IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Korytarz na VII piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Korytarz na VII piętrze   Pią Cze 11 2010, 18:30

First topic message reminder :

Korytarz na siódmym piętrze nie różni się od innych. Schody prowadzące na górę jak wszystkie inne mają wiele pułapek o którym uczniowie muszą pamiętać. Przez wielkie okna wpada dużo światła przez co w ciągu dnia jest dobrze oświetlony. Natomiast wieczorem zapalane są pochodnie które co kilka kroków można spotkać wiszące na ścianach. W środku korytarza wisi gobelin przedstawiający trolle, które Barnabasz Bzik próbował nauczyć kroków baletowych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 838
  Liczba postów : 854
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Nie Maj 28 2017, 00:58

Pokonując kolejne stopnie, starał się wytłumaczyć Gryfonowi przewagę zagadki nad zwykłym hasłem. Jasne, czasami była ona niepraktyczna, bo Ezra nie wyobrażał sobie zostawić czegoś w pokoju i dobijać się do tego przez pół dnia. A takie sytuacje zdarzały się rzadko, bo właściwie non stop ktoś wchodził lub wychodził z wieży. Musiałaby to być naprawdę niecodzienna godzina. No, taka jak teraz. Z drugiej strony zagadka przynajmniej dawała możliwość wykombinowania odpowiedzi - u Gryfonów, jak się nie znało hasła to już był to koniec. Nie można w końcu stworzyć właściwego hasła z powietrza.
Wyprawa na siódme piętro trwała co najmniej dwa razy dłużej niż powinna. Ale Ezra mógł pochwalić Leo, który radził sobie zaskakująco dobrze. Ogólnie chyba byli dosyć zgraną drużyną, bo po kilku pierwszych zgubionych krokach, nierównym tempie, obijaniu się o siebie, udało im się wypracować wspólny rytm. I Ezrze nawet nie było ciężko, bo Gryfon faktycznie w ponad osiemdziesięciu procentach sam utrzymywał się w pionie. Jedyne co właściwie musiał robić Ezra, to kontrolować trasę, którą się poruszali - wiadomo, schody potrafiły płatać figle.
Ze śmiechem przytaknął chłopakowi, ciesząc się na ten entuzjastyczny błysk w jego oczach. Mimo wszystko była to szybka zmiana nastroju. W czym przyjaciel nie pomoże, to zrobi to wcielenie się w ninje. Czego to można się było dowiedzieć?
- Chyba zrobiłem już wszystko, co w mojej mocy, żeby poprawić ci ten dzień - powiedział, odsuwając się wreszcie od chłopaka, który już nie potrzebował podpórki. Od drzwi Gryfonów dzieliło ich parę metrów, więc Vin-Eurico nie miał już za bardzo szans zboczyć z trasy. Przez chwilę nic nie dodawał, ale Leo mógł obserwować, jak na jego ustach powoli formuje się głupi uśmieszek, kiedy jeden pomysł wpadł mu do głowy. - Ale wiesz, jeśli to wciąż za mało to słyszałem, że całowanie się podnosi hormony szczęścia. Więc jeśli przez następne dni wciąż będziesz w depresji, to wiesz do kogo się zgłosić. - Mrugnął do niego żartobliwie. Pointą, którą powinien wyłuskać z tej wypowiedzi Leo, było oczywiście to, że Ezra chciał mu jak najbardziej pomóc w przejściu przez tę całą sytuację. Nie chodziło o samo całowanie, gdyby komuś przyszło to na myśl. Nie istniała nawet taka rzeczywistość, w której Ezra poważnie chciałby całować Leo. To byłoby bardzo, bardzo niesmaczne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1028
Dodatkowo : prefekt fabularny, animag (grizzly)
  Liczba postów : 1177
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Nie Maj 28 2017, 01:11

Ciężko było do niego dotrzeć. Chyba nie nadawał się na prowadzenie zbyt porządnych dyskusji, toteż argumenty Ezry średnio do niego w ogóle trafiały. Pomrukiwał co jakiś czas przytakująco, ale potem i tak powtarzał, że normalne hasła mają więcej sensu, są fajniejsze i wygodniejsze.
- Ale jak się zmieni i nikt ci nie powie... To słabo - dodał jedynie, bo przecież nawet tak wspaniały system miewał w swoje wady.
Nikt ich jeszcze nie przyłapał, nic nie zniszczyli i nie zabili się na schodach (swoją drogą, czy tych stopni magicznie przybyło? Leo był pewien, że normalnie jest ich mniej...). Dotarli na siódme piętro i Gryfon był pełen podziwu i dumy, bo Ezra nie narzekał tylko prowadził go i podtrzymywał. Leo zanotował w pamięci, żeby jakoś się odwdzięczyć - nie miał niestety pewności, że to wszystko w ogóle nie wyleci mu z głowy następnego ranka. Optymistycznie założył jednak, że da radę podrzucić Krukonowi jakieś babeczki, albo coś. Jedzenie dobre na każdą okazję...
Nie powiedziałby, że "nie potrzebował podpórki", ale wystarczyło lekko podtrzymać się ściany, aby utrzymać w pełni równowagę. Uśmiechnął się blado do Clarke'a, zastanawiając się, jak bardzo zła będzie Gruba Dama, gdy ją obudzi. Nie pozostawał mu jednak wielki wybór...
- Ta, dzięki - mruknął, a gdy chłopak wspomniał o całowaniu, zaśmiał się krótko. Gdy ucichł, "pomysł" Ezry nagle zaczął wydawać się jakiś mniej zabawny, a bardziej sensowny i interesujący. - Mówisz? - Rzucił bez przekonania.
W tej jednej chwili kompletnie stracił nad sobą panowanie. Tak po prostu uznał, że czemu nie? Żart żartem, ale teorię można było przetestować. Zresztą, jeden malutki pocałunek nic nie znaczył. W skrócie, Leo kompletnie wyłączył myślenie i twierdząc, że jego sumienie będzie czyste, przysunął się do Ezry i pochylił lekko nad nim. Zapomniał, że to jego przyjaciel, a przede wszystkim przedstawiciel tej samej płci.
Położył dłoń zdrowej ręki do jego policzka i delikatnie musnął swoimi wargami jego, żeby dopiero przejść do bardzo łagodnego, niemalże czułego pocałunku.

______________________

But if you really hold me tight,


All the way home I'll be warm!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 838
  Liczba postów : 854
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Nie Maj 28 2017, 01:26

Powinien się przyzwyczaić, że jak mówiło się do Leonarda to trzeba było cały czas pamiętać, że generalnie przypominało to rzucanie grochem o ścianę. Westchnął, ostatecznie porzucając temat - jak to było możliwe, że Leo i Ezra praktycznie non stop się nie kłócili, skoro niemal na każdy temat mieli odmienne zdanie?
I skoro Leo bardzo wybiórczo traktował wypowiedzi Ezry. Clarke mógł wiele zrozumieć, ale moment, w którym Gryfon wziął na poważnie jego słowa prawdopodobnie miał być dla niego zagadką na następne wiele lat. Tego nawet nie dało się sensownie wytłumaczyć!
W jednym momencie uśmiech na ustach Ezry zamarł, zastąpiony szokiem i jedyne, co zdążył zrobić nim jego towarzysz postanowił złączyć ich wargi, było wyrzucenie spanikowanego "co ty...". Czuł jak wszystkie mięśnie w jego ciele niekontrolowanie sztywnieją, a myśli obracają się tylko wokół jednego krótkiego słowa - nie. Przyłożył ręce do klatki piersiowej chłopaka, próbując bezskutecznie go odepchnąć i pozbyć się trochę wyczuwalnego posmaku alkoholu z warg. Jednocześnie z jego ust uciekł krótki jęk, będący pierwszym zwerbalizowanym protestem... Który jednak bardzo łatwo było pomylić z wyrażeniem aprobaty. W końcu to nie tak, że Leo źle całował. Właściwie to był w tym całkiem niezły... Ezra nawet nie zorientował się, kiedy przesunął dłoń w górę jego klatki piersiowej, a potem na kark, tylko po to, by przyciągnąć go do siebie jeszcze bliżej.
Przymknął powieki i niepewnie zaczął odwzajemniać pocałunek, który nie był nawet w połowie tak niesmaczny jak mógłby podejrzewać. Dziwny ucisk w jego podbrzuszu przypominał mu, że działo się coś niewłaściwego, coś, co nigdy nie powinno mieć miejsca... Ale serce szybko dudniące w piersi i myśli splątane niczym kłębek nici skutecznie odwracały jego uwagę, przekonując, że nawet jeśli, to było to całkiem dobre i przerwanie momentu byłoby wręcz działaniem przeciwko sobie... To były te hormony szczęścia?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1028
Dodatkowo : prefekt fabularny, animag (grizzly)
  Liczba postów : 1177
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Nie Maj 28 2017, 01:40

A więc oficjalnie kompletnie postradał zmysły. Gdyby tylko był w stanie myśleć (a z jakiegoś nieznanego mu powodu nie był), z całą pewnością wszystko potoczyłoby się zupełnie inaczej. Podziękowałby Ezrze, może by go przytulił, a potem powlókłby się do łóżka. Pewnie obudziłby połowę biednych Gryfonów, tak jak zrobił to z Krukonami. Następnego ranka ktoś by się perfidnie na nim zemścił poprzez okrutną pobudkę, a on sam wstałby i miał niezły humor. I, oczywiście, odwdzięczyłby się jakoś swojemu przyjacielowi za opiekę.
Ale jednak tymi babeczkami, a nie pocałunkiem.
Normalnie kiedy kogoś chce się pocałować (może lepiej "zamierza się", bo Leo wcale normalnie by nie uznał, że "chce" to zrobić), należy patrzeć na dawane przez niego sygnały. Szok i ogólnie negatywna reakcja nie powinna być ignorowana, ale Vin-Eurico właśnie tak postąpił i nie przerwał pocałunku nawet wtedy, gdy Ezra spróbował go odepchnąć. Sam nie wiedział czemu. Może dlatego, że było wyjątkowo przyjemnie? Zresztą nim miał szansę jakoś zareagować, Clarke jakby zmienił zdanie. Leo pozwolił sobie na subtelne przygryzienie jego dolnej wargi i nawet nie zauważył, że zaczął na Krukona lekko napierać, przysuwając się jeszcze bardziej. To mogło być, złe, tak. Co więcej, było... Ale w tej jednej chwili wydawało się właściwe i skoro żaden z nich nie oponował, czemu w ogóle powinno się kończyć?
Chciał przytrzymać Ezrę przy sobie, chciał już tak po prostu pozostać - więc odruchowo wyciągnął drugą rękę, aby złapać go lekko za przód koszulki. Wywołało to jedynie kolejną falę bólu z naruszonego ramienia i ten jeden impuls wystarczył, aby Leonardo na chwilę otrzeźwiał.
CAŁOWAŁ SWOJEGO PRZYJACIELA?!
Przerwał pocałunek i zaczął się odsuwać powoli, puszczając Ezrę i wpatrując się w niego z otępieniem. Zachowywał się trochę tak, jakby nie chciał spłoszyć dzikiego zwierzęcia - w rzeczywistości po prostu zupełnie nie wiedział, co zrobić. Teraz chciał się tylko zapaść pod ziemię. Szumiało mu w głowie, ale raczej nie od alkoholu, raczej przez emocje. Gryfon był wstrząśnięty, zaskoczony i przerażony swoim własnym zachowaniem, jednak najbardziej niepokoiło go, że pomimo tego wszystkiego tamta krótka (zdecydowanie za krótka!) chwila zdawała się być tak cholernie przyjemna.
W końcu postanowił zrobić coś, co wychodziło mu najlepiej - a więc zaśmiał się, potrząsając lekko głową. Jakimś cudem dopiero teraz wróciła mu zdolność myślenia.
- No dobra, może i coś w tym jest - uznał. Następnie udał, że się zachwiał i musiał oprzeć o ścianę... Ale tak naprawdę po prostu chciał się odsunąć, bo było bardzo, bardzo niezręcznie.

______________________

But if you really hold me tight,


All the way home I'll be warm!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 838
  Liczba postów : 854
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Nie Maj 28 2017, 01:59

Może to wszystko miało wyglądać zupełnie inaczej, ale ostatecznie Ezra nie narzekał. Całowanie Leonarda wychodziło mu jakoś tak naturalnie, nawet nie musiał się specjalnie skupiać na dostosowywaniu się do jego tempa i techniki, bo to wszystko było podobne do oddychania - być może Ezra potrafił to jeszcze zanim właściwie to zrobił.
Nawet napór ciała Leonarda niespecjalnie mu przeszkadzał. Krukonowi było wręcz wciąż za mało... Dopiero moment, kiedy Leo przerwał pocałunek, był dla Ezry tym, gdy nagle poczuł się przygnieciony ogromnym ciężar pod postacią wstydu i oszołomienia. O ile Gryfon odsunął się powoli, Clarke wręcz odskoczył, jakby został rażony piorunem. Mimowolnie dotknął palcami swoich ust w kompletnym oszołomieniu i przerażeniu, unikając wzroku swojego przyjaciela. Przyjaciela. Przyjaciela?
Chciał uciec. Chciał tylko stąd uciec i już nigdy więcej nie musieć patrzeć na Leonarda. Jasne, można było się zaśmiać i zbyć sytuację, ale świadomość chwili którą dzielili, już zawsze miała być gdzieś pomiędzy nimi, stając się barierą nie do przekroczenia. Krukon nie wyobrażał sobie teraz nawet poklepać go po ramieniu!
- Wątpię, ja tam nic nie czułem... - Odparł obojętnie, wkładając w to swoje wszystkie umiejętności aktorskie. Nie tylko dlatego, że było to kłamstwo, ale również dlatego, że po Leonardzie najwyraźniej faktycznie już to spłynęło, skoro miał na tyle dobry nastrój, by skomentować to śmiechem. Co więcej miał coś na usprawiedliwienie - pijacki wybryk, ot co. A Ezra? Ezra od początku do końca gdzieś z tyłu głowy całkowicie wiedział, co robi. Po prostu postanowił to zignorować, narażając na szwank ich naprawdę dobrą przyjaźń. - Pójdę już.
Postarał się wymusić uśmiech, robiąc dwa kroki w tył, a wtedy boleśnie nadział się plecami na poręcz schodów. Złapał się jej, odwracając się na pięcie, tylko po to, by potknąć się i prawie zlecieć ze stopni. Rzucił przez ramię jeszcze kontrolne spojrzenie na Leonarda i szybko zaczął zbiegać, chcąc znaleźć się ponownie we własnym łóżku. Lub na kanapie w pokoju wspólnym z Ruth... Ezra nie pamiętał, kiedy ostatnio tak bardzo potrzebował jej obecności i dobrego słowa jak teraz.

Zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1028
Dodatkowo : prefekt fabularny, animag (grizzly)
  Liczba postów : 1177
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   Nie Maj 28 2017, 02:11

Żałował, ale nie wiedział czego bardziej - pocałunku, czy przerwania go? Bo faktycznie gdyby ta sytuacja nigdy się nie wydarzyło, nie pojawiłby się na drodze ich cudownej przyjaźni żaden większy problem. Z drugiej strony było to tak niesamowicie przyjemne i w tamtej chwili, w której trwało, Leo zapomniał zupełnie o swoich zmartwieniach.
Szkoda, że teraz uderzyły go ze zdwojoną siłą. Nie był w stanie zastanawiać się, co musi czuć Ezra. Ezra, który przecież nie poczynił żadnego pierwszego kroku (nawet pijany Leo wiedział, że jego słowa były żartem), który nie był pijany i który najprawdopodobniej miał teraz potworny mętlik w głowie. Gryfona za bardzo przytłoczyło to, co on odczuwał.
Bezmyślnie wzruszył ramionami na słowa Krukona, bo niezbyt wiedział co innego zrobić. Nie było to zbyt inteligentne, bo w końcu jedno ramię miał rozwalone. Oczy automatycznie mu się zaszkliły, ale powstrzymał się cudem od pokazania tego, jak bardzo go to zabolało. Zresztą, Clarke i tak już się odsunął. Albo raczej, uciekał.
Chciał jeszcze podziękować, ale nie dał rady wydusić z siebie ani słowa. Niezbyt nawet obserwował chłopaka, gdy ten nieporadnie próbował zniknąć. Na twarzy zastygł mu uśmiech, będący pozostałością po tamtym śmiechu, ale teraz nieco wykrzywił go ból. Leo stał tam chyba jeszcze dość długo, ale w gruncie rzeczy stracił rachubę czasu. W końcu powolnym, chwiejnym krokiem podszedł do Portretu Grubej Damy i rzucił hasło, przy okazji niezbyt przyjemnie ją budząc. Nie zwrócił uwagi na żadne jej słowa i pogróżki, tylko przedostał się do środka. Musiał się położyć i przespać. Pierwszy raz niemal nie mógł doczekać się kaca, mając nadzieję, że dzisiejszy wieczór pozostanie dla niego tajemnicą. O ile prostsze byłoby to i dla niego i dla Ezry...

/zt

______________________

But if you really hold me tight,


All the way home I'll be warm!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Korytarz na VII piętrze   

Powrót do góry Go down
 

Korytarz na VII piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 12 z 12Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12

 Similar topics

-
» Korytarz na II piętrze
» Korytarz na VII piętrze
» Korytarz na IV piętrze
» Korytarz na IV piętrze
» Tajemniczy korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
siodme pietro
-