IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Cicha Klasa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta




Gracz






PisanieTemat: Cicha Klasa   Wto Kwi 02 2013, 23:07

First topic message reminder :

Nie masz spokoju do nauki, nawet w bibliotece? Zapraszamy więc do Cichej Klasy, która pozornie nie różni się niczym od pozostałych sal - pełno w niej książek, stolików i krzeseł. Na końcu zaś, za biurkiem, siedzi jeden ze skrzatów, który bezwzględnie pilnuje spokoju w pomieszczeniu - jeżeli odezwiesz się głośniej niż szept, bądź pewien, że zostaniesz wywalony z klasy!
Dodatkowo warto nadmienić, że ściany są tak szczelne, iż żaden hałas nie przedostanie się z zewnątrz ani... z wewnątrz. Cóż, nie jest to dobre miejsce w razie wybuchu szkoły!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 47
  Liczba postów : 46
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11938-william-blake
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11941-relacje-willa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11943-cezar




Gracz






PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   Czw Gru 03 2015, 22:46

William, jak na przykładnego Puchona przystało, na ostatnim roku w Hogwarcie bardzo przykładach się do wszystkich przedmiotów. Na końcu czekają go OWUTEMY, czyli ostatnie w jego karierze uczniowskiej w Hogwarcie egzaminy, od których może zależeć jego dalsza życiowa droga. Czasami jednak miał serdecznie dość tej nagonki. Najchętniej by po prostu to wszystko rzucił w.. bardzo głęboko gdzieś i wszedł od razu w dorosłość. W końcu prędzej czy później i tak go to czeka, a nie ma co pewnych rzeczy odkładać na przyszłe czasy. W każdym razie takie miał czasami podejście w chwilach załamania.
Jako że postanowił zrobić sobie przerwę od nauki i spędzić jakoś czas tak, aby się dostatecznie odprężyć, wybrał się na spacer, w którym to zawędrował do Cichej Klasy na piątym piętrze. Usiadł przy wolnym stoliku i starał się zachowywać cicho, niczym mysz pod miotłą. Wziął wcześniej jeszcze jakąś książkę, jakby tych od nauki nie miał dość, i zaczął czytać. To była jakaś powieść czarodziejska, której nigdy wcześniej nie widział na oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Okolice Pawtucket
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 74
  Liczba postów : 186
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11711-lunabelle-warris
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11841-luna-warris




Gracz






PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   Czw Gru 03 2015, 22:56

Ostatnio była zmęczona. Nie spowodowanego jej nocnymi obserwacjami, o nie. W tym roku OWUTEMY, więc naprawdę trzeba było się wziąć ostro do pracy. W takich chwilach żałowała, że nie ma z nią Taidy. Umarła. Ona nie wróci. Czemu tak trudno jest się z tym pogodzić? Jak typowa Amerykanka, odłożyła naukę na ostatnią chwilę. Teraz nie miała do tego głowy. Dostała niedawno od Chorsa nowe romansidło. Mugolskie, ale zapowiadało się obiecująco. Kręcąc loki na palcu i jednocześnie czytając weszła do Cichej Sali. Naprawdę się zdziwiła, kiedy podniosła wzrok. Jakiś skrzat pilnował, aby zachować ciszę. Prychnęła w duszy, siadając na najbliższym miejscu. Jak się okazało, obok Williama. Pomachała mu ręką, nie odrywając się od lektury.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 47
  Liczba postów : 46
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11938-william-blake
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11941-relacje-willa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11943-cezar




Gracz






PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   Czw Gru 03 2015, 23:10

Kiedy tak zaczytany był w lekturze, która mu przypadła do gustu, kątek oka zauważył, że do Sali weszła jakaś postać. Ewidentnie była to kobieta, i to dość ładna, a do tego tak kokietująco kręciła loki na palcu, że nie mógł się oprzeć by nie zatrzymać dłużej na niej swego wzroku. Po chwili jednak zorientował się, że jest to Luna Warris, z którą łączymy go ongiś w przeszłości dość zawrotne relacje. Od wroga do dość pozytywnej znajomości, a kto wie, czy kiedyś ich drogi nie złączą się i nie będą szli razem przez życie?
- Cześć. – bąknął nieśmiało robiąc bardzo głupią minę i uśmiechnął się do niej, a potem wrócił do czytanej książki. Choć dobrze wiedział, że zrobił to tylko po to żeby zamaskować swojego buraka na twarzy. Nie było to żadną tajemnicą, że Luna mu się bardzo podobała.
- Kogo jak kogo, ale Ciebie się tutaj nie spodziewałem. – w końcu odważył się aby odwrócić się w jej stronę i nie zważając na pilnującego porządku skrzata odezwać się do koleżanki.
- Mów co u Ciebie. Dawno ze sobą nie rozmawialiśmy. – kontynuował konwersację. - Czyżbyś mnie unikała? – zapytał podejrzliwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Okolice Pawtucket
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 74
  Liczba postów : 186
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11711-lunabelle-warris
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11841-luna-warris




Gracz






PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   Czw Gru 03 2015, 23:31

Zamknęła z delikatnym westchnieniem książkę. Szkoda było jej się odrywać od lektury, jednak towarzystwo Willa działało na nią tak... magicznie. Nie powie, chłopak jej się podobał, jednak była jedną z jego koleżanek, a wcześniej to już w ogóle się nienawidzili. Jaki ten świat jest dziwny. Jednego dnia jesteście wrogami, drugiego przyjaciółmi. Starała się stłumić wszystkie emocje, które napłynęły niespodziewaną falą i uderzyły o nią z całej siły.
- Oj, panie Blake, najwidoczniej jeszcze niewiele o mnie wiesz - zaśmiała się cichutko. - A wszystko po staremu. Nauka, nauka i nauka. Mam dosyć! Zero możliwości spędzenia czasu sam na sam z dobrym romansem w dłoni. - spojrzała chłopakowi w oczy. Podobno wtedy nie wolno kłamać. Luna zazwyczaj nie kłamie - Ależ ja cię nie unikam! To ty nie masz czasu, aby się ze mną spotkać. Nie no żartuję. A co tam u ciebie, Williamie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 47
  Liczba postów : 46
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11938-william-blake
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11941-relacje-willa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11943-cezar




Gracz






PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   Czw Gru 03 2015, 23:53

William tylko prychnął kiedy usłyszał jej odpowiedź, ale od razu potem się uśmiechnął żeby w jakiś sposób nie zrazić do siebie dziewczyny. Choć skłamałby jakby powiedział, że nie poruszyło go to w jaki sposób się do niego odezwała. Był dumny ze swojego nazwiska, ale mimo wszystko wolał żeby mówiono do niego imieniem, albo chociaż skrótem od imienia.
- Romansem w dłoni, powiadasz? – powtórzył. - Romansować można i bez dłoni. – odpowiedział patrząc na nią. Po chwili jednak zdał sobie sprawę z dwuznaczności tego, co przed momentem wyszło z jego ust. Rozbawiło go to i się roześmiał, aż go ten pilnujący skrzat zmierzył groźnie wzrokiem.
- W każdym razie... U mnie… – i tutaj nastąpiła taka niezręczna cisza, która trwała kilkanaście sekund. - Nauka, nauka, nauka… – powiedział to samo, co odpowiedziała mu Luna i uśmiechnął się. - Choć teraz przez chwilę chciałem się odprężyć. Szczerze powiedziawszy byłem pewny, że będę tu sam. – spojrzał kątem oka na skrzata, a potem nachylił się do ucha Luny. - No, może oprócz tego paskudnego skrzata. – wyszeptał jej do ucha, a potem powrócił do swojej poprzedniej pozycji.
- Ogólnie u mnie nudy. Kiedy pójdziemy na piwo? – zapytał ot tak sobie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Okolice Pawtucket
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 74
  Liczba postów : 186
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11711-lunabelle-warris
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11841-luna-warris




Gracz






PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   Pią Gru 04 2015, 18:03

Coś ją tknęło w środku, na wzmiankę o romansie. Może nie zaczerwieniła się na myśl, o tym, jakie konsekwencje by były z tego jednego zdania. W dość wczesnym wieku nauczyła się maskować emocje (dzięki, tatulku!), nawet nie spodziewając się, że teraz jej się to przyda. Uśmiechnęła się nieśmiało.
- Ta... - ona nie widziała w tym nic śmiesznego, więc zdziwiło ją to, że puchon zaczął się śmiać. No i uraziło jej dumę wzmianka o samotności. To ona mogła sobie pozwolić na marudzenie o tym, że jest sama. - Mnie tam nie przeszkadza ten skrzat. Jest nawet uroczy. - Nie mogła powiedzieć, że jego oddech owiewający twarzyczkę Luny, nie sprawiła jej przyjemności. - A kiedy zechcesz, może nawet znajdę kropelkę czasu dla ciebie, w tym morzu nauki. - ukłuła delikatnie Willa w klatkę piersiową, po czym cicho się zaśmiała. Nie miała zamiaru podpaść temu czemuś, co pilnowało tu porządku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 47
  Liczba postów : 46
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11938-william-blake
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11941-relacje-willa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11943-cezar




Gracz






PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   Pią Gru 04 2015, 21:54

Tak, romans to bardzo ciekawa sprawa, o ile nie zajdzie się z tym za daleko. Z takimi sprawami zawsze jest ryzyko. No i pozostaje też kwestia uczciwości, ale to sprawa na zupełnie inny moment. W każdym razie niezręcznie mu było chwilami patrzeć na pannę Lunę. No ale w jakiś sposób w końcu się ogarnął i uspokoił wzrok.
- Dobry foch nie jest zły. – stwierdził i uśmiechnął się uznając, że Luna po prostu się sfochowała na niego przez jego niektóre wypowiedzi. Może będzie musiał uspokoić niektóre swoje odzywki, bo jeszcze się jej narazi.
- Nie wiedziałem, że panna Warris buja się w skrzatach. Miałem nadzieję, że raczej jej myśli będą kierować się ku czarodziejom niż… – i w tym momencie wziął głęboki oddech i zamilknął, bo obawiał się, że ów skrzat zaraz się do niego przyczepi. Nie chciał mieć w nim wroga. Tak w ogóle to dziwił się, że takie stworzenie pilnuje tego pomieszczenia w szkole. Sądził raczej, że powinno być to w gestii któregoś z nauczycieli.
- No ale jak to się mówi… Jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma. – wzruszył ramionami i zachichotał, a następnie lekko szturchnął ją w ramię, ot tak dla draki. Można powiedzieć, że to były takie końskie zaloty.
- Tylko kropelkę? – zapytał zdziwiony. - Szczerze mówiąc miałem nadzieję na więcej niż tylko kropelkę. – zrobił smutną minę, a potem bardzo głęboko świdrował ją swymi oczyma od stóp do głów. Delikatnie dotknął ją ręką w ramie i smyrał palcami.
- To co? Znajdzie się dla mnie trochę więcej czasu? – kokietował ją. A potem nagle powrócił do czytania lektury, którą udało mu się znaleźć przecież wcześniej.
- No ale to przy następnym wypadzie do Hogsmeade. Prawda? – dodał po kilkunastu sekundach czasu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Okolice Pawtucket
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 74
  Liczba postów : 186
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11711-lunabelle-warris
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11841-luna-warris




Gracz






PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   Nie Gru 06 2015, 23:45

Wstała od stołu i podeszła do okna. Czemu w ogóle z nim rozmawiała na takie tematy? Znając życie pewnie powie o coś za dużo i cała ich relacja się posypie. Odwróciła teatralnie głowę i założyła ręce na piersi, udając obrażoną. Tak zazwyczaj robiła, kiedy służba nie chciała wykonywać jej poleceń. Niebo zrobiło się fioletowe, jednak ostatnie, różowe pasma przebijały się nad horyzont. Drzewa Zakazanego Lasu wydawały się być jedną, ciemną plamą. Westchnęła.
- Nie jestem wielbicielką skrzatów i ty bardzo dobrze o tym wiesz. - podeszła do niego i nachyliła się, mając niejasne przeczucie, że będzie tego żałować. - Może i znajdę dla ciebie czas. No to jesteśmy umówieni. Trzy Miotły? - spojrzała mu w oczy. Serce trzepotało jej w piersi kiedy złapała go za rękę i zaprowadziła do okna. Przysiadła na parapecie, wskazując całą panoramę. - To jest takie piękne... My nie mieliśmy takich widoków w Salem. Uwielbiam takie wieczory, a ty? - przykryła dłoń chłopaka, swoją ręką i uśmiechnęła się delikatnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 47
  Liczba postów : 46
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11938-william-blake
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11941-relacje-willa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11943-cezar




Gracz






PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   Pon Gru 07 2015, 00:02

Nie wiedzieć czemu, ale zawsze uwielbiał rozmowy, które toczył z panną Luną Warris. Każda z nich w jakiś sposób była inspirująca, a czasami i pouczająca, choć nie zawsze chciał się do tego przyznać. Wolał bowiem jakoby to on miałby być tym, który miał pouczać innych. Czasami się zastanawiał czy właśnie te cechy jego charakteru nie powinny dać Tiarze Przydziału powodu, aby kiedy pierwszy raz pojawił się w Hogwarcie, do przydziału jego do Slytherinu. Choć podobno też przypomina trochę Gryfona. W każdym razie koniec końców został Puchonem i było mu z tym tak cholernie dobrze, że nigdy się tego nie wypadł. I wcale nie było tak, że mieszkańcy Puchonlandu są fajtłapami, co było nie tylko po Williamie widać.
- Ty się tak blisko nie nachylaj, bo sobie coś pomyślę. – powiedział to niemalże w taki sposób jakby chciał jej zamruczeć do ucha kilka sprośnych i nie do końca cenzuralnych słów. Ale on już niestety taki był.
- Trzy Miotły są odpowiednim miejscem na takie spotkanie. Będzie to dla mnie wielki zaszczyt, jeśli będę mógł Cię tam zabrać, Luno. – i ukłonił się jej niczym by była jakąś królową. No w sumie znajdowali się tak naprawdę na terenie Wielkiej Brytanii, czyli królestwa, więc można nawet powiedzieć, że w jakiś tam sposób William trafił. A może to była swego rodzaju kokieteryjna zagrywka pana Blake’a?
- W takim razie jest nas dwójka. – odpowiedział i aż zarumienił się, gdy ona przykryła swą rękę jej rękę. - Ja również. W końcu Hogwart to takie.. magiczne miejsce. Nieprawdaż? – przykrywając drugą dłoń jej dłoń.
- Mam nadzieję, że zamek Ci się podoba? Jestem ciekaw czy widziałaś już tu wszystko. – rzekł. - Zdradzisz mi tę tajemnicę? – powiedział głęboko wpatrując się w jej oczy. Czy to nie było zbyt odważne spojrzenie z jego strony?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Okolice Pawtucket
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 74
  Liczba postów : 186
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11711-lunabelle-warris
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11841-luna-warris




Gracz






PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   Pon Gru 07 2015, 00:35

Dobrze jej się tak siedziało, trzymając Williama za rękę. Co z tego, że serce tłukło się boleśnie w jej piersi, a każdy oddech przyprawiał o cierpienie. Mogła go dotykać, przebywać z nim i to było takie... Cudowne. Aż szkoda było zabierać dłoń.
- Widzisz, Will, Hogwart wciąż mnie zaskakuje. Oczywiście w tym miłym kontekście. Nie, że mi się tu nie podoba! Zamek jest cudowny... Ty jesteś cudowny... - po chwili jednak zdała sobie sprawę co powiedziała. Czy ona kiedykolwiek zmądrzeje?! Spiekła raka na policzkach - Emmm a co powiesz na mały spacer po błoniach? Choć, nie daj się prosić! - skierowała się wraz z Williamem w stronę błoni, starając się zachowywać dystans pomiędzy nimi.


Z/t dla Luny i Williama
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : Hosmeade
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 174
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 76
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11972-aleardo-fiorentino
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11977-pan-jasnowidz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11978-sowa-profesora-fiorentino
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11976-aleardo-fiorentino




Gracz






PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   Wto Gru 15 2015, 16:02

ETAP 1
Staż nauczycielski w Calpiatto

Kostki:
4 (stosunek szefa do Alearda),
1 (jak Aleardo radzi sobie ze stażem).

Mężczyzna po ukończeniu szkoły nie poszedł od razu na staż. Najpierw został bardzo dobrze zarabiającym Prorokiem Imienia, jednakże przez ostatnią przepowiednię, zrezygnował z tego zawodu. Będąc żywo zainteresowany Astronomią oraz Wróżbiarstwem, postanowił dzielić się posiadaną wiedzą z innymi uczniami, którzy co roku byli przyjmowani do Włoskiej Szkoły Magii. Udał się ostatecznie na staż nauczycielski właśnie do tej szkoły.
Niestety dyrektor szkoły zdawał się go chyba nie zauważać, chociaż tak właściwie powinien go znać, w końcu wiedział, że jego były uczeń jest jasnowidzem. Być może jednak dawał mu tylko znać, że nie może liczyć na jakieś specjalne względy. Takie podejście do tematu bardzo mogło go zadowolić, mężczyzna nie znosił kiedy go traktowano inaczej niż innych. Inna sprawa, że razem z nim uczyło się niewielu stażystów.
Trzeba jednak przyznać, że pierwszy tydzień stażu był niezwykle dobry dla mężczyzny. Robił wszystko z wielką dokładnością i perfekcją. Bardzo szybko zjednał sobie uczniów nauczyciela astronomii, którzy bardzo często przychodzili właśnie do Alearda po wytłumaczenie pewnych spraw. Oczywiście mężczyzna posiadał sporą wiedzę z zakresu astronomii więc udział odpowiedzi na pytania niezwykle precyzyjnie i zrozumiale dla młodego umysłu.
Po ukończeniu pierwszego tygodnia swojego stażu, mężczyzna był niezwykle dumny z siebie oraz swojej ciężkiej pracy. Miał wielką nadzieję, że taka dobra passa utrzyma się o wiele dłużej i zostanie mistrzem w swej nowej, nauczycielskiej karierze...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : Hosmeade
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 174
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 76
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11972-aleardo-fiorentino
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11977-pan-jasnowidz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11978-sowa-profesora-fiorentino
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11976-aleardo-fiorentino




Gracz






PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   Wto Gru 22 2015, 13:58

ETAP 2
Staż nauczycielski w Calpiatto

Kostki: 1 i 1 (nieparzysta)

Przypadki chodzą czasami po ludziach, jak się okazuje, po czarodziejach także. Mężczyzna bardzo dobrze radził sobie na swoim stażu, ba, niemalże był jednym z najlepszych pracowników ale niestety pewnego dnia dostał do ręki pergamin, na którym były bakterie chyba zarażonego czarodzieja lub może pergamin był skropiony dziwnym eliksirem. Szybko dostrzegł, że na jego dłoniach pojawia się jakaś dziwna wysypka. Długo nie zwlekał aby udać się do uzdrowiciela, jednak trzeba przyznać, że Aleardo kierował się w życiu rozsądkiem dlatego też poprosił o dzień wolnego i udał się do uzdrowiciela, który bardzo szybko poradził sobie z tą dziwną wysypką. Aleardo do teraz zastanawia się czy to był żart jakiegoś ucznia czy może zazdrość pozostałych stażystów, wszakże mężczyzna był najlepszym stażystą i to właśnie on najwięcej robił w pracy.
Na szczęście dużo go nie ominęło, może nie potrącą mu z wypłaty za te kilka godzin nieobecności. Oby!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : Hosmeade
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 174
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 76
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11972-aleardo-fiorentino
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11977-pan-jasnowidz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11978-sowa-profesora-fiorentino
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11976-aleardo-fiorentino




Gracz






PisanieTemat: klasa   Wto Gru 29 2015, 16:28

ETAP 3
Staż nauczycielski w Calpiatto

Kostki: 3 +parzysta i 6 (100 galeonów)

Czasami nieszczęścia chodzą po ludziach i czarodziejów. Przekonał się o tym Aleardo kiedy w ostatni dzień swojego stażu przyszedł aby dokończyć papierkową robotę, którą dzień wcześniej zlecił mu jego opiekun stażu. Siedział nad papierami i pisał aż w pewnym momencie zachciało mu się siku. Pewnie spokojnie udałby się do łazienki aby załatwić tą niezbędną do załatwienia potrzebę ale nagle wylądował na ziemi. Był nieco zaskoczony, ponieważ nie wiedział co się stało. Po chwili jednak wszystko się wyjaśniło, bowiem okazało się, że młody Aleardo, miał związane sznurówki. Zawiązane były... okej, ale przywiązanie ich do krzesła było niezbyt dobrym pomysłem i żartem. Machnięciem różdżki odwiązał sznurówki i udał się do łazienki gdzie zrobił siusiu jak i opatrzył lecącą z nosa krew. Miał tylko nadzieję, że się to nie pogorszy. Przeklęte żarty... ehh...
Na szczęście przyszedł koniec stażu. Pomimo tych wszystkich dziwnych sytuacji jakie zdarzały mu się przez ten cały okres, dyrektor okazał się być naprawdę hojny. Wezwał Alearda do siebie i podarował mu na koniec wspaniałego stażu aż sto galeonów. Była to jednak spora suma za którą Aleardo oczywiście podziękował i udał się w swoje strony...

KONIEC
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 40
  Liczba postów : 45
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12525-james-levine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12554-popiszmy-sobie-wiersze
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12555-poczta-jamesa-levine-a




Gracz






PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   Sro Kwi 20 2016, 15:06

Co on tu robił? W sumie, sam nie wiedział. Może potrzebował ciszy? Może szukał natchnienia, do kolejnego poematu? Wchodząc do klasy, od razu ogarnął go spokój. Może przez tą ciszę?  Na powitanie skrzat rzucił mu ponure spojrzenie. James odpowiedział tym samym i usiadł w najdalszym krańcu pokoju. Być przez chwilę sam. Tak, tego właśnie potrzebował. Czuł, jak wena się w nim kumuluje. W międzyczasie wyciągnął tomik poezji Rilkego i zaczął czytać. Nie spodziewał się nikogo w tym odludnym miejscu. Miał nadzieję, ze będzie sam... Ale jego plany zawsze biorą w łeb.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   Sro Kwi 20 2016, 15:26

Z dnia na dzień coraz więcej osób szeptało za jej plecami. Nic dziwnego. Jej życie to zdecydowanie nie było pasmo uśmiechów i radości. Ludzie wiecznie mieli powody do plotek na jej temat.
To obserwator robił z niej dziwkę opowiadając w swoich artykułach jak to zabawia się ze wszystkim co się rusza (i co najgorsze nie było to w pełni bezzasadne, skoro niedawno zakończyła dwa otwarte związki).
Potem problemy w domu i nie tylko tam, wywołały u niej chwilę słabości, która skończyła się pociętą ręką i jako jedyna znała sens znajdujących się tam napisów. Już po tym ludzie spoglądali jak na wariatkę. Nawet usłyszała pytanie „jak może szpecić swoje ciało w taki sposób”?
Nie musiała odpowiadać, dlaczego nawet nie wstydzi się tego pokazywać. Ukrywała gorsze rzeczy. I ku kolejnej nawałnicy katastrof znalazła sobie anonimowego wroga, który postanowił rozpowiedzieć wszystkim, że jest wilkołakiem. Więc pocięta ręka przy bliznach po przemianach i ugryzieniu potwora była niczym nadzwyczajnym.
No cóż. Nie była jakoś szczególnie tym wszystkim załamana. Bardziej znieczulona, ale dzisiaj? Nie miała już ochoty chadzać korytarzami, widywać tych dziwnych spojrzeń i zastanawiać się, czy ta dziewczyna gapi się, bo ręka, bo wilkołactwo, bo jeszcze co innego? Musiała odetchnąć. Najlepszym do tego miejscem była chyba Cicha klasa. Dlatego też właśnie tam zmierzała ubrana w jeden z swoich ulubionych zestawów, czyli czarne spodnie i zwykła, biała koszulka na ramiączkach. Doskonale wiedziała, że w czymś takim widać wszystko, włącznie z bandażem znajdującym się bezpośrednio pod stanikiem, który zasłaniał ugryzienie. I wiedziała, że tak naprawdę sama prowokuje te komentarze. Nie chciała się jednak ukrywać. Obiecała sobie, że będzie szczera w stosunku do siebie. I dlatego miała dość kręcenia i ukrywania się. Nawet jeśli niedługo dyrektor postanowi wywalić ją ze szkoły z powodu „bycia niebezpieczną”. I tak już prawie ją skończyła. Potem zapewne wyjedzie w podróż dookoła świata.
Otworzyła drzwi i równie szybko je za sobą zamknęła nawet nie rozglądając się w środku. Odetchnęła z ulgą jakby ciesząc się, że tu przynajmniej nikt jej nie będzie przeszkadzał. Spojrzała na skrzata, który coś tam gderał o trzaskaniu drzwiami. Jedyne co zrobiła, to przewróciła oczami i odeszła nie słuchając jego dalszego wywodu. Dobrze no już dobrze, będzie grzeczna. Przeszła kilka kroków do centrum klasy i zauważyła, że niestety nie jest tu sama. Na szczęście komplenie nie kojarzyła tego chłopaka, więc była szansa, że i on nie ma pojęcia kim się Vittoria Brockway. Albo nie kojarzy, że to właśnie ona się tak nazywa. Zresztą przecież nie musiała nawet z nim rozmawiać, prawda? Podeszła do jednej z ławek i usiadła przy niej zakładając nogę na nogę i kładąc na ziemi swoją torbę. Zaczęła szukać w niej jakiejś książki i... Cholera. Tak właśnie myślała, że czegoś zapomniała. Zmarnowana zaczęła rozglądać się za czymś innym, co można poczytać. Niestety. Na stole leżały same durnowate romansidła zostawione przez dziewczynki z pierwszych klas marzące o wielkiej miłości. Dlatego podeszła do regału znajdującego się obok czytającego puchona i zaczęła przeglądać, czy jest tam coś ciekawego. Nawet nie zauważyła, gdy czystym przypadkiem strąciła mu jedną z książek prosto na głowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 40
  Liczba postów : 45
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12525-james-levine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12554-popiszmy-sobie-wiersze
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12555-poczta-jamesa-levine-a




Gracz






PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   Czw Kwi 21 2016, 16:55

Do pewnego momentu było naprawdę spokojnie. Tylko ja, Rilke no i ten gburowaty skrzat. Poezja tego niemieckiego autora miała na mnie jakiś szczególny wpływ. Uspokajała mnie, przy okazji potrafiła mnie natchnąć na kolejny poemat. Od małego potrafiłem cytować poszczególne fragmenty jego wierszy. Właśnie miałem schylać się po pergamin i pióro, aby dać upust swojej wenie, ale mocne trzaśnięcie drzwiami skutecznie mnie rozproszyło. Zrezygnowany wróciłem do książki. Starając się na powrót skupić, nie zwracając uwagi na coraz bliższe kroki. I w sumie dalej olewałbym osobę, która weszła, gdyby nie nagły wypadek...Ta niezdara zrzuciła mi dość opasłą książkę na głowe.
-Au! Może byś tak uwarzał, co?! - trzymając w jednej dłoni tom, a drugą masując obolałe miejsce, spojrzałem w górę, by zobaczyć twarz przybysza. A raczej przybyszki. Pierwsze co się zauważało, to jej niezwykłe oczy. Dopiero po paru sekundach udało mi się odciągnąć wzrok od tych ślepi i mogłem zlustrować resztę sylwetki. Bez wątpienia była śliczna, ale coś w postawie dziewczyny wskazywało jej rozżewienie.
-Och, pardon!- natychmiast wstałem -Nie chciałem Cię urazić! -z ogromnym rumieńcem na twarzy pochyliłem się i ucałowałem jej dłoń, tak, jak uczyła mnie ciocia. Mej uwadze nie uszły blade blizny.
-Jestem James, znany bardziej jako popaprany puchon uwielbiający niemiecką poezję.
A jak nazwali tą piękność, która stoi przede mną?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   Czw Kwi 21 2016, 20:31

Vittoria jakoś nigdy nie pasjonowała się poezją, więc nie rozumiałaby jego zafascynowanie. Zazwyczaj trzeba było jej tłumaczyć sens wierszy. Najwyraźniej miała bardzo prosty sposób myślenia i nie potrafiła się w nic aż tak dogłębnie wczytać. To dziwne, bo zazwyczaj to kobiety mają bardziej skomplikowaną psychikę... Cóż. Najwyraźniej ciągle komplikacje w jej życiu wystarczają i nie musi mieć jeszcze zawiłej duszy. To dobrze, bo od jakiegoś czasu mówiła co myśli i nie kazała się nikomu niczego domyślać, więc ludzie albo zaczynali ją lubić, albo się od niej odsuwali. Ryzyk fizyk. Wystarczyło jej kilka prawdziwych przyjaciół niż mnóstwo udawanych, a tej pierwszej kategorii nie przeszkadzał nawet jej księżycowy problem.
W pierwszej chwili nie zauważyła, że jedna z książek poleciała. Dopiero, gdy usłyszała głos, któy wyraźnie się do niej zwracał spojrzała w stronę chłopaka. Przez chwilę było widać w jej oczach, że zastanawia się o co chodzi. Potem zobaczyła książkę, która leżała zaraz obok. A, czy ona tego nie przesuwała chwilę tego? Aaa, dlatego krzyczy. Nawet nie zdążyła się odezwać, kiedy to on zaczął ją przepraszać, a w sumie nie miał za co. Aż nie mogła opanować uśmiechu z tego powodu. Zabawne było to, jak nagle się zarumienił jak gdyby była jakąś wielką damą, a on uraził jej dumę. Spokojnie, marna z niej Kathreen. Ta ślizgonka pochodziła z wyższych sfer i pewnie od razu by go zabiła. Vitt natomiast była raczej prostą osobą to też zaskoczył ją ten pocałunek w rękę. Sama się nie zarumieniła, mało co ją zawstydzało, ale poczuła się trochę speszona. Mało kto traktował ją w ten sposób.
- Ja przepraszam, to przypadek – Odpowiedziała zaraz za tym, jak się przedstawił – I przepraszam, że Cię nie kojarzę. Wiesz, jestem z Salem i przyjechałam tu jakieś pół roku temu, więc jeszcze wielu uczniów jest dla mnie tajemnicą – Zgarnęła kilka kosmyków z twarzy i gdy puścił jej dłoń kucnęła, by podnieść tą książkę, którą wcześniej zrzuciła. Wstając ponownie na niego spojrzała tymi swoimi wielkimi, niebieskimi oczami.
- Chociaż ja lubię tajemnice. A nazywam się Titi – Mało kiedy przedstawiała się pełnym imieniem. Jakoś tak przyjął się ten skrót i mało kto mówił do niej „Vittoria”. Jeden z puchonów jeszcze mówił „Vitt”, ale raczej na ustach większości pozostawała „Titi”.
Usłyszała jakieś „ćśśśś” dochodzące z drugiego końca klasy. Spojrzała skrzata, który najwyraźniej dawał im pierwsze ostrzeżenie na temat rozmów, więc przeszła na szept.
- Czytasz to po niemiecku, czy po angielsku? - Zagaiła wiedząc, że wiele książek jest po prostu tłumaczonych, a to był dość interesujący temat. Sama nie potrafiła rozmawiać inaczej niż po angielsku. No, może kojarzyła jakieś podstawy hiszpańskiego, ale tylko po to by poprawnie wymawiać słowa piosenek, które wydawały jej się w tym języku przepiękne. Dlatego zawsze podziwiała osoby, które są dobrymi lingwistami. Tacy to mogą podróżować po całym świecie, a ją na pewno to czeka po ukończeniu szkoły. Powinna się zawziąć i nauczyć choć jednego, dodatkowego języka. Może francuski? W końcu francuskie pocałunki są najlepsze na świecie, więc pewnie i sam język jest super.

/Przepraszam wielka rozpacz mam jakiś dziwny napływ weny dziw /
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 40
  Liczba postów : 45
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12525-james-levine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12554-popiszmy-sobie-wiersze
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12555-poczta-jamesa-levine-a




Gracz






PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   Pią Kwi 22 2016, 15:14

Ach, a więc była to jedna z przyjezdnych. Dlatego jej nie kojarzyłem. W sumie, nir miałem nic przeciwko Amerykankom z Salem, nawet trochę im współczułem. Wiedziałam jak to jest, kiedy trzeba było zostawić wszystko co się znało, kochało i jechać gdzieś, gdzie wszystko jest nowe i nieznane. Mimo, że dziesięć lat już mieszkam w Anglii wciąż coś portafi mnie zaskoczyć. A Rilke? Hm... Dostałem książkę z jego poezją na pierwsze Boże Narodzenie w Hogwarcie. W wakacje poprosiłem ciotkę, aby nauczyła mnie niemieckiego. Wziąłem " Kurs przyśpieszony" i w końcu mogłem je przeczytać. Zakochałem się z miejsca. Czytałem również angielskie przekłady, uczyłem się ich fragmentów na pamięć. Do tej pory potrafiłbym cytować odpowiednie momenty.
-Titi? Bardzo...Groteskowe imię. Jednak piękne, tak samo jak jego właścicielka. I proszę, nie pomyśl, że jestem pierwszym lepszym podrywaczem. Ja tylko...- no jak to narmalnie wytłumaczyć, aby nie wyjść na mięczaka?-Potrafię docenić piękno. Nie, to co inni.- odwróciłem speszony wzrok. To nie tak miało wyglądać. Miałem zachowywać się normalnie. Teraz pewnie ma mnir za jakiegoś nienormalnego faceta.
-Różnie. Mam sentyment do ich oryginalnej wersji, jednak znam na pamięć właśnie angielski przekład.A ty, Amerykanko, potrafusz się posługiwać innym językiem niż ojczysty?- Przeczesałem dłonią włosy i uśmkechnąłem się do niej ciepło. Wciąż miętosiłem w dłoniach stary tomik poezji Rilkiego. Dopiero po chwili uzmysłowiłem sobie co robię i dielikatnie włożyłem go do torby.
Jakbyś chciała, to mógłbym ci kiedyś to pożyczyć. Lubisz poezję, Titi?- Wskazałem na książkę wystającą z torby.


Ostatnio zmieniony przez James Levine dnia Pią Kwi 22 2016, 17:05, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   Pią Kwi 22 2016, 15:29

Ona szczerze mówiąc nie tęskniła za Salem. Wręcz przeciwnie. Irytowali ją ludzie z jej dawnej szkoły i nie planowała już do niej wracać. Amerykę wprawdzie kochała, ale nie miała tam do czego wracać. Ostatnio nawet zerwała kontakty ze swoją toksyczną rodziną – zresztą po tych burzliwych racjach jedyne, co zostało w jej życiu to wycięte słowa „MOIRA” na ręce. I nic więcej. Nie miała najmniejszej ochoty widzieć na oczy ani ojczyma, ani przyrodniej siostry, ani przede wszystkim matki. Teraz pisała własne życie i jej najbliższych tworzyło kilka osób, które poznała w Hogwarcie. Im ufała i tylko z nimi chciała spędzać swój czas. I co zabawne to grono powiększało się. Nie wiedziała jak to się dzieje, że ludzie do niej lgną. Przecież nie była ani przesadnie miła, nie schlebiała nikomu bez powodu. Nie biegała za ludźmi i nie zmuszała ich by zwracali na nią uwagę. Po prostu była miła, a często zbyt szczera. Kto by pomyślał, że Hogwartczycy doceniają takie cechy? Czasem zastanawiała się do jakiego domu trafiłaby, gdyby przeniosła się tu na studia. Kilka osób mówiło, że do Slytherinu. Cóż, czy w takim wypadku nie powinna gnoić puchonów? Broń boże. Byli wartościowi jak cała reszta. Znacznie bardziej niż Salemczycy.
- Właściwie, to Vittoria, ale to za długie – Sprostowała słysząc, że ma śliczne imię. Gdy natomiast chłopak zaczął się tłumaczyć stłumiła chichot. Nie wyczuła w tym żadnego podrywu, więc nie musiał się martwić o to, że Titi coś źle zrozumie. Obecnie i tak nie szukała nikogo. Z facetami to same problemy.
- Wiem. Jesteś po prostu miły – Potwierdziła jego słowa chcąć sprawić, by nie był taki zagubiony i speszony tym wszystkim. Podeszła do pierwszej lepszej ławki i usiadła przy niej zapraszając go wzrokiem, by posiedział razem z nią. No bo w końcu ile można stać tak bezczynnie? Przed sobą położyła książkę, którą próbowała go zabić. Zerknęła na okładkę. Boże, romansidło. No poważnie?! Akurat tego unikała, a i tak właśnie ta książka przylepiła jej się do rąk.
- Nie, niestety. Zaśpiewam piosenkę w każdym możliwym języku, ale mówię tylko po Angielsku – No proszę, kto by pomyślał, że pytaniami będzie czytał jej w myślach. Założyła nogę na nogę pod stołem i oparła się łokciami o blat. Wpatrywała się w niego. To dość charakterystyczna u niej cecha. Zawsze gapiła się na ludzi, a Ci reagowali różnie. Albo robili to samo albo się denerwowali. Albo uciekali wzrokiem i on wyglądał jej właśnie na ta opcję. Jednak chwilowo nie zwróciła na to uwagi, że to może peszyć.
- Może to nie tak, że nie lubię. Nie rozumiem jej. Zresztą ostatnio zdecydowanie nie mam czasu czytać – Wspomniała, ale zaraz za tym pociągnęła trochę inny temat – Za to oglądam dużo filmów. Nie wiem jak u ciebie ze statusem krwi... Ale chodzi mi to mugolską telewizję. Mam mieszkanie w typowo niemagicznej dzielnicy i słabość do technologi – Wiele osób uważało, że powinna się tego wstydzić. Ona jednak wychowała się właśnie w takich kręgach, a potem u Ojczyma pół-krwi, więc nie miała nigdy utrudnionego dostępu do mugolskich sprzętów. I obecnie nie dość, że nosiła ze sobą telefon komórkowy to świetnie radziła sobie z laptopem. I nie miała problemu z mówieniem o tym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 40
  Liczba postów : 45
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12525-james-levine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12554-popiszmy-sobie-wiersze
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12555-poczta-jamesa-levine-a




Gracz






PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   Pon Kwi 25 2016, 15:07

Odetchnąłem z ulgą. Ludzie różnie podchodzili do mojego wychowania. Moja opiekunka była dość... standardowa. Na pewno nie pomagało jej to, że mieszkaliśmy w Japonii. Zawsze starałem się naśladować moich azjatyckich kolegów, co ciotka zazwyczaj starała się tępić w zaradku. Rzadko jej się to udawało. A teraz jestem, kim jestem. I szybko to się chyba nie zmieni. Uśmiechnąłem się do niej.
-Vittoria to też śliczne imię, nie myśl sobie, takie niepospolite. I dzięki, że nie pomyślałaś, iż mógłbym być jakimś zboczeńcem. Wiesz, niektórzy dziwnie na to reagują.-chętnie usiadłem obok nowej znajomej.-Zawsze mnie to dziwiło. Piosenka w nawet nieznanym języku szybko zapada nam w pamięć, ale samego języka jest się ciężko nauczyć.-trochę oszołomiony własną śmialością odwróciłem na chwilę wzrok. Nie! Koniec z tym! Znów przeczesałem dłonią włosy, tak jak zwyklę robię, gdy się denerwuję. Spojrzałem na nią zdziwiony, kiedy powiedziała, że nie rozumie poezji. W sumie to bardzo często spotykałem się z tym stwierdzeniem. Mnie osobiście rozumienie liryki przychodziło łatwo.
-Niektórym faktycznie przychodzi to z trudem Vittorio, jednak na początek tę poezję trzeba chcieć zrozumieć. Bo wiesz, kiedy: "...twe życie-niby nieodgadły rebus- nędzne się staje i ogromne nazbyt, gdy- to malejąc, to sięgając niebios- zastyga w kamień lub dorasta gwiazdy", jak to mądrze napisał Rilke, wiersze zawsze są gotowe pocieszyć. Wiesz, o co mi chodzi, prawda? A co do filmów, ujdą. Mam do nich neutralny stosunek
I nie martw się, do jedynastego roku życia wychowywałem się w bezgranicznym przeświadczeniu, że jestem najzwyklejszym mugolem. Do tego wychowałem się w Japonii, a tam na każdym kroku każdy starał się wygrać nieoficialny konkurs "Posiadam najwięcej nowości technicznych-.
Zachichotałem na wspomnienie przechwalających się kolegów.-Jednak tusz, słowa i papier będą dla mnie najlepszymi wynalazkami.-Nigdy nie wstydziłem się swojego stanowiska w tej sprawie, chociaż nie raz byłem wyśmiany w tej kwesti. Sięgnąłem po książkę, która nieomal mnie zamordowała. Romans. Dobre romansidło nigdy nie jest złe. Chociaż ja już przestałem wierzyć w taką nieśmiertelną i trwałą miłość.
-Lubisz tego typu książki? A tak na marginesie, to podoba ci się Hogwart?-spojrzałem na nią wyczekując odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   Pon Kwi 25 2016, 20:49

Japonia to kraj zdecydowanie specyficzny w swojej kulturze. Nie miała nigdy okazji ani go odwiedzić, ani nawet zainteresować się nim dużo bardziej. Natomiast gdyby miała taką możliwość, to na pewno by skorzystała. Marzyła o podróżach. Chciała w swoim życiu zobaczyć Japonię, Francję, Włochy. A w tym ostatnim państwie dokładniej Vittorię. Miała przeczucie, że to miejsce może by jakoś związane z jej ojcem. Matka powiedziała jej kiedyś, że gdyby mogła, to nazwała by ją inaczej. To oznaczało, że imię wybrał właśnie ojciec. Tylko jakim cudem, skoro podobno odszedł gdy dowiedział się o ciąży? Jej życie było pełne tajemnic. Nie trudno się w tym pogubić, dlatego o tym nie opowiadała. Nie chciała dzielić się tym zamieszaniem.
- James też jest fajne. Takie proste i przyjemne dla ucha – Zasugerowała chcąc mu się odwdzięczyć za ten komplement, którym ją przed chwilą obdarował. Miło było słyszeć, że komuś podoba się to, jak się nazywa. To naprawdę przywoływało uśmiech na twarzy.
- Wiesz co, wszyscy faceci są zboczeńcami, więc nie było by w tym nic zaskakującego – Zaśmiała się przekrzywiając lekko twarz w bok i odpowiadając zaraz na jego kolejne zdania – Mnie też to zaskakuje. Może to kwestia słuchu muzycznego? - To pytanie pozostanie bez odpowiedzi, ale mimo to zadała je w przestrzeń. Ale się chłopak rozgadał. Zabawne, że był przy niej taki śmiały. Zazwyczaj ludzie inaczej reagowali na jej osobę, ale ten najwyraźniej był głuchy na wszelkie plotki. To dobrze. Ostatnio uwielbiała mieć ludzi wokół siebie, więc chętnie by z nim czasem wyszło na drinka, czy coś. Aj, budzą się ciągoty do alkholu! Inaczej. Poszła by z nim na kawę... Nie lubiła kawy. Jeszcze inaczej. Poszła by z nim chętnie na herbatkę. O. Teraz wszystko się zgadza i jest grzecznie jak przystało na damę, za jaką chyba ją miał.
- Jesteś mądry. Aż tym onieśmielasz, wiesz? - Mimo iż odpowiedziała mu w ten sposób, to jednak nie wydawała się speszona. Titi już taka była, że mało co wyprowadzało ją z równowagi. Dlatego też ciężko mówić o nieśmiałości, gdy jest się nią. Ale nie uważała się za jakąś niesamowicie inteligentną (z wyjątkiem eliksirów), więc słuchanie kogoś, kto zna się na czymś bardzo dobrze stanowiło dla niej pewnego rodzaju przyjemność.
- Nie, ale nie umiem znaleźć nic lepszego. Kiedyś spędzałam strasznie dużo czasu w bibliotece. Chyba milion razy przeczytałam te książki, które są interesujące. Teraz jakoś znajduję inne zajęcia - Wyjaśniła mu się. Ona nie musiała pytać. Widać było od razu, że on interesuje się poezją, więc wygłupiła by się tylko.
- Tak. W Salem ludzie są... Inni. Bardzo ze sobą rywalizują. Rzadko kiedy zawierają jakieś przyjaźnie. Przynajmniej ja byłam w takim otoczeniu. Nawet tutaj nie znoszę się z kilkoma Salemczykami. W Hogwarcie jakoś tak większość ludzi jest do siebie pozytywnie nastawiona. Jak ty. Dostałeś książką, a i tak jesteś miły – Stwierdziła miętosząc między palcami kartkę od jakiejś książki, która wpadła jej w łapki i spoglądając na Jamesa z zaciekawieniem. Na prawdę przyjemnie jej się z nim rozmawiało. Dlatego nie zmierzała w najbliższym czasie opuszczać tego miejsca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Brighton, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 476
Dodatkowo : animag (nietoperz)
  Liczba postów : 331
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13244-liam-simon-dear#353836
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13246-liam-s-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13247-poczta-liama#353858
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13248-liam-s-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   Sro Sie 03 2016, 22:59

1.07.2016r.
Staż na nauczyciela
Kostki: 1; 2
Kurs wcale nie poszedł Liamowi zbyt szczególnie. Nic dziwnego - stres go zjadł. Teraz jednak czuł, że pierwszy krok miał już za sobą! Teraz tylko staż i zostanie prawdziwym, pełnoprawnym nauczycielem.
Niestety, nic nie może iść idealnie. Szef od razu postanowił uwziąć się na mężczyznę... Oczywiście, nie zupełnie bezpodstawnie. Coś po prostu rozpraszało Liama do tego stopnia, że wszystko upuszczał i robił źle.
Chyba musiał porządnie zabrać się za robotę, jeśli nie chciał wylecieć ze stażu...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Brighton, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 476
Dodatkowo : animag (nietoperz)
  Liczba postów : 331
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13244-liam-simon-dear#353836
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13246-liam-s-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13247-poczta-liama#353858
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13248-liam-s-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   Sro Sie 10 2016, 16:50

14.07.2016r.
Kostki: 1; 2
Pech ciągnął się z Liamem od samego początku, do samego końca.
Z pozoru wydawało się, że wszystko idzie dobrze. Dwa tygodnie minęły błyskawicznie, a Liam szybko odbudował swoją pewność siebie po wcześniejszych porażkach. Wciąż czuł, że mógłby wiele poprawić, ale...
Myślał, że wszystko co złe już się skończyło, dopóki nie dotknął przez przypadek książki z działu stanowczo zakazanego dla nowicjuszy. Nie miał pojęcia, co takiego oznaczały tajemnicze runy powypisywane na okładce, ale gdy na jego ciele wystąpiła tajemnicza reakcja, zaczął się niepokoić.
Dziwna wysypka raczej nie wyglądała na nic poważnego... Nie, gdy w grę wchodziło zakończenie tak ważnego stażu! Zbagatelizował sprawę.
Dopiero odmlenie na swoim dyżurze i spędzenie dwóch dni w Mungu pokazało Liamowi, że czasem lepiej ugiąć się ambicji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 63
Skąd : Irlandia, Waterford
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 571
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 45
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13510-alistair-keane
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13522-kazda-znajomosc-ma-znaczenie-zarowno-wrog-jak-i-przyjaciel#359841
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13523-alistair-keane#359842




Gracz






PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   Czw Paź 06 2016, 19:33

30.06.2016, staż na nauczyciela.

Kości: 6; 4

Cóż... w oczach potencjalnego pracodawcy Alistair zapowiadał się świetnie, ambitny, niecodzienne pomysły, wkładał dużo serca w swoją pracę. Tak czy inaczej brak doświadczenia w byciu nauczycielem i świeżo ukończone kursy nie ułatwiały wejścia w zawód. Pierwsze dni były pełne porażek... Czarodziej próbował robić zbyt wiele rzeczy na raz, przez co stres i emocje brały górę i po prostu ten okres był pasmem porażek... Przynajmniej w oczach potencjalnego szefa nie był jeszcze przegrany, więc może jeszcze jest nadzieja? Oby tylko zyskał respekt wśród kolegów, bo pierwsze wrażenie zrobił tragiczne... Oby nie było tak źle w następne dni...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 63
Skąd : Irlandia, Waterford
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 571
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 45
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13510-alistair-keane
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13522-kazda-znajomosc-ma-znaczenie-zarowno-wrog-jak-i-przyjaciel#359841
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13523-alistair-keane#359842




Gracz






PisanieTemat: Re: Cicha Klasa   Nie Paź 23 2016, 12:18

28.07.2016

Kości: 5, nieparzysta (5); 5

Cóż... Dobra passa musiała się skończyć, niestety Alistair poczuł się zbyt pewnie i pomimo szczerych chęci podpadł szefowi, kiedy próbował odzyskać w jakiś sposób jego osobisty przedmiot, co poskutkowało utratą wcześniej zarobionych na premii 30 galeonów i obcinki kolejnych 30 z pensji stażysty... Tyle dobrego w tym, że mimo wszystko obecność i staż Alistaira został na tyle doceniony, że pomimo obniżki pensji dostał upominek w postaci stu galeonów, co z całą pewnością podbudowało samego czarodzieja, a miejsce, w którym odbywał staż na pewno będzie ciekawym źródłem historii, które w przyszłości zostaną opowiedziane.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Cicha Klasa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

 Similar topics

-
» Cicha Klasa
» Klasa do Obrony Przed Czarną Magią
» Pusta Klasa
» Klasa Artystyczna
» Klasa Historii Magii

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
piate pietro
-