IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Korytarz na VII piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 10, 11, 12  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 5162
  Liczba postów : 4469
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Korytarz na VII piętrze   Pią Cze 11 2010, 18:30

First topic message reminder :

Korytarz na siódmym piętrze nie różni się od innych. Schody prowadzące na górę jak wszystkie inne mają wiele pułapek o którym uczniowie muszą pamiętać. Przez wielkie okna wpada dużo światła przez co w ciągu dnia jest dobrze oświetlony. Natomiast wieczorem zapalane są pochodnie które co kilka kroków można spotkać wiszące na ścianach. W środku korytarza wisi gobelin przedstawiający trolle, które Barnabasz Bzik próbował nauczyć kroków baletowych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość




Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 19
Skąd : London
Galeony : 306
  Liczba postów : 299




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Wto Cze 22 2010, 01:55

Spojrzał na dziewczynę i z rozbawieniem mierzył jej wściekłość. Wydawała się całkiem naturalna a tak rzadką cechę cenił bardzo wysoko. Dziewczyna wydawała się taka ... inna?
Rozwarł szeroko powieki. To co zobaczył znacznie wyważało nad to, czym częstowany był do tej pory. Oczywiście, żył w magicznym świecie i nic nie powinno wprawić go już w osłupienie, ale dziewczyna najzwyczajniej w świecie zmieniła kolor włosów! Niesforna fioletowa czupryna, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki przybrała kasztanową barwę. Chcąc nie chcąc jego szczęka musnęła ze zdziwienia ziemię.
- Miło mi Cię poznać Blair.
Powiedział ,po czym na wydechu wydarło mu się mimowolnie;
- jak ty to zrobiłaś?!
Dziewczyna zasępiła się, a on z rozbawienia naśladując ją zwężył powieki i rozejrzał się w około. Ciekawiło go czy dziewczyna po prostu robi z niego jaja, czy na serio się właśnie obraziła na kolumnę
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : VI
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Galeony : 64
  Liczba postów : 59




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Wto Cze 22 2010, 01:55

Odwróciła twarz w stronę gryfona.
- Ale co? - mruknęła nie wiedząc, o co biega. Czy ona rzeczywiście była aż tak nie kumata?
I dopiero jak kosmyk brązowych teraz włosów spadł na jej oczy, załapała wszystko.
- Ach to - powiedziała jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie - jestem metamorfomagiem. O ile wiesz co to jest.
I jak to ona, znów niewiele pomyślała zanim coś powiedziała.
Swoją drogą, całkiem jej się ten kasztan podobał. I to spowodowało, że chociaż odrobinę się rozchmurzyła. No tak, kobieta zmienną jest,
Tylko czemu wielu ludzi gapi się na nią, jak na wyjątkowo rzadki okaz w zoo?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 19
Skąd : London
Galeony : 306
  Liczba postów : 299




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Wto Cze 22 2010, 01:57

Cherry:
Szła korytarzem kierując się w stronę dormitorium, gdy zobaczyła stojącą dziewczynę. Wyglądała jakby się nad czymś zastanawiała.
"Tylko czemu wielu ludzi gapi się na nią, jak na wyjątkowo rzadki okaz w zoo?" - usłyszała. - No, przynajmniej nie jestem sama - pomyślałam, ciesząc się, że nie jedyna w tej szkole ma specjalne umiejętności. Podeszła do dziewczyny, nie wiedząc jak zacząć. Ale w końcu odważyła się zgadać.
- Nie jedyna masz jakieś umiejętności - powiedziała ze swobodą. - Tak się składa, że ja też jestem inna. Chociaż u mnie nie jest to tak widoczne jak u ciebie - zaśmiała się przyjaźnie - Metamorfomag?

Nathaniel:
Dziewczyna rozbawiła go po raz drugi dzisiejszego dnia i chcąc nie chcąc tym razem parsknął śmiechem. Nie odpowiedział jej na to dość dziwne pytanie, pewien, że zaraz sama odkryje o co mu chodzi. Sądził, że zabierze jej to trochę mniej czasu, ale usprawiedliwiał jej chwilowy brak koncentracji uderzeniem w kolumnę.
- matamororagag?
Uniósł ku górze brew, uśmiechając się niepewnie.
- To jakiś robak?
Ściągnął brwi, trochę przybity faktem, że teraz to on robi z siebie idiote. Nie spadł z księżyca, po prostu wychowywał się w mugolskiej rodzinie.
Wtem ich rozmowę przerwała blondynka o posągowej figurze. Czy w Hogwarcie, są same idealne piękności? Ta myśl podniosła go trochę na duchu.
- a jakie są te twoje umiejętności?
Spytał wyraźnie zaintrygowany, nie zaprzątając sobie tak błahymi formalnościami jak imię, czy wiek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : VI
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Galeony : 64
  Liczba postów : 59




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Wto Cze 22 2010, 01:58

Zmrużyła oczy.
- Nie, ćma dzienna żyjąca w Afryce - odpowiedziała sarkastycznie - a tak na serio to umiejętność zmieniania wyglądu. Ale używam tego tylko na moich włosach.
Słysząc jakiś nowy głos odwróciła głowę ze znudzeniem. Zobaczyła jakąś blondynkę.
- Ta, metamorfomag - odpowiedziała - każdy tutaj ma jakieś umiejętności, inaczej to nie byłaby szkoła dla czarodziejów.
Wszystko zaczynało już ją wnerwiać. Zaraz na serio znowu walnie głową w kolumnę.
Kobieto, nie rób z siebie emo!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 19
Skąd : London
Galeony : 306
  Liczba postów : 299




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Wto Cze 22 2010, 01:58

Słysząc jej komentarz o ćmie, parsknął szczerym śmiechem. Słuchając jej tłumaczeń, prześwidrował dogłębnie oczyma. Więc potrafiła zmieniać wygląd... Czy tylko u niego w tej szkole jedynym atutem była różdżka? Nagle poczuł się niższy i stracił wiarę w własną wyjątkowość, jaką jest fakt, że uczęszcza do tak wyjątkowej szkoły. Przecież tutaj był nikim więcej niż kolejnym czarodziejem. Lubił odstawać od innych i świecić czymś wyjątkowym, a nie być kolejnym z ogółu.
Ponownie zerknął na dziewczynę a na jej twarzy ponownie zawitał grymas. Zły humor jedynie oszpecił jej szczupłą i śliczną twarz... Już chciał jej to powiedzieć, ale w porę ugryzł się w język. Podobały mu się jego zęby i nie chciał ich stracić.
- Jak to się stało, że potrafisz zmieniać wygląd? Czy można nabyć tę umiejętność?
Spytał z nadzieją.
- Dla Ciebie eliksir wielosokowy to żałosna zbędota. Też bym tak chciał.
Stwierdził, rozmarzywszy się. Dziewczyna najwyraźniej była wyjątkowa, czym podkreślała nie tylko swoimi niesamowitymi zdolnościami, ale i oryginalnym obchodem. Nie chowała swojej złości i irytacji. Jest otwarta. Uśmiechnął się do niej niepewnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : VI
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Galeony : 64
  Liczba postów : 59




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Wto Cze 22 2010, 01:59

W końcu przeklęte myśli o emo minęły, a Blair nieco się rozchmurzyła.
- Tego nie można się nauczyć. To trzeba odziedziczyć po jakimś innym metamorfomagu z rodziny - wytłumaczyła, tym razem z lekkim uśmiechem - Ale osoby z tą umiejętnością rzadko się zdarzają. W naszej szkole są chyba trzy, w tym ja.
Przynajmniej pod tym względem jakoś się wyróżniała, a nieco odstawać od innych zawsze kochała. Bo kto inny w zamku miał kolorowe włosy? I tak właśnie dziewczyna barwę swych kudłów zmieniła na ukochaną ciemną czerwień.
Wzdrygnęła na samą myśl o eliksirze wielosokowym.
- Błe, ten eliksir jest ohydny. Kiedyś próbowałam - powiedziała - Nie było to zbyt przyjemne doświadczenia.
Zdjęła z siebie bluzę, odsłaniając swój ulubiony ciuch - dużą i luźną białą koszulkę z wykonanym markerem napisem "Jestem hardkorem".
Ach, bycie oryginalnym - to wychodzi jej najlepiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 19
Skąd : London
Galeony : 306
  Liczba postów : 299




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Wto Cze 22 2010, 01:59

- Wow. - Wymsknęło się Nathanielowi. Uśmiechnął się do dziewczyny szeroko, bardzo wyraźnie zaintrygowany. - Czy zmiana... na przykład włosów lub czegokolwiek, boli? - Przełknął ślinę.
Jeżeli jego podejrzenie okaże się słuszne dziewczyna jest najwyraźniej bardzo silna i wytrzymała. W głębi duszy zastanawiał się czy i on wytrzymałby coś takiego. Uśmiech zrzedł mu z twarzy, czekając w napięciu na odpowiedź Blaire.
Czyli praktycznie codziennie mija kogoś, kto potrafi zmieniać kolor włosów nie posługując się chociażby farbą? Przecież codziennie przebywa z dziewczyną w dormitorium... Jak to się stało, że niczego nie zauważył? Świat magii kryje tyle tajemnic, że gdy tylko o tym pomyśli momentalnie traci dech. Jak może usiedzieć spokojnie na lekcji skoro aż go korci by trochę pogrzebać w zakazanym lesie?
- eliksir wielosokowy? Ech, nigdy jeszcze nie miałem przyjemności spróbować, ale to tylko i wyłącznie moja wina. Nie jestem najlepszy z eliksirów.
Wywrócił ramionami, po czym wyszczerzył zęby spoglądając na jej odważną bluzę.
Nathaniel już niemal zapomniał o istnieniu bujnowłosej dziewczyny, która nagle znieruchomiała i nie zaszczyciła ich chociażby słowem. Uśmiechnął się do niej niepewnie... Czy nic się nie stało? Wywrócił jednak ramionami. Przecież przebywa w tym magicznym świecie dopiero od września, a Blaire najwyraźniej jest jego cząstką. Gdyby coś stało się blondwłosej, zauważyłaby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : VI
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Galeony : 64
  Liczba postów : 59




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Wto Cze 22 2010, 02:00

- Eee... - podrapała się po głowie - Nie boli.
W zasadzie to raczej nigdy nie przemieniała niczego poza włosami, więc czy tam ona wie?
Zaczęła stukać palcami w kieszeń swoich jeansów, przypominając sobie o Iphonie się w niej znajdującym. Na nieszczęście Blair w Hogwarcie był bezużyteczny. W zasadzie to dobrze, na pisanie SMS'ów na wakacjach poświęcała zwykle kilka dobrych godzin, niemal całkowicie wyczerpując pieniądze na karcie.
Zawsze nieco ją denerwowało, gdy inni wypytywali ją o te zdolności, ale w tej chwili Blair nie przejawiała żadnego złego nastroju.
Dopiero teraz przypomniała sobie o istnieniu tej blondyny. Spojrzała na nią i od razu dziwnie się uśmiechnęła.
- A koleżanka to się zawiesiła czy co?
Ciekawiło ją, dlaczego niektóre osoby właśnie często gdzieś dziwnie odlatywały. Tak jakby się czegoś naćpały. I to porządnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 19
Skąd : London
Galeony : 306
  Liczba postów : 299




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Wto Cze 22 2010, 02:00

- ale potrafiłabyś zmienić coś innego, tak?
Uniósł zabawnie brew ku górze, jednakże w tym samym momencie ugryzł się w język, a brew opadła. Niestety trochę za późno.
Uśmiechnął się przepraszająco, po czym odetchnął cicho, spoglądając na dziewczynę niepewnie.
- Wiem, musi Cię to trochę wkurzać... Zapewne każdy tak Cię męczy.
A więc tak bardzo lubił nie bawić się w ogół, a mimo wszystko tylko i wyłącznie za jego indywidualnym życzeniem właśnie tańczy w rytm 'mody'. Ciekaw był czy dziewczyna w ogóle ma chociaż trochę spokoju. A może taka wyjątkowość nie jest do końca taka niesamowita? Zapewne sam nie wytrzymałby tych wszystkich pytań, ociekających ciekawością gapi.
Jak na zawołanie odgadł prawdziwy powód zirytowania dziewczyny. Najwyraźniej to nie mur tak bardzo ją zirytował! To on, kolejny ciekawski.
Wtem przy skrzyżowaniu korytarzy rozległ się donośny wrzask, a głowa zapulsowała mu w przyśpieszonym tempie.
Odwrócił się na pięcie i dostrzegł ociekającego krwią ucznia, a jego nozdrza dopadł słonawy zapach krwi. Zmarszczył nos, po czym skarcił się porządnie w myślach... On tutaj krzywi się z powodu zapachu, a czarodziej zapewne wyje w środku z agonii. Rzucił dziewczynie uspokajające spojrzenie i rzucił się pędem korytarzem. Sam nie wiedział co zrobić... Miał tylko stać i nic nie robić jak wszyscy zebrani wokół? Miał patrzeć i ślinić się z obrzydzenia? Z całej siły pragnął by i jemu ktoś w tej chwili posłał uspokajające spojrzenie. Pchnął ramieniem jakiegoś małego Ślizgona i nie występując z tłumu.
- drętwota.
Zawył celując w pierś chłopaka. Miał nadzieję, że chwilowe zdezorientowanie nieco ukoi jego ból. Zaklęcie mogło zabrzmieć dwojako, ale w takim momencie nie miał czasu na przejmowanie się opinią innych.
- aresto momentum
Dodał na wydechu, a dzięki idealnie wycelowanemu zaklęciu chłopak uniósł się ku górze. Poczuł delikatne podniecenie, ponieważ dotąd tak trudne zaklęcie nie udało mu się na żadnej z lekcji.
- gdzie jest jakiś szpital, albo coś gdzie można go zanieść?!
Wrzasnął na całe gardło tracąc chwilowo pewność siebie. Czemu inni stali jak korki, kiedy jakiś człowiek wykrwawiał się na podłodze? Ta ludzka obojętność i samolubność. Gdyby ktoś otworzył się na choć trochę empatii... Spojrzał na znajomą Krukonkę z nadzieją. Może ona powie mu łaskawie gdzie jest ten cholerny gabinet pielęgniarki, szpital, cokolwiek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : VI
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Galeony : 64
  Liczba postów : 59




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Wto Cze 22 2010, 02:01

- No tak.
Nathaniel widocznie załapał, że panna Delgado nie jest zadowolona z ciągłego wypytywania o jej zdolności.
Przytaknęła na słowa chłopaka.
Miała dziś stosunkowo dobry humor, więc postanowiła chłopakowi nic nie zrobić, chociaż równie dobrze mogła go wywalić na zbity pysk do dormitorium.
No mur nie był taki zły.
Kiedy usłyszała wrzask, sama chciała krzyknąć, ale w porę się od tego powstrzymała.
Zobaczyła krwawiącego ucznia, co niezbyt ją ucieszyło. Blair ma hemofobię, ale zachowała zimną krew. Choć zrobiło jej się nieco niedobrze.
Dlaczego to zawsze przytrafia się jej? Pająków to się nie bała, ale czemu musi to być właśnie krew?
Wyjęła różdżkę, ale Nathaniel pierwszy jej użył. W zasadzie to wykorzystał wszystkie możliwe zaklęcia, w końcu w tej sytuacji Episkey nic nie da.
Chłopak jej zaimponował. Taki młody a taki odważny! A już myślała, że pierwszoklasiści to głupki. No przynajmniej ich większość.
- Jest skrzydło szpitalne... - odpowiedziała - Na pierwszym piętrze.
Na ich nieszczęście pielęgniarka była kilka pięter niżej.
Zacisnęła dłoń na swoim magicznym kawałku drewna, aby w razie czego być gotową do pomocy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : -16
  Liczba postów : 974




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Sro Wrz 15 2010, 20:33

- Dobra, biorę to na siebie! - przyrzekła. - Najwyżej odstawię cię do Skrzydła Szpitalnego, do szkolnej pielęgniarki. Całkiem miła, więc nie masz co się martwić. Tylko będziesz musiała tam dojść, bo jak zacznę cię w powietrzu nieść, to nie gwarantuję, że będziesz cała i zdrowa - wyszczerzyła się.
- Wyjątkową osobą... A znasz taką, która ma dla ciebie zawsze czas? - spytała retorycznie. Mimo że Roś nie była żadnym samotnikiem i miała kilkoro przyjaciół, to często czuła się samotna. A może tylko ostatnimi czasy, kiedy tak wiele siódmioklasistów odeszło?
Pociągnęła dziewczynę, ze ta zeskoczyła na raz z czterech schodków, zatrzymując się na siódmym piętrze. Rzadko tu bywała. Zawsze migiem przemierzała odcinek korytarza, a potem znowu gnała na wieżę.
- No jasne, że było fajnie. Ale dzieliłam pokój z jakąś Ślizgonką. Victorie chyba. Wymądrzała się ostatnio na Historii Magii. Jakie to dziecię wkurzające! Ale ma siostrę, którą znam. Wole ją o wiele bardziej, niż tą Vic. Ale ogólnie, to spędzałam czas poza domkiem. Nie narzekam na nudę, czy jakieś większe problemy.
- A wiesz, że nie wiem? Chociaż on jakoś nigdy za specjalnie nie interesował się dziewczynami. Nie chodzi o to, że ma coś nie tak z orientacja. Po prostu chyba czeka, aż spotka tę jedyną - uśmiechnęła się szeroko. Owszem, chłopak lubił towarzystwo dziewczyn, ale nigdy nie podrywał żadnej, chociaż tyle z nich chciało być jego.
- Lubił, lubił. Chyba tobą jako jedyna interesował si bardziej, niż innymi. Mną opiekował się Mike. Był bardziej spokojny i cierpliwy, a Matt to taki niespokojny duch. Widziałaś kiedyś, aby usiedział w miejscu dłużej niż minutę? Ja nie - westchnęła. Ile ich matka się nakrzyczała, by podczas świąt usiedział w miejscu chociaż godzinę. - Tak, koniec - potwierdziła.
- Rany, ile on mi potem truł o tym oku! Jeszcze z tydzień przy każdym śniadaniu opowiadał, jak to by stracił oko w walce z wilkiem! - wydusiła z siebie. Tak, jej brat "przypadkiem" dowiedział się o zdolnościach siostry.
Dopiero teraz, kiedy Brook upadła na ziemię zorientowała się, że coś jest nie tak. Spojrzała na nią, a ta trzymała się za kostkę. Podała jej rękę.
- Ej, teraz musisz zeskoczyć na jednej nodze kilkaset schodków na pierwsze piętro.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Mieszkaniec Londynu
Galeony : 59
  Liczba postów : 49




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Sro Wrz 15 2010, 22:43

Daisy ocknęła się po chwili i zauważyła, że znajduje się na błoniach. Zupełnie nie pamiętała skąd się tu wzięła, i co robiła.
- No, trudno.. - pomyślała. - Jak już żem tu jest, to pójdę odwiedzić Gareta! - Z zadowolenia klasnęła w swe mięsiste dłonie, a skóra jej ramion zafalowała.
- I koniecznie pójdę do kuchni... - powiedziała do siebie. - Wrzuciłabym coś na ruszt - paluchami pogładziła sie po fałdzie brzucha, chwilowo wystającej spod kusego topu.
I tak Daisy wędrowała korytarzami Hogwartu, nie zważając na dzieciaki, które co i rusz odbijały się od jej brzuszyska. Niczym taran parła do przodu, co chwilę podśpiewując najnowszy hit Katy Perry.
- California girls, we're unforgettable,
Daisy dukes, bikinis on top!
Sunkissed skin,
So hot we'll melt your popsicle!
Oh oh oh ohhhhhhh!
- nuciła swym zniewalającym tenorem.
W międzyczasie zarzucała na boki biodrami, wgniatając przy tym mniejszych uczniów w ściany. Skierowała się właśnie w stronę wież, bo jak dobrze pamiętała, to właśnie tu dyrektor miał swą siedzibę.
- Gareciaku-słodziaku nadchodzę! - wrzasnęła. Musiała zatrzymać się jednak na korytarzu przed kamiennym gargulcem.
-No, tak! Nie pamiętam hasła! - krzyknęła niemal zrozpaczona. Usadowiła się na podłodze koło posągu, zaczynając wymyślać najróżniejsze kombinacje haseł.
- ,,Daisy to super laska" ,,Panna Makharone jest słodziutka jak lukrecja" ,,Kocham mojego Motylka"
Gdy setna próba nie poskutkowała, Daisy wdzięcznym krokiem zbiegła schodami, aż dotarła na siódme piętro. Ku jej zdumieniu zobaczyła dwie uczennice. Jedna z nich kuśtykała.
- Stać! Nie ruszać się! Ręce do góry! - krzyknęła. Nie da przecież uciec nowej pacjentce... Podbiegła do dziewcząt, a poszkodowaną niemal siłą usadowiła na podłodze.
- Mówić, co się stało i gdzie boli! Daisy pomoże! - powiedziała, a z kieszeni zaczęła wyciągać różne medyczne przedmioty, z których mogłaby powstać całkiem spora apteczka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 68
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 973
http://czarodzieje.my-rpg.com/t576-brooklyn-asteria-toxic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t921-brook#22968
http://czarodzieje.my-rpg.com/t577-brooklyn-toxic




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Pią Wrz 17 2010, 17:11

- Uff, czyli tu nie grodzi mi żadna szurnięta uzdrowicielka. - Odetchnęła z ulgą. Kto jak kto, ale Brook wyjątkowo często miała kłopoty ze zdrowiem. Jej słaby układ odpornościowy i nieco zachwiana równowaga często doprowadzały ją do krytycznych stanów zdrowotnych.
- Wiesz, ja mam całkiem sporo czasu, zwłaszcza, że zawsze dziwnym trafem przegapię lekcje - powiedziała obojętnie. - Ewantualnie jeszcze kiedyś Ci go poświęcę. - Machnęła ręką, dając Rose do zrozumienia, że to dla niej mały problem.
- Ja natomiast mieszkałam z jakąś Ridle. Dziwna była jakaś i o mało co nie przyłapałam jej na jakimś dziwnym gryfońsko-krukońskim rytuale w moim domku. Ale wtedy trochę jej dopiekliśmy, ale... to już dłuższa historia - powiedziała z uśmiechem, przypominając sobie to i jeszcze inne wydarzenie poprzedzające tą dziwną sytuację.
I znów rozmawiały o braciach Rose. Te stare tematy nieuchronnie wracały.
- On mnie lubił i ja jego też. Na szczęście to dziwne zauroczenie minęło - powiedziała najzupełniej szczerze. - Chociaż nie skłamię jeśli powiem, że było mi przyjemnie kiedy tak mnie nosił na barkach - zaśmiała się.
Jej bolesny upadek przeszkodził w dalszej rozmowie, gdyż Brook zamiast skonstruować jakieś normalne zdanie zaczęła wyć tak głośno, że mogłaby wystraszyć sowy w sowiarni.
- Do jasnej cholery! Jak to boli - wrzasnęła, już trochę uspokojona, zaciskając powieki i zagryzając wargę.
-Czyś Ty oszalała? - spytała powstrzymując się od dodania niecenzuralnych słów. - Ja nawet kilku kroków nie zrobię! Chyba będziesz musiała skoczyć po pielęgniarkę. - zarządziła, lecz nagle na korytarz wpadła potężna uzdrowicielka, którą Brook miała okazję poznać w klasie OPCM.
- Nieeee -pisnęła cicho, gdy pokaźna kobieta chwyciła ją za ramiona i posadziła na ziemi, wrzeszcząc coś. No skoro już tu była, i mogła jej w jakiś sposób pomóc z tym bólem, to jakoś wytrzyma jej nadpobudliwość. Przecież z jakiegoś powodu była jedną z najlepszych uzdrowicielek w Mungu.
- Ale może lepiej zawołać szkolną pielęgniarkę? - spytała, nie będąc jednak pewną czy da radę wytrzymać z kobietą.
- Coś jest nie tak z moją kostką, i cholernie boli mnie ramię, nawet coś chrupnęło jak spadałam - wyżaliła się, zrezygowana.
- O siniakach nawet nie wspomnę, chociaż już się boję, ile ich będzie - powiedziała załamana, bardziej jednak przejmując się co jej jest. Oby tylko nie wpakowano ją w gips, czy inne mugolskie środki leczące zranienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : -16
  Liczba postów : 974




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Nie Wrz 19 2010, 00:06

Rośka, nim zdążyła odpowiedzieć coś Brook, usłyszała czyjeś śpiewanie. Było to ciche mruczenie, ale głos brzmiał tak znajomo... Przeraziła się, kiedy uświadomiła sobie, do kogo należy ten głos. Nie słuchała już Brook. Kompletnie ją zignorowała. Chciała tylko jak najszybciej stąd uciec.
- Sądzę, ze powinnyśmy stąd jak najszybciej odejść - powiedziała. - Zaraz przybędzie tu Daisy - podzieliła się swoją wiedzą ze znajomą. Daisy miała tak donośny głos, że nie można jej było nie usłyszeć.
Zrezygnowana spojrzała na Ślizgonkę, kiedy Daisy pojawiła się na holu. Nie chciała jej straszyć, ale podejrzewała, że Brook nie wyjdzie cało z tego spotkania.
- Um. Dobry wieczór.
Wydusiła tylko tyle. potem nie mogła powiedzieć już nic. Czekała na rozwój wydarzeń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Mieszkaniec Londynu
Galeony : 59
  Liczba postów : 49




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Czw Wrz 23 2010, 21:13

- Dobry, dobry, blondyneczko! - odpowiedziała z uśmiechem w stronę Rose. Uzdrowicielka właśnie skończyła wykładać z kieszeni i pokaźnej torby swe medyczne ingrediencje, tworząc tym samym spory bałagan na korytarzu. Właściwie nie było nawet jak przejść.
Daisy, doczekawszy się odpowiedzi Broolyn, zaczęła dotykać dziewczynę. Nie przejęła się ani trochę jej cierpiętniczym ,,Aaaaaaaaaau".
- Do żadnej pielęgniarki! Daisy uleczy, Ty będziesz zdrowa, a panna Lightwood sobie odpocznie!
Co jak co, ale Daisy nie miała zamiaru odpuścić sobie tej przyjemności leczenia kolejnej pacjentki. Co to, to nie.
- Ahaaaam, mhmmmmm - mruczała pod nosem z miną fachowca.
- Aaaaa, już wiem, wiem... - mruknęła. - Biedaczysko Ty moje! - wykrzyknęła przejęta Daisy. - Zwichnęłaś staw skokowy! Daisy musi leczyć! - zarządziła, brutalnie podnosząc kostkę Ślizgonki i kładąc na miękkiej poduszce, tak ogromnej jak brzuch Daisy (nie pytajcie, skąd ją wzięła! Daisy ma swoje sposoby i baaaaaaaaaaardzo pojemną torbę). Ulokowawszy już kostkę dziewczyny dostatecznie wysoko, mogła zająć się nastawianiem jej. Chwyciła ją w swe wielkie, szponiaste łap... ręce, po czym szybkim ruchem przestawiła na prawidłowe miejsce. Bez znieczulenia, bo po co? ,,Trzeba być twardym, a nie miękkim! " - jak głosiło życiowe motto Daisy. Po chwili przypomniała sobie o zaklęciu Episkey, które powinno wszystko załatwić bez nastawiania. Ale co mogła poradzić na to, że to była taka przednia zabawa! Żeby jednak nie wciskać dziewczyny w gips, Daisy wyciągnęła swą różową różdżkę w gwiazdki, chowaną skrzętnie w swym potężnym biuście.
- Episkey! - wyświergotała z różdżką skierowaną w nogę Brooklyn. - I voilà! Gotowe! - powiedziała ze swym wielojęzykowym akcentem. Aha, kuruszynko, co z Twoją ręką było? - Daisy zaczęła ją uważnie oglądać. Pomiętosiła chwilę w swych szponach, zapewne nabijając Brook nowe siniaki.
Ja też nie wiem, jakieś wydelikacone te dzieci! - pomyślała z dezaprobatą, będąc pewna, że dziewczyna ledwo powstrzymuje się, żeby nie piszczeć i nie szlochać. Po chwili, gdy Daisy bardziej przygniotła rękę ślizgonki, uzdrowicielka usłyszała chrupnięcie pod palcami.
- Uuuuuuup, jak mniemam, masz złamaną kość ramieniową - stwierdziła, wyszczerzając się w uśmiechu, aż do czternastek (otóż to, Daisy ma kilkanaście zębów więcej, niż powinna), starając się tym samym zachować profesjonalną minę. Więcej kończyn do leczenia! - myślała zadowolona.
Zamiast wyleczyć rękę zaklęciami, Daisy, ni stąd, ni zowąd, już rozrabiała gips, by po chwili nakładać go na ramię brunetki.
- A Ty, Rosie, w tym czasie zrobisz sobie ze mną konkurs, kto najgłośniej beknie! - zawołała ucieszona. - Ja zaczynam! - powiedziała, a chwilę potem z jej gardła wydobyło się głośne i przeciągłe beknięcie, które odgłosem przypominało ryczenie głodnego olbrzyma. Chyba nie muszę wspominać, że zamek zatrząsł się w fasadach?
- No, teraz Ty! Żwawiej, wydobądź to z siebie! Jak żem ja to uczyniła! - krzyknęła głośno, kończąc nakładać gips. Teraz wyjęła różdżkę i powiedziała Silverto, żeby gips szybciej wysechł.
- Proszę, Brooklyn`ko! - zaszczebiotała wesoło, dumna ze swej pracy. - Możesz już chodzić, ale gips będziesz miała około dwóch miesięcy, czyż nie cudownie? - spytała, pakując wszystkie swoje manatki do ogromniaaastej torby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 68
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 973
http://czarodzieje.my-rpg.com/t576-brooklyn-asteria-toxic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t921-brook#22968
http://czarodzieje.my-rpg.com/t577-brooklyn-toxic




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Sob Wrz 25 2010, 14:43

Czyli jednak nie ma szans na leczenie u normalnej lekarki. Trudno. Przeraziła się, gdy kobieta powiedziała coś o kontuzji kostki.
- No pięknie - mruknęła. - Ja mam tylko nadzieję, że będę mogła aaaaaaaaaałaaaaaaaaaaaa! - wrzasnęła gardłowo, gdy kobieta zrobiła jej coś z kostką. Nie miała pojęcia co, wiedziała tylko, że już wie, co to znaczą prawdziwe męki. W jej oczach zebrało się już kilka łez bólu, jednak dzielnie je powstrzymywała zaciskając zęby.
- Delikatniej się nie da?! - pisnęła cicho, krzywiąc się z bólu.
Po chwili, gdy kobieta rzuciła zaklęcie zarówno ból, jak i kontuzja kostki minęła, a Brook mogła swobodnie nią poruszać. Teraz zostawała tylko spawa ręki. dziewczyna już chciała wstać i udać się do pielęgniarki, niestety - Daisy była szybsza i już miażdżyła rękę Brook w swoich żółtych szponach. I znów Toxic powstrzymywała się od pisków bólu, i łez niemiłosiernie cisnących się jej do oczu. Niedługo potem, w uszach poczuła niemiłe chrupnięcie, a rękę przeszył okropny ból. Spojrzała przerażona na uzdrowicielkę.
- Co. Pani. Mi. Zrobiła?! - wycedziła każdy wyraz z osobna, patrząc na kobietę z nienawiścią w zielonych ślepiach.
Cudownie, po prostu cudownie! Teraz złamała jej jeszcze rękę! - obruszała się w myślach. Nie zdążyła nawet zaprotestować, gdy Daisy już nakładała na jej ramię gips. Nie miała już siły protestować.
A niech robi co chce, tylko niech się pośpieszy - myślała, czując, że wszystko zaczęło być nieznośne, włączając w to okropny ból.
Z zdegustowaniem spojrzała na uzdrowicielkę, która właśnie zamierzała robić z Rose jakieś dziwne konkursy na bekanie. Zmarszczyła też nos, czując nieprzyjemną woń wydobywającą się od Daisy. Zdała sobie sprawę z tego, że zupełnie zapomniała o Rose. Teraz spojrzała na blondynkę błagalnie, mając nadzieję, że ta jakoś wyciągnie je z tej chorej pułapki.
Gdy kobieta wysuszyła gips zaklęciem, Brook podniosła się szybko z ziemi, stwierdzając, że z nogąjuż wszystko w porządku.
- Dziękuję - burknęła, otrzepując szatę z kurzu.
- Dwa miesiące?! - zreflektowała się, przytomniejąc. - Jak to dwa miesiące?! Pójdę do pielęgniarki, a ona mi to wyleczy! - powiedziała szybko.
O nie, co to to nie. Brook nie miała zamiaru chodzić dwa miesiące z gipsem na lewej ręce. Chociaż w sumie, fajnie by było móc się na nim podpisywać, ale nie. Postanowiła iść do pielęgniarki, przy najbliższej możliwej okazji. Czekała teraz na Rose, bo chciała w końcu uciec szurniętej Daisy i iść odpocząć w lochach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : -16
  Liczba postów : 974




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Sro Wrz 29 2010, 22:52

Rośka nie nadążała za wydarzeniami na korytarzu. Jeszcze niedawno Brook miała coś z kostką, a teraz? Teraz to i z ręką! I jeszcze ta baba proponuje jej konkurs na bekanie! Istne szaleństwo!
Puchonka nie myśląc wiele, pociągnęła znajomą za zdrową rękę, pędząc na dół. Byle tylko ta szalona pielęgniarka ich nie dogoniła. Nigdy więcej do niej nie pójdzie! Nigdy!
- Wariatka! - niemalże krzyknęła. - Idziemy do lochów, czy do pielęgniarki?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1125
  Liczba postów : 2118




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Nie Paź 03 2010, 19:25

Wyszła z dusznego pokoju wspólnego, który w tej chwili ją przytłaczał. Potrzebowała powietrza, dużych przestrzeni, takich jak choćby na błoniach, na które nie mogła wyjść, bo znowu padał deszcz. Jakże ona go nie cierpiała! Nie wychodziła więc na zewnątrz zamku. Nie chciała przemoknąć, bo na pewno byłaby zaraz chora, a nie chciała trafić do Skrzydła Szpitalnego, co to, to nie.
Idealnym miejscem wydał się jej Pokój Życzeń, jednak, niestety, ktoś był już w środku. Krążyła więc po jednym z korytarzy, na którym na szczęście w tej chwili była sama, w nadziei na znalezienie jakiegoś dobrego rozwiązania. Niestety, nic konkretnego nie przyszło jej do głowy. Oparła się w końcu zrezygnowana o ścianę i przymknęła oczy.


Ostatnio zmieniony przez Gabrielle Papillon dnia Pon Paź 04 2010, 10:33, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Wiek : 23
Skąd : Edynburg, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 262
  Liczba postów : 365
http://czarodzieje.my-rpg.com/t987-samael-yehl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t988-samael-yehl




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Nie Paź 03 2010, 19:31

Samael pojawił się w okolicach korytarza. Szedł powoli, jak zawsze - chybotliwie, niepewnie. Wspierał się laską, która miarowo uderzała o zimną podłogę. Na szyi nieodłączny szalik, na twarzy nieodłączny grymas rozgoryczenia.
Nie wiedział, nie mógł wiedzieć, że znajduje się tu jedna z jego niewielu przyjaciółek, Gabrielle. Nadzieja pozostaje w tym, że odezwie się pierwsza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1125
  Liczba postów : 2118




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Nie Paź 03 2010, 19:45

Nie musiała mieć otwartych oczu, by wiedzieć, kto nadchodzi. Słyszała dobrze stukot laski i ten chód, powolny, niepewny. Każdy krok był ostrożny. Miało się wrażenie, jakby ta osoba bała się z czymś zderzyć czy przewrócić. I tak na pewno było.
Otworzyła więc oczy i zobaczyła postać, którą spodziewała się ujrzeć, jakże znajomą.
- Witaj, Sam - przywitała się z nim swym zwyczajowym tonem, pełnym niewymuszonej uprzejmości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Wiek : 23
Skąd : Edynburg, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 262
  Liczba postów : 365
http://czarodzieje.my-rpg.com/t987-samael-yehl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t988-samael-yehl




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Nie Paź 03 2010, 19:51

- Gabrielle - powiedział cicho, przystając. Uśmiech zaigrał na ustach. Skierował się w stronę źródła głosu i przysiadł obok, przy ścianie. Kamiennej, zimnej, kojącej.
- Poprzeszkadzam ci w samotności - oznajmił jej cicho. Roztarł o siebie dłonie o szponiastych palcach. Zimno, jak zawsze, zimno przenikliwe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1125
  Liczba postów : 2118




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Nie Paź 03 2010, 20:08

I ona musiała usiać na podłodze, która nie była nawet aż tak zimna, jak mogłoby się wydawać. Botki na obcasach może i ładnie wyglądały, ale nie były zbyt wygodne. Kolejny raz okazała zbytnie przejmowanie się tym, co przyziemne.
- Nie przeszkadzasz mi, nigdy - odparła. Gdy tylko ujrzała, jak Samael rozciera ręce, przeklęła siebie w myślach. Wiedziała, że jemu zawsze jest zimno. A jak zwykle nie pamiętała zaklęcia rozgrzewającego. Wzięła więc delikatnie ręce chłopaka i roztarła je w swoich. Może to choć na chwile pomoże. Miała nadzieję, że on nie odtrąci jej. Była świadoma tego, jak reaguje na jakikolwiek dotyk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Wiek : 23
Skąd : Edynburg, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 262
  Liczba postów : 365
http://czarodzieje.my-rpg.com/t987-samael-yehl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t988-samael-yehl




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Nie Paź 03 2010, 20:14

Ostatnio się do niego przyzwyczajał. Miał niewielu przyjaciół i oni właśnie czasem muskali jego dłonie własnymi.
Zazwyczaj syczał coś i odtrącał. Ostatnie przemyślenia sprawiły jednak, że zdał sobie sprawę... że przy takim zachowaniu, wkrótce straci wszystkich.
Ale czy nie tego chciał? Najwyraźniej, jednak nie.
Nie powiedział więc nic, nie odsunął się gwałtownie. Tylko dłonie zadrżały nieznacznie.
- Cieszy mnie to - rzekł cicho, tonem wcale niewskazującym na radość. Ale w istocie, przeniknięta chłodem dusza na ułamek sekundy rozetliła się ciepłem.
- Co u ciebie, Gabrielle?
Pytanie proste. Ale odpowiedzi mogły kryć w sobie wiele.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1125
  Liczba postów : 2118




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Nie Paź 03 2010, 21:45

Na szczęście jej nadzieja nie okazała się być płonną. Nie do końca więc miał rację ten, kto powiedział, że nadzieja to matka głupich. Choć z drugiej strony, każdy wyjątek ponoć potwierdza regułę. I coś w tym pewnie jest.
Nie zabrała jeszcze rąk z dłoni Krukona. Nie musiała, nie chciała.
Pytanie, jakie usłyszała, było w istocie proste. A odpowiedź mogła dotyczyć wielu aspektów życia.
- Wszystko bez zmian. Chociaż nie. Z każdym dniem coraz bardziej odechciewa mi się uczyć, więc moje oceny lecą na łeb, na szyję. Chodzę na lekcje, jak mi się chce. Zamiast tego czytam mugolskie powieści, włóczę się po zamku, robiąc durne rzeczy albo po prostu siedząc. Nie mogę znieść tego deszczu i chłodu, usycham z tęsknoty za ciepłem. I potrzebuję rozmów, szczerych rozmów.
Spuściła wzrok, zawstydzona, choć wiedziała, że tego i tak Samael nie widział. Dawno się tak przed kimś nie uzewnętrzniała.
- I nie uważam naszego spotkania za durną rzecz, żebyś wiedział - dodała, by ten nie poczuł się niemile widzianą osobą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Wiek : 23
Skąd : Edynburg, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 262
  Liczba postów : 365
http://czarodzieje.my-rpg.com/t987-samael-yehl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t988-samael-yehl




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Nie Paź 03 2010, 21:54

Uśmiechnął się. Niepewnie, ledwo dostrzegalnie. Jakby zapomniał, czy to jest właściwa reakcja człowieka na takie słowa, na gesty niejako czułe.
Człowiecze. Ciepłe.
- Jesień nadchodzi. Coraz więcej liści zalega na błoniach, ziemia pod stopami jest bardziej miękka; powietrze bardziej wilgotne i ciężkie, zimna jeszcze więcej, chłód zaszywa niebo szarością. A przynajmniej zaszywał kiedyś. Teraz, nie wiem, równie dobrze mógłby to być pomarańcz...
Podniósł lekko podbródek, niewidzące spojrzenie przebijało pustkę. Dla niego - nicość, dla Gabrielle - ściany, sufity.
- Gabrielle i durne rzeczy? Cóż takiego wyprawiasz, że sama nazywasz to durnym?
Opuścił głowę. Spojrzenie na chwilę padło wprost na jej oczy, tworząc krótką chwilę złudnego porozumienia wzrokowego, jak gdyby nie był ślepy, nigdy.
- Jeżeli chodzi o szczere rozmowy, chętnie będę ich uczestnikiem. Jesień wyciszyła mnie nieco z opryskliwości - przyznał szczerze, przygryzając dolną wargę.
Nie pomyślałby, że to spotkanie uważa za coś durnego. Nie, sądząc po sposobie, w jaki ujmowała jego zimne, drżące dłonie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Korytarz na VII piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 12Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 10, 11, 12  Next

 Similar topics

-
» Korytarz na II piętrze
» Korytarz na VII piętrze
» Korytarz na IV piętrze
» Korytarz na IV piętrze
» Tajemniczy korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
siodme pietro
-