IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Mała wysepka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość




Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -2
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater




Gracz






PisanieTemat: Mała wysepka   Wto Maj 21 2013, 18:21

First topic message reminder :


Mała wysepka



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Kraków, Polska
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 244
  Liczba postów : 185
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8355-wojtek-zielinski
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8357-kloc-sie-ze-mna#235046
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8358-skoro-juz-musisz#235049
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8356-wojtek-zielinski#235042




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała wysepka   Pią Maj 30 2014, 08:38

Bardzo się nawet Zieliński nie spóźnił. Tak trochę tylko, a później stanął z tyłu słuchając co nauczyciel miał do powiedzenia. Stanie w deszczu nie było zajęciem najprzyjemniejszym. Nie był to taki letni, ciepły deszcz który jeszcze ewentualnie można uznać za przyjemny. Nic w nim przyjemnego nie było. Patrzył Zieliński po zebranych wyszukując kogoś znajomego, ale tak szczerze to nie miał chyba ochoty na nic dziś. Ta pogoda go dobijała, a jeszcze sam z siebie przyszedł na zajęcia. Odbywające się na powietrzu, a nawiedzony nauczyciel mówił o tym, że będą mokli. Topili się. I czuli. Zieliński już zaczynał czuć irytację, ale nie o to chodziło Priceowi.
- Insuperficies - wypowiedział Zielińskie formułę zaklęcia po czym podejrzliwie spojrzał na wodą i zrobił krok na przód. Z tym jego podejściem to łatwo można się domyślić, że zaklęcie się nie udało. Równie dobrze bez niego mógłby próbować chodzić po wodzie. Efekt byłby taki sam. Tylko Zieliński wybrałby wtedy lepszą pogodę na takie próby - Insuperficies - powtórzył i drugi raz. Ten pesymizm starał się zostawić za sobą i tym razem poszło mu o wiele lepiej. Początkowo myślał o tym, że zaraz skończy pod wodą, ale nic takiego się nie stało. Utrzymywał się na powierzchni i wydawało się to mimo wszystko proste. Od razu mu się wydało, że za bardzo. Jednak te pesymistyczne myśli nie opuściły go do końca.

5,1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1477
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7534-kat-russeau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7535-katherine-nadia-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała wysepka   Pią Maj 30 2014, 10:52

Katherine dostrzegła w oddali Friday'a więc pomachała mu ręką. Miała nadzieję, że ją dostrzeże, ale gdy tylko zobaczyła brata od razu podbiegła w jego kierunku by się z nim -przywitać.
-Brandon, beznadziejna pogoda na takie pływanie. Jak zachoruję to będę go ścigać za to- powiedziała pewnym siebie tonem po czym po przyjacielsku poklepała go lekko po ramieniu i ruszyła w stronę wody by tam rzucić zaklęcie i wykonać swój ruch. Trochę jej to zajęło ponieważ bała się głębokiej wody. Potrafiła pływać w basenie i wszędzie indziej, ale takiej wody zawsze się obawiała.
-Insuperficies- rzuciła zaklęcie po czym aż prawie krzyknęła z radości, że się jej udało za pierwszym razem i potem właśnie nastąpiło to. Po paru poprawnych krokach dziewczyna nagle zapadła się w wodę jak kamień, dosłownie. Zdążyła tylko wrzasnąć. No i to tyle praktycznie z tego było. Miotły przy sobie nie miała a o zgrozo była taką sierotą, że nie potrafiła pływać. Nikt jej nigdy nie nauczył, a gdy próbował, cóż ona była bardzo opornym uczniem.

5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Londyn, ulica Tojadowa
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 220
  Liczba postów : 229
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8429-brandon-russeau#238382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8453-brandzio
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8455-sowa-brandona#239495
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8456-brandon-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała wysepka   Pią Maj 30 2014, 13:39

Spojrzał smutno na Kat starając się uśmiechnąć pokrzepiająco, ale nie bardzo mu to wychodziło. Nie miał zamiaru patrzyć się jak jego siostry mogą się przeziębić. Miał w zasadzie nawet gdzieś to co pomyśli nauczyciel.
Ponownie pomogłem siostrze wyjść na brzeg i powstrzymując ją lekkim ruchem ręki by jeszcze poczekała zanim znów spróbuje wejść do wody.
- Temperatus - mruknąłem pod nosem zaklęcie przykładając wpierw różdżkę do siostry by ogrzać przemoczoną siostrę. Na to, że była cała mokra nic za bardzo nie mogłem poradzić bo nawet jeśli ją osuszę to i tak pogoda zrobi swoje i niepotrzebnie będę się tylko męczyć. Kiedy uznałem, że już wystarczająco ją ogrzałem przeniosłem  końcówkę różdżki na wodę w pobliżu nas. Z pewnością chwilę to potrwa zanim w bliskim obszarze ciecz będzie zdatna do kąpieli, no ale jej temperatura powinna się podnosić z każdą sekundą kiedy to będę podtrzymywać zaklęcie.
- Dawaj teraz, najwyżej później zrobi się jakiś gorący rosołek - powiedziałem do ślizgonki kątem oka zerknąłem jak idzie młodszej z sióstr. Mimo, że był z nią Sharker to nie byłem w stanie od tak o niej zapomnieć i o tym, że też zaliczyła lodowatą kąpiel.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1477
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7534-kat-russeau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7535-katherine-nadia-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała wysepka   Pią Maj 30 2014, 14:19

4,6,2

-Dzięki Brandon- powiedziała z pełnym wdzięczności głosem do brata gdy ten pomógł jej wyjść z wody. Długo jeszcze kaszlała i próbowała dojść do siebie bo przez moment to jeszcze ledwo mogła oddychać przez to wszystko. Kaszlała z dobre dziesięć minut. Później brat ją lekko ogrzał, ale na wiele się to nie zdało ponieważ z nieba lało się cały czas, nieustannie więc nie miało to po prostu większego sensu.
-Muszę spróbować jeszcze raz- powiedziała , troszkę się przy tym trzęsąc.
-Aqua passe- powiedziała pewnym siebie tonem i wkroczyła do wody, niestety coś poszło nie tak bo ścieżka powstała, ale nadal miała wodę aż do kolan, czyli pięknie, teraz miała mokre nadal całe buty i spodnie. Jednym słowem na co jej płaszcz przeciwdeszczowy skoro i tak się wcześniej skąpała w tej lodowatej wodzie. Stwierdziła, że powtórzy zaklęcie, może tym razem lepiej jej to wyjdzie.
-Aqua passe- jej pewnym głos niestety tu nie pomógł bo zaraz straciła grunt pod nogami i znowu zachłysnęła się wodą a brat musiał ją ratować. Taka z niej była dzisiaj totalna sierota, żeby nie powiedzieć że fajtłapa. Znowu spędziła parę minut na brzegu, kaszląc i prychając niczym kot który zadławił się rybą albo po prostu własnymi kudłami. Aż jej oczy łzami zaszły.
-Nie cierpię wody, nie cierpię, cholera nie cierpię- zaczęła powtarzać jak mantrę. Zastanowiła się przez moment po czym wstała pewnie na nogi i spojrzała na wodę.
-Nie mogę się poddać bo wszyscy pomyślą, że jestem słaba. Kto wie co mi jeszcze trafi w Złotym Sfinksie. Tym razem się uda, daję ci słowo Brandon- powiedziała starając się by jej głos zabrzmiał pewnie i stanowczo. Wkroczyła do wody wypowiadając zaklęcie i tym razem chyba się udało bo nie czuła by w jakimkolwiek stopniu tonęła. Dotarła nawet do profesora, jednakże nie powiedziała do niego ani słowa. Była zbyt mokra, zła i przemarznięta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Edynburg, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 220
  Liczba postów : 372
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8167-naya-valley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8170-naya
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8173-napisz-do-nayi#226719
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8172-naya-valley




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała wysepka   Pią Maj 30 2014, 14:22

Zdeterminowana postanowiła, że spróbuje raz jeszcze. W końcu prawie każdy tak robił, więc nie będzie to nic dziwnego. Gorzej jak wpadnie i nabawi się jakiegoś choróbska. Całkowicie już osuszona, po raz drugi podeszła do brzegu jeziora i uniosła różdżkę.
-Insuperficies -Wypowiedziała zaklęcie i wykonała ruch nadgarstkiem. Zacisnęła powieki i weszła na taflę jeziora. Niestety, tym razem było chyba jeszcze gorzej, bo do wody wpadła cała.
-Na Merlina! -Krzyknęła i szybko wyszła z wody. Cała się trzęsła i czuła, że zamarza. Jednak jest osobą upartą, co znaczy, że za wszelką cenę będzie chciała wykonać zadanie, nie wpadając do lodowatej wody. Szybkim ruchem wysuszyła się i ponownie zbliżyła się do jeziora.
Alleluja! Udało się! Cud! Za trzecim razem Naya w końcu chodziła po wodzie. W sumie ciekawe uczucie, ale jednak szybko z niej zeszła, bojąc się, że znowu wpadnie do jeziora.

[3 i w końcu 1!]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Wiek : 36
Skąd : Edynburg, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1286
Dodatkowo : zaklęcia bezróżdżkowe
  Liczba postów : 216
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6209-paul-price#176049
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6219-pp#176148
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6218-growl-sowa-pp#176146
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7697-paul-price




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała wysepka   Pią Maj 30 2014, 17:56

Widząc jak tylko kilku osobom się udało pokiwałem głową z uśmiechem. Taaaak... Trudny żywioł. I ogólnie chyba zapomniałem im powiedzieć w jaki sposób rzucić to aby udało się na sto procent. Ale... Kto się nie uczy na błędach ten ginie marnie. Klasnąłem w dłonie by przestali się topić po czym podszedłem do nich i stanąłem po środku. Widząc Friday'a i słysząc jego powitanie tylko podniosłem rękę w geście przywitania i spojrzałem na niego z uśmiechem.
- Dzięki. Sam się cieszę że widzę się w jednym kawałku.
Zaśmiałem sie po czym klasnąłem w dłonie by zwrócić ich uwagę na siebie.
- Dwie rzeczy.
Mruknąłem widząc ich miny.
- Aextoriarem
Nad ich głowami natychmiast znalazła się grupa bariera która broniła przed wiatrem i zacinającym deszczem. nawet woda przestała falować. Spojrzałem na niektórych i pomogłem im wstać z wody. Wskazałem tym którym zaklęcie się udało, aby podnieśli na swoje barki osoby które tonęły.
- Sprawa druga...
Odwróciłem się na pięcie i gwizdnąłem w powietrze. Niewiadome skąd nad ich głowami pojawił się latający dywan. Uśmiechnąłem się tylko i wskazałem na niego osobom które nie opanowały zaklęcia chodzenia po wodzie.
- Wiem że używanie go jest nielegalne... Ale to chyba jedyna możliwość byście w miare cywilizowany sposób dostali się na tę wysepkę. Tam będzie dalsza część lekcji, trochę mniej związana z wodą.
Odparłem szykując się do podroży na wyspę. Maszerowałem po wodzie ciągnąc za sobą tych którym zaklęcie wyszło, reszta leciała na dywanie. A bariera przesuwała się nad nami.
- Kto mi odpowie na pytanie, dlaczego wam się nie udało?
Zapytałem niby niewinnie przyglądając się kątem oka na uczniów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 166
  Liczba postów : 116
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7891-jane-stark
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7900-jane-stark
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7902-jane-stark#221001
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7901-jane-stark




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała wysepka   Pią Maj 30 2014, 20:33

Jane niechętnie powitała barierę, która odcięła ją od deszczu. No rozumiała, że nieeektórym może nie pasować taka pogoda, ale dla niej była wręcz idealna. Burknęła coś tylko cicho pod nosem i dalej słuchała profesora. Widać, że Price ma głowę na karku. Reszta by się pewnie nie dostała, więc dywan był świetnym rozwiązaniem, a w dodatku nielegalnym hm... Coraz bardziej lubiła te zajęcia.
Co będą robić na wyspie? To może być ciekawe... Postąpiła po stabilnej wodzie parę kroków za psorem. Zadał pytanie, ale nie było skierowane do Stark, tylko tym którzy pechowo wylądowali w wodzie. Milczała więc, ciekawa co mają do powiedzenia. Ostatnio jakoś wyjątkowo ciekawska się zrobiła, no no... Ale dużo się w niej zmienia pod wpływem jesiennych klimatów. Między innymi wraca humor i chęć do życia. Oj, to prawda ruda różni się od innych... Ale może to i dobrze. Patrzyła z dezaprobatą na tych, którzy uskarżali się na deszcz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Londyn, ulica Tojadowa
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 220
  Liczba postów : 229
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8429-brandon-russeau#238382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8453-brandzio
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8455-sowa-brandona#239495
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8456-brandon-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała wysepka   Pią Maj 30 2014, 21:14

Cały czas obserwował poczynania Kat uśmiechając się lekko kiedy znów wpadła do wody. Zdecydowanie to nie był jej dzień, skoro temu małemu łobuzowi szło gorzej od Brandona. W końcu to siostry znały się lepiej na czarowaniu niż on, a tutaj proszę bardzo taka niespodzianka. Na całe szczęście po ostatnim skąpaniu się ślizgonki woda powinna być już nieco cieplejsza i przestał podtrzymywać zaklęcie kiedy dostrzegł, że w końcu załapała. Niepewna szybko chciała jednak wrócić na brzeg, ale zagrodził jej drogę i powstrzymał od tego planu. Spojrzał porozumiewawczo, że jeśli chce potwierdzić swoje słowa sprzed chwili to nie może już zrobić ani kroku dalej w stronę brzegu. Wyciągnął natomiast zgiętą rękę oferując by szła razem z nim, w razie czego będzie mógł być jej podporą. Zerkał jak jeszcze szło Nadii, aż w końcu całą swą uwagę skupił na poczynaniach nauczyciela.
Zdziwiło mnie to co zobaczyłem, latający dywan? Naprawdę musiał im ufać, skoro z góry założył, że żadne z nich w razie potrzeby nie wykorzysta tego przeciwko niemu jeśli będzie trzeba. Co prawda nie było to coś okropnego, ale mogłoby mu nieco zaszkodzić. Szedłem krok czy dwa za nauczycielem zastanawiając się co takiego wymyślił dla nas na tej wyspie. Na jego pytania nie miałem zamiaru odpowiadać bo nie dotyczyło ono mnie. Jednak też się nad tym zastanawiałem. I tak naprawdę mogło być takich powodów nieskończenie wiele. Od opadów atmosferycznych, po lodowatą wodę, które przeszkadzały w skupieniu się, bądź rozpraszały uczniów, którzy bojąc się bliskiego spotkania z żywiołem wody nie byli w stanie prawidłowo rzucić zaklęcia. Jak i to, że mimo wszystko nadal jest jednym z żywiołów i potrzeba długiej praktyki by nauczyć się go kontrolować.
Wymyślał tak jeszcze długo czekając na odpowiedź nauczyciela. Kto wie, może było coś jeszcze, czego w ogóle nie uwzględnił? A rzucając zaklęcie przez przypadek mu się udało? Rozmyślając tak obserwował jak pomału zbliżają się coraz bardziej do kolejnego zadania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1304
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 545
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7393-katniss-johnson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7396-niezrozumiana-przez-nikogo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7406-tutaj-katniss-johnson-zostaw-wiadomosc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7405-katniss-johnson




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała wysepka   Sob Maj 31 2014, 01:31

Katniss uwielbiała wodę i pływanie, ale bez przesady. Miała zaryzykować totalne zamoczenie, w dodatku w taką pogodę? Pokręciła głową na słowa nauczyciela. Igranie z siłami natury i grawitacji nie było dobrym pomysłem. Mimo wszystko wyciągnęła różdżkę i rzuciła zaklęcie. Kilka pierwszych kroków wyszło Gryfonce bezbłędnie, ale chwilę potem zapadła się w wodę po pas, wydając cichy okrzyk. Zimno! Nie wpadała w panikę jak niektórzy, bo woda była jej drugim żywiołem. Szybko wygramoliła się na brzeg i spróbowała jeszcze raz, rzucając zaklęcie Insuperficies, które tym razem okazało się totalną porażką.
Katniss czekała na brzegu razem z grupką osób, kiedy nagle podleciał do nich latający dywan. O, bardzo pięknie. Nie ociągając się, wsiadła na niego i po chwili była już na drugim brzegu.
-Powodów może być mnóstwo. Brak koncentracji, złe rzucenie zaklęcia, zbyt wielka masa... Napięcie powierzchniowe było zbyt duże i puf! -Tu Katniss wyrzuciła ręce w powietrze, obrazując, jak to się super wpadało do wody. Pewnie i tak ta odpowiedź nie zadowoli nauczyciela, ale warto spróbować.

[4,3]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 216
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 88
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8439-nadia-russeau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8445-nadia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8446-salazar
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8444-nadia-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała wysepka   Sob Maj 31 2014, 21:16

Na pomoc nie czekała nawet chwili, bo zaraz pomógł jej Rasheed i jeszcze nawet pomógł jej się osuszyć! Miło z jego strony.
- Dzięki za pomoc – mruknęła do Ślizgona. Gdyby nie to, że bardzo chciała opanować to zaklęcie, pewnie dałaby sobie już spokój i czekała grzecznie na brzegu aż pan profesor wymyśli im środek transportu na wyspę.
- Bardzo chętnie – odparła i uśmiechnęła się lekko. Na moment przez myśl jej przeszło, że może Sharker jest jakimś leglimentą i umie czytać w myślach, bo przecież sama przed chwilą o tym pomyślała. Jednak po chwili skarciła się w myślach, Rasheed nie mógłby nim być, zdecydowanie jest zbyt młody na opanowanie tej zdolności.
Wróciła już jednak na ziemię i skupiła się na zadaniu. Ponownie spróbowała, ale zaklęcie ponownie się nie udało, a ona wpadła do wody. Tym razem poradziła sobie już sama. Nieźle już wkurzona popatrzyła groźnie na taflę wody i na swoją różdżkę.
- Insuperficies – mruknęła i ostrożnie zrobiła kilka kroków w przód. Czyżby wreszcie się jej udało? Niepewnie ruszyła dalej i znowu nic się nie stało. Wyprostowała się i odetchnęła z ulgą, wreszcie. Mimo to nadal podejrzliwie stawiała kroki aż zbliżyła się do profesora. Przystanęła bliżej Kath i Brandona, kiedy zauważyła latający dywan, natychmiast spojrzała na profesora zaciekawiona. Skąd na Merlina wziął się tu latający dywan?
Pytanie profesora wydawało się banalne i właśnie dlatego coś jej nie pasowało. Dlaczego nie udało się wszystkim rzucić zaklęcia poprawnie? Powodów było wiele, bo chociażby sam fakt, że rzucali je po raz pierwszy mógł się do tego przyczyń, mogli też nie skupić się wystarczająco lub skupić się aż za bardzo. Kolejnym powodem mógł być zły akcent bądź ruch różdżką, ale czy profesorowi chodziło właśnie o to?

[5,1]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 493
Dodatkowo : wilkołactwo
  Liczba postów : 846
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2239-amelia-wotery?highlight=Amelia+Wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2243-amelia-wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5271-sowka-amelii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7243-amelia-wotery




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała wysepka   Nie Cze 01 2014, 14:35

Amelia gdzieś tam w głębi duszy z pewnością czuła, że nie jest to odpowiedni dzień na stosowanie takich wymyślnych zaklęć. Chciała, żeby coś jej się wreszcie w życiu udało, ale jednocześnie nie wiedziała za bardzo, czego oczekuje. Może dlatego przyszła na magię żywiołów. Zawsze chciała mieć nad nimi jakąś kontrolę. To bardzo podniosłoby ją na duchu. Jednak dzisiejszy dzień, jak wszystkie inne, był skazany na porażkę. Gdy po raz pierwszy wymówiła formułę zaklęcia i stanęła na tafli wody, po pierwszych kilku krokach zapadła się po pas, jednak mimo wszystko utrzymała się na powierzchni. Stwierdziła, że przecież musi spróbować jeszcze raz. Po raz drugi rzuciła zaklęcie, ale powtórzyło się to samo co poprzednio. Zirytowana pomyślała sobie, że przecież w czarodziejskim świecie do trzech razy sztuka, prawda? Po raz kolejny wypowiedziała na głos formułę zaklęcia, uśmiechając się do siebie lekko. Tym razem stało się coś innego. Po kilku krokach wpadła w otchłań jeziora, znajdując się praktycznie na jego dnie. Zrezygnowana wypłynęła na powierzchnię i spróbowała swoich sił jeszcze dwa razy, co skończyło się dokładnie tak jak poprzednio - zleciała w dół. Gdy wyszła na powierzchnię suchą, zerknęła na profesora z rezygnacją.
- Przepraszam, może mi pan powiedzieć co robię źle? Będę próbować, dopóki mi nie wyjdzie. Co mi za różnica, skoro i tak jestem już cała morka - mruknęła zrezygnowana, patrząc z nadzieją na profesora. Miała ogromną nadzieję, że pomoże jej z tym zaklęciem. Bardzo chciała je opanować. Gdy kazał im załadować się na dywan, coby mogli znaleźć się na wyspie, bardzo chętnie z niego skorzystała, mimo wszystko czekając na jego odpowiedź.

(4, 4, 3, 5, 3)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Limerick, obecnie Londyn.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 220
  Liczba postów : 1374
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała wysepka   Nie Cze 01 2014, 18:13

Co robili źle? Dobre pytanie, bardzo dobre. Piątek jakoś nieszczególnie się nad tym zastanawiał, zrzucając wszystko na niedopasowanie i ogólne rozbieżności między jego preferencjami, a tym konkretnie rodzajem magii. Tak, to było jego zdaniem źródło wszelkiego zła. No, ale tak przecież nie odpowie Price’owi. Jakoś za bardzo się szanował, a przy tym dbał o opinię w jego oczach, by rzucić takim hasłem. Rozważając nad tym dalej, wdrapał się na dywan. Miła odmiana, zwłaszcza, że nogi zaczynały mu już zamarzać. Nie był to zbyt dobry pomysł, próbować tego zaklęcia, szczególnie przy takich warunkach, choć z drugiej strony.. przecież nikt nie zakładał, że będzie to aż tak trudne, prawda? Nie wspominając już o tym, iż od razu przecież nie było wiadome komu miało się to udać, a komu nie. Znaczy się.. tak sądził. – A może chodzi o dzisiejszą pogodę? Nie każdy mógł się skupić, przez ten wiatr, deszcz i w ogóle? – nie wiedział, nie wiedział. Nikt już nie próbował, ale może dzięki tej barierze, odcięciu od pozostałych czynników atmosferycznych większość rzuciłaby zaklęcie z zadowalającym skutkiem? Kto wie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Wiek : 36
Skąd : Edynburg, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1286
Dodatkowo : zaklęcia bezróżdżkowe
  Liczba postów : 216
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6209-paul-price#176049
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6219-pp#176148
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6218-growl-sowa-pp#176146
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7697-paul-price




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała wysepka   Nie Cze 01 2014, 22:53

Idąc w stronę wyspy uśmiechałem się tylko pod nosem słuchając ich wywodów i bardzo wyszukanych powodów z cyklu "co też mogło pójść źle". A wszystko było tak banalne że małe dziecko opanowało by to zaklęcie, gdyby miało odpowiedni trening i trochę samozaparcia. Spojrzałem na grupkę na latającym dywanie a potem na tych którzy szli za nim, niezbyt zgrabnie, bo woda falowała, ale jednak szli.
- Wiec zacznijmy od tego że te zaklęcie nie należy do zbyt trudnych o ile pozna się je od strony praktycznej. Zwłaszcza jeśli chodzi o to w jaki sposób powinno się te zaklęcie rzucać. Osoby które stoją obok mnie albo miały dziś szczęście i jakimś cudem zaklęcie wypaliło albo miały szczęście i wykonały cały proces rzucania zaklęcia poprawnie. Osoby które wpadły do wody po pas, zrobiły to w połowie. Ci którzy wpadli do wody cali, zrobili wszystko źle.
Stanąłem wreszcie na gruncie wyspy przesuwając barierę na środek piaszczystej łachy na której się znajdowaliśmy. Wyciągnąłem różdżkę i wykonując zaklęcie Merrienda wyciągnąłem z ziemi ławki które tradycyjnie już, były ciepłe od bijącego z ich środka żaru. Umocniłem barierę i wyczarowałem prostym trikiem ogień, tradycyjnie już, bez drewna czy innych katalizatorów spalania. Usiadłem na fotelu który powstał dla mnie i poczekałem aż reszta zajmie swoje miejsca wokoło ognia.
- Zaczynając od początku. Poprawnie rzuca się to zaklęcie na trzy sposoby. Albo ma się talent do magii wody, i wszystko przychodzi łatwiej z tym żywiołem. Małe prawdopodobieństwo jednak by ktoś taki był wśród was. Druga i trzecia rzecz są ze sobą ściśle powiązane. Chodzi o odpowiednie ułożenie stóp. Macie stać jak na baczność, jak aurorzy w szeregu, sztywno, obie stopy mają być złączone. Różdżka w wyciągniętej dłoni i skierowana końcem w dół, pod kontem 90 stopni. Wtedy uda wam się jak nie za pierwszym to za drugim razem.
Uśmiechnąłem się widząc ich zdumione miny. Fakt, mogłem im to powiedzieć na początku, jednak... Kto się nie myli ten nic nie robi. To że większość była mokra świadczyła że szukali własnej drogi do poprawnego wykonania tego zaklęcia. Szukali, szkoda że nie znaleźli... No prawie wszyscy nie znaleźli...
- Wiem że możecie mnie nie lubić, kazałem wam zażyć kąpieli w lodowatej wodzie jeziora. Ale czy ktoś mi powie, czy taki czar może być skuteczny w walce z przeciwnikiem?
Zapytałem przyglądając się w grupkę uczniów która cieszyła się ciepłem wewnątrz powietrznej bariery.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : czarodziejska wioska Frihet, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 734
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 554
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8096-leonardo-taylor-bjorkson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8122-chodz-do-leosia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8123-sowka-leosia#225778
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8124-leonardo-taylor-bjorkson#225780




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała wysepka   Pon Cze 02 2014, 09:30

Leonardo odrobinę spóźnił się na zajęcia. Nie, to nie było tak, że wpadł w połowie i krzyczał, że bardzo przeprasza, ale kompletnie nie wiedział, gdzie ma przyjść. Nikt nie pomyślał o tych biednych przyjezdnych, którzy nie mieli pojęcia, dokąd mają się udać. Westchnął ciężko gdy po piętnastu minutach dotarł na miejsce. Skinął tylko głową do profesora, uśmiechając się przepraszająco. To naprawdę nie była jego wina, że miał słabą orientację w terenie. Pech chciał, że spóźniając się przegapił moment, w którym profesor wyjaśnił, co mają zrobić. Staną obok jakiejś dziewczyny, przyglądając się temu, co robi. Zadanie nie było łatwe, przynajmniej połowa ludzi była już cała mokra. Leonardo spróbował najpierw po raz pierwszy rzucić zaklęcie. Nie udało się. Wszystko co poczuł to lodowato zimną wodę. Wypłynął na powierzchnię, łapczywie łapiąc oddech. No pięknie. Za drugim razem poszło zdecydowanie lepiej. Był w stanie dojść do wysepki, o której mówił profesor. Z zadowolonym uśmiechem na ustach ruszył w jego stronę, niezgrabnie i niepewnie. Oczywiście, nie było to najłatwiejsze zadanie na świecie, ale jako jeden z nielicznych szedł po wodzie, a nie leciał na dywanie. Uśmiechnął się szeroko, słysząc słowa profesora.
- Niby mi się udało, ale nie jestem w stanie powiedzieć, w jaki sposób to zrobiłem - mruknął do niego cicho, starając się, żeby zabrzmiało to grzecznie. Naprawdę nie wiedział. To był jego największy problem. Zawsze robił coś przez przypadek i gdy chciał to powtórzyć.. oczywiście mu nie wychodziło. Stanął obok profesora, czekając na dalszy przebieg wydarzeń.

(5, 6)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1477
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7534-kat-russeau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7535-katherine-nadia-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała wysepka   Pon Cze 02 2014, 11:24

Katherine niezbyt podobały się te zajęcia, wolała jednak skorzystać ze swojej miotły aniżeli z dywanu profesora. Gdyby była na tyle słodka i uczynna jak zawsze to doniosła by na używanie tego właśnie transportu lotniczego. Stwierdziła jednak, że nie będzie tego robić bo żadnej korzyści jej to nie przyniesie. Gdy już znalazła się wraz z profesorem na wysepce to od razu z wdzięcznością skorzystała z ławeczek, które on zaoferował do siedzenie, kichnęła przy tym i to zdrowo. Oby to było spowodowane jakimś pyłkiem bo w przeciwnym razie Kattie będzie bardzo wkurzona na to wszystko. Oparła głowę o ramię swojego brata. Później jednak słysząc pytanie zadane przez profesora, stwierdziła, że musi na nie odpowiedzieć.
-Pewnie tylko i wyłącznie do ucieczki skoro tworzy wodną ścieżkę. Tworząc ją możemy wprowadzić kogoś w pole i go utopić prawda? Cofając zaklęcie oczywiście- powiedziała mając nadzieję, że ma całkowitą pewność mówiąc owe słowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Nîmes
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 64
Dodatkowo : Martwy.
  Liczba postów : 346
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6838-antoine-bonnet
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6839-swiat-bonneta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6846-antek-bonnet-skrzynka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7836-antoine-bonnet#221361




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała wysepka   Pon Cze 02 2014, 12:29

Po kilku próbach rzucenia zaklęcia i kilku kolejnych wpadkach do wody, Bonnet wreszcie poznał tajemnicę swojego niepowodzenia. To pierwsze wyjście było jak najbardziej trafne, bowiem Antoine i woda.. nie, jakoś nie bardzo to się miało do siebie, z resztą to był jedyny żywioł, którego magia jakoś nieszczególnie go pociągała. Może to dlatego, że nigdy nie poznał w sumie jakiegoś ciekawego? Kto wie. No, ale druga opcja z odpowiednim ustawieniem i naciskiem na podłoże. Okej, okej, przypuszczał, że to będzie coś oczywistego. Zawiódł się jednak. Bo kto myśli o takich rzeczach? Przecież to są jakieś tam podstawy tej dziwnej mugolskiej nauki – fizyki. A chyba po to mają magię, żeby nie myśleć o rzeczach tak przyziemnych, prawda? Dziwne to, bardzo dziwne, ale cóż.
Jednak to nie było jedyne zaskoczenie, bowiem wcześniej Price wezwał magiczny dywan, będący jak sam stwierdził zakazanym środkiem transportu. – Skoro jest zakazany, to czemu Pan go używa? W dodatku w obecności uczniów, którzy mogą przecież na Pana donieść, nie wspominając już o tym, że naraża Pan także nas, bo jakby nie patrzeć my też z niego korzystamy – skończył swój mini wywód, dzieląc się tym samym refleksją z nauczycielem. Jakże nieodpowiedzialnie. Powinien przecież zawsze mieć na uwadze, że są na świecie tacy ludzie, jak Antoine, albo mówiąc bardziej ogólnie – Ślizgoni. – Chyba, że nie jest taki zakazany... – powiedział po kilku sekundach, dając czas by poprzednie zdane wybrzmiało. – Przynajmniej dla Pana.. – taka tam aluzja. W końcu nie powinien z siebie robić bóg jeden wie kogo, sam był nauczycielem, miał mnóstwo ludzi nad sobą. Może trochę mniej od uczniów, niemniej. Oczywiście Antek wsiadł na ten dywan, przecież nie chciał kończyć lekcji przed wcześnie. Inna sprawa, że po tej wymianie uprzejmości mogłyby mu zostać odjęte punkty za ucieczkę, albo coś w tym rodzaju.
Kiedy w końcu znaleźli się na wyspie, Ant nie powiedział ani słowa, rozsiadając się w stworzonym siedzisku. Przepraszał ich? Nie miał za co w końcu. To była tylko ich wina, że nie wpadli na to wcześniej. Trzeba uwzględnić zawsze wszystko. Zawsze, bo inaczej może się to źle skończyć. Nieważne o jakiej sferze magii mówimy – mogą to być eliksiry, a także zaklęcia, czy wróżbiarstwo (przecież tarot, interpretowany jakby na swoją korzyść mści się przeciw stawiającemu). Dlatego też, zdziwił się, kiedy niektórzy wyglądali tak, jakby mieli mu to za złe. Banda idiotów i nic więcej.
- Ależ oczywiście, że może. – rzucił bez większego namysłu, usłyszawszy pytanie profesora. Tylko jak? – I to nie tylko do ucieczki. – tutaj zwrócił się ze swoim szyderczym uśmiechem do koleżanki. Matko i ona była Ślizgonką? Ludzie powinni uruchomić myślenie, to serio nie boli. – Zakładając, że zostaliśmy zaciągnięci nad jakiś zbiornik wodny przez przeciwnika, możemy go użyć, aby nie dać mu przewagi, albo samemu za pomocą tego czaru znaleźć się na powierzchni wody, zakładając że taka jest obok. A potem to już zwykłymi zaklęciami, takimi jak Petryficus, Drętwoty lub innych zaklęć obezwładniających, wysłać przeciwnika pod wodę. – kontynuował swoją myśl, bez większego zastanowienia. I jakoś nie miał zamiaru bardziej się nad tym rozwodzić, bo na bieżąco analizował wszystkie za i przeciw. Tak jak to powinno się robić na polu walki. – W sumie, można by spróbować też Finite, ale zakładając, że poprzednie się udają i nie zostają odbite, mamy przewagę, w postaci obezwładnienia przeciwnika. Potem, gdy jest pod wodą, możemy dodatkowo go uwięzić, albo zadać większe obrażenia, dzięki choćby Relashio. Warunek jest jeden – robimy to szybko, by przeciwnik nie miał szans na obronę i żeby zaklęcie poprzednie działało. – skończył zadowolony z siebie. – Co Pan o tym sądzi? Oczywiście zaklęcia można zmieniać do woli, ale te właśnie paraliżujące będą najlepsze, bo przeciwnik pójdzie w dół, jak kamień. No i trzeba pamiętać o defensywie, żebyśmy nie skończyli podobnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Sofia, Bułgaria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 765
Dodatkowo : szukający
  Liczba postów : 682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6588-tanner-chapman
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6591-tannerowe#185457
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6592-sowka-tannera#185458
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7242-tanner-chapman




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała wysepka   Pon Cze 02 2014, 15:09

Tanner odrobinę spóźnił się na lekcje, ponieważ miejsce było dość nietypowe, a on sam zupełnie zapomniał, że lekcja została dzisiaj przeniesiona. Na początku udał się do klasy, ale gdy nie doczekał się przyjścia profesora, postanowił zorientować się w tym, gdzie dzisiaj się ona odbędzie. Uśmiechnął się lekko gdy zobaczył grupkę osób przy jeziorze, próbujących po nim koślawo chodzić. Zapowiadały się cudowne zajęcia, Tanner będzie mógł przez chwilę poczuć się niczym młody bóg! Chapman z entuzjazmem podszedł do zadania i chociaż dwie pierwsze próby wydawały się nie skutkować zbyt dobrze, bo najpierw wpadł do jeziora tylko do połowy, a za drugim razem skąpał się cały, to kolejna była już jak najbardziej udana. Dzięki jego przecudownemu talentowi udało mu się dojść do profesora, poruszając się po wodzie powoli, niezdarnie i niepewnie. Zastanawiał się po jaką cholerę profesor informuje ich o tym, że używanie latającego dywanu jest nielegalne, skoro i tak zamierza go użyć? Chapman z pewnością go nie wsypie, ponieważ nie jest takim typem osoby, ale na lekcji było pełno strachliwych Puchonów czy też wiernych i oddanych Gryfonów, którzy mogli napytać mu biedy. Gdy Chapman doszedł do profesora, uśmiechnął się do niego chłodno i czekał na dalszy ciąg lekcji. Czuł się mało komfortowo w przemoczonym ubraniu, ale co poradzić.

(4, 5, 1)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1477
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7534-kat-russeau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7535-katherine-nadia-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała wysepka   Pon Cze 02 2014, 23:31

Katherine spojrzała się z lekkim zdziwieniem na Bonneta. Niby swoje powiedział, ale niezbyt się to podobało Slizgonce bo trochę podważało jej własne zdanie, przez to zostałaby niezauważona totalnie przez profesora i przyćmiona przez słowa i wiedzę chłopaka. Spojrzała się na brata, potem na siostrę, a że ci nic nie mówili to postanowiła ponownie sama się odezwać.
-Taki jesteś słaby, że dałbyś się zaciągnąć nad jezioro by ktoś mógł cię utopić? Mimo wszystko miałby nad tobą przewagę. Jeśli napiłbyś się lodowatej wody, albo dostałaby ci się ona przez nos do organizmu, jak zwał tak zwał...- zaczęła tym swoim pełnym pewności siebie tonem. Przerwała na moment patrząc to na chłopaka to na profesora by zaraz potem kontynuować.
-... ucieczka jest lepszą opcją ponieważ mamy nad wrogiem przewagę. To my możemy decydować o tym kiedy zacznie się topić a kiedy woda przestanie go dusić. Nie chodziło mi o ucieczkę jako oznakę tchórzostwa, ale o okazanie odwagi. Czasem nie warto zgrywać chojraka, bo szczerze mówiąc z tej drugiej strony lepiej to wszystko wygląda gdy to my panujemy nad żywiołem i sterujemy nim by komuś zaszkodzić, a nie się ratujemy bo ktoś szkodzi nam. Ślizgon nie czeka aż ktoś go zaciągnie nad wodę i zacznie podtapiać. Poza tym, podtopiony możesz nie dać rady skupić się na poprawnym rzuceniu zaklęcia. Gdy masz przewagę, tobie zaklęcie wyjdzie, a osoba która chce ci zaszkodzić będzie skupiona na tym by cię dogonić- powiedziała ten swój słodki monolog. Po tym wszystkim uśmiechnęła się do chłopaka tak samo jak on do niej. Oby tylko profesor przychylnie potraktował jej wypowiedź.
-No i jeszcze jedno Antoine. Profesor pytał tylko o zastosowanie Aqua Passe a nie łączenie tego czaru z innymi by wyjść z opresji- powiedziała mierząc go spojrzeniem. Chwilę potem poczuła rękę Brandona na swoim ramieniu więc zamilkła dając sobie spokój z dalszym argumentowaniem swoich przekonań.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Wiek : 36
Skąd : Edynburg, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1286
Dodatkowo : zaklęcia bezróżdżkowe
  Liczba postów : 216
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6209-paul-price#176049
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6219-pp#176148
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6218-growl-sowa-pp#176146
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7697-paul-price




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała wysepka   Wto Cze 03 2014, 18:49

Zaśmiałem się widząc dyskusję pomiędzy uczniami. Przysłuchiwałem się jej z wyrazem radości na twarzy, bo czy może być coś wspanialszego dla nauczyciela niż grupa młodych adeptów sztuki magicznej zarzucająca sobie braki w tej sztuce? Tak teoretyczne jak praktyczne. Szkoda że musiałem dość drastycznie zniwelować ich pomysły dotyczące czaru Insuperficies.
- Zaczynając od stwierdzeń Pana Bonneta... Tak, dywan jest dość zakazany. Tak, gdyby się ktoś o nim dowiedział dostał bym po uszach. I tak, chcę dostać po uszach, po ostatnich wydarzeniach w szkole wieje nudą, nawet legalnie nie ma kogo uśmiercić.
Spojrzałem na chłopaka bystrym wzrokiem wyczekując jego reakcji na te słowa. Mogli mnie przecież wydać, posiadanie i używanie dywanu wiązało się z dużym ryzykiem. Widocznie coś musiało być na rzeczy skoro Ministerstwo zakazywało używania dywanu.
- Sprawa druga, dotycząca lekcji. Panie Bonnet. Może nam Pan zaprezentować co się stanie jeśli użyje pan Insuperficies wbiegnie na jezioro a potem rzuci dowolny inny czar w, choćby moją stronę? Zapewniam, wrażenie chłodu oraz późniejsze uczucie zdrętwienia organizmu nie było by reakcją na moją kontrę. Sprawa jest banalnie prosta. Używając Insuperficies nie możecie używać innych czarów, stojąc na wodzie. Innymi słowy, gdy tylko spróbujecie to zrobić, zaklęcie się dezaktywuje a pod wami otworzy się toń wody na której stoicie. Niezbyt romantyczny widok...
Chrząknąłem wpatrując się w skupione twarze uczniów. Spojrzałem na Pannę Russeau i lekko się uśmiechnąłem wysłuchawszy jej słów.
-Ucieczka nigdy nie jest dobrym wyjściem. W ogóle, ucieczka to brzydkie słowo. Wymyślono tuzin lepszych, odwrót, zorganizowany manewr cofnięcia sił i inne tego typu bzdety. Niech jednak Pani wie Panno Russeau. Jeśli się Pani cofnie raz, cofać się Pani będzie cały czas. A to już powoli zakrawa na co najmniej uzależnienie. Nie powinienem wam tego mówić, nie szkolicie się na aurorów, ale mnie uczono że jedyny słuszny odwrót jaki możemy zrobić to pomoc naszym kamratom gdy ucierpią. A potem już tylko do przodu...
Rzekłem cicho siedząc na kamiennym fotelu i wpatrując się w kamienne twarze uczniów. Nagle lekcja magii przeistoczyła się w zajęcia dotyczące taktyki i strategii. Przetoczyłem wzrokiem po kolejnych uczniach i nagle uśmiechnąłem się jak poprzednio.
- No dobra. Skończmy ten temat... Do czego więc może przydać się to zaklęcie, skoro nie możemy rzucać nic innego gdy jest ono aktywowane? No słucham? Zwłaszcza tych którzy siedzą i nic nie robią oprócz grzania tyłków.
Zaśmiałem się sucho i oparłem się wygodnie o kamienne oparcie fotela.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Edynburg, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 220
  Liczba postów : 372
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8167-naya-valley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8170-naya
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8173-napisz-do-nayi#226719
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8172-naya-valley




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała wysepka   Sro Cze 04 2014, 22:36

Zajęcia z magii żywiołów nie przypadły Nayi do gustu. Nie dość, że na początku nic jej nie wychodziło i co chwila wpadała do wody, to teraz mieli po niej przejść, żeby dostać się na wyspę. Mogli też wybrać opcje przejażdżki latającym dywanem, ale jej lęk wysokości dawał o sobie znaki przy każdej możliwej okazji. I w sumie chyba wolała wpaść po raz 10 dziś do wody, aniżeli dostać ataku paniki na dywanie.
Tak więc wszyscy razem ruszyli za nauczycielem w kierunku wyspy. Niektórzy na wodzie, niektórzy nad nimi- na dywanie, który swoją drogą był przecież nielegalny. No ale nie jest znowu taką jędzą, żeby o tym komuś powiedzieć.
Gdy już dotarli na miejsce, wszyscy usiedli naokoło ogniska. Profesor zadawał pytania, a niektórzy zaczęli dyskutować ze sobą na temat owego zaklęcia. Naya w tej chwili mogła tylko słuchać co inni mają do powiedzenia, ponieważ sama nie znała odpowiedzi na pytanie nauczyciela.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Wiek : 36
Skąd : Edynburg, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1286
Dodatkowo : zaklęcia bezróżdżkowe
  Liczba postów : 216
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6209-paul-price#176049
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6219-pp#176148
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6218-growl-sowa-pp#176146
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7697-paul-price




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała wysepka   Czw Cze 05 2014, 18:11

Widząc że nikt nie jest zainteresowany odpowiedzią na pytanie które zadał uśmiechnałem się tylko pod nosem i spojrzałem na uczniów trochę chłodniej.
- Skoro tak stawiacie sprawę. Skoro nie chcecie się udzielać...
Zamyśliłem się tylko lekko i spiorunowałem uczniów wzrokiem przechodząc z jednej twarzy na drugą.
- Za najbliższe dwa dni mam dostać wypracowanie dotyczące zaklęcia którego się dziś nauczyliście. Na następnych zajęciach, na samym wstępie, egzamin z opanowania tego zaklęcia. Plus jedno dodatkowo którego się nauczyliśmy na lekcji. Macie pewien wybór, poszkodowani nie będziecie.
Wstałem ze swojego fotelu i pstryknąłem palcami. Bariera znikła natychmiast a kamienne ławki rozsypały się w pył który zaraz namókł wodą deszczową.
- Oczywiście o żadnych punktach mowy być nie może, skoro nie chcecie uczestniczyć w lekcji.
Uśmiechnałem się wrednie i usiadłem po turecku na dywanie który zaraz poderwał się do góry.
- Tak więc, do zobaczenia. I przypominam. Trzy dni na wypracowanie. Mam nadzieję że nie będę musiał odejmować nikomu punktów za niedotrzymanie terminu.
Skończyłem i odleciałem na dywanie w stronę zamku.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Dubaj, Zjednoczone Emiraty Arabskie
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 778
  Liczba postów : 309
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10569-ettore-halvorsen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10573-zabiore-ci-budzik
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10572-ettore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10571-ettore-halvorsen




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała wysepka   Sob Cze 11 2016, 13:20

Po wydarzeniach na festiwalu wciąż nie do końca ogarniał świat. To co się wtedy wydarzyło można było zaliczyć do kilku kategorii dziwności, a emocje związane z pierwszym spotkaniem z Ivy będzie pamiętał jeszcze długo. Skąd się wzięła ta dziewczyna? No dobra, przecież to wszystko stało się przez ta amortencje, nie było to w ogóle związane z tym co sama chciałaby zrobić. Ta myśl pozwoliła mu na odsuniecie przemyśleń na ten temat i zajęcie się tym co właśnie trzymał w reku. Był to zegarek, wodoodporny, ale nie jakiś zwyczajny, który można było dostać w sklepie, ten konkretny zrobił sam. Miał też pare innych właściwości i nie był pierwszą tego rodzaju 'zabawką'. Swój własny nosił na nadgarstku, a drugi, cóż czekał na odpowiednią osobę, której mógłby go dać. Dlaczego przyniósł go ze sobą nad jezioro? To chyba jasne, w ramach testu, który przed chwilą zdał. Może nie było jeszcze za ciepło, ale zwyczajnie przepłynął się na małą wysepkę, na której teraz siedział. Po wszystkim znów zaczął o niej myśleć. Spotkają się jeszcze? Swoją drogą wypadałoby jakoś wyprostować sytuacje, dlatego też postanowił napisać do niej list i ściągnąć ją nad wodę. Po wysłaniu sowy położył się na piasku nie zważając na to, że zapewne ten przyklei się do niego. Patrzył w niebo w myślach nucąc sobie pewną piosenkę, to chyba go uspokajało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Húsavík, Islandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 75
  Liczba postów : 105
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12583-yventhis-euphoria-heikkonen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12613-graj-w-czerwone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12615-islandzka-sowka-ivy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12639-yventhis-heikkonen




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała wysepka   Wto Cze 14 2016, 01:13

Ivy wcale nie miała ochoty na tajemnicze schadzki z niejakim Ettore. Wciąż nie zapomniała o tym jak przedziwnie czuła się po zażyciu eliksiru na festiwalu, a już zwłaszcza po tym, jak się wtedy zachowała. Wspominanie tych chwil było dla niej równie nieprzyjemnym doświadczeniem, jak wspominanie Karla Heikkonena, który z kolei wywrócił jej życie do góry nogami. Wciąż wstydziła się tego co zaszło i długo wpatrywała się w list, nie mogąc się zdecydować czy prościej będzie jej przełknąć wstyd i lęk czy unikać Halvorsena aż do ukończenia przez niego szkoły. Po długich, niewyrównanych wewnętrznych walkach, wreszcie zdecydowała się na podjęcie próby spotkania. Tyle, że nie do końca była pewna czy powinna udawać, że nic się nie stało czy starać się wmówić im obojgu jakie to było zabawne. Nie szykowała się specjalnie, a po prostu wyszła w tym, co akurat miała na sobie. Zresztą i tak nie miałaby już czasu na przebieranie się, skoro i tak dała chłopakowi już wystarczająco dużo czasu na przemyślenie tej sytuacji. Odnalezienie wysepki było trudniejszym zadaniem, bo mimo, że poprosiła, Ettore wcale nie kwapił się, aby wysłać jej mapkę. Trochę tym faktem poirytowana, straciła co najmniej kwadrans, ale kiedy wreszcie udało jej się znaleźć w odpowiednim miejscu, najpierw popatrzyła trochę dziwnie na chłopaka (bo chyba był bez koszulki, skoro tu przypłynął?), a dopiero później się odezwała. Było to spięte i ciche „hej”, ale zawsze lepsze to nic zupełne milczenie. Założywszy ręce na piersiach, czekała na reakcję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Dubaj, Zjednoczone Emiraty Arabskie
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 778
  Liczba postów : 309
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10569-ettore-halvorsen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10573-zabiore-ci-budzik
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10572-ettore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10571-ettore-halvorsen




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała wysepka   Wto Cze 14 2016, 11:28

Domyślał się co będzie czuła Ivy przy okazji ich dzisiejszego spotkania. Nie chciał, aby tak było, ale przecież nie mógł dopuścić do tego, aby ich kontakt się urwał. Co za tym idzie uznał, że spotkanie będzie dobrą okazją na (chociaż w pewnym stopniu) zaczęcie od nowa. Może i miał zamiar wspomnieć o tym co się stało, ale tylko po to, żeby oboje uznali to za wypadek przy 'pracy'. Chciał za to nadrobić to co zazwyczaj robi się na pierwszych spotkaniach, zwyczajnie ją poznać i dowiedzieć się czegoś więcej poza imieniem. W czasie kiedy się nie widzieli nie szukał informacji na jej temat, wyszedłby na stalkera. Poza tym nie robił tego także z innych powodów. Wolał osobiście dowiedzieć się czegoś o drugiej osobie, co czasem nie było łatwe. Był jaki był. Siedząc nad swoimi machinami czasem zapominał jak działają relacje międzyludzkie przez co ujawniała się jego niezręczność towarzyska. Która swoją drogą segregowała ludzi, niektórych to odstraszało, a niektórych nie. Tym bardziej cieszył się, kiedy ktoś zostawał, wiedział wtedy, że druga osoba jest w porządku. To był pierwszy test, nieświadomy. Drugim było to, że zwyczajnie nie opowiadał o tym jaki to jest bogaty, nie było to potrzebne, chociaż bardziej spostrzegawczy i tak mogli czasem zauważyć pewne oznaki. Poza tym nie uznawał tego za powód do chwalenia się, czego także nie lubił robić.
W zasadzie mógł się spodziewać dłuższej wymiany listownej, a także prośby o narysowanie mapki. Nawet starał się zrobić to drugie, ale... sam nie do końca wiedział jak tu dotarł, było to wynikiem włóczenia się w ramach testów. Na początku nie zwrócił uwagi na to, że ktoś pojawił się na wysepce, ale kiedy usłyszał to niepewne przywitanie podniósł się i oparł na łokciach. Tak, właściwie to nie miał na sobie koszulki.
- Cześć. Rysowałem dla ciebie tą mapkę, ale w zasadzie to też nie bardzo wiem jak tu dotarłem. Na szczęście udało ci się znaleźć miejsce bez pomocy - powiedział do niej po czym się uśmiechnął. W miedzy czasie schował zegarek do kieszeni spodenek i jeszcze przez krótką chwile się w nią wpatrywał po czym wstał. Podchodząc do niej otrzepał się z piasku i założył na siebie koszulkę, którą zgarnął po drodze. Wpadł mu do głowy pewien tekst, ale powstrzymał się przed wypowiedzeniem go, może to i lepiej.
- Jak nastroje przed zakończeniem roku? - zapytał neutralnie, póki co nie wspominając o amortencji. Właściwie to mógł się domyślić odpowiedzi po jej postawie, wstydziła się go? Nic dziwnego. Niestety nie do końca miał pomysł jak ją ośmielić, miał za to pomysł na to co mogliby robić.
- Testowałem zegarek i pomyślałem, że mogłabyś mi pomóc - było to nieco spontaniczne posuniecie, ale szybko uznał, że to może jakoś uratować sytuacje. Wyciągnął z kieszeni przedmiot i wyciągnął rękę w jej stronę, aby pokazać jej swój twór - Nie wiem o czym myślałem tworząc go, ale wyszedł na trochę damski. Chciałabyś go ponosić przez jakiś czas? Potem powiedziałabyś mi jak się spisał, w sumie to powinien wytrzymać wszystko.
Mógłby mówić więcej, ale uznał to za niepotrzebne, mało kto chciał słuchać o specyfikacji i innych... nie chciał jej zanudzić. Czekając na odpowiedź starał się odgadnąć jej reakcje i to czy zegarek w ogóle jej się podobał, niestety, póki co nie wiedział praktycznie nic. Z lekką niepewnością spoglądał w jej oczy, aż w pewnym momencie spuścił głowę w dół, ganiąc się w myślach za to, że w takim towarzystwie wciąż nie mógł się do końca ogarnąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Húsavík, Islandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 75
  Liczba postów : 105
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12583-yventhis-euphoria-heikkonen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12613-graj-w-czerwone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12615-islandzka-sowka-ivy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12639-yventhis-heikkonen




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała wysepka   Pią Cze 17 2016, 22:46

Szkoda, że Ettore nie pomyślał najpierw o korespondencji. Ivy właśnie sobie uświadomiła, że o wiele prościej było jej pisać o tym co zaszło, niż próbować sobie to wyjaśnić twarzą w twarz lub samej sobie, do lustra. Nie mogła po prostu patrzeć na Halvorsena. Nie dlatego, że był jakiś szpetny, a po prostu dlatego, iż tak było jej prościej o wszystkim zapomnieć. Nie oblewała się wtedy takim paskudnym rumieńcem wstydu, tak jak to robiła teraz i w zasadzie to mogła nawet udawać, że w ogóle jej to nie zawstydza. Teraz, mimo, że wycofana, już czuła jak zaczyna jej się robić nieprzyjemnie. Widok półnagiego Ettore też wcale jej nie pomagał w skupieniu się na zachowywaniu dystansu. Siłą rzeczy popatrzyła się na jego ramiona, ewidentnie kojarzące jej się z budową ciała, jaką odznaczali się z reguły pływacy, a kiedy sobie uświadomiła, że się gapi, podniosła wzrok jak gdyby nigdy nic, aby spojrzeć mu w oczy. Była czasami niezwykle bezczelna.
- Ciekawa jestem jak wrócę. - rzuciła na głos swoją wątpliwość, zdecydowanie poddenerwowana, chociaż przecież jeszcze nie musiała nigdzie wracać. Cóż, może i tak już wyobrażała sobie ile czasu spędzi na bezsensownym błąkaniu się po błoniach. Chociaż, może nie będzie aż tak źle, wszak zawsze mogła wleźć na drzewo i zobaczyć, w którą stronę powinna iść, aby dojść do zamku. W drugą stronę było trudniej, zdecydowanie.
Obserwowała jak się ubierał, ale w końcu z tego zrezygnowała, zerkając luźno w stronę wody za jego plecami. Prościej było jej się skupić na trzymaniu emocji na wodzy, kiedy obserwowała spokojną taflę, niż jego twarz, ale wreszcie musiała porzucić swój obiekt obserwacji. Gadka - szmatka nie wywołała u niej większej reakcji. Może odrobinkę się skrzywiła, ale nic poza tym.
- Cudowne. Mam tyle do nadrobienia, że idzie się załamać. - wyznała zgodnie z prawdą, czując, że najpewniej wyląduje na poprawkach. Może, gdyby więcej czasu wkładała w naukę, zamiast w bezsensowne włóczenie się po błoniach, to mogłaby teraz bez wyrzutów sumienia zwiedzać zamek, zamiast zakuwać nieustannie do egzaminu z transmutacji.
- To jest to „coś jeszcze” czy „nie temat na listy”? - zapytała bezpośrednio, nawiązując tym samym do jego listu, w którym nie wyjaśniał jej po co tak właściwie miała się fatygować. W sumie to dalej tego nie rozumiała, skoro przecież mieszkali w jednej wieży, ale już mniejsza z tym. Popatrzyła na jego wyciągniętą dłoń z niejasnym zaciekawieniem. Zdaje się, że mieszały się w niej dwie emocje. Niechęć, związana z tym, że to właśnie on jej coś wręczał, jak i ciekawość, która nie pozwalała jej przejść obojętnie obok takiego podarunku. Ściągnęła brwi.
- Co niby miałabym testować? - zadała kolejne pytanie, spoglądając z powątpiewaniem na zegarek, ale wzięła go, aby obejrzeć z bliska. - I co masz na myśli mówiąc „tworząc”? Sam go złożyłeś? Jak?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Mała wysepka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
jezioro
-