IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Świetlisty Pokój

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11
AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta




Gracz






PisanieTemat: Świetlisty Pokój   Wto Kwi 02 2013, 22:12

First topic message reminder :

Nie, nie jest to pomieszczenie wypełnione światłem - wręcz przeciwnie. Panuje tutaj idealny mrok, rozświetlany... świetlikami, które latają pod sufitem, dająć żółto-zielonkawe, punktowe oświetlenie. Zapewne stąd nazwa pokoju.
Podłoga nie jest z kamienia - położony na niej parkiet jest wymarzonym do tańczenia. Pod ścianami ustawione są sofy, a obok nich, na środku, stoi mały, drewniany stolik. W rogu znajduje się gramofon, który sam gra i w którym nie da się zmienić płyty. Puszcza on muzykę w zależności od charakteru i nastroju osób w nim przebywających.
Podsumowując - idealne miejsce na potańcówkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 869
Dodatkowo : prefekt fabularny, animag (grizzly)
  Liczba postów : 1289
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Sob Wrz 16 2017, 18:18

Kto wbił jako pierwszy na imprezę Dreamy? Leo, oczywiście. Max się nie liczył, bo pomagał organizować. Brata za to Ślizgonka do tego nie dopuściła, ale może to i lepiej? Całkiem zaaferowany był tymi urodzinami i chciał, żeby wyszły idealnie. W końcu jego malutka siostrzyczka kończyła siedemnaście lat! Miejsce wybrała zdaniem chłopaka cudownie. W skrócie, szykowała się niezła impreza...
Leonardo wbił do środka entuzjastycznie, z szerokim uśmiechem i średnich rozmiarów prezentem w jednym ręku i dodatkową butelką Ognistej w drugim. Odstawił wszystko na stolik (o mały włos nie zrzucając reszty stojących tam alkoholi), a potem pochwycił Dreamę w ramiona, przytulając ją z niedźwiedzią wręcz siłą. Meksykanka należała do tych wyjątkowo wysokich dziewcząt (ach, geny!) ale z bratem i tak nie mogła się równać, toteż zapewne straciła grunt pod nogami. Pozostawało jej chyba jedynie odwzajemnienia przytulasa...
- Wszystkiego najlepszego, maleńka - mruknął. Dopiero po chwili odstawił dziewczynę z powrotem na podłogę, ale wtedy z kolei się pochylił i cmoknął ją czule w policzek. - Kompletnie nie umiem składać życzeń i doskonale o tym wiemy, ale no. Chyba dam radę zawrzeć wszystko w wybitnie tandetnym "spełnienia marzeń", bo w sumie to zależy mi głównie na tym, żebyś była szczęśliwa. Sto lat, siostrzyczko.
Kiedy już skończył (chociaż zaraz znowu przytulił Ślizgonkę, tak na wszelki wypadek), przywitał się skinieniem głowy z Maxem. Humor Leo był tak wyśmienity, że chyba nic nie mogło go w tej chwili zdenerwować. Z ręką na sercu mógłby stwierdzić, że wolał urodziny Dramy od swoich własnych...

Prezenty! Magiczna koszulka quidditchowa, google quidditchowe, magiczne soczewki i pałeczki perkusyjne z ciemnego drewna, na których wyryte jest elegancką czcionką nazwisko Dreamy.

______________________

When I'm down on my knees


You are what I believe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 291
  Liczba postów : 277
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14760-maximilian-t-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14762-maxiowe-relki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14763-kuferek




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Nie Wrz 17 2017, 18:22

To nie tak, że Max jakoś pomagał Ślizgonce w organizowaniu urodzin, było wręcz przeciwnie. Fairwyn zdecydowanie dużo bardziej przeszkadzał i żartobliwie dokuczał Dreamie, kiedy starała się dopiąć wszystko na ostatni guzik. Jego obecność wynikała tylko z tego, że spędzał z dziewczyną bardzo dużo czasu. Może nawet i zbyt dużo, jak na zwykłych znajomych.
Z lekkim grymasem na twarzy odebrał butelkę z alkoholem i upił odrobinę. Skrzywił się okropnie – chyba pierwszy raz tak bardzo w towarzystwie ćwierć-olbrzymki. Nie miał w zwyczaju wybrzydzać, ale ognistej po prostu nie znosił, tym bardziej jeśli musiał pić ją z butelki. Przez myśl przeszedł mu nawet pomysł, by nie pić dziś za wiele. W końcu prędzej czy później ktoś będzie musiał ogarnąć całe towarzystwo. Poza tym martwił się o Ślizgonkę, nawet jeśli była wśród samych swoich. Skoro był to jej szczęśliwy dzień, to niech już takim pozostanie.
-Weź nie strasz – odparł przywracając swoją twarz do normalności. –Kto by z Tobą tyle wytrzymał – dodał, wyszczerzając lekko zęby do dziewczyny. Nie, no nawet jeśli mówił takie rzeczy, to w głębi serca życzył jej wszystkiego co najlepsze, a może i nawet jeszcze więcej.
Ani trochę się nie zdziwił, kiedy Leo jako pierwszy pojawił się na imprezie urodzinowej. Maxowi od razu włączyła się głupawka i miał ochotę roześmiać się, przypominając sobie ich pierwsze spotkanie w Grecji. Gryfon tak łatwo napinał się o wszystko co tylko wyszło z ust Anglika.
Było minęło i nie miał zamiaru do tego wracać. Bez słowa przywitał się z bratem koleżanki i pośladkami oparł o skraj stołu, czekając na pozostałych gości. Niespecjalnie liczył na to, że pojawią się bardziej znajome mu twarze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Liverpool.
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 152
Dodatkowo : alkoholiczka
  Liczba postów : 121
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14926-pandora-breena-maxwell
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14929-pandowe-relacje#397766
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14927-poczta-panny-maxwell#397762
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14937-pandora-breena-maxwell#398051




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Pon Wrz 18 2017, 21:11

To nie była pierwsza w życiu impreza z udziałem Pandory. Ba - to na pewno nie była pierwsza w tym roku impreza. Tych już nie liczyła, bo wszyscy doskonale wiemy, że zabrakłoby dziewczynie palców, by te ujednolicić. Wieczory w towarzystwie przyjaciół, dobrej muzyki i z alkoholem zdarzały się nadzwyczaj często - co nieszczególnie przeszkadzało Gryfonce.
Nie oszukujmy się - wcale jej nie przeszkadzało, zważywszy na jej sposób prowadzenia się. Panna Maxwell nie odmawiała dobrej zabawy - a ewentualnie ograniczała ją na czas egzaminów i testów, bo mimo wszystko zależało jej na wykształceniu. Byłoby przykro gdyby zawaliła rok, studia, a rodzice spoglądaliby na nią z niezrozumieniem i wewnętrzną pogardą.
Nie przejmując się jednak niczym - może ewentualnie brakiem wypasionego prezentu - Panda nigdy nie była dobra w kupowaniu czegokolwiek, dla kogokolwiek - wkroczyła do sali, w której miała rozpocząć się zabawa. Uśmiechnięta, od ucha do ucha i jeszcze - jeszcze trzeźwa zatrzymała się tuż przed drzwiami wejściowymi.
Wyglądała schludnie, całkiem dziewczęco - nawet jak na nią - bo dzisiejszego wieczoru postanowiła przywdziać coś więcej niż wygodne dżinsy i ulubiony sweter. Nałożyła na siebie czarną sukienkę z dekoltem hiszpańskim, odsłaniającym obojczyki i ramiona, a sięgającą tuż przed kolano. Na stopach miała nieodłączne trampki, a pod pachą torbę wypchaną łakociami i butelkę dobrej, ognistej whisky. Standardowa paczka dla kobiety, młodej dziewczyny przed okresem czy trudną rozmową.
Loki okalały jej buzię, gdy podchodziła do solenizantki, a grymas stawał się coraz bardziej sympatyczny.
- Dramciu! - Zapiała chrapliwie - jak zresztą zwykle - i kompletnie ignorując osobników płci przeciwnej pochwyciła dziewczynę w ramiona i obdarzyła ją trzema soczystymi buziakami - ten ostatni wylądował na wargach czarnowłosej, co nie powinno być żadnym zaskoczeniem - Pandora była naprawdę serdeczną osobą, a w tym zachowaniu nie widziała niczego dziwnego czy chociażby zdrożnego.
- Życzę Ci wszystkiego najlepszego - blablabla - zdania wszystkich egzaminów, dobrego chłopa… - Tutaj wydawać by się mogło, że jej spojrzenie na moment wylądowało na Maxie. -... pieniędzy i pociechy z życia. Bądź szczęśliwa. - Zakończywszy swoje marne przemówienie wcisnęła w jej dłonie paczkę z czekoladowymi łakociami i alkohol, mówiąc jeszcze po cichu, by wszystko to poszło jej w cycki.
Po chwili zaraz się odsunęła i w zupełnie nowym wydaniu przyszła powitać resztę gości.
- Leonardzie, Maximilianie. - Przywitała się oficjalnym niemal tonem, błyskając czekoladowymi tęczówkami, zanim nie przytuliła i ucałowała jednego i drugiego. Przy Leo chwilę się zatrzymała i patrząc na niego z dołu - co było niezwykle zabawne, bo sama do niskich dziewcząt nie należała i szepnęła rozbawiona.
- Jakie to uczucie, gdy wiesz, że Twoja własna siostra robi się dorosła? - Szturchnęła go lekko pod żebro.


Ostatnio zmieniony przez Pandora Maxwell dnia Pon Wrz 18 2017, 23:44, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1512
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1563
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Pon Wrz 18 2017, 23:39

Fire była wyjątkowo zabiegana przed urodzinami Dramy. Ledwo miała okazję porozmawiać z Casprem przez lusterko dwukierunkowe, a to i tak grubo po północy. Nauka, prefektowanie, praca w sklepie, a jeszcze gdzieś musiała upchnąć czas spędzany z przyjaciółmi! Nic dziwnego, że mało sypiała. Przez szwankowanie różdżki nie mogła kontrolować swoich snów. Koszmary powróciły, a wraz z nimi rozdrażnienie dziewczyny. Co prawda, nie było to zbytnio zauważalne, biorąc pod uwagę ilość niemiłych słów jakie wyrzucały z siebie Fire na co dzień.
Prezenty kupiła, wydając dosłownie wszystkie pieniądze, które miała. Zostało jej tylko parę galeonów na whisky, więc było krucho. Zabawne, że niektórzy dalej uważali, że skoro ma na nazwisko Dear stać ją na wszystko... Nie wahała się nad tym, co kupić, dlatego wszystko zapakowała w dość pokaźnej wielkości pudełko obwiązane zieloną tasiemką. Fire wzięła prezent i do tego zabrała też chwasta, którego znalazła na wyprzedaży, myśląc, że może Dramie się spodoba. Przeszła spokojnie korytarzami Hogwartu aż dotarła do Świetlistego Pokoju. Nic w nim fenomenalnego nie było, ale nie narzekała - już i tak miała średni humor, a na pewno Dramie go psuć nie chciała. To były jej urodziny, musiała bawić się świetnie i to właśnie miało zapewnić Ślizgonce towarzystwo. Z tym, że Fire czasami aż tak dobrą kompanką nie była to inna sprawa. Na ten wyjątkowy dzień założyła ciemne dżinsy i top na ramiączkach z długimi wycięciami po bokach, które ujawniały widok na czerwony biustonosz. Parę bransoletek, magiczny naszyjnik i starannie spleciony kok dopełniały całości. Weszła do środka cicho i rozejrzała się, dostrzegając od razu rudowłosą pannę w sukience, na której na chwilę zatrzymała wzrok. Dawno nie widziała Gryfonki w takim stroju, ale od razu uznała, że wygląda bardzo ładnie. Szczególnie Szkotce podobały się delikatnie kręcone włosy, uroczo kontrastujące z jej hardym spojrzeniem.
Blaithin uśmiechnęła się delikatnie sama do siebie, chociaż zaraz zastąpiła to standardowo dość obojętną miną, kiedy wzrokiem przesunęła po Fairwynie. W ogóle mało ludzi było, ale to i lepiej dla Gryfonki.
- Miejsce dla gościa specjalnego! - zawołała, wykrzesawszy z siebie więcej entuzjazmu i podeszła do Dramy. Noszenie tego prezentu i doniczki zrobiło się już niewygodne, dlatego odstawiła je gdzieś na bok, po czym skrzyżowała ramiona. Na wszelki wypadek uważnie obserwowała Ślizgonkę, żeby w porę uciec, gdyby zechciała w jakiś sposób się zbliżyć. No drugi raz zaskoczyć się, jak na zaklęciach, nie da.
- Samych Wybitnych, świetnych imprez, prawdziwej miłości i ogólnie. - stwierdziła, wzruszając ramionami. Drama wiedziała, że na zbyt wiele liczyć to tu się nie dało. Fire odsunęła się nieco na bok, żeby wyciągnąć paczkę i odpalić papierosa. Czekoladowy dym ukoił nieco nerwy Szkotki i rozluźnił jej mięśnie, przez co nie wyglądała już, jakby miała ugryźć kogoś, kto podejdzie, żeby porozmawiać. Parsknęła pod nosem, słysząc komentarz Pandory (jakimś cudem go wyłapała, ach te zmysły).
- Dorosła? Umysłowo to dalej pięciolatka. - usiadła na jednej z kanap, rozwalając się tak, że zajęła prawie połowę. Wypuszczała małe kłęby dymu z ust, bawiąc się ich kształtami i formami. Zerknęła na Leo, jakby chciała mu przekazać niewerbalnie, żeby siadł obok.

Prezenty: kask quidditchowy, ochraniacze sportowe, doniczka z aloesem uzbrojonym, koszulka

______________________


We drink the poison our minds pour for us and wonder


why we feel so sick
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 272
Dodatkowo : członek drużyny Quidditcha
  Liczba postów : 646
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13697-dreama-vin-eurico
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13847-mialam-sen-piekny-sen-a-w-tym-snie-wszyscy-mieliscie-relacje-z-drama
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14451-dramatyczne-listy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13852-dreama-vin-eurico?highlight=dreama




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Czw Wrz 21 2017, 22:47

Uśmiechnęła się uroczo, widząc grymas jaki pojawił się na twarzy Gryfona. W sumie to nie przemyślała sprawy z tej strony, bo przecież nie każdy lubił ognistą. Jej wszystko było obojętne, ważne, że sponiewierało. No i nie spodziewała się, że osobą, której picie alkoholu tego rodzaju będzie sprawiało trudność okaże się Max. Miała nadzieje, że może któryś z gości postanowi zabrać ze sobą coś lepszego.
- Jak to kto, ty się będziesz męczył - stanęła z kolegą ramię w ramię - Jakbym wiedziała, że nie lubisz Ognistej to załatwiłabym coś specjalnego dla Ciebie - wzruszyła niewinnie ramionami i odwróciła twarz w jego kierunku.
Dreamę całkowicie nie zdziwił fakt, że następną osobą, która pojawiła się na przyjęciu, był jej jedyny i najukochańszy brat, Leo. Strasznie podekscytowany wpadł do pomieszczenia i właściwie od razu przeszedł do tulenia... A raczej duszenia Ślizgonki, bo siła jaką w to wkładał była przeogromna. Dziewczyna uśmiechała się pomimo to, mocno odwzajemniając uścisk brata. Wszelkie troski, które dręczyły jeszcze tydzień temu zniknęły, bo niemożliwym było by meksykanka została całkowicie sama. Zawsze w jej życiu pozostałby Leo i tylko śmierć mogłaby ich rozłączyć, bo kłótnia w przypadku tej dwójki nie była w żadnym stopniu prawdopodobna.
Być może nie było łez wzruszenia, jednak Dreama czuła się naprawdę szczęśliwa, wśród bliskich osób, w pięknie wyglądającym pokoju z perspektywą świetnie spędzonej nocy.
- Leo, kochanie, dziękuje, dziękuje - spojrzała na brata z dołu, stanęła na palcach i poczochrała loczki chłopaka. Dziwnie jej było, przywykła do tego, że większość osób jest albo niższa albo taka sama, a tu przychodził taki Leo i całkowicie zaburzał poczucie jej percepcji. - A gdzie zgubiłeś swego kochasia, co? - zapytała ćwierć olbrzyma.
Zaprosiła Ezrę to fakt, jednak gdyby się nie pojawił to nie miałaby mu tego za złe. Z tego co zrozumiała chłopak raczej nie lubił ludzi pijących alkohol, szczególnie w swoim otoczeniu, a Dreama dobrze wiedziała, że dnia dzisiejszego bez tego się nie obejdzie. Po co miał się stresować i wkurzać i przyglądać na pijaków skoro niezbyt lubił ich widok.
Dopiero, gdy w drzwiach pojawił się drugi gość, Ślizgonka uświadomiła sobie, że na imprezie będą prawie sami gryfoni. Dreama raczej nie przebywała w towarzystwie ludzi z swojego domu, zapraszała Viv, ale ta nie miała czas - praca, dorosłość, inne takie duperele, a Lope? No właśnie, nie wiedziała za bardzo jak go traktować. Wydawało jej się, że są przyjaciółmi, a nawet myślała, że z ich relacje przejdzie na wyższy poziom, a pojawił się Max i Drama niezbyt wiele myślała o znajomymi hiszpanie. Zaproszenie wysłała, ale tego czy się pojawi nie mogła przewidzieć.
Panda, Panda, Panda, tak całować to nie umiał nikt, a przynajmniej z obecnego na prywatce towarzystwa. Dreama roześmiała się wesoło czując pierwszy i drugi pocałunek, ale tego, że ostatni wyląduje tam, gdzie wylądował nie przeczuła. Ruda gryfonka dosłownie zatkała usta nastolatki mocnym cmoknięciem.
- Jak mnie tak będziesz częściej całować to zacznę słuchać baby, a nie chłopa - puściła w stronę rudowłosej oczko i delikatnie przejechała po jej biodrze ręką. Oczywiście nie przywiązała uwagi do spojrzenia, które Pandora posłała w stronę Maxa. Uwagi ślizgonki raczej nie przyciągały takie drobne szczegóły, gesty - była za prosta w swoim byciu Dramą.
I gdyby nie Aloes, który przyniosła następna osoba to najprawdopodobniej brunetka zmusiłaby ją do uścisków i całusów. Roślina była na tyle niebezpieczna, że Dreama zaczęła zastanawiać się nad tym czy Fire aby na pewno nie chce jej zabić. Spojrzała na koleżankę i delikatnie zmarszczyła brwi, zastanawiając się czy Gryfonka wie co ze sobą przytachała.
- Ukułaś się może w czasie transportowania tej roślinki? - zapytała zaciekawiona, odbierając kwiatka koleżance i odstawiając w miejsce, które było najbardziej bezpiecznym. Dla nich. - Ty wiesz, że to zabić może, nie? - zaczesała włosy do tyłu.
Usłyszała jedynie słowa Fire, na które uśmiechnęła się wrednie i odpowiedziała.
- Fire, nie pyskuj, bo Cię rozdepczę. - wyjęła z kieszeni paczkę mocno miętowych, czarodziejskich papierosów i zapaliła jedne z nich - Widzisz, ale przynajmniej nie palę już papierosków na nie legalu - wzruszyła ramionami. Przez chwile zastanawiała sie jeszcze czy może ktoś zaszczyci ich jeszcze swoją obecnością i po cichu na to liczyło. Imprezy w małym gronie były spoko, jednak jej brakowało tych tłumów fajnych, przypadkowych ludzi, których mogłaby poznawać całkowicie przypadkiem. No i możliwym było, że ktoś całkowicie nowy wbiłby się do ich towarzystwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Elstow, Bedfordshire
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 429
Dodatkowo : kapitan drużyny Huffu
  Liczba postów : 686
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13545-gemma-harper-twisleton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13551-gemm-dobry-c#360801
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13552-najbardziej-poturbowana-sowa-w-hogu#360803
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13553-gemma-harper-twisleton#360808




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Wto Wrz 26 2017, 03:08

Coś uderzyło mocno w drzwi, a z korytarza rozległo się przytłumione "Kurwa mać..."
Po chwili ciszy, drzwi otworzyły się na zewnątrz, a za nimi stała kontemplująca zawiasy Gemma z basem w ręku.
- 'Sup, biczyzzz! - przywitała się, widząc, że patrzą w jej kierunku - Z buta chciałam wbić, ale nie wiedziałam, że to się ciągnie - dla zasady kopnęła otwarte drzwi tak, że uderzyły w ścianę na korytarzu, po czym wskoczyła do pomieszczenia, zamykając je za sobą.
- Cien años, Drama! - noga ją bolała i od razu wyczuła smród fajek, ale nie traciła entuzjazmu ze względu na solenizantkę. Rzuciła dziewczynie parę zielonych, świecących pałeczek perkusyjnych - Wyjmij to gówno z ryja i uderz w gary. Piosenkę Ci napisałam - zdjęła igłę z gramofonu i wskoczyła na stół, prawie zabijając się na paczce musów-świstusów - Możesz grać na głowie Fire. Fajnie rezonuje, odkąd się zblondziła... Panie i panowie! Przed państwem w swoim skromnym, ale wiernym składzie... Enema!
I nie przedłużając bardziej zaczęła grać, a co więcej śpiewać, co robiła w sumie pierwszy raz publicznie. Publika była co prawda mała i w większości składała się z jej znajomych, ale i tak na wszelki wypadek miała ze sobą swoją perłę, przez którą prawie utonęła i która uniemożliwiała fałszowanie.

German, French, Mexican or Afghan
Uber chic was that freakin' kaftan
Pretty far out, maybe we could
I know it's old, but it's all good
It's all good


Tekst sprawiał wrażenie jakby napisany został na jakiś ciężkich drugach, ale mniej więcej tak na co dzień działał mózg Gemm. Nie zastanawiała się nigdy, tylko pisała wszystko tak jak leciało w jej głowie, podpasowując to tylko pod jakąś lecącą jej w głowie melodię i rymy. W efekcie często tylko ona rozumiała sens swoich tekstów. Mniej więcej.

Trading post to tropical punch shows
Quite a pump at twelve cappouccinos
It got away and so it should
Prove your worth so it's all good


Ira opowiedział jej co spotkało jego i przede wszystkim Dramę w sowiarni. Gemma nie była pewna czy ludzie ostatnio powariowali, czy zawsze było z nimi coś nie tak, ale dopiero teraz zaczęli to okazywać. Puchonka teoretycznie wiedziała jak jej młodsza koleżanka mogła się czuć - sama przez większość życia była poniżana i gnębiona, chociaż z innych powodów - mimo to nie do końca wiedziała jak okazać jej wsparcie, bez sprawiania wrażenia, że się nad nią lituje. Jej osobistą obroną było udawanie, że wszystko jest dobrze.

This could be the end of an era
I take doubt it could not be clearer
Quit those cigs
You know you should
I know its hard, but it's all good


Oryginalnie druga połowa ostatniej zwrotki miała brzmieć trochę inaczej, ale zmieniła jedne wers, dopasowując go do sytuacji. Zeskoczyła ze stołu, potrącając jedną z butelek i znów prawie się zabijając, tym razem lądując krzywo na własnej nodze. Złapała równowagę w trosce o dobro basu i nie przestając grać i wyć "It's all good" w podskokach podeszła do Dramy. Pograły jeszcze chwilę improwizując, a kiedy im obu się znudziło, Gemm odłożyła bas i wyjęła z torby dwie paczki.
- To jest niespodzianka - wręczyła jej pierwszą - A to - podała drugą - Też pałeczki, też zielone, ale te są organiczne - usiadła przyglądając się reszcie prezentów - O, do tego to Ci te drugie pały będą pasowały jak ulał - wskazała na koszulkę - To które z Was, pedały, jest weganem? - rzuciła żartem. Gemma - mistrzyni pierwszego wrażenia.
Smród fajek naprawdę jej przeszkadzał. Nie ważnehehehe 3:>, że rzuciła prawie siedem lat temu. Nie chodziła już co prawda po ścianach, ale nadal czując dym, który swoją drogą uważała za ohydny, niemal każda jej komórka wołała o papierosa. Trzeba było wcześniej zacząć palić, psia mać...
Normalnie zgnoiłaby i wyśmiała smarkule za te fajki, ale postanowiła zacisnąć zęby i wyjątkowo jej odpuścić z racji urodzin, chociaż jej samej było coraz gorzej. Żeby zająć czymś myśli, ręce i japę rzuciła się na jedzenie.

Prezenty! Paczka nr 1: winyl do przenośnego gramofonu Wilczych Głów i książka "Przypominajka"; paczka nr 2: dwa ugotowane szparagi

______________________



THE NAME'S TWISLETON. GEMMA TWISLETON.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   

Powrót do góry Go down
 

Świetlisty Pokój

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 11 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11

 Similar topics

-
» Świetlisty Pokój
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń
» Pokój Czterech Pór Roku
» Pokój Śmiechu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
szóste pietro
-