IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pub "Felix Felicis"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość




Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -2
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater




Gracz






PisanieTemat: Pub "Felix Felicis"   Sob Mar 23 2013, 14:52


Pub "Felix Felicis"

Nie, pub nie jest własnością znanego wszystkim zespołu, aczkolwiek Felix Felicis byli w nim parę razy dając kameralny koncert. Kameralny, ponieważ scena w knajpie nie jest zbyt wielka. Głównie znajdziesz tu obszerny bar z krzesełkami (i oczywiście trunkami!) oraz wygodnymi, miękkimi kanapami dookoła stolików. Wewnątrz panuje delikatny półmrok, acz trzeba przyznać, iż to przytulne miejsce. Oprócz typowych napoi można się tu także zaopatrzyć w niegroźne eliksiry (eliksir rozśmieszający, wiggenowy, zmieniający kolor włosów). Zawsze gra tu muzyka, czasem nawet da się potańczyć. Ogółem miłe miejsce na spotkania z przyjaciółmi bądź drugą połówką!

Piwo kremowe
Kłębolot
Jagodowy jabol  
Miętowy Memortek
Smocza Krew  
Absynt
Beetle Berry Whiskey
Jagodowy jabol  
Różowy Druzgotek
Stokrotkowy Haust  
Malinowy Znikacz
Ognista Whisky
Wino skrzatów

Dyniowe paszteciki
Zapiekane paluszki

Yin i yang
Imbirowa mątwa
Smocze espresso
Chochlikowe cappuccino
Bazyliszkowe Macchiato

Eliksir wiggenowy - 13g
Eliksir rozśmieszający - 13g
Eliksir zmieniający kolor włosów - 13g
Eliksir Muzyczny - 13g
Eliksir Ridikuskus - 15g

Rozliczeń dokonuj w tym temacie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 30
Skąd : Hogsmeade/Liverpool
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 21
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 21




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub "Felix Felicis"   Nie Kwi 07 2013, 12:19

Praca w Hogwarcie była prawdziwie absorbująca! Niemal codziennie do skrzydła szpitalnego trafiali nowi pacjenci, którymi Harry bardzo ochoczo się opiekował. I chociaż robił to z wielką chęcią, to mimo wszystko, po dniu pracy, bywał iście diabelnie wykończony. Ponad to, nie był osobą, która po wyjściu ze szpitala potrafiłaby wyrzucić z głowy problemy wszystkich swoich podopiecznych. Otóż Harry zabierał ich kłopoty do swojego niewielkiego mieszkania w Hogsmeade i długo nad nimi rozmyślał, zastanawiając się, jak może niektórych wyleczyć. Zwłaszcza tyczyło się to tych pacjentów, którzy charakteryzowali się przewlekłą i trudną chorobą, jak choćby anoreksją. Zdając sobie sprawę, że nie lekami, a rozmową powinien ich leczyć czuł się niemalże zagubiony i zupełnie bezradny, bowiem zawsze pomagało to tylko na chwilę. Ach, jakże chciałby móc uratować wszystkich!
Tego dnia miał wolne od pracy, a w Hogsmeade zostało zorganizowane spotkanie dla pracowników zamku. Niemniej jednak nasz bohater miał nieprzemożoną ochotę pójść chociaż na godzinkę do zamku i sprawdzić jak tam trzyma się jeden z pacjentów. Ostatecznie, po dłuższych namowach pielęgniarz odpuścił, obiecując, że spróbuje się rozluźnić i poświęcić ten dzień dla siebie samego.
Ciepło ubrany w długi, granatowy płaszcz opuścił swoje urocze mieszkanko i skierował się do pubu Felix Felicis. Na moment jednak zatrzymał się przed budynkiem, bo o to, zauważył kręcącego się, między bujną roślinnością, czarnego kota. Na nic nie czekając, Rosenberg przyklęknął na posadzce i zaczął wołać kota do siebie. Nieufne stworzenie przez chwilę mu się przyglądało, po czym łaskawie podeszło by otrzeć się o nogi pielęgniarza. Zadowolony z tego obrotu sprawy, Harry zaczął głaskać kociaka, zupełnie przy tym zapominając, że miał wejść do knajpy, bo być może rozpoczęło się już spotkanie. Ech tam, z tym zawsze zdąży, a tego kota jeszcze nie widział! Oczywiście nagle poczuł ogromną ochotę by przygarnąć zwierzaka do domu, ale po pierwsze miał już dwa, a po drugie, cicho liczył, że ten zwierzak należy do kogoś z owego pubu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 27
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 25
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 22




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub "Felix Felicis"   Nie Kwi 07 2013, 12:51

Hannah była raczej sceptycznie nastawiona do tego spotkania. W zamku pracowała zaledwie od kilku dni i z nikim nie zamieniła więcej niż dwóch zdań. Zresztą, pracy było tak dużo, że ledwo co znajdowała czas dla samej siebie. Dużo oczywiście w odniesieniu do niej. Nie była przyzwyczajona do zarabiania na siebie, zawsze miała pieniądze od rodziców. Jakież to było dziwne uczucie, gdy ledwo co miała na opłacenie czynszu nowego mieszkania! Więc co jak co, zatrudnienie w Hogwarcie było nieuniknione. Nie miała jeszcze dobrego kontaktu z uczniami. Większość z nich w ogóle nie znała, chociaż niektórych kojarzyła jak jako drugoklasiści biegali wesoło po korytarzach. No ale cóż. Wciąż liczyła, że profesja pielęgniarki w Hogwarcie zacznie jej się podobać. I może tak było, ale ona nie chciała dopuścić tego do swoich myśli? W końcu rodzice, przeciw którym zresztą odkąd pamięta się buntowała, mawiali, że jest stworzona do WYŻSZYCH CELÓW. Ona od zawsze odrzucała od siebie ich egoistyczne poglądu, ale nie za się zaprzeczyć, że wszystko zostaje w rodzinie. Na ostatnią chwilę zdecydowała, że jednak się tu pojawi. Pospiesznie przebrała się w czarne rurki i koszulę. Włosy tylko rozczesała i pozostawiła samym sobie. Pub był niemalże obok jej kamienicy, więc droga nie zajęła jej więcej niż pięć minut. Zaglądnęła przez okienko w murze - tłumów nie było. Jej uwagę zwrócił jednak mężczyzna, który klęcząc na posadzce bawił się z kotem. Z daleka wyglądało to naprawdę uroczo. Dopiero po chwili zorientowała się, że jest to jej współpracownik - Harry Rosenberg. Ich wcześniejsze rozmowy ograniczały się do samych konkretów - jak mają na imię, zwięzłego omawiania dolegliwości pacjentów Skrzydła Szpitalnego. Hania bez wahania z uśmiechem podeszła do pielęgniarza i stanęła tuż obok niego.
- Cześć, Harry. - powiedziała, poprawiając pasek torebki na ramieniu. Sama przyklęknęła przy zwierzaku, który jednak nawet jej nie zauważył i dalej łasił się do Rosenberga. Zaśmiała się cicho. W tym momencie coś zaszeleściło w krzakach i zwierzak pomknął w tamtym kierunku. I bam, już go nie było! Wstała, otrzepując kolana.
- Cóż, koty chyba nigdy nie nie lubiły. Ale nie radzę się tu temu mruczkowi tu przechadzać, bo gdyby mój Milord go dorwał to... - lubiła mówić o swoim psie. Należała do czarodziei, którzy od małego wychowywali się w otoczeniu zwierząt. Od trzech lat oczkiem w jej głowie był seter angielski, którego dostała jako prezent od młodszej siostry. Ach, jakiż on był uroczy!
- Z tego co zdążyłam zauważyć, w środku jeszcze nikogo nie ma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 31
Skąd : Dallas, Teksas
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 116
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 129
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5299-kimberly-wright
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5302-gimmie-kimmie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5301-sunflower




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub "Felix Felicis"   Nie Kwi 07 2013, 14:34

Najmniej na to spotkanie cieszyła się chyba Kimberly. Bo tak, wciąż nie doszła do siebie po pierwszym (i chciałaby, aby ostatnim!) zetknięciu się z Debrau, po jego rocznej nieobecności w jej życiu. A było już tak dobrze! Powoli o nim zapominała, wtulając się w bezpieczne ramiona codzienności i rutyny. Na nowo zaczęła myśleć, że może nie wszystko stracone, że jest jeszcze dla niej nadzieja. Że może w końcu ruszy do przodu, jej życie nabierze barw i tak dalej. Ale nie, musiał ten bubek przyjeżdżać tu z Francji i rozwalać jej całe misternie budowane życie! Bo co? Bo miał taki kaprys, innego powodu nie widziała.
Bała się więc, że on również pofatyguje się na tę imprezkę hogwarckich pracowników, jednak odkąd rano wstała wznosiła modły do bogów, aby jednak nie wpadł na tak głupi pomysł jak pojawienie się w Felix Felicis. Niestety, nie mogła liczyć na jego nieumiejętność trafienia tutaj, bowiem byli tu parę razy razem... Na Merlina, wciąż nie mogła sobie wybaczyć, jaka ona była głupia! Lecieć na kogoś takiego, to trzeba być pozbawionym mózgu, nie ma innej opcji...
Z takim oto ŚWIETNYM humorem i OPTYMISTYCZNYMI myślami szła w kierunku knajpy. Nie miała daleko, wręcz przeciwnie, raptem parę kroków. Jednak kiedy podeszła bliżej, aby wejść do środka, ujrzała Harry'ego i Hannah przed wejściem. Ale że czemu nie wchodzili?
Nie mniej jednak nie to zaprzątało teraz jej główki, bowiem po ujrzeniu wpierw Rosenberga, a potem Seaver, uśmiechnęła się promiennie. Nastrój zmienił się o 180 stopni, niebo rozpogodziło się i wszyscy będą żyć długo i szczęśliwie. Jasne.
- Hej, czemu nie w środku? - zagadała wesoło, zupełnie jak nie ona te paręnaście sekund temu. Nie, wcale nie cieszyła się na widok swojego zauroczenia, skądże znowu. Po prostu ogarniała ją radość z powodu spotkania z przyjaciółmi, nic poza tym! Miała tylko nadzieję, że nie będą tak długo sterczeć poza budynkiem. Może wtedy kiedy Debrau wejdzie do środka, nie znajdzie ich stolika i zrezygnuje? A tutaj przecież byli na celowniku!
Ech, nadzieja matką głupich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 30
Skąd : Hogsmeade/Liverpool
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 21
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 21




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub "Felix Felicis"   Nie Kwi 07 2013, 15:03

No właśnie, Harry też nie miał okazji zamienić więcej zdań z nową współpracownicą, poza przedstawieniem się i paroma uwagami na temat pacjentów. Wszakże nie jest to zaskoczeniem, w skrzydle szpitalnym ostatnio był naprawdę spory ruch, bowiem non stop trafiali uczniowie z różnych bójek (co się ostatnio z tym dzieciakami działo?!), to jeszcze panował okres przeziębień ze względu na niepewną pogodę. Istne zawirowania! Niemniej jednak nasz spostrzegawczy pielęgniarz, mimo tego chaosu, doskonale zauważył, iż nowa pracownica jest naprawdę bardzo urodziwa! Złapać go było można nawet na tym, iż rozmyślał jak mógłby do owej panny zagadać, najlepiej od razu zapraszając na kawę... i na pewno w jego wyobrażeniach nic nie było o spotkaniu, gdy on będzie klęczeć na ulicy, wołając jakiegoś bezdomnego kota. Dlatego też, Rosenberg nieco poczuł zażenowanie, gdy śliczna koleżanka z pracy, akurat teraz go złapała.
- Oh, cześć Hannah - odparł, a chociaż chciał ukryć zaskoczenie, to jego głos zapewne doskonale zdradzał, że wcale nie spodziewał się, że to akurat ją tu teraz spotka. Niemniej jednak dziewczyna również postanowiła odrobinę poklęczeć na bruku, co, może absurdalne, ale trochę rozluźniło naszego pielęgniarza. Uśmiechnął się więc do niej, zupełnie nie przejmując, że kot uciekł, wszakże teraz z przyjemnością przeniósł spojrzenie na nią!
- Kim jest Milord? - Od razu zapytał również wstając z posadzki i na krótką chwilę zapominając o tym, że mieli gdzieś iść do knajpy, po prostu przyglądał się swojej koleżance zapominając o bożym świecie. Dopiero przybycie kolejnej osoby wyrwało go z rozmyślań nad ślicznymi elementami wyglądu panny Seaver. Niemniej jednak, było to bardzo miłe przeszkodzenie, bowiem pojawiła się Kim, co Harry skwitował wesołym uśmieszkiem.
- Kim, świetnie Cię widzieć! To nasza nowa pielęgniarka Hannah, poznałyście się już? - Zapytał założywszy, że kobiety nie mogły się jeszcze poznać, bowiem Han pracowała tu zdecydowanie za krótko. - Nie, tylko łapałem tu kota, ale już uciekł - po tych słowach raz jeszcze rozejrzał się za futrzakiem, który zniknął za krzakami.
- Chodźmy do środka - Dodał stwierdziwszy, że nie ma co stać na zewnątrz, gdy przecież spotkanie odbywać miało się w knajpie, a nie przed nią i w towarzystwie kota. I poczekawszy aż kobiety pójdą, ruszył za nimi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 27
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 25
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 22




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub "Felix Felicis"   Nie Kwi 07 2013, 19:06

Hannah odgarnęła w tył długie włosy i subtelnie, nie nachalnie, przyjrzała się swojemu koledze. Była to pierwsza okazja, kiedy widziała go bez lekarskiego kitla i w ogóle poza zamkiem. Wydawał jej się sympatyczną osobą, naprawdę.
- Milord to mój pies. Trochę niewychowany, no ale go uwielbiam. - odparła z uśmiechem. W tym momencie podeszła do nich Kimberly, a Rosenberg już zaczął ich sobie przedstawiać.
- Cześć Kim! Tak, poznałyśmy się już i to dobre parę lat temu. Chodziłyśmy razem do szkoły, stara znajomość. - wytłumaczyła Seaver, puszczając oczko do koleżanki. A może już przyjaciółki? W ostatnim czasie Wright bardzo jej pomogła, zwłaszcza finansowo. Bo jak na razie to było krucho, ale nikt poza nią nie musi o tym wiedzieć.
Cała trójka wkroczyła do środka, zajmując umiejscowiony w kącie pubu obszerny stolik. Chwilę potem podeszła do nich podstarzała kelnerka z niezbyt przyjemnym wyrazem twarzy i poprosiła o zamówienie. Hannah zastanawiała się czy wypada zacząć posiedzenie od mocniejszego trunku. Bo przecież nie chce wyjść na jakąś młodą alkoholiczkę, zwłaszcza przy starszej części grona pedagogicznego, która w gruncie rzeczy również ją kiedyś uczyła. Teraz byli tak tylko jej rówieśnicy, więc po krótkim zastanowieniu wybrała ognistą whisky. Ale wiadomo, szaleństw dziś nie będzie. Zwłaszcza jeśli mają się tu zjawić Ci z większym stażem, jak już wspominałam. Oparła się wygodniej o swoje siedzenie i rozglądnęła po wnętrzu. Nie było tłumów, ale pustek także. Pomyślała jak mogłaby zacząć rozmowę. z Kim znała się kawał czasu i nie miały problemów z kontaktem, ale z Harrym rozmawiała po raz pierwszy. Ale co tam, naturalność najważniejsza! A co jak co, Hannah to bardzo otwarta i towarzyska osoba!
- Co tam słychać? - zapytała i w tym momencie owa kelnerka przyniosła do ich stolika zamówiony przez nią napój. Upiła łyk. Mmm, pycha!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 34
Skąd : Hogsmeade/Nicea
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 107
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5298-xavier-phillipe-debrau#154849
http://czarodzieje.my-rpg.com/f164-powiazania-postaci




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub "Felix Felicis"   Nie Kwi 07 2013, 20:43

Niestety dla Kim, ale Xavier również postanowił zaszczycić swoją obecnością "Felix Felicis". W końcu był dzień pracownika Hogwartu, czy coś podobnego, nie mógł opuścić tak ważnego wydarzenia! Zwłaszcza, że będzie to doskonała okazja, żeby spędzić czas z Kimberly zacieśnić stosunki z innymi przedstawicielami grona pedagogicznego. Wszakże Xavier przyjechał z tej Francji nie tak dawno, jeszcze nie zdążył poznać wszystkich... z takim Dantem, czy jak to się tam odmienia, już złapał nic porozumienia, ale to pewnie głównie z tego powodu, że uczyli tego samego przedmiotu. Chcąc nie chcąc, musieli wymienić różne uwagi i tym podobne, dotyczące zajęć. Z początku Underwood wydawał mu się trochę sztywnym, angielskim bubkiem, ale z czasem okazał się naprawdę fajnym gościem! No i kochał teatr, to duży plus.
Raźnym krokiem doszedł do Hogsmeade, ach jak było przyjemnie! Słonko, Kimberly, miłe spotkanie, Kimberly, integracja i Kimberly, ach! Wszedł do środka, od razu kierując się do stolika zajmowanego przez grono pedagogiczne.
- Witajcie - przywitał się pogodnie jak na siebie, zresztą tekstem jak na przyzwoitego i statecznego nauczyciela przystało. Uśmiechnął się i zatrzymał wzrok na Kim, po czym ściągnął kurtkę, zawiesił ją na oparciu krzesła na przeciwko Kim i to krzesło zaraz też zajął. Wright to dopiero musiała być teraz szczęśliwa!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 31
Skąd : Dallas, Teksas
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 116
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 129
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5299-kimberly-wright
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5302-gimmie-kimmie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5301-sunflower




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub "Felix Felicis"   Nie Kwi 07 2013, 21:22

Stała chwilę na zewnątrz, czekając na swoją odpowiedź. Nie było jakoś przesadnie zimno, więc aż tak bardzo się nie niecierpliwiła. Uśmiechnęła się jedynie szerzej, kiedy Harry zapytał, czy Kim zna Hannah. Oczywiście, że tak! Co więcej były przyjaciółkami, a tak jej się przynajmniej zdawało. Dlatego zaśmiała się serdecznie i zrobiła nieokreślony gest ręką w powietrzu, mrużąc na chwilę oczy.
- Tak, tak, znamy się - potwierdziła radośnie. Skąd ten dobry humor? Jakoś tak jak patrzyła na swego kumpla Rosenberga to jej się jakoś tak wesoło i pogodnie na duchu robio... dziwne, szczególnie, że nic ich nie łączy, jedynie poza fantazjowaniem panny Wright, kiedy nikt nie patrzy. Może to będzie jednak przyjemne spotkanie? Och, w jakimże błędzie była!
Kwestii kota nie skomentowała, tylko ponownie się uśmiechnęła, przerzucając w końcu wzrok na Seaver. Na której słowa zresztą pokiwała z aprobatą głową i zaraz po tym wszyscy weszli do środka. W którym było bardzo przyjemnie! Choć trzeba przyznać, że przez tego dupka-Francuza miała teraz niemiłe skojarzenia z tym miejscem. No ale nic, nie daj sobie zepsuć humoru...
Zdjęła swój płaszcz i powiesiła na wieszaku, biorąc torebkę w rękę i siadając obok Harry'ego. Chyba zrobiła to z premedytacją i chyba to było dobrym posunięciem, albowiem przy wejściu mignęła jej sylwetka Xaviera. Cholera, czy on naprawdę nie mógłby siedzieć teraz na zajęciach? Albo pieprzyć się z jakąś dziunią w swoim mieszkaniu? Raaany. Tak, zdecydowanie była bardzo szczęśliwa...
Cóż, niewiele myśląc przybrała najsłodszy uśmiech, na jaki było ją stać i zupełnie ignorując Debrau, położyła na chwilę swoją rękę na dłoni pielęgniarza i trzepocząc delikatnie rzęsami zebrała się, aby TO ZROBIĆ.
- Kochany, zamówiłbyś mi rumu porzeczkowego? - spytała najmilej jak umiała. Zaraz po tym oczywiście zabrała swoją rękę, jednak wciąż się uśmiechała i wpatrywała w Rosenberga. Tak, chciała wkurzyć tego bubka stojącego nad nimi - zauroczenie przystojnym kolegą z pracy jednakże również robiło swoje. Miała tylko nadzieję, że Harry nie odbierze tego źle...w końcu z nim trochę flirtowała, ale chyba nigdy tak ostentacyjnie. Jeżeli będzie miał jej to za złe, to chyba wydrapie oczy temu pajacowi, który nie miał cholera co robić, tylko zatrudniać się tutaj jako nauczyciel! Ech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 30
Skąd : Hogsmeade/Liverpool
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 21
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 21




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub "Felix Felicis"   Nie Kwi 07 2013, 21:59

Chociaż temperatura na zewnątrz nie była jakaś arktyczna, to jednak znacznie przyjemniej było znaleźć się wewnątrz ciepłego pubu. Zmierzając w stronę stolika, Harry w międzyczasie przystąpił do rozwiązywania szaroniebieskiego szalika, a gdy już wybrali miejsce, pozbył się i ciemnego płaszcza. Podciągnął odrobinę rękawy w granatowym swetrze, a następnie wziął w dłonie kartę ze spisem napojów. Właściwie od początku zamierzał napić się piwa, ale tak go pochłonęło zastanawianie się nad tym, co ma mądrego odpowiedzieć ślicznej Han (i by nie wyjść na idiotę totalnego), że przez dobrą chwilę przewracał między palcami menu.
- Próbowałem namówić moją siostrę - tu skierował się do Han, by wyjaśnić jej o którą chodzi - pracuje jako bibliotekarka w Hogwarcie. - Po czym skierował swój wzrok do Kim. - Ale cały czas się wymigiwała - pokręcił głową z dezaprobatą, bowiem uważał, że Leah powinna tu z nimi siedzieć i odpoczywać od pracy. Skoro on wyszedł, to ona tym bardziej! I nie skończył swojej pasjonującej opowieści, bo na salę wkroczył pewien Francuz! Harry lekko zmrużył oczy obserwując jego przybicie, acz jak gdyby nigdy nic rzekł do niego "cześć" i spojrzał pierw na Kim, a potem na wolne krzesło, które ewentualnie nauczyciel mógłby zająć... oczywiście o ile Wright będzie mieć ochotę na jego towarzystwo, a tego zdecydowanie nie był pewien. Tym bardziej poczuł się zdezorientowany, gdy dziewczyna położyła rękę na jego dłoni i zwróciła się do niego "kochanie". Rosenberg słabo się uśmiechnął, od razu kiwając głową, że tak, tak, już zamawia rum. Tym samym więc dał znać kelnerce, co chcą zamówić, wciąż, tak bardzo nie rozumiejąc co tu się właściwie dzieje... Jednak, no nie mógłby powiedzieć, że mu się to nie podoba. Hej, to nazwanie go "kochanie", czy dotyk jej delikatnej skóry był bardzo, nawet bardzo miły! Gdzieś mu krążyło po głowie, że pewnie ta scena ma związek z jej byłym chłopakiem, który niespodziewanie wpadł do baru, uznał więc, że powinien wesprzeć swoją uroczą przyjaciółkę!
- Proszę bardzo moja droga - rzekł podając jej napój, który wybrała, gdy tylko kelnerka postawiła alkohole na blacie. Ta scenka była naprawdę zaskakująca i zapewne Harry mógł się zachowywać odrobinę niepewnie, starał się jednak by wyglądało wiarygodnie. Skoro Kim go potrzebowała w takiej wersji, no to przecież, musiał jej pomóc! A tak swoją drogą, to akurat było nadzwyczajnie przyjemne dla niego, drobne pomaganie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 27
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 25
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 22




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub "Felix Felicis"   Nie Kwi 07 2013, 22:19

Hannah powoli delektowała się smakiem zamówionego ognistego whisky. Na swoje pytanie od Kim nie uzyskała odpowiedzi. Ale czemu się dziwić, kiedy do lokalu wszedł Debrau. Seaver nie znała go osobiście, ale wiedziała, że jest to były Kimberly, który ją zdradził. Wiadomo, babska solidarność nakazywała zasadę ograniczonego zaufania do takich typów. Wright usiadła z Harrym, tak wiec miejsce obok niej zajął właśnie Xavier.
- Cześć. - odpowiedziała na jego przywitanie. Brzmiało to naprawdę uprzejmie i nie miał powodu, aby myśleć, że już od progu ocenia go przez pryzmat wiedzy na temat tego co stało się pomiędzy nim a jej przyjaciółką. A czy tak było? Trudno powiedzieć. Początkowo nieco zdezorientowało ją zachowanie Kim wobec Rosenberga. Uniosła brwi w geście zdziwienia, choć chwilę potem zrozumiała, że może to specjalna gra koleżanki, żeby zdenerwować swojego ex? Albo naprawdę mają się z pielęgniarzem ku sobie? No ale co jej do tego, ich sprawa. Upiła kolejny łyk trunku. Atmosfera powoli się rozluźniała.
- Tak, znam Leah. Nie wiedziałam, że to Twoja siostra. Choć jesteście nawet podobni. - stwierdziła, przerzucając spojrzenie brązowych oczu na mężczyznę. Ich wzrok spotkał się przez ułamek sekundy. Po raz kolejny zastanowiła się, czy Kim i Harrego coś łączy. Przerwała jednak te rozmyślania, ganiąc się w swojej głowie, że nie powinno ją to obchodzić. Ale Hania z natury była dociekliwa, nawet w sprawach, które jej nie dotyczyły. Odrobiny alkoholu znowu ubyło ze szklanki. Nie tak szybko, panno Seaver. Po przybyciu Xaviera można było odczuć dziwną atmosferę. Nie trudno było się jednak temu dziwić. Na miejscu Kimberly, pewnie by jej tu już nie było.
- Chyba nie ma co liczyć na obecność większej ilości osób, tak myślę. - powiedziała, jeszcze wygodniej sadowiąc się w zajętym przez siebie miejscu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 34
Skąd : Hogsmeade/Nicea
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 107
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5298-xavier-phillipe-debrau#154849
http://czarodzieje.my-rpg.com/f164-powiazania-postaci




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub "Felix Felicis"   Nie Kwi 07 2013, 22:29

Kochanie? Moja droga? Gdyby tylko się dało, w tym momencie twarz Xaviera przyjęłaby wyraz dobrze znanej nam emotki zuyego morpha, bowiem w środku Francuz naprawdę zaczynał się gotować. Co to za słodzenie sobie, przepraszam? Czy on o czymś nie wiedział? Zmrużył oczy, spoglądając wilkiem na pielęgniarza, jednak zaraz się zreflektował, z powrotem przyjmując minę dobrotliwego nauczyciela, cieszącego się ze spotkania ze znajomymi. Nie mógł pozwolić sobie na to, żeby Kim dostrzegła, jak bardzo go tym zdenerwowała, absolutnie. To pozostawiłoby przeogromny uszczerbek na jego i tak już kulawej taktyce. Tak czy siak, był niemal pewien, że zrobiła to z premedytacją! Ten pielęgniarzyk zresztą na pewno też, pewnie przed spotkaniem przedyskutowali jak będzie wyglądać ich konwersacja... ale ha, Debrau ich przejrzał, nie da Wright tej satysfakcji! Chociaż przez myśl przemknęło mu, że kiedy już będą znowu razem, pewnie śmialiby się z tego do rozpuku... ech, no on był niereformowalny.
- To ja również poproszę rum porzeczkowy - zwrócił się do kelnerki z ociekającym słodkością uśmiechem. Kiedy kobieta zapisała i zwróciła się do Hannah, od której również chciała wziąć zamówienie, Xavier z uśmiechem, przypominającym trochę uśmiech psychopaty, przed wykonaniem ostatecznego wyroku na swojej ofierze, powrócił wzrokiem do Kim. Brakowałoby jeszcze, żeby tylko zamrugał oczkami, och, och no niewinność aż z niego kapała!
- Pamiętasz Kimmie, kochaliśmy pić rum porzeczkowy razem, tak wiesz, na dwie słomki! - ha ha ha, aż sam miał ochotę zaśmiać się ze swojej ekstra taktyki. Niech ten Harry wie, że Kimberly ma już kogoś, kto zamawia dla niej rum porzeczkowy. Niech ten pielęgniarz zajmie się Hannah, a nie podrywa obce dziewczyny! Pomińmy też fakt, że Wright nie była dziewczyną Xaviera od roku, ale wszyscy wiemy o co chodzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 33
Skąd : cyrk
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 63
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 73




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub "Felix Felicis"   Pon Kwi 08 2013, 00:59

Powinieneś przebywać wśród ludzi, Dante. Dobrze ci to zrobi, idź. Zapoznasz się z nowymi członkami grona pedagogicznego, napijesz się czegoś, będzie Xavier, pogadacie sobie wszyscy, naprawdę powinieneś wpaść na to spotanie.
Wcale nie miał ochoty. Nigdy nie lubił tłumnych schadzek, przy czym "tłumnych" należy rozumieć jako więcej, niż jakieś trzy osoby. W ogóle niezbyt przepadał za spotkaniami towarzyskimi tego typu. Pub - owszem, ale raczej samotnie, ewentualnie w towarzystwie znajomej osoby, z którą wcześniej się umówił.
Ale tak właśnie robią normalni ludzie, Dante, spotykają się ze sobą i zawierają nowe znajomości. Pamiętasz jeszcze, jak to jest?
Ostatecznie postanowił przyjść. Zdecydował się na to w ostatnim momencie, rezygnując z przesiadywania w swoim gabinecie, do którego przyszedł rano, by załatwić kilka rzeczy i wypełnić zaległe dokumenty, a do czego zupełnie nie mógł się zabrać. Nawet jeśli spotkanie nie wypali, przynajmniej się napije i przyniesie sobie zapas alkoholu do karafki stojącej w biurku, która smutno świeciła pustką od czasu jego powrotu.
Założył swój skórzany płaszcz i wyszedł z zamku, wcale nie spiesząc się do Hogsmeade. Znał ten pub, więc nie błądził długo, ale i tak przyszedł lekko spóźniony. Gdy wszedł, dostrzegł już siedzących przy stoliku współpracowników. Był tam już Xavier, więc przynajmniej Dante nie martwił się, że będzie musiał wysłuchiwać porywających rozmów reszty, gdyby okazali się komplentymi nudziarzami.
- Dzień dobry - przywitał się z kurtuazyjnym uśmiechem, gdy znalazł się przy stoliku. Wszystkie miejsca były już zajęte, więc przysunął sobie krzesło z sąsiedniego stolika, stawiając je obok Xaviera. Zdjął płaszcz i powiesił go na oparciu, po czym przysiadł się. - Przepraszam za spóźnienie. Chyba nic jeszcze mnie nie ominęło?
Brawo, Dante, tak jest, tak trzymaj. Dobrze ci idzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 31
Skąd : Dallas, Teksas
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 116
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 129
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5299-kimberly-wright
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5302-gimmie-kimmie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5301-sunflower




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub "Felix Felicis"   Pon Kwi 08 2013, 17:43

Kim pokręciła głową z dezaprobatą dla Leah. Gdzie ona się szwenda i co jest takiego super fajnego, że nie może się spotkać z nimi na choćby parę minutek? No ale nic, przecież jej nie zmusi. Słowa Harry'ego więc na temat swojej siostry skwitowała jedynie ciężkim westchnięciem, potem jednak uśmiechnęła się w jego kierunku pokrzepiająco. Nie, żeby było mu to potrzebne, ale chyba ona sama lubiła się do niego uśmiechać. W różnych wersjach. To było dziwne uczucie, ale w sumie całkiem fajne!
Poniekąd naprawdę się ucieszyła, kiedy Rosenberg podjął się tej trudnej gry aktorskiej, którą zadała mu Wright dosyć niespodziewanie jednak. I tym razem ponownie się do niego uśmiechnęła, z wdzięcznością i zadowoleniem jednocześnie. I co ważniejsze - szczerze! Generalnie połączyła dwa w jednym - flirtowanie z kolegą i próbę utarcia nosa temu wstrętnemu Xavierowi! Niestety jednak cała ta akcja sprawiła, że nie potrafiła się skupić na niczym innym, czyli chociażby przyjaciółce, która chciała się wypytać co tam u nich. Kimberly solennie przysięgła sobie w myślach, że nie będzie się zwierzać przy tym padalcu Francuzie, dlatego tym razem uśmiechnęła się przepraszająco do Hannah. Rany, ale sytuacja!
Spodziewała się, że ten Casanova za dychę zacznie zaraz podrywać Merlina winne kelnerki, nie spodziwała się jednak, że wyskoczy z tak beznadziejnym tekstem! Na chwilę ją to zagięło, jednak nie traciła rezonu i zaraz potem przybrała dosyć wredną minkę. Ups.
- Nie, nie pamiętam. Widocznie robiłeś to z jakąś dziunią, a nie ze mną - odparła. - Ale współczuję jej, widać jaki z ciebie sknera - dodała, nawiązując do jednego napoju i dwóch słomek. Normalnie uznałaby to za romantyczne pewnie, ale teraz trzeba było mu dogryźć, aby się wreszcie odczepił i nie gadał takich bzdur na forum publicznym.
Przez to wszystko o mało nie zignorowała nowo przybyłego gościa. Kojarzyła go czy nie?
- Dzień dobry - przywitała się, zmuszając kąciki ust do podniesienia się. Przecież nie był winien temu, że ten obślizgły Debrau psuje atmosferę. Jak ona by się teraz chciała przytulić do Harry'ego! Ale aż takich niespodziewanych emocji nie będzie mu fundować. Poza tym chyba nie chce, aby pomyślał, że to tylko dlatego, aby wzbudzić zazdrość w swoim byłym. Bo to nie była prawda. Muszą o tym później porozmawiać!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : St. Petersburg
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 46
  Liczba postów : 542
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4219-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4224-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4220-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7195-grigori-orlov




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub "Felix Felicis"   Nie Maj 19 2013, 01:33

Trochę się nudził w Hogwarcie, to trzeba przyznać. Od czasu meczu, na dodatek przegranego, nic konkretnego nie robił. Coraz więcej eksperymentował z ogniem, tylko już nie w swoim dormitorium, ku przestrodze swoich nowych ziomków z Gryfa. Aż dziwne było, że tak się wkręcił w tą głupiutką grę. Na tyle, że gdy usłyszał, że tutaj mają się odbyć zawody w quidditcha i zjadą się osoby z różnych krajów, był tym całkiem podekscytowany. Oczywiście umiarkowanie, jak to on, więc w jego przypadku po prostu faktycznie słuchał gdy ktoś mówić coś na temat przyszłych meczów, czy organizacji czasu dla przyjezdnych. Przypominało mu to trochę czasy, w których on był uczestnikiem turnieju i nowym człowiekiem w Hogwarcie. Złote czasy! Wracając do przyjezdnych, bo nie wiem co mogę pisać, w ich wieży mieszkały dziewczyny z Kanady. Rozróżniał je co prawda po akcentach, ale nie miał ochoty bliżej ich poznawać i zapoznawać z kulturą Anglii, czy coś tam. Zostawi to bandzie innych ludzi, w tym zapewne swojemu nowemu najlepszemu ziomeczkowi, Vanbergowi. Orlov też coraz częściej chodził pić. Nie dziwne, skoro miał takiego współlokatora! Może był już alkoholikiem, bo postanowił dzisiaj sam iść do jakiegoś pubu, kiedy Dex wycofał się, żeby pocieszać płaczących chłopców w toaletach, czy coś tam. Orlov poszedł na początku do Trzech Miotł, ale ledwo wszedł, a już jakaś barmanka, której tacę kiedyś potrącił mruknęła coś do ochroniarzy i Grig musiał się eskortować. Zaprawdę, skandal! Obrażony na wszystkich Grigori ruszył jakąś uliczką w poszukiwaniu innego miejsca do napicia się. I znalazł bar, w którym wcześniej nie był! Nie było zbyt dużo osób. Orlov usiadł przy barze i zamówił sobie kieliszek wódki na dobry początek. Odgarnął za ucho włosy, które najwyraźniej musiały wypaść z jego misternej fryzury, w postaci niedbale związanych w coś w stylu koczka włosów. Westchnął nad swoim losem, po czym wziął do ręki swój alkohol, by wychylić pierwszy kieliszek na dobry początek!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Bristol
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 648
Dodatkowo : rezerwowa szukająca
  Liczba postów : 982
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3996-clara-hepburn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3997-moja-mala-blondyneczko#119583
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3998-listy-do-panny-hepburn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7180-clara-hepburn




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub "Felix Felicis"   Nie Maj 19 2013, 02:00

Od czasu zerwania z Danielem, Clara również nie robiła niczego konkretnego. Wszystko wydawało jej się tak beznadziejne, że przestała widzieć jakikolwiek sens w staraniu się. Nawet mecz przegrali! I to z kim? Ze ślizgonami, co zdołowało ją tylko jeszcze bardziej. Później dyrektor złapał ich na imprezie, o której zorganizowanie ona i kilku innych prefektów zostali oskarżeni, a były to jakieś bujdy, no halo, ktoś ich wrobił! Ale brzmiało to chyba niestety jeszcze bardziej nieprawdopodobnie niż to co powiedzieli dyrciowi, więc wolała się nie odzywać. W ogóle mało się zresztą ostatnio odzywała! Wiadomość o wyjezdzie Slone'a i ich nagłym, jakże tajemnicze zerwanie chyba już się rozeszła po ludziach, bowiem ilekroć idąc korytarzem wychwytywała jakieś spojrzenia, były to spojrzenia nieco fałszywego współczucia. Ugh, nie szło tutaj wytrzymać! Specjalnie odsunęła się od znajomych, chyba po prostu musiała to wszystko sama odchorować. Jednakże było naprawdę trudno, zwłaszcza, że wciąż myślała o jednej, tej samej osobie i nie zmienił to nawet fakt, jak Slone ją potraktował... ech!
Staczała się. Jednakże nie potrafiła wziąć się w garść, to było ponad jej siły. Jasne, lepiej płakać co wieczór w poduszkę, a ulubione książki z jakimkolwiek wątkiem romantycznym wyrzucić przez okno! No cóż, dzisiaj jednak postanowiła odwiedzić jakiś bar i po prostu przynajmniej spróbować zapomnieć o tej całej otaczającej ją beznadziei. A nuż ten marazm zniknie, chociaż na chwile? Ehe, na pewno! W każdym razie wybrała jakiś mniej znany wśród uczniów bar, obawiając się, iż na przykład w takich Trzech miotłach może spotkać jedną, konkretną ślizgonkę, którą najchętniej wytargałaby za te blond kudły... cóż, trudno byłoby jej się powstrzymać, gdyby zobaczyła Scarlett! A nie chciała robić szopek, nie były jej potrzebne kolejne zmartwienia. Nie miała nikogo, kto te zmartwienia pomógłby jej udźwignąć, dlatego jeszcze bardziej wolała unikać wpadek tego rodzaju. Tak, tak trochę paranoja, ale dla gryfonki teraz wszystko sprowadzało się do tego samego tematu. Tym samym jeszcze bardziej się nakręcała, była jeszcze bardziej zła i jednocześnie smutna, ale cóż!
Weszła do pubu, zdejmując z głowy tajniacki kaptur. Rozejrzała się po pomieszczeniu, z ulgą stwierdzając, że nie ma tutaj nikogo znajomego... no, prawie! Jej gryfoński kolega z drużyny też chyba postanowił spędzić samotny wieczór w towarzystwie kieliszka, ech. Podeszła do baru, zajmując miejsce obok Grigoriego.
- Cześć - przywitała się nieco niemrawo, po czym na dobry początek również zamówiła sobie kieliszek wódki, idąc za przykładem Griga.
- Czyżbyś pił jeszcze za naszą spektakularną porażkę w meczu ze ślizgonami? - zapytała, kiedy przechyliwszy swój kieliszek, palące ciepło rozeszło się stopniowo po jej ciele. Zaraz też zamówiła następny... co się pewnie dobrze nie skończy, bo przyjdzie zaraz na następny i tak dalej, a Hepburn to raczej słabą główkę miała, ale cóż, w sumie jakoś to już jej naprawdę nie obchodziło. Smutne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : St. Petersburg
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 46
  Liczba postów : 542
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4219-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4224-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4220-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7195-grigori-orlov




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub "Felix Felicis"   Nie Maj 19 2013, 03:30

Faktycznie, gdyby przegrali chociaż z inną drużyną niż Slytherin. Przez to było mu jeszcze bardziej głupio, kiedy pomyślał kto siedzi i patrzy na ich ekspresową porażkę. Ale cóż, było minęło, teraz wystarczy patrzeć jak oni prawdopodobnie będą odbierać puchar domów). Najwyraźniej Grigori Orlov nie przyniósł w tym roku szczęścia Gryfonom, smutne. Dobrze, że na domiar złego nie natknął się też na imprezę z przypałem. I to musiała być prawda, że sporo osób mówiło o rozstaniu Clary, bo nawet Rosjaninowi obiło się coś o uszy, więc to musiała być naprawdę dramatyczna sprawa. Zapewne usłyszał to, bo wielkie zwycięstwo Hepburn w ich pierwszym meczu w połączeniu z tragicznym zerwaniem oraz byciem prefektem, przysporzyło jej na tyle dużo sławy, że nie trudno było nic nie usłyszeć chodząc po Pokoju Wspólnym Gryffindoru. Raczej nie chcąc, po cóż byłyby mu takie informacje? Raczej nie, żeby rozpowiadać ploteczki z Dexterem. No cóż, każdy jakoś wyładowywał swoją złość! Orlov podpalał, niszczył, pisał jakieś bzdury, a potem szedł się na pić. W ostatniej kwestii najwyraźniej całkowicie się zgadzali. Nawet wybrali podobne miejsce, tylko Grig raczej z przymusu musiał szukać ustronnego baru, niż z chęci bycia samemu. Ale to dobrze, jeszcze znowu trafiłby na kogoś w tamtym pubie kogo mógłby pobić. A tu najwyraźniej było niewielu możliwych ochotników.
Wypił szybko swój kieliszek i odstawił go na miejsce, czekając aż barman przyjmie zamówienia jakiegoś jednego z nielicznych gości, by wrócić do niego. Słuchał sobie muzyczki rozbrzmiewającej tutaj, zastanawiając się nad ciekawymi opcjami na dzisiejszy wieczór, kiedy usłyszał powitanie tuż obok siebie. Zdumiony odwrócił głowę i zobaczył szukającą Gryffindoru, dość niemrawo witając się z nim. Orlov uśmiechnął się krzywo.
- Hej – mruknął, patrząc jak dziewczyna zamawia kieliszek wódki. Zaśmiał się krótko, kiedy zapytała o to, czy przeżywa wciąż meczową porażkę.
- Nie, udało mi się z tego otrząsnąć po tych niezwykle ciężkich chwilach – powiedział ze swoim dość zabawnym akcentem, po czym zamówił kolejny kieliszek zarówno dla siebie, jak i dla niej. Zdjął łokcie by lepiej móc widzieć dziewczynę, która była najwyraźniej w niezbyt dobrym humorze. Położył dłonie na swoich udach przeciągając rękami po czarnych rurkach, oraz irytując się, że na stołku barowym nie może usiąść
- A ty? Zakładam, że też masz inne rzeczy do zamartwiania się. Słyszałem, że wasza nielegalna impreza w łazience nie do końca wypaliła – dodał poszerzając lekko uśmiech. Podniósł swój kieliszek i kiwnął głową na jej alkohol.
- W każdym razie wypijmy za to, żeby dzisiejszy wieczór był odrobinę lepszy niż poprzednie – zaproponował toast, stuknął się z Clarą i wypił szybko kolejny kieliszek palącego alkoholu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Bristol
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 648
Dodatkowo : rezerwowa szukająca
  Liczba postów : 982
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3996-clara-hepburn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3997-moja-mala-blondyneczko#119583
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3998-listy-do-panny-hepburn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7180-clara-hepburn




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub "Felix Felicis"   Nie Maj 19 2013, 19:52

Własnie, gdyby to chociaż był ten Ravenclaw... ale nie, w dodatku przez ten krótki okres czasu, w którym rozegrał się mecz, Clara musiała patrzeć na tę okropną Scarlett, a później na coś jeszcze gorszego, czyli zadowoloną ze zwycięstwa Scarlett... tragedia. Przynajmniej dla samej Hepburn, która widocznie bardzo rozproszona widokiem znienawidzonej ślizgonki, nie mogła należycie skupić się na szukaniu znicza! I widać tego efekty, ech. Cóż, na tajniackiej imprezie w łazience, Clara znalazła się całkowicie przypadkiem, bo tak jak jej pozostali znajomi prefekci, dziwnym trafem akurat wpadła na pomysł z dłuugą kąpielą. Zastanawiające, doprawdy! Trochę pokrzyżowało jej to też plany, bowiem chciała zostać pustelnikiem-widmo, pojawiającym się jedynie w dormitorium, unikającym imprez, a tu proszę! Nawet już się jej nie chciało słuchać tych wszystkich plotek, chociaż z początku niezmiernie ją irytowały. Dobrze, że przynajmniej jej gryfońscy koledzy z drużyny mieli ciekawsze rzeczy do roboty niż plotkowanie... Chociaż to i tak zadziwiające, jak wiele rzeczy stało się dla niej ostatnimi czasy po prostu obojętne. Jednakże, gdy usłyszała w dormitorium, że ktoś, ktokolwiek, wymienia, nawet szeptem (pewnie, żeby Clarcia nie usłyszała, ehe!) to zakazane, znienawidzone i jednocześnie ukochane imię, wychodziła z pomieszczenia, a o ile były tam drzwi, głośno nimi trzaskała. Jej metody radzenia sobie z wściekłością nie były może tak radykalne jak Griga, aczkolwiek ona również musiała się na czymś wyżyć, aby ta cała złość z niej uszła. No, a później, żeby już całkowicie nie pogrążyć się w rozpaczy, która zdawała się być jedynym uczuciem, z którego nie okradł jej Daniel, właśnie wybywała do takiego tutaj pubu. Wcześniej nawet na imprezach unikała alkoholu, pamiętając, a raczej nie pamiętając tej jednej, tajemniczej nocy w Egipcie, podczas której przespała się z Lazarem. Ja o tym wiem, a ona nie, hehehe.
- Szczęściarz - mruknęła, wyobrażając sobie, jakby to było, gdyby spektakularna przegrana gryfonów była jej jedynym problemem... ech, marzenia! Ależ się nad sobą dziewczyna użalała, huhuh. No, ale miała powód przecież, o.
- Ona w ogóle nie była nasza, ja się tam przyszłam umyć - wyznała mu, uderzając o nieco żałosny ton. Zaraz jednak uśmiechnęła się tak jakoś krzywo, ale szczerze mówiąc wcale nie wyglądała weselej.
- Tak, chociaż odrobinę! - stuknęła się szklaneczką z Rosjaninem, po czym wychyliła palącą zawartość. Alkohol chyba już zaczynał działać, bowiem jej reakcje zaczynały być już nieco opóźnione. Chociaż język nie plątał się zanadto, to dobry znak!
- A to my jeszcze kolejeczkę poprosimy! - zwróciła się głośno do barmanki.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : St. Petersburg
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 46
  Liczba postów : 542
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4219-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4224-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4220-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7195-grigori-orlov




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub "Felix Felicis"   Nie Maj 19 2013, 21:15

W zasadzie dlaczego Clara tak nienawidzi Scarlett? Pierwsze co mi przyszło na myśl, to że coś z Cedricem Bennettem, ale to chyba raczej niemożliwe! Zupełnie się już nie łapie w niektórych relacjach. W każdym razie sam Grig nawet nie ogarniał prawdopodobnie kim jest wróg Hepburn. Stresował się jednak odrobinę, że na trybunach z pewnością siedzi Effie widząc ich spektakularną porażkę i ciesząc się ze zwycięstwa. Bueh, przez tą kobietę nie może nawet wchodzić do barów, co za życie. To całkiem zabawne, że wszyscy prefekci, którzy byli wtedy w toalecie trafili tam przez przypadek, a chcieli tak naprawdę umyć się jak normalni ludzie. Tam musi być spory tłok kiedy na przykład Merlin, Janek, Clara i Dex tak nagle idą razem się myć, zupełnie niechcący. Chyba muszą tak kiedyś tam wpaść! No cóż, Grig nie mógł zrozumieć tego jak wszystko jest obojętne dla kogoś, bo on rzadko kiedy czymkolwiek się przejmował. A jeśli już to wyjątkowo dawał to po sobie poznać, żeby chociaż nikomu nie umknął ten szczegół, że Grigori Orlov zamierza rozwalić świat. Rozumiał jednak co znaczy unikanie słuchania o kimś, kto wcześniej był kimś ważnym, a potem… wciąż kimś ważnym, chociaż nie powinien być ważny, o. Jeśli chodzi o alkohol Grig nigdy go nie unikał i tak nieważna rzecz, jak zapomnienie swojego kochanka, nie powinno stawać na przeszkodzie Clary, żeby pić. To po prostu minusy niektórych czynów! Zawsze są jakieś przykre skutki, co nie? Nie jest w ciąży, więc nie powinna się przejmować!
- A co ty wciąż płaczesz przez to? – zapytał unosząc do góry brwi, bo tak to zabrzmiało. I faktycznie nieźle się nad sobą użalała. Może i miała powody, ale jest przecież twardą Gryfonką! Niech ogarnie swoją zgrabną dupkę, bo ileż można użalać się nad sobą! Jak ona nie ogarnie sama, to Grig jej z przyjemnością pomoże, przecież jest bardzo dobrym kumplem z drużyny. Parsknął śmiechem, kiedy powiedziała, że przyszła się tam tylko umyć.
- Niezwykłe zrządzenie losu. Musisz chodzić wcześniej się myć – poradził Gryfonce uśmiechając się do niej lekko. Nie wyglądała wcale weselej, faktycznie. Dlatego stuknął się z nią kieliszkiem, mając nadzieję, że większa ilość alkoholu rozbawi odrobinę zasmuconą dziewczynę. Wypił szybko swój alkohol i z zadowoleniem przyjął następną kolejkę zamówioną przez dziewczynę. Co prawda Grig miał bardzo mocną głowę, ale załóżmy, że już wcześniej zdążył wypić parę łyków alkoholu w swoim dormitorium z ziomkiem Dexem, więc już zrobiło mu się ponownie weselej.
- Nie powinnaś się niczym przejmować, Clara. Zobaczy w jakim uroczym barze jesteśmy… i jaka piękna gra muzyka. Niestety nie nasz szkolny hymn, ale jestem pewny, że nasze umiejętności taneczne sprawdziłyby się również tutaj – powiedział z lekkim uśmiechem w ramach pocieszenia zrezygnowanej dziewczyny. Wyjął paczkę papierosów, bo przypomniał sobie, że wszak dawno temu palił i prowizorycznie poczęstował też ją, podpalając szybko srebrną zapalniczką swojego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Bristol
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 648
Dodatkowo : rezerwowa szukająca
  Liczba postów : 982
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3996-clara-hepburn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3997-moja-mala-blondyneczko#119583
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3998-listy-do-panny-hepburn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7180-clara-hepburn




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub "Felix Felicis"   Pon Maj 20 2013, 00:03

Ach, to właśnie ze Scarlett Daniel zdradził Clarę! Dlatego gryfonka hejtowała ją równo, każdą komórką ciała. Wciąż nie mogła dojść do tego, co Daniel w ślizgonce takiego widział. Jasne, była ładna, ale coś poza tym? No cóż, w sumie nie biegał z nią po łące, szeptając czułe słówka, zajmowali się zgoła innymi rzeczami, ale mimo wszystko! Zresztą, nawet gdyby zdradził ją, w mniemaniu Hepburn z o wiele bardziej wartościową osobą, przeżywałaby to wcale nie mniej niż teraz. Zdrada to zdrada, zawsze boli! Zwłaszcza, że przedtem Clara naprawdę była pewna uczuć Slone'a. I ufała mu, w stu procentach... no cóż! Jak dobrze, że wyjechał, zanim rozegrali ten fatalny mecz, jeszcze by sobie pomyślał, że to z jego powodu, bleh. Znaczy, to on był przyczyną jej formy, ale nie musiał o tym wiedzieć!
O tak, zdecydowanie już nie powinien być dla niej ważny. Powinna wyrzucić go z pamięci i otworzyć się na całkiem nowe znajomości! O tak, pięknie brzmi, ale wyłącznie w teorii. W praktyce to wcale tak nie wyglądało, bo jej uczucia do niegodziwego krukona nie zmalały znacząco, pomimo, że cały czas powtarzała, jak bardzo go nienawidzi. Bo nienawidziła! Ale równocześnie wciąż był dla niej kimś bardzo drogim, o wiele za drogim. Widzę, że Clara i Grig mają wspólny temat rzekę! Niestety, Hepburn wciąż była zbyt trzeźwa, żeby zacząć opowiadać czy się zwierzać, zresztą, Rosjanin też mógłby nie być chętny, aby opowiadać o swoich miłościach.
O, to nie było tak, że ona go zapomniała po prostu swojego kochanka... ona w ogóle nie pamiętała, że w ogóle spędziła z kimś tę noc! I to trochę ją przerażało, bo obudziła się niewiadomogdzie, za jakimś Egipskim namiotem, mogąc mieć jedynie nadzieję, iż noc nie upłynęła jej w towarzystwie jakiegoś milutkiego, bezzębnego Araba. Milutko!
- Tak trochę - pociągnęła nosem, niejako utożsamiając sytuację z meczu z tą jej obecną. Bo ten mecz to ona już dawno odchorowała, bardziej bolał fakt, iż w drużynie zwycięskiej była Scarlett, hehs.
- Dzięki za radę, będę chodzić się myć już po obiedzie - tym razem wysiliła się na jakiś grymas, który z pewnością przypomniał uśmiech bardziej, niż ten poprzedni, którym uraczyła gryfona. Może nawet nie tyle alkohol podziałał na Clarę tak rozluźniająco (chociaż to i po części jego zasługa), co obecność jej super kolegi z drużyny. Doprawdy, co za szczęście, że wpadła na niego!
- Ale ja tak nie umiem, się niczym nie przejmować - wypaliła, kręcąc energicznie głową. To najprawdziwsza prawda, bo pomimo, iż próbowała grać mężną gryfonkę, to teraz w środku przypominała bardziej strachliwą puchoneczkę.
- Zobaczmy, czy faktycznie się sprawdzą! - wpadła na ten genialny pomysł, wychyliła szybciutko jeszcze jeden kieliszek i zanim chociażby oboje dokończyli te swoje papierosy, wyciągnęła Griga na parkiet, poruszając się trochę nie do rytmu, ale who cares, w końcu nie był to cudowny hymn ich szkoły, więc nie musieli starać się o dokładność i odwzorowanie kroków Playa i Mixa!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : St. Petersburg
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 46
  Liczba postów : 542
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4219-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4224-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4220-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7195-grigori-orlov




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub "Felix Felicis"   Pon Maj 20 2013, 02:17

No tak teraz sporo rzeczy w moim ograniczonym umyśle się rozjaśniło! Wszystko jasne, dlaczego pałała taką nienawiścią do Ślizgonki. I cóż, Grig nie przyznałby tego na głos, żeby nie rozzłościć Clary (oczywko zakładając, że wszystko by wiedział), ale faktycznie SMS mogła mieć w sobie coś całkiem pociągającego. Na dłuższa metę mogła bywać irytująca, kto wie, ale pewnie właśnie dlatego wybrał akurat ją na jednorazowy romans. Oczywiście, że zdrada boli. Jest najgorsza na świecie! Gdyby Orlov został przez kogoś zdradzony z pewnością nie kochałby dalej tej osoby. A przynajmniej on lubił tak sobie wmawiać.
Poza tym czas leczy rany! Na pewno niedługo pokochałaby kogoś innego, gdyby obsesyjnie o nim nie myślała. Polecam zasięgnąć rady piromana z Rosji, który wciąż sobie wspomina Effie Fontaine. Ale to co innego, nie? Ona była przecież wilą, więc Orlov niesamowicie sprytnie wmówił sobie, że po prostu trudno jest zapomnieć kobiety o takiej urodzie, nawet jeśli się bardzo chce. Rezolutny z niego chłopak, trzeba przyznać. I spoko, może kiedyś jak zaczną opowiadać o swoich romansach, nigdy nie skończą i będą sobie pijani gadać o nich i gadać, kto wie. Mają całe noce w pokoju wspólnym na upijaniu się i opowiadaniu romantycznych bzdurek. I każdemu zdarza się nie pamiętać pewnych sytuacji! Grigori też nie pamiętał jak wylądował w łóżku z dziewczyną i jak było, zdziwił się przecież nawet tatuażem na pośladku.
- Biedna Clara, z pewnością w przyszłym roku uda się wygrać Gryfonom – powiedział i wciągnął rękę, by pogłaskać ją po głowie, pocieszająco. Kochany Grig.
Zaśmiał się, kiedy wyobraził sobie Clarę, która chodzi po obiedzie się myć, a potem paraduje w piżamie. Albo idzie od razu spać i wstaje później koło trzeciej w nocy na pobudkę.
- Nie ma sprawy, powinienem sprzedawać gdzieś swoje złote rady – powiedział, marszcząc brwi z zastanowieniem kto by je kupił. Na pewno mnóstwo osób. Widząc, że jej uśmiech nie był już taki niemrawy, odpowiedział tym samym, po czym wypili razem kolejny kieliszek, istna sielanka.
- Nie mówię, żebyś nie przejmowała się niczym. Tylko co za dużo to nie zdrowo – powiedział wzruszając ramionami i bawiąc się automatycznie zapalniczką. Właśnie zaciągał się papierosem rozmyślając nad kolejną złotą myślą, kiedy ta zaczęła ciągnąć Griga na parkiet! On również wypił ekspresowo swój alkohol i poszedł posłusznie za nią. Na początku co prawda skrzywił się lekko i miał zamiar się opierać, ale nie chciał jej psuć humoru! Dlatego poszedł za nią i zaczął się jakoś tam gibać jak umiał. Obracał ją czy coś tam, w międzyczasie kończąc swojego faja. Tyle ostatnio tańczył, że niedługo zostanie tancerzem numer jeden w całym Hogwarcie! Orlov wsadził sobie szluga w usta i pochylił się, by z łatwością złapać Clarę, podnieść i przerzucić ją sobie przez ramię, by obrócić się wokół własnej osi, trzymając ją mocno. Była od niego dwadzieścia centymetrów niższa! Na dodatek była chudziutka, więc naprawdę nie trudno było mu ją utrzymać. W końcu jednak zaczęło mu być niewygodnie z tym papierosem w ustach, więc postawił dziewczynę z powrotem na ziemię, uśmiechając się niewinnie (jakkolwiek to wygląda, jak Grig niewinnie się uśmiecha).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Bristol
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 648
Dodatkowo : rezerwowa szukająca
  Liczba postów : 982
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3996-clara-hepburn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3997-moja-mala-blondyneczko#119583
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3998-listy-do-panny-hepburn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7180-clara-hepburn




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub "Felix Felicis"   Pon Maj 20 2013, 21:19

Fakt, mógłby ją tym nieźle rozzłościć, pomimo, iż Clara doskonale wiedziała jak na Scarlett reagują przedstawiciele płci męskiej. Trochę to desperackie było, ale Hepburn pocieszał fakt, iż traktują ją raczej tak jak potraktował ją Daniel, czyli jak przygodę na jedną noc! Trochę się dziewczę podłamało, kiedy u wszechwiedzącego Obserwatora wyczytało, iż Saunders znalazła sobie kogoś i ten ktoś o dziwo z nią wytrzymuje! Zapewne jakiś masochista, tak, tak.
Niedawno Clara jeszcze z całą stanowczością wmawiała sobie, że już nic do Daniela nie czuje, albo, że te mikroskopijne resztki zaraz znikną. Ależ się łudziła! I wcale nie było jej dzięki temu lepiej, bo w końcu i tak świadomość, że tylko to sobie wmawia, dopadała ją, smuteczek.
- Oczywiście, że tak! - zakrzyknęła, odrobinę chyba za głośno, bo pozostali ludzie w barze natychmiast zwrócili zaciekawione spojrzenia w ich kierunku. Niezrażona Clarcia podniosła szklaneczkę do ust, wylewając nieco zawartości wokół siebie. W efekcie nie zostało jej już za dużo do wypicia, ale to może nawet dobrze, zważywszy na jej stan!
- Dobry biznesplan, jak wydasz książkę z poradami, to poproszę o dedykację! - pewnie, że mnóstwo osób! Branie kąpieli po obiedzie, dzięki Grigowi, stałoby tradycją w wielu domach! Naukowcy stwierdziliby, że jest to jeden z sekretów dłuuugiego życia i pięknej cery, a chodzenie później w piżamie do wieczora, działałoby na połysk włosów, co babcie przekazywały swoim wnuczkom jako rodzinne sekrety. Grigori mógłby się kąpać w galeonach do końca życia!
- Mhm, spróbuję - odparła kwaśno, doskonale wiedząc, że będzie musiało minąć naprawdę dużo czasu, aby przestała się aż tak tym przejmować. Czy możliwe, że w końcu zapomni? Sama nie potrafiła sobie na to pytanie odpowiedzieć, ale z jej obecnym stanem nie zapowiadało się na to, aby miała wyrzucić Daniela z głowy szczególnie szybko. Pomimo usilnych starań, wiadomka.
Gryffindor to taki rozrywkowy dom, tylko oni tańczyli do hymnu po meczach! Jeśli tak dalej pójdzie, z drużyny quidditcha będą mieli pełne prawo przemianować się na drużynę taneczną. Zresztą, teraz też im nieźle szło! Zanim Clara zdążyła zaprotestować, znalazła się w powietrzu, przerzucona przez ramię Orlova. Co wywołało u niej napad chichotu, zdecydowanie mocno zbliżonego do tego histerycznego. Kiedy znalazła się na ziemi, złapała się za głowę, bo trochę jej się w niej zakręciło! Z tym, że raczej nie przez szalone obroty, a przez wypitą wódkę, która utrudniała Hepburn klarowne myślenie.
- Lubię cię Grig, wiesz? I masz taki śmieszny akcent, hehehehe, naprawdę fajny! - wyszczerzyła się do Rosjanina, zastanawiając się, czy zdradzić mu, że ostatnio słyszała, iż jakieś gryfoneczki we wspólnym również bardzo ten jego akcent chwaliły! Że seksowny czy coś w ten deseń, biedna Clarcia sobie już sama nie mogła przypomnieć! Ale to nic nowego, nawet nie po alkoholu z jej pamięcią było raczej kiepsko, hehehe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : St. Petersburg
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 46
  Liczba postów : 542
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4219-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4224-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4220-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7195-grigori-orlov




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub "Felix Felicis"   Wto Maj 21 2013, 00:02

W obliczu zazdrości to wcale nie jest dziwne, ze Clara tak traktowała Scarlett. I faktycznie SMS po prostu była idealna do przelotnych flirtów czy romansów. Szkoda, że postanowiła znaleźć sobie perfekcyjnego chłopca jak dobra dziewczynka, hehe. Może kiedyś powróci do swojego dawnego stylu bycia, polecam.
Ludzie są świetni we wmawianiu sobie różnych rzeczy. Gorzej, kiedy potem orientują się co robią i okazuje się, że jednak coś czują do drugiej osoby. Jednak Orlov wolał wmawiać sobie, że już nikogo nie kocha, niż, że może być z kimś, bo faktycznie mu zależy. Kiedy to idzie w drugą stronę, jest to krzywdzące dla wszystkich i najgorsze!
Orlov parsknął śmiechem na jej dziki okrzyk, zupełnie nie przejmując się spojrzeniami skierowanymi ku nim. Wręcz przeciwnie, napił się razem z nią i zamówił sobie kolejkę, bo przecież też chciał być tak samo coraz weselszy jak Gryfonka, której upijanie się szło odrobinę lepiej. Dlatego nadrobił kieliszek czy dwa z tej okazji.
- Obiecuję, że tak zrobię. Będziesz też jako jedyna wymieniona w podziękowaniach na końcu – obiecał jej solidnie. Nic tylko powinien wyjść z baru i pisać swoją książkę, by rozpoczynać nowe tradycje! W końcu Orlov podobno umiał nieźle pisać, więc dlaczego by nie zacząć od poradników. Do boju Grig!
Rosjanin przyjacielsko walnął ją po ramieniu, kiedy znowu zmieniła ton na jakiś kwaśny. Na pewno w końcu mogłaby zapomnieć, tylko gdyby Daniel nie pojawił się w jej życiu już nigdy więcej. Tak to, niestety, szanse były bardzo małe, jeśli codziennie będzie z nim pisać jakieś szalone liściki, bardzo niemądrze panno Hepburn.
Może tańczenie pójdzie im lepiej niż gra w quidditcha. Muszą koniecznie zrobić drużynę taneczną, z nimi na czele, bo przecież najwięcej tu bansowali. Może też jeszcze jakiś konkurs tańca? To byłoby z pewnością niesamowite! Z takimi figurami, mieliby wygraną w kieszeni. Orlov również zaśmiał się radośnie, kiedy ją podnosił, a kiedy Clarze zakręciło się w głowie, objął ja, żeby przypadkiem mu się tu nie wywaliła na parkiet, czy coś. Wyszczerzył zęby w szaleńczym uśmiechu, kiedy oznajmiła swoją sympatię do piromana i zrobił zdziwioną minę kiedy usłyszał o swoim akcencie. Cóż, nawet jeśli by mu powiedziała co usłyszała w pokoju wspólnym, pewnie by jej nie uwierzył, albo może nawet zawstydził, kto wie! Nie za dużo osób prawiło mu komplementy raczej, bo niby czemu mieliby to robić?
- Ja ciebie też lubię Clara. Jesteś śmieszna po alkoholu i masz fajne piegi – oznajmił, wciąż trzymając ją, żeby nie wylądowała na ziemi, oczywiście, tylko po to. Musiał też się pochylić dość sporo, żeby mała Gryfonka mogła go spokojnie usłyszeć.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Bristol
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 648
Dodatkowo : rezerwowa szukająca
  Liczba postów : 982
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3996-clara-hepburn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3997-moja-mala-blondyneczko#119583
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3998-listy-do-panny-hepburn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7180-clara-hepburn




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub "Felix Felicis"   Sro Maj 22 2013, 00:01

Jedynym plusem, oczywiście według Clary, ustatkowania się SMS, było to, że Saunders MOŻE wreszcie odczepi się od cudzych chłopaków. Hepburn co prawda nie wierzyła w to, że ktoś faktycznie będzie potrafił na dłuższą metę z Scarlett wytrzymać, ale mimo wszystko! Grygonka była niesprawiedliwa i okrutna w tych swoich rozmyślaniach dotyczących SMS, ale cóż, jakoś ten swój żal i wściekłość ulokować musiała.
O, definitywnie! Chociaż smuteczek, z Clary mistrza olimpijskiego we wmawianiu sobie różnych rzeczy niestety nie zrobię. Teraz to już się jej nawet oszukiwać samej siebie nie chciało, jakoś z czasem łatwiej jej było przyznać, że wciąż jej na Danielu zależy.
- Och, to rewelacyjnie! - klasnęła jeszcze w dłonie, uśmiechając się szeroko. Jejkujejku, nikt jeszcze dla niej nie napisał podziękowań w książce! - Podziękowania dla Clary Hepburn, dla Clary Hepburn podziękowania... nieźle brzmi! - stwierdziła, przez chwilę zastanawiając się nad lepszym ułożeniem i skomponowaniem jej imienia i nazwiska z podziękowaniami. Jednakże, to była książka Griga, więc postanowiła złożyć tak trudne zadanie - jak ułożenie podziękowań - na jego barki.
Etam szalone liściki, w gruncie rzeczy, to wszystko dzieje się jeszcze przed nimi, więc nieświadoma niczego Hepburn dalej może się swobodnie pławić w beznadziejności. Później będzie się pławić dodatkowo jeszcze w niepewności, ale to później, na razie stanęło na etapie tego, że Daniel wyjechał i pewnie nie wróci, tchórz jeden.
O tak! Pewnie wtedy ślizgońska drużyna nie miałaby z nimi szans... Niby przed feralnym meczem też wszyscy powtarzali te słowa, ale halo, tym razem gryfoni naprawdę by ich zrównali z parkietem. Tyle przecież ćwiczyli! I do hymnu jakieś wygibasy dzikie były, i teraz, szalone figury Griga i Clary... nono, zwycięstwo mają w kieszeni! I kiedy Grig objął ją, żeby się nie przewróciła, widocznie uznała to za jakąś nową figurę taneczną, bowiem zarzuciła mu ręce na ramiona! Chciała na szyję, tak jak to zwykle w tańcu bywało, ale faktycznie te dwadzieścia centymetrów różnicy znacząco utrudniało sprawę.
- Piegi? - zdziwiła się niezmiernie, po czym dotknęła jedną ręką twarzy, jakby chcąc sprawdzić, czy one nadal tam faktycznie są. No niestety, ale sprawdzić tym sposobem tego nie mogła, szok.
- Ja za nimi nie przepadam, tak szczerze mówiąc! - wyznała mu, kręcąc energicznie głową. Jeśli jutro będzie pamiętać co tutaj takiego mądrego mówiła, pewnie z tego dormitorium nie wyjdzie w ogóle. W dodatku, noc jeszcze młoda, nie wiadomo co im się jeszcze może przydarzyć, o!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : St. Petersburg
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 46
  Liczba postów : 542
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4219-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4224-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4220-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7195-grigori-orlov




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub "Felix Felicis"   Sro Maj 22 2013, 23:45

Plusem? Teraz to chyba średnio, bo przecież aktualnie nia ma chłopaka, chyba że tak bardzo dba o resztę społeczeństwa, co oczywiście jest bardzo miłe z jej strony! Cóż jak dla mnie może same wytrzymanie z nią nie sprawiałoby trudności, raczej myśl o tym z iloma chłopcami mogła spać bardziej, hehe.
Również uśmiechnął się szeroko, kiedy Clara klasnęła radośnie w dłonie. Boże był jakimś mistrzem wywoływania uśmiechów. Kto by przypuszczał, że Grig może pójść pogadać jakieś głupoty, po czym poprawić humor smutnej Gryfonce. Poproszę jakiś medal dla tego dzielnego Rosjanina czy coś.
Pokiwał oczywiście skwapliwie głową, kiedy uznała, ze dobrze brzmi. Oczywiście, że tak, wręcz perfekcyjnie, dlatego to jej zadedykuje tą książkę, co nie? I niech się już o to nie martwi, on ubierze to idealnie w słowa. Ma piękne imię i nazwisko, więc będzie pięknie wyglądać na stronicach jego niesamowitej książki.
Najlepiej niech nie wraca, póki co, tylko posiedzi gdzieś tam, gdzieś, bo Grig może pocieszyć chociaż na chwilę Clarę, naprawdę.
Nie no na parkiecie na pewno by wygrali, już bez przesady! W końcu w Slythie były same sztywniaki, nie? A oni taki wygibasy robią, podnoszenia, nie podnoszenia, przeróżne rzeczy, że Ślizgoni by się posikali ze strachu przed takimi mistrzami tańca. A najlepiej, żeby ich hymn szkolny puścili na zawodach, to Dex i Grig ze swoimi uroczymi partnerkami dopiero im pokażą!
Pokiwał głową kiedy dotknęła twarzy zdziwiona, że akurat to wymienił w jej wyglądzie.
- Powinnaś, są urocze – oznajmił, po czym rozejrzał się dookoła jakby czegoś szukał.- Chodźmy już stąd, robi się tłoczno i nie fajnie – powiedział, po czym wziął za rączkę dziewczynę. Najpierw pociągnął ją do baru, gdzie zapominając o tym, że nie jest milionerem, kupił całą butelkę jakiegoś alkoholu, po czym skierował się w stronę wyjścia, oczywiście tanecznym krokiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub "Felix Felicis"   Wto Cze 04 2013, 17:54

Dlaczego wpadła na genialny pomysł wyjścia gdzieś z Czarkiem? To proste. Nocka z Herą w bibliotece, spotkanie z Filipem, noi wcześniej ta nieudana impreza. Podobno coś w Hogs było, ale to zupełnie poza zainteresowaniami dziewczyny. W takiej sytuacji nie pozostawało jej nic innego, jak tylko znaleźć kogoś z kim mogłaby ponarzekać na sens losu ludzkiego i bezczelnie oprzeć głowę na ramieniu kogoś, kto nie będzie się czepiał o byle co. I padło na Grisham'a, może ich relacje nie były do końca jasne... Ale co było jasne w dzisiejszych czasach? Poza tym Laila obiecała sobie niczego nie komplikować i nie mieszać się w kolejne dziwne sytuacje. Naprawdę chodziło jej tylko o zobaczenie przyjaznej mordki i zapytania czy wszystko u niego w porządku. Chciała jak kiedyś posłuchać wszelkich opowieści o Gryffonach i dziewczynach, które wyznają mu uczucia. Chciałaby się pośmiać z Grishama. Może spiją się tak, że będą próbowali włamać się na Zakazane Piętro? To przecież bardzo fajna propozycja. Czarek nawet nie powinien próbować odmówić. To byłoby złe. Laila czuła wewnętrznie, że wszystko co mu zaproponuje mu się spodoba. Oczywiście! Bo niby czemu miałby się buntować? Chyba, że będzie miał na to lepszy pomysł i nie omieszka jej o tym poinformować. Wiadomo. Muszą się porównywać w opcjach, które przewidują dla siebie jako atrakcje.
Ale no cóż... Zmęczona Laila podniosła tyłek z kanapy w dormitorium, aby pokuśtykać do miejsca, w którym ostatnio widziała swoje spodnie. O dziwo nadal tam leżały, więc szybko wcisnęła się w nie, aby przez następne pół godziny szukać jakiegoś obuwia. Bo przecież to jest Laila i nic nie może leżeć w pobliżu jej łóżka. Wszystko musi być rozsypane, a wręcz doprowadzone do ładu tak artystycznego, że sam mugol Picasso by się tego nie powstydził. Umca.
Z taką energią wyruszyła w kierunku Hogs. Wszystkie bary były przeludnione i bezsensu. Bo ile ludzi mogło tam siedzieć? Jak się okazuje mogło bardzo wielu... Wreszcie dotarła do Felix Felicis, który wołał ją do złożenia zamówienia.
Zajęła miejsce obok okna i odgarnęła włosy do tyłu przyglądając się swoim końcówką. ile oddałaby za bycie metamorfomagiem... Szok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Pub "Felix Felicis"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 9Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

 Similar topics

-
» Felix Clown
» felix tremaine

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Aleja Amortencji
-