IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Świetlisty Pokój

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta




Gracz






PisanieTemat: Świetlisty Pokój   Wto Kwi 02 2013, 22:12

First topic message reminder :

Nie, nie jest to pomieszczenie wypełnione światłem - wręcz przeciwnie. Panuje tutaj idealny mrok, rozświetlany... świetlikami, które latają pod sufitem, dająć żółto-zielonkawe, punktowe oświetlenie. Zapewne stąd nazwa pokoju.
Podłoga nie jest z kamienia - położony na niej parkiet jest wymarzonym do tańczenia. Pod ścianami ustawione są sofy, a obok nich, na środku, stoi mały, drewniany stolik. W rogu znajduje się gramofon, który sam gra i w którym nie da się zmienić płyty. Puszcza on muzykę w zależności od charakteru i nastroju osób w nim przebywających.
Podsumowując - idealne miejsce na potańcówkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Brighton, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 24
  Liczba postów : 20
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7915-lily-stark
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7917-lily-stark#221387
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7916-lily-stark#221382




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Sro Kwi 23 2014, 13:18

Lily usłyszała wołanie. Nadal nie wiedziała, co się dzieje. Nagle tajemnicza postać wypowiedziała zaklęcie, i w świetle jej różdżki, ukazała się jej twarz. "Już ją gdzieś widziałam, nie muszę się już kryć" pomyślała dziewczyna, odsuwając się dalej, od tajemniczej dziewczyny. Wstała spokojnie i krzyknęła
- Zatrzymaj się! Kim jesteś. - rzekła, czekając na odpowiedź. Postać nie odpowiadała i podchodziła coraz bliżej.
- Lumos. - po tych zaklęciach Lily mogła lepiej zobaczyć tajemniczą postać. Była to rudowłosa gryfonka. "Jest bardzo podobna do mnie" pomyślała Lily. "Wygląda na młodszą". Krukonka podeszła do niej, trzymając w ręku podręcznik do "obrony przed czarną magią".
- Kim jesteś?- zapytała Lily, czekając na odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 166
  Liczba postów : 116
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7891-jane-stark
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7900-jane-stark
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7902-jane-stark#221001
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7901-jane-stark




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Pią Maj 02 2014, 14:25

- Nazywam się Jane Stark - przedstawiła się ruda, pilnie przyglądając się twarzy dziewczyny. - Ty znasz moje imię, a czy ja mogę poznać twoje?
Wydawało jej się dość dziwne, że tak niespokojnie na nią zareagowała, przecież chyba ją uprzedziła, nie robiła gwałtownych ruchów. Dziewczyna wydawała jej się jakąś metalówą, nosiła ćwieki, glany i tak dalej. Jane nie należała do jakiś wyjątkowo stereotypowych ludzi, więc nie zwróciła na to większej uwagi. Nie mogła nic więcej orzec na temat nieznajomej, musiałaby ją trochę lepiej poznać.
- Co tu robisz o tej porze?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Brighton, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 24
  Liczba postów : 20
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7915-lily-stark
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7917-lily-stark#221387
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7916-lily-stark#221382




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Sob Maj 03 2014, 16:14

-Cześć, jestem Lily. Myślałam, że jestem tutaj sama.
Powiedziała dziewczyna patrząc w oczy rudej.
-To chyba tylko przypadek, ale mamy tak samo na nazwisko. Też jestem "Stark". Chociaż mamy podobne kolory włosów. Może ciągnie się za tym coś więcej?
Lily zobaczyła błysk w oku Jane. "Może coś nas łączy? Może jesteśmy spokrewnione?". Lil zaproponowała koleżance, aby usiadły na sofie i dokończyły rozmowę. Dziewczyny rozłożyły się wygodnie na kanapach i przez chwilę milczały wpatrując się w świetliki latające nad ich głowami.
-Na początku się wystraszyłam, jestem pierwszy raz w tym pomieszczeniu- krukonka rozpoczęła rozmowę- myślałam, że jestem tutaj sama. Chyba za mało znam tą szkolę. Mam nadzieję, że ci w czymś nie przeszkodziłam. Poznajmy się, opowiedz coś o sobie.
Zaproponowała, wpatrując się w oczy gryfonki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 166
  Liczba postów : 116
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7891-jane-stark
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7900-jane-stark
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7902-jane-stark#221001
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7901-jane-stark




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Sob Maj 03 2014, 16:34

- Możliwe. - odparła dziewczyna, uśmiechając się lekko. - To dość ciekawe. Hmm, a może ma to związek z naszą rodziną? Znasz swoją dobrze?
Jane naprawdę się tym zainteresowała. Nigdy jeszcze nie natknęła się na osobę o identycznym nazwisku, więc chciała zbadać tą sprawę dogłębnie. Z delikatnym uśmiechem usiadła na brzegu sofu, obok miejsca, gdzie klapnęła Lily. Różdżkę położyła na kolanach, nie zgasiła światła z niej płynącego, bo chciała lepiej widzieć Stark. Ale mi będzie dziwnie mówić do niej, lub o niej Stark... Przecież sama jestem Stark! Chwile obie milczały, Jane z zaciekawieniem obserwowała świecące robaczki. Potem Lily się odezwała.
- Nic dziwnego. Trochę przesadzili z nazwą, skoro jest tu tak ciemno. - odezwała się ruda. - Ja ogółem rzadko buszuję po korytarzach Hogwartu, a w tym pokoju byłam pierwszy raz. Nie przeszkodziłaś mi, w sumie nie robiłam nic ważnego, ani wartego uwagi. - Gryfonka sama dziwiła się swoją otwartością, widocznie miała lepszy dzień. - Z jakiego domu jesteś?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Brighton, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 24
  Liczba postów : 20
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7915-lily-stark
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7917-lily-stark#221387
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7916-lily-stark#221382




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Sob Maj 03 2014, 17:23

-Jestem z Ravenclaw.
Odpowiedziała Lily. Po chwili świetliki zgasły i wleciały pod sofy. Różdżka, która leżała na kolanach Jane, nagle zgasła. Dziewczyny bez skutku próbowały oświetlić pomieszczenie. Usłyszały mocne walenie do drzwi.
-Myślisz, że ktoś nas szuka?
Koleżanki weszły w głąb pokoju, aby nikt ich nie zobaczył.
- Tutaj też ich nie ma. Szukamy ich już trzy dni. Gdzie się mogły podziać? Oby nie poszły do Zakazanego Lasu.-powiedziały dwie wysokie postacie stojące przy drzwiach.
"Niema nas już trzy dni? Zdawało mi się, że jestem tu tylko dwie godziny..." Drzwi się zamknęły. Dziewczyny chciały wyjść, ale po zamknięciu się drzwi, nie było nic widać, a różdżki nie działy. Lily podbiegła w stronę, w której widziała postacie, które ich szukały. Jednak dziewczyna nie czuła drzwi. Martwiła się okropnie, gdyż nie chciała zostać w ciemnym pokoju na całe życie.
-Masz jakiś pomysł? Co możemy zrobić?!- zapytała się koleżanki, nerwowo szukając wyjścia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 166
  Liczba postów : 116
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7891-jane-stark
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7900-jane-stark
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7902-jane-stark#221001
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7901-jane-stark




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Pon Maj 05 2014, 14:09

Stark zdziwiła się nagłym zanikiem światła. Całkowita ciemność sprzyjała napadowi paniki oraz wielu innym niezbyt miłym rzeczom. Dziewczyna niezbyt często czegoś się bała, ale teraz wyjątkowo, zwłaszcza kiedy ktoś zaczął dobijać się do drzwi. Powinna spytać o co chodzi, ale intuicja podpowiedziała jej, żeby się cofnąć i siedzieć cicho.  Milczała, wysilając jak nigdy swój słuch. Słowa, które padły, wprawiły ją w osłupienie. Kto nas szuka? Jakie trzy dni?
- Z tym pokojem jest coś nie tak... - szepnęła, gdy zostały same. Nadal obawiała się mówić głośniej niż słyszalnie. - Gdzie jesteś? Daj rękę, bo się pogubimy.
Dziewczyny złapały się za rękę. Oczy Stark powoli przyzwyczajały się do panującej grobowej ciemności.
- Może... Może poszukajmy czegoś w podłodze, w ścianie... Może da się stąd jakoś wyjść. - odezwała się Jane, macając wszystko dookoła siebie. Nagle wpadła na pomysł, by odsunąć jedną z sof. Okazało się, że intuicja i tym razem jej nie zawiodła, bo jej ręce wyczuły jakąś klapę w podłodze. Bez światła zajęło im to sporo czasu, nim ją otworzyły. Za klapą było zejście na drabinie, w ciemność i strach. Jedynie bardzo daleko na dole migało słabe, szare światełko.Jane spojrzała (a przynajmniej miała nadzieję, że trafiła) na Lily i poleciła, by zeszła pierwsza. Co czeka na końcu zejścia... okaże się niedługo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Brighton, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 24
  Liczba postów : 20
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7915-lily-stark
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7917-lily-stark#221387
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7916-lily-stark#221382




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Pon Maj 05 2014, 18:06

Lily cała znieruchomiała. "Ale jak to? Nie mogę zejść po drabinie!" "Mam okropny lęk wysokości!" "Nie zrobię tego".
-Jane, nie mogę zejść po tej drabinie. Wiem, że od tego zależą nasze życia, ale nie wiemy, co jest na dole, czy nic nam się nie stanie, czy drabina jest stabilna. Nic nie wiemy. Jeśli chcesz zaryzykować, to możesz iść pierwsza, ale mnie na to nie namówisz. Rozumiesz?! NIE NAMÓWISZ!
Lily się rozpłakała. Gdy była młodsza, jej najlepsza przyjaciółka spadła z klifu i zginęła. Było to na wakacje, gdy dziewczyny uciekły w nocy, aby pozwiedzać okolicę. Stark była świadkiem upadku przyjaciółki i od tamtego czasu ma okropny lęk wysokości.
-Nie dam rady Jane, musisz iść sama.
Dziewczyna szlochała przez jakiś czas, po czym powiedziała:
-Możesz zejść na dół i spróbować wyjść, a później powiesz wszystkim, gdzie ja jestem. Musisz coś wymyślić. Ja nie zejdę i mnie nie przekonasz. Nie chodzi o to, że jestem tchórzem. Ja po prostu mam okropny lęk wysokości i nie wiem, czy da się go wyleczyć, ale ty jesteś bardzo odważna. Mogłabyś mnie też asekurować jakąś liną, ale żadnej nie mamy, a nasze różdżki nie działają. Błagam cię, wymyśl coś.
Ruda czekała na odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 166
  Liczba postów : 116
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7891-jane-stark
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7900-jane-stark
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7902-jane-stark#221001
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7901-jane-stark




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Pon Maj 05 2014, 19:11

Jane po tych słowach popatrzyła na Lily jak na kompletną wariatkę. Sama też się bała, ale bez przesady to tylko... tylko długa, straszna drabina prowadząca w kompletną pustkę. Musiały zaryzykować, chyba że chciały sobie poczekać tutaj na tamtych gości!
I na dodatek dziewczyna się rozpłakała. Stark zaczęła już naprawdę panikować. W końcu ścisnęła mocniej dłoń Lily, jak gdyby sama chciała sobie bardziej pomóc.
- Dobrze.. - szepnęła cicho, jakby do siebie. - Zejdę pierwsza i sprawdzę jak tam jest. Może uda mi się coś znaleźć, cokolwiek.... Nie pójdę dalej sama, taka odważna to już nie jestem. Za wszelką cenę spróbuję cię przedostać. Wiesz, musisz walczyć z lękiem. Przeciwstawić się mu. Dobrze, idę... Tak, idę już.
Jane bardzo powoli przełknęła ślinę i bardzo ostrożnie weszła do otworu. Puściła rękę Lily dopiero, gdy była już niżej. Nie śmierdziało tu zgnilizną jak się spodziewała, ani nie czuło się pleśni. Szła, starając się nie słyszeć okropnie głośnego bicia serca. Szła, obmacywana bezczelnie przez ciemność, otulona wszechobecną ciszą. Nie poddawaj się, Stark. Robisz to nie dla siebie, tylko dla Lily. Tak, jesteś odważna. Jesteś mega odważna... Co to było?
Dziewczyna popatrzyła w dół, ale nadal widziała tylko nikłe, szare światło. Ręce zaczęły jej drgać, a strach dusił gardło. Jakbym tkwiła w horrorze. Schodzę do podziemi, jestem bezbronna i ślepa. Zaraz mnie coś pożre, jakiś potwór odgryzie mi rękę, a potem... Znów ten odgłos. Jane przestała schodzić, zamarła, czując, że jeszcze chwila i zacznie najszybciej jak potrafi uciekać w górę. Ale odgłos nie przypominał warczenia stwora ani niczego równie obrzydliwego. Brzmiało to jak... plusk wody? O, znowu! Tak, to niewątpliwie woda. Ale co... co tak pluska? Weź się w garść, Stark! Jeszcze trochę. W końcu poczuła grunt pod nogami i koniec drabiny. Koniec tego cholera! Teraz mogę umierać, bo nic innego mi nie pozostało. Gdzie to szare światło? Znikło! O cholera, co tu się wyprawia? Muszę... muszę znaleźć swoją różdżkę.
- Lumos maxima! - krzyknęła Jane.
Nagłe, niespodziewanie światło trysnęło z końca różdżki i oślepiło zdziwioną Stark przez co omal nie potknęła się o kamień. Tkwiła w jakimś dużym, marmurowym pomieszczeniu. Rozchodziły się stąd trzy korytarze. Obok dziewczyny stała ta drabina, którą zeszła. Jane wetknęła głowę w otwór, pokazała Lily światło i wrzasnęła:
- Spróbuj! Może już się odblokowały nasze różdżki!
Albo tylko na dole działają... Rozejrzała się po pokoju, który wydawał się dziwnie opustoszały. W jednym kącie tkwiła zawalona gruzem dziura, przez którą ciurkiem sączył się strumień skapując niżej. Były to bardzo ciche krople, ale panowała tu idealna cisza, więc niosły się echem. Ruda zastanawiała się jak pomóc Lily zejść tutaj. W końcu wyczarowała linę, która mogła przytrzymać Lily i uchronić przed upadkiem. Czekała, aż dziewczyna w końcu tu zejdzie, oświetlając całą drabinę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Brighton, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 24
  Liczba postów : 20
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7915-lily-stark
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7917-lily-stark#221387
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7916-lily-stark#221382




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Czw Maj 08 2014, 20:30

"Muszę tam zejść. Nie mogę tutaj wiecznie siedzieć i czekać na pomoc. Zachowałam się jak idiotka. Kazałam jej zejść samej. Jestem debilką. Schodzę". Te myśli dodały Starkównie odwagi. Skoro jej koleżanka zeszła, to czemu ona miałaby tkwić w ciemnym pokoju, w którym jedynym wyjściem była klapa w podłodze? Złapała więc pewnie za pierwszy szczebel, później schodziła niżej, trzeci, czwarty... Po którymś schodku Lily nie wiedziała, co czuje. Niby pełna odwagi, ale jednak wystraszona. Niby spokojna, a jednak zdenerwowana. Iść dalej, czy liczyć na pomoc Jane? Zachować spokój, czy panikować? Wzięła się w garść. Była już blisko dna, słyszała już ciężki oddech koleżanki. W pewnym momencie poślizgnęła się i spadła półtorej metra w dół, raniąc przy tym rękę.
-Aau!!! Moja ręka!
Spojrzała smutnym wzrokiem na Jane. Nie mogła już wytrzymać tej sytuacji.
-Chyba spuchła mi ręka... Jane, musimy coś zrobić. Ja już tak dłużej nie mogę! Znajdźmy szybko wyjście, zanim oszaleję!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 166
  Liczba postów : 116
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7891-jane-stark
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7900-jane-stark
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7902-jane-stark#221001
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7901-jane-stark




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Pią Maj 09 2014, 16:32

Lily schodziła powoli, ale schodziła. Jane nie poganiała jej, bo wiedziała co teraz przeżywa. Była całkiem blisko, zaledwie kilka metrów wyżej, gdy niespodziewanie krzyknęła. Stark natychmiast rzuciła się do otworu, niemal wskakując na drabinę. Różdżkę wyciągnęła najwyżej jak potrafiła.
- Co się stało? - krzyknęła zaniepokojona. Okazało się, że Krukonka nieszczęśliwie zraniła sobie rękę. Stark przeklinała w myślach linę, która nie zdążyła uchronić jej przed poślizgnięciem, ale przynajmniej złapała dziewczynę nim całkiem zwaliła się na ziemię.
- Spokojnie, spróbuj zejść. - próbowała mówić spokojnie Gryfonka. Jej różdżka nadal wydawała się normalnie funkcjonować, więc poleciła Lily, żeby tylko zeszła, a opatrzy jej rękę. Lily udało się, Jane szepnęła odpowiednie zaklęcie i ręka dziewczyny znów była zdrowa. Stark chwilę zastanawiała się czy chwycić Krukonkę za rękę, gdy miały już zamiar wejść z dwoma świecącymi różdżkami w ponury tunel. W końcu niezdecydowanym ruchem delikatnie ją ujęła.
- Są trzy wyjścia. Którym idziemy? - spytała niepewnie, myśląc, że najlepsze będzie rozwiązanie środkowe. Zawsze gdy miała do wyboru lewą, prawą albo środkową, brała środkową. Co innego z lewą i prawą... Intuicja podpowiadała jej co do prawej strony. W tej chwili zdała się na dziewczynę, bo nie lubiła rządzić i decydować, a poza tym Lily była z Ravenclawu, a oni mieli w sobie to, że zawsze dobrze wybierali. Ruda patrzyła na starszą koleżankę zielonym spojrzeniem. Gdy nadal stały pośród mroku zdała sobie sprawę, że takie zdarzenie na pewno odciśnie na nich swoje piętno. Kto wie, Stark pomyślała nawet o tym, że może się zaprzyjaźnić z Lily. Wygląda na to, że mają takie same nazwisko, podobny wygląd, ale czy również zgodny charakter? Jane była pewna, że z łatwością mogłyby nabrać każdego na to, że są siostrami. Stark nie miała wielu przyjaciół w przeszłości, ale dziwnie ufała tej Krukonce, w końcu wpadły razem w tarapaty, a zaczęło się tak niewinnie. Teraz są w ciemności, niepewne losu i z licznymi pytaniami w głowie. Jane podziękowała w myślach bogom, że ich różdżki chociaż działają. Inaczej, zostałaby tu sama, w końcu Lily raczej by się nie odważyła.
Cieszyła się, że ma towarzyszkę niedoli. Na pewno sama wpadłaby w depresję i siedziałaby do tej pory skulona w ciemnym pokoju. A teraz ma chęć i determinację by uratować nie tulko siebie, ale i dziewczynę stojącą obok...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Brighton, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 24
  Liczba postów : 20
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7915-lily-stark
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7917-lily-stark#221387
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7916-lily-stark#221382




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Czw Maj 15 2014, 21:52

-Wybrałabym prawą stronę, ale coś z nią nie tak... Nie mam pojęcia. Praktycznie od tego zależy nasze życie... Ale na pewno nie pójdziemy lewym. Czuję stamtąd dziwny zapach, tak jak wilgoć. Zatem został nam środek... Chodźmy!
Dziewczyny weszły do środkowego tunelu. Nie miały innego wyboru. Musiały ryzykować, skoro tak podpowiadało im sumienie. Równie dobrze mogły wejść do prawego, albo lewego tunelu, ale wybór padł na środek.
Nie wycofując się, koleżanki podążały mokrym tunelem, który z czasem stawał się nieskończenie długi i uciążająco ciasny. Czasami nad ich głowami zwisały olbrzymie pajęczyny, a na nich pająki, tylko czyhające na ich nieuwagę.
Po czasie dziewczyny zaczęły marudzić. Były zmęczone i chciało im się pić. A z czasem tunel stawał się coraz jaśniejszy. To wcale nie pocieszało Lily. "Nie idź w stronę światła. Podobno ciemne tunele zawsze kończą się śmiercią." "Nie wiesz, co tam cię czeka! Zawsze możesz zawrócić i czekać na pomoc" "Bądź gotowa na śmierć". Dziewczyna błądziła we własnych myślach. Myślała tylko o tym, że w każdej chwili mogą tutaj zginąć. Co chwila rozmyślała i postoju, ale co on by dał? Tylko by je spowolnił...
Dziewczyny były coraz bardziej zawiedzione. "Czy ten koszmar się kiedyś skończy?". Z czasem pojawiały się halucynacje. Lily słyszała wołanie.
-ON TU JEST! JEST BLISKO! -Był to tajemniczy głos.
Po dłuugim czasie czołgania się w tunelu, bez chwili wytchnienia, dziewczyny zobaczyły kojące światło. "KONIEC TUNELU!". Koleżanki były uradowane. Objęły się przyjaźnie i wyszły z tunelu...
-ALE ZARAZ! CO TO ZA MIEJSCE?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Windsor, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2577
  Liczba postów : 1613
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9120-voice-follett-cheney-lloyd




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Nie Wrz 21 2014, 09:30

Do czego to doszło, że ona - Voice Lloyd, autentyczna i nieuznająca pomocy - pozwoliła wtedy Chaismorowi wkroczyć do akcji? Jak zwykle grzecznie znosiła opieprz od jakiegoś niedorobionego Gryfona, a wtedy zjawił się on i jak jakiś głupi książę na białym koniu rzucił się do pomocy. Od tamtej pory Cataclysm omijała go szerokim łukiem, nie patrzyła na niego i po prostu udawała, że nie wie o istnieniu kogoś takiego, bo wyszła na małą, biedną dziewczynkę do ratowania... No, nie tylko dlatego. Miała mu się kiedyś odwdzięczyć, a tego by nie zniosła. Ale Ślizgon, jak to Ślizgon, pamiętał. A ona teraz miała mu pewnie uwarzyć jakiś eliksir, chociaż zupełnie jej się nie chciało i najchętniej dalej siedziałaby na tyłku w dormitorium, ale stwierdziła, że może przynajmniej się pośmieje, bo w końcu do niczego jej nie zmusi.
Lubiła ten pokój. Nie dlatego, że gdy było się tu z drugą osobą praktycznie się jej nie widziało, bo to akurat doprowadzało Lloyd do szału - nie lubiła, gdy ktoś był zbyt blisko. Dlatego, że stojący w kącie gramofon pokazywał jej, jaki ma humor. Teraz musiała być cholernie smutna w ogóle o tym nie wiedząc. Usiadła na kanapie, by po chwili się na nią położyć, wpatrując w tańczące pod sufitem świetliki. Marne szanse, że Lucek ją zobaczy i przypadkiem na nią nie usiądzie, więc chyba powinna uważnie obserwować drzwi, żeby zareagować przed katastrofą, ale wszyscy dobrze wiemy, jak to jest, gdy nie chce nam się nawet odwrócić głowy na bok, bo w środku jesteśmy rozjebani w drobny pyłek. Już za kilka miesięcy Voice będzie pełnoletnia, kupi sobie jakąś ciasną dziurę w Londynie czy Hogsmeade i nigdy więcej nie zobaczy tej wariatki. Znaczy się, swojej kochanej mamusi. Dlaczego więc jest jej smutno? Bo weź tu przetrwaj jeszcze kilka miesięcy na jej utrzymaniu.
Rozpięła czarną, skórzaną kurtkę i poprawiła białą podkoszulkę z chyba trochę zbyt dużym dekoltem, który mimo usilnych starań co chwilę pokazywał fragmenty jej czarnego, koronkowego stanika. Ostatecznie zrezygnowała z zabiegu nieustannego poprawiania bluzki i stwierdziła, że najwyżej Chaismore sobie na nią popatrzy, zanim ta się podniesie i ze śmiechem wyjdzie z pokoju, bo i tak nie zamierzała przecież nic robić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Tønsberg, Norwegia
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 57
  Liczba postów : 63
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9135-lucius-carney-chaismore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9142-lucek-zaprasza#256561
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9160-pisz-co-masz-pisac-i-spieprzaj#256565




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Sro Wrz 24 2014, 21:17

Nie mógł uwierzyć, że poniżył się do tego by wysłać list do tej blondwłosej, Ślizgońskiej zołzy. Od kiedy to najmłodszy przedstawiciel rodu Chaismore decyduje się marnować swój cenny czas dla jakiejś tam dziewczyny? Ach, tak. Nie idzie na przyjemnie bzykanie lecz po to by wymusić na niej obietnicę współpracy. A owa współpraca zapowiadała się zajebiście dobrze. Ona z wkurwioną miną, pochylona nad kociołkiem oraz słuchająca jego rozkazów - co za podniecająca wizja. Lucius wetknął dłonie do kieszeń ciemnych dżinsów i uśmiechając się nieprzyzwoicie do swoich myśli, wspiął się na ostatnie czyli szóste piętro. Oczywiste, że nie zmęczył się a przerwę między piętrami zrobił sobie jedynie na papierosa. Każdy moment jest dobry na jaranie. A poza tym niebywałą uciechę mu sprawiała sama myśl, że ta ślizgońska dziewucha będzie zmuszona na niego czekać. I nic nie poradzi na fakt, że wkurwianie jej stało się jego autentycznym hobby. Musiał przyznać, że język miała cięty a cała jej bojowa postawa nie tyle co go niewzruszała co jedynie bawiła. Nie takie dziewczątka utemperował. W każdym razie pokonując kolejne stopnie, nieśpiesznie przystawał w miejscu by z sadystyczną radością przedłużać swoje przyjście a czas ten urozmaicał sobie... oglądając ścienne malowidła. Zdążył wypalić jeszcze kolejne dwa papierosy i łaskawie po dobrej półgodzinie, leniwym krokiem skierował się w stronę tego idiotycznego Świetlistego Pokoju. Cóż za chujowa nazwa, swoją drogą. Oczekiwał, że jak tam w końcu wejdzie to oślepi go co najmniej blask stu świec a tak.. wlazł w całkowitą ciemność. Przez dobrą minutę się nie odzywał i słysząc jedynie miarowy oddech ów dziewczęcia, wygiął kącik ust w niepokojącym uśmiechu. I to był uśmiech z serii tych zwiastujących, kłopoty. Dłonią cicho zatrzasnął drzwi i na wszelki wypadek zablokował je niewerbalnym zaklęciem.
Gotowa na zabawę Lloyd? Odmówisz mi?
W totalnych ciemnościach, poruszył się z typową dla siebie pewnością i przyzwyczajając swój wzrok do przyjemnego półmroku w pokoju, okrążył kanapę przesuwając po jej obiciu swoją dłonią.
- Lloyd, Lloyd. Jak na dziewczynę jesteś zbyt pyskata. - szepnął aksamitnym głosem i po chwili kanapa łagodnie się zapadła pod jego ciężarem, sygnalizując tym samym blondwłosej zołzie, że Lucius jest blisko niej.
Bardzo blisko. Uważaj.
W milczeniu zlustrował jej ubiór i pomimo wszechogarniającej ciemności zauważył jej białą podkoszulkę jak i zarys czarnej i bodajże koronkowej bielizny, niegrzecznie prześwitującej przez jej niewinną koszulkę. Jednakże nie będąc jakimś zboczeńcem do potęgi entej, powoli się prześlizgnął swoimi czarnymi tęczówkami wyżej i omiatając jej smukłą szyję, złociste włosy a na samym końcu jej buntowniczą buźkę, spojrzał na nią przenikliwie gdy potarł z namysłem swój podbródek.
- Zdejmij kurtkę. - rozkazał jej przyciszonym i bardziej miękkim głosem gdy w jego oczach zapłonęło zdawkowe rozbawienie a wargi Chaismore ’a rozciągnęły się w złośliwym uśmieszku. Skoro dziewczę samo eksponowało swoje kształty to co miał się cackać? To praktycznie tak, jakby dziecku pokazano słoik z ciastkami i zabrano zjeść ciastka. Och kurwa, no jak tak można? Ale bez obaw, Lucius jest z tych cierpliwych osobników. Do czasu..
Wiedząc, że ta niewiasta z pewnością będzie się buntować, marudzić i warczeć i chuj wie co jeszcze, zastosował pewien trik. Z pewną delikatnością skutecznie ją unieruchomił, łapiąc ją za nadgarstki. Stanowczo pociągnął je w górę i niedbale krzyżując, ulokował jej ręce nad jej jasną główką. Tym samym się oczywiście nad nią nachylił by móc spojrzeć jej w oczy i uśmiechnął się z wyższością. A, że młody człowiek zapobiegliwy z niego, to od razu zablokował jej kolana swoim własnym ciałem co by nie próbowała go kopnąć. A i z takimi laskami już się spotykał na swoje nieszczęście. Posyłając jej paskudny uśmiech, uniósł nieco brew do góry.
- Zgódź się na współpracę, Lloyd. Dobrze wiesz, że nie masz wyjścia więc po co strzępisz swój ostry język, hm?
Bo Lucius zawsze jest górą. Absolutnie w każdej sytuacji, zapamiętaj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Windsor, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2577
  Liczba postów : 1613
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9120-voice-follett-cheney-lloyd




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Czw Wrz 25 2014, 20:09

Voice szczerze wątpiła, że Chaismore idąc na szóste piętro zmęczył się aż tak, żeby umrzeć gdzieś na schodach. Byłoby miło, fajnie, zabawnie, a ona nie byłaby obarczona żadnym zobowiązaniem, ale wiecie, jak to jest - wystarczyło, żeby go sobie przypomniała i była pewna, że pokonanie kilku stopni nie jest dla niego problemem. To ci najbardziej wiekowi nauczyciele mogli czołgać się do góry przez cały dzień i wychodzić na lekcje trzy godziny wcześniej. Co ten gnojek pierdolił o wysokości? Chyba po prostu musiał gadać non stop jakieś bzdury, albo wyjeżdżać do Lloyd z tekstami jasno sugerującymi, że mógłby ją wyruchać i zostawić, ale ma na głowie coś ważniejszego. Coś go dręczyło i nie było to rozbite lustro? No popatrzcie. I dlaczego jeszcze go nie było? Zgubił się w labiryncie korytarzy? Może powinna była narysować mu mapę? A może po prostu po cichu liczyła na to, że Lucius nigdy się nie zjawi i niczego od niej nie zażąda? Zgubne nadzieje, och. Cataclysm, dlaczego się nimi karmisz? Przecież dobrze wiesz, że wszystko to, co najgorsze i tak cię w końcu dosięgnie. Taka już twoja natura, że przyciągasz tylko zło.
Walczyła z opadającymi powiekami. Ile czasu się tam do niej wlókł? Godzinę? Dwie? Bynajmniej nadzwyczaj długo, bo Lloyd zdążyła już się znudzić zabawą włosami, nerwowym skubaniem grzbietów rękawiczek, zapinaniem i rozpinaniem kurtki i nieustannym wzdychaniem. Chyba nawet zasnęła. No, okej, zasnęła, a raczej przysnęła, może dwie minuty przed jego wejściem. Obudziły ją dopiero ciche kroki, które nakazały jej otworzyć oczy i przyzwyczaić je do ciemności. Usiadła tylko dość gwałtownie, mrugając kilka razy. Był blisko. Cholernie blisko. Zbyt blisko, a Voice mogłaby się założyć, że dreszcz, który przeszył jej ciało, gdy się odezwał nie był spowodowany panującym w pokoju zimnem. Po pierwsze - nie było zimno. A po drugie... No cóż, jego obecność mówiła sama za siebie.
Nie mam pięciu lat i się kurwa nie bawię. Przestań być jakimś pierdolonym kotem ganiającym za myszą.
- Z reguły nie pyskuję. Wzbudzasz we mnie jakiś dziwny instynkt. Chcę tylko powiedzieć ci kilka nieprzyjemnych słów i uciekać - zmusiła się do odpowiedzi, wyłapując w końcu w półmroku jego twarz. Gdzieś z tyłu jej głowy zapaliła się czerwona lampka, nakazująca ucieczkę i to natychmiastową. Ale Lloyd, jak to Lloyd, niezaprzeczalnie jest uparta i umie postawić się nawet własnemu przyzwyczajeniu, które powinno właśnie zaprowadzić ją bezpiecznie za drzwi. Łamała się pod jego spojrzeniem i tylko jej oczy i twarz pozostały jak zwykle opanowane, głuche na wołanie mózgu i serca. Były jakby innym organizmem. Ale utrzymanie ich z dala od reszty ciała musiało być nadzwyczaj męczące, bo gdy wydał polecenie kąciki jej ust uniosły się w kpiącym uśmiechu.
- Współpraca, mówiłeś. W kręceniu porno? - fuknęła, zapinając szybko kurtkę. Rozkazy wydawane przez rozsądek były dla niej ważniejsze niż te szeptane przez Luciusa. I gdy ten ukształtowany przez lata rozsądek nakazywał jej się opanować, w oczach zaczął odbijać się niepokój, a zaraz po nim panika, gdy złapał ją za nadgarstki. Dotknął jej, a ona z ogromnym trudem nakazywała sobie milczenie. Z kiepskim efektem.
- Nie masz kurwa prawa mnie dotykać - szarpnęła się, ale wyczuwając, że nic z tego postanowiła się nie ruszać. - Nie dotykaj mnie. Nie taka była umowa - dodała z jakby desperacją. No bo kurwa, Lloyd, jaka umowa? Nie było żadnej umowy. Dobrze o tym wiesz. I dobrze wiesz o tym, że ma rację. Że nie masz wyjścia... Więc co to za słowa wydobywają się właśnie z twoich ust? - Żadnej współpracy. Nie będę nic robić. I będę dalej strzępić język i nic ci do tego. Puść mnie - zakończyła, jeszcze raz próbując wyrwać mu ręce. Starała się uspokoić oddech, przystopować tą szybko unoszącą się i opadającą pierś i mocne bicie serca, usiłującego się z niej wyrwać. Westchnęła w końcu, unosząc na niego wzrok. Patrząc w te ciemne oczy, które w innych okolicznościach uznałaby za seksowne.
- Czego chcesz, Chaismore? - spytała, nie spuszczając z ostrego tonu, przywołując znów do swoich szarych tęczówek bojowość. I pomyśleć, że chwilę wcześniej spokojnie spała, nie zaciskając dłoni w pięści i nie analizując, czy istnieje jakaś możliwość ucieczki. Nie istniała.
Nie dla tak słabej osoby jak ona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28895
  Liczba postów : 36455
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Nie Lis 29 2015, 19:39


IMPREZA ANDRZEJKOWA


Świetlisty pokój był idealnym miejsce na imprezę andrzejkową - nawet wiele nie trzeba było tutaj zmieniać. Półmrok rozświetlany latającymi świetlikami sprzyjał atmosferze tajemniczości. W różnych miejscach w sali porozstawiane były różnokolorowe świeczki.

Kiedy tylko pierwsza osoba przekroczyła próg, zabrzmiała dosyć spokojna muzyka. Ten wieczór miał upłynąć na wróżbach. Wyznaczono kilka miejsca na specjalnie przygotowane na tę okazję zabawy. Na stoliku otoczonymi fotelami stały wszystkie przyrządy potrzebne do lania wosku, w rogu ustawiono kociołki z eliksirami a pod przeciwną ścianą, miało odbywać się plecenie wianków. Ułożono tam mnóstwo poduszek, żeby uczniowie i studenci mogli na nich wygodnie usiąść.

Na stole na samym środku było mnóstwo półmisków ze słodyczami prosto z miodowego królestwa, a także butelki soku dyniowego i piwa kremowego.

Słodkie swatki, które pośredniczyły w przygotowaniu andrzejkowej imprezy, połączyły wszystkich chętnych imprezowiczów w urocze pary i.. przyszykowały dla nich nie lada niespodziankę! Każdy kto tylko przekroczy próg świetlistego pokoju, powinien się poczuwać do obowiązku, aby jak najszybciej odnaleźć swojego towarzysza zabawy. Każdy partner został do danego czarodzieja przypisany wedle specjalnego zaklęcia, które zaczyna się aktywować w momencie, gdy znajdziesz się na tej imprezie! Dlatego, im szybciej odnajdziesz swoją drugą połówkę tym lepiej dla ciebie - ponieważ jeśli będziesz z tym zwlekać, dosięgną cię nieprzyjemne skutki zaklęcia.

Gdy odnajdziecie się możecie odetchnąć z ulgą. Nie obawiajcie się słabego rozbłysku zaklęcia, który otoczy ciebie i twojego partnera/partnerkę.
Wasze dłonie zostały tylko związane włosiem jednorożca. Na nic się zdadzą zaklęcia, czy też mugolskie nożyczki. Żadną siłą nie przetniecie łączących was więzi - bynajmniej nie do końca andrzejkowej zabawy.





LANIE WOSKU


Andrzejki bez lania wosku, to jak smok bez ogona! Dlatego czym prędzej chwytajcie za klucze i świeczki rozłożone na podłodze! Wybierzcie sobie miskę z wodą (możecie lać wosk do jednej miski z przyjacielem czy drugą połówką, to nie ma znaczenia!) i zajrzyjcie w przyszłość. Każdy z was otrzymuje również klucz do interpretowania woskowych kształtów.

Rzuć dwiema kostkami w odpowiednim temacie, zsumuj liczbę oczek i sprawdź, co cię czeka!

Kostki :
 




MAGICZNE OPARY ELIKSIRÓW


Wiedzieliście o tym, że magiczne opary unoszące się znad kociołka mogą spełniać rolę wróżb? Czarodzieje od niepamiętnych czasów, wpatrywali się w swoje kotły i z niecierpliwością oczekiwali na ten kulminacyjny moment, gdy znad krawędzi kociołka uniosą się pierwsze smugi magicznego dymu! Usiądź więc wygodnie na miękkich poduszkach, niedbale porozrzucanych na podłodze wokół każdego z kilku kociołków, poustawianych na niskich trójnogach; i bez wahania dodaj cząstkę siebie do magicznej mikstury. I nie obawiaj się: eliksir z pewnością nie wybuchnie ci prosto w nos!

Aby wróżba stała się w pełni spersonalizowana dla danego czarodzieja, należy wrzucić do kociołka jeden kosmyk swojego włosa. Dopiero wtedy, opary magiczne przybiorą odpowiedni kształt i .. przepowiedzą, co cię czeka w najbliższej przyszłości! Należy także wziąć pod uwagę losowanie swojego partnera/partnerki!

Rzuć jedną kostką (literą!) w odpowiednim temacie i sprawdź, co cię czeka!
Kostki :
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 897
  Liczba postów : 925
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6354-raphael-theodore-de-nevers#178291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6355-ekscentryk-i-marzyciel#178298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6356-ludzie-listy-pisza#178305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7207-raphael-theodore-de-nevers#204480




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Nie Lis 29 2015, 19:59

Raphael wszedł do pomieszczenia, uśmiechając się pogodnie i rozglądając wokoło. Czyżby był pierwszy? Niebywałe, on, Raphael Theodore de Nevers, słynny marzyciel, osoba, która nie wiedziała, jaki jest dzień tygodnia, i notorycznie się spóźniała, przyszedł jako pierwszy! A może pomylił dni? Nie, na pewno nie. Sala była przygotowana do wróżb i Raphaelowi pozostawało tylko czekać na Serenę. W klapę swojej czarnej marynarki (ubrał się cały na czarno, z wyjątkiem niebieskiego fularu, który jakimś cudem udało mu się zawiązać) wpiął pawie pióro, które otrzymał od słodkiej swatki. Nie był zachwycony tym pomysłem, bo nie miał ochoty spędzać tego wieczoru z nikim prócz Sereny, ale jeśli takie były zasady gry, to cóż mógł poradzić?
Salę wypełniała spokojna muzyka, a Raphael krążył sobie spokojnie, rozglądając się i przyglądając stanowiskom do wróżenia. Cóż, jeśli na czymś naprawdę mu zależało to na dwóch rzeczach - miłości Sereny, która nigdy nie przeminie, oraz wenie, która nigdy go nie opuści. Naprawdę nie potrzebował niczego więcej i miał nadzieję, że właśnie to wywróży sobie dzisiejszego wieczoru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Lima, Peru
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 3052
  Liczba postów : 1065
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10538-enzo-corrado-halvorsen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10540-klusownik-prosto-z-peru
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10539-peruwianska-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10541-enzo-halvorsen




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Nie Lis 29 2015, 20:30

Andrzejki. Ale co to w ogóle było? Enzo chyba liczył na to, że okaże się to zwyczajną imprezą, gdzie będzie nie dość, że głośno to w dodatku znajdzie się trochę alkoholu, który pomógłby mu się rozluźnić. Jak widać, strzelił kulą w płot podczas typowania i kiedy wreszcie przekroczył próg świetlistego pokoju, niemalże automatycznie się skrzywił. Nie tego oczekiwał i może od razu by wyszedł, gdyby nie poczuł na nadgarstku nacisku dziwnej magii, najwyraźniej uniemożliwiającej mu opuszczenie pokoju. Zaklął cicho w ojczystym języku i postanowił przełknąć swój błąd, pozostając jednak na miejscu. Nie bardzo wiedział czego się spodziewać, więc po prostu stał jak kołek przy wejściu, miętoląc w ręku przypinkę z symbolem karo, chyba bardziej zestresowany tym kto może przypaść mu w parze. Jak zniósłby towarzystwo kogoś innego niż Shenae (o ironio)? Wolał tego nie wiedzieć. Machinalnie musnął palcami wolnej dłoni swoją szatę wyjściową, jednocześnie przyglądając się stanowisku z kociołkami. Co oni robią z tymi oparami? Ćpają je czy co? Nie miał pojęcia co tu się dzieje, jak słowo daję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : California i Alaska
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 464
  Liczba postów : 439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11628-cyrus-milos-lynford
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11637-troche-sporo-spie-ale-i-tak-chce-miec-ziomkow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11636-lisciki-i-inne-duperelki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11638-cyrus-milos-lynford




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Nie Lis 29 2015, 20:33

Ja to się potrafiłem dobrze ubrać. Gratulowałem sobie dobre dziesięć minut efektu, jaki zobaczyłem w lustrze. Moja nowa, droga koszula wyglądała fenomenalnie nawet z tymi śmiesznie tanimi spodniami. Kiedy miałem dużo pieniędzy, nawet nie sądziłem, że można tak tanio kupić jakąkolwiek cześć garderoby. Oczywiście nie zamierzałem się szczycić moim tanim zakupem, bo powodu do dumy w tym nie dostrzegałem. Przekleiłem metki ze starych, zniszczonych spodni, tak że, teoretycznie cały prezentowałem się drogo.
Drogiej mojemu sercu osoby (przynajmniej wedle Andrzejkowej swatki), wypatrywałem poprawiając na głowie kowbojski kapelusz. Przeważnie nie nosiłem tego typu ozdób - to Winonie pozostawiałem charakterystyczne dla Ameryki południowej elementy garderoby. Emanowanie regionalnymi detalami nigdy mnie nie kręciło. To też dziś czułem się w ów dodatku nieco komicznie. Do reszty stroju średnio mi pasował, ale skoro tak miałem znaleźć przypisaną mi osobę, nic na to poradzić nie mogłem.
Rzuciwszy okiem na zebranych i nie dostrzegłszy tam partnerki, powędrowałem w stronę stolików z piwem kremowym. Brakowało mi zwykłego, amerykańskiego piwa, te brytyjskie miały strasznie dziwny smak. Niemniej jednak, wolałem się jednego z nich napić, bo wszędzie dookoła paliły się świeczki, a od jakiegoś czasu nieco problematycznie reagowałem na zapach ognia. Szybkie uśnięcie na tej imprezie byłoby przeze mnie pożądane tylko w wypadku, gdyby moją partnerką miała okazać się jakaś słonica. Czy tam, po prostu brzydula - w końcu najwyraźniej w przeciwieństwie do stereotypowych Amerykanek, wszystkie Brytyjki miały super figury.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Plymouth (USA)
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 196
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 60
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11876-megara-myfanwy-herondale
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11878-bad-moon-rising?nid=198#319126
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11880-megara#319129
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11877-megara-m-herondale




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Nie Lis 29 2015, 21:00

Długo biła się z myślami czy aby na pewno chciała wybrać się na hogwardzką imprezę, która w dodatku odbywała się dwa dni po pełni. Nie trzeba chyba wspominać, jak przez następny dzień dochodziła do siebie. Czyli z prostego rachunku matematycznego można wywnioskować, że został jej jeden dzień na podjęcie decyzji i znalezienie sukienki. Tak naprawdę poszukiwania ubioru na wieczór były tylko pretekstem do opuszczenia murów tej szkoły. Nikomu nic nie mówiąc udała się na zwiedzanie Londynu, co oczywiście okazało się niezbyt dobrą decyzją. Łaziła w kółko nie potrafiąc określić kierunku, w którym powinna się udać. Po dobrej godzinie dopiero wpadła do idealnego sklepiku. Schowanego w bocznych uliczkach, bez tłumów gromadzących się przy każdym stojaku. Nie liczcie raczej na opowieść o krwawej walce spowodowanej przez kawałek materiału. Nie musiała długo przeglądać, ponieważ w jej ręce wpadło koronkowe cudo. Zapłaciła kobiecie siedzącej za ladą i jak najszybciej wróciła do Hogwartu. Założyła nową sukienkę do zwykłych czarnych obcasów i właściwie czuła się  prawie gotowa do wyjścia. Włosy upięła luźno z tyłu srebrną klamrą, a makijaż opierał się tylko na przydymionych oczach i trochę ciemniejszej od ust szmince. Już przy drzwiach od świetlistego pokoju, wręczyli jej srebrną broszkę z półksiężycem. Zaśmiała się w duchu z dziwnie trafionego dodatku i trochę cieszyła się z faktu, że jednak nie przedstawiał pełni. Sprytnie przypięła go na samym środku do paseczka, by nie wyglądał jak dodany bez rozmysłu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Texas
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 410
Dodatkowo : kapitan wygranej drużyny Q
  Liczba postów : 433
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11658-winona-hensley#311603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11662-chodzcie-ziomki#311734
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11661-teksanska-masakra-sowa#311729
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11695-winona-hensley#312749




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Nie Lis 29 2015, 21:12

Z furią zgniata list od Ceres i rzuca go gdzieś w kąt pokoju. Mamrocze pod nosem przekleństwa na temat przyjaciółki. Dobrze, że nie ma pojęcia o wymienianych listach pomiędzy Katyą, a Ceres. Wtedy jej złość trwałaby jeszcze dłużej i na dodatek objęłaby obie dziewczyny.
Winona podwójnie stara się wyglądać dobrze na andrzejki. Skoro będzie przypisana do jakiegoś chłopaka, świetnie! Jej przyjaciółka dała jej do zrozumienia, że to co wyrabia z chłopcami to rzecz, którą toleruje . Wobec tego, według niej jest to coś za co mogłaby się przyczepić, jakkolwiek nie próbowałaby się teraz wytłumaczyć.
Winona zakłada swoją kowbojską sukienkę i ulubione obuwie. Miło z ich strony, że dali jej akurat kowbojski kapelusz. Przynajmniej całkiem pasuje do stylówki Winony. Winnie maluje się lekko. Rozpina o kilka za wiele guzików u dołu sukienki, by widać było jej długie nogi. Nie starać się przykryć naszyjnikiem dekoltu.
Wchodzi do sali niczym prawdziwa Królowa Teksasu. Rozgląda się czujnie po tym klimatycznym pokoju, w poszukiwaniu swojej drugiej połówki na dziś. Czuje, że musi go znaleźć jak najszybciej. Dość szybko zauważa swojego byłego chłopaka i obecnego dobrego przyjaciela. Idzie szybko w jego stronę. Chce mu opowiedzieć wszystko co ta okropna Ceres do niej pisała. I miała też dziwne wrażenie, że spotkanie się z nim przyniesie jej jakąś dziwną ulgę. Nie tylko dzięki temu, że wszystko mu opowie.
- Ładnie wyglądasz – mówi na przywitanie do Lynforda, przyglądając mu się podejrzliwie. Naprawdę podobał jej się w tym ładnym wdzianku, a kowbojski kapelusz z pewnością dodaje mu kilka punktów do wyglądu w oczach Winnie. Ledwo to mówi, a wokół nich rozbłyska zaklęcie. Ze zdziwieniem podnosi dłoń, a wraz z nią robi to Cy. Najwyraźniej od tej pory są ze sobą związani do końca dzisiejszej imprezy. No tak, oczywiście, Cyrus nie założyłby takiego kapelusza z własnej woli, nawet nie skojarzyła faktów przez swoje roztargnienie.
No tak, co prawda nie miałaby nic przeciwko, gdyby to @Deven Quayle był do niej przywiązany. Ale patrząc na jej bojowy nastrój, może to dobrze, że jej BFF ma być jej towarzyszem.
- No cóż, z pewnością nie możemy pochwalić Anglików za bujną wyobraźnię – stwierdza na temat ich dobrania w parę. Przydzielenie jej najlepszego przyjaciela, z którym kiedyś była, nie było zbyt zaskakujące.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Seul, Korea Południowa.
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 200
  Liczba postów : 275
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11368-scarlett-jung
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11375-polamac-ci-kosci#305167
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11376-ppalgang#305178
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11374-kuferek-scarlett




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Nie Lis 29 2015, 21:25

Przygotowywać się jakoś długo tego dnia nie musiała, dlatego też w Świetlistym Pokoju zjawiła się względnie wcześnie. Ubrała czarną sukienkę przed kolano z odsłoniętymi plecami, włosy postanowiła zostawić rozpuszczone. Makijaż Szkarłatki nie był tak mocny jak podczas większości takich imprez, jedyne co pozostało niezmienne w tej kwestii to kolor ust dziewczyny - tradycyjnie podkreśliła je swoją ulubioną czerwoną szminką. Co najdziwniejsze sukienka Koreanki nie miała głębokiego dekoltu, biżuterii też jakoś specjalnie nie miała, jedynie założyła kilka kolczyków i nieprzewidziany dodatek, mianowicie otrzymaną od słodkiej swatki złotą bransoletę. Na ogół nie przepadała za bransoletkami, jednak cóż miała począć?
Niespiesznie udała się na miejsce imprezy rozmyślając z kim została zeswatana. Nie miała szczerze powiedziawszy nic przeciwko poznaniu całkiem nowej osoby, jednak na czas tej imprezy wolałaby towarzystwo kogoś, kogo zdążyła już poznać. No i, co najważniejsze, miała tylko nadzieję, że jej partner bądź partnerka pojawi się na imprezie i przypadną sobie do gustu. Ponad to przyjemnie by było, gdyby odbyło się bez takich incydentów jakie miały miejsce na ostatnim szkolnym balu, z którego praktycznie rzecz biorąc w żaden sposób nie skorzystała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Oxford
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1107
  Liczba postów : 231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11544-seth-azriel-xenos-quinn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11569-przyjacielski-dla-wszystkich
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11570-sowka-setha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11571-seth-quinn




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Nie Lis 29 2015, 21:52

Tym razem Quinn wyglądał jakby wybierał się na pogrzeb. No dobra, może nie na pogrzeb, na takie imprezy wydarzenia ubiera się raczej garnitur czy jakieś inne sztywniackie wdzianko. No niby na rodzinne uroczystości właśnie tak a nie inaczej się ubierał, no ale wiadomo, co innego szkolna impreza w gronie znajomych, a co innego rodzinna uroczystość. W każdym razie, był cały na czarno. Od stóp do głów można by rzec, czarny jak ta cudowna wycieraczka Cichego. No właśnie, Cichy, ciekawe czy to właśnie z nim został zeswatany. Tak czy inaczej od swatki otrzymał niebieską wstążkę, która nijak nie pasowała do jego stroju. Seth nie miał również za bardzo pojęcia o tym, co mógłby z tą wstążką zrobić, w końcu jasne włosy chłopięcia nie były długie i nie mógł zapleść sobie pięknego warkocza. Przypięcie wstążki do bluzy również byłoby trochę bezsensowne, wyglądałby jak mugole kiedy obchodzili jakieś tam święto czy rocznicę. Ostatecznie zawiązał wstążkę na swym nadgarstku i udał się do Świetlistego Pokoju.


Ostatnio zmieniony przez Seth Azriel Xenos Quinn dnia Wto Gru 01 2015, 20:25, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Santa Monica, USA
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 428
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10007-quietus-ettreval#279078
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10008-cisza-przed-burza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10065-cichnacy-szept#280286
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10074-quietus-ettreval#280494




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Nie Lis 29 2015, 22:20

Quietus nie był zbyt przekonany do tego, aby  przybyć na andrzejkową zabawę. Ostatnio jego życie widowiskowo przypominało rozwalającą się ruinę, niezdolną do pełnej odbudowy. Naprawiając jedną sferę swojego życia, mimowolnie psuł całą resztę i w ostatecznym rozrachunku pozostawał z pustymi rękoma. Był jedną z tych osób, które usilnie próbowały złapać wodę w garść i nie chciały zezwolić na to, aby ona  uciekała mu wąskimi strumykami poprzez jego kościste palce. Chcąc się odciąć od wszystkich problemów,  niemal automatycznie zapinał hebanowe guziki od białej koszuli i z niemrawą miną, przeczesał po chwili swoją niesforną czuprynę. Wystarczyło teraz tylko narzucić na ramiona dłuższą i aksamitnie czarną marynarkę, aby uplasować się w kategorii stroju wieczorowego i chwycić do ręki parasol w dziwny wzór tarota. Osobiście wolałby dzierżyć w swych dłoniach, czarny parasol, który widział u Ceres - aczkolwiek, wątpił w swoje kolosalne (nie)szczęście do tego, iż pozwoliłaby mu ona wziąć go chociaż na sekundę.
Gdy przekroczył próg świetlistego pokoju, niemal automatycznie wyczuł, że został na niego rzucony urok. I chociaż nie umiał go dostrzec na pierwszy rzut oka, to poczuł się dość niekomfortowo jakby mu czegoś brakowało. Odruchowo potarł swoją prawą rękę, zręcznie przy tym manewrując swoim dziwacznym parasolem  i skrzywił się lekko. Już nabrał ochoty, aby nawiać z tego miejsca, gdy tylko dotarł do niego klimat pomieszczenia. Wszystkie dziewczęta pozostały nader dziewczęce i Cichy mógł podziwiać najróżniejsze i zapewne najnowsze kreacje, przeróżnych sukien. I chociaż wszystko wyglądało pięknie i ślicznie to Quietus nie był zbytnio w nastroju do wróżenia - ponadto był diabelnie pewny swego, że w każdej kryształowej kuli, filiżance; a nawet i w ustawionych pod ścianą kociołkach, ujrzałby ponuraka. Krążąc po pokoju, co chwila rozsyłał innym drobne pozdrowienia, gdy kiwał łbem na przywitanie i gdy dostrzegł @Megara M. Herondale, mimochodem stanął u jej boku i podparł się na swojej parasolce, przy okazji powiódłszy znudzonym spojrzeniem po reszcie towarzystwa. Ponownie skupił swe spojrzenie na dziewczęciu i dostrzegłszy jej broszkę w kształcie półksiężyca, niemalże parsknął zdławionym śmiechem, jakby mu ciążyło coś w środku na duszy i nie zezwalało na piękny, stuprocentowy śmiech.
- Do twarzy ci z tym półksiężycem, Megi. - uznał lekkim tonem głosu i obdarzając ciemnowłosą delikatnym uśmiechem, po chwili wyprostował się, aby ukazać jej swoją parasolkę, którą przekornie zastukał w podłoże i zadarł nieznacznie brodę do góry.
- Przynajmniej nie muszę inwestować galeonów w nową. Cóż za radość mnie spotkała! - zaintonował już nieco mniej radośniej i odnajdując wzrokiem Setha, posłał mu ciepły uśmiech i dla własnego widzimisię, puścił mu oko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 19
Skąd : Yorkshire, wioska Halifax
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 92
  Liczba postów : 109
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11142-willow-anabeth-smith
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11165-relacje-will
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11168-zaufaj-snowie-ona-wszystko-dostarczy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11167-kuferek-willow-a-smith




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Nie Lis 29 2015, 22:33

Stała tuż przed salą, robiąc ostatnie poprawki. Czarna, skórzana sukienka, dość mocno przylegała do ciała szesnastolatki, przez co Will obawiała się, czy nie jest zbyt wyzywająca. Wygładziła delikatne fałdki, poprawiła ciemny kapelusz, do którego doczepiła przypinkę z symbolem pik, podciągnęła wyżej czarne, długie rękawiczki, oraz dopięła zamek w obcasach. Wszystko, byle grać na zwłokę. Tak, Smith denerwowała się tym, co zastanie w środku. A co, jak jej partner się nie zjawi? Starała odepchnąć wszystkie możliwe czarne scenariusze w czeluść swojego umysłu. Na próżno. Rudowłosa niepewnie weszła do pomieszczenie, jednak zaraz się rozluźniła, widząc niewielką grupkę osób. Uśmiechnęła się zawadiacko, szukając swojej pary. Jak narazie jej nie było.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : NY, USA / Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 385
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6126-serena-serafina-fluvius
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6129-syrenka#173725
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6128-serena#173722
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7858-serena-serafina-fluvius




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Nie Lis 29 2015, 22:48

Ostatnio stała się strasznie zapracowana i jej chwile na odpoczynek ograniczały się tylko do spotkań z Raphaelem. Parę godzin przed andrzejkową imprezą siedziała u swojej rodzicielki i pomagała przesortować stare rzeczy na strychu. Nie trzeba się zbyt długo domyślać, że roztrzepana krukonka dopiero wtedy przypomniała sobie o zbliżającym się wydarzeniu. Wpadła w panikę, bo o tej godzinie wszystkie sklepy zostały już zamknięte, a nie zdążyła jeszcze kupić żadnej odpowiedniej kreacji. Chciała wyglądać ślicznie dla Raphaela i oczywiście musiała nawalić w tak głupi sposób. Adele miała niemały ubaw słuchając jęków córki, które pasowały do typowej nastolatki, a nią przecież nie była! Oczywiście pani Fluvius od razu znalazła rozwiązanie... na dnie starego kufra. Okazała się nim jej stara sukienka, którą założyła na swój ostatni bal w Salem. Na pytanie Sereny czy tańczyła wtedy z jej ojcem, tylko pogoniła ją do Hogwartu bez żadnej odpowiedzi. Szybko przygotowała się do wyjścia, upinając delikatnie włosy i stawiając na delikatny makijaż. Gdy już dotarła do Świetlistego Pokoju trochę posmutniała, gdy do jej rąk trafiło pawie pióro. A co jak nie będzie dane krukonce spędzić zabawy z jej ukochanym? Wpięła we włosy dodatek, choć pasował tam jak pięć do oka i udała się na poszukiwania partnera. Na sam widok Raphaela, serce dziewczyny z pewnością przyśpieszyło. Kamień spadł jej z serca, gdy dostrzegła u niego pawie pióro. Gdy tylko podeszła do Francuza otoczył ich błysk zaklęcia, a dłonie zostały związane dziwną więzią.
- Chyba został pan skazany tego wieczoru na mnie. - zauważyła wesoło na powitanie i pocałowała chłopaka delikatnie w usta. Ta zabawa zapowiadała się tak idealnie, a w końcu była ich pierwszym takim wyjściem po powrocie do siebie. Miała tylko nadzieję, że nie rozpęta się takie zmieszanie jak na poprzednim balu, który szczęśliwie ominęła.


Ostatnio zmieniony przez Serena S. Fluvius dnia Pon Lis 30 2015, 00:07, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   

Powrót do góry Go down
 

Świetlisty Pokój

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 9, 10, 11  Next

 Similar topics

-
» Świetlisty Pokój
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń
» Pokój Czterech Pór Roku
» Pokój Śmiechu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
szóste pietro
-