IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Mała wysepka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość




Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -2
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater




Gracz






PisanieTemat: Mała wysepka   21/5/2013, 18:21

First topic message reminder :


Mała wysepka


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Dubaj, Zjednoczone Emiraty Arabskie
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 778
  Liczba postów : 309
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10569-ettore-halvorsen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10573-zabiore-ci-budzik
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10572-ettore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10571-ettore-halvorsen




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała wysepka   20/6/2016, 23:53

Jeszcze tego brakowało, dwójka zawstydzonych osób na dwie obecne to chyba zbyt wiele. Ktoś tu musiał ogarnąć i opanować sytuację. Kiedy jeszcze go obczajała to wszystko było ok, przecież sam też to robił względem niej, nic w tym złego. Gorzej już było w rozmową i próbą chociaż na chwilę odsunięcia tego konkretnego tematu.
- Odprowadzę cię, to chyba jasne - rzucił jakby rzeczywiście było to oczywiste, w końcu nie pozwoliłby, aby błąkała się po okolicy. Choć prawdopodobieństwo, że zgubią się oboje istniało. Nie okazałby tego, w końcu jak to tak to, on zgubić? Dobra może gdyby się wkurzył to w końcu by się do tego przyznał. Jednak póki co ich spotkanie dopiero się rozpoczęło więc nie było o co się martwić.
- To witaj w klubie, przez co najmniej pół roku nie ogarniałem szkolnych spraw. Nie zdziwię się jeśli nie zdam - przyznał przy okazji przypomnienia sobie co robił przez ten czas. Wzruszył ramionami, teraz nie mógł już zbyt wiele na to poradzić. Nadrobienie całego materiału graniczyło z cudem, co nie znaczyło, że nie próbował. Nisko upadł zwycięzca astronomicznej grupy Sfinksa, ale cii, przecież ustniała jeszcze jakaś szansa.
- Coś jeszcze. A z tym tematem nie na listy to po prostu ten festiwal. Właściwie to możemy to uznać za przypadek, bo przecież tak było. Moja reakcja była nieodpowiednia, ale to już przerabialiśmy. Chciałbym tylko żeby nie wpływało to za bardzo na naszą znajomość, o ile chcesz żeby trwała. Widzę, że się wstydzisz, moglibyśmy po prostu więcej o tym nie mówić i rzucić w niepamięć. Jakie jest twoje zdanie na ten temat? - wyrzucił z siebie chyba najdłuższy monolog od miesięcy, trzeba było to zrobić. Przy okazji trochę się zestresował, bo nawet nie wiedział czy dziewczyna będzie go chciała jeszcze znać. Możliwe, że przyszła tu tylko po to żeby mu to powiedzieć, ale to tylko gdybanie i nie nastawiał się na nic konkretnego. Westchnął jeszcze zanim przyszło mu znów się odezwać - Jeśli zechcesz to możesz w niego chociażby rzucać kamieniem, cokolwiek co sprawdziłoby ile wytrzyma - wyjaśnił miał nadzieję już wystarczająco na czym polegało jej zadanie jeśliby się zgodziła
- Tak, sam go zrobiłem to takie moje hobby, ale zajmuje się nie tylko zegarkami.
Postawił na tajemniczość nie chcąc od razu opowiadać jej o tym, że jest kimś w stylu wynalazcy, a zegarki robi wtedy kiedy nie ma za dużo czasu. Mało rzeczy uznawał za warte chwalenia się, po prostu takie były jego zainteresowania, każdy miał jakieś i to nic specjalnego. No dobra, może nie do końca tak było, ale mniejsza, takie miał przekonania.
- Mogłabyś zdać pierwszą relację na balu, jeśli w ogóle chcesz tam iść. Swoją drogą, jeśli nie miałabyś z kimś to... - przerwał uświadamiając sobie co właśnie zrobił. Nie pomyślał nad konsekwencjami i przez chwilę zastanawiał się czy w to brnąć. Nie chciałby jej już całkowicie spłoszyć. Zanim kontynuował zakrył twarz dłońmi mrucząc mniej więcej coś w stylu 'co ja robię'. Rozkminy i małe załamanie na szczęście nie trwało długo - To zgłaszam się na ochotnika - dokończył budząc w sobie resztki pewności siebie. No był z siebie dumny, na dodatek nie zrobił jeszcze niczego głupiego. Kiedy to już rzucił propozycję poczuł się nieco lepiej, takie yolo. Pozwolił sobie nawet z tej okazji na firmowy uśmiech, choć bardziej do siebie niż do Ivy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Skąd : Húsavík, Islandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 75
  Liczba postów : 105
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12583-yventhis-euphoria-heikkonen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12613-graj-w-czerwone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12615-islandzka-sowka-ivy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12639-yventhis-heikkonen




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała wysepka   21/6/2016, 16:23

Ivy bardzo wątpiła w to czy chce dać się odprowadzać. Miała tak wielką manię samodzielności, że o stokroć bardziej wolałaby się błąkać po tych paskudnych błoniach godzinami niż tak po prostu korzystać z czyjejś pomocy. Chociaż może to był też wynik jej tendencji do buntu, tak zresztą charakterystycznej dla młodych ludzi w tym wieku. Heikkonen nie była w żadnym razie kimś dojrzałym emocjonalnie, oj nie. Tyle, że nic nie powiedziała. Puściła jego propozycję czy zarządzenie mimo uszu, ale ciężko było stwierdzić czy godziła się na nie czy miała zamiar jeszcze pokazać rogi podczas tej konwersacji i na przykład zupełnie wymigać się od wspólnego wracania. Coś w spojrzeniu Yventhis wyraźnie dawało znać jakie ona ma podejście do rozmawianiu o tym co wydarzyło się na tym ludzkim spędzie,
- Obliviate - szepnęła w odpowiedzi, czując że tylko to mogłoby jej pomóc w puszczeniu tego wydarzenia w niepamięć. Jej głowa miała zaskakującą, irytującą tendencję do kodowania w pamięci nieprzyjemnych sytuacji. - Umiesz je rzucić? Bo chyba nie ma innego wyjścia.
To tyle, jeśli chodzi o omawianie tematu festiwalu. Tymczasem wyłamywanie palców chyba też nie pozwoliło jej się do końca uspokoić, bo w końcu zaczęła wystukiwać na zegarku nerwowy rytm paznokciami.
- Nie łatwiej byłoby go po prostu dać trzecioroczniakom? Oni wiecznie coś wysadzają. - spytała, zainspirowana ostatnimi przebojami w wykonaniu młodszej części Hogwartu. Poza tym jakoś nie czuła się specjalnie dobrze z tym co jej proponował. Od razu nasunęła jej się pewna wątpliwość.
- Ale nie będziesz kazał mi potem za niego płacić? - upewniła się, bo przecież w tej dziwnej szkole to nigdy nic nie wiadomo. Tyle, że za moment już zupełnie zapomniała o zegarku. Jego słowa sprawiły, że uruchomiła się w niej niezdarność. Wypuściła z dłoni zegarek, który zapadł się w piasku. Ba, musiało minąć kilka sekund, żeby Ivy załapała, że go puściła.
- Zapisałam się na losowanie. - odpowiedziała, jakby to w jakiś sposób miało odpowiedzieć mu na jego zaproszenie i sprawić aby dał jej spokój. Tyle, że dziewczyna nie była do końca przekonana czy to właśnie spokoju pragnie. W końcu Ettore nie zachowywał się jak buc, a nawet chciał naprostować jakoś te ich przedziwną relację. To ona, Ivy, była stuknięta i nie chciała zmian.
- Tylko wiesz, że ja nie jestem dobrą partnerką? Nie umiem tańczyć, często się potykam, a na… drugiej randce się nie całuje, bo na pierwszej to chyba sam widziałeś. - zaśmiała się nerwowo, pochylając się aby podnieść wreszcie ten zegarek. - Dlaczego chcesz iść właśnie ze mną?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Dubaj, Zjednoczone Emiraty Arabskie
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 778
  Liczba postów : 309
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10569-ettore-halvorsen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10573-zabiore-ci-budzik
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10572-ettore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10571-ettore-halvorsen




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała wysepka   1/7/2016, 19:21

Mimo tego, że powiedział to jakby coś zarządził wcale tak nie było. Nie zamierzał jej zmuszać do wspólnego powrotu, może i nie do końca było mu to obojętne, ale nie miał zamiaru na nią wpływać. Narzucanie się było jedną w gorszych rzeczy, które mógłby zrobić, szczególnie względem dziewczyny, która mu się podobała. Oczywiście, nie miał zamiaru tego aż tak okazywać i to nie z powodu  ewentualnego braku pewności siebie. Dopiero się poznawali więc mogło się jeszcze sporo zadziać. Możliwe, że czekał też na oznaki zainteresowania z jej strony, ale nie śpieszyło mu się do tego wszystkiego. Początki znajomości były równie interesujące jak i dalsze etapy.
- Aż tak? Cóż, mógłbym spróbować, ale nie gwarantuje, że nie wymaże ci innych wspomnień - Był nieco zaskoczony tym, że to wszystko aż tak wryło się w jej pamięć. W zasadzie to sam nie miał ochoty już o tym rozmawiać, więc nie dodał niczego na ten temat. Bardzo na rękę było mu to, że Ivy najwyraźniej była zainteresowana testowaniem. Szczęście, że przytargał ze sobą ten zegarek, bo nie miał pojęcia jak potoczyłoby się to spotkanie bez tego.
- I najpewniej nie dostałbym go z powrotem bez łamania regulaminu. Młodzi mają tendencje do przywłaszczania sobie różnych rzeczy, nigdy nie wiadomo na kogo trafisz - wyjaśnił jej, dając do zrozumienia, że już teraz ma do niej zaufania. Może nie powinien, ale jakoś czuł, że dobrze trafił. Uśmiechnął się lekko słysząc jej pytanie - Nie, jeśli będziesz chciała może być twój.
O ile w ogóle ci się podoba - pomyślał pozostawiając ten komentarz dla siebie, były to jego pierwsze zegarki, tak więc nie wiedział jeszcze czy powinien w to brnąć. Możliwe, że po prostu nie znał się na stylach i te podobały się jedynie jemu.
Także nie zauważył tego, że upuściła zegarek. Za bardzo skupił się na tym, aby wyłapać jakiekolwiek oznaki zainteresowania lub brakiem go co do wspólnego pójścia na bal. Słysząc jej słowa westchnął cicho, uznając, że właśnie mu odmówiła. Świetnie Ettore, właśnie dostałeś kosza. Nie miał zamiaru okazywać tego, że było mu trochę smutno, ale zapewne i tak było to po nim widać. Czasem ukrywanie takich rzeczy zwyczajnie mu nie wychodziło.
- A ja nie jestem najlepszym partnerem, tancerzem z resztą też. Potykanie się to chyba nic złego, gorzej jeśli na prawie każdej lekcji okaże się swoją niezdarność, ja niestety tak mam. Też nie mam takiego zwyczaju, więc chyba do siebie pasujemy? - może końcówka nie zabrzmiała za dobrze, ale oczywiście chodziło mu o bal. Dwoje niezdarnych ludzi powinno czuć się lepiej w swoim towarzystwie. Mówiąc to wszystko nie liczył już na to, że jego plan się powiedzie. Możliwe, że jego ton wskazywał na lekkie poddenerwowanie, szkoda, że nie mógł cofnąć czasu i postąpić inaczej na tym nieszczęsnym festiwalu. Spojrzał na nią lekko zdziwiony jej nagłym ruchem, jednak wszystko wyjaśniło się, kiedy zauważył, że na piasku leżał jego zegarek. A potem było już tylko gorzej, zadała mu takie pytanie, że na początku nie wiedział jak na nie odpowiedzieć. No, to czas, aby pogrążyć się już całkowicie.
- Chciałbym bardziej cię poznać, oboje jesteśmy niezdarami, więc lepiej bym się czuł w twoim towarzystwie i poza tym uważam, że jesteś ciekawą osobą. Wiem, że możemy się poznawać gdzie indziej, ale chcę spędzić właśnie ten czas z tobą - odpowiedział przy okazji rumieniąc się nieco, bo powiedzenie tego wszystkiego nie było dla niego łatwe. Zajął się swoim zegarkiem, żeby tylko choć w małym stopniu się uspokoić, poza tym jakoś nie mógł teraz na nią spojrzeć.
- Czemu pytasz? - zapytał w przypływie odwagi gdzieś tam w głowie myśląc sobie, że nie jest to zbyt inteligentne pytanie. Nie grzebał już przy urządzeniu, znów na nią patrzył, zastanawiając się co jej siedzi w głowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28824
  Liczba postów : 35619
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Mała wysepka   22/10/2017, 20:57

THERIA

To już półfinał! Zastanawiasz się pewnie, jakim cudem jeszcze nie odpadłeś. Tym razem też Ci się uda? Tajemnicze spotkanie odbywa się tym razem równo o północy. Panuje zasada kto pierwszy ten lepszy, dlatego którekolwiek z was może napisać post jako pierwsze. Najważniejsze informacje są tutaj  a zasady tu.
Proszę o wklejanie pod postem kodu:

Kod:
<zg>Kostka</zg>: [url=LINK DO LOSOWANIA]LICZBA OCZEK[/url]
<zg>Pole</zg>: NUMER POLA
<zg>Efekt</zg>: EFEKT POLA
Powodzenia!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 328
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 287
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15093-riley-t-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15104-poczuj-smoczy-plomien
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15161-maverick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15098-riley-fairwyn




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała wysepka   22/10/2017, 22:29

Kolejny list, kolejna Theria. Tym razem musiałem przyznać, że wybór miejsca na grę był dość osobliwy. Wysepka na jeziorze, a północ niemalże już za pasem. Naprawdę zastanawiałem się nad tym, co ja tutaj robiłem. Pierwsze zwycięstwo mogłem tłumaczyć sobie łutem szczęścia. Ot początkujący przyszedł się pobawić. Następne w sumie też. Wygrana walkowerem nie jest niczym szczególnym, czym należałoby się chwalić. Zastanawiałem się tylko, jak zamierzałem wygrać teraz, gdy było nas coraz mniej, a mnie chyba wreszcie miało skończyć się powodzenie. Jednak jednego nie można mi było odmówić. Jak na kogoś kto wyjątkowo martwił się ewentualną porażką, byłem zdrowo podekscytowany spacerem po błoniach w godzinach nocnych. Zabrałem więc swoją pewność siebie i wybrałem się na miejsce rozgrywki. Cóż, miała mi się przydać, gdyż mój partner w grze nie był nikim innym jak gościem, który jakiś czas temu na moich oczach mierzył się z wilkołakiem. Powstrzymałem grymas, nie chcąc wydać się od razu nieuprzejmym, chociaż gdzieś z tyłu głowy czułem coś dziwnego. Jednocześnie lekki strach, ale i podniecenie. Mogłem bliżej poznać wilkołaka, nawet jeżeli był tylko zwykłym nastolatkiem, jak wielu innych. Póki co, przywitałem się z nim i zgodnie z niepisaną tradycją, rzuciwszy kostkami jako pierwszy rozpocząłem rozgrywkę. Nie posunąłem się za daleko. Mój pionek przesunął się zaledwie o cztery pola, a potem spadł. Odruchowo go poprawiłem, ale przewrócił się szybciej, niż zdążyłem zorientować się w czym rzecz. Za późno dostrzegłem buchorożce. Pojawiły się naprawdę znikąd, a jeden z nich przerzucił mnie przez grzbiet. Chciałem uratować się zaklęciem, ale osiągnąłem tylko tyle, że wykonałem dodatkowego kozła w powietrzu i plasnąłem do wody.
- Ughh - jęknąłem, gdy wstawałem. Lodowata woda ściekała mi z rękawów, gdy wracałem do planszy. Odcisnąłem fragment szaty, a gdy się wyprostowałem, poczułem jak boleśnie stłukłem sobie kość ogonową.

Kostka: 2 i 2, nieparzysta
Pole: 4
Efekt: buchorożec robi ze mnie naleśnika, poprawiam sobie zaklęciem! Nie chce mi się linkować przerzutów, bo i tak na zakłócenia wyszła lipa :’)

______________________


It takes a lot to give, to ask for help, to be yourself, to know and love  what you live with.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wielka Brytania, Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 533
  Liczba postów : 407
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13688-aleksander-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13705-anty-temat-z-relacjami
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13741-cortez-aleksander-korespondencja
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13704-aleksander-cortez




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała wysepka   27/10/2017, 18:25

Znów otrzymałem list od nieznajomego w którym była podana kolejna miejscówka gdzie miałem rozegrać grę. Ponownie odbywała się ona w samym środku nocy dlatego też ubrałem się w czarny dres z głębokim kapturem, który narzuciłem na głowę chowając swoją twarz jego cieniu.
Uzbrojony w swoją różdżkę wmaszerowałem na małą wysepkę z spokojem wymalowanym na twarzy. Ktoś już tam czekał, dlatego podszedłem do niego i zająłem miejsce po drugiej stronie planszy.
- Cześć, jestem Aleksander - powiedziałem do chłopaka nie kojarząc go za bardzo. Może i uczęszczaliśmy na te same zajęcia, a to będzie chyba nasze pierwsze, tak długie spotkanie. Wymuszone poniekąd przez wspólne zainteresowanie do zabaw jakie oferowała ta placówka.
Zdjąłem kaptur uznając, że tutaj nie muszę dbać już o tak przesadną anonimowość.
Chociaż uznałem, że samo imię wystarczy tutaj do tego by wspólnie przebrnąć przez tą potyczkę.
Tamten zaczął grę wiec nieco podniecony patrzyłem się jak kostki się toczą i wylosowany wynik wskazuje wynik cztery. To nie był pierwszy raz kiedy widziałem ten tekst, więc wiedziałem co się szykuje nim ten w ogóle się pojawił na środku planszy. No i teraz miałem pewność, że dane wyniki są z góry przypisane danemu polu na stałe, a nie losowane w każdej kolejnej rozgrywce.
Pojawiły się buchorożce zdążyłem odskoczyć bowiem to mojego towarzysza obrały sobie za cel. Tym razem stworzenia dosięgnęły swoją ofiarę, która poszybowała wysoko do góry i spadając wylądowała w wodzie.
Skrzywiłem usta w grymasie wyobrażalnego bólu jaki musiał mu towarzyszyć.
- Jesteś cały? - zapytałem się chłopaka, chociaż skoro był w stanie sam wstać i podejść to nie mogło być tak źle.
Teraz była moja kolej. Wziąłem więc kostki i rzuciłem. Poturlały się po planszy, a oczka wskazały tą samą liczbę. Dwie piątki, uśmiechnąłem się lekko i tylko podążyłem wzrokiem za pionkiem który się sam przesuwał.
Wyciągnąłem różdżkę i ustawiłem się do ataku. Nagle chmara owadów pojawiła się znikąd. To znów one... - Przemknęło mi przez myśl i już rzuciłem zaklęcie. Na całe zareagowałem wystarczająco szybko i nie pogryzły mnie. Niestety dusznego i nieprzyjemnego zapachu zgnilizny nie mogłem się pozbyć.
- Teraz do końca gry będzie tak cuchnąć - Powiedziałem wykrzywiając usta zniesmaczony. Po czym usiadłem na wcześniejszym miejscu.

Kostka: 5 i 5, parzysta
Pole: 10
Efekt: „ŚWIADOMOŚĆ NIE CIERPI, ALBOWIEM ZANIKA. WRAZ Z GNIJĄCYM CIAŁEM ROZKŁADA SIĘ TAKŻE UMYSŁ, WSZELKIE POŻĄDANIA I TRWOGA. ŚMIERĆ, UWALNIAJĄCA NAS OD JAKICHKOLWIEK MOŻLIWOŚCI CIERPIENIA, POWINNA BYĆ OCZEKIWANA PRZEZ CZŁOWIEKA I TRAKTOWANA JAK BŁOGOSŁAWIEŃSTWO.”
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 328
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 287
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15093-riley-t-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15104-poczuj-smoczy-plomien
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15161-maverick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15098-riley-fairwyn




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała wysepka   27/10/2017, 22:24

- Riley - kiwnąłem lekko głową w kierunku chłopaka w ramach powitania, rzucając w jego stronę jedynie swoje imię. Wydawało mi się, że kojarzyłem jakiegoś Aleksandra ze swojej nowej klasy, ale twarze wszystkich tych ludzi mieszały mi się nieustannie, tak bardzo przyzwyczaiłem się do swoich starych znajomych. Kiedy zdjął kaptur, mogłem już stwierdzić, że tak, chyba widziałem go na kilku lekcjach, na które także i ja uczęszczałem. Chociaż nie mogłem powiedzieć, abym zwracał na niego większą uwagę. Teraz najwyższy czas to zmienić, skoro został moim przeciwnikiem i niemalże od razu znacząco mnie wyprzedził. Przepaść tylu oczek wyraźnie zarysowała pomiędzy nami granicę, ale wcale się nie zniechęcałem. Ba, doceniłem nawet to, że zainteresował się moim stanem zdrowia.
- Pewnie, tylko trochę się potłukłem. - Odpowiedziałem, wyginając usta w nieznacznym uśmiechu, jakbym chciał powiedzieć „to nic takiego”. Problem w tym, że tak naprawdę to cholernie bolały mnie plecy. Nic dziwnego, skoro wykonałem tak spektakularnego kozła w powietrzu, którego sam sobie mogłem zazdrościć, bo pewnie już więcej tego wyczynu nie powtórzę. Nie, żebym miał żałować. Zajęty rozmasowywaniem stłuczonej kości ogonowej, obserwowałem jak Aleks turla kośćmi, a potem mierzy się z korniczakami. Zmarszczyłem nos, czując ich smród, rad że nie graliśmy w zamku.
- Dobrze, że wieje, może nie będzie tak tragicznie. - Chciałem pocieszyć nas obu czy tylko siebie? Uniosłem wzrok na planszę, znowu czując ten dziwny rodzaj tremy przed pojęciem tego ryzyka. Podszedłem do niej, lekko zgięty w pasie, aby odciążyć kręgosłup i spróbowałem szczęścia. Wynik rzutu zaprowadził mnie znów do tego samego koszmaru, co w pierwszej grze. Horklumpy pozbawiły mnie świadomości jedynie na krótką chwilę. Pozbycie się ich było jedynie formalnością, kiedy już dobyłem różdżki. Dobrze, że tym razem nie postanowiła spłatać mi psikusa. W innym wypadku, gra najpewniej skończyłaby się tu i teraz, ledwie na początku drugiej tury. Odkaszlnąłem, czując jak drapie mnie w płucach, lecz to był raczej odruch bezwarunkowy, niż świadome działanie. Dobrze wiedziałem, że w niczym mi to nie pomoże i musiałem męczyć się z tym nieprzyjemnym wrażeniem do końca gry.

Kostka: 9, nieparzysta
Pole: 13
Efekt: horklumpy mnie biją (znów)

______________________


It takes a lot to give, to ask for help, to be yourself, to know and love  what you live with.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28824
  Liczba postów : 35619
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Mała wysepka   2/11/2017, 22:09

WYGRANA WALOKOVEREM
Jako, że Cortez nie odpisał, walkę wygrywa @Riley Fairwyn
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Mała wysepka   

Powrót do góry Go down
 

Mała wysepka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
jezioro
-