IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Świetlisty Pokój

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta




Gracz






PisanieTemat: Świetlisty Pokój   Wto Kwi 02 2013, 22:12

First topic message reminder :

Nie, nie jest to pomieszczenie wypełnione światłem - wręcz przeciwnie. Panuje tutaj idealny mrok, rozświetlany... świetlikami, które latają pod sufitem, dająć żółto-zielonkawe, punktowe oświetlenie. Zapewne stąd nazwa pokoju.
Podłoga nie jest z kamienia - położony na niej parkiet jest wymarzonym do tańczenia. Pod ścianami ustawione są sofy, a obok nich, na środku, stoi mały, drewniany stolik. W rogu znajduje się gramofon, który sam gra i w którym nie da się zmienić płyty. Puszcza on muzykę w zależności od charakteru i nastroju osób w nim przebywających.
Podsumowując - idealne miejsce na potańcówkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 54
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 59




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Pon Maj 27 2013, 21:23

Gdyby tylko wiedział, jak bardzo wnikliwa i bliska prawdy jest jej ocena a propo jego trudnego sposobu egzystowania, prawdopodobnie by się przeraził. Przede wszystkim tego, że znalazła się osoba, której udało się go rozpracować przynajmniej w takim stopniu: wtedy istniało niebezpieczeństwo, że zapragnie zbyt wiele z nią przebywać, a w takich okolicznościach jej interpretacja Maela mogłaby się niebezpiecznie pogłębić. Nie chciał, by ktokolwiek aż tyle o nim wiedział, nie chciał, by ktokolwiek dobrze go znał. Na pewno nie wyniknęłoby z tego absolutnie nic dobrego, a jego hermetyczny świat uległby zakrzywieniu, przestając być wystarczająco bezpieczną opoką. Perspektywa tego, że ktoś poznałby tajemnice jego istnienia była chyba najgorszą, jaką mógłby sobie wyobrazić. Nawet gdyby znajdował się od kogoś takiego bardzo daleko, sama świadomość byłaby niszcząca.
- To chyba lepiej, że to nie ten rodzaj historii. Nikt nie chciałby przez coś takiego przechodzić. - Oprócz mnie. - Jeśli nie chcesz, naprawdę nie musisz mi mówić - dodał, z przekonaniem, że nawet jeśli nie powie mu teraz, powie kiedy indziej. Nie ma pośpiechu. A ta kwestia często działała na ludzi lepiej, niż zachęcanie do opowiadania. Im więcej dawaje się im czasu, tym bardziej się otwierali, tym więcej tajemnic byli skłonni mu wyjawić.
Powoli przeszedł przez pomieszczenie i zajął zaproponowane mu miejsce, spoglądając na Isolde i dając znać, że zamienia się w słuch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Kornwalia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4592
  Liczba postów : 1828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Pon Maj 27 2013, 21:58

Czyżby naprawdę chciał usłyszeć o przyczynie jej smutku? Isolde wierzyła, że ludzie bywają dobrzy, nikogo z miejsca nie skreślała (chyba że był Ślizgonem...), ale również rzadko wierzyła, że ktoś zupełnie bezinteresownie, nie będąc w bliskich stosunkach, chce nam ulżyć w cierpieniu. Ona taka była i niejednokrotnie doświadczyła bolesnego zawodu, sądząc, że ludzie odpłacą jej tym samym. Są egoistyczni, nie, może nawet nie to- w ludzkiej naturze leży egocentryzm, który stawia na pierwszym miejscu własne potrzeby, nie wykluczając przy tym szczęścia czy korzyści innych, ale mimo wszystko... Nie chciała, by jej zwierzenia były w jakiś sposób wykorzystane czy wyśmiane przez Maela- nawet w duchu, nawet w myślach. Spojrzała na niego przenikliwie. Niektórzy mówili, że kiedy się nie uśmiecha lub kiedy intensywnie myśli, ma niezwykle smutny wyraz oczu. Może dlatego, że Is rozumiała i czuła więcej niż przeciętny człowiek, wbrew pozorom łatwo się wzruszała, ale przejawiało się to jakimś drżeniem serca, kiedy widziała skłębione chmury zabarwione przez zachodzące słońce, a nie rzęsistymi łzami nad losami fikcyjnych bohaterów marnej powieści.
- Mael, ile Ty o mnie tak naprawdę wiesz? Naszkicuj mój portret psychologiczny, jestem go bardzo ciekawa- powiedziała cicho, przechylając głowę na bok, tak że na jej czoło spadło kilka złocistych loków, zwykle misternie ułożonych, a teraz zmierzwionych, choć wciąż nadających jej twarzy dziwną miękkość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 54
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 59




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Pią Maj 31 2013, 20:58

Na sekundę przed tym, jak się odezwała, już wiedział, że się wycofa. Mael czuł, że jest silna i miał świadomość tego, że pewnie nie jest aż tak łatwa do odczytania, ale chyba mimo wszystko jednak jej nie docenił. Niezbyt często się jej do tej pory przyglądał; przeoczył wyraz jej oczu i to coś, czym były nasycone jej gesty. To było u niego najczęstszym i najgłupszym błędem - że wkładał ludzi do tej samej szyflady, segregował ich na podstawie pierwszych oględzin, nie sprawdzając dalej, co się za nimi kryje.
Mimowolnie uśmiechnął się półgębiem na jej prośbę, wypadając z roli. Rozsiadł się wygodniej na sofie, odwracając się zupełnie w jej stronę i przez chwilę przyglądał się jej bacznie, niemal natarczywie, jakby na podstawie tych tylko oględzin mógł zgłębić wszystkie zakamarki jej duszy.
- Jesteś silna - zaczął. - To jest cecha, która najbardziej rzuca się w oczy, pewnie dlatego, że starasz się ukryć pod nią część siebie. Wiele rozumiesz, więcej, niż przeciętna osoba, inaczej też na wszystko patrzysz. Jesteś oddana i zdecydowana. Raczej rozsądna niż pochopna. Trudno cię złamać. - Wymianiał na palcach, przy tym cały czas na nią patrząc, ale wcześniejszy uśmiech ustąpił miejsca zastanowieniu. - Ale jesteś wrażliwa, jeśli już kogoś do siebie dopuściłaś, nietrudno jest mu cię zranić. - Opuścił ręce i niedbale oparł się łokciem o zagłówek. - Chciałabyś usłyszeć o sobie coś więcej?
Wyłożył na stół prawie wszystkie swoje karty. Liczył się z tym, że prawdopodobnie dziś nie usłyszy od niej nic osobistego, ale przestał się tym przejmować, gdy ją obserwował. Podejrzewał, że wymiana zdań z Isolde da mu więcej, niż krótka historia jej smutku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Kornwalia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4592
  Liczba postów : 1828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Sob Cze 01 2013, 12:29

Drgnęła mimowolnie i spojrzała na Maela z czymś na kształt uznania. Był dobry, z całą pewnością. Wyliczył chyba wszystkie jej najistotniejsze cechy, te, o których wiedziały tylko osoby szczególnie jej bliskie, spędzające z Isolde dużo czasu i mające okazję widzieć ją w różnych sytuacjach. A przecież Rosseau do nich nie należał! Więc skąd...? Czy to możliwe, że na jej twarzy wypisane jest to wszystko?
- Więc powiedz mi... jestem silna czy udaję silną? Bo czasem sama już nie wiem, gdzie leży prawda... A jeśli masz coś do dodania, proszę, kontynuuj. Muszę powiedzieć, że dobrze mnie rozszyfrowałeś- przyznała Isolde, a na jej kształtnych, różowych ustach po raz pierwszy zagościł lekki uśmiech. Mael coraz bardziej ją intrygował, chociaż fakt, że wystarczyła mu chwila namysłu, by odrzeć ją z misternego kamuflażu, który nosiła przez całe dorosłe życie, trochę ją zaniepokoił. Spuściła na chwilę wzrok, po czym utkwiła go ponownie w twarzy Gryfona, jakby próbowała oszacować, czy z jego strony grozi jej jakieś niebezpieczeństwo, czy powinna się martwić, że ktoś dostrzegł jej prawdziwą twarz, czy też poczuć ulgę, że może nareszcie może liczyć na odrobinę zrozumienia.
Ze strony Czarka było to niemożliwe- na wspomnienie chłopaka przez jej bladą twarz przemknął grymas bólu, poczuła, że jej serce ściska się w bolesnym skurczu. Był jej bardzo drogi, ale byli zbyt różni, by kiedykolwiek ją zrozumiał, tak jak tego pragnęła. Grisham to żywe srebro- wszędzie go pełno, nie ma czasu na roztrząsanie drobiazgów, chociaż na poważne tematy też można z nim porozmawiać... ale takie emocjonalne babranie się w psychice to nie w jego stylu. A Is potrzebowała spokoju, milczenia, które przestawało istnieć, kiedy w pomieszczeniu pojawiał się Grisham, namysłu, delikatnych gestów, półsłówek...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 54
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 59




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Sob Cze 01 2013, 21:51

Spodziewał się po niej trochę innej reakcji na jego wnikliwą ocenę jej osoby. Ludzie z reguły bywają przerażeni i wrogo nastawieni do osób, które z niewyjaśnionych źródeł posiadają o nich tak dużą wiedzę. Uznanie w jej spojrzeniu zaskoczyło go, ale jak najbardziej pozytywnie. Raczej udawały, że ten, kto wyłoży im prawdę o nich samych, myli się sromotnie. Toteż i w spojrzeniu Maela pojawiło się uznanie dla jej osoby i dystansu, z jakim do tego podchodziła, przynajmniej teraz.
- Jesteś silna - ocenił po krótkim namyśle. Spotkał naprawdę wielu ludzi, którzy swoją rzekomą siłę bardzo chcieliby posiadać, ale w istocie była ona tylko właśnie marzeniem. I różnili się oni znacznie od Isolde. Jej siła była autentyczna. - Nie wiem, czy chcesz dalej słuchać - powiedział z lekkim uśmiechem. Mógł opowiedzieć jej kilka drobnych szczegółów o jej osobie, które łatwo można wywnioskować po chociażby jednej rozmowie z nią, albo o swoich podejrzeniach a propo tego, dlaczego znalazła się dziś tu, w Świetlistym Pokoju, zapłakana i zrezygnowana. Nie było to też niczym, czego mógł być pewien, dlatego wolał swoje teorie zachować dla siebie, aczolwiek byłby skłonny wyjawić je Isolde, gdyby chciała, spytać, czy miał rację. Nie był jednak do końca przekonany co do tego pomysłu. Jednym jest zbyt wnikliwa i dokładna psychoanaliza, innym zbyt obszerna wiedza na temat spraw prywatnych, nawet jeśli w jego przypadu dalej wynikało to tylko i wyłącznie z obserwacji.
Aczkolwiek intrygowało go to, jak Isolde zareaguje. Już udowodniła, że nie jest odzwierciedleniem statystyki, że nawet jego wszystkowiedząca głowa musiała się liczyć z tym, że czasami jest nieprzewidywalna. Wyjawiłby swoje teorie chociażby po to, by się o tym przekonać, znowu ją sprawdzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Kornwalia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4592
  Liczba postów : 1828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Sob Cze 01 2013, 22:07

Isolde sama była zaskoczona swoim zachowaniem, ale Mael jej zaimponował- a to nie było łatwe. Na pannie Bloodworth mało co robiło wrażenie, często nie rozumiała popularności niektórych osób, które wydawały się jej płytkie, nudne i mało wartościowe. Zawsze chodziła własnymi ścieżkami, miała własny system wartości i nigdy nie poddawała się presji. Nie piła, gdy nie miała ochoty, nigdy nie wzięła do ust papierosa, bo sam dym doprowadzał ją do szału, jeśli wszyscy szli w prawo, a ona ze względów ideologicznych uważała tę decyzję za błędną- Isolde szła w lewo, samotna jak palec, ale wierna sobie. A Mael był inny. Kusiło ją, by kontynuować tę psychoanalizę- szczerze mówiąc, miał dużą szansę na odgadnięcie przyczyny jej smutku, która była rozpaczliwie trywialna... Jeśli nie wiesz, dlaczego dziewczyna płacze, prawdopodobnie winny jest facet.
Przynajmniej po jej twarzy przestały płynąć łzy- Mael zajął jej myśli do tego stopnia, że na moment zaczęła własną sytuację traktować jako fikcję, zdarzenie, które dotyczyło bohaterki jakiejś książki, a nie jej- Isolde Bloodworth. Pewność, z jaką Rosseau stwierdził, że istotnie jest silna, dodała jej animuszu. Skoro jest silna, jakoś z tego wyjdzie, może nawet z twarzą, chociaż nie... twarz już straciła i to było nawet gorsze niż złamane serce. Może to nienormalne- która kobieta bardziej rozpacza nad zranioną dumą niż nad zranionym sercem, ale Is tak już miała. Wszystko można znieść, z każdej sytuacji wyjść jak zwycięzca, jeśli tylko zachowa się godność... no właśnie.
Wahała się przez dłuższą chwilę, patrząc na Maela nieprzeniknionym wzrokiem. Nie sądziła, by Gryfon wykorzystał tę wiedzę przeciwko niej. Niby dlaczego miałby to zrobić? A ją pożerała ciekawość- na ile potrafi ją rozgryźć, na ile umie wejrzeć w jej umysł i duszę? To było intrygujące... W końcu uległa pokusie i skinęła głową, patrząc mu w oczy i przygryzając lekko dolną wargę. Ta rozmowa przypominała jakąś pasjonującą grę, której reguł do końca nie rozumiała... zazwyczaj unikała takich sytuacji, wolała klarowność i stały grunt pod stopami, ale tym razem... tym razem było inaczej.
- Proszę, mów dalej, Mael...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 54
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 59




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Wto Cze 04 2013, 21:52

Tak, Mael zdecydowanie był inny. Zupełnie nie pasował do norm rządzących społeczeństwem, nie potrafił się do niego dopasować, zbyt obrzydzony jego prostactwem. I był, śmiało można stwierdzić, nawet zbyt bardzo dumny ze swojej odrębności, z tego, że był ponad nimi wszystkimi, jako jednostka świadoma i myśląca. Jako ktoś, kto potrafił rozgryźć na przykład właśnie taką Isolde, chociaż była zamknięta w sobie. Czasami przez tę dumę trudno mu było uwierzyć w istnienie jednostek podobnych pod tym względem do niego, dlatego właśnie nie docenił Bloodworth od samego początku. Zwłaszcza, że widział w jej czynach pewną niezręczność, która doprowadziła ją właśnie do takiego stanu, w jakim ją zastał.
Uśmiechnął się lekko, gdy poprosiła go, by mówił dalej. Nie był do końca przekonany, czy jej nastawienie utrzyma się dalej, czy może wycofa się i nie pozwoli mu czerpać że swojego smutku. Był chyba jednak zbyt ciekawy, zbyt zdeterminowany do dalszych badań, by przywiązać do tego większą uwagę.
Przez chwilę zastanawiał się, jak dobrać słowa, by oddać to, co w jego świadomości utrwaliło się jako obraz poparty zrozumieniem, niepotrzebujący definicji. Nie chciał też, by zabrzmiało to zbyt brutalnie.
- Zapewne niezbyt dobrze idzie ci kochanie, jak pisanie eseju na temat, o którym się nie ma pojęcia. Zapewne też nie do końca się z tym godzisz. Zwłaszcza, że chyba zdarzyło się, że niechcący obdarzyłaś uczuciem osobę, która w zupełnie inny sposób patrzy na waszą znajomość - powiedział w końcu powoli, spokojnie i cicho, wciąż patrząc jej w oczy, chcąc widzieć dokładnie, jaka jest jej reakcja na jego słowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Kornwalia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4592
  Liczba postów : 1828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Wto Cze 04 2013, 22:22

Zabolało. Is spojrzała na niego z niemym wyrzutem, jakby popełnił jakieś potworne faux pas, po czym przymknęła oczy, a z jej ust zniknął uśmiech. Wyglądało to dziwnie- jakby ktoś zgasił świeczkę, która na moment rzuciła światło na jej pobladłe policzki. A przecież powiedział tylko i wyłącznie prawdę, w dodatku w dosyć delikatny sposób. Mimo to Bloodworth instynktownie cofnęła się, wtulając głębiej w oparcie sofy, jakby ją uderzył albo upokorzył. Dlaczego, dlaczego, do cholery, musiał trafić na nią teraz- kiedy jest absolutnie bezbronna, obolała psychicznie, kiedy najbardziej potrzebuje kogoś, kto ją przytuli, powie, że jest piękna i wcale nie taka beznadziejna, jak sądzi.
Zapewne niezbyt dobrze idzie ci kochanie, jak pisanie eseju na temat, o którym nie masz pojęcia...
- Skąd wiesz? Skoro jesteś tak przenikliwy... powiedz mi, skąd się to bierze?- powiedziała zaskakująco zimnym i wyniosłym tonem, rozpaczliwie próbując na powrót się zasłonić, okryć przed jego przeszywającym wzrokiem i intuicją, która odzierała ją z resztek prywatności. Sama chciałaś, idiotko zganiła się w myślach. Nie sądziła, że te słowa wypowiedziane na głos, zabolą bardziej niż powtarzane w myślach. Walczyła z łzami, które na nowo zaczęły się zbierać pod powiekami, ale głos miała zaskakująco spokojny. Co to znaczy, że niezbyt dobrze idzie jej kochanie? Czy można umieć kochać? Czy ona nie ma pojęcia o miłości? Ona po prostu nie ma szczęścia w tej dziedzinie życia i, na przekór słynnemu powiedzeniu, w hazardzie też nie. Wychodzi jej dobrze tylko nauka, ale to nie szczęście, to po prostu predyspozycje. Odetchnęła głęboko i spojrzała mu w oczy, balansując na granicy złości i wzbierającej na nowo rozpaczy.- Powiedz mi, jak można się pogodzić z czymś takim? Nie wiem, jak mnie odczytywałeś. Kształt nosa? Ust? Drgania powiek? Człowiek dąży do szczęścia, powinien do niego dążyć, bo o nieszczęścia potyka się na każdym kroku. Szukanie smutku, to jak szukanie zwykłych kamieni na plaży, a odrzucanie kolorowych muszli, które mogą nawet nie mieć większej wartości, ale są, do cholery, estetyczne!- zakończyła wibrującym od emocji głosem, a po jej policzku spłynęła jedna, jedyna łza. Zabawne, ale jeśli Is nie wybuchała płaczem, a pozwalała, by spod jej powiek wymykały się łzy, to działo się tak tylko z lewym okiem. Prawe pozostawało niewzruszenie suche i przenikliwe. Była zła, rozżalona, znów poczuła bolesny, lodowaty skurcz w żołądku. Było jej niedobrze z rozpaczy.- To po prostu nie jest mój czas...- powiedziała już ciszej, odwracając gwałtownie głowę i zaciskając palce.
Prawdopodobnie Mael po raz pierwszy w życiu widział Isolde tak wzburzoną. Nic dziwnego, zazwyczaj panowała nad swoimi emocjami... ale ostatnio nic nie było tak, jak zazwyczaj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 54
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 59




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Nie Cze 09 2013, 10:49

Dotknął ją do żywego. Sam nie wiedział, czy to dobrze, czy to źle. Z jednej strony był triumf, bo oto trzymał w rękach jej krwawiące serce, bijące kurczowo, zdawałoby się, w tym samym dramatycznym rytmie, co jego własne. Ale z drugiej strony było współczucie i zrozumienie, pochodzące od tej jego strony, która nie lubiła krzywdy innych jako efektu ubocznego jego własnych dążeń do nieszczęścia, która w tym momencie buntowała się przeciw jego czynom, chcąc pokrzepić Isolde i dodać jej otuchy. Nie była chyba jednak wystarczająco silna, nie w tym momencie, bo Mael przyglądał się dziewczynie z wyrazem twarzy raczej obojętnym, jakby robił coś przykrego, ale było to absolutną koniecznością - takie zresztą miał nastawienie do tej sytuacji, tym była dla niego ta chwila.
Widział, jak panicznie próbuje się schować, osłonić swoje wnętrze pancerzem, ale były to działania bardzo niewprawne, zbyt wiele emocji ją opanowało, by taka operacja udała się właśnie teraz i Mael widział wszystko jak na dłoni: widział jej rozpacz, widział, że przez cały czas miał rację, widział jej rozdarcie, widział jej przerażenie spowodowane tym, że ktoś ją rozgryzł. Obrzucony pytaniami, miał ochotę uśmiechnąć się kpiąco sam do siebie, ale to by chyba było nieodpowiednie. Zamiast tego przyglądał się jej dokładnie tak, ja wcześniej, nawet się nie poruszywszy.
- Jeżeli martwisz się o to, czy więcej osób zdołało to dostrzec, to nie musisz, prawdopodobnie tylko mojej uwadze to nie uszło - powiedział cicho. - Muszle? - spytał rozbawiony. - Nie, dążenie do szczęścia jest jak próba przedostania się na drugą stronę ogrodzenia więzienia, zwieńczonego drutem kolczastym, dla tych bardziej zawziętych podłączonego do prądu. Nie ma nic złego w zaprzestaniu takich szaleńczych i irracjonalnych działań, w pracy nad tym miejscem, by uczynić z niego ponury, ale piękny ogród. - Sam nie wiedział, w którym momencie w ich rozmowie zaczęli nawiązywać do niego samego; zorientował się zresztą, że mówi właśnie o sobie dopiero w połowie wywodu, dopiero wtedy dotarło do niego, że częściowo stracił kontrolę nad swoimi czynami. Zmarszczył brwi i zacisnął usta. - Nie martw się - twój czas nigdy nie nadejdzie - każdemu zdarza się chwila słabości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Kornwalia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4592
  Liczba postów : 1828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Nie Cze 09 2013, 13:44

Była coraz bardziej przerażona, wściekła i załamana. Isolde nieczęsto pozwalała na takie wybuchy emocji. W jej duszy rozpętał się prawdziwy sztorm, bo im dłużej dusimy w sobie uczucia, tym bardziej intensywną postać one przybierają. Miała ochotę go uderzyć, odepchnąć od siebie, kazać się w tej chwili wynosić, już, teraz, na zawsze. Zniknąć z jej życia nieodwołalnie i całkowicie. Chciała zmieść z powierzchni ziemi tego człowieka, który przedarł się przez wszystkie warstwy jej kamuflażu, który zastał ją bezbronną, obolałą i obnażoną.
Patrzył na jej cierpienie z obojętnością, Is poczuła się oszukana, wykorzystana. Emocjonalny padlinożerca. Zacisnęła usta, walcząc z sobą, by na niego nie krzyknąć. Czy ktoś kiedyś słyszał jej krzyk? Chyba nie. Isolde nie krzyczała, to było niewłaściwe.
Pamiętaj, twoje emocje to twoja prywatna sprawa. Ukazywanie ich obcym jest nieodpowiednie. Och, tak. Tego nauczył ją ojciec- najlepszy i najpogodniejszy człowiek na świecie, który oprócz tego, że miał ten niezwykły, łobuzerski wdzięk, zawsze potrafił się zachować. Miał niesłychaną klasę, ale nie było w nim nic zimnego, wręcz przeciwnie- właśnie jego swoboda świadczyła o obyciu. Zawsze go podziwiała, zawsze chciała być taka jak on. A teraz była wściekła, bo jego słowa zapadły zbyt głęboko, by mogła o nich zapomnieć, zachować się jak większość jej koleżanek, które krzyczały, bluzgały i płakały, kiedy poczuły taką potrzebę.
Słysząc jego słowa, podniosła gwałtownie głowę i spojrzała na niego z mocą, która mogła go zaskoczyć. Teraz napędzała ją złość, rozpacz zaczęła schodzić na dalszy plan.
- Ach? Więc chcesz się poddać? Nie chcesz walczyć? Chcesz być konformistą, który umości się możliwie najwygodniej, udając, że nie zwraca uwagi na drut kolczasty, który odgradza cię od tego, co nadaje sens? Więc co? Pozwolisz, żeby drut obrósł bluszczem, będziesz stwarzał pozory, sadząc tylko kolczaste krzaki róż? Kwitnące kaktusy? Berberysy? Robinie?- patrzyła na niego intensywnie, jakby chciała go przewiercić wzrokiem. Nie, Isolde nigdy się nie poddawała. Nie poddawała się, jeśli zwycięstwo zależało od czynników zewnętrznych, jeśli ktoś inny mówił "to niemożliwe". Patrzyła na Maela z rozdrażnieniem, jej blade policzki zarumieniły się gwałtownie. W jednej chwili jej rozpacz ustąpiła miejsca dumie. Wyprostowała się i przeczesała palcami włosy.- Irracjonalizm, tak? Więc wolisz poddać się chłodnym kalkulacjom, poddać się cierpieniu, które jest nam narzucone z góry. Nie wierzysz w wolną wolę? W bycie kowalem własnego losu? Nie szukasz źródła, tylko pijesz deszczówkę, bo tę zsyła ci niebo?- spytała z przekąsem, świdrując go wzrokiem. Pochyliła się w jego stronę. Teraz to ona przejęła inicjatywę w tej rozmowie, biedny Mael. Nie znał Is, nie miał pojęcia, do czego jest zdolna sprowokowana. Jak ważną rzeczą jest dla niej duma. Wolność. Kapitulacja wobec wyroków losu oznaczała słabość, oznaczała niewiarę we własne znaczenie, we własną siłę, niezależność.
- Tak. Miewam chwile słabości. Najwyżej zginę. Pewnego dnia. Jeśli nie będę walczyć o własne szczęście, to przynajmniej wywalczę je dla kogoś innego- powiedziała cicho, śledząc każde drgnienie jego ust, powiek. Tak, chciała być aurorem. Jeśli nie będzie mogła żyć szczęśliwie, to może przynajmniej godnie zginie. Pewnie to kolejny przejaw jej romantyzmu, ale Is stawiała piękną śmierć na równi ze szczęśliwym życiem. Ars bene moriendi. Była zdeterminowana, była wściekła. Ale czuła, że jej emocje zaczynają opadać. Że nadchodzi katharsis.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Arles, Rue Mirelle 45, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 119
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 150
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5688-daina-ithilien-de-langeais
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5710-sekta-pieklo-panny-d
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5700-skrytka-pocztowa-panny-dainy




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Nie Paź 13 2013, 20:46

Drzwi prowadzące do Świetlistego Pokoju zaskrzypiały delikatnie, kiedy pod naciskiem palców Dainy klamka ustąpiła i drewniane wrota pokazały jej wnętrze. Zajrzała do środka upewniając się, że pomieszczenie jest puste i zrobiła krok przechodząc przez próg. Zamknęła za sobą drzwi i przygryzła malinową wargę. Odchyliła głowę do tyłu i wbiła spojrzenie w świetliki latające pod sufitem aby przez jej głowę przeleciała myśl, iż to miejsce jest idealne na spotkanie z kochaną Pandorą.
Jak Daina i Dora stały się dla siebie tak bliskie? W sumie chyba żadna z nich nie mogła tego określić. Ich wzajemne zainteresowanie sobą ciągle rosło, aż w końcu wybuchło w pełnej namiętności scenie łóżkowej. Przypominając to sobie, Daina uniosła kąciki ust i przejechała językiem po wargach. Muzyka która grała w tle, była wyczuwalnie zmysłowa, nastawiona na ewentualną drapieżność i czułość... Zupełnie tak, jakby przewidywała to co może się za chwilę stać. A może po prostu to było odwzajemnienie uczuć i pragnień Dajanki..?
Przeszła przez pomieszczenie, odkładając torebkę na stolik stojący pośrodku i skierowała swoje kroki w stronę kanapy pod ścianą. Zrzuciła ze stóp czarne szpilki dodające jej kilka centymetrów wzrostu i opadła na miękką sofę. Wbiła lazurowe tęczówki w drzwi a szczupłe, długie palce wplotła w kasztanowe włosy. Zakręciła pukiel na palcu wskazującym i rozchyliła wargi wyglądając tak niewinnie i zarazem pociągająco. Cała Daina..
Każda sekunda mijała a ślizgonka czekała cierpliwie aż usłyszy kroki i otwierające się drzwi. Już w swojej wyobraźni widziała, jak Pandora w końcu przybywa na spotkanie i zamyka za sobą drzwi, aby chwilę potem skierować się w jej stronę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 81
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 109
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6727-pandora-ariadna-belrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6734-pandzia#190600
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6735-mala-panda#190603




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Pon Paź 14 2013, 13:18

Nic tak nie buduje czyjegoś ego tak, jak czuły list, który - przepełniony tęsknymi określeniami - w imieniu nadawcy woła, wręcz błaga o spotkanie. Pandora, jak to Pandora, uwielbiała budzić w innych osobach tego typu uczucia i nigdy nie puszczała obojętnie czyichś próśb. Oczywiście tak długo, jak ów ktoś był interesujący, bowiem ta dziewczyna dosyć szybko rujnowała chłopięce czy też dziewczęce marzenia, jeśli tylko delikwent zaczynał zachowywać się według określonego schematu. Biorąc na przykład Klemensa: niby ma w sobie coś ciekawego, ale ta niecodzienność, którą niezaprzeczalnie widziały praktycznie wszystkie dziewczyny studiujące w Hogwarcie, zaczęła powoli zmieniać się w nudnawy festiwal jednakowości. A Panda miała to do siebie, że jej miłość, chociaż i tak nieprawdziwa, była miłością bowarystyczną. Nie dość, że dziewiętnastolatka idealizowała samą siebie, to jeszcze od swoich kochanków lub kochanek wymagała o wiele więcej, niż mogli zaoferować. A kiedy robili wszystko, co w swojej mocy, aby sprostać jej wymaganiom, ona tylko ziewała przeciągle i uciekała z ich życia, nie mając zamiaru się w nim już nigdy pojawić.
Przeczytawszy więc pierwsze trzy słowa listu, który przyszedł od jej kochanej, francuskiej znajomej, nie mogła powstrzymać uśmiechu. "Moja droga Doro", przełożone z angielszczyzny na francuszczyznę brzmiało o wiele lepiej, zwłaszcza że niewielu ludzi ufało zdolnościom Ariadny i w języku Francuzów nawet nie próbowało do niej mówić. A przecież ona musiała znać jakieś tam co prostsze zwroty, bo pochodziła z rodziny, którą można dać za sztandarowy przykład przy opisywaniu arystokracji. Zasada numer jeden - kształcenie poliglotów. Mimo że dziewczyna do edukacji się prawie wcale nie przykładała, to wchłonęła jednak podstawy. Dlatego też była zdolna do rozszyfrowania wspomnianych trzech słów, a zaraz potem całej reszty listu, nawet jeśli była napisana w jej rodzimym języku. Uśmiech rósł i rósł, a jej twarz przybrała początkowo wyraz politowania dla kolejnego serca, które najwidoczniej udało się zniewolić. Chociaż taka możliwość była całkiem nieprawdopodobna, bo Daina była przecież rasową Ślizgonką. Nie mogła się od tak zakochać, więc wszystkie te czułe słówka miały pewnie służyć tylko i wyłącznie za przynętę, której zadaniem było zwabić Pandorę do Świetlistego Pokoju. Nie trzeba nawet specjalnie rozwodzić się nad faktem, że zadanie zostało spełnione wręcz wzorowo.
Drzwi do pokoju zaskrzypiały po raz kolejny, kiedy kochanka już siedzącej w środku studentki nacisnęła na klamkę i pchnęła ją ostrożnie do przodu. Kilka delikatnych, niegwałtownych kroków do przodu, a jej sylwetka została skąpana w mroku, niszczonym tylko i wyłącznie przez światło latających wszędzie świetlików. Minęła chwila a pokój znów został zamknięty, zaś jego nowy gość mrużył swoje błękitne oczy, wypatrując osoby, która ściągnęła ją tu dwoma listami. Pandzia podniosła kącik ust w nikłym uśmiechu, kiedy dojrzała ją wreszcie na kanapie. Cała Daina - nie mogłaby się spóźnić na mającą zakończyć się wiadomym skutkiem randkę, tak więc przybyła wcześniej i już usadowiła się w pozycji, która miała zaprzeć Pandzie dech w jej piersiach. Jednakże, zamiast oddać się takiemu uczuciu, blondynka przygryzła tylko wargę, uśmiechnęła się szerzej i ruszyła przed siebie, aby za parę chwil usadowić się obok Francuzki. Nie mówiła nic, bo uznała że było to zupełnie zbędne. Obie zdawały sobie sprawę z tego, na co się umówiły i pozostało tylko czekać, aż inicjatorka spotkania zacznie działać.
Kwestia tego, w jaki sposób te dwie dziewczyny aż tak się do siebie zbliżyły rzeczywiście była nie lada zagadką. Niby poznały się na imprezie, w przypływie odwagi który nawiedził Belrainównę za zasługą Ognistej Whisky, ale jeszcze wtedy nie skończyło się to żadną przygodą, zamiast tego rozpoczynając znajomość, która dopiero później miała przyjąć obecną formę. Będąc razem w Slytherinie i posiadając podobne podejście do świata dziewczęta nie mogły rozwinąć swojej relacji w żaden inny sposób. Zwłaszcza że podobały się sobie nawzajem, co upewniało i jedną, i drugą w przekonaniu, że nadchodzą tego typu wydarzenia. A zwieńczeniem domysłów, sygnałów, żartów była oczywiście ich pierwsza wspólna noc, którą Pandora ośmieliła się uznać za jedną z najciekawszych w swoim życiu. Tatusiowy gen dawał znać, że jest zadowolony z tego, co się dzieje, dlatego też jego obecna właścicielka była w stu procentach pewna, że do panny de Langeais wróci jeszcze niejeden raz.
I tak właśnie przyszła tutaj, ubrana dosyć typowo, chociaż nie miała na sobie butów z jakimkolwiek obcasem, pamiętając o tym, że Daina była - niestety! - niższa o jakieś sześć, może siedem centymetrów. Tak więc, ubolewając nad faktem, że nie mogła się pochwalić jednym z nowszych nabytków do swojej garderoby, Pandora usiadła obok dziewiętnastolatki i uśmiechnęła się do niej uroczo.
Jak już wspominałam - słowa były zupełnie niepotrzebne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Arles, Rue Mirelle 45, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 119
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 150
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5688-daina-ithilien-de-langeais
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5710-sekta-pieklo-panny-d
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5700-skrytka-pocztowa-panny-dainy




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Pon Paź 14 2013, 17:46

Daina zdawała sobie sprawę z tego, że jej pierwszy list w którym wyrażała rzekomą tęsknotę będzie idealną przynętą na zwabienie Pandory do Pokoju Świetlistego, w którym będą mogły w spokoju porozmawiać... A następnie przejść do kolejnych czynności, które przecież były całkowicie do przewidzenia. Przy większości ich spotkań dochodziło do zbliżeń seksualnych, ale Daina na nie nigdy nie narzekała. Dora była doskonałą, doświadczoną partnerką - tak samo jak panna de Langeais. Nie można było zaprzeczyć, że bawiły się doskonale w swoim towarzystwie bo gdyby tak było, to przecież żadna z nich nie pomyślałaby nawet o dzisiejszym spotkaniu.
Tak czy inaczej, słysząc skrzypiące drzwi od razu zerknęła w tamtą stronę i zmrużyła oczy aby rozpoznać w przybyłej osobie tą, na którą czekała.
Pandora.. Daina nie musiała nawet widzieć jej twarzy, aby być pewna, że to właśnie ona zamknęła za sobą drewniane wrota oddzielające je od teraźniejszości. Od razu poznała jej sylwetkę, postawę, kroki, gesty.. No bo kto jak kto - ona znała ją na pamięć. Każdy szczegół tej drobnej kobiety, która miała w sobie tyle siły i tak bardzo elektryzowała powietrze swoją osobą iż to niemal nieprawdopodobne.
Gdy zbliżyła się do niej i usiadła naprzeciw, Daina przez chwilę nie poruszyła się nawet odrobinę. Studiowała każdy detal jej twarzy, spojrzenie, uśmiech i iskierki tańczące w jej błękitnych tęczówkach. Uniosła kąciki ust w niewinnym, aczkolwiek pełnym drapieżności uśmiechu. Było to powitanie. Takie bezdźwięczne powitanie które dla nich obu było wystarczające.
No bo co wnosi do życia "dzień dobry"? Jest to tylko puste słowo, które może być zarówno tak bardzo szczere jak i fałszywe, ociekające kpiną i cynizmem. Słowa są tylko słowami i często ich sens nie ma nic wspólnego z intencjami, czy uczuciami. Czyż nie lepiej jest od razu przejść do czynów, czy niewinnych gestów które są bardziej satysfakcjonujące od zwyczajnych wyrazów.
Chłodną dłoń, której palcem zakręcała pukiel czekoladowych włosów przeniosła na policzek Dory i kciukiem pogładziła jej porcelanową skórę. Zawsze lubiła czuć pod swoimi palcami jej każdą część ciała, jej obecność.. Bo po prostu leciała na nią.
Nie była to miłość. Nie można było nazwać jej uczuć czystą miłością, taką na wieczność.. taką bez skazy. Jej uczucia były jedynie pożądaniem i sympatią, z którą nic nie wiązało się z "czymś więcej". Wiedziała doskonale, że Pandora była takiego samego zdania i takich samych uczuć, chociaż nigdy nie rozmawiały na ten temat. To się po prostu wyczuwa, identycznie jak bijącą na kilomert drwinę i nienawiść od wrogów.
Przysunęła się do Dory zatrzymując się kilka milimetrów od jej twarzy i przekrzywiła głowę na bok. Wbiła ciemnogranatowe tęczówki w jej własne, pokazując jej, że rzeczywiście tęskniła za jej osobą.. Po czym zniszczyła barierę niewinności dzielącą je i zatopiła swoje usta w jej ciepłych wargach, początkowo jedynie czule muskała jej usta. Potem rozchyliła je delikatnie językiem, wprowadzając powolny i namiętny pocałunek. Dłoń która była nie zmieniła położenia, natomiast druga powędrowała na je talię. Zamruczała cicho do jej ust.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 81
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 109
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6727-pandora-ariadna-belrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6734-pandzia#190600
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6735-mala-panda#190603




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Pon Paź 14 2013, 21:40

I właśnie przez tą oczywistość ich zamiarów Pandora nastawiła się owego wieczoru na wzmożoną ostrożność i wstrzemięźliwość. Gdyby miały nadmiernie zapędzić się nawet w tak pięknym i nastrojowym miejscu, to mogłyby zostać w każdej chwili nakryte, a wtedy zostałyby niechybnie ośmieszone, zaś Slytherin straciłby kilkanaście bardzo cennych punktów. Gabriel ze swoją Anabeth chyba już dostał nauczkę, a Panda, nasłuchawszy się bazyliarda plotek na temat ich przygód wolała nie pakować się w podobne sytuacje. Całe szczęście, że Daina była w stosownym wieku, ba, była starsza o rok, więc nikt nie mógł się przyczepić co do tego aspektu ich romansu. Jednakże wtargnięcie do Świetlistego Pokoju jakiejś losowej parki zrujnowałoby wszystko doszczętnie, zwłaszcza jeśli między Dorą a Dainą miałoby dojść do czegoś więcej niż tylko wymiany pocałunków i pobieżnych pieszczot.
Panna Belrain nie miała zielonego pojęcia, że ktoś może znać jej ciało na tyle, aby w półmroku od razu rozpoznawać jej sylwetkę, gesty czy właśnie postawę. Gdyby tylko wiedziała, że nieświadomie dopuściła kogoś do takiego zaszczytu, momentalnie spłoszyłaby się i przybrała chłodne podejście do tego szczęściarza - lub, w tym przypadku, szczęściary. Problem polegał na tym, że ona nie lubiła pokazywać ludziom prawdziwej siebie. Kochała się w przyjmowaniu przeróżnych masek, które modyfikowała na wiele sposobów, a które pasowały do prawie każdej osoby, chociaż ogólne założenie zawsze było podobne. Przez to znakomita większość ludzi nie miała pojęcia, czego się tak na dobrą sprawę po niej spodziewać, mimo że mieli jakieś tam domysły. A to, że de Langeais potrafiła już odczytywać mowę jej ciała lepiej, niż przeciętny obserwator sygnalizowało, że powoli nadchodzi pora, aby się od niej oddalić.
Siedząc tak przy swojej rówieśniczce i wpatrując się w jej oczy, Ślizgonka obserwowała ruchy jej tęczówek. Chyba nie pożerała jej wzrokiem tak, jak potrafili to robić niektórzy faceci, z jej ślicznej twarzy momentalnie zjeżdżając na piersi i tam tkwiąc przez dobrych kilka chwil. Denerwowała ją ich arogancja i pewność, że mają ją na wyłączność, jak jakąś niewolnicę albo jeszcze coś gorszego. A Daina była sztandarowym przykładem wyższości dziewczyn nad chłopakami. Zadowalała się samym widokiem jej twarzy, którą obdarzyła chwilowo największą uwagą. A potem uśmiechnęła się tak, jak to już miała w zwyczaju. Ariadnę naprawdę zastanawiało, jak to możliwe, że Francuzka w taki sposób łączy niewinność i dzikość w jednym i tym samym uśmiechu - sprawiając tym samym, że jej towarzyszka traciła na pół sekundy oddech.
Przechodzenie bez ogródek do czynów może być dobre, ale tylko w konkretnych sytuacjach. Na przykład teraz było idealne, ale z pewnością istniały momenty, kiedy byłoby to ciut niestosowne. Niemniej jednak, Panda drgnęła minimalnie, czując chłodny dotyk na swoim policzku. Próżno było szukać innej reakcji, bowiem blondynka trwała dalej w swojej pozycji i biernie dawała się dopieszczać. Już samo gładzenie palcem po skórze uderzało dziewczynie do głowy, mimo że takie zachowanie powinno się rezerwować dla dotyku osoby szczerze kochanej. Niestety, jak to już zostało zauważone nie raz i nie dwa, między Pandorą i Dainą nie było wcale żadnej miłości. Istniała tylko biologiczna potrzeba zaspokojenia się wymieszana z wzajemnym zainteresowaniem. Ale nie przeszkadzało to ani jednej, ani drugiej, prawda? Spójrzcie tylko, nie minęło nawet pięć minut od przybycia Brytyjki, a Francuzka już zaczęła poważnie działać. Wyższa z dziewcząt zamrugała kilkakrotnie, widząc, jak twarz znajomej bardzo szybko zbliża się do niej i zatrzymuje się na minimalnej odległości. Uśmiechnąwszy się ciut szerzej, blondynka zetknęła ich nosy, następnie bez większego oporu dając się pocałować. Przymknąwszy momentalnie oczy, zamruczała przeciągle, kładąc dłonie na ramionach kochanki. Czując jej język, powoli rozchylający im wargi wydobyła z siebie stłumiony śmiech i przerwała pocałunek.
- Kochana, gdzie się podziała twoja romantyczność? - spytała prowokacyjnie, głaszcząc dłonią policzek Dainy, wyszczerzywszy się jeszcze do niej figlarnie. Oczywiście żadnej romantyczności nigdy nie było, bowiem ta dziewczyna cechowała się głównie dziką namiętnością, ale Pandzia miała cichą nadzieję, że podburzy trochę siedzącą w niej tęsknotę, tym samym prowokując coś, czego jeszcze nie doświadczyły ze sobą nawzajem. Oczywiście kłóciło się to nieco z postanowieniem wstrzemięźliwości i ostrożności, ale spokojnie, jej umysł ciągle był trzeźwy!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Cambridge, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 399
  Liczba postów : 443
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6942-faye-grey
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8001-ale-ze-jak-to-nie-chcesz#223967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8018-napisz-do-mnie-chociaz-ty-3#224585
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8002-faye-grey#224012




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Pon Lis 25 2013, 20:15

Wraz z Patrickiem udali się na szóste piętro gdzie na końcu korytarza znajdowały się duże drewniane drzwi. Pod naciskiem palców Faye drzwi ustąpiły i z cichym skrzypnięciem otworzyły się. Oczom Faye i Patrica ukazał się mroczny pokój, który rozświetlały miliony małych światełek na suficie. Weszła do środka ciągnąć za sobą Patrica.
-Wspominałeś, ze chciał byś potańczyć. -powiedziała zerkając na Noego. Uśmiechnęła się delikatnie i zamknęła za Nimi drzwi.
-A więc tutaj możemy zatańczyć. -dodała zadowolona.
-Pomyśl jaką muzyke chcesz, a usłyszymy ją oboje. -powiedziała zerkając na Niego. Uśmiechnęła się uroczo czekając na to co chłopak będzie chciał zatańczyć. Była tego bardzo ciekawa. Przeczesała palcami długie rude włosy, po czym niesforny kosmyk włożyła za ucho.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 52
  Liczba postów : 46
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6947-patric-rhodes
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6951-patric-rhodes#198069
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6953-patric-rhodes#198073




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Pon Lis 25 2013, 21:12

Przyjaciółka zaprowadziła go do nieznanego pokoju. Ale było tam pięknie. Aż otworzył buzię ze zdziwienia. Spojrzał na sufit, gdzie znajdowały się tysiące światełek.
- Tak, chciałem potańczyć, ale nie wiedziałem, że jest to możliwe. - westchnął. Zaskoczyła go pozytywnie tym czynem. Pomyślał piosenkę pod tytułem "Blurred Lines". Złapał koleżankę za ręce. I zaczęła muzyka grać. Nie spodziewał się tego. Zaśmiał się. Był naprawdę szczęśliwy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Cambridge, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 399
  Liczba postów : 443
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6942-faye-grey
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8001-ale-ze-jak-to-nie-chcesz#223967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8018-napisz-do-mnie-chociaz-ty-3#224585
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8002-faye-grey#224012




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Pon Lis 25 2013, 21:22

Zaśmiała się cichutko widząc Jego reakcję.
-Jak widać jest to możliwe. -powiedziała rozbawiona. Gdy złapał ją za ręce uśmiechnęła się delikatnie, usłyszała piosenkę. Zaczęła tańczyć wraz z Patricem. Świetnie się bawiła w Jego towarzystwie.
-Ale wywijasz! -powiedziała uśmiechając się szeroko do Niego. Tańczyła w rytm muzyki zgrabnie poruszając bioderkami i pupą. Na jej twarzy widniał przez cały czas uroczy uśmiech. Bardzo lubiła przebywać w towarzystwie Patrica, był jej najlepszym przyjacielem i zrobiła by dla Niego wszystko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 52
  Liczba postów : 46
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6947-patric-rhodes
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6951-patric-rhodes#198069
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6953-patric-rhodes#198073




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Pon Lis 25 2013, 21:32

Zaśmiał się i był pewny, że się zarumienił.
- nie gorzej niż ty. - zaśmiał się i zrobił gwiazdę po czym stanął na rękach. Zrobił jeszcze kilka przewrotów, a kiedy piosenka dobiegła końca pomyślał o piosence bardo wolnej. Zbliżył się do niej i chowając lewą rękę za płacy, a prawą wyciągając w jej kierunku zapytał:
- pozwolisz?
przytulił ją do siebie i się kołysali w ciszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Cambridge, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 399
  Liczba postów : 443
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6942-faye-grey
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8001-ale-ze-jak-to-nie-chcesz#223967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8018-napisz-do-mnie-chociaz-ty-3#224585
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8002-faye-grey#224012




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Pon Lis 25 2013, 21:37

Obserwowała Jego ruchy uśmiechajac się uroczo. Zaklaskała gdy stanął na rękach.
-Brawo! -wykrzyknęła uradowana. Kiedy piosenka dobiegła końca stanęła przed Nim i popatrzyła na Niego. Słysząc bardzo wolną piosenke zmrużyła zabawnie oczka. Kiedy poprosił ją do tańca ujęła delikatnie Jego wyciągniętą dłoń i skłoniła lekko główkę.
-Oczywiście. -powiedziała cichutko. Czując Jego dłonie na swojej talii położyła ręce na Jego talii i splotła paluszki na Jego karku. Bujała bioderkami w rytm muzyki, oparła główke o Jego ramię i przymknęła powieki. Westchnęła cichutko uśmiechajac się delikatnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 52
  Liczba postów : 46
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6947-patric-rhodes
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6951-patric-rhodes#198069
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6953-patric-rhodes#198073




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Pon Lis 25 2013, 21:57

Patric chciałby ta chwila trwała wiecznie. Ale wiedział, że piosenka wędzie trwała dwie, góra trzy minuty. Zaczął jej cicho śpiewać do ucha. Jego przyjaciółka zawsze wiedziała co mu do szczęścia jest potrzebne. Musiał się pilnować żeby łzy nie uroniły się. Ale czasu nie mógł zatrzymać. No bo przecież Faye kiedyś znajdzie chłopaka. Skończy szkołę, to już pewnie nie będą mieli takiego kontaktu jak teraz. Nie mógł zatrzymać nikogo przy sobie, nawet siłą. Jak to się mówi trzeba zyć chwilą. Nawet nie zuważył kiedy się muzyka skończyła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Cambridge, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 399
  Liczba postów : 443
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6942-faye-grey
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8001-ale-ze-jak-to-nie-chcesz#223967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8018-napisz-do-mnie-chociaz-ty-3#224585
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8002-faye-grey#224012




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Sro Lis 27 2013, 17:48

Oparła głowę o ramię chłopaka i westchnęła cichutko. Bardzo jej na nim zależało, ale wiedziała że kiedyś stracą kontakt. No bo Patric znajdzie dziewczynę i nie bedzie miał dla niej czasu. Westchnęła cichutko. Gdy usłyszała jak śpiewa jej do ucha uśmiechnęła się uroczo. W końcu piosenka dobiegła końca. Spojrzała na Niego i pocałowała go w policzek.
-Świetnie tańczyć i ślicznie śpiewasz. -powiedziała zadowolona patrząc w jego śliczne oczka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 52
  Liczba postów : 46
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6947-patric-rhodes
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6951-patric-rhodes#198069
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6953-patric-rhodes#198073




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Sro Lis 27 2013, 20:15

Czuł jak się cichutko śmieje, no ale chociaż nie gryzła wargi. Wsadził jej za ucho kosmyk włosów.
- Głupoty pleciesz, bo przecież masakryczne śpiewam. No ale dzięki. - podziękował, i nie pomyślał już o żadnej piosence. Wpatrywał się w nią tylko milcząco. Musiał ją przecież dobrze zapamiętać. A co jeśli ją straci na zawsze? Musiał jej to powiedzieć, to była ostatnia szansa! Jak powie, że nie to najwyżej wyleci z płaczem do pokoju i się potnie. Ale to najwyraźniej była jego ostatnia szansa. A tu było tak pięknie, niemal romantycznie!
- Faye. Wiesz? Nie wytrzymam i muszę ci to powiedzieć.- wpatrywał się w nią chwilę, aż ręce i głos lekko zaczęły mu się trząść- kocham cię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Cambridge, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 399
  Liczba postów : 443
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6942-faye-grey
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8001-ale-ze-jak-to-nie-chcesz#223967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8018-napisz-do-mnie-chociaz-ty-3#224585
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8002-faye-grey#224012




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Sro Lis 27 2013, 20:28

Pokręciła głową na boczki słysząc Jego słowa.
-Wcale nie! To nie głupoty! -zaprotestowała patrząc na Niego. Uśmiechnęła się delikatnie patrząc na Niego. Kiedy zaczął mówić zmrużyła delikatnie powieki i popatrzyła na Niego uważnie.
-O co chodzi Patric? -spytała wpatrując się w Niego nadal. Kiedy powiedział, ze ją kocha oniemiała. On ją kocha?! Byli przyjaciółmi, wiedzieli o sobie wszystko. Nigdy nie myślała o nich w taki sposób.
-Patric, o boże. -wyszeptała i ukryła twarz w dłoniach. Nie wiedziała co ma teraz zrobić, kochała go ale jak przyjaciela niemal brata a On ją tak zaskoczył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 52
  Liczba postów : 46
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6947-patric-rhodes
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6951-patric-rhodes#198069
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6953-patric-rhodes#198073




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Sro Lis 27 2013, 21:21

Jego przyjaciółka ukryła twarz w dłoniach, teraz chociaż wiedział, że zrobił wszystko co mógł. No ale jednak nie udało mu się. Spuścił delikatnie głowę to tak, popełnił błąd bo przecież nie zakochuje się w przyjaciołach. Ale przecież nie mógł wybuchnąć śmiechem i powiedzieć, że to tylko żart. Nie potrafił. Podszedł do ściany po czym się po niej zsunął na ziemię. Przyglądał się zrozpaczonej przyjaciółce, no tak teraz to w ogóle nie miało sensu. Chciał dobrze. Wyszło jak zawsze. No, tak. Miał przyjaciółkę. A teraz? Nie miał nikogo. Na wet nie miał przyjaciół, żeby się komuś wyżalić. To wszystko było bez sensu.
- Przykro mi, że zepsułem ci humor. ale nie cofnę tego. Nie potrafię. Jeśli nie chcesz mnie już widzieć na oczy to po prostu powiedz mi to, a spełnię twoje życzenie. - nastąpiła głucha cisza i pomyślał o żałobnej piosence. Mógł zawsze napisać list do swojej siostry, którzy rodzice wyrzucili z domu. Wsadził głowę między kolana jednak nogami nie przycisnął jej mocno by nie zagłuszyć prośby Faye by spieprzał z jej życia i więcej jej się na oczy nie pokazywał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Cambridge, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 399
  Liczba postów : 443
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6942-faye-grey
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8001-ale-ze-jak-to-nie-chcesz#223967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8018-napisz-do-mnie-chociaz-ty-3#224585
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8002-faye-grey#224012




Gracz






PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   Sro Lis 27 2013, 22:00

Spojrzała na Patrica i podeszła do Niego. Opadła przed nim na kolana i ujęła Jego twarz w dłonie.
-Spójrz na mnie. -powiedziała zmuszając go by na nią spojrzał.
-Nie wiem co mam zrobić, kocham Cię jak brata. -wyszeptała cichutko a po jej policzkach zaczęły spływać słone łzy. Nie wiedziała co ma robić, nie chciała go stracić!
-Nie chcę Cię stracić, bardzo mi na Tobie zleży. Nie rozumiem jednak jak mogłam nie zauważy, ze czujesz do mnie coś więcej niż tylko przyjaźń. -powiedziała cichutko. Popatrzyła mu głęboko w oczy.
-Nie chcę byś mnie zostawił, Patrick po prostu nie wiem co mam zrobić byś mnie nie znienawidził. Chce nadal być dla Ciebie jak siostra. Nie mogę tak od razu powiedzieć Ci, ze Cię kocham bo nie wiem czy Cię kocham tak na prawdę. Wiem na 100 %, ze jesteś dla mnie jak brat. -wyjaśniła łamiącym się głosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Świetlisty Pokój   

Powrót do góry Go down
 

Świetlisty Pokój

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 9, 10, 11  Next

 Similar topics

-
» Świetlisty Pokój
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń
» Pokój Czterech Pór Roku
» Pokój Śmiechu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
szóste pietro
-