IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Świetlisty Pokój

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta




Gracz






PisanieTemat: Świetlisty Pokój   Wto Kwi 02 2013, 22:12

First topic message reminder :

Nie, nie jest to pomieszczenie wypełnione światłem - wręcz przeciwnie. Panuje tutaj idealny mrok, rozświetlany... świetlikami, które latają pod sufitem, dająć żółto-zielonkawe, punktowe oświetlenie. Zapewne stąd nazwa pokoju.
Podłoga nie jest z kamienia - położony na niej parkiet jest wymarzonym do tańczenia. Pod ścianami ustawione są sofy, a obok nich, na środku, stoi mały, drewniany stolik. W rogu znajduje się gramofon, który sam gra i w którym nie da się zmienić płyty. Puszcza on muzykę w zależności od charakteru i nastroju osób w nim przebywających.
Podsumowując - idealne miejsce na potańcówkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Nie Lis 29 2015, 23:24

Shenae nie chcąc myśleć nad tym co ubrać, wybrała po prostu swój mundurek. A żeby nie zarzucać jej, że się nie postarała, sumiennie z właściwą sobie skrupulatnością zapięła broszę z krukiem na piersi, zaczesała włosy na drugie ramię, żeby jej nie zasłaniać, smagnęła usta różową szminką (tą którą Rience tak bardzo lubił) i ruszyła do wyznaczonego punktu spotkania. Przypinkę z symbolem karo trzymała w dłoni, jako, że zupełnie jej nie pasowała. Stanęła gdzieś na środku pomieszczenia, próbując znaleźć osobę, do której została sparowana. W razie gdyby był to ktoś za kim nie przepadała, mogła udać, że niczego nie trzymała w palcach. Wypatrywanie nie szło jej najlepiej. Po drodze jej wzrok przelotnie przesnuł się po sylwetce Halvorsena, więc ruszyła w jego kierunku. Podeszła go, kiedy akurat przyglądał się podejrzanemu stanowisku w pomieszczeniu. Nie patrzyła w tamtym kierunku. Bardziej interesowało ją co trzymał w ręku. Sięgnęła dłonią do jego palców, prostując je, uśmiechając się mimowolnie pod nosem, kiedy zobaczyła drobny, zmaltretowany przez niego przedmiot. Dodała mu swoją przypinkę do kolekcji, zamykając jego dłoń. Większość osób skupiona była na kociołkach, dlatego pozwoliła sobie sugestywnie pociągnąć krukona w stronę odległą od nich i wspiąć się na palce, żeby musnąć jego wargi swoimi.
— Kogoś szukasz? — istniała na to pytanie tylko jedna prawidłowa odpowiedź. Czekała licząc na to, że Enzo, w typowy dla siebie sposób, nie popsuje efektu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Tama-shi, Japonia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 386
  Liczba postów : 180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7839-aiko-odagiri
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7841-ikusia-i-jej-relacyjki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7843-namako#218426
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7842-aiko-odagiri




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Nie Lis 29 2015, 23:28

Aiko potrzebowała czegoś nowego w aktualnej pseudodepresyjnej sytuacji. Ok, mieszkała u swojego byłego. Ok, nie miała hajsu i musiała szukać ciuchów na imprezę po starych targach. Ale co z tego, skoro udało jej się znaleźć naprawdę ładne rzeczy? Na przykład piękną, białą sukienkę do połowy łydki, delikatnie marszczoną, z niewielkim dekoltem odsłaniającym jej wyraźnie zarysowane obojczyki i ślicznie odsłoniętymi plecami. Nie była może szczególnie nowoczesna, ale dziewczyna lubiła takie klimaty. Postanowiła się więc trzymać tego delikatnego retro i do sukienki dobrała klasyczne szpilki i dość wyraźny makijaż.
Weszła do środka niepewnym krokiem z przypinką z symbolem trefl. Ciekawa była, na kogo trafi i na jakiej podstawie akurat na niego. Nią? Nieistotne. W każdym bądź razie weszła do środka i stanęła pod ścianą, nieśmiałym wzrokiem omiatając parkiet. Nie do końca wiedziała, co ze sobą zrobić, ale cóż. Jak na razie ma wypatrywać osoby pod znakiem trefl, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Plymouth (USA)
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 196
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 60
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11876-megara-myfanwy-herondale
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11878-bad-moon-rising?nid=198#319126
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11880-megara#319129
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11877-megara-m-herondale




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Nie Lis 29 2015, 23:59

Trochę spacerowała sama, podziwiając wystrój sali i nie mogła nadziwić się tym wszystkim magicznym pomieszczeniom w Hogwarcie. Powinna któregoś dnia zrobić sobie wyprawę po niezwykłych zakątkach brytyjskiej szkoły. Niepewnie zaglądała do stoisk z wróżbami, by na końcu i tak zrezygnować z atrakcji. Przemieszczała się praktycznie w kółko, samemu nie wiedząc na co właściwie ma ochotę. W dodatku kompletnie nie umiała odgadnąć jakie rzucone zostało na nią zaklęcie. Powoli zaczynały dopadać ją obawy, że jednak przyjście tu okaże się straszną klapą. Oczami wyobraźni już snuła sobie okropny scenariusz z jakimś Brytyjczykiem, który pałał do przyjezdnych z Salem czystą nienawiścią. Naprawdę spodziewała się więcej tolerancji od osób, przyjmujących co roku kolejnych uczniów z wymiany. Za to spotykała się często z krzywym spojrzeniem na korytarzach, gdy dostrzegali w niej Amerykankę. W pewnym momencie przystanęła, wpatrując się w pary tworzące się już w sali. Na szczęście nie tylko ona pozostawała jeszcze na zabawie sama. Odwróciła spojrzenie od bawiących się uczniów, gdy u jej boku pojawił się @Quietus Ettréval i już miała się z nim przywitać... ale wydobył z siebie dziwny dźwięk, mający uchodzić za śmiech. Z westchnięcie pokręciła głową, domyślając co spowodowało u niego taką reakcję.
- Nawet nie przeginaj! Jeśli nie mam ogromnego pecha, to widocznie któryś Brytyjczyk wie o mnie o wiele za dużo. - odpowiedziała mu również uśmiechem, chociaż na początku zamierzała posłać mu karcące spojrzenie. Megara szczerze wątpiła, by przy jej podchodach z ukrywaniem się, ktokolwiek domyśliłby się w co przemienia się każdego miesiąca. Głupi zbieg okoliczności, prawda? Spojrzała na dodatek Cichego i nie potrafiła powstrzymać śmiechu, widząc co trzyma w dłoni.
- Na pewno dostałeś odpowiednią rzecz? Może dają tutaj parasolki wszystkim uczniom jako jedno z przyborów szkolnych? Przynajmniej nie zmokniesz, jak przecieknie im dach. - jakby nie patrzeć, to trafił mu się o wiele przydatniejszy przedmiot. Może nie na samą zabawę, ale na dłuższy pobyt w Hogwarcie. Te ciągłe deszcze przecież mogą wprowadzić w depresję, a tylko tego jej brakowało. Dziwne, że niektórzy potrafią się do tego przyzwyczaić i jeszcze nie tęsknić za ciepłymi promieniami słońca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Filadelfia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1604
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1610
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11001-daisy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11218-stokrotka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11249-listy-do-daisy#303189
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11219-daisy-manese




Administrator






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Pon Lis 30 2015, 00:46

Tak dawno już nie była na żadnej imprezie! Co ten Hogwart robi z człowiekiem, same nudy, nauka i ewentualnie zmaganie się ze swoim super-upartym-artefaktem. Ostatnio było tylko Halloween, a potem to drugie, organizowane przez Ceres i Winns na którym (wstyd się przyznać) w końcu się nie pojawiła. Jakoś tak... wyszło. Na pewno miała super bardzo ważny powód, bo jak to możliwe, że jej tam nie było? Przecież uwielbiała takie rzeczy.
W każdym razie, teraz nie zamierzała odpuścić. Założyła dosyć zwyczajną, białą sukienkę, niespecjalnie zastanawiając się, że zapewne w końcu zmarznie. Zresztą, całkiem lubiła niskie temperatury, więc może nie będzie tak źle. Najwyżej jej cudowny, przystojny partner użyczy jej okrycia. Włosy miała rozpuszczone i skręcone w naturalne loki, w które włożyła stokrotkę. Bardzo jej się podobało, że właśnie w taki sposób miała się rozpoznać ze swoją imprezową, drugą połówką.
Wystrój był cudny! Była pod wrażeniem pomysłów anglików, którym pod tym względem naprawdę niewiele można było zarzucić. Spróbowała złapać kilka świetlików, ale te zręcznie uciekały przed jej dłonią. Wypatrzyła przekąski i picie na samym środku i trochę rozczarowana stwierdziła, że nie tam żadnych ciekawych napojów, ostatecznie sięgnęła po różowego żelka.
Nigdzie nie widziała drugiej osoby ze stokrotką. Gdzie on się podziewał? Miała tutaj tak sama stać i czekać? Spojrzała na Winns i Cyrusa, oboje w kowbojskich kapeluszach. Nie będzie im przecież przeszkadzać w takim romantycznym wieczorze. Poszła więc do @Megara M. Herondale i @Quietus Ettréval, którzy też jeszcze czekali.
- Hejka - przywitała się, wcinając im się w środek rozmowy. Uściskała Meg i Quietusowi dała buziaka w policzek. - Och, ale masz super parasol, w ogóle, macie takie praktyczne te przedmioty, mój zaraz zwiędnie... - stwierdziła, wskazując na kwiatek na głowie, jakby się nie domyślili. - Też nie możecie się doczekać kiedy dowiecie się z kim spędzicie ten wieczór? Byle tylko nie stchórzyli i nie zostawili nas tu samych - zaśmiała się. Nie wiedzieć czemu, zakładała, że na pewno będzie to ktoś z Hogwartu. Nie potrafiła sobie wyobrazić, że zostałaby dopasowana z kimś znajomym z Salem.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Kalifornia, USA
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 426
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 446
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11002-ceres-o-shea
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11012-ultradelirium#299429
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11011-nie-mam-sowy#299428
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11010-ceres-o-shea#299427




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Pon Lis 30 2015, 13:17

Gdyby nie Winona, prawdopodobnie nigdy nie zdecydowałabyś się na udział w tak absurdalnym wieczorze, spędzając go pośród Działu Ksiąg Zakazanych. Gdyby nie Winona, najprawdopodobniej byłabyś jedynie nudną kujonką, porywającą się na własne życie tylko po to, by zdobyć kolejny składnik do jakiegoś zapomnianego eliksiru. Ile razy żałowałaś, że po raz tysięczny dałaś się namówić na jakiś idiotyczny bal? Ani razu. Dziwnym trafem Hensley nauczyła cię nie przepuszczać żadnej okazji do dobrej rozrywki. Tym razem nie miałaś jednak najmniejszych chęci, by się tu pojawiać – trudno było cię rozzłościć, ale wymiana listów i jedna publikacja na Wizbooku skutecznie wytrąciła cię z równowagi. Nie zamierzałaś  brać udziału w tym dramacie Winony, ale jak dobrze znałaś swoją przyjaciółkę, nie miała w planach szybko odpuścić swojego stanowiska. Dlatego między innymi musiałaś się pojawić – aby nie wyjść na tchórza.
I choć zwykle, bez względu na czynniki zewnętrzne, potrafiłaś ozdabiać wszystkie bale swoim  niezastąpionym uśmiechem, dzisiaj przypominałaś raczej ponuraka. Nie przyłożyłaś się nawet zbytnio do swojej kreacji – dość szybko dało się zauważyć, że większość dziewcząt miała na sobie piękne suknie, podczas gdy ty założyłaś zwyczajną, czarną sukienkę przed kolano i skórzany żakiet nabijany ćwiekami - tylko po to, by ukryć jej mocno wykrojone plecy. Całości wizerunku dopełniał kapelusz oraz ciężkie kamasze, które nijak nadawały się na takie uroczystości. Gdyby matka się dowiedziała, prawdopodobnie doznałaby ataku palpitacji i wylądowała w szpitalu z powodu szoku. Ale matka byla tysiące kilometrów stąd, a ty przecież... tak naprawdę zawsze chciałaś to zrobić.
Musiałaś również odpowiednio przygotować swój parasol, wręcz podziwiając osławione angielskie poczucie humoru, które niewątpliwie nawiązywało do halloweenowego balu. Nawet nie wiedzieli, jak bardzo ułatwili ci zadanie – choć z drugiej strony pilnowanie parasola podczas przyjęcia wywoływało u ciebie dreszcz emocji, który nie zdradzał jeszcze, czy należy do tych przyjemnych. Niemniej jednak to właśnie jego dzięki zaklęciu przyozdobiłaś dziwnymi wzorami z tarota w białym kolorze. I tak szybko, jak tylko przekroczyłaś próg świetlistego pokoju, chciałaś zawrócić i jednak wybrać opcję spędzenia wieczoru w Dziale Ksiąg Zakazanych. Quietus był pierwszą osobą, którą wyłowiłaś wzrokiem spośród gromadzących się uczniów. I, o zgrozo, opierał się o parasol, bliźniaczo przyozdobiony do tego twojego. Niestety, wszelkie próby ucieczki okazały się daremne – dziwnym trafem twoja wola nie współgrała z twoim ciałem, które pod wpływem uroku nie miało zamiaru opuszczać pomieszczenia.
Pozostało ci jedno – wtopić się się w tłum i liczyć na to, że nie zostaniesz zauważona.
Wiesz, że w tej jednej rzeczy nigdy nie byłaś dobra, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 429
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 527
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11479-morticia-slippery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11484-morticia-slippery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11485-poczta-morta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11486-morticia-slippery#308559




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Pon Lis 30 2015, 13:50

Impreza andrzejkowa, miała tylko nadzieje, że ta impreza okaże się o wiele większym wypałem niż ostatni bal. Ogólnie rzecz biorąc powinna się wybrać na zakupy, lecz najzwyczajniej w świecie jej się nie chciało. Na dworze było zimno, hulał i szalał wiatr, pogoda nie była zbyt przyjemna.  Z tego właśnie powodu nie miała ochoty wychodzić z "domu". Dość długo zajęło jej znalezienie odpowiedniej sukienki, w końcu musiała się jakoś pokazać, prawda? Najpierw myślała nad czarną, lecz miałaby zbyt ciemno, a w tę porę roku preferowała raczej jaśniejsze ubrania. Właśnie z tego powodu zdecydowała się na jasną sukienkę, białe zakolanówki, oraz białe szpilki. Można by rzec iż wyglądała jak ładnie zapakowany cukierek. Nie siedziała zbyt długo nad makijażem. Dzisiejszego wieczoru chciała wyglądać po prostu dobrze. Nie spędziła wiele czasu przed lusterkiem, po prostu rozpuściła włosy, które wcześniej wyprostowała i założyła sukienkę. Chyba pierwszy raz odkąd uczęszczała tu do szkoły miała proste włosy. Na początku się zastanawiała, czy jest jej ładnie, czy nie. Ostatecznie stwierdziła, że nie jest najgorzej i wyszła. Tym razem się nie spóźniła, lecz gdy weszła do świetlistego pokoju było tu już dość dużo osób. Ogólnie rzecz biorąc pokój wyglądał naprawdę ładnie, klimatycznie. Stanęła więc pod ścianą trzymając w dłoniach zieloną wstążkę. W tej chwili śmiało można było ją porównać do małej, nieśmiałej dziewczynki podpierającej ściany na każdej imprezie szkolnej - i nie tylko. Uważnie obserwowała osoby przebywające w pomieszczeniu, lecz niestety - nie zobaczyła nikogo z zieloną wstążką. Miała tylko nadzieję, że ten ktoś się zjawi. W końcu nie przyszła tu po to, żeby stać. Urzekł ją wystrój świetlistego pokoju, był wręcz zachwycający. Rudowłosa dziewczyna zauważyła jednak @Scarlett Jung, @Aiko Odagiri i @Willow Smith, przez chwile miała dylemat do której podejść i czy w ogóle podchodzić, posłała im uśmiech na powitanie, po czym podeszła do stoliczka z jedzeniem i poczęstowała sie jakimiś żelkami. Jeśli któraś z dziewczyn będzie miała ochotę na jej towarzystwo, to po prostu podejdzie, prawda? Musiała przyznać, że każda z nich wyglądała ślicznie. Scar w tej swojej dopasowanej, czarnej sukience wyglądała bardzo seksownie, Aiko w swojej przypominała jej anioła, Willow... To Willow. We wszystkim wyglądała świetnie. Morti zastanawiała się jeszcze kto przyjdzie, lubiła obserwować ludzi. Miala nadzieje, że osoba mająca towarzyszyć jej przez cala imprezę albo będzie jej znana, albo się dogadają. Nie wiedziała z kim była w parze, przychodziły jej do głowy różne pomysły. Nawet jeśli były to tylko pomysły to i tak miała nadzieje, ze nie trafi na żadnego buraka, albo kretyna z którym się nie dogada.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 13
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 25
  Liczba postów : 14
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11901-amy-mitchel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11908-amy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11909-poczta-amy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11910-amy-mitchel




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Pon Lis 30 2015, 14:31

Siedziała sobie w salonie Ravenclaw czesząc swoje jasne, długie włosy, które zamierzała upleść w warkocz, jednakże nie chciała zrobić tego nie właściwie, więc poprosiła o pomoc starszą koleżankę. Kiedy ta skończyła, Amy podeszła do lustra, aby przyjrzeć się swojemu pięknemu odbiciu. Założyła sukienkę w kolorze lekkiego różu, który mieszał się z czystą, białą barwą. Ramiona odsłonięte, a w pasie obwiązaną miała wstążkę, zawiązaną w kokardę. Przed chłodem, osłaniały ją grube, jasne rajstopy. Wsunęła stopy w białe balerinki i uśmiechnęła się do siebie. Była gotowa. Teraz tylko wystarczyło pójść na Andrzejkową imprezę i po drodze się nie zgubić. Ostatnio często się jej to zdarzało. Nic dziwnego. Przecież to był jej pierwszy rok nauki w Hogwarcie.
Na szczęście szybko znalazła się w Świetlistym Pokoju i nie musiała nikogo pytać o drogę. Zachwycona stając niemalże w drzwiach przyglądała się latającym świetlikom. Nie były jednak one jedynym źródłem światła oprócz nich w różnych miejscach sali rozmieszczono kolorowe świeczki, które podobały się jej tak samo jak świetliki. Weszła w głąb sali, chcąc porozglądać się po stanowiskach, aczkolwiek ten pomysł szybko uciekł jej z głowy, gdy zobaczyła pełne miski słodyczy z miodowego królestwa. Tam skierowała się najpierw, po chwili zorientowała się, że musi znaleźć swojego partnera, lub partnerkę którą miała odszukać w tym tłumie wysokich osób. Tylko, jak to zrobić? Podniosła się na palcach, niczym baletnica szukając osoby ze słonecznikiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 897
  Liczba postów : 925
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6354-raphael-theodore-de-nevers#178291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6355-ekscentryk-i-marzyciel#178298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6356-ludzie-listy-pisza#178305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7207-raphael-theodore-de-nevers#204480




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Pon Lis 30 2015, 16:08

Na widok Sereny uśmiechnął się promiennie i wyciągnął do niej ramiona, które już po chwili zostały związane magiczną srebrną nicią. Jednak Raphael nie zwracał na to najmniejszej uwagi, pożerając swoją ukochaną wzrokiem i nie mogąc się nadziwić, że los okazał się dla nich tak łaskawy i oboje mieli pawie pióra. A podobno przynosiły pecha! Odpowiedział czułym pocałunkiem i zajrzał jej w oczy z nieopisaną czułością.
- Chciałbym być na panią skazany do końca świata - powiedział cicho, wolną dłonią odgarniając z jej policzka niesforne rude pasemko. - Cieszę się, że nas do siebie przywiązali, bo żaden podły lubieżnik nie zdoła mi pani odebrać. A wygląda pani, panno Fluvius, jak wyłaniająca się z morskiej piany syrena. Tylko proszę nie śpiewać, bo przecież syreni śpiew jest zgubny dla mężczyzn. A ja jestem podłym egoistą i pragnę, żeby miłość do pani zgubiła tylko mnie i nikogo innego - wyszeptał jej do ślicznie wyrzeźbionego uszka, zginając się w pół i oddychając cudownym wiśniowym zapachem. Po chwili odsunął się odrobinę i uśmiechnął niefrasobliwie, wyraźnie dumny, że towarzyszy mu najpiękniejsza i najcudowniejsza istota pod słońcem. - Zaczniemy od lania wosku? - spytał wesoło, po czym pociągnął ją za sobą w kierunku stoiska z płonącymi świeczkami. Sięgnął po klucz i ostrożnie zaczął lać przez niego wosk. Po chwili wyciągnął z miski z wodą dziwny kształt i zaczął oglądać na wszystkie strony. - Wiesz, to chyba kapelusz! - powiedział pogodnym tonem i w tym momencie woskowy kształt zaczął się zmieniać, aż w końcu w dłoniach Raphaela spoczywał prawdziwy, bardzo twarzowy kapelusz - fedora. De Nevers nie miał głowy do kapeluszy, bo okrutnie tłamsiły jego szalone włosy, ale mimo to włożył fedorę i zaczął przeglądać przewodnik małego wróżbity. - Och, zobacz, ma cheri! To zapowiedź sukcesów, nie powinienem się bać podejmowania śmiałych decyzji, bo los mi sprzyja! Cóż, co do tego nie miałem żadnych wątpliwości - powiedział, nachylając się w kierunku dziewczyny i kradnąc jej całusa. Po chwili podał jej klucz i świeczkę, która stopiła się na tyle, że ciekł po niej wosk. - Uważaj, nie poparz się - przestrzegł troskliwie, co postronnemu obserwatorowi mogłoby się wydać dziwne, gdyby nie wiedział, że jeśli istnieje jakakolwiek istota, o którą niepraktyczny, trochę egocentryczny i wiecznie nieprzytomny pisarz dba, to jest nią właśnie Serena Fluvius, największa i jedyna prawdziwa miłość szalonego Francuza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Nowy Orlean
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 593
  Liczba postów : 248
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11832-freya-tulle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11867-relacyjki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11870-bird-s
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11869-kuferek-frey-i




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Pon Lis 30 2015, 17:29

Wszedła na impreze do świetlistej sali, przewidziana była w prostą suknię odkrywającą nogi, naszyjnik jej oraz skrzydlaty wisiorek Morgany. Do tego czarna kopertówka i broszka z słońcem, kto wymyślił taki bzdet? Szukając partnera postanowiła podejść do @Daisy Manese i się przywitać. Bo w końcu od naszej rozmowy długo minęło. - Daaaisy! - uściskała ją jak ona w bibliotece, z zaskoczenia. - Znalazłaś faceta na zabawę? - Rozgląda się za broszką pasującą do niej, jak na razie śladu brak. No trudno, nie przyjdzie to może czar pryśnie andrzejkowy. Swój wzrok skierowała ponownie na koleżankę i rzekła. - Co pijemy? - Zerka kątem oka na ladę, widać że w tym roku się postarali.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 118
  Liczba postów : 119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11891-christa-white#319542
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11894-christa-white#319731
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11895-theodor#320948
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11896-christa-white#319589




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Pon Lis 30 2015, 17:38

Nie mogła się doczekać tego dnia, był jeszcze bardziej magiczny. Już od samego rana była pełna energii, i choć pogoda nie byłą zbyt dobra zdecydowała się pobiegać. Potem przyszedł czas na wizytę w bibliotece i szykowanie się na imprezę.
Szczerze Christa tego nienawidziła... bardzo mocno chciałaby pstryknąć palcem i być przygotowana na wyjście. Jednak po niecałej godzinie (przez większą część czasu patrzyła na dwie - jasną i ciemną, zastanawiała się, która będzie pasowała). Najpierw wybrała ciemniejszą, ale kiedy zobaczyła się w lustrze stwierdziła, że wygląda jakby szła na pogrzeb, a tak nie pójdzie! Przebrała się w całkiem inną kieckę i wybiegła.
Uśmiechnęła się pod nosem i niemal zabijając się po drodze przekroczyła próg sali. Otrzymała niebieską wstążkę, popatrzyła na nią i przywiązała ją sobie do nadgarstka. Zadowolona z siebie witając znajomych szukała swojej pary i ujrzała go.
Blondyn, chyba był kiedyś w jej domu, ale nie mieli zbytnio okazji pogadać. Była zadowolona z takiego obrotu sprawy - więcej znajomych, więcej zabawy. Poza tym mogło być niezwykle miło, tylko... jak zagadać do całkowicie obcej osoby?
-Witam szanownego pana. Christa White- twoja dzisiejsza partnerka. - przedstawiła się. Zapowiadała się świetna zabawa.
Poza tym miała nadzieję, że z chłopakiem złapią dobry kontakt, kto wie? Liczyła, że czas na imprezie nie będzie zmarnowany.
Wtedy zauważyła wokół nich pewien błysk. Chyba szybko się nie rozstaną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Wexford, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 307
  Liczba postów : 157
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11295-sofia-sofie-carneiro
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11309-sofcia-ma-jednak-jakies-relacje?highlight=Sofcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11423-olimpic-przybywa-aby-dostarczyc-list?highlight=Olimpic+przybywa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11364-sofia-carneiro




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Pon Lis 30 2015, 18:26

Kiedy tylko Sofie dowiedziała się, że odbędzie się zabawa andrzejkowa, a w dodatku będą dobierane pary, od razu się zapisała. Bo jak by nie mogła skorzystać z takiej okazji?! Od tamtej chwili minął może tydzień... Teraz przeglądała każdą możliwą sukienkę w szafie. Włosy spięła w luźny warkocz, a fryzurę dopieściła słonecznikiem. Jej szare oczy zabłysły, kiedy wydobyła żółtą sukienkę . Szybko się przebrała i wyruszyła do Świetlistej Sali. No cóż, nie szła tak długo (nie licząc tego, że trzy razy się zgubiła). Spokojnym krokiem wkroczyła do klasy rozglądając się za swoim partnerem. Bądź partnerką. W tłumie dojrzała małą dziewczynkę, również ze słonecznym kwiatem. Podeszła do niej i głęboko się ukłoniła.
- Czy szanowna panienka zechce mi dotrzymać towarzystwa tego wieczoru? - wtedy delikatne światełko rozbłysło tuż obok ich dłoni i związało je włosem jednorożca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 160
  Liczba postów : 124
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11903-brandon-carter-filney
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11916-brandona
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11917-sowka-brandona
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11918-brandon-carter-filney#319921




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Pon Lis 30 2015, 18:46

Brandon nie zapisywał się na zabawę. Zwyczajnie zapomniał w natłoku zajęć i ostatecznie było za późno. W gruncie rzeczy nie miał dopasowanej przez swatki pary. Zresztą, nie potrzebował pary. Wystarczyła mu za to butelka Ognistej Whiskey, którą udało mu się schować pod marynarką. Oczywiście użył też tutaj niewielkiego czaru. No w końcu trzeba było jakoś rozkręcić zabawę! Tak więc wszedł ubrany w swój jasno brązowy z elementami bieli i złota garnitur.
Po tym jak już wszedł i wstępnie rozejrzał się po pomieszczeniu jego wzrok powędrował do słodyczy jakie stały na środku. W jego oczach pojawił się błysk a w myślach tylko jedna myśl. Cholera, jakim cudem ja jestem taki szczupły! Oczywiście nie przebierając w środkach udał się oczywiście ku głównej atrakcji wieczoru, czyli właśnie słodyczom. Oczywiście pierwsze do czego się dorwał to czekoladowe żaby. Jedną zdołał złapać ale kiedy już sięgał do buzi, ta postanowiła się uwolnić i zaczęła skakać sobie po pomieszczeniu uciekając przed okrutnym aktem jedzenia magicznych żab. Brandon pognał za nią aż nagle zobaczył, że żaba wylądowała na ramieniu jego przyjaciółki Sofii. Podkradł się skupiony na swoim celu i nagle skoczył do niej wpadając na blondynkę ale za to łapiąc żabę.
- MAM CIĘ! - Wykrzyknął zadowolony i tym razem pewniej i mocniej trzymał żabę.
- O Sofia! Co tam u Ciebie? Widzę, że masz małą towarzyszkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : LA, Kalifornia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 66
  Liczba postów : 111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11277-oliver-denley#303756
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11279-lets-have-some-fun#303816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11282-chochlik-mail#303826
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11281-oliver-denley#303824




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Pon Lis 30 2015, 19:11

Andrzejki były całkiem spoko opcją biorąc pod uwagę nawał pracy jaką stara się wykonywać (choć z uczestniczeniem na zajęcia nadal ma niemały problem). Nie miał większego problemu z przygotowaniem się, bo wyszła jasna informacja, że obowiązkowe są stroje wizytowe. Tak więc siedząc u Salemczyków, kiedy wokół nie widział ani jednej żywej duszy zaczął się szykować. Wcześniej bardzo uważał na to by nikt nie widział jaki przedmiot otrzymał. Przygotował się bez żadnego pośpiechu, ubrał czerwono-czarny garnitur, włosy pozostawił w jakimś nieładzie, natomiast stokrotkę złapał delikatnie w dłoń, coby jej nie rozgnieść. W przeciwnym razie na bal przyszedłby z pustymi rękoma i bez partnerki.
Wolnym krokiem wszedł w głąb świetlistego pomieszczenia podziwiając wystrój. Rozejrzał się po sali i zrobił po niej rundkę rozglądając się czy ktoś aby przypadkiem nie został obdarowany tą roślinką co on.
W Końcu ją dostrzegł. Dziewczynę którą doskonale znał, bo w końcu kilka razy się widzieli na zajęciach. Powoli podszedł do @Daisy Manese zachodząc ją praktycznie od tyłu. Przywitał się z osobami przy których stała,z  którymi przywitał się jednym kiwnięciem głowy. - Śliczna stokrotka. Pasuje Ci ona, serio. - mruknął niby bezinteresownie zagadując, ale już po chwili wyciągnął rękę w stronę partnerki, razem z kwiatkiem. - Jest podobna do mojej, prawda? - zapytał, ukazując jej jeden ze swoich firmowych uśmiechów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Santa Monica, USA
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 428
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10007-quietus-ettreval#279078
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10008-cisza-przed-burza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10065-cichnacy-szept#280286
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10074-quietus-ettreval#280494




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Pon Lis 30 2015, 19:32

Quietus wydawał się być obecny na imprezie, wyłącznie swym szalonym duchem. Automatycznie obdarzał znajome twarze, nieodgadnionymi półuśmiechami i z totalnym roztargnieniem przytakiwał w odpowiednich momentach, aby nie wyjść na gbura. Jego wzrok, co jakiś czas prześlizgiwał się po innych sylwetkach, aż wreszcie jego ślepia wychwyciły czyjś parasol. Nie śpiesząc się, aczkolwiek będąc pełen obaw,  kimże jest jego tajemnicza partnerka - nagle zadarł głowę do góry i odnotował nieszczęśliwy zbieg okoliczności, że ponownie został przypisany do Ceres. Gdy jasnowłosa śmiała przekroczyć próg świetlistego pokoju, westchnął odruchowo uciążliwie;  lecz  nie zamierzał od razu się rzucać w stronę pochmurnej O'Shei. Istniało cholernie wysokie prawdopodobieństwo, że na powitanie oberwie z jej parasolki po łbie i jeszcze obrzuci go jednym ze swych zabójczych spojrzeń. Co gorsza, zaczął już dostrzegać pierwsze efekty zaklęć i krzywiąc się niemiłosiernie mocno, zaczął pod nosem mamrotać bardzo brzydkie słowa. Akuratnie w tym samym czasie, Daisy postanowiła do niego i do Megi podskoczyć niczym rusałka, i chociaż to był bardzo miły gest z jej strony, to nawet jej stokrotkowy całus nie potrafił wypędzić z quietusowej głowy, ponurych pomyślunków. Starając się rozciągnąć wargi w nieco pogodniejszą minę, łypnął na swoją parasolkę i od niechcenia zakręcił nią, wprawiając ją jednocześnie w młynkowanie.
- Mój pech właśnie ukrywa się w tłumie. A mnie coraz bardziej do niej ciągnie. - stwierdził dziwnym tonem głosu i momentalnie pokręcił łepetyną na swoje absurdalne słowa. - Wynik głupawego zaklęcia, ot co. - dokończył swą myśl, ewidentnie kładąc nacisk na ostatnie słowa. Prawa ręka coraz bardziej go piekła, jakby powoli ją wkładał w sam ogień piekielny i chociaż nie dawał po sobie poznać, jak bardzo czuł się niekomfortowo,  wywrócił naraz ślepiami i wskazał kciukiem za siebie.
- Idę ogarnąć pochmurną, zanim pozabija wszystkie niewinne istoty w tymże pomieszczeniu. Jak zostanę znokautowany, ratujcie mnie. -  poprosił w żartobliwym tonie, i ucałowując w czubek głowy Megi i Daisy; zdążył jeszcze zasalutować Freyi, która zawisła na stokrotce niczym na wieszaku; po czym skierował swe kroki w stronę Ceśki. Nie siląc się na żadne przywitania, po prostu wycelował w nią swoją parasolką i mrużąc jedno oko, jakby miał ją na celowniku - po chwili dotarł do jasnowłosej i zlustrował ją bacznie. Nie musiał nic mówić. Nie musiał nawet wykonywać żadnych gestów. Wystarczyło spojrzeć na jej buzię i Quietus nawet bez swoich sztuczek umysłowych, przeczuwał, że coś się musiało wydarzyć.
Westchnąwszy ponuro, wyciągnął w jej stronę dłoń, aby mieć już za sobą, te małe zniewolenie i dla pokrzepienia, obdarzył Ceśkę nieznacznym uśmiechem.
- Przysięgam, że jak będziesz na mnie warczeć, to rzucę na ciebie zaklęcie rozweselające. - zagadnął dziewczę i jeszcze zanim rozbłysk zaklęcia, miałby ich połączyć na kilka następnych godzin, to sposobem niewerbalnym, podarował jej jeszcze stokrotkę - którą najzwyczajniej w świecie powielił, stawiając sobie za pierwowzór kwiecie we włosach Daisy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Los Angeles, USA
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 80
  Liczba postów : 123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11847-eric-u-moore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11887-ericowe-relacje#319258
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11888-poczta-erica#319259




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Pon Lis 30 2015, 19:34

Andrzejki? Czy miał ochotę na tę imprezę szczerze powiedziawszy nie za bardzo, jednakże pisał ze swoją matką listy i ta doradziła mu, ażeby tam poszedł, żeby się zapoznał z nowymi dla niego uczniami. Postanowił zajrzeć tutaj, dlaczego nie. Podobno miał być tutaj Brandon więc z pewnością nie będzie sam, a kto wie pewnie i Morticia tutaj będzie, ale ciekawe z kim, prawda? Pary miały być losowane nie wiedział dokładnie na czym to polega, ale założył swój garnitur, który był na wszystkie okazje. Mówili, że przystojnie w nim wyglądał więc dlaczego miałby go nie ubrać? Poza tym do szkoły nie brał wiele takowych rzeczy, poza tym dwa inne spaliły się w szkole. Wtedy przecież nie myślał, ażeby ratować swoją kolekcję garniturów. Do garnituru miał przypięte pióro sokoła miał przez to poznać swoją partnerkę, bo chyba nie wybrali mu partnera nie? Miał przynajmniej taką nadzieję. Wszedł dość dumnym krokiem do Świetlistego Pokoju.
Widząc zakłopotaną Morticie podszedł do niej korzystając z okazji, że jeszcze nie było jego partnerki, albo przynajmniej on jest ślepy. Może sama podejdzie i przedstsawi się? Nie znał tutaj wiele osób.
- Witaj piękna rudowłosa! - lekko się ukłonił uśmiechając się do niej. Oczywiście robił to w żartach, chociaż? Mógłby przecież za każdym razem witać ją ukłonami, w jego oczach na to z pewnością zasługiwała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 429
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 527
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11479-morticia-slippery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11484-morticia-slippery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11485-poczta-morta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11486-morticia-slippery#308559




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Pon Lis 30 2015, 19:46

Nie chciało jej się już czekać, naprawdę. Powoli wszyscy trafiali na swoje pary, a zielonej wstążki nie miał nikt. Może jednak powinna się nauczyć cierpliwości? W tej chwili by jej się naprawdę przydała. Przyszedł nawet Oliver, bardzo pozytywny chłopak. Nie wiedziała jeszcze tylko Amy, Kath i Friday'a. W sumie była ciekawa kogo będzie miał, przecież byli razem, prawda? To wiadome, że się nad tym zastanawiała. Albo czy w ogóle Ambroge raczy się pojawić, szkoda tylko, że jak już to znając farta rudowłosej przez całą imprezę będzie mogła sobie tylko i wyłącznie na niego popatrzeć. No i oczywiście na jakąś dziewczynę, która by z nim przyszła. Mogłaby już wrócić do siebie, naprawdę. Wystrój był cudowny i atmosfera miła, ale co z tego(?), skoro nie znała ludzi? Nawet nie zauważyła, gdy podszedł do niej @Eric U. Moore. Zdążyła już zjeść kolejnego żelka, gdy nagle usłyszała jego głos i podniosła na niego wzrok. O cholera, jak on seksownie wygląda w garniturze, w sumie bez ubrań pewnie też.. Pokręciła głową, starając się pozbyć tych myśli i wróciła do niego wzrokiem, starając się nie spalić ze wstydu, modliła się tylko o to, żeby na jej blade policzki nie wszedł ten cholerny rumieniec - wtedy to już w ogóle wyglądałaby jak cukierek. Posłała mu szeroki uśmiech, po czym delikatnie chwyciła dłońmi brzegi sukienki i delikatnie się pokłoniła, niczym prawdziwa księżniczka. Tak, to było dość zabawne. No, ale chwila. Po co takie coś? Po protu go przytuliła. - Rety, cieszę się, że tu jesteś! Chociaż nie będę stać sama! - Powiedziała energicznie. Serio, można by rzec, że spadł jej z nieba. Ww sumie trochę szkoda, że nie był z nią w parze. Byłoby fajnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Los Angeles, USA
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 80
  Liczba postów : 123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11847-eric-u-moore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11887-ericowe-relacje#319258
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11888-poczta-erica#319259




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Pon Lis 30 2015, 19:58

No tak Ambroge, jego konkurencja. Najchętniej to zrobiłby mu jakąś krzywdę, ale po co? Morticia na pewno nie byłaby z tego faktu zadowolona. On tam nie będzie używał przemocy, bo się nią po prostu brzydzi i tyle. Uśmiechnął się do @Brandon C. Finleyno co przecież byli dobrymi przyjaciółmi tak? On nie zachowywał się tak jakby nikogo nie znał, bo było mu to wcale nie potrzebne. Machnął mu ręką, ale wzrokiem wrócił do gryfonki. Kolejny uśmiech powędrował w jej stronę.
- Ślicznie wyglądasz księżniczko. - stwierdził przyglądając się dziewczynie. Z tego co się zorientował jej partnera życiowego nie było na sali? Nie miał zamiaru tutaj w ogóle przyjść? Oj byłoby cudownie, jednakże Morticia miała inny symbol jak on, dlaczego? Dlaczego ten świat jest tak niesprawiedliwy? Jednakże ich osób towarzyszących jeszcze nie ma, więc? Może będzie szansa na wspólne spędzenie wieczoru? On by bardzo tego pragnął, jednakże nie wiedział jak nastawiona jest na takie rozwiązanie gryfonka.
Gdy dziewczyna go przytuliła przymknął oczy zaciągając się jej zapachem jak wampir. Chciał zapamiętać ten zapach, bo kto wie kiedy kolejny raz przyjdzie im razem spędzić choć odrobinę czasu. - Ja również się cieszę, że jesteś. Widzę, że Twojego partnera jeszcze nie ma? Mojej partnerki chyba też nie... - powiedział rozglądając się dookoła, jednakże tego symbolu nigdzie nie mógł wypatrzeć. Szczerze powiedziawszy cieszyłby się gdyby nikt się nie pojawił. Albo by spędził czas z Morticią, albo z Brandonem, bo ten również nie miał pary, albo zwyczajnie poszedłby sobie stąd w cholerę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 429
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 527
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11479-morticia-slippery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11484-morticia-slippery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11485-poczta-morta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11486-morticia-slippery#308559




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Pon Lis 30 2015, 20:13

Rudowłosa nie byłaby zadowolona z tego faktu. Przemoc nie rozwiązałaby problemu, co najwyżej skłóciłaby ją albo z Piątkiem, albo z Erysiem. Nie chciała się kłócić ani z jednym, ani z drugim. W końcu obaj byli dla niej bardzo ważni. Spojrzała w kierunku Brandona, zagadującego jakąś dziewczynę i uśmiechnęła się delikatnie. Chwilę później znów przeniosła wzrok na Erica. Gdyby nie pojawił się ani Piątek, ani jej partner, ani partnerka chłopaka z którym właśnie rozmawiała, to bez problemu spędziłaby z nim wieczór. Byłoby fajnie, prawda? Tak. Z nim zawsze było fajnie, i to nawet bardzo. Może zdarzały się dziwne sytuacje, ale... Wcale jej nie przeszkadzały. Wręcz przeciwnie, bardzo jej odpowiadały te spotkania i rozmowy. W tej chwili było to jednak nieważne, w końcu obecnie z nią rozmawiał i było miło. - Bardzo dziękuję. Cieszę się, że tak uważasz. Zastanawiałam się przez chwilę czy ładnie mi w wyprostowanych włosach i w ogóle, ale... Chyba nie jest źle, skoro usłyszałam takie miłe słowa akurat z Twoich ust. - Powiedziała z szerokim uśmiechem. Serio, było jej miło i to nawet bardzo. Eric wiedział w jaki sposób prawić jej komplementy, żeby jej się podobały. Oparła dłonie na jego ramionach i spuściła wzrok na jego tors, gładząc dłońmi materiał garnituru. Chwilę później znów patrzyła mu prosto w oczy. - Do tej pory nie widziałam cię w garniturze, ale wiedz, że również świetnie w nim wyglądasz. - Stwierdziła, po czym zabrała ręce, krzyżując je na klatce piersiowej. - No nie ma, trochę szkoda. Chociaż miło, że Ty jesteś. W sumie to znając mojego pecha, mój partner albo się nie pojawi, albo będzie totalnym dupkiem i zostanę sama, bo dziewczyna z którą masz być w parze postanowi, że się zjawi i onieśmieli cię swoim wdziękiem.- Stwierdziła i zachichotała. No i co miała biedna ruda poradzić na to, że miała takiego pecha? No cóż, w końcu wraz z Carterem doszli do wniosku, że jest przegrywem. Nie dość, że ruda, to pechowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Los Angeles
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 87
  Liczba postów : 145
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11743-tonia-paisley?nid=1#314642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11744-wesoly-podlokietnik-szuka-ekipy?nid=2#314648
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11746-pani-paczek#314688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11745-tonia-paisley#314650




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Pon Lis 30 2015, 20:31

Tonia była wyjątkowo podekscytowana imprezą andrzejkową. Ciekawa była tylko, na jakiej podstawie zostanie dobrana jej para i miała nadzieję, że owa para będzie rodzaju żeńskiego - w innym wypadku byłoby to małe faux pas. Zresztą, nawet jeśli nie, to Tonka miała zamiar się świetnie bawić. Czy z mężczyzną, czy z kobietą, czy z kimkolwiek innym, chociażby o płci niezidentyfikowanej. Na Merlina, NIEWAŻNE, wkraczamy na niepewny grunt.
W każdym bądź razie Paisley wyjątkowo odstawiła się na ten wieczór. Postanowiła przywdziać uroczą, groteskową sukienkę i szpilki. Do tego udało jej się nawet ujarzmić swoje dzikie i szalone włosy - upięła je w gładki koczek. Pomalowała się klasycznie, bardzo delikatnie, coby nie przesadzić. W końcu sam jej strój był wystarczająco wyrazisty. Dodatkowo dostała jeszcze złotą bransoletkę, którą założyła na lewy nadgarstek.
Dziewczyna rozglądnęła się po sali. Przechodząc obok @Ceres O'Shea zarumieniła się delikatnie i posłała jej nieśmiały uśmiech. Boże, ta dziewczyna zawsze wyglądała bosko. Ale niestety nie miała na sobie złotej bransoletki, więc mimo nadziei Tonii ta impreza nie będzie dobrym pretekstem na przełamanie granicy jej nieśmiałości. Nieważne, nieważne.
Paisley uśmiechnęła się szeroko na widok Scarlett, ukazując swoje urocze dołeczki w policzkach. Podeszła do Gryfonki od tyłu i objęła ją ramionami w pasie by następnie złożyć na jej karku delikatny pocałunek.
- Chyba jesteśmy na siebie skazane - zażartowała, unosząc wymownie lewą dłoń, po czym elegancko wyciągnęła rękę w stronę Scar, by ta chwyciła ją pod ramię. Tonia naprawdę cieszyła się z takiego obrotu spraw. Mogła spędzić ten wieczór w towarzystwie osoby, przy której czuła się swobodnie, którą bardzo lubiła i która była wyjątkowo pociągająca. Czy mogło być lepiej?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 160
  Liczba postów : 124
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11903-brandon-carter-filney
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11916-brandona
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11917-sowka-brandona
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11918-brandon-carter-filney#319921




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Pon Lis 30 2015, 20:31

Chłopak po tym jak wpadł na Sofię, wepchnął sobie czekoladową żabę do ust. Oczywiście zobaczył jak Brandon, ten przystojniak z Salem, którego oprowadził po Hogwarcie i pokazał mu kilka sekretów tego zamku, do niego pomachał. Oczywiście Brandon nie byłby sobą gdyby nie zrobił czegoś w sposób chociaż troszkę komiczny. Dlatego zarówno Morticia jak i Eric mogli podziwiać wystające z ust Brandona odnóża czekoladowej żaby, która starała się wydostać jeszcze z jamy pewnej śmierci. Brandon oczywiście odmachał przyjacielowi i najlepszej przyjaciółce, z którą jeszcze za młodu ścigał się na tych zabawowych miotłach podczas gdy ich rodzice patrzyli jak Brandon stara się zepchnąć dziewczynę z miotły żeby dotrzeć do mety jako pierwszy. To były czasy! Szkoda tylko, że rudowłosa dziewczyna trafiła do tego gorszego domu zamiast do najlepszych, najmądrzejszych i najwspanialszych krukonów. Niestety nie mogła brać udziału w pamiętnej imprezie jaką zorganizował kiedyś Brandon, która to suto była pokropiona ognistą whiskey. Mogła się jedynie obejść opowieściami o tym co się wtedy w Pokoju Wspólnym Ravenclaw'u działo. Następnie znów zwrócił się do Sofii chociaż zamierzał za chwilę dołączyć oczywiście do Erica i Morticii. W końcu musiał ich zająć swoją osobą! Bez niego na pewno się okropnie nudzili. Ale po drodze zamierzał zabrać jeszcze kilka czekoladek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Okolice Pawtucket
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 74
  Liczba postów : 192
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11711-lunabelle-warris
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11841-luna-warris




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Pon Lis 30 2015, 20:32

Co ją napadło, aby przychodzić tutaj? Takie tłumy... chyba nic tutaj po niej. Ale co by powiedziała na to jej kochana siostrzyczka? Tchórz. No i tak się namęczyła z jej lokami... Pogłaskała jasne loczki, spływające kaskadą na plecy. Wczepiła w nie pióro sokoła. Może nie pasowało do sukni, jednak to w ten sposób miała poznać partnera. A co, jak nie przyjdzie? Będzie miała wymówkę, aby uciekać stamtąd. Jednak w tym momencie przypomniała sobie naganne spojrzenie Artemii. No cóż, podobno raz kozie śmierć. Czy jakoś tak. Starając się nie zostać zauważoną, weszła do Sali. Od razu wyczuła magiczną atmosferę. Podeszła do pierwszego lepszego stołu, jak się potem okazało, stała tam jakaś parka. Chłopaka kojarzyła z Salem, rudowłosą dziewczynę widziała pierwszy raz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Marsylia, Francja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 47
  Liczba postów : 53
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11779-sheut-h-charisme#316167
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11783-nie-mow-na-mnie-sheuti-i-podziwiaj-mnie#316262
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11815-listy-do-diwy#317298




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Pon Lis 30 2015, 20:32

Zaśmiałem się tak bardzo.
Zwłaszcza po przeczytaniu listu od słodkich swatek, które nakazały mi dobrać do stroju, pożal się boże, jakieś nie z tego świata, łańcuchy. Wiecie jak trudno jest znaleźć dobre jakościowo łańcuchy? Z transmutacji byłem bardziej niż beznadziejny, więc nie miałem w najmniejszym zamiarze przemieniania żadnej z moich cennych rzeczy w jakąś bezwartościową kupę żelastwa. Dlatego w odwecie pozostawał mi albo nielegalny wypad do zakurzonych lochów i nurkowanie po każdej rupieciarni, albo tajny wjazd do gryfiaków i taktowne zapożyczenie łańcuchów od Eljiocika. I chociaż  bywam fujowsko leniwy, to zauważcie, że łaskawie ruszyłem dupę na tą koszmarną i pikoloną wieżę dla cnotliwych księżniczek. Moja sprawa, jak się dostałem do środka i to również pozostanie moją tajemnicą jakim cudem dotarłem aż do sypialni tego afrykańskiego sztamaka. Jako, że mieszkał gdzieś na czarnym lądzie i ujeżdżał smoki, to musiał mieć niezły zapas łańcuchów, nie oszukujmy się. W jego dormitorium znalazłem też niesamowite kije baseballowe, ale życie mi jeszcze miłe - więc nie zakosiłem mu żadnej sztuki. Poczekam, aż osobiście mi wręczy ten cud techniki nawalania się kijami, dodatkowo przyozdobiony tandetną, zieloną kokardą.
Wracając z powrotem do swoich ukochanych, zimnych lochów, szczerzyłem się nieprzyzwoicie szeroko. Taki los wariatów! Albo najbogatszych i najpiękniejszych w swej rodzinie. Moja zmora aka jestem-twoją-starszą-siostrą-SHEUTI, Carma ulotniła się dziwnym trafem z hogwarckich korytarzy, bądź to ja miałem takie niewysłowione szczęście, aby nie natykać się na jej blond czuprynę za każdym zakrętem. Dlatego życie stawało się coraz bardziej piękne, i to wcale nie za sprawą moich wyrafinowanych cukierków, które rozprowadzałem na prawo i lewo, pod zaszczytną nazwą: hapi.
Na andrzejkową imprezę, wciągnąłem na grzbiet zwykły, biały podkoszulek z egipskiej bawełny (szpaner) i najzwyczajniejszą dżinsową kurtę, do również najzwyczajniejszych spodni, które wyłącznie w 1/4 sprowadzały się do terminu: eleganckie. Ślepia swe podkreśliłem na modłę egipską, bym stał się rozpoznawalną twarzą na tej całej zabawie. Różdżkę zaś wsadziłem do tylnej kieszeni spodni, łańcuchy przywiesiłem do skórzanego paska, bo wątpliwą sprawą było, abym sobie uwiesił te żelastwo na szyi niczym pies gończy - lub niewolnik jakiś. A drogę do świetlistego pokoju pokonałem jakoś tak szybko i na luzie.
Problemy się jednak zaczęły w momencie, gdy przekroczyłem ten pikolony próg pokoju. Pierwszym co zarejestrowałem, było kilka par, dziko połączonych jakimś białym włosiem, co momentalnie mnie zraziło. Ja, Sheut Charisme, nigdy w życiu nie dam się związać. Cenię sobie swobodę, niezależność, wolność i na mordę faraona, nienawidzę czyjegoś dotyku. W pierwszej chwili, zechciałem uwolnić się od ciążących na mnie łańcuchów, ale do fuja, no. Łapy za bardzo mi się trzęsły, aby odpiąć te cholerstwo. I chociaż posuwałem się krok po kroku do przodu, w stronę najbliższej ściany, pod którą poustawiane były kociołki to nie czułem się z tego powodu zadowolony.
A przeczuwałem, żeby łyknąć przed wyjściem hapi i co? Obym tylko nie trafił na jakiegoś leszcza bądź laskę niezdolną do przeprowadzenia chociażby pięciominutowej, względnie dobrej rozmowy. Chociaż znając mojego pecha, pewnie natrafię na coś, na co trafić zapewne bym nie chciał.
Ewentualnie zdarzy się cud nad cudami, i ze szczęścia się ućpam egipskimi cukierkami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : California i Alaska
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 464
  Liczba postów : 439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11628-cyrus-milos-lynford
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11637-troche-sporo-spie-ale-i-tak-chce-miec-ziomkow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11636-lisciki-i-inne-duperelki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11638-cyrus-milos-lynford




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Pon Lis 30 2015, 20:39

Otwierałem piwo praktycznym zaklęciem, kiedy bojowym krokiem podeszła do mnie Winnie. Wyglądała na jakąś rozjuszoną, więc szybko przypomniałem sobie o jej niezupełnie radosnym wpisie na wizbooku. Już chciałem otworzyć usta, żeby ją zapytać, jakie ma plotki i co jest grane, ale tak milo mi przerwała! Poprawiłem aż swój kowbojski kapelusz i poruszyłem znacząco brwiami, słysząc jej słowa. Nie sądziłem, że ktokolwiek mógłby komplementować mnie, gdy akurat będę mieć na sobie takie śmieszne nakrycie głowy, ale to była teksańska Winnie. Dałem jej buziaka na przywitanie, chociaż przysięgam, że coś ostatnio mamrotałem sam do siebie o ograniczeniu kontaktów fizycznych z nią do minimum. Zapomniałem.
- O super że tak sądzisz, postarałem się - mógłbym sam sobie przybić piątkę, ale akurat magiczne zaklęcie zaczęło oplątać nasze dłonie. To było dziwne. Jakbyśmy właśnie spontanicznie wzięli ślub w jednym z tych ekspresowych czarodziejskich urzędów. Dodatkowo biorąc pod uwagę fakt, że miałem piwo w ręce, wyglądało to na urząd o bardzo miernej reputacji.  
- Dla odmiany znów zostaniemy najbardziej hot parą tej imprezy - powiedziałem, dopiero teraz wpadając na to, że ten kapelusz kowbojski, o dziwo nie był zaplanowana częścią winonowego ubrania.  
- Widzę ze sukcesywnie wkurzasz Angielki dobrym wyglądem, doskonała taktyka - powiedziałem machając z góry na dół ręką wolna od piwa, ale zlepiona z ta należąca do blondynki, a wskazując przy tym na jej sukienkę. Odwoływałem się do tego, ze na poprzednim balu, miała równie skromne w materiał ubranie i wyglądała przy tym najlepiej. A biorąc pod uwagę fakt, że wówczas nie tylko problemem dla mnie było oderwanie od niej oczu, ale i ust, to najwyraźniej i ten strój musiał przypaść mi do gustu.
Chociaż nie mogłem nie przyznać jej racji, my jako duet nie byliśmy raczej niczym innowacyjnym. I sam nie byłem pewien czy bardziej mi to pasuje, czy też gryzie, ostatnio stało się to bardziej zawiłe niż kiedykolwiek zakładałem. A jako, że myśliciel był ze mnie fatalny, to rozważania na ten temat zostawiłem na głębokie później.  
Podając jej piwo i powoli odrywając od niej oczy, przypomniałem sobie o wzburzeniu, które jej towarzyszyło, gdy tu przyszła.
- Ej o co chodziło z tym wpisem na wizbooku? - zapytałem, a jednocześnie dostrzegłem paru znajomych z Salem, szybko podniosłem rękę by im pomachać, znów przypadkiem ciągnąc za sobą Wins. - Może chodźmy się z nimi przywitać, nim pochłoną nas te stoiska. - I wcale nie zdając sobie sprawy z tego, jak musiało to brzmieć w kontekście tego, co ostatnio wyrabialiśmy właśnie wśród stoisk, ruszyłem przed siebie. A może właściwie zaraz do mnie dotarło, co powiedziałem, bo dziwnie przyśpieszyłem kroku? Nieważne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Los Angeles, USA
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 80
  Liczba postów : 123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11847-eric-u-moore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11887-ericowe-relacje#319258
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11888-poczta-erica#319259




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Pon Lis 30 2015, 21:14

Rudowłosa bardzo mu się podobała. Oczywiście była obiektem jego westchnień, ale co poradzić skoro była zajęta? Można powiedzieć, że ich spotkania były nieco utajnione. Ale co poradzić tak już było i nic na razie nie mogli z tym zrobić. Najchętniej wyszedłby z Morticią stąd i spędził z nią czas sam na sam, ale pojawiła się partnerka Erica. Kojarzył ją, ponieważ była również z Salem. O rok młodsza, jednak nigdy nie mieli okazji ze sobą rozmawiać. Ale jeszcze te pare chwil chciał pobyć przy gryfonce.
- Wyprostowane, pofalowane nawet bez nich wyglądałabyś bajecznie. - powiedział do niej, a gdy zbliżyła się do niego i dotykała jego ciało przechodziły go dreszcze. Czuł się naprawdę świetnie, tak bardzo chciałby aby tak było zawsze, ale nie można mieć wszystkiego prawda?
- A dziękuję. Wiesz na lekcje raczej nie chodzę w garniturach, ale jeżeli chciałabyś to dla Ciebie zrobię wszystko. - powiedział do niej uśmiechając się. Chwilę później przeniósł wzrok na Brandona co też uczyniła Morticia, zaśmiał się z jego dowcipu i pokiwał lekko głową. Wariat i tyle.
- No i chyba się nie myliłaś. Widzisz? - zapytał spogladając na swój symbol, a symbol dziewczyny, która dopiero co weszła do sali.
- Muszę chyba iść, ale potem zaproszę Cię do tańca, obiecuję. - powiedział do niej uśmiechając się jeszcze raz i jak na prawdziwego dżentelmena przystało ucałował jej dłoń, a następnie policzek i ukłonił się w taki sposób w jaki zrobił to wcześniej.
Odszedł od dziewczyny podchodząc do partnerki.
- Pani Warris? - może i jej nie znał, ale pamięć miał dobrą, a więc skoro pamiętał jej nazwisko znaczyło, że dziewczynę tak wzywali do siebie nauczyciele. - Miło być pani partnerem. Bo chyba dobrze trafiłem? - zapytał pokazując swój symbol.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 131
  Liczba postów : 32
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11907-anastasia-lee
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11913-anastasia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11914-poczta-panny-lee
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11915-anastasia-lee




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Pon Lis 30 2015, 21:25

Znacie to uczucie, kiedy z jednej strony chcielibyście być w danym miejscu, ale jednak pewna część was pragnie jak najszybciej się ulotnić i zająć innymi sprawami? Jeśli tak, do doskonale możecie zrozumieć, co w tym momencie czuła Anastasia. Pomimo ogromnej ekscytacji związanej z balem, dziewczyna jednak odczuwała pewien niepokój, który zapewne był spowodowany tłumem na sali. Było mi przyjść wcześniej, przemknęło jej przez myśl, kiedy nieśmiało przepraszała wszystkich, żeby móc spokojnie przejść.
Swobodnym ruchem wygładziła materiał sukienki, która wydała jej się odpowiednia na tę okazję. Nie chciała zakładać niczego długiego, bo - po pierwsze, nie odczuwała potrzeby, żeby wyglądać aż tak elegancko; a po drugie, jednak to 1,60 metra wzrostu skreślało u niej tego typu kreacje. Długie włosy specjalnie upięła, żeby jakoś wyglądały i nie walały się we wszystkie strony. Wiedziała, że nie może sobie pozwolić na pozostawienie ich rozpuszczonych. Wystarczyłoby, że się odwróci i ktoś zaraz skończyłby z jej pasemkami w twarzy, więc taka forma zabezpieczenia była odpowiednia. A że nigdy nie miała ich krótki, to też związanie ich w taką fryzurę zajęło jej nie więcej, jak siedem minut. No ale wiadomo, że nie to jest najważniejsze w opisie jej wyglądu, tylko ten mały pierścionek z zielonym oczkiem, dzięki któremu jej druga połowa mogła ją odnaleźć. O ile faktycznie się zjawi...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   

Powrót do góry Go down
 

Świetlisty Pokój

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 9, 10, 11  Next

 Similar topics

-
» Świetlisty Pokój
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń
» Pokój Czterech Pór Roku
» Pokój Śmiechu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
szóste pietro
-