IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Tojadowy Park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Leicester
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 270
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 300
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3795-keith-everett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3796-grube-relacje-chudego-keitha#113770
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3797-keith-everett




Gracz






PisanieTemat: Tojadowy Park   Sob 23 Mar 2013 - 11:42


Tojadowy Park


Średniej wielkości park znajdujący się na samym końcu ulicy Tojadowej jest częstym miejscem spotkań pobliskich mieszkańców. To właśnie tutaj najszybciej rozchodzą się ploteczki o sąsiadach i to tu urządzane są zapoznawcze pikniki.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Skąd : Cambridge, UK
Galeony : 142
  Liczba postów : 238
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6105-mini-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6155-ona-jest-maniaczka-maniaczka-nie-tylko-na-parkiecie#174325
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6156-pani-sowa-ed-pewnie-od-drugiego-imienia-zartownisia#174328




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Czw 8 Sie 2013 - 21:58

Co robiła mała Mini na ulicy Tojadowej? Otóż wiecie, zakup nowych podręczników, fajnych ciuchów i szat, których wcale nie nosiła musiał zostać odhaczony, a więc i jej pojawienie się na Pokątnej było wymagane. Czyż jednak nie miło tak wyrwać się od tego całego, szarego zgiełku który tam panował i nie wybrać się na przykład do parku, przemycając w jeansowej kurtce sporych rozmiarów piersiówkę, wypełnioną po brzegi najlepszą whiskey ojca? Wróciła z Japonii dopiero niedawno, a dzisiaj został jej ostatni dzień na pakowanie rzeczy itd. Właściwie miała wspaniaóły pomysł, jako iż została dumną posiadaczką kluczy do Casprowego mieszkania, postanowiła z tego skorzystać i bez słowa wyprowadzić się od rodziców. Siedemnaście lat w końcu skończyła, więc teleportować będzie się mogła bez problemu i wreszcie znajdzie odrobinę prywatności, która nie dana jej była w Dormitorium. Oczywiście będzie to też wspaniała okazja do zaproszenia jej nowego przyjaciela Alana na kwadrat, za co brat urwałby jej głowę i nadział na pal w celu odstraszania ptaków. Czasami była chyba bardziej podła niż brat. A może i nie.
Dzisiaj jednak postanowiła zupełnie zapomnieć o wszystkiich nieszczęściach i złośliwościach jakie jej towarzyszyły i kiedy tylko została na chwilę spuszczona z oczu, wymknęła się na ulicę Tojadową do parku, w którym lubiła przebywać. Za jej kompana miała posłużyć piersiówka, bo żywej duszy w pobliżu nie widziała. Trudno. Rozsiadła się wygodnie pod drzewem, bo po co ławka! Wyjęła piersiówkę i zanim wzięła z niej pierwszego łyka, zaczęła ją sobie obracać między długimi palcami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 158
  Liczba postów : 236
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4848-emrys-jeffrey-mooler
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6056-mieszanka-wybuchowa-20
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4919-ameba
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7970-e-j-mooler




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Czw 8 Sie 2013 - 22:33

Co robiła Mini, nie wiem. Co śmieszniejsze, nie mam zielonego pojęcia, co robiła tam Emrys. Zdazył już wrócić z Japonii i teraz wałęsał się gdzie się tylko dało, byle jakoś zmarnować te ostatnie dni wolności. Pałętał się więc i tu i tam. Odwiedził dziurawy kocioł, napił się whisky i teraz szedł sobie przez park pogwizdując przy tym radośnie. Bo niby czemu miałby być smutny było ciepło, on miał w sumie udane wakacje, żyć nie umierać.
Właściwie moja kochana nie wiem, jak ty chcesz ich teraz spiknąć na małe bara bara i upić w środku parku, ale nie będę się o to spierać, mniemam, że masz jakiś magiczny plan w tej swojej wieeeeeelkiej głowie. Ale ale wracając do Emrysa. Szedł tak sobie, gdy nagle zobaczył kogoś przy drzewie, zatrzymał się na chwilę i wytężył wzrok. Ależ, ależ! Czyż to oczy go nie myliły i widział panne Villiers. Zatarł dłonie i ruszył w jej kierunku, specjalnie podchodząc tak, by go nie zauważyła. Gdy był już dostatecznie blisko niczym puma doskoczył do niej i nim się zorientowała zabrał z dłoni piersiówkę.
Podstawił ją sobie pod oczy, a następnie pod nos.
-Panno Villiers, zdaje sobie pani sprawę, że w miejscu publicznym pić nie można - powiedział głosem, który miał na celu pouczenie dziewczyny. Sam zaś uśmiechnął się do niej i pociągnął porządnie z jej piersiówki, jej alkoholu. Tak, Emrys był czasem strasznym dupkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Skąd : Cambridge, UK
Galeony : 142
  Liczba postów : 238
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6105-mini-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6155-ona-jest-maniaczka-maniaczka-nie-tylko-na-parkiecie#174325
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6156-pani-sowa-ed-pewnie-od-drugiego-imienia-zartownisia#174328




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Pią 9 Sie 2013 - 21:02

Ileż to razy słyszało się o nastolatkach, którzy balowali w parkach, a potem płodzili dzieci, które były wychowywane na właśnie takich samych degeneratów jak oni? Jawnym przykładem jest taki Casper Villiers, który przez przypadek sprawił sobie syna. Nawet wziął ślub! Długo to nie wytrzymało, ale cóż się dziwić. Niedaleko pada jabłko od jabłoni hehe. Park nie był żadną przeszkodą do rozkręcenia romansów. No dobra, może pora dnia była kiepska i to, że park nie był duży, ale przecież są czarodziejami! Na pewno coś wymyślą. Poza tym w głowie Mini wszystkie myśli krążyły bardzo daleko od planów romansowania z Moolerem, który przecież był tylko kumplem, z którym robili sobie konkursy 'kto wyrwie więcej dupeczek na tej imprezie'. Ok, raz udało im się wpaść sobie w ramiona, ale Emrys widział chyba wtedy ledwo na oczy, a Mini musiała skupić całą siłę swojej woli żeby doliczyć się jednego EJ'a, a nie trzech. Następnego dnia była nawet taka kochana, że podzieliła się z nim sokiem ogórkowym na kaca, mimo że wcześniej wcale go nie lubiła. Takie przyjaźnie chyba są najlepsze. Kiedy na samym początku masz ochotę kogoś utłuc, a następnego dnia robisz mu kanapki do szkoły, ot tak z dobrego serca. Bo przecież są przyjaciółmi, nic więcej. Do głowy w życiu by jej nie przyszło żeby coś z nim na poważnie kombinować, ale jemu chyba też nie. Poza tym złośliwością dotrzymywali sobie kroku, więc para w ich wykonaniu mniemam, że zdemolowałaby pół Hogwartu. No ale. Kto nie ryzykuje, ten nie gra, więc warto się przekonać , więc Villiersówna zagra w tą grę choć jeszcze o tym nie wie. Biedaczka. Tyle przegrać.
Był chyba ostatnią osobą, którą spodziewała się tutaj spotkać. Właściwie była wręcz pewna, że ostatnie dni wakacji przeniosą wszystkich mieszkańców Tojadowej na Pokątną, a ona w spokoju będzie mogła delektować się ognistą, należącą do tatusia, a przy odrobinie szczęścia, kolejna znajdzie się w jej kieszeni! Kiedy poczuła, że ktoś jej wyjął piersiówkę z dłoni, podskoczyła na siedzeniu na dobre kilka centymetrów, a potem odwróciła się wbijając zmrużone oczy w delikwenta, który bezczelnie zabrał jej srebrny skarb. Odetchnęła z ulgą, że nie okazał się to być jakiś psychopata, który wędrował po ulicy w celu znalezienia młodej, dziewiczej krwi , zgwałcenia jej i pocięcia na kawałki. Co do tego drugiego by się smutno rozczarował, ale nie będziemy się teraz zagłębiać w to kto z kim i dlaczego.
- Oh, Mooler, czyżbyś znowu zgubił portfel? - uśmiechnęła się do niego złośliwie w odpowiedzi i wyrwała piersiówkę z rąk. Teraz to ona pociągnęła dużego łyka, bo skoro trunek został już otwarty to nie miała po co siedzieć i się nad nim modlić. Zwiedzać nie spać!
- Jasne, że nie można i strasznie mi z tego powodu wszystko jedno - stwierdziła wzruszając ramionami. Spojrzała teraz na niego podejrzliwie, jakby zaraz miał wyjąć zza pleców bombę i wrzasnac 'NIESPODZIANKA!' Przesunęła się na ławce kilka centymetrów w bok, łaskawie robiąc mu miejsce obok siebie, na wypadek jakby wpadł na tak głupi pomysł jak zostać tu z nią i dzielić się jej alkoholem.
- Możemy razem zagrać w tę grę- powiedziała z półuśmiechem, klepiąc miejsce obok siebie. Nie miała nastroju na picie na smutno. Ona lubila się bawić, a co dziwne jego towarzystwo temu sprzyjało. Mogła ten jeden z nieostatnich i niepierwszych razów zaprosić go do wspólnego picia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Limerick, obecnie Londyn.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 224
  Liczba postów : 1379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Sro 14 Sie 2013 - 0:25

W parę minut po opuszczeniu rozkręcającej się właśnie dzikiej imprezy w domu Melody, tak ona naprawdę taka będzie albo on nie nazywa się Ambroge, oboje zawitali do Parku. W sumie, szli w bliżej nieokreślonym kierunku. Ot, przed siebie. Tak w milczeniu, przez dobrą chwilę, trzymając się za ręce. Bo o czym mieli rozmawiać? Przecież niedawno ją pocałował. Ciekawiło go, czy był to pierwszy pocałunek w życiu Elsie. Zakładał, że nie, to byłoby zbyt piękne. Jednak reakcja dziewczyny. Te wypowiedzi. Prawie, jak w jak u robota. Miarowe. Jakby dokładnie odliczone. W stałych odstępach czasu. Potem rozmyślał nad tym, co powiedzieliby rodzice obojga, gdyby tylko się dowiedzieli. O dziwo, nie mógł przewidzieć kwestii swoich rodzicieli. Zapewne znalazło by się tam coś o wieku dziewczyny..
Średnio go to raziło, jeśli miał być szczery. Przecież on ją tylko pocałował, to jeszcze nie znaczy, że mają iść do łóżka. Wróć, to jeszcze w ogóle może nic nie znaczyć. Nie wiadomo, jaki scenariusz napisze scenariusz. Równie dobrze może im nie wyjść. Równie dobrze może też zostać zginąć spadając z miotły. Albo podejść za blisko Bijącej Wierzby.. Możliwości było wiele.
- Elsie.. – zaczął, ale nie skończył. Nie bardzo wiedział co powiedzieć. To chyba jedna z niewielu w jego życiu chwil, kiedy naprawdę nie wiedział, co począć. A gdy stanęli przed parkiem, rzucił jej pytające spojrzenie. Może tu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 20
Skąd : Dublin, Irlandia
Galeony : 148
  Liczba postów : 154
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6336-elsie-stirling#177860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6338-elsie-stirling#177878
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6337-elsie-stirling#177877




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Sro 14 Sie 2013 - 0:39

Szli w prawie zupełnej ciszy, prawie ponieważ po okolicy nosił się stukot butów ich oboje, to zawiał wiatr, to przez ulicę przejechał jakiś samochód. Nie bardzo wiedziałam co mam mu powiedzieć, cały czas zastanawiałam się jak zareagowali by moi rodzice gdyby dowiedzieli się, że ten mój kolega wcale nie jest w moim wieku a cztery lata starszy. Właśnie, wiek... Tu był trochę problem. U Anthony'ego mi to w ogóle nie przeszkadzało, bowiem znałam go od dawna, ale Ambroge? Czułam jednak, że mogę mu zaufać. A przynajmniej tak mi się wydawało.
- Pamiętasz jak wspomniałam kiedyś o Anthonym? Jest w Twoim wieku... kolega z domu, traktuję go jak brata, a on mnie jak siostrę - zaczęłam.
To chyba miało być coś w rodzaju "skrzywdź mnie, a Twoja matka cie nie pozna, mój braciszek już o to zadba". Przerwałam mu, chciał coś powiedzieć, ale chyba nie bardzo wiedział co. Było już trochę ciemno, powoli zaczęły zapalać się latarnie i oświetlać ulice. Wiał też przyjemny wiaterek, dzięki czemu było ciepło, ale nie gorąco.
Oboje podeszliśmy do jednej z ławek, na której usiadłam wygodnie wcześniej sprawdzając czy nie jest brudna. Popatrzyłam na chłopaka, a kiedy usiadł obok mnie uśmiechnęłam się.
- Cieszę się, że wyszliśmy - powiedziałam. - Nie, żeby nie podobało mi się u Melody czy coś... ale... no rozumiesz mnie?
Nie wiedziałam jak miałam mu wyjaśnić swoje obawy związane z przebywaniem z tymi ludźmi. Mimo, że nie do końca mu to wyjaśniłam, to miałam nadzieję, że jednak zrozumiał o co mi chodzi. Melody była naprawdę fajna, ale ja chyba przestraszyłam się tylu dziwnych ludzi i to dużo starszych. Nigdy nie byłam na takiej imprezie i nie czułam się na niej komfortowo, jeszcze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Limerick, obecnie Londyn.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 224
  Liczba postów : 1379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Sro 14 Sie 2013 - 0:58

Anthony. Więc w gruncie rzeczy był tylko kolegą! Zagadka wyjaśniona. Tylko czemu o nim wspomniała? Fakt, to była nieco nietypowa para. Ale! Jego ojciec, wspaniały p. profesor Ibrahim Friday ożenić się chciał z kobietą młodszą o całą dekadę. Szczęśliwie w odpowiednim momencie pojawiła się Marta, przyszła pani Friday. Czyżby chciała mu coś w ten sposób przekazać? Bądźmy szczerzy, Ambroge miał się go przestraszyć? Prawda, że w zaklęciach był słaby, ale nie na tyle, żeby nie potrafić się obronić, albo choć wyrządzić komuś jakieś obrażenia. A ona o tym mówiła, bo..? No tak, nie znała go. To zrozumiałe. Tak na przyszłość. Z tym, że on chyba nie bardzo miał ochotę ją zranić. Prawda, że sam traktował ją trochę jak siostrę. Z tą różnicą, że siostry się nie całuje.. Chodziło jednak o zupełnie co innego. O taką troskę? Tak, to chyba dobre słowo.
Usiedli na ławce, a chłopak połapał się, że nie założył czapki. A tak bardzo chciał to zrobić, zaraz po jej odzyskaniu. – Rozumiem doskonale. Sam kiedyś byłem na domówkach ze starszymi osobami. I ten swoisty paradoks. Tak strasznie chcesz pójść na zabawę ze starszymi, a gdy już tam jesteś, myślisz o wyjściu.. – uśmiechnął się. – Niemniej. Cieszę się, że przyszłaś – rzekł, po czym ponownie chciał ją pocałować. Tym razem jednak powstrzymał się. Zamiast tego, ujął jej dłoń. – Ja przepraszam. Nie pomyślałem o tym. „W życiu na wszystko przychodzi czas”, jak powiedział kiedyś pewien mądry człowiek. – spojrzał przed siebie. Wyciągnął papierosa. Cud, że jeszcze nie zapalił – Mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe? – spytał, po czym odpalił papierosa. – Wybacz za niego – powiedział, ruszając ręką, w której trzymał pierparosa, by zasygnalizować, że o niego chodziło – Zawsze palę, gdy się stresuje. Taki mój mały sposób na nerwy.. – uśmiechnął się. Wyrzucił go po chwili. Nie, żeby wrócił do stanu równowagi. Nic z tych rzeczy. Po prostu, chciał. Jeszcze raz. Pocałować Elsie..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 20
Skąd : Dublin, Irlandia
Galeony : 148
  Liczba postów : 154
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6336-elsie-stirling#177860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6338-elsie-stirling#177878
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6337-elsie-stirling#177877




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Sro 14 Sie 2013 - 10:57

Zapadła długa cisza po tym jak wspomniałam o Anthonym, ale wolałam, żeby wiedział o moim "Braciszku", z którym łączyły mnie dziwne relacje. Niby nazywaliśmy je brat-siostra, ale czasami... Zresztą, nie wiem czemu tak denerwowałam się przy Krukonie? Przecież chłopacy wcale nie byli tacy źli, niektórzy oczywiście. A ja przy nim kompletnie traciłam zdrowy rozsądek, dopiero po chwili dotarło do mnie, że wyjście na dwór nie było takim genialnym posunięciem. Ale, zostawmy to, przecież nic mi się nie stanie.
- Cieszę się, że mnie rozumiesz - odpowiedziałam.
Po chwili Ambroge wyciągnął swojego papierosa i przeprosił za niego, ale odpalił i kopcił mi tu przez chwilę. Skrzywiłam się trochę, zmarszczyłam nos i zaczęłam się jeszcze bardziej dziwić, że on w ogóle to bierze do buzi. Przecież to było ohydne.
- Śmierdzi - stwierdziłam.
Krukon stwierdził, że pali jak się stresuje, spojrzałam na niego zdziwiona, a potem roześmiałam się zasłaniając usta dłonią.
- Czemu się stresujesz? Przecież nic ci nie zrobię - odpowiedziałam.
To była prawda, bo nawet magii używać nie mogłam, co było dosyć frustrujące. Czasami chciałam móc coś zaczarować, magią przyciągnąć sobie kubek z herbatą kiedy nie chciałam ruszać się z łóżka. Ale na to poczekać będę musiała jeszcze... jakieś dwa lata.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Limerick, obecnie Londyn.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 224
  Liczba postów : 1379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Sro 14 Sie 2013 - 18:50

Uśmiechnął się. Czego miał nie rozumieć? W końcu nie każdy łatwo odnajduje się w towarzystwie. Inna sprawa, że pewnie była to pierwsza, albo jedna z pierwszych imprez z takim właśnie towarzystwem, w jej życiu. Kiedy natomiast rzuciła uwagę na temat smrodu, jaki wydzielał papieros, wstał i zwrócił się do niej twarzą. Zaczął też wypuszczać dym w stronę przeciwną do dziewczyny.
- No tego nie wiem.. – uśmiechnął się. – Myślę, jednak, że to nie Ciebie się boję. Bez urazy. Tu chodzi o coś innego. W sumie, zdałem sobie właśnie sprawę, co się stało u Mel.. No i to miejsce.. – Nie. Nie chciał jej. Nie w tym sensie. Nie zgwałci jej. Nawet nie chciał uprawiać z nią seksu. Czemu? Bo była za młoda. I to nie w kontekście jego wieku. Gdyby był rok, dwa lata starszy też by jej odmówił. Chodziło głównie o jej wiek. Poza tym, od jakiegoś czasu nie seks był mu w głowie. No i nie należał do osób, co to na imprezach zaliczają panienki..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 20
Skąd : Dublin, Irlandia
Galeony : 148
  Liczba postów : 154
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6336-elsie-stirling#177860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6338-elsie-stirling#177878
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6337-elsie-stirling#177877




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Sro 14 Sie 2013 - 19:51

Patrzyłam na niego. Nie bardzo rozumiałam o co mu chodzi. Nie boi się mnie, to kogo? Siebie? Zdał sobie sprawę z tego, co się stało u Mel i coś mu się z miejscem nie podobało? Zmarszczyłam czoło, przygryzłam delikatnie dolną wargę i zaczęłam bawić się kawałkiem dołu sukienki, aby zająć jakoś swoje dłonie. Nie wiem, może byłam za głupia, za mało doświadczona, czy coś, ale naprawdę go nie rozumiałam.
- Ambroge - zaczęłam - z czego sobie zdałeś sprawę?
Nie lubiłam jak ktoś czegoś nie dopowiada, a potem każe mi się domyślać. Co to ja jestem, żeby zgadywać o co innym ludziom chodzi? Powinni mi mówić wszytko od razu, żebym nie musiała sobie zbytnio głowy zawracać.
Spuściłam głowę, patrzyłam się przez chwilę na swoje dłonie, potem na chłopaka, potem znowu gdzieś w bok. Nie bardzo wiedziałam co mam powiedzieć, powoli docierało do mnie co chciał mi przekazać, ale chyba nie chciałam się do tego przyznać. Wolałam udawać, że nie rozumiem i nie dopuszczać do siebie tej dziwnej myśli. Czyżby mu chodziło o seks ze mną? Przecież ja jestem za młoda. Nie, nie, chłopak by mi tego nie zrobił. Na pewno nie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Limerick, obecnie Londyn.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 224
  Liczba postów : 1379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Sro 14 Sie 2013 - 21:59

Musiała się dopytywać? Zasadniczo, to musiała. Przecież nie powiedział jej wszystkiego. Lecz z drugiej strony, jak to zrobić? No przecież był starszy. Matko. Co ona sobie o nim pomyśli? Jeszcze sobie o nim źle pomyśli i co wtedy?
No.. – zaczął nieśmiało. Spuścił głowę, a wzrok utkwił w podłodze – zdałem sobie sprawę.. – zacisnął dłonie w pięści. Po chwili usiadł. Wzrok utkwił gdzieś w eterze. – że Cię pocałowałem.. a Ty.. – wydukał, przenosząc nieśmiało wzrok na dziewczynę. – Ty.. no. Odwzajemniłaś go. – nabrał nieco pewności siebie. – Głównie o to mi chodzi. Wiesz, nie przywykłem do takich zachowań. W zasadzie, rzadko kiedy całuje kobiety. No i jestem tak śmiały do płci przeciwnej.. – westchnął głęboko. Sięgał po papierosa, nawet wyciągnął paczkę. Stamtąd fajkę. Postanowił jednak nie zapalić go teraz. Zaczął się nim bawić w rękach. – No, a Ty.. No. Rozumiesz? Chodzi mi o to, że jesteś jedną z niewielu kobiet, które tak na to zareagowały.. – a może jednak zapali? Zgodził się. Z przerażeniem w oczach zobaczył, że zniszczył całego. W dłoniach pozostał mu sam filtr.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 20
Skąd : Dublin, Irlandia
Galeony : 148
  Liczba postów : 154
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6336-elsie-stirling#177860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6338-elsie-stirling#177878
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6337-elsie-stirling#177877




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Sro 14 Sie 2013 - 22:25

Patrzyłam na niego, na to jak stara mi się to wyjaśnić. Zdał sobie sprawę, że mnie pocałował, no normalnie Amerykę odkrył. Ja mu odwzajemniłam? Być może, nie wiedziałam co robię, to było dla mnie nowe i nie myślałam nad tym. Przecież Ślizgoni... my też mamy jakieś uczucia. Niektórzy, tak jak ja skrywają się pod maską, są tradycjonalistami, ale ja też mogę coś nagle poczuć. Uczucia nie wybierają przecież.
Zdziwiłam się kiedy powiedział, że rzadko całuje kobiety. Wydawało mi się, że ma w tym większe doświadczenie. Robił to tak naturalnie, trochę się krępował, ale myślałam, że on po prostu tak ma. Patrzyłam na jego dłonie, wyciągnął paczkę papierosów, wyciągnął jednego, ale nie zapalił go. Byłam jedną z niewielu, które tak na to zareagowały? To znaczy, że jak? Odrzucały jego "zaloty". Głupie dziewczyny, przecież on był naprawdę fajnym chłopakiem.
Podążyłam za jego wzrokiem, zobaczyłam, że zniszczył całego papierosa. Uśmiechnęłam się delikatnie, chwyciłam go za dłoń i ścisnęłam mocno.
- Rozumiem - powiedziałam.
Nie wiedziałam co mam jeszcze dodać, spojrzałam na niego, poczekałam, aż i on na mnie spojrzał. Uśmiechnęłam się do niego delikatnie, chciałam go jakoś pocieszyć, ale nie wiedziałam jak. Ciągle mnie coś hamowało, to co powiedzą moi rodzice i w ogóle. Jeżeli go pocałuje, cała moja otoczka silnej i pewnej siebie dziewczyny, która myśli tylko o sobie pęknie jak bańka mydlana. Ale jeśli zrobi to on, to będzie zupełnie odwrotnie. Eh, Elsie, taka chwila, a ty i tak myślisz o swojej opinii i to będąc w miejscu gdzie i tak prócz chłopaka nikt cię nie zobaczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Limerick, obecnie Londyn.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 224
  Liczba postów : 1379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Sro 14 Sie 2013 - 22:51

To nie tak, że nie miał go wcale. Utworzył kilka udanych związków. Nie raz zdarzało mu się też wylądować z jakąś w łóżku. Przecież z dziewczynami, które malował zdarzały mu się romanse. Wprawdzie krótkie, ale namiętne. Mimo to nie było tego dużo. W porównaniu do niektórych chłopaków w jego wieku nie był Casanovą.. Był raptem z trzema dziewczynami.. Natomiast to o czym mówił – chodziło o sam pocałunek. To mu się nie zdarzało. Taki czysty, pozbawiony pierwotnych rządz, a mimo to w jakiś sposób namiętny. Taki, uczuciowy.. Poetycki, wręcz. Tak. Jak wróci do domu, to chyba coś napisze nawet…
Skupił jednak całą, a przynajmniej większość swojej uwagi na chwili obecnej i dziewczynie, która była w tym parku wraz z nim. Popatrzyła na niego. Zawahała się.. co z tego, że zrozumiała? – Widzisz.. – zaczął. Wyciągnął papierosa. Wstał, zaczął go odpalać. Dwa relaksacyjne „buchy” i był gotów do dalszej rozmowy.. – Masz opory.. Nie chcesz tego powtórzyć.. – jak tamte. Nie skończył tego jednak. Rozumiał ją. Był starszy, to mogło ją w jakiś sposób pociągać. Poza tym, dziewczyny, jak zauważył często lgnęły właśnie do starszych czy to mężczyzn, czy chłopaków. Ona jednak stała twardo na ziemi. Podobało mu się to. Ta mała Ślizgonka po raz kolejny sprowadziła go na ziemię. Był jej za to niezmiernie wdzięczny. A teraz. No, trzeba zapalić..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 20
Skąd : Dublin, Irlandia
Galeony : 148
  Liczba postów : 154
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6336-elsie-stirling#177860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6338-elsie-stirling#177878
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6337-elsie-stirling#177877




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Sro 14 Sie 2013 - 23:41

Wstał, wyciągnął kolejnego papierosa i zapalił go. Zdenerwował mnie, dawałam mu przecież znaki, że chce, a on mi wyjeżdża, że nie chcę tego powtarzać. Wstałam do niego, podeszłam i spojrzałam na niego.
- Skąd wiesz, że nie chce? Nawet nie spróbowałeś - podpuszczałam go.
Tak, podpuszczałam. Chciałam, aby wziął się w garść i coś zrobił, ja jestem dziewczyną i to o mnie powinno się zabiegać, a nie ja o niego. Popatrzyłam na niego jeszcze przez chwilę marszcząc brwi, Anthony zawsze mówił, że wyglądałam wtedy bardzo słodko. Następnie obróciłam się, podeszłam do ławki i ponownie na niej usiadłam. Westchnęłam cicho. Cała atmosfera się popsuła, mogłam go wtedy... nie, jak chce, to niech sam się stara! Im dłużej i mocniej się stara, tym nagroda jest lepsza.
- Przepraszam - powiedziałam.
Tak, jak kogoś przeprosiłam. Przeprosiłam. Czy ja aby nie mam gorączki? Wszystko ze mną okej? Czy ten chłopak aż tak na mnie działa, że odkrywa prawdziwą Elsie chcącą miłości, ciepła, zainteresowania drugiej osoby? Spojrzałam na niego, nie chciałam, żeby się gniewał. Nie chciałam by mnie teraz zostawił myśląc, że go nie chcę. To nie tak, to nie tak...
Ja wiem, że byłam dziwna, skomplikowana, raz chciałam by mnie całował, a po chwili by zostawił w spokoju. Ludzi zmuszałam do słuchania o mnie i moich problemach, by interesowali się mną, a traktowałam ich z góry by mnie szanowali. To taka byłam naprawdę, ale nie chciałam by się ludzie o tym dowiedzieli. Dla obcych powinnam być tą normalną Elsie, nie tą ciepłą i cokolwiek czującą.
Na Krukona już nie patrzyła, wpatrzona byłam w ziemię i znowu obracałam w dłoniach węża wiszącego na mojej szyi. Chyba się trochę denerwowałam, martwiłam może nawet. Oh, ile ja bym dała by byc normalną dziewczyną, ale nie mogłam... nie po tylu latach "udawania".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Limerick, obecnie Londyn.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 224
  Liczba postów : 1379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Sro 14 Sie 2013 - 23:54

Punkt dla Elsie. Miała racje. Nie wiedział. Nie spróbował. Jednak jej słowa.. Czyżby jednak chciała? Hmm.. Do odważnych świat należy! Poza tym. Jego wielcy idole teraz pewnie na niego patrzą.. Chinaski zapewne nazwałby go ciotą, może nawet oskarżył o homoseksualizm. Nie, to nie był dobry przykład. Henry oskarżyłby o bycie gejem każdego mężczyznę, który nie stara się iść do łóżka z kobietą przy dogodnej okazji. Och! Zostawmy ich!
CO ONA POWIEDZIAŁA?! ZWARIOWAŁA?! Chłopak aż wyrzucił papierosa na dźwięk tego słowa. Jedno małe „przepraszam” Trzy sylaby.. Ale kurwa. Za co ona go przepraszała? Za to podeszła do niego, zbliżyła się, tak słodko wyglądała? A może za to, że na powrót zajęła miejsce na ławce? To on powinien przepraszać. To on tu był facetem! Do kurwy nędzy, w dodatku był starszy! Kto tu miał kogo całować, co?! – Elsie. – powiedział głosem pełnym troski i zmartwienia. Widząc, ją ze wzrokiem wbitym w grunt, podszedł do niej, i przykucnął. – Ej, co jest..? – spytał, ujmując jej dłoń. Drugą natomiast lekko złapał ją za podbródek i jeszcze lżej podciągnął ku górze, tak by ich spojrzenia się zrównały. Na wszelki wypadek podtrzymywał go. – I za co przepraszasz? – pytał zmartwiony. Naprawdę nie wiedział, co się stało. Przecież to on tu był od przepraszania. Od spieprzania wszystkiego, a potem przepraszania. Więc o co chodzi?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 20
Skąd : Dublin, Irlandia
Galeony : 148
  Liczba postów : 154
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6336-elsie-stirling#177860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6338-elsie-stirling#177878
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6337-elsie-stirling#177877




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Czw 15 Sie 2013 - 0:09

Chciałam odwrócić głowę, aby na niego nie patrzeć, ale przytrzymał mi podbródek. Chcąc nie chcąc spojrzałam na niego. Nie wiedziałam co mam powiedzieć, nie wiedziałam za co przepraszałam. Może za popsucie atmosfery albo za to, że nie miałam doświadczenia. Albo za to, że się zawahałam. Trwaliśmy tak chwilę, zaczęłam bawić się jego palcem nie mając pomysłu na to, co teraz zrobić.
- Ja... nie wiem co się ze mną dzieje - zaczęłam w końcu.
Oh, zbierało mi się na jakieś tłumaczenia, czy coś w tym guście. Nagle poczułam ogromną chęć wyjaśnienia mu tego co się dzieje, a raczej próby wyjaśnienia i to bardziej sobie niż jemu.
- Nawet nie wiem jak ci to wszystko wytłumaczyć - powiedziałam ze złością.
Ta złość była jednak skierowana do mnie, nie do chłopaka, dlatego uśmiechnęłam się do niego, żeby tylko nie pomyślał, że złoszczę się na niego. Wzięłam głębszy wdech, przeleciałam wzrokiem okolicę, a potem spojrzałam mu prosto w oczy.
- Źle na mnie działasz, robię się jakaś wylewna i uczuciowa, to do mnie nie podobne - zaśmiałam się.
W sumie, była to prawda, chłopak źle na mnie działał, w pewnym sensie, ale podobało mi się to i nie miałam zamiaru tego zmieniać, a już na pewno nie tego wieczoru. Posłałam mu kolejny miły uśmiech, a potem wpadłam na pewien pomysł.
- Możemy po prostu chwilę posiedzieć, porozmawiać czy po prostu pomilczeć, a potem wrócić do Mel? Chyba, żeee.... Albo nie, to głupi pomysł - powiedziałam odwracając wzrok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Limerick, obecnie Londyn.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 224
  Liczba postów : 1379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Czw 15 Sie 2013 - 0:20

Źle działam, powiadasz.. Dobrze. Skoro tak. Zniknę.. – powiedział, ze smutnym uśmiechem. Spodziewał się takich słów. W końcu ta pewna siebie Elsie skądś się wzięła, prawda? No cóż.. Uśmiechnął się ponownie, po czym utkwił wzrok w podłodze. Teraz on, tak dla odmiany. Potem usłyszał o wspaniałym pomyśle. Była alternatywa. Jaka? Nie wiedział, nawet on sam. Cóż mu pozostało, jeśli nie przystać na jej propozycje.
- Dobrze. Możemy. Chyba, że chcesz już wracać do domu? Ale najpierw.. – popatrzył na nią. Nie, w zasadzie nie patrzył. Po prostu podniósł głowę, zamknął oczy i powoli zbliżał do niej swe usta. Chciał ją pocałować. Ponownie. Chciał zrobić to, czego tak bardzo chciał. I prawdopodobnie dziewczyna, tylko bała się o tym powiedzieć. W końcu zrobił to. Tak jak wcześniej. Z tym, że teraz objął ją nieśmiało. Chciał, żeby wiedziała, iż mu się podoba. I nie zniknie. Przynajmniej nie tak łatwo. Niestety, ale płynęła w nim krew Fridayów, a Ci tak łatwo się nie poddawali. Po dość długim, a może krótkim (stracił poczucie czasu) pocałunku, oderwał swe wargi, wziął bardzo głośny i głęboki wdech. – Naprawdę. Chcesz tam wracać? – zapytał, patrząc na nią, jednak nie wprost w jej oczy. Nie chciał wywierać na niej żadnej presji, czy czegoś w tym rodzaju. Po prostu założył, że ta „druga opcja” przewidywała temu podobne rzeczy. No, inna sprawa, że się nie opierała..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 20
Skąd : Dublin, Irlandia
Galeony : 148
  Liczba postów : 154
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6336-elsie-stirling#177860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6338-elsie-stirling#177878
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6337-elsie-stirling#177877




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Czw 15 Sie 2013 - 10:52

- Nie! - krzyknęłam, kiedy chłopak powiedział, że zniknie.
Tak bardzo tego nie chciałam, nie chciałam by mnie zostawiał, by teraz odchodził. Dlaczego on się tak łatwo poddaje? Testuje mnie? Czy co?
Ambroge jednak chyba nie zareagował na mój protest, od razu przystał na moją propozycję, a potem zbliżył się. Znów miał zamiar mnie pocałować, a ja znowu byłam sparaliżowana i nie mogłam nic zrobić. Zresztą, chyba nawet nie chciałam. Objął mnie, a potem nasze wargi zetknęły się ze sobą. Nie wiem ile to trwało, ale wiem, że to był najprzyjemniejszy moment tego wieczoru. Odwzajemniłam jego pocałunek, w ogóle się nie stawiałam, ale nadal nie mogłam się do tego przyzwyczaić.
Kiedy się odsunął ja odzyskałam władzę w kończynach ciała, objęłam go na wysokości szyi i przytuliłam się.
- Nie, nie chcę... - odpowiedziałam. - Cofnij to co powiedziałeś o znikaniu, cofnij to... Ja nie to miałam na myśli, przepraszam.
Ukryłam twarz w jego koszuli, czekałam aż mi odpowie. Nie pozwolę mu zniknąć, jak końcu się mną ktoś zainteresował i w końcu ja to odwzajemniałam, nie mogłam pozwolić na to, aby teraz mnie zostawił. Nie pozwolę sobie na stratę tego co chce. A chce jego.
- Pomyślałam, że może po prostu pospacerowalibyśmy po Londynie, a nad ranem odprowadziłbyś mnie do Dziurawego Kotła i tam skorzystałabym z sieci Fiuu? - Zapytałam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Limerick, obecnie Londyn.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 224
  Liczba postów : 1379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Czw 15 Sie 2013 - 11:55

Uśmiechnął się w duchu, kiedy odwzajemniła pocałunek. Ech te kobiety.. Wpierw się wahają, potem mówią byś pocałował, jak już to robisz to stoją jakby wryte, nie odwzajemniając go.. I bądź tu mądry! Po wszystkim dziewczyna przytuliła się do niego. Objął ją tylko ręką. No, do tego też nie przywykł. Następnie padły słowa o znikaniu. Miał to cofnąć? Ona chyba zwariowała? Niby dlaczego miał to zrobić? Przecież sama zasugerowała, że źle na nią działa.. – Naprawdę? – zapytał z uśmiechem – Naprawdę sądzisz, że gdybyś dała mi kosza i tak bym odpuścił? – nie bardzo mógł w to uwierzyć. Nieważne, co na ten temat sądziła dziewczyna. Zasadniczo powiedział to chyba bardziej do siebie niż do niej. Jakby chciał utwierdzić w tym przekonaniu samego siebie. – I nie przepraszaj. – zarządził, składając na jej policzku pocałunek. Chyba tego nie lubiła, skoro wtuliła się twarzą do jego piersi. – Nie głupi pomysł.. Bardzo dobry. Bardzo.. – znowu mówił jakby do siebie. – Tylko czy możesz być tutaj całą noc? – ważne pytanie. Przecież nie znał jej rodziców. No i nie bardzo chciał mieć z nimi przysłowiową kosę. Zanim jednak dziewczyna odpowiedziała na jego pytanie, pocałował ją namiętnie. Gdy w końcu przestali, wstał, i wziął dziewczynę na ręce – NA LONDYN! – zarządził, stawiając duży krok, jakby rozpoczynający wspaniałą wędrówkę, którą mieli odbyć tej nocy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 20
Skąd : Dublin, Irlandia
Galeony : 148
  Liczba postów : 154
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6336-elsie-stirling#177860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6338-elsie-stirling#177878
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6337-elsie-stirling#177877




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Czw 15 Sie 2013 - 12:05

Nic nie odpowiedziałam, tylko siedziałam tak w niego wtulona. Mmmm... zapach męskich perfum, bardzo ciekawego zapachu używa. Spodobał mi się. Chyba pomysł ze spędzeniem nocy w Londynie mu się spodobał, ponieważ przyjął go od razu.
Zapytał mnie czy mogę zostać tu całą noc. Prawdę mówiąc, to nie wiedziałam. Tata powiedział, że potem prosto do domu, ale nie powiedziałam mu, że może to trwać całą noc.
Zanim to do końca przemyślałam, znów zostałam pocałowana, tym razem inaczej... tak, namiętniej. To też mi się spodobało. Kurcze, dzisiejszego wieczora to chyba wszystko mi się podobało! Kiedy przestał, wziął mnie na ręce i podniósł.
- Aaaa! - Krzyknęłam. - Ambroge, postaw mnie... ja... ja mam przecież sukienkę!
Na szczęście to do niego dotarło, bo już po chwili stałam na ziemi. Nie przerywałabym tego gdybym miała spodnie, ale w sukience takich rzeczy nie przystoi. Uśmiechnęłam się, chwyciłam go za rękę i przytuliłam się do jego ramienia.
- Nie wiem czy mogę całą noc, rodzice chyba nie wiedzą, że to tyle będzie trwało - powiedziałam. - Cóż, zaryzykuje...
Posłałam mu jeszcze raz wesoły uśmiech, a potem oboje ruszyliśmy na nocny podbój Londynu.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 158
  Liczba postów : 236
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4848-emrys-jeffrey-mooler
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6056-mieszanka-wybuchowa-20
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4919-ameba
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7970-e-j-mooler




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Sob 17 Sie 2013 - 11:23

Szczerze powiedziawszy nie mam zielonego pojęcia ileż to razy coś takiego się słyszało, bo zazwyczaj Mooler zbywał to wzruszeniem ramion. Sam był degeneratem, to fakt. Ale miał gdzieś innych jego pokroju, no chyba że się z nimi zadawał, wtedy ostatecznie mógł jeszcze czegoś czasem o nich posłuchać. W większości przypadków, można by powiedzieć, że inne informacje kompletnie go nie interesowały, zero, null, nothing normalnie. I czy park był odpowiednim miejscem na romansowanie? Cóż, jak leciało jedno z przysłów, dla chcącego nic trudnego, nie? W sumie chyba w każdym miejscu dało się romansować. Gorzej z seksem, bo raczej na środku centrum handlowego nie zaczniesz aktu miłosnego. Chociaż kto wie, może znaleźli by się i tacy śmiałkowie, którzy byliby to w stanie zrobić. Co do Mini, nie znosił jej konkretnie przez praktycznie cały okres pobytu w Howarcie, aż do czasu jednej z imprez zakrapianej alkoholem, na którą kujony nie mają wstępu. Jak można się łatwo domyśleć, Emrys nabzdryngolił się tak, że nie był w stanie ustać na nogach, pamiętał Mini siedzącą mu na kolanach, ale sama nie trzymała się najlepiej. Następnego dnia obudzili się w jednym łóżku, ale EJ szczerze wątpił, by zaszło między nimi coś więcej. I to nie dlatego, że Mini była nieurodziwą kobietą, wręcz przeciwnie, miała czym zachęcać mężczyzn. Emrys poddawał wątpliwości jednak to, że byliby w stanie zrobić cokolwiek w swoim stanie, poza położeniem się do łóżka. Pamiętał też, że owa ślizgonka podzieliła się z nim sokiem, co była dla niego niczym zbawienie. Od tamtej pory właściwie każda impreza należy do tej dwójki, no i musiał przyznać, ,że ich konkursy na wyrwanie lepszej dupeczki też były niczego sobie.
-Nie zgubiłem portfela, ale sama dobrze wiesz, że lepiej smakuje cudze niż własne - powiedziała zaszczycając ją uśmiechem i w ogóle nie przejmując się jej złośliwym uśmiechem. Mogła się tak uśmiechać ile chciała, Emrys i tak wiedział że Villiresówna go lubi, choćby nie wiem jak złośliwa była.
Pokręcił głową udając wielkie niezadowolenie z jej niesubordynacji względem obowiązujących praw, reguł i zasad, po czym zwalił się na miejsce, które doszło chwilę wcześniej dla niego zrobiła.
-Bardzo dobrze, moja krew
- powiedział, po czym wyciągnął dłoń przed nią i tym razem postanowił grzecznie poczekać, aż Mini sama da w łapę piersiówkę. - Pewnie, zagram w każdą grę z Tobą o ile będzie w nią zaangażowany alkohol.
Powiedział szczerz odwracając głowę w jej stronę i rzucając w nią jednym ze swoich sławetnych uśmiechów, przy którym połowie Hogwarckich dziewcząt miękły nogi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Skąd : Cambridge, UK
Galeony : 142
  Liczba postów : 238
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6105-mini-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6155-ona-jest-maniaczka-maniaczka-nie-tylko-na-parkiecie#174325
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6156-pani-sowa-ed-pewnie-od-drugiego-imienia-zartownisia#174328




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Pon 19 Sie 2013 - 23:22

Mogłabym teraz zacząć pisać wywody, że Mini wcale nie jest jak połowa Hogwartu. Jasne, a kto jest? Wszyscy się różnimy od siebie pod każdym względem, a drugiej takiej jak Villiersówna nie spotkasz nawet na drugim końcu świata. To samo tyczyło się Moolera, a dodając jedno do drugiego tworzyła się osobliwa mieszanka i drugiej takiej nawet kilka następnych pokoleń nie zobaczy. Sprytnie. To właśnie te wspaniałe wdzięki jakie EJ za sobą roztaczał tak bardzo irytowały Ślizgonkę, która najchętniej załadowałaby mu już nie raz pięść w jego cieszącą się mordkę. Nie doszło do tego w każdym razie, bo jej druga, wspaniała, pragnąca miłości część osobowości, wybrała załadowanie mu w usta języka. Rozkosznie. Na tym jej zacne plany się skończyły, a twarz Moolera jeszcze przez jakiś czas mogła być bezpieczna. Nie znaczyło to jednak, że była zupełnie odporna na jego uroki. Wszak nikt jej na siłę nie zmuszał do bliższego poznania Gryfona. Na co dzień potrafiła maskować większość uczuć. Jak każdy zresztą. Potrafiła być chłodna i niemiła co zupełnie jej pasowało i do zmian żadnych w tym temacie się nie kwapiła. Kiedy wypiła trochę więcej niż troszeczkę alkoholu stawała się natomiast bardzo wylewna, a każdy uśmiech z jego strony sprawiał, że czerwieniła się mimo dalszych grymasów, które miały sygnalizować że nie da się wcale nabrać na jego miny. Każdy stara się jak może nie? Mini wcale nie była ideałem, a pod wieloma kwestiami nikt nawet w dziesięciu procentach nie określiłby jej tym słowem. Nie dziwcie się więc, że nie chcąc ulec do końca męskiemu urokowi, sama zaczęła roztaczać swoje, których w zanadrzu miała nie mało. Koniec końców wyszło jak wyszło i koniec opowieści.
- O tak, do tego już się przyzwyczaiłam. Kiedy wreszcie przestanę Cię zabierać na randki i Ty wreszcie postawisz mi jakąś porządną kolację w zamian za moje użeranie się z Tobą skarbie? - zapytała, uśmiechając się słodko. Nawet zamrugała dla efektu kilka razy rzęsami, a te też miała całkiem pokaźne. No no panie Mooler, czas wziąć sprawy we własne ręce i przestać żerować na biednej Mini! Jakby ona nie robiła dokładnie tego samego hehehs.
- No jasne, w to nie wątpię - skwitowała krótko, obdarzajac ją kolejnym ze swoich złośliwych uśmieszków, których w kolekcji posiadała tysiące, każdy na inną okazję. Teraz przecież była trzeźwa, więc odpieranie wszelakich czarów szło jej z wielką łatwością. Niestety miała dokładnie taką samą słabość do alkoholu jak jej brat, więc nim zdążymy się obejrzeć, ona już będzie tuliła się do ławki, zapewniając jej wieczną miłość. Tak to w życiu bywa.
- W sumie to moglibyśmy pomyśleć o zmianie lokalizacji. Co Ty na to żeby dzisiaj wypić kolejkę na Mount Everest?- taka z niej harda żartownisia była. Chociaż w jej przypadku wybranie najwyższego szczytu za punkt wieczoru było tak samo możliwe jak to, że jutro będzie padać, a na śniadanie dostanie tosta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 158
  Liczba postów : 236
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4848-emrys-jeffrey-mooler
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6056-mieszanka-wybuchowa-20
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4919-ameba
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7970-e-j-mooler




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Nie 25 Sie 2013 - 13:14

Najpierw szybko i rozkosznie przeproszę, za to, że tyle musiałaś czekać na ten post, Emrys jest trudną postacią czasami. Zwłaszcza wtedy, kiedy człowiek ma kaca i nie ma pomysłu na to, co napisać, ani jak się w niego czuć. Innym razem jest znów rozkosznie łatwy w prowadzeniu. Trudno to określić, tak samo zresztą, jak trudno jest porównywać ludzi. Jest to w sumie zajęcie całkiem bez sensu, bo ludzie są różni. I wszyscy się ze mną zgodzą. Nie mówię tutaj o wyglądzie, bo ktoś by się mógł oburzyć i powiedzieć że bliźniacy wyglądają tak samo(choć to też nie do końca prawda, bo pomimo identycznego wyglądu, mają małe różniące ich elementy struktury ciała), chodziło mi bardziej o charaktery. Każdy ma inny, unikalny charakter. Owszem, mogą one być do siebie podobne, jednak nigdy, nigdy przenigdy nie będą one takie same. EJ miał charakterek. Z nim nie było tak, że się go mogło troszkę lubić. Albo się gu lubiło, wręcz uwielbiało jego towarzystwo, albo jego pojawianie skutkowało katuszami i złym humorem. EJ był specyficzny i roztaczał wokół siebie swoistą aurę, której nawet ja nie potrafię nazwać. No i lubował się w kobietach, toteż często bywał w ich towarzystwie. Czy raczej one ciągnęły się za nim robiąc maślane oczy do niego. Cóż począć, mógł tylko to znosić niczym bohater.
-Kochanie, kolacji to ty się możesz nie doczekać - powiedział uśmiechając się do niej tym swoim standardowym uśmiechem - Ale do mojego łóżka już Cię mogę zaprosić
Powiedział nie przestając się uśmiechać. Słysząc o Mount Everescie wzruszył tylko ramionami.
-Piękna z Tobą wszędzie, pragnę jednak zaznaczyć, że może nam tam niezmiernie pizgać i wypadałoby dokupić alkohol. - powiedział, zauważając trzeźwo, po czym bezceremonialnie zabrał jej piersiówkę i napił się z niej. Wcześniej przecież grzecznie czekał, aż włoży mu naczynie z alkoholem do dłoni, ta jednak tego nie zrobił, a EJ jako osoba niecierpliwa Merlin wie ile nie będzie czekać, o.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Skąd : Cambridge, UK
Galeony : 142
  Liczba postów : 238
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6105-mini-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6155-ona-jest-maniaczka-maniaczka-nie-tylko-na-parkiecie#174325
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6156-pani-sowa-ed-pewnie-od-drugiego-imienia-zartownisia#174328




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Czw 29 Sie 2013 - 0:34

To samo można by rzec o Mini. Z tą różnicą, że ona czasami, a nawet często zachowywała się jakby miała wiecznego kaca. Cóż to cechowało? Przede wszystkim rozdrażnienie. Tą pannę łatwo było zirytować, podminować i sprawić, że gdyby tylko w pobliżu znajdował się jakiś cięzki przedmiot już dawno skończyłbyś bez jednej z kończyn albo przeszedłbyś szybką operację plastyczną. Cóż, dla niektórych nie było to żadną pociechą, bo i operacja by się tu na nic zdała, ale w takie szczegóły to już nie wchodźmy, bo zaraz zrobi się obleśnie, a Mini i Emrys przecież romansować mieli, a tu alkohol się zastał i w łapkach Mini twardo siedzi, a ta łyczki sączy sobie niczym królowa na tronie, nie poświęcając ani jednej myśli spragnionemu alkoholowej uczty EJowi. Ten jednak zaradzić temu umiał i zabrał jej tą wspaniałą tatusiową piersiówkę, a żeby pociągnąć z niej kilka większych łyków. No w takim tempie to oni nie tylko na Mount Everest nie dojdą, ale i z ławki raczej się nie ruszą, a pobliscy mieszkańcy będą zmuszeni znosić ich humory i humorki. Biedacy, Mini szczerze by im współczuła gdyby posiadała tą wspaniałą cechę. Postanowiła ją jednak oddać bardziej potrzebującym, dlatego nie przejmowała się co też pomyślą o niej ludzie z Tojadowej.
Dzisiaj w sumie Mini była trochę mniej na kacu, bo nawet drażniące zachowanie Moolera nad wszelkie dziwy wcale jej nie drażniło. A może to dlatego, że gdyby to on tutaj siedział pierwszy trzymając w ręku alkohol, zachowałaby się dokładnie tak samo? Smutno przyznać, ale w rzeczywistości byli do siebie cholernie podobni chociaż sami chyba nawet sobie z tego sprawy nie zdawali. Z tą różnicą, że Villiers oprócz kobiet, leciała też na facetów. Na Emrysa też poleciała nawet raz i chyba nic nie stało na przeszkodzie żeby zrobiła to po raz kolejny. Fajna foka z niego była, w to Mini nie wątpiła, czemu by więc nie porozmawiać sobie niezobowiązująco przy akompaniamencie krwi w alkoobiegu?
- No proste, że się nie moge doczekać, skoro moja największa skryta miłość, Emrys Mooler, jeszcze mnie na nią nie zabrał. Skandal w biały dzień. Powinni Cię za to ukamienować, ale nie martw wybaczę Ci tą gafę. Dzisiaj mozesz ją odpracować - stwierdziła wspaniałomyślnie, klepiąc go dłonią po plecach, że niby taka kochana i łaskawa była, że nawet mu współczuła! Oh Mini, kwiecie najwspanialszy, jakaś Ty dobra i miłościwa.
- Masz rację, to nie był najlepszy pomysł. Wybór miejsca więc pozostawiam Tobie - pokiwała głową, przygryzając wargę z miną winowajcy. Że też nie wpadła na to, że o tej porze roku musi być tam zimno. W ogóle tam chyba zawsze było zimno. Trochę wiedzy Villiers by Ci się przydało.
- W sumie to zakup alkoholu tez pozostawiam Tobie. Niech to będzie w zamian za tą kolację na którą miałeś mnie zabrać. Może nawet okaże się, że taka nowoczesna randka, to coś sto razy lepszego niż te tradycyjne! Nie daj się kusić Mooler - zaćwierkała radośnie, wyrywając mu piersiówkę, z której dopiero co się napił i wyduldala ją prawie do końca. No duża to ona nie była, więc wiecie, a Ślizgonka spust miała nawet duży. Poderwała się z ławki i rzuciła mu tą resztę ognistej, tym razem o nim pamiętając! Dała mu przy tym buziaka w czółko, tak na zachętę, żeby nagle mu się ta wycieczka po alkohol nie odwidziała. Mieli przecież się wybrać do Alp. A może to było gdzie indziej? Cholera wie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Manchester.
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 5
  Liczba postów : 834
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6883-coco-r-watson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6885-drink-up-with-me-now
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6886-wiem-ze-chcesz-do-mnie-napisac




Gracz






PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   Pon 11 Lis 2013 - 22:48

Och, one były takie słodkie i rozkoszne gdy się kłóciły. Lubiły się wyzywać, od dziwek, szmat, kurew. To taka norma. Powrót do życia, którego nie miała gdy zamykały się drzwi Jego mieszkania. W sumie śmieszna mieszanka. Niewinna, dobra może nie aż tak niewinna Arienne i On. Dwa żywioły, którym CC ulegała niemal non stop. Tylko, że z Levitoux było jeszcze coś.
Coco zależało na tej dziewczynie. Dobra, wyznawały zasadę, że wszystko bez zobowiązań, i jasne – tak było lepiej, tylko w pewnym momencie… No wiadomo, że zacznie zależeć mniej-bardziej. No i CC zaczęło zależeć tak jak nie powinno. Chociaż kto ją tam wyczuje skoro w jej organizmie więcej było amfy czy alko niż krwi. Dobra, gdyby tak było to powinna leżeć obok braciszka ćpuna na detoksie, a o dziwo jeszcze nigdy się tak nie załatwiła. Aż dziwne. Musi mu kiedyś dorównać. No ewentualnie przegrać życie.
Wybrała to miejsce, właściwie to nie wiedziała dlaczego. Londyn był w jakiś sposób taki inny. Bardziej rozkoszny, sensualny. Nieco brudny i wulgarny. A Hogs? No dajcie spokój, ileż można pić kremowe piwo? To nawet najmniejszemu alkoholikowi – jakim była Arienne i CC się w końcu przeje. No i się przejadło, a po za tym… CoCo miała ochotę na coś, i to jeszcze nikt dokładnie nie wiedział na co mogła mieć ochotę. Na mały seks? Na buziaki? Nie! Miała ochotę wyszarpać tą wredną suką za kudły, a mało tego… Chciała się po prostu do niej przytulić.
W listach zresztą prowokowała tylko i wyłącznie, ot tak dla zasady, czy Ari to ruszy czy też nie. No i lepiej by było, żeby ją ruszyło. Chociaż wnioskując po listach to chyba właśnie tak było, a może w samej dziewczynie rodziła się lekka zazdrość? Szkoda tylko, że Coco tkwiła w tak chorej i niepoprawnej relacji z profesorkiem Hogwartu. BOSKO PO PROSTU! Od razu otwarte karty. Czas pras, długo to nie trwało, jak wylądowali u niego. Jednak nie miał nad Arienne tej przewagi. Nie miał tej jednej karty, którą miała Levitoux.
-Suko! Ile na Ciebie można czekać, ja pierdolę… Serio, ogarnij się, bo zaczynasz działać mi na nerwy ze swoimi spóźnieniami… - Warknęła CC gdy tylko zobaczyła małpiszona, który wreszcie łaskawie się pojawił w Tojadowym Parku. Czarne oczy Rudej były wbite w tą jakże uroczą dziewczynkę ubraną w te rozkoszne Lenonki! Ona wyglądała tak cudownie!
-Po za tym tęskniłam. Strasznie mnie olewasz, wkurwia mnie to. Piszesz jak potrzebujesz tekstu, nie umiesz dupy ogarnąć, żeby po prostu się ze mną spotkać? No chyba, że to kwestia iż masz kogoś… I nie chcesz mi tego powiedzieć, co? Wtedy naprawdę byłam zajebiście wściekła… - Tak, Coco miała czasami tendencje do żali, o coś czego nie było. Co istniało tylko i wyłącznie w jej przećpanej głowie. No ale kto mógł jej cokolwiek zarzucić? Może coś źle usłyszała… Tak, jest takie prawdopodobieństwo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Tojadowy Park   

Powrót do góry Go down
 

Tojadowy Park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 6Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

 Similar topics

-
» Pomnik Piotrusia Pana
» Miejski park
» Park Promnitz
» Planten un Blomen
» Bryant Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
Ulica Tojadowa
-