IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pokój Wielu Myśli

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta




Gracz






PisanieTemat: Pokój Wielu Myśli   Wto Kwi 02 2013, 23:23

Cierpisz na brak weny? Nie potrafisz zrobić zadania domowego? Odwiedź Pokój Wielu Myśli! Żadna inna sala nie działa tak inspirująco jak ta tutaj - każdy wychodzi stąd z napisanym esejem, częścią książki, poematem lub po prostu z pomysłem. Wszędzie latają samopiszące pióra, a całe pomieszczenie zawalone jest książkami oraz pergaminami. Śmiało - zasiądź za jakimś biurkiem lub na kanapie i daj się ponieść SWEJ MUZIE.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 54
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 59




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Wielu Myśli   Nie Maj 26 2013, 17:11

Jeśli chodzi o porównanie Maela do czystej karty że znakami wodnymi, chyba niedługo potrwa, zanim staną się dla oczu Jude całkiem łatwe do odczytania, zczernieją i wszystko będzie podane jak na tacy. Bo za często przy Jackson zapominał o tym, po co w ogóle zaczął z nią rozmawiać. Może przez to, że często utożsamiał się z bohaterami smutnych historii i jakaś część ufności Jude spływała na niego? Oby nie. Chyba nie skończyłoby się to dobrze. Ale cokolwiek się działo, Mael póki co nie był tego na tyle świadomy, by móc temu jakoś zapobiec.
Chciał za to teraz być wsparciem dla Jude, w oficjalnym oświadczeniu wydanym przed samym sobą - by zdobyć jej zaufanie. Tak naprawdę przy okazji z kilku innych powodów. Ale bez względu na nie, wziął ją za rękę i zaprowadził do Hogwartu, do Pokoju Wielu Myśli. Posadził ją, jakby była pozbawioną wolnej woli lalką, którą trzeba było sterować, a potem zamknął drzwi. Wyjął różdżkę i wymówił zaklęcie, by wysuszyć ubranie i włosy dziewczyny, jakby naprawdę sama nie mogła tego zrobić. Siebie pominął w suszeniu. Gdy skończył, rzucił różdżkę na jakiś stolik i usiadł obok dziewczyny, zwyczajnie jej się przyglądając. Nie poganiał jej, czekał na jakąś reakcję z jej strony, cokolwiek. Sam już nie wiedział, co może dla niej zrobić.
- Jest ci ciepło? - upewnił się za to. Pomoc w tym jednym był w stanie zaoferować bez wątpliwości, że się przed nim zamknie na amen.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Sheffield/Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 193
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5149-jude-chelsea-jackson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5154-hey-jude?highlight=jude
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5159-platon?highlight=platon




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Wielu Myśli   Nie Maj 26 2013, 17:53

Nie myślała teraz o tym, co będzie później. Bo według niej, później nie będzie już niczego. Na oczach miała wyimaginowaną, czarną przepaskę, która przesłaniała jej widoczność. Nie po raz pierwszy doświadczała tego zjawiska, ale teraz po raz pierwszy nie robiła nic, żeby się czarnej przepaski pozbyć. Wcześniej była dla niej niebezpieczeństwem, a teraz miała niejasne przeczucie, że ją to ograniczenie przed czymś chroni. Chciała tak myśleć i dała się Maelowi prowadzić. Wyglądać musiała komicznie, kiedy tak na ślepo podążała za nim korytarzami, nie rozglądała się dookoła, nie podnosiła wzroku, po prostu szła. I kiedy w końcu wzrok skierowała na Maela, siedziała już całkiem sucha. Wierzchem dłoni otarła zapłakane policzki i znowu odpowiedziała mu potwierdzającym kiwnięciem. Nie czuła chłodu, nie czuła gorąca, właściwie to znajdowała się w jakimś przejściowym stanie otępienia, jeśli chodzi o sprawy fizyczne. Gdyby ktoś teraz zechciał wbić w nią kilka noży, pewnie by nawet nie zauważyła, nic by nie poczuła, wszystko skupiała na swojej psychice. Już chciała się uspokoić, już chciała nie marnować Rosseau czasu.
- Przepraszam, że ci przeszkodziłam. - Nie wiedziała w czym konkretnie, bo po prostu nie patrzyła. Miała wrażenie, że robił coś niezwykle ważnego, a ona mu to przerwała, że zepsuła mu jakąś koncepcję, nad którą myślał od dłuższego czasu, że go po prostu rozproszyła. Bo przecież ludziom takim jak Mael, zawsze można było w czymś przeszkodzi. Nie chciała mu mówić, że może już sobie iść. To byłoby niewdzięczne i niemiłe. Ona przecież tak nie robiła. Ale za tym kryło się coś zupełnie innego. Ona nie chciała, żeby Mael teraz sobie poszedł. Nie chciała zostać sama, nieważne, jak bardzo by to sobie wmawiała.Z drugiej strony jednak, męczyło ją pytanie... czy Rosseau przypadkiem nie posiada zdolności podobnych, do Alana? Jaką ma pewność, że Mael w tej chwili nie penetruje jej mózgu? Nie przebiera we wspomnieniach, szukając takiego, które najbardziej się mu spodoba, którym będzie mógł ją później zniszczyć?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 159
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 352
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5618-quinn-d-ladris
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8559-zapraszam-mordki#241950
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5657-q-ladris#163226




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Wielu Myśli   Sob Cze 15 2013, 15:14

Q weszła do pomieszczenia. Zaczęła chodził w kółko bez większego celu. Nie miała co robić, więc poszła trochę połazić po zamku. Może akurat trafi w jakieś fajne miejsce. No i proszę. Q jeszcze znalazła czegoś fascynującego w tym pokoju ale może potem coś odkryje. Usiadła na kanapie i zaczęła bawić się różdżką. To jej ulubione zajęcie. Taa, Ślizgonka musi znaleźć sobie jakieś hobby. Ale czy to zrobi? Zapewne nie. Chyba że Quinn się zmieni co jest mało prawdopodobne.Ona się nie zmienia i raczej nikt nie spróbuje ją zmieniać, a może nikt nie chcę jej zmieniać. Mniejsza o to. Quinn i tak nie dałaby się nikomu zmienić.




/przepraszam że taki krótki
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 198
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 339
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5444-adrien-goldenvild
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5445-adrien-goldenvild
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5446-shrek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7212-adrien-goldenvild




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Wielu Myśli   Nie Cze 16 2013, 20:38

Szczerze powiedziawszy to Adrien zaczynał już szaleć za nieobecnością Dainy. Nie mógł sobie tak na prawdę znaleźć nigdzie miejsca i czuł się z tym okropnie, bo jeszcze nigdy nie zadużył się w żadnej dziewczynie aż tak jak w niej. Pragnął jej całym ciałem i umysłem, bez niej nie potrafił sobie znaleźć miejsca i jego myśli wirowały niczym tornado. A to nie pasowało wcale do niego, nie lubił być w takiej sytuacji, dlatego czuł się niekomfortowo, ale co na to poradzić? Chyba nic, nic się tak na prawde nie dało z tym zrobić. 
Podobnie jak obecna tutaj ślizgonka, ślizgon również szukal jakiegoś zaciszonego miejsca i dziwnym trafem trafił akurat tutaj, zbieg okoliczności? Pewnie tak. Bo z dziewczyną rzadko kiedy rozmawiał, al ejednak to nie była dla niego obca towarzyszka do rozmów. Pi za drzwi się znali, a więc wiedzieli chociaż jak się nazywają, chociaż jego nazwiska Adrien za bardzo nie pamiętał, zawsze przykuwał wagę jedynie do imienia, a nazwisko dla niego nie miało żadnego znaczenia. 
Wszedł dość cicho i gdy zauważył ślizgonkę jedynie się uśmiechnął pod nosem i podszedł do niej cicho, bardzo cicho.
- Witaj wredna ślizgonko! - powiedzial to dość głośno, aby przestraszyć nieco tę dziewczynę, ona pewnie znała go z takich sytuacji, ale kto go nie znał z tej strony? Chyba nikt. Każdemu już chyba zalazł za skórę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 159
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 352
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5618-quinn-d-ladris
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8559-zapraszam-mordki#241950
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5657-q-ladris#163226




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Wielu Myśli   Czw Cze 20 2013, 21:51

Dziewczyna położyła głowę na oparciu kanapy i przymknęła lekko oczy. Jedank cisza i spokój, którymi się napawała nie mogły trwać długo. Usłyszała za sobą czyjś głos. Odwróciła się do przybyłego z udawanym strachem w oczach.
- Chcesz żebym zawału dostała? -zapytała. Jakoś zbytnio chłopak jej nie przestraszył ale trochę dramatyzmu nie zaszkodzi.
- Ładnie to tak straszyć ludzi?- zapytała- Szczególnie takich starych jak ja, schorowanych, którzy mogą  w każdej chwili dostać zawału serca.- zmierzyła chłopaka wzrokiem. Z tego co pamiętała to był on od niej starszy ale co tam. Zmarszczyła lekko nos przyglądając się chłopakowi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 198
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 339
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5444-adrien-goldenvild
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5445-adrien-goldenvild
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5446-shrek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7212-adrien-goldenvild




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Wielu Myśli   Wto Cze 25 2013, 22:19

Szczerze powiedziawszy to ostatnimi czasy Adrienowi strasznie brakowało właśnie takich cichych dni aby z nikim nie zamienił nawet słowa. Może i daloby z tym radę, ale wtedy zawsze wpadnie na swoją dziewczynę i nie może jej odmówić, a z nią uwielbiał spędzać wolny czas. Musiał również niebawem porozmawiać z Pernillem czy aby nie dorwał tego chłoapka co robił zdjęcia. Wkurzyło go to, ale co miał z tym fantem zrobić? Nic, nie mógł go dogonić. Chłopak rozpłynął się jak mgła i ślad po nim wszelaki zaginął. 
- Ty dostaniesz zawał? To prędzej ja się stanę kobietą. - powiedział ze śmiechem. Quinn była bardzo fajną dziewczyna. Kiedyś się koło niej kręcił, ale coś mu przy tym nie wyszło i dał sobie spokój. Może to i lepiej, chociaż teraz byli przyjaciółmi, a tak to pewnie ich kontakt by się urwał, jakby im nie wyszło, bo zazwyczaj właśnie tak się dzieje. 
- Jesteś przeciez młodsza ode mnie... - mruknął i posłał jej kolejny uśmiech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 159
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 352
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5618-quinn-d-ladris
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8559-zapraszam-mordki#241950
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5657-q-ladris#163226




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Wielu Myśli   Czw Cze 27 2013, 17:09

Quinn położyła nogi na kanapie
- No, ja dostanę zawału i to przez ciebie- uśmiechnęła się i wycelowała w niego placem.- Pójdziesz do więzienia za umyśle spowodowanie śmierci- powiedziała- Wspomnisz moje słowa- uśmiechnęła się.
- Skąd wiesz że jestem młodsza? -zapytał- Może mam z jakieś sześćdziesiąt lat i pije eliksir aby młodziej wyglądać?- uśmiechnęła się. Wiedziała że raczej nikt by tak nie zrobił. Trochę dziwny pomysł ale dlaczego by nie spróbować? Q z chęcią by się poświęciła dla takiego eksperymentu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Sofia, Bułgaria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 765
Dodatkowo : szukający
  Liczba postów : 682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6588-tanner-chapman
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6591-tannerowe#185457
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6592-sowka-tannera#185458
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7242-tanner-chapman




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Wielu Myśli   Pon Paź 14 2013, 14:22

Ah, cóż za wspaniały dzień!
W głowie Tannera było bardzo wiele myśli. Aż strach pomyśleć, że w ludzkim umyśle może pojawić się ich tak wiele. Zbyt wiele, dla tego małego, zmęczonego życiem chłopaczka. Jednak większość z nich była zdecydowanie pozytywna, co w jego przypadku było ogromnym szokiem. Jakimś cudem właśnie dzisiaj, w dniu, w którym miał spotkać się tutaj z Angven, udało mu się uwolnić od wszystkich mrocznych i ponurych myśli. Niesamowite, prawda? Chłopak chyba stawał się lepszym człowiekiem. Za pomocą tej dziewczyny, Ślizgonki, którą widział tylko raz w życiu, a o której ciężko mu było zapomnieć. Właśnie dlatego wysłał jej dziś tą sowę. Musiał wiedzieć czy ona także jest nim w jakikolwiek sposób zainteresowana.
Oczywiście, niech Was nie zmyli to, co Ślizgon czuł w środku. Z pewnością nie zamierzał okazywać tego pannie Shay, gdy już zjawi się w tym pomieszczeniu. Co to, to nie! Jeszcze do tego nie dorósł. Nie przyznawał się nawet przed samym sobą do tych uczuć, które gdzieś w nim rosły, właściwie to dopiero kiełkowały. Na razie chciał po prostu spotkać się z dziewczyną i zobaczyć czy to przypadkiem jego umysł nie płata mu jakichś brzydkich figli.
Gdy wszedł do pomieszczenia, od razu ruszył w stronę kanapy, którą zajął ostatnim razem. Odwiedził ten pokój już kilka razy. Atmosfera była w nim bardziej niesamowita niż w Sali Teatralnej, w której spotkali się po raz pierwszy. Tanner nie przyszedł na spotkanie z pustymi rękami, o nie! Był niesamowicie dumnym człowiekiem i uważał, że dziewczynie zawsze należy się jakiś drobny prezencik. Był to jego sposób na zaciągnięcie tych pustych panienek do łóżka. Z Angven miało być zupełnie inaczej. Przyniósł ze sobą te czekoladki, ponieważ bardzo, bardzo, bardzo mocno chciał wywołać na jej twarzy uśmiech. No i.. chciał jej coś dać, tak po prostu. Pokazać, że cieszy się z ich spotkania. Nie kupił kwiatka, ponieważ zawsze uważał to za tandetny prezent. Czekoladę przynajmniej mogła zjeść i chociaż przez chwilę, która okrutnie szybko mijała, rozkoszować się jej znakomitym zapachem.
Przybył na miejsce spotkania trochę przed czasem, nie chciał się spóźnić, w żadnym wypadku. Jej oczywiście wybaczy piętnastominutowy poślizg, podobno to nieładnie, gdy dziewczyna przychodzi punktualnie na randkę, prawda? No właśnie, ale czy to właściwie była randka? Poprosił ją o spotkanie, jednak żadne z nich nie sprecyzowało, w jakim charakterze się spotykają. Może to i lepiej? Tanner zawsze chodził na randki i zawsze udawało mu się coś schrzanić. Może tym razem będzie chodził po prostu na spotkania z tą oszałamiającą dziewczyną, a wyjdzie z tego coś poważniejszego, niż tylko przygodny seks?
Bardzo chciałby, żeby tak właśnie się stało! To znaczy, chciała jakaś malutka część jego. Wszystkie inne części ciała broniły się przed tym jak tylko mogły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Wiek : 21
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 187
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 196
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6722-angven-lukrecja-shay
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6723-same-slodkosci
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6733-prosze-nie-wstydz-sie




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Wielu Myśli   Pon Paź 14 2013, 15:08

Za chiny nie wiedziała gdzie jest ten pokój! I co teraz? Jak ta sierota krążyła po Hogwardzkich korytarzach, nie za bardzo wiedząc co dokładnie ma ze sobą zrobić. Zostać, iść dalej czy może sobie odpuścić? Nigdy nie narzekała na swoją orientacje w terenie... Ale teraz? Może to przez nadmiar wolnego czasu, powoli wariuje już w tych murach. Najwidoczniej zamknięcie jej nie służy, czas na jakieś krótkie wakacje... Tylko jak jej się to uda? Albo to przez niespodziewany list, który raczył do niej dzisiaj dotrzeć. Nie dostawała listów ani ich nie wysyłała, więc nic dziwnego, że się na początku dziewczyna zlękła. Bo kto wie co może być w takim liście! Wiadomość od psychofana? Albo jakieś pogróżki? Miała wybujałą wyobraźnię i mogła nad tym się dłużej zastanawiać, ale trzeba się ruszyć!
Zwykle, jak ktoś chciał ją znaleźć czy po prostu pogadać, jakoś sam ją znajdywał. Nie było to trudne, o ile wiesz, gdzie jej szukać. Prawdopodobnie tylko kilka osób wie, gdzie toż nasza Ang ma swoje kryjówki. Po prostu szukać tam, gdzie nikt nie chodzi. Prosta zasada, jednak nie każdy potrafi ją ogarnąć. Cicho westchnęła i przystanęła na środku korytarza, zakładając dłonie na nagich biodrach... Jeżeli jakiś pierwszak w nią uderzy, to już jego problem. Ona musiała pomyśleć. Nie spyta nikogo, bo jest na to za dumna... Co z tego, że jest to tak błaha rzecz? No nic. Najwyraźniej spóźni się z godzinę, choć w zwyczaju nie ma spóźniania się. Tak, nie lubi gdy ktoś się spóźnia, więc sama tego nie robi. Musi mieć naprawdę dobry powód, jeżeli coś takiego ma już miejsce. Nagle! Jakby dostała olśnienia! Uśmiechnęła się szeroko i zaczęła zaglądać w wszystkie drzwi, jakie tutaj były. Wiedziała, że to dobre piętro jednak nie wiedziała dokładnie gdzie... Może jest tam prowadzone jakieś tajne przejście? To zbyt trudne, jak dla niej. Po dobrych dziesięciu minutach, otworzyła odpowiednie drzwi i wkroczyła do środka, tak, to było tutaj. Jej wzrok musiał się przyzwyczaić do panującego mroku... Albo z jej wzrokiem było coraz gorzej, no nieważne. Ruszyła dalej i miała rację! Tanner tu był to znak, że dobrze trafiła. Ale nie przyzna się, że jak ta sierota krążyła po wszystkich pomieszczeniach. Usiadła na podłokietniku kanapy i podciągnęła nogi do siebie. Jak małe dziecko. Taki już miała zwyczaj.
I randka? Nie mówili o niczym takim w listach, może było ich mało ale wydaje jej się, że jeżeli chcieliby tak to spotkanie nazwać, nazwaliby... Chyba. Nie przeszło jej to przez głowę. Nie była w tych klimatach obeznana. Zwykle samo z siebie wszystko wychodziło, a ona się tym zbytnio nie przejmowała. Dlaczego miałaby teraz to robić?
-Cześć!-Jak zawsze, ładne przywitanie z jej strony. Miała jedynie nadzieje, że nie zauważy jej kilkuminutowego spóźnienia... Jak sam mówił, dziewczyny mogą. Poprawiła włosy i uniosła lekko brwi.-Chciałam przemycić piwo ale nie wiedziałam jak zareagujesz.-Pokazała mu język.
Rozejrzała się powoli po pomieszczeniu, zastanawiając się, jak znalazł to miejsce. I konkretnie do czego ono służyło. Spojrzała na chłopaka, jakby zadając to pytanie bezgłośnie. Może się zorientuje i jej odpowie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Sofia, Bułgaria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 765
Dodatkowo : szukający
  Liczba postów : 682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6588-tanner-chapman
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6591-tannerowe#185457
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6592-sowka-tannera#185458
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7242-tanner-chapman




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Wielu Myśli   Pon Paź 14 2013, 18:36

- Tylko nie mów, że przez ten czas, w którym się spóźniłaś, szukała drogi? - uśmiechnął się z lekko drwiącym uśmiechem, zerkając na dziewczynę z rozbawieniem. Tak, Tanner nie pomyślał, że gdy umówili się w pokoju, który on znalazł niedawno, dziewczyna mogła o nim nie wiedzieć. Mogli umówić się w innym miejscu, jak Pokój Wspólny Ślizgonów czy coś podobnego i pójść razem. Jednak lepiej komplikować sobie i innym życie, prawda? Po co pomyśleć, że tak byłoby łatwiej? Tanner zdążył zbesztać siebie w myślach za jego nieuwagę, jednak nigdy w życiu nie przyzna się do tego dziewczynie. Cóż, tak to już niestety jest, że chłopak nie wyraża na głos wszystkich swoich myśli. W sumie to wyraża ich bardzo, bardzo mało.
- To dla Ciebie, w ramach rewanżu, że musiałaś szukać tego pomieszczenia - powiedział, szczerząc się w uśmiechu i wyciągając czekoladki w jej stronę. Miał nadzieję, że nie popełnił gady i dziewczyna nie jest na diecie albo coś? Właściwie rzadko kiedy dawał komuś akurat czekoladki. Wszystko przez to, że tak właściwie sam miał ochotę na coś słodkiego. No, a wiadomo, że jak dziewczyna dostanie czekoladki, to otworzy je i będą mogli zjeść razem. Bardzo po cichu na to liczył. Przekręcił głowę, przyglądając się dziewczynie z lekkim rozbawieniem. - Teraz już mogę się z Tobą przywitać - uśmiechnął się słodko - cześć - dodał, dalej szczerząc zęby w uśmiechu. Nie był on, o dziwo!, ani odrobinę wymuszony. Każdy uśmiech, jaki gościł dzisiaj na jego twarzy od wejścia dziewczyny do tego pomieszczenia był prawdziwy. To znaczy, dalej nie był w stanie objąć jego oczu, w których tkwiło zimno i smutek, jednak wszystko inne było jak najbardziej naturalne.
- Żartujesz sobie?! - prawie wykrzyknął, od razu smutniejąc. On nie pomyślał ani przez moment o kremowym, jednak teraz, słuchając tego co powiedziała dziewczyna, stwierdził, że chętnie by się napił. Ale przecież nie ma tragedii. Zawsze mogą udać się do kuchni albo wymknąć jakość do Hogsmeade, jeśli dziewczyna nie boi się łamać regulaminu szkolnego. W sumie.. skoro jest w Slytherinie, to z pewnością nie się boi. Bo cóż to za Ślizgon, nie posiadający odwagi i braku szacunku do wszelkich reguł? - Jak mogłaś zwątpić w moją miłość do kremowego piwa? - spytał oburzonym tonem, udając smutnego i zrezygnowanego. Opuścił głowę i pociągnął nosem, jak małe, porzucone dziecko. Nie trwało to jednak jakoś szczególnie długo, po chwili podniósł głowę i spojrzał w oczy dziewczynie, czekając na jej reakcję.
Ciekawe jak przebiegnie ich dzisiejsze spotkanie? Miał nadzieję, że będzie równie miło i sympatycznie co ostatnio. Westchnął ciężko. A co, jeśli nie? Nie chciał tak po prostu spaprać takiej znajomości, jak to robił zawsze. Bał się jeszcze jednej rzeczy.. że gdy zbytnio się otworzy, więcej nie zechce spotkać się ponownie z dziewczyną. Będzie zachowywał się tak, jakby nigdy się nie znali. Musiał uważać na to co mówi. Za jakiś czas może uda mu się pokazać trochę więcej siebie niż do tej pory, teraz jednak nie jest chyba jeszcze na to gotowy.
Poza tym, na ostatnim spotkaniu było o nim, teraz będzie o Angven! Jakaś sprawiedliwość musi być.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Wiek : 21
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 187
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 196
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6722-angven-lukrecja-shay
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6723-same-slodkosci
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6733-prosze-nie-wstydz-sie




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Wielu Myśli   Pon Paź 14 2013, 19:07

Zaśmiała się.-To Twoja wina!-Ześliznęła się z podłokietnika i jej cztery litery znalazły się na kanapie. Uniosła wysoko brwi i oparła dłonie na biodrach, jej mina mówiła jedno. Rozczarowanie.-Coś mi się wydaje, że nie jeden raz skomplikujesz mi życie.-Puściła mu oczko. Cóż, zabawnie było szukać ten nieszczęsnej drogi. Nie była jakąś niedorajdą czy coś... Poza tym! Nie dostała żadnej wskazówki ani niczego! Jedynie pieprzona nazwa... Oczywiście, nie była zła czy coś w tym stylu. Oj nie.-Przynajmniej inni mogli mnie podziwiać.-Odrzuciła kilka włosów do tyłu, robiąc minę diwy. Tak, wydęta czerwone usta robią swoje. Udawania diwy wychodziło jej całkiem nieźle. Takie tam, dziecinne zabawy.
Spojrzała na czekoladki i zmarszczyła lekko brwi. To podstęp? Spojrzała na chłopaka i uśmiechnęła się szeroko, przechwyciła pudełko i otworzyła je. Mmm, zapach czekolady, który dotarł do jej nozdrzy był przepyszny. Uwielbiała słodycze! Nie miała diety. We wszystkim pomagał jej dobry metabolizm. Wyszczerzyła się jak dziecko i wyjęła jedną czekoladę. Wyciągnęła ją w jego kierunku.-Zjedź... Bo może to podstęp.-Zwęziła lekko powieki a jej dolna warga drżała, jakby zaraz miała wykrzywić się w uśmiechu. Oczywiście, jakby wiedziała, że nic w tych czekoladkach nie ma. Chciała jedynie zobaczyć jego reakcję. Ukryła oczywiście fakt, że ją zdziwił... Nie spodziewała się po prostu, takiego uroczego gestu po tym chłopaku. Miała jednak nadzieje, że nie robi niczego na siłę. A polubiłaby nawet tego zimnego Tanner'a.
Zaśmiała się głośno widząc jego reakcje. Cóż, a jednak jej pomysł był całkiem trafny. Pokręciła lekko głową.-Wiesz... Zawsze możemy je wykraść... Poza tym, mam swoje małe zapasiki w pokoju.-Wzruszyła lekko ramionami. Jeden pach różdżką i jej skórzany plecak już by leciał w ich kierunku. Wystarczy tylko słowo, choć tak naprawdę chyba nie musiała na nie czekać. Przekrzywiła lekko głowę i przyjrzała się mu. Tak, doskonale wiedziała co chodzi po jego głowie i owszem... Z regulaminami nie miała większego problemu. Zapewne i tak już go wyparła z pamięci. Uniosła ręce do góry, jakby w obronnym geście. -To nie moja wina! Twój list był bardzo sprzeczny i już sama nie wiedziałam.-Uśmiechnęła się lekko i poruszyła brwiami. Tak, zwalmy wszystko na Niego. Tak jest łatwiej i szybciej. Po co się zagłębiać w jakieś inne rozwiązania, jak jedno mamy podane na tacy. Ona również zrobiła smutną minkę i podsunęła mu pod nos czekoladki.-Czekoladka na zgodę?-I ten jej promienny uśmiech.
Mogliby snuć pewne teorie jak to wszystko się potoczy. Jednak po co to robić i psuć sobie wieczór? Jak się nastawią na jedno i usilnie będą do tego dążyć, mogą pominąć inne istotniejsze rzeczy. A tego byśmy nie chcieli. Niech wszystko dzieje się, jak chce. Ona przynajmniej wyznawała taką zasadę. Wszystko wtedy było nowe, niespodziewane. I przy okazji, ekscytujące. Raczej jeżeli będzie jej coś nie pasować, powie to... I wątpliwe aby teraz się chłopak od niej odczepił. Trudno jest ją do siebie zrazić, choć to bardziej wygląda tak, że ta druga osoba wypiera tę myśl. W końcu była jak magnez!
Nie oczekiwała przecież od Tanner'a aby od razu pokazał jej wszystko, co mu tam siedzi pod skórą. A to czy dowie się dzisiaj czegoś od niego siedzi pod wielkim znakiem zapytania. Zasłużył sobie? Mmm.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Sofia, Bułgaria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 765
Dodatkowo : szukający
  Liczba postów : 682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6588-tanner-chapman
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6591-tannerowe#185457
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6592-sowka-tannera#185458
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7242-tanner-chapman




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Wielu Myśli   Pon Paź 14 2013, 21:32

Chłopak zaśmiał się głośno i uniósł ręce w obronnym geście. Wiedział, że dziewczyna tylko się z nim przekomarza, ale zawsze, zawsze winę zgania się na facetów, prawda? Nigdy dziewczyna nie jest winna. Jeśli ona coś zrobi, zawsze znajdzie się jakieś urocze wytłumaczenie, dlaczego tak, a nie inaczej. A najlepsze jest to, że nawet jeśli baba zrobi coś źle, to i tak przez to, że chłop wcześniej nie zachował się właściwie. I gdzie tu jakakolwiek logika, ja się pytam?
- Nie zabijaj, mamo! - uśmiechnął się, odsuwając się od niej kawałek z przerażeniem. Po chwili jednak opuścił ręce i rozsiadł się na kanapie jeszcze wygodniej niż wcześniej. Jak on uwielbiał takie siedzenie.. nie musiał nic robić, o nic się martwić. Szczególnie, że ten pokój zdecydowanie dobrze go nastrajał! Czuł się tutaj tak swobodnie i beztrosko. Oby to się nigdy nie skończyło.
- Dawaj - uśmiechnął się i pożarł czekoladkę prosto z ręki dziewczyny, nie fatygując się nawet do wzięcia jej w swoją dłoń. Nie będzie się przejmował, będzie zachowywał się tak, jak jemu się podoba. Oczywiście, nie chodzi o to, że będzie wredny. Będzie naturalny, nieskrępowany i uroczy jednocześnie. Czy tak się da? To już trzeba pozostawić ocenie Angven. - Widzisz, nic mi nie jest, prawda? - zrobił urażoną minę. Chciał przez to powiedzieć, że trzeba mu bardziej ufać. Właściwie ucieszył się, że udał mu się zaskoczyć dziewczynę. Po jej minie zdecydowanie było widać, że nie spodziewała się takiego prezentu, całe szczęście. Przynajmniej teraz wie, że nie powinien tego robić za często. Wydawała się.. zadowolona, że pamiętał o takim drobiazgu. To dobrze, taki był jego cel.
- Więc czekam na Twoje zapasy kremowego piwa, mam nadzieję, że zjawią się tutaj dość szybko - uniósł jedną brew w górę, patrząc na nią tym swoim czarującym wzrokiem. Po prostu nie mógł się powstrzymać. Obiecał sobie, że więcej nie będzie go używał, ponieważ najczęściej był on źle odbierany, jako zachęta jedynie do seksu, a nie do jakiejkolwiek poważniejszej znajomości. Toteż gdy się tylko zorientował, potrząsnął głową i już powrócił stary, lekko gburliwy Tanner.
- Pisałem Ci, że na żywo nie będę taki słodziutki jak w liście - uśmiechnął się złośliwie i dźgnął dziewczynę w bok.
- Bardzo chętnie, jednak chciałbym, żebyś Ty też skosztowała tych czekoladek - uśmiechnął się szeroko. Wiedział, że jeśli on się do nich dorwie, to nic z nich nie zostanie. - Więc jedz - dodał, odsuwając lekko pudełko w jej stronę, tak, żeby nie znalazły się one w zasięgu jego wzroku, gdy patrzył prosto w oczy dziewczyny. Sam zapach także działał bardzo kusząco, jednak nie zamierzał się mu poddać, musi być silny i walczyć.
Może faktycznie bez sensu było analizowanie wszystkiego przez Tannera. Musiał dać sobie spokój i żyć tą chwilą, która była teraz. A właśnie teraz siedział z cudowną dziewczyną na kanapie, jadł czekoladki, przekomarzał się i czekał na kremowe piwo. I to było najważniejsze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Wiek : 21
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 187
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 196
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6722-angven-lukrecja-shay
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6723-same-slodkosci
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6733-prosze-nie-wstydz-sie




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Wielu Myśli   Pon Paź 14 2013, 22:09

Racja! Bo łatwiej jest zwalić winę na faceta, prawda? To oni zwykle popełniają gafy a i tak winny są im wybaczane. Ona traktowała na równi takie sytuacje. Bowiem, zawsze uważała, że wina leży po ob stronach. Jedno zrobiło coś, co spowodowało czyn drugiego... Taki łańcuszek inaczej. I raczej będzie się tego trzymała, oczywiście, żaden z niej ideał i czasem gdy się przy czymś uprze to przy tym stoi. Jak osioł...
-Mamo?! Wyglądam aż tak staro? Dziękuje... -Wywróciła oczyma i zaśmiała się. Tak Ang, wyglądasz jak mamuśka. -Mam nadzieję, że jakiś młodociany na to poleci.-Powiedziała.-Powiem Ci synu, że kobiety w moim wieku mają problem z znalezieniem dobrej partii.-Pokiwała głową i zrobiła minę, dobrze obeznanej w sprawie kobiety.
Wyglądał prawie jak pan i władca, leżąc tak rozłożony na kanapie. Prawie na to poszła. Naprawdę, brakuje mu tylko fajki w ustach i będzie jak znalazł! Amant. Nie no. Dobrze, że czuł się swobodnie. Nie chciała aby siedział tu jak na szpilkach czy coś. Przynajmniej jej byłoby nieswojo w takiej sytuacji. Ludzie raczej w jej towarzystwie, zachowywali się naturalnie. Ona sama nie była ideałem. Wyglądała jakby przed chwilą wyszła z łóżka. Ale to co innego.
Zaśmiała się i szybko schowała dłoń.-Chcesz abym straciła palce?-I dla pokazu zamachała nimi w powietrzu.-Cenne jak diabli! Wątpię aby gra na jakimkolwiek instrumencie byłaby możliwa bez nich.-Mruknęła i pokręciła nieco głową. I już podała mu cenną informacje. Raczej nie miewa mówić o swojej drobnej karierze.
Chwyciła jedną czekoladkę i ładnie ją zjadła. Powiedzmy, że wierzy w ten cud iż chłopakowi nic nie jest. Może wcześniej zażył antidotum. Tak naprawdę, to były jedynie żarty. Nie ma siły, która by ją zwaliła z nóg. Zaskoczyć Angven? Tak. Może to odhaczyć. Lubiła niespodzianki! Coś się działo... Przy okazji. A tak miły gest pewnie zakoduje gdzieś w swojej główce. Jej oczy zrobiły się jak dwa spodki. Naprawdę? Teraz? Super! Szybko wstała z kanapy i przy okazji, rzuciła na nią swoją rozpinaną bluzę zostając w przykrótkim, luźnym, białym podkoszulku. Uśmiechnęła się szeroko a z bluzy wyciągnęła różdżkę. Podeszła do drzwi i wysunęła z pomieszczenia jedynie głowę. Ktoś idzie? Nie... Po chwili, wypowiedziała zaklęcia, które miało przywołać jej plecak. Po kilku sekund ów przedmiot znalazł się w jej dłoniach, zawartość plecaka nie omieszkała głośno zabrzęczeć. Zamknęła drzwi i wróciła do swojego towarzysza, ponownie siadając na kanapie. Postawiła plecak między nich i otworzyła.-Piwo na życzenie... Może znajdę coś jeszcze? Mój Panie...-Wzruszyła ramionami i zaglądając do środka, wyjęła dwa kremowe piwa w butelce. Uśmiechnęła się szeroko. Spojrzała na Tanner'a i pokręciła głową, mocno, powodując że lekkie loczki uderzyły jej policzki.-Nie rób tej miny adonisa... To na mnie nie działa.-Zaśmiała się. Ah te żarciki Shay. Ale fajna była ta mina, nie odbierała jej jakoś w dwuznaczny sposób. Oj nie!-Ale nie lubię tej.-Wskazała palcem na jego twarz i uniosła wyzywająco brwi.
Zaśmiała się .-Jesteś słodziutki... Nawet nie zdajesz sobie sprawę, jak bardzo.-Ponownie się zaśmiała. Coś mu to nie wychodziło. Zrobiła tak nazwany dzióbek i otworzyła swoją butelkę, z której po chwili upiła łyk. Mmm, piwo kremowe... Nawet lekko schłodzone. Urok mieszkania w lochach.
-Jem, jem... Tato.-Mruknęła i wpakowała sobie czekoladę do ust, popiła piwem i aż się rozpłynęła. Usiadła wygodnie na kanapie i cicho mruknęła... Z zadowolenia. Dziwne połączenie, które aż się rozpływało w ustach.-Koocham takie połączenia.-Pokiwała powoli głową i spojrzała na chłopaka,.-Dziękuje.-Pocałowała swoje palce, które przyłożyła do jego policzka. Tak zwany, przenośny buziak. Uśmiechnęła się jak dziecko.
Tak, analizowanie jest bezsensu... Po co to komu?

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Sofia, Bułgaria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 765
Dodatkowo : szukający
  Liczba postów : 682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6588-tanner-chapman
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6591-tannerowe#185457
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6592-sowka-tannera#185458
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7242-tanner-chapman




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Wielu Myśli   Wto Paź 15 2013, 21:23

"Jesteś uparty jak osioł" - to zdanie, które Tanner słyszał zdecydowanie zbyt często. Czy to dzieciństwie, gdy dorastając nigdy nie chciał wymyć rąk przed jedzeniem, czy to w Bułgarii, od swojego najlepszego przyjaciela, gdy wpierał mu swoje racje, czy też tutaj, w Hogwarcie, od nauczycieli, których bardzo denerwowała jego lekceważąca obecność na lekcjach i twarde obstawanie przy swoim zdaniu. Niestety, taka to już cecha zakodowała się genetycznie - bo jego matka była dokładnie taka sama - w chłopaku. Nie mógł nic na to poradzić. Nie wiedział do końca czy to wada, czy też może zaleta, jednak nie miał zamiaru się tym przejmować.
- Oh, nie jeden mamciu, nie jeden - westchnął ciężko, udając zmartwienie. Z pewnością na taką "mamuśkę" jak ona skusiłby się nie jeden gówniarz. Dziewczyna, mimo tego, że wyglądała jakby niedawno wyszła z łóżka, wyglądała naprawdę uroczo. Chłopak częściowo cieszył się z faktu, że nie wystroiła się nie wiadomo jak na spotkanie z nim. Przynajmniej, jeśli kiedyś zobaczy ją rano w łóżku, będzie wiedział, czego ma się spodziewać. Nienawidził panienek, które rano, bez makijażu, wyglądają jak potwory, a w dzień noszą na sobie kilogramy tapety, tak, że można zeskrobywać je z twarzy niczym tynk ze ściany. To zdecydowanie nie był jego typ. - Synu? Teraz to nie czuję się najlepiej. Nie chcę być ani na moment Twoim synem - uśmiechnął się zaczepnie, zastanawiając się czy dziewczyna pojmie o co mu chodzi. Była to subtelna sugestia, a może nawet drobny flirt? Kto wie, co też siedziało w głowie chłopaka.
- Mam Cię! - uśmiechnął się szeroko, widząc zmieszanie, które pojawiło się na jej twarzy dosłownie przez sekundkę. Dostrzegł to jednak, ponieważ bacznie obserwował jej gesty. Podobno to one potrafią powiedzieć najwięcej o człowieku, a nie słowa. Czy była to prawda? Może właśnie teraz będzie miał okazję się o tym przekonać. - To teraz, w tej chwili, proszę opowiedzieć mi coś więcej o Twojej pasji - praktycznie rozkazał to dziewczynie, mając nadzieję, że się nie sprzeciwi. Zaraz jednak uśmiechnął się szeroko. Wyglądało to, jakby bez powiedzenia słowa "proszę" chciał ją do tego nakłonić, poniekąd ją o to prosząc. Sam nie wiedział, co właściwie robi, jednak zamilkł na dłuższą chwilę, oczekując na odpowiedź Angven.
- Podaj piwo, kobieto - uśmiechnął się szeroko, wyciągając rękę po kremowe piwo. Był to kiedyś jego ulubiony tekst, słyszał go bardzo często, ojciec mawiał tak w żartach do jego matki, dopóki ich relacje były jeszcze pełne miłości i uwielbienia. Gdy wziął piwo, otworzył je i wziął łyka. Idealnie schłodzone. Idealny smak. W ogóle, wszystko nagle stało się idealne. Nie mogąc nacieszyć się tym wspaniałym smakiem, skosztował piwa jeszcze raz, później odstawił je na bok. - Obrazisz się, jeśli zapalę? - spytał, wyciągając papierosy z kieszeni i kładąc je obok siebie na kanapie. Zastanawiał się czy dziewczyna pali. Na ostatnim spotkaniu żadne z nich nie wyciągnęło papierosa, jednak nie było ono jakieś specjalnie długie.
- Błagam Cię, wszystko, tylko nie słodziutki - jęknął, krzywiąc się okropnie. Nienawidził tego określenia. Nie wiedział dlaczego, jednak tak po prostu było. Może to kolejne słowo, które tak często słyszał w dzieciństwie? Poruszało wspomnienia? Całkiem możliwe. Puścił to jednak mimo uszu, wiedział, że panna Shay żartowała. Nie miał zamiaru dąsać się o byle co. Jednak zaraz miał dostać prawdziwy powód do dąsania się.
- Halo, halo, co to ma być za buziak? Bo więcej nie będzie czekolady! - zagroził, nadstawiając policzek i pokazując na niego palcem. - Tutaj - powiedział, pukając się demonstracyjnie palcem w policzek i czekając na jego nagrodę za przyniesienie czekolady. Skoro już chciała dawać mu całusa, to z pewnością nie takiego udawanego, a prawdziwego. Nie odpuści jej tego tak szybko, o nie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Wiek : 21
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 187
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 196
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6722-angven-lukrecja-shay
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6723-same-slodkosci
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6733-prosze-nie-wstydz-sie




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Wielu Myśli   Sro Paź 16 2013, 11:30

Wielu ludzi nie zamierza odpuścić i zawzięcie stoi przy swoim. Niekiedy słusznie, niekiedy po prostu robi z siebie totalnego idiotę. Czasem jest najlepiej odpuścić dla świętego spokoju. Najwygodniejszy sposób na pozbycie się problemu. Przynajmniej ona tak robiła, nie była konfliktowym człowiekiem. Chyba, że wpadła w okres złych dni, które ma bardzo często... Ah ten ślizgoński temperament. Trzeba naprawdę wiele czasu aby poznać jej wszystkie oblicza. Ale jaki jest to zaszczyt!
Zaśmiała się cicho.-Nie martw się, nie wezmę się za Twoich kolegów-Powiedziała i rozczochrała jego włosy. Tak chyba robią droczące się mamuśki, prawda? W sumie, to w tej kwestii nie miała bladego pojęcia, jak matki się zachowują. Obserwacje jednak nic nie robią, jeżeli sam tego nie doświadczyłeś... W tym wypadku. Ale nie będziesz teraz tego wypominać, Ang! Jak zwykle jej umysł płatał jej figle i wchodził w ciemne zakamarki, tak aby ją zdekoncentrować. A może to była jej wina?
A co do malowania... Tak naprawdę gdyby zobaczył ją rano, uciekłby... Trzeba się jakoś doprowadzić do ładu, prawda? Nikt jak śpi nie wygląda dobrze! A szczególnie od razu po wstaniu. Jest to nierealne. Chyba, że chodzi o facetów... Oni to mają w genach. Ale racja, kilogram tapety na twarzy odstrasza... Nawet dziewczyny.
-Oj... Nikt się o nas nie dowie.-Puściła mu oczko i zaśmiała się. Tak, wiedziała o co mu chodziło... Nie była głupia. Choć czasem umiała wyczuć coś takiego... A czasem, gdyby ktoś jej jawnie tego w twarz nie wykrzyczał, nie zrozumiałaby. Jakoś nigdy na to uwagi nie zwracała.
Zrobiła kwaśną minę i upiła łyk piwa. Wzruszyła lekko ramionami, w sumie, co jej szkodzi. -Podziękuj tym czekoladkom, tak, to pewnie nigdy bym Ci nie powiedziała. -Pokiwała powoli głową.-W sumie to nic wielkiego. Można się samemu domyślić...-Mruknęła.- Po prostu kocham muzykę... Kocham każdy dźwięk, który wydobywa się z instrumentu... To piękne, co można zdziałać posiadając tak niewiele... A widok ludzi, którym twoja muzyka... To co tworzysz, w jakiś sposób im pomaga... Jest nie do opisania-Uśmiechnęła się lekko. Upiła kolejny łyk piwa i spojrzała na chłopaka. Nie umiała tego ująć ładnie w słowa... Inaczej było gdy mówiła coś za pomocą muzyki. Jest o wiele prościej, przynajmniej jej.
-Z znajomą tworzymy coś na wzór zespołu... Idzie powoli ale może dojdzie to do skutku.-Dodała cicho, uśmiechając się szeroko.
Od dziecka miała smykałkę do grania na przeróżnych instrumentach. Fortepian... Tak, od tego pewnie się zaczęło. Na wspomnienie instrumentu, któremu sięgała jedynie do klawiszy a nawet nie, uśmiech sam wychodził na jej usta.
Wywróciła oczyma. Jej dziadek też tak mówił do jej babci, oczywiście, tylko wtedy gdy przychodzili jego koledzy a on dał się ponieść hazardowemu nastrojowi. Lubiła ich obserwować podczas najzwyklejszych czynności. Praktycznie wszystko robili razem. To było coś zupełnie innego. Bo zawsze była jedynie ona i jej ojciec. A tutaj... Małżeństwo. Zawsze się zastanawiała czemu ojciec się nie ożenił. Jednak tego pytania nigdy nie zadała na głos.
-Jasne, że nie.-Powiedziała i zjadła jedną czekoladkę. Mmm, naprawdę były dobre. Ciekawe gdzie je nabył, może w Miodowym? Choć tam to chyba znała wszystkie rodzaje słodyczy. W końcu co dziewczyna będzie stronić od słodyczy. Była jedynie człowiekiem. A co do palenia, nie przeszkadzało jej to. Przecież sama nie była aniołkiem i dla towarzystwa, czasem popalała. Ale to się chyba nazywa brak talentu, bo bardzo często (nie zawsze!) nie potrafi porządnie się zaciągnąć.
-Czemu nie?-Zrobiła smutną minkę. Jednak od razu się uśmiechnęła i chwyciła jego policzki, pociągnęła je lekko i zrobiła przesłodzoną minę, jakby miała do czynienia z małym dzieckiem, któremu właśnie pucowała policzki.-Słodziutki jak się patrzy.-Zaśmiała się i puściła go. Tak, oczywiście, że sobie żartowała! Dąsają się dzieci i panienki... Niech to zostawi jej.
Uniosła lekko brwi.-Wiesz, że trzeba sobie bardzo zasłużyć? Czy ja wiem... Czekoladę to ja sama mogę sobie kupić.-Zaśmiała się i pokazała mu język. No a ona tak się wysiliła. Wywróciła oczyma i przysunęła się, aby mieć lepszy dostęp do jego policzka. I dostał czego chciał, dała mu lekkiego całusa w policzek. Potem palcem starła ten niewidoczny ślad jej warg.-Bo się jeszcze jakaś ślizgonka na mnie rzuci...-Zaśmiała się. Kto wie! Może czeka tam na niego jakaś dziewczyna a ona tak sobie tutaj z nim siedzi? Nie powie, że nie byłoby śmiesznie gdyby jakaś wyzwała ją na pojedynek. Pewnie szybko by to dziewczę tego pożałowało... No cóż.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Sofia, Bułgaria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 765
Dodatkowo : szukający
  Liczba postów : 682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6588-tanner-chapman
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6591-tannerowe#185457
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6592-sowka-tannera#185458
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7242-tanner-chapman




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Wielu Myśli   Czw Paź 17 2013, 14:21

Danie sobie spokoju z jakąś sprawą jest zdecydowanie najwygodniejszym sposobem, jednak czy najlepszym i najbardziej satysfakcjonującym? Tu chłopak mógłby kłócić się godzinami, jednak nie ma po co. Każdy ma prawo do swojego zdania, a Tanner postanowił to uszanować, przynajmniej w relacjach z tą oto dziewczyną, która tak niesamowicie dobrze na niego wpływała. On z pewnością nie odpuszczał. Najczęściej walczył do samego końca i wychodził z tego z wieloma ranami, jednak pewny siebie i zadowolony. Coś za coś. Trochę bólu, żeby później móc spojrzeć sobie w twarz? Nie ma sprawy!
- Kamień spadł mi z serca - uśmiechnął się szeroko, słysząc słowa dziewczyny. Po chwili jednak odsunął się od niej z rozbawieniem, żeby nie zepsuła jeszcze bardziej jego idealnej fryzury. Bo co jak co, ale jego włosy były dla niego skarbem, którego nikt poza nim, no, oprócz jego dziewczyn, a nią jeszcze nie była, nie miał prawa dotykać. Nie miał jej tego za złe, jednak automatycznie zrobił unik przed kolejnym rozczochraniem jego czupryny.
Uciekłby ze strachem? Nie sądzę. Tanner bardzo lubił naturalność. Według niego, za co prawie nie został oskalpowany, jego była dziewczyna wyglądała najlepiej zaraz po przebudzeniu się. Mógłby wtedy patrzeć się na nią godzinami, a najchętniej zaciągnąłby ją z powrotem do łóżka. Uwielbiał rozczochrane włosy, kompletny brak makijażu i poranne nieogarnięcie. Może oprócz przykrego zapachu z ust, ale to da się jakoś pominąć.
- Trzymam Cię za słowo - powiedział, wskazując na nią oskarżycielsko palcem. W tym był naprawdę dobry! Jeśli ktoś złożył mu jakąś obietnicę, a później jej nie dotrzymał, potrafił gniewać się o to dniami i tygodniami. Zależnie oczywiście od tego, jak ważna była ta obietnica. Gdy chodziło o spotkanie, wybaczał po jakimś tygodniu, jeśli jednak o coś poważniejszego, musiały minąć miesiące. Czasem zdarzało się też tak, że nie zapominał nigdy o tym, że ktoś go wystawił. Jednak to temat na osobną rozmowę i całkiem inną wypowiedź.
- Rozumiem - pokiwał wolną głową, zastanawiając się nad sensem jej słów. Żeby dać sobie czas do namysłu wziął spoty łyk kremowego piwa. Po chwili wiedział już o co chce jeszcze zapytać i co go interesuje. - Na czym grasz? - spytał z uśmiechem, przekrzywiając lekko głowę. Zastanawiał się, do jakiego instrumentu pasuje mu dziewczyna, jednak nic nie przychodziło mu do głowy. Może dlatego, że sam nie był jakoś szczególnie uzdolniony muzycznie? - Także uwielbiam muzykę.. jednak sam nie mam do tego smykałki, a szkoda. Przez jakiś czas uczyłem się gry na gitarze. Wyszło jak wyszło - mrugnął do niej wesoło, upijając kolejny łyk kremowego piwa. Było przyjemnie chłodne, czuł, jak przelatuje przez jego przełyk i wpada do żołądka. Chyba tego potrzebował. Angven miała wyśmienity pomysł.
- A może też chcesz? - spytał, wysuwając w jej stronę zapraszającym gestem paczkę z papierosami. Sam także nie palił często, jednak do piwa.. co to by było za piwo bez papierosa, prawda? - No dobra, może i jestem słodziutki - postanowił zgodzić się z dziewczyną. Oczywiście nie dlatego, że chciał przyznać jej zawsze rację. Może akurat w tym przypadku miała jej odrobinę? Nie była pierwszą, która go tak określiła, więc nie będzie się kłócić. Poza tym, dzisiejszy dzień nie był jego dniem na kłótnie, o nie. Dzisiaj raczej pogodziłby się z każdym wrogiem, jakiego posiadał, wyściskał go i udawał, że tego wszystkiego nigdy nie było.
- Grzeczna dziewczynka - powiedział z satysfakcją, gdy dostał swojego wyczekanego buziaka. Pogładził ją po włosach tak, jak gładzi się psa, gdy dobrze wykonał jakieś polecenie. Zaśmiał się cicho, widząc minę dziewczyny. Upił kolejny łyk kremowego piwa i prawie się zakrztusił, słysząc jej kolejne słowa. - Nie czeka na mnie żadna Ślizgonka, Gryfonka, Puchonka czy Krukonka - wyszczerzył zęby w uśmiechu, starając się nie kaszleć po raz kolejny. Jego odpowiedź była w stu procentach zgodna z prawdą. I chociaż faktycznie mogłoby być zabawnie, gdyby wpadła tu jego wściekła dziewczyna, nie mógł liczyć na taką sytuację, bo zwyczajnie jej nie miał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Wiek : 21
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 187
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 196
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6722-angven-lukrecja-shay
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6723-same-slodkosci
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6733-prosze-nie-wstydz-sie




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Wielu Myśli   Czw Paź 17 2013, 19:41

Jak mówi... Niekiedy trzeba odpuścić. I tu wcale nie chodzi o to, że potem nie mogłaby spojrzeć sobie w twarz... Nie, nie. Jedno z jakiś mugolskich powiedzonek coś o tym mówiło. No, nieważne.
-Robię to z myślą o Tobie kochanie.-Powiedziała i pogłaskała go po policzku.-Umarłbyś ze wstydu gdybym zadawała się z którymś z Twoich kolegów.-Mruknęła i pokiwała mądrze głową, jak rasowa mamuśka, która wie o czym mówi.-A dla mnie przede wszystkim, liczy się szczęście mojego dziecka.-Dodała i nie wytrzymała długo, nawet gryzienie wargi nie pomagała... Poza tym, wystarczyło jedno spojrzenie w kierunku chłopaka a uśmiech sam cisnął się na jej usta. Ah, dobra! Koniec tych zabaw... Ang powinnaś się opanować. Przegryzła dolną wargę i spojrzała na Tanner'a... A ten co? Włosy? Nawet ona do swoich nie przywiązuje takiej wagi. Zaśmiała się cicho i upiła porządny łyk piwa kremowego. To było całkiem zabawne. Znała małą ilość facetów, która tak uważała na swoje włosy... To dziwne? Raczej nie. Nie zamierzała w to wnikać i jedynie wzruszyła lekko ramionami.
Uciekłby. Może nie nosiła dużo makijażu, jednak rano wygląda zupełnie inaczej. Ciekawe czy ktoś kiedyś widział jej poranną postać? Pewnie tak... Nawet Nem musiał to wiedzieć. Choć w tym przypadku nie ma wielkiej różnicy.
-Kurczę!... Wkopałam się... Prawda?-Zmarszczyła lekko brwi i spojrzała na Niego. -Mam przez to rozumieć, że nikomu nie mam o nas mówić?-Poruszyła brwiami i uśmiechnęła się łobuzersko. Można to rozumieć w dwojaki sposób. Wstydził się lub chciał zachować to wszystko dla siebie... Mmm. Nienawidziła obietnic. Nigdy ich nie składała... Nie wiedziała czemu dokładnie tak jest. Może po prostu nie chciała nikogo zawieść? Różnie to bywa. Nie była osobą, która lubiła czuć nad sobą piętno odpowiedzialności. Na to przyjdzie czas...
-Organy... Gitara... Pianino... Perkusja... Nawet na flecie. Jest tego sporo. Tatuś chciał abym y=była wszechstronnie uzdolniona.-Zaśmiała się i usiadła wygodniej na kanapie. Opierając się bokiem o kanapę a głowę na zgiętej ręce. Wygodniej jej tak było mówić do niego, w końcu takie odwracanie się cały czas jest taaakie męczące. Uh. -Tak... To trzeba czuć. Wiele osób zaczyna a później traci tę chęć. Wydaje mi się, że wystarczy ją odnaleźć... Strasznie łatwo to brzmi.-Dodała spokojnie i zaśmiała się z własnych słów... Choć bardziej było to prychnięcie.
Ona ZAWSZE ma dobre pomysły! Musi się tego chłopak jeszcze nauczyć.
-Nie nie... -Pokręciła lekko głową. Nie miała jakoś ochoty... A może to zależy od ilości alkoholu we krwi? Kto wie? Uśmiechnęła się lekko.-Jak już to wezmę od Ciebie.-Powiedziała i puściła mu oczko.
-Wydaje mi się, że jest to ta część Ciebie, której nie za bardzo lubisz... Mylę się??-Zmarszczyła lekko brwi i przyjrzała mu się spokojnie. W sumie, to ta kwestia ją ciekawiła. Nie rozumiała co mogło być w tym określeniu. W końcu to tylko określenie. Nie musiał udawać. Jeżeli chciał, mógł jej powiedzieć. Jeżeli nie, uszanuje to.
Łohoho aż tak wielki wpływ miała na Tanner'a? Czy może to jej piwo? Na to pytanie zna odpowiedz jedynie chłopak.
Zaśmiała się cicho.-Uważaj z tą dziewczynką... Bo Twoje włosy znów zmienią swoje położenie-Pokazała mu język. To był pierwszy i ostatni raz! Pf. Uniosła wysoko brwi na to jego głaskanie... Nie była jakimś pupilkiem! Niech sobie chłopak nie pozwala za wiele!
-Jaasne. Ja już znam taki typ jak Ty. Rzut na kilka fronty a potem tylko patrzysz jak te biedne dziewczyny za Tobą wzdychają... To musi być fajne, nie? Czuć taką władzę.-Poruszyła brwiami i oparła podbródek na dłoni, przyglądając mu się w spokoju. Jednak z tym dziwnym uśmieszkiem. Żartowała ale ciekawe jak chłopak z tego wybrnie.
Zawsze chciała uczestniczyć w takim małym dramaciku... Tak. Bawiły ją dziewczyny, które podporządkowały wszystko facetowi. To żałosne... Przynajmniej według niej.

[z/t dla Ang i Tanner'a]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 41
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6875-earleen-collins
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6890-but-i-m-a-creep-i-m-a-weirdo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6891-sowa-leeny#196441




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Wielu Myśli   Sro Lis 13 2013, 20:11

Kontynuacja rozmowy z Tajemniczej Chatki.

Z pewnością spotkanie nauczyciela w takich okolicznościach nie było czymś, czego w tym momencie potrzebowali. Jeśli jednak jakiś wpadłby na nich to zawsze mogli coś wymyślić. Może porwanie? Earl najlepiej nie wyglądała, więc można było uznać, że mówi prawdę.
Gdy chłopak zaczął ją całować w środku lasu nie była na tym zbyt skupiona, ciemność ją rozpraszała. Każdy najmniejszy szmer wywoływał u niej panikę. Od tej nocy nienawidziła pająków. Nigdy nie kochała ich nad życie, ale jednak tolerowała. Czas przeszły. Przyglądała się jak wyciąga różdżkę, a po chwili znikają wszystkie jej zadrapania drobne rany. Gdy znalazł się na niej jego sweter naciągnęła go za pośladki. Dobrze, że chłopak był wysoki. Można było uznać, że ma na sobie krótką sukienkę.
-Przestań już, to nie jest niczyja wina. - Uśmiechnęła się delikatnie. Nie wiedziała jak może mu się odwdzięczyć za wsparcie, ale obiecała sobie, że coś wymyśli. -Zimno i strasznie. Zdecydowanie czas już na nas.
Bez zastanowienie pociągnęła go za rękę i skierowała się w stronę zamku. Na szczęście nikt ich nie przyłapał i w spokoju mogli dojść do Pokoju Wielu Myśli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Teraz? Londyn. Kiedyś? Miami
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 62
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 83
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6873-quentin-sheppard
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6884-unrequited-love-is-a-specific-kind-of-hatred-let-us-be-on-guard-against-the-victim-minded-loner-czyli-relacje-quentina#196306




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Wielu Myśli   Sro Lis 13 2013, 20:38

Skinął głową. Poszedł przodem, a w dłoni miał różdżkę, na wypadek, gdyby ktoś zaczął nocą balować co zdarza się dosyć często. Nie wiedział co się stało, wiedział jednak, że to na pewno nie centaury zaatakowały dziewczynę. Gdy COŚ wyciągało widział szczypce. Nie zastanawiał się nad tym, ale jakby się nad tym zastanowić to rzeczywiście najbardziej prawdopodobne było to, że to była akromantula. Weszli do pokoju. W jego głowie zaczęła pulsować wena i pomysły... Czyli nic się nie zmieniło od ostatniego pobytu w tym pokoju. W głowie zaczęła mu pulsować myśl o dalszych "igraszkach". Nie wiedział czy odrzucić ten pomysł, ciągnęło go do niej. Spojrzał na nią i uśmiechnął się - Jak widzisz to jest Pokój Wielu Myśli. - puścił jej rękę i poszedł usiąść na sofie. Poklepał miejsce obok siebie i oglądnął się po pomieszczeniu. Pokój był w niezłym stanie. Dobrze się w nim odrabiało zadanie domowe. Jak się przekraczało jego próg od razu wpływała do umysłu wena i pomysłowość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 41
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6875-earleen-collins
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6890-but-i-m-a-creep-i-m-a-weirdo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6891-sowa-leeny#196441




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Wielu Myśli   Sro Lis 13 2013, 20:58

To było odpowiednie miejsce na wymyślenie w jaki sposób może mu podziękować. W końcu wszystko działo się tak szybko, że mógł po prostu uciec. Jednak zamiast podziękować w jej głowie kłębiły się myśli odnośnie nieszczęsnego pająka. Zamiast być wdzięczna, że uciekł to myślała tak go odnaleźć i obezwładnić. Nie potrafiłaby zabić żywej istoty, ale na stałe unieruchomić i owszem. Jej udało się przeżyć. Ale co będzie, jeśli ktoś nie będzie miał tyle szczęścia? Obiecała sobie, że następnego dnia uda się znów do Zakazanego Lasu. Dopiero jego głos wyrwał ją z zamyślenia. Miała nadzieję, że nie ma wypisanych na czole myśli.
-Nie musisz mi tłumaczyć, wiem gdzie jesteśmy. - Zaśmiała się cicho i usiadła obok. -A Ty jak się czujesz? Nic Ci się nie stało?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Teraz? Londyn. Kiedyś? Miami
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 62
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 83
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6873-quentin-sheppard
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6884-unrequited-love-is-a-specific-kind-of-hatred-let-us-be-on-guard-against-the-victim-minded-loner-czyli-relacje-quentina#196306




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Wielu Myśli   Pią Lis 15 2013, 16:27

W głowie zaczęło mu się wirować od pomysłów, myśli i tym podobnych. Leen także o czymś zawzięcie myślała. Gdy jego zapytała od nie od razu odpowiedział. Jak się czuję? Na pewno zszokowany jest do reszty, wystraszony o dziewczynę także. Dalej nie odpowiadał. Spojrzał na dziewczynę i przytulił ją. To miała być odpowiedź. Odpowiedź na wszystkie pytania. Czuł się jakby dalej groziło Earleen niebezpieczeństwo. Gdy ją puścił wyszczerzył się. Czasem się rozglądał jakby był tu ktoś, obojętnie kto. Jak kogoś tu zobaczy to nie wie co zrobi. Na pewno zrobi krzywdę, ale jaką to jeszcze nie wiedział. Działałby pewnie odruchowo. Poczuł jak jego doskwiera zmęczenie i głód. Rozejrzał się w poszukiwaniu swojej torby. Oczywiście. Musiał ją zostawić w chacie bo po co, co nie? Pogłaskał ją po głowię. - aa... co się tam w ogóle stało? Co cię porwało? - Chciał się bardzo tego dowiedzieć. Miał pomysł podobny do dziewczyny. Chciał to monstrum odnaleźć, ale nie znieruchomieć czy oszołomić. On to zabiję. Jednak on nie odważy użyć się zaklęcia niewybaczalnego. Będzie je oszałamiać, rzucać uroki dopóki to coś nie zdechnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 166
  Liczba postów : 116
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7891-jane-stark
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7900-jane-stark
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7902-jane-stark#221001
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7901-jane-stark




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Wielu Myśli   Czw Kwi 03 2014, 20:32

Natchnienie. Słowo ulotne, niby strzępek myśli, owiany delikatnością. Ulotny, ciężki do złapania, a co dopiero zatrzymania przy sobie. Potrzebowała natchnienia, tak jak czarodziej potrzebuje magii. Jej magią były słowa. Słowa zapisane czarnym atramentem na pergaminie. Chciała znaleźć cichy kąt, najlepiej odosobniony od reszty świata. W samotności na pewno znajdzie wenę i tak bardzo potrzebne jej do życia natchnienie. Słyszała o takim miejscu... Jak się zwało? Pokój Wielu Myśli. Właśnie teraz, właśnie w tym momencie chciała się tam znaleźć. Podobno znajdowało się na trzecim piętrze, toteż niespiesznie tam ruszyła. Pokój odnalazła stosunkowo szybko. Nieśmiało i delikatnie uchyliła drzwi.  Niemal natychmiast jedno z samopiszących piór trafiło prosto w jej twarz. Zdążyła odskoczyć do tyłu i uwolnione pióro natychmiast pomknęło korytarzem. Odrobinę zaskoczona dziewczyna szybko weszła do środka i starannie zamknęła za sobą drzwi.
Niemal natychmiast zaparło jej dech. Cały pokój wydawał się stworzony własnie dla niej. Sterty książek, rzucone w nieładzie sprawiały, że miała chęć wszystko posprzątać, a przy okazji poprzeglądać mnóstwo czasopism i zapisanych kartek. Wiedziała jednak, że wysprzątanie tego pokoju zajęłoby jej całe wieki. Ostrożnie przechodząc w głąb pokoju, uważała, aby nie nadeptać na pergaminy. Czuła jak wypełnia ją osobliwa magia tego otoczenia. Gdy miała zamiar spokojnie usiąść na jednym z foteli jak grom z jasnego nieba dostała napadu pomysłów. Jeden z nich wydał jej się idealny, tak fascynujący i cudowny, że nie mogła się powstrzymać i zaczęła pracę od zaraz. Chwyciła pierwszy lepszy pergamin, wymoczyła pióro w atramencie i pisała jak szalona, jakby w obawie, że natchnienie zaraz uleci, że się rozpłynie jak mgiełka, a ona zostanie pusta i rozczarowana. Co prawda mogła użyć pióra samopiszącego, jednak była zbyt podekscytowana aby o tym teraz myśleć.
Jednak moc wcale nie znikała, nie rozmywała się, nie traciła swej ostrości. Wręcz przeciwnie. Jane czuła, że nabiera siły, staje się wyrazista i mocna, tak pobudzająca jak mocna kawa. Czuła się spełniona i szczęśliwa. Miejsca takiego jak Pokój Wielu Myśli szukała od zawsze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Wielka Brytania, Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 394
  Liczba postów : 280
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7892-leah-aristow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7896-leah-aristow#220816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7895-leah-aristow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7894-leah-aristow




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Wielu Myśli   Czw Kwi 03 2014, 21:07

"Świat jest piękny. To nie jest fakt. To sentencja, który musisz powtarzać, aby kiedyś stała się rzeczywistością"-  to fragment z pamiętnika mamy Leah, który jest jedyną pamiątka po przeszłości. Dawno o tym zapomniała, gdyż ten zwyczajny zeszyt został u jej ojca, a ona sama wyrwała tą jedną kartkę dawno temu i ukryła ją w ramce z magicznym zdjęciem kobiety, który powinna być jej tak bardzo znajoma. Merlin chyba pragnął, aby miała powód do uśmiechnięcia się tego dnia. Mama- to jedyny prywatny skrawek jej prawdziwej duszy, który przypomina, że można kochać. Choć co raz częściej przestaje w ogóle myśleć o słowie "miłość". Urwała jednak te rozmyślania i chowa zdjęcie do torby. "Przecież to V rok tak? Nowa Leah, która kończy z uczuciami. Teraz tylko zabawa, no i może trochę nauki"- powiedziała sobie hdy otwierała drzwi do sali w której zawsze odrabiała lekcję. Gdy przekroczyła próg poczuła znajomy zapach książek i barwy, które tak często witała swoimi świecącymi oczami. Tym razem jednak był ktoś w środku. Czy uda jej się opanować? To Leah, która pełna tak wielu sprzeczności jest nieprzewiydwalna, a teraz zapowiada się na ostrą wymianę zdań, które dziewczyna kocha, aż za bardzo. Szczególnie gdy ma okazję wyładować swoje ukrywane negatywne emocję na kimś kto po prostu się podłożył. A wszystko zapowiadało się na tak spokojny, szary dzień. Choć może to i dobrze? Jeśli chcę być kimś więcej niż przeciętną Puchonką musi wreszcie pokazać na co ją stać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 166
  Liczba postów : 116
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7891-jane-stark
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7900-jane-stark
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7902-jane-stark#221001
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7901-jane-stark




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Wielu Myśli   Czw Kwi 03 2014, 21:24

Skrzypienie drzwi dotarło do uszu Jane dopiero po paru chwilach. Z pewnością przyczyniło się do tego kompletne szaleństwo w głowie, tysiące pomysłów i opcji latających pod kopułą. Jak udało jej się to wszystko ogarnąć? Zapewne to sprawka tego magicznego miejsca. Dziewczyna bardzo niechętnie odłożyła pióro na bok i rzuciła okiem na stojącą w progu blondynkę. Czuła jak wzmaga się w niej złość. Czemu akurat teraz kiedy spędza tu szczęśliwe chwile swojego życia ktoś musi przyjść i zniszczyć spokój i harmonię? Nienawidziła, gdy przerywa się jej w pracy, a zwłaszcza w pisaniu. W powietrzu wisiała bardzo napięta atmosfera, obie dziewczyny wpatrywały się w siebie uparcie. Jane zrezygnowała, postanowiła powrócić do rozpoczętego wątku, ale... Nic już nie było takie same. Straciła cały zapał, wszystko wyparowało, zniknęło uczucie spełnienia. Wszystko to zmieniło się w irytację i chęć wyżycia się na kimś. Akurat tym kimś okazała się dziewczyna nadal patrząca się. Jane chciała powiedzieć coś dobitnego, co sprawiłoby, że drobna nieznajoma szybko wycofałaby się z pokoju. Zresztą to i tak nie odda jej tej atmosfery i nastroju.
- Czemu się tak patrzysz? - zaczęła w końcu, niezadowolona, że to ona zaczyna rozmowę. Nigdy tego nie lubiła, czuła się głupio i dziwnie. Widocznie jednak obca nie zamierzała pierwsza się odezwać. Jane zastanowiła się czy kiedykolwiek wcześniej ją widziała. Nie, raczej nie. Pewnie jest z Hufflepuffu, na Ślizgonkę nie wygląda. A może to Krukonka? Zresztą, obojętnie kto to, Jane już jej nie lubi. Zrobiło to co niewybaczalne, przerwała jej pracę. Pracę Wielkiej przez duże W pisarki, która właśnie miała największy życiowy pomysł. Pomysł, który właśnie ta osoba zniszczyła.
Czekała na odpowiedź. Miała nadzieję, że ta dziewczyna nie okaże się jakąś tchórzliwą nieudacznicą. Jeśli zostanie na trochę Jane będzie miała szansę wyrzucić z siebie wszystkie emocje, którymi tak się nabuzowała. No ile można czekać na zwykłą odpowiedź na Merlina?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Pokój Wielu Myśli

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 5Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next

 Similar topics

-
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń
» Pokój Czterech Pór Roku
» Pokój Śmiechu
» Pokój Zakochanych

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Skrzydlo zachodnie
 :: 
trzecie piętro
-