IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Polana nad jeziorem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28747
  Liczba postów : 34306
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Polana nad jeziorem   Sob Mar 16 2013, 01:14

First topic message reminder :


Polana nad jeziorem

Średniej wielkości polana z której bezpośrednio można dostać się do jeziora - w lecie może zastępować nawet swojego rodzaju plażę! Miłe miejsce pod lasem, w którym uczniowie lubią organizować pikniki, bądź po prostu przesiadywać w cieplejsze dni - nic zresztą dziwnego, miejsce nadaje się do tego idealnie, a widok rozciągającego się jeziora z pewnością sprawia, że chce się tutaj wrócić.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Wielka Brytania, Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 394
  Liczba postów : 280
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7892-leah-aristow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7896-leah-aristow#220816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7895-leah-aristow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7894-leah-aristow




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Pią Sie 29 2014, 14:49

Poczuła się dziwnie zadowolona, gdy tak powtarzał jej imię. Lubiła je, ale jedyne osoby, które je tak uwielbiały to rodzina. Dla niej było takie... w sumie nigdy się specjalnie nie zastanawiała. Było od zawsze i takie zostało.
- Twoje imię jest ciekawsze. Felix, czyli szczęście. To dopiero piękne i niezwykłe - mówiła szczerze. Znaczenie znała, bo kojarzyło jej się automatycznie z eliksirem. Felix Felicis. Łaciny nie znała, ale coś tak oczywistego musiało być w zakresie jej wiedzy. Bardzo podobało jej się to powiązanie do jej ulubionej dziedziny magii. Wydawało się jej, że nie przypadkiem nosi takie imię, nawet jeśli jego rodzice o tym nie wiedzą. Może będzie jej szczęściem? Otwarty i miły. Do tego jeszcze nie zwrócił jej uwagi, że wygląda jak niedojrzały pomidor. On nie spodziewał się tego? Ona w życiu nie wpadłaby na to, że może się okazać się tak bardzo w porządku. Była zaskoczona tym, że spotkało ją coś dobrego.
- Rzeczywistość przebiła moje wyobrażenia. Jest dużo lepiej. Jeśli chcesz wiedzieć to w pierwszej wersji byłeś jednak mordercą, bo wiesz... jaki zabójca się przyzna do tego, że nim jest? - odpowiedziała i znowu się zaśmiała. Ta jej szczerość jest przerażająca. Nie była wredna. Po prostu tak sobie myślała. To co widzi nie pasuję jej do tych wizji. A raczej to co widziała za nim pochyliła głowę. Znalazł jednak sposób i na to. Uniosła ją i patrzyła na niego. Wydał się jej bardzo uroczym człowieku. Nie powiedziała jednak tego głośno. Już kiedyś usłyszała, że mówienie takich rzeczy jakiemukolwiek mężczyźnie to błąd. Ponoć tego nie lubią, więc wolała przemilczeć to.
- Dobrze wiedzieć. Ja też bardzo lubiłam do Ciebie pisać. Będzie mi tego nawet chyba brakować - Kolejna z rzeczy która przyszła jej do głowy? Ma bardzo ładne oczy. Chciała zapamiętać jak najwięcej szczegółów. Miała w zwyczaju obserwować ludzi, a swojego rozmówcę musiała tym bardziej. Tym razem rzeczywiście uspokoiła się. Przyglądała mu się z uśmiechem i zastanawiała kim jest. Ta znajomość może okazać się całkiem ciekawa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Amsterdam, Leeds
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 55
  Liczba postów : 99
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9089-abigail-van-houten
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9094-abby
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9095-fajna-sowa#254774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9096-abigail-van-houten#254777




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Pią Sie 29 2014, 14:54

Abi niestety już tak miała, że spóźniała się praktycznie wszędzie. Taka z niej poczciwa duszyczka, gdzie nigdzie się nie spieszy i na wszystko ma czas, co niekiedy skutkuje nieprzyjemnymi sytuacjami, no ale...czy naprawdę jest się czym martwić? Raczej nie. Pokrzyczą, pokrzyczą i przestaną. Dlatego i tym małym spóźnieniem zbytnio się nie przejęła. Zwłaszcza, że przecież nadal schodzili się ludzie. Co innego jakby wpadła godzinę po rozpoczęciu imprezy. Wtedy chyba wszyscy mieliby prawo do wściekania się i nawet sama zainteresowana rozumiałaby ich zachowanie. -Oglądasz mugolskie seriale? -Spytała i uniosła brwi. Z listów wywnioskowała przecież, że jej korespodentka ma dość wysoki status krwi, dlatego nieco się zdziwiła, gdy usłyszała tytuł dobrze znanego jej serialu. Cóż, może te wszystkie wielkie czarodziejakie rody nie są znowu takie nudne, jakie zawsze się jej wydawały? Chociaż...skąd niby mieliby w domu telewizor?
-Nie jestem znowu aż taką buntowniczką. -Zaśmiała się i usiadła obok dziewczyny. -Ale tatuaż mam. -Odparła po chwili i oparła się rękami o trawę z tyłu. Mimowolnie przypomniała sobie jedną z wielu kłótni z matką, po której poszła do salonu i niewiele myśląc zrobiła sobie tatuaż, który tak naprawdę nic dla niej nie znaczy. Od tak, wyraz buntu. Przynajmniej miała wówczas wielką satysfakcje, że udało jej się wkurzyć do granic niemożliwości jej rodzicielkę. Aż uśmiechnęła się na to wspomnienie. -Swoją drogą nie zdążyłam Ci odpisać, bo dowiedziałam się o tej imprezie...Ale ja siedzę w Hogwarcie dopiero od dwóch lat. Możesz się znów pobawić w detektywa i zgadnąć skąd jestem. -Rzuciła i się lekko uśmiechnęła. Czuła , że się dogadają. Przecież nie w każdym towarzystwie Abi robi sie taka wygadana, na miłość boską!
-Przyznaje się bez bicia, że wcześniej Cię nie kojarzyłam, ale to chyba zrozumiałe. -Wyciągnęła rękę i lekko ją ścisnęła. -Jestem Abi i nie powiem Ci mojego pełnego imienia, bo jest durne. -Dodała jeszcze i wzruszyła ramionami. Bo przepraszam bardzo, jak można tak głupio nazwać dziecko?! Znając jej matkę wybrała pierwsze lepsze imię, nie myśląc nad tym, że jej dziecko będzie się go kiedyś wstydzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Bruksela
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 217
  Liczba postów : 226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6542-thomas-alexander-hill
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9384-jak-to-dobrze#261043
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6552-thomas-alexander-hill




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Pią Sie 29 2014, 20:22

A zatem Tajna Korespondencja dobiegła końca. Fajna impreza, naprawdę bardzo fajna. Poznał w sumie jakąś dziewczynę, która ku jego wielkiej radości lubiła Quidditch. No, to żyć nie umierać generalnie! Fajnie, fajnie. Naprawdę. W dodatku to ognisko. Dziś. No, okej, może to było na swój sposób całkiem zabawne, bo jakby na to nie patrzeć w końcu dowie się kim była ta osóbka, tak namiętnie wymieniająca z nim listy. No, ale.. Co jeśli jej się nie spodoba? Jeśli go wyśmieje, albo coś? No przecież to różnie w końcu bywa, prawda? A CO JEŚLI PADŁ OFIARĄ JAKIEGOŚ TANIEGO I KIEPSKIEGO DOWCIPU I TAK NAPRAWDĘ JEGO KORESPONDENT NIE BYŁ KOBIETĄ, ALE WŁAŚNIE FACETEM? ALBO GORZEJ? JAKIMŚ TROLLEM, ALBO CHOCHLIKIEM KORNWALIJSKIM?! Racja, racja. Ostatnie perspektywy były raczej mało prawdopodobne, niemniej zawsze trzeba było brać pod uwagę każde rozwiązania. W każdym razie, przyszedł sobie na to ognisko, nad tą całą polankę, gdzie dostał jakiś fajny gadżet z numerem swojej skrzynki korespondencyjnej – dwudziestym piątym. Teraz tylko trzeba było znaleźć partnera na dzisiejszy wieczór. Tego jednak nie zauważył. Zamiast tego, widział jak kolejne osoby mniej lub bardziej entuzjastycznie zapoznają się ze swoimi rozmówcami. No, a jego nie było widać.. Cóż.
I wtedy ją zobaczył! Pannę, blondynkę. Całkiem ładną. Przechadzała się po polanie. Na oko jakieś szesnaście, siedemnaście lat. Co jednak najważniejsze miała jakąś dziwną bransoletkę, cokolwiek innego, na ręce z numerem dwudziestym piątym. Przecież to był numer jego skrzynki. No chyba, że coś mu się pomyliło. Nie miał jednak takiego wrażenia. Co miał zrobić? Przecież nie można dziewczynie pozwolić tyle czekać, prawda? Czym prędzej więc podbiegł do niej, a że dziewczę gdzieś się z miejsca ruszyło, postanowił zawołać ją tak, jak podpisała się w jednym z listów – Czerwona lub niebieska! – krzyknął, po czym gdy zatrzymala się i rozejrzała, podbiegł do niej, ukłonił, po czym pokazał swój gadżet z numerkiem. – Thomas, albo jak wolisz, Kolega z innego Domu. – rzekł, wyciągając ku niej rękę i uśmiechając się bardzo, ale to bardzo serdecznie. Miał tylko nadzieję, że spełnił jakieś jej wyobrażenia co do swojej osoby, a także nie zawiódł jej oczekiwań. Kto wie w sumie, kogo się spodziewała? Może na przykład jakiegoś ekstra ciastka, z tych, co przyjechali do szkoły w zeszłym roku, w ramach mistrzostw? Kto wie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 136
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 280
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8939-melody-avril-blackthorne
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8997-mam-ostre-zabki-i-pazurki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8960-melody
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8959-melody-avril-blackthorne




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Pią Sie 29 2014, 20:23

Problem niedoczasu nie był jej obcy, więc prawo do robienia komuś z tego powodu wyrzutów dawno uciekło jej z przed nosa. Zdarza się najlepszym, prawda? Poza tym, większość przybyłych jeszcze nie odnalazła swoich partnerów, co było dosyć satysfakcjonujące.
- Może to brzmi dziwnie, ale kiedyś nałogowo oglądałam nocne maratony - poinformowała wzruszając ramionami. Kiedy odnalazła się już wystarczająco w mugolskim świecie, to właśnie filmy i seriale najbardziej ją zachwyciły. - Wspominałam już, od dłuższego czasu obracam się wśród mugoli. Znam się na ich świecie. Może kiedyś ci to dokładniej wyjaśnię.
To z pewnością nie był moment, aby informować koleżankę, że wychowywała się w tym otoczeniu po stracie prawdziwych rodziców. Takie smęty nie są odpowiednie na imprezę.
- No proszę, proszę! A jednak masz w sobie jakąś iskrę - mruknęła ze szczerą aprobatą. Sama miała tatuaże i rozpatrywała zrobienie kolejnych. Na razie zajęła nadgarstek, łopatkę i jedno ucho, co było nietypowym miejscem na tatuaż. Robin nigdy nie wtrącała się w wybory przybranej córki, co owocowało ogromną wdzięcznością. - Od dwóch lat? Ja tu siedzę już dziesiąty rok! Masz przyjemność ze studentką trzeciego roku. - W ten właśnie sposób Blackthorne zdradziła swój wiek. Odgarnęła kosmyk włosów z czoła i wydęła wargi w udawanym oburzeniu. - To brzmi trochę jak "Zgaduj i pokaż ponownie jaki z ciebie słaby detektyw, bo wiem, że i tak nigdy ci się nie uda", ale może to tylko moja interpretacja.
Usta Melody rozciągnęły się w szerokim uśmiechu. Wiedziała, że jej otwartość zazwyczaj jest dobrze przyjmowana, ale nie sądziła, że tak łatwo pójdzie.
- Nie możesz być Brytyjką, Amerykanką też pewnie nie, bo to byłoby zbyt proste. Żadne gorące bądź egzotyczne kraje... Może jakaś mała podpowiedź? Coś charakterystycznego? - Wyuczyła się sporo wiadomości o innych państwach i miała nadzieję, że to wystarczy, aby tym razem być nieco lepsza w zgadywankach. - Abi? Coś jak... Abigail? - strzeliła, myśląc o jedynym imieniu, które mogła skojarzyć ze zdrobnieniem. Przewróciła oczami. - No to wyobraź sobie, jak to jest nazywać się Melody, kiedy twoje powiązanie z muzyką równe jest minus pięćdziesiąt. To takie nieodpowiednie imię dla przyszłej wielkiej czarownicy.
Imiona to tylko kilka literek i nawet najbardziej pokręcone potrafiło zrobić się urocze, kiedy zyskiwało skojarzenie z odpowiednią osobą. Kwestia perspektywy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Anglia, Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 405
Dodatkowo : ścigająca, kapitan
  Liczba postów : 235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8460-ivy-haden
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8482-przygarniesz-pufe#240070
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8480-ivy-haden-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8481-ivy-haden-kuferek#240059




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Pią Sie 29 2014, 20:38

- Miło mi – rzuciła Ivy, kiedy Lei wreszcie się przedstawiła. – Szczerze mówiąc nie przypominam sobie, żebym mówiła coś o chłopcu – zaśmiała się, wciąż zerkając na towarzyszkę dziewczyny. – Ale dużo czytam, więc jeśli trafię na coś takiego, mogę ją dla ciebie wykombinować.
Przysiadła obok, rozglądając się po polanie. Czy Avis też gdzieś tu była, szukając swojej pary?
Haden uśmiechnęła się znowu, kiedy Lei przedstawiła jej… przyjaciółkę? „Moja” było dość… zaborcze.
- Zwykle nie wnikam w życie osobiste nowych znajomych – zażartowała, rumieniąc się nieznacznie. Cóż, nie była z tych, którzy słyną z bezpośredniości. – Ale... Jesteście razem? – rzuciła szybko, zanim zdążyłaby się rozmyślić. Chociaż w jej głowie zdecydowanie przeważało teraz zakłopotanie, w głębi duszy miała ochotę roześmiać się na myśl, że jej korespondentka ostatecznie lubi dziewczyny. To było całkiem urocze, ale Ivy poczuła nagle coś nieprzyjemnego na myśl o Vi. I Indiach. Chciała czegoś podobnego – siedzieć bez skrępowania na hogwarckim trawniku i trzymać czyjąś dłoń. Potrząsnęła głową. To chyba nie był najlepszy moment na takie rozmyślanie.
- Um, to na czym stanęłyśmy? Przepraszam, ale mam kompletną pustkę w głowie. – Uśmiechnęła się znowu, mając nadzieję, że to jakoś rozładuje napięcie, które czuła. – Byłyście w Indiach? – zapytała nagle, myśląc, że to całkiem dobre pytanie. W końcu sporo się tam działo, kiedy już pominęła te wydarzenia, o których wolałaby nie pamiętać, a które zdecydowanie należało wyjaśnić. Nie teraz, Ivy, nie teraz. Znów rozejrzała się nerwowo po polanie. Powinna przestać to robić, zanim jej rozmówczynie pomyślą, że jest stuknięta. Tylko kogo chciała oszukać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Windsor, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2545
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9120-voice-follett-cheney-lloyd




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Pią Sie 29 2014, 20:38

Lloyd nie była pewna, czy dobrze robi, przychodząc nad jezioro. W końcu drugi uczestnik korespondencji numer dwadzieścia cztery przestał odpisywać na jej listy i zaczął urzeczywistniać jej koszmary. Tęskniła za krzywymi literami, które kreślił i dobitnymi słowami, których używał, a teraz przyszła na spotkanie z nadzieją, że on również na nim będzie. A jeśli jednak go nie zobaczy? Jeśli będzie zmuszona o nim zapomnieć? Nie chciała. Otwierał ją, jej głowę i wywoływał uczucia, których nie znała. Miała wrażenie, że się nią bawi, żeby zostawić, a ona brnęła w tę grę z jakimś dziwnym zaufaniem. W czarnej, zakładanej przez głowę bluzie było jej zimno. Nie miała pojęcia, dlaczego nie wzięła kurtki, ale teraz starała się myśleć tylko o znalezieniu osoby z bransoletką z numerem dwadzieścia cztery... Ach, tak. Jej była niewidoczna. Znalazła w sobie dość odwagi, żeby podciągnąć rękawy do łokci. Nie chciała jednak stać w tłumie osób, więc usiadła gdzieś z boku i czekała, aż Znicz dostrzeże ją, zostanie bez pary lub po prostu nie przyjdzie. Tylko trzecia opcja jej nie pasowała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Wiek : 20
Skąd : Tønsberg, Norwegia
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 39
Dodatkowo : rezerwowa szukająca
  Liczba postów : 52
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9299-kayden-alpha-chaismore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9302-poskromisz-alfe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9305-sowka-alfy




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Pią Sie 29 2014, 20:44

Łaziła, przeklinała, kopała kamienie i inne przedmioty przed nią leżące, kiedy usłyszała czyjś głos. Czerwona lub niebieska. Chwila konsternacji. Tak, przecież właśnie w ten sposób się podpisywała! Zadowolona, że nie musi dłużej czekać, skierowała swój wzrok na korespondenta, który właśnie przyszedł na polanę. Twarz Alfy momentalnie złagodniała, a w myślach przestała nawet kląć i wygrażać, kiedy wykazał się dobrymi manierami.
- Alfa, albo jak wolisz, Czerwona. - Posłała mu szeroki uśmiech i ścisnęła pewnie, aczkolwiek niezbyt mocno, jego dłoń, po czym zlustrowała wzrokiem od stóp do głów.
- A ty? Z jakiego jesteś domu? W ogóle, wróciłam właśnie z treningu. Jakbyś nie przyszedł, musiałabym cię odnaleźć i ukatrupić za przerwanie mojej ukochanej czynności. Czyli latania na miotle, rzecz jasna. - Trajkotała, jak najęta, mówiąc wszystko to, co jej ślina na język przyniosła. - Ale skoro przyszedłeś, to może kiedyś polatamy razem? Wiesz, jestem tego warta, mówię ci! - Uniosła dumnie głowę i zamilkła na chwilę. Niech Thomas z tego pięknego, jedynego w swoim rodzaju momentu korzysta, bo drugi taki może nie nadejść. Chociaż, kto wie? W końcu Gryfoni bywali nieobliczalni. A w szczególności Alfa, która działała pod wpływem impulsu, nie tracąc swojego cennego czasu na zbędne myślenie.
- A w ogóle, to wiesz co? Nie przejmuj się, jak jebnę jakimś głupim komentarzem. Czasami tak mam, ale staram się panować nad sobą. - Rzuciła, uśmiechając się lekko. Owszem, pracowała, ale z marnym skutkiem. Hm. Nie od razu Rzym zbudowano, nie? Czy jakoś tak. Usiadła na chwilę, chcąc dać swoim nogom odpocząć. W końcu nawet ona tego potrzebowała. Czasami i na parę sekund, toteż już po minucie wstała i zaczęła na nowo dreptać w miejscu, gestykulować i robić inne, równie dziwne rzeczy. Ucieknie, uznając ją za wariatkę, czy zostanie zgodnie ze stwierdzeniem, że tylko wariaci są czegoś warci?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Skąd : Estonia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 108
  Liczba postów : 112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9125-leilii-kadri-vilms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9129-uwarzymy-miksturke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9131-ot-taka-sowa-lei
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9133-leilii-kadri-vilms




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Pią Sie 29 2014, 21:22

Zmarszczyła na chwilę brwi, po czym wzruszyła ramionami.
- No tak... Całkiem możliwe, ale coś mówiłaś o opowieści, nie? W każdym razie, na pewno były testrale. - Posłała jej lekki uśmiech, a kiedy Ivy stwierdziła, że może uda się tą książkę załatwić, kiwnęła głową z entuzjazmem. Tak, że wyglądała teraz, jak mała dziewczynka, ciesząca się wyjazdem nad morze. - Dzięki, byłoby super! Dużo czytasz? Super! A co na przykład? - Trafił więc swój na swego. Będzie z kim rozmawiać o literaturze przy kawie, czy tam czymś mocniejszym. Przytaknęła na pytanie dziewczyny. W końcu nie bez kozery nazwała Rid ,,swoją'', prawda?
- Tak. - Kiedy dostrzegła ledwo widoczne rumieńce na twarzy swojej korespondentki, uśmiechnęła się lekko. - Nie krępuj się. - Rzuciła jeszcze, co by trochę rozładować atmosferę. Nie lubiła wprawiać ludzi w zakłopotanie, naprawdę. No, chyba, że akurat chciała coś sprawdzić, przeanalizować, czy też rozgryźć. Wtedy oczywiście. Wszystko była gotowa zrobić.
- Byłyśmy, ach. - Spojrzała na Rid, wspominając ich rozmowę w jednej z tamtejszych kawiarni, kiedy to zdecydowała się na pierwszy, poważny związek w swoim życiu. Przypomniała sobie swoją niepewność i zawstydzenie... A dziś nie żałowała tej decyzji, wręcz przeciwnie. Pomimo chwil wahania i obawy przed zaangażowaniem, była z nią szczęśliwa i wcale nie chciała tego kończyć. - A ty? Skoro pytasz, to mniemam, że również tam byłaś? Jak ci się podobało? Mają świetną kuchnię! - Rzuciła z entuzjazmem. W ogóle, Lei była bardzo zadowolona z tej wycieczki. Tamtejsza kultura wydawała się tak ciekawa, a ludzie tacy... Tacy inni. Zrównoważeni. To wszystko tak strasznie ją fascynowało!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Hereford, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1231
Dodatkowo : najmłodsza Blythe, klon Psyche
  Liczba postów : 1084
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8678-utopia-blythe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8680-utopia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8682-utopia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8681-utopia-blythe




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Sob Sie 30 2014, 00:19

Dlaczego z jej mądrych wypowiedzi wywnioskował od razu, że była brzydką Krukonką? Owszem, miała wiele wspólnego z Ravenclawem, zwłaszcza że Tiara Przydziału wahała się, czy jej tam nie wysłać, ale ostatecznie padło na czerwień. I dobrze, bo w ciepłych barwach Utopii zdecydowanie do twarzy.
Kręciła się po polanie, poszukując w tłumie trzynastki, ale wśród tych wszystkich ludzi było to naprawdę skomplikowane. Nigdy nie potrafiła odnaleźć się wśród większej grupy ludzi. W końcu jednak odnalazła cyferki, o które jej chodziło, wygrawerowane na bransoletce jakiegoś chłopaka. Hmm, z pewnością by się tego nie spodziewała, zwłaszcza że nawet go nie znała. Ale może to tym lepiej? Przynajmniej miała do czynienia z kimś nowym. I nie musiała wściekać się na przyjaciół, że zrobili ją w konia.
- No cześć, Uczestniku Szlabanów – przywitała się z nim, krzyżując ręce na piersi i lustrując go uważnym spojrzeniem, jak gdyby zastanawiała się, czy to aby na pewno ta osoba. W tym momencie czuła się już dosyć dziwnie, ale jednak pomyłka nie wchodziła w grę. Miał wyraźne 13 na ręku i tyle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : London
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 78
  Liczba postów : 75
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9281-eric-night
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9283p15-eric-night#262519
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9383-shadow-za-swoim-panem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9285-eric-night




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Sob Sie 30 2014, 10:52

Eric spokojnie wysłuchał długiego monologu dziewczyny. Nie męczyła się? Ciągle tylko gadała i gadała. Jak zadała pytanie to zaraz dodawała jeszcze coś. Eric zaczął się zastanawiać czy nie zacząć tego zapisywać. Przez cały ten czas miał na policzkach okropne rumieńce i patrzył na swój szkicownik. Kiedy o niego poprosiła, kiwnął głową i podał go dziewczynie. Podniósł wzrok i spojrzał jej w oczy.
-W rzeczywistości jesteś dużo milsza niż w listach. I zdecydowanie bardziej wygadana. -Powiedział po chwili krępującego milczenia i gapienia się sobie w gały.
-Wspólne picie odpada. To nie dla mnie. -Odpowiedział na jej poprzednie pytanie i zaraz usilnie starał się przypomnieć sobie to ostatnie.
A!
-Nie, dlaczego miałbym być? Po prostu... wydawało mi się, że zastanę homofoba z ego przerastającym pięciokrotnie jego poziom IQ. To miła niespodzianka... -Zapewnił ją i nawet się uśmiechnął!
Nie skomentował tego, co powiedziała o rudych dziewczynach. On w ogóle nie widział w kobietach niczego pociągającego. Ale ta była ładna. Patrząc prawdzie w oczy on był podobny do baby, a ona miała całkiem neutralne rysy twarzy. Byłby z niej seksowny facet. Oczywiście Eric ani śni jej o tym mówić. Chyba się polubią.
-Czego się wstydzę? -Przypomniał sobie jeszcze jedno pytanie. -Nie widać? -Uśmiechnął się smutno, z trudem. Dotknął swoich włosów i rozejrzał się. Wszędzie stali ładni, muskularni faceci. A on czuł się jak taka ciapa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Göteborg, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 716
Dodatkowo : ścigająca, UWAGA! Oszukana orientacja :||||
  Liczba postów : 387
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8030-ingrid-westerberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8042-ingrid
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8045-gulfryda#224864
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8044-ingrid-westerberg#224862




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Sob Sie 30 2014, 13:46

Ings zdawała się błądzić po polanie jak zagubiony duch, który nie miał pojęcia skąd się wziął, co robił i do czego dążył. W głowie miała o wiele mniej myśli, niż by w ogóle chciała, a jedynym, na co zwracała jako taką uwagę, to trajektoria swojego spaceru. Byle nie wejść na kogoś, byle nie wpaść na kogoś, byle kogoś nie zmartwić tak bezcelowym błąkaniem się wokoło. Oczyma szukała jednej z dwóch właścicielek tych bardzo znajomych inicjałów, które zaczęły się pojawiać pod tajnymi listami jakoś nieopodal końca ich wymiany. Po jakimś czasie zdążyła zauważyć Shane, do której zaczęła powoli zmierzać, ale w międzyczasie porwała ją Leilii. No właśnie. Ich bardzo romantyczne spotkanie wakacyjne skończyło się dosyć niezręcznie, a Ingrid nie chciała o nim już nigdy więcej mówić. Upiła się, zechciała bezceremonialnego seksu i spotkała się z odrzuceniem. Nie obchodził ją powód tego odrzucenia, mimo że wcale nie było to w jej stylu. Straciła trochę szacunku nie tylko do samej siebie, ale także do Lei, chociaż do tej drugiej powinna go trochę zyskać. Czuła się jednak źle oceniona, myśląc że Vilms uznała ją za jeszcze zbyt niedojrzałą do aż takiego zaangażowania w związek. Zasypana typowym gradem pytań, zagubiona Westerberg przytuliła tylko swoją partnerkę na powitanie, z nikłym uśmiechem przyjmując całusa w policzek. Resztę czynności wykonała za nią Ruda, chociaż przybycie Ivy obmyło Szwedkę z tej machinalności. Zamrugała wielokrotnie oczyma, wybudzając się z półsnu wywołanego trajkotaniem Estonki, aby potem podnieść się prawie równocześnie z nią do pionu, mimo że sama nie była z nikim skuta magicznymi kajdankami. Ale dobrze, że wiedziała czego się spodziewać.
- Hej, jestem Ingrid - powiedziała spokojnym głosem, posyłając blondynce delikatny uśmiech. Oczyma ciągle spoglądała jej za ramię, bo akurat w tamtą mniej więcej stronę trzeba było patrzeć, aby dojrzeć zupełnie samotnie siedzącą S. V. V. Przez dłuższy moment słuchała jeszcze wymiany zdań swoich towarzyszek, ale w końcu przygryzła delikatnie wargę i zaczęła robić powolne, opieszałe kroki w stronę Villadsenówny.
- Dziewczyny, wybaczcie, ale muszę iść do swojej korespondentki. Znamy się, ona chyba mnie już widziała, nie chcę żeby myślała że ją olewam. Bawcie się dobrze! - rzuciła na odchodne, podbiegając luźno parę metrów, aby ostatecznie usiąść obok swojej starej znajomej i - chcąc nie chcąc - zostać skutą razem z nią tymi przeklętymi kajdankami.
- Cześć Shane, jak się trzymasz? Przepraszam, że pomyliłam cię z Sheilą, naprawdę jestem beznadziejna w dochodzeniach detektywistycznych, zresztą doskonale wiesz - powiedziała żywo, z szerokim uśmiechem, szturchając ją trochę w ramię, czysto zapobiegawczo, aby wybudziła się z hipotetycznej ospałości, której ofiarą padła również sama Ings parę chwil wcześniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Amsterdam, Leeds
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 55
  Liczba postów : 99
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9089-abigail-van-houten
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9094-abby
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9095-fajna-sowa#254774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9096-abigail-van-houten#254777




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Sob Sie 30 2014, 17:13

Jak ona się cieszyła, że nie trafiła na jakiegoś zakompleksionego Ślizgona z manią czystości krwi. Naprawdę, gdyby miała z kimś takim spędzić najbliższą noc, bardzo możliwe, że umarłaby z nudów. Opinia nadętych idiotów nigdy ją bytnio nie interesowała, niech sobie gadają, ja chętnie posłucham i się pośmieje, a co! Jednak zawsze milej jest spędzić czas z osobą, którą się lubi, niż z zaciętym wrogiem, prawda? A Abi powoli zaczynała lubić Krukonkę. Powoli, bo ona już tak ma, nieufna z niej istotka strasznie.
-Świat mugoli jest ciekawy. Chyba nigdy nie zrozumiem tych wszystkich wielkich rodów. -Przy ostatnich słowach zakreśliła w powietrzu dwa cudzysłowia i ciężko westchnęła. -Ale co ja tam wiem. -Dorzuciła po dłuższej chwili, po czym położyła się na brzuchu, a w powietrzu wymachiwała nogami. Mruknęła jeszcze coś o tym, że może niechcący kopnąć dziewczynę i posłała jej przepraszający uśmiech.
-Ostatni rok studiów...jestem o rok młodsza. -Powiedziała i spojrzała na rozmówczynie. -Masz przyjemność ze studentką drugiego roku. -Odparła takim samym tonem jak wcześniej Melody. Która marzy już o skończeniu szkoły, ale przecież jej nie rzuci, bo to się kompletnie nie opłaca. Taką oto sentencje powtarzała sobie niemal od rozpoczęcia tych cholernych studiów. Doprawdy, co jej strzeliło do głowy, że postanowiła kontynuować naukę? -Ja tam Ci tylko zaproponowałam zabawę w detektywa, a jak ty sobie to zinterpretowałaś to już nie moja bajka, ale załóżmy, że o to właśnie chodzi. -Mimowolnie oparła głowę na miękkim kocu i przymknęła oczy. -Hmm...kraj wiatraków. -Rzuciła pierwszą rzecz jaka tylko nasunęła jej się na myśl i zmarszczyła brwi. Czemu zamiast pochwalić się przepięknym Amsterdamem, ona wypaliła akurat tą mało istotną kwestie wiatraków? -Wcześniej chodziłam do Trausnitz. Powinnaś już wiedzieć. -Tęskniła za rodzinnym krajem. Zawsze chciała tam wrócić, ale nie chciała widzieć się z matką, która przecież tam została. Cóż, pożyjemy zobaczymy. Może się kiedyś jeszcze pohodzą? -Cholera, zgadłaś. -Mruknęła i szczerze się uśmiechnęła, po czym wybuchła głośnym, niepohamowanym śmiechem. -Ee tam, może masz jakiś ukryty talent? -Dodała i zaczęła grzebać w kieszeniach spodni. Wyjęła nieco pomiętą paczkę papierosów i zapalniczkę. -Palisz? -Spytała i wyciągnęła rękę w stronę dziewczyny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Boston
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 202
  Liczba postów : 125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8210-shane-v-villadsen#227362
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8213-vicious
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8212-shane#227371
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8214-shane-v-villadsen




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Sob Sie 30 2014, 17:26

W dalszym ciągu siedziała przy ognisku pochłaniając swoje zapasy jedzenia, serio zachowywała się jakby przez cały dzień nic nie jadła, nie jadła? Hmm... możliwe w końcu minionej nocy postanowiła nie wracać do domu a do świata żywych wróciła dopiero pojawiając się na tej imprezie. Takie zachowanie było u niej całkowicie normalne, gdy jej nie było bazgrała swoje graffiti gdzie tylko się dało, lubiła też przebywać w mugolskich miejscach aby wybrać się na tor. Motocross był jej życiem i nie mogła sobie pozwolić na wypadnięcie z wprawy. W wolnych chwilach zajmowała się też swoim motorem aby nie świrował pod wpływem magii, przejażdżka po błoniach Hogwartu to by było coś. Oczywiście wiedziała, że nie byłoby to mile widziane, jednak się tym nie przejmowała, póki nikt by jej nie złapał, co byłoby mało prawdopodobne ewentualni świadkowie nie bardzo mogliby ją rozpoznać. Po chwili wróciła myślami do korespondencji, rozejrzała się po okolicy zauważając Ingrid rozmawiającą ze paroma osobami, prawdopodobnie z tego powodu postanowiła póki co w dalszym ciągu do niej nie podchodzić. Myślała też nad tym co by było gdyby przyszła tu z Sheilą, pewnie Rid zaczepiłaby najpierw ją. W końcu sama nie uważała że to właśnie Vicious mogła to napisać. Naprawdę inni mieli o niej takie zdanie? Trzeba to zmienić.  Zapatrzyła się w ognisko kiedy nagle przy próbie zjedzenia czegoś więcej poczuła że ruchy jej ręki są ograniczone, skonsternowana spojrzała na nadgarstek na którym miała założoną bransoletę gdzie teraz znajdowało się również coś na kształt kajdanek. Powoli podniosła wzrok w górę rejestrując fakt, że siedzi przy niej Westerberg, uśmiechnęła się lekko choć w dalszym ciągu była nieco zaskoczona. Nie zauważyła Zachodniej Góry 'skradającej' się w jej kierunku, więc skoro koleżance nie wychodziło Sherlockowanie może chociaż zasłużyła na miano ninji? Chociaż przy stanach w jakie potrafiła popadać Shane ninjowanie nie było trudnym wyczynem.
- Cześć, wygląda na to że nadrobimy ten czas kiedy ze sobą nie rozmawiałyśmy - rzuciła na początek, wskazując na kajdany przy okazji powoli ogarniając sytuację i powrót do rzeczywistości - Mam jedzenie więc jakoś się trzymam, dawno nic nie jadłam - powiedziała jakby chcąc wytłumaczyć się z zapasów które przy sobie miała - Nic się nie stało, właściwie to zdarzały się już takie przypadki, z resztą twoje próby odgadnięcia kim jestem były dość zabawne. Jak wrażenia po tym wszystkim? - zapytała spoglądając w kierunku wejścia na polanę - Myślę, że Sheila też niedługo tu przyjdzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 136
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 280
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8939-melody-avril-blackthorne
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8997-mam-ostre-zabki-i-pazurki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8960-melody
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8959-melody-avril-blackthorne




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Sob Sie 30 2014, 19:28

Jeśli było coś co ceniła Melody w innych ludziach, to zdecydowanie można było do tego zaliczyć poczucie własnej wartości. Nie mogła zrozumieć, jak niektóre osoby potrafią się tak cholernie nie doceniać, a własną wyższość próbują udowodnić szyderstwami lub wysokim statutem krwi. Doprawdy, żałosne. Ona do szczytu dochodziła wyłącznie siłą charakteru i wytrwałością... no dobrze, i malutką zdolnością do manipulacji uczuciami.
Zapewne to sprawiało, że nawet osoby, które zaskarbiły sobie jej sympatię, bardzo rzadko zostawały obdarzane przez nią szczerym zaufaniem i oddaniem do grobowej deski. I choć mogła sprawiać inne wrażenie, wręcz z wilczą zawziętością wzbraniała się z przyjmowaniem kolejnych osób do tej otaczającej ją „elity”.
– Jest bardzo fascynujący. Chyba nigdy nie zrozumiem, jak oni doszli do tego wszystkiego bez żadnych sztuczek, magii... To ekstremalne – zgodziła się, a w jej głosie zabrzmiał entuzjazm. Uwielbiała wszystko co inne, niewyjaśnione. Odchyliła się kilka centymetrów, gdyż nie chciała ryzykować bliskiego kontaktu z majtającymi się w górze nogami Abi. – To dopiero zaszczyt, moja o rok młodsza koleżanko.
W powietrzu rozniósł się jej dźwięczny śmiech. Mel tak naprawdę była rozdarta na pół. Z jednej strony chciała jak najszybciej wyfrunąć ze szkoły i rozpocząć życie na własną rękę, a jednocześnie zdobywanie wiedzy było jej priorytetem. – W porządku, w porządku, nie oskarżam cię o spiski
Z ciekawością zerknęła na Puchonkę, gdy ta na chwilę oddała się przeszłości, która najwyraźniej rysowała się bardzo przyjemnie. Obserwowanie jej wzięła sobie chwilowo do serca. Jak inaczej miałaby określić, z kim się zadaje?
-  Trausnitz to szkoła w Niemczech, ale ty nie wyglądasz na Niemkę... – zauważyła marszcząc w skupieniu brwi i skubiąc wargę. Szare komórki pracowały na najwyższych obrotach, aby wydobyć informację, która niewątpliwie zawieruszyła się gdzieś w odmętach jej pamięci. Nie pamiętała dokładnie, które państwa przynależały do tej szkoły i tylko wspomniany wiatraki nasuwały pewne skojarzenie. Czyżby...? – Jesteś z Holandii, mylę się?
Melody nie mogła się nie uśmiechnąć, kiedy do jej uszu dobiegł śmiech współtowarzyszki. Rozbawianie ludzi, nawet niespecjalnie celowe, powodowało u niej autentyczne zadowolenie z siebie. Dystans do siebie spowodował, że nie mogła się powstrzymać przed wtrąceniem jeszcze jednej uwagi. – Jak gra na nerwach? Z pewnością, w tym nie mam sobie równych... A tak serio to gram trochę na ksylofonie. No wiesz... coś jak duże drewniane cymbałki – wytłumaczyła, przyzwyczajona, że ludzie raczej nie kojarzą, czym jest ów instrument. Ograniczenie. [b] – Niestety nałogowo. Powiedz,  że to jakieś magiczne i daje mocnego kopa [/b[ - jęknęła z nadzieją, choć zdawała sobie sprawę, że to raczej mało prawdopodobne. Mimo to, z chęcią przyjęła proponowaną używkę. Jak to mówią mugole, lepszy rydz niż nic.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Chelmsford, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1634
Dodatkowo : Prefekt Gryffindoru
  Liczba postów : 481
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9263-felix-lockwood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9267-zapozujesz-mi-do-aktu
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9268-moze-cos-do-mnie-skrobniesz#259170
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9271-felix-lockwood#259263




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Sob Sie 30 2014, 19:47

Zaśmiał się, słysząc jej zdanie na temat jego imienia. Sam nie widział w nim nic niezwykłego, chociaż nie wykluczał, że to właśnie ono przynosiło mu szczęście. A na jego brak przecież nie narzekał. Rodzice świadomie tak go nazwali, liczyli, że dzięki takiemu imieniu powiedzie mu się w życiu. On uważał, że szczęściem okazały się jego magiczne i artystyczne zdolności, oni z kolei wyobrażali sobie jego przyszłość nieco inaczej.
- Cieszę się, że ci się podoba. Nie jest złe. I myślę, że faktycznie jestem szczęściarzem, może dzięki niemu.
Tak podejrzewał, że nie uspokoi jej zapewnieniem, że nie jest mordercą. Myśl, że mógłby być, była zabawna. On, pozytywnie nastawiony do wszystkiego anarchista, zabójcą! Musiał kiedyś spróbować namalować coś takiego.
- Oczywiście, że bym się nie przyznał, gdybym faktycznie miał na sumieniu jakieś morderstwa. Ale spokojnie. Co najwyżej rysuję martwą naturę, a to chyba żaden grzech, nie? - puścił jej oko. - Zresztą wolę rysować ludzi. Może mi kiedyś zapozujesz?
Gdyby mu powiedziała, że jest uroczy, jego męska duma na pewno by nie ucierpiała. Już to zresztą kiedyś usłyszał, ale chyba w gorszym wydaniu, bo w zestawieniu z „pociesznym”, co już nie brzmiało tak dobrze. Ale czy on się przejmował takimi rzeczami? Pewnie, że nie.
- Nie musi ci brakować pisania ze mną, bo wcale nie musimy tego przerywać. Tylko już bez tej otoczki z listonoszem, zwyczajnie możemy do siebie pisać. Co myślisz? - spytał, patrząc na nią z uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Wielka Brytania, Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 394
  Liczba postów : 280
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7892-leah-aristow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7896-leah-aristow#220816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7895-leah-aristow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7894-leah-aristow




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Sob Sie 30 2014, 20:24

Mógł się śmiać, ale w jej główce machina poszła w ruch. Wszystko co kojarzone z przedmiotem zwanym Eliksiry musi być świetne. Zapunktował samym imieniem, ma chyba rzeczywiście szczęście, bo nie każdy ma taki nieświadomy talent.
- Chyba nie. Rysujesz? Podziwiam. Moje umiejętności to ledwie narysowanie patyczaka i nazwanie go człowiekiem - To nie żart. Jej kompletny brak w tym kierunku jest widoczny już w chwili, kiedy złapie ołówek, czy cokolwiek innego. Może źle trzyma? Tak, chciała w to wierzyć. W życiu nie pokarałaby nikogo próbą rysowania go. Oby był lepszy od niej.
- Ciężko mi z nie poruszaniem się, ale dla Ciebie mogę spróbować - Szkoda, więc, że nie powiedziała. Za to zgodziła się na pozowanie, czyli możliwe, iż będzie miała jeszcze okazję na to. Nie przejmowanie się takimi rzeczami służy.
- Na prawdę? Byłoby świetnie! - nie wierzyła, że na prawdę tego chciał! Kompletnie zapomniała o swoim dziwnym wcześniejszym uczucia. Była tak zachwycona jego propozycją, że nie mogła tego nawet ukryć. W odruchu radości przytuliła go z wdzięczności. Szybko się odsunęła, a potem piękny rumieniec pojawił się na jej twarzy. Powinna nauczyć się to kontrolować. Poczyta o tym jak tylko wróci. Zachowuje się jak wariatka, a do tego wygląda jak pomidor. Świetnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Amsterdam, Leeds
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 55
  Liczba postów : 99
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9089-abigail-van-houten
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9094-abby
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9095-fajna-sowa#254774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9096-abigail-van-houten#254777




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Sob Sie 30 2014, 23:38

-Tak. Ekstremalne... -Zamyśliła się na chwilę, po czym parsknęła śmiechem. -W moim przypadku ekstremalne jest nawet gotowanie bez użycia magii. Lepiej, żeby nikogo nie było w tym czasie w kuchni, a najlepiej w całym mieszkaniu. -Ojciec zawsze podchodził do jej umiejętności ze sporym dystansem. Wolał, żeby jedzenie było robione w tradycyjny sposób i nie chciał słuchać Abi, która zapewniała go, że z małą pomocą różdżki ziemniaki zmienią się w frytki, a kurczaki będą mniej przypalone. -Z magią jest łatwiej. Zawsze było, dlatego naprawdę nie widzę powodów do obrażania mugoli. Przynajmniej wszystko osiągnęli sami. -Ostatnie zdanie wymówiła bardzo cicho, pod nosem, nie wiedząc do końca czy chciała, żeby jej rozmówczyni je usłyszała. Mimo wszystko, mogło być nieco obraźliwe dla osób o czystej krwi.
Przyszłość Abi na pewno nie należała do najprzyjemniejszych. Zdawała sobie jednak sprawę, że istnieją rzeczy o wiele gorsze od niekochających rodziców. Ona przynajmniej ich miała. Co prawda nigdy nie traktowała ich poważnie i zawsze uważała, że zrobienie sobie dzieciaka to był ich największy błąd życia, ale przynajmniej byli. Gdzieś tam w świecie, ale zawsze coś. Niektórzy natomiast zostali sami. Nie mieli nikogo obok i właśnie ta myśl dołowała ją najbardziej...
-Bingo! -Krzyknęła nagle i odruchowo pstryknęła palcami. Dziwny zwyczaj, którego nauczyła się od jednej z wielu niań. Przez długi okres czasu nie mogła się od niego odzwyczaić, także już dawno zaprzestała prób oduczenia się go. Trudno, chyba nikomu tak bardzo to nie przeszkadza, prawda? -Z Amsterdamu dokładniej. Piękne miasto... -Rozmarzyła się na chwilę, jednak szybko powróciła do żywych. Na wzmiankę o graniu na nerwach, odruchowo się uśmiechnęła, po czym w jednej sekundzie zmarszczyła brwi i lekko przechyliła głowę? -Ksylofonie? -Spytała, nie mogąc przypomnieć sobie co to u licha jest. Na szczęście Krukonka szybko pokrótce wyjaśniła o co jej chodzi, a na twarz Puchonki znów zawitał zarys uśmiechu. -Czyli jednak jesteś w jakimś stopniu związana z muzyką. -Podsumowała, wzruszając lekko ramionami. Nie chciała już wspominać o swoim totalnym braku jakiegokolwiek talentu, dlatego szybko zmieniła temat. -Hmm, mugolskie. -Stwierdziła, wpatrując się w leżącą na kocu pogniecioną paczkę. Doprawdy, co ona z nią robiła, że znalazła ją w takim stanie? -Ale dają mocnego kopa. Wierz mi. -Dorzuciła i zapaliła wyjętego wcześniej papierosa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Chelmsford, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1634
Dodatkowo : Prefekt Gryffindoru
  Liczba postów : 481
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9263-felix-lockwood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9267-zapozujesz-mi-do-aktu
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9268-moze-cos-do-mnie-skrobniesz#259170
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9271-felix-lockwood#259263




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Sob Sie 30 2014, 23:46

Jeśli dobrym sposobem na zapunktowanie było wywołanie skojarzeń z eliksirami czy wspomnienie o nich, to on już wyczerpał punkty z tego tytułu. Eliksiry, jak większość przedmiotów, nie wiązały się z jego ukochanym malarstwem, a co za tym szło, niezbyt go interesowały. Na tej płaszczyźnie raczej wspólnego języka nie znajdą. Na razie wolał jednak się nie przyznawać.
- Rysuję. Zdarza mi się trochę więcej, niż patyczaki, a przynajmniej się staram - znów się zaśmiał. - Mogę ci pokazać, jeśli chcesz. W szkicowniku mam kilka ostatnich rysunków. Albo teraz od ręki cię naszkicuję i zobaczysz. Wiesz, żeby nie było, że tak się chwalę, a tak naprawdę to komuś ukradłem albo podszywam się pod artystę rysownika - wyszczerzył się. To było ciekawe, takie wymyślanie możliwych scenariuszy z cyklu: "co by było, gdyby nie był tym, kim jest, a do tego miał na sumieniu różne złe rzeczy". Inspirujące.
Ucieszył go jej entuzjazm. Nie spodziewał się, że aż tak pozytywnie zareaguje. Chętnie odwzajemnił uścisk. Leah jednak chyba znowu się spłoszyła, bo odsunęła się szybko. Nie chciał, żeby się krępowała, a na to wskazywał jej rumieniec.
Zaryzykował jeszcze raz. Zbliżył się, po czym z niecnym błyskiem w oku podniósł ją i trzymając ją pewnie, zakręcił się kilka razy wokół własnej osi. Nie wiedział, co właściwie go do tego skłoniło, czuł, że zachowuje się trochę dziwnie, ale tak w sumie to co z tego?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 136
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 280
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8939-melody-avril-blackthorne
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8997-mam-ostre-zabki-i-pazurki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8960-melody
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8959-melody-avril-blackthorne




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Nie Sie 31 2014, 00:40

- To chyba mamy sporo wspólnego. Moje gotowanie skończyłoby się spalonym mieszkaniem, powodzią krwi i dwoma straconymi palcami. Nie ryzykuję - zachichotała Krukonka, która już dawno obiecała sobie, że będzie trzymała się od miejsc typu kuchnia w odpowiednio bezpiecznej odległości. Nie miała zamiaru ryzykować porażką i totalnym upokorzeniem, więc akurat w kwestii gotowania rygorystycznie trzymała się tylko magicznych sztuczek.
Musiała mocniej wytężyć słuch, aby dosłyszeć słowa koleżanki. Przynajmniej wszystko osiągnęli sami. Blackthorne zacisnęła wargi, aby powstrzymać się od komentarza. Pomimo całej sympatii dla mugoli, nie potrafiła się z tym zgodzić, w końcu... To była tak jakby obraza czarodziejów, co było dla niej nie do pomyślenia. Magia była wyłącznie udogodnieniem, ale trzeba było ją potrafić wykorzystać, aby teraz mogli się tu znajdować. Cieszył ją tylko fakt, że Abi najwidoczniej nie miała tego hamulca, który zakazywał mówienia tego, co się myśli, jeżeli tylko mogło być poddane do wątpliwości przez drugą stronę. Duży plus.
Przeszłość, przyszłość... Wbrew temu co mówiła często Melody, najważniejsza była dla niej teraźniejszość. Dawnych błędów nie wymarze, nie zmieni swojej historii niezależnie od tego, jak bardzo by tego chciała. Naturalny porządek wszechświata. Teraz się uczyła, ale nie miała pojęcia jaki kierunek obierze jej życie, nie zastanawiała się nad tym. Żyć chwilą, to potrafiła robić.
- Wiedziałam, że tym razem się popiszę - rzuciła z tym zadowolnym błyskiem w oku. Siedzenie w jednej pozycji powoli zaczynało ją męczyć, więc pozwoliła sobie na siad skrzyżny. Wiedziała, że jeszcze trochę i koniecznie będzie chciała gdzieś się przejść. - Amsterdam. Moje miasto! - krzyknęła, uśmiechając się jak głupia. - W sumie nigdy tam nie byłam.
Zazdrościła ludziom, którzy mogli dużo podróżować albo chociaż wyprowadzali się poza granice swojego państwa. Ona nigdy nie opuściła Anglii, oprócz minionych wakacji w Indiach. Dlatego tak intensywnie to przeżyła.
- To nic trudnego. Wybrałam instrument, bo chciałam chociaż trochę ich zadowolić. To znaczy, rodziców. Wypadło na ksylofon, lubię być oryginalna. - Bycie unikatowym w tych czasach to trudne wyzwanie, którego dzielnie podjęła się Melody. Chciała, żeby ludzie nie mówili o niej "o, jesteś jak ktośtam", tylko innych porównywali do niej. Czy to wiele?
- Wierzę, wierzę. Ale koniecznie musisz kiedyś spróbować moich Merlinowych Strzał. Klasyka czarodziejskich papierosów.
Nie zamierzała przekonywać Abi do swoich preferencji, ale w życiu należy spróbować wszystkiego.
Zaciągnęła się wcześniej odpalonym papierosem czując jak wypełnia ją jakaś lekkość. To było najlepsze w paleniu, nie potrafiła się nie zrelaksować, kiedy czuła w płucach dym. Czy ta chwila mogła być lepsza?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Windsor, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2545
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9120-voice-follett-cheney-lloyd




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Nie Sie 31 2014, 09:44

Czekała, czekała, ktoś wspomniał coś o jakimś przedstawieniu, robiło się coraz zimnej, ludzi było coraz więcej, a Lloyd siedziała sobie z boku jak skończona idiotka. Była smutna. Cholernie smutna, zawiedziona, zmarznięta, a nie chciała siedzieć tak kolejne kilka godzin i czekać na cud. Nie było go. Trudno, spodziewała się w końcu tego, a teraz w jej głowie siedziała tylko jedna myśl: przecież od jego ostatniego listu czuła, że tak będzie. Nigdy nie była wybitnie cierpliwa, a nie zamierzała na sam koniec zawieść się jeszcze bardziej, odchodząc z polany po kilku godzinach nieróbstwa. Może da jeszcze radę wyciągnąć kogoś na absynt? Przecież noc jeszcze młoda, lepiej nie trwonić jej na złudne nadzieje i marzenia.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Wielka Brytania, Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 394
  Liczba postów : 280
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7892-leah-aristow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7896-leah-aristow#220816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7895-leah-aristow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7894-leah-aristow




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Nie Sie 31 2014, 12:05

Punkty będzie zdobywał jak będzie słyszała jego imię. To nabija mu ich tyle, że nie musi nic wiedzieć o eliksirach, by je zdobyć. Jej to się przynajmniej nigdy nie znudzi. Automatycznie idzie powiązanie, co się zrobi. Maniactwo to maniactwo. Ona interesuję się wszystkim, tyle, że zakres wiedzy w niektórych dziedzinach był po prostu niewielki. Takie na przykład rysowanie... Powinna się czegoś dowiedzieć, żeby to nie wyjść na ignorantkę.
- To już coś, że się starasz. Z chęcią je zobaczę. O takiej wersji nawet nie pomyślałam, a sądziłam, że jestem od najczarniejszych scenariuszy - Bawiła ją możliwość jaką przedstawił Felix. Ciekawe, więc kim jest, skoro na razie żadna z opcji nie okazała się prawdziwa. Pisnęła, kiedy ją tak urządził. Była lekko... no, czuła się dziwnie. Dziwnie dobrze. Miała ochotę się śmiać. Jak na nią to ogromne osiągnięcie.
- Jesteś niezwykły. O dziwo bardzo miły i wydajesz się ciekawy. Gdzie tkwi haczyk? - powiedziała do niego, szczerze się przy tym uśmiechając. Powinien ryzykować, przecież kto tego nie robi, nic nie ma. A Leah jest towarzyską osóbką na swój sposób. Kogo obchodzi, że dookoła są inni ludzie? Ją, ale starała się o tym zapomnieć. Ma wspaniałe towarzystwo to i reszta nie powinna mieć znaczenia. Do tego na prawdę zastanawiała się co może być w nim niedobrego. Mówiła pół żartem, pół serio. Czekając, co on na to.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Göteborg, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 716
Dodatkowo : ścigająca, UWAGA! Oszukana orientacja :||||
  Liczba postów : 387
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8030-ingrid-westerberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8042-ingrid
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8045-gulfryda#224864
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8044-ingrid-westerberg#224862




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Nie Sie 31 2014, 13:41

Ingrid z zaniedbywaniem powrotów do domu nie miała specjalnie dużego problemu, bowiem nie była jeszcze wystarczająco dojrzała, aby mieszkać sobie samodzielnie gdzieś w Hogsmeade. Zasady pojawiania się w dormitorium były całkiem ściśle określone, toteż z reguły całkiem grzeczna Szwedka zwykle była tam na czas. Jedyne przypadki spóźnienia miała wtedy, kiedy jakimś cudem jej wojaże sprawiały, że zapominała pilnować godziny. Wtedy właśnie musiała próbować przemykać przez Hogwart niezauważenie, ale nawet jeśli przyłapywał ją jakiś nauczyciel, to momentalnie przyznawała się do zagapienia się, szybko odhaczała test na nietrzeźwość, aby potem popędzić dalej na górę. Przeklinała zawsze tego, kto wymyślił umieszczenie tego bardzo ważnego pokoju tak wysoko, ale chyba niespecjalnie miała prawo do pretensji, skoro i tak przebywała w brytyjskiej szkole tylko przejściowo. Jeśli zaś chodzi o kochanie mugolskich rzeczy, to Westerberg, mając bliski kontakt z ich światem jedynie przez pierwszych parę lat życia i może ostatnie wakacje, większą sympatię znalazła tylko do jednej rzeczy. Wspominając Svena, lubi sobie czasem znaleźć jakiś sposób na znalezienie nowych zdjęć, które on robi. Teoretycznie mogłaby go znowu znaleźć, spróbować cofnąć Obliviate rzucone przez Kvasira, ba, mogłaby nawet samego Kvasira namówić do czegoś takiego, ale jakoś zbyt mocno przekonała samą siebie do niesłuszności tego pomysłu. Byłby problem z tłumaczeniem magii, byłby problem z Seoną, byłby problem ze wszystkim. Dość już było problemów, głównie przez to, że Astrid została zmuszona do dłuższej wizyty w szpitalu. Głupią jest osoba, która zechciałaby na siebie ściągnąć jeszcze więcej.
Z tym zaczepianiem Sheili to nic pewnego, jeśli dziewczyny siedziałyby razem. W tym wypadku nie do końca ruda istota rzuciłaby pewnie coś w stylu "No to która z was mnie tak podpuszczała?", oczekując natychmiastowej odpowiedzi, ale gdyby jednak siostry włóczyły się niezależnie od siebie, to pewnie racja - pierwsza zaczepiona zostałaby właśnie Sheila. Ciężko zgadywać, nie mając zbyt dużego rozeznania w temacie, głównie dlatego że Westerberg z Villadsenównami nie zachowywała jakiegoś poważnego kontaktu. Oczywiście teraz chciała to trochę zmienić.
- O tak, z pewnością - odparła rozbawiona, również spoglądając na kajdanki. W normalnych okolicznościach spróbowałaby je pewnie odczarować, ale skoro i tak miały ze sobą trochę pogadać, to nie widziała ku temu jakiejkolwiek potrzeby.
- W sumie to jestem zadowolona z losowości, bo gdyby ktoś czuwał nad parowaniem ludzi, to nikt by tu nie znał swojego korespondenta. My się znamy, więc pewnie unikniemy trochę tej niezręczności. Może widziałaś, stałam tam z dwiema dziewczynami, z tą rudą chodzę, hehe, ustawiłam się już trochę w życiu - żartowała sobie luźno, nie mając świadomości, że ów żart mógł być trochę nie na miejscu - a ta druga była jej korespondentką. No i teraz dopiero się zapoznają, a już są skute kajdankami. Nie powiesz chyba, że to jest pozbawione niezręczności? W ogóle to zastanawiam się, czy Sheila zna już swojego partnera od listów. Jej chyba o wiele prościej przychodzi zgadywanie. A słyszałaś, że podobno ma być jakieś przedstawienie? Mam nadzieję, że wystawią to o... no, wiesz. Takie popularne, z tymi czarodziejami z Hogwartu. Mają te takie ikoniczne nazwiska...  i w ogóle - swój wywód chciała zakończyć zagajeniem jakiegoś nowego, ciekawego tematu, a tak naprawdę to wyszła na kogoś zupełnie niewtajemniczonego w tematy teatru. A przecież chodziła na koło teatralne, Nickodem tak często opowiadał o przeróżnych spektaklach!


Wylosowana kostka: 5
Otrzymuje punkt do kuferka za wiadomości o przedstawieniu: Nie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Amsterdam, Leeds
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 55
  Liczba postów : 99
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9089-abigail-van-houten
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9094-abby
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9095-fajna-sowa#254774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9096-abigail-van-houten#254777




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Nie Sie 31 2014, 14:52

Niespodziewanie czuła się w towarzystwie Melody naprawdę dobrze i dziwnie swobodnie. Być może jest to kwestia podobnych charakterów, być może nie, ale to chyba nie ważne. Ważne jest natomiast to, że Krukonka akceptowała trochę trudny styl bycia Abi, za co sama zainteresowana była jej bardzo wdzięczna. W końcu nie każdemu może odpowiadać takie, a nie inne zachowanie. -Przynajmniej zawsze możesz się wspomóc różdżką. Mój tata chyba nigdy nie zrozumie, że nawet dla jego zdrowia lepiej by było, gdybym użyła odrobiny magii. Woli jeść wszystko spalone, ale to już jego wybór. -Odparła i ciężko westchnęła. Z tego całego gadania o gotowaniu, zrobiła się najzwyczajniej w świecie głodna, a nie chcąc, by jej rozmówczyni przestraszyła się dziwnych dźwięków dochodzących z jej brzucha, szybkim ruchem wstała z koca, zmuszając tym samym Krukonkę do zrobienia tego samego. W międzyczasie zdążyła jeszcze zgasić papierosa, co poskutkowało lekkim szarpnięciem Melody. Przeklęte kajdanki. -Wybacz, ale muszę coś zjeść. -Posłała jej przepraszające spojrzenie i ruszyła w stronę rozpalonego ogniska. Długo się nie zastanawiała. Chwyciła tylko mały kawałek kiełbasy ze stojącego nieopodal stolika i usiadła na jednej z rozstawionych naokoło ławek. -Cóż...o następnym ruchu zdecydujesz Ty. Naprawdę, po tym całym gadaniu zrobiłam się strasznie głodna.
Zawsze współczuła ludziom, którzy nie mogli zaznać choć odrobiny podróżowania. Ona sama zwiedziła już parę krajów. Gdzieś w dalekiej przeszłości chciałaby odbyć podróż dookoła świata. Fascynuje ją kultura i styl życia ludzi z drugiego końca kuli ziemskiej, zwłaszcza krajów Afrykańskich. -Musisz tam kiedyś pojechać! Amsterdam jest magiczny. -Podsumowała i wzięła się za zjadanie upieczonej już kiełbaski. Raz na jakiś czas kiwała tylko głową na znak, że słucha co dziewczyna ma jej do powiedzenia. Lubi być oryginalna...Abi też lubi. Dlatego jest chyba jedną z niewielu osób w zamku, które nadal słuchają mugolskich zespołów, nie zastępując ich czarodziejskimi odpowiednikami. To samo z papierosami. -Kiedyś spróbuje. -Obiecała, chociaż nie była do końca pewna czy kiedykolwiek do tego dojdzie. Mimo, że nikomu się przecież nic od nich nie stało, Abi nadal nie miała do nich zaufania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Chelmsford, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1634
Dodatkowo : Prefekt Gryffindoru
  Liczba postów : 481
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9263-felix-lockwood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9267-zapozujesz-mi-do-aktu
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9268-moze-cos-do-mnie-skrobniesz#259170
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9271-felix-lockwood#259263




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Pon Wrz 01 2014, 12:58

Brał pod uwagę, że nie wszyscy interesują się rysowaniem. Ba, zakładał, że większość nie ma o tym pojęcia, może ich to nudzi, a już na pewno nie pociąga tak jak jego. Ale to było w porządku. Uważał, że gdyby wszyscy podzielali pasję, zrobiłoby się monotematycznie, zresztą straciłby ważny atut.
- No widzisz, trzeba poćwiczyć czarne scenariusze. Czyli co, morderca już był, złodziej i podszywacz już był... Może mógłbym też używać eliksiru wielosokowego i, podszywając się pod jakże uroczego Gryfiaka, tak naprawdę być... Na przykład... Twoim koszmarem z dzieciństwa? - zamyślił się. - Nie, jednak nie. To bez sensu, w życiu bym nie uwarzył takiego eliksiru. To by znaczyło, że mam wspólnika. Czy ta intryga nie byłaby wtedy zbyt skomplikowana? - Nie da się ukryć, że popłynął i to dość mocno. Ale lubił wymyślać takie rzeczy. Zaskakujące było to, że przecież nie lubił czytać książek, a to podobno głównie stamtąd czerpie się inspirację na takie rzeczy. Może wystarczyła kreatywność rysownika?
Nie miał pojęcia, co by odpowiedział na bezpośrednie pytanie, kim jest. No bo kim? Artystą, jeśli to nie za duże słowo? Uroczym Gryfiakiem, jak to się określił przed chwilą? Merlin wie. Był po prostu... Sobą. Felixem Lockwoodem, jedynym w swoim rodzaju, o.
Skłonił się nisko, zamiatając ziemię nieistniejącym kapeluszem.
- Pochlebiasz mi, uważając mnie za niezwykłego. Choć trochę brzmisz, jakbym w listach nie wydawał się miły - jeśli tak było, to chciałbym cię serdecznie przeprosić. A jeśli koniecznie chcesz znaleźć haczyk... Bo ja wiem... Jestem bałaganiarzem, koszmarnym. Mój pokój wiecznie wygląda, jakby przeszło przez niego tornado. Stąd zresztą podpis w listach - Mess. Jestem bałaganem - uśmiechnął się szeroko. - Czy to cię zraża?
Jego nie obchodzili inni ludzie, niezależnie od tego, ilu ich było w okolicy. Teraz spędzał wieczór z nią, co oznaczało, że nikt inny się nie liczył. Byłby niegrzeczny, gdyby było inaczej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 136
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 280
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8939-melody-avril-blackthorne
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8997-mam-ostre-zabki-i-pazurki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8960-melody
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8959-melody-avril-blackthorne




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Pon Wrz 01 2014, 14:09

Charyzmatyczna osobowość Mel i jej żartobliwe podejście do wielu spraw potrafiło zdziałać cuda i przekonać do niej najbardziej sceptyczną osobę... A to żart. Lubienie tej dziewczyny, choć nie było trudne, wymagało sporo cierpliwości i przygotowania, że nawet po kilku sekundach z rozbawionej dziewczynki może zmienić się w opryskliwą marudę, by po chwili wrócić do pierwszej postaci. Taka już była. Dziesiątki osobowości kłócących się o dominację i przejmujących kontrolę w zależności od tego, z kim obecnie przebywała.
- Nie zapominajmy, że będąc uczennicą Hogwartu również nie miałam do tego prawa. To był chyba najgorszy okres dla moich umiejętności. I mojego żołądka.
Melody nie miałaby nic przeciwko jakiemuś znaku, który dałby jej do zrozumienia o zamiarach koleżanki. Kiedy została tak bezceremonialnie zmuszona do zmiany swojej pozycji, spojrzała na Abi wilkiem. Nie podobało jej się to szarpanie, przez które papieros wypadł z jej ręki. Zaklęła siarczyście pod nosem.
- W porządku. Następnym razem uprzedź mnie tylko o swoich zamiarach, wolałabym uniknąć takich gwałtownych ruchów, na które nie mam żadnego wpływu - wysyczała mniej sympatycznym głosem. Wolała stertować i dominować, niż być zdominowana. - Nieważne. Wybaczam. Możemy trochę tu posiedzieć i tak jak na razie nie ma więcej atrakcji.
Blackthorne nie obchodziło współczucie innych, nie narzekała na to, jakie miała życie. Było jakie było, ale Krukonka nie żałowała żadnych chwil, ani tych upokarzających, ani tych smutnych. Życie to nieustanna szkoła lekcji udzielanych i przyjmowanych… Czesław Banach.
- Zrobię tak. Może nawet po skończeniu szkoły? Wyślę ci wtedy pocztówkę - obiecała, a na jej oblicze powtórnie wpłynął uśmiech. Obserwowała jak Abi pochłania swoją kiełbaskę. Ona sama nie była szczególnie głodna, więc tymczasowo zrezygnowała z tej przyjemności.
- No ja mam nadzieję. Tak swoją drogą... co sądzisz o muzyce, którą nam serwują? - zapytała ciekawa opinii. Krzyk Mandragory może nie był jej ulubionym zespołem, ale zdecydowanie utrzymywał się w jej klimacie, ale czy Abi również? Wszystko, tylko niech nie będzie fanką jakiś łzawych ballad, błagam!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Polana nad jeziorem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 8 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

 Similar topics

-
» Polana nad jeziorem
» Rozłożyste drzewo nad jeziorem
» Polana w środku lasu
» Chatka nad jeziorem
» Polana

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
jezioro
-