciła krótko Ivy. To powinno wystarczyć, żeby Dakers od razu ją zrozumiała. Ulubiony przedmiot i znienawidzona osoba nie mogły iść w parze.
Kiedy słuchała Vi, nagle uderzył ją ten niezmiernie przykry fakt. Co, jeśli trafi jej się ktoś, kto nie toleruje czarodziejów półkrwi? Zdecydowanie nie miała ochoty na takie towarzystwo. Byłoby świetnie, gdyby trafiła jej się jakaś miła dziewczyna, która nie zwraca uwagi na czystość krwi. Mogłyby pogadać o niczym, może trochę potańczyć, napić się ponczu. Byłoby miło, gdyby…
- Mogłabym pójść z tobą – rzuciła, zaskakując samą siebie. Nie speszyła się jednak. – Cóż, przynajmniej gdyby nie wprowadzili tego głupiego losowania – dodała niechętnie. Zawsze będzie mogła ukryć się pod maską, jeśli jej para okaże się do kitu. Miała nadzieję, że nikt nie będzie śledził pilnie każdego ich ruchu i zapobiegał ewentualnym porzuceniom przydzielonych partnerów. To byłoby wyjątkowo niefortunne.
- Masz już sukienkę? – zapytała po chwili namysłu, wyobrażając sobie, jaka kreacja byłaby w guście Vi. Coś ciemnego, obcisłego, z wirującym w tańcu dołem? Sama nie była pewna, co włoży. Ale miała już pewną wizję. Przymknęła na chwilę oczy, próbując wyobrazić sobie każdy najdrobniejszy szczegół wymarzonej sukienki. Dłoń zanurzyła w trawie, bawiąc się pojedynczymi źdźbłami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28620
  Liczba postów : 31696
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Sro Sie 27 2014, 17:10

Cóż za cudowny wieczór. Prefekci odpowiedzialni za organizację tajnej korespondencji wspólnie stwierdzili, że lepiej będzie jeśli spotkanie ujawniające odbędzie się nocą, na wypadek gdyby ktoś nie wyglądał zbyt korzystnie, a druga strona miałaby się czuć zawiedziona „mięśniakiem”, którego oczekiwała tu spotkać.
Doszło również do tego, że co poniektórzy zaczęli podejrzewać to z kim piszą. Inni dochodzili do wniosku, że listy które otrzymywali były samymi kłamstwami na które nie można zwracać uwagi. Ile w tym prawdy, a ile kłamstwa? Wydaje nam się, że to zależy od punktu widzenia. A przecież wiadomo powszechnie, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Brnąc w tych dywagacjach należy zatem stwierdzić, że wszystko co złe jeszcze się nie wydarzyło. I jeszcze możecie zawrócić. Zostaliście przecież zaproszeni na wielkie ognisko, które płonie dokładnie od momentu, w którym zapadł zmrok. Wy również przechodząc przez zaczarowaną, lśniącą granicę tego ogromnego kręgu, godzicie się na działanie magii. Na waszych nadgarstkach pojawia się bowiem ledwo widoczna bransoletka z numerem korespondencji, na którą wysyłaliście listy. W tym niewielkim tłumie musicie odnaleźć osobę z identyczną bransoletą, a potem? Jakie pytanie zadać? „Czy to Ty mi pisałeś, że lubisz prasować swoją bieliznę w kant?”. Jestem pewien, że jakikolwiek temat nie poruszycie będzie tak samo niezręcznie, a żeby było jeszcze ciekawiej… Gdy już spotkacie tą osobę w tym kręgu zostajecie związani tajemniczym węzłem, który nie opuści was aż do nastania świtu. Przeto więc musicie tu posiedzieć razem cały czas. Jak sobie z tym poradzicie? Żadna magia nie zadziała na rozsupłanie tajemniczych kajdan. Ale próbujcie. Podobno każde zaklęcie, którego użyjecie odbije się w ciekawy efekt uboczny magii.
Na około ogromnego ogniska ustawiono ławki, na których możecie przysiąść by usmażyć sobie kiełbaski, które są dostępne wraz z pieczywem i innymi dodatkami na stolikach oddalonych trochę na północ. Na południe natomiast stoją stoliki, a gdzieś w zachodniej części wielkiego placu są porozkładane koce na wypadek gdyby ktoś chciał się położyć ze swoim korespondentem i pooglądać gwiazdy. No chyba, że będzie padać. Ale nie zakładajmy tak czarnych scenariuszy. Jeśli już tylko tu jesteście, to może to być  całkiem przyjemny wieczór.
Szczególnie, że nie wiadomo skąd sączy się przyjemna muzyka zespołu Krzyk Mandragory. Podobno Ci którzy byli tu jako pierwsi usłyszeli nawet zapowiedź tego, że odbędzie się o drugiej w nocy przedstawienie. Jakie? Z waszym udziałem? Czy jednak chodziło o prawdziwych aktorów i którąś z magicznych sztuk?


Uwaga, kilka zasad:
1. Naprawdę jesteście związani „magicznymi kajdanami” od początku imprezy do jej końca. Fabularnie od nocy do świtu.
2. Każda próba złamania tego zaklęcia skończy się skutkiem ubocznym, który możecie wylosować/wybrać według:
1 – wasz nos wydłuża się od 10 cm, 2 – wolna dłoń od kajdan pokrywa się nadmierną ilością owłosienia, 3 – stajecie się łysi, 4 – następuje efekt postarzenia was, wyglądacie jak dziadkowie, 5 – usta pokrywają się łuskami, 6 – brwi zrastają się w jedno.
3. Uwaga, możecie zarobić punkt do kuferka z działalności artystycznej. Wystarczy, że rzucicie kostkami i nawiążecie w poście do możliwego przedstawienia oraz opowiecie szczegółowo o jednej z waszych ulubionych sztuk. Jednak żeby się popisać taką wiedzą trzeba wyrzucić odpowiednią
kostkę: 3,4,6 – możecie się popisać super wiedzą, 1,2,5 – może lepiej milczeć i się nie ośmieszać. Uwaga, rzutu kostkami nie można ponawiać. Na jedną postać, jedna próba. Bez względu na to czy się powiodło czy nie.
4. Przewidziana dalsza ingerencja MG. Waszej postaci może się coś przydarzyć, ale nie będzie to dotyczyło ranienia jej fizycznie czy psychicznie.
5. W swoich pierwszych postach koniecznie zaznaczcie jakimś jaskrawym kolorem numer skrzynki waszej tajnej korespondencji, co by znalezienie się nie sprawiło wam problemu.
6. Uwaga, w tym temacie mogą pisać tylko gracze biorący udział w tajnej korespondencji, a w dodatku zaangażowani w zabawę kontami. Nie ma odstępstw, ani żadnych wyjątków czy niespodziewanych osób towarzyszących.

Kody:
Kod:
<zg>Wylosowana kostka:</zg> numer kostki
<zg>Otrzymuję punkt do kuferka za wiadomości o przedstawieniu:</zg> tak/nie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Wielka Brytania, Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 394
  Liczba postów : 280
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7892-leah-aristow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7896-leah-aristow#220816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7895-leah-aristow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7894-leah-aristow




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Sro Sie 27 2014, 17:43

W co ona się wpakowała? Pierw zabrała się za pisanie z kimś kogo nie zna, a teraz nocą wybiera się na spotkanie. Stres? Mało powiedziane. Kim jest osoba z którą tak korespondowała? Wpakowała się w niezłe kłopoty, bo sporo informacji zdradziła. Może się nie spotkają i nie będzie musiała się tłumaczyć? Byłaby wielka szkoda w sumie. Polubiła swojego towarzysza w tej zabawie. Dobra, co z tego, że prawie go nie zna? Była to miła odmiana w okropnie nudnym i smutnym żywocie. Nawet jeśli jednak jest kłamcą  i mordercą, a może nawet gorzej i wcale nie lubi, bądź gorzej to... miło było choć chwilę mieć zajęcie. Bransoletka z cyfrą jeden przypominała jej momenty w których z radością sięgała po list. Chyba nawet będzie za tym tęsknić. Trzymając się trochę na uboczu (jak zwykle) wpadła właśnie w dziwną melancholię. Zastanawiała się także, czy odnajdzie się z tą drugą osobą. Znając jej szczęście, to pewnie nie, ale zawsze warto próbować. Do tego chyba po tych listach ta osoba będzie wiedziała, że raczej nie będzie trzymała się grupy zbytnio. Zaczęła się martwić, bo na prawdę chciała się zobaczyć z tym "kimś". Mimo to wyglądała raczej na opanowaną. Uśmiechała się lekko i bawiła bransoletką, patrząc na numerek. Może przypadkiem zostanie zauważony? Taki był plan, który zrodził się w jej główce.


Ostatnio zmieniony przez Leah Aristow dnia Sro Sie 27 2014, 20:01, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : czarodziejska wioska Frihet, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 734
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 554
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8096-leonardo-taylor-bjorkson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8122-chodz-do-leosia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8123-sowka-leosia#225778
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8124-leonardo-taylor-bjorkson#225780




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Sro Sie 27 2014, 18:00

Po co ja tu właściwie przyszedłem? Wydaje mi się, że nie mam co liczyć na spotkanie z moją partnerką od korespondencji. Napisała do mnie tylko dwa listy. Czy na pewno napisała? Czy w ogóle była dziewczyną? Nie zdążyłem jej odpisać na ostatni list. O co pytała albo pytał? O ulubiony kolor? Jaki jest mój lubiony kolor? Dobrze, że zdecydowaliśmy się przeprowadzić to spotkanie nocą. W dzień byłbym za bardzo rozpoznawalny, a tak.. może jeśli będzie brzydka mogę podać się za mojego brata?
Leonardo uśmiechnął się pod nosem, rozbawiony tą myślą. Cudowny, doskonały plan. Jeśli ten ktoś okaże się strasznie brzydki lub co gorsza, będzie to facet, to z pewnością przedstawi się jako Sylvester. O ile on też nie brał udziału w tajnej korespondencji.. hm, nie. Wykluczone, na pewno tego nie zrobił. Dlaczego? Bo był małym tchórzem. Może po prostu nie chciał stawiać się w idiotycznej sytuacji i tak naprawdę był mądrzejszy od niego? Na to pytanie starszy Björkson z pewnością nigdy nie pozna odpowiedzi. Dlaczego? Bo nie odważy się wypowiedzieć go na głos i spytać o zdanie najbardziej zainteresowanej osoby poza nim - jego młodszego o kilka minut braciszka. Wzruszył lekko ramionami i rozejrzał się po zebranych twarzach, w poszukiwaniu osoby z numerem jedenaście. Leonardo lubił tą liczbę, zdecydowanie była czymś dobrym. Uśmiechnął się do siebie krzywo i oparł o jedno z drzew, patrząc w spokojną taflę jeziora. Ciekawe czy zjawi się tu jego partnerka lub partner z tajnej korespondencji..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Göteborg, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 716
Dodatkowo : ścigająca, UWAGA! Oszukana orientacja :||||
  Liczba postów : 387
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8030-ingrid-westerberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8042-ingrid
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8045-gulfryda#224864
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8044-ingrid-westerberg#224862




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Sro Sie 27 2014, 18:01

NUMER SKRZYNKI: 12

Cała ta tajna korespondencja nie wyszła Ingrid specjalnie wystrzałowo, bowiem nie zdążywszy jeszcze dotrzeć do dzisiejszego spotkania, dziewczę już miało krąg poszukiwań zawężony do dwóch osób. Z jednej strony to dobrze, z drugiej tragicznie. Dobrze dlatego, że wiedziała kogo ma mniej więcej szukać, ale źle dlatego, że wiedziała kogo ma mniej więcej szukać. Ciężko było stwierdzić, czy wszystko skończy się dobrze, czy też nie, ale przyjść nad polanę trzeba było. Ings czuła się do tego zobowiązana chociażby z tego względu, że do żadnej S. V. V. nie odzywała się już całkiem długo. Kto wie, czy to przez zamieszanie z Astrid, zamieszanie z Leilii, czy zamieszanie z wyjazdem do Indii, w których chyba obie Villadsenówny przebywały. Nieważne. Ważniejsze było to, że w połowie z troski o rozpoznawalność, a w połowie z tęsknoty za poprzednią fryzurą, dziewczę zaczarowało sobie włosy, aby znowu były tak pięknie długie jak kiedyś. Nie wiązała ich w żaden sposób, dając burzy rudobrązowych loków zupełną swobodę w ułożeniu. Jedyną ingerencją, na którą sobie pozwalała, było odgarnianie ich z twarzy i właśnie przy takim geście niebieskooka dojrzała na nadgarstku magiczną bransoletkę z numerem dwanaście. Westchnęła cicho, błądząc chwilę po polanie. Zaczepiła nawet jasnowłosą Puchonkę, ale okazało się, że miała zupełnie inny numer. Nic dziwnego, przecież i Shane, i Sheila były szatynkami. Może pojawią się jakoś szybko?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Gdańsk, Polska
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 76
  Liczba postów : 123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9076-zuzanna-kasprzak
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9081-na-imie-mi-zuza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9079-na-imie-mi-mortimer
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9080-zuzanna-kasprzak




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Sro Sie 27 2014, 18:41

NUMER SKRZYNKI: 4

I co? Hogwart stanął przed nią otworem, a ona nie wiedziała, gdzie ma się podziać. Idąc za radą zarówno Izoldy, od której ową radę otrzymała jeszcze w Londynie, a także całej reszty prefektów i jakichś bardziej ogarniętych uczniów, Zuzanna postanowiła pójść na sam szczyt szkoły, aby tam wejść do gryfońskiego dormitorium. Początkowo nie chciała się specjalnie ruszać z miejsca, próbując trochę się przyzwyczaić do nowego otoczenia, gdzie miała spędzić co najmniej rok, ale Mortimer przyniósł jej wiadomość, która owe plany od razu zmieniła. Tajna korespondencja dobiegła końca, a blondynce niedługo miało przyjść poznać tajemniczego obojnaka, który podobno zdradził jej swoją płeć w kilku niemieckich słowach. Szkoda, że Polka zupełnie nie znała tego języka. Kto wie, może nie postanowiła się go uczyć przez wrodzoną niechęć do Niemców, jaką wstrzyknęła każdemu obywatelowi Polski druga wojna światowa, a może to po prostu czysty przypadek, którego nie warto nawet rozwijać? Kasprzakówna z pewnością nie miała takiego zamiaru, dlatego też udała się tylko na polanę, aby odkryć wreszcie wspomnianą tajemnicę płci jej korespondenta lub też korespondentki. Na miejsce przyszła jako jedna z pierwszych, toteż mogła sobie zaklepać którykolwiek z fajnie rozłożonych koców, na którym oglądała nie gwiazdy, a przepięknie połyskującą bransoletkę z numerem skrzynki, do której kierowała listy przez ostatnich kilka dni. Niech się teraz pokaże jej Znajomy, bo z tej ciekawości chyba nie wytrzyma!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Boston
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 202
  Liczba postów : 125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8210-shane-v-villadsen#227362
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8213-vicious
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8212-shane#227371
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8214-shane-v-villadsen




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Czw Sie 28 2014, 01:33

Czy cieszyła się na wieść o zakończeniu korespondencji? Tak i nie. Tak, ze względu na to, że tak szybkie odgadnięcie z kim przyszło jej pisać odebrało jej nieco zabawę przez co po prostu zaczęły pisać o życiu codziennym, nyh. Najwięcej frajdy przyniósł jej właśnie zagadkowy początek korespondencji, sama nie spodziewała się tego że to wszystko może się potoczyć właśnie w ten sposób. Gdyby mogła wróciłaby do tego, może i nawet miała taki zamiar? Choć nie wiadomo czy to by się jeszcze udało... raczej nie. Specjalnie nie zdradziła tego którą z sióstr jest, no może w pewnym momencie by się zlitowała, w końcu Rid dość słabo wychodziło to całe zgadywanie, jednak finalnie to całkowicie zepsułoby grę. Tak więc Westerberg pozostało szukać jej lub Sheili, której z tego ci widziała jeszcze tu nie było. Spojrzała na swoją bransoletę z numerem dwanaście i uśmiechnęła się lekko. Cóż niech zabawa trwa, nie zamierzała pierwsza podchodzić do Zachodniej Góry. Zwłaszcza jeśli po drodze zauważyła jedzenie, którym to oczywiście się zainteresowała. Grzechem byłoby ominięcie tego stolika. Gdy zgarnęła już trochę zapasów postanowiła usiąść na ławce przy ognisku, nawet nie rozglądając się w poszukiwaniu Gryfonki. Za to czekała na pierwsze reakcje innych którzy dopiero dowiedzą się z kim pisali. Czasem lubiła po prostu obserwować ludzi, może to pomogło jej w rozpracowaniu listów? Mimo tego że nie potrafiła się skoncentrować na jednym bardzo często zapamiętywała mogłoby się zdawać zupełnie niepotrzebne rzeczy. Dlatego gdy koleżanka użyła pewnego określenia praktycznie od razu skojarzyła fakty. Siedząc tak samotnie trochę żałowała, że nie wzięła ze sobą swojego notatnika, tak mogłaby chociaż trochę porysować, choć pewnie i tak Ingrid zaraz ją znajdzie. Chyba...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : London
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 78
  Liczba postów : 75
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9281-eric-night
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9283p15-eric-night#262519
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9383-shadow-za-swoim-panem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9285-eric-night




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Czw Sie 28 2014, 11:08

Jakże wielkie było jego zdziwienie kiedy zobaczył na tak małej wizualnie polance tak wiele osób. Już od wczesnego rana zastanawiał się, czy jego partner (partnerka?) korespondencyjny też tu będzie. Eric tak bardzo chciał wiedzieć z kim pisał przez ostatnie dni...
Ciekawość zżerała go od środka, przechodził obok ludzi i zamiast patrzeć im w oczy zerkał na bransolety. Na jego własnej była cyfra trzy. Chłopak potarł nadgarstek ręką, zdenerwowany. W końcu wsunął kieszenie w dłonie i ruszył tak po prostu w kierunku zachodniej części polany. Wziął jeden kocyk i poszedł z nim pod najbliższe drzewo.
Na całe szczęście miał przy sobie swój szkicownik i zestaw węgli do rysowania. Podkulił nogi prawie pod brodę i oparł na kolanach zeszyt. Przyjrzał się ludziom, którzy go mijali.
Nikt z nich nie miał tego numeru, co on. Eric zaczynał powoli wątpić w to, że kiedykolwiek spotka osobę, dla której poświęcił tyle tuszu i papieru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 136
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 280
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8939-melody-avril-blackthorne
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8997-mam-ostre-zabki-i-pazurki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8960-melody
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8959-melody-avril-blackthorne




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Czw Sie 28 2014, 11:40

Dlaczego postanowiła wybrać się na tę "imprezę zapoznawczą"? Wymiana listów to jedno, ale spotkanie twarzą w twarz?...To nie będzie zręczne. Gorzej, jak się okaże, że tak miło korespondowała z jakąś znajomą, za którą nie przepadała. To byłaby masakra.
Ale ciekawość Melody zbyt mocno dawała o sobie znać i dziewczyna nie mogła, ot tak po prostu, zignorować możliwości jej zaspokojenia. Wiedza była dla niej podstawą, nieistotne na jaki temat. Poza tym, przez ten krótki czas zdążyła polubić swoją korespondencyjną znajomą.
Tymczasowo postanowiła trzymać się na uboczu. Miała nadzieję, że dość szybko uda jej się wychwycić właściciela bransoletki z numerkiem dwadzieścia jeden. Sama bawiła się własną, co mogło być oznaką niecierpliwości. A może po prostu lekkiego napięcia powiązanego z oczekiwaniem. Kto wie?
Kręciła się tak przez dłuższą chwilę, ale niestety, jej tajemnicza znajoma nigdzie się nie pojawiała. Toteż postanowiła skierować swoje kroki do zachodniej części i przycupnąć na jednym z przygotowanych kocyków. Nie miała ochoty obserwować gwiazd, ale uznała, że siedząc w jednym miejscu ułatwi poszukiwania znajomej. Bezwiednie zaczęła bębnić palcami o kolana, tworząc jakąś bliżej nieokreśloną melodię. Niech jej partnerka jak najszybciej rozwieje nudę swoją osobą!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Z dormitorium.
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 8
Dodatkowo : animagia (pies)
  Liczba postów : 475
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8915-flora-selene-lyons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8916-ksiezycowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8917-sowa-ksiezycowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8919-flora-selene-lyons




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Czw Sie 28 2014, 13:14

Wylosowana kostka: 6
Otrzymuję punkt do kuferka za wiadomości o przedstawieniu: tak

Florcia była dość dowcipnym skrzatem, który lubił ściemniać... W porządku, mijać się z prawdą, ale przynajmniej się jej kłaniała - stąd grę aktorską miała opanowaną do perfekcji. Nie żeby jej przeszkadzało to wszystko, co się wydarzyło w ostatnim czasie, ale przecież mogła w tym momencie wycofać się. Tak jakby w ostatniej chwili. Jednak nie. Przyszła na polanę nad jeziorem, na której miało się odbyć wielkie "przyjęcie" tajemniczych korespondentów. Jedyne czego się bała, to że jej partner albo się nie zjawi, albo okaże się jakimś totalnym debilem. Z drugiej strony podchodziło do tego też w ten sposób, że na całe szczęście pisał względnie dobrze, może czasem zbyt koloryzował, niektóre kwestie, ale to dziewczę zachowa już dla siebie. Jednak, gdy tylko przypomniała sobie moment, w którym była w ostatnim czasie w teatrze postanowiła pokontemplować w oczekiwaniu na osobę, która należała do korespondencji osiemnaście. Oczywiście nie wierzyła w to, że jej partner czy tam partnerka się zjawią, bo raczej nierealnym było, by nagle każdy się stawił, ale właśnie pogrążona w tych dywagacjach zaczęła rozważać Portret Anastazego, który ją niesamowicie urzekł. Postać mężczyzny wydawała jej się fenomenalnie zbliżona do niej sam, choć jej upadek wcale nie zapowiadał się w taki sposób jak w ów przedstawieniu. Dziewczę oczywiście było niesamowicie podekscytowane tym, że aktorzy w perfekcyjny sposób oddali także charakter zniszczenia i grzechu. Gdyby miała się wybrać na to jeszcze raz, z pewnością by to zrobiła, ale teraz? Nie pozostawało nic, oprócz czekania...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 179
  Liczba postów : 585
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8544-gregers-colton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8549-no-moze-sie-dogadamy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8551-pisz-do-coltona-spokojnie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8550-gregers-colton#241644




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Czw Sie 28 2014, 14:24

Musiał przyznać, że ta tajna korespondencja, to całkiem fajna była. Dobrze się bawił, a jego korespondent wydawał się być całkiem rozgarnięty. To znaczy, dość dobrze pisał i nie sprawiał wrażenie idioty, albo innego niespełna rozumu kretyna. Ruszył więc Gregers na polanę, gdzie miał spotkać tegoż tajemniczego kogoś. Nie oczekiwał niczego wielkiego. Poszedł tam z neutralnym nastawieniem, co by się nie rozczarować. Miał jednak cichą nadzieję, że będzie się dobrze bawił, albo przynajmniej nie umrze z nudów. Kiedy dotarł na miejsce, na jego nadgarstku ukazała się bransoletka z napisem osiemnaście. Omiótł wzrokiem przybyłych już uczestników zabawy i... Na jego twarz wpłynął szeroki uśmiech.
- Wiesz... - Rzucił, zakradając się do dziewczyny, na której nadgarstku widniała bransoletka o tym samym numerze. - Nie wyglądasz mi na chłopca, ale może o czymś nie wiem? - Uniósł lekko brwi i uśmiechnął się zawadiacko. Ach, jakże łatwo było oszukać kogoś, nie patrząc mu w twarz! Dopiero teraz przyszło Gregersowi na myśl, że przecież na czas trwania korespondencji, mógłby przedstawiać się jako blondynka o długich nogach i pięknych oczach. No szkoda, szkoda. Może byłoby jeszcze zabawniej?
- Całkiem dobrze kantujesz. Nawet przez chwilę ci uwierzyłem, że jesteś tym Ślizgonem, serio! - Roześmiał się, nie spuszczając wzroku z dziewczyny, która wcale nie wydawała się być tym Kubą Rozpruwaczem, którego imię przywłaszczyła sobie na czas trwania ich korespondencji.


Ostatnio zmieniony przez Gregers Colton dnia Czw Sie 28 2014, 16:19, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Skąd : Estonia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 108
  Liczba postów : 112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9125-leilii-kadri-vilms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9129-uwarzymy-miksturke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9131-ot-taka-sowa-lei
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9133-leilii-kadri-vilms




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Czw Sie 28 2014, 15:14

Leilii nie mogła opanować swojej ciekawości! Od rana po jej głowie chodziły różne scenariusze i setki pomysłów. Znała właściwie tylko płeć swojej korespondentki i nie mogła doczekać się, kiedy będzie mogła poznać szczegóły. Dlatego też żwawym, pewnym krokiem, ruszyła w stronę polany, gdzie miała spotkać się z nią w cztery oczy. To znaczy, oczu było więcej, bo jak się okazało nie tylko ona przyszła tak szybko. Wzrok Vilms zatrzymał się na znajomej sylwetce Rid, do której Leilii podeszła bez większego zastanowienia... Choć ostatnio atmosfera między nimi była dość niezręczna. W każdym razie, uśmiechnęła się do niej szeroko i pocałowała w policzek, chcąc trochę rozładować tą jakże niezręczną atmosferę.
- Ty też jeszcze nie poznałaś swojego korespondenta? - Rzuciła i zerknęła na swój nadgarstek. Właśnie w tym miejscu pojawiła się bransoletka, a na niej liczba. Konkretnie numer jej skrzynki, czyli dwadzieścia dwa. - Patrz, jaki czad! Pokaż swoją. - Ujęła dłoń dziewczyny i obróciła ją tak, by móc dostrzec ten tajemniczy numer. - Też nie możesz się doczekać, aż go poznasz? - Posłała jej promienny uśmiech i usiadła na ziemi, co by nie stać przez cały czas oczekiwania. Kto wie, kiedy jej korespondentka się zjawi? I czy w ogóle?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Edynburg
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 35
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 140
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9055-logan-valley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9057-logan#253332
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9058-logan#253334
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9059-logan-valley#253336




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Czw Sie 28 2014, 15:41

Ciekawa inicjatywa ze strony prefektów, naprawdę, z tą tajną korespondencją, w sumie był bardzo ciekaw tego, kim jest jego tajemniczy korespondent. Odpowiednio zaznaczył, że nie będzie chciała się poznawać wcześniej, niż na tym całym przyjęciu, więc po prostu czekał na to. Oczywiście co innego miałby zrobić Logan, gdy czekał na nieznajomą? Udał się od razu do stolika z jedzeniem, wcześniej jednak, na jego nadgarstku zobaczył bransoletkę, miała na sobie numer dwa, taki sam jak numer jego korespondencji. Tak więc jak wspomniał wcześniej, udał się do stolika z jedzeniem, od razu zabrał jakieś przekąski i po prostu je jadł, głodomor z niego niesamowity, mógłby jeść chyba całe życie, gdyby tylko miał na to czas i pieniądze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Wiek : 20
Skąd : Tønsberg, Norwegia
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 39
Dodatkowo : rezerwowa szukająca
  Liczba postów : 52
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9299-kayden-alpha-chaismore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9302-poskromisz-alfe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9305-sowka-alfy




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Czw Sie 28 2014, 16:05

Alfa ruszyła na polanę zaraz po treningu. To znaczy, sama go sobie zorganizowała, po prostu wzięła miotłę pod pachę i ruszyła na boisko. W końcu nie można zaniedbać swoich obowiązków, prawda? A ona trochę ich miała, wszak była ścigającą! To nie byle jaka funkcja, a ona traktowała ją bardzo poważnie. Prawie zapomniała o tym całym spotkaniu, które obchodziło Alfę zdecydowanie mniej, niż jej ukochana miotła. W każdym razie, trafiła tam oczywiście kwadrans po ustalonym czasie, rozejrzała się niespokojnie dookoła, ale nie dostrzegła jeszcze nikogo z bransoletką o numerze dwadzieścia pięć. Co więcej! Nie dostrzegła nikogo znajomego. Dlatego też, nie mając dziś zbyt wielkiej ochoty na nawiązywanie nowych znajomości, zaczęła spacerować po polanie. W końcu utrzymanie nóg na wodzy przez dłuższą chwilę, to dla Gryfonki zbyt ciężkie zadanie, biorąc pod uwagę jej niewyczerpane pokłady energii. Chodziła tak, niecierpliwiąc się już po po paru minutach i przeklinając w myślach całe to wydarzenie. Miała tyle ciekawych rzeczy do roboty! A tymczasem tkwiła tu, czekając na kogoś, kto mógł się na polanie nawet nie pojawić. Co za ironia losu! Stanęła na chwilę w miejscu, by jeszcze raz ogarnąć wzrokiem wszystkich już przybyłych, a kiedy stwierdziła, że jej korespondent nadal się nie zjawił, powróciła do poprzedniej czynności. Ile można czekać?! To nic, że ona sama przyszła piętnaście minut później. Jej w końcu wolno! To A l f a!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Amsterdam, Leeds
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 55
  Liczba postów : 99
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9089-abigail-van-houten
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9094-abby
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9095-fajna-sowa#254774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9096-abigail-van-houten#254777




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Czw Sie 28 2014, 16:36

Inicjatywa poznania osoby, z którą odbywało się tajną korespondencję, była dla Abi dobrym pomysłem. Co prawda- obawiała się tego spotkania. Co jeśli okaże się, że tak miło pisała sobie z osobą, za którą szczerze nie przepada? Albo jeżeli w rzeczywistości jej korespondentka wcale nie jest taka fajna, jaka się wydawała? Oczywiście, może okazać się, że od razu się polubią i przypadną do gustu, no ale...Abi już tak ma, że widzi raczej te czarne scenariusze.
Na polanę szła dość powolnym krokiem, dlatego gdy już się tam znalazła, szybko wzrokiem przeczesała powiększający się z każdą minutą tłum. Wytrwale szukała bransoletki z numerem dwadzieścia jeden, takiej samej, jaką miała ona sama. Dobrą minutę wędrowała jak głupia naokoło rozłożonych na trawie koców, aż przed oczami mignęła jej ta magiczna cyfra. Nie będąc pewna jednak czy dobrze zauważyła, podeszła do siedzącej dziewczyny i kucnęła obok. -Zgaduje, że jesteś tą stuprocentową Krukonką? -Zapytała, ruchem głowy wskazując najpierw na swoją, a później na jej bransoletkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 136
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 280
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8939-melody-avril-blackthorne
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8997-mam-ostre-zabki-i-pazurki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8960-melody
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8959-melody-avril-blackthorne




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Pią Sie 29 2014, 00:52

Najwyraźniej wszystkie życzenia Melody zostały wysłuchane. Puchonka nie tylko nie spóźniała się karygodnie, a w dodatku wyglądała bardzo przyzwoicie, więc Mel nie miała żadnego powodu, aby wstydzić się towarzyszki. Nie żeby obchodziło ją szczególnie zdanie tłumu, co to, to nie.
Oczywiście, mogła zacząć narzekać na to, że i tak zmuszona była czekać, jak to ona. Ale jaki sens był niszczenia już z początku dobrze rokującej znajomości?
- Jak na to wpadłeś, drogi Sherlocku? - zapytała, przypominając sobie ulubiony serial,który nałogowo oglądała w mugolskim świecie razem z bratem. Zerknęła mimochodem na bransoletę koleżanki, która za sprawą zaklęcia połączyła się z jej własną, tworząc rodzaj kajdan. Kąciki jej ust wygięły się ku górze w lekko cynicznym uśmiechu. - Za to ty jesteś ową nietypową Puchonką. Przyznam... Wyobrażałam sobie ciebie troszkę inaczej. No wiesz... Kolczyk tu i tam, jakieś tatuaże rujnujące wyobrażenie grzecznej i miłej dziewczynki. - Ach, no tak, Melody i jej subtelność rzutu cegłą, zabarwiona humorem, który niektórzy mogli zakwalifikować do "nie pierwszych lotów". Machnęła ręką na znak, że nie miała niczego złego na myśli. Gdyby rozmawiały pierwszy raz zapewne biłby od niej nieodparty urok, ale każda forma porozumiewania się, nawet listowa, sprawiała, że czuła się swobodniej, a dominujący charakter lekko się uwydatniał.
- Zakładam, że mnie nie kojarzysz, podobnie jak ja ciebie. Jestem Melody i tej nocy raczej nie pozbędziesz się mojej jakże uroczej osoby - przywitała się właściwie, wyciągając rękę.
Kiedy minęły te pierwsze "uprzejmości", przesunęła się na kocu odstępując odrobinę miejsca koleżance i poklepała je dłonią zachęcając do przycupnięcia. Na jej ustach kształtował się cień szczerego entuzjazmu. W końcu, nie była wcale taka zła i cieszyła się ze spotkania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : San Antonio, Teksas, USA
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 298
Dodatkowo : animagia (ocelot), pałkarz
  Liczba postów : 170
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8923-robin-hunt
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8926-przejedziemy-sie-motocyklem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8925-czarna-skrzynka-robin-hunt#250128
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8927-robin-hunt#250137




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Pią Sie 29 2014, 00:53

Nie przyszła tu zniechęcona. Właściwie była lekko naentuzjazmowana. O dziwo! Rzadko jej się to zdarzało. Ale Pan Nocy… Zaśmiała się cicho. Pan Nocy wydawał się być całkiem w porządku. I nawet jeśli faktycznie był panem, Robin nie robiło to większej różnicy.
Potrzebowała dłuższej chwili na przemieszczanie się pomiędzy zebranymi na polanie studentami, żeby odnaleźć tego, który miał bransoletkę identyczną jak jej własna, z numerem trzy. W końcu dostrzegła… Parsknęła śmiechem. Jej długonoga blondynka była w rzeczywistości blondynem, szkicującym coś pod drzewem. Nie zamierzała jednak narzekać i chociaż urocza ruda panna, z którą mogłaby iść „pooglądać gwiazdy” zdawała się spełnieniem pewnych niewielkich marzeń, jej korespondencyjny partner wyglądał na interesującego człowieka.
Podeszła bliżej, zawisając nad nim i zerkając w szkicownik. Podłapała jego wzrok.
- Cazar. Znaczy łowca. – Uniosła kącik ust swoim zwyczajem. – Robin Hunt. – Wyciągnęła rękę, siląc się nieco na taki gest. Nie przepadała za ściskaniem dłoni.
Przyjrzała się uważniej twarzy chłopaka. Kojarzyła go ze szkolnych korytarzy. Był charakterystyczny i trudno było temu zaprzeczyć.
- Nawet całkiem mi przykro, że nie zdążyłam z kolejną wiadomością – powiedziała szczerze. – To było całkiem… zabawne. Ale wiesz… Nie gustuję w długonogich blondynkach. Rude są fajniejsze – zaśmiała się, przysiadając obok. Jeśli mu to nie pasuje, chyba jej o tym powie i będą mogli oddalić się od siebie na bezpieczną odległość. Cóż, przynajmniej na tyle, na ile pozwolą te pieprzone magiczne kajdanki.
- Skoro nie zdążyłam napisać… - Zamyśliła się na moment, ważąc słowa. – Każdy ma się chyba czego wstydzić, nie sądzisz? A ta niedostępność to po prostu ja. Może zanalizujemy to kiedyś przy ognistej, jeśli będziesz miał ochotę. Mogę zobaczyć? – zapytała nagle, przerywając sama sobie i wskazując na szkicownik. – Czego ty się wstydzisz? – powróciła do tematu, nie czekając na odpowiedź. Czuła, że w jej głowie panuje kompletny chaos. Nie była tylko pewna, dlaczego. Od początku traktowała korespondencję jak zwykłą zabawę. Mniej lub bardziej szczerą. Nie liczyła nawet, że trafi na interesującego rozmówcę. Może to właśnie fakt, że trafiła na kogoś takiego, wprawiał ją w lekkie roztrzepanie? Przyjrzała mu się raz jeszcze, zastanawiając się, jaka była jego wizja tego spotkania. Nie była pewna czy jej gejdar wciąż dobrze działa po zwiedzeniu łóżek tylu heteryc, ale coś jej mówiło, że blondyn byłby bardziej zadowolony z przystojnego bruneta o przenikliwym spojrzeniu.
- Więc – ciągnęła dalej – bardzo jesteś rozczarowany?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Chelmsford, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1634
Dodatkowo : Prefekt Gryffindoru
  Liczba postów : 481
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9263-felix-lockwood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9267-zapozujesz-mi-do-aktu
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9268-moze-cos-do-mnie-skrobniesz#259170
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9271-felix-lockwood#259263




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Pią Sie 29 2014, 00:54

Żałował, że zabawa już się skończyła. Niesamowicie podobała mu się ta wymiana listów, nawet jeśli nie było ich dużo. Potrzebował odpowiedniego nastroju, żeby odpisać, dlatego nie produkował odpowiedzi hurtem, miał jednak nadzieję, że towarzyszka mu to wybaczy. Może będą kontynuować taką znajomość? Niby to bez sensu, kontaktowanie się pocztą, kiedy przebywa się w jednym zamku i w każdej chwili można się spotkać, ale dziewczyna z opisu wydawała się nieśmiała, więc może to byłby idealny sposób na cudowną znajomość. Koniecznie musiał jej to zaproponować. Najpierw jednak trzeba było ją znaleźć.
Dopóki nie dotarł na miejsce, nie miał pojęcia, jak ją znajdzie. A potem na nadgarstku pojawiła mu się bransoletka z numerem jeden. To coś wyjaśniało i ułatwiało sprawę. Zaczął się rozglądać, mając nadzieję, że tajemnicze dziewczę, z którym pisał, już się zjawiło. Dość szybko ją znalazł. Trzymała się całkiem na uboczu i wyglądała na spłoszoną. Podszedł do niej i skłonił się z uśmiechem, po czym delikatnie pocałował ją w rękę.
- Witaj, piękna nieznajoma. Jeśli dobrze dostrzegłem bransoletkę, to z tobą miałem przyjemność korespondować w ostatnim czasie. Mam nadzieję, że cię nie zawiodłem i że spędzimy teraz miły wieczór. Na imię mi Felix. A ciebie jak zwą?
Nie był pewny, czy ją kojarzył. Pewnie gdzieś mu kiedyś mignęła na korytarzu, ale był przekonany, że nigdy nie zamienili ani słowa. Nie robiło to różnicy. Może to nawet lepiej, dzięki temu zyskał nową, cenną znajomość. Liczył, że koniec zabawy nie oznaczał też końca kontaktu. Już nie mógł się doczekać tego wieczoru i czasu, który miał spędzić ze swą towarzyszką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Anglia, Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 405
Dodatkowo : ścigająca, kapitan
  Liczba postów : 235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8460-ivy-haden
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8482-przygarniesz-pufe#240070
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8480-ivy-haden-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8481-ivy-haden-kuferek#240059




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Pią Sie 29 2014, 01:12

Ivy krążyła niepewnie po polanie, jak to Ivy. Chyba nawet przegapiłaby swoją korespondencyjną parę, która spędzała czas z… Czy one były razem? Szczęśliwym trafem postanowiła jednak zerknąć na bransoletki obu dziewczyn. Jedna z nich - posiadaczka bransoletki z numerem dwadzieścia dwa - okazała się dokładnie tym, kogo Ivy szukała. Chociaż nie zdążyła odpowiedzieć na ostatni list, zdążyła go przeczytać. Wiedziała więc, że koresponduje z dziewczyną, ale nic poza tym. Podeszła bliżej, niepewna czy chce przerywać rozmowę. Uśmiechnęła się promiennie, zadowolona, że przynajmniej nie krąży wciąż bez celu po polanie.
- Nie widziałam nigdy testrala – zagaiła, przypominając sobie ostatnią rzecz, o jaką została zapytana w liście. – Ivy Haden. – Wyciągnęła rękę, nie przestając się uśmiechać. W gruncie rzeczy to była całkiem miła korespondencja i chociaż zapewne znacznie fajniej byłoby spotkać tutaj Avis, która magicznym sposobem zostałaby jej tajną partnerką korespondencyjną, nie narzekała na obecny stan rzeczy. W końcu chodziło o to, żeby poznać kogoś nowego i być może się zaprzyjaźnić.
- Nie przeszkadzam wam? – upewniła się, zerkając na drugą dziewczynę. Co prawda była spięta z rudowłosą tymi śmiesznymi bransoletkami, ale w końcu nie oznaczało to chyba, że muszą trzymać się metr od siebie. Równie dobrze mogły siedzieć na przeciwległych krańcach tego miejsca. Mimo wszystko Ivy miała jednak nadzieję, że Krukonka zechce zamienić z nią choć kilka słów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Skąd : Estonia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 108
  Liczba postów : 112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9125-leilii-kadri-vilms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9129-uwarzymy-miksturke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9131-ot-taka-sowa-lei
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9133-leilii-kadri-vilms




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Pią Sie 29 2014, 10:44

Siedziała tak na ziemi, trajkocząc coś zapewne o korespondencji, eliksirach, czy też innych, fascynujących kwestii, kiedy usłyszała czyjś głos. No i nie był to z pewnością głos Rid. Tym bardziej, że mówił coś o... Testralach!
- Siemanko, zaspana roślinko. - Rzuciła z godnym sobie entuzjazmem, a kiedy dostrzegła, że ich dłonie związane zostały magicznymi kajdankami, podniosła się, co by nie pociągnąć Ivy na ziemię. - Lei. - Posłała jej promienny uśmiech i omiotła wzrokiem. W zasadzie, nie miała jakiegoś konkretnego obrazu swojej korespondentki, ułożonego w głowie, więc nie była ani zaskoczona, ani rozczarowana. Można nawet powiedzieć, że zadowolona. W końcu sprawiała wrażenie przyjemnej w odbiorze i w ogóle takiej nienachalnej.
- Nie, nie, to znaczy... - Spojrzała niepewnie na Rid, jakby oczekując potwierdzenia swojej odpowiedzi, po czym skierowała wzrok na Ivy. - Spoko, w końcu o to tutaj chodzi, żeby poznać swojego korespondenta, nie? A w ogóle, to słuchaj, świetnie mi się z tobą pisało. Pożyczysz mi tą książkę, o której wspominałaś? No wiesz, tą o chłopcu i testralu. Muszę ją koniecznie przeczytać!- Standardowo z ust Leilii wypadł potok pytań, pozwalający jej poznać drugą osobę bliżej. Nie, żeby była wścibska, ona... Ona po prostu uwielbiała w i e d z i e ć! To chyba raczej ciekawość świata, niż wścibskość, nie? Oby!
- Poznaj moją Rid. - Uśmiechnęła się szeroko i wskazała ruchem dłoni na Gryfonkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Tønsberg, Norwegia
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 82
  Liczba postów : 121
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9174-gabriel-ivor-chaismore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9175-gabs-ten-ladniejszy-slizgon#256875
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9176-gabi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9177-gabriel-i-chaismore#256882




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Pią Sie 29 2014, 11:25

Nareszcie koniec. Zabawa w tajną korespondencję może i była fajnym zajęcie, jednak na dłuższy czas przyprawiała o niepotrzebny ból głowy. Nigdy nie wiadomo, kto tak naprawdę odbierał twoją sowę, za kogo się podawał. Pozostawała też kwestia własnych rozmyślań, zamiast skupienia na tym, co naprawdę jest istotne w życiu.
Kiedy otrzymał wiadomość o końcu zabawy, odetchnął z ulgą i pełnym cynizmu uśmieszkiem. Pozna tę szarą, krukońską myszkę. Tylko dlaczego ZNOWU wybrano miejsce tak odległe od jego dormitorium. Nie mogli dać Wielkiej Sali? Albo jakiegoś korytarza? Przecież to tylko głupie spotkanie, a jeśli dyrektor nic nie wiedział, to tym lepiej. Zbiorowy szlaban zawsze był w cenie. Niezapomniane przeżycia, wypadki, kłótnie i inne zwady zawsze zapewniały odpowiednią rozrywkę, a ta cała impreza niespecjalnie przypadła Gabrielowi do gustu. Może, gdyby przyszło mu spędzić parę godzin w innym towarzystwie byłoby lepiej, ale nawet on nie potrafił rozwiać własnych wątpliwości. Nie zamierzał oceniać po pozorach, a jedynie czerpać z tej zabawy jak najwięcej. Kto wie, może dzisiaj uda się poczynić kolejny krok do przodu w przygotowaniach.
Dotarłszy na polanę, zaczął rozglądać się. Nie dostrzegł jeszcze nikogo znajomego, ale zaczął się zastanawiać nad teoretyczną sztuką, którą mieli tu niby wystawiać. Nie miał na myśli niczego konkretnego. Przedstawienia były totalnym dnem, zwłaszcza te w oparciu o książki, jakby twórca nie posiadał własnego pomysłu. Totalna tragedia, krótko mówiąc, więc oczywiste, że nie interesował się takimi pierdołami i nie zamierzał o nich rozprawiać godzinami. Przykre, ale prawdziwe. Wolał muzykę.
Popatrzył na bransoletkę z wygrawerowaną trzynastką, po czym wrócił do krążenia w tłumie. Odnalezienie tego kogoś nie powinno być takie trudne, jednak wolał nie myśleć o tym, kto krył się po drugiej stronie. Jeśli ta krukonka była naprawdę brzydka albo MERLIN JEDEN WIE miała pryszcze czy inne świństwo, to chyba nie wytrzyma i zwróci kolację na jej buty. Taki drobny wypadek, a jej powie, że coś mu zaszkodziło. Plan idealny, by szybko zmyć się z tej imprezy, a przy okazji po drodze uciąć sobie prywatną pogawędkę z jego szarą myszką z domu Ravenclaw.

Wylosowana kostka: 1
Otrzymuję punkt do kuferka za wiadomości o przedstawieniu: niet
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Wielka Brytania, Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 394
  Liczba postów : 280
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7892-leah-aristow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7896-leah-aristow#220816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7895-leah-aristow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7894-leah-aristow




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Pią Sie 29 2014, 12:26

Odetchnęła z ulgą. Nie została wystawiona do wiatru! Jej korespondent wydał się na prawdę normalny. Nie wyglądał na mordercę, to kolejny plus. Nigdy nic nie wiadomo, ale odetchnęła z ulgą widząc, że napotkała kogoś raczej miłego. Nie znała go, a on jej, czyli czyste kartki. Kolejna rzecz, która wychodziła na plus. Wymienianie takich pozytywów uspokoiło ją trochę. Pewnie jeśli zaproponuje jej taką wymianę listów nie będzie miała nic przeciwko. Łatwo się jej pisało, bo nie miała pojęcia kim jest ta druga osoba. Na milion procent nie chciałabym, by to był koniec znajomości. Ciekawie się zaczęło i miałoby się tak urwać? Na słowo "piękna" zarumieniła się lekko, bo czuła się dziwnie. Jak zawsze, ale cóż...
- Liczę na to samo. Co do pytania, to bywa różnie. Niezdara, żółtek i inne głupoty, ale powinno być Leah - powiedziała to wesoło, bo i nie przejmowała się takim gadaniem na siebie i innych z jej domu. Mrugnęła do niego porozumiewawczo i uśmiechnęła się szczerze. Może nie będzie tak źle?
- Cały czas myślałam jak będziesz wyglądać, zachowywać się i co powiem, a teraz nie mam w głowie niczego, co tak chciałam mówić - stwierdziła i przekręciła oczami na myśl o własnym nieogarnięciu. Sama nie mogła uwierzyć, że tak łatwo straciła język w gębie. Czyżby to ten stres na nią tak zadziałał?
Nie. Gdy się stresuję mówi jak opętana. Może to ta aura? Pierwsze spotkanie i tak dalej...
- Wybrano ładne miejsce na spotkanie, nie uważasz? - rzuciła nagle. Ta skłonność do mówienia za nim się pomyśli jest okropna. Nie dało się jednak ukryć, że podobało się jej tutaj. Uwielbia tereny nad jakimikolwiek zbiornikami z wodą. Mają w sobie coś niezwykłego. Po chwili schyliła głowę i zaczęła kręcić przecząco głową. Zaczyna wpadać w wir słowotoku, nie dobrze.
- Przepraszam, gadam od rzeczy - powiedziała dalej nie podnosząc głowy, a kosmyki włosów przykryły prawie całą jej twarz. Przynajmniej potrafi się przyznać. Jest jeszcze nadzieja, że będzie dobrze. Modliła się o to. Wystraszenie nowo poznanej osoby i zniechęcenie jej do siebie już na początku to słaba rzecz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Chelmsford, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1634
Dodatkowo : Prefekt Gryffindoru
  Liczba postów : 481
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9263-felix-lockwood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9267-zapozujesz-mi-do-aktu
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9268-moze-cos-do-mnie-skrobniesz#259170
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9271-felix-lockwood#259263




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Pią Sie 29 2014, 14:17

Zmarszczył brwi, kiedy usłyszał, jak nazywa samą siebie. Niezdara? Żółtek? Dosyć to obraźliwe. Co prawda wiedział, że niektórzy mówią tak na Puchonów, ale zawsze go to irytowało. W jego mniemaniu nazywanie tak kogoś świadczyło o braku kultury osobistej, a tego nie znosił.
- Leah. Podoba mi się, jak brzmi. Leah - powtórzył raz jeszcze, skupiając się na tym, jak jego język układał się przy wymawianiu jej imienia. Uśmiechnął się szeroko. - Zapomnij o tych dziwnych określeniach. Raz, że do ciebie nie pasują, a dwa, że masz zbyt piękne imię, żeby ginęło wśród jakichś przezwisk, mademoiselle Leah.
Czuł, że dziewczyna jest jakby niepewna, może trochę spłoszona, ale jednocześnie nie było między nimi napiętej atmosfery ani jakiegoś dziwnego dystansu. Cieszyło go to, bo chyba tylko tego się obawiał. Co prawda zwykle udawało mu się ewentualny dystans zniwelować, ale sam fakt jego występowania był drażniący.
Przyglądał jej się z uśmiechem. Mówiła trochę o niczym, ale była przy tym urocza. Gdyby ktoś go spytał, powiedziałby, że szykuje się naprawdę sympatyczna znajomość. Nie zakładał, że tak to się skończy, kiedy zapisywał się do zabawy, więc efekt był tym milszy.
- W takim razie powiedz mi, jak wyglądałem i jak zachowywałem się w twoich wyobrażeniach. I czy rzeczywistość bardzo cię zawiodła - zaśmiał się lekko. Rozejrzał się po okolicy. - Tak, muszę przyznać, że miejsce jest piękne. Bywam tu czasem, choć o tej porze jeszcze nie zdarzyło mi się tutaj zawędrować, najwyraźniej błąd.
Widział, że Puchonka się zdenerwowała. Nie chciał tego, choć nie mógł też powiedzieć, żeby był zdziwiony. Znajdowali się w dość niecodziennej sytuacji, a skoro ona z natury jest nieśmiała, to mogło ją to stresować. On jednak zdecydowanie chciał ją uspokoić.
Nie miał pewności, czy nie pozwala sobie na zbyt wiele, ale postanowił zaryzykować. Zbliżył się do niej, dotknął jej ramienia i poczekał, aż uniesie głowę i spojrzy mu w oczy. Uśmiechnął się i powiedział miękko:
- Spokojnie. Bardzo miło mi się z tobą rozmawia, wiesz? I bardzo się cieszę, że to akurat z tobą pisałem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Polana nad jeziorem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

 Similar topics

-
» Polana nad jeziorem
» Rozłożyste drzewo nad jeziorem
» Polana w środku lasu
» Chatka nad jeziorem
» Polana

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
jezioro
-