IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Polana nad jeziorem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10
AutorWiadomość



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28747
  Liczba postów : 34251
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Polana nad jeziorem   Sob Mar 16 2013, 01:14

First topic message reminder :


Polana nad jeziorem

Średniej wielkości polana z której bezpośrednio można dostać się do jeziora - w lecie może zastępować nawet swojego rodzaju plażę! Miłe miejsce pod lasem, w którym uczniowie lubią organizować pikniki, bądź po prostu przesiadywać w cieplejsze dni - nic zresztą dziwnego, miejsce nadaje się do tego idealnie, a widok rozciągającego się jeziora z pewnością sprawia, że chce się tutaj wrócić.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Windsor, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2545
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9120-voice-follett-cheney-lloyd




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Nie Paź 18 2015, 13:18

Jasne, że Cheney zawsze dostaje to, na co ma ochotę. Prędzej czy później wychodzi zwycięsko z każdej sytuacji. Czasami wymaga to naprawdę dużo czasu i cierpliwości, a czasami bierze z ręki do ręki, tak po prostu; zdarza się, że mimowolnie, bo lubi zwyczajnie posiadać. Mania kolekcjonowania, kolekcjonowania czegokolwiek. Najlepsi i tak są ludzie. Ustawia ich rzędami na półce, do niektórych wraca, a innych puszcza w niepamięć, pozwalając, by przykrył ich kurz mglistych, niewyraźnych wspomnień. Każdy z nas coś zbiera - znaczki, ołówki, książki, płyty czy chociażby zmarszczki. Niektórym nie wystarczają martwe przedmioty. Voice lubi słyszeć czyjś oddech, przyglądać się, jak mruga. Tak prozaiczne rzeczy sprawiają jej tak wiele radości... I pomyśleć, że niektórzy czują się szczęśliwi dopiero z najnowszym modelem miotły w dłoni.
Czy lubiła, gdy ktoś na nią patrzył? Ciężko powiedzieć. Na pewno nie przepadała za zwykłymi gapiami, ale ten tutaj nie przeszkadzał jej aż tak bardzo. Bez wątpienia Spencer był specyficzny i Cheney jeszcze nie wiedziała, czy jej to pasuje. Wkurwiało ją tylko to, że nie miała pojęcia, co mężczyzna myśli. Nie była niedowartościowana, ale wszystkie uwagi na swój temat wolała usłyszeć, niż się ich domyślać. W końcu kobieta, która się domyśla, stanowi ogromne niebezpieczeństwo. Tajemnica na kobietę to jak płachta na byka. A jeszcze na kobietę, która sama skrywa mnóstwo tajemnic...
Nie ograniczała się muzycznie, co nie zmienia faktu, że klasyka zajmowała szczególne miejsce w jej sercu. Czajkowski, Wieniawski, Bach. Magia sama w sobie, bez huku, bez zbędnych udziwnień.
- Ty jesteś taki bystry, czy to tylko głosy w twojej głowie? - Bo jeśli głosy... Zawsze mogłaby się podśmiewać, że już mu zamieszała w głowie. Zamierzała podjąć wyzwanie, ale spokojnie, bez pośpiechu, bez efektu wow, bez werbli i przytupu. Po prostu delikatnie wygładziła materiał sukienki, której nie bała się pobrudzić, również nie po kobiecemu. Już, już miała się zaciągnąć papierosem po raz kolejny, ale w jej życiu też nie ma łatwo. Bynajmniej nie przestraszyła się, nie zadrżała, nie przejęła się. Zawsze panowała nad sytuacją, nawet jeśli wydawało się inaczej... A przynajmniej tak twierdziła i to pozwalało jej zachować spokój.
Według niej niewiele rzeczy pachniało lepiej, niż Feniksowe. Z resztą, według wielu. W końcu ten zapach naprawdę potrafił skutecznie odurzyć.
- Wiem - krótkie, proste, bez wahania. Nie liczyła na to, że odzyska papierosa i najchętniej wyjęłaby następnego, ale nie miała już tak wielkiej ochoty. Znalazła sobie nowy obiekt, na którym mogła się skupić. Z resztą, skoro on brał, co chciał, to, czemu ona nie mogła? Tak więc sięgnęła po jego podręcznik do eliksirów i bez ceregieli zaczęła go przeglądać, cicho mrucząc coś o trzeciej klasie. A więc kończył studia, chociaż... Wyglądał na trochę starszego. Chętnie zarzuciłaby mu, że nie ma dwudziestu lat, ale obecnie i dwunastolatki wyglądają na szesnastolatki, a sądów nie należy wydawać pospiesznie. Teoretycznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Ravenclaw
Wiek : 24
Skąd : Waterford, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 34
  Liczba postów : 33
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11713-leo-spencer#313371
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11718-wszyscy-chca-troche-jake-a#313544
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11717-sow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11719-leo-spencer#313549




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Nie Paź 18 2015, 19:14

Podobała mu się.. znaczy się nie w tym sensie, w tym drugim... w tym, że nie robiła tutaj cyrku i wielkiej sceny za wzięcie papierosa. Była ciekawa, interesująca.... zwał jak zwał. Była kimś z kim chciał naprawdę chciał zamienić parę zdań, bo więcej mu do szczęścia nie było potrzebne.
Cóż samo zabranie papierosa jej nie przeszkadzało, a była to rzecz chamska, ale zarazem intymna. Sam w sobie papierosa zaczął podziwiać, po drugim zaciągnięciu się stwierdził, że koniec z mugolskimi, to jest arcydzieło same w sobie. Jak oni to w ogóle stworzyli ?!
Leo w końcu odwrócił się w stronę Voice, chcąc móc na nią patrzeć i obserwować jej ruchy bez konieczności obracania samej głowy co chwilę.
Sam potrafił czytać ludzi z ich mimiki i ruchów, było to wyjątkowo proste jako obserwator przez całe życie.
- Powiedzmy, że jestem taki bystry, a po za tym masz to wypisane na twarzy.
Odpowiedział blondynce patrząc jak zabiera mu książkę, nie ruszało go to tak jak ją nie ruszyło zabranie papierosa. Coś za coś, to była dobra wymiana szczególnie, że zyskał prawie pół fajki. Szanował to... chociaż nie w końcu on jej go zabrał, co innego gdy by sama mu zaproponowała.
Siedząc na przeciwko niej wypuszczał dym przed siebie, także czy chciała tego czy nie była również tutaj paląca, ale sam zapach był na tyle przyjemny wraz z gęstym, aczkolwiek delikatnym dymem, że jemu by to nie przeszkadzało, więc jej też nie mogło. To w końcu był jej papieros, musiała być już do niego przyzwyczajona.
Na jej "Wiem" nie zareagował słownie, jedynie się uśmiechnął, nieco szerzej niż wcześniej, nieco złośliwie. Podobała mu się jej, hmm... zadziorność ? Może tak to nazwać.
Leo spojrzał to na książke to na nią. Zastanawiało go to, na którym dziewczyna jest roku. W sumie można zapytać. Jeżeli już tu tak siedzą razem to nawet wypadało by się czasami do siebie odezwać.
- Też studiujesz ?
Zapytał spoglądając tym razem na papierosa, powoli się kończył. Gdzieś tam w środku ubolewał, ale na razie musi mu to wystarczyć, bo w końcu papierosy mu przyrosną do ust, a to wtedy będzie kłopotliwe. Czasami trzeba odpuszczać, chociaż na te parenaście minut.  
Przetrzymywał chwilę feniksowego w palcach, chcąc zaczerpnąć troche świeżego powietrza. Dziwił się, że dziewczynie nie jest zimno w tej sukience, nawet jemu było trochę chlodno w swetrze, co prawda nie miał pod nim żadnej koszulki, ale w dalszym ciagu to sweter.
"Skąd ona się wzięła ? " Zadawał sobie to pytanie bez w końca w głowie. Nigdy jej nie widział w szkole, no może kiedyś gdzieś mu śmignęła na korytarzu, ale w dalszym ciągu był w delikatnym szoku, że zaczepiło go blondynka, która ma coś wspólnego z muzyką, dodatkowo nie uciekła od niego po pięciu wspólnie spędzonych minutach. Było to nieco dziwne patrząc na to, że Leo zachowywał się totalnie niestosownie i był zupełnie nietaktowny. Ciekawiło go też to co ona o nim myśli, jakie ma zamiary. Ciężko było ją rozczytać zachowywała się bardzo... dziko.
No, ale widocznie trafił swój na swego. Leo wiódł wzrokiem po otwartej książce, którą przeglądała Voice, po jej dłoniach, czasami po jej włosach i twarzy. W dalszym ciągu uśmiech widniał na jego twarzy, nie był on już taki złośliwy, bardziej skryty.
Po prostu jego kąciki ust nieco się uniosły, a lewy był wyżej niż prawy... a on to już zalicza do uśmiechu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Windsor, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2545
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9120-voice-follett-cheney-lloyd




Gracz






PisanieTemat: Re: Polana nad jeziorem   Nie Paź 18 2015, 22:27

Ciekawa, interesująca... Tak, to chyba ten gatunek. Niepospolity, ciężki do znalezienia i oswojenia. Voice Cataclysm Cheney na pewno nie jest typowa, ale w końcu każdy z nas powie o sobie to samo. Jestem niezwykły. A słyszałeś jeszcze lepsze hasło? Jestem wrażliwym, dojrzałym artystą. No, ale ludzi z wyobraźnią jest na tym świecie mało, trzeba ich doceniać. Nawet jeśli są bardziej irytujący, niż dojrzali. I co prawda Ślizgonka nie zawsze zachowywała się dorośle, właściwie czy imponująco, ale była osobą godną uwagi. Z resztą dobrze wiedziała, że tą uwagę przyciąga. W końcu nie każdy mówi tak cicho jak ona. Samemu trzeba zamilknąć i przestać szurać butami, żeby usłyszeć, czego ta mała blondyneczka chce. Nie da się ukryć, że dziewczyna wie, jak zmusić ludzi, by poświęcili jej chwilę uwagi. W końcu wszyscy dobrze wiemy, że ładna buzia nie wystarczy... Jasne, sporo znaczy i o tym również Cheney wie bardzo dobrze. Ale nie jest wszystkim. Ładnym głosem też można wiele zdziałać, a jeśli jest się głosem też z imienia... Świat w twoich rękach.
Kiedyś umiała doskonale czytać z mowy ciała, a potem... Potem jej się odmieniło. Priborsky wróć do mnie.
- Zdradziła mnie twarz. Słabo - skrzywiła się, jakby faktycznie jej to przeszkadzało, jednak po chwili grymas przerodził się w kolejny kpiący uśmiech, tak bardzo charakterystyczny dla Pierdolęwszystkovoice. Wdychała wirujący dookoła dym, powoli przerzucając strony, jednym palcem gładząc krawędź książki. Ciekawe, czy zauważyłby, gdyby podmieniła jego podręcznik na swój... Pewnie tak. Skoro już uważał się za wybitnie bystrego... Ciekawe, czy zauważył, jak delikatnie drgnęła jej prawa brew, gdy wspomniała jego słowa.  
- Nie, nie. Jutro zaczynam uczyć zielarstwa - zaprzeczyła z taką pewnością i zapalczywością, że przez chwilę faktycznie mogło to sprawiać wrażenie prawdy. Szkoda tylko, że nadzwyczaj mocno ją to kłamstewko rozbawiło. Aż musiała zacisnąć wargi, by powstrzymać się od śmiechu. - Pierwszy rok - wzruszyła nieznacznie ramionami, po chwili odgarniając za ucho kosmyk jasnych włosów. Zimno jej jeszcze nie było, bo chłód przychodził razem z ciemnością, której się bała. Z ciemnością, nie szarością. Póki co mogła wytrzymać bez jęczenia.
Podniosła na niego na chwilę wzrok, ale tylko na chwilę, bo w końcu miała w rękach całkiem interesującą książkę. Oczywistym było, że niczego z niej nie zapamięta, ale ciekawostki na pięć minut to też całkiem przyjemna forma wiedzy. I o wiele lżejsza. Takich informacji teraz pragniemy - krótkich, lekkich, przyjemnych, konkretnych, interesujących. Leniwa ta ludzkość.
- Voice - rzuciła jakby od niechcenia, przerzucając kolejną kartkę. Czuła, że się uśmiecha i dawało jej to swoistą satysfakcję. Nawet nie musiał się zorientować, że to imię... W ogóle nie musiał jej imienia znać. Wystarczyło, że był. Bo był całkiem interesujący.
Skąd się wzięła? Możliwe, że z piekła. A z drugiej strony, czy tak delikatne dziewczątko mogło być złe?
Mogło. Ale nie było, chociaż bardzo chciało, żeby ludzie myśleli inaczej.
A co o nim myślała... O tym może innym razem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
 

Polana nad jeziorem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10

 Similar topics

-
» Polana nad jeziorem
» Rozłożyste drzewo nad jeziorem
» Polana w środku lasu
» Chatka nad jeziorem
» Polana

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
jezioro
-