IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Korytarz na VII piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11, 12  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 5162
  Liczba postów : 4472
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Korytarz na VII piętrze   Pią Cze 11 2010, 18:30

First topic message reminder :

Korytarz na siódmym piętrze nie różni się od innych. Schody prowadzące na górę jak wszystkie inne mają wiele pułapek o którym uczniowie muszą pamiętać. Przez wielkie okna wpada dużo światła przez co w ciągu dnia jest dobrze oświetlony. Natomiast wieczorem zapalane są pochodnie które co kilka kroków można spotkać wiszące na ścianach. W środku korytarza wisi gobelin przedstawiający trolle, które Barnabasz Bzik próbował nauczyć kroków baletowych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 24
Skąd : Francja Wersal
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1393
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 441
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5192-huan-bedau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5202-cos-z-niczego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5199-ludwiczek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7245-huan-bedau




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Pon Mar 04 2013, 13:50

Spojrzał na dziewczynę i z rozbawieniem mierzył jej wyraz twarzy jak sie malował Wydawała się całkiem naturalna a tak rzadką cechę cenił bardzo wysoko. Dziewczyna wydawała się taka ... inna?
Zaśmiał się lekko. Nie przeszkodził jej chyba można by powiedzieć, że nawet się trochę ucieszył, że ma z kim porozmawiać.Jednym ruchem schował chusteczkę.
-uśmiechnął się tym swoim lekko ironicznym uśmieszkiem.
-A tak ogółem,co jak co, ale raczej wypadało się przedstawić
ponieważ czuję się, jakby na środku korytarza zaczął padać deszcz-mówił byle co, byleby tylko coś powiedzieć. No tak, to w jego stylu. Dziewczyna wydawała się miła. Może się kiedyś zakumplują?lub zaprzyjażnią? Kto tam wie. Usiadł po drugiej stronie korytarza, po części dlatego, że nie chciało mu się stać, a po części dlatego, że dziwnie było rozmawiać z dziewczyną, kiedy tak bardzo patrzało się na nią z góry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Salisbury, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 29
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5179-dysnomia-kinsey?highlight=dysnomia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5181-ten-rudzielec-sie-na-ciebie-gapi#151778
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5180-poczta-dysnomii#151775




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Pon Mar 04 2013, 17:33

Drgnęła słysząc śmiech chłopaka.
- Wypadałoby – przyznała niepewnie wciąż obserwując ostrożnie każdy ruch Puchona, jakby istniało prawdopodobieństwo, że zaraz wyciągnie z kieszeni nóż i zaatakuje nim Krukonkę. Chociaż skoro ktoś przychodził na samo siódme piętro bez potrzeby – a jedyne potrzeby jakie zaobserwowała w zachowaniu uczniów to ustronność do połykania sobie ust, powszechnie nazywanego całowaniem – to równie dobrze mógł być psychopatą i sadystą. Po chwili wątpliwości ocknęła się z zamyślenia, przypominając sobie o jakimkolwiek odruchu kultury. – Nazywam się Dysnomia Kinsey – przedstawiła się uprzejmie, chociaż jej kamienny wyraz twarzy, nadawał tym słowom swoistej sztywności. – Studentka pierwszego roku – dodała pomijając dom, o którym świadczył chociażby jej niebieski krawat.
- Deszcz? - spytała unosząc brwi z zaciekawieniem. - Czemu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 24
Skąd : Francja Wersal
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1393
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 441
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5192-huan-bedau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5202-cos-z-niczego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5199-ludwiczek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7245-huan-bedau




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Pon Mar 04 2013, 18:19

Zastanowił się przez chwilę o tym, co powiedziała.Uśmiechnął się pod nosem. Dysnomia mu się spodobała.
- Wiem, tylko tak jakoś jakiś czas temu sądziłem, że nie ma przyjaznych relacji między tymi dwoma domami, a co dopiero miłość - szepnął
Poczuł się trochę lepiej widząc uśmiech dziewczyny. Wskazujac za okno palcem jak jest pogoda.
-Ogółem mówiąc, pierzaste obłoki chmur sunące po niebie, które zmieniało swój odcień w zależności od położenia zachodzącego słońca. W pewnym momencie błękitna linia napotykała taflę jeziora, którego to gładkość niszczyły fale. Dalej niebieski odcień miesza się z ciemną zielenią, gdzie pojawia się Zakazany las. Pod lekką mgłą można zobaczyć szklarnię i inne skrzydło Hogwartu. Na wszystko patrzało się trochę inaczej, co sprawiały krople wody powstałe na szybie -mówił jednolitym głosem. No cóż, to był banalny temat.
-To tak w streszczeniu-dorzucił. Ciekaw był, jak zareaguje Krukonka W końcu chyba nie często trafia się Puchon, który przez czas nieokreślony potrafi opisywać wszystko, co zauważy.
No tak, może i nieźle wyszło, lecz chyba potrafiłby to opowiedzieć dogłębnie.
-A ty co potrafisz?-spytał się ciekawie dziewczyny. Nawet ją polubił. Nie dlatego, że potrafi trzeźwo myśleć,wydaje się miła i przyjacielska, choć nie zawsze te cechy trafiały do chłopaka. Jednak w niej to mu się podobało. Chciałby z nią porozmawiać też w innych warunkach.
Potem zaczął przyglądać się pięknym oczom dziewczyny.podszedł do niej. Przytulił ją lekko i odsunął się siadając na parapet.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Salisbury, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 29
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5179-dysnomia-kinsey?highlight=dysnomia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5181-ten-rudzielec-sie-na-ciebie-gapi#151778
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5180-poczta-dysnomii#151775




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Pon Mar 04 2013, 23:23

- Ja wiele razy słyszałam o takich przyjaźniach – powiedziała rzeczowo, chociaż uczciwiej by było zamienić „słyszałam” co podążałam, podglądałam podsłuchiwałam i ogólnie byłam wścibska. Spojrzała uważnie, jakby była w stanie rozterki, czy podać chłopakowi jakieś przykłady zaczerpnięte z jej stałych obserwacji czy nie... nie, zdecydowanie... idiotyczny pomysł. On był obcy, a obcym się nie ufa.
Otworzyła oczy jeszcze szerzej słysząc potok słów wypływający z ust Żółtego.
- Streszczeniu... – powtórzyła niewyraźnie, słabo ruszając wargami. – Ale czemu na środku korytarza pada deszcz? – sprecyzowała pytanie z naciskiem, chcąc koniecznie dostać odpowiedź. Nie może w końcu zostawić sprawy bez zbadania od pierwszej literki do ostatniej. Taka dziura w informacjach zniszczyłaby cały światopogląd Dysnomii. Wszystko musi zostać zawsze wyjaśnione. Wszystko.
- Potrafię patrzeć – rzekła wymijająco. – I tym się zajmuję. Ciągle. A zakładam, że ty potrafisz... – przemknęła myślami między jego wcześniejszymi słowami – opisywać?
Kiedy Huan zaczął przyglądać się jej oczom, przeszły ją ciarki, charakterystyczne dla strachu i paniki. Litości, jeśli miała nie być sama to niech chociaż coś mówi... niech zajmie się swoją mową, niech nie zwraca na nią uwagi... uwaga jest zła! Możliwe, że trwoga odznaczyła się nieco na jej twarzy, ale dopiero kiedy zobaczyła, że Puchon się zbliża, jej oczy osiągnęły rekordowy rozmiar. Czując dotyk i ciepło chłopaka, mimo tak niewinnego gestu, pisnęła... a raczej krzyknęła i odskoczyła. Powoli jej łagoda i spokój mijały. Zbladła. Oczy rozbiegały się i w zawrotnym tempie wodziły niespokojnie po chłopaku, bojąc się, że zaraz znów ją zaskoczy. Cóż, Dysnomia wyglądała... nienormalnie. Nie wiedziała co powiedzieć, zabrakło jej słów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 24
Skąd : Francja Wersal
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1393
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 441
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5192-huan-bedau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5202-cos-z-niczego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5199-ludwiczek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7245-huan-bedau




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Wto Mar 05 2013, 10:50

Bez słowa spojrzał na nią i przestał iść przed siebie. Zmarszczył czoło patrząc na Krukonke, co się dzieje ? Nigdy Dziewczyny nie zachowywały się do niego tak .
- Nie, to ja przepraszam... - powiedział trochę zmieszany. Ruszył do niej ,powoli ja obejmował,przyciągając do siebie za nadgarstek
Czy Dziewczyna naprawdę wiedziała ze chyba ją podrywa? Cóż... oczywiście, tak to wygląda, ale...
Obdarzył ją swoim słynnym uśmiechem, odziedziczonym po ojcu. Jakie ona ma piękne oczy! Jak... jak... właściwie to jak niebieska woda, która uderzała o brzegi skał.Ale lepiej jej tego nie mówić.
Owszem. Odkąd tylko je usłyszał, zamieszkało w jego sercu już na zawsze. Ach! Osobiście sądził, że kombinacja " Dysnomia Kinsey" byłaby znacznie bardziej uroczasta i cudowna. No, ale to już niedługo! moze Tak. Zdecydowanie. W zasadzie chętnie by sobie jeszcze pogawędził, a najchętniej usiadł i gapił się na Krukonke, snując interesujące plany o ich przyszłości... stwierdził jednak, że to za dużo jak na pierwsze spotkanie, w związku z czym
- Pójdę już! - oznajmił, z nadzieją, że rzuci się za nim z krzykiem "Nie! Czekaj!!!".
Kiedy jednak to nie nastąpiło, ruszył kilka kroków przed siebie i dodał - Chciałem jeszcze powiedzieć, że masz naprawdę ładne oczy.
- chyba będzie śnił o tych oczach w nocy!
Nie szedł.
Leciał na skrzydłach miłości
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Salisbury, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 29
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5179-dysnomia-kinsey?highlight=dysnomia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5181-ten-rudzielec-sie-na-ciebie-gapi#151778
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5180-poczta-dysnomii#151775




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Wto Mar 05 2013, 20:16

- Ale ja nie przepraszam! – zakrzyknęła od razu zmienionym, chrypliwym głosem. Wciąż miała zmierzwiony włos, znerwicowane spojrzenie i siność na twarzy. Wyrwała się natychmiast zabijając Puchona wzrokiem. Dysnomia zawsze była typem jeża, który stroszy swoje igły by zapobiec jakiemukolwiek zbliżeniu osoby trzeciej. To nigdy nie zakończyło się niepowodzeniem. Prawie nikt się do niej nie zbliżał i obie strony były zadowolone. Ale jak miała inaczej dobitnie poinformować biednego chłopaka, że ona była, jest i będzie zawsze nietykalna, zwłaszcza, że była w stanie szoku i paniki. Gwałtownym ruchem sięgnęła po różdżkę, którą miała założoną za pasek od spódniczki i wyciągniętą ręką skierowała ją na chłopaka. Niektórzy dostają epilepsji, kiedy ktoś dotyka ich fryzury, inni potrafią zabić jeśli ich cenna kolekcjonowana porcelana przeżyje czyjś dotyk, a panna Kinsey była przewrażliwiona na punkcie swojej przestrzeni, która właśnie została naruszona.
- Nie zbliżaj się na długość miotły – wysyczała jadowicie. – I nigdy mnie nie dotykaj – dodała udając spokój i opanowanie. Wdech... wydech... wdech... wydech. W końcu była ponad to. Była ponad te kretyńskie amory, ponad samych kretynów i ogólnie powszechne zidiocenie jej nie dotyczyło. Wdech... wydech... Końcówka różdżki wciąż wskazywała Huana.
- Zrozumiałeś? Pamiętasz? Czy mam to TAK POKAZAĆ żeby weszło ci w pamięć? – dodała a kącik jej ust uniósł się na chwilę w cynicznym uśmiechu, ale zaraz opadł.
Krukonka była na tyle zdolną obserwatorką, że nie zauważenie powodu, dla którego Huan zachowuje się tak a nie inaczej byłoby czystą głupotą. Ale co ją obchodziło, że Puchon uważa rudą za atrakcyjną, skoro sama Krukonka nie zna pojęcia tego słowa, bo dla niej zwyczajnie nikt nie jest atrakcyjny i nigdy nie będzie. Na uwagę o swoich oczach, zacisnęła zęby.
- A ty pewnie masz bardzo ładną krew, chcesz zobaczyć? – wycedziła zaciskając blade palce na drewnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 24
Skąd : Francja Wersal
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1393
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 441
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5192-huan-bedau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5202-cos-z-niczego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5199-ludwiczek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7245-huan-bedau




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Wto Mar 05 2013, 21:04

Uśmiechnął się przepraszająco, po czym odetchnął cicho. Pokiwał głową spoglądając na dziewczynę niepewnie.
- Dzień pełen wrażeń - mruknął
Po drodze nie obrócił się ani razu, bo doskonale wiedział, że gdyby to zrobił powtórzyliby to, co miało miejsce jeszcze chwilę temu.Uśmiechnął się jeszcze raz smutno na przegnanie.Odwrócił się na pięcie,rzucił dziewczynie uspokajające spojrzenie i rzucił się pędem korytarzem powoli do lochów

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Chorley, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 0
  Liczba postów : 236




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Wto Mar 19 2013, 16:36

Fakt, że jeszcze rzucały im emocje i nie potrafił się na niczym skupić... Ale pomimo to spróbował odzyskać zimną krew, chociażby dlatego, że nie chciał wyjść na kretyna w oczach Dahlii, która i tak pewnie była zawstydzona tą całą sytuacją, jeśli nie zażenowana. Uśmiechnął się do niej lekko, aby dodać jej otuchy i jakoś spokojnie to przetrawić, choć sam w to nie wierzył, że miałby z tym racje. Nie był nikim szczególnym, a i bał się, że teraz jeszcze bardziej zdeptał swój obraz w jej oczach i gdzie w tym szaleństwo, dogadanie się i zakochanie? To już zawsze tak miało być, ta? Że niby fajnie, fajnie, ale przychodzi jakiś zazdrosny typek i wyciąga po nią ręce, jakby była lalką na wystawie, czy kimkolwiek za kogo ją uważano... I chciał to wszystko wykrzyczeć, naprawdę opowiedzieć jej coś zacnie ciekawego, ale nie składało mu się to w całość. Cholera, Shiver się bał, że wykrztusi z siebie nieodpowiednie zdanie i że jeszcze ją przerazi, a ona zachowa się, jak ten Bennett. To było nie fair, mocno nie fair, że próbował o tym wszystkim zapomnieć, że zbudować coś nowego, ale nie wychodziło. Ciągle ktoś się do niego przywalał, szukał problemów, kiedy Shiver naprawdę nie chciał nikogo zjeść swoją "miłością". On po prostu chciał uwierzyć, ze tym razem naprawdę się zaangażuje, zakocha się w niej bardziej, niż tylko w fizycznym obrazie i będzie dla niej dobry... Na tyle ile będzie umiał. A to wszystko zostało skomentowane dziwnymi słowami Ceda... Kim on był? Na pewno kimś ważnym dla Slater, acz teraz to on ją trzymał za dłoń i prowadził do dormitorium Gryffonów modląc się, aby nie poczuła nagłej potrzeby ucieczki od niego... Nie tylko dziś, ale i w ogóle. To wszystko było zbyt świeże.
- To chyba tutaj. - Uśmiechnął się lekko zastanawiając się ile w tej jego mowie jest szczerości i opiekuńczości... Cóż, poprawił zsuwający się z niej kocyk i przez chwilę zastanawiał się czy mógłby ją przytulić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -2
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Wto Mar 19 2013, 21:16

Było jej jakoś tak głupio. Wynikła naprawdę dziwna sytuacja i nie do końca wiedziała, co Christian teraz sobie myśli. O niej, Dahlii, Cedriku i w ogóle o wszystkim. Ta niepewność ją trochę nurtowała, ale swoim starym zwyczajem starała się pocieszać siebie w myślach. Że wszystko się jakoś ułoży, a za jakiś czas oboje będą się śmiać z tego zdarzenia. Bo z innej perspektywy wydawało się być naprawdę zabawne... gorzej oczywiście dla Slater i Shivera, a nawet Bennetta, no ale!
Szli spokojnie w milczeniu, bo kompletnie nie wiedziała, co może mu powiedzieć. Zrobiło się tak jakoś niezręcznie. Miała dziwne przeświadczenie, że może krukon jest na nią zły, a ona nie chciała tego stanu pogarszać. Poza tym, szła przez korytarze ubrana jedynie w bieliznę i koc, chyba miała prawo się trochę stresować! Chociaż wierzyła, że chłopak w razie czego jej pomoże...
To był szalony dzień. Ale chyba niczego nie żałowała. Chociaż... mogła okazać się większą asertywnością tam w dormitorium. No trudno, było, minęło, nie cofnie czasu, bo nie ma czym. I nie można płakać nad rozlanym mlekiem, trzeba iść do przodu z nadzieją na lepsze jutro i chęciami, aby zrobić wszystko, by marzenia się spełniły. Ot, idylliczna wersja gryfonki.
Zatrzymali się, kawałek miała jeszcze do dormitorium, ale nie będzie przecież tego mówić, Christian doskonale o tym wiedział. Widocznie nie chciał iść dalej i dla niej było to zrozumiałe.
- Tak... - powiedziała więc, stojąc przed Shiverem i spuszczając głowę. Mhm, jej własne stopy wydawały się nagle takie interesujące! I mimo tego, co dziś przeszli, zarumieniła się nieco, kiedy krukon poprawił koc okalający jej drobne ciałko. Mimo wszystko podniosła w końcu wzrok i uśmiechnęła się nieco niepewnie. Co miała powiedzieć? Zrobić? Jakby wiedziała, że chłopak chce ją przytulić, to by nie oponowała. Ale nie wiedziała. - Dzięki... za wszystko - dodała w końcu, z braku laku. I co teraz? Pożegnają się? Na to wygląda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Chorley, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 0
  Liczba postów : 236




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Sro Mar 20 2013, 15:48

Nie często otwierał się, aby mówić o tym co tkwi w jego głowie i dlaczego tak głęboko. Czemu nie wyjdzie na wierzch i nie powie się samo? Wredne myśli, które tkwiły, jak ciernie... Co mu pozostawało? Miał konkurować z Bennett'em w sprawie jej uczuć? Nawet jeśli ona faktycznie by wolała jego - Shivera, to chwila... Bennett cały czas będzie nastawiał ją przeciwko niemu. Od kłótni do kłótni, z braku laku, bez porządku... Nie będzie w tym niczego, co pozwoli im zdobyć podstawy do kochania... I tu wychodzi prawdziwa rola ludzi w naszym życiu. Są bezczelnymi krowami, które dążą tylko do egoistycznych celów nie bacząc na innych... Można by było to obrócić... Może Dahlia była cichym marzeniem Bennett'a, a to on Shiver stanął na drodze najstarszego chłopaka... Jak doskonale wiedział pewnie jednocześnie straci dobrą znajomość z Drake'm, ale na to nie mógł nic poradzić. Nie cofnie swoich słów, ani czynów... Niech tam się zaleje krwią ten "życzliwy" człowiek... Pokręcił głową, a wreszcie założył ręce na karku i przymknął oczy, aby chwilę przenosić ciężar ciała z nogi na nogę, a w efekcie zacząć chodzić w kółko...
- Nie ma za co. - Powiedział normalnym głosem, który nie wyrażał nawet zrezygnowania. On po prostu próbował teraz znaleźć wyjście z tej sytuacji, które nie złamałoby żadnej z obietnic, które jej złożył nie do końca świadomy tego, że może ją coś łączyć z Bennett'em... Już sam sposób ich pożegnania świadczył o ich zażyłości... On po prostu chyba nie wierzył, że może na nią zasługiwać... Ale z drugiej strony skoro Bennett użył argumentów w stylu: "ona jest od ciebie młodsza" to może powinien spojrzeć w swój akt urodzenia? Jaki jest sens w oskarżaniu go, jeśli samemu nie było się lepszym...
- Nie powinienem do tego dopuścić. - Rzucił lakonicznie rugając się w myślach z jeszcze większą intensywnością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -2
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Sro Mar 20 2013, 21:07

Nie, nie, nie, to nie tak! Gdyby tylko znała myśli Christiana, od razu żywo by zaprzeczyła, tłumacząc mu wszystko i w ogóle... ale niestety, była nieświadoma tego, w jaki sposób krukon myśli o niej i Cedriku. Dlatego nie mogła mu sprostować pewnych faktów. Że Bennett jest dla niej jak brat i ona dla niego też i oni nigdy, nigdy... fuj! Gdyby taka myśl jej przemknęła przez głowę, to chyba by się wzdrygnęła i zniesmaczyła jednocześnie. No jak to tak, z rodziną? Bleh, bleh. No ale nic, póki co żyła sobie w błogiej nieświadomości, sądząc po prostu, że Shiver jest zażenowany tą sytuacją i gryfonką jednocześnie.
Zastanawiały ją natomiast jego słowa, które wypowiedział. Podniosła głowę i rozwarła szeroko oczy, mrugając gwałtownie. Dopuścić do czego? Do kolegowania się z nią? Do pocałunków? Do czułości? Może w ogóle do znajomości z nią? Cóż, nie da się ukryć, iż cokolwiek miał na myśli, ukuło to biedne serduszko Slater i ogólnie to ją aż zatkało z wrażenia.
- Ale... do czego? - spytała więc, nie kryjąc zaskoczonego tonu. Może jednak chodziło mu o coś innego? Tylko o co w takim razie? Och, ta niepewność była okropna. A ona nie należała do cierpliwych osób. W zasadzie to brakło jeszcze, aby tupnęła nóżką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Chorley, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 0
  Liczba postów : 236




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Czw Mar 21 2013, 19:48

Shiver to była prosta maszyna, albo coś było białe, albo czarne, bez siedemdziesięciu odcieni szarości i zieleni, która mówiła coś cicho o nadziei. Jeśli już mu na starcie nie wychodziło to zazwyczaj się poddawał i udawał, że to nie jego część na takie życie i po prostu ruszał do innych kategorii... Ale dziewczyny. To była dla niego istna zagadka, jak one działają i dlaczego tak. Dlaczego są takie poróżnione... Łatwo było wziąć skrajne przykłady, aby zauważyć diametralne różnice. Np. Saunders, Slater i dajmy na to Jackson, albo ta Howett? Cztery różne dziewczyny z czterema różnymi sposobami patrzenia na świat i teraz zobaczcie, że jeżeli każda z nich miałaby teraz chłopaka to dla każdej liczyłoby się coś innego i inaczej by reagowała. Nie? A Shiver tego nie ogarniał... Bywał zazdrosny, często się wściekał, jeśli chodziło o coś co wydawało się banalne, a sprawiało najwięcej trudności. Nie próbował tego zrozumieć... Po prostu pomyślał, że taki się urodził i koniec zabawy... Odetchnął z ulgą, ale słysząc jej pytanie zauważył, że mogła je odebrać dwuznacznie... Stąd uśmiechnął się lekko próbując z głowy wyrzucić Bennett'a.
- No właśnie do tego, żeby Twój przyjaciel tak zareagował, żebyś była świadkiem takiej komedii i żeby to wszystko tak się skończyło. - Brawo Shiver, nawet żadna głupota nie poleciała z twoich ust. Cóż za talent!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -2
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Czw Mar 21 2013, 22:15

Dahlia niby była prostolinijna, ale kiedy przychodziło co do czego, ciężko było ją ogarnąć. Miliony myśli na sekundę, w ciągłym biegu, chaos i zniszczenie. Łamanie zasad, kalejdoskop nastrojów i skrajna nieprzewidywalność. Witamy w świecie Slater. W którym niewiele osób jest w stanie wytrzymać. Czasem aż dziw bierze, że ona ma tylu znajomych, kolegów, przyjaciół, życzliwych ludzi. Przecież bywa taka nachalna, wścibska, męcząca i niezrozumiała, że to aż głowa boli! Ale widocznie są ludzie, którzy posiadają wysoką tolerancję na tego typu rzeczy. Czy Shiver się do nich zalicza? Cóż, jeżeli chciał coś budować z tą tutaj gryfonką, to zdecydowanie powinien. W przeciwnym razie może być mu nadzwyczaj ciężko.
To było takie przykre. Stać tu i nie rozumieć siebie nawzajem. Nie dzielić się ze sobą swoimi myślami. I tkwić w błędnych przekonaniach. Po raz kolejny rudowłosa westchnęła ze zrezygnowaniem. Dodatkowo fala przytłoczenia zalała ją, kiedy Christian w końcu coś powiedział. Ale co się skończyło? O czym on mówi? Dobra, chyba Slater wzięła to za bardzo do siebie i przekoloryzowała pewne jego słowa, ale tak to już z nią jest. Tego nie ogarniesz.
- To nie twoja wina. W zasadzie niczyja. Po prostu los z nas zadrwił... - powiedziała o dziwo spokojnie. A potem w przypływie nagłych emocji chwyciła krukona za rękę, jedyną wolną dłonią, jaką w tej chwili posiadała i spojrzała na niego. - Chris, ja... nie wiem, chcesz się w ogóle jeszcze ze mną kolegować? - spytała, może nieco bardziej desperacko niż zamierzała. Ale wszystko jedno. Dobra, nie liczyła na nic więcej z jego strony, po prostu nie mogła. Nie chciała jednak tracić z nim kontaktu, za wiele dla niej znaczył. Tylko co jeśli nawet tego już nie chce? Może nie chce jej już znać? Chyba serduszko jej pęknie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Chorley, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 0
  Liczba postów : 236




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Czw Mar 21 2013, 22:26

Teraz postanowiła przed nim opcję kolegowania się? Oh wielkoduszna... Pojawił się tylko ten dziwny człowiek i wszystko się posypało? Dobrze. To on otworzy okno... Wyrzuci wszystko i jeszcze sam przez nie wyskoczy. Będzie wtedy słynny... Ale to będzie jej wina. Jej wina, że narobiła mu nadziei, a teraz proponowała chore koleżeństwo, bo Bennett... Kolejny powód, żeby go zabić i zamknąć gdzieś... Gdziekolwiek. Wzruszył ramionami patrząc na nią chłodnymi, shiverowymi oczami. Bojąc się cokolwiek powiedzieć, jakby teraz wszystko zależało od niego to... A nie. Chwila. Zależało, więc miał swoje pięć minut.
- Nie wygram z Bennett'em Dahlia... Kimkolwiek on dla Ciebie jest. - Dodał przez zaciśnięte zęby, jakby brzydził się tym, że mogła mieć takie relacje z kimkolwiek innym niż on. Ale pewnie miała... Zresztą Cedrik doskonale sobie radził z urabianiem innych też. Także powinien się od niego odwalić... - Nie chcę, żebyś traciła przyjaciela, chłopaka, czycotoniejest, przeze mnie... Mi koleżeństwo nie wystarczy, bo mam wrażenie, że coś się dziś zmieniło... Ale jeśli on ma stanowi barierę, to może dobry moment, żebyś podjęła decyzję... Czy chcesz spróbować czy chcesz być uzależniona od kogoś, kto próbuje Ci ułożyć życie według chorego scenariusza.
Ale się tutaj wyfilozofował.... Ale nie miał wyjścia. To była jego jedyna szansa, żeby wydukać to co naprawdę czuł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -2
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Czw Mar 21 2013, 23:37

Zaproponowała to, bo była przekonana, że na nic więcej liczyć nie może. Skąd miała wiedzieć, że Christian dalej chce w to brnąć? Nic jej nie mówił! Myślał sobie tylko w tej swojej krukońskiej główce, a ona była taka niedomyślna! Może i była słynnym detektywem, owszem, ale tu nie było żadnych dowodów, faktów, śladów. To były uczucia. Których nie ogarniesz, właśnie dlatego, że są uczuciami. I jak ona miała z tym walczyć? Jak miała zaprzeczać, zapewniać, jak postawiono przed nią coś niewidzialnego? Tak się nie robi panie Shiver!
Jednakże na szczęście chyba dotarło do niego, że źle robi, bo zaczął mówić. I to, co mówił, wprawiało Dahlię w narastające zdumienie. Otwierała oczy coraz szerzej, wyżej unosząc brwi i rozdziawiając usta. Co mu się w ogóle uroiło? Przejmował się Bennettem? Przecież ich nic nie łączyło! W sensie romantycznym. Och, cóż za rozkoszny głuptas z tego krukona.
- Ja i Cedric jesteśmy jak rodzeństwo. Po prostu. I nigdy nic nas innego nie łączyło i łączyć nie będzie. To byłoby swoją drogą odrażające - wyjaśniła, krzywiąc się znacznie na samą myśl, że miałaby go może pocałować. To znaczy chłopak zapewne był przystojny i podobał się dziewczynom, ale jej nie. Zdecydowanie nie. Rany, to prawie jak z własnym ojcem, okropność! - Już wygrałeś - dodała szeptem, choć rzeczywiście nie zamierzała zrywać kontaktu ze swoim przyszywanym rodzeństwem. Zależało jej jednak również na stojącym przed nią studencie. Uśmiechnęła się lekko, kiedy dotarło do niej, że chyba chciałby być dla niej kimś więcej niż tylko kolegą. Ona przecież też tego chciała! Dlatego wspięła się na palcach, nie przejmując się tym, iż kocyk może się z niej w każdej chwili zsunąć i złożyła na ustach Christiana pocałunek. Taki gest znaczący więcej niż tysiąc słów!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Chorley, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 0
  Liczba postów : 236




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Sob Mar 23 2013, 14:46

"Dzień dobry, kocham Cię... Już posmarowałem Tobą chleb!" - cóż za piękna muzyka... Uśmiechnął się lekko, kiedy słyszał jej tłumaczenia. Niby nie potrafił w nie tak od razu uwierzyć, ale było już mu łatwiej to wszystko przetrawić i spróbować zrozumieć. Czyli nie było z nim tak źle i w ogóle... Czyli mógł na nią liczyć i Bennett był nic nie znaczący? Halo. On musiał coś znaczyć, inaczej nie byłby jej obrońcą... Powoli, jednak zaczął zauważać pozytywne strony tej sprawy... Skoro Bennett tak zareagował, czyli była chroniona, nie tylko zdana sama na siebie, ale wciąż miała kogoś, kto gotów byłby za nią oddać głowę czy cokolwiek innego. Hm. To nie była zła perspektywa, ale jednocześnie nie chciał grać wroga, a być jednym z tych muszkieterów... Nadal nawiedzały go okropne wizje tego, co mógł zrobić z Cedrikiem, ale po dłuższym namyśle, może rzeczywiście w przyszłości powinien zażegnać ten konflikt? Nie chciał Dahlii stawiać przed ścianą wyboru, zmuszać do czegokolwiek... Nie chciał, żeby traciła kogoś dla niego, chciał jedynie, aby istniała obok niego, tak jak on dla niej i tyle. Takie wiecie... "Razem", bez żadnych patologii... Kiedy go pocałowała objął ją i przyciągnął do siebie, tak jakby tym gestem chciał ją przeprosić i poprosić o jeszcze jedną szansę...
- Slater. Cokolwiek ze mną robisz rób to nadal. - Musnął ją w szyję. Teraz zdał sobie sprawę, że nie podoba mu się, że stoi prawie naga na korytarzu, obwinięta jedynie kocem, ale chyba teraz nie chciał jej puścić... Chociaż nie chciał też, aby inni ją zobaczyli... Takie rzeczy to tylko Shiver mógł widzieć... Bennett się wepchał, więc się nie liczy (tutaj wielki wywalony jęzor)...
- Zatem Dahlia, wydaje mi się, że chyba nadal chcę spróbować Cię kochać, pokochać czy cokolwiek dasz mi w pakiecie. - Wyszeptał cicho bojąc się, że zaraz czmychnie. Ale Shiver już taki był. Chciał po prostu trochę ciepła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -2
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Sob Mar 23 2013, 22:01

Tak, zażegnanie konfliktu obojgu zrobiłoby dobrze, a samej Dahlii to już w ogóle. Nie chciała wybierać między nimi. Chciała ich obu. W innych rolach, w innych dawkach, w innych porach, ale chciała. Nie umiałaby się chyba od razu zdecydować, gdyby któryś postawił jej ultimatum. Ciężko byłoby stwierdzić, czy wybrałaby kogokolwiek. Prędzej uraziliby jej dumę i zamknęła się przed obojgiem krukonów na cztery spusty, nie dopuszczając do siebie nikogo. Nie była dobra, jeżeli chodzi o podejmowanie decyzji. Albo wybrałaby pod wpływem impulsu, być może tego potem żałując. Dobrze, że nic takiego póki co nie padło. I miejmy nadzieję, że nie padnie.
Czuła się cudownie w jego ramionach, czując jego usta na swoich. Przymknęła oczy i wydawać by się mogło, że potrafiłaby tak stać całe wieki, ciesząc się chwilą obecną. Czuć jego ciepłe ciało, wdychać zapach jego skóry. Już się nie rumieniła, tak jakby przyjmując do wiadomości, że Christianowi wolno. Że jej wolno. Że im wolno. Że to najoczywistsza rzecz na świecie.
Uśmiechnęła się szeroko, słysząc jego słowa, a potem czując muśnięcie na swojej szyi. Przyjemny prąd zadowolenia przeszył jej ciało, a ona znów miała wrażenie, że nie potrafi się opanować. Że chciałaby więcej i więcej i... stop. nie czas na to. Miejsce też nie.
- Ja ciebie też... chcę - wyszeptała mu w odpowiedzi, poprawiając się w ostatniej chwili. Bo mogło to zabrzmieć jak wyznanie miłości, a na to było zdecydowanie za wcześnie. Owszem, czuła się fantastycznie w jego towarzystwie, chciała go całować i mieć go na wyłączność, ale nie mogła jednoznacznie stwierdzić, czy TO JUŻ TO. Może to zwykłe zauroczenie? Zresztą, przekonali się o swych emocjach dopiero dziś... choć Slater swoje ukrywała już od dawien dawna. To się nie liczy, bo musiała je tłumić.
- Zobaczymy się niedługo? - spytała jeszcze, bardzo cicho, patrząc na jego usta. Najchętniej to w ogóle by się z nim nie rostawała, no ale jak mus to mus...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Chorley, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 0
  Liczba postów : 236




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Sob Mar 23 2013, 23:16

Uśmiechnął się do niej lekko. Rzeczywiście powinien ją już puścić do dormitorium, aby mogła to wszystko przemyśleć i wiecie... Zrobić dziewczyńskie obrzędy. Może chciała porozmawiać z koleżankami, albo przespać się z problemem... W sensie chyba wolałby, że nim ... W sensie porozmawiała z nim o tym, ale chyba im obojgu przerwa dobrze zrobi. W sensie, nie długa... Ta chwilowa, bo no... Ech. Najwidoczniej nawet narrator nie jest w stanie dzisiaj logicznie myśleć skoro wszystko prowadzi do jednego. Christian delikatnie ją ucałował i przysunął do ściany, aby mocniej ją objąć i rzeczywiście móc się cieszyć, że ją ma... Chyba wreszcie powinien jej coś powiedzieć czy coś...
- Oczywiście, że się zobaczymy. Mam mieszkanie w Hogsmeade. Kamienica 23... Z powodzeniem możesz przychodzić o każdej porze dnia i nocy. Wiesz... Tam raczej nikt nam nie przeszkodzi, bo mieszkam sam. Przynajmniej na razie. - Przerwał słowotok rzeczywiście analizując czy to wszystko nie zabrzmi dla niej jak jakaś niemoralna propozycja. Ale on niekoniecznie nawiązywał do ostatniej sytuacji. Bardziej chodziło mu oto, ze nawet zwykła rozmowa nie zostanie zakłócona i ze spokojem pobędą razem. Będą się poznawać... Tak wiecie, jak każda początkująca para, która musi się do siebie dopasować. Tak? Jeszcze raz pocałował ją, a potem przejechał dłonią po jej policzku.
- Leć już. Właściwie mam nadzieję, że nie będę musiał na Ciebie długo czekać w Hogsmeade... - Nie mógł się powstrzymać, aby dłoń, którą przyłożył do jej karku nie zjechała powoli w dół pod kocyk, który osłaniał jej nagie ciało... Miała taką delikatną skórę. Prawie, jak jedwab...
- Postaram się, żeby nam się udało. Obiecuję. - Szepnął cicho, choć bardziej tą obietnicę składał dla siebie, bo po prostu czuł, że powinien się zobowiązać. Hm. Dla niej, dla siebie... Może dla nich?

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -2
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Nie Mar 24 2013, 00:49

Tak, mieli dziś już wystarczającą ilość wrażeń. Teraz powinni przystopować i ochłonąć, przemyśleć też wszystko dokładnie. Chociaż Dahlia nie mogła zazwyczaj usiedzieć w miejscu, więc pewnie na nic się zda jej próba przeanalizowania dokładnie sytuacji. No ale wierzymy w nią i trzymamy kciuki! Bo nie ukrywajmy, ale przydałoby jej się to, bo ta impulsywność rzadko się sprawdza.
Naprawdę to lubiła. Jego dotyk i pocałunki. Uśmiechnęła się tylko, przysunięta bliżej ściany. To znowu robi się niebezpieczne! Ale są na korytarzu na Merlina... nic się nie stanie. Odwzajemniła zatem pocałunek, znów czując, jak zalewa ją fala gorąca. Na chwilę zarzuciła mu ręce na szyję, ale potem skierowała dłonie na jego policzki, zamieniając delikatny pocałunek w ten jednak bardziej namiętny.
- To przyjdę - zapewniła, kiedy się od siebie oderwali. Oczywiście będzie musiała go wypytać o dokładniejszy adres, ale to jeszcze nie teraz. Teraz na niego patrzyła i syciła oczy jego widokiem. Hm, na razie? To z kim planuje tam mieszkać? No nic...
- Na pewno nie - potwierdziła ponownie i westchnęła cicho, kiedy poczuła jego dłoń na swoim ciele. Czy on naprawdę musiał na nią tak działać...?
Bezwiednie pokiwała głową, rozchylając delikatnie usta i nie mogąc się skupić na niczym konkretnym w tym momencie. Dopiero po chwili zaskoczyła, że ma już iść. Ponownie pokiwała głową, by potem cmoknąć jeszcze Christiana w usta, a potem obrócić się na pięcie i pobiec do dormitorium.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Hogsmeade, Wielka Brytania /George Town, Cayman Islands
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 11
  Liczba postów : 217
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7724-winter-teixeira
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7725-i-ll-be-your-winter#214705
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7727-pixiebella-masz-wiadomosc#214759
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7726-winter-teixeira#214719




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Pią Mar 07 2014, 20:56

Patrzysz na mnie i widzisz sztuczną lalę. Dobrze, patrz więcej – może kiedyś uda Ci się do mnie zagadać. No dalej, bliżej, głębiej, mocniej. Nie. Jesteś zbyt tani, a ja nie mogę marnować swojego jakże drogiego czasu, który przesiąknięty jest zapachem DKNY.
Wszystko wirowało, a ona nie rozumiała tej ciszy. Tego, że tak mało osób chodzi po szkole. Tego, że… Właściwie nikt nie chodził po szkole. Dlaczego ludzie uciekali od tego? Dlaczego chowali się gdzieś po kątach? Dlaczego się pieprzyli z byle kim i byle jak? Bo to naturalna kolej rzeczy, a Winter chyba nie przywykła po prostu do uroku murów Hogwartu i tego, że tutaj ma miejsce taka stagnacja. Jednak może to po prostu błędne myślenie, bo przecież nie miała pojęcia o epidemii, a gdyby miała to zapewne wiedziałaby, że nie powinna tak bezmyślnie poruszać się po korytarzach szkoły, której właściwie nie znała. Nie ważne. Nic nie miało znaczenia. Chodziła po tym zapyziałym miejscu, bo szukała natchnienia. Potrzebowała ekspresji, potrzebowała czegoś co będzie inspirujące i opętana chęcią powrotu do tego, będzie liczyła sekundy, jak nie milisekundy. Jednak nikogo tu nie było. Nikogo kto by przyciągał. Rasheed był dodatkiem, uroczym – nie można było tego podważyć. Scarlett była kimś kto zawzięcie bronił się przed spotkaniem, a ona nie miała pojęcia dlaczego, przecież ponoć się przyjaźniły – dlaczego więc nie mogły się spotkać? To potrwałoby raptem kilka chwil, a obie byłyby zaspokojone, bo fala informacji jaka przepłynęłaby im przez gardła byłaby porażająca. Mówiłyby równocześnie bo chciałaby wyrzucić sobie wszystko, podobnie byłoby z Mandy, ale ta od pokazu milczała, ignorując słodką dziedziczkę. To smutne. Bardzo smutne i przygnębiające. Jednak teraz ręce w górę, nikt nie będzie płakał, bo ktoś miał nas po prostu w dupie, ale dziewczyna nie przywykła do tego. Wolała gdy każdy był na jej skinienie i tańczył jak śmieszna małpka. Do tego była przyzwyczajona. Do braku sprzeciwu, a teraz? Teraz każdy ją ignorował, a największy żal miała o to do siostrzyczek Saunders. I na te myśli zrobiła minkę w podkówkę, jednak poprawiając swoją sukienkę od Paco Rabanne postanowiła ruszyć przed siebie, bo w szpilkach Louboutina czuła się najpewniej na świecie. Żakiecik w delikatnym odcieniu różu okraszał jej wątłe ramiona, a przez ramię przewieszona torba z aparatem. Och, tak. Potrzebowała zdjęć. Potrzebowała chwili, w której odleci gdzieś do gwiazd i to nie za sprawą seksu. To takie płytkie. Puste. Takie głupie. Cisza. Ta kurewsko porażająca cisza, ale spokojnie… Do dormitorium już nie daleko, jeszcze tylko siedem pięter. Co może się wydarzyć? Co może pójść nie tak? Właściwie to nic. Wszystko było w najlepszym porządku. Wszystko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Machester
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 2728
  Liczba postów : 738
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5797-oliver-maximillian-watson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5803-lekoman-mugol-wiecznie-na-luzie#167342
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5804-interesy-i-inne-dziwne-rzeczy#167346
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7170-oliver-maximillian-watson#204318




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Sob Mar 08 2014, 20:25

Uroczy to wieczór, gdy można bezsensu chodzić po szkole ciągnąc za sobą książki, których i tak się nie zamierza czytać, ale trzeba je brać dla pokazu. I tak też zrobił, bo doskonale wiedział, jak dbać o pozory, więc gdy tylko ujrzał, że przeurocza nauczycielka wróżbiarstwa wyruszyła na spacer, to Oliver ścisnął mocniej podręcznik do owego przedmiotu i ściskając go tuż przy klatce piersiowej powtarzał głośno zdanie, które przeczytał w owej książeczce na chybił trafił. A gdy tylko kobieta zauważyła, jak i to Oliver stał się mądry i inteligentny, to nawet pochwaliła go przy grzecznym "dobry wieczór". Połechtany tym komplementem stwierdził, że poniedziałkowy egzamin będzie tylko formalnością. Wszak wyglądał dobrze w tej koszulce, jak i spodniach... On nie zwracał uwagi na wspaniały styl, ani na metki. Nie potrafił. Nie karmił się bogactwem, bo nigdy go nie doświadczył. Uważał zatem, że to zbędne. Kilka galeonów na najważniejsze rzeczy, czasem coś ekstra na spłatę pożyczek i wielu innych rzeczy, które przydarzały mu się nagle. Żył. A to było w tym wszystkim najważniejsze i najśmieszniejsze jednocześnie... Zatem dumny z siebie szedł schodkami na siódme piętro i nagle... Zamarł.
Wszystko wróciło? A może zawsze tam było? To była Juno? Juno Kavanaugh? Urocza Gryffonka, która przez moment... Mogła zostać matką jego dziecka, a potem... A potem dziewczyną, która leżała przez niego w szpitalu. Nagle w głowie usłyszał jej śmiech, głos, poczuł dotyk. Problem z tym, ze ta Juno... Ta Juno była inna. Jakby bogatsza, jakby bardziej nienaturalna niż tamta. Mniej znajoma. Obca.
- JUNO! - Nawet nie wiedział, kiedy to z siebie wyrzucił. Chciał cofnąć to słowo, ale gdy tylko zareagowała na jego głos, w jego oczach zapłonął ogień. Jeśli to ona... Jeśli to ta jedyna. Czemu nie miał ze sobą kwiatów? Czemu nie miał ze sobą kartki z życzeniami? Miał tylko siebie.
Wyrzucił gdzieś podręcznik i zaczął biec w jej stronę zestresowany tym, że ona... Ona jest taka inna. To nie jego wina, prawda?
- Juno. Proszę. - Rzucił łapiąc ją za ramię. To ona. To musi być ona. Błagam, to ona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Hogsmeade, Wielka Brytania /George Town, Cayman Islands
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 11
  Liczba postów : 217
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7724-winter-teixeira
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7725-i-ll-be-your-winter#214705
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7727-pixiebella-masz-wiadomosc#214759
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7726-winter-teixeira#214719




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Sob Mar 08 2014, 20:43

Życie było trudne. Skomplikowane. Nie pozwalało na przeanalizowanie, niektórych sytuacji, w których łatwo się zatracaliśmy. Zastanawiasz się dlaczego Twoje życie jest takie, a nie inne. Jest łatwe, ale zarazem trudne. Wkładasz maski. Jeśli chcesz ukryć swoją biedną aurę, która Cię męczy bądź, i nie kreujesz się na kogoś kim może nigdy nie byłeś. Każdy z nas udaje kogoś kim nie jest. Weźmy taką Winter. Bogaczka. Modnisia. Wredna. Cyniczna, a zarazem jak bardzo pogubiona w pogoni za... Właściwie za czym? Za coraz to lepszymi markowymi ciuchami? Za fotografią? Czy może goni desperacko za ojcem, który traktuje ją jak śmiecia, bo uważa, że zbuntowaną naturę odziedziczyła po wulgarnej matce? Wszystko zależy od tego jak się na kogoś patrzy. Dla Ciebie może być zwykłą kukiełką, a dla kogoś innego osobą wartościową.
Nie przywykła jeszcze do tego kto jest nauczycielem, a kto studentem, wszak nie było zbyt wielkiej różnicy chyba między nimi. Jedni nieco starci, inni nieco mniej, ale każdy miał w sobie coś co Winter mogła odkrywać. Niektórych widziała przed swoim aparatem, innych tylko mijała, bo nie mieli w sobie nic. Nic co mogło ją przyciągnąć na nieco dłużej, ale to dziewczę potrzebowało spokoju. Ciszy. Ucieczki przed zgiełkiem, która była nie do osiągnięcia, a z błogich rozmyślań o chłopaku, o twarzy anioła wyrwał ją głos. Rozglądnęła się po korytarzu, próbując odszukać kogoś oprócz niej samej. Pustka. Naprawdę była tutaj jedyną dziewczyną, dlatego głos chłopaka, który ją wołał - bo ją, prawda? Przyspieszyła nieco kroku, ale mimo wszystko w Louboutinach biega się kiepsko. I zanim zdążyła mu uciec, po prostu została chwycona za ramię, nawet przez moment się zachwiała, bo nie wiedziała co się dzieje. Nie potrafiła zrozumieć. Juno? Jaka, kurwa, Juno? Zmarszczyła brwi i po chwili wbiła wzrok w chłopaka, który... Który nie miał pojęcia, że Teixeira ma lęk. Cholerny lęk przed gwałtownością, ale zanim zdążyła wydobyć z fałd kieszeni sukienki różdżkę, on ją po prostu chwycił. Przeszył ją dziwny dreszcz. Nie znosiła takiego dotyku. Był tani.
-Puść - mruknęła cicho, a po chwili chwyciła jego rękaw koszuli w dwa palce i zrzuciła jego dłoń ze swojego drobnego ciałka, jakby się nim brzydziła, bo przecież tak było. Był biedny. To było widać. Zmarszczyła brwi, i cofnęła się w tył, jakby chciała mu uciec. Był zbyt blisko. Zdecydowanie za blisko.
-Winter, i radzę Ci to zapamiętać... Chociaż i tak ta pamięć Ci się nie przyda...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Machester
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 2728
  Liczba postów : 738
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5797-oliver-maximillian-watson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5803-lekoman-mugol-wiecznie-na-luzie#167342
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5804-interesy-i-inne-dziwne-rzeczy#167346
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7170-oliver-maximillian-watson#204318




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Nie Mar 09 2014, 02:02

To musi być Juno. Juno jako jedyna miała ten połysk w oczach, gdy śmiała się głośno z byle czego, roznosząc przyjemne spojrzenia, aż w końcu i tak wracała do niego, aby tylko mogli razem zaplanować coś genialnego. Wszak nie byli parą, ale chętnie włamywali się do różnych miejsc, a i chodzili na tajemnicze mecze nocami. Była jego kumplem. A on cenił kumpli. Potem sytuacja stała się nieco bardziej intymna, zaczęła zahaczać o ich łóżka i w końcu... Doszło do paru słów zbyt wielkich, których nie chcieli przecież sobie powiedzieć. Aczkolwiek gdy teraz zniknęła Oliver wiedział, że coś jest nie tak. Na darmo jej szukał, na darmo grzebał w pamięci. Ona zniknęła. Roztopiła się, rozpłynęła, odeszła, stopniała, zniknęła. Boże... Mógł mieć na to milion określeń. Po prostu jej nie było. Nie wytrzymała bycia tutaj, musiała. Musiała spieprzyć. W końcu to należało do jej obowiązków. Być kobietą. A to przecież znaczy mniej więcej tyle, co... Robienie w chuja facetów.
Zmarszczył brwi nieco denerwując się gdy tak go potraktowała. Co ta Juno robiła? Czemu odrzucała jego dotyk, czy już nie pamiętała jak było im dobrze? Czemu nagle wyglądała jak wyjęta z wystawy sklepowej, a jej mina zdradzała mniej więcej tyle co nic. Co miał zrobić? Jak wydobyć z niej uśmiech, krótkie wytłumaczenia... Jak? Nie umiał już tego robić. Nie umiał. Czuł się po prostu bezradny wobec szeregu spojrzeń, które były puste. Oliver nie widział w nich tego co kiedyś. Postanowił dać jej chwilę swobody, więc rzeczywiście zabrał ręce, aby teraz po prostu spokojnie przyłożyć je do kieszeni spodni, które kupił w Londynie po przecenie, a nie po cenie z kosmosu w sklepie, gdzie wiszą dwie rzeczy na krzyż. Zdecydowanie... Mieli nieco inną hierarchię wartości. A nie, przepraszam. Oliver w tym temacie nie miał żadnej hierarchii wartości.
- Juno przestań odwalać. Winter Srinet Printer. Nie pierdol. Jesteś Juno. Porami roku będziesz się nazywać kiedy indziej. Poza tym idzie do wiosny. Pomyliło Ci się coś kotuś. Chodź. Pogadamy. Spoko luzik. Wszystko Ci wybaczę, przecież ja też kilka rzeczy zepsułem. Opowiem Ci kilka spraw, wszak na pewno nie jesteś na czasie! - Nawijał licząc na to, że zdobędzie jej zainteresowanie, że ona sobie przypomni. Przecież musi, nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Hogsmeade, Wielka Brytania /George Town, Cayman Islands
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 11
  Liczba postów : 217
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7724-winter-teixeira
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7725-i-ll-be-your-winter#214705
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7727-pixiebella-masz-wiadomosc#214759
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7726-winter-teixeira#214719




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Nie Mar 09 2014, 14:06

Może on widział zdjęcia Teixeiry? Tak, na pewno widział ją w tej śmiesznej ruszającej się gazecie i to przez to myli ją z jakąś panienką. Przecież niemożliwym było to by ktokolwiek był aż tak podobny do dziedziczki. Nie. Nie. Nie. To absurd. I gdyby była taka jak kiedyś… Gdyby była tak bardzo zwyczajna, to wszystko potoczyłoby się inaczej, ale nie. Nie była już tą samą Winter, która była rok temu. Gdyby wtedy ten chłopak poznał Teixeirę może miałby więcej szczęścia, bo ona nie byłaby taką wyrachowaną suką, ale wszystko ma swój początek i wszystko ma swój koniec. Teraz? Teraz gdy ozdobiona była markowymi ciuchami wiedziała, że nie może zadawać się z plebsem, bo ten jest tylko marginesem społecznym, który nigdy nic nie osiągnie. Skreśliła go już na wstępie. Skreśliła, bo nie mogła pozwalać na to by po prostu rościł sobie jakiekolwiek prawa do poznania jej, do mówienia… Do czegokolwiek. Absurd.
-Powtórzę po raz ostatni… Jestem Winter, a Ty jesteś jedynie jakimś durnym frajerem, który myśli, że dziewczyna taka jak ja, spojrzałaby na kogoś takiego jak Ty… - Wywróciła na swój charakterystyczny sposób oczami, a po chwili przeczesała z wolną dłonią ciemne pukle, które luźno opadały na ramiona. Podniosła jeszcze brew do góry by otaksować spojrzeniem jego jakże zmizerowaną posturę oraz ubrania, które prosiły się jak najszybciej o wymianę, ale dobrze… Niech zna gest. Wszak Winter była bardzo pomocną osóbką, prawda? I oczywiście, pomogłaby mu! Pomogłaby z największą rozkoszą, wszak dobrze ubrani ludzie byli dla niej największym trofeum, bo za stertą wielu szmat mogła schować swoje prawdziwe oblicze, którego już nigdy – nikt nie będzie w stanie dostrzec. I
-Nie mielibyśmy o czym rozmawiać po za tym, nie wydaje Ci się, że to trochę za wysokie progi jak na Twoje biedne nogi? Daj spokój. Nie wiesz z kim rozmawiasz, łudząc się, że jestem jakąś panienka, która złamała Ci serduszko? Jak mi przykro, ale popatrz. Jestem od niej lepsza, ja bym nigdy na Ciebie nie spojrzała, a co się z tym wiąże… Nigdy bym Cię nie skrzywdziła. – Uśmiechnęła się nad wyraz uroczo, wszak nie chciała tu stać. Nie chciała rozmawiać. Nie powinni. I choć miał genialną twarz, choć był przystojny i mogłaby zrobić mu zdjęcia to nadal… Był biedny, a ponoć to wnętrze się liczy, ale przecież Winter, jak już zostało powiedziane była iście pusta. A może wcale nie? Spróbuj ściągnąć jej maskę. Spróbuj dojrzeć to dlatego jest wypindrzona jak modeleczka z wybiegu Karla Lagerfelda. Och, nie. Nadal jesteś biedny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Machester
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 2728
  Liczba postów : 738
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5797-oliver-maximillian-watson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5803-lekoman-mugol-wiecznie-na-luzie#167342
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5804-interesy-i-inne-dziwne-rzeczy#167346
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7170-oliver-maximillian-watson#204318




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Nie Mar 09 2014, 18:05

Niestety. Poznając człowieka widzimy to co jest na wierzchu. Nikomu nie sprzedajemy siebie w całości. Oswajamy się powoli, albo odrzucamy od razu tak, że lecimy na drugi koniec szkoły, by się obić o te zimne ściany. I Oliver właśnie tak się czuł. Rozumiał Juno. Pewnie na jej miejscu sam by udawał, że on to nie on, że trzeba nowej tożsamości, by się od niego uwolnić. Wszak był zaprzeczeniem. Nie był w stanie zapewnić jej odpowiedniej opieki. Po prostu nie zasłużył na takie umiejętności, aby mogła na niego liczyć. Ale... Ale czy musiała przez to aż tak się zmieniać? Na co te ubranka tak specjalne, takie sztywne... Sztywne jak to kim teraz była? Pewnie snułby tego myśli dalej, gdyby nie to że dziewczę zachowywało się inaczej. Nawet złośliwa Juno nie rzucała tanimi słówkami. Wolała już go uderzyć w twarz niż obrażać go byle czym. Wtedy jego wzrok się wyostrzył. A co jeśli rzeczywiście nie Juno, a ktoś rzeczywiście skrzywdził tą dziewczynę nazywając ją Zimą? Królowa Śniegu bez serca przyobleczona w szmatki, których wyjątkowo żaden facet w zamku nie chce z niej zedrzeć. Nawet te najładniejsze musiały się wdzięczyć, by ktoś je wziął choćby w składziku na miotły. Winter przynajmniej nie groziła taka niegodziwa utrata dziewictwa.
Oliver wywrócił oczami nieco się denerwując.
- Bieda, bieda, bieda, SREDA. Zamknij się i powiedz mi gdzie jest kurwa Juno. Fajnie jest wypić eliksir wielosokowy, tak? Pewnie nachlałaś się nim, bo tak naprawdę jesteś brzydalem, którego każdy spuszcza ze schodów tak? - Rzucił głośno. Gdyby tylko ktoś tu szedł... Ale nie ma co gdybać, wszak nikogo nie było. Za to on przyparł ją do zimnej ściany i dopiero teraz był w stanie popatrzeć jej w oczy. Była zimna, obca, chłodna, nieznana, może po prostu nie jego.
- Pierdolenie. Powiesz mi gdzie ona jest i co to za durna zabawa, albo wyrzucę Cię przez to okno, a szpilki wsadzę Ci w oczy. - Zagroził, bo niestety, ale o sile charakteru nie decydowały ubranka, a raczej to co przeżyłeś. Oliverowi wiele nieszczęść weszło w drogę. Może chciał być miły dla kobiet, może niósł uśmiech, może mieli go za kretyna. Nieważne. Dziś to się kończy. Ktoś musi przecież zrozumieć to co się tu działo.
No dalej Winter. Teraz mu opowiedz ile zapłaciłaś za bieliznę, a ile za depilację całego ciała. Wyciągnij milion paragonów. Jego to bardzo obchodzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Korytarz na VII piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 9 z 12Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11, 12  Next

 Similar topics

-
» Korytarz na II piętrze
» Korytarz na VII piętrze
» Korytarz na IV piętrze
» Korytarz na IV piętrze
» Tajemniczy korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
siodme pietro
-