IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Dębowa Polana

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9
AutorWiadomość




Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -2
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater




Gracz






PisanieTemat: Dębowa Polana   Wto Maj 21 2013, 17:18

First topic message reminder :


Debowa Polana


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Skąd : Hiszpania, Galicja, Lugo
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 194
Dodatkowo : Kapitan Drużyny Ślizgonów
  Liczba postów : 391
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12840-lope-feliciano-mondragon#345714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12874-ten-od-wesela#346531
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12864-buho#346290
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12875-lope-mondragon#346540




Gracz






PisanieTemat: Re: Dębowa Polana   Czw Sty 11 2018, 23:11

Lope, naturalnie, zapamiętał sobie już wcześniej, że Limier organizuje trening. Gdyby nie to, że organizował sobie dokładnie wolny czas, pewnie już dawno padłby z przemęczenia. Ciągłe wyjazdy, pojedyncze kursy i mecze, które rozgrywał okazjonalnie poza Hogwartem sprawiały, że Mondragóna praktycznie nie dało się nigdzie złapać poza niektórymi lekcjami. Dbał tylko o swoją drużynę, żeby nie myśleli, że mogą odpocząć od wycisku na treningach. Wiedział, że Limier nie przygotuje niczego wymagającego, w końcu musiał dbać o kaleki życiowe, które pierwszy raz siadały na miotłę, ale założył pełny strój z ochraniaczami. Nie lubił takiej pogody, ale nie zakładał wielu warstw ubrań, żeby zachować swobodę ruchów. Ciekaw był, ile osób z drużyny postanowi przyjść. Wolał widzieć zaangażowanie, zresztą wszystko i tak skomentuje na treningu Slytherinu.
Kapitan Ślizgonów przyleciał na boisko i zsunął się z miotły w miękki śnieg. Przywitał uśmiechem Lennoxa, Vivien i Daisy, a także przyjrzał się Ślizgonce o kolorowych włosach - Erice Frisk, jak przypuszczał, bo nie widywał jej za często. Zaczął się rozciągać, nie do końca zwracając uwagę na poszczególne ćwiczenia. Strzeliło mu coś w karku, zapewne przez to, że znowu spędził bezsenną noc w jednej z wież. Wsiadł na miotłę i zaczął robić kółka, mrużąc oczy przed śniegiem. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że ktoś inny miał większy problem z orientacją i wleciał w Lope. Okazało się, że to właśnie ta Ślizgonka, która wzbudziła wcześniej czujność mężczyzny.
- Nie szkodzi. - rzucił beznamiętnie, pocierając bok w który chyba wbiła mu się tym trzonkiem miotły, bo bolało, jak diabli. Zastanowił się przelotnie, czym było to nieznane mu słowo, które rzuciła, ale wkrótce musiał cał swoją uwagę poświęcić Nimbusowi, który nieco zwariował. Zarzucając kapitanem Slytherinu wysforował naprzód, zmuszając do gwałtownego przyspieszenia. Zanim Hiszpan sobie z tym poradził zdążył zrobić więcej kółek. Limierowi najwyraźniej podobał się taki zapał, bo przyznał mu pięć punktów.

Kostka: 3>1>6
Ścigający
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Skąd : Kanada
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 220
  Liczba postów : 221
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3264-nauczyciele-fabularni
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6623-lazare-osiris-limier#186310




Specjalny






PisanieTemat: Re: Dębowa Polana   Czw Sty 11 2018, 23:34

Limier spodziewał się, że przez ciężką widoczność i zimno mogą wyniknąć jakieś drobne wypadki, więc ciągle był w pobliżu. Koordynował każde zderzenie upewniając się, że nikt sobie przypadkiem nie podbił oka łokciem, a kiedy dwójka uczniów spadła na ziemię, także sprawdził, że nie są połamani i poinstruował, żeby bez ociągania wracali do rozgrzewki. Niektórych musiał pochwalić, bo robili więcej niż inni, reszty nie chciało mu się już strofować. Cieszył się, że nieodzownie kapitanowie Hufflepuffu i Slytherinu postanowili także się zjawić.
- Podejdźcie. - powiedział, biorąc do ręki pudełko z ukrytym zniczem. Miał takich parę i zamierzał wyjaśnić, co takiego zaplanował. - Jak mówiłem, będziecie się ścigać. Wyznaczę wam konkretną trasę, którą okrążycie całą tę polanę. Nie tylko liczy się to, jak szybko przybędziecie na metę, ale też będzie mały smaczek dla ambitnych. Wypuszczę kilka zaczarowanych zniczy, które będą wam w tym locie towarzyszyć. Waszym zadaniem jest dotrzeć pierwszym, ale też ze zniczem w ręce. Przyznam, to trudne zadanie, dlatego nie przejmujcie się, jeśli wam się nie uda. Zwłaszcza, że jest jeszcze jedno utrudnienie w postaci pałkarzy. Ci, którzy chcą, wezmą pałki i będą odbijać tłuczki tak, żeby wymuszać na reszcie ścigających uniki. Nie chodzi o to, żeby w nich trafić i zrzucić z miotły, jak na normalnym meczu, ale żeby po prostu wyćwiczyć umiejętność radzenia sobie z tłuczkiem. - wzrok tak niechcący padł mu na Wykeham raz czy dwa. Przynajmniej oddała różdżkę. - Zdecydujcie, co wolicie. Przypominam o zachowaniu ostrożności ze względu na pogodę i czasami szwankujące miotły! Będę obok, gdyby komuś coś się stało.
Rozdał pałki odpowiednim osobom i rozpoczął wyścig, wypuszczając kilka zniczy.


____________________
Macie instrukcję u Limiera. Rzucacie jedną kostką.

Ścigający:
 

KOD NA KONIEC POSTA ŚCIGAJĄCEGO:
Kod:
<zg>Złapany znicz:</zg> Tak/Nie


Pałkarze:
 

Termin: 17.01. Można przyjść spóźnionym i wziąć od razu udział, tylko w przypadku ścigającego nie można mieć 5 (należy przerzucić), a pałkarza nie można mieć 4 (to samo).


Ostatnio zmieniony przez Lazare Limier dnia Pią Sty 12 2018, 16:37, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Liverpool
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 146
  Liczba postów : 44
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15616-julian-ripley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15618-rany-julek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15673-julek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15617-julian-ripley




Gracz






PisanieTemat: Re: Dębowa Polana   Pią Sty 12 2018, 12:21

Julian przez kilka minut nie miał pojęcia, co się wydarzyło. Owszem, chwilowa, przyklejająca się do gogli zawierucha sprawiła, że przez kilka sekund leciał zupełnie na oślep i poczuł, że na kogoś wpada, jednak wydawało mu się, że nie jest tak źle i bez problemu utrzyma się na miotle. Jednak coś szarpnęło, podmuch wiatru zarzucił miotłą, a Julek nagle znalazł się kilka stóp niżej, lądując prosto w śniegowej zaspie. Co więcej poczuł, że na kilka sekund zabrakło mu tchu i był przekonany, że to jego ostatnie chwile, gdy na jego klatce piersiowej z impetem wylądowała Chase.
- Na Merlina... - Jęknął, łapiąc w końcu oddech. Czuł dokładnie każde swoje żebro i był zaskoczony, że ma ich tak wiele. - Wszystko ok, żyjemy! - Uspokoił nadlatującego nauczyciela i spojrzał na leżącą na nim Krukonkę. Nie żeby nigdy wcześniej nie wyobrażał ich sobie w takiej konfiguracji. Ale niekoniecznie w metrowej zaspie i w otoczeniu jakichś dwudziestu osób. Zarumienił się delikatnie (dobrze, że jest mróz i jego policzki już i tak były wystarczająco czerwone!) i potrząsnął głową, żeby strącić z włosów śnieg i przy okazji odgonić myśli, które były zupełnie niestosowne.
- Jesteś cała? - Upewnił się, pomagając Chase podnieść się ze śniegu. Na szczęście dziewczyna nie była jakąś kruszynką, która łamała się pod wpływem byle podmuchu wiatru i na pierwszy rzut oka wyglądało na to, że nic poważnego się jej nie stało. - Przepraszam, nie widziałem cię - wymamrotał mocno zawstydzona. Przecież wcale nie był takim złym graczem! Latanie na miotle, to jedna z dwóch rzeczy, które mu w życiu wychodziły. - Chyba powinniśmy wracać do reszty - Spojrzał w stronę uczniów zgromadzonych dookoła nauczyciela, który zaczął już tłumaczyć zasady treningu. Pomógł Krukonce otrzepać się ze śniegu, dopilnował żeby bezpiecznie wróciła na swoją miotłę i ramię w ramię podlecieli na miejsce zbiórki.
Zgodnie z funkcją pełnioną w drużynie, Julek nie zastanawiał się dwa razy i szybko zajął pozycję ścigającego. Skupił się mocno, bo już i tak każdy widział jaka z niego ofiara losu, która nawet rozgrzewki nie potrafi przetrwać na miotle. Poprawił szatę, wytarł ze śniegu drążek od miotły i naciągnął mocniej rękawiczki, żeby wzmocnić uchwyt. Na znak trenera wystartował z miejsca, koncentrując się na pokonaniu trasy. Jednak miał dzisiaj wyjątkowego pecha. Podmuchy wiatru nieustannie sypały śniegiem prosto w jego twarz i chociaż wytężał wzrok z całych sił, nie zauważył drzewa, które znikąd wyrosło tuż przed jego miotłą. Próbował zrobić szybki unik, jednak szkolna miotła nie miała najmniejszego zamiaru reagować na jego komendy i w efekcie jedna z rozłożystych gałęzi trafiła go prosto w twarz, po czym zahaczyła o szatę, rozdzierając rękaw. Julek odruchowo złapał się za pulsujący policzek, jednak udało mu się zachować równowagę na miotle i zaciskając mocno zęby pomknął do przodu, modląc się w duchu żeby ten trening się jak najszybciej skończył.
Dotarł na metę z poczuciem wstydu i porażki. Naprawdę chciał się wykazać i zabłysnąć, a zamiast tego nie dość, że spadł z miotły, to teraz przynajmniej przez tydzień będzie chodził z fioletowym siniakiem na policzku. Nawet nie pocieszył go fakt, że mimo przygód, wcale nie wrócił na metę ostatni. Jego męska duma dzisiaj bardzo mocno ucierpiała.

Kostki: 3 -> 3

Złapany znicz: Nie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 528
  Liczba postów : 954
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Dębowa Polana   Sob Sty 13 2018, 00:37

W ciągu tych kilkunastu minut rozgrzewki zdążyłam wyrzucić z głowy wszystkie bolesne myśli - na polu bitwy pozostawałam tylko ja i mój niezawodny Nimbus. Wysłuchałam nauczycielskich poleceń z całkowitym skupieniem tylko delikatnie przytakując. Gdy nauczyciel w końcu wydał nam polecenie startu zgrabnych ruchem wskoczyłam na miotłę wykonując kolejne manewry - nawet okropna pogoda nie była mi straszna, chociaż trudno ukryć, że zrobiło mi się naprawdę zimno, a moje palce bardziej przypominały lód niż część ciała. Mimo to ani na moment nie odpuszczałam omijając kolejne przeszkody, uchylając się lecącym w moją stronę tłuczkom i wyprzedzając przeciwników. W pewnym momencie dostrzegłam znicz - wiedziałam, że dużo łatwiej i bezpieczniej będzie dotrzeć na metę bez niego, zależało mi jednak na tym by osiągnąć prawdziwie zadowalający wynik, więc wiedziona adrenaliną wykonałam zgrabną beczkę i pochwyciłam złotą piłkę. Ściskając w palcach znicza (i modląc się, żeby mi nie uciekł) poleciałam w stronę mety, gdzie jakimś cudem doleciałam jako jedna z pierwszych. Po raz pierwszy od kilku ostatnich tygodni poczułam jakieś silniejsze emocje.

Kostka: 1->6->5
Złapany znicz: Tak
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 193
Dodatkowo : Ćwierć wil
  Liczba postów : 870
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14409-lyskowe-relki#381609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14410-krysia#381611
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Dębowa Polana   Sob Sty 13 2018, 00:56

Trudno ukryć, że zaczynałem być odrobinę znudzony - rozgrzewka była dość monotonna, a zakaz trafiania tłuczkiem w innych graczy dosyć mnie mierził - w moim mniemaniu tłuczek służył właśnie do tego. Po chwili poslusznej zabawy z pałką znudziłem się i rzuciłem do @Harriette Wykeham:
- Stawiam dychę, że trafię w największego kretyna na tym boisku.
Najbliższy tłuczek, który poleciał w moją stronę został odbity wprost w kierunku @Lope Mondragón i zgodnie z moją nadzieją trafił w jego miotłę. Dobrze Ci tak, chuju - pomyślałem wspominając stosunek Ślizgona do mojej matki. Wprawdzie Mondragón nie poniósł żadnych wielkich obrażeń, ale każde wytrącenie go z równowagi dawało mi tyle radości, co Bombonierki Lesera w czasach szkolnych. Niestety nie wszystko poszlo po mojej myśli - niestety Limiere zauważył moje zachowanie. Bylem pewien, że otrzymam zaraz ostrą reprymendę i szlaban, ale szczerze powiedziawszy miałem to w glębokim poważanie. Każde uprzykrzenie życia temu Ślizgońskiemu gnojkowi było warte szlabanów i utraty punktów.

Kostki - nieposłuszeństwo: 2 i 6 = 8
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 461
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 343
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15093-riley-t-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15104-poczuj-smoczy-plomien
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15161-maverick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15098-riley-fairwyn




Gracz






PisanieTemat: Re: Dębowa Polana   Nie Sty 14 2018, 21:23

Nie potrafiłem się ścigać. Kiedyś próbowałem się w to bawić. Adrenalina dostarczana wraz z ogromną prędkością była naprawdę wyjątkowa. Głośny łomot serca tak wyraźny, że aż niemalże bolesny i nieustanna walka z miotłą, aby utrzymać zamierzony kurs zawsze pozostaną w mojej pamięci. Jednak to były tylko szczeniackie wybryki. Raz czy dwa przyłapani potem przez prefekta uciekaliśmy w noc. Wiatr burzył nasze włosy, napełniając nas dziką radością z robienia czegoś nie tylko głupiego, ale przede wszystkim niedozwolonego. Wspominałem te dni ze wzruszeniem adekwatnym dla człowieka myślącego o rozkosznym, leniwym dzieciństwie. Korzyści z podobnych praktyk były dla mnie znikome. Zgodnie z poleceniami Limiera dosiadłem miotły, aby podjąć próbę, ale nie spodziewałem się żadnych cudownych rezultatów mojego działania. Znicz pozostał dla mnie ukryty, tak samo jak Naeris, za którą mimowolnie rozejrzałem się w tej zawiei, aby jakoś pokrzepić się jej obecnością. Nie do końca wiedziałem, dlaczego to jej do tego potrzebowałem, ale w tej chwili nie starałem się tego pojąć. Po prostu skupiłem się na locie. Poszło mi całkiem nie najgorzej, chociaż nie ukrywam, że miałem już serdecznie dość wiatru, śniegu i wszechobecnego chłodu. Zamarzył mi się kolejny wieczór w łazience prefektów. Ach, gdyby tylko moje policzki nie były teraz zaróżowione od chłostającego je wcześniej wichru, zapewne zaczerwieniłbym się jak ostatni młodzik. Zaczynałem być coraz bardziej świadom rodzących się we mnie podobnych pragnień i uczuć, ale nie potrafiłem jednoznacznie stwierdzić czy to dobrze czy może wprost przeciwnie. Wylądowałem na ziemi pociągając nosem, czekając na dalsze polecenia… bądź na zezwolenie na ucieczkę do wieży Ravenclawu. Marzyłem o kubku gorącej herbaty.

Kostka: 2
Złapany znicz: Nie

______________________


It takes a lot to give, to ask for help, to be yourself, to know and love  what you live with.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Palanga, Litwa
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 26
  Liczba postów : 29
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14743-migle-vaidilute-hitchcock
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14758-migle-vaidilute-hitchcock
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14757-migle-vaidilute-hitchcock
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14753-migle-vaidilute-hitchcock




Gracz






PisanieTemat: Re: Dębowa Polana   Pon Sty 15 2018, 23:28

Miglė przetarła oczy, by cokolwiek widzieć. Musiała zaopatrzyć się w gogle, ale znowu była doszczętnie spłukana, także nawet nie było o tym mowy. Także przejmujący chłód przypoiminał jej o braku funduszy na koncie, bo nawet porządnych rękawic nie mogła kupić. Nie miała ochoty ścigać się w tej zawiei, zresztą doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że jej szanse na złapanie znicza niemal nie istniały. Miotła z początku nie słuchała Krukonki, ale ostatecznie przestała dziwnie drgać. Miglė wolała się skupić na dotarciu na metę niż na bezskutecznym łapaniu znicza. Jednak nie mogła się powstrzymać przed choćby zerknięciem wokół, czy złota piłeczka nie latała gdzieś obok. Mało nie oberwała gałęzią w twarz, ale zdążyła się uchylić, więc patyk pacnął tylko jej kaptur. Na nieszczęście dziewczyny padający śnieg ograniczył widoczność do minimum, więc nie widziała końca swojej miotły, a co dopiero dostrzec jakiś złoty błysk. Popędzana mroźnym wiatrem i zimnem, które zdawało się wbijać igiełki w odsłoniętą szyję Miglė, przebyła wyznaczoną trasę dość prędko, lecz bez znicza. Krukonka nie była zbytnio zadowolona z siebie, ale cieszyła się, że przynajmniej nie spadła w śnieżną zaspę, co niektórym się udało.

Złapany znicz: Nie
Kostka: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 782
  Liczba postów : 987
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12490-ettie#336602
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12491-poczta-ettie#336603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12492-harriette-wykeham#336605




Gracz






PisanieTemat: Re: Dębowa Polana   Wto Sty 16 2018, 18:16

"Ci, którzy chcą, wezmą pałki i będą odbijać tłuczki..." w tym momencie Ette usłyszała już wszystko, co chciała usłyszeć. Limire mógł równie dobrze zakończyć przemowę w suahili lub innym zupełnie nie znanym jej języku. Nie zauważała nawet, że na nią zerkał.
Początkowo odbijała trochę na pół gwizdka, bo w jej zasięgu były też takie sieroty, które sprawiały wrażenie, że w życiu na miotle nie siedziały. Poza tym oszczędzała siły na konkretną osobę. Jedynym powodem, dla którego od razu nie rzuciła się w pościg za Mondragonem, była obawa, że trener będzie miał z tym jakiś problem. Planowała zrobić to jakoś dyskretnie.
Plan ten poszedł jednak w odstawkę, kiedy Lys wyskoczył z zakładem.
- Wchodzę - odparła z uśmiechem i nie czekając nawet na okazję, sama dogoniła jakiś tłuczek, by razem z przyjacielem przyłożyć kapitanowi Ślizgonów. Niestety trafiła tylko w miotłę, pocieszające było za to, że Lys również, więc przynajmniej nie przegrała.

Kostki: 2 i 3 ;___;
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Tartu, Estonia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 79
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 83
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13998-erika-laine-frisk
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14010-uwaga-zly-wilczek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14011-aike
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14009-erika-laine-frisk#370421




Gracz






PisanieTemat: Re: Dębowa Polana   Wto Sty 16 2018, 23:22

Nie bez powodu nie chciała grać jako pałkarka; to pozycji ścigającej zdobywała punkty dla Nietoperzy z Ballycastle, kiedy trwały mistrzostwa i do niej czuła największy sentyment, nawet jeśli lubiła ćwiczyć swoje umiejętności miotlarskie z różnych perspektyw. Nigdy nie było wiadomo, kogo przyjdzie jej zastąpić, lecz po dłuższej przerwie zdecydowanie ucieszyła ją wiadomość, że będzie mogła spróbować swoich sił w ulubionych warunkach.
Wyścig był najważniejszy - Erika przetoczyła uważnym spojrzeniem po reszcie uczestników. Wiedziała, że na swoim Nimbusie jest w stanie pojawić się na mecie przed przynajmniej połową z nich. Nie byłaby jednak sobą, gdyby nie zainteresował ją temat zniczy. Wchodziła w to całkowicie...
Trzeba było przyznać, że nawet Erika zmiękła w Hogwarcie - palce niemal przymarzały jej do trzonka miotły, wprawiając w dyskomfort. Zacisnęła jednak zęby, bo nie takie warunki atmosferyczne próbowały już ją pokonać. Zgrabnie omijała wszelkie przeszkody, jak i innych zawodników, nabierając przyspieszenia. Z tego miejsca wiedziała, że uzyska satysfakcjonujący wynik... Jej wzrok uciekł w stronę mknącej całkiem blisko złotej piłeczki. Prosty wybór. Ryzykować czy nie? Pewny wynik lub... Lub co?
Gwałtownie skręciła miotłą, podejmując wyzwanie Limiera. Jak się okazało, słusznie, bo zgrabnie wykonana beczka zbliżyła ją do znicza na tyle blisko, że mogła zacisnąć go tryumfalnie w pięści. Kąciki ust Eriki bezmyślnie uniosły się do góry w wyrazie ogromnej satysfakcji, kiedy już jednostajnym tempem leciała w stronę mety. To były momenty, kiedy czuła, że żyje.

Kostka: 1 -> 5
Złapany znicz: Tak
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Filadelfia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1606
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1617
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11001-daisy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11218-stokrotka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11249-listy-do-daisy#303189
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11219-daisy-manese




Administrator






PisanieTemat: Re: Dębowa Polana   Sro Sty 17 2018, 15:41

Wielka szkoda, że mamy tylko odrobinę przeszkadzać ścigającym. No ale nic, zawsze to jakieś ćwiczenie, a wycelowanie tłuczka tak, żeby nie trafił jest czasem również trudne jak żeby trafił. Szczególnie, kiedy tyle tych ludzi tam lata. Radzę sobie całkiem nieźle z posyłaniem piłek w przestrzeń i w sumie nie mam zamiaru łamać reguł, aż do czasu kiedy widzę jak dwa tłuczki, jeden po drugim, trafiają w kapitana. Nie muszę nawet dobrze się rozglądać, żeby wiedzieć kto może być sprawcą. I tak to robię i widzę @Lysander S. Zakrzewski i @Harriette Wykeham, którzy są wyraźnie zadowoleni z tego co zrobili. Wydaje mi się, że to o ślizgonach mówią, że są wredni, gryfoni natomiast tacy honorowi i coś tam jeszcze - wciąż się gubię w tych całych hogwarckich domach. Nie wiem co oni sobie myślą, ale chyba nie oczekują, że dam im tak w Lope uderzać, kiedy sama trzymam pałkę w dłoniach. Trochę szkoda, że jestem sama, bo zupełnie nie mogę się zdecydować w kogo powinnam celować - w Harriette, która ostatnio na każdym kroku działa mi na nerwy czy może na Lysandra, do którego w sumie nic do tej pory nie miałam, poza zabawnymi starciami na meczu. Korzystam z tego, że trener jest akurat zajęty denerwowaniem się na tę dwójkę i posyłam tłuczek w stronę @Lysander S. Zakrzewski, a niech ma! Potem jak gdyby nigdy nic dalej zajmuję się ćwiczeniem, prawie pewna, że nie zostałam zauważona.


11 Ing face
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Cannes, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 96
  Liczba postów : 66
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15512-ophelie-e-zakrzewski#416665
http://czarodzieje.my-rpg.com/f164-powiazania-postaci
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15516-poczta-ophelii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15513-ophelie-zakrzewski#416669




Gracz






PisanieTemat: Re: Dębowa Polana   Sro Sty 17 2018, 22:36

Na komentarz brata bliźniaka o goglach jedynie prychnęła. Naprawdę, jakby jeszcze sama tego nie zauważyła i nie chciała ich poprawić. Fuknęła pod nosem, jak to wszystko jest dzisiaj do niej wrogo nastawione, ale mimo to nie chciała być teraz w zamku, w dormitorium. Wbrew przeciwnościom losu jakaś cząstka niej cieszyła się, że tu jest i robi to, co uwielbia.
W końcu nadeszła właściwa część zajęć - wyścigi. Lekko się ich co prawda obawiała, bo pogoda była, jaka była, a jej miotła czasem potrafiła dać o sobie znać i przykładowo zbaczała z toru lotu na lewo, ale na razie musiała sobie z tym poradzić.
Kiedy tak leciała, dostrzegła przed sobą złotą plamkę, której nie można było pomylić z niczym innym. Zmusiła miotłę do przyspieszenia, wyciągnęła rękę najdalej, jak tylko mogła i już prawie go miała... gdyby nie nagły powiew śniegu, przez który straciła kulkę z zasięgu wzroku, a przy okazji prawie wylądowała na ziemi. I to boleśnie. Czy można marzyć o czymś jeszcze? Otóż tak. Jak na złość z prawej strony nadleciał tłuczek i niestety, nie udało jej się zrobić uniku. Dostała w głowę, na szczęście nie mocno, ale wystarczająco, żeby przed oczami zrobiło jej się ciemno. Merlinie, za co to wszystko dzisiaj? Marnym pocieszeniem było to, że ostatecznie czas miała dobry.

Kostka: 1
Złapany znicz: Nie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 782
  Liczba postów : 987
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12490-ettie#336602
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12491-poczta-ettie#336603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12492-harriette-wykeham#336605




Gracz






PisanieTemat: Re: Dębowa Polana   Sro Sty 17 2018, 23:33

Dosłownie kilka sekund po tym, jak zbombardowali miotłę Modragona, inny tłuczek trafił Lysa. Karma? Nie, Manese... A Ette kiedyś ją nawet lubiła - jeszcze zanim ją wzięli do Slytherinu. Ten dom robił najwyraźniej szmatławca z każdego.
Lysander zapewne sam chciałby wziąć na niej odwet, ale dopiero co dość solidnie oberwał, a Etka miała wprost idealną sytuację. Zamachnęła się tylko na nadlatujący tłuczek, posyłając go w Ślizgonkę.
Gdzieś tam przy tym wszystkim  był Limiere, ale z nim już zupełnie przestała się liczyć. Z resztą, na litość Merlina, musiał przecież widzieć, że Manese odbiła w Lysa.

Kostki: 3 i 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Filadelfia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1606
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1617
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11001-daisy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11218-stokrotka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11249-listy-do-daisy#303189
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11219-daisy-manese




Administrator






PisanieTemat: Re: Dębowa Polana   Czw Sty 18 2018, 00:11

Nie spodziewam się, że oberwie mi się w odwecie i może dlatego nie patrzę w stronę dwójki gryfonów. Chociaż może powinnam to przewidzieć, skoro wcześniej bez większych powodów uwzięli się na Lope? Zauważam lecący w moją stronę tłuczek w dosłownie ostatnie chwili, nie udaje mi się go odbić, tylko na tyle odlatuję w bok, że zamiast we mnie uderza w miotłę. Całe szczęście nie na tyle mocno, żeby się złamała albo żebym z niej zleciała, ale i tak dosyć mocno mną wstrząsa.
Szybko przytomnieję po tym uderzeniu, udaje mi się nawet dogonić tłuczek i się zamachnąć. Mam jakieś ogromne szczęście, bo Limier znowu patrzy zupełnie gdzie indziej. Chyba bardziej zajmuje się teraz gryfonką, bo jej wyczyn, tuż obok stojącego na ziemi trenera, na pewno nie uszedł jego uwadze. Tymczasem tłuczek podąża całkiem celnie w jej kierunku. Przypadek? Nie mam pojęcia co Lazare sobie myśli, ale chyba niedługo się zorientuje, że dziewczyna wcale ich nie przyciąga tylko ktoś im pomaga.

na unik: 3 (nie udaje się)
na odbicie (nieposłuszczeństwo): 11
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 782
  Liczba postów : 987
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12490-ettie#336602
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12491-poczta-ettie#336603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12492-harriette-wykeham#336605




Gracz






PisanieTemat: Re: Dębowa Polana   Czw Sty 18 2018, 00:59

Znów niestety trafiła tylko w miotłę, chociaż powoli dochodziła do wniosku, że wycyzelowane Nimbusy Ślizgonów, które ich kapitan chyba im wysrywał, wcale nie były złym celem.
Jeszcze zanim wzięła się za ten tłuczek, Limiere o coś tam pruł japę, więc kiedy odbicie miała już za sobą, próbowała przynajmniej udawać, że słucha jego nudzenia. Moment ten wykorzystała Manese - na nią trener nie zamierzał chyba wrzeszczeć. Ciekawe ile Fairwyn mu dał w łapę, że Ślizgoni mieli u niego takie luzy.
- Ałaaaa! Noż kurwa mać! - w ostatniej chwili złapała się miotły, żeby nie spaść. Nie zwracała już uwagi na nauczyciela. Dlaczego miałaby, skoro ewidentnie nie mogła liczyć na żadną sprawiedliwość z jego strony. Zawróciła miotłę i pognała za tłuczkiem. Dogoniwszy jakiś zamachnęła się i ignorując ból, posłała go w stronę Manese. Tym razem umyślnie celowała w miotłę.

Kostki:
5 - nieodbity
3,2 - Lazare widzi
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Dębowa Polana   

Powrót do góry Go down
 

Dębowa Polana

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 9 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9

 Similar topics

-
» Polana w środku lasu
» Polana
» Polana
» Polana jednorożców
» Polana

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
wielki dąb
-