IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Korytarz na VII piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11, 12  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 5162
  Liczba postów : 4472
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Korytarz na VII piętrze   Pią Cze 11 2010, 18:30

First topic message reminder :

Korytarz na siódmym piętrze nie różni się od innych. Schody prowadzące na górę jak wszystkie inne mają wiele pułapek o którym uczniowie muszą pamiętać. Przez wielkie okna wpada dużo światła przez co w ciągu dnia jest dobrze oświetlony. Natomiast wieczorem zapalane są pochodnie które co kilka kroków można spotkać wiszące na ścianach. W środku korytarza wisi gobelin przedstawiający trolle, które Barnabasz Bzik próbował nauczyć kroków baletowych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Hogsmeade, Wielka Brytania /George Town, Cayman Islands
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 11
  Liczba postów : 217
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7724-winter-teixeira
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7725-i-ll-be-your-winter#214705
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7727-pixiebella-masz-wiadomosc#214759
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7726-winter-teixeira#214719




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Pon Mar 10 2014, 00:51

Pusta otoczka była najlepszym ratunkiem dla kogoś takiego jak Winter. Nie musiała zgrywać się na kogoś kto przelewa przez siebie więcej uczuć i emocji, niż każdy inny osobnik tego zamku. Gra na czas. Gra na zwłokę. Gra na wszystko - jedynie nie na szczerość, bo tej Winter nie tolerowała. Była zbyt bolesna, a lepsze kłamstwo smakowało dużo bardziej niż najboleśniejsza prawda. Tej nie akceptowała. Wolała być oszukiwana, nawet mając świadomość, że ktoś to robi. Nie dawała drugiej szansy. Każdy miał jedną. Brał. Korzystał. Tracił. Znikał. Prosta transakcja, przynosząca wiele korzyści. Nie liczyło się nic, co mogłoby być dla niej absurdalne. Nie lubiła się rozwodzić, nad tym czemu ktoś zrobił tak, a nie inaczej. Nie interesowało jej to, bo i z jakiej racji miało?
Wbijała wzrok w chłopaka, zastanawiając się dlaczego. Wydawał się szczery. Naturalny. Realny. Niespaczony czymś co dla Winter było najgorszym dramatem. Nie, nie chodziło już o pieniądze, wszelkie możliwe aspekty związane z rzeczą nabytą jaką był majątek ojca - nie miały tu nic do rzeczy. Pusta lala. Nic nie warta marionetka. Laleczka na sznureczkach, która zatańczy jak ktoś pokieruje. Być może. Wizerunek takiej panny był lepszy, niż tej, która się sypie i na każdej możliwej imprezie... Przy każdej okazji opowiada o tym, jak życie po raz kolejny ją wyruchało. Śmieszne.
-Och, taaak... Jestem brzydalem, którego nikt nie chce bzykać. Dalej, Romeo... Może uda Ci się rozwikłać tą absorbującą zagadkę! - Rzuciła od niechcenia, i zanim zorientowała się w całej sytuacji, on przyparł ją bezczelnie do zimnej ściany, a tego nienawidziła. Ileż razy ojciec w ten sposób próbował wyegzekwować na niej swoją wolę, a ona? Ona jedynie się śmiała, bo przecież nie uderzy jej. Jest niewinną dziewczynką. Jego małą córeczką... Jak wielce się wtedy myliła.
Nieprzerwanie wbijała wzrok w chłopaka, a jej dłonie mimowolnie powędrowały do jego nadgarstków, co by go jak najszybciej od siebie odepchnąć. Nie powinien tego robić. Nie powinien. Winter zaczęła szybciej oddychać, a serce waliło jak wściekłe. Na Merlina.
Niech on przestanie. Kurwa mać. Przestań. Puść. To boli.
-Spróbuj... Daję Ci gwarancję, że nikt nawet nie spyta co się ze mną stało... Chcesz sprawdzić i się przekonać? - Wysyczała, a po chwili wbiła paznokcie nieco mocniej, nie odrywając od niego jasnych tęczówek, które świdrowały go na wskroś.
-Mężczyzna, o ile można takiego osobnika określić mianem mężczyzny, który podnosi rękę na kobietę nigdy nie ma odwagi. Znam to z autopsji... - Uśmiechnęła się uroczo, a po chwili szarpnęła się na tyle mocno, że bez problemu mogła go wyminąć na krok. Wszak, kto jej zabroni? Nikt. Może i należała do słabszej płci, ale przecież to była Winter.
Winter Teixeira.
A bieliznę, którą na sobie miała Oliver może z niej ściągać, o ile rozpozna markę. Chociaż... Czy to miało znaczenie? Gdy seks jest drogi, uczucie staje się puste.
-Nigdy więcej tego nie rób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Machester
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 2728
  Liczba postów : 738
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5797-oliver-maximillian-watson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5803-lekoman-mugol-wiecznie-na-luzie#167342
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5804-interesy-i-inne-dziwne-rzeczy#167346
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7170-oliver-maximillian-watson#204318




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Pon Mar 10 2014, 16:50

Historia. Osiem liter, w których zamyka się kilka znaczeń, aż wreszcie Twoje życie. Mogły tam być największe skarby, najgorsze tajemnice, mogłeś kiedyś usłyszeć jej fragmenty w którejś z książek i bez zastanowienia pewnie stwierdziłeś, że Tobie się to nie przydarzy, że takie rzeczy to tylko fikcja. Cóż za niespodziankę zgotował Ci los posuwając Cię do tych prostych schematów, które sprawiły, że stałeś się głównym bohaterem jednej z najgorszych tragedii. W jednym westchnięciu po ciężkim dniu nie chowasz od tej pory samej świadomości, że chcesz iść spać. Wkładasz w to zniecierpliwienie, smak porażki i najgorsze chwile, które dodają Ci pewności, że jeśli już zasnąć to na zawsze. Możesz w to uwierzyć? Ktoś taki odważny, podsuwa Ci co raz odważniejsze obrazki nie zwracając uwagi na to, co może Ci zniszczyć psychikę. Widzisz skorupę, oceniasz człowieka po tym jak wygląda, a nie po tym jaki jest. Doszukujesz się wstążki na prześlicznym opakowaniu, ale nie widzisz wnętrza. Zaczynasz płakać. Przecież prezent miał być inny... Porażka.
Oliver teraz przypierając do ściany Winter szukał w jej oczach Juno. Rozgrzebywał w nich najintymniejsze chwile, które spędzał z Gryffonką wszędzie. I z każdym wspomnieniem orientował się, że ta dziewczyna nie ma w sobie tego na co wcześniej mógł patrzeć godzinami przy Kavanaugh. Była pusta... Nie była zapisana jego dłońmi. Ktoś inny ją całował, ktoś inny nadał jej imię, podpisał pewne elementy historii. Po prostu ktoś inny. Pewnie dlatego z każdą chwilą jego uścisk stawał się co raz mniej dosadny, aż wreszcie zniknął, a dziewczę wyrwało mu się pewnie podniecając się myślą, że wyrwała się facetowi o własnych siłach. Oliver jednak teraz myślał gdzie chciałby wytrzeć ręce, żeby zdjąć z siebie popełniony błąd. Wszak nie powinien jej dotykać. Nie powinien. Spieprzył sprawę. Była mu nieznana choć łudząco podobna... Ale to nie to samo. Popatrzył na nią dokładniej. Odnajdywał już różnice. Nie tylko te wynikające ze stylu ubierania się. Po prostu była nietutejsza. Watson poprowadził dłonią po szczecinie włosów zaciskając na moment powieki, co by tylko myśli upchnąć w jednej z półkul mózgowych, bo teraz rozbiegane nie chciały znaleźć swojego miejsca... Otworzył oczy, a ona nadal tam stała. Taka sama. Nie zwracająca niczyjej uwagi oprócz jego i to dlatego, że nosiła na sobie znamiona kogoś, kogo... Kochał?
- Dobra, spierdalaj dziewczynko. - Rzucił chłodno mając dość, a gdy zauważył, że jednak się nie ruszyła stąd, a on nadal ją widzi podniósł głos: - No wypierdalaj!
Nadal nie trafiło. Zaczął kląć pod nosem jak szewc odwracając się na pięcie. I choć miał pójść do dormitorium... To Bóg mi świadkiem, że dziś tam nie trafił.

[zt x2]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Nowy Orlean
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 44
  Liczba postów : 53
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7981-juliette-scorpion#223114
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7982-juliette
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7984-juliette-i-jej-poczta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7983-juliette-scorpion




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Pon Kwi 14 2014, 11:50

Juliette ruszyła z dormitorium na spacer po szkole. Dość miała siedzenia w jednym miejscu. Wszystko ja denerwowało a do tego rzadko widywala swoje starsze rodzeństwo chyba będzie musiała wysłać im sowy by się odezwali bo jak na razie cienko to widzi. Uśmiechając się weszła na siódme piętro i zaczęła coś cicho nucić. Tak tylko do siebie. Miała jakąś cichą nadzieję że nikt nie będzie tedy szedł. Chociaż przydałoby się z kimś porozmawiać. Chociażby o pogodzie lub lekcjach. Tak po prostu. Odwróciła się w stronę okna i stanęła przy nim by popatrzeć na błonia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Indie,Amritsar
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 848
  Liczba postów : 418
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5991-nadish-narayanan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6613-indyjskie-relacje-hindusa#186167
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6073-sowa-brandy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7183-nadish-narayanan#204383




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Pon Kwi 14 2014, 13:05

Ten dzień dla Puchona okazał się monotonny, co pozostałe dni.
Z jednym wyjątkiem wstał jak zwykle dużo później bo już o 6 rano niż powinien, jednak udało mu się zdążyć na śniadanie.
Można to chyba zaliczyć do czegoś w stylu "małych sukcesów", czy po prostu wierzyć, że to szczęśliwy traf.
Niestety,wszystko po jakimś czasie wróciło do normy. Nuda,nuda zmusiła go do samotnego przemierzania szkolnych korytarzy, w poszukiwaniu jakiegokolwiek towarzystwa, czy też zajęcia.
Co prawda podręczniki leżały od początku roku niemal nietknięte ale tylko nie które i wypadałoby zrobić z nich użytek, ale to jeszcze nie ten dzień czas i miejsce.
Cokolwiek innego było by dobrym wyjaśnieniem.
Aby tylko nie przyznać, że najzwyczajniej w świecie nie chce mu się do nich zaglądać do przedmiotów których nie lubi im dłużej będzie to przeciągał, tym lepiej.
Pokrętne rozumowanie,będzie narzekał na swoje wyniki pod koniec roku. Co więcej, ma o tym świadomość. Postarał się tylko jak najszybciej odrzucić tę myśl.
Po jakimś czasie podszedł do okna mamrocząc coś pod nosem. Przez myśl przeszło mu, by wyjść na błonia.
W końcu, brzmiało to dużo lepiej, niż to, co robił teraz. Z drugiej strony, było chyba dosyć zimno i wietrznie.
Czy chciałoby mu się wychodzić w taką pogodę? Oparł czoło o szybę, by jeszcze chwilę przyglądać się garstce uczniów, którzy najwyraźniej i tak zbierali się w stronę zamku.
Nie, jak widać na zewnątrz wcale nie było przyjemnie. Westchnął sam do siebie, nadal pozostając przyklejonym do szyby, rozmyślając dalej nad tym, co właściwie mógłby zrobić ze swoim życiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Limerick, obecnie Londyn.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 224
  Liczba postów : 1379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Czw Kwi 17 2014, 16:18

Piątek w  szkole. I to nie na zajęciach. Co się dzieje? Ktoś umarł? Nie. Ktoś miał urodziny? Też nie. Zatem, co on tu robił? Odpowiedź jest prosta. Rozważał po prostu powrót do gitary, ale problem polegał na tym, że dawno nie grał. No i nie bardzo wiedział też, jaką wziąć na kupno. Ale od czego jest Hogwart i to pomieszczenie muzyczne, prawda? To właśnie tam zmierzał, lecz niestety nie bardzo miał świadomość, gdzież owe pomieszczenie tak w sumie się znajduje. Przeszedł chyba po wszystkich piętrach, nie no dobra nie po wszystkich. W każdym razie, zawędrował, aż na siódme piętro. Cholera jasna. Tu też go nie było. No nic. Ale w sumie, nie przemierzył jeszcze całego korytarza, prawda?
Już miał się stąd wycofywać i uznać przed światem swoją porażkę, kiedy ujrzał znajomą twarz. Juliette? Tutaj? Co ona tu robiła. W sensie, w zamku. Dzień taki piękny, trzy czwarte uczniów była na świeżym powietrzu. Z resztą, co się będzie zastanawiał. Podejdzie, zapyta i się dowie, prawda? Prawda. – Cześć. – powiedział, podchodząc do niej i przytulając na powitanie. – A co Ty tu robisz w taki ładny dzień, co?! – zapytał, przyjmując ton oburzonej osoby. Bo w sumie, to się nie godziło. Spędzać to popołudnie w murach szkoły. No dobra, on sam miał tak zamiar, ale cicho. – W ogóle, co słychać? Jak życie? Dawno się nie widzieliśmy. – ano dawno. Chyba jakoś od początku roku. Tak. To były pierwsze tygodnie szkoły, kiedy się z nią widział. Matko, ile czasu od tamtej pory minęło. Że też nie pomyślał, aby jej wysłać sowę..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Nowy Orlean
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 44
  Liczba postów : 53
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7981-juliette-scorpion#223114
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7982-juliette
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7984-juliette-i-jej-poczta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7983-juliette-scorpion




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Czw Kwi 17 2014, 16:30

Panna Scorpion zwróćiła swoje.... Szafirowo szmaragdowe oczęta na Piątka. Uśmiechnęła się. CO on tu robił?? Powinien był też siedzieć na zewnątrz a nie udawać wzburzonego że ona tu siedzi. Wiedział przecież że trzyma się z daleka od ludzi.
- Siedzę tutaj bo tutaj jest ładniej??- odpowiedziała pytaniem na pytanie i zaśmiała się- Zresztą Tobie mogę zadać to samo pytanie
Powiedziała tuląc go na powitanie. Uśmiechnęła się szeroko.
- Tak serio to nie wiem co tu robię... A u mnie od początku roku nic się nie zmieniło prócz tego że wróćiłam do grania na gitarze no i do śpiewania... W końcu jakoś trzeba sobie radzić gdy nie masz z kim się spotykać prawda??
Spytała cicho odwracając wzrok od chłopaka by spojrzeć za okno.
- A ty czemu nie jesteś na zewnątrz??- zwróciła się znów do niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Limerick, obecnie Londyn.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 224
  Liczba postów : 1379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Czw Kwi 17 2014, 17:37

Tutaj ładniej? – powtórzył, śmiejąc się. – Chyba żartujesz. A jeśli tak, to bardzo nieudolnie. Proszę Cię.. To tam są piękne widoki, cudowne impresje i w ogóle.. – mówił z taką pasją w oczach. Miał racje. Doskonale o tym wiedział. Zamek.. No był ładny. Ale od zewnątrz. W środku było zaledwie kilka fajnych miejsc, które warto było odwiedzić. Natomiast Błonia, czy okolice Jeziora. Albo dziedzińce.. Tam żyło życie. Żyło niezależnie od innych, tam rozwijała się natura. Tam była inspiracja. Tam było co rysować. Tam było piękniej.. O wiele piękniej niż tutaj. No, ale każdy miał w sumie prawo do swojej własnej opinii, nie?
- Masz racje. Mogłabyś. Punkt dla Ciebie. Ale tego nie zrobiłaś, więc po jeden. – rzucił, uśmiechnięty. Czemu, matko boska, czemu ona zawsze była taką outsiderką? Okej, on też tak miał, wiedział jak to jest. Często, ostatnio coraz częściej (;x) miewał takie dni, że nie chciał nikogo, ale to absolutnie nikogo widzieć, unikał ludzi jak ognia, ale ona tak miała przez cały czas. Nie podobało mu się to w niej strasznie. Czemu? Bo tylko na tym w pewien sposób traciła. Zgoda , nie wszyscy ludzie są warci uwagi osób inteligentnych i wrażliwych (a za taką ją miał), ale to kwestia właściwego doboru znajomych.. Najgorsze w Jullie było to, że ona nie chciała (nie tego nie mógł być pewien) nie próbowała z jakimś większym rezultatem, szukać znajomych. Przyjaciół. Nikogo. Często sam myślał, że to jakiś cud, że udało im się stworzyć jakąś relacje powiedzmy bliższą.
- Serio?! Wróciłaś do muzyki?! To świetnie! – rzucił z nieukrywanym entuzjazmem. Znała się dziewoja na rzeczy. Może nie była wybitna, z resztą on też nie, ale wiedziała co robić. Umiała śpiewać, nawet całkiem ładnie, z resztą instrumenty też była w stanie ujarzmić. Zasadniczo, grała chyba nawet lepiej od niego. Nie wiedział.. Jednego był pewien – na pewno poświęciła muzyce więcej czasu od niego. Ale cóż, każdy miał swój konik, nie? Ona grała, on rysował. Może kiedyś by ją narysował, jak gra? To nie byłoby w sumie takie głupie rozwiązanie. – Ja właśnie z powodu muzyki. Wiesz, zastanawiam się czy aby nie nabyć gitary. No, ale przed tym chciałbym spróbować swoich sił, bo jeśli się okaże, że totalnie nic nie umiem, to bez sensu iść do sklepu i kupić jakiś dobry sprzęt. No i w tym celu właśnie łażę tu sobie. Szukam Pokoju Muzycznego, ale bezskutecznie jak widać.. – smutek. No i to wielki. Niemniej, przyznał się jej do tego, do czego przed całym światem by się nie przyznał. Powinna się czuć zaszczycona. – A Ty nie wiesz, gdzie go szukać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Nowy Orlean
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 44
  Liczba postów : 53
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7981-juliette-scorpion#223114
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7982-juliette
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7984-juliette-i-jej-poczta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7983-juliette-scorpion




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Czw Kwi 17 2014, 17:53

Juliette zwróciła znów swoje oczy na niego. Miał rację. Błonia aż kusiły by się na nie wybrać ale ona zawsze była gdzieś daleko od innych ludzi. Łatwiej było być sobą tylko w swoim towarzystwie a nie w towarzystwie innych ludzi.
- no nie mów??- powiedziała lekko zdziwiona on chciał grać?? Dziwne to było dla niej.- Pokoju muzycznego położenia nie znam a co do gry na instrumencie to mogę Cię uczyć grać na gitarze. Przyda się chyba moja pomoc co??
Julie nie zawierała wielu przyjaźni bo nikt nie potrafi zranić człowieka jak inny człowiek. Dlatego przyjaciół miała bardzo niewielu. Większość z nich dobierała bardzo starannie. Tak by żaden nie mógł jej zranić raczej nie dałaby sobie potem z tym rady. Tak naprawdę dobierała sobie ludzi którym mogła ufać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28786
  Liczba postów : 34971
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Sro Sie 27 2014, 11:09

Z czym kojarzyło się siódme piętro Hogwartu? Ano ze słynnym Pokojem Życzeń, dormitorium Gryffindoru, wróżbiarstwem i... i wieloma innymi rzeczami. Jak każde miejsce w tej szkole, miało swoją historię, która ściągała ciekawskich, by odkryć schowane tu tajemnice.
Zatem, co robiła tutaj Allison Wright? Ślizgonka tak blisko Gryfonów nie była szczególnie lubianym zjawiskiem, a może szła właśnie na jedne z zajęć prowadzonych gdzieś w pobliżu. Może szukała czegoś? Tylko ona to wie, ale Mistrz Gry stosownie uprzedza, że węszenie w tym miejscu nie było bezpieczne, bowiem jedna ze zbroi rozpadła się tuż przed jej nogami, robiąc ogromny hałas, który ściągnął Ashley Moore. Na biedną dziewczynę również spadł pech i skręcając w pobliże nagłych dźwięków, poślizgnęła się na wielkiej kałuży.
Co zrobią obie panie? Czy jedna oskarży drugą o zamach na jej życie? Całkiem możliwe, lecz Mistrz Gry sugeruje, by najpierw posprzątano bałagan, nim ktoś doniesie woźnemu o panującym tu bałaganie. Chyba warto poszukać jakiejś miotły w pobliskim schowku.
Zaczyna którakolwiek z was, Powodzenia!
Na wypadek sprzątania, rzucacie raz kostką w odpowiednim temacie. Nie ma przerzutów:
parzysta - niestety, twoje zaklęcie nie zadziałało
nieparzysta - udało ci się! bałagan został zażegnany
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Windsor, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2546
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1610
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9120-voice-follett-cheney-lloyd




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Wto Paź 28 2014, 19:36

Stała w kącie, dość blisko schodów, w białej koszuli i granatowych spodniach, opierając się o ścianę i bawiąc wyjętą z kieszeni zapalniczką. Przy świetle pochodni jej oczy wyglądały na czarne. Miała ostatnio dosyć. Dosyć absolutnie wszystkiego, a Villiers miał być jej ucieczką. Ucieczką w to, co już znała, choć jeszcze nie do końca.
Obserwowała uderzający w szyby deszcz i miała nadzieję, że nie będzie zbyt długo czekać. Nigdy nie była nadzwyczaj cierpliwa, a odkąd wróciła z Windsor miała tej cierpliwości jeszcze mniej. Może przez wkurwienie, które towarzyszyło jej na każdym kroku; może przez to, że wyrzuciła wszystkie pary rękawiczek, a bez nich czuła się cholernie niepewnie. W każdym bądź razie co chwilę zerkała na schody by upewnić się, czy Casper przypadkiem już nie idzie. Była gotowa w każdej chwili wcisnąć ręce w kieszenie, demonstrując sztuczny luz i zapominając o bliznach, chowając je pod materiałem przed wzrokiem kogokolwiek, kto o tej porze przywlókłby się na siódme piętro. Uśmiechając się niby szczerze, nie dając po sobie poznać, ile kłamstw na temat tej osoby wysnuła. Jak marną w oczach innych ją uczyniła. Mało kto umiał ją przejrzeć, a ona wykorzystywała to, zapominając o własnych błędach; wytykając je innym. Nie była otwartą książką, z jej oczu czy ust nie zawsze można było coś przeczytać, ale była skłonna pokazać innym niektóre kartki, jak na przykład Noelowi czy Robin.
Schowała w końcu zapalniczkę i zaczęła obracać między palcami kosmyk włosów. Odchyliła na moment lekko głowę do tyłu, przymykając oczy. Co ona tu w ogóle robiła? Obiecała sobie, że przestanie lawirować od faceta do faceta. Że chociaż trochę się opamięta. Pytanie: tylko po co? Spojrzała jeszcze raz w stronę schodów, odpędzając natrętne myśli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Anglia, Cambridge
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1292
  Liczba postów : 1621
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5219-casper-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9145-nowy-poczatek-jest-koncem-czy-jeszcze-nie#256103
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9144-nowa-sowa#256102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7167-casper-villiers#204308




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Wto Paź 28 2014, 20:03

W żaden sposób by nie skłamał, gdyby przyszło mu do głowy zwierzać się jej z tego jak spędził ostatnie popołudnia. Oczywiście, że na boisku w Hogwarcie, gdzie ćwiczył szybkość o której ostatnio zapomniał. Nie szykował się do meczu, ani do ponownego objęcia stanowiska kapitana. Uważał, że w Hogwarcie za dużo dziwek się ostatnio panoszyło, żeby poświęcał swój czas dla ludzi, którzy byli ostatkami jakiegokolwiek przedstawiania honoru i kultury. Wolał przeżyć ten ostatni czas, który był mu dany i zniknąć. Latał, bo po prostu tęsknił za aktywnością fizyczną, która raniła jego dłonie zdzierając z nich skórę. Opatrzył rany lądując na murawie. Wiało tam niemiłosiernie, a w jego kierunku zmierzała jeszcze sowa. Sowa, od której listy ostatnio odbierał z wielką nie chęcią. Przynosiła mu zwykle nekrologi, ale ponieważ nie było już nikogo, kogo ktokolwiek mógłby mu odebrać z luzem rozdarł kopertę uśmiechając się dość szeroko. Czyżby siostra jego kumpla tęskniła za nim? Westchnął wywracając oczami, ale wcale nie w geście zażenowania. Imponowała mu. Jej blond włosy otulały pozornie niewinną twarz, której setki emocji dane było mu ostatnio poznać. Wsiadł zatem na miotłę i skierował się do sowiej wieży szukając tam dla niej pierwszą odpowiedź, a potem kolejną. Rzucił na siebie zaklęcie odświeżające, a kurtkę odrzucił w pokoju wspólnym i poprawiając luźny t shirt ruszył biegiem w kierunku siódmego piętra. Podobno siódemka to szczęśliwa liczba, wiesz? Nie żeby kurwa prześladował go straszny pech, a jedna cyferka miała mu zmienić życie. W takie farmazony to on niestety nie wierzył. Ale kto wie, może w następnym odcinku?
Teatralnie wzdychając w stronę z jednego portretów lekko spóźniony zawitał na piętrze idąc w kierunku blondynki, która już na niego czekała. Uśmiechnął się do niej lekko pochylając się do pocałunku w policzek, który zamienił na następny i kolejny, tym razem złożony na jej szyi.
- Powiedz mi Voice. Co masz w sobie, że odrywa mnie to od treningu? Chcesz być moim ćwiczeniem rozciągającym? - Zaśmiał się obejmując ją mimowolnie ramieniem. Była od niego niższa, więc bez problemu oparł brodę na czubku jej głowy muskając ją jeszcze w czoło.
- To jak maleństwo? Jakie masz dzisiaj życzenie? - Oczywiście, że chodziło o mur. Zimny mur, który miał otworzyć drzwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Windsor, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2546
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1610
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9120-voice-follett-cheney-lloyd




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Sro Paź 29 2014, 16:32

Miała dziwne wrażenie, że powoli zapada się pod ziemię. Było jej ciężko, chociaż nie potrafiła wskazać powodu tego ciężaru. Nie potrafiła na niczym się skupić, w jej głowie brzmiało tylko krótkie, wyraźnie szczere przepraszam, które usłyszała wchodząc do domu z nieco zbyt uniesioną głową. Mnożyło się i powtarzało, nie dając Voice spokoju, nakłaniając do sięgnięcia po papier, zapisania go i wysłania do osoby, która skierowała je w jej stronę. Tłumaczyła sobie jednak, że niektórych rzeczy nie da się naprawić słowami. Że musi twardo trzymać się myśli o tym, że cała ta szopka niczego nie zmieni. Że blizny nie rozpłyną się w powietrzu, a element jej serca, którym była Amity nie wróci na swoje miejsce.
Wciąż myślała o tym wszystkim, co w ciągu ostatnich zaledwie kilku dni się wydarzyło. O całym ten bajzlu, który znów zagościł w jej głowie przez decyzję, która pozornie nie była pochopna. Przecież długo analizowała możliwość powrotu do domu. Naprawienia tego wszystkiego, naprawienia siebie i matki. Zrobiła to i zdecydowanie efekt nie był zadowalający. Wznowił tylko ból i poczucie niezrozumienia, odrzucenia. Była z tym sama, sama z wyciskającym powietrze z płuc uczuciem, sama ze ściskiem w piersi i słowami, które nie chciały przejść przez gardło, które rozum nakazywał powstrzymać. Ale radziła sobie, tak jak zwykle, obdarzając wszystko dookoła chłodnym spojrzeniem i obojętnym wyrazem twarzy. Tym, co irytowało nie tylko jej brata, ale i innych. Nikt nie był w stanie zrozumieć przecież dziewczyny, która uparcie udawała, że wyprano ją ze wszystkiego, co ludzkie.
Gdy po raz kolejny spojrzała w stronę schodów zauważyła w końcu idącego w jej stronę Caspra. Mimowolnie uśmiechnęła się, gdy otulił ją jego zapach i przechyliła lekko głowę, dając mu dostęp do swojej szyi.
- Ty mi powiedz, co takiego Cię do mnie ciągnie. Zaskocz mnie, a ja z chęcią posłużę Ci za ćwiczenie... - powiedziała cicho, głaszcząc go po ramieniu, którym ją objął. Wszystko, o czym wcześniej myślała po prostu uciekło z jej głowy. - Zabierz mnie do miejsca, gdzie będę mogła spokojnie krzyczeć Twoje imię - dodała z delikatnym uśmiechem, muskając palcami jego szyję. Była gotowa zdać się na jego fantazję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Anglia, Cambridge
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1292
  Liczba postów : 1621
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5219-casper-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9145-nowy-poczatek-jest-koncem-czy-jeszcze-nie#256103
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9144-nowa-sowa#256102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7167-casper-villiers#204308




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Sob Lis 01 2014, 15:32

Ten okres gdy Villiers zapadał się pod ziemię wydawał już oddychać ciężko za spalonymi mostami szukając przejścia do teraźniejszości. Jakież to jednak miłe uczucie widząc, że coś tak bezużytecznego i ciężkiego zdołałeś zniewolić. Casper odniósł pewien sukces. Nie miał już słabości. Żadnej bliskiej osoby, która mogłaby stanowić dla kogoś pożywkę do zniszczenia. Zaprawdę to wszystko umarło w czasie ostatnich wydarzeń. Nie dasz rady tego nijak złapać. Ani on, ani nikt nie posiada takich mocy... Gdyby tylko wiedział jak skomplikowaną osobowość miała Voice, mniejsza wersja Madness'a... Pewnie by się zastanawiał czy w ogóle normalnym jest kontynuowanie takiej znajomości. Jak wiadomo powszechnie po prostu wolał zwinąć interes niż coś zaczęło działać na jego nie korzyść. Śmiać mu się chciało teraz gdy patrzył na tych wszystkich ludzi, którzy po prostu wydawali mu się być żałośni w swojej postawie... Życzył im śmierci. Nijak tego nie ukrywał. Nie miał po co. Nawet gdyby wyrzucili go z tej "uczelni"... Nie zrobiłoby to na nim wrażenia.
Objął ją ściślej pozwalając ulotnić się wszystkim myślom i złożył na jej ustach pocałunek, który trwał o kilka chwil dłużej niż zamierzał.
- Hm, dobre pytanie. Może po prostu lubię młodsze koleżanki z tego samego domu i pragnę służyć im pomocą. Aż smutne, że nikt nigdy nie rozpatrywał mojej kandydatury na prefekta. Byłbym zajebisty, prawda? - Pogładził jej twarz dłonią. - Chociaż wiem. Oni po prostu są tak spierdoleni na amen, że nikt nie chciał karać mnie ich towarzystwem. - Zaśmiał się myśląc o tych piegowatych bachorach, które teraz biegały po zamku z odznakami i z testem ciążowym w drugiej kieszeni.
- W sumie to nawet nie musimy się za bardzo wysilać, żeby znaleźć takie miejsce. Każde jest dobre. - Uśmiechnął się do niej pociągając ją w stronę muru, wzdłuż którego przeszedł z nią trzykrotnie powtarzając w myślach "życzę sobie dostać się do miejsca, w którym nikt nas nie znajdzie". I jakże miłe było uczucie, gdy drzwi rzeczywiście się ukazały wpuszczając ich do środka przytulnego pokoju z puchowymi meblami, a przede wszystkim kominkiem, w którym buchały płomienie. Tuż obok znajdował się stolik z przekąskami, a nawet jakimiś napojami.
- Panie przodem. - Mruknął zachowując choć cząstkę zasad dobrego wychowania.

[ztx2 w tym wątku, napiszesz w pokoju życzeń! Cool ]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Nowy Orlean, Luizjana
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 208
  Liczba postów : 126
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11480-zoell-e-wells#308547
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11481-sa-jacys-chetni-na-pojedynek#308550
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11483-nie-rozpisuj-sie-za-bardzo#308553
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11482-zoell-wells#308552




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Nie Lis 08 2015, 22:20

Wcale nie pędził, ale nie trzeba było być geniuszem, aby na to wpaść. Zresztą on ze swojego piętra miał bliżej niż ona z lochów, więc nie zamierzał się nigdzie śpieszyć. Poza tym wiedział doskonale, że i tak będzie tam pierwszy. Hogwart przestawał być dla niego cholernym labiryntem i coraz sprytniej przychodziło mu poruszanie się po ruchomych schodach. Ktoś mu ostatnio pokazał kolejne tajne przejście, dzięki któremu mógł zaoszczędzić cenne minuty. Mógł na przykład pospać sto sześćdziesiąt sekund dłużej przed porannymi zajęciami, a i tak bez problemu udawało mu się na nie zdążyć. O ile łaskawie się na nich pojawiał. Ostatnio jakoś nie do końca po drodze mu na nie było. Wiele czasu poświecił okularom, które nadal mało chciały z nim współpracować. Co prawda i tak było lepiej niż na początku, ale nadal za mało. Czuł tylko rosnącą złość i irytację, więc z ulgą odłożył je na bok, kiedy Voice postanowiła umilić mu wieczór.
Nie próbował nawet zrozumieć dlaczego nie może zjawić się w ich części zamku. Tutaj na każdym kroku coś go zaskakiwało, a czasem absurd gonił absurd. Jak ostatnio ktoś mu powiedział o szalonej ciemnowłosej pannie, która została prefektem przed oczami stanęła mu od razu D’Angelo. I choć początkowo myślał, że to żart tak szybko okazało się, że tak wcale nie było. Widać w Hogwarcie były inne standardy, ale co on mógł wiedzieć. Był tylko salemczykiem bez zamku, który właśnie wszedł na siódme piętro, a po Voice ani śladu. Wiedział, że tak będzie. Nic go to nie zdziwiło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Windsor, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2546
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1610
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9120-voice-follett-cheney-lloyd




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Nie Lis 08 2015, 22:57

Jasne, że jej się nie spieszyło. W Hogwarcie, mogłoby się wydawać, mało kto z zegarka korzystał, więc Voice nie bała się, że Wells zarzuci jej spóźnienie. Sam pewnie punktualny nie był. Ludzie na studiach zapominają o czasie, żeby jakoś usprawiedliwić swoją absencję na zajęciach. Raczej przed samym sobą, niż przed nauczycielem, bo z profesorami nie ma łatwo. Zwłaszcza z tymi z Salem, których Cheney po cichu krytykowała. Wszyscy jacyś dziwni, nie wspominając już nawet o pielęgniarce. W ogóle, ci Amerykanie... Narobili szumu na balu, rozwalili Wielką Salę; nawet w gazetach się o nich pisze. Piromani. Pewnie sami sobie szkołę podpalili, a teraz udają poszkodowanych. Banda tchórzy, wszyscy jednakowo nudni, pozujący na imprezowiczów. Śmiech na sali. Śmiech Voice.
Ślizgonka (tak, ta z domu uprzedzonych do wszystkich) chwilę zastanawiała się nad tym, co na siebie założyć, bo w gruncie rzeczy chciała wyglądać skromnie i słodko, a z drugiej strony... Trzeba zachować to coś, prawda? Korzystając więc z osłony nadchodzącej nocy założyła dosyć krótką, dosyć obcisłą czarną spódnicę i delikatny, jasnoróżowy sweterek. Niewinności (a może winności?) dodały pięknie podkreślające jej nogi, czarne zakolanówki. Tak odstawiona ruszyła na siódme piętro, niezbyt szybko, wątpiąc w dobrą jakość swojej kondycji. Co chodzi o wycieczki po schodach, bo w sprawach bardziej intymnych jest niezawodna.
Uśmiechnęła się lekko, widząc Salemczyka, w którym było coś... Intrygującego. Może pociągającego... Sama nie wiedziała, ale to coś skłoniło ją do zajścia go od tyłu.
- Cześć, Wells. Chcesz zobaczyć niebo? Biorąc pod uwagę wasz piekielny, płonący zamek... Może ci się spodobać - wymruczała cicho, biorąc go lekko za nadgarstek i, nie myśląc o ewentualnych protestach, ciągnąc za sobą wzdłuż swojej ulubionej ściany w Hogwarcie trzy razy. W międzyczasie myślała o łóżku. Dużym. Bardzo dużym i bardzo wygodnym. I o wielkim oknie pokazującym to, co chce się zobaczyć. O cieple i o zapachu amortencji. W pewnym momencie ukazało się wejście prowadzące do tego raju, który sobie wymarzyła. Raju na tą jedną noc.

/Kostka: 3, nieparzysta
zt×2, lecimy do Pokoju Życzeń
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Czw Mar 03 2016, 15:54

W życiu Titi również wszelkie miłostki układały się w sposób nieciekawy. Nie kończyło się nawet przyjaźnią. Obecnie spotykała się z Lucasem, ale prosiła go, by to ukrywali. Nie chciała by wiedziała o tym cała szkoła, ponieważ po prostu się go obawiała. Od czasu kiedy przekonała się jak bardzo jest zaborczy i agresywny względem jej kolegów... Chciała chronić ludzi wokół siebie. Przy niej się podobno uspokajał. Więc była razem z nim. Mimo iż na jego widok zawsze stawała się niepewna, spięta i szukała drogi ucieczki. Ha, co najlepsze ten ją jeszcze do tego zdradzał, ale na razie Vittoria nie miała o tym pojęcia. To rozwiązałoby wiele jej problemów.
- Ja też wątpię. Bo nie zamierzam tego robić. Na prawdę – To zdanie zdawało się być powiedziane bardziej do siebie niż do niego mimo iż wpatrywała się w jego oczy. Na chwilę jakby wszystko się dla niej zatrzymało, ale gargulki szybko przypomniały o swojej obecności.
- Myślę, że łatwiej jest wierzyć w przeznaczenie niż brać na siebie odpowiedzialność za wszystkie problemy. Po co się dodatkowo załamywać? - Adam był dość otwarty. Nie spodziewała się tego po ostatnim ich spotkaniu. Najwyraźniej nie miał szczęśliwego dzieciństwa. Cóż, mogli sobie podać rękę. I podali, na zakończenie rozgrywki.
Przegrana trochę ją zirytowała, ale jednocześnie rozmowa jaką prowadzili podczas gry odwróciła jej uwagę. Kiedy wyszli na korytarz drzwi zamknęły się z trzaskiem. Pewnie niedługo będą tam nowi zawodnicy. Podeszła do okna żeby się oprzeć o parapet. Chyba czas udać się do pokoju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 433
  Liczba postów : 363
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12019-adam-henderson?nid=1#323429
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12036-adas#323462
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12037-redbird#323469
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12039-adam-henderson#323489




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Czw Mar 03 2016, 16:22

Wygrał. Ostatnio miał wrażenie, że wygrywał tylko dlatego, ze zagadywał ludzi. Pojedynek z Vulpes też wygrał tylko dlatego, że początkowo ją ładnie przywitał, a potem? Chwycił za różdżkę i zaatakował. Najpierw trzeba oswoić, a potem zabić. Jak jakieś zwierze. Taki był już los. Z Titi jednak było inaczej. Nie chciał by tak przegrała, wiedział jak by się ucieszyła gdyby udało jej się wygrać. Może nawet wybiegłaby z sali szczęśliwa. Być może nawet wpadłaby w ramiona kogoś. To już niestety nie była jego sprawa.
- Niektórzy są uczeni od małego by brać odpowiedzialność za własne czyny. Trzeba być takim. Może i jestem nadętym dupkiem, ale zwariowałbym gdyby mnie zmieniono - powiedział szczerze.
Nie spieszyło mu się zbytnio opuszczać sale. Jednak wiedział, że będzie potrzebna innym. Nie spieszyło mu się również iść w swoją stronę i zostawiać ją, chociaż był pewny, że ma masę roboty na głowie. Może właśnie był ostatnią osobą z którą marzyłaby teraz gadać. A więc.. gadali. Może Lilith miała rację i wystarczyło porozmawiać? Z resztą obiecał, że porozmawia z nią. Tylko tak właściwie to nie miał zielonego pojęcia o czym. Chyba wszystko było jasne co do nich. Chociaż nigdy nie było i mało prawdopodobnie by byli jacyś "my". Wszystko było jasne. Wątpił by mogli być przyjaciółmi.
- przepraszam, że zacząłem ten dość krępujący temat. Chociaż jeśli chodzi o ferie, to niczego nie żałuję - powiedział i zaczął się wpatrywać w buty jakby zaraz miały zmienić kolor.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Czw Mar 03 2016, 16:33

O! Właśnie. Vittoria powinna właśnie tak o tym myśleć. Zagadał ją i tylko dlatego przegrała. Tylko, że jakoś w tym momencie nie zależało jej aż tak na zwycięstwie. Może na początku. I może gdyby trzecia uczestniczka dopisała. Stało się to parę minut temu i już było kompletnie nieważne. Choć tu jest racja, gdyby wygrała pewnie cieszyła by się i to bardzo. Szczególnie, że ostatnio uciekało z niej sporo emocji.
- Jesteś dupkiem – Potwierdziła, ale nie tak by go obrazić, ale raczej by przerwać ciężką atmosferę, która osiadała jej na ramiona i wgniatała w podłogę. Dlatego bardziej mu chciała podokuczać niż gnoić. Odwracało jej to trochę uwagę od tego, co naprawdę miała mu powiedzieć. Wciąż i wciąż ją to gnębiło. Zżerało od środka.
- Wybaczam. Ale spokojnie, tego nie musisz mi wynagradzać – Uśmiechnęła się widząc jego speszoną postawę. Podeszła bliżej i pstryknęła go w czoło - Adam, facet jesteś. Weź się w garść. Nic się przecież nie stało – Uświadomiła go mając nadzieję, że nie będzie do końca dnia wlókł się po korytarzach jak jakiś smęt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 433
  Liczba postów : 363
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12019-adam-henderson?nid=1#323429
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12036-adas#323462
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12037-redbird#323469
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12039-adam-henderson#323489




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Czw Mar 03 2016, 16:46

Przerwać ciężką atmosferę? To będzie bardzo trudne. Przynajmniej on sam tak uważał. Zignorował jej gest i uśmiechnął się. To był wymuszony uśmiech, miał nadzieję, że nie rozpozna go. Był dobrym aktorem, ale czy doskonałym? Nie, nikt nie był doskonały.
Tak, zdecydowanie był facetem, nie rozklejał się, ale też nikogo nie gnoił. Nie był tego typu facetem. Problem? To już nie jego problem. Chociaż sam ze sobą też miał problem. Aż miał ochotę komuś coś dosypać do czegoś. Pewnie przez jakiś czas nie będzie miał nastroju, ale przejdzie mu. W końcu dla dziewczyny to było "nic". Tak przecież powinno być. Ponownie postawił przed sobą niewidzialny mur, którego nie będzie tak łatwo już zburzyć. Miał taką nadzieję. Chociaż przez chwile go poniosło.
- nie zamierzałem. Rzadko komu coś wynagradzam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Czw Mar 03 2016, 17:31

Mimo wszelkich prób nadal czuła się w jego towarzystwie dość niezręcznie. Ciężko było jakoś tak swobodnie prowadzić rozmowę. Jakby nic się nie stało ani wtedy, ani przed chwilą w sali. Nie była zbyt dobra w odwracaniu uwagi. Lepsza w oszukiwaniu, kłamaniu, nakładaniu masek. I dlatego, że niegdyś robiła to tak często to udało jej się dostrzec, że uśmiech Adama był taki, jak najczęściej jej. Sztuczny. To odebrało jej ostatki pewności siebie w tej całej sytuacji. I wcześniej wspomniane wyrzuty sumienia przeważyły.
- Muszę Ci coś powiedzieć. Tylko się nie gniewaj, dobrze? - Zagadnęła odwracając twarz w bok. W ów jego niewidzialny mur nie chciała walić, bo wiedziała, że za moment on jeszcze bardziej urośnie. I pewnie właśnie wtedy przestanie być dla niej miły, jeśli tak to można było nazwać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 433
  Liczba postów : 363
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12019-adam-henderson?nid=1#323429
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12036-adas#323462
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12037-redbird#323469
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12039-adam-henderson#323489




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Pią Mar 04 2016, 16:10

Czy zawsze miało być miedzy nimi tak niezręcznie? Nie chciał tego. Wiedział o czym mówi Lilith. Wiedział, że między nimi tak będzie. Nie miało znaczenia czy był miły, czy się starał czy jednak ma na to wyjebana. Będzie już między nimi taka.. przepaść. Co się stało to już się nie odstanie. To było dość logiczne.
Musi mu coś powiedzieć? Pytanie brzmiało takie by się nie gniewał.Mógł się nie gniewać i gniewać, ale pytanie miało i tak paść, ponieważ "musi" coś powiedzieć. Tak, przeanalizował każde jej słowo, a w piersi coś mu zaczęło łomotać. Zaraz... czy to serce?! Przecież ono odeszło. Uspokoił się i kiwnął głową.
- jestem pewien, że nie wpadnę w gniew. Przynajmniej spróbuję by był niezauważalny- taa, dlaczego ostatnio był bardzo zauważalny jak oznajmiła że zabiera on ją na spacer? Dziwny był, wiedział o tym. Patrzył na nią wyczekująco.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Sob Mar 05 2016, 14:28

Wiedziała, że się pogniewa. I tylko dlatego tak bardzo ociągała się z tym pytaniem. Fakt, że nie będzie pokazywał, że jest wściekły w niczym tutaj nie pomoże – po prostu sprawi, że będzie się z tym czuła jeszcze gorzej. Mogła go o to nie prosić, aczkolwiek to jakaś doza bezpieczeństwa. Na feriach niestety dowiedziała się jak bardzo brutalni i porywczy potrafią być niektórzy faceci. I przestała być taka pewna, że nigdy żaden nie zareaguje na nią ostrzej. Może dlatego przestała być taka fałszywa. I tak ludzie to już jakiś czas temu zaczęli dostrzegać. Nie była aż taką świetną aktorką jakby chciała. Natomiast bycie sobą... Przynosiło jej ulgę. Przynosiło jej jakąś radość. I to czego się najbardziej wystrzegała, przyjaźń.
- Generalnie chodzi mi o ten nasz spacer – No proszę, jakby czytała mu w myślach. Przerwała na chwilę gdyby chciał coś dopowiedzieć. Chwilę później jednak zaczęła kontynuować – Pewnie doskonale się domyśliłeś, że to spotkanie było zaplanowane. Trochę wrobiłam w to wszystko Litkę. Niestety jest dość naiwna - „Niestety” było w pełni szczerze odkąd zrozumiała, jak wiele gryfonce zawdzięcza. Dobra z niej dziewczyna i polubiła jej towarzystwo. Chyba zresztą to jedyna osoba, do której zwracała się choćby w takich niecodziennych prośbach jak to spotkanie z Adamem.
- I ten pocałunek też był zaplanowany... - Nie wiedziała czemu, ale nagle ogarnął ją wstyd. I dlatego właśnie odwróciła się do chłopaka tyłem. Patrzenie na niego i to, jak on się wpatrywał... Nie mogła pozbierać myśli, a nie zamierzała palnąć jakieś głupoty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 433
  Liczba postów : 363
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12019-adam-henderson?nid=1#323429
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12036-adas#323462
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12037-redbird#323469
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12039-adam-henderson#323489




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Sob Mar 05 2016, 18:42

Nie przerwał jej kiedy na chwile przerwała. Wiedział, że nie ładnie było przerywać. Możliwe, że kiedy by ją ponaglił to by się zestresowała i jeszcze dłużej by jej potrwało wydusić z siebie prawdę. Czy to było coś strasznego? Miał nadzieję, że nie. Miał nadzieję.. Tylko to mu zostało teraz!
Kiedy usłyszał, że Lilith jest naiwna serce zabiło mu szybciej. Nie powinna tak o niej mówić. Przecież była jej koleżanką i to dość dobrą o ile się nie mylił. Czy to o to chodziło? Coś mu mówiło, że to tylko początek. Nie mylił się za dużo. Kiedy to usłyszał to przygryzł wargę by nie zrobić nieodpowiedniej miny. Czy mu wyszło? Pokręcił głową
- Pocałunek zaplanowany? Przecież to moja wina w każdym bądź razie, to ja cię pocałowałem! - czy był zły? Nie, raczej zaczął siebie obwiniać. widział, że żałuje tego, chociaż odwróciła się od niego. Chyba przez to chciała powiedzieć by sobie poszedł. Przez chwilę zastanowił się czy tego nie zrobić, ale.. Nie mógł. To była jego wina i tego mu nie wmówi. Może i spotkanie było zaplanowane, bo reakcja Lilich była nietypowa. Jednak pocałunek? Uh.. co ona najlepszego zrobił?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Sob Mar 05 2016, 19:10

Tak ciężko było uwierzyć w to, że to ona wtedy decydowała o wszystkim? Najwyraźniej tak. Jednak niestety zarówno spotkanie jak i pocałunek było od początku do końca jej decyzją. Gdyby nie chciała, to pewnie by o tym nawet nie pomyślał. Nie chciała by w jakikolwiek sposób się obwiniał i dlatego właśnie postanowiła mu udowodnić jak to wszystko działa.
- Adaś... - Szepnęła po czym zbliżyła się do niego. Była trochę niższa to też mogła spokojnie popatrzeć na niego z dołu. Przysunęła się tak blisko, że ich oddechy łączyły się ze sobą tworząc przezroczystą, ciepłą mgiełkę. Gdy była pewna, że patrzy na jej wargi przegryzła jedną na chwilę. Tak jak wtedy – Jestem dziewczyną. Mamy swoje sposoby – Dodała po czym stanęła na palcach i przysunęła się jeszcze bliżej tak, by między ich ustami było tylko kilka milimetrów – Wtedy nie wytrzymałeś. Teraz też byś nie wytrzymał – Po tych słowach ponownie stanęła na całych stopach sprawiając, że już nie byli aż tak bliziutko – Tak to działa. Nie obwiniaj się – Ostatnie dwa zdania powiedziała już normalnie. Nie było w tym tego uwodzenia, co chwilę temu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 433
  Liczba postów : 363
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12019-adam-henderson?nid=1#323429
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12036-adas#323462
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12037-redbird#323469
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12039-adam-henderson#323489




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Pon Mar 07 2016, 23:12

Był zszokowany. A więc był tylko zabawką. Grano mu na uczuciach. A on sobie myślał.. ależ oczywiście że nie! Przecież coś mu podpowiadało, że taki chłopak jak Adam nikomu nie ma prawa się podobać, ale nie mógł w to uwierzyć. Serce go zawiodło. Teraz kiedy się zbliżył miał ochotę ponownie ją pocałować. Oprzeć ją o ścianę i wbić się namiętnie w jej usta. Chociażby po raz ostatni. Chociażby miałby być pośmiewiskiem połamanym w milionach miejscach. Jednak nie mógł. Ona nic do niego nie czuła, bawiła się tylko nim więc po co to wszystko?! Nie zamierzał sobie robić nadziei, a jednak poczuł się dotknięty. Wzbierał w nim gniew, łatwo było to rozpoznać. Miał ochotę wyrwać aż sobie wszystkie włosy z głowy. Miał ochotę biec aż upadnie, potem by się potykano o niego, a nawet używano jako wycieraczki. Czy kogoś to obchodziło? nie. Był tylko śmieciem, widział to teraz w jej oczach. Nie wiedział co powiedzieć ani jak zareagować. Jednak nie chciał wpaść w szał przy niej. Oh, z pewnością ucieszyłaby się, skakałaby z radości przez tydzień. Pewnie nawet teraz pękała z dumy. A więc tak jego kazały się kończyły.
- Myślę, że nie będę się obwiniał- wysapał, a kiedy już stwierdził, że głos ma normalny wysapał - Dlaczego? Dla zwykłej zabawy czy też z nudów? - mówiąc to nie patrzył wcale na nią, nie mógł. Na sam widok dziewczyny robiło mu się słabo, chociaż jeszcze nic takiego nie zrobiła
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Korytarz na VII piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 12Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11, 12  Next

 Similar topics

-
» Korytarz na II piętrze
» Korytarz na VII piętrze
» Korytarz na IV piętrze
» Korytarz na IV piętrze
» Tajemniczy korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
siodme pietro
-