IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Świetlisty Pokój

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta




Gracz






PisanieTemat: Świetlisty Pokój   Wto Kwi 02 2013, 22:12

First topic message reminder :

Nie, nie jest to pomieszczenie wypełnione światłem - wręcz przeciwnie. Panuje tutaj idealny mrok, rozświetlany... świetlikami, które latają pod sufitem, dająć żółto-zielonkawe, punktowe oświetlenie. Zapewne stąd nazwa pokoju.
Podłoga nie jest z kamienia - położony na niej parkiet jest wymarzonym do tańczenia. Pod ścianami ustawione są sofy, a obok nich, na środku, stoi mały, drewniany stolik. W rogu znajduje się gramofon, który sam gra i w którym nie da się zmienić płyty. Puszcza on muzykę w zależności od charakteru i nastroju osób w nim przebywających.
Podsumowując - idealne miejsce na potańcówkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Texas
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 410
Dodatkowo : kapitan wygranej drużyny Q
  Liczba postów : 433
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11658-winona-hensley#311603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11662-chodzcie-ziomki#311734
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11661-teksanska-masakra-sowa#311729
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11695-winona-hensley#312749




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Czw Gru 10 2015, 23:53

No tak, Cyrus nie wie przecież, że Ceres jest dziewicą. Co jak co, ale niektóre rzeczy Wins zostawia dla siebie. Uśmiecha się tylko pod nosem i wzrusza ramionami na to co mówi jej przyjaciel. Mimo kłótni dziewczyn, i tak nie miała zamiaru wydawać jej sekretów. Taka z niej była BFF! Niech Ces patrzy i się uczy!
Patrzy z ukosa na Lynforda kiedy ten aprobuje kolejne wyjście z Ces. Unosi do góry brwi ze zdziwioną miną. Powinien czasem dwa razy pomyśleć co mówi, jeśli chodzi o jej (wciąż) najlepszą przyjaciółkę w takim kontekście. Jakby nie było wystarczająco niezręcznie między nimi, podczas tego balu. Oczywiście potem to przebili ich odmiennymi komentarzami na temat poprzedniego zajścia. Cyrus próbuje się wywinąć z tego co mówi, a Winnie kiwa skwapliwie głową, by ułatwić mu zadanie i mogli wyjść w końcu z tej żenującej strefy. Już w sumie nie wie co on myśli, co ona myśli i nie chce się w to wgłębiać. Winona chce zostawić poprzednią imprezę niedopowiedzianą i więcej do niej nie wracać.
Hensley idzie do wianków ze swoim towarzyszem, któremu dość szybko mija jego wielka ochota na zabawę w takie rzeczy. Winnie za to w końcu czuje się odrobinę w swoim żywiole. Przez jakiś czas nie odzywa się do Lynforda, ale nie przez nieswoją atmosferę. Wins myśli o polanie niedaleko swojego rancza, gdzie uczyła pleść wianki swoją młodszą siostrzyczkę. Wybiera do swojego dzieła typowo polne kwiaty, wplata w nie obficie zboże oraz trawy, które kojarzą jej się z tymi, które tak często żuła ordynarnie na ranczu. Jej wianek przypomina dom. Jest na tyle dobry, że zdziwiona Wins zdobywa za niego dziesięć galeonów. Przyjmuje pieniądze i śmieje się z tego co Cy próbuje włożyć jej na te dwa kapelusze, które już na sobie miała.
- Może na Boże Narodzenie będziemy się opalać – żartuje i nakłada swój perfekcyjny wianek na kowbojski kapelusz Cyrusa, tak by opierał się ładnie na jego rondzie.
- Chodź podrepczemy trochę – mówi Winnie i ciągnie go w jakieś przyjemne miejsce, gdzie jedną rękę kładzie na ramieniu chłopaka, a tą związaną łapie go za dłoń. Wcześniej odkłada na bok swoje miliony kapeluszy, by teraz zmęczona, mogła położyć główkę na piersi chłopaka. Znowu odczuwa dziwną apatię, która towarzyszy jej ostatnio przez naszyjnik.

J
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Lima, Peru
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 3052
  Liczba postów : 1065
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10538-enzo-corrado-halvorsen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10540-klusownik-prosto-z-peru
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10539-peruwianska-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10541-enzo-halvorsen




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Pią Gru 11 2015, 18:53

Nie uwierzył jej. O ile potrafiłby zrozumieć to, że w jego przypadku nie można było czuć jakiejkolwiek zazdrości, bo i nie było czego aż tak pożądać, tak nie potrafiłby w żaden sposób udowodnić tego, o czym właśnie zapewniła go dziewczyna. Odkąd tylko ją poznał, wydawała mu się osobą o silnym charakterze, na tyle nieustępliwą, aby zaborczość była jej wręcz przypisana z natury, dlatego teraz tylko uśmiechnął się wymownie.
- Ehe - mruknął, nie chcąc wdawać się w zbędne kłótnie, skoro przecież i tak miał swoje niezmienne zdanie, nawet jeśli faktycznie nie uważał, że warto byłoby czuć o niego zazdrość. Enzo po prostu zbyt mocno nie wierzył w siebie. Sztuczna pewność, jaką zwykle objawiał przy pierwszym spotkaniu czy brawura zwykle były tylko pokazowe i nigdy by się do tego małego oszustwa nie przyznał. Zwłaszcza już, że z reguły przy bliższym poznaniu wiele tracił.
- Zgubie się w lesie? - powtórzył za nią, krzywiąc się nieznacznie. Nie było takiej opcji. - W jakim świecie Ty żyjesz?
Spojrzał na nią sceptycznie, zaciskając mocniej wargi, przez które już po kilku sekundach uleciało wstrzymywane przed chwilą powietrze. Zbyt dobrze znał reguły panujące w lesie, aby móc się gdziekolwiek zgubić, nic nie mówiąc już o wyjątkowo przydatnym zaklęciu czterech stron świata.
Jej pozorna obojętność ani nie zbiła go z tropu ani nie zniechęciła. Przyzwyczaił się już do lekkich rozczarowań, jakie gwarantowała mu jej złośliwość czy nieprzystępność.
- Próbuje być miły. - odpowiedział rozbrajająco szczerze, ale i trochę bezczelnie, udając, że wcale nie wzruszyła go jej pozornie obojętna reakcja.  - Mam swoje typy.
Tyle, ze wcale nie wdrażałby swoich pomysłów w życie, jeśli nie uzyskałby jej aprobaty. Nie tylko sobie, a może właśnie tak bardzo nie sobie, chciałby sprawić przyjemność takim wyjazdem i… i to by było tyle w tym temacie. Powiódł po niej spojrzeniem, ani się nie odzywając, ani nie poruszając się aż do chwili, w której starła trochę brokatu z jego twarzy.
- Chyba tak. - stwierdził, jednocześnie powtarzając jej ruch i strącając na podłogę i swoją szatę jeszcze więcej mieniących się drobinek. Potem po prostu objął jej palce swoimi i pociągnął ją delikatnie w stronę drzwi. Frontowych. Mogą chociaż raz wyjść jak normalna para.

[ztx2]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Dubaj, Zjednoczone Emiraty Arabskie
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 778
  Liczba postów : 309
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10569-ettore-halvorsen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10573-zabiore-ci-budzik
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10572-ettore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10571-ettore-halvorsen




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Pią Gru 11 2015, 19:03

Taka zmienność była całkiem fajna, dużo lepsza niż ciągłe bycie gapą. Znaczy się był taki przy Cordelii, więc może jeśli już jej nie ma to wszystko wróci do normy? Możliwe też, że jest skazany na takie faile przy każdej dziewczynie, która choć trochę mu się podoba. Zdecydowanie będzie musiał uważać, co prawda przy grzebaniu w kwiatach raczej nic się nie mogło przydarzyć, ale były tu też inne atrakcje. No, póki co tworzył wianek dla nieznajomej, starał się mimo tego, że nawet nie wiedział czy jeszcze kiedyś się spotkają. Trochę mu to pomogło, zajęcie się czymś na tyle, aby przestać myśleć, tego potrzebował. W trakcie plecenia najpewniej wydał z siebie jakiś pomruk zastanowienia nad tym co zrobić dalej. No wiecie w dzieciństwie raczej nie uczyli go robić takich... ozdób. W tym całym zaaferowaniu nawet nie patrzył na Sheile (ale cii jeszcze nie wiedział jak ma na imię). Nawet się uśmiechnął kiedy przyjęła jego twór, powodem do uśmiechu było również to, że dziewczyna wciąż mu towarzyszyła. Nie każdy miał tyle cierpliwości zwłaszcza do obcych.
- Lubisz? Musisz być bardzo pozytywną osobą - stwierdził wciąż dziwiąc jakie ma szczęście. Właśnie takiej osoby teraz potrzebował. Nie wiedział czy w sprawie poprawiania humoru może pomóc mu na przykład brat, który sam też był raczej ponury. Swoją drogą to musiał z nim pogadać, może coś się zmieniło w tej sprawie? Na dodatek nie wiedział też jak tam jego 'koleżanka'. Wracając do nieznajomej, oczywiście skorzystał z okazji, znów trzymali się za ręce, ponownie pozwolił też wybrać kolejną atrakcję. Zazwyczaj nie był taki uległy, jednak w ramach poprawy humoru po prostu się na to godził. No i jeśli chodzi o zachowanie względem dziewczyn też raczej nie upierał się na swoim, w końcu bardziej liczyło się to co chce robić ona.
- Postaram się - mruknął po czym przytaknął w odpowiedzi na jej pytanie, doskonale wiedział co nastąpi za chwile, wróżby. Czy było coś gorszego na świecie? - Szczerze mówiąc to za nimi nie przepadam, a ty? - wybrał dyplomatyczną wersję nie chcąc jej urazić, gdyby koleżanka je lubiła i jakoś szczególnie w nie wierzyła. Mimo swojego nastawienia nie zniechęcał się dodatkowo i po prostu poszedł razem z nią. Będąc już przy kociołkach przyglądał się jej reakcji na eliksir, trochę go rozśmieszyła, jednak nie uśmiechnął się.
- Chyba - rzucił po czym, zanim go ostrzegła, sam sprawdził czy mają racje. Szybko odsunął głowę czując to samo - Za późno - wzruszył ramionami, następnie wybrał swój kociołek do którego wrzucił włos. Kątem oka widział kradziejskie puszki, jednak na tą chwilę nie był w stanie zareagować na to w odpowiedni sposób. Magiczne opary właśnie go otoczyły, przez nie coraz bardziej chciało mu się spać. Jeszcze chwila, a pewnie pacnąłby głową w stół lub co gorsza ta wylądowałaby w kociołku. Chwilę później przed nim pojawił się... księżyc. Nic dziwnego, że zapatrzył się w niego na tyle, że przestał kontaktować i przy okazji ogarniać to co robi. Jego łokieć postanowił żyć swoim własnym życiem i wpadł do glutów zwanych maziają, czując to szybko się przebudził. Spojrzał na fragment ubrudzonej koszuli i westchnął przypominając sobie to o czym myślał wcześniej. Bycie gapą? Proszę bardzo.
- Wspaniale, wróżby nie lubią mnie tak samo jak ja je - ależ z niego maruda, na szczęście pamiętał to zaklęcie czyszczące i szybko poradził sobie z zabrudzeniem - Nie mam pojęcia co miał mi przekazać ten księżyc, a jak tam twoje puszki?
Może i nie rozumiał przekazu z pełnią jednak wiedział co oznacza to co działo się później. Tak, łatwo się tego domyślić.

Opary: A
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Kalifornia, USA
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 426
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 446
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11002-ceres-o-shea
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11012-ultradelirium#299429
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11011-nie-mam-sowy#299428
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11010-ceres-o-shea#299427




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Sob Gru 12 2015, 01:16

- Mój brat, oczywiście, musiał ci pokazać wszystkie zakątki naszego domu w San Franciso – dobrze wiedziałaś, że najlepsze roczniki ojciec trzymał w gabinecie, do którego bez pomocy Juliusa Cichy nie uzyskałby dostępu – drzwi mogły być forsowane każdymi zaklęciami, a i tak otwierały się tylko przed tymi, w żyłach których płynęła krew rodu O’Shea. – Chyba za późno się spostrzegłam. Przelałam przez swój organizm już tyle szkockiej, że powinnam być wolna od wszelkich uroków – wyginasz usta w kuriozalną podkówkę, która jednak znika z twojej twarzy w momencie, gdy w błyszczącej powierzchni tacy dostrzegasz swoje odmienione oblicze. W pierwszej chwili twoje źrenice niebezpiecznie się rozszerzają, ale kiedy twój mózg przetwarza dane na temat tego, co właśnie zobaczyłaś, reagujesz jedynie śmiechem, dość szybko próbując ruszać nowymi uszami. Zanim jednak zdążyłaś się nacieszyć własnym odbiciem, Quiet już zaciągał cię od kociołków do innego stołu. Widząc, że niebezpiecznie zbliżaliście się znów do Winnie i Cyrusa, sprytnie udało się wam zatrzymać gdzieś na drugim końcu stoiska, przy którym nikt się nie kręcił. Dość szybko znalazłaś odpowiedź na to, dlaczego – w tej części stołu ilość kwiatów była uboga, choć ogólna wartość zdawała się przerastać najśmielsze oczekiwania. Kamienie szlachetne można było czerpać stąd garściami, postanowiłaś więc, że zamiast pożegnalnego wieńca przekornie upleciesz koronę godną króla.  
- Masz, teraz się będziesz błyszczał i zostaniesz gwiazdą wieczoru. Mianuję cię królem eliksirów – uniosłaś ręce, by nałożyć mu koronę. - Przyznaj się, że podchwyciłeś mój koncept – podejrzliwie łypiesz na jego twór, choć tak naprawdę tylko się z nim droczysz – Moje kocie uszy są super, ale tylko spróbuj tak na mnie zawołać, a obiecuję, że użyję na tobie mojej parasolki – zdaje się, iż nieustanne grożenie Cichemu stało się ostatnio (o ile nie było od zawsze) twoją ulubioną rozrywką.
Większość pogróżek rzucałaś na wiatr, ale nigdy nie można było być pewnym, czy w przypływie szaleństwa nie postanowisz urealnić swoich pogróżek. Kto jak kto, ale Ettréval raczej wiedział, iż nie należało bagatelizować twoich słów.  
- Warzycie Feliksa beze mnie? – całkowicie ignorujesz ogół wypowiedzi Cichego, skupiając się na jej jednym aspekcie, a ton twojego głosu jest niemal oskarżycielski. I nie chodzi ci nawet o to, czy w przyszłości zamierzali się z tobą podzielić szczęściem czy też nie – tu chodziło o sam proces warzenia, który tak bardzo był dla ciebie cenny. Niemniej, w twojej naturze nie leżało strzelanie focha w podobnych przypadkach, raczej dość szybko przechodziłaś do porządku dziennego po przełknięciu gorzkiej informacji.
- Zaraz, zaraz... – analizujesz jego słowa, sięgając w odmęty pamięci i szybko zderzając ze sobą świeże fakty. – To przez ciebie Hamlet przez tydzień pluł niebieskim ogniem, podpalając co chwila ogród mojej matki. Wiesz, co ja wtedy przeżyłam? Chciała się go pozbyć! – twój głos miesza w sobie rozbawienie i troskę na wspomnienie biednego kota, który chyba sam był równie mocno przerażony swoimi nowymi zdolnościami. Na dodatek wszyscy poza tobą go przeganiali. Udało ci się wtedy uwarzyć antidotum, pewnie gdyby nie to, Hamlet nie towarzyszyłby ci w Hogwarcie, rozerwany przez matczyne szpony. – Wspaniałomyślnie wybaczę ci wszystkie występki, które właśnie wyszły na jaw, jeśli oddasz się ze mną szaleństwom na parkiecie. Z resztą... chyba nie masz wyboru, jeśli chodzi o partnerkę. - na dowód swoich słów zamachałaś ręką, którą byliście połączeni.
W tym przypadku nie było mowy o żadnym faux pas, wszak dorastając na licznych balach organizowanych przez twoją matkę, a i będąc zapraszaną na salony w całej Ameryce, doprowadziłaś niemal do perfekcji sztukę dobrego poruszania się w rytmie muzyki.
Cały twój gnębiwtrysk zdawał się zupełnie zniknąć, a antidotum nazywało się Quietus Ettréval.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28895
  Liczba postów : 36453
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Nie Gru 13 2015, 18:50


Układanie różdżek


Układanie różdżek nie było może tak bardzo popularną zabawą andrzejkową jak np. lanie wosku, ale z pewnością należało do tych niezwykle magicznych, trochę przypominając mugolską tradycję. Podobnie jak ustawianie butów, celem było ułożenie jedna po drugiej różdżek, aż któraś z nich przekroczy próg drzwi.

Obecni po kolei orientowali się, że ich różdżki coś jakby wyciąga z kieszeni/buta (czy gdzie ją tam mieli) i zupełnie losowo lewitowały jedna za drugą, tworząc coraz to dłuższy ciąg. Spostrzegawczy mogli zauważyć, że ustawiają się one w dwóch liniach, według tego, jakiej płci był właściciel. Niektóre osoby zaczęły czuć pobudzający przepływ magii w ciele, a innym nagle zakręciło się w głowie, by po chwili zauważyć, że wszystkie kolory widzą jakby wyraźniej.

Zasady i kod:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Nowy Orlean
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 593
  Liczba postów : 248
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11832-freya-tulle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11867-relacyjki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11870-bird-s
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11869-kuferek-frey-i




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Nie Gru 13 2015, 19:04

Gdy Sunny skończyła robić wianek, Freya postanowiła zaciągnąć na układanie różdzek. -Chodź Sunny. Pociągnęła ją za dłoń by pujść na miejsce zabawy. Była to jej ulubiona w dniu andrzejek. Wysunęła swoją różdzkę z buta, zaś ta uniosła się magicznie ustawiając na lini. Rzekła do Sunny by się przyłączyła.-Twoja kolej uśmiechnęła się do niej szeroko. Przystała czekając na rozwój zabawy wyczekując wzrokiem Daisy.

Kategoria: dziewczęta
Suma długości: 8 i ½
Długość różdżki: 8 i ½
Rdzeń różdżki: włos sfinksa
Drewno różdżki: śliwkowe
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Boston, Stany Zjednoczone Ameryki
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1100
  Liczba postów : 373
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8032-sheila-v-villadsen#224823
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8039-mmm-chodz-zaznac-odrobiny-przemocy#224850
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8041-napisz-a-obiecuje-ze-cie-nie-postrzele#224854
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8033-sheila-v-villadsen#224826




Moderator






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Nie Gru 13 2015, 20:44

Czy taka była? Możliwe. Sama z siebie, nigdy nie brała się za analizę własnego postępowania i nie porównywała się z innymi. Bardzo możliwe, że była optymistką, stalkerującą gburów i zmuszającą ich do uśmiechu, ale dawno już nie widziała wokół siebie tych, którzy mogliby w jakiś sposób potwierdzić te informacje. Zniknęli, rozpływając się w powietrzu, a zarazem odchodząc z jej życia. Może raz na zawsze, a może chwilowo, o tym miała się dopiero przekonać. W każdym razie nie myślała o nich często, dobrze wiedząc, że takie rozmyślania skończyłyby się nieprzyjemnie. Może złością, a może łzami? Na pewno toną rozgoryczenia i bezsilności, które przecież nie były jej do szczęścia potrzebne. Wzruszyła więc tylko ramionami.
- A możliwe. - stwierdziła, rozbrajająco beztroskim tonem, a potem były już wróżby z oparów i to ponowne ciągnięcie za dłoń. Sheile rozbawił jego „opór” przed wróżbiarstwem, ale nie była żadnym nazi. Nie zamierzała na siłę przekonywać go jak ciekawe jest to zajęcie, nawet jeśli naprawdę miała na to ogromną ochotę.
- To jeden z sensów mojego istnienia. - odpowiedziała, być może trochę przerażająco szczerze, ale ona właśnie taka była. Jeśli weźmie ją za dziwaczkę, to w sumie żadna strata. Zdarzyło jej się już nie raz czy nie dwa wysłuchać podobnego „komplementu”, więc jeśli nie wypowie swoich myśli na głos to i tak okaże się lepszy od tych wszystkich innych opiniodawców. Zresztą bardzo zabawne jest to, że Ci którzy tak zawzięcie oceniają innych, zwykle sami nie mają ani żadnych pasji, jakim mogliby poświęcać swój czas wolny. Villadsenównie wystarczał kubek herbaty i podręcznik, a czasem i po prostu mokre fusy pochodzące z kubka Shane.
Właściwie to nawet nie zauważyła, kiedy umoczył łokieć w eliksirze, bardziej zajęta różowymi stworzonkami, niżby z początku mogła przypuszczać. Zauważyła jego problemy dopiero wtedy, kiedy wreszcie opuściły ją urocze puszki i mentalnie mogła zejść na ziemię. Zaśmiała się krótko, ale nie szyderczo, a serdecznie, jakby i ona dopiero co rozlała sobie podobną mazaje na sukienkę.
- Oj tam, może po prostu jeszcze nie trafiłeś na dobrego nauczyciela, który sprawiłby, że polubiłbyś tę dziedzinę magii. - wykazała szalony optymizm, jednocześnie zastanawiając się nad znaczeniem księżyca. - To chyba znaczy, że powinieneś zadbać o swoje zdrowie.
Poinformowała go, jednocześnie lustrując go uważnym spojrzeniem.
- Nie wyglądasz najgorzej. - podsumowała, a dopiero po chwili delikatnie się zaczerwieniła, kiedy skonstatowała jak dwuznacznie można odebrać jej słowa. - Eee, znaczy, chodziło mi o to, że nie wyglądasz na chorego.
Rozejrzała się, najwyraźniej szukając w panice jakiegoś planu wyjścia z kłopotliwej sytuacji.
- O, popatrz! Zaczęło się ustawianie różdżek! - mistrzyni odwracania uwagi wskazała palcem w stronę Freyi, układającej swoją na samym początku. - Chodźmy się przyłączyć.
Zarządziła i oczywiście uciekła od niego, nie czekając aż pójdzie za nią, byle tylko szybko pozbyć się zaczerwienienia na twarzy. Jedno szybkie zaklęcie i było po krzyku, a Sheila mogła dołożyć swoją różdżkę, nawet nie zdając sobie sprawy z tego, że Tulle chyba chciała, aby to jej koleżanka czy kto to był tam dla niej, zrobił to tuż po niej. Kto pierwszy, ten lepszy!

Kategoria: dziewczęta
Suma długości: 21
Długość różdżki: 12 i ½
Rdzeń różdżki: włos z głowy wili
Drewno różdżki: kalina
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Lille (France)
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1570
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 879
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8601-sunny-oriana-saltzman#242812
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8623-chcesz-ze-mna-relacji#243345
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8622-marudz-az-ci-sie-znudzi#243339
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8624-sunny-oriana-saltzman#243354




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Nie Gru 13 2015, 20:49

Sunny pobiegla za Freya gdy ta ciagnela ja do kolejnej zabawy z rozdzkami. Dosc dziwna zabawa wedlug puchonki, no ale nic. Jesli jej partnerka chce sie w to pobawic to bardzo prosze. Zmierzyla uwaznie Freye wzrokiem i westchnela cichutko. Sunny wyjela rozdzke z jej idealnego schowka, ktorego nikt nigdy nie odgadl. Oczywiscie odwrocila sie do Freyi bokiem by ta nic nie widziala. Rozdzka od razu uniosla sie i ustawila w lini za rozdzka Freyi.
-Calkiem interesujace. -wymamrotala pod nosem przygladajac sie unoszacym sie w powietrzu rozdzka. Puchonka odgarnela kasztanowy kosmyk wlosow po czym wetknela go za ucho. Poslala swojej towarzyszce delikatny usmiech.

Kategoria: chłopcy/dziewczęta
Suma długości: 34
Długość różdżki: 13 cali
Rdzeń różdżki: Luska Trytona
Drewno różdżki: Wisnia
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Dubaj, Zjednoczone Emiraty Arabskie
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 778
  Liczba postów : 309
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10569-ettore-halvorsen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10573-zabiore-ci-budzik
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10572-ettore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10571-ettore-halvorsen




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Nie Gru 13 2015, 22:29

Nie czuł się zmuszany do uśmiechu, po prostu to działo się tak samo z siebie. Cieszył się, że postanowiła poprawić mu humor, nawet jeśli się nie znali. Właśnie takie osoby sprawiały, że chciał tu zostać, poza tym kto wie może jak rozwinie się ich znajomość? Zawsze był tego ciekaw, okaże się, że ich charaktery nie pozwolą na dalszy kontakt czy może wręcz przeciwnie? Póki co wszystko szło dobrze nawet z jego dzisiejszym nastrojem. Najwyraźniej nie był aż taki pechowy skoro trafiał na takich ludzi. Kiedyś słyszał, że w jakiś sposób unika się tych którzy nie mają szczęścia, coś na kształt radaru i automatycznego odrzucenia. Nieszczęście przechodzące na innych, dziwne, ale być może prawdziwe. Wcześniej nawet o tym nie myślał, w ogóle jakoś nie lubił rozmyślać na tematy tego typu czy też związane z relacjami. Kontemplacje o tym drugim pojawiały się dopiero wtedy kiedy coś stawało się bardziej zaawansowane. Jakiś czas temu już to miał, ale teraz wszystko minęło, chyba.
Słysząc o sensie istnienia koleżanki zrobił trochę dziwną minę, jakby zdziwienie pomieszane z 'aha, spoko'. Taka była jego pierwsza reakcja, jednak po chwili wszystko się zmieniło. W końcu to, że nie lubił tej dziedziny nie znaczy, że zamierzał wyśmiewać wszystkich którzy mają takie zdanie jak nieznajoma.
- Mój to między innymi astronomia, więc są w jakiś sposób powiązane - wygłosił swój jakże błyskotliwy komentarz, gdzieśtam pojawiło się także zaciekawienie tym co kryje się za jej stwierdzeniem. Dlaczego wróżbiarstwo ma dla niej aż takie znaczenie? Możliwe, że kiedyś ją o to zapyta, nie wiedział czy teraz dziewczyna nie uzna tego za zbyt osobiste. W końcu jego zainteresowanie niebem było powiązane z historią, której nie opowiadał każdemu. Poza tym był trochę poddenerwowany tym, że znów zrobił coś głupiego, na szczęście reakcja towarzyszki sprawiła, że wszystko wróciło do normy.
- Nie wierzyłem we wróżby już przed szkołą, ale możliwe, że jeszcze bardziej zniechęcili mnie właśnie nauczyciele - zaryzykował właśnie taką odpowiedzią, poprawiając dyplomatyczną końcówką. Tak czy inaczej wszystko co powiedział było jak najbardziej szczere, na dodatek już teraz mógł stwierdzić, że nie urazi tym koleżanki. Nie miał też nic przeciwko temu, żeby próbowała zmienić jego nastawienie, być może okaże się, że będzie potrafiła to zrobić.
- Pełnia to oznacza? To chyba coś w stylu pokrętnej logiki, poza tym raczej dbam o zdrowie, nie wiem co jeszcze mógłbym zrobić.
To wszystko zaczęło wyglądać jak wizyta u wróżki połączona z lekarzem - Może powinienem rzadziej wpadać do sadzawki na zajęciach, trochę po tym chorowałem - zaśmiał się sam z siebie przypominając sobie ostatnią lekcję. Chwila, czy on właśnie stał się bardziej rozmowny? Cud. Najwyraźniej czuł się przy niej na tyle dobrze, że postanowił wspominać o takich rzeczach.
- No, dzięki - odpowiedział nie wiążąc tego z tym o czym przed chwilą mówili, po prostu zmyliło go jej spojrzenie. Tuż przed jej wyjaśnieniem zastanawiał się czy naprawdę ma się zastanowić nad swoim wyglądem, w końcu taki komentarz to niekoniecznie to co chciałby usłyszeć od płci przeciwnej.
- To dobrze - dodał w myślach robiąc jedno wielkie uff. Nie wiedział co jeszcze mógłby powiedzieć, sytuacja zrobiła się nieco żenua, dodatkowo widząc jak się zaczerwieniła... no dobrze, że zmieniła temat. Wyglądało na to, że dzięki niej weźmie udział we wszystkich atrakcjach tej imprezy. Tym razem nie poszli razem, a on nie śpieszył się do tego, aby położyć swoją różdżkę na ziemi czy gdzie to tam mieli je kłaść. Powoli skierował się w stronę wszystkich, którzy postanowili to zrobić mając czas na dokładniejsze obserwacje, wiadomo kogo. W drodze wyjął różdżkę, a będąc już przy rządku tych należących do dziewczyn dołożył tuż obok swoją, jako pierwszą. Właściwie to wiadome było kto wygra, ale nie chciał zepsuć humoru Sheili odmawiając udziału w zabawie. Patrząc na to, że chodziło tu o długość tego przedmiotu to raczej nie bardzo mógł pomóc, 7 cali, heh. Po wszystkim podszedł do S. rzucając od tak - Ładnie wyglądasz.
Może liczył na kolejne zaczerwienie się? No, jakoś wcześniej ganiając od jednej atrakcji do drugiej nie przyglądaj się jej za bardzo, a teraz to co innego.

Kategoria: chłopcy
Suma długości: 7
Długość różdżki: 7 Rolling Eyes
Rdzeń różdżki: włos jednorożca
Drewno różdżki: sekwoja
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Guildford, Anglia.
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 427
  Liczba postów : 169
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11715-amalyn-vantarri#313527
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11721-amy-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11716-sowa-amalyn#313540
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11720-amalyn-vantarri#313550




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Pon Gru 14 2015, 15:44

Delikatnie dotknęła palcami wianka na swojej głowie. - Mówisz? - Spytała zadziornie, posyłając mu znaczące spojrzenie. - Widzę, że nie żałowałeś brokatu. - Dodała patrząc na swoje palce, które mieniły się teraz setkami malutkich drobinek. Najwyraźniej @Joshua Mistaen odczuł to jeszcze lepeij, gdyż po chwili nie mógł się opanować od kichania. Zaśmiała się cicho, wyglądał całkiem zabawnie w tym różowym wianku. Na chwilę, zapomniała o tym wszystkim co ją trapiło przez ostatnie dni. Była szczęśliwa, tutaj, z nim, teraz. Naprawdę dobrze było wrócić, dobrze było być znów przy nim. Ktoś kiedyś powiedział “Maybe home is nothing but two arms holding you tight when you’re at your worst.” i teraz, kiedy znalazła się w tej chorej sytuacji, czuła że "ten ktoś" miał cholerną rację. Gdyby nie Josh, prawdopodobnie już dawno rozpadłaby się na kawałki. Stała tak chwilę, pochłonięta własnymi myślami a kiedy wróciła "na ziemię", posłała mu ciepły uśmiech i niemal natychmiast przylgnęła do niego, ściskając go z całej siły. - Tęskniłam za Tobą. - Szepnęła, przymykając na chwilę oczy. Co z tego, że było tu pełno ludzi. Każdy z nich był zajęty swoimi sprawami a nawet jeśli ktoś na nich patrzył to co z tego? Przecież to nic wstydliwego ani nienormalnego. Dwoje ludzi którzy się kochają to chyba nic niezwykłego, prawda? Poza tym to tylko przytulenie. - Co robiłeś, kiedy mnie nie było? - Spytała kiedy w końcu uwolniła go z uścisku. - Jak przebudowa Hogs? Ten projekt który mi pokazywałeś, uważam że będzie wyglądać świetnie. - Dodała, uśmiechając się do niego. Była z niego dumna. To jak sobie radził, widać było, że jest z nim już lepiej. Nie chciała więc zalewać go własnymi problemami.. Chociaż o Ojcu i tak będzie mu musiała powiedzieć, w końcu zniknęła na te kilka dni bez większych wyjaśnień.. Ale to nie jest odpowiednia chwila, nie będzie im psuć zabawy. Nagle poczuła jak jej różdżka samoistnie opuszcza jej kieszeń i w kierunku innych, które już już leżały na podłodze. Poczuła się przy tym dosyć dziwnie, nie bardzo rozumiała co się właśnie stało

Kategoria: dziewczęta
Suma długości: 41 cali
Długość różdżki: 7 cali
Rdzeń różdżki: ślina bazyliszka
Drewno różdżki: leszczyna
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Filadelfia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1604
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1610
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11001-daisy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11218-stokrotka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11249-listy-do-daisy#303189
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11219-daisy-manese




Administrator






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Pon Gru 14 2015, 17:34

Zupełnie nie zauważyła, że @Oliver Denley był taki poszkodowany! Ono jakoś niespecjalnie odczuła jakikolwiek ból, może dlatego, że była do tego poniekąd przygotowana... i jakoś tam przyzwyczajona. Co te igły robią z człowiekiem.
Kiedy już trochę się pośmiała, podniosła się odrobinę, opierając się na łokciu i zerkając na Olivera. Pogładziła wianek wolną ręką, żeby sprawdzić czy wszystko z nim dobrze, ale chyba był dosyć wytrzymały. Ani jeden kwiatek... czy też może jedna z tych rzeczy co w nim były, nie wyleciały.
Posłała swemu partnerowi śliczny uśmiech.
- Wszystko w porządku? - spytała wspaniałomyślnie, bo chyba miał jakąś nietęgą minę. Nie miała pojęcia dlaczego... ale jej myśli nie krążyły długo wokół tych spraw, bo kątem oka zobaczyła unosząc się, kolorowe chmurki z eliksirów. Och, jeszcze tyle wróżb do spróbowania...
Jakoś wtedy zaczęło się układanie różdżek i Daisy pozwoliła swojej polecieć i dołączyć do reszty, a tymczasem bardziej skupiła się na innych atrakcjach.
- Idziemy do oparów? - zadała pytanie chyba tylko z uprzejmości, bo przecież to było oczywiste, że idą.
Pozbierali się jakoś z tej ziemi, bo to pewnie było super trudne. W końcu musieli wstać dokładnie w tym samym momencie! Daisy pierwsza wrzuciła swój włos do kociołka. Dziwnej barwy ciecz nagle zrobiła się złota i w powietrze wystrzeliły opary w kształcie galeonów. Uśmiechnęła się do tego obrazu i nawet chciała je wziąć... a wyszło z tego tyle, że jakimś cudem (znowu) straciła równowagę i zsunęła się z poduszki na której siedziała. Oczywiście pociągając za sobą Olivera. Ile razy to się jeszcze dzisiaj zdarzy?
- Coś mnie dziś ciągnie do ziemi - powiedziała do chłopaka, kiedy próbowali wstać. Kątem oka zauważyła błyszczące, dziesięć galeonów na których zaraz zacisnęła łapkę.

C

Kategoria: dziewczęta
Suma długości: 55
Długość różdżki: 14
Rdzeń różdżki: serce smoka
Drewno różdżki: jabłoń

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1486
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1356
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7534-kat-russeau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7535-katherine-nadia-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Wto Gru 15 2015, 23:47

Katherine właśnie poprawiała swój wianek na głowie i już miała odpowiedzieć Elizabeth, gdy nagle podszedł do nich @Casey Arterbury. Widocznie nie był jeszcze tak pijany jak Ślizgonka ponieważ powiedział coś niezwykle złośliwego.
-Książę, wypij z nami ognistej bo zaczynasz do cholery gwiazdorzyć- burknęła po czym przycisnęła go do siebie by poczochrać mu włosy i potem podsunąć butelkę z ognistą whiskey.
-Pij dokupi jestem dobra i daję swój alkohol- rozkazała uśmiechając się przy tym nadzwyczaj szeroko. Poczekała aż Casey się poczęstuje a potem odsunęła butelkę, również upijając łyk i chowając butelkę do torby.
- Powiedz książę, masz tu jakąś parę? Jeśli nie to dzisiaj zostaniesz moją parą. Będziemy buntownikami na tym balu. Nie ma to jak impreza dla singli prawda?- zapytała z uśmiechem na twarzy podrygując w miejscu jakby miała jakieś owsiki albo gdyby w najgorszym wypadku płonęły jej stopy.
-El, twój wianek jest idealny. Masz rację powinni dać też do wyboru czarne kwiaty, na przykład róże- powiedziała po czym rzuciła czar na wianek dziewczyny. Pojawiło się tam kilka kwiatów w kolorze idealnej wzorcowej czerni. Potem okręciła się w miejscu i nagle jej różdżka jakby uciekła ustawiając się w rzędzie w kierunku drzwi. No tak, mugole podobno układali buty, a czarodzieje, tak już było, że ich różdżki układały się w rzędzie aż do samych drzwi. Nie poczuła ani łaskotania, ani też zawrotów głowy. Jej różdżka niczego nie odczuła łącząc się z różdżką innego czarodzieja. Wzruszyła ramionami.
-Kto kocha Kath?- zapytała w przestrzeń swoich przyjaciół oczywiście znając odpowiedź doskonale na to pytanie, no bo przecież kto w jej otoczeniu jej nie kochał, mógł ją tylko nienawidzieć ale wtedy kopał sobie praktycznie już własnoręcznie grób.

Kategoria: dziewczęta
Suma długości: 63 i 3/4
Długość różdżki: 8 i 3/4j
Rdzeń różdżki: ślina bazyliszka
Drewno różdżki: dziki bez

twoja różdżka przekracza próg!
dziewczęta już nie układają różdżek, czekamy na chłopców
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Fochabers, Szkocja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 64
  Liczba postów : 35
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11862-elizabeth-may#318968
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11873-elizabeth-morgana-may#319049
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11865-wynajeta-sowa-panny-may#318985
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11872-elizabeth-morgana-may-prywatny-kuferek#319047




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Sro Gru 16 2015, 15:09

@Casey Arterbury, ach jak brakowało tej osoby tutaj. Elizabeth słysząc jego słowa tylko wysunęła zgrabnie końcówkę swojego języka. Taki gest jest już wystarczająco nieelegancki, a ona sama przecież nie pokaże całego, jak jakaś wieśniaczka. Co to, to nie, matka właściwie nauczyła ją manier. Jednakże gdyby kochana rodzicielka to zobaczyła, chociaż tak ugrzeczniony gest, i tak by otrzymała reprymendę. Takie zachowanie nie przystoi damie.
- Kath, która jest dobra... - rzekła drwiąco - Jeszcze trochę, a Puchonom będziesz buziaki rozdawać. - mówiąc ujęła swymi dłońmi skrytymi w czarnych rękawiczkach bladą twarz, po czym zaczęła posyłać w przestrzeń całusy. Na zapytanie dziewczyny odnośnie partnerki przestała rozsyłać jakże cenny gest i spojrzała na dłoń chłopaka. Nie widziała żadnej linki, czy czegoś takiego, co by łączyło go z jakąś osobą, tak jak niektórych w tym pomieszczeniu. Chyba, że się umówił z kimś. Ale po cóż, skoro miał takie niesamowite osobliwości przy sobie? Szybko rozejrzała się po sali, wykonując przy tym obrót wokół własnej osi. Nie dostrzegła nikogo innego bardziej godnego uwagi niż Russeau i May. No może jeszcze by się znalazła jedna osoba, którą była Fyodorova, ale ona była związana z jakimś gburem, który chyba nie znał kulturalnego języka. Z ich strony jedynie słychać było wulgaryzmy. On chyba taki był, a Ślizgonka, no cóż, sama panna May, chyba by posłużyła się takim okropnym słownictwem, gdyby była związana z kimś takim.
Gdy Ella przestała się kręcić, w tym momencie właśnie jej wianek został trafiony zaklęciem przez Katherine. Ściągnęła go by przyjrzeć się zmianom.
- Teraz lepiej. - skomentowała kiwając głową i włożyła go z powrotem.
Różdżki zaczęły "latać" po pomieszczeniu aż dziw był, że jej jeszcze spokojnie była na swoim miejscu. Chyba instynktownie wyczuwała beznadzieję. Ale, ale... Po tym jak i Kath różdżka wyleciała z ręki, Elizabeth poczuła delikatne drgania swojej, która była przymocowana do jej łydki, w końcu gdzie miała schować ją, jak torebek nosić nie lubiła, a w tej sukni, którą miała na sobie inaczej się nie dało?
Przez łaskotanie aż podskoczyła piszcząc przy czym wpadła na Arterbury'ego. Straciła równowagę i odruchowo złapała się chłopaka. No pięknie, jeszcze tego brakowało, by się na kogoś rzucała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 118
  Liczba postów : 119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11891-christa-white#319542
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11894-christa-white#319731
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11895-theodor#320948
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11896-christa-white#319589




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Pon Gru 21 2015, 21:46

Dokładnie TAK! Seth właśnie zdobył milion punktów popisując się znajomością mugolskiej bajki. Trochę ją uprościł, jednak najważniejsze fakty były. W sumie jeśli dziewczyna miałaby być super szczera to nie za bardzo za nią przepadała. Jednak Seth wcale nie musiał o tym wiedzieć.  Uśmiechnęła się szerzej kiedy wrzucał do wywaru swój włos.
-W sumie całkiem do twarzy ci w tym futrze! - dodała ze śmiechem wyobrażając sobie chłopaka w całości w futerku. Jaką byłby świetną przytulanką. Musiała go chyba kiedyś w takim względzie wykorzystać. White była zmarzluchem, więc... futrzany kolega byłby jak najlepszy prezent na święta!
Chyba zbyt szybko pomyślała o prezencie na święta, bo nie spostrzegła kiedy znalazła się na parkiecie. Wybuchła gromkim śmiechem kiedy z Sethem zaczęli wykonywać dzikie wygibasy. Tutaj noga w prawo, ręka w lewo. Teraz młynek rączkami... pech, że w ogóle nie pasowało to do muzyki...
W każdym bądź razie musiała przyznać, że chłopak i do rozmowy, do tańca. Cieszyła się, że poznała kogoś takiego. Zabawy, gdzie losowo dostajesz partnera są świetne!
Przynajmniej ona miała takie odczucia, ze swojego towarzysza była bardzo zadowolona!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Oxford
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1107
  Liczba postów : 231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11544-seth-azriel-xenos-quinn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11569-przyjacielski-dla-wszystkich
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11570-sowka-setha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11571-seth-quinn




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Wto Gru 22 2015, 18:29

Uśmiechnął się tylko na wzmiankę o futrze. Miał nadzieję że szybko mu ten efekt przejdzie, naprawdę czuł się niekomfortowo. Do tego te tańce po eliksirowych oparach, co prawda chłopak wprost uwielbiał tańczyć ale w taki sposób... Czuł że się zbłaźnił przed ludźmi no ale kurczę, nie miał na to wpływu większego, opary z kociołka zrobiły swoje. Ale na szczęście ten koszmar (tak, dla kogoś kto potrafił tańczyć i to całkiem nieźle było to koszmarem) już się skończył, więc tym razem to on postanowił nakłonić Christę do wzięcia udziału w kolejnej zabawie. No dobra, może nie była to typowo andrzejkowa zabawa jak lanie wosku czy odurzanie się oparami, ale... Kwiaty są takie kolorowe! Tym bardziej, że jakoś w pewnej chwili blondynowi lekko zakręciło się w głowie i wszystko wokół stało się jakby wyraźniejsze - to zapewne przez to, że jego różdżka postanowiła sobie uciec do tego węża. Wiedział co to polepszenie ostrości kolorów oznaczało - @Ettore Halvorsen również miał sekwoję.
- Chodź na wianki - rzucił rozbawiony w sumie wszystkim co do tej pory zdarzyło mu się na tej imprezie ciągnąc swoją partnerkę w stronę stołów obłożonymi kwiatami.
I to jakimi kwiatami. Sethowi dosłownie mieniło się w oczach od ilości kolorów i rodzajów kwiatów. Jakiś czas zastanawiał się jakie kolory najbardziej pasowałyby do Christy, aż w końcu po chwili zamyślenia zaczął robić tęczowy wianek. Jak się okazało nie tylko kolory dobrze dobierał, ale także same rośliny. Po skończonej robocie nałożył wianek na głowę panny White i przyjrzał jej się.
- Pasuje jak ulał - wyszczerzył się radośnie do dziewczęcia.

Wianek: F jak Fantastycznie Ci Idzie

Kategoria: chłopcy
Suma długości: 15 i 3/4 cali
Długość różdżki: 8 i 3/4 cali
Rdzeń różdżki: pióro feniksa
Drewno różdżki: sekwoja


Ostatnio zmieniony przez Seth Quinn dnia Wto Gru 22 2015, 22:08, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 118
  Liczba postów : 119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11891-christa-white#319542
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11894-christa-white#319731
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11895-theodor#320948
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11896-christa-white#319589




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Wto Gru 22 2015, 19:04

Impreza rozkręcała się naprawdę w szybkim tempie. Przed chwilą poznała dopiero tego blondyna, a tutaj już wędrowała do kolejnego zadania. Wianki...
Uśmiechnęła się szeroko do Setha, uwielbiała rośliny. Właśnie z tego powodu była zadowolona. Obserwowała dokładnie każdy ruch chłopaka. Był w tym naprawdę dobry, dobierał kwiaty z wielką precyzją i dokładnością.
Sama nie chciała być gorsza.
Najpierw wyciągnęła ręce po frezje. Stwierdziła, że będą idealnie pasować dla Krukona. Będą symbolem radości i ogólnej atmosfery panującej na Andrzejkach. Dalej posanowiła dodać do tego konwalię. Wydawały jej się bardzo podobne do chłopaka, takie delikatne i pełne wrażliwości. Plotła wianek w skupieniu. Oczywiście jak na prawdziwych Krukonów przystało ich praca była naprawdę dokładna i bardzo ładna.
-Dziękuję, jest genialny!- pochwaliła pracę kolegi. Naprawdę była pełna podziwu nad jego kunsztem. Po chwili skończyła swój i wręczyła mu. Nałożyła go na głowę, jakby był najcenniejszą koroną. Potem spojrzała na niego trochę sceptycznie.Może wianek dla Setha nie był tak kolorowy jak ten dla niej. Jednak bardzo się postarała i szczerze jej się podobał.
-Co myślisz?- zapytała ze szczerym uśmiechem. Kiedy już oboje przystrojeni w kwietne wianki, zadowoleni skierowali się po napoje. Odetchnęli chwilę, gdy dziewczyna poprosiła chłopaka do tańca.
Ostatnie wygibasy były świetne, bawiła się jak nigdy, jednak miała ochotę na NORMALNY TANIEC. Pociągnęła go na parkiet i zaczęli wirować!

F jak Fantastycznie Ci idzie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Oxford
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1107
  Liczba postów : 231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11544-seth-azriel-xenos-quinn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11569-przyjacielski-dla-wszystkich
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11570-sowka-setha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11571-seth-quinn




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Czw Gru 24 2015, 12:00

Szczerze ucieszył się na słowa Christy o wianku który dla niej wyplótł. Nie za często miał okazję robić takie rzeczy dlatego też uznał to za wielki komplement. Gdy jego towarzyszka wieczoru również wzięła się za plecenie wianka zauważył że także ma do tego talent, ponadto bardzo podobały mu się kwiaty jakie wybrała dlatego też z szerokim uśmiechem na ustach lekko pochylił głowę aby ułatwić dziewczynie nakładanie mu wianka.
- Jest śliczny, naprawdę - odpowiedział na zadane mu pytanie. - Dziękuję - dodał.
Jak zwykle był szczery w tym co mówił. I nie miał żadnych pretensji o to, że wianek który otrzymał nie jest aż tak różnokolorowy, w końcu był jedyny w swoim rodzaju. Nie opierał się gdy po chwili spędzonej na piciu soku dyniowego został poproszony przez Christę do tańca. Tym razem jednak był to normalny, pasujący do muzyki taniec.
- Co masz ochotę zrobić po balu? - spytał w trakcie spokojniejszych ruchów przy wolniejszej piosence. - Może wybierzemy się na wieczorny spacer po błoniach?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Boston, Stany Zjednoczone Ameryki
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1100
  Liczba postów : 373
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8032-sheila-v-villadsen#224823
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8039-mmm-chodz-zaznac-odrobiny-przemocy#224850
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8041-napisz-a-obiecuje-ze-cie-nie-postrzele#224854
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8033-sheila-v-villadsen#224826




Moderator






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Nie Gru 27 2015, 17:15

Sheila nie rozumiała jak można nie tolerować wróżbiarstwa, a jednocześnie interesować się gwiazdami. Zmarszczyła lekko czoło, jakby liczyła na to, że ten gest ją oświeci. Nic z tego.
- Raczej, że są powiązane. - potwierdziła, chcąc w jakiś sposób opóźnić wydanie wyroku. - Trochę nie rozumiem jak możesz nie wierzyć we wróżby, skoro fascynujesz się obserwacją nieba. Wróżenie z gwiazd jest jednym z najbardziej znanych sposobów na rozwikływanie tajemnic przyszłości.
Dorzuciła jeszcze, ale wcale nie napastliwym tonem. Wydawała się być po prostu zaciekawiona. Może w jakiś sposób chciałaby go przekonać do swoich racji, ale to jeszcze nie ten czas. Dopiero co się poznali, więc na pewno jeszcze znajdą chwilę na to, aby wrócić do tego tematu… no chyba, że Ettore nagle zapragnie uciec z Hogwartu. Wtedy pewnie się pogniewamy.
- No, myślę, że to mogłoby pomóc. - stwierdziła ze śmiechem, kiedy Halvorsen przyznał się jej do niecodziennych namiętności do okupywania sadzawek. Przemarznięte nerki z pewnością mogą uprzykrzyć życie. - No i tak. Wróżbiarstwo z reguły charakteryzuje się pokrętną logiką. To sztuka dostrzegania nieoczywistego.
Wyjaśniła jeszcze, a potem było już układanie różdżek. Sheila nie spodziewała się, że dziewczyny tak ochoczo zaczną dokładać swoje. Zanim się obejrzała, jakaś Ślizgonka już przekroczyła próg, a chłopcy… chłopcy byli w polu! Tak się zapatrzyła, że zupełnie zapomniała o obecności Ettore, który bardzo zaskoczył ją swoim komplementem. Uśmiechnęła się w ten swój specjalny, pokrętny sposób, zaczesując kilka zbłąkanych pasm włosów za ucho.
- Dzięki, to pewnie przez ten wianek. - dzięki tym słowom powstrzymała się od trochę złośliwszej odpowiedzi, która najpewniej miałaby pokryć jej zażenowanie. Z reguły nie otrzymywała tego typu komplementów, także siłą rzeczy jej reakcja była dość prosta do przewidzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 56
  Liczba postów : 62
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12676-margo-temples#342663
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12681-relacje-margo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12682-sowa-margo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12683-margo-temples




Moderator






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Nie Maj 22 2016, 20:26

Zastanawiałam się, czym właściwie był ten przedmiot. Zabrałam go z Salem, uciekając z płomieni. Nie mam zbyt przyjemnych wspomnień z tego dnia. A ta przeklęta rzecz tylko mi to przypomina. W każdym razie chciałam się dowiedzieć, jak ona działa i do czego służy. Pociągają mnie rzeczy niebezpieczne i tajemnicze, a ta konkretna zdecydowanie do nich należała. Dlatego postanowiłam się jej przyjrzeć. Instynktownie pomyślałam, że najlepiej będzie zbadać ją gdzieś na uboczu. Z jakiegoś powodu wydawała mi się wyjątkowa, inna i bardzo cenna. Wybrałam się do pomieszczenia, które od dłuższego czasu zdawało się świecić pustkami. Wyciągnęłam z kieszeni ów przedmiot. Zaczęłam mu się przyglądać po raz tysięczny. Nic się z nim nie działo. Nic specjalnego w każdym razie. Dało się jedynie zauważyć, że połyskuje pod odpowiednim kątem. Kiedyś zdarzyło się, że przyglądałam się mu na lekcji. Wówczas w czasie tego ułamku sekundy, kiedy widać było lekki przebłysk światła, zdawało mi się, że widzę najmniejsze włoski na nosie dziewczyny, która stała akurat obok mnie. Trzymając w dłoniach ten przedmiot, poczułam silny ból głowy. Odłożyłam przedmiot jak najszybciej do kieszeni, licząc że ból przejdzie. Ale nie przechodził. Trwał jeszcze dobrych parę dni po próbie wybadania przedmiotu. Mój zapał do sprawdzenia tej tajemniczej rzeczy nagle opadł. Kto wie, czy jeszcze spróbuję tego samego.

kostka: 4

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 56
  Liczba postów : 62
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12676-margo-temples#342663
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12681-relacje-margo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12682-sowa-margo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12683-margo-temples




Moderator






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Czw Wrz 15 2016, 18:27

Nie wiem, co mi odbiło, że znów postanowiłam przyjrzeć się ów tajemniczej rzeczy, która leżała zwinięta w kawałek tkaniny pod moim łóżkiem w dormitorium. Oczywiście, nie wiem, czy to coś w ogóle ma jakieś działanie, ale ostatnie moje doświadczenia z nim dały mi do zrozumienia, że chyba musi coś robić. Salem było dziwną szkołą i dziwne rzeczy się w niej działy, a jeszcze dziwniejsze można było odnaleźć. Dlatego nie przyszłoby mi to z żadnym zaskoczeniem, gdyby ten tajemniczy przedmiot miał ogromną moc. Może nawet czarnomagiczną. Z tego co wiem nasz dyrektorek lubił takie klimaty. Gazety wręcz krzyczały na jego temat. Wyjęłam go spod łóżka po raz pierwszy od dobrych czterech miesięcy. Czemu? Właściwie nie wiem. Jakoś o nim zapomniałam. Ostatnie moje doświadczenie też mnie trochę zraziły. Ale pomyślałam, że może teraz coś się zmieniło. Jednak kiedy wyjęłam z kieszeni zawinięty pakunek i odkryłam tkaninę, ponownie pojawił się błysk i poczułam przenikliwy ból głowy. Odruchowo opuściłam przedmiot, bo, nie wiedzieć czemu, nie spodziewałam się takiego odczucia. Przecież powinnam wiedzieć, na co się piszę... Jak zwykle, jestem naiwna.

kostka: 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Leeds, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 191
  Liczba postów : 171
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14313-varian-cairndow#377825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14349-przybyla-potega-moment-nie-to-uniwersum#379525
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14356-ragnaros#379874
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14350-varian-cairndow#379529




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Wto Kwi 25 2017, 21:04

Przyszedł tutaj w dość niespodziewanych okolicznościach. Otóż pewna znajoma puchonka poprosiła o lekcje szermierki. Nie bardzo to widział, po pierwsze raczej był zakaz wnoszenia broni do zamku a po drugie nie przychodziło mu do głowy odpowiednie miejsce, ale jakoś rozwiązał obydwa problemy. Przemycił dwa żelazne miecze w pokrowcu od gitary i wybrał jedno z najrzadziej odwiedzanych miejsc w Hogwarcie. Można by się zapytać co ma taniec do walki mieczem. Odpowiedź brzmi: wszystko. Cairndow był bardzo ciekawy jaką muzykę puści gramofon kiedy zaczną bojowy taniec. Był to drugi powód dla którego wybrał tą salę, dodatkowo parkiet i nawet dużo miejsca były kolejnymi plusami.
Czekając na swoją "uczennicę" wyciągnął miecz i nieco go wypolerował. Broń była oczywiście stępiona, siniaki po uderzeniach łatwo się wyleczy podstawowymi zaklęciami i nikt się o niczym nie dowie. No chyba, że @Alice Månen-Findabair wykona życiową szarżę i nabije gryfona na miecz jak na pal. Tą jakże optymistyczną myślą rozpoczynam igrzyska śmierci. To znaczy trening dla początkujących.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Norwegia/Dolina Godryka
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 394
Dodatkowo : animagia
  Liczba postów : 450
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13826-alice-manen-findabair
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13832-blekitny-plomien-eee-po-prostu-zapraszam#366382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13830-piru#366380
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13828-alice-manen-findabair#366376




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Wto Kwi 25 2017, 21:40

Dziewczyna była podekscytowana. Kiedy po raz pierwszy zobaczyła walczących rycerzy, od razu wiedziała, że będzie chciała się nauczyć fechtunku. Jednak życie stawiało jej kłody pod nogi niezależnie od tego jak duże miała chęci. Była delikatna, na wiele sposobów. Równocześnie była zahartowana i miała w sobie pewnego rodzaju siłę. Pewną determinację. Żyła na ulicy, leżała w śpiączce, odzyskała dawną sprawność. Nie umiała się poddać. Teraz będzie tak samo, nieważne jak będzie poobijana i posiniaczona, to i tak będzie walczyć! Może to naiwne zachowanie, poświęcać się takiej głupotce. Przecież to nie było nic ważnego, nic do czego można byłoby podchodzić poważnie… prawda?
Alice szła przed siebie z, o dziwo, stoickim spokojem. Nie rozglądała się na boki i nawet nie szczerzyła się do każdego przechodnia, jak to miała w zwyczaju. Zatrzymała się przed świetlistym pokojem i złapała w dłonie kryształową broszkę, którą trzymała na łańcuszku. Dodawała jej otuchy w każdej możliwej sytuacji, a tutaj potrzebowała dużo siły. Po dwóch pomocniczych wdechach weszła do środka i przywitała Valeriana delikatnym uśmiechem.
- Hej – powiedziała zamykając za sobą wrota i podchodząc do chłopaka pewnym krokiem. Była tak podekscytowana, że nie umiała wyjść ze skupienia, była gotowa na wszystko – nawet nie wiesz, jak się ekscytuje – powiedziała, a jej głos w ogóle tego nie ukazywał, całe zachowanie było jakieś dziwne. Skoro spotkał się z nią wcześniej, to wiedział, że ta dziewczyna potrafiła być głośna i nieprzewidywalna w swoim zachowaniu, cieszyła się z byle czego i ekscytowała się byle czym, ale nie w taki sposób, a teraz? Może to nie było ważne, ale teraz zachowywała powagę. Za niedługo wybiera się do zakazanego lasu, a nóż zapamięta coś i jej to pomoże? Marzenie ściętej głowy, zbyt optymistycznie podchodziła to pierwszych zajęć. Przecież nie od razu Rzym zbudowano, czyż nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Leeds, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 191
  Liczba postów : 171
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14313-varian-cairndow#377825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14349-przybyla-potega-moment-nie-to-uniwersum#379525
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14356-ragnaros#379874
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14350-varian-cairndow#379529




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Wto Kwi 25 2017, 23:54

Siedział na piętach naprzeciwko drzwi żeby nie dać się zaskoczyć. Nie spodziewał się patrolu nauczycieli czy czegoś w tym rodzaju, ale wolał nie zostać przyłapany z bronią w ręku przez pierwszą lepszą osobę. Kiedy drzwi się otworzyły włożył szybko miecz do futerału na gitarę leżącego obok i wstrzymał oddech. Kiedy jego oczom ukazała się puchonka odetchnął i zaczął ją bacznie obserwować. Kiedy Alice podeszła bliżej złapał miecz i rzucił go w jej kierunku. Już na dzień dobry miała popisać się zręcznością i złapać broń. Nie spodziewał się sukcesu, ale może akurat.
Kiedy już Alice znalazła się przed nim z mieczem w ręku chwycił za drugi miecz i wstał. Obszedł dziewczynę dookoła i ponownie stał przed nią.
-To bardzo źle. Zapamiętaj, jedynym uczuciem które możesz czuć podczas walki jest gniew. Musisz zaprzyjaźnić się ze swoją złością, zapanować nad nią i uwalniać kiedy atakujesz. Nie daj się jednak zawładnąć, bo wtedy zginiesz marnie.
Po tym jakże miłym przywitaniu cofnął się trzy kroki, złapał miecz oburącz przed siebie i wykonał ukłon. Starał się wykonywać wszystko po  kolei tak jak nauczył go ojciec. Wiadome było, że w normalnych warunkach nie było czasu na grzeczności, ale teraz wypadało. Następnie Valerian przyjął pozycję bojową:nogi ugięte, prawa delikatnie z przodu a lewa stopa odwrócona tak by całość tworzyła trójką prosty. Ręce zgięte w łokciach i uniesione do góry, miecz trzymany oburącz ostrzem zwrócony w stronę Alice.
-Przyjmij pozycję taką jak ja i mnie zaatakuj. Zobaczymy na co Cię stać.


Urozmaicenie:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Norwegia/Dolina Godryka
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 394
Dodatkowo : animagia
  Liczba postów : 450
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13826-alice-manen-findabair
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13832-blekitny-plomien-eee-po-prostu-zapraszam#366382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13830-piru#366380
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13828-alice-manen-findabair#366376




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Sro Kwi 26 2017, 06:54

Nawet nie zorientowała się, kiedy miecz pofrunął w jej kierunku. Wystawiła ręce z próbą złapania, ale po pomieszczeniu rozległ się głuchy trzask opadającego żelaza. Uderzał w jej głowie ten dźwięk nasilając się z każdą chwilą. Było jej głupio, że nie dała rady go złapać, ale nie pozostawiła go na ziemi zbyt długo. Praktycznie natychmiast doskoczyła do niego i uniosła go w górę. A raczej spróbowała. Jedną ręką nie da rady. Zaczął jej ciążyć i wykrzywił się w dziwny sposób. Pocieszyła się w myślach i wspomogła się drugą ręką.
Uniosła wzrok i utkwiła go w chłopaku. Nigdy nie spodziewała się, że to gniew powinien być jej wyznacznikiem. Dłonie zacisnęły się w niepokoju na broni i po raz pierwszy opuściła wzrok. Złość. To uczucie było jej najbardziej obce ze wszystkich. Nigdy się nie złościła, bo uznała to niegdyś za idiotyzm, za utrudnianie sobie życia. No cóż, spróbować mogła.
Widząc, jak chłopak się kłania, rozluźniła się i spróbowała powtórzyć ten ruch. To nie tak, że od razu będziecie walczyć Alice. Musisz się nauczyć wielu rzeczy. Wyprostowała się i obserwując uważnie pozycję Valeriana, przyjęła podobną… chyba jej się udało. Tak, udało jej się stanąć poprawnie. Kiedy tylko chłopak zaczął mówić  i wypowiedział słowo „zaatakuj”, Alice ruszyła w jego stronę i uniosła miecz nad sobą. Dobrze, że przestała myśleć w tym momencie, bo by się przestraszyła, że jej to wypadnie. Nie było takie lekkie! Do jej uszu dobiegł tylko dźwięk zderzających się (podejrzewam, że obronił się mieczem, jeżeli w inny sposób, to dźwięk przecinanego powietrza, czy coś), który wybudził ją z tego skupienia. Automatycznie zrobiła trzy kroki w tył, jakby w samoobronie, no ale… zachwiała się pod koniec i prawie upadla na tyłek. Zaśmiała się zakłopotana z tego niezgrabnego tańca.
- I jak? – wydukała z delikatnym uśmiechem – Czeka mnie dużo pracy – nawet nie czekała na jego odpowiedź i uniosła ponownie miecz, próbując wrócić do poprzedniej pozycji.

Kostki: 3, 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 272
Dodatkowo : członek drużyny Quidditcha
  Liczba postów : 646
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13697-dreama-vin-eurico
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13847-mialam-sen-piekny-sen-a-w-tym-snie-wszyscy-mieliscie-relacje-z-drama
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14451-dramatyczne-listy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13852-dreama-vin-eurico?highlight=dreama




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Sob Wrz 16 2017, 15:01

Dreama i Max pojawili się na miejscu jako pierwsi, głównie po to by chociaż w małym stopniu przygotować miejsce do imprezy. Ślizgonka postanowiła, że nie będzie się spinać o to kto ma przyjść i czy na pewno będzie znała każdego z członków potańcówki. Chciała by Hogwartczycy wspólnie po integrowali się przy muzyce i Ognistej Whisky. Narkotyków nie brała, szkołę i może niezbyt lubiła, ale chciała ukończyć siódmy rok bez większych ekscesów.
Nie ozdabiała sali niczym dodatkowym, świetliki świeciły wyjątkowo jasno, a Drama stwierdziła, że nie należy zaburzać wyglądu pomieszczenia tandetnymi ozdóbkami - była młodą uczennicą i tylko na tyle byłą ją stać.
Parę butelek ognistej wylądowało na małym stoliku, tak samo jak łakocie z Miodowego Królestwa, które udało jej się zakupić w Hogsmeade.
Uśmiechnięta skupiła się na spokojnej, klubowej muzyce i ta zaczęła wydobywać się z gramofonu. Zaczęła odczuwać niewielki stres. Co jeśli nikt nie przyjdzie, co jeśli dojdzie do bójki i uczniowie zniszczą tą piękną sale? Wcześniej nie myślała o nieprzewidywalności niektórych uczestników balangi.
Mocno zmarszczyła brwi, podeszła do stolika z Ognistą, wzięła w dłoń jedną z butelek i pociągnęła z niej porządny łyk. Zapiekło, a ona skrzywiła się delikatnie i podała ją Maxowi.
- Sto lat dla mnie - odkaszlnęła cicho i przeszła się ostatni raz po pomieszczeniu, by upewnić się, że wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Nie pozostało nic jak czekać na pierwszych gości.


@Maximilian T. Fairwyn @Blaithin ''Fire'' A. Dear @Ezra T. Clarke @Bianca Zakrzewski @Frankie Mood @Leonardo O. Vin-Eurico @Pandora Maxwell @Vivien O. I. Dear @Harriette Wykeham @Gemma Twisleton PRZYBYWAJCIE DZIECI TŁUMNIE, ZABIERAJCIE ZNAJOMYCH Z CZARO, SWOJE MULTI, CHĘTNIE PRZYJMĘ KAŻDEGO
PS. Nie ma sensu walić długich postów, bo upadnie, ważne żebyście pisali w miarę szybko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   

Powrót do góry Go down
 

Świetlisty Pokój

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 9, 10, 11  Next

 Similar topics

-
» Świetlisty Pokój
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń
» Pokój Czterech Pór Roku
» Pokój Śmiechu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
szóste pietro
-