IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Piekarnia i cukiernia u Pani Chambers

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość




Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -2
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater




Gracz






PisanieTemat: Piekarnia i cukiernia u Pani Chambers   Sob Mar 23 2013, 15:29

First topic message reminder :


Piekarnia i cukiernia
u Pani Chambers


Kiedy tylko wejdziesz do środka, od progu uderzy cię smakowity zapach pieczonego chleba i słodkich ciasteczek. Zaraz po tym dojrzysz przed sobą masę półek i lodówek z najróżniejszymi smakołykami - od zwykłej bułki przez słodycze dla dzieciaków aż po wykwintne torty na przyjęcia. Jeżeli postoisz jeszcze chwilkę, w mig dopadnie cię pani Chambers witając się z tobą jak ze starym, dobrym znajomym! Zapewne zapyta cię o samopoczucie i zaproponuje kilka produktów dnia. I nie zdziw się, kiedy zaprosi cię na pogawędkę do jednego ze stoliczków - to bardzo energiczna i przyjazna kobieta. Kiedy coś jej zostanie z dnia, część rozdaje najbliższym, a część zanosi biednym i potrzebującym. Ma tylko jedną wadę - straszna z niej plotkara! Dlatego nastawiaj uszu, kiedy siedzisz w tym przytulnym miejscu i zwierzasz się swojej przyjaciółce z problemów - kiedy pani Chambers pojawi się na horyzoncie, twoje sekrety mogą polecieć dalej w świat!

Cytrynowy Raj
Malinowy Chruśniak
Smocze espresso
Chochlikowe cappuccino
Bazyliszkowe Macchiato
Syrenie Latte

Eklerki, pączki, ptysie, rurki z kremem
Kremówki, wuzetki, muffinki, mini tarty
Sernik, szarlotka, brownie, ciasto kajmakowe
Ciastka do kawy
Drożdżówki, jagodzianki, słodkie bułeczki z nadzieniem
Trójkąty z ciasta francuskiego z nadzieniem
Croissant z czekoladą, konfiturą, musem owocowym
Bagietka, świeże pieczywo, gorące bułki
Tort pieczony na zamówienie

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Nieokreślony
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Edynburg
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 50
  Liczba postów : 84
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15751-nicholas-finley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15756-nicholas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15759-poczta-nicholasa#424886
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15753-nicholas-finley




Gracz






PisanieTemat: Re: Piekarnia i cukiernia u Pani Chambers   Wto Lut 13 2018, 11:12

Kontemplując wybitny smak ptysia Nicholas nie przestawał być czujny. Jego girl alert powiadomił o przybyciu klientki szybciej, niż ta znalazła się przy ladzie. Wstał wygładzając otrzymany od pani Chambers fartuch, a zabawna czapeczka i niewielki ślad bitej śmietany na policzku dopełniły groteskowego, ale w tym wszystkim urokliwego wizerunku młodzieńca.
Rozpoznał w przybyłej dziewczynie przedstawicielkę Ravenclawu, była od niego starsza ale kojarzył ją z niektórych zajęć. Tak, czasem pojawiał się na zajęciach. Christophe, jeśli dobrze kojarzył jej imię miała w sobie niesamowity urok. Hipnotyzowała wykonując ruchy całkowicie naturalne, zachowując się normalnie nie mogła zostać niezauważona - a na pewno nie uszła uwadze Nicholasa.
Posłał w jej kierunku promienny uśmiech - Dzień dobry, na co ma panienka ochotę? - zagaił korzystając z porad właścicielki i doskonale czując na sobie jej czujny wzrok zza rogu zaplecza. Trudno się dziwić, to jego pierwszy dzień, kobieta musi kontrolować interes. Zgodnie z daną sobie obietnicą Finley nie planował flirtować z klientkami, ale trudno mu było zachować profesjonalną powagę bez zbytecznej poufałości w towarzystwie tak pięknej dziewczyny.
Piegi dodawały jej figlarnej dziewczęcości, a opadające kaskadą na ramiona włosy i piękne, niebieskozielone oczy dopełniały wizerunku Krukonki. Nicholas naturalnie widząc jej niezdecydowanie chętnie zaprezentował jakim asortymentem dysponuje cukiernia, wyczuwając że Krukonka przyszła raczej na słodki deser niż pasztecik z grzybami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 34
  Liczba postów : 29
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15570-christophe-narcisse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15601-narcyzowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15602-psychodeliczna-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15575-christophe-narcisse




Gracz






PisanieTemat: Re: Piekarnia i cukiernia u Pani Chambers   Wto Lut 13 2018, 11:49

Była wysoce niezdecydowana, szczególnie, że wszystko wyglądało znakomicie. Nie mogła też odjąć uroku samemu miejscu, któremu przyjrzała się zaraz po wejściu do pomieszczenia. Była tutaj kolorowo i przytulnie, czyli znajdowało się tutaj wszystko czego w tym momencie najbardziej potrzebowała. Gdyby nie to, że znajdowała się w miejscu publicznym, zapewne już dawno ślinka by jej pociekła z jednego kącika ust.
Jak się okazało, towarzystwo(choć za ladą, co stwierdziła z przykrością) również powinno znajdować się na jej dzisiejszej liście życzeń. A co najzabawniejsze, w pierwszym momencie kompletnie nie skojarzyła twarzy chłopaka z uczniem Hogwartu. Dopiero po chwili kilka kabelków w jej głowie zaświeciło i uruchomiło to, co powinno. Uśmiechnęła się na widok chłopaka, prawdopodobnie Gryfon... Nigdy nie była dobra w zapamiętywaniu tych nieistotnych szczegółów jakim była przynależność do domów. Cały ten podział był według niej wysoce niepotrzebny.
Zaśmiała się słysząc sformułowanie jakie rzucił w jej kierunku. "Panienka" zdecydowanie do niej nie pasowało, jednak mogła jedynie podejrzewać, że gdzieś stoi ktoś, kto może obserwować pracę chłopaka.-Niestety Panienka jest dzisiaj bardzo niezdecydowana. -Ponownie przegryzła lekko wargę, przesuwając wzrokiem od croissant'a z czekoladą po rurkę z kremem. Westchnęła zrezygnowana... Zerknęła na pogodę, która nie zachęcała do ponownego spaceru.-Wezmę Syrenie Latte oraz croissant'a z czekoladą. -Pokiwała twierdząco głową, przekonując samą siebie iż jest to idealny wybór. Ponownie przeniosła swoje spojrzenie na chłopaka i uśmiechnęła się jeszcze szerzej. Nachyliła się lekko nad ladą i wskazała palcem na swój policzek, chcąc zademonstrować gdzie znajduje się ślad po bitej śmietanie.-Twoja szefowa wie, że podjadasz w pracy?-Szepnęła konspiracyjnie, wracając do poprzedniej pozycji. Tak, zdecydowanie strój dodawał mu uroku... To wszystko kontrastowało z jego mocną zarysowaną szczęką i uważnym spojrzeniem, które na sobie czuła. Jednak dziwnie pasowało do siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Edynburg
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 50
  Liczba postów : 84
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15751-nicholas-finley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15756-nicholas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15759-poczta-nicholasa#424886
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15753-nicholas-finley




Gracz






PisanieTemat: Re: Piekarnia i cukiernia u Pani Chambers   Wto Lut 13 2018, 13:40

Atmosfera piekarni wprost popychała każdego, kto do niej zawędrował do zakupu pyszności. Christophe wędrowała wzrokiem po ścieżce wyznaczanej przez kolejne przysmaki wyraźnie nie umiejąc wybrać tej, która dziś sprawi jej największą przyjemność.
Podział na domy był, faktycznie, dosyć fikcyjny i Finley zgodziłby się w tej chwili z panienką Narcisse gdyby zwerbalizowała swoje myśli. Choć czasami pewne cechy były charakterystyczne dla domów, to Nicholas zastanawiał się na ile jest to kwestią przypadku. Nie każdy Ślizgon to cham (za to Ślizgonki niejednokrotnie pokazały że stać je na wiele dobrego!), nie każdy Krukon jest książkowym molem, nie każdy Gryfon jest honorowy a Puchoni... ech, nawet nie wiedział z czego "słyną". Młodzieniec był zwolennikiem teorii głoszącej, że zwyczajnie duża liczba uczniów wymagała podziału, więc wytargali skądś tę fancy czapkę by dodać przydziałowi wyjątkowości. Mogło być i tak, przynajmniej nikt nie kwestionował decyzji i tego, do jakiego domu go przydzielono.
Panienka przygryzła wargę i Finley dałby głowę, że gest nie wynikał z premedytacji, miał jednak znamiona kokieterii. Ach, podjęła decyzję - Wspaniały wybór - pochwalił całkiem szczerze, bowiem pochłonął dziś już jednego croissanta i musiał przyznać, że choć nigdy nie był we Francji, stolicy rogalików, to właśnie tak chciałby by smakował pierwowzór.
Dziewczyna niespodziewanie nachyliła się nad ladą i zbliżywszy się tak, że ich twarze znajdowały się w niewielkiej odległości, używając teatralnie konspiracyjnego szeptu odezwała się, jednocześnie wskazując na twarz. Początkowo utkwił wzrok i jej delikatnej dłoni muskającej pokryty uroczymi piegami policzek, szybko się jednak zreflektował zorientowawszy się co to oznacza.
Nicholas w czterech piątych swego krótkiego, jak dotąd, życia się uśmiechał - nieważne, czy szelmowsko, nonszalancko, łobuzersko, z delikatną dawką ironii czy kpiny, może złośliwości albo powątpiewania - jednak uśmiech często gościł na jego twarzy. Zakwitł i tym razem na jego twarzy gdy ocierając z policzka pozostałości po ptysiu położył palec na ustach w charakterystycznym geście znaczącym "ciiiiii" - Niech to będzie nasza słodka tajemnica - szepnął z aktorsko odegranym porozumiewawczym uśmiechem.
- Zaprowadzę Panienkę do stolika - wypowiedział już na głos, a na jego ustach błądził szelmowski uśmiech. Oczywiście nie musiał prowadzić klientów do stolików, były widoczne i nikt nie miałby problemów z trafieniem, jednak uprzejmości nigdy dość, nieprawdaż? Pani Chambers wychylając się ze swojej kryjówki pokiwała głową z uznaniem dla jego troski o dobre imię firmy. Jeśli nie ma innych klientów to czemu nie zatroszczyć się uważniej o tych, którzy się pojawiają?
Błyskawicznie przeszedł zza lady i puszczając dziewczę przodem pozwolił jej stolik, z premedytacją odsuwając krzesło zmuszające ją do skierowania się przodem do jego pozycji przy kasie. Odebrał od niej płaszcz i odwiesił na wieszaku, a następnie nachylił się nieco bardziej niż to było konieczne - Za moment podam kawę - powiedział i wrócił aby ją przygotować. Na szczęście opanował Syrenie Latte bo i do trudnych nie należało - jakżeby wyglądało w oczach damy proszenie o pomoc przy zrobieniu kawy właścicielki lokalu? Kręcąc się za kontuarem szukał wzroku Krukonki i gdy ich spojrzenia się spotkały puścił jej perskie oko.
Czekając aż magiczny ekspres zmieli ziarenka nałożył croissanta na talerz, dorzucając dwie małe muffinki na swój koszt. Nie ma co szarżować z na koszt firmy, w pierwszym dniu nie powinien narażać lokalu na straty, bo pożegna się posadę szybciej niż ją zyskał. Położył wszystko na tacy i swobodnie, z dozą nonszalancji powędrował do stolika. Na szczęście zdarzało mu się dorabiać w mugolskich pubach, więc barmańsko-kelnerskie sztuczki nie były mu obce, o zwyczajnym noszeniu tacki nie wspominając.
- Czy mógłbym coś jeszcze dla Ciebie zrobić? - spytał uprzejmie, choć nieświadomie przechodząc na "ty" po położeniu przed dziewczyną słodkości, uważanie, choć nie nachalnie obserwując grację z jaką wykonuje każdy, nawet najmniejszy ruch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 34
  Liczba postów : 29
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15570-christophe-narcisse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15601-narcyzowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15602-psychodeliczna-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15575-christophe-narcisse




Gracz






PisanieTemat: Re: Piekarnia i cukiernia u Pani Chambers   Wto Lut 13 2018, 17:02

Gdyby znał ją troszkę dłużej, mógłby się dowiedzieć, że jest człowiekiem, który przeważnie zawsze jest głodny. Lubiła jeść, choć według niej jest to dosyć... Niesprecyzowane słowo. Odkąd pamięta, otaczała się jedzeniem, był to pewien rodzaj rekompensaty za to, że siedziała w domu sama. Mogłaby nawet szczerze powiedzieć, że jest dobrą kucharką (i to nie dlatego, że każda kobieta powinna znać swoje miejsce) i potrafi przygotować niemalże każde danie. Musiała się tego nauczyć lub po prostu miała talent, choć setki zmarnowanego jedzenia pewnie nie powie tego samego. I dzięki Merlinowi za geny, które pomimo tonu jedzenia, jakie zdążyła pochłonąć, nie sprawiły, iż zmieniła się w chodzącą kulkę.
Osobiście nie miała zielonego pojęcia, dlaczego trafiła, gdzie trafiła. Zdarzało się chyba tak, że przydział miał się nijak do tego, jacy jesteśmy, prawda? Tak właśnie musiało być i w jej przypadku. Pasowało wszędzie i jednocześnie do żadnego z domów. Podejrzewała, że był to pierwszy lepszy rzut i akurat potrzebowali dodatkowego domownika.
Ten dziwny tik? Spokojnie, gdyby zaczęła z nim flirtować, zapewne szybko zdałby sobie z tego sprawę. A co do wargi, dosyć często to robiła. Już nawet nie zauważa momentu, w którym to następuje. Zapewne jest to silniejsze od niej samej. Uśmiechnęła się lekko, słysząc pochwałę z ust chłopaka. Zamierzała kiedyś wypróbować każdego z tych przysmaków, dla samej zasady.
Zawsze była bezpośrednia, nigdy nie miała problemu, aby podejść do kogoś i po prostu zacząć rozmowę. Była otwarta, czasem może nawet za bardzo, czego wielokrotnie już doświadczyła. Nigdy jednak się nie zraziła... Choć nie usypiała swojej czujności. Może była naiwna, ktoś jednak musiał pełnić tę funkcję, aby świat nie był pełen tych poważnych i wiecznie strutych osób. Śmiech nie był zły, dlatego też nie stroniła od tego, aby tego robić. W tym, jak i w wielu innych momentach. Była wdzięczna za to, że na ten moment mogła pozwolić sobie na odgonienie tego, co siedziało w jej głowie cały dzisiejszy poranek. Nie przejmowała się za bardzo, raczej pozwalała życiu toczyć się swoim torem... Nie planowała. Po prostu cieszyła się z tego, co dostała w danym momencie. Niektórych rzeczy jednak nie potrafiła obejść. Niestety.
-Nie wiedziałam, że tak troskliwie zajmujecie się swoimi klientami. Nie mogę jednak narzekać.-Powiedziała i zsunęła z ramion kurtkę, ciesząc się z przyjemnego ciepła, które dotknęło jej ramion i pleców. Dziękowała sobie w duchu za to, że nosiła po kilka warstw ubrań, które chroniły ją od zima... Uniosła delikatnie brwi, widząc jak, chłopak odsuwa jej krzesło, pozwoliła sobie nawet na kąśliwy uśmieszek, który nie znikł nawet, wtedy kiedy już podniósł na nią swoje spojrzenie. Ułożyła swoją torbę na stoliku i usiadła tam, gdzie jej wskazał, pozwalając, aby czynił honory. Kiwnęła lekko głową na znak, że przyjęła tę wiadomość. Szczerze? Nie pijała kawy, jednak latte to chyba ta łagodniejsza prawda? Zadowalała się herbatą, która dawała jej niezłego kopa. Co się stanie, jak w napoju będzie, choć odrobinę kofeiny? Była jednak ciekawa smaku oraz był to pretekst do pozostania w tym miejscu. Kto wie, może to wina tych oczu, które wodziły za nią wzrokiem? Interpretować można różnie, tylko w najciemniejszych zakamarkach jej umysły znajduje się prawdziwa odpowiedź.
Obserwowała, jak zabiera się do pracy. Patrząc na to, co robił, nie było to chyba aż tak skomplikowane... Choć ta cała maszyneria mogłaby napawać ją lekko obawą. Z drugiej strony, nie z takimi urządzeniami miała do czynienia... Czy mogłoby to być bardziej skomplikowane od tego, co robiła w warsztacie rodzinnym? Mhm.
Po chwili chłopak ponownie przyszedł, serwując jej dodatkowe przysmaki. Nie powinna być uparciuchem i wmawiać mu, że ich nie chce. Aż klasnęła w dłonie, choć żaden dźwięk nie wydobył się, kiedy złączyła dłonie. Podniosła głowę, aby móc utkwić w nim swoje spojrzenie. Uśmiechnęła się szeroko, opierając podbródek na dłoni.-Mógłbyś podać mi swoje imię. Nie będę do Ciebie wołała "Ej, Ty" na szkolnym korytarzu.-Uniosła delikatnie brwi. I jakby sobie coś przypomniała.-Jestem Chris.-Wyciągnęła w kierunku chłopaka dłoń, przy okazji rzucając szybkiego spojrzenie przez pomieszczenie, czy za ladą jest ktoś, kto mógłby być świadkiem niezbyt profesjonalnego traktowania klienta. Nie narzekała! Miała tylko nadzieję, że nie wpędzi go w kłopoty.

/ups, nie spodziewalam sie ze wyjdzie takie dlugie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Edynburg
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 50
  Liczba postów : 84
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15751-nicholas-finley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15756-nicholas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15759-poczta-nicholasa#424886
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15753-nicholas-finley




Gracz






PisanieTemat: Re: Piekarnia i cukiernia u Pani Chambers   Sro Lut 14 2018, 20:37

Kolejna cecha wspólna! Może coś jeszcze ich połączy? Nick pochłaniał ogromne ilości jedzenia. Choć Chris z pewnością nie była lubiana przez koleżanki które katując się dietami nie były w stanie osiągnąć jej figury. Filigranowa, niziutka i szczupła, zapewne nie mogła narzekać na brak adoratorów.
Jak na razie, w pierwszym dniu pracy, Finleyowi dopisywało szczęście. Z resztą... ono zawsze mu dopisywało. Dziadek los, jak zwał tak zwał, zawsze wobec niego wyjątkowo przychylny – w dzieciństwie to Lucas obrywał za niego, w szkole to przeważnie Nickowi udawało się uciec z miejsca zbrodni, czego nie można było powiedzieć o bracie – niejednokrotnie odrabiał szlabany za siebie i Nicholasa właśnie. Jego życiem rządził szczęśliwy przypadek, może między innymi to był powód częściowego egoizmu, jaki bił od Gryfona?
Choć Nicholas nieraz starał się zburzyć mury nieśmiałości zamkniętych w sobie dziewcząt, najczęściej cenił otwartość, naturalne działania popychające ludzi do zwykłej rozmowy, a do tejże Christophe miała dużą łatwość. Życie staje się prostsze gdy nie stresuje cię konieczność odezwania się do obcej osoby, spytania o drogę lub godzinę, czy, jak teraz, pogadania w piekarni. A ile można zyskać!
- Wyjątkowi klienci zasługują na wyjątkową obsługę - odparł ściszonym głosem, nie będąc pewnym jak zareagowałaby pracodawczyni. Choć bywał tu kilka razy, nie zaobserwował podejścia kobiety do młodszych pracowników, sama chętnie podsłuchiwała plotek, ale czy miała coś przeciwko spoufalania się z klientami? Cóż, zapewne przekona się już niedługo.
Jej radość wywołała na twarzy Nicholasa szczery, czysty uśmiech. Ta praca jest jednak satysfakcjonująca! - przeszło mu przez myśl, tak, rekinie biznesu, dopłacaj do interesu chcąc oglądać piękne uśmiechy. Ich spojrzenia się spotkały i wesołe iskierki w oczach Krukonki wprawiły Finleya w jeszcze lepszy nastrój.
- Nicholas - odparł krótko i ująwszy jej drobną dłoń pocałował jej wierzch z ukłonem, jak prawdziwy gentelman - Bardzo mi miło - dodał ukazując rząd białych zębów w czarującym uśmiechu. Oj, pani Chambers może zacząć tworzyć listę jego uchybień od normy, liczył na jej wyrozumiałość! Choć o poranku była zauroczona pracowitym młodzieńcem, sądził więc że uda mu się zbajerować ją również wieczorem - Bon Appétit - pozwolił sobie dodać, w nawiązaniu do pochodzenia rogalika zamówionego przez Chritophe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 34
  Liczba postów : 29
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15570-christophe-narcisse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15601-narcyzowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15602-psychodeliczna-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15575-christophe-narcisse




Gracz






PisanieTemat: Re: Piekarnia i cukiernia u Pani Chambers   Nie Lut 18 2018, 20:57

Narzekać na brak adoratorów? Nigdy jakoś szczególnie na to nie zwróciła uwagi, była raczej osobą otwartą. Wiecznie uśmiechniętą i nie ograniczała się do jednego grona znajomych, choć tych bliskich miała zdecydowanie mniej. W jej przypadku stosunki damsko-męskie kończyły się tragedią, czego osobiście nigdy nie była wstanie zrozumieć. Najwidoczniej jest z nią coś nie tak.
Mogłaby spokojnie rzecz, że mu zazdrościła(o ile wiedziałaby, że miał brata... I nieistotne w jakich stosunkach żyli) Zawsze była sama, ojciec był jedynie przechodniem w domu, a dziadek wiecznie zajęty był swoim warsztatem i maszynami. Musiała więc robić to co oni, aby w jakikolwiek sposób do nich pasować. Tak, choć wydawać się mogła chodzącą indywidualnością, bardzo łatwo przystosowywała się do otoczenia. Jeżeli jej to pasuje.
Nie widziała przeszkód, dla których miałaby nie odezwać się do chłopaka. Czy kogokolwiek. Rozmowa była potrzebna, tak samo jak kontakt z drugim człowiekiem. Owszem, każdy ceni sobie swoją samotnię, a czasem nawet rozmowy nie powinny być oparte na bezsensownym marnowaniu słów... Jednak czy tego chcemy czy nie, potrzebujemy tego. Zapewne dawno by zwariowała...
Zaśmiała się cicho, gdyż zauważyła jak chłopak zerkał w kierunku lady, za którą gdzieś pewnie szycha szefowa. Spojrzała na chłopaka i zrobiła swoją minę numer 10, która była tą z rodzaju przepraszających choć nie do końca czuła te przeprosiny. W końcu jak mogłaby żałować rozmowy z nim?-Nie chcę narobić Ci kłopotów.-Powiedziała cicho, choć oczy były poważne na wargach dziewczyny błądził delikatny uśmieszek.
Przekrzywiła delikatnie głowę, przyglądając się temu jak ujmuje jej dłoń i podnosi do ust. Dawno nie spotkała się z takiego typu przywitaniem, szczególnie kiedy jest zwykłym klientem. Uśmiechnęła się lekko, choć wcale nie zakłopotana. Ostatnim co można ujrzeć na jej twarzy to zaróżowione policzki z zawstydzenia. To Chris wprowadzała ludzi w taki stan. Uniosła jedną babeczkę w geście podziękowania.-Dziękuje.-Powiedziała, drugą ręką wyciągając książkę z torby. Pogoda była okropna, dlatego zamierzała ją przeczekać. A może będzie jej dane przeprowadzić ciekawą rozmowę z Nicholas'em? O ile zakończy swoją pracę, choć wątpiła aby pogoda była jej tak przychylna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Edynburg
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 50
  Liczba postów : 84
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15751-nicholas-finley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15756-nicholas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15759-poczta-nicholasa#424886
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15753-nicholas-finley




Gracz






PisanieTemat: Re: Piekarnia i cukiernia u Pani Chambers   Yesterday at 10:38

Nicholas zdecydowanie nie uważał, żeby z Christophe cokolwiek było nie tak. Była czarująca, rozmowna, zabawna i normalna. W świecie odchyleń od normy, indywidualności, normalność stawała się rzadkością.
Cóż, Finley nie mógł narzekać na życie rodzinne - niczego nigdy mu nie brakowało, zarówno z Lucasem, jak i z Marią miał dobry kontakt. Jasne, każde z nich było inne i starszy brat nie przebierał w słowach komentując styl życia Nicka, ale trzymali sztamę i potrafili się wspierać. Z rodzicami utrzymywał kontakt, czasami wracał do Edynburga, czasami zapraszał ich do siebie. Zwykła rodzina, bez szału, ale w obliczu trudnych sytuacji z którymi boryka się sporo osób - można było nazwać Nicholasa szczęściarzem.
- Żaden kłopot, to mój pierwszy dzień i od razu mi raźniej - puścił jej oko opierając się o krzesło.
Chętnie spędziłby w towarzystwie Christophe jeszcze kilka chwil, ale chrząknięcie pani Chambers przywołało go do porządku. Posłał klientce wesoły uśmiech, a w jego oczach tańczyły radosne ogniki i udał się za kontuar. Kobieta znalazła dla niego rolę w kuchni, a sama zajęła miejsce za ladą. Na pożegnanie Nicholas puścił do Krukonki oko w geście przepraszającym, choć właściwie nie wiedział, czy pragnęła jego towarzystwa.
Pozostał mu ciężki los człowieka pracującego, ale nie tracił humoru, zyskał przecież nową znajomą, dotychczas jedynie kojarzyli się z korytarza. Lepiąc ślimaczki z ciasta drożdżowego rozmyślał o szczęściu, jakie ma w życiu i napawał się przyjemnym zapachem wydobywającym się z pieca.

//wybacz, że kończę, ale nie umiem wygrzebać się z zaczętych wątków, a obowiązki gonią :<
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Piekarnia i cukiernia u Pani Chambers   

Powrót do góry Go down
 

Piekarnia i cukiernia u Pani Chambers

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5

 Similar topics

-
» Herbaciarnia pani Puddifoot
» Cukiernia w Hogsmeade
» Pani Norris
» Recepcja
» Cukiernia u Aiko

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Aleja Amortencji
-