IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Cicha Klasa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta




Gracz






PisanieTemat: Cicha Klasa   Wto Kwi 02 2013, 23:07

First topic message reminder :

Nie masz spokoju do nauki, nawet w bibliotece? Zapraszamy więc do Cichej Klasy, która pozornie nie różni się niczym od pozostałych sal - pełno w niej książek, stolików i krzeseł. Na końcu zaś, za biurkiem, siedzi jeden ze skrzatów, który bezwzględnie pilnuje spokoju w pomieszczeniu - jeżeli odezwiesz się głośniej niż szept, bądź pewien, że zostaniesz wywalony z klasy!
Dodatkowo warto nadmienić, że ściany są tak szczelne, iż żaden hałas nie przedostanie się z zewnątrz ani... z wewnątrz. Cóż, nie jest to dobre miejsce w razie wybuchu szkoły!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Boston, Stany Zjednoczone Ameryki
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1100
  Liczba postów : 373
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8032-sheila-v-villadsen#224823
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8039-mmm-chodz-zaznac-odrobiny-przemocy#224850
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8041-napisz-a-obiecuje-ze-cie-nie-postrzele#224854
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8033-sheila-v-villadsen#224826




Moderator






PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   Pon Maj 12 2014, 21:56

Ale Sheila nie ogarniała. Była taki zmęczona, że sięgnięcie po następną kartę stanowiło dla niej jakieś nieludzkie osiągnięcie i to, że wyciągnęła jednak rękę, musiało wręcz zasługiwać na gromkie oklaski. Mimo wszystko zrobiła to i wyciągnęła, no zgadnijcie co? Jęknęła cicho, odrzucając kartę od siebie i zdecydowanie nie chcąc jej znowu widzieć. Księżyc. Karta, która w poprzednich rundach sprawiła, że niemalże zasnęła i straciła kontrolę nad sobą, padając na twarz w środku gry.
- Powodzenia w następnych grach - powiedziała do Math sennie i ścisnęła jej dłoń pocieszająco. Nie miała najmniejszych wątpliwości, że dobrze jej pójdzie, ale mimo wszystko szczęście zawsze się przyda. Nie mogłaby jej przecież życzyć źle! Żadnej z nich by nie mogła. Były taką uroczą drużyną, że mimo, iż karty były bezwzględne to gra bardzo się jej podobała i chętnie wzięłaby udział w następnych starciach. Może wtedy by nie zasypiała?

[4, księżyc]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Dania, Kopenhaga
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 510
  Liczba postów : 1383
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6313-mathilde-olivia-villadsen#177625
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6324-zagraj-ze-mna-na-pianinie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6376-poprosze-najladniejsza-pocztowke#179438
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7164-mathilde-olivia-villadsen#204301




Gracz






PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   Pon Maj 12 2014, 22:02

Mathilde czekała zniecierpliwiona na to, co mogło się wydarzyć gdy Sheili wylosuje swoją kartę. Gdy po nią sięgnęła i życzyła jej powodzenia nagle zasypiając, to perłowłosa mruknęła coś pod nosem niezadowolona, bo nie było z kim świętować zwycięstwa. Mimo to zapatrzona była w swoją ostatnią kartę zastanawiając się czy ten księżyc przyniesie jej szczęście. Zanim jednak zdążyła zamyślić się na dobre, to spojrzała na Echo, która zaczęła wracać do normalnego stanu, a dziewczyny chyba dało radę wynieść, prawda? To znaczy, że gdzieś tam czyraki Kaia też przestały istnieć, prawda? Villadsen jeszcze nie wiedziała co to znaczy wygrać, ale machnęła na to ręką. Nieważne. I tak będzie fajnie... Ale chyba poprosi dziewczyny, żeby poszły z nią na nastepny pojedynek jako mentalne wsparcie!

[zt x4]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28852
  Liczba postów : 35799
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   Wto Maj 13 2014, 22:32

Grę wygrała Mathilde, gratulujemy, przechodzi ona do drugiego etapu!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 24
Skąd : Francja Wersal
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1393
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 441
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5192-huan-bedau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5202-cos-z-niczego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5199-ludwiczek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7245-huan-bedau




Gracz






PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   Pią Cze 20 2014, 08:59

Na napisanie wypracowania ze run Puchon wybrał własnie Cichą Klase w której było pełno w książek których potrzebował do wypracowania stolików i krzeseł.
Zdecydowanie historia trochę męcząca,do pisania nie miał głowy do tego pisania jakichkolwiek wypracowań na temat czarownic w piętnastym wieku. To chyba nie było takie nudne.
Jednak wolał najpierw przeszukać kilka książek w poszukiwaniu informacji jednak wybrał dwie opasłe księgi,więc to na pewno nie będzie wielkiego dzieła z dziedziny Starożytnych Run.
Przeleciał wszystkie książki wybrał najciekawsze fragmenty do wypracowania,
Było tego dość bardzo dużo, ale nie ograniczył się do najpotrzebniejszych informacji. Podał parę przykładów,run i ich odwrotnośc, coś o śmierci i jej przypadkach kilka słynnych znanych nazwisk...
O tak w kilka minut cała praca skończona. I to całkiem dośc nieźle!
To co wiedział na temat napisł no ale na nastepną lekcje sie dokładnie przłozy.
Spakował torby do i wyszedł z klasyaby jak najszybcje wysłac profesorowi wypracownie
z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 493
Dodatkowo : wilkołactwo
  Liczba postów : 846
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2239-amelia-wotery?highlight=Amelia+Wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2243-amelia-wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5271-sowka-amelii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7243-amelia-wotery




Gracz






PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   Pon Sie 25 2014, 21:24

Amelia od razu po przybyciu do Hogwartu zmuszona była do odbycia stażu, który wcale za bardzo jej się nie podobał. O ile pierwszy tydzień poszedł jej całkiem nieźle, to nie wiedziała, jak mogą potoczyć się jej dalsze losy tutaj. Uwielbiała uczniów i uwielbiała eliksiry, ale czy tak naprawdę będzie potrafiła prowadzić tak cudowne lekcje, jak inni nauczyciele tej szkoły? Oczywiście jej przewagą był fakt, że sama niedawno była uczniem. Wiedziała doskonale czego pragną uczniowie i jak powinna wyglądać interesująca lekcja, ale wiedzieć a potrafić coś zrobić, to dwie, kompletnie różniące się od siebie rzeczy. W każdym razie, z tego co zauważyła, jej przełożony był nastawiony do niej bardzo miło i pozytywnie. Traktował ją odrobinę lepiej niż innych stażystów, co na początku strasznie jej sprzyjało, a dopiero później zaczęła się zastanawiać: jak długo będzie tą uprzywilejowaną? Aktualnie dostała piętnaście galeonów premii, co podobno nie zdarza się tak często na stażu. Była z siebie strasznie dumna! Mało tego, usłyszała, że chce on przyjąć kogoś na stałe i wcale nie byłaby zdziwiona, gdyby tą osobą była właśnie panna Wotery. Z dobrym humorem i uśmiechem na twarzy wykonywała swoje codzienne obowiązki. Mało tego, udawało jej się pomagać jeszcze innym nauczycielom w wypełnianiu ich obowiązków - cudownie! Plusy, jakie łapała z tego właśnie powodu były jej teraz bardzo potrzebne. Oby wszystko szło dalej tak samo dobrze jak teraz!

Szef: 6
Staz: 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Galeony : 2643
Dodatkowo : opiekun Slytherinu, legilimencja, oklumencja
  Liczba postów : 408
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9406-callisto-marquett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9410-sprobujesz-zaliczyc-na-wybitny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9408-callisto-marquett#261974
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9409-callisto-marquett#261980




Gracz






PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   Pon Wrz 01 2014, 21:19

Staż - etap I

Hogwart, cicha klasa, 2005 rok

Anglia wydawała jej się ciekawym miejscem, gdzie mogła spokojnie ukryć się przed ludźmi, z którymi nie chciała mieć niczego do czynienia. Początki jej dorosłego życia nie były jednak takie, jak się spodziewała. Ucieczka przed ojcem kosztowała ją wiele nerwów, choć nigdy nie dała tego po sobie poznać. Podobnie zresztą denerwowało ją poszukiwanie dobrego stażu, nie wspominając już o samej możliwości dostania się na niego. Nie miała z tym jednak większego problemu. W końcu była świetna z transmutacji. Chociaż podchodziła do niego z całkiem sporą dozą pewności siebie, początki nie były dobre i wszystko szło nie tak, jak powinno. Wiedziała, że dyrektor docenia jej wysiłki, lecz mimo to była z siebie kompletnie niezadowolona. Jej chłód w relacjach z innymi tylko pogarszał sprawę. Były momenty, gdy Callisto obawiała się o swoje miejsce na stażu i nie było przy niej nikogo, kto mógłby w jakikolwiek sposób uciszyć jej obawy. Przyjmowała jednak tak odpychającą postawę, że posiadania kogoś podobnego graniczyło z cudem. Była przekonana, że ze wszystkim poradzi sobie zupełnie sama, nawet jeśli miałaby wykończyć się psychicznie. Potrzebowała bardzo długiego czasu, by przyzwyczaić się do obecności dzieciaków i odnaleźć się wśród reszty nauczycielskiej kadry. Jednocześnie miała nadzieję, że kolejne tygodnie stażu okażą się lepsze.

Kostki: 2,2 (omfg)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Galeony : 2643
Dodatkowo : opiekun Slytherinu, legilimencja, oklumencja
  Liczba postów : 408
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9406-callisto-marquett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9410-sprobujesz-zaliczyc-na-wybitny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9408-callisto-marquett#261974
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9409-callisto-marquett#261980




Gracz






PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   Pon Wrz 08 2014, 19:32

Staż - etap II

Hogwart, cicha klasa, 2005 rok

Być może początek stażu nie był najlepszy, ale pierwsze dwa tygodnia Callisto mogła spokojnie zaliczyć do najgorszych. Wydawało jej się, że po początkowych trudnościach z zaaklimatyzowaniem się i innymi pracownikami wyjdzie jakoś na prostą. W tym zamku... Och, było w nim coś takiego, że Marquett czuła się wyjątkowo pewna siebie. Chłód, jaki emanował od ceglanych ścian był tym, co sprawiało jej przyjemność po ciężkim dniu. Tym bardziej, że na zewnątrz wciąż było dość ciepło.
Jeszcze całkiem pełna ambicji i pewnego rodzaju entuzjazmu Callisto uczestniczyła w kolejnych zajęciach i zdobywała kolejne umiejętności. Choć jej starania rzadko były doceniane, była z siebie wystarczająco zadowolona, by nie poddać się tak łatwo. Przyszedł jednak moment, kiedy po raz pierwszy w życiu poczuła, że emocje, które jak dotąd z łatwością trzymała na wodzy, zaczynają rosnąć i przebijać się przez warstwę opanowania.
Spędziła bite dwa tygodnie, pracując za dwóch, gdy jej godni pożałowania koledzy opowiedzieli przełożonemu o tym, że jest leniwa. Leniwa! Callisto była wściekła. Wiele razy przypominała sobie te dni, kiedy zapędzano ją w dzieciństwie do kolejnych zajęć, a ona uczestniczyła w nich bez słowa sprzeciwu. Można było powiedzieć o niej wiele rzeczy, poczynając od tego, że jest chłodna w kontaktach z innymi, a kończąc na prostackim "suka". Ale "leniwa" zdecydowanie nie należało do trafnych określeń! Najgorsze było jednak to, że przełożony uwierzył we wszystko, nie kwapiąc się nawet, by z nią porozmawiać.
Z zaciśniętymi zębami Callisto przetrwała cały ten czas, przyrzekając sobie, że odwróci się na pięcie, gdy któryś z tych półgłówków będzie potrzebował jej pomocy. Poza tym... nie warto było zadzierać z legilimentką.

Kostka: 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Galeony : 2643
Dodatkowo : opiekun Slytherinu, legilimencja, oklumencja
  Liczba postów : 408
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9406-callisto-marquett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9410-sprobujesz-zaliczyc-na-wybitny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9408-callisto-marquett#261974
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9409-callisto-marquett#261980




Gracz






PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   Pon Wrz 15 2014, 20:48

Staż - etap III

Hogwart, cicha klasa, 2005 rok

Ostatni tydzień stażu był najdziwniejszym, jaki przytrafił się Callisto. Szef zgubił kota. Nie byle jakiego, bo Maniuś wydawał się być warty miliony galeonów, zwłaszcza wtedy, kiedy przypadkowo ginął. Chociaż Marquett nijak nie zachwycała wizja biegania po zamku i szukania przeciętnego czworonoga, wizja wiążących się z tym profitów była wystarczającą zachętą. Czując na sobie czujny wzrok współpracowników przemierzała zamek, ale kocura nigdzie nie było. Och, mogła sobie wyobrazić, co gadają o niej za plecami. Lizuska. Idiotka. Sęk w tym, że nikt z nich nie wpadł na to, by zabłysnąć w ten sposób. A może po prostu byli już tak głęboko w okrężnicy dyrektora, że nie zauważali tak prostych dróg? Ignorując kompletnie czyjekolwiek zdanie na jej temat, nie poddawała się.
Tamtego dnia wieczór wydawał się nadejść szybciej i Callisto, zmęczona po wielogodzinnym zwiedzaniu zamku, wreszcie odpuściła. Gdy tylko przekroczyła próg przydzielonego jej tymczasowo gabinetu, dostrzegła na biurku klatkę z Maniusiem i kartką, która nieco odmieniła obraz kolegów ze stażu. Ktoś jej pomógł. Nie mogła mu podziękować, choć i tak zbytnio się do tego nie paliła. Czuła jednak coś na kształt wdzięczności, gdy następnego dnia czworonóg wrócił do właściciela, a w nagrodę za swoje starania Marquett dostała całe dwadzieścia galeonów.
Najwyraźniej cała ta sytuacja zaprocentowała jeszcze mocniej, gdyż na sam koniec stażu Callisto, jej umiejętności i wola przetrwania wśród kompletnie nieprzychylnych ludzi zostały nagrodzone pochwałą i kolejną setką galeonów. Zadowolona z siebie mogła na reszcie zacząć szukać doskonałej pracy.

Kostki: 1 ( + parzysta), 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 493
Dodatkowo : wilkołactwo
  Liczba postów : 846
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2239-amelia-wotery?highlight=Amelia+Wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2243-amelia-wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5271-sowka-amelii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7243-amelia-wotery




Gracz






PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   Wto Wrz 16 2014, 15:53

Kolejny tydzień stażu, kolejne nieprzespane noce, kolejne problemy.. Amelia miała już serdecznie dość tego całego zamku. Pukała się w czoło jak idiotka, zastanawiając się po co właściwie wróciła znów do Hogwartu. Na początku wszystko wydawało jej się takie proste, cudowne i kolorowe, ale po pierwszej lekcji i ostrych słowach z ust jednego ze Ślizgonów, miała ochotę zapaść się pod ziemię. Gdy była uczennicą jakoś specjalnie nie przejmowała się ich uwagami, mogła odpyskować, rzucić na niego jakiś urok i z pewnością wyszłaby z tego zwycięsko. Teraz musiała zachować zimną krew, co okazało się strasznie trudne. W drugim tygodniu stażu spotkało ją jednak coś strasznie przykrego. Nie wiedziała czy to sprawka jakiegoś ucznia, czy po prostu zwyczajny pech. Podczas czyszczenia jednego z kociołków na jej ręce pojawiła się ogromna, czerwona i bardzo piekąca krosta. Na początku była ona tylko jedna. Później, po dwudziestu minutach cała ręka pokryta już była tymi małymi, bolącymi i okropnie piekącymi krostami. Amelia była jednak zbyt dumna, żeby udać się do Skrzydła Szpitalnego więc starała się leczyć na własną rękę. Przygotowała eliksir, który pomógł jej na jakieś dwa dni, po których.. zwyczajnie zemdlała w środku lekcji. Gdy się obudziła, była w szpitalu Świętego Munga, otoczona ludźmi w białych fartuchach. Otworzyła oczy ze zdziwienia i wysłuchała strasznej reprymendy. Podobno ledwo udało im się ją odratować. Machnęła na wszystko ręką i gdy wróciła do pracy, dalej nie miała zamiaru chodzić do Skrzydła Szpitalnego z każdą pierdółką.

1 i parzysta
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 35
Skąd : Węgry
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 5345
Dodatkowo : opiekun Hufflepuffu
  Liczba postów : 437
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7471-irina-magyar#210102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7483-ira-magyar#210284
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7482-ira-magyar#210282
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7484-ira-magyar#210285




Gracz






PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   Wto Wrz 16 2014, 17:29

Etap I:
Staż nauczycielski, Hogwart 2010, Cicha klasa

W przeciwieństwie do większości stażystów, Irina była już niespełna trzydziestoletnią kobietą, kiedy do niego podchodziła. Nic dziwnego, ze nie zapadła w pamięć swojemu szefowi, który najpewniej potraktował ją, jako kogoś, kto przepracował w zawodzie już więcej lat. Nie ona. Ona podróżowała po świecie, zdobywała doświadczenie. Podejmowała się praktyk w Brazylii i rozszerzała swoje kwalifikacje jako archeolog i znawca kultury. Znajomością języków starożytnych, run i historii przez wszystkie lata, już dawno wykraczała poza poziom szkolny, praktykantów, czy nawet przeciętnych nauczycieli. Historia i wszystko to, co szło z nią w parze, było jej prawdziwą pasją. Pochłanianą z większym entuzjazmem niż jakiekolwiek inne przyjemności w życiu. Nic dziwnego, że powoli zbliżała się do trzydziestki, jako stara panna, szczęśliwie, już nie dziewica. Choć wszystkie momenty związków wyparła z pamięci na rzecz bardziej potrzebnej jej wiedzy. Nauki. O tradycjach, mitach, legendach. Zwłaszcza znajomość archaicznego żargonu zajmowała pokaźną miejscówkę w jej umyśle. Przychodząc do Hogwartu poszukiwała dodatkowej dawki adrenaliny, jaką mogło jej dać, co? Dostęp do Szkolnych zasobów książek. Widocznie są różne powody, dla których pragnie się zdobyć specjalizację z nauczania. Ira też miała swoje. I nie miała wyrzutów sumienia, ze jej skupiały się wokół dostępu do starych podań i opasłych tomisk w najczarniejszych zakamarkach Hogwartu. Miało się okazać, że swoją pasją i entuzjazmem i tak miała jeszcze zarażać uczniów. W końcu nic nie przynosiło jej takiej przyjemności, jak rozmowa na tematy, które tak bardzo ją fascynowały. Dlatego, w pierwszych dniach stażu zapamiętano ją, jako tą, która schowana za stosami książek, połykanych w całości z godziny na godzinę coraz liczniej, umykała uwadze swojego przełożonego, ale na pewno nie wszystkim innym, którzy otwierali ze zdumienia szeroko oczy, dziwiąc się ile jeszcze entuzjazmu i fascynacji włoży w wysiłek na stażu, który dla niej okazywał się gorącą przyjemnością.
Ludzie przechodzili obok niej, nie dostrzegając jej zza wszystkich ksiąg, które czytała, ale wiedzieli, ze wymiatała. Wymiatała na tym stażu już od pierwszych dni. I w przeszukiwaniu Bibliotek, składaniu papierków i wszystkim innym nie było jej równych. Czasem, może tylko już długo pracująca kadra nauczycielska dorównywała jej swoim... hah... stażem. Nie ukrywajmy. Choć w całym swoim życiu nie miała styczności z nauczaniem, na razie sprawdzano umiejętności, które szkoliła w sobie od lat, jako nie tylko licencjonowany papierkiem, ale też i wielkim sercem do tej dziedziny, archeolog.

Kostki: 4, 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 493
Dodatkowo : wilkołactwo
  Liczba postów : 846
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2239-amelia-wotery?highlight=Amelia+Wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2243-amelia-wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5271-sowka-amelii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7243-amelia-wotery




Gracz






PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   Wto Wrz 23 2014, 12:47

Ostatni tydzień stażu miał przebiegać idealnie. Wszystko powoli zmierzało w dobrą stronę i Amelia była zadowolona, że już niedługo uwolni się z tego nudnego, nie wnoszącego nic szczególnego do jej życia, miejsca. W ostatnim dniu chciała zabłysnąć, pokazać, że przez cały staż była źle oceniana. Wszystko szło dobrze, a jej plany prawie się spełniły. Największym problemem był jednak fakt, że jak to ona, musiała coś zgubić. Z reguły gubiła nieistotne rzeczy, jednak dzisiaj los chciał, żeby ostatni dzień w pracy był dla panny Wotery męczarnią. Otóż zgubiła ważny, poufny list, który miała dostarczyć do biura szefa. Nie było żadnego sposobu na uratowanie tej sytuacji. Jej biurko i gabinet zostały przeszukane po kilka razy, a korytarze, po których chodziła sprawdzone jeszcze dokładniej. Wreszcie dziewczyna postanowiła udać się do biura swojego szefa. Wyjaśniła mu, jaka zaistniała sytuacja, a on wydał się nieporuszony. Amelia odetchnęła z ulgą, gdy nagle usłyszała od niego dość niemiłą rzecz. "Gdybym miał piętnaście wolnych miejsc, wolałbym robić wszystko sam, niż zatrudnić Ciebie." Czy powinna się tym przejmować? Wywróciła tylko oczami i wyszła z biura szefa, udając się do swojego gabinetu, coby spakować swoje rzeczy, wszak był to ostatni dzień jej pracy. Jak się okazało, tam czekała na nią drobna niespodzianka, mająca poprawić jej humor. Musiała przyznać, że jej współpracownicy idealnie trafili z prezentem. Lewitujący kapelusz - bomba! Uśmiechnęła się od ucha do ucha, od razu testując nowy nabytek.
Może ten staż nie był jednak taki straszny?

Staz: 6
Upominek: 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 27
Skąd : USA
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 657
Dodatkowo : opiekun Ravenclawu
  Liczba postów : 143
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9998-blaze-ettreval-revie#279035
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9999-pan-profesor-wiecznie-plonie#279039
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10000-spalone-listy-ze-stanow#279041
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10001-blaze-ettreval-revie#279045




Administrator






PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   Sob Gru 13 2014, 18:49

Staż był chyba najgorszą możliwą opcją, jaka kiedykolwiek spotkała Blaze'a. Szczególnie, że już od pierwszego dnia jego szef skreślił wszystkie umiejętności Amerykanina, jakby nic nie znaczyły. Na dodatek pozwolił sobie potrącić mu z pensji. Jakby jakąkolwiek miał! Całkowita żenada, ale staż musiał przejść. Niestety. Takie towarzystwo niespecjalnie go urzekało, ale mus to mus. Najwyżej nabawi się jakiejś nerwicy pod koniec miesiąca albo wyląduje w Święty Mungu. W każdym razie, Blaze nie zamierzał się poddawać. Nawet jeśli góra uważała go za całkowitego lenia i życiową pokrakę. Znał siebie, swoje możliwości i wiedział, że podoła zadaniu. Bez względu na dyskredytację.
O dziwo, współpracownicy mieli o nim całkiem pozytywne opinie. Przypadek? Cóż, skoro angażował się całym sobą w każdą zleconą pracę, to nic dziwnego, że coś zyskał. Pozostało tylko pytanie, kiedy to się zakończy. Staż dopiero się zaczął, a przed Blaze'm jeszcze długie tygodnie do samego końca.

Szef: 1
Staz: 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 27
Skąd : USA
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 657
Dodatkowo : opiekun Ravenclawu
  Liczba postów : 143
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9998-blaze-ettreval-revie#279035
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9999-pan-profesor-wiecznie-plonie#279039
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10000-spalone-listy-ze-stanow#279041
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10001-blaze-ettreval-revie#279045




Administrator






PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   Sob Gru 20 2014, 18:20

Ten staż naprawdę nie zapowiadał się zbyt dobrze. I wyjątkowo mocno mijał się z oczekiwaniami Amerykanina. Wszyscy normalnie uwzięli się na niego i wprawiali w ruch machinę, która miała ostatecznie zniechęcić go do nauczania młodocianych. Niestety trafili na Blaze'a, tego, który nie poddawał się tak łatwo. Może to brzmieć wyjątkowo naiwnie, lecz Etrreval-Revie dążył do obranego celu, starając się odnieść przy tym nie tylko korzyści we własnym zakresie, ale też wpłynąć na otoczenie tak, by zostało to docenione. Nie należał do tych, którzy stąpali po trupach, byleby zdobyć upragnioną nagrodę. Jego zdaniem takie osoby definitywnie mijały się z powołaniem. W zupełności.
A co do meritum stażu, to Blaze'owi obiło się o uszy, że jest wyjątkowo leniwym przypadkiem i w ramach kary musiał codziennie zostawać trzy godziny dłużej w ramach wolontariatu. Jakby tego było mało, przy jego stanowisku piętrzyły się stosy niesprawdzonych papierów wymieszanych z tymi, które już przejrzał. Ktoś ewidentnie go tu nie lubił, ale nie podda się. Nie zrobią z niego frajera tylko dlatego, że był ze Stanów. Doskonale wiedział, jak Brytyjczycy traktowali Jankesów. Och, chętnie udowodniłby im ich wielki błąd, ale to nie był właściwy czas ani właściwe miejsce. W końcu takim popisem mógłby przekreślić resztę, ledwie rozpoczętej, kariery nauczycielskiej.

Staz: 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 27
Skąd : USA
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 657
Dodatkowo : opiekun Ravenclawu
  Liczba postów : 143
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9998-blaze-ettreval-revie#279035
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9999-pan-profesor-wiecznie-plonie#279039
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10000-spalone-listy-ze-stanow#279041
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10001-blaze-ettreval-revie#279045




Administrator






PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   Wto Gru 23 2014, 23:47

Blaze nigdy nie przeżył takiego zaskoczenia. Wredni pracownicy przestali się naprzykrzać albo to on sam zrobił coś, czym zasłużył sobie na całkiem przyjemną pracę. Mimo to czuł, że nadal nie był lubiany ani przez szefa, ani przez resztę ekipy. Najwyraźniej tak po prostu musiało być, lecz na pewno skorzystałby z okazji na nadrobienie tego braku. W końcu każdemu należy się druga szansa. Nawet jeśli przebimbał sobie w najbardziej okrutny sposób(a Blaze przecież tego nie zrobił!).
I oto taka szansa się przytrafiła. Poszukiwano kota, a kto jak to, ale on miał doskonałe doświadczenie z tymi zwierzakami. W końcu sam posiadał aż dwa takie przypadki i wiedział, co musiał zrobić. Dlatego też nie było dziwne, że to Blaze przyprowadził rudego Maniusia do szefa, otrzymując solidną premię oraz uznanie innych pracowników. Tylko zaczął odnosić wrażenie, że przez tę szansę dostał jakieś dziwne ulgi.
I w sumie racja, bo na sam koniec otrzymał jeszcze dodatkową premię. W końcu miał dość galeonów, aby normalnie żyć, a przynajmniej wystarczająco na wynajęcie jakiegoś mieszkania.

Staz: 1 i nieparzysta(5)
Upominek: 4

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 55
Skąd : Сорск (Sorsk), Rosja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 813
  Liczba postów : 94
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10092-topic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10097-topic#280878
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10095-topic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10096-topic




Gracz






PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   Wto Gru 30 2014, 17:45

Cicha klasa, luty roku 2007

Kostki: 4,5

Wiecie jak to jest być nowym w mieście? Zapewne tak. Wiecie jak to jest być nowym w mieście po tym, jak znowu zostało się na świecie zupełnie samemu? Jeśli nie, to Wam tego, moi mili, nie życzę.

Jednakże życie, nawet jeśli wydaje się stale nierozwiązywalną łamigłówką - taką, którą po kolejnej nieudanej próbie ma się ochotę rzucić w kąt i nigdy to niej nie wracać... należy nieraz wziąć w swoje ręce i chociaż spróbować ułożyć. Znowu i znowu.

Czasami, chyba ze zwykłej przekory nic, ale to absolutnie nic się nie udaje. Wszystko jest nie takie: ludzie wokół, powietrze, pora roku, łóżko za daleko od okna, pantofle zbyt mało lśniące. W cokolwiek włożysz ręce - wszystko Ci się sypie.
Niekiedy w opozycji do tego możesz poczuć się jak jakieś pieprzone złote dziecko - wychodzi ci wszystko i wszędzie. Ludzie są cudowni, ciepły, orzeźwiający wiatr prowokuje do wzięcia głębokiego oddechu... głębokiego, tak, że już niemal odrywasz się stopami od ziemi. Świat jest piękny i wszyscy wokoło są piękni i dobrzy, a promienie słońca wydają się wyłazić nawet wprost z dup Twych największych wrogów.

Zdarzał się jednak i trzeci stan. Stan, który właśnie wtedy mi przypadł, podczas pierwszego tygodnia stażu: było... nieźle. Ale nie jakoś bardzo dobrze, bez przesady. Jednak uczniowie słuchali chętnie, narzędzia były stale na swoim miejscu, i, nawet jeśli czasami coś spadło i się zepsuło - szybko udawało się zażegnywać kryzys. Stan cudownej nijakości, takiej, że nawet szef jak na mnie patrzył - zdawał się nie zauważać mojego istnienia.
To sprawiało, że czułem się wolny. Nic mnie nie ograniczało: nie byłem ani więźniem własnego sukcesu, ani - przeciwnie - porażki. Świat jak widać zdawał się mi uświadamiać, że nawet jeśli straciło się absolutnie wszystko, to on nadal trwał. Trwał, więc póki starczy mi sił, nie będę stracony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 33
Skąd : Stonehaven w Szkocji
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 125
  Liczba postów : 53
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10137-lindsey-sheeran#281999
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10138-linds-i-jej-zarciki#282079
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10140-lisciki-do-lindsey#282082
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10139-lindsey-sheeran#282081




Gracz






PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   Pon Sty 05 2015, 19:42

Cicha sala, 10 września 2010 roku
Staż nauczycielski


Wylosowane kostki: 6, 4 [Kliknij tutaj, aby zobaczyć kosteczki!]

Linds marzyła o tym, aby zostać nauczycielem. Nic w tym dziwnego, że postanowiła zapisać się na staż w Hogwarcie. Starała się ze wszystkich swoich sił, aby pokazać na co ją stać. Dostrzegł ją dyrektor. Młoda dziewczyna dzięki swojemu nowatorskiemu podejściu do nauczania, została zauważona przez swojego szefa. Widocznie mężczyźnie musiała spodobać się gra na skrzypcach, skoro traktował Linds nieco lepiej niż wszystkich. Dostawała premię, którą chowała głęboko w skarpecie, aby zostawić sobie coś na egzamin nauczyciela, jak tylko oczywiście zakończy swój staż. To, że stała się pupilką szefa, przelało czarę goryczy. Nikt ze stażystów jej nie lubił.
Niestety, na stażu jednak nie powodziło się jej zbyt dobrze. Koledzy ją nie lubili, a hipogryfy wciąż zżerały jej wszystkie peleryny. Pewnego razu, kiedy grała dla elfów, wpadła w smocze łajno, które suszyła stażystka z zielarstwa. Cała klasa śmiała się z niej tak głośno, że Linds na jakiś czas odstawiła „egzotyczne” metody nauczania. W pokoju nauczycielskim mówiono, że nic dobrego z niej nie wyrośnie. Gryfonka jednak nie przejmowała się tym gadaniem. Próbowała radzić sobie z każdym niepowodzeniem, chociaż było ich co raz więcej i więcej…
Przynajmniej szefa miała po swojej stronie. I to się liczyło! Ważne, że jej (może) przyszły pracodawca sobie ją upatrzył i mu się podobała.
A co będzie dalej? Zobaczy się!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 55
Skąd : Сорск (Sorsk), Rosja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 813
  Liczba postów : 94
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10092-topic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10097-topic#280878
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10095-topic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10096-topic




Gracz






PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   Sob Sty 10 2015, 11:35

Cicha klasa, luty roku 2007

Kostki
: 1,6

Wszystko zdawało się iść po mojej myśli. Przykładałem się do wszystkiego, za co się brałem, szef zdawał się to zresztą doceniać. Z zawodową wprawą (pracowałem wszak w zawodzie już wcześniej, jednak w mugolskiej szkole) byłem w stanie zainteresować słuchaczy. Mogę śmiało powiedzieć, że radziłem sobie nieźle.
Zapomniałem jednak, że mimo wszystko żyję teraz w świecie czarodziejskim, więc należy zachowywać ostrożność przy wszystkim, przy czym się pracuje, bawi, czy cokolwiek.
Moja wina - na śmierć zapomniałem o tym podczas corocznej ceremonii czyszczenia optyki teleskopu (która niestety wypadła w dniu mojego stażu): zapomniałem, że do zwiększenia przejrzystości i wygładzania powierzchni luster i soczewek wewnątrz teleskopu używa się pewnego eliksiru. Gdy próbowałem przeczyścić jedną z nich musiałem nieopatrznie dotknąć jej powierzchni otwartą dłonią. To miejsce zaczęło mnie momentalnie swędzieć, jednak nie przejąłem się tym faktem zbytnio i dokończyłem pracę.
Tymczasem całe moje ciało pokryła drobna wysypka. Rzuciłem zaklęcie maskujące na twarz, by nie było jej widać w nadziei, że sama przejdzie. Nie chciałem opuszczać moich zajęć.
Tymczasem krosty z godziny na godzinę stawały się coraz większe i zaczęły piec. W środę ledwo doszedłem na staż.
Ostatnie, co pamiętam to wejście do klasy.

Obudziłem się w jakiejś jasnej salce. Czułem się już znacznie lepiej jednak nie mogłem sobie przypomnieć skąd się wzięło to porównanie i jak mogłem się znaleźć.
- Wreszcie się pan obudził, panie... umm... Ap...ctob? - Magomedyk wyglądał na miłego człowieka. Nie miał mu za złe przekręcenie nazwiska.
- Aristow. Proszę się nie przejmować, większość osób, jakie znam nie potrafi się posługiwać grażdanką.
- Aristow... przepraszam. Więc dobrze. Wie pan, co tu robi?

Cóż, teraz już wszystko sobie przypomniał. Uśmiechnął się zakłopotany
- Podejrzewam. Sądziłem że samo zejdzie.
- Eliksir zwiększający przejrzystość jest silnie toksyczny, proszę uważać następnym razem. Mogliśmy pana nie uratować, gdyby pan do nas dotarł powiedzmy... następnego dnia. Zostanie pan u nas jeszcze na jutro, na obserwację, choć wydaje się, że wszystko już wróciło do normy. Choć muszę przyznać, że ma pan silny organizm.

Przynajmniej to...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 33
Skąd : Stonehaven w Szkocji
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 125
  Liczba postów : 53
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10137-lindsey-sheeran#281999
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10138-linds-i-jej-zarciki#282079
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10140-lisciki-do-lindsey#282082
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10139-lindsey-sheeran#282081




Gracz






PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   Sro Sty 14 2015, 09:40

Cicha sala, 13 września 2010 roku
Staż nauczycielski
Etap 2
Kostka: 4 [Tutaj]


Lindsey powoli wychodziła z nerwów. Różne przygody zdarzały się jej po drodze, wpadała w pułapki, ganiała za zwierzakami, które jej uciekały, próbowała dogonić swoich studentów… I właśnie w takich krytycznych momentach stawiają się przeciwko tobie jeszcze pozostali nauczyciele.
Młoda nie wiedziała co się im właściwie stało, że tak ją doświadczają. Kiedy była uczennicą, raczej ją lubili. A teraz? Bali się, że ich wygryzie? Przecież chciała uczyć tylko opieki nad magicznymi stworzeniami i nic poza tym! Nikomu nie chciała odebrać stanowiska… I tak było jedne miejsce puste, miałaby swoje klasy…
A tak? Ktoś powiedział dyrektorowi, że niby Lindsey na zajęciach się obija. Za karę dostała jeszcze więcej papierowej roboty oraz kazano jej wyczyścić pazury hipogryfom. To wszystko oczywiście w czasie bardzo nadprogramowym. Może i Sheeran lubiła zwierzęta, ale po tych wszystkich przygodach na lekcjach, nie miała największej ochoty na pracę niewolniczą…
Ale co miała zrobić? Bez gadania wzięła się do pracy. I tak codziennie. Trzy godziny więcej. Chyba będzie musiała się odegrać na tych patafianach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 55
Skąd : Сорск (Sorsk), Rosja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 813
  Liczba postów : 94
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10092-topic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10097-topic#280878
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10095-topic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10096-topic




Gracz






PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   Sob Sty 17 2015, 11:20

Kostki: 4,6
Upominek: 1

Przedostatni dzień mojej pracy był... dziwny. Szef był ciągle poddenerwowany. To pojawiał się w klasie, to z niej uciekał. Postanowiłem się nie wychylać i pracować ciężko, jednak sprawa nie dawała mi spokoju.
Układanie map było odprężające, jednak miało też tę jedną cechę: dawało dużo czasu do przemyśleń i obserwację. Nawet tę mimowolną. Tak też teraz m i m o w o l n i e usłyszałem rozmowę dwóch "nowych" o prawdopodobnej przyczynie złości szefa: jeden z nich stłukł wazon w jego gabinecie i... czy to z nerwów, czy z chwilowego zaćmienia umysłu zamiast rzucić zwykłe "reparo", ten - odesłał łupiny w niebyt, nic o tym później szefowi nie mówiąc.
Nie mogłem się na to nie uśmiechnąć z politowaniem.
Tymczasem moim nowym zadaniem okazał się zakup nowych atlasów astronomicznych. Chcąc uniknąć ciężkiej atmosfery ochoczo na to przystałem i po chwili szedłem już alejkami Hogsmeade w stronę księgarni. W tym momencie rzucił mi się w oczy jeden wazon. Pękaty, wysoki i biały. Podobny do tego, którego szukał szef. Postanowiłem zaryzykować i kupić go. Przy odrobinie szczęścia może uda się go zaczarować tak, by wyglądał jak tamten.
Jak pomyślałem tak zrobiłem: wróciłem do klasy obładowany bagażami i nowym wazonem, który teraz miał misterne, niebieskie zdobienia. Może nie był identyczny z tamtym, ale jednak podobny. Wystarczająco podobny.
- Szefie? Odebrałem go poltergeistowi, zastanawiam się, czy to nie jest ten z pańskiego gabinetu...

Udało się? Udało się! Nigdy nie sądziłem, ze ta sztuczka może zadziałać, a jednak!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 34
Galeony : 654
Dodatkowo : opiekun Ravenclaw, hipnoza
  Liczba postów : 102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10456-cassandra-allard#288362
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10552-no-nie-mow-ze-nie-chcesz-relacji-z-pania-profesor#290045
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10554-morgana#290048
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10553-cassandra-allard#290047




Gracz






PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   Wto Kwi 21 2015, 09:27

Staż nauczycielski
jesień 2009
I etap



Zwykle była całkiem dobra w nowych początkach. Tutaj też całkiem nieźle się odnalazła, przynajmniej jeśli chodzi o mieszkanie. Co do miejsca pracy... Cóż. To nie jest tak, że całe życie marzyła o uczeniu. Uznała po prostu, że to dobry pomysł i można spróbować. Ale na początku czuła się dziwnie. Jej szkoła wyglądała zupełnie inaczej, ten klimat tutaj był jakiś taki obcy... O wiele lepiej czuła się w mieszkaniu, niż tutaj. Ale nie ma tak dobrze, nie mogła siedzieć cały czas na tyłku, musiała dostać tę robotę, żeby mieć jak płacić czynsz, a do tego niezbędny był ten staż. Szybko nauczyła się wtapiać w tłum. Nie rzucanie się w oczy może być dobre i tutaj też takie było. Co prawda widziała, że niektórzy wychodzili z siebie, żeby wypaść jak najlepiej, co czasem kończyło się premią (a czasem kompromitacją), ale jej nie interesowało takie załatwienie sprawy. Niech inni się podlizują. Ona uważała, że najlepszy szef to ten, który jest daleko, w związku z czym robiła swoje i nikt się tym specjalnie nie interesował. Mogło być gorzej, a było całkiem przyzwoicie.


kostki: 3, 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 34
Galeony : 654
Dodatkowo : opiekun Ravenclaw, hipnoza
  Liczba postów : 102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10456-cassandra-allard#288362
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10552-no-nie-mow-ze-nie-chcesz-relacji-z-pania-profesor#290045
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10554-morgana#290048
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10553-cassandra-allard#290047




Gracz






PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   Wto Kwi 28 2015, 15:09

Staż nauczycielski
jesień 2009
II etap



Staż przebiegał spokojnie. Ba, Cass uwijała się, jak mogła, żeby ze wszystkim się wyrobić. Kiedy zastępowała nauczyciela wróżbiarstwa, starała się, jak mogła, by lekcje były jak najciekawsze. Na dodatkowe zajęcia co prawda nie było zbyt wielu chętnych, ale i tak regularnie je organizowała. To wszystko miało swoje stałe godziny, ale miała też masę obowiązków, które udawało jej się skończyć szybciej. Cała ta biurokracja, dziennik stażu, dzienniki zajęć... Szybko nauczyła się tak organizować czas, żeby nie siedzieć nad tym do późna. Kiedy dyrektor to zauważył, sam uznał, że nie musi na siłę siedzieć, jeśli wypełniła wszystkie obowiązki. Dzięki temu kończyła nawet dwie godziny szybciej, niż powinna! Była zachwycona. Jeśli tak będzie wyglądać jej właściwa praca, to już się nie mogła doczekać. Szybkie powroty do domu i wieczory z książką były zdecydowanie tym, co lubiła.


kostka: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 34
Galeony : 654
Dodatkowo : opiekun Ravenclaw, hipnoza
  Liczba postów : 102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10456-cassandra-allard#288362
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10552-no-nie-mow-ze-nie-chcesz-relacji-z-pania-profesor#290045
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10554-morgana#290048
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10553-cassandra-allard#290047




Gracz






PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   Czw Maj 14 2015, 18:06

Staż nauczycielki
jesień 2009
III etap


Czuła, że teraz będzie z górki. Skoro do tej pory było tak nieźle, to co niby mogłoby pójść źle w ciągu ostatnich dwóch tygodni? No właśnie. A jednak. Nadszedł dzień, co do którego miała dobre przeczucia. A z taką babką przeczucia się liczą, prawda? Może jednak odziedziczyła po niej jakieś zdolności - to był moment, kiedy miała taką nadzieję. Dostała zadanie, które wydawało się proste. Miała dostarczyć list do dyrekcji, jakiś z ministerstwa czy coś równie ważnego. Banał. No, chyba że po drodze spotka się jedną ze studentek, niewiele przecież młodszą od niej, która koniecznie namawia ją na papierosa. Cóż, to była jedna z tych używek, której Cass się nie opierała. I dopiero stojąc pod drzwiami dyrekcji zorientowała się, że listu nie ma. No nie ma, wcięło. W pierwszym odruchu zawróciła i nawet nie chciała tam wchodzić. Ostatecznie się przełamała i poszła się przyznać. Jakby to ująć... Dyrektor zbyt szczęśliwy nie był. Ale przecież od czegoś ma się tę hipnozę, prawda? No co, potrzebowała tej pracy, tak? I bonus, te sto galeonów, też piechotą nie chodzi. Chociaż może to była przesada. Tyle że jeszcze nie miała wyczucia, a nie używała tej umiejętności już od dłuższego czasu, no i dyrektor wydawał się być człowiekiem odpornym na takie sztuczki, więc trochę chciała sprawdzić, na ile może sobie pozwolić... A teraz pozostawało mieć nadzieję, że to się nie wyda. Nigdy.

Kostki: 2, 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 35
Skąd : Węgry
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 5345
Dodatkowo : opiekun Hufflepuffu
  Liczba postów : 437
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7471-irina-magyar#210102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7483-ira-magyar#210284
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7482-ira-magyar#210282
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7484-ira-magyar#210285




Gracz






PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   Sob Lip 18 2015, 22:14

Etap II:
Staż nauczycielski, Hogwart 2010, Cicha klasa

Irka (wtedy jeszcze) Magyar miała pełno werwy do pracy. Swoją pasję do Starożytnych Run i Historii Magii prezentowała na lekcjach, nierzadko gubiąc się nawet w czasie, opowiadając zdecydowanie za dużo, wbijając się uczniom w przerwy śniadaniowe, chociaż nigdy nie miała nic przeciwko, kiedy część z nich bez słowa opuszczała sale, jakoś tak wtedy sobie przypominała, ze być może miało to jakiś związek z tym, że czas jej się skończył. Byli jednak wierni słuchacze, którzy czekali aż do rozpoczęcia następnej lekcji, Słuchali jej z pełnym zaangażowaniem. Sama ona, z takim samym entuzjazmem sprawdzała potem im wszystkim prace, bardzo często kończąc to przed czasem. W końcu było tyle do zrobienia, tyle do zaplanowania i tyle do przeczytania na następne zajęcia. Mimo, że przecież jej wiedza już w tym momencie wykraczała poza zakres, który ją obowiązywał w poszczególnych tematach. Zawsze wolała mieć jej większy zapas. Odrobinę informacji jeszcze nikogo nie zabiło, chociaż ją, gdyby ich ilość mierzyć w tonach, już dawno by one przygniotły. Na staż przychodziła bardzo chętnie. Chociaż szef chciał jej sprawić przyjemność, kiedy kończąc sprawdzanie esejów i dokumentacje, przychodziła do jego gabinetu je oddać, a on wtedy zwalniał ją z obowiązków i puszczał do domu, czuła się tym faktem niepocieszona. Mogła w szkole spędzać całe dnie. Przekazywanie wiedzy innym było prawie tak samo przyjemne, jak zdobywanie jej. Z żalem, ale w końcu nauczyła się, że czas jaki oszczędziła, mogła skupiać na wielu czynnościach przygotowawczych do lekcji. Dlatego dopracowywała je, urozmaicała o ciekawe anegdotki, uatrakcyjniała ciekawszym przebiegiem zajęć. Dla chętnych wolontaryjnie, bo nikt jej przecież za to nie płacił, prowadziła koło zainteresowań. Nieoficjalne. Nie była pewna, czy było to bowiem zgodne z regulaminem szkoły. Uczniowie jednak nie narzekali. Bardzo chętnie zasilali grono słuchaczy i… w tym miejscu także mówców. Irina nauczyła się od nich wszystkich chyba tak samo dużo, jak oni od niej. A chociaż ona była jedna i tej wiedzy przekazywała więcej, nie czuła się oszukana. W końcu była autorytetem. Stażystką. Większość czasu spędzała z uczniami. Część nauczycieli nie potrafiła tego zrozumieć, ale profesor Collins mocno ją przerażał. Pamiętała go jeszcze z czasów jej nauki i musiała przyznać, że… że bezpieczniej czuła się wśród ludzi mniej przerażających. Zresztą, mentalnie, bo już może nie wiekiem, czuła się jeszcze jakby była z ich rocznika. Wiecznie młoda, pełna energii Irka, jeszcze wtedy nie wiedziała, ze ta energia miała jej nigdy nie opuścić.Irka (wtedy jeszcze) Magyar miała pełno werwy do pracy. Swoją pasję do Starożytnych Run i Historii Magii prezentowała na lekcjach, nierzadko gubiąc się nawet w czasie, opowiadając zdecydowanie za dużo, wbijając się uczniom w przerwy śniadaniowe, chociaż nigdy nie miała nic przeciwko, kiedy część z nich bez słowa opuszczała sale, jakoś tak wtedy sobie przypominała, ze być może miało to jakiś związek z tym, że czas jej się skończył. Byli jednak wierni słuchacze, którzy czekali aż do rozpoczęcia następnej lekcji, Słuchali jej z pełnym zaangażowaniem. Sama ona, z takim samym entuzjazmem sprawdzała potem im wszystkim prace, bardzo często kończąc to przed czasem. W końcu było tyle do zrobienia, tyle do zaplanowania i tyle do przeczytania na następne zajęcia. Mimo, że przecież jej wiedza już w tym momencie wykraczała poza zakres, który ją obowiązywał w poszczególnych tematach. Zawsze wolała mieć jej większy zapas. Odrobinę informacji jeszcze nikogo nie zabiło, chociaż ją, gdyby ich ilość mierzyć w tonach, już dawno by one przygniotły. Na staż przychodziła bardzo chętnie. Chociaż szef chciał jej sprawić przyjemność, kiedy kończąc sprawdzanie esejów i dokumentacje, przychodziła do jego gabinetu je oddać, a on wtedy zwalniał ją z obowiązków i puszczał do domu, czuła się tym faktem niepocieszona. Mogła w szkole spędzać całe dnie. Przekazywanie wiedzy innym było prawie tak samo przyjemne, jak zdobywanie jej. Z żalem, ale w końcu nauczyła się, że czas jaki oszczędziła, mogła skupiać na wielu czynnościach przygotowawczych do lekcji. Dlatego dopracowywała je, urozmaicała o ciekawe anegdotki, uatrakcyjniała ciekawszym przebiegiem zajęć. Dla chętnych wolontaryjnie, bo nikt jej przecież za to nie płacił, prowadziła koło zainteresowań. Nieoficjalne. Nie była pewna, czy było to bowiem zgodne z regulaminem szkoły. Uczniowie jednak nie narzekali. Bardzo chętnie zasilali grono słuchaczy i… w tym miejscu także mówców. Irina nauczyła się od nich wszystkich chyba tak samo dużo, jak oni od niej. A chociaż ona była jedna i tej wiedzy przekazywała więcej, nie czuła się oszukana. W końcu była autorytetem. Stażystką. Większość czasu spędzała z uczniami. Część nauczycieli nie potrafiła tego zrozumieć, ale profesor Collins mocno ją przerażał. Pamiętała go jeszcze z czasów jej nauki i musiała przyznać, że… że bezpieczniej czuła się wśród ludzi mniej przerażających. Zresztą, mentalnie, bo już może nie wiekiem, czuła się jeszcze jakby była z ich rocznika. Wiecznie młoda, pełna energii Irka, jeszcze wtedy nie wiedziała, ze ta energia miała jej nigdy nie opuścić.

Kostki: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 35
Skąd : Węgry
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 5345
Dodatkowo : opiekun Hufflepuffu
  Liczba postów : 437
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7471-irina-magyar#210102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7483-ira-magyar#210284
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7482-ira-magyar#210282
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7484-ira-magyar#210285




Gracz






PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   Sro Sie 12 2015, 18:26

Etap III:
Staż nauczycielski, Hogwart 2010, Cicha klasa

Nadszedł ten dzień. Staż Iriny Blythe Magyar się zakończył. Będzie jeszcze długo go pozytywnie wspominała. Nieważne czy chciała kupić szefowi w dobrej woli wazę, za którą została mocno zbesztana. O tym zdążyła zapomnieć już tego samego dnia. Już teraz robiło jej się przykro na informacje o tym, ze nie będzie jej dane spędzić tu ani dnia dłużej. Zdążyła już się przyzwyczaić do swoich uczniów, niektórych prac domowych, które namiętnie czytała, do swojego szefa. Nieistotne czy on lubił ją, czy nie, ale raczej na panią Magyar długo nie dało się gniewać. Szef zdawał się docenić na sam koniec jej wysiłki, dostrzegając w niej duży potencjał. Miała w sobie dużo pasji (przede wszystkim) i cierpliwości do ludzi. Czy młodzieży. W dużej mierze wynikało to z faktu, ze w gruncie rzeczy to młodzież powinna była znosić ją. Była mocno wygadana, szczególnie jak na praktykantkę. Większości osób powinna onieśmielać obecność tylu twarzy, wpatrzonych w jedną osobę. Nie Irkę. Irce się aż oczy świeciły kiedy mogła się podzielić swoją wiedze. I te wpatrzone w nią ślepka słuchałly. Słuchały, chociaż odzywała się wcale niepytana i rozwijała kwestię, w które nie każdy musiał się chcieć zagłębiać, ale i tak poznawał wszystkie historie bardzo dokładnie. Było jej trochę smutno, że z materiału jaki sobie przygotowała, udało jej się przeprowadzić zaledwie połowę zajęć, ale też szczęśliwa, że w końcowym teście sprawdzającym wiedzę, większość osób zapamiętało przynajmniej ¼ tego, czym się z nimi podzieliła, a taki wynik to i tak było zdecydowanie za dużo jak na ten śmiesznie prosty teścik, jaki podrzuciło jej Ministerstwo.

Kostki: chyba 4 (na pewno z tego przedziału)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 27
Skąd : Salentil de Las Bodegas, Hiszpania / Hogsmeade, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1224
Dodatkowo : Legilimencja i Oklumencja,
  Liczba postów : 445
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7286-sapphire-t-sparks
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7288-szafirowe-love
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7290-pisz-mi-dobrze
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7598-sapphire-sparks#212191




Gracz






PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   Nie Wrz 13 2015, 15:45

Staż nauczycielski:
Poziom I
Miejsce: Hogwart, Cicha Klasa, rok 2011
Kostka: 5 i 1
+ 15 galeonów zarobiłam


Sparks, a ówczesna pani Reyes, nigdy nie planowała zostać nauczycielką. To był prawdopodobnie impuls, który targnął nią w chwili, gdy odebrała wyniki z OWUTEM-ów. Chciała przekazać swoją wiedzę uczniom i studentów, a także pokazać im, że magiczne zwierzęta, to nie tylko te, które można spotkać na terenie Hogwartu czy Hogsmeade, bo przecież w magicznej części Londynu znajdowały się także rezerwaty smoków. To był jej priorytet i w to chciała wejść. Może nie do końca miała tak czyste zamiary, jakby początkowo mogło się zdawać, ale przez lata opanowała umiejętność maskowania ich, a legilimencja tylko w tym pomagała. Nie praktykowała tej sztuki od dawna, bo i po co? Wydawać się mogło, że nie potrzebowała tego aż tak bardzo, a po wydarzeniach, które miały miejsce jeszcze w czasach, gdy żyła w Londynie ją zmieniły. Wyjechała przecież do Beuaxbatons, a potem wróciła jedynie na egzaminy, jakby to miało jakikolwiek sens, czy znaczenie. Mogła to zrobić wszędzie, ale za priorytet obrała sobie poszerzenie grona absolwentów Hogwartu, bo to właśnie tutaj planowała nauczać w przyszłości. Dalekiej przyszłości. Wiedziała, że dyrektor Hampson z pewnością będzie zadowolony, bo miała wrócić na stare śmieci, już nie jako prefekt, ale opiekun domu, który wychował ją i wyprowadził na ludzi.
Teraz jednak jako rozwódka przemierzała korytarze, by w końcu dotrzeć do odpowiedniej sali. Chciała mieć to za sobą, bo obawiała się, że będzie to niewypał i jedyna perspektywa, to nagła ucieczka. Ku własnemu zaskoczeniu zrobiła niemałe zamieszanie i zdobyła sympatię pracodawcy. Może to jej urok, a może to magia? Nie warto doszukiwać się drugiego dna, bo im dłużej ktokolwiek będzie to robił, to doszuka się nawet romansu. Miłostki nie były Sapphire w głowie, bo swoim zapałem, wiedzą, a także umiejętnościami organizacji pracy, chciała pomóc osobom, z którymi przyszło jej pracować. Miała do tego specjalne podejście i to właśnie to sprawiało, że cała otoczka wstępnej pracy tuż po szkole, okazała się prawdziwą przyjemnością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   

Powrót do góry Go down
 

Cicha Klasa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

 Similar topics

-
» Cicha Klasa
» Klasa do Obrony Przed Czarną Magią
» Pusta Klasa
» Klasa Artystyczna
» Klasa Historii Magii

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
piate pietro
-